Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III - Strona 35 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-11-01, 20:15   #1021
Addicted to love
Rozeznanie
 
Avatar Addicted to love
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Tygrys podziwiam Cie Jakos wczesniej mi chyba umknelo, ze wykonujesz tyle rzeczy naraz Taniec, tenis, jezyki itd

Oddaj mi troszke swojej energii

P.S moze zapisze sie do Ciebie na tenisowe lekcje bo moj Tż sie ze mnie smieje, ze gram jak ostatnia ☠☠☠☠☠☠☠a
__________________
staram się być miłą dziewczyną
nie obgryzam paznokci

systematycznie pracuje nad angielskim
najwyższy czas nauczyć się gotować
5/50

Addicted to love jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-01, 20:16   #1022
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Właśnie właśnie Ale na przykład mój tż w ogóle taki nie jest. Serio, mieszkam z nim ponad 3 lata już i NIGDY przenigdy nie zostawił brudnych ciuchów w łazience na wierzchu, nie poszedł spać nieumyty, nie jadł niczego palcami, nie pożerał kanapek w biegu prosto z deski i jak w zegarku co 2 dni pastuje buty. Nie do wiary, ale tak się naprawdę da. Dziwne że biedak dalej wytrzymuje z taką fleją jak ja:brzydal
Mój eks taki trochę był...ale i tak się nieszczególnie krępowałam być taką fleją jaką jestem (noo...może trochę częściej myłam zęby i żułam gumę ). On to wszystko miał ułożone, był czyściuteńki aż do przesady, mył zęby po każdym (!) posiłku, krzyczał na mnie jak mu się na pościeli w jeansach położyłam i generalnie, moim zdaniem...przesadzał
Mój aktualny jest już bardziej podobny do mnie, na szczęście

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
A ja dziś wydobyłam z dwóch półtoralitrowych butelek moje skarby z Wenecji i urządziłam im kąpiel Nic mnie tak nie cieszy jak zbieranie muszelek i wybieranie najładniejszych, mam teraz zabawę na całą zimę. Może któraś z Was też lubuje się w wybierania muszelek i minimuszelek i chciałaby trochę?
Jej, ile Ty masz muszelek! Co z nimi robisz?

Cytat:
Napisane przez inga86 Pokaż wiadomość
Na wstępie KOCHAM WAS!!!

A ja uważam, że moje 26 to już straszna starość i już powinnam być kompletna... Straszne wiem, ale nie wiem jak to myślenie zwalczyć Innych nawet po 40 nie uważam za starych.

To prawda, za każdym razem jak tam wchodzę łapię doła. Przy tym ja się nie chwalę swoim życiem, nie mam takiej potrzeby albo uważam, że nie ma po co. A niektórzy z byle czego robią Wydarzenie.
My Ciebie też

No cóż...nie powiem, też mam te myśli...tylko, że jeszcze nie mam 25 lat Także ten, za rok to już powinnam być mega kompletna? Tylko zaraaaaz...a co później będziemy robić, skoro będziemy kompletne w tak młodym wieku?

Co do fb, to nie cierpię czytać cudzych statusów, chyba że są napisane jakoś w miarę sensownie Bo generalnie mam uraz. Mam wśród znajomych taką dziewczynę (nie przepadam za nią, ale mamy dużo wspólnych znajomych, których akurat lubię) i ona ma tendencje do pisania czegoś w tym stylu: ":-(" lub "Życie jest niesprawiedliwe..." i takie tam różne. I nikt oczywiście nie wie o co chodzi. Więc wszyscy się pytają: X, co się stało? A ona na to zwykle...że nie chce o tym mówić. Więc ja nie ogarniam Nawet nie pytam jak coś takiego się pojawia, bo skoro nie chce pisać, to po co pisze?
Zresztą zwierzanie się na facebooku z jakiejkolwiek kwestii to nie dla mnie

Za to lubię oglądać fajne zdjęcia Chociaż dobijają mnie fotki znajomych będących w dalekich krajach...np. ostatnio znajoma ma zdjęcia z Australii, ehh...ale chociaż popacze
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-01, 20:38   #1023
Addicted to love
Rozeznanie
 
Avatar Addicted to love
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Addicted, myślę, że spokojnie możesz dać zwykły sojowy (szukaj na półkach z żywnością azjatycką/chińską np firma taotao; a już zupełnie od biedy w razie potrzeby możesz (wg mnie) zastąpić odrobinką maggi.
Dziekuje za rade
__________________
staram się być miłą dziewczyną
nie obgryzam paznokci

systematycznie pracuje nad angielskim
najwyższy czas nauczyć się gotować
5/50

Addicted to love jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-01, 20:49   #1024
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć dziewuszki


Jak minął dzionek?
U mnie sennie i jednocześnie pracowicie.
Tak do 14 bumelowałam na maksa i czytałam sobie ''Tryb warunkowy'' na moim słitaśnym eczytniku.
Potem stwierdziłam, że całego dnia nie można tak bezproduktywnie marnować i zaszalałam z dwoma rozdziałami ze szwedzkiego (''Szwedzki nie gryzie wyd.Edgar'').Aż jestem z siebie dumna bo dowiedziałam się naprawdę interesujących rzeczy i z rozpędu mogłabym nawet się przedstawić.

Moje plany i planiska na jutro:
-zajrzeć do dziekanatu i załatwić wszystkie sprawy związane z przeniesieniem(rano skompletować dokumenty)
-zajrzeć do szkoły policealnej i zapytać czy mogłabym się do nich przenieść
-zajrzeć do księgarni i zakupić 3 książki(1 ze szwedzkiego i 2 z niemieckiego)
-zakup kurtki i butów dla Tż
-rozdział 16 z hiszpańskiego
-francuski:le superlatif,les adverbs

Plany na ''weekend''
-zajęcia w szkole policealnej
-excel 3h w sobotę i 3h w niedzielę
-notka na blogu
-powoli zacząć dziubać prace domowe z anglistyki
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-01, 20:54   #1025
marzycielsko_realna
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2012-10
Wiadomości: 43
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Widziałam, że dopiero co była dyskusja o byciu dobrym dla siebie. Myślę, że warto zawsze zrobić coś przyjemnego dla własnego ja. Ale tak szczerze przyjemnego dla nas samych. Może ugotować coś dobrego, kupić fajny balsam do ciała czy smaczną herbatę, obejżeć kabaret. I z reguły wtedy humor idzie w górę

A ja jeszcze dodam, że za jedzenie paskudztw będę karcić i do uśmiechniętej śmierci powtarzać, że tak się czujemy i tak wyglądamy jak jemy. Dobre śniadanko to podstawa.

Nie pamietam czy Wam wspominałam, ze mam częste i bardzo silne bóle głowy. I ostanio mnie oświeciło, ze chociaż częsć z nich jest spowodowana tym, że wychodzę z domu i od godziny 12 łażę głodna. Oczywiście jest tak, ze organizm domaga się jedzenia, a ja nawet w tym całym biegu nie mam kiedy zjeść i ignoruję głód. Tzn robiłam tak, dopóki nie odkryłam, że głowa czasem mnie boli po prostu z tego

A propos wychodzenia z domu "na chwilkę" w opłakanym stanie z nadzieją, że nigo nie spotkamy to najczęściej ja spotykam osoby, których bym się najmniej spodziewała i w takich ilościach, że gdybym przewidziała ten fakt to wyjscie z domu zostałoby poprzedzone dłuuugimi przygotowaniami


Poza tym to oprócz tego, że czytam Was dosyć długo, to jednak jakoś głupio mi się tu wypowiadać, bo Wy się już dobrze znacie a ja taki kolegus novus

Aha! Podjęłam wyzwanie: pomimo, ze kiedy jest ciepło jestem bardzo aktywna fizycznie to teraz nie mam mozliwości ruchu na świeżym powietrzy. Siłownia też odpada i wymysliłam, że podejmę wyzwanie i zacznę regularnie ćwiczyć z Ewą Chodakowską w domu. I tak zaczęłam przedwczoraj, wczoraj dałam sobie spokój bo po wtorkowym wycisku nie mogłam się ruszać (a i tak gimnastyka trawała tylko 10 min z 40). Dzisiaj znów ćwiczyłam, tym razem mimo bólu udało mi się cwiczyć całe 20 min. Ale do przodu, wierzę w siebie.
__________________
-minimalizm,
-regularna nauka,
-walka z prokrastynacją,
-dbam o zdrowie i wygląd,
-zrzucam kilogramy.

TYM RAZEM SIĘ UDA!

Edytowane przez marzycielsko_realna
Czas edycji: 2012-11-01 o 20:58 Powód: dopisek
marzycielsko_realna jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-01, 20:57   #1026
zywieczdroj
Zakorzenienie
 
Avatar zywieczdroj
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 11 384
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez inga86 Pokaż wiadomość
To prawda, za każdym razem jak tam wchodzę łapię doła. Przy tym ja się nie chwalę swoim życiem, nie mam takiej potrzeby albo uważam, że nie ma po co. A niektórzy z byle czego robią Wydarzenie.

Dziś mi wyraźnie gorzej. Stary schemat pełną gębą, pod kołdrę, w piżamie, zero zadbania o siebie, byle jakie jedzenie, nieumyta, w złym humorze, płacząco-marudząca, jednym słowem koszmar. I tkwię w tym, zastygła, sparaliżowana, nie mogę się ruszyć. Mętlik w głowie, napięcie w ciele... Przeszkadzam sama sobie. Boshe, czemu ja tak mam??? :/

-
Mamy tego samego TŻ? Może to cecha tego imienia Normalnie klon, bo mój jest taki sam. Nie wiem jak on to robi, a patrzę na niego codziennie. Też się dziwię, że ze mną wytrzymuje (choć chyba coraz mu trudniej )
Aż się zdziwiłam, że tu taki tłum, nie obchodzicie Wszystkich Świętych?
Jak ja bym chciała dzisiaj cały dzień spędzić w łóżku i piżamie... A tu musiałam oblot po cmentarzach zrobić i zmarzłam tak, że chyba będę chora

Mój TŻ ma tak jak ja. Niestety często bałaganimy oboje, ale jak już przesadzamy to się ogarniamy i raz w tygodniu zarządzamy wielkie porządki

Dzisiaj znowu usnęłam po 3, a położyłam się o 12. A serce mi tak waliło jak oszalałe. Nie mogłam położyć się na lewym boku. Ciągle się stresuję, że nie nadrobię tych studiów i że powinnam się wziąć za licencjat i że nie zdążę z niczym i tak w kółko. Jak powiedziałam o tym TŻ to wpadł dzisiaj do mnie na godzinę i pojechał żeby mi nie przeszkadzać. Eh, mam dość tych studiów
zywieczdroj jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-01, 21:24   #1027
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Addicted to love Pokaż wiadomość
Tygrys podziwiam Cie Jakos wczesniej mi chyba umknelo, ze wykonujesz tyle rzeczy naraz Taniec, tenis, jezyki itd

Oddaj mi troszke swojej energii

P.S moze zapisze sie do Ciebie na tenisowe lekcje bo moj Tż sie ze mnie smieje, ze gram jak ostatnia ☠☠☠☠☠☠☠a
Nadrabiam dzieciństwo, kiedy to nie miałam ani odwagi ani kasy, żeby to robić. O tenisie marzyłam od strasznie dawna Treningi z jakimś fajnym trenerem polecam
No ja właśnie czuję, że nie mam energii za wiele niestety CZęsto muszę się zmuszać.

---------- Dopisano o 21:09 ---------- Poprzedni post napisano o 21:00 ----------

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość

Jej, ile Ty masz muszelek! Co z nimi robisz?
1/3 wypełniłam wazon przezroczysty, uzupełniłam wodą i stoi jako ozdoba. Generalnie uwielbiam muszelki Na plaży pod Wenecją było ich tyle, że wystarczyło zanurzyć rękę w wodzie i wyciągało się pełne garście Na początku wybierałam najładniejsze, potem zaczęłam wybierać takie maciupeńkie, kilkumilimetrowe, zawsze mnie zachwycają bo to takie doskonałe miniaturki, mają te same detale co "dorosłe" muszle, tylko takie niewiarygodnie maleńkie. No, a na plaży miałam tylko kilka godzin, a potem znów do następnych wakacji żadnego zbierania muszelek, a to jest moje ukochane zajęcie ever, więc zamiast je zbierać pojedynczo, zaczęłam je zbierać garściami, jak leci, połamane, całe, duże, małe, z kamyczkami i piaskiem. Mam tego ponad 3 litry W wolnych chwilach będę sobie brała garść i wybierała. Taki mój sposób na relaks

---------- Dopisano o 21:24 ---------- Poprzedni post napisano o 21:09 ----------

Cytat:
Napisane przez marzycielsko_realna Pokaż wiadomość
Widziałam, że dopiero co była dyskusja o byciu dobrym dla siebie. Myślę, że warto zawsze zrobić coś przyjemnego dla własnego ja. Ale tak szczerze przyjemnego dla nas samych. Może ugotować coś dobrego, kupić fajny balsam do ciała czy smaczną herbatę, obejżeć kabaret. I z reguły wtedy humor idzie w górę

A ja jeszcze dodam, że za jedzenie paskudztw będę karcić i do uśmiechniętej śmierci powtarzać, że tak się czujemy i tak wyglądamy jak jemy. Dobre śniadanko to podstawa.


Poza tym to oprócz tego, że czytam Was dosyć długo, to jednak jakoś głupio mi się tu wypowiadać, bo Wy się już dobrze znacie a ja taki kolegus novus
Ad. tego na czerwono - poprawianie sobie humoru zakupami, no chyba że jest to coś od dawna wymarzonego i przemyślanego - niekoniecznie jest dobrym pomysłem, bo po pierwszym zachwycie można się jeszcze bardziej zdołować, że się wydało kasę niepotrzebnie i potem się tej super rzeczy nawet nie używa. Przynajmniej tak wynika z moich doświadczeń. Co do reszty się zgadzam

Bardzo chętnie będę karcona za jedzenie paskudztw Sama siebie też próbuję karcić, ale nieskutecznie jakoś

Każdy był tu kiedyś nowy Różnice pomiędzy nowymi a starymi dość szybko się zacierają. Po prostu często się zdarza, że jakaś nowa osoba dołącza, pisze raz lub dwa i potem się już nie pojawia, więc pewnie dlatego czasem dość sceptycznie podchodzimy do "nowych", ale to szybko mija
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-01, 21:29   #1028
serena.avon
Rozeznanie
 
Avatar serena.avon
 
Zarejestrowany: 2006-01
Lokalizacja: Trójmiasto
Wiadomości: 804
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Tygrysie tenis mi rowniez od dawna sie marzyl ale po kilku probach w dziecinstwie mam uraz - rakieta byla taaaaaaaka ciezka musialabym chyba sprobowac raz jeszcze, a co!
Czy moge podpytac, czym wlasciwie jest plan Moby, ktory masz w podpisie - juz od dluzszego czasu mnie to nurtuje, nie odpowiadaj, jesli uznasz to za zbyt prywatne!
serena.avon jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-01, 21:35   #1029
inga86
Rozeznanie
 
Avatar inga86
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 595
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Tygrys wbijaj!!!! To są zajęcia z sexi dance, mamy jakiś tam układ, ale dużo razy go powtarzamy, więc na pewno załapiesz (zresztą ja nie łapię ).

Zrobiłam sobie bilans: co mogłam mieć, co mam, co mogę mieć. I wiecie co? Jak zobaczyłam to na kartce, to wcale aż tak dużo nie straciłam, mam teraz fajne rzeczy, a co mogę mieć zależy ode mnie. Wyrzuciłam z siebie to co mi gniotło mózg. Teraz tylko patrzeć na tą kartkę i głowa do góry

M_r, rozumiem co czujesz, ale jesteś to mile widziana
__________________
"Nie każde działanie przynosi szczęście, ale nie ma szczęścia bez działania"
inga86 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-01, 21:59   #1030
grenouillette
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 169
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez marzycielsko_realna Pokaż wiadomość
Poza tym to oprócz tego, że czytam Was dosyć długo, to jednak jakoś głupio mi się tu wypowiadać, bo Wy się już dobrze znacie a ja taki kolegus novus
Też jestem taki kolegus novus - i to nie tylko na tym wątku, ale w ogóle na wizażu! Jeju jej, ile ja się zbierałam do napisania... ale oczywiście jako rasowy prokrastynator odwlekałam to niemiłosiernie! Nawet teraz, jak już po wielu trudach i bólach, mam wreszcie to konto - też nie zawsze piszę tyle i to, co bym chciała. Jedna rzecz, to jesteście wszystkie takie przenikliwe w swoich postach, że czuję się w obowiązku pomyśleć zanim Wam coś napiszę A druga sprawa - pierwszy raz piszę na forum i cały czas nie wiem, na ile się tu odsłaniać, na ile czuć się bezpiecznie. Nie boję się dziewczyn wątkowych, bo na tyle, na ile śledzę wątek - widzę, że macie dość klasy, iż najwyżej powiecie mi "spadaj", ale raczej nie zrobicie świństwa w realu. Ale przecież forum czytają też inne osoby i co z nimi? Heh, dylemat jak u osiołka!

Jeśli chodzi o dzisiejszy dzień - z samego rana byłam na cmentarzu. Najpierw się cieszyłam, że mam z głowy i tyyyle wolnego czasu. Szybko jednak okazało się, że wczesne wstanie rano... muszę odespać w południe Właściwie dopiero teraz czuję się w pełni rozbudzona i energiczna... ale nie jestem pewna, na ile mogę dać upust mojej energii ze względu na porę i dobro współmieszkańców

Jeśli chodzi o nadrabianie braków z dzieciństwa, to mam jak Tygrys, normalnie łapa w łapę Wprawdzie póki co sama jeszcze na swoje przyjemności nie zarabiam, ale można powiedzieć, że ogólnie - poprawiło się mojej rodzinie. Jak byłam malutka, moim rodzicom dobrze się wiodło, potem spadło kilka chorób, redukcja etatów - i nagle trzeba było oszczędzać. Teraz to już przeszłość, ale silnie zostaje w pamięci. Tyle, że jak Tygrysek mądrze zauważyła - warto inwestować we wrażenia, umiejętności, a nie w "poprawiaczonastrojow e rzeczy". Przyznam uczciwie, że mi się przytrafiają chwile słabości. Zdarza mi się kupić coś, bo jestem smutna, kiedyś daną rzecz chciałam mieć, ale nie mogłam - to teraz sobie kupuję, a co! Wiem, że to bardzo głupie, walczę z tym, ale czasami jeszcze ulegam

Zywieczdroj, czasami jak Ciebie czytam, to widzę siebie... A czasami ani trochę. Moje pierwsze studia były (połowicznie) nietrafione. Spędzałam sporo czasu ucząc się rzeczy, które mi niezbyt wchodziły do głowy, a zajmowały dnie... i noce Z tym, że ja mam chyba jakąś masochistyczną osobowość, bo dla mnie każda noc spędzona na nauce tego, czego nie lubię, to przełamywanie własnych ograniczeń - charakterologicznych i intelektualnych. Lubię zawalić noc, a potem iść na kolokwium i je zaliczyć (jakkolwiek to głupio brzmi ). I w sumie z tej chęci udowadniania sobie, że mogę... dotrwałam do licencjatu, a potem... poszłam na magisterkę Oczywiście, nie jest tak, że nie mam żadnych planów związanych z tymi studiami, bo to nie tylko sztuka dla sztuki. Ale jeśli mam być szczera, to o wiele bardziej odnajduję się w moim drugim kierunku.

Hmm, poczułam jakąś wenę dzisiaj, ale mój post wyszedł mi niemiłosiernie długi, więc kończę - przynajmniej tę wiadomość.
grenouillette jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-01, 22:29   #1031
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez zywieczdroj Pokaż wiadomość
Aż się zdziwiłam, że tu taki tłum, nie obchodzicie Wszystkich Świętych?
Jak ja bym chciała dzisiaj cały dzień spędzić w łóżku i piżamie... A tu musiałam oblot po cmentarzach zrobić i zmarzłam tak, że chyba będę chora

Mój TŻ ma tak jak ja. Niestety często bałaganimy oboje, ale jak już przesadzamy to się ogarniamy i raz w tygodniu zarządzamy wielkie porządki

Dzisiaj znowu usnęłam po 3, a położyłam się o 12. A serce mi tak waliło jak oszalałe. Nie mogłam położyć się na lewym boku. Ciągle się stresuję, że nie nadrobię tych studiów i że powinnam się wziąć za licencjat i że nie zdążę z niczym i tak w kółko. Jak powiedziałam o tym TŻ to wpadł dzisiaj do mnie na godzinę i pojechał żeby mi nie przeszkadzać. Eh, mam dość tych studiów
Groby obskoczone z samego rana

Żywiec...Ty się tak nie denerwuj, bo się wpędzisz w jakąś nerwice już zupełnie Może próbuj się czymś uspokoić przed snem? Jakieś ziółka, przyjemny film na zapomnienie o problemach?

Cytat:
Napisane przez marzycielsko_realna Pokaż wiadomość
Poza tym to oprócz tego, że czytam Was dosyć długo, to jednak jakoś głupio mi się tu wypowiadać, bo Wy się już dobrze znacie a ja taki kolegus novus

Aha! Podjęłam wyzwanie: pomimo, ze kiedy jest ciepło jestem bardzo aktywna fizycznie to teraz nie mam mozliwości ruchu na świeżym powietrzy. Siłownia też odpada i wymysliłam, że podejmę wyzwanie i zacznę regularnie ćwiczyć z Ewą Chodakowską w domu. I tak zaczęłam przedwczoraj, wczoraj dałam sobie spokój bo po wtorkowym wycisku nie mogłam się ruszać (a i tak gimnastyka trawała tylko 10 min z 40). Dzisiaj znów ćwiczyłam, tym razem mimo bólu udało mi się cwiczyć całe 20 min. Ale do przodu, wierzę w siebie.
Super wyzwanie! Ja coś nie mogę się zabrać za ta Chodakowską Ale za to teraz chodzę na fitness z citeamu, więc czuję się chwilowo rozgrzeszona...tam mnie też męczą strasznie, taka spocona wychodzę, że ło jezu...

Każdy tutaj był kiedyś kolegus novus, więc się tym nie przejmujcie dziewczyny

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
1/3 wypełniłam wazon przezroczysty, uzupełniłam wodą i stoi jako ozdoba. Generalnie uwielbiam muszelki Na plaży pod Wenecją było ich tyle, że wystarczyło zanurzyć rękę w wodzie i wyciągało się pełne garście Na początku wybierałam najładniejsze, potem zaczęłam wybierać takie maciupeńkie, kilkumilimetrowe, zawsze mnie zachwycają bo to takie doskonałe miniaturki, mają te same detale co "dorosłe" muszle, tylko takie niewiarygodnie maleńkie. No, a na plaży miałam tylko kilka godzin, a potem znów do następnych wakacji żadnego zbierania muszelek, a to jest moje ukochane zajęcie ever, więc zamiast je zbierać pojedynczo, zaczęłam je zbierać garściami, jak leci, połamane, całe, duże, małe, z kamyczkami i piaskiem. Mam tego ponad 3 litry W wolnych chwilach będę sobie brała garść i wybierała. Taki mój sposób na relaks
Jakie to mi się wydaje...fajne Widzę Tygrysa, który sobie siedzi i dłubie w misce z muszelkami dla relaksu

Cytat:
Napisane przez grenouillette Pokaż wiadomość
A druga sprawa - pierwszy raz piszę na forum i cały czas nie wiem, na ile się tu odsłaniać, na ile czuć się bezpiecznie. Nie boję się dziewczyn wątkowych, bo na tyle, na ile śledzę wątek - widzę, że macie dość klasy, iż najwyżej powiecie mi "spadaj", ale raczej nie zrobicie świństwa w realu. Ale przecież forum czytają też inne osoby i co z nimi? Heh, dylemat jak u osiołka!
No niestety - to co piszemy tutaj na wątku może obejrzeć każdy...to jest minus tej sytuacji. Dlatego lepiej staraj się nie pisać rzeczy, po których łatwo rozpoznałby Cię ktoś znajomy z realnego świata, jeśli nie chcesz być rozpoznana
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-01, 22:38   #1032
zywieczdroj
Zakorzenienie
 
Avatar zywieczdroj
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 11 384
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez grenouillette Pokaż wiadomość
Jeśli chodzi o dzisiejszy dzień - z samego rana byłam na cmentarzu. Najpierw się cieszyłam, że mam z głowy i tyyyle wolnego czasu. Szybko jednak okazało się, że wczesne wstanie rano... muszę odespać w południe Właściwie dopiero teraz czuję się w pełni rozbudzona i energiczna... ale nie jestem pewna, na ile mogę dać upust mojej energii ze względu na porę i dobro współmieszkańców


Zywieczdroj, czasami jak Ciebie czytam, to widzę siebie... A czasami ani trochę. Moje pierwsze studia były (połowicznie) nietrafione. Spędzałam sporo czasu ucząc się rzeczy, które mi niezbyt wchodziły do głowy, a zajmowały dnie... i noce Z tym, że ja mam chyba jakąś masochistyczną osobowość, bo dla mnie każda noc spędzona na nauce tego, czego nie lubię, to przełamywanie własnych ograniczeń - charakterologicznych i intelektualnych. Lubię zawalić noc, a potem iść na kolokwium i je zaliczyć (jakkolwiek to głupio brzmi ). I w sumie z tej chęci udowadniania sobie, że mogę... dotrwałam do licencjatu, a potem... poszłam na magisterkę Oczywiście, nie jest tak, że nie mam żadnych planów związanych z tymi studiami, bo to nie tylko sztuka dla sztuki. Ale jeśli mam być szczera, to o wiele bardziej odnajduję się w moim drugim kierunku.

Hmm, poczułam jakąś wenę dzisiaj, ale mój post wyszedł mi niemiłosiernie długi, więc kończę - przynajmniej tę wiadomość.

Ja dzisiejsze wyjście na cmentarz chyba odchoruję. Też spałam po powrocie i to dwie godziny i jestem ciągle zmęczona mimo to. Ponadto, rozkłada mnie choroba. Nie mogę być chora! Muszę chodzić na zajęcia

Wiesz, ja bardzo chciałam iść na te studia. I sprawiały mi one ogromną radość. Uwielbiam się uczyć języków. I wszystko by było ok, gdybym studiowała tylko to. A tak to szybko się zniechęciłam nadmiarem pracy i tym, że nie mam czasu uczyć się głównie tego co lubię tylko zamiast uczyć się języka to "marnowałam" czas na naukę drugiego kierunku. Teraz został mi tylko licencjat na tym drugim, ale to też mi zajmie sporo czasu i odbierze czas na naukę francuskiego. Nauka mi się nawarstwia a ja się stresuję i w ogóle nie mam już z tego satysfakcji
zywieczdroj jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-01, 22:46   #1033
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Właśnie właśnie Ale na przykład mój tż w ogóle taki nie jest. Serio, mieszkam z nim ponad 3 lata już i NIGDY przenigdy nie zostawił brudnych ciuchów w łazience na wierzchu, nie poszedł spać nieumyty, nie jadł niczego palcami, nie pożerał kanapek w biegu prosto z deski i jak w zegarku co 2 dni pastuje buty. Nie do wiary, ale tak się naprawdę da. Dziwne że biedak dalej wytrzymuje z taką fleją jak ja
To i mi dokopałaś! bo się nie nazwałam do tej pory Mój też jest elegancja-francja, ziemniaczki z pietruszeczką, a ubranka w kosteczkę aż z tego wszystkiego dostał ksywę admirał origami, bo lubi być <admire> o to drugie wiadomo.
I co tu ze sobą zrobić? Wytrzaskać się?

---------- Dopisano o 22:43 ---------- Poprzedni post napisano o 22:41 ----------

Cytat:
Napisane przez inga86 Pokaż wiadomość
Wymyślmy jakąś nową teorię! Rozpracujmy to cholerstwo!


---------- Dopisano o 22:46 ---------- Poprzedni post napisano o 22:43 ----------

Cytat:
Napisane przez marzycielsko_realna Pokaż wiadomość
Widziałam, że dopiero co była dyskusja o byciu dobrym dla siebie. Myślę, że warto zawsze zrobić coś przyjemnego dla własnego ja. Ale tak szczerze przyjemnego dla nas samych. Może ugotować coś dobrego, kupić fajny balsam do ciała czy smaczną herbatę, obejżeć kabaret. I z reguły wtedy humor idzie w górę

A ja jeszcze dodam, że za jedzenie paskudztw będę karcić i do uśmiechniętej śmierci powtarzać, że tak się czujemy i tak wyglądamy jak jemy. Dobre śniadanko to podstawa.
Juz nie taki novus

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2012-11-01 o 22:52
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-02, 07:30   #1034
Aper
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
dostał ksywę admirał origami, bo lubi być <admire> o to drugie wiadomo.
Juz nie taki novus
admirał origami padłam. Też mam takiego w domu, ale jakoś żeśmy się już oswoili ale pamiętam jak latałam po domu gorączkowo przed jego powrotem i np zasuwałam równo zasłonki bo jego drażniły, a mnie nie. Teraz zgadnijcie - nie latam, bo mam równo zasłonięte, inaczej już mi źle przejęłam dużo jego nawyków, bo faktycznie organizują i poprawiają życie. (w dodatku można brać z gościa przykład z prokrastynacją - z tego co mi opowiada widzę, że w pracy ma idealny porządke w papierach i rzadko cokolwiek odkłada...) Wreszcie oduczyłam się"biczować" przy nim i skutecznie walczę z automatycznym poczuciem winy, gdy on mruczy pod nosem, że czegoś tam nie może znaleźć (w domysle, bo źle odłożyłam)
NIE MÓWCIE fleja O SOBIE!!!!!!!!!!!!!!!! NAWET W ŻARTACH NA WĄTKU.
On lubiał mieć porządek w sensie uporządkowanej przestrzeni, i czystych "powierzchni roboczych" (a w szafach niech wszystko będize upchane) moja wizja porzadku to była przestrzeń pozmywana, bez kurzu; pachnąca łazienka i gruntowne wspaniałe porzadki, podczas których dopiero walczy się z naskładanymi hałdami gratów - na takie które brak czasu, więc robi się je rzadko i jest jak jest. Ale fleją nie byłam i nie jestem, ot, co! nawet z hałdami szmat na krześle i sypiącymi się z szafy papierami.

Cytat:
Napisane przez zywieczdroj Pokaż wiadomość
Ja dzisiejsze wyjście na cmentarz chyba odchoruję. Też spałam po powrocie i to dwie godziny i jestem ciągle zmęczona mimo to. Ponadto, rozkłada mnie choroba. Nie mogę być chora! Muszę chodzić na zajęcia
OCH, biedny ŻYWCZYKU, ciało wie swoje, nawet jeśli Ty czyli pan i władca zaciska bat i każe gnać i lecieć. Bądź dobra dla siebie, proszę Zdrówka.

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Jakie to mi się wydaje...fajne Widzę Tygrysa, który sobie siedzi i dłubie w misce z muszelkami dla relaksu


No niestety - to co piszemy tutaj na wątku może obejrzeć każdy...to jest minus tej sytuacji. Dlatego lepiej staraj się nie pisać rzeczy, po których łatwo rozpoznałby Cię ktoś znajomy z realnego świata, jeśli nie chcesz być rozpoznana
o tak, fajne
zgadzam sie - lepiej nie wywlekać wszystkich "flaków", można czasem pisać szyfrem zrozumiałym dla siebie
Aper jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-02, 09:39   #1035
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

brak weny całkowity...........:cool :
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-02, 10:44   #1036
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Addicted to love Pokaż wiadomość
Tygrys podziwiam Cie Jakos wczesniej mi chyba umknelo, ze wykonujesz tyle rzeczy naraz Taniec, tenis, jezyki itd

Oddaj mi troszke swojej energii

P.S moze zapisze sie do Ciebie na tenisowe lekcje bo moj Tż sie ze mnie smieje, ze gram jak ostatnia ☠☠☠☠☠☠☠a
Dopiero teraz zauważyłam to "do Ciebie" Serdecznie zapraszam, ale nie obiecuję spektakularnych rezultatów

---------- Dopisano o 10:12 ---------- Poprzedni post napisano o 09:59 ----------

Cytat:
Napisane przez serena.avon Pokaż wiadomość
Tygrysie tenis mi rowniez od dawna sie marzyl ale po kilku probach w dziecinstwie mam uraz - rakieta byla taaaaaaaka ciezka musialabym chyba sprobowac raz jeszcze, a co!
Czy moge podpytac, czym wlasciwie jest plan Moby, ktory masz w podpisie - juz od dluzszego czasu mnie to nurtuje, nie odpowiadaj, jesli uznasz to za zbyt prywatne!
Próbuj, próbuj Rakiety kiedyś faktycznie były dużo cięższe, teraz nawet takie tanie są lekkie - moja np. kosztowała jakieś 230zł i waży ok 270g więc da radę. A poza tym na poprzedniej stronie wrzuciłam opis super ćwiczenia na wzmocnienie łapek, więc ciężka rakieta to już żadna wymówka, kochana

Plan Moby to absolutnie nic prywatnego. Kiedyś na grupie czytaczy ktoś zaproponował omówienie Moby'ego Dicka Melvilla, ale chyba nikt tego nie skończył, taka nuda.A ja się uwzięłam, kupiłam go sobie po angielsku (a dokładnie jest to XIX-wieczny amerykański ze sporym dodatkiem "slangu" biblijnego bo wielu bohaterów jest mega konserwatywnymi protestantami i używają biblijnych zwrotów na co dzień) Miałam czytać rozdział dziennie - są króciutkie, po kilka stron na ogół - tylko chwilowo Moby mnie pokonał, utknęłam ok. 70, ale MUSZĘ go skończyć

---------- Dopisano o 10:16 ---------- Poprzedni post napisano o 10:12 ----------

Cytat:
Napisane przez inga86 Pokaż wiadomość
Tygrys wbijaj!!!! To są zajęcia z sexi dance, mamy jakiś tam układ, ale dużo razy go powtarzamy, więc na pewno załapiesz (zresztą ja nie łapię ).

Zrobiłam sobie bilans: co mogłam mieć, co mam, co mogę mieć. I wiecie co? Jak zobaczyłam to na kartce, to wcale aż tak dużo nie straciłam, mam teraz fajne rzeczy, a co mogę mieć zależy ode mnie. Wyrzuciłam z siebie to co mi gniotło mózg. Teraz tylko patrzeć na tą kartkę i głowa do góry
To będę, chyba że będzie powódź albo koniec świata Później pewnie nie będę miała więcej niż ok 40min, ale na jakieś szybkie uzupełnienie straconych płynów połączonych z wymianą doświadczeń taneczno-życiowych jestem bardzo chętna

Fajna taka kartka. Szkoda że nie mogę się zmusić do robienia tego typu bilansów i ćwiczeń. Jakoś nie chce mi się dogłębnie w samą siebie wnikać. Ciągle obiecuję sobie powrót do regularnego pisania pamiętnika i nic, chociaż jestem pewna, że dobrze by mi to zrobiło.

---------- Dopisano o 10:33 ---------- Poprzedni post napisano o 10:16 ----------

Cytat:
Napisane przez grenouillette Pokaż wiadomość

Jeśli chodzi o nadrabianie braków z dzieciństwa, to mam jak Tygrys, normalnie łapa w łapę Wprawdzie póki co sama jeszcze na swoje przyjemności nie zarabiam, ale można powiedzieć, że ogólnie - poprawiło się mojej rodzinie. Jak byłam malutka, moim rodzicom dobrze się wiodło, potem spadło kilka chorób, redukcja etatów - i nagle trzeba było oszczędzać. Teraz to już przeszłość, ale silnie zostaje w pamięci. Tyle, że jak Tygrysek mądrze zauważyła - warto inwestować we wrażenia, umiejętności, a nie w "poprawiaczonastrojow e rzeczy". Przyznam uczciwie, że mi się przytrafiają chwile słabości. Zdarza mi się kupić coś, bo jestem smutna, kiedyś daną rzecz chciałam mieć, ale nie mogłam - to teraz sobie kupuję, a co! Wiem, że to bardzo głupie, walczę z tym, ale czasami jeszcze ulegam
Przybij łapkę, tylko najpierw schowajmy pazurki

A w jaki sposób "nadrabiasz"? Przepraszam jeśli kiedyś już pisałaś o tym co lubisz robić, ale jeśli tak, to musiałam nie zauważyć.

Co lubisz kupować sobie "na pocieszenie"? To nie jest tak, że uważam, że każde pocieszające zakupy są złe. Kiedyś, kiedy okropnie się stresowałam czekając na wynik jednej rzeczy pomyślałam, że jeśli się uda, to koniecznie muszę sobie kupić jakąś nagrodę (gdyby się nie udało, straciłabym mnóstwo nerwów i kasy). Wypisałam sobie listę rzeczy, które mi się podobały, ale nie kupowałam ich bo były za drogie/ nie jakoś szczególnie potrzebne itp. Do tej pory mam tą listę, dopisuję sobie czasem nowe rzeczy, czasem stwierdzam, że wcale nie chcę tego co tam wpisałam i wykreślam. Trzymam się jej i dzięki temu unikam wyrzutów sumienia, że wydaję kasę na coś nieprzemyślanego i niepotrzebnego. Ale z drugiej strony - pamiętam jeden z najgorszych okresów w moim życiu, do tej pory wspominam go jako koszmar - codziennie byłam wtedy w jakiejś galerii, znałam na pamięć chyba wszystkie ubrania, ceny i promocje i za każdym razem czułam się tylko gorzej i gorzej, ale następnego dnia i tak tam wracałam

---------- Dopisano o 10:44 ---------- Poprzedni post napisano o 10:33 ----------

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość

Jakie to mi się wydaje...fajne Widzę Tygrysa, który sobie siedzi i dłubie w misce z muszelkami dla relaksu

No niestety - to co piszemy tutaj na wątku może obejrzeć każdy...to jest minus tej sytuacji. Dlatego lepiej staraj się nie pisać rzeczy, po których łatwo rozpoznałby Cię ktoś znajomy z realnego świata, jeśli nie chcesz być rozpoznana
Hihi, bo to jest naprawdę fajne Z rozkoszą odstąpię Ci ze szklankę tego surowca, też sobie będziesz mogła pogrzebać

A co do "rozpoznawalności"... hm, naprawdę myślicie, że to prawdopodobne? Szansa że jakiś bliski znajomy się tu pojawi i nas odnajdzie jest naprawdę bardzo niewielka. Nie podajemy tu imion, nazwisk i innych danych osobowych, więc google też nas nie wyszuka. Zresztą, przynajmniej jeśli chodzi o mnie, ciężko mi uwierzyć, że komukolwiek chciałoby się mnie googlować i szpiegować - w sumie pewnie potraktowałabym to jako komplement, że ktoś jest zainteresowany moją skromną tygrysią osobą Jedyne co, to mój TŻ, z racji tego że nonstop tu przesiaduję i moja przyjaciółka bo jej opowiedziałam o tym wątku mogliby mnie tu łatwo wyczaić, zwłaszcza że w realu też zwą mnie Tygrys, więc ew. muszę uważać na to - ale większość rzeczy które tu piszę to i tak o mnie wiedzą, a reszta jest pewnie niezbyt istotna, więc po co mieliby tu zaglądać
Jeśli chodzi o "obcych" podczytywaczy - sama nie podczytuję innych wątków, a jeśli tam zaglądam to tylko w poszukiwaniu jakichś konkretnych informacji - i też ciężko mi uwierzyć, że komuś obcemu chciałoby się mnie śledzić... myślicie że jest inaczej?

Edytowane przez tigrinha
Czas edycji: 2012-11-02 o 11:04
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-02, 10:56   #1037
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
To i mi dokopałaś! bo się nie nazwałam do tej pory Mój też jest elegancja-francja, ziemniaczki z pietruszeczką, a ubranka w kosteczkę aż z tego wszystkiego dostał ksywę admirał origami, bo lubi być <admire> o to drugie wiadomo.
I co tu ze sobą zrobić? Wytrzaskać się?



Ja tam już się pogodziłam z moim brakiem pedantyzmu i wcale nie mam sobie go za złe. Szkoda że TŻ jeszcze nie....

---------- Dopisano o 10:56 ---------- Poprzedni post napisano o 10:46 ----------

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Też mam takiego w domu, ale jakoś żeśmy się już oswoili ale pamiętam jak latałam po domu gorączkowo przed jego powrotem i np zasuwałam równo zasłonki bo jego drażniły, a mnie nie.
Osz kurde - myślałam że tylko ja mam w domu taki egzemplarz, co go krzywo stojąca książka drażni. Tylko że nie zdzierżyłam tego biegania i stresowania się przed każdym jego przyjściem - pewnego dnia nastąpił Wielki Wybuch i bardzo pomógł

Dla mnie ideał porządku to taka sytuacja w której w domu nic nie ginie (m.in. dlatego, że nie ma aż tak dużo przedmiotów, pomiędzy którymi można to zapodziać). Sprzątanie ma dla mnie sens jeśli wiąże się z posegregowaniem rzeczy i przygotowaniem ich do bezproblemowego użytku w przyszłości, dlatego raczej mam ład w szufladach, szafkach i pudełkach, a na zewnątrz o to aż tak nie dbam, bo niczemu to nie służy. Sweter wiszący na krześle czy krzywo pościelone łóżko nie sprawia, że cokolwiek jest mi trudniej zrobić czy znaleźć, więc po co to poprawiać

Serenko - mały offtop. Miałaś kiedyś liner w żelu Mac-a? Polecasz? A może znasz jakiś lepszy (byle nie droższy)?
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-02, 11:23   #1038
fairytale
Raczkowanie
 
Avatar fairytale
 
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 472
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez marzycielsko_realna Pokaż wiadomość

Poza tym to oprócz tego, że czytam Was dosyć długo, to jednak jakoś głupio mi się tu wypowiadać, bo Wy się już dobrze znacie a ja taki kolegus novus
Cytat:
Napisane przez grenouillette Pokaż wiadomość
Też jestem taki kolegus novus - i to nie tylko na tym wątku, ale w ogóle na wizażu! Jeju jej, ile ja się zbierałam do napisania... ale oczywiście jako rasowy prokrastynator odwlekałam to niemiłosiernie! Nawet teraz, jak już po wielu trudach i bólach, mam wreszcie to konto - też nie zawsze piszę tyle i to, co bym chciała. Jedna rzecz, to jesteście wszystkie takie przenikliwe w swoich postach, że czuję się w obowiązku pomyśleć zanim Wam coś napiszę A druga sprawa - pierwszy raz piszę na forum i cały czas nie wiem, na ile się tu odsłaniać, na ile czuć się bezpiecznie. Nie boję się dziewczyn wątkowych, bo na tyle, na ile śledzę wątek - widzę, że macie dość klasy, iż najwyżej powiecie mi "spadaj", ale raczej nie zrobicie świństwa w realu. Ale przecież forum czytają też inne osoby i co z nimi? Heh, dylemat jak u osiołka!
Ja lubię was czytać. Marzycielka mi się wydaje taka stonowana i rozsądna, a grenouillette pełna jakiegoś takiego wesołego dystansu. Tak piszę, żebyscie wiedziały, bo skąd macie wiedzieć, jesli nie napiszę?
Boziu, bredzę.

Przeżywałam ostatnio pik doła, włącznie z jakimś napadem panicznych duszności (?) - nie wiem na ile sama się wkręciłam, że mam to samo co moja mama, a na ile po prostu nastapiło "przegrzanie organizmu", ale była tak chwila, że szłam do pracy i nie wiedziałam czy dojdę czy padnę po drodze. I muszę wam powidzieć, że w takim kiepskim stanie nie mam ochoty na myślenie nawet, a co dopiero pisanie na wątku... wczoraj wieczorem dopiero nadrobiłam chyba 3 strony.
ALE bardzo mi pomogły polecane tu lektury i to, o czym pisałyśmy tutaj od początku powstania wątku, bo jakoś tak... W którymś momencie spojrzałam inaczej na całą sytucaję, spróbowałam dociec skąd te myśli, nastrój, reakcja organizmu... Doszłam do wniosku, że jest we mnie jakaś dziura, której nie widać i o której istnieniu nie zdawałam sobie w ogóle sprawy. Nie wiem nawet gdzie dokładnie jest, nie mówiąc nawet o jej jakimś zasypaniu, ale na podstawie symptomów i obserwacji stwierdziłam, że istnieć musi. Dysonans między tym, jak odbierają mnie ludzie (i w pozytywnym i negatywnym aspekcie), a to jak ja widzę siebie już dawno powinien zwrócić moją uwagę. Nie zwrócił. Reakcja ciała ("o matko zaraza umrę") była bardziej zauważalna.

Teraz już mi lepiej.

Niżej cytuję post o moim (przyszywanym) dziadku. Ma teraz problemy ze zdrowiem i to też mnie martwi.
Cytat:
Mój dziadek:
- nauczył się poprawnie mówić po polsku w wieku 20 lat (wcześniej chłopsko-ukraiński)
- wziął po raz pierwszy kapiel w wannie w wieku 21 lat
- siedział w więzieniu za domniemaną próbę zamachu na Bieruta w wieku 22 lat
- poszedł na studia w wieku 25 lat
- zrobił magistra w wieku 38 lat
- nauczył się rosyjskiego w wieku 15 lat
- nauczył się francuskiego w wieku 35 lat
- nauczył się rumuńskiego w wieku 45 lat
- nauczył się angielskiego w wieku 75 lat
- nauczył się hodować pszczoły w wieku 83 lat
- nauczył się ekologiczne hodować kury w wieku 85 lat
- zrobił uprawnienia pedagogiczne w wieku 30 lat
- zrobił uprawnienia przewodnika turystycznego w wieku 60 lat (i zwiedził pół świata)
- wybudował dom i wykształcił dzieci
I zrobił jeszcze całe mnóstwo różnych rzeczy, choć akurat kiedy był w moim wieku gnił w więzieniu i zapowiadało się, że całe jego życie jest stracone.
Co mam do zrobienia na ten weekend:
- zrobić risercz i stworzyć dwa dokumenty - prace dodatkowe
- przeczytać jeden dokument - prace dodatkowe
- najpierw go wydrukowac - dziś
- wysłać maila podsumuwującego - niedziela - prace dodatkowe
- zrobić zakupy spożywcze - wyjazd
- zrobić zakupy prezentowe - wyjazd
- dokończyć ciekawą książkę
- umówić się na spotkanie - niepewne
- umyć i uporządkować przynajmniej pobieżnie kompa
- oddać buty do szewca - dziś - wyjazd
- uporządkować/ wybrać materiały do nauki języków
fairytale jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-02, 13:23   #1039
serena.avon
Rozeznanie
 
Avatar serena.avon
 
Zarejestrowany: 2006-01
Lokalizacja: Trójmiasto
Wiadomości: 804
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość


Ja tam już się pogodziłam z moim brakiem pedantyzmu i wcale nie mam sobie go za złe. Szkoda że TŻ jeszcze nie....

---------- Dopisano o 10:56 ---------- Poprzedni post napisano o 10:46 ----------



Osz kurde - myślałam że tylko ja mam w domu taki egzemplarz, co go krzywo stojąca książka drażni. Tylko że nie zdzierżyłam tego biegania i stresowania się przed każdym jego przyjściem - pewnego dnia nastąpił Wielki Wybuch i bardzo pomógł

Dla mnie ideał porządku to taka sytuacja w której w domu nic nie ginie (m.in. dlatego, że nie ma aż tak dużo przedmiotów, pomiędzy którymi można to zapodziać). Sprzątanie ma dla mnie sens jeśli wiąże się z posegregowaniem rzeczy i przygotowaniem ich do bezproblemowego użytku w przyszłości, dlatego raczej mam ład w szufladach, szafkach i pudełkach, a na zewnątrz o to aż tak nie dbam, bo niczemu to nie służy. Sweter wiszący na krześle czy krzywo pościelone łóżko nie sprawia, że cokolwiek jest mi trudniej zrobić czy znaleźć, więc po co to poprawiać

Serenko - mały offtop. Miałaś kiedyś liner w żelu Mac-a? Polecasz? A może znasz jakiś lepszy (byle nie droższy)?
Z MACa nie mialam ale ludzie bardzo sobie chwala mam obecnie z bobbi brown i jest ok choc co kilka dni musze dodac kropelke Duraline z Inglota zeby go ciu rozrzedzic to Twoje poczatki z eyelinerem?
serena.avon jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-02, 13:39   #1040
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez serena.avon Pokaż wiadomość
Z MACa nie mialam ale ludzie bardzo sobie chwala mam obecnie z bobbi brown i jest ok choc co kilka dni musze dodac kropelke Duraline z Inglota zeby go ciu rozrzedzic to Twoje poczatki z eyelinerem?
Nie, miałam już Inglota, był OK, tylko zasechł na kamień strasznie szybko. Potem kupiłam z Essence, ale maże się jakoś i nie jest zbyt komfortowy w użyciu, Bobbi Brown ma kosmiczną cenę, więc jakoś tak pomyślałam o MAC-u. Generalnie umiem robić standardową kreskę na sobie, ale chciałabym potrenować różne jej warianty na sobie osobach o różnych kształtach oczu No to dziś idę kupić tego MAC-a, co mi tam. Dzięki
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-02, 14:17   #1041
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Hej, wczoraj przemarzłam i mam okropny katar zatokowy... samopoczucie kiepskie i jeszcze muszę się udzielać towarzysko...

Cytat:
Napisane przez inga86 Pokaż wiadomość
Dlaczego się pytam? Gdzie moje WIEM? WIEM ale nie CZUJĘ, nie pozwalam sobie, inni mogą, ale ja nie.... noo kuźwa żesz, myślenie ofiary wypisz wymaluj...
Wiem, ale nie czuję...
ale czy tak jest ciągle? Ciągle "nie czujesz", czy zdarza Ci się "czuć"?
Uczucia są barometrem, ale nie zawsze precyzyjnym... zmieniają się czasem z niewiadomych przyczyn...
Byłoby idealnie, gdyby były niezmienne względem pewnych obiektów czy sytuacji, ale chyba rzadko tak jest... więc czasem trzeba zaufać myśleniu, wiedząc, że uczucia mogą za chwilę się zmienić i nagle będziesz się czuć uskrzydlona i pełna wiary...



Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Dodam jeszcze, że warto przekuwać swoją zazdrość (gdzieś ta zazdrość się czai, nawet w małej ilości) wynikającą z poczucia "gorszości" i "bycia w tyle" w zainteresowanie się, co ktoś zrobił, z jakiej pozycji wystartował by osiągnąć to COŚ. Może ta koleżanka ćwiczyła po kilka godzin dziennie u świetnej nauczycielki? Może miała rodziców muzyków i dzięki temu łatwiej było się jej uczyć i wejść w ten świat bez kompleksów? Przy takich okazjach jak spotkania klasowe dobrze i (pożytecznie dla nas) jest ludzi namawiać do mówienia jak i co (nie to, że wywlekać i zmuszać, mi jakoś tak naturalnie wychodzi, bo szczerze jestem ciekawa i szczerze podziwiam, a ludzie opowiadają o sobie chętnie: np. "Wow, kocertowałaś w Japonii? Jak tam jest? jakie wrażenia?" A potem - "pojechałaś sama, czy z zespołem?", "opowiedz jakie wymagania miałaś na to stypendium?" itp.). Fajnych rzeczy można się podowiadywać, takich "otwieraczy umysłu", czegoś na co wcześniej po prostu się nie wpadło no chyba, że to ludzie gatunku "cep" i niemile ze szkoły wspominani, to sobie darujemy

Trzeba też brać pod uwagę nasze "zaplecze" choćby "obciążenia rodzinne" - tu mamy różne ograniczenia, których inni mogą w ogóle nie znać - i dlatego idą śmiało zdobywać to, co dla mnie, czy dla Ciebie będzie Everestem. Przykładowo dziecko z rodziny w jakiś sposób dysfunkcyjnej będzie inaczej patrzeć na rozwiązywanie problemów i przeszkody, niż ten, kto miał i ma w rodzicach wzór i oparcie. Ten trop szczególnie ostatnio rozkminiam i takie podejście mi pomaga - nie czuję się zwolniona z działania, tylko daję sobie przyzwolenie, że nie wiem, jak to zrobić - ale mogę sie nauczyć, tyle, że jeszcze boli, że droga błędów najczęściej...

I jeszcze nasze zdolności. Inga, nie wszystko jest dla Ciebie; a to co jest dla Ciebie "stworzone" może nie być dla mnie.

Bardzo mądry i dobry post! Do wdrożenia!

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
...

Towarzyszyły mi takie myśli często.
Psychoterapia zrobiła z tym porządek.
"Ten kawałek nie jest pani, to jest coś z zewnątrz, czemu ulega pani jak własnej myśli. Trzeba to oddzielić od siebie."


Może trudno uporać się z tym samemu - posadzić tego "obcego" na drugim krześle i przyjrzeć się temu jak jednostce niezależnej pasożytującej na nas i wykorzystującej nasze własne myśli do żywienia siebie. Przestać kupować, ze to Ty sama myślisz tak o sobie. Mi pomogło bardzo. Za kazdym razem gdy dopada mnie coś w rodzaju "nie dam rady", a wiecie, że tego było u mnie mnóstwo, automatycznie już otrzeźwiam się, myślę "ten kawałek nie jest mój" i sadzam obcego na jego krześle w gabinecie psycholog. (Na krześle, na którym sama nigdy nie siedziałam, to trzecie krzesło, zawsze puste. Nigdy tez nie stanęłam w konfrontacji z tym "obcym". Wystarczy mi, że rozpoznaję trującą myśl jako nie moją i oddam ją "obcemu".) Ten obcy to może być krytyczny rodzic, inna ważna osoba z naszej dalekiej przeszłości, jakiś autorytet, który zawładnął czasowo naszym myśleniem.
Piszesz o czymś bardzo ważnym
Ja nie jestem skłonna do eksperymentów z trzecim krzesłem, ale działa na mnie uświadomienie sobie, że te wszystkie teksty-opóźniacze, zniechęcacze, niechciejstwa, siłbraki itp. ----> to nie JA, tylko MECHANIZM OBRONNY.
Odkąd to od siebie wydzieliłam, łatwiej mi to analizować i przeciwstawiać się temu.

Cytat:
Napisane przez serena.avon Pokaż wiadomość
Tygrysku jak milo Cie widziec!
Zgadzam sie odnosnie FAKEbook'a - ludzie tam sa cholernie nieszczerzy i koloryzuja swoje zycie do granic! Obecnie tez loguje sie raz na tydzien/dwa i jakos lepiej sie czuje ten portal naprawde praktycznie nic pozytywnego nie wnosi do mojej egzystencji a potrafi napsuc krwi.
Szczerze mówiąc nigdy nie dosięgła mnie ta przypadłość, nie mam konta na fejsbuku - miałam kiedyś na nk... ale sama umiem się dobijać, wyszukując w sieci info o różnych ludziach, najczęściej starszych i z większym doświadczeniem - i wywoływać ten efekt ukłucia zazdrości i lawiny pytań "jak ktoś do tego doszedł, czy i ja dojdę?"
Cytat:
Napisane przez inga86 Pokaż wiadomość


A ja uważam, że moje 26 to już straszna starość i już powinnam być kompletna... Straszne wiem, ale nie wiem jak to myślenie zwalczyć Innych nawet po 40 nie uważam za starych.



A ile lat miała jak zaczęła podróżować? (wiem, mam obsesję )

Miała ok. 30 lat...

A wiesz, że trochę się zdołowałam, jak przeczytałam post Twój i Kocurki?
Ja mam 29 lat i niespecjalnie się przejmuję wiekiem, uważam, że na wiele rzeczy mam czas, wszystko przede mną...

Jednak pomyślałam po raz pierwszy od wielu wielu lat, że może coś jest ze mną nie tak? Że jestem faktycznie za stara?


Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Hm, ja mam 29 - cud że jeszcze żyję



Co do PAwlikowskiej to mam jej książkę "W dżungli miłości", pisze tam trochę o tym, co i jak zrobiła w życiu, mogę Ci pożyczyć
Nie czytałam tego, ale czytałam w "W dżungli życia" - fajnie, lekko napisana i z bardzo konkretnymi poradami, uważam, że śmiało można ją łyknąć

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
admirał origami padłam. Też mam takiego w domu, ale jakoś żeśmy się już oswoili ale pamiętam jak latałam po domu gorączkowo przed jego powrotem i np zasuwałam równo zasłonki bo jego drażniły, a mnie nie. Teraz zgadnijcie - nie latam, bo mam równo zasłonięte, inaczej już mi źle przejęłam dużo jego nawyków, bo faktycznie organizują i poprawiają życie. (w dodatku można brać z gościa przykład z prokrastynacją - z tego co mi opowiada widzę, że w pracy ma idealny porządke w papierach i rzadko cokolwiek odkłada...) Wreszcie oduczyłam się"biczować" przy nim i skutecznie walczę z automatycznym poczuciem winy, gdy on mruczy pod nosem, że czegoś tam nie może znaleźć (w domysle, bo źle odłożyłam)
NIE MÓWCIE fleja O SOBIE!!!!!!!!!!!!!!!! NAWET W ŻARTACH NA WĄTKU.
Ale fleją nie byłam i nie jestem, ot, co! nawet z hałdami szmat na krześle i sypiącymi się z szafy papierami.
Ja też mam takiego pedanta w domu...
Nadal przed przyjściem z pracy mam moment zastanowienia, czy są odkręcone żaluzje i mieszkanie przewietrzone
Ale ogólnie niepokorna jestem. Wolę mieć swój ład niż cudzy, narzucony... taką sztywność odbieram negatywnie zresztą, wolę ludzi, którzy potrafią się adaptować do zmiennych sytuacji, niż frustrować byle czym...

Też się wielu rzeczy nauczyłam od TŻ i teraz również mi przeszkadzają niektóre drobiazgi, ale myślę, że i on się wielu rzeczy ode mnie nauczył Np. tego, że można być innym i to nie oznacza czegoś negatywnego

Podejście Tygrysa do kwestii ładu mi bardzo odpowiada, czyli nieszukanie potrzebnych rzeczy, posegregowanie oraz czystość. Jednak trudno mi to osiągnąć. Często nie mogę znaleźć różnych rzeczy, zapominam o wybranych dla nich miejscach, w pośpiechu rzucam, gdzie popadnie...

Edytowane przez emi_lka
Czas edycji: 2012-11-02 o 14:19
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-02, 15:34   #1042
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez fairytale Pokaż wiadomość
Przeżywałam ostatnio pik doła, włącznie z jakimś napadem panicznych duszności (?) - nie wiem na ile sama się wkręciłam, że mam to samo co moja mama, a na ile po prostu nastapiło "przegrzanie organizmu", ale była tak chwila, że szłam do pracy i nie wiedziałam czy dojdę czy padnę po drodze.
A co to się dzieje niedobrego Fairy?

I zdrówka dla dziadka życzę...i dla Ciebie

Wypowiem się względem bałaganu. Z czystym sumieniem mogę nazwać siebie bałaganiarą (nie wiem czy fleją...chyba aż tak źle nie jest), ale tak w gruncie rzeczy to nie jest to coś co bardzo chcę pokonać. Tzn. przeszkadza mi nadmiar przedmiotów w moim otoczeniu, przypuszczam, że lepiej bym się czuła z mniejszą ich ilością...przeszkadza mi w którymś momencie stan totalnego zagracenia (wtedy właśnie sprzątam ), ale nie przeszkadza mi kurz na półkach, nie przeszkadza mi jak coś jest krzywo czy jakoś tam nie tak jak powinno. Nie wiem czy chciałabym być pedantką. Myślę, że nie - uważam, że to bardziej przeszkadza w życiu niż pomaga...

I ogólnie to wolałabym się pozbyć prokrastynacji niż bałaganiarstwa
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-02, 16:16   #1043
Konwalia11
Zadomowienie
 
Avatar Konwalia11
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 1 238
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Bura - balaganiarstwo jest moim zdaniem scisle zwiazane z prokastrynacja, jest jej konsekwencja.
Czy jest na tu na sali jakas porzadnisia ? Pewnie nie...
Nie wiem, czy Admiral Origami rozmnaza sie przez paczkowanie i laczy z prokastynarkami na zasadzie przeciwienstw, ale tez mam taki egzemplarz w domu . Nie, zebym sie skarzyla, ale czasem po prostu mi glupio, bo to kobieta ma byc strazniczka domowego ogniska, muza, boginia - wiecie, te sprawy... A ja... no coz. Poki TZ uwaza, ze moje roztargnienie jest "slodkie" to wszystko gra, ale kilka razy sie wkurzyl. Ostatnio wysypalam na cala kuchnie fasole, tylko dlatego, ze nie chcialo mi sie porzadnie domknac opakowania i jak ponownie po nia siegnelam to wysypalam ja sobie na glowe . Trzeba bylo meble odsuwac, zeby ta nieszczesna fasole wysprzatac.
Nie lubie takiej siebie i nie chce taka byc!!! Wiem, ze potrafie inaczej i ze kiedys bede miala swoj idealny porzadek, ale wiem, ze nie bedzie to latwe i ze nie stanie sie to od razu.
Przyznaje - swego czasu mozna bylo mnie nazwac fleja. Jakos nie widzialam sensu w sprzatniu, bo po co, skoro za chwile bedzie ten sam sajgon?
A teraz - uczynilam z robienia porzadkow pelen rytual, rodzaj medytacji. Nie obchodzi mnie porzadek na pokaz, chce, zeby porzadek w mieszkaniu byl odzwierciedleniem ladu i harmonii w mojej glowie. Daleka droga przede mna...

A teraz z innej beczki: znacie enneagram?
Ja jestem 4 (indywidualista) moj partner 1 (perfekcjonista) - dobrze sie uzupelniamy w zyciu codziennym. Jak chcecie, zrobcie sobie test o tutaj: http://www.enneagram.pl/ , po lewej stronie jest zakladka "test" - najlepiej zrobic ten test z marszu, bez wyrobienia sobie zdania o poszczegolnych typach .
__________________


Be the change you want to see in the world!
Konwalia11 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-02, 18:13   #1044
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

konwalio ja mam podwojną osobowość 3 w 4 taki miałam wynik
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-02, 18:38   #1045
Konwalia11
Zadomowienie
 
Avatar Konwalia11
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 1 238
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
konwalio ja mam podwojną osobowość 3 w 4 taki miałam wynik
Hehe, to nie tak, szukaj w opisie 3: Trójka ze skrzydłem cztery: 3w4 - "Profesjonalista"
__________________


Be the change you want to see in the world!
Konwalia11 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-02, 19:05   #1046
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Że jestem faktycznie za stara?


A mi mówcie Dinozaur. Już mój najbardziej twórczy uczeń wychwycił, że ja nie z tej epoki. I gdy nie słyszałam o czymś co nowocześniejsi ludzie słyszeli, wtedy wiadomo czemu, bo my dinozaury trochę inne czasy pamiętamy, na wolniejszych obrotach pracujemy i inne rzeczy są dla nas istotne

---------- Dopisano o 19:05 ---------- Poprzedni post napisano o 19:04 ----------

Cytat:
Napisane przez Konwalia11 Pokaż wiadomość
A teraz z innej beczki: znacie enneagram? http://www.enneagram.pl/
Enneagram! (Helen Palmer - autorka książki o Enneagramie). Stary znajomy! Tak stary, ze już nic z tego nie pamiętam!
No i gdy zrobiłam test wyszło 7w6, a kiedyś było cos innego.
Ludzie, ops, sorry, dinozaury się zmieniają, czy też wynik zależy od humoru danego dnia?
Dziś mam super nastrój!
Ja jednak musze mieć jakiś błahy problem, żeby na nim sie skupić i przestać rozkminiać egzystencjalne być czy nie być, a jeśli być to po co.... Ryżo żółty efekt na głowie był znakomitym błahym problemem, spowodował odpowiednią ilość stresu oraz wymóg działania odpowiedniego moim możliwościom (eksperymentowanie ze środkami koloryzującymi do włosów). Bawiłam się przednio!

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2012-11-02 o 19:37
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-02, 20:31   #1047
grenouillette
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 169
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć!

Pamiętam, żeby odpisać dłużej na kilka postów, ale teraz wpadłam tylko na chwilę podczytać i aż mnie nosi, żeby się podzielić moim wynikiem testu.

Zrobiłam test, wyszło mi 3w2. Bardzo mnie to zdziwiło. Po raz kolejny w jakimś teście wychodzi mi, iż powinnam być właśnie takim zdobywcą; że jestem zdeterminowana, ambitna, żądna nowych wyzwań... Tyle, że ja nic takiego nie czuję Pomyślałam więc, że albo sama jeszcze siebie nie znam, albo to wpływ moich studiów - w końcu 3 lata słuchałam, jak być wytrwałą, skuteczną, profesjonalną itp. Może podświadomie nauczyłam się wypełniać testy tak, aby na taką wychodzić?

Jedno jest jednak w 100% prawdą - "Gdy trójka z tym skrzydłem jest w stresie lub jest niezdrowa, zaczyna poświęcać większą uwagę na prezentowaniu swojego idealnego wizerunku.". Nadchodzący czas będzie dla mnie dość stresujący, dlatego... farbuję moje minimalne odrosty, żeby nikt po mnie nie zauważył, że brakuje mi dla siebie czasu . Zauważyłam też, że zawsze w czasie np. sesji, choroby itp. o wiele częściej niż zwykle noszę koszulowe bluzki, które - wiadomo - trzeba uprasować, starannie układać pod kurtką, żeby się nie pogniotły itp. Ale no ba! Przecież jak ktoś panuje nad koszulą, to ogarnia całe życie (Carrie mówiła coś o mechanicznej skrzyni biegów, ale że nie mam jeszcze auta, to dostosowuję serialowe mądrości do moich skromnych możliwości )

Tymczasem zaś idę spłukać farbę. Wprawdzie pewnie masz rację Patri, że nieoczekiwany kolor zająłby również moje negatywne myśli, ale no...
grenouillette jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-02, 20:35   #1048
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Konwalia11 Pokaż wiadomość
Hehe, to nie tak, szukaj w opisie 3: Trójka ze skrzydłem cztery: 3w4 - "Profesjonalista"
o matko.....to przerażające
Cytat:
''Prywatnie, może popadać w dramatyzowanie i zwątpienie. Niestabilne emocje i częste zmiany nastrojów''
to zgadza sie najbardziej ,reszta również...niemiło

Cytat:
Ryżo żółty efekt na głowie był znakomitym błahym problemem, spowodował odpowiednią ilość stresu oraz wymóg działania odpowiedniego moim możliwościom (eksperymentowanie ze środkami koloryzującymi do włosów). Bawiłam się przednio! __________________
jaki koncowy efekt uzyskalaś nie jest zle jeszcze pare takich lekcji i sama wszystko bedziesz wiedziec w tym temacie doskonale
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”


Edytowane przez Dilayla
Czas edycji: 2012-11-02 o 20:41 Powód: dopisek
Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-02, 20:52   #1049
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

enneagram kiedyś studiowałam nawet w Trafficu w takiej bardziej wypasionej rozbudowanej wersji bardzo duzo przy robieniu takich testow zalezy od aktualnego nastroju, ale wydaja sie dobrze oddawac problem...
Kiedys wychodzilo mi 4w5, ostatnio 5w4 czyli bodajze obserwator co by sie zgadzalo, a teraz moze z ciekawosci zrobie sobie 3 raz :P bo ten test od Halimki kusiiii ale jak ktoras napisala ze 240 pytan to mnie to odstreczylo

---------- Dopisano o 20:52 ---------- Poprzedni post napisano o 20:44 ----------

Cytat:
Napisane przez grenouillette Pokaż wiadomość

Jedno jest jednak w 100% prawdą - "Gdy trójka z tym skrzydłem jest w stresie lub jest niezdrowa, zaczyna poświęcać większą uwagę na prezentowaniu swojego idealnego wizerunku.". Nadchodzący czas będzie dla mnie dość stresujący, dlatego... farbuję moje minimalne odrosty, żeby nikt po mnie nie zauważył, że brakuje mi dla siebie czasu . Zauważyłam też, że zawsze w czasie np. sesji, choroby itp. o wiele częściej niż zwykle noszę koszulowe bluzki, które - wiadomo - trzeba uprasować, starannie układać pod kurtką, żeby się nie pogniotły itp. Ale no ba! Przecież jak ktoś panuje nad koszulą, to ogarnia całe życie (Carrie mówiła coś o mechanicznej skrzyni biegów, ale że nie mam jeszcze auta, to dostosowuję serialowe mądrości do moich skromnych możliwości )

Tymczasem zaś idę spłukać farbę. Wprawdzie pewnie masz rację Patri, że nieoczekiwany kolor zająłby również moje negatywne myśli, ale no...

Wow, bardzo powiedziałabym oryginalnie... chociaż to może ja mam nietypowe podejście, ja zawsze egzaminy miałam mega nieprzespane i bardzo rzadko się zdarzało, zeby starczało mi czasu na dopracowanie wizerunku, chociaz przy reszcie ktora wlasnie wolala zachowac pozory ladu i porzadku wygladalam jak siedem nieszczesc
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg

Edytowane przez change
Czas edycji: 2012-11-02 o 21:04
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-02, 20:53   #1050
serena.avon
Rozeznanie
 
Avatar serena.avon
 
Zarejestrowany: 2006-01
Lokalizacja: Trójmiasto
Wiadomości: 804
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Eeeee... Mi wyszlo 8w7 czyli dysydent - typ Stalina w sumie jak przeczytalam to duzo prawdy o mnie. Mojemu TZ wyszlo 1w9 - idealista. Wybuchowe polaczenie z nas!
serena.avon jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-09-23 01:47:20


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 23:49.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.