Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III - Strona 101 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2013-03-02, 11:02   #3001
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez zywieczdroj Pokaż wiadomość
Smutno czytać takie posty. Życzę dużo siły Nebula i Tygrys.
Ja nawet nie mam czasu myśleć o takich rzeczach, czasem mi przemknie poczucie jaka jestem beznadziejna, ale zaraz znowu się zatapiam w książkach i nie myślę o niczym innym. Jedynie o bezsilności i o tym, że wakacje, relaks, czas wolny to są i będą dla mnie pojęcia abstrakcyjne i luksusowe.

Dziewczyny powiedzcie mi czy uczęszczacie na jakąś terapię? Są efekty? Czy psycholog coś pomaga? Czy istnieje jakikolwiek czas w przeciągu którego psycholog lub psychiatra "uleczy naszą duszę" ?
Dziękuję i też życzę siły w walce z uczelnią Gdzie studiujesz? Czasami jak słucham Waszych opowieści o uczelniach to zastanawiam się czy coś z moimi studiami było nie tak (iberystyka na UW), ale u mnie naprawdę trzeba było się postarać żeby się zestresować, ogólnie była tzw. fiesta, siesta i mańana jasne, zdarzał się jakiś mniej przyjemny wykładowca albo stres na egzaminach ustnych z hiszp (tam najbardziej piłowali), ale generalnie to polecam te studia, jak ktoś się nie chce zbytnio stresować i przemęczać

Do psychologów chodzę z przerwami od kilku lat. Najpierw miałam sesję ok 10 spotkań, ale coś mi w tamtej kobiecie nie pasowało (np. nie przychodziła na spotkanie, a na następnym nawet słowem nie wspomniała, że przeprasza); potem dwa lata u innej pani - na takie raczej powierzchowne problemy bardzo pomogło, na głębsze - ledwie ruszyło, no i teraz od kilku miesięcy chodzę na kolejną terapię, ale jeszcze trudno mi mówić o skutkach. Jak widać po moich wpisach nie jest rewelacyjnie, ale czuję, że bez tych terapii byłoby znacznie gorzej. W każdym razie chyba nie ma się co spodziewać cudów - przynajmniej tak to wygląda z mojego punktu widzenia, bardzo dużo zależy z pewnością od punktu wyjścia, osoby i terapeuty (bo np. u Patri efekty terapii są chyba o wiele lepsze niż u mnie, przynajmniej tak sądzę po jej wpisach)

---------- Dopisano o 09:37 ---------- Poprzedni post napisano o 09:32 ----------

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
cześć wszystkim.
jednak ta wiosna kiedyś przyjdzie - dziś świeci u mnie słonce i od razu wszystko wyglada inaczej.
chora jestem gardło,migdały, oblesny katar, gorączka. z plusów tyle, że nadaję się na l4 a nie do pracy choć w domu zostać=miotac z młodym i drżeć o jego zarażenie to zawsze odpadnie mi trochę pracy przez 4 dni.
Oczywiście nie ma czasu na bimbanie - mam "projekt" do napisania do pracy - i klasyczne podejście - z jednej strony "toz to pestka" a z drugiej "o ja pierdzielę, nie dam rady".
Trzymajcie się
Zdrówka! Tradycyjnie polecam mieszankę gorąca herbatka + parę łyżek wódeczki

---------- Dopisano o 09:47 ---------- Poprzedni post napisano o 09:37 ----------

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość


Tygrysie, mam taki trop odnośnie podejścia do terapii i ogólnie różnych problemów - nie jest przypadkiem tak, że uznajesz/uważasz siebie i swoje potrzeby za nieważne? Nie te potrzeby "pobudzone", "wyższego rzędu", tylko najgłębsze, bezpieczeństwa, akceptacji bez względu na spełnianie lub nie cudzych oczekiwań...
Tak jest To jest w ogóle źródło wszystkich innych problemów. Najwyraźniejszy komunikat jaki dostałam w dzieciństwie w domu "Masz co jeść i gdzie spać, więc bądź wdzięczna i nie przeszkadzaj - to my dorośli mamy poważne problemy, więc nie zawracaj głowy swoimi głupotami". Prawie nigdy nie mówiłam o swoich problemach, bo na ogół dostawałam za nie ochrzan (że w ogóle je mam i że innych nimi obarczam). No i ja do dziś we własnych oczach jestem takim małym głupim dzieckiem, które nie ma prawdziwych problemów czy pragnień tylko "wymyśla", a inni to ci "dorośli", którym nie powinnam przeszkadzać, tylko być miła i grzeczna i ułatwiać im ich cięzkie życie...

---------- Dopisano o 09:51 ---------- Poprzedni post napisano o 09:47 ----------

Cytat:
Napisane przez grenouillette Pokaż wiadomość
Cześć,


Chciałam niczym pies wrócić z podkulonym ogonem. Trochę sobie posiedziałam z boku, polizałam moje ranki i jakoś się trzymam na tyle, by myć się, chodzić na zajęcia i jakoś tam egzystować. Wydaje mi się, że raczej mam dość silną psychikę, ale kilka razy do roku mam takie okresy kompletnej pustki i rozpaczy. Chyba jeden taki jest właśnie za (?) mną albo dogorywa.
Wiem, że czasami nawet taka "podstawa" może być wyczerpująca. Życzę siły i wracaj na dobre

---------- Dopisano o 10:07 ---------- Poprzedni post napisano o 09:51 ----------

Cytat:
Napisane przez czerwieclipiec Pokaż wiadomość
Trochę się ruszyłam. (Nie miałam wyjścia.) A Tobie jak idzie?

Ostatnio muszę walczyć o każdą aktywność. Nie mogę się dobudzić, a jak tylko odpędzę senność, padam ze zmęczenia. Pakowanie się albo planowanie dojazdów jest taakie skomplikowane. Jem tylko to, co zaproponują inni: robione, kupowane, wystarczy tylko poprosić o to samo. Zrobienie byle głupiego zadania z mojej perspektywy urasta do rangi mission impossible, nie umiem skupić się na treści, czytam po kilka razy nierozumiejąc, powoli wypisuję sobie dane i robię rysunki, żeby odblokować mózg, kilkakrotnie się załamuję, a w to, co mi wyjdzie nie wierzę. (Wiem, że moja grupa rozgryza takie problemy po kilka osób w akademikach. A niektórzy po prostu "wszystko" wiedzą.)

Dziś wyjeżdżam i do poniedziałku chcę odpocząć, nabrać wiosny w płuca (no dobra, przedwiośnia) i złapać dynamikę, której mi brakuje. Może się uda. W najgorszym razie będę 4 dni do tyłu względem wszystkiego i wszystkich.
Wypocznij Kochana W tej "śpiącości", braku koncentracji, zmęczeniu widzę chyba wspólny mianownik w postaci - być może strachu albo niewiary w siebie albo niechęci do zadań które przed Tobą stoją? Bo mam wrażenie, że gdybyś miała zagospodarować sobie dzień po swojemu, zaplanować jakiś tajemniczy spacer po lesie, ugotowanie obiadu i poukładanie czegoś w domu, to ta senność i brak koncentracji od razu by się ulotniły Kilka postów wyżej Patri super opisała jak pracować nad skupieniem, koniecznie przeczytaj. Wydaje mi się, że jak już wejdziesz w rytm studiów i się na nowo przyzwyczaisz, to wszystkie te niedobre objawy znikną

---------- Dopisano o 10:36 ---------- Poprzedni post napisano o 10:07 ----------

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
No wlasnie Emi, pare razy juz to tutaj pisalam... ze mimo tego co sie dzieje z glowa, jestem na tyle odpowiedzialna, by codziennie rano wstac i isc do pracy. Albo, zeby zrobic pranie, zmyc naczynia, czy zrobic sobie kanapke do pracy. to co, ze w pracy smarkam w chusteczke, to co ze wracam do domu i sie klade do lozka. zuzywam cholernie duzo energii na pozory. i tego dluzej juz nie wytrzymam, moze sie skonczyc tak, ze nie dam rady trzymac tej maski i najzwyczajniej w swiecie bede siedziec non stop w kiblu z chusteczkami.

Tygrysku - Mimo wszystkiego co o sobie sadzisz, jestes przewspaniala osoba, ktora robi wiele, dziala, jest przesliczna, subtelna, kobieca (styl ubierania sie). Masz jednak nietypowy dar negowania pewnych stanow rzeczywistosci. Nie bede pisac, ktorych, bo nie chce tutaj publicznie odnosic sie do tego co pisalas kiedys w klubie. Ale potrafisz najbardziej rzeczywista rzeczywistosc zanegowac i zrobic z niej nic nie znaczaca historyjke, ktora sie opowiada przy piwie. W taki sposob negujesz swoja potege i wartosci, ktore my dostrzegamy. Sprobuj poruszyc ten temat... moze jakos sprawi to, ze przestaniesz tak mocno wypierac ze swiadomosci to kim naprawde jestes. A na slowa 'kim naprawde jestes' az sie usmiechnelam, bo jestes taka super
Z tymi pozorami - nie zdarza Ci się teraz w pracy wejść w stan flow? Albo wejść w taki stan przy jakiejś innej okazji? Zastanowiło mnie to, bo mam zupełnie inaczej - mogę ryczeć w drodze do pracy i mieć poczucie, że lepszy dla mnie "byłby świt zimowy i sznur i gałąź pod ciężarem zgięta" (nie kumam poezji na ogół, ale ten wers z Miłosza aż mną rzucił gdy go pierwszy raz przeczytałam i od razu zapadł mi w pamięć), a potem wchodzę na zajęcia i robię się niemalże tygrysem salonowym, zarządzam grupą, rzucam żarcikami i bon motami, jestem bystra i elokwentna (a przynajmniej tak się czuję), jakbym sobie po prostu przełączyła jakiś guzik. W ostatecznym rozrachunku wychodzę na to samo co Ty - wracam do domu i padam z wyczerpania - ale póki jestem z innymi ludźmi, to jestem jakąś inną osobą i wcale nic mnie to nie kosztuje (na ten moment). To która ja jestem prawdziwa?

Dziękuję za miłe słowa ale obawiam się, że co najwyżej sprawiam dobre wrażenie, a gdyby inni wiedzieli o mnie wszystko, to by się nie chcieli ze mną zadawać. Często - już od dłuższego czasu - zadaję sobie pytanie: czy ja właściwie chcę dla siebie dobrze czy nie? Z jednej strony dokształcam się, funduję sobie przyjemności i spełniam zachcianki, kupuję kosmetyki i jedzenie bez szkodliwej chemii, bo chcę dbać o zdrowie. A z drugiej strony czai się przekonanie, że to wszystko jest takie "wykradane", że tak naprawdę to z miliona powodów nie zasługuję na to, bo mi się nie należy i że w sumie to jakby mnie samochód przejechał, to całkiem niegłupio by zrobił. Z tym samochodem to prawdziwy przykład, do tej pory czuję przerażenie, jak sobie o tym przypomnę i już kiedyś to tu pisałam - kiedyś samochód zahamował tuż przede mną, nabił mi chyba tylko na udzie siniaka - a moja pierwsza, zupełnie odruchowa myśl, to było "szkoda że zdążył". To gdzie tu logika?

---------- Dopisano o 11:02 ---------- Poprzedni post napisano o 10:36 ----------

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Oczywiście, że pomoc może być czasem "negatywna" - stanowczość zamiast głasków, ale trzeba uwzględnić czynnik dojrzewania do decyzji, czas oraz wewnętrzną trudność ocenienia sytuacji, odnalezienia się w niej, to samo jawić się może różnie w zależności od momentu refleksji...
Zmienność jest normalna, każdy jej doświadcza. Co innego myśli się w rozpaczy, co innego, gdy emocje opadną. Można odczuwać, że nie da się rady już nic zrobić, a następnego dnia zebrać się i zadziałać.
Odbiorca komunikatów może za nimi nie nadążać i to jest ok., szczególnie, gdy mowa o subiektywnych odczuciach.
Nie jesteśmy robotami, a słowa rady lub postanowienia wcale nie mają funkcji performatywnej.
Zdaje się, że warto formułować takie wypowiedzi, które nie będą zamykać drugiego człowieka, bo nie prowadzi to do rozwiązania sytuacji, tylko do stwierdzenia "nie będę do Was mówić, bo mnie nie rozumiecie, jestem dla Was ciężarem - nie będę się więc odzywać". I właśnie utrwalają to, z czym się borykamy: uznanie nieważności naszych uczuć. A to jest wielka strata.


O, tak. Ja wczoraj ryczałam na reklamach, na wspólnej potem w łóżku rozpaczałam z powodu doznanych w dzieciństwie i młodości różnych nieprzyjemności
Ale moja reakcja była taka: "mogę, dobrze mi to zrobi".
I zrobiło.
Emilko, po raz kolejny muszę Ci napisać że chyba nikt nie umie pisać tak jasno, trafnie, zwięźle i elegancko jak Ty! Podziwiam i zazdroszczę - to mnie chyba aż onieśmiela, bo zdałam sobie sprawę, że jeśli piszesz o jakichś swoich trudnościach, to ja co najwyżej mogę odpisać, że trzymam kciuki, przytulam albo życzę powodzenia, bo mam wrażenie, że wszelkie rady i spostrzeżenia jakie mogłabym Ci dać to rzeczy które Ty już od dawna wiesz i że nie ma sensu dzielić się oczywistościami

Mnie niestety płacz już chyba nie pomaga. Chyba że ryczę bardzo długo i tak mnie to zmęczy, że już nie mam siły się martwić i zaczyna mi być wszystko jedno.

Lasub i Nebulka - zarządzam buziaka na zgodę A tak na poważnie, to chyba są minusy pisania tutaj - nie mamy całościowego oglądu sytuacji, nie zawsze uda się/jest czas opisać wszystko wiernie i dokładnie, a czasami nawet ton głosu potrafi zmienić sens całej wypowiedzi, tu nie mamy aż takiej możliwości precyzyjnej wypowiedzi. Lasub - skoro piszesz, że brak Ci empatii to może tak jest, ale ja to widzę tak, że właśnie postępujesz empatycznie, bo odpisujesz, dajesz najlepszą Twoim zdaniem radę i nie robisz tego na odwal się, tylko szczerze i z prawdziwą chęcią pomocy. Empatii zabrakło być może w dalszej części dyskusji, ale - czy myślisz, że to mogło wynikać z braku pewności siebie? Bo ja, być może, zareagowałabym potem podobnie jak Ty (przynajmniej w duchu) i wiem dlaczego - bo wraz z odrzuceniem mojej rady poczułabym się odrzucona sama ja.
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-02, 11:48   #3002
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Dziękuję i też życzę siły w walce z uczelnią Gdzie studiujesz? Czasami jak słucham Waszych opowieści o uczelniach to zastanawiam się czy coś z moimi studiami było nie tak (iberystyka na UW), ale u mnie naprawdę trzeba było się postarać żeby się zestresować, ogólnie była tzw. fiesta, siesta i mańana jasne, zdarzał się jakiś mniej przyjemny wykładowca albo stres na egzaminach ustnych z hiszp (tam najbardziej piłowali), ale generalnie to polecam te studia, jak ktoś się nie chce zbytnio stresować i przemęczać

Z tymi pozorami - nie zdarza Ci się teraz w pracy wejść w stan flow? Albo wejść w taki stan przy jakiejś innej okazji? Zastanowiło mnie to, bo mam zupełnie inaczej - mogę ryczeć w drodze do pracy i mieć poczucie, że lepszy dla mnie "byłby świt zimowy i sznur i gałąź pod ciężarem zgięta" (nie kumam poezji na ogół, ale ten wers z Miłosza aż mną rzucił gdy go pierwszy raz przeczytałam i od razu zapadł mi w pamięć), a potem wchodzę na zajęcia i robię się niemalże tygrysem salonowym, zarządzam grupą, rzucam żarcikami i bon motami, jestem bystra i elokwentna (a przynajmniej tak się czuję), jakbym sobie po prostu przełączyła jakiś guzik. W ostatecznym rozrachunku wychodzę na to samo co Ty - wracam do domu i padam z wyczerpania - ale póki jestem z innymi ludźmi, to jestem jakąś inną osobą i wcale nic mnie to nie kosztuje (na ten moment). To która ja jestem prawdziwa?

Dziękuję za miłe słowa ale obawiam się, że co najwyżej sprawiam dobre wrażenie, a gdyby inni wiedzieli o mnie wszystko, to by się nie chcieli ze mną zadawać. Często - już od dłuższego czasu - zadaję sobie pytanie: czy ja właściwie chcę dla siebie dobrze czy nie? Z jednej strony dokształcam się, funduję sobie przyjemności i spełniam zachcianki, kupuję kosmetyki i jedzenie bez szkodliwej chemii, bo chcę dbać o zdrowie. A z drugiej strony czai się przekonanie, że to wszystko jest takie "wykradane", że tak naprawdę to z miliona powodów nie zasługuję na to, bo mi się nie należy i że w sumie to jakby mnie samochód przejechał, to całkiem niegłupio by zrobił. Z tym samochodem to prawdziwy przykład, do tej pory czuję przerażenie, jak sobie o tym przypomnę i już kiedyś to tu pisałam - kiedyś samochód zahamował tuż przede mną, nabił mi chyba tylko na udzie siniaka - a moja pierwsza, zupełnie odruchowa myśl, to było "szkoda że zdążył". To gdzie tu logika?


Lasub i Nebulka - zarządzam buziaka na zgodę A tak na poważnie, to chyba są minusy pisania tutaj - nie mamy całościowego oglądu sytuacji, nie zawsze uda się/jest czas opisać wszystko wiernie i dokładnie, a czasami nawet ton głosu potrafi zmienić sens całej wypowiedzi, tu nie mamy aż takiej możliwości precyzyjnej wypowiedzi.
Poniewaz wszyscy Hiszpanie sa luzakami, wiec czego sie spodziewac na wydziale p (taki zarcik). U mnie tez bylo luzacko, zero tego typu stresow...a studiowalam na PW. Jednak wiem, ze zdarzaja sie tam prawdziwi skur...czysyny.

Tygrysku...to co piszesz o stanie flow, to jest tak przykre, ze az nie wiem co napisac przykre, poniewaz jest tak prawdziwe, ze az samej ciezko mi w to uwierzyc. To jest wlasnie ta dwubiegunowosc, ktora pare osob tutaj zaobserwowalo, tak mysle.. Nie zdarza sie ona codziennie, bo nie byloby mnie fizycznie na to stac, ale tak. Zdarza sie i najczesciej wracam potem do domu i padam nieprzytomna na lozko. chodze spac o 21... wstaje o 7, albo 8 jak zaspie... i wcale nie jestem wyspana. Zeby nie bylo, ciezko mi odczekac do 23 np zeby pozniej pojsc spac. A jak odczekam, to w ogole rano nie moge wstac. czy Ty tez tracisz tyle energii na to ? Zdarza mi sie tez, ze energia konczy sie okolo poludnia. i im blizej powrotu do domu tym bardziej ne moge sie go doczekac, tym bardziej chce 'uciec od ludzi'.nie umiem tego wyjasnic. w pracy potrafie byc towarzyska, ale gdy ktos mnie wieczorem zaprasza na wyjscie... wiem, ze nie dam rady. a jak musze gdzies isc to zamieniam sie w rozmemlana kukielke...:/ tak samo jak Ty, nie wiem co jest prawda, nie wiedzialam ze tak inni tez maja, nie wiedzialam nawet, ze trzeba sie nad tym zastanawiac. Po prostu sadzilam, ze to efekt energii jaka sie czerpie od innych ludzi, gdy sie jest ekstrawertykiem.

Przepraszam, ale glupoty gadasz (apropos 'gdyby wszyscy o mnie wszystko wiedzieli'). Moja droga, KAZDY ma na sumieniu jakies przewinienia, chamskie zagrywki, nieumiejetne zachowania, zlosliwosci, cokolwiek co tam Ci przyjdzie do glowy, co umniejsza Twoja wartosc w TWOICH oczach. Jednak nie oceniasz drugiego czlowieka przez to co robi zle, ale oceniasz przez to co robi pozytywnego. Myslisz, ze zmienilabym zdanie o Tobie gdybys mi powiedziala, ze jestes w jakims stopniu 'zla', 'nieidealna', 'niedokladna'? Nie. Szacunek zzyskuje sie za caloksztalt. A Ty w caloksztalcie wychodzisz duzo na plus. DUZO na plus. Nie interesuje mnie to czy potracilas kiedys zajaczka, czy pobilas sie z kims w szkole, albo ze masz zlosliwe komentarze cisnacie sie na Twoje usta. Poza tym, zapominasz (jak my wszyscy tutaj chyba...), ze jak ktos Cie darzy szacunkiem, przyjaznia czy miloscia, nie ocenia. Po prostu i zwyczajnie. Nie ocenia, nie szuka winy w Tobie. I nie mysl juz o tym, ze 'samochod zdarzyl'. Wiem, ze to trudne, ale postaraj sie nie traktowac w ten sposob siebie. i cytujac z dzisiejszego poranka Witkiewicza - "Dobroć nie może wypływać ze słabości, tylko z potęgi."Prosze, uwierz

Nie wiem czy ogladalyscie Hugo. Tam chlopczyk powiedzial jedna fajna rzecz (sparafrazuje, bo nie pamietam dokladnie). Powiedzial, ze traktuje caly swiat jak jedna wielka maszyne. A jako ze maszyny nigdy nie maja zbednych czesci (wszystkie sa konieczne do jej poprawnego dzialania) tak kaazdy czlowiek jest niezbedny maszynie do caloksztaltu. Bardzo mi sie to podobalo.

Co do mnie i Lasub - sadze, ze my sie nie bedziemy w stanie porozumiec dlatego, ze ja mowie emocjonalnie, a Lasub zupelnie odwrotnie. I zarowno wy jak i my nawzajem odbieramy (ja w ogole tego tak nie poczulam) jak sprzeczke. ja te dwa wpisy odebralam jako zwykla rozmowe, a wy tutaj siejecie jakas panike, o awanturze. Po prostu mamy zupelnie inny styl bycia i chyba nie da sie tego pogodzic. a szkoda.

Analizujac cala dyskusje, by przedstawic moj punkt widzenia powiem tak - Lasub poczula sie odrzucona, jak piszesz, poniewaz nie przyjelam jej rady. ja z kolei poczulam sie przez nia skrytykowana, jako ktos kto nie ma prawa miec problemu, jako ktos kto nie mysli i nie umie sie zachowac. Jezeli ktos mi mowi, co mam zrobic, to jak mam to odebrac? 'masz dziecko, idz zrob to, nei zarwacaj glowy starszym'. Malo tego, od razu dostalam informacje zwrotna, ze i tak z gory jest zalozenie, ze tego nie zrobie (to po co w ogole to pisac?). To byla dobra rada, co juz wczesniej napisalam dla Lasub. dla mnie niestety nie. Dobra rade dostalam od Halimy - 'sprobuj zadzwonic tam jeszcze raz'. Sprobowalam i przynioslo to efekt, mimo iz mnie 3 razy rozlaczano, bo babka sie na mnie wkurzala, ze 'na nai krzycze', a ja po prostu nie moglam mowic przez lzy. Ale to ze dalam rade zadzwonic od razu sprawilo, ze dostalam od lasub latke 'takiej co bije piane, bo przeciez nie jest ze mna tak zle, skoro nadal moge korzystac z telefonu'. takie rzeczy nie powinny miec miejsca, po prostu. nikt nie ma czasu opisywac calej sytuacji bysmy mialy 100% zrozumienia, nie da sie tak. Sa albo suche informacje, albo emocje. albo odrobna jednego i drugiego.
byl taki filmik w sieci 'do not judge too fast'. Przydaloby sie chyba przypomniec tutaj o co w nim chodzilo. http://www.youtube.com/watch?v=RtGZryjRAOI
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!

Edytowane przez Nebula
Czas edycji: 2013-03-02 o 11:54
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-02, 13:10   #3003
grenouillette
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 169
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć,


Widzę, że wczoraj było bardzo owocne w posty, także takie pełne emocji.


Żywiec, po pierwsze: przytulam. Po drugie, zgadzam się z dziewczynami. Sama stwierdziłaś, że z Panią jest coś nie tak (może w ogóle ma dziwną osobowość, może miała zły dzień). Widzisz więc to i dalej bierzesz do siebie jej słowa? Zobacz, sama w tych emocjach popłynęłaś w nielogiczność. Na dodatek ten brak logiki to nie jakiś tam brak logiki, tylko dowalanie sobie wbrew temu, co sama wiesz...
I zgadzam się, że Twoja sytuacja na studiach jest dziwna. Miałam zajęcia z wykładowcą, u którego zdawalność egzaminu wyniosła 1% (słownie: jeden). Oczywiście, potem trochę zmieniono zasady zaliczenia i zdało więcej osób, ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że nawet mimo tego nikt nie robił komentarzy ad personam, nawet ten pan. Poczułabym się dziwnie, gdyby ktoś mnie tak ocenił i nie ręczę, czy bym nie odpysknęła...


Lasub, możesz pisać co chcesz, ale nie wierzę w Twoją oschłość czy tym bardziej brak potrzeby kontaktu z innymi ludźmi. Dla mnie to rodzaj pancerza ochronnego, który być może sama uważasz za część siebie. Nie wierzę w niego jednak, bo pięknie piszesz o TŻ, z uczuciem piszesz o swoich uczniach, nawet sam fakt, że odnosisz się do naszych postów temu zaprzecza. Lasub, pisz co chcesz, ale dla mnie jesteś empatyczna! Inna sprawa, że nie każdemu taki rodzaj empatii może przypaść do gustu. Ilu ludzi, tyle potrzeb.
Kocurko: bo tym razem moje problemy są nieprawdziwe. Zwyczajnie – czasami przychodzi taki okres, że jest mi smutno, że mam wrażenie, iż nikt mnie nie lubi a znajomi odwracają się ode mnie. Co ciekawe, zauważyłam już, iż przychodzi to po okresie silnego stresu. Zastanawiam się, czy nie jest tak, że mój mózg przyzwyczajony do walki, kiedy już nie ma potrzeby owego walczenia, sam wytwarza jakieś demony? Nie wiem, na szczęście po jakimś czasie spokoju to przechodzi...
Nebula, Tygrys – za każdą z Was trzymam kciuki, by uporała się z własnymi demonami. A za Patri, by wytrwała w postanowieniu i nie rozpraszała się.


Miłej soboty!
grenouillette jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-02, 14:20   #3004
zywieczdroj
Zakorzenienie
 
Avatar zywieczdroj
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 11 384
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
Poniewaz wszyscy Hiszpanie sa luzakami, wiec czego sie spodziewac na wydziale p (taki zarcik). U mnie tez bylo luzacko, zero tego typu stresow...a studiowalam na PW. Jednak wiem, ze zdarzaja sie tam prawdziwi skur...czysyny.

Tygrysku...to co piszesz o stanie flow, to jest tak przykre, ze az nie wiem co napisac przykre, poniewaz jest tak prawdziwe, ze az samej ciezko mi w to uwierzyc. To jest wlasnie ta dwubiegunowosc, ktora pare osob tutaj zaobserwowalo, tak mysle.. Nie zdarza sie ona codziennie, bo nie byloby mnie fizycznie na to stac, ale tak. Zdarza sie i najczesciej wracam potem do domu i padam nieprzytomna na lozko. chodze spac o 21... wstaje o 7, albo 8 jak zaspie... i wcale nie jestem wyspana. Zeby nie bylo, ciezko mi odczekac do 23 np zeby pozniej pojsc spac. A jak odczekam, to w ogole rano nie moge wstac. czy Ty tez tracisz tyle energii na to ? Zdarza mi sie tez, ze energia konczy sie okolo poludnia. i im blizej powrotu do domu tym bardziej ne moge sie go doczekac, tym bardziej chce 'uciec od ludzi'.nie umiem tego wyjasnic. w pracy potrafie byc towarzyska, ale gdy ktos mnie wieczorem zaprasza na wyjscie... wiem, ze nie dam rady. a jak musze gdzies isc to zamieniam sie w rozmemlana kukielke...:/ tak samo jak Ty, nie wiem co jest prawda, nie wiedzialam ze tak inni tez maja, nie wiedzialam nawet, ze trzeba sie nad tym zastanawiac. Po prostu sadzilam, ze to efekt energii jaka sie czerpie od innych ludzi, gdy sie jest ekstrawertykiem.



Cytat:
Napisane przez grenouillette Pokaż wiadomość
Cześć,


Widzę, że wczoraj było bardzo owocne w posty, także takie pełne emocji.


Żywiec, po pierwsze: przytulam. Po drugie, zgadzam się z dziewczynami. Sama stwierdziłaś, że z Panią jest coś nie tak (może w ogóle ma dziwną osobowość, może miała zły dzień). Widzisz więc to i dalej bierzesz do siebie jej słowa? Zobacz, sama w tych emocjach popłynęłaś w nielogiczność. Na dodatek ten brak logiki to nie jakiś tam brak logiki, tylko dowalanie sobie wbrew temu, co sama wiesz...
I zgadzam się, że Twoja sytuacja na studiach jest dziwna. Miałam zajęcia z wykładowcą, u którego zdawalność egzaminu wyniosła 1% (słownie: jeden). Oczywiście, potem trochę zmieniono zasady zaliczenia i zdało więcej osób, ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że nawet mimo tego nikt nie robił komentarzy ad personam, nawet ten pan. Poczułabym się dziwnie, gdyby ktoś mnie tak ocenił i nie ręczę, czy bym nie odpysknęła...

U mnie niestety nie ma obijania.... Naprawdę wykładowcy nie są przyjaźni, chcą nas po prostu wykosić. Bo to filologia, 3 rok, "tu trzeba jakiś poziom reprezentować...". Oczywiście są jakieś pojedyncze wyjątki. A ja czuję, że jestem zerem. Tym bardziej, że jak ktoś nie zda, nie radzi sobie to od razu jest uznawany za gorszego, lenia etc. Ja studiując 2 kierunki mam braki. Nie mam super przyswojonej wiedzy od podstaw, miałam tak mało czasu, że miała w głowie tylko "byle zaliczyć". A nie tędy droga. Ale jak zaczęłam to chciałam już to skończyć..

Właśnie Pani Profesor zawsze uważana była przeze mnie za kobietę z klasą. Niestety, dla mnie jest bardzo niemiła. Za wszelką cenę próbuję mnie ukarać za brak obecności na zajęciach. "Bo jakby Pani chodziła, to by Pani wiedziała, by się Pani chociaż osłuchała z językiem...". Jak jej powiedziałam że pytałam o pomoc kolegów w materiale który mi zadała i nie potrafili mi pomóc ani niczego znaleźć to mówiła:"no ale reszta jakoś sobie poradziła i zdała...". Mówię jej, że to co było na egzaminie to inny zakres niż to czego mnie magluje. A ona: " Ja wszystko na zajęciach omówiłam". Jasne, mam notatki od tylu osób i dossier i wcale nie ma tego czego wymaga! A później sama sobie zaprzecza i mówi: "Niech Pani nie wymaga, że ja Wam wszystko na tacy podam, to są studia, tu się liczy umiejętność szukania". A i jeszcze mi mówiła, że jak po mojej ostatniej odpowiedzi u niej opowiadała kolegom jakie głupoty mówiłam to mieli taki ubaw.... Naprawdę czuję się jak śmieć. Co było na zajęciach to umiałam, a jak ona wymaga wiedzy poza to co ja poradzę. Mówiłam, że nie mogę znaleźć w internecie niczego konkretnego - "chyba Pani źle szukała"... Nie, szukałam cały dzień! "Bo internet to śmietnik...". Nie potrafiłam jej powiedzieć czy Algieria to Afryka Czarna czy nie i kiedy angielski stał się językiem dyplomacji i mnie teraz pojeżdża... Nie wspomnę że mam odpowiadać z historii języka francuskiego. Prosiłam ją o pomoce naukowe - "To się nie da tak jednej książki podać, niech sobie Pani sama poszuka".
Ręce mi opadają....


Nebula
mam identycznie. Marzę żeby tylko wrócić i się położyć do łóżka, nawet mi się nie chce myśleć, żeby gdzieś wyjść wieczorem... Kupiłam ten żeń-szeń w ampułkach, może to pomoże...
zywieczdroj jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-02, 14:55   #3005
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Hej dziewczyny...
Jak mija sobota?

W Łodzi dzisiaj piękna pogoda, więc postanowiłam w drodze z uczelni ''odetchnąć'' świeżym powietrzem i przejść się Piotrkowską.

Na uczelni byłam i przy sprawnej organizacji może (wreszcie!) uda mi się zamknąć w następny weekend sesję(razem z różnicami).Dzisiaj wypożyczyłam sobie ''Język łaciński dla anglistów'', jutro o 9 chcę podejśc do egzaminu z łaciny.Szacowny pan doktor wreszcie dał znak życia, więc na następną sobotę szykuję bomby w postaci mega wiedzy z kultury i historii UK.

zywieczdroj
Co do wykładowców, to nie wiem co Ci napisać...
Osobiście mam taką metodę, że przed egzaminem szukam spisu wymagań, które zazwyczaj wykładowca daje i zaczynam poszukiwania.Nie pożyczam zwykle notatek (które są dla mnie nic nie warte bo najzwyczajniej w świecie nie potrafię się uczyć z ''obcych'' notatek, chociażby były super prowadzone.A wiem, że są osoby, które cudownie notatki prowadzą).Zazwyczaj w wymaganiach jest też podana literatura.Tym sposobem na fonetykę wydrukowałam 16 rozdziałów z jednej książki i 8 z drugiej i siedziałam i robiłam notatki.A potem czytałam do znudzenia.I tyle...Nie znam żadnej innej metody na opanowanie materiału.Niby obecnośc na wykładach coś mi pomaga, ale w moim przypadku wpływ jest chyba marginalny...Co do historii języka francuskiego,to chyba najlepiej będzie w BULE poszukać albo w bibliotece wydziałowej.Zwykle znajdziesz tam przesympatyczne bibliotekarki, które powinny pomóc odnaleźć odpowiednią pozycję.

A co do słów wykładowcy, to świadczą one tylko i wyłącznie o jej kulturze...



grenouillette
inga86


Wczoraj Tż spuścił na mnie bombę.
Ah ta moja naiwność w kontaktach międzyludzkich...
Od jakiegoś czasu z pracą mamy Tż i jej zdrowiem jest coraz gorzej.
Ma umowę śmieciową(przedłużaną z miesiąca na miesiąc).W dodatku marnie zarabia, ale obecna praca to jedyna alternatywa(od przeszło 20 lat pracuje jako sprzątaczka i jest mega schorowana, więc ma rentę).
W ostatnim czasie sporo rozmów z Tż było związanych z tematyką pomocy jego mamie.Że jak Tż się wyprowadzi, to jego mama samodzielnie nie utrzyma mieszkania i że w związku z tym będą musieli z siostrą ustalić w jakiej formie ta pomoc ma być.Tż nie był zbytnio zapalony do tego tematu i wczoraj wypłynął powód...Chodzi o oszczędności.Tż kiedyś wspominał, że jego mama ma ''jakieś tam'' oszczędności.Okazało się, że ''jakieś tam'' oznacza więcej niż my mamy...I nie byłoby w tym nic dziwnego (a nawet te oszczędności to pozytywna sprawa bo jakaś tam poduszka finansowa jest w razie czego), gdyby nie fakt, że jego mama CODZIENNIE przypomina Tż, jak bardzo im brakuje pieniędzy...Czyli rozumiecie-ze swoich oszczędności ''uczknąć'' nie chce, ale z portfela syna to bardzo chętnie...Tż twierdzi, że mi powiedział, jak sytuacja wygląda, ale raczej tak istotna informacja by mi nie umknęła...I smutna jest ta cała sytuacja bo niestety pomoc jest tylko jednokierunkowa i jeszcze namolna i roszczeniowa...

Bardzo często wychodzą jednak różnice co do stosunków rodzinnych i u mnie i u Tż.On swojej rodzinie by nieba przychylił.Nie ma tygodnia w którym nie potrzebna by była opieka nad siostrzeńcem, nie ma tygodnia, żeby nie musiał słuchać jak to mało pieniędzy do końca miesiąca...Ale niestety jak on sam czegoś potrzebuje, to w 95% ja jestem osobą, która mu pomaga bo siostra nagle jest zajęta swoim życiem, a mama czymś innym.


Czas na łacinę, ale wcześniej chyba godzinna drzemka.
Miłego weekendu!
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-02, 15:01   #3006
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez zywieczdroj Pokaż wiadomość
Właśnie Pani Profesor zawsze uważana była przeze mnie za kobietę z klasą. Niestety, dla mnie jest bardzo niemiła. Za wszelką cenę próbuję mnie ukarać za brak obecności na zajęciach. "Bo jakby Pani chodziła, to by Pani wiedziała, by się Pani chociaż osłuchała z językiem...". Jak jej powiedziałam że pytałam o pomoc kolegów w materiale który mi zadała i nie potrafili mi pomóc ani niczego znaleźć to mówiła:"no ale reszta jakoś sobie poradziła i zdała...". Mówię jej, że to co było na egzaminie to inny zakres niż to czego mnie magluje. A ona: " Ja wszystko na zajęciach omówiłam". Jasne, mam notatki od tylu osób i dossier i wcale nie ma tego czego wymaga! A później sama sobie zaprzecza i mówi: "Niech Pani nie wymaga, że ja Wam wszystko na tacy podam, to są studia, tu się liczy umiejętność szukania". A i jeszcze mi mówiła, że jak po mojej ostatniej odpowiedzi u niej opowiadała kolegom jakie głupoty mówiłam to mieli taki ubaw.... Naprawdę czuję się jak śmieć. Co było na zajęciach to umiałam, a jak ona wymaga wiedzy poza to co ja poradzę. Mówiłam, że nie mogę znaleźć w internecie niczego konkretnego - "chyba Pani źle szukała"... Nie, szukałam cały dzień! "Bo internet to śmietnik...". Nie potrafiłam jej powiedzieć czy Algieria to Afryka Czarna czy nie i kiedy angielski stał się językiem dyplomacji i mnie teraz pojeżdża... Nie wspomnę że mam odpowiadać z historii języka francuskiego. Prosiłam ją o pomoce naukowe - "To się nie da tak jednej książki podać, niech sobie Pani sama poszuka".
Ręce mi opadają....


Nebula
mam identycznie. Marzę żeby tylko wrócić i się położyć do łóżka, nawet mi się nie chce myśleć, żeby gdzieś wyjść wieczorem... Kupiłam ten żeń-szeń w ampułkach, może to pomoże...
Zywiec, przechodzisz ciezka szkole zycia, niezaprzeczalnie. Nie tylko w w kwestii nauki, ale rowniez komunikacji. Ta kobieta zwraca sie do Ciebie jak moja byla szefowa do mnie...ech. CO Ci moge poradzic... przeczekac, albo znalezc slaby punkt, albo odbebnic byle zaliczyc. Niezaliczenie to jeszcze nie koniec swiata, mozna pisac podania do dziekana o przedluzenie sesji, albo po prostu sprobowac zaliczyc go pozniej. Nie oceniaj siebie miara tej kobiety. Moze miala okres i postanowila wyzyc sie na slabszym. To podle, ale dlatego nei lubie pracowac z kobietami. Sa chwiejne i latwo daja sie poniesc zlym emocjom. Mezczyzni tacy nie sa, dlatego zycze Ci wiecej zaliczen z nimi w przyszlosci.

co do klopotu opisanego w Klubie...na razie nie wiem co CI powiedziec, poza tym, ze ja jestem taka jak Ty I tez wielokronie przez to sie klocilismy. to bardzo trudne i nieprzyjemne my sie siebie po prostu nauczylismy - ja sie staram kontrolowac, a moj maz po prostu olewa to co mowie Ale doszlismy do tego po paru latach powaznych rozmow na temat emocji i potrzeb i to takich rozmow podczas ktorych nie zrzucamy na siebie winy, tylko analizujemy nasze zachowania, reakcje i powody. Bardzo to ulatwilo nasza komunikacje i obecnie klotnie zdarzaja sie duuzo rzadziej. Ale pokusze sie o stwierdzenie, ze gdyby nei moje depresyjne stny to by ich w ogole nie bylo.
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-02, 17:06   #3007
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
W takim razie chyba już nie będę komentować Twojej sytuacji Nebulka.
Kilka postów wcześniej piszesz, że nie wyrabiasz i że jest tragicznie.
I w takiej sytuacji WYDAWAŁO MI SIĘ, że jednak branie leków, które postawiłyby Cię na nogi jest jak najbardziej na miejscu bo po to właśnie te obrzydliwe psychotropy się bierze.
Teraz jednak okazuje się, że jednak nie jest z Tobą tak źle skoro jednak jesteś w stanie wykonać parę telefonów, żeby ustalić co i jak.

Wybacz za ten sarkazm, ale nie nadążam za Twoimi sprawami i tokiem myślenia, więc wyłączę się z tej dyskusji bo totalnie nie potrafię ''odgadnąć'' co i jak.

Depresji się nie leczy poprzez jedną wizytę.
Podobnie jak teoretycznie nie zmienia się nastrojów co chwilę, co jest w Twoim przypadku bardzo widoczne.
Dla mnie jesteś kobietą zagadką, ale nie chcę bawić się w detektywa bo w Twoim przypadku jednak moja intuicja się nie sprawdza.
Bez sensu więc jest pisac Ci cokolwiek ( z mojej strony) bo już wielokrotnie zauwazyłam, że moje opinie się totalnie nietrafione.

Spadam do procesów w fonetyce.
Miłego wieczoru
Ja myślę, że nie ma się co obrażać. Ostatnio sporo rozmawiałam z Nebulką na czacie, więc miałam szerszy obraz sytuacji, ale specjalnie przejrzałam ostatnie posty.
Dla mnie to normalne, że po wiadomości o pół roku czekania Nebulka była rozżalona. Ja bym się na pewno rozpłakała.. Poza tym nie jest łatwo dogadać się przez telefon i w obcym języku "walczyć o swoje".
Jeżeli w ciągu dwóch tygodni jest szansa na wizytę- połączenie leków i terapii przez współpracujących ze sobą specjalistów to też uważam, że nie ma co na hura lecieć prywatnie. Tym bardziej, że Nebulka nie potrzebuje doraźnie działających leków (np. na sen), ale takich na których efekty trzeba trochę poczekać. I daje radę w miarę funkcjonować.
Natomiast gdyby się okazało, że trzeba będzie czekać pół roku to sama będę truć Nebulce głowę o wizytę. I jeśli będzie przez to trzeba uszczuplić plany weselne to trudno. Z tym się z Tobą zgadzam. Ale uważam, że niepotrzebnie po napisaniu jednego postu się obrażasz i nie koncentrujesz na tym jak pomóc, tylko na swojej osobie, coś w stylu: "ja wiem najlepiej, ale jestem biedna, i całkowicie niezrozumiana więc zabiorę swoje zabawki". Nie pierwszy raz tak się zachowujesz i to nawet nie w sytuacji gdy ktoś Ciebie krytykuje, ale ma po prostu inne zdanie w kwestii, której konsekwencje Ciebie przecież nie dotyczą. A takie uszczypliwe uwagi jak podkreślona są IMO naprawdę zbędne.

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Już nie chodzisz na terapię?
Skończyła się przed świętami, w styczniu miałam spotkanie podsumowujące/omawiające "co dalej?". Mieli zadzwonić, na razie cisza. W każdym razie wtedy czułam, że potrzebowałam przerwy, żeby trochę "pożyć". Wychodzi mi średnio.

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Lasub,
Zmienność jest normalna, każdy jej doświadcza. Co innego myśli się w rozpaczy, co innego, gdy emocje opadną. Można odczuwać, że nie da się rady już nic zrobić, a następnego dnia zebrać się i zadziałać.

Zdaje się, że warto formułować takie wypowiedzi, które nie będą zamykać drugiego człowieka, bo nie prowadzi to do rozwiązania sytuacji, tylko do stwierdzenia "nie będę do Was mówić, bo mnie nie rozumiecie, jestem dla Was ciężarem - nie będę się więc odzywać".

O, tak. Ja wczoraj ryczałam na reklamach, na wspólnej potem w łóżku rozpaczałam z powodu doznanych w dzieciństwie i młodości różnych nieprzyjemności
Ale moja reakcja była taka: "mogę, dobrze mi to zrobi".
I zrobiło.
Zgadzam się bardzo.
Też bym sobie tak popłakała. Ale pewnie będzie tak jak pisze Kocurka, musi się przelać..

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
No wlasnie Emi, pare razy juz to tutaj pisalam... ze mimo tego co sie dzieje z glowa, jestem na tyle odpowiedzialna, by codziennie rano wstac i isc do pracy. Albo, zeby zrobic pranie, zmyc naczynia, czy zrobic sobie kanapke do pracy. to co, ze w pracy smarkam w chusteczke, to co ze wracam do domu i sie klade do lozka. zuzywam cholernie duzo energii na pozory. i tego dluzej juz nie wytrzymam, moze sie skonczyc tak, ze nie dam rady trzymac tej maski i najzwyczajniej w swiecie bede siedziec non stop w kiblu z chusteczkami.

nie zamykaj sie to bezsilnosc, ktora probuje z Ciebie ujsc... skad w Tobie az tak silne umiejetnosci tlumienia emocji? da sie tego nauczyc? oO
Ja się tego chyba od dziecka uczyłam, ale to nic fajnego.

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Co do mojej inteligencji emocjnalnej, to rzeczywiście mam w tym braki, aczkolwiek nie boli mnie to specjalnie bo nie potrzebuję ludzie nadmiernie we własnym życiu.Żeby było śmiesznej potrafię być miła i sympatyczna i empatyczna(!), co potwierdzają wielokrotnie słowa innych ludzi.Nie wynika to jednej z umiejętności wrodzonych, zdecydowanie bardziej chłodnej kalkulacji i umiejętnego lawirowania między ludźmi.

Być może jestem w stanie sobie ''naprodukować'' pewne pokłady empatii, żeby uzyskac własne cele w stosunku do drugiego człowieka, ale i one kiedyś się kończą.
To brzmi wręcz strasznie...

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Nie jest mi to obce...tyle powiem

I właśnie to co zauważam u siebie już od...niemal roku (więc naprawdę kawał czasu!) to totalny brak skupienia na tym co robię. Nie wiem...chyba za mało się uczę, za mało mam bodźców. Brak mi bata nad głową. Drugie studia przechodzę sobie na zasadzie: "jakoś to będzie..." i często liczę na fuks po prostu. Tak naprawdę panuje na nich totalny chaos, niby coś robimy, ale w gruncie rzeczy bardzo mało się od nas wymaga. Rozleniwiłam się - rozleniwiłam swój umysł. W pracy też ciągle to samo... Nie wiem czy to jest przyczyną, ale tak mi się wydaje...

Może być tak, że czujesz że może to by przyniosło ulgę, ale w rzeczywistości nie masz ochoty płakać...ja tak czasem mam. Ale ja nie potrafię tak na zawołanie i płaczę wtedy, kiedy rzeczywiście coś mi się przelewa emocjonalnie...oczywiście w zupełnie nie zaplanowanym momencie
Mam to samo.

Edytowane przez Halimaa
Czas edycji: 2013-03-02 o 17:09
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-02, 18:16   #3008
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Hej, hej!
Dziś miałam przyjemny wiosenny dzień, zmiana otoczenia dobrze na mnie wpłynęła. Wieczorem spotkanie z dziewczynami - przyjaciółkami z lo! Obie dopiero co skończyły trzydziestkę To ten rok

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość



dzis juz lepiej? mam wrazenie, ze to pierwszy raz gdy opisalas tak dokladnie, swoj stan emocjonalny w swietle 'zwyklego problemu' zawsze bylas taka wywazona, spokojna, gladka tafla nawet gdy pod nia wrze.
Lepiej, to było chyba wahnięcie hormonalne, ale przestałam się blokować w takich sytuacjach, to naprawdę rozpuszcza emocje.
Dzięki

Cytat:
Napisane przez Cindy28 Pokaż wiadomość
Cześć .
Całkowicie pochłonęła mnie walka z uczelnią i to, by się tam utrzymać na moich warunkach.
Nie było łatwo, nie było miło wolałam więc nie pisać nic, niż znowu wprowadzać złą energię.

Poza tym załatwiłam pozostałe formalności. Bilans zysków i strat kształtuje się średnio, ale zawsze mogło być gorzej.
.
To dobrze, że wiesz na czym stoisz, szkoda, że sytuacja nie jest idealna, ale czas płynie i to szybko minie


Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość



Emi... Jestem zawsze pod wrażeniem Twoich wypowiedzi Nie...nie wierzę, że Ty potrafisz coś skomplikować, bo zawsze tak dobrze układasz myśli, że jestem w szoku. Bardzo cenna umiejętność (ja zawsze jak potrzebuję komuś wyjaśnić o co mi chodzi, to tak to pogmatwam, że wychodzi na to, że ani ta osoba tego nie rozumie, ani nikt inny łącznie już nawet ze mną )

Dziękuję Kocurko. Ta trafność i zwięzłość udaje mi się chyba tylko w spontanicznych wypowiedziach tu. W pracy dużo muszę pisać i to jest męka. Zapętlam się masakrycznie.
A co do Ciebie... bardzo dużo o tym piszesz (o "niejasności), ale wcale jej tu nie widać

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Wiesz, w sumie mam to samo...tylko u mnie to już nawet konsekwencję aż tak nie działają Od jakiegoś czasu jestem po prostu znieczulona na wszelkie konsekwencje...a jednocześnie denerwuję się wieloma sprawami i wiem już dlaczego. Czuję taką wewnętrzną presję, że coś mi się musi udać, bo później już nie będę miała żadnej na coś szansy...

Mimo maglowania tego tematu wielokrotnie...ciągle czuję, że jestem w tyle i że już jest za późno dla mnie na cokolwiek Niereformowalna...
antidotum, to zaangażowanie w coś... ciągle jestem zdania, że trzeba się bardzo rozglądać za jakimś super projektem

ciąg dalszy nastąpi...
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-02, 18:42   #3009
zywieczdroj
Zakorzenienie
 
Avatar zywieczdroj
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 11 384
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
zywieczdroj
Co do wykładowców, to nie wiem co Ci napisać...
Osobiście mam taką metodę, że przed egzaminem szukam spisu wymagań, które zazwyczaj wykładowca daje i zaczynam poszukiwania.Nie pożyczam zwykle notatek (które są dla mnie nic nie warte bo najzwyczajniej w świecie nie potrafię się uczyć z ''obcych'' notatek, chociażby były super prowadzone.A wiem, że są osoby, które cudownie notatki prowadzą).Zazwyczaj w wymaganiach jest też podana literatura.Tym sposobem na fonetykę wydrukowałam 16 rozdziałów z jednej książki i 8 z drugiej i siedziałam i robiłam notatki.A potem czytałam do znudzenia.I tyle...Nie znam żadnej innej metody na opanowanie materiału.Niby obecnośc na wykładach coś mi pomaga, ale w moim przypadku wpływ jest chyba marginalny...Co do historii języka francuskiego,to chyba najlepiej będzie w BULE poszukać albo w bibliotece wydziałowej.Zwykle znajdziesz tam przesympatyczne bibliotekarki, które powinny pomóc odnaleźć odpowiednią pozycję.

A co do słów wykładowcy, to świadczą one tylko i wyłącznie o jej kulturze...

W bibliografii dossier od tej kobiety oczywiście są podane książki. Kest ich ok. 30. Wybacz, ale nie zamierzam ich wszystkich czytać. A prawie każda ma podobny do siebie tytuł. No ale w jednej wszystkiego nie znajdę przecież...

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
Zywiec, przechodzisz ciezka szkole zycia, niezaprzeczalnie. Nie tylko w w kwestii nauki, ale rowniez komunikacji. Ta kobieta zwraca sie do Ciebie jak moja byla szefowa do mnie...ech. CO Ci moge poradzic... przeczekac, albo znalezc slaby punkt, albo odbebnic byle zaliczyc. Niezaliczenie to jeszcze nie koniec swiata, mozna pisac podania do dziekana o przedluzenie sesji, albo po prostu sprobowac zaliczyc go pozniej. Nie oceniaj siebie miara tej kobiety. Moze miala okres i postanowila wyzyc sie na slabszym. To podle, ale dlatego nei lubie pracowac z kobietami. Sa chwiejne i latwo daja sie poniesc zlym emocjom. Mezczyzni tacy nie sa, dlatego zycze Ci wiecej zaliczen z nimi w przyszlosci.

co do klopotu opisanego w Klubie...na razie nie wiem co CI powiedziec, poza tym, ze ja jestem taka jak Ty I tez wielokronie przez to sie klocilismy. to bardzo trudne i nieprzyjemne my sie siebie po prostu nauczylismy - ja sie staram kontrolowac, a moj maz po prostu olewa to co mowie Ale doszlismy do tego po paru latach powaznych rozmow na temat emocji i potrzeb i to takich rozmow podczas ktorych nie zrzucamy na siebie winy, tylko analizujemy nasze zachowania, reakcje i powody. Bardzo to ulatwilo nasza komunikacje i obecnie klotnie zdarzaja sie duuzo rzadziej. Ale pokusze sie o stwierdzenie, ze gdyby nei moje depresyjne stny to by ich w ogole nie bylo.
Sytuacja wygląda tak: ona się mnie pytała czy mam przedłużenie sesji, powiedziałam, że nie i nie zamierzam składać, bo nie mam zwolnienia a nie będę sobie lewego załatwiać. Postawiła mi 3, ale i tak mam przyjść odpowiadać. Ewidentnie mnie gnębi, mam wszystkie koła zaliczone łącznie z egzaminem.

Co do dogadania się to zazdroszczę. My nawet po milionie rozmów nie będziemy potrafili się nawzajem zrozumieć... Albo ja źle te rozmowy przeprowadzam...
zywieczdroj jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-02, 18:49   #3010
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Żywiec- IMO teksty tej kobiety nie są na miejscu, ale jakby Cię chciała naprawdę zgnębić to postawiłaby Ci 2.
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-02, 19:22   #3011
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

zywieczdroj

Ja miałam podane najwyżej 5 pozycji stąd napisałam o moim sposobie.
Przy 30 to chyba też bym sobie odpuściła...

Halimaa
A no widzisz...Ty z Nebulką sporo rozmawiałaś, a ja napisałam o swoich odczuciach na podstawie tylko tego, co Nebula sama napisała.Może dlatego nasze podejście nieco się różniło...??Co do empatii, to TAK! Jestem czarownicą, a jak tylko kogoś przestaje potrzebować do osiągnięcia zamierzonych ideii to rzucam w kąt niczym zabawkę i pasożytuję na kimś innym;-).Mogę Cię zapewnić, że niestety czasem po prostu MUSZĘ tak postępować bo inaczej pewnych rzeczy nie da się załatwić.Nie chciałabyś chyba chodzić na korki do kogoś, kto Cię nazywa śmierdzącym leniem po tym, jak po raz 10 wymyślasz marną wymówkę albo nie chciałabyś obsługiwać kogoś, kto ma powód do bycia niezadowolonym, ale i tak się odnosi do Ciebie przyjaźnie.
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-02, 19:28   #3012
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Lasub
Ale co innego np. kulturalnie, ale powiedzieć do słuchu komuś jeśli się opierdala na korkach, za to Ci pewnie (między innymi oczywiście) płacą rodzice tych osób.
Albo być miłą, nie wiem, dla Pani w sklepie, nawet jeśli miałam zły dzień.

Ale takie podejście do bliskich, TŻ? To co innego.
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-02, 19:43   #3013
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Halimko,
a czy ja gdzieś napisałam, że tak właśnie odnoszę się do Tż i bliskich mi osób?
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-02, 19:54   #3014
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Lasub
Pisałaś o ludziach (że ich nie potrzebujesz za bardzo), drugim człowieku- nie uściślając, więc odebrałam to ogólnie- dla mnie ludzie to wszyscy, niezależnie czy mijam ich na ulicy czy bliscy- ale aż nie chciało mi się wierzyć, dlatego dopytuję.
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-02, 20:22   #3015
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Nie Halimko, aż tak bez serca to ja nie jestem...
Myślę, że jestem introwertykiem bo duże grupy ludzi mnie przytłaczają i bardzo mocno męczą po dłuższym czasie przebywania w nich.
Do większości osób stosuję jednak zasadę ''chłodnej grzeczności''.
Czasem jest ona nieco sztuczna, ale jednak staram się by była napompowana dobrymi manierami, chociaż niejednokrotnie kogoś po głowie mam ochotę rąbnąć...

Tż mówię też o pewnych mankamentach w jego zachowaniu, ale w normalnym zdrowym związku są to słowa o zabarwieniu albo z domieszką żartu albo z troską bo daleka jestem od ''walenia prawdą między oczy'' i mówienia:Misiu, ale ty masz oooobrzydliwie duży brzuch...
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-03, 08:26   #3016
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Do większości osób stosuję jednak zasadę ''chłodnej grzeczności''.
hmm a to ciekawe jak to wygląda w Twoim wykonaniu...
u nas ok,dni co raz dłuższe,lepsze samopoczucie,więcej działan...słonca brakuje ale w końcu się doczekam....
filmy,książki,spacery,życ ie domowe....cieżko znaleźć czas na konkretną prokrastynację,ale ona jest siedzi sobie wygodnie i się na mnie czai....szczególnie w opcji...załątwianie spraw urzędowych,stawianie czoła dorosłości i wszystkich spraw z nia zwiazanych
miłej niedzieli .
ps.luty nie był udanym miesiacem....czas się ogarnąc i nie zmarnować marca....3 miesiac nowego roku,pilnuje tego,az lub tylko... abym nie miała wrażenia że czas przecieka,a ja czuję że nic sie nie zmienia w tym roku będzie inaczej....
jutro musze wysiać owies-wielkanoc tuż,tuż
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-03, 10:56   #3017
fairytale
Raczkowanie
 
Avatar fairytale
 
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 472
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Hej!

Nie mam internetu od kilku dni, ani w domu ani w pracy, wiec teraz, kiedy udalo mi sie dorwac do sieci u kogos innego, siedze i prokrstynuje. Jestem na bieżąco z wątkiem i przyszłam, żeby wam powiedzieć, że strasznie was lubię. No normalnie czytam i mi milo ze was znam, wirtualnie i realnie.

U mnie tendencja zwyżkowa, latające, niedomknięte sprawy powoli się zamykają.

Buziaki przesyłam
fairytale jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-03, 11:22   #3018
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Dziękuję i też życzę siły w walce z uczelnią Gdzie studiujesz? Czasami jak słucham Waszych opowieści o uczelniach to zastanawiam się czy coś z moimi studiami było nie tak (iberystyka na UW), ale u mnie naprawdę trzeba było się postarać żeby się zestresować, ogólnie była tzw. fiesta, siesta i mańana jasne, zdarzał się jakiś mniej przyjemny wykładowca albo stres na egzaminach ustnych z hiszp (tam najbardziej piłowali), ale generalnie to polecam te studia, jak ktoś się nie chce zbytnio stresować i przemęczać
Ja też się właśnie zastanawiałam nad tym, bo w sumie swoje studia wspominam jako z grubsza bezproblemowe...tzn. jasne, miałam na początku dużo roboty, trudne przedmioty - te wszystkie chemie i biofizyki, z wszystkiego 3 byle zdać, masakra. Ale nie miałam takich przebojów z prowadzącymi zajęcia, mimo że słyszałam o tym i mimo że miałam dość blisko do czynienia z osobami, na dźwięk nazwiska których, większości osób odchodziła krew z głowy i przebiegał dreszcz (patrz: opiekunka mojej pracy magisterskiej ) - a i tak nie spotkało mnie od nich NIC złego! Chyba miałam dużego farta

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
Przepraszam, ale glupoty gadasz (apropos 'gdyby wszyscy o mnie wszystko wiedzieli'). Moja droga, KAZDY ma na sumieniu jakies przewinienia, chamskie zagrywki, nieumiejetne zachowania, zlosliwosci, cokolwiek co tam Ci przyjdzie do glowy, co umniejsza Twoja wartosc w TWOICH oczach. Jednak nie oceniasz drugiego czlowieka przez to co robi zle, ale oceniasz przez to co robi pozytywnego. Myslisz, ze zmienilabym zdanie o Tobie gdybys mi powiedziala, ze jestes w jakims stopniu 'zla', 'nieidealna', 'niedokladna'? Nie. Szacunek zzyskuje sie za caloksztalt. A Ty w caloksztalcie wychodzisz duzo na plus. DUZO na plus. Nie interesuje mnie to czy potracilas kiedys zajaczka, czy pobilas sie z kims w szkole, albo ze masz zlosliwe komentarze cisnacie sie na Twoje usta. Poza tym, zapominasz (jak my wszyscy tutaj chyba...), ze jak ktos Cie darzy szacunkiem, przyjaznia czy miloscia, nie ocenia. Po prostu i zwyczajnie. Nie ocenia, nie szuka winy w Tobie. I nie mysl juz o tym, ze 'samochod zdarzyl'. Wiem, ze to trudne, ale postaraj sie nie traktowac w ten sposob siebie. i cytujac z dzisiejszego poranka Witkiewicza - "Dobroć nie może wypływać ze słabości, tylko z potęgi."Prosze, uwierz

Nie wiem czy ogladalyscie Hugo. Tam chlopczyk powiedzial jedna fajna rzecz (sparafrazuje, bo nie pamietam dokladnie). Powiedzial, ze traktuje caly swiat jak jedna wielka maszyne. A jako ze maszyny nigdy nie maja zbednych czesci (wszystkie sa konieczne do jej poprawnego dzialania) tak kaazdy czlowiek jest niezbedny maszynie do caloksztaltu. Bardzo mi sie to podobalo.
Podpisuję się pod tym Cytat z filmu pamietam

A wczoraj rzucił mi się na słuch cytat z bajki Epoka lodowcowa 2, a wydał mi się naprawdę mądry (to może dlatego, że się właśnie rozłożyłam chorobowo i wczoraj wieczorem byłam w stanie strasznym ):

"Zapomnij o tym co było, aby wreszcie mieć to co będzie!"

Cytat:
Napisane przez grenouillette Pokaż wiadomość
Kocurko: bo tym razem moje problemy są nieprawdziwe. Zwyczajnie – czasami przychodzi taki okres, że jest mi smutno, że mam wrażenie, iż nikt mnie nie lubi a znajomi odwracają się ode mnie. Co ciekawe, zauważyłam już, iż przychodzi to po okresie silnego stresu. Zastanawiam się, czy nie jest tak, że mój mózg przyzwyczajony do walki, kiedy już nie ma potrzeby owego walczenia, sam wytwarza jakieś demony? Nie wiem, na szczęście po jakimś czasie spokoju to przechodzi...
No tak, w sumie każdy ma czasem takie wrażenie Dobrze, że wiesz, że to u Ciebie mija

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Wczoraj Tż spuścił na mnie bombę.
Ah ta moja naiwność w kontaktach międzyludzkich...
Od jakiegoś czasu z pracą mamy Tż i jej zdrowiem jest coraz gorzej.
Ma umowę śmieciową(przedłużaną z miesiąca na miesiąc).W dodatku marnie zarabia, ale obecna praca to jedyna alternatywa(od przeszło 20 lat pracuje jako sprzątaczka i jest mega schorowana, więc ma rentę).
W ostatnim czasie sporo rozmów z Tż było związanych z tematyką pomocy jego mamie.Że jak Tż się wyprowadzi, to jego mama samodzielnie nie utrzyma mieszkania i że w związku z tym będą musieli z siostrą ustalić w jakiej formie ta pomoc ma być.Tż nie był zbytnio zapalony do tego tematu i wczoraj wypłynął powód...Chodzi o oszczędności.Tż kiedyś wspominał, że jego mama ma ''jakieś tam'' oszczędności.Okazało się, że ''jakieś tam'' oznacza więcej niż my mamy...I nie byłoby w tym nic dziwnego (a nawet te oszczędności to pozytywna sprawa bo jakaś tam poduszka finansowa jest w razie czego), gdyby nie fakt, że jego mama CODZIENNIE przypomina Tż, jak bardzo im brakuje pieniędzy...Czyli rozumiecie-ze swoich oszczędności ''uczknąć'' nie chce, ale z portfela syna to bardzo chętnie...Tż twierdzi, że mi powiedział, jak sytuacja wygląda, ale raczej tak istotna informacja by mi nie umknęła...I smutna jest ta cała sytuacja bo niestety pomoc jest tylko jednokierunkowa i jeszcze namolna i roszczeniowa...

Bardzo często wychodzą jednak różnice co do stosunków rodzinnych i u mnie i u Tż.On swojej rodzinie by nieba przychylił.Nie ma tygodnia w którym nie potrzebna by była opieka nad siostrzeńcem, nie ma tygodnia, żeby nie musiał słuchać jak to mało pieniędzy do końca miesiąca...Ale niestety jak on sam czegoś potrzebuje, to w 95% ja jestem osobą, która mu pomaga bo siostra nagle jest zajęta swoim życiem, a mama czymś innym.
Ehh... Jak to mówią: z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
A co do Ciebie... bardzo dużo o tym piszesz (o "niejasności), ale wcale jej tu nie widać
Dzięki Ostatnio jak tłumaczyłam na czym polega mój problem dotyczący pewnych formalności, to tak się zapętliłam, że nikt mnie nie zrozumiał, a ja już sama się zaczęłam zastanawiać czy mówię to co chcę powiedzieć czy już mi się pomieszało wszystko

Cytat:
Napisane przez zywieczdroj Pokaż wiadomość
Sytuacja wygląda tak: ona się mnie pytała czy mam przedłużenie sesji, powiedziałam, że nie i nie zamierzam składać, bo nie mam zwolnienia a nie będę sobie lewego załatwiać. Postawiła mi 3, ale i tak mam przyjść odpowiadać. Ewidentnie mnie gnębi, mam wszystkie koła zaliczone łącznie z egzaminem.
Ale postawiła Ci już tą ocenę? Jeśli tak, to po co do niej iść znowu? Wystawione - zrobione. Do widzenia Masz kartę ocen jeszcze? Jak tak i wstawiła Ci tam ocenę to złóż to szybko w dziekanacie i zgłoś do rozliczenia, reszta to już tylko niepotrzebne dręczenie...

To na Uniwerku takie przeboje?
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-03, 11:26   #3019
zywieczdroj
Zakorzenienie
 
Avatar zywieczdroj
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 11 384
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość

Podpisuję się pod tym Cytat z filmu pamietam

A wczoraj rzucił mi się na słuch cytat z bajki Epoka lodowcowa 2, a wydał mi się naprawdę mądry (to może dlatego, że się właśnie rozłożyłam chorobowo i wczoraj wieczorem byłam w stanie strasznym ):

"Zapomnij o tym co było, aby wreszcie mieć to co będzie!"


Ale postawiła Ci już tą ocenę? Jeśli tak, to po co do niej iść znowu? Wystawione - zrobione. Do widzenia Masz kartę ocen jeszcze? Jak tak i wstawiła Ci tam ocenę to złóż to szybko w dziekanacie i zgłoś do rozliczenia, reszta to już tylko niepotrzebne dręczenie...

To na Uniwerku takie przeboje?
Fajny cytat. Żeby tylko było tak prosto go wprowadzić w życie...


Taaak, w Katedrze Języków romańskich dokładnie.
No bo ona mi z łaską ostawi to 3 skoro mam wszystko zaliczone, ale "to sprawa honorowa, żeby ja jeszcze przyszła i odpowiedziała...".
zywieczdroj jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-03, 17:30   #3020
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć niedzielnie!
Kontynuuję wczorajszą odpowiedź.

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Ja wy byście zaregowały, gdyby okazało się, że któraś z nas jest bulimiczką/anorektyczną, która non stop rąbie kawałki o tym ile zwymiotowała/ile kalorii spaliła.Założę się, że niestety po pewnym czasie (obstawiam kilkadziesiąt postów o takowej treści) miałybyście mentalnie dosyć bo każde pocieszenie i dobra rada byłaby mniej ważna, aniżeli wymiotowanie i obsesyjne liczenie kalorii.Najpierw człowiek musi sobie sam pomóc, bo jeśli on tego nie zrobi,to i nawet anielski chór niczego nie zmieni...
A to jest świetny przykład!
Kilka refleksji tu mam: po pierwsze sądzę, że inna byłaby reakcja na opisy zachowań destrukcyjnych (ślepe opisy, bez autorefleksji), a inna na opis emocji z tym związanych, prezentowanie poczucia bezsilności, próby zmiany i porażki.
Po drugie zarówno pocieszanie, jak i rady nie mają realnej siły sprawczej - oczywiście racja, że każdy musi pomóc samemu sobie. Jednak zewnętrzne wsparcie to właśnie pewna subtelność i wytrwałość, polegająca na stymulowaniu i stwarzaniu warunków do tego, żeby ktoś wziął odpowiedzialność za swoje czyny, zmienił je... Dobre rady bez wiary w kogoś, jak i wiara bez proponowania mechanizmów to niepełne i niepewne strategie...

Muszę jednak się też odnieść do "empatii", którą w swoich wypowiedziach traktujesz instrumentalnie, jak coś, co służy Tobie... Przecież empatia to pewien stan wczucia, emocjonalnego współprzeżycia, z definicji jest wyjściem poza siebie i swoje korzyści...
Piszę o tym, bo jakoś mocno mnie to dotknęło w Twoich wypowiedziach.

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Wczoraj doszłyśmy też z Ingą do wniosku, że liczą się efekty.
Co z tego, że wykonam opór roboty (być może zbędnej), jeśli efekt z tego mam mizerny... Zasada Pareto 20/80. Tyle, że z zastosowaniem jej mam absolutny problem.
Ważną rzecz poruszasz, efektywność...
Tylko w tym można się strasznie zapętlić i bagatelizować faktyczny i ważny wysiłek, choć tu i teraz niedający wymiernego efektu...
Czyli trzeba pamiętać, że niektóre efekty będą widoczne dopiero po jakimś czasie...

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość


Tak jest To jest w ogóle źródło wszystkich innych problemów. Najwyraźniejszy komunikat jaki dostałam w dzieciństwie w domu "Masz co jeść i gdzie spać, więc bądź wdzięczna i nie przeszkadzaj - to my dorośli mamy poważne problemy, więc nie zawracaj głowy swoimi głupotami". Prawie nigdy nie mówiłam o swoich problemach, bo na ogół dostawałam za nie ochrzan (że w ogóle je mam i że innych nimi obarczam). No i ja do dziś we własnych oczach jestem takim małym głupim dzieckiem, które nie ma prawdziwych problemów czy pragnień tylko "wymyśla", a inni to ci "dorośli", którym nie powinnam przeszkadzać, tylko być miła i grzeczna i ułatwiać im ich cięzkie życie...


Zastanawia mnie kilka kwestii (nie musisz pisać oczywiście!): czy są teraz takie sytuacji, kiedy czasem czujesz tę ważność (kiedy, dlaczego?); czy otaczające Cię osoby wzmacniają odczucie "nieważności" (bliscy znaczący), czy kiedy czujesz, że coś jest nieważne, walczysz o uznanie ważności (wewnętrznie, względem innych)?
Przytulam mocno i mam nadzieję, że znajdziesz poza przyczyną sposób wyjścia z tego...


Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość


Z tymi pozorami - nie zdarza Ci się teraz w pracy wejść w stan flow? Albo wejść w taki stan przy jakiejś innej okazji? Zastanowiło mnie to, bo mam zupełnie inaczej - mogę ryczeć w drodze do pracy i mieć poczucie, że lepszy dla mnie "byłby świt zimowy i sznur i gałąź pod ciężarem zgięta" (nie kumam poezji na ogół, ale ten wers z Miłosza aż mną rzucił gdy go pierwszy raz przeczytałam i od razu zapadł mi w pamięć), a potem wchodzę na zajęcia i robię się niemalże tygrysem salonowym, zarządzam grupą, rzucam żarcikami i bon motami, jestem bystra i elokwentna (a przynajmniej tak się czuję), jakbym sobie po prostu przełączyła jakiś guzik. W ostatecznym rozrachunku wychodzę na to samo co Ty - wracam do domu i padam z wyczerpania - ale póki jestem z innymi ludźmi, to jestem jakąś inną osobą i wcale nic mnie to nie kosztuje (na ten moment). To która ja jestem prawdziwa?
Mi się wydaje, że taka i taka jesteś prawdziwa Że to tak samo jak z kondycją fizyczną w ciągu dnia - wysiłek (strata energetyczna) powoduje wyczerpanie... Praca interakcyjna jest bardzo wyczerpująca!


Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Emilko, po raz kolejny muszę Ci napisać że chyba nikt nie umie pisać tak jasno, trafnie, zwięźle i elegancko jak Ty! Podziwiam i zazdroszczę - to mnie chyba aż onieśmiela, bo zdałam sobie sprawę, że jeśli piszesz o jakichś swoich trudnościach, to ja co najwyżej mogę odpisać, że trzymam kciuki, przytulam albo życzę powodzenia, bo mam wrażenie, że wszelkie rady i spostrzeżenia jakie mogłabym Ci dać to rzeczy które Ty już od dawna wiesz i że nie ma sensu dzielić się oczywistościami
Dziękuję Tygrysie
A ja myślę, że niedobre są tu takie skrupuły i zastanawianie się...
Że wartość ma to spontaniczne wsparcie i taka forma, jaka przychodzi w pierwszym odruchu... Nie ma co się zastanawiać nad "oczywistościami", bo po pierwsze oczywistość oczywistości wcale nie jest pewna a po drugie czasem właśnie potrzeba coś usłyszeć w konkretnym czasie, nawet jeśli to echa już wyrażonego czy znanego...



Żywiec przykro mi z powodu nawału trudnych sytuacji.
Co do studiów, to mnie akurat większość opisanych przez Ciebie sytuacji w ogóle nie szokuje, ale rozumiem, że jak jest mało czasu i dodatkowe problemy, to rodzi się jakieś poczucie krzywdy... to chyba takie sytuacje, które trzeba przeżyć i zapomnieć. Polepszenia!

Edytowane przez emi_lka
Czas edycji: 2013-03-03 o 17:32
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-04, 08:49   #3021
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć.
Budzik olałam i wczoraj i dzisiaj.
Sądziłam, że dziś mam wizytę u psycholog, ale nie... dopiero w następny poniedziałek.
Zagościł u mnie bezruch wręcz fizyczny. Najlepiej mi we śnie.
Jest nie najlepiej. Coś mi wlazło w głowę i zżera energię.
Nie mam powera do działania, pomysły jeśli nawet są, zostają odrzucone w przedbiegach. SW - pozostało tylko zabrać się za ćwiczenie projektowe - wydrukowałam tę część i to tyle co w tej sprawie zrobiłam.
Czuję, że znów jest po staremu. Znów bezruch. Strefa komfortu skurczona do rozmiaru mojego ciała, albo jeszcze mniejsza - i brak energii - odwagi - idei na rozszerzanie jej.
Co się ze mną stało?
Chciałabym umieć wyciągnąć się z tego stanu tak jak potrafi to zrobić moja psycholog.

Korepetycje super. Również z tą najnowszą osobą.

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2013-03-04 o 08:50
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-04, 12:08   #3022
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Tak jest To jest w ogóle źródło wszystkich innych problemów. Najwyraźniejszy komunikat jaki dostałam w dzieciństwie w domu "Masz co jeść i gdzie spać, więc bądź wdzięczna i nie przeszkadzaj - to my dorośli mamy poważne problemy, więc nie zawracaj głowy swoimi głupotami". Prawie nigdy nie mówiłam o swoich problemach, bo na ogół dostawałam za nie ochrzan (że w ogóle je mam i że innych nimi obarczam). No i ja do dziś we własnych oczach jestem takim małym głupim dzieckiem, które nie ma prawdziwych problemów czy pragnień tylko "wymyśla", a inni to ci "dorośli", którym nie powinnam przeszkadzać, tylko być miła i grzeczna i ułatwiać im ich cięzkie życie...

Coś z tego jest i we mnie. Ja słyszałam, że "dzieci i ryby głosu nie mają".
Pamiętam też gdy przychodzili znajomi rodziców, to rodzice (głównie rodzic-tata) lubili pokazywać jaką to jestem wytresowaną małpką. A powiedz jak się nazywa coś tam coś tam. A ja się tak bardzo wstydziłam.
Takie luźno przyczepione do tematu wspomnienia...
Sama, pamiętając to, mam wzgląd na Julkę, żeby jej tego nie robić. Czasem nie mogę się tylko powstrzymać kiedy powie coś śmiesznego i opowiadam o tym jakiejś koleżance, chyba źle, że to robię. Jak raz pisałam tu w wątku o niej, to przeczytała mi przez ramię i nazwała mnie plotkarką Padłam ze śmiechu.
Trudno być rodzicem, naprawdę trudno, szkoda, że nigdzie w szkole nie uczą o rozwoju człowieka i tak naprawdę nigdy nie wiadomo jak reagować na różne momenty u dziecka.
Znów luźno związany temat.
Brak mi weny do czegokolwiek.
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-04, 13:54   #3023
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość

Coś z tego jest i we mnie. Ja słyszałam, że "dzieci i ryby głosu nie mają".
Pamiętam też gdy przychodzili znajomi rodziców, to rodzice (głównie rodzic-tata) lubili pokazywać jaką to jestem wytresowaną małpką. A powiedz jak się nazywa coś tam coś tam. A ja się tak bardzo wstydziłam.
Takie luźno przyczepione do tematu wspomnienia...
Sama, pamiętając to, mam wzgląd na Julkę, żeby jej tego nie robić. Czasem nie mogę się tylko powstrzymać kiedy powie coś śmiesznego i opowiadam o tym jakiejś koleżance, chyba źle, że to robię. Jak raz pisałam tu w wątku o niej, to przeczytała mi przez ramię i nazwała mnie plotkarką Padłam ze śmiechu.
Trudno być rodzicem, naprawdę trudno, szkoda, że nigdzie w szkole nie uczą o rozwoju człowieka i tak naprawdę nigdy nie wiadomo jak reagować na różne momenty u dziecka.
Znów luźno związany temat.
Brak mi weny do czegokolwiek.
Patri, Ty zawsze jestes w stanie mi tak odpisac, ze Cie rozumiem, ze potrafie w mig zlapac co chcesz mi przekazac. Gdy jednak Ty nie jestes stabilna, zupelnie nie wiem co CI napisac, bo przeciez tyle wiesz I rozumiesz z zakresu ‘ludzkie emocje’. Czasem gdy opisujesz jak radzisz sobie w dialogach z innymi ludzmi jestem pelna podziwu, dla rzeczowosci I lagodnosci z jaka jestes w stanie ludziom odpowadac (np Bartkowi). Dlatego zawsze odczuwam pewne umniejszenie siebie, w momencie gdy mam CI cos doradzic, przeanalizowac, wesprzec. Dlatego to co w tej chwili przychodzi mi do glowy to to, ze takie ‘spadki’ sa naturalne dla wszystkich. Poddajemy sie jakiejs nostalgii, ‘nieumiejetnosci’ niewiadomoczego (bo zakladamy, ze I tak nic nie wyjdzie), wkladamy sie w ramy rozmemlania I nieprzygotowania. Moze zrobienie bardzo konkretnej listy, pelnej szczegolow I godzin pomogloby rozruszac Ciebie w nadchodzacych dniach ?
Boje sie tez tego co napisalas ‘ojej, spotkanie z psycholog dopier za tydzien…‘ to jest cos czego osobiscie sie obawiam. Tego, ze bede sobie radzic tylko po wyjsciu od psychologa, a nie bede stosowac jej umiejetnosci do zycia. Nie wiem dokladnie czy psycholog daje Ci narzedzia do pracy nad soba, ale uwazam, ze to jest wazny punkt by siebie przeanalizowac. Bo chodzenie I rozwiazywanie siebie, niewiele sie zda, jezeli przy pierwszej sposobnosci bedziesz wracac do splatania sprzed wizyty. Niestety nie wiem jak nabyc umiejetnosci niesplatywania sie ponownie w spiralki I klebki z przeszlosci. Mysle, ze jednak to jest trop dla Ciebie nad ktorym moglabys sie skupic I walczyc w takie dni jak ten.
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-04, 15:15   #3024
Konwalia11
Zadomowienie
 
Avatar Konwalia11
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 1 238
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Kochane, chialam Was tylko zapewnic, ze jestem z Wami na biezaco. Chwilowo jestem w domu na zwolnieniu lekarskim - podobnie jak Aper dopadla i mnie paskudna grypa.
Nie odzywalam sie ostatnio zbyt czesto ze wzgledu na skomplikowana sytuacje rodzinno-zdrowotna , jakos niepomyslnie zaczal sie ten rok. Moze napisze cos na ten temat w klubie, zobaczymy jak wyjdzie.
Apropos - Klub mi nie dziala tak jak powinien- kiedys podswietlalo mi watki z nowymi wpisami, co bardzo ulatwialo orientacje. W tej chwili ciezko mi sie zorientowac, co, kto i gdzie ktos napisal. Czy jest na to jakis sposob?
Wracam do legalnej prokrastynacji, czyli nicnierobienia w lozku i pozdrawiam Was przedwiosennie!
__________________


Be the change you want to see in the world!
Konwalia11 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-04, 16:39   #3025
grey_cat
Raczkowanie
 
Avatar grey_cat
 
Zarejestrowany: 2012-08
Lokalizacja: Londyn
Wiadomości: 183
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Melduje sie! Znowu niewyspana (nie wiem, dlaczego, ale ostatnio naprawde kiepsko spie), za poltorej godziny ide na pierwsza sesje nurkowania (nie wiem, czy wspominalam, ale w zeszlym semestrze zdalam teorie, teraz tylko praktyka mi zostala).

Moze to glupie, ale jak mam dodac podpis w stopce? Wlasnie zabralam sie za mojego bloga (obiecuje sobie, ze tym razem na powaznie) i chcialam wkleic adres

EDIT: udalo mi sie dodac, jednak nie wiem, jak zrobic hyperlinka... Kliknelam dwa razy (myslalam, ze robi sie tak jak w Wordzie), ale nie udalo mi sie...

Edytowane przez grey_cat
Czas edycji: 2013-03-04 o 16:45
grey_cat jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-04, 17:12   #3026
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Konwalia11 Pokaż wiadomość
Kochane, chialam Was tylko zapewnic, ze jestem z Wami na biezaco. Chwilowo jestem w domu na zwolnieniu lekarskim - podobnie jak Aper dopadla i mnie paskudna grypa.
Nie odzywalam sie ostatnio zbyt czesto ze wzgledu na skomplikowana sytuacje rodzinno-zdrowotna , jakos niepomyslnie zaczal sie ten rok. Moze napisze cos na ten temat w klubie, zobaczymy jak wyjdzie.
Apropos - Klub mi nie dziala tak jak powinien- kiedys podswietlalo mi watki z nowymi wpisami, co bardzo ulatwialo orientacje. W tej chwili ciezko mi sie zorientowac, co, kto i gdzie ktos napisal. Czy jest na to jakis sposob?
Wracam do legalnej prokrastynacji, czyli nicnierobienia w lozku i pozdrawiam Was przedwiosennie!
Konwalia Życzę zdrowia I pozdrawiam również z wyra...ja też chora - jak to na przedwiośniu. Nieważne ile zjem wspomagaczy odporności, grzybki reishi, tran, itd....i tak na granicy zimy i wiosny co rok leżę chora

Co do klubu, to niestety u mnie też czasami się tak dzieje - nie wiem co poradzić Można sobie chyba subskrypcję na maila włączyć, może to by Ci ułatwiło jakoś obsługę?
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-04, 17:57   #3027
L_ka
Rozeznanie
 
Avatar L_ka
 
Zarejestrowany: 2006-11
Wiadomości: 523
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez grey_cat Pokaż wiadomość
Moze to glupie, ale jak mam dodac podpis w stopce? Wlasnie zabralam sie za mojego bloga (obiecuje sobie, ze tym razem na powaznie) i chcialam wkleic adres

EDIT: udalo mi sie dodac, jednak nie wiem, jak zrobic hyperlinka... Kliknelam dwa razy (myslalam, ze robi sie tak jak w Wordzie), ale nie udalo mi sie...
w pasku narzędzi jest ikonka hiperlinka, a tekstowo wychodzi tak (oczywiście bez spacji przed URL):
[ URL="http://i tu adres www"]tekścik do wyświetlania[/ URL]
__________________
Lekarstwem na przyzwyczajenie jest inne przyzwyczajenie (Epiktet)
L_ka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-04, 20:46   #3028
inga86
Rozeznanie
 
Avatar inga86
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 595
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Di, mam podobnie jak Ty, 3 miesiące nowego roku, a ja mam poczucie, że czas mi przeciekł przez palce i nadal przecieka. Ja sobie wymyśliłam z rok temu, że swój nowy rom będę obchodzić 23 czerwca i wtedy będę robić podsumowanie, więc mam jeszcze 3 miesiące. A jak zwykle, chcę zrobić duuużo. To co pisałam na jesieni, co chę zrobić do grudnia, część się udała, ale część nie, więc nawet nie chce mi się robić podsumowania, bo szału nie ma.
U mnie dziś dupny dzień. Do obiadu przesiedziany w łóżku, i im dłużej siedziałam tym bardziej się czułam zmęczona. Potem się w końcu wypędziłam, zrobiłam trochę porządków i znów siedzę... Ciągle siedzę... Odkąd nie mam pracy wróciły moje nawyki, do 14 wyro, potem się ogarniam, bo ma przyjść TŻ, 2-3 h aktywności i znów wyro. Chciałabym z tym skończyć, aktywnie spędzać dzień, ale zupełnie nie wiem jak, nie mam pomysłów co zrobić oprócz siedzenia przed kompem i sprzątania
Konwalia fajnie, że się odezwałaś, zdrowiej!
Kocur, Ty też zdrowiej
I Aper
Co do tego co pisałyście, że w dzieciństwie wasze uczucia były bagatelizowane. Myślę, że dużo osób tak ma, żadko który rodzic poświęca dziecku tyle uwagi ile ono potrzebuje. Myślę, że ważne by w dorosłym życiu siebie nie bagatelizować (wiem, farmazony pieprzę)... U mnie jest tak, że wszyscy wydają mi się starsi ode mnie, i Ci młodsi, i rówieśnicy. Wciąż nie mogę uwierzyć, że jestem dorosła, że ja też mogę decydować, ja też mam prawo głosu (już prawie 10 lat!)... Chciałabym przeprowadzić jakiś eksperyment na sobie, który by wstrząsnął moim myśleniem, pokazałby dokładnie jak żyję, do czego mnie to doprowadza, żeby otworzyła mi się jakaś klapka i wszystko stało się jasne. Czasem myślę o terapii behawioralnej, ale na razie dużo kasy idzie mi na terapię gestalt, która wydaje mi się jałowa i mało efektywna, ale nie mogę się zdecydować by ją zmienić.
__________________
"Nie każde działanie przynosi szczęście, ale nie ma szczęścia bez działania"
inga86 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-04, 21:02   #3029
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

A ja mam dziś lepszy humor. Rano wygadałam się ze współlokatorką z tego co każdą dręczy. Potem sprawdziłam aktualności uczelniane (żaba) i w piątek mam poprawkę, termin jest akurat. Poczułam się tak: mam teraz jakiś cel! Cóż, trochę to głupie, ale cóż. Przynajmniej mam jakieś plany życiowe na najbliższe dni, a na weekend wyjeżdżam.

Teraz jestem po peelingu kawą, zjadłam sobie łososia i od razu czuję się zewnętrznie i wewnętrznie yyy. wypielęgnowana?

Na koniec dwa inspirujące TEDy, jak ktoś woli, można zamiast oglądać- przeczytać transkrypcję.
http://www.ted.com/talks/helen_fishe....html?quote=30
Antropolożka Helen Fisher podejmuje ciekawy temat - miłość - i tłumaczy jej ewolucję, podstawy biochemiczne i znaczenie społeczne. Temat zamyka ostrzeżeniem potencjalnej katastrofy związanej z nadużywaniem antydepresantów.

Nie tylko ja chcę sprzeczności...
http://www.ted.com/talks/esther_pere...ationship.html
In long-term relationships, we often expect our beloved to be both best friend and erotic partner. But as Esther Perel argues, good and committed sex draws on two conflicting needs: our need for security and our need for surprise. So how do you sustain desire? With wit and eloquence, Perel lets us in on the mystery of erotic intelligence.

Edytowane przez Halimaa
Czas edycji: 2013-03-04 o 21:32
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-04, 21:43   #3030
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
Patri, Ty zawsze jestes w stanie mi tak odpisac, ze Cie rozumiem, ze potrafie w mig zlapac co chcesz mi przekazac. Gdy jednak Ty nie jestes stabilna, zupelnie nie wiem co CI napisac, bo przeciez tyle wiesz I rozumiesz z zakresu ‘ludzkie emocje’. Czasem gdy opisujesz jak radzisz sobie w dialogach z innymi ludzmi jestem pelna podziwu, dla rzeczowosci I lagodnosci z jaka jestes w stanie ludziom odpowadac (np Bartkowi). Dlatego zawsze odczuwam pewne umniejszenie siebie, w momencie gdy mam CI cos doradzic, przeanalizowac, wesprzec. Dlatego to co w tej chwili przychodzi mi do glowy to to, ze takie ‘spadki’ sa naturalne dla wszystkich. Poddajemy sie jakiejs nostalgii, ‘nieumiejetnosci’ niewiadomoczego (bo zakladamy, ze I tak nic nie wyjdzie), wkladamy sie w ramy rozmemlania I nieprzygotowania. Moze zrobienie bardzo konkretnej listy, pelnej szczegolow I godzin pomogloby rozruszac Ciebie w nadchodzacych dniach ?
Boje sie tez tego co napisalas ‘ojej, spotkanie z psycholog dopier za tydzien…‘ to jest cos czego osobiscie sie obawiam. Tego, ze bede sobie radzic tylko po wyjsciu od psychologa, a nie bede stosowac jej umiejetnosci do zycia. Nie wiem dokladnie czy psycholog daje Ci narzedzia do pracy nad soba, ale uwazam, ze to jest wazny punkt by siebie przeanalizowac. Bo chodzenie I rozwiazywanie siebie, niewiele sie zda, jezeli przy pierwszej sposobnosci bedziesz wracac do splatania sprzed wizyty. Niestety nie wiem jak nabyc umiejetnosci niesplatywania sie ponownie w spiralki I klebki z przeszlosci. Mysle, ze jednak to jest trop dla Ciebie nad ktorym moglabys sie skupic I walczyc w takie dni jak ten.
Dzięki za to co napisałaś.
A psycholog studiowała 5 lat, plus jeszcze własna terapia, praktyki - ja chodze do niej raz na tydzień nieraz z miesięczną przerwą - to nie to samo co 5 lat na Wydziale Psychologii, no i nie uczy mnie tych super sztuczek niestety
To nigdy nie jest powrót do splątania sprzed wizyty. To co wizyta rozplątała jest rozplątane, to co mnie ściągnęło na dawną ścieżkę jest kolejnym czyms do przerobienia, czego nie umiałam sama wyciągnąć z siebie.

A podsumowanie dnia?:
Wczoraj zarobiłam stówę, dziś stówę, (jutro stówę)...
Matma - matury - pochłania mnie na tyle, że istnieje tylko matma - matury - nic więcej . Nie ma czasu i miejsca na myślenie o czymkolwiek innym. I to jest jedyne, co pozwala mi oderwać się od myślowych robaków. I uwielbiam to.

Mimo marazmu wykonałam dwa ważne telefony, wiem już co z zerówką dziecka i cieszę się bardzo, że to wiem. Niby drobna rzecz. To miałam na myśli pisząc o ważności efektów. Czasem nie potrzeba wiele, żeby zyskać efekt - przyszycie guzika! - a efekt tego działania jest jak schodek do lepszego samopoczucia. I dzień od razu wygląda inaczej.

Spisałam się tez z moim kolegą od projektów. Jutro dzwoni i umawiamy się na lekcję SW. Boję się, że będę jak ciemniak, ale... strach Ci nic nie zrobi, a ten kolega to bardzo przyjazna dusza. Dowiedziałam się jak przejść jedną prostą rzecz, na której się zatrzymałam na dobre pół dnia - wszystko co mogłam poświęcić dziś na SW. Miałam aż 3 uczniów. Moje robaczki kochane!

Biorę się za iloczyn skalarny, bo nie wyszło nam zadanie i dwa zadania z planimetrii - też coś nie poszło. Ale ok, przedłużyłam troche zajęcia, teraz spróbuję z netem rozwiązać zadania.

Moje dziecko śpi, z przedszkola wróciło z bolącą głową, mróweczka. Takie oczka miała zmęczone, chorowite. Pewnie cos się wykluje z tego osłabienia. Trudno.

Czyli mimo marazmu dzień kończę pozytywnie. Ciągle gdzieś telepie się smutek z tyłu głowy i absolutnie nie mam pojęcia z czym go związać!

A co do odpisywania - jak widzisz są nawroty, zupełnie jak u Ciebie, i tez często nie wiem co Ci napisać - powtarzanie się jest zbędne, rady też. Ten post o złym samopoczuciu, to po prostu opis stanu, jak stwierdzenie faktu - wyłożenie tego gdzieś, gdzie czuję, że mogę, gdzie nikt mi nie powie - wymyślasz, gdzie są osoby wśród których czuję się dobrze nawet ze swoimi słabościami, niedoskonałościami. Może fajnie by tak było, gdyby zastosowanie sie do czyjejś rady rozwiązywało problem raz na zawsze, bardzo bym tak chciała. I uczę się siebie cały czas. Żeby wiedzieć jaka jest instrukcja obsługi mnie. Czerpię stąd wiele wiedzy, mądrości, wiele wnioskuję, przekładam na swój grunt i rzeźbię to życie dzień po dniu.
Może u nas to wygląda tak dramatycznie: marazm, mrok, studnia. Ale masz rację, to przychodzi i odchodzi. Mam nadzieję zrozumieć schemat - bo to jest guzik, który wciśnięty otwiera zapadnię, i to się zdarzyło.

No to się napisałam! Prawdziwy post
Czasem sobie myślę na przykład, że jakbym się uczepiła rękawa Tygrysa i latała z nią na te wszelkie zajęcia, to bym energii miała pod niebiosa! A Tygrys nam się rozwala mimo to i co tu powiedzieć?

Trzymajcie się Dziewczyny. Cieszę się bardzo, że Was poznałam. Każda z Was wnosi tu coś cennego, nawet jeśli o sobie tak nie myśli.


---------- Dopisano o 21:43 ---------- Poprzedni post napisano o 21:37 ----------

Cytat:
Napisane przez inga86 Pokaż wiadomość
Chciałabym przeprowadzić jakiś eksperyment na sobie, który by wstrząsnął moim myśleniem, pokazałby dokładnie jak żyję, do czego mnie to doprowadza, żeby otworzyła mi się jakaś klapka i wszystko stało się jasne.
Ja też.


A, i tu coś do przeczytania - w sumie dla panów, ale my mozemy tez wiele z tego skorzystać.
http://www.podrywaj.org/blog/panowie...tracic_kobiety

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2013-03-04 o 21:47
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-09-23 01:47:20


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 17:10.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.