|
|
#151 | |||||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
|
|||||
|
|
|
|
#152 | ||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 21 812
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Cytat:
---------- Dopisano o 00:16 ---------- Poprzedni post napisano o 00:11 ---------- Cytat:
Edytowane przez laisla Czas edycji: 2013-02-04 o 00:20 |
||
|
|
|
|
#153 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Cytat:
Chłopak jest w jakimś związku z jakąś panną. Niby są razem, ale układa im się średnio. Chłopak poznaje jakąś inną dziewczynę. Ona wie, że on jest w związku, więc się nie wtrąca do tego. On, mając pannę, też nie zarywa do tej. Zaczynają tylko częściej rozmawiać czy spotykać się na piwo. On może jej wszystko powiedzieć, ona jemu. Jak w przyjaźni. W jego związku tymczasem dalej jest średnio. W końcu nadchodzi punkt kulminacyjny zgrzytu z panną, i chłopak stwierdza, że to jest bez sensu i tak dalej być nie może. Zrywa z nią, jednak mimo że się nie układało, to jak każde zerwanie, jest to smutna sprawa. Przyjaciółka go pociesza, on puka się w głowę i myśli "kur**a, zmarnowałem X miesięcy mojego życia, będąc w niewłaściwym związku, a tymczasem obok miałem taką wspaniałą i ładną przyjaciółkę". I co z tego, że dzień po rozstaniu on by był już w innym związku? Nawet jeśli to miałoby jednak być tylko "dla pocieszenia", a nie prawdziwa miłość. Każdy orze jak może. To, że się rozstał z panną, nie znaczy, że teraz w pokorze ma przez pół roku nosić włosiennicę i pokazywać, jak rozpacza. Bo może wcale nie rozpacza i związek był beznadziejny, więc od razu następnego dnia może cieszyć się wolnością lub wejść w inny związek. |
|
|
|
|
|
#154 | ||||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-12
Wiadomości: 5 317
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Gdybym ja znalazła się w takiej sytuacji, na pewno nie miałabym żalu do tej trzeciej, co najwyżej do swojego (eks)faceta i uważam, że obwinianie trzeciej/trzeciego jest według mnie stosowne w nastoletnim wieku, nie w dorosłym życiu. Ale każdy ma swoje zdanie. |
||||
|
|
|
|
#155 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-07
Lokalizacja: Pzń
Wiadomości: 997
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Cytat:
A co do zalu to tez uwazam ze trzeba go kierowac przede wszystkim do swojego partnera, bo to on przeciez mial byc wierny. Trzecie rozumiem o tyle, ze chyba malo ktora kobieta poswieci wizje swojego wlasnego szczescia dla szczescia obcej babki, zwlaszcza pod wyplywem obietnic i slodkich gestow faceta. Serce nie sluga
__________________
Yesterday is History, Today is a Gift, Tomorrow is Mystery CG i olejowanie od listopada 2011
![]() |
|
|
|
|
|
#156 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 65
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Wiem, że dyskusja była dość zażarta i w tym momencie nie wiem na czym dokładnie staneła, ale mój pogląd na tę sprawę przedstawia ten tekst:
http://www.kominek.in/2012/01/nie-ma...anie-zwiazkow/ (nie jestem jakąś bezwolną czytelniczką Kominka, ale akurat w tej kwestii podpisuje się ręcami i nogami |
|
|
|
|
#157 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-07
Lokalizacja: Pzń
Wiadomości: 997
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Cytat:
Kolejny czarno-biały pogląd, bez zadnych odcieni szarosci - "skoro zdradzil to znaczy, ze nie kochal i zwiazek byl g*wno warty, wiec w sumie lepiej dla mnie, ze sie o tym dowiedzialam. A ta druga widocznie musiala byc ode mnie lepsza." Bzdura... Mogla byc nowa, swieza, przez to bardziej tajemnicza i pociagajaca. Mogla byc po prostu inna. A mogla tez po prostu namieszac chwilowo w glowie swoim wygladem czy stylem bycia.
__________________
Yesterday is History, Today is a Gift, Tomorrow is Mystery CG i olejowanie od listopada 2011
![]() |
|
|
|
|
|
#158 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Cytat:
Poza tym z dnia na dzień nie przeskakuje się z kwiatka na kwiatek - tą nową musiał poznać, żeby stwierdzić że jest wartiościowa, a jeżeli poznał i tak stwierdził - to oznacza, że nowa jest lepsza. Więc po co tkwić w związku, skoro może być lepiej i można być bardziej szcześliwym? Po prostu nie ma czegoś takiego jak odbijanie partnerów - a to z tej racji, że to nie ta trzecia odbija partnera drugiej, tylko po prostu to ten partner decyduje, z kim chce być. To że macie w danej chwili faceta nie znaczy, że on jest wasz na zawsze. MOżecie sobie tak marzyć. Jeżeli to jest prawdziwa miłość - to zostanie przy was i na nic mu będą te nowe ("bo ta nowa jest nowa, więc taaaka tajemnicza i pociągająca!).. A jeżeli utrzymuje znajomość z inną kobietą i w końcu wybiera ją - to nie ona wam odbiła partnera, tylko partner uznał, że ona bardziej się nadaje, i jest lepsza niż obecna dziewczyna, i z tą inną będzie szczęśliwszy. |
|
|
|
|
|
#159 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 21 812
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Cytat:
Edytowane przez laisla Czas edycji: 2013-02-06 o 21:04 |
|
|
|
|
|
#160 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Cytat:
Myślę, że mając już żonę i dzieci, jest się w takim wieku, kiedy zdaje się sobie sprawę ze wszystkiego, ze wszystkich konsekwencji itd. - w takim wypadku, jeżeli facet nie kłóci się codziennie z żoną, jest z nią szczęśliwy, to nawet jeżeli mu to spowszedniało - nie powinien poświęcać tego dla nowo poznanej. Co innego jeżeli w małżeństwie się nie układa, ciągłe kłótnie itd. - wtedy to nie ma co trwać w takim czymś, jeżeli po próbach naprawienia, złagodzenia sytuacji, nic się nie zmienia. |
|
|
|
|
|
#161 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 21 812
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#162 | ||||
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-07
Lokalizacja: Pzń
Wiadomości: 997
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Cytat:
I (moim zdaniem) do pewnego stopnia w kazdym, nawet najszczesliwszym zwiazku po pewnym czasie zanika element tajemnicy, zupelnej swiezosci, niezaleznie od stosowanych wymyslnych sztuczek lozkowych i sily uczucia ![]() Cytat:
Druga sprawa: jestem w stanie sobie wyobrazic (bo bylam jej swiadkiem) sytuacje, kiedy ktos kocha naprawde, od lat i jest szczesliwy, ale wlasnie stopniowo zaczyna dopuszczac do siebie kogos innego, kto intryguje. Bo przeciez nie ma nic zlego w rozmowie, nie ma nic zlego w spotkaniu, a potem nagle moze sie okazac, ze (mimo iz nasza milosc do partnera sie nie zmniejszyla) ten ktos naprawde zaczyna nas pociągać. Uwazam po prostu, ze tutaj w gre wchodza nieco inne uczucia/odczucia, niz te, ktore czujemy do stalego partnera. Oczywiscie jak ktos ma silna wole to pomimo swojego pociagu do tej osoby w pore sie wycofa. Ale czy sam fakt odczuwania tego silnego pociagu juz umniejsza milosc do stalego partnera i sens pozostawania z nim w zwiazku? Moim zdaniem moze o tym swiadczyc, ale nie musi. Cytat:
![]() Cytat:
Ciekawe jest to, ze wiele rozwazan tutaj opiera sie na zalozeniu, iz czlowiek jest istota zdolna kochac tylko jedna osobe. A co, jesli bylby w stanie kochac dwie osoby jednoczesnie? Czy ktos stwierdzil, ze to jest niemozliwe? I jak to w ogole stwierdzic? Czy jedynym kryterium, na jakim sie opieramy, jest wiernosc? Czy nie jest to mimo wszystko troche nierzetelne kryterium? Czy nie jestesmy nieco bardziej skomplikowani i czy uczucia nie są czymś mniej jednorodnym?
__________________
Yesterday is History, Today is a Gift, Tomorrow is Mystery CG i olejowanie od listopada 2011
![]() |
||||
|
|
|
|
#163 |
|
ma zielone pojęcie
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: T'Kashi (Wolkan)
Wiadomości: 40 388
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Najpierw należałoby w ogóle zdefiniować „miłość” i „kochanie”, a to nie byłoby takie łatwe, bo, co pokazują liczne wątki na Wizażu, definicji miłości jest wiele i to, że dwie osoby mówią o miłości wcale nie znaczy, że mają na myśli to samo uczucie.
__________________
„Nowhere am I so desperately needed as among a shipload of illogical humans”. Spock („Star Trek”) |
|
|
|
|
#164 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 21 812
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Tylko, że pojęcie miłości większości z nas opiera się między innymi na założeniu wyłączności na tę osobę. Większość osób nie dopuszcza możliwości akceptowania kochanków/kochanek u swoich partnerów. Toteż nie jest możliwe kochać (tak jak to rozumie większość) dwóch osób naraz.
Dziwne, że ma się jedno dziecko to kocha się je całym sercem, a gdy ma się troje to przecież żadnego nie kocha się mniej. Czyli miłość się mnoży a nie dzieli No ale to nieco inna miłość
|
|
|
|
|
#165 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-07
Lokalizacja: Pzń
Wiadomości: 997
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Cytat:
Ja nie twierdze, ze sama potrafilabym pokochac czy w ogole poczuc coś do kogos jeszcze procz mojego TŻ, ale uwazam, ze z uwagi na to wszystko powyzsze powinno sie byc ostroznym w ocenianiu cudzych zachowan w obszarze relacji damsko-meskich (tudziez damsko-damskich/mesko-meskich, zeby nikogo nie dyskryminowac )EDIT: laisla, masz rację, ale co z kulturami, gdzie dopuszcza się poligamiczne związki? Czy wobec tego tam miłość nie istnieje?
__________________
Yesterday is History, Today is a Gift, Tomorrow is Mystery CG i olejowanie od listopada 2011
![]() Edytowane przez claudiiin Czas edycji: 2013-02-07 o 00:43 |
|
|
|
|
|
#166 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 21 812
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Cytat:
Może nieco podobnie jak u nas niedopuszczalna jest miłość dorosłego z czternastką jako zboczenie, karalne 10 latami więzienia. W Indiach np wszystko wygląda inaczej, kwestia historii i tradycji. Choć i tam teraz jest nagonka na te małżeństwa z dziećmi. Jak mówić o miłości gdy dziewczynka jest postawiona przed trzydziestolatkiem na ślubnym kobiercu..
Edytowane przez laisla Czas edycji: 2013-02-07 o 00:54 |
|
|
|
|
|
#167 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-12
Lokalizacja: /
Wiadomości: 6 452
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Bardzo się zdziwiłam, że zdania nie są podzielone.
[1=749d3470e67da5a340716cf 11c99d98c9d41692a_5eab587 331573;38980956]Mnie wkurzała taka reguła. Długo, długo byłam sama. Dopiero na 4 roku poznałam kogoś z kim zaczęłam się częściej spotykać i pokazywać. Nagle stałam się przezroczysta i niesamodzielna. Koledzy zaczęli mniej ze mną rozmawiać, nie czekali na mnie po zajęciach, na imprezy zapraszano tylko z nim. On wyjechał i na głupi koncert nie miałam z kim iść - no bo ty masz chłopaka. Miałam chłopaka i czułam się jak matrona, już zaklepana.[/QUOTE] Dokładnie, uciekam od czegoś takiego. Tż na samym początku usłyszał, że ja mam przyjaciół i kolegów, a koleżanki tylko miewam ![]() Także spotkania sam na sam (również z byłym, który jest akurat moim najlepszym przyjacielem) to dla mnie coś normalnego. Za to Tżta zapytałam, czemu on nie ma żadnych koleżanek, co jest nie tak. Związek na zasadzie "wszędzie razem, a bez Ciebie to mogę tylko na ploteczki z koleżankami wyskoczyć" nie ma u mnie racji bytu. Może mówiłabym inaczej w przypadku zdrady lub gdyby chodziło o jakąś moją znajomą, ale generalnie - wina tylko partnera, co ma obcą laskę obchodzić, czy mój facet jest zajęty, czy nie. Edytowane przez parodia Czas edycji: 2013-02-07 o 02:32 |
|
|
|
|
#168 | ||
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-07
Lokalizacja: Pzń
Wiadomości: 997
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Cytat:
![]() Tylko, że z drugiej strony uczucia czasem nijak mają się do przyjętych przez nas zasad, czasem nie wynikają z naszych przekonań, czasem po prostu... pojawiają się i są Więc ciężko to mimo wszystko tak porównywać. To, że nam społeczeństwo narzuci (albo my sami sobie), że wolno nam kochać tylko jedną osobę, nie znaczy, że tak na pewno będzie, w 100% przypadków.Ech, pozna godzina juz i zaczynam chyba za bardzo filozofowac A mialam zakuwac ![]() Cytat:
powiedziałam mu, że nie miałabym z tym problemu, gdyby beze mnie chciał pojechać na mecz ulubionego zagranicznego klubu piłkarskiego (gdy mnie o to zapytał). Uznał, że on by nawet nie chciał beze mnie jechać, bo beze mnie nie byłoby fajnie. Sama nie wiem co o tym myśleć, cieszyć się czy nie Ale to pewnie rozważania na osobny/inny wątek
__________________
Yesterday is History, Today is a Gift, Tomorrow is Mystery CG i olejowanie od listopada 2011
![]() |
||
|
|
|
|
#169 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2006-08
Wiadomości: 2 389
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Cytat:
-ma skłonności do zdrady i kłamstw -nie wie czego chce i nie potrafi tego powiedzieć (np. zerwać,jeśli w obecnym związku jest nieszczęśliwy) -nie ma honoru,jest wygodnicki,jest tchórzem,jest nieodpowiedzialny. Generalnie jest słabym facetem,a po co mi taki? Od razu się odechciewa Chyba,że jest się typem modliszki,zdobywającej zaobrączkowanych/zajętych.
|
|
|
|
|
|
#170 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2013-02
Wiadomości: 6
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
@up DOKŁADNIE!
Ja mam tez tak, ze nie znam dziewczyn moich dobrych bliskich kolegów, a one sa o mnie strasznie zazdrosne. jest to przytłaczające, bo mam z nimi, miałam? normalny kontakt, można powiedzieć jak z przyjacielem, a teraz sie nie odzywają, i argumentują to właśnie zazdrością dziewczyny.. Dla mnie od razu wiadome i naturalne, żeby sie nie wdawać w takie głębsze rozmowy, dwuznaczne nawet z kimś kogo cenię i wiem, że ma drugą osobę. Nie wyobrażam sobie tak ograniczać chłopaka, albo żeby on mnie ograniczał..
__________________
![]() :roll eyes:
|
|
|
|
|
#171 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 21 812
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Cytat:
Edytowane przez laisla Czas edycji: 2013-02-08 o 01:32 |
|
|
|
|
|
#172 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2013-01
Lokalizacja: Polska
Wiadomości: 28
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Moja opinia na ten temat wygląda tak,że jeśli facet jest w związku szczęśliwy to choćby nie wiem kogo spotykał,kto go chciał poderwać itp...on ma to gdzieś,a jeśli nie jest i coś się tam nie układa,to każda kobieta napotkana,która mu się spodoba może go odbić jego partnerce,i nie ma,że to jej wina,że jest wredną jakąś tam a on to święta krowa,bo gdyby nie ona to by nie odszedł na pewno...taki związek i tak by się rozleciał,prędzej czy później z tą trzecią czy bez niej.
Dziwne i głupie są dla mnie natomiast zachowania niektórych dziewczyn,które wiedzą np faceta z kobietą i muszą zrobić coś takiego żeby jej udowodnić ''patrz poderwę go''raz tak miałam chcieliśmy wejść z chłopakiem do baru,ale za chwilę wyszliśmy bo nie było tam miejsca, przy wyjściu siedziały dwie laski,i jednak z nich robiła jakieś debilne miny jak go zobaczyła,oblizywała rurkę którą miała w piwie i w ogóle...i spojrzała na mnie i śmiała się....sory co ona chciała osiągnąć?,on spojrzał na nią z żalem ,ja tak samo i wyszliśmy to akurat przykład którym nie ma się nawet co przejmować,bo zrobiła z siebie tylko nie myślącą kretynkę i się ośmieszyła ,ale są takie sytuacje,że kobiety pokazują innym właśnie,że poderwą jej chłopaka żeby jej zrobić na złość i pokazać,takie prostackie zagrywki, żeby sobie samoocenę podnieść,tzn.w mniemaniu tych lasek,które tak robią oczywiście.To nic ,że gość ma je w poważaniu,one muszą się produkować... |
|
|
|
|
#173 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-07
Lokalizacja: Pzń
Wiadomości: 997
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Cytat:
![]() Dwie kolezanki mojej mlodszej siostry (obie 19-stki czy cos kolo tego wieku) obraly sobie za cel wszystkich facetow/obiekty westchnien swoich kolezanek... Tez pewnie probuja sie dowartosciowac i pokazac wszystkim wokol ze sa lepsze, ale efekt jest taki ze zaczynaja miec reputacje puszczalskich i na dodatek traca kolezanki jedna po drugiej. Nie wiem jaki sens ma takie zachowanie
__________________
Yesterday is History, Today is a Gift, Tomorrow is Mystery CG i olejowanie od listopada 2011
![]() |
|
|
|
|
|
#174 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2013-03
Wiadomości: 1
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Jeśli jakiś facet (i nie tylko facet) da się odbić, to znaczy, że nie jest tego wart. I dziewczynie, która go odbiła, może go odbić inna.
|
|
|
|
|
#175 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2013-05
Wiadomości: 7
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Cześć dziewczyny!
Nie sądziłam, że kiedyś przyjdzie taki moment, w którym będę zmuszona założyć konto aby poprosić Was o radę (czego absolutnie nie uważam za coś złego). Po prostu jestem bardzo zaskoczona sytuacją w jakiej się znajduję i chciałabym uzyskać opinię osób niezależnych. Nie wiem też czy wybrałam do tego odpowiedni wątek, ale pozwólcie, że opiszę Wam swoją sytuację. Tajemniczego Pana znam od 3 lat, bo razem studiujemy i jesteśmy w jednej grupie. Przez 2 pierwsze lata miałam chłopaka, on dziewczynę. Znamy się jedynie z krótkich pogawędek międzyzajęciowych (głównie w grupkach) i rozmów na tematy uczelniane. Zawsze uważałam go za najbardziej ogarniętego życiowo, pełnego poczucia humoru a do tego przystojnego faceta, jednak nigdy nie pomyślałam sobie o niczym więcej, bo obydwoje byliśmy zajęci. Rok temu ja rozstałam się z chłopakiem, ale sytuacja w dalszym ciągu nie zmieniła się. Aż do 3dniowego wyjazdu studenckiego, który miał miejsce niedawno. Już od pierwszego dnia wszyscy zauważali, że dzieje się coś między nami. Spojrzenia, uśmiechy, rozmowy. Byłam cały czas przekonana, że ma dziewczynę i sytuacja dla mnie była dość dziwna, jednak po przeprowadzeniu małego wywiadu dowiedziałam się, że rozstali się w lutym. Bez żadnych obaw więc spędzaliśmy ze sobą czas, bawiliśmy się świetnie całe 2 noce. Obydwoje stwierdziliśmy zgodnie, że to wielka pomyłka, że przez całe 3 lata nie mieliśmy ze sobą większego kontaktu i że pora to nadrobić. Cały czas miałam do tego dystans i bardziej z tego żartowałam, po powrocie stwierdziłam, że to był tylko wyjazdowy flirt i nic się nie zmieni. Jednak on potraktował to wszystko na serio i przez cały tydzień bardzo dużo ze sobą rozmawialiśmy (a nie muszę mówić, że spędzanie czasu z nim sprawia mi wielką przyjemność i wydawałoby się, że vice versa), zdarzyły nam się również dość mocne flirty Pod koniec tego intensywnego pod względem naszych kontaktów tygodnia wybraliśmy się grupą na imprezę, z której wyszliśmy razem. Niestety nie miałam do siebie żadnego dojazdu więc zaproponował, że na spokojnie i bez żadnych insynuacji mogę u niego przenocować. U niego wypiliśmy jeszcze wino, przez cały czas było wspaniale, niestety (a może stety) rozmowa potoczyła się w kierunku związków, więc opowiedziałam mu trochę o moich perypetiach a on sprawiał wrażenie jakby to samo działo się u niego, posmutniał i ciągle przytakiwał i mówił, że kto jak kto ale on mnie w tej kwestii doskonale rozumie. Po czym zostałam poinformowana o tym, że ma dziewczynę... nie chciałam mu uwierzyć, pokazał mi w portfelu jej zdjęcie (zeszli się ze sobą z powrotem). Powiedziałam mu oczywiście, że nie zachowuje się jakby był z kimś i dlatego jestem zszokowana. Odpowiedział, że on sobie zdaje z tego sprawę, jest całkowicie świadomy tego co robi i sam nie ogarnia tego co się dzieje teraz w związku ze mną. I że nie może uwierzyć, że jeszcze niedawno ze sobą nie rozmawialiśmy praktycznie w ogóle a teraz dzieją się takie rzeczy. Spaliśmy ze sobą na jednym łóżku, jedynie wtuleni w siebie. Rano obydwoje byliśmy bardzo zdezorientowani całą sprawą i tym co się dzieje między nami, bo to że coś między nami iskrzy było prawie namacalne. Dostałam po powrocie od niego wiadomość, że jest mu teraz bardzo ciężko. Teraz pojechał do siebie do domu (tam też jest jego dziewczyna) i mówił mi że porozmawiamy na spokojnie ale musi się sam ogarnąć bo ma totalny mętlik w głowie. Ja na niego nie naciskam, czekam aż się odezwie. Wiem, że on musi podjąć decyzję i ruszyć w którymś kierunku ponieważ jest dobrym człowiekiem i na pewno nie chce nikogo zranić. Tyle, że mi bardzo zaczęło zależeć na kontynuowaniu znajomości z nim w takiej formie jaka miała miejsce przed informacją o tym, że z kimś jest. Kompletnie nie wiem co robić, jedni mówią "Walcz o to, czasem trzeba o swoje szczęście zawalczyć", ale czy kosztem innych? Z drugiej strony rozmowa dała mi do zrozumienia, że nie jest do końca z nią szczęśliwy, tak jak nie byłam ja ze swoim chłopakiem. Drudzy mówią "Odpuść go, skoro robi takie rzeczy to znaczy, że jak byłby z Tobą robiłby to samo" z czym nie do końca się zgadzam bo nie jest ani trochę tym typem, a przecież czasem Ci właściwi ludzie spotykają się ze sobą, gdy są w innych związkach. Błagam poradźcie mi co mam robić i jak to wygląda z Waszego punktu widzenia, bo ja straciłam już całkiem głowę i nie robię nic innego tylko o tym myślę... Dziękuję
|
|
|
|
|
#176 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2006-08
Wiadomości: 2 389
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#177 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2014-07
Wiadomości: 1
|
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?
Temat chyba odpowiedni. Więc i ja chciałabym zabrać głos. Jak widzicie konto nowe, chyba specjalnie stworzone dla tego postu. Dlaczego? Jak sądzę zwykła potrzeba wyżalenia się, próba rzucenia sytuacji za siebie.
Reprezentować będę zagubioną "tą trzecią", którą się stałam chyba przez przypadek. Od sytuacji minęło już kilka miesięcy, a dla mnie to ciągle świeże upokorzenie i brak szacunku do samej siebie. Chyba po prostu potrzebuję to z siebie wyrzucić i czuć, że nadal jestem anonimowa. Mam nadzieję, że wybaczycie. Próbowałam zbudować związek z pewnym Panem. Próbowaliśmy, ale nie wyszło. Kiedy On na początku chciał, ja potrzebowałam czasu, aby się upewnić. Kiedy mi zaczynało zależeć, On tracił zapał. Do zbliżenia nie doszło, ale jakaś intymność między nami była. Znajomość zakończył sms'em, a teraz traktuje mnie jak winną całej tej sytuacji. Czułam się źle, odtrącona, bo z trudem nawiązuję (nawiązywałam?) bliskie relacje z mężczyznami. Tydzień po tym sms'ie była impreza - swego rodzaju zgromadzenie ją organizowało, więc ludzie się znali, ale ja jeszcze nie kojarzyłam wszystkich. Zabiegany czas. Przed wyjściem na imprezę nawet nie zdążyłam się wykąpać. Ot, narzuciłam pierwszą lepszą kieckę, płaskie buty, zero makijażu - nic. Spotkałam tam starych znajomych i piliśmy razem. Przesadziłam z alkoholem, bo nie pamiętam wszystkiego. Nie zataczałam się, po prostu nie pamiętam. Ocknęłam się w towarzystwie pewnego Pana krzycząc na niego, a właściwie awanturując się, bo właśnie wyznał, że ma dziewczynę i że każdy o tym wie. To było u niego. Nie uprawialiśmy seksu, całowaliśmy się. Ale to nie tylko, to aż. Nie wiem, jak się tam znalazłam, nie wiem. Nigdy takich rzeczy nie robiłam. Podobno ja to zainicjowałam. Nie wiem. On sam zachowywał się jakby to nie był dla niego problem. Kilka dni później dowiedziałam się, że ktoś w czasie imprezy rzekomo powiedział mi o tym, że On zajęty, a ja się oburzyłam. Nie pamiętam tego. I nie mówię tego, żeby się wybielić. Gdy odzyskałam jasność umysłu byłam przerażona i zszokowano informacją o dziewczynie. Tak na serio. Miałabym udawać przed sobą?! Nie wiem czemu tak się zachowałam. Nigdy nie poszłam do mieszkania obcego człowieka, nigdy nawet nieznajomego za rękę nie złapałam tak od razu. Nigdy nie patrzyłam na zajętych mężczyzn w ten sposób. Dla mnie zdrada to najgorsze, co można uczynić, a właśnie to zrobiłam. On rzecz jasna też nie jest bez winy. To On obiecywał swojej partnerce. Ale ja wciąż nie mogę uporać się z tym, że wyjdzie to na jaw, że skrzywdziłam inna kobietę. I co z tego, że nic nie pamiętam? Alkohol to nie jest wytłumaczenie. Co z tego, że mieli tak samo na imię, że czułam się skrzywdzona wtedy?! Nie chcę takimi argumentami się wybielać. Później się spotkaliśmy (pracujemy w tym samym miejscu, więc się widujemy) - powiedział, że nie żałuje. Ja bardzo. Ale nie umiem go winić, bo sama wlazłam w to szambo, na własne życzenie. On tylko umiejętnie wykorzystał pijaną kobietę. |
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Forum plotkowe
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 02:47.






) facet spotyka sie ze mna tylko na kanapie u mnie w mieszkaniu, bo nie stac go na zadne wyjscie czy weekendowy wypad nawet kurde do chatki w lesie, a rodzinke zabiera to tu, to tam
Mowie to jednak z punktu widzenia osoby, ktora nie bylaby w stanie w 100% oddzielic seksu od uczuc i ktora na pewno choc minimalnie by sie zaangazowala






Czy ktos stwierdzil, ze to jest niemozliwe? I jak to w ogole stwierdzic? Czy jedynym kryterium, na jakim sie opieramy, jest wiernosc? Czy nie jest to mimo wszystko troche nierzetelne kryterium? Czy nie jestesmy nieco bardziej skomplikowani i czy uczucia nie są czymś mniej jednorodnym?
No ale to nieco inna miłość
Ale to pewnie rozważania na osobny/inny wątek


