Facet zajęty = facet niedostępny? - Strona 6 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Forum plotkowe

Notka

Forum plotkowe Zapraszamy do plotkowania. Na forum plotkowym nie musisz się trzymać tematyki urodowej. Tutaj porozmawiasz o wszystkim co cię interesuje, denerwuje i zadziwia.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2013-02-03, 23:55   #151
bowszystkotoiluzjajest
Zakorzenienie
 
Avatar bowszystkotoiluzjajest
 
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Cytat:
Zgadzam się, toż to totalna bzdura "ojej, rozmawialiśmy ze sobą rok intensywnie, a potem się rozstali i od razu jesteśmy razem, ale ja wcale nie czekałam na tę chwilę"
Ja mam jednego internetowego kolegę - zupełnie mnie nie kręci, a rozmawiamy codziennie. Nie zamierzam się z nim spotkać na real, dla mnie to internetowy przyjaciel, z którym mogę podzielić sie moimi problemami i mam pewność, że nikomu nie powie (bo nie zna nikogo z moich znajomych) i w drugą stronę tak samo. Więc sory, ale według mnie internetowa przyjaźń jest możliwa. Nie wszyscy ludzie dążą od razu do związków.

Cytat:
Na cholerę się pchać między dwie osoby? Żeby się dowartościować? Nie umiesz stworzyć związku od początku? Lepiej cieszy ''wyrwany'' facet?
A kto powiedział, że osoba trzecia się tam gdzieś PCHA?? Sory, jeżeli poznaję jakiegoś kolesia i wiem, że on ma dziewczynę, a on mimo tego chce ze mną pisać, rozmawiać, spotykać się - to ja, jeżeli go lubię, nie będę zrywać z nim kontaktu tylko dlatego, że ma dziewczynę. Z mojej strony mogłabym wychodzić z nim na piwo, dużo pisać i rozmawiać. Zachowałabym zwykłą relację koleżeńską. A jeżeli on by po jakimś czasie stwierdził, że jego dziewczyna to jednak nie to, i że o wiele lepiej czuje sie w moim towarzystwie, to czy to moja wina?

Cytat:
Czy to jest wina wyłącznie faceta? Nie sądzę. Jego wina, że nie potrafi przyhamować, że marudzi na swoją kobietę, że szuka kontaktu. Jego wina, że spieprzył związek. Ale zdzira, która to wykorzystuje zdzirą pozostaje. Można mówić, że "facet miał swój rozum", bo pewnie, że miał, ale ta trzecia nadal pozostaje fałszywą suką.
Jeżeli związek umiera, to czemu niby ta trzecia ma sie trzymać z daleka? Skoro ten związek już dawno padł, bo im się nie układa. No to sory, ale już po ptokach. Był pożar a ze zgliszczy od nowa nic nie wybudujesz. Po co tkwić w marazmie, związek był bez sensu to przyjaciółka może przyjść nawet dzień po rozstaniu - i co? On się z nią zwiążę i to jej wina, że ich związek już wcześniej się rozpadł?

Cytat:
mam tez duzy zal tez do otoczenia, wspolnych znajomych ktorzy mi nie chcieli otworzyc oczu - a nie wierze ze nie mogli tego nie wiedziec..
bo z reguły panienki są tak zakochane w swoich misiaczkach, że nie chcą wierzyć w to, co powie otoczenie. bo przecież otoczenie jest zazdrosne.

Cytat:
Po co rozmawia z kimś z boku a nie z główną zainteresowaną, która powinna być adresatką tych gorzkich żali? Jaki to ma sens?
Po to chyba jest przyjaźń, żeby móc wyżalić się przyjacielowi/przyjaciółce.
bowszystkotoiluzjajest jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-02-04, 00:16   #152
laisla
Zakorzenienie
 
Avatar laisla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 21 812
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Cytat:
Napisane przez claudiiin Pokaż wiadomość
Tak, czytalam to To tez wydaje mi sie naciagane, wiadomo ze nie trzeba przy kazdym spotkaniu wydawac pieniedzy, czy to mniejszych, czy tez wiekszych, ale mnie np. po jakims czasie do szalu doprowadzalaby swiadomosc, ze moj (nasz ) facet spotyka sie ze mna tylko na kanapie u mnie w mieszkaniu, bo nie stac go na zadne wyjscie czy weekendowy wypad nawet kurde do chatki w lesie, a rodzinke zabiera to tu, to tam Mowie to jednak z punktu widzenia osoby, ktora nie bylaby w stanie w 100% oddzielic seksu od uczuc i ktora na pewno choc minimalnie by sie zaangazowala
Wydaje mi się, że normalnie ludzie czasami chcą się przewietrzyć, dla urozmaicenia spędzić czas inaczej niż na codzień..zwykłe potrzeby. No ale dla mnie także spotkania jedynie w celach seksualnych odpadają, więc wygodne wyrko w moim mieszkaniu mi do szczęścia nie wystarczy pod tym względem.

---------- Dopisano o 00:16 ---------- Poprzedni post napisano o 00:11 ----------

Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość
(...)


Jeżeli związek umiera, to czemu niby ta trzecia ma sie trzymać z daleka? Skoro ten związek już dawno padł, bo im się nie układa. No to sory, ale już po ptokach. Był pożar a ze zgliszczy od nowa nic nie wybudujesz. Po co tkwić w marazmie, związek był bez sensu to przyjaciółka może przyjść nawet dzień po rozstaniu - i co? On się z nią zwiążę i to jej wina, że ich związek już wcześniej się rozpadł?
Bo nie wie jak jest naprawdę? Bo niby skąd ma to wiedzieć, czy im się układa czy nie? Bo misiu nie chcąc spędzić ani jednego dnia w samotności tak jej naopowiadał?

Edytowane przez laisla
Czas edycji: 2013-02-04 o 00:20
laisla jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-02-04, 10:30   #153
bowszystkotoiluzjajest
Zakorzenienie
 
Avatar bowszystkotoiluzjajest
 
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Cytat:
Bo nie wie jak jest naprawdę? Bo niby skąd ma to wiedzieć, czy im się układa czy nie? Bo misiu nie chcąc spędzić ani jednego dnia w samotności tak jej naopowiadał?
Może się nie rozumiemy. Ja mam na myśli taką sytuację:

Chłopak jest w jakimś związku z jakąś panną. Niby są razem, ale układa im się średnio.
Chłopak poznaje jakąś inną dziewczynę. Ona wie, że on jest w związku, więc się nie wtrąca do tego. On, mając pannę, też nie zarywa do tej. Zaczynają tylko częściej rozmawiać czy spotykać się na piwo. On może jej wszystko powiedzieć, ona jemu. Jak w przyjaźni. W jego związku tymczasem dalej jest średnio. W końcu nadchodzi punkt kulminacyjny zgrzytu z panną, i chłopak stwierdza, że to jest bez sensu i tak dalej być nie może. Zrywa z nią, jednak mimo że się nie układało, to jak każde zerwanie, jest to smutna sprawa. Przyjaciółka go pociesza, on puka się w głowę i myśli "kur**a, zmarnowałem X miesięcy mojego życia, będąc w niewłaściwym związku, a tymczasem obok miałem taką wspaniałą i ładną przyjaciółkę".

I co z tego, że dzień po rozstaniu on by był już w innym związku? Nawet jeśli to miałoby jednak być tylko "dla pocieszenia", a nie prawdziwa miłość. Każdy orze jak może. To, że się rozstał z panną, nie znaczy, że teraz w pokorze ma przez pół roku nosić włosiennicę i pokazywać, jak rozpacza. Bo może wcale nie rozpacza i związek był beznadziejny, więc od razu następnego dnia może cieszyć się wolnością lub wejść w inny związek.
bowszystkotoiluzjajest jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-02-04, 14:59   #154
eibhlin87
Zakorzenienie
 
Avatar eibhlin87
 
Zarejestrowany: 2012-12
Wiadomości: 5 317
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Cytat:
Napisane przez claudiiin Pokaż wiadomość
Tylko czy to zmieni w jakikolwiek sposob postrzeganie "tej trzeciej"? Chyba niezbyt... I tak bedzie uwazana przez wielu za kogos, kto rozwalil cudzy zwiazek. A dotychczasowa partnerka i tak bedzie zraniona.
Oczywiscie nie mowie, ze nie warto sprawy postawic uczciwie i jasno, tylko tyle, ze ta trzecia i tak bedzie zdzira i tak, w oczach byłej i otoczenia. Niezaleznie od tego, czy zawinila tylko tym, ze jest i ze komus sie spodobala, a pech chcial, ze ten ktos byl zajety, czy regularnie sypiala z zajetym facetem.
Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość

A kto powiedział, że osoba trzecia się tam gdzieś PCHA?? Sory, jeżeli poznaję jakiegoś kolesia i wiem, że on ma dziewczynę, a on mimo tego chce ze mną pisać, rozmawiać, spotykać się - to ja, jeżeli go lubię, nie będę zrywać z nim kontaktu tylko dlatego, że ma dziewczynę. Z mojej strony mogłabym wychodzić z nim na piwo, dużo pisać i rozmawiać. Zachowałabym zwykłą relację koleżeńską. A jeżeli on by po jakimś czasie stwierdził, że jego dziewczyna to jednak nie to, i że o wiele lepiej czuje sie w moim towarzystwie, to czy to moja wina?


Jeżeli związek umiera, to czemu niby ta trzecia ma sie trzymać z daleka? Skoro ten związek już dawno padł, bo im się nie układa. No to sory, ale już po ptokach. Był pożar a ze zgliszczy od nowa nic nie wybudujesz. Po co tkwić w marazmie, związek był bez sensu to przyjaciółka może przyjść nawet dzień po rozstaniu - i co? On się z nią zwiążę i to jej wina, że ich związek już wcześniej się rozpadł?
Cytat:
Napisane przez laisla Pokaż wiadomość

Bo nie wie jak jest naprawdę? Bo niby skąd ma to wiedzieć, czy im się układa czy nie? Bo misiu nie chcąc spędzić ani jednego dnia w samotności tak jej naopowiadał?
Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość
Może się nie rozumiemy. Ja mam na myśli taką sytuację:

Chłopak jest w jakimś związku z jakąś panną. Niby są razem, ale układa im się średnio.
Chłopak poznaje jakąś inną dziewczynę. Ona wie, że on jest w związku, więc się nie wtrąca do tego. On, mając pannę, też nie zarywa do tej. Zaczynają tylko częściej rozmawiać czy spotykać się na piwo. On może jej wszystko powiedzieć, ona jemu. Jak w przyjaźni. W jego związku tymczasem dalej jest średnio. W końcu nadchodzi punkt kulminacyjny zgrzytu z panną, i chłopak stwierdza, że to jest bez sensu i tak dalej być nie może. Zrywa z nią, jednak mimo że się nie układało, to jak każde zerwanie, jest to smutna sprawa. Przyjaciółka go pociesza, on puka się w głowę i myśli "kur**a, zmarnowałem X miesięcy mojego życia, będąc w niewłaściwym związku, a tymczasem obok miałem taką wspaniałą i ładną przyjaciółkę".

I co z tego, że dzień po rozstaniu on by był już w innym związku? Nawet jeśli to miałoby jednak być tylko "dla pocieszenia", a nie prawdziwa miłość. Każdy orze jak może. To, że się rozstał z panną, nie znaczy, że teraz w pokorze ma przez pół roku nosić włosiennicę i pokazywać, jak rozpacza. Bo może wcale nie rozpacza i związek był beznadziejny, więc od razu następnego dnia może cieszyć się wolnością lub wejść w inny związek.
Według mnie każda sytuacja jest inna, ja akurat jestem idealnym przykładem opisanym powyżej- poznanie się, 2,3 tygodnie spotykania się na luzie, rozstanie z naszymi eks i w kolejnym dniu zostaliśmy parą. Nigdy tego nie żałowaliśmy, nie uważaliśmy, że rozwaliliśmy czyjeś związki, w obu od jakiegoś czasu działo się nienajlepiej. Minęło 6 lat jak jesteśmy razem, więc to nie była żadna zachcianka, odskocznia czy jednorazowy skok. Czasami człowieka trafia od pierwszego wejrzenia. Dlatego też nie lubię generalizowania, że takie związki się nie udają czy że zawsze to jest wina tej trzeciej/tego trzeciego.

Gdybym ja znalazła się w takiej sytuacji, na pewno nie miałabym żalu do tej trzeciej, co najwyżej do swojego (eks)faceta i uważam, że obwinianie trzeciej/trzeciego jest według mnie stosowne w nastoletnim wieku, nie w dorosłym życiu. Ale każdy ma swoje zdanie.
eibhlin87 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-02-04, 18:45   #155
claudiiin
Zadomowienie
 
Avatar claudiiin
 
Zarejestrowany: 2009-07
Lokalizacja: Pzń
Wiadomości: 997
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Cytat:
Napisane przez eibhlin87 Pokaż wiadomość
Według mnie każda sytuacja jest inna, ja akurat jestem idealnym przykładem opisanym powyżej- poznanie się, 2,3 tygodnie spotykania się na luzie, rozstanie z naszymi eks i w kolejnym dniu zostaliśmy parą. Nigdy tego nie żałowaliśmy, nie uważaliśmy, że rozwaliliśmy czyjeś związki, w obu od jakiegoś czasu działo się nienajlepiej. Minęło 6 lat jak jesteśmy razem, więc to nie była żadna zachcianka, odskocznia czy jednorazowy skok. Czasami człowieka trafia od pierwszego wejrzenia. Dlatego też nie lubię generalizowania, że takie związki się nie udają czy że zawsze to jest wina tej trzeciej/tego trzeciego.

Gdybym ja znalazła się w takiej sytuacji, na pewno nie miałabym żalu do tej trzeciej, co najwyżej do swojego (eks)faceta i uważam, że obwinianie trzeciej/trzeciego jest według mnie stosowne w nastoletnim wieku, nie w dorosłym życiu. Ale każdy ma swoje zdanie.
Jestes kolejnym przykladem tego, ze czasem takie decyzje moga byc strzalem w dziesiatke i nie nalezy ich zawsze sie bac czy potepiac

A co do zalu to tez uwazam ze trzeba go kierowac przede wszystkim do swojego partnera, bo to on przeciez mial byc wierny. Trzecie rozumiem o tyle, ze chyba malo ktora kobieta poswieci wizje swojego wlasnego szczescia dla szczescia obcej babki, zwlaszcza pod wyplywem obietnic i slodkich gestow faceta. Serce nie sluga
__________________
Yesterday is History, Today is a Gift, Tomorrow is Mystery

CG i olejowanie od listopada 2011 + walka z wypadaniem, zapuszczanie grzywy, powrót do naturalek...
claudiiin jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-02-06, 00:31   #156
Malta Kano
Raczkowanie
 
Avatar Malta Kano
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 65
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Wiem, że dyskusja była dość zażarta i w tym momencie nie wiem na czym dokładnie staneła, ale mój pogląd na tę sprawę przedstawia ten tekst:
http://www.kominek.in/2012/01/nie-ma...anie-zwiazkow/
(nie jestem jakąś bezwolną czytelniczką Kominka, ale akurat w tej kwestii podpisuje się ręcami i nogami)
Malta Kano jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-02-06, 14:50   #157
claudiiin
Zadomowienie
 
Avatar claudiiin
 
Zarejestrowany: 2009-07
Lokalizacja: Pzń
Wiadomości: 997
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Cytat:
Napisane przez Malta Kano Pokaż wiadomość
Wiem, że dyskusja była dość zażarta i w tym momencie nie wiem na czym dokładnie staneła, ale mój pogląd na tę sprawę przedstawia ten tekst:
http://www.kominek.in/2012/01/nie-ma...anie-zwiazkow/
(nie jestem jakąś bezwolną czytelniczką Kominka, ale akurat w tej kwestii podpisuje się ręcami i nogami)
A ja uwazam, ze ten tekst przedstawia ludzi i relacje miedzyludzkie znow w wieeeelkim uproszczeniu Kolejny czarno-biały pogląd, bez zadnych odcieni szarosci - "skoro zdradzil to znaczy, ze nie kochal i zwiazek byl g*wno warty, wiec w sumie lepiej dla mnie, ze sie o tym dowiedzialam. A ta druga widocznie musiala byc ode mnie lepsza." Bzdura... Mogla byc nowa, swieza, przez to bardziej tajemnicza i pociagajaca. Mogla byc po prostu inna. A mogla tez po prostu namieszac chwilowo w glowie swoim wygladem czy stylem bycia.
__________________
Yesterday is History, Today is a Gift, Tomorrow is Mystery

CG i olejowanie od listopada 2011 + walka z wypadaniem, zapuszczanie grzywy, powrót do naturalek...
claudiiin jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-02-06, 19:16   #158
bowszystkotoiluzjajest
Zakorzenienie
 
Avatar bowszystkotoiluzjajest
 
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Cytat:
Napisane przez claudiiin Pokaż wiadomość
A ja uwazam, ze ten tekst przedstawia ludzi i relacje miedzyludzkie znow w wieeeelkim uproszczeniu Kolejny czarno-biały pogląd, bez zadnych odcieni szarosci - "skoro zdradzil to znaczy, ze nie kochal i zwiazek byl g*wno warty, wiec w sumie lepiej dla mnie, ze sie o tym dowiedzialam. A ta druga widocznie musiala byc ode mnie lepsza." Bzdura... Mogla byc nowa, swieza, przez to bardziej tajemnicza i pociagajaca. Mogla byc po prostu inna. A mogla tez po prostu namieszac chwilowo w glowie swoim wygladem czy stylem bycia.
Według mnie gość ma rację. Jeżeli gościowi nowa, świeża zawróciła w głowie, bo jest tajemnicza i pociągająca, to czy tak naprawdę kocha swoją obecną partnerkę? Bo sory, jeżeli ja, gdy mam partnera, poznaję innego gościa - który mi się podoba i który chce ze mną rozmawiać,spotykać się, widać że na mnie leci. To jeżeli na to pozwolę - to jest to moja świadoma decyzja -> doskonale przecież zdaję sobie sprawę, że mam kochającego partnera i że ja także go kocham, iże to może wszystko popsuć, jeżeli zacznie mi zależeć na tym drugim. Więc jeżeli kocham naprawdę i związek jest dla mnie wiele wart, to nie zaczynam zaprzyjaźniać się z nowym kolesiem.

Poza tym z dnia na dzień nie przeskakuje się z kwiatka na kwiatek - tą nową musiał poznać, żeby stwierdzić że jest wartiościowa, a jeżeli poznał i tak stwierdził - to oznacza, że nowa jest lepsza. Więc po co tkwić w związku, skoro może być lepiej i można być bardziej szcześliwym?

Po prostu nie ma czegoś takiego jak odbijanie partnerów - a to z tej racji, że to nie ta trzecia odbija partnera drugiej, tylko po prostu to ten partner decyduje, z kim chce być.

To że macie w danej chwili faceta nie znaczy, że on jest wasz na zawsze. MOżecie sobie tak marzyć. Jeżeli to jest prawdziwa miłość - to zostanie przy was i na nic mu będą te nowe ("bo ta nowa jest nowa, więc taaaka tajemnicza i pociągająca!).. A jeżeli utrzymuje znajomość z inną kobietą i w końcu wybiera ją - to nie ona wam odbiła partnera, tylko partner uznał, że ona bardziej się nadaje, i jest lepsza niż obecna dziewczyna, i z tą inną będzie szczęśliwszy.
bowszystkotoiluzjajest jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-02-06, 21:00   #159
laisla
Zakorzenienie
 
Avatar laisla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 21 812
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość
Według mnie gość ma rację. Jeżeli gościowi nowa, świeża zawróciła w głowie, bo jest tajemnicza i pociągająca, to czy tak naprawdę kocha swoją obecną partnerkę? Bo sory, jeżeli ja, gdy mam partnera, poznaję innego gościa - który mi się podoba i który chce ze mną rozmawiać,spotykać się, widać że na mnie leci. To jeżeli na to pozwolę - to jest to moja świadoma decyzja -> doskonale przecież zdaję sobie sprawę, że mam kochającego partnera i że ja także go kocham, iże to może wszystko popsuć, jeżeli zacznie mi zależeć na tym drugim. Więc jeżeli kocham naprawdę i związek jest dla mnie wiele wart, to nie zaczynam zaprzyjaźniać się z nowym kolesiem.

Poza tym z dnia na dzień nie przeskakuje się z kwiatka na kwiatek - tą nową musiał poznać, żeby stwierdzić że jest wartiościowa, a jeżeli poznał i tak stwierdził - to oznacza, że nowa jest lepsza. Więc po co tkwić w związku, skoro może być lepiej i można być bardziej szcześliwym?

Po prostu nie ma czegoś takiego jak odbijanie partnerów - a to z tej racji, że to nie ta trzecia odbija partnera drugiej, tylko po prostu to ten partner decyduje, z kim chce być.

To że macie w danej chwili faceta nie znaczy, że on jest wasz na zawsze. MOżecie sobie tak marzyć. Jeżeli to jest prawdziwa miłość - to zostanie przy was i na nic mu będą te nowe ("bo ta nowa jest nowa, więc taaaka tajemnicza i pociągająca!).. A jeżeli utrzymuje znajomość z inną kobietą i w końcu wybiera ją - to nie ona wam odbiła partnera, tylko partner uznał, że ona bardziej się nadaje, i jest lepsza niż obecna dziewczyna, i z tą inną będzie szczęśliwszy
.
Twoje rozważania mogłabym jeszcze próbować zrozumieć jeśli chodzi o pary bez zobowiązań typu rodzina. Gdy jest żona i dzieci to wyobraź sobie co dzieję się gdy mąż postępuje według Twojej teorii. Zero odpowiedzialności za swoje wybory, po prostu bawimy się zostawiając za sobą zgliszcza. Nie mówiąc o tym, że ów pan za jakiś czas zostanie zaintrygowany przez kolejny interesujący (młodszy) obiekt czyli aby być szczęśliwym odejdzie do kolejnej. Następnie kolejne klapki z oczek spadną po jakimś czasie i znów zapragnie szczęścia, które zapewni mu z pewnością kolejna jeszcze młodsza i może bardziej wyposażona przez naturę panienka

Edytowane przez laisla
Czas edycji: 2013-02-06 o 21:04
laisla jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-02-06, 21:18   #160
bowszystkotoiluzjajest
Zakorzenienie
 
Avatar bowszystkotoiluzjajest
 
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Cytat:
Napisane przez laisla Pokaż wiadomość
Twoje rozważania mogłabym jeszcze próbować zrozumieć jeśli chodzi o pary bez zobowiązań typu rodzina. Gdy jest żona i dzieci to wyobraź sobie co dzieję się gdy mąż postępuje według Twojej teorii. Zero odpowiedzialności za swoje wybory, po prostu bawimy się zostawiając za sobą zgliszcza. Nie mówiąc o tym, że ów pan za jakiś czas zostanie zaintrygowany przez kolejny interesujący (młodszy) obiekt czyli aby być szczęśliwym odejdzie do kolejnej. Następnie kolejne klapki z oczek spadną po jakimś czasie i znów zapragnie szczęścia, które zapewni mu z pewnością kolejna jeszcze młodsza i może bardziej wyposażona przez naturę panienka
Owszem, odnosiłam się tutaj do związków, które nie są małżeństwami
Myślę, że mając już żonę i dzieci, jest się w takim wieku, kiedy zdaje się sobie sprawę ze wszystkiego, ze wszystkich konsekwencji itd. - w takim wypadku, jeżeli facet nie kłóci się codziennie z żoną, jest z nią szczęśliwy, to nawet jeżeli mu to spowszedniało - nie powinien poświęcać tego dla nowo poznanej.

Co innego jeżeli w małżeństwie się nie układa, ciągłe kłótnie itd. - wtedy to nie ma co trwać w takim czymś, jeżeli po próbach naprawienia, złagodzenia sytuacji, nic się nie zmienia.
bowszystkotoiluzjajest jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-02-06, 21:30   #161
laisla
Zakorzenienie
 
Avatar laisla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 21 812
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość
Owszem, odnosiłam się tutaj do związków, które nie są małżeństwami
Myślę, że mając już żonę i dzieci, jest się w takim wieku, kiedy zdaje się sobie sprawę ze wszystkiego, ze wszystkich konsekwencji itd. - w takim wypadku, jeżeli facet nie kłóci się codziennie z żoną, jest z nią szczęśliwy, to nawet jeżeli mu to spowszedniało - nie powinien poświęcać tego dla nowo poznanej.

Co innego jeżeli w małżeństwie się nie układa, ciągłe kłótnie itd. - wtedy to nie ma co trwać w takim czymś, jeżeli po próbach naprawienia, złagodzenia sytuacji, nic się nie zmienia.
Polemizowałabym Jeśli ktoś wyznaje zasady, które nakreśliłaś we wcześniejszej wypowiedzi to raczej ot tak z dnia na dzień nie zmieni postępowania zmieniając status. Myślę, że tego typu zachowanie nie mają wiele wspólnego z wiekiem. No, może są wyjątki, które wyszaleją się, pozmieniają sobie kolejnych partnerów aby być szczęśliwymi, jak napisałaś i trafią na tego ostatecznego przy którym czują się najpełniej usatysfakcjonowani..pewni e i tak może się zdarzyć
laisla jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-02-07, 00:25   #162
claudiiin
Zadomowienie
 
Avatar claudiiin
 
Zarejestrowany: 2009-07
Lokalizacja: Pzń
Wiadomości: 997
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość
Według mnie gość ma rację. Jeżeli gościowi nowa, świeża zawróciła w głowie, bo jest tajemnicza i pociągająca, to czy tak naprawdę kocha swoją obecną partnerkę?
Mysle, ze w pewnych okolicznosciach jedno drugiego nie wyklucza. Tym bardziej, ze bliskie relacje skladaja sie z kilku faz-najpierw zauroczenie i fascynacja, motylki w brzuchu itd, pozniej motylkow jest coraz mniej, a w ich miejsce wchodzi milosc, wspolne plany na przyszlosc i tak dalej, a w koncu pojawia sie milosc dojrzala, w ktorej znamy sie juz jak lyse konie, nie wyobrazamy sobie zycia bez siebie, ale juz niekoniecznie nie jestesmy w stanie ulezec obok siebie w ubraniu, tak jak na poczatku I (moim zdaniem) do pewnego stopnia w kazdym, nawet najszczesliwszym zwiazku po pewnym czasie zanika element tajemnicy, zupelnej swiezosci, niezaleznie od stosowanych wymyslnych sztuczek lozkowych i sily uczucia

Cytat:
Bo sory, jeżeli ja, gdy mam partnera, poznaję innego gościa - który mi się podoba i który chce ze mną rozmawiać,spotykać się, widać że na mnie leci. To jeżeli na to pozwolę - to jest to moja świadoma decyzja -> doskonale przecież zdaję sobie sprawę, że mam kochającego partnera i że ja także go kocham, iże to może wszystko popsuć, jeżeli zacznie mi zależeć na tym drugim. Więc jeżeli kocham naprawdę i związek jest dla mnie wiele wart, to nie zaczynam zaprzyjaźniać się z nowym kolesiem.
Poruszylas ciekawa kwestie. Czy jezeli z gory nie dopuszczamy do powstania sytuacji, w ktorych mozemy poczuc pokuse (czyli nawet rozmow, spotkan z atrakcyjna osoba, ktora na nas leci), to mozemy na tej podstawie oceniac sile naszego uczucia (tzn. czy kochamy naprawde)? Moim zdaniem nie. Jak juz, moglibysmy to oceniac na podstawie naszego zachowania, gdy juz w obliczu pokusy sie znajdziemy (czyli dajmy na to, "zaprzyjaznimy" sie juz z taka osoba).
Druga sprawa: jestem w stanie sobie wyobrazic (bo bylam jej swiadkiem) sytuacje, kiedy ktos kocha naprawde, od lat i jest szczesliwy, ale wlasnie stopniowo zaczyna dopuszczac do siebie kogos innego, kto intryguje. Bo przeciez nie ma nic zlego w rozmowie, nie ma nic zlego w spotkaniu, a potem nagle moze sie okazac, ze (mimo iz nasza milosc do partnera sie nie zmniejszyla) ten ktos naprawde zaczyna nas pociągać. Uwazam po prostu, ze tutaj w gre wchodza nieco inne uczucia/odczucia, niz te, ktore czujemy do stalego partnera.
Oczywiscie jak ktos ma silna wole to pomimo swojego pociagu do tej osoby w pore sie wycofa. Ale czy sam fakt odczuwania tego silnego pociagu juz umniejsza milosc do stalego partnera i sens pozostawania z nim w zwiazku? Moim zdaniem moze o tym swiadczyc, ale nie musi.

Cytat:
Poza tym z dnia na dzień nie przeskakuje się z kwiatka na kwiatek - tą nową musiał poznać, żeby stwierdzić że jest wartiościowa, a jeżeli poznał i tak stwierdził - to oznacza, że nowa jest lepsza. Więc po co tkwić w związku, skoro może być lepiej i można być bardziej szcześliwym?
A ja nadal uwazam, ze moze byc wartosciowa, ale niekoniecznie lepsza, tylko po prostu inna, i niekoniecznie musi byc zaraz rozpatrywana w kategoriach materialu do nowego, powaznego zwiazku

Cytat:
A jeżeli utrzymuje znajomość z inną kobietą i w końcu wybiera ją - to nie ona wam odbiła partnera, tylko partner uznał, że ona bardziej się nadaje, i jest lepsza niż obecna dziewczyna, i z tą inną będzie szczęśliwszy.
A z tym sie moge w gruncie rzeczy zgodzic

Ciekawe jest to, ze wiele rozwazan tutaj opiera sie na zalozeniu, iz czlowiek jest istota zdolna kochac tylko jedna osobe. A co, jesli bylby w stanie kochac dwie osoby jednoczesnie? Czy ktos stwierdzil, ze to jest niemozliwe? I jak to w ogole stwierdzic? Czy jedynym kryterium, na jakim sie opieramy, jest wiernosc? Czy nie jest to mimo wszystko troche nierzetelne kryterium? Czy nie jestesmy nieco bardziej skomplikowani i czy uczucia nie są czymś mniej jednorodnym?
__________________
Yesterday is History, Today is a Gift, Tomorrow is Mystery

CG i olejowanie od listopada 2011 + walka z wypadaniem, zapuszczanie grzywy, powrót do naturalek...
claudiiin jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-02-07, 00:30   #163
Chatul
ma zielone pojęcie
 
Avatar Chatul
 
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: T'Kashi (Wolkan)
Wiadomości: 40 388
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Cytat:
Napisane przez claudiiin Pokaż wiadomość
Ciekawe jest to, ze wiele rozwazan tutaj opiera sie na zalozeniu, iz czlowiek jest istota zdolna kochac tylko jedna osobe. A co, jesli bylby w stanie kochac dwie osoby jednoczesnie? Czy ktos stwierdzil, ze to jest niemozliwe?
Najpierw należałoby w ogóle zdefiniować „miłość” i „kochanie”, a to nie byłoby takie łatwe, bo, co pokazują liczne wątki na Wizażu, definicji miłości jest wiele i to, że dwie osoby mówią o miłości wcale nie znaczy, że mają na myśli to samo uczucie.
__________________
Nowhere am I so desperately needed as among a shipload of illogical humans”.
Spock („Star Trek”)
Chatul jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-02-07, 00:40   #164
laisla
Zakorzenienie
 
Avatar laisla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 21 812
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Tylko, że pojęcie miłości większości z nas opiera się między innymi na założeniu wyłączności na tę osobę. Większość osób nie dopuszcza możliwości akceptowania kochanków/kochanek u swoich partnerów. Toteż nie jest możliwe kochać (tak jak to rozumie większość) dwóch osób naraz.
Dziwne, że ma się jedno dziecko to kocha się je całym sercem, a gdy ma się troje to przecież żadnego nie kocha się mniej. Czyli miłość się mnoży a nie dzieli No ale to nieco inna miłość
laisla jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-02-07, 00:41   #165
claudiiin
Zadomowienie
 
Avatar claudiiin
 
Zarejestrowany: 2009-07
Lokalizacja: Pzń
Wiadomości: 997
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Cytat:
Napisane przez Chatul Pokaż wiadomość
Najpierw należałoby w ogóle zdefiniować „miłość” i „kochanie”, a to nie byłoby takie łatwe, bo, co pokazują liczne wątki na Wizażu, definicji miłości jest wiele i to, że dwie osoby mówią o miłości wcale nie znaczy, że mają na myśli to samo uczucie.
Dokladnie Mysle, ze nie da sie do konca zmierzyc czyjegos uczucia, ba, czasem nie da sie nawet zmierzyc czy jednoznacznie ocenic swoich wlasnych uczuc, dlatego w tej kwestii zawsze ile bedzie ludzi, tyle bedzie opinii...
Ja nie twierdze, ze sama potrafilabym pokochac czy w ogole poczuc coś do kogos jeszcze procz mojego TŻ, ale uwazam, ze z uwagi na to wszystko powyzsze powinno sie byc ostroznym w ocenianiu cudzych zachowan w obszarze relacji damsko-meskich (tudziez damsko-damskich/mesko-meskich, zeby nikogo nie dyskryminowac )

EDIT: laisla, masz rację, ale co z kulturami, gdzie dopuszcza się poligamiczne związki? Czy wobec tego tam miłość nie istnieje?
__________________
Yesterday is History, Today is a Gift, Tomorrow is Mystery

CG i olejowanie od listopada 2011 + walka z wypadaniem, zapuszczanie grzywy, powrót do naturalek...

Edytowane przez claudiiin
Czas edycji: 2013-02-07 o 00:43
claudiiin jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-02-07, 00:52   #166
laisla
Zakorzenienie
 
Avatar laisla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 21 812
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Cytat:
Napisane przez claudiiin Pokaż wiadomość

EDIT: laisla, masz rację, ale co z kulturami, gdzie dopuszcza się poligamiczne związki? Czy wobec tego tam miłość nie istnieje?
Myślę, że tam od pokoleń wpajany jest inny mode, który zakorzenił się jako norma miłości Może nieco podobnie jak u nas niedopuszczalna jest miłość dorosłego z czternastką jako zboczenie, karalne 10 latami więzienia. W Indiach np wszystko wygląda inaczej, kwestia historii i tradycji. Choć i tam teraz jest nagonka na te małżeństwa z dziećmi. Jak mówić o miłości gdy dziewczynka jest postawiona przed trzydziestolatkiem na ślubnym kobiercu..

Edytowane przez laisla
Czas edycji: 2013-02-07 o 00:54
laisla jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-02-07, 02:29   #167
parodia
Zakorzenienie
 
Avatar parodia
 
Zarejestrowany: 2008-12
Lokalizacja: /
Wiadomości: 6 452
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Bardzo się zdziwiłam, że zdania nie są podzielone.
[1=749d3470e67da5a340716cf 11c99d98c9d41692a_5eab587 331573;38980956]Mnie wkurzała taka reguła.

Długo, długo byłam sama. Dopiero na 4 roku poznałam kogoś z kim zaczęłam się częściej spotykać i pokazywać. Nagle stałam się przezroczysta i niesamodzielna. Koledzy zaczęli mniej ze mną rozmawiać, nie czekali na mnie po zajęciach, na imprezy zapraszano tylko z nim. On wyjechał i na głupi koncert nie miałam z kim iść - no bo ty masz chłopaka. Miałam chłopaka i czułam się jak matrona, już zaklepana.[/QUOTE]
Dokładnie, uciekam od czegoś takiego.
Tż na samym początku usłyszał, że ja mam przyjaciół i kolegów, a koleżanki tylko miewam
Także spotkania sam na sam (również z byłym, który jest akurat moim najlepszym przyjacielem) to dla mnie coś normalnego. Za to Tżta zapytałam, czemu on nie ma żadnych koleżanek, co jest nie tak. Związek na zasadzie "wszędzie razem, a bez Ciebie to mogę tylko na ploteczki z koleżankami wyskoczyć" nie ma u mnie racji bytu.
Może mówiłabym inaczej w przypadku zdrady lub gdyby chodziło o jakąś moją znajomą, ale generalnie - wina tylko partnera, co ma obcą laskę obchodzić, czy mój facet jest zajęty, czy nie.
__________________


Edytowane przez parodia
Czas edycji: 2013-02-07 o 02:32
parodia jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-02-07, 03:04   #168
claudiiin
Zadomowienie
 
Avatar claudiiin
 
Zarejestrowany: 2009-07
Lokalizacja: Pzń
Wiadomości: 997
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Cytat:
Napisane przez laisla Pokaż wiadomość
Myślę, że tam od pokoleń wpajany jest inny mode, który zakorzenił się jako norma miłości Może nieco podobnie jak u nas niedopuszczalna jest miłość dorosłego z czternastką jako zboczenie, karalne 10 latami więzienia. W Indiach np wszystko wygląda inaczej, kwestia historii i tradycji. Choć i tam teraz jest nagonka na te małżeństwa z dziećmi. Jak mówić o miłości gdy dziewczynka jest postawiona przed trzydziestolatkiem na ślubnym kobiercu..
To jest jeszcze inna kwestia, bo taka 14-letnia dziewczynka to chyba jeszcze nie bardzo wie, co to miłość do mężczyzny i nie byłaby w stanie sama zadecydować, kogo chce poślubić (pomijając to, że nawet chyba nie ma nic do gadania), więc z miłością za wiele wspólnego to nie ma... Ale rozumiem, o co Ci chodzi Tradycja i kultura, w której żyjemy warunkuje w pewien sposób nasz punkt widzenia i to, co jest dla nas normą. Ale idąc dalej tym tropem - w naszej kulturze je się mięso, w naszej kulturze przeważa religia katolicka, i tak dalej. A mimo to z rodzin "mięsożernych" wyrastają nieraz wegetarianie, z rodzin katolickich - ateiści albo osoby innego wyznania. Takie osoby wychodzą poza utarty w danym społeczeństwie (i nawet najmniejszej wspólnocie jaką jest rodzina) światopogląd i definiują go sobie na nowo. Czy zatem w monogamicznym społeczeństwie nie jest, choćby teoretycznie, możliwa miłość do dwóch osób? Skoro, jak widzimy, kultura i tradycja w wielu aspektach nie jest dla nas tak istotna i decydująca?
Tylko, że z drugiej strony uczucia czasem nijak mają się do przyjętych przez nas zasad, czasem nie wynikają z naszych przekonań, czasem po prostu... pojawiają się i są Więc ciężko to mimo wszystko tak porównywać. To, że nam społeczeństwo narzuci (albo my sami sobie), że wolno nam kochać tylko jedną osobę, nie znaczy, że tak na pewno będzie, w 100% przypadków.
Ech, pozna godzina juz i zaczynam chyba za bardzo filozofowac A mialam zakuwac

Cytat:
Napisane przez parodia Pokaż wiadomość
Także spotkania sam na sam (również z byłym, który jest akurat moim najlepszym przyjacielem) to dla mnie coś normalnego. Za to Tżta zapytałam, czemu on nie ma żadnych koleżanek, co jest nie tak. Związek na zasadzie "wszędzie razem, a bez Ciebie to mogę tylko na ploteczki z koleżankami wyskoczyć" nie ma u mnie racji bytu.
Może mówiłabym inaczej w przypadku zdrady lub gdyby chodziło o jakąś moją znajomą, ale generalnie - wina tylko partnera, co ma obcą laskę obchodzić, czy mój facet jest zajęty, czy nie.
Mój TŻ z kolei był bardzo zaskoczony, kiedy się dowiedział, że mogłabym bez niego pojechać na zagraniczny festiwal (na który on nie chce jechać) i dobrze się tam mimo wszystko bawić (choć nie tak dobrze, jak gdyby on był przy mnie). I był równie zdziwiony kiedy chcąc być fajną narzeczoną powiedziałam mu, że nie miałabym z tym problemu, gdyby beze mnie chciał pojechać na mecz ulubionego zagranicznego klubu piłkarskiego (gdy mnie o to zapytał). Uznał, że on by nawet nie chciał beze mnie jechać, bo beze mnie nie byłoby fajnie. Sama nie wiem co o tym myśleć, cieszyć się czy nie Ale to pewnie rozważania na osobny/inny wątek
__________________
Yesterday is History, Today is a Gift, Tomorrow is Mystery

CG i olejowanie od listopada 2011 + walka z wypadaniem, zapuszczanie grzywy, powrót do naturalek...
claudiiin jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-02-07, 09:59   #169
ricca166
Wtajemniczenie
 
Avatar ricca166
 
Zarejestrowany: 2006-08
Wiadomości: 2 389
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Cytat:
Napisane przez f _ c k yea Pokaż wiadomość
Jeśli chodzi o mnie to w tytule wątku postawiłabym znak równości bez znaku zapytania. I nie wydaje mi się że chodzi tu o jakąś solidarność jajników czy coś w tym stylu, po prostu nie chciałabym się wdawać w bliższe relacje z kimś kto oszukuje swoją partnerkę, albo nie ma na tyle jaj żeby zakończyć związek, w którym wygasły uczucia. To tak na zimno, ale oczywiście nie mogę powiedzieć, że na 100% nigdy w życiu bym tak nie zrobiła, bo różne są sytuacje i jak wiadomo - nigdy nie mów nigdy
Zgadzam się w 100%.Powiedzmy,że taki facecik,będący w związku odpowiada na moje zaloty,a nawet zaczyna chcieć czegoś więcej.Oznacza to ,że:
-ma skłonności do zdrady i kłamstw
-nie wie czego chce i nie potrafi tego powiedzieć (np. zerwać,jeśli w obecnym związku jest nieszczęśliwy)
-nie ma honoru,jest wygodnicki,jest tchórzem,jest nieodpowiedzialny.
Generalnie jest słabym facetem,a po co mi taki?
Od razu się odechciewa Chyba,że jest się typem modliszki,zdobywającej zaobrączkowanych/zajętych.
ricca166 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-02-07, 10:15   #170
punktzaczepienia
Przyczajenie
 
Avatar punktzaczepienia
 
Zarejestrowany: 2013-02
Wiadomości: 6
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

@up DOKŁADNIE!

Ja mam tez tak, ze nie znam dziewczyn moich dobrych bliskich kolegów, a one sa o mnie strasznie zazdrosne. jest to przytłaczające, bo mam z nimi, miałam? normalny kontakt, można powiedzieć jak z przyjacielem, a teraz sie nie odzywają, i argumentują to właśnie zazdrością dziewczyny..
Dla mnie od razu wiadome i naturalne, żeby sie nie wdawać w takie głębsze rozmowy, dwuznaczne nawet z kimś kogo cenię i wiem, że ma drugą osobę. Nie wyobrażam sobie tak ograniczać chłopaka, albo żeby on mnie ograniczał..
__________________
:roll eyes:
punktzaczepienia jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-02-08, 01:29   #171
laisla
Zakorzenienie
 
Avatar laisla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 21 812
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Cytat:
Napisane przez claudiiin Pokaż wiadomość
To jest jeszcze inna kwestia, bo taka 14-letnia dziewczynka to chyba jeszcze nie bardzo wie, co to miłość do mężczyzny i nie byłaby w stanie sama zadecydować, kogo chce poślubić (pomijając to, że nawet chyba nie ma nic do gadania), więc z miłością za wiele wspólnego to nie ma... Ale rozumiem, o co Ci chodzi Tradycja i kultura, w której żyjemy warunkuje w pewien sposób nasz punkt widzenia i to, co jest dla nas normą. Ale idąc dalej tym tropem - w naszej kulturze je się mięso, w naszej kulturze przeważa religia katolicka, i tak dalej. A mimo to z rodzin "mięsożernych" wyrastają nieraz wegetarianie, z rodzin katolickich - ateiści albo osoby innego wyznania. Takie osoby wychodzą poza utarty w danym społeczeństwie (i nawet najmniejszej wspólnocie jaką jest rodzina) światopogląd i definiują go sobie na nowo. Czy zatem w monogamicznym społeczeństwie nie jest, choćby teoretycznie, możliwa miłość do dwóch osób? Skoro, jak widzimy, kultura i tradycja w wielu aspektach nie jest dla nas tak istotna i decydująca?
Tylko, że z drugiej strony uczucia czasem nijak mają się do przyjętych przez nas zasad, czasem nie wynikają z naszych przekonań, czasem po prostu... pojawiają się i są Więc ciężko to mimo wszystko tak porównywać. To, że nam społeczeństwo narzuci (albo my sami sobie), że wolno nam kochać tylko jedną osobę, nie znaczy, że tak na pewno będzie, w 100% przypadków.
Ech, pozna godzina juz i zaczynam chyba za bardzo filozofowac A mialam zakuwac
W tajemnicy () Ci powiem, że wydaje mi się, że jest możliwa miłość do dwóch osób, ale ja nie potrafię zdefiniować słowa miłość więc to i tak nie ma większego znaczenia, co tam mi się wydaje
Tak jak ja to ułomnie rozumiem to ta miłość opierałaby się na tym, że w każdej z tych dwóch osób ujmowałoby mnie coś innego i za nic na świecie nie mogłabym z tego zrezygnować. Jest wiele takich przypadków w literaturze w sumie, takich pokręconych miłości ale zazwyczaj brak happy endu, co akurat zrozumiałe..Tak przypomniała mi się "Skaza", książka i film z Juliette Binoche i J. Ironsem..nieziemsko podobał mi się w tej roli


Mój TŻ z kolei był bardzo zaskoczony, kiedy się dowiedział, że mogłabym bez niego pojechać na zagraniczny festiwal (na który on nie chce jechać) i dobrze się tam mimo wszystko bawić (choć nie tak dobrze, jak gdyby on był przy mnie). I był równie zdziwiony kiedy chcąc być fajną narzeczoną powiedziałam mu, że nie miałabym z tym problemu, gdyby beze mnie chciał pojechać na mecz ulubionego zagranicznego klubu piłkarskiego (gdy mnie o to zapytał). Uznał, że on by nawet nie chciał beze mnie jechać, bo beze mnie nie byłoby fajnie. Sama nie wiem co o tym myśleć, cieszyć się czy nie Ale to pewnie rozważania na osobny/inny wątek
Słodki jest cieszyć się bo znaczy to, że przy Tobie czuje się najlepiej
j.w.

Edytowane przez laisla
Czas edycji: 2013-02-08 o 01:32
laisla jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-03-08, 15:52   #172
Patricia_Mary
Raczkowanie
 
Avatar Patricia_Mary
 
Zarejestrowany: 2013-01
Lokalizacja: Polska
Wiadomości: 28
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Moja opinia na ten temat wygląda tak,że jeśli facet jest w związku szczęśliwy to choćby nie wiem kogo spotykał,kto go chciał poderwać itp...on ma to gdzieś,a jeśli nie jest i coś się tam nie układa,to każda kobieta napotkana,która mu się spodoba może go odbić jego partnerce,i nie ma,że to jej wina,że jest wredną jakąś tam a on to święta krowa,bo gdyby nie ona to by nie odszedł na pewno...taki związek i tak by się rozleciał,prędzej czy później z tą trzecią czy bez niej.

Dziwne i głupie są dla mnie natomiast zachowania niektórych dziewczyn,które wiedzą np faceta z kobietą i muszą zrobić coś takiego żeby jej udowodnić ''patrz poderwę go''raz tak miałam chcieliśmy wejść z chłopakiem do baru,ale za chwilę wyszliśmy bo nie było tam miejsca, przy wyjściu siedziały dwie laski,i jednak z nich robiła jakieś debilne miny jak go zobaczyła,oblizywała rurkę którą miała w piwie i w ogóle...i spojrzała na mnie i śmiała się....sory co ona chciała osiągnąć?,on spojrzał na nią z żalem ,ja tak samo i wyszliśmy to akurat przykład którym nie ma się nawet co przejmować,bo zrobiła z siebie tylko nie myślącą kretynkę i się ośmieszyła ,ale są takie sytuacje,że kobiety pokazują innym właśnie,że poderwą jej chłopaka żeby jej zrobić na złość i pokazać,takie prostackie zagrywki, żeby sobie samoocenę podnieść,tzn.w mniemaniu tych lasek,które tak robią oczywiście.To nic ,że gość ma je w poważaniu,one muszą się produkować...
Patricia_Mary jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-03-11, 16:49   #173
claudiiin
Zadomowienie
 
Avatar claudiiin
 
Zarejestrowany: 2009-07
Lokalizacja: Pzń
Wiadomości: 997
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Cytat:
Napisane przez Patricia_Mary Pokaż wiadomość
Moja opinia na ten temat wygląda tak,że jeśli facet jest w związku szczęśliwy to choćby nie wiem kogo spotykał,kto go chciał poderwać itp...on ma to gdzieś,a jeśli nie jest i coś się tam nie układa,to każda kobieta napotkana,która mu się spodoba może go odbić jego partnerce,i nie ma,że to jej wina,że jest wredną jakąś tam a on to święta krowa,bo gdyby nie ona to by nie odszedł na pewno...taki związek i tak by się rozleciał,prędzej czy później z tą trzecią czy bez niej.

Dziwne i głupie są dla mnie natomiast zachowania niektórych dziewczyn,które wiedzą np faceta z kobietą i muszą zrobić coś takiego żeby jej udowodnić ''patrz poderwę go''raz tak miałam chcieliśmy wejść z chłopakiem do baru,ale za chwilę wyszliśmy bo nie było tam miejsca, przy wyjściu siedziały dwie laski,i jednak z nich robiła jakieś debilne miny jak go zobaczyła,oblizywała rurkę którą miała w piwie i w ogóle...i spojrzała na mnie i śmiała się....sory co ona chciała osiągnąć?,on spojrzał na nią z żalem ,ja tak samo i wyszliśmy to akurat przykład którym nie ma się nawet co przejmować,bo zrobiła z siebie tylko nie myślącą kretynkę i się ośmieszyła ,ale są takie sytuacje,że kobiety pokazują innym właśnie,że poderwą jej chłopaka żeby jej zrobić na złość i pokazać,takie prostackie zagrywki, żeby sobie samoocenę podnieść,tzn.w mniemaniu tych lasek,które tak robią oczywiście.To nic ,że gość ma je w poważaniu,one muszą się produkować...
Zalosne... Kiedys od ktorejs dziewczyny oberwie to jej sie odechce strzelania "uwodzicielskich" min do zajetych facetow
Dwie kolezanki mojej mlodszej siostry (obie 19-stki czy cos kolo tego wieku) obraly sobie za cel wszystkich facetow/obiekty westchnien swoich kolezanek... Tez pewnie probuja sie dowartosciowac i pokazac wszystkim wokol ze sa lepsze, ale efekt jest taki ze zaczynaja miec reputacje puszczalskich i na dodatek traca kolezanki jedna po drugiej. Nie wiem jaki sens ma takie zachowanie
__________________
Yesterday is History, Today is a Gift, Tomorrow is Mystery

CG i olejowanie od listopada 2011 + walka z wypadaniem, zapuszczanie grzywy, powrót do naturalek...
claudiiin jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-03-11, 16:54   #174
KatsumiNiedobra
Przyczajenie
 
Avatar KatsumiNiedobra
 
Zarejestrowany: 2013-03
Wiadomości: 1
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Jeśli jakiś facet (i nie tylko facet) da się odbić, to znaczy, że nie jest tego wart. I dziewczynie, która go odbiła, może go odbić inna.
KatsumiNiedobra jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-05-26, 16:30   #175
Byczek91
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-05
Wiadomości: 7
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Cześć dziewczyny!

Nie sądziłam, że kiedyś przyjdzie taki moment, w którym będę zmuszona założyć konto aby poprosić Was o radę (czego absolutnie nie uważam za coś złego). Po prostu jestem bardzo zaskoczona sytuacją w jakiej się znajduję i chciałabym uzyskać opinię osób niezależnych. Nie wiem też czy wybrałam do tego odpowiedni wątek, ale pozwólcie, że opiszę Wam swoją sytuację.

Tajemniczego Pana znam od 3 lat, bo razem studiujemy i jesteśmy w jednej grupie. Przez 2 pierwsze lata miałam chłopaka, on dziewczynę. Znamy się jedynie z krótkich pogawędek międzyzajęciowych (głównie w grupkach) i rozmów na tematy uczelniane. Zawsze uważałam go za najbardziej ogarniętego życiowo, pełnego poczucia humoru a do tego przystojnego faceta, jednak nigdy nie pomyślałam sobie o niczym więcej, bo obydwoje byliśmy zajęci. Rok temu ja rozstałam się z chłopakiem, ale sytuacja w dalszym ciągu nie zmieniła się. Aż do 3dniowego wyjazdu studenckiego, który miał miejsce niedawno. Już od pierwszego dnia wszyscy zauważali, że dzieje się coś między nami. Spojrzenia, uśmiechy, rozmowy. Byłam cały czas przekonana, że ma dziewczynę i sytuacja dla mnie była dość dziwna, jednak po przeprowadzeniu małego wywiadu dowiedziałam się, że rozstali się w lutym. Bez żadnych obaw więc spędzaliśmy ze sobą czas, bawiliśmy się świetnie całe 2 noce. Obydwoje stwierdziliśmy zgodnie, że to wielka pomyłka, że przez całe 3 lata nie mieliśmy ze sobą większego kontaktu i że pora to nadrobić. Cały czas miałam do tego dystans i bardziej z tego żartowałam, po powrocie stwierdziłam, że to był tylko wyjazdowy flirt i nic się nie zmieni. Jednak on potraktował to wszystko na serio i przez cały tydzień bardzo dużo ze sobą rozmawialiśmy (a nie muszę mówić, że spędzanie czasu z nim sprawia mi wielką przyjemność i wydawałoby się, że vice versa), zdarzyły nam się również dość mocne flirty Pod koniec tego intensywnego pod względem naszych kontaktów tygodnia wybraliśmy się grupą na imprezę, z której wyszliśmy razem. Niestety nie miałam do siebie żadnego dojazdu więc zaproponował, że na spokojnie i bez żadnych insynuacji mogę u niego przenocować. U niego wypiliśmy jeszcze wino, przez cały czas było wspaniale, niestety (a może stety) rozmowa potoczyła się w kierunku związków, więc opowiedziałam mu trochę o moich perypetiach a on sprawiał wrażenie jakby to samo działo się u niego, posmutniał i ciągle przytakiwał i mówił, że kto jak kto ale on mnie w tej kwestii doskonale rozumie. Po czym zostałam poinformowana o tym, że ma dziewczynę... nie chciałam mu uwierzyć, pokazał mi w portfelu jej zdjęcie (zeszli się ze sobą z powrotem). Powiedziałam mu oczywiście, że nie zachowuje się jakby był z kimś i dlatego jestem zszokowana. Odpowiedział, że on sobie zdaje z tego sprawę, jest całkowicie świadomy tego co robi i sam nie ogarnia tego co się dzieje teraz w związku ze mną. I że nie może uwierzyć, że jeszcze niedawno ze sobą nie rozmawialiśmy praktycznie w ogóle a teraz dzieją się takie rzeczy. Spaliśmy ze sobą na jednym łóżku, jedynie wtuleni w siebie. Rano obydwoje byliśmy bardzo zdezorientowani całą sprawą i tym co się dzieje między nami, bo to że coś między nami iskrzy było prawie namacalne. Dostałam po powrocie od niego wiadomość, że jest mu teraz bardzo ciężko. Teraz pojechał do siebie do domu (tam też jest jego dziewczyna) i mówił mi że porozmawiamy na spokojnie ale musi się sam ogarnąć bo ma totalny mętlik w głowie. Ja na niego nie naciskam, czekam aż się odezwie. Wiem, że on musi podjąć decyzję i ruszyć w którymś kierunku ponieważ jest dobrym człowiekiem i na pewno nie chce nikogo zranić. Tyle, że mi bardzo zaczęło zależeć na kontynuowaniu znajomości z nim w takiej formie jaka miała miejsce przed informacją o tym, że z kimś jest. Kompletnie nie wiem co robić, jedni mówią "Walcz o to, czasem trzeba o swoje szczęście zawalczyć", ale czy kosztem innych? Z drugiej strony rozmowa dała mi do zrozumienia, że nie jest do końca z nią szczęśliwy, tak jak nie byłam ja ze swoim chłopakiem. Drudzy mówią "Odpuść go, skoro robi takie rzeczy to znaczy, że jak byłby z Tobą robiłby to samo" z czym nie do końca się zgadzam bo nie jest ani trochę tym typem, a przecież czasem Ci właściwi ludzie spotykają się ze sobą, gdy są w innych związkach. Błagam poradźcie mi co mam robić i jak to wygląda z Waszego punktu widzenia, bo ja straciłam już całkiem głowę i nie robię nic innego tylko o tym myślę...

Dziękuję
Byczek91 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-05-27, 07:37   #176
ricca166
Wtajemniczenie
 
Avatar ricca166
 
Zarejestrowany: 2006-08
Wiadomości: 2 389
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Cytat:
Napisane przez Byczek91 Pokaż wiadomość
Cześć dziewczyny!

Nie sądziłam, że kiedyś przyjdzie taki moment, w którym będę zmuszona założyć konto aby poprosić Was o radę (czego absolutnie nie uważam za coś złego). Po prostu jestem bardzo zaskoczona sytuacją w jakiej się znajduję i chciałabym uzyskać opinię osób niezależnych. Nie wiem też czy wybrałam do tego odpowiedni wątek, ale pozwólcie, że opiszę Wam swoją sytuację.

Tajemniczego Pana znam od 3 lat, bo razem studiujemy i jesteśmy w jednej grupie. Przez 2 pierwsze lata miałam chłopaka, on dziewczynę. Znamy się jedynie z krótkich pogawędek międzyzajęciowych (głównie w grupkach) i rozmów na tematy uczelniane. Zawsze uważałam go za najbardziej ogarniętego życiowo, pełnego poczucia humoru a do tego przystojnego faceta, jednak nigdy nie pomyślałam sobie o niczym więcej, bo obydwoje byliśmy zajęci. Rok temu ja rozstałam się z chłopakiem, ale sytuacja w dalszym ciągu nie zmieniła się. Aż do 3dniowego wyjazdu studenckiego, który miał miejsce niedawno. Już od pierwszego dnia wszyscy zauważali, że dzieje się coś między nami. Spojrzenia, uśmiechy, rozmowy. Byłam cały czas przekonana, że ma dziewczynę i sytuacja dla mnie była dość dziwna, jednak po przeprowadzeniu małego wywiadu dowiedziałam się, że rozstali się w lutym. Bez żadnych obaw więc spędzaliśmy ze sobą czas, bawiliśmy się świetnie całe 2 noce. Obydwoje stwierdziliśmy zgodnie, że to wielka pomyłka, że przez całe 3 lata nie mieliśmy ze sobą większego kontaktu i że pora to nadrobić. Cały czas miałam do tego dystans i bardziej z tego żartowałam, po powrocie stwierdziłam, że to był tylko wyjazdowy flirt i nic się nie zmieni. Jednak on potraktował to wszystko na serio i przez cały tydzień bardzo dużo ze sobą rozmawialiśmy (a nie muszę mówić, że spędzanie czasu z nim sprawia mi wielką przyjemność i wydawałoby się, że vice versa), zdarzyły nam się również dość mocne flirty Pod koniec tego intensywnego pod względem naszych kontaktów tygodnia wybraliśmy się grupą na imprezę, z której wyszliśmy razem. Niestety nie miałam do siebie żadnego dojazdu więc zaproponował, że na spokojnie i bez żadnych insynuacji mogę u niego przenocować. U niego wypiliśmy jeszcze wino, przez cały czas było wspaniale, niestety (a może stety) rozmowa potoczyła się w kierunku związków, więc opowiedziałam mu trochę o moich perypetiach a on sprawiał wrażenie jakby to samo działo się u niego, posmutniał i ciągle przytakiwał i mówił, że kto jak kto ale on mnie w tej kwestii doskonale rozumie. Po czym zostałam poinformowana o tym, że ma dziewczynę... nie chciałam mu uwierzyć, pokazał mi w portfelu jej zdjęcie (zeszli się ze sobą z powrotem). Powiedziałam mu oczywiście, że nie zachowuje się jakby był z kimś i dlatego jestem zszokowana. Odpowiedział, że on sobie zdaje z tego sprawę, jest całkowicie świadomy tego co robi i sam nie ogarnia tego co się dzieje teraz w związku ze mną. I że nie może uwierzyć, że jeszcze niedawno ze sobą nie rozmawialiśmy praktycznie w ogóle a teraz dzieją się takie rzeczy. Spaliśmy ze sobą na jednym łóżku, jedynie wtuleni w siebie. Rano obydwoje byliśmy bardzo zdezorientowani całą sprawą i tym co się dzieje między nami, bo to że coś między nami iskrzy było prawie namacalne. Dostałam po powrocie od niego wiadomość, że jest mu teraz bardzo ciężko. Teraz pojechał do siebie do domu (tam też jest jego dziewczyna) i mówił mi że porozmawiamy na spokojnie ale musi się sam ogarnąć bo ma totalny mętlik w głowie. Ja na niego nie naciskam, czekam aż się odezwie. Wiem, że on musi podjąć decyzję i ruszyć w którymś kierunku ponieważ jest dobrym człowiekiem i na pewno nie chce nikogo zranić. Tyle, że mi bardzo zaczęło zależeć na kontynuowaniu znajomości z nim w takiej formie jaka miała miejsce przed informacją o tym, że z kimś jest. Kompletnie nie wiem co robić, jedni mówią "Walcz o to, czasem trzeba o swoje szczęście zawalczyć", ale czy kosztem innych? Z drugiej strony rozmowa dała mi do zrozumienia, że nie jest do końca z nią szczęśliwy, tak jak nie byłam ja ze swoim chłopakiem. Drudzy mówią "Odpuść go, skoro robi takie rzeczy to znaczy, że jak byłby z Tobą robiłby to samo" z czym nie do końca się zgadzam bo nie jest ani trochę tym typem, a przecież czasem Ci właściwi ludzie spotykają się ze sobą, gdy są w innych związkach. Błagam poradźcie mi co mam robić i jak to wygląda z Waszego punktu widzenia, bo ja straciłam już całkiem głowę i nie robię nic innego tylko o tym myślę...

Dziękuję
Po Twoim poście można stwierdzić,że jesteś dziewczyną, którą ,,można złapać" na litość. Znając życie i takie przypadki, większość ,,tych trzecich" decyduje się na taki układ ,bo mężczyzna je omamił opowieściami, jak to mu ciężko i że dziewczyna go nie rozumie i im się nie układa. Stara śpiewka. Serio, chcesz walczyć o kogoś, kto mając dziewczynę śpi i wtula się w inną?
ricca166 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-17, 20:17   #177
Kaaska_88
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2014-07
Wiadomości: 1
Dot.: Facet zajęty = facet niedostępny?

Temat chyba odpowiedni. Więc i ja chciałabym zabrać głos. Jak widzicie konto nowe, chyba specjalnie stworzone dla tego postu. Dlaczego? Jak sądzę zwykła potrzeba wyżalenia się, próba rzucenia sytuacji za siebie.

Reprezentować będę zagubioną "tą trzecią", którą się stałam chyba przez przypadek. Od sytuacji minęło już kilka miesięcy, a dla mnie to ciągle świeże upokorzenie i brak szacunku do samej siebie. Chyba po prostu potrzebuję to z siebie wyrzucić i czuć, że nadal jestem anonimowa. Mam nadzieję, że wybaczycie.

Próbowałam zbudować związek z pewnym Panem. Próbowaliśmy, ale nie wyszło. Kiedy On na początku chciał, ja potrzebowałam czasu, aby się upewnić. Kiedy mi zaczynało zależeć, On tracił zapał. Do zbliżenia nie doszło, ale jakaś intymność między nami była. Znajomość zakończył sms'em, a teraz traktuje mnie jak winną całej tej sytuacji. Czułam się źle, odtrącona, bo z trudem nawiązuję (nawiązywałam?) bliskie relacje z mężczyznami. Tydzień po tym sms'ie była impreza - swego rodzaju zgromadzenie ją organizowało, więc ludzie się znali, ale ja jeszcze nie kojarzyłam wszystkich. Zabiegany czas. Przed wyjściem na imprezę nawet nie zdążyłam się wykąpać. Ot, narzuciłam pierwszą lepszą kieckę, płaskie buty, zero makijażu - nic. Spotkałam tam starych znajomych i piliśmy razem. Przesadziłam z alkoholem, bo nie pamiętam wszystkiego. Nie zataczałam się, po prostu nie pamiętam. Ocknęłam się w towarzystwie pewnego Pana krzycząc na niego, a właściwie awanturując się, bo właśnie wyznał, że ma dziewczynę i że każdy o tym wie. To było u niego. Nie uprawialiśmy seksu, całowaliśmy się. Ale to nie tylko, to aż. Nie wiem, jak się tam znalazłam, nie wiem. Nigdy takich rzeczy nie robiłam. Podobno ja to zainicjowałam. Nie wiem. On sam zachowywał się jakby to nie był dla niego problem. Kilka dni później dowiedziałam się, że ktoś w czasie imprezy rzekomo powiedział mi o tym, że On zajęty, a ja się oburzyłam. Nie pamiętam tego. I nie mówię tego, żeby się wybielić. Gdy odzyskałam jasność umysłu byłam przerażona i zszokowano informacją o dziewczynie. Tak na serio. Miałabym udawać przed sobą?! Nie wiem czemu tak się zachowałam. Nigdy nie poszłam do mieszkania obcego człowieka, nigdy nawet nieznajomego za rękę nie złapałam tak od razu. Nigdy nie patrzyłam na zajętych mężczyzn w ten sposób. Dla mnie zdrada to najgorsze, co można uczynić, a właśnie to zrobiłam. On rzecz jasna też nie jest bez winy. To On obiecywał swojej partnerce. Ale ja wciąż nie mogę uporać się z tym, że wyjdzie to na jaw, że skrzywdziłam inna kobietę. I co z tego, że nic nie pamiętam? Alkohol to nie jest wytłumaczenie. Co z tego, że mieli tak samo na imię, że czułam się skrzywdzona wtedy?! Nie chcę takimi argumentami się wybielać. Później się spotkaliśmy (pracujemy w tym samym miejscu, więc się widujemy) - powiedział, że nie żałuje. Ja bardzo. Ale nie umiem go winić, bo sama wlazłam w to szambo, na własne życzenie. On tylko umiejętnie wykorzystał pijaną kobietę.
Kaaska_88 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Forum plotkowe


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-07-17 20:17:04


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 02:47.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.