|
|
#2281 | ||
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2013-06
Wiadomości: 780
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
jak sie zeszlismy to sie psulo nie wim co to za zależnosci dziwne![]() ---------- Dopisano o 11:05 ---------- Poprzedni post napisano o 11:04 ---------- Cytat:
|
||
|
|
|
#2282 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 110
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
__________________
"W życiu nie zawsze jest kolorowo, dlatego powinniśmy się cieszyć z tego co mamy" |
|
|
|
|
#2283 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2013-04
Wiadomości: 107
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
, emocjonalne pozrywane nitki same się zaczęły wiązać .I tak było za każdym razem kiedy się schodziliśmy , a nawet z zejścia na zejście jeszcze silniejsze . Czasem spotykasz taką osobę która zmienia wszystko i nic po tej osobie nie jest już takie samo. Ta druga sytuacja którą opisujesz wyklucza powrót absolutnie , cóż , teraz takie czasy że jest dużo ludzi , łatwo sobie powiedzieć nie ten czy ta to inna czy inny , tym bardziej że samotnych osób jest mnóstwo . Sytuacja się komplikuje jak chcesz założyć rodzinę bo mimo że pięknych kobiet i przystojnych facetów jest masa to może z 10 % się nadaje do tego celu . |
|
|
|
|
#2284 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2013-06
Wiadomości: 780
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
|
|
|
|
|
#2285 | |
|
po drugiej stronie szafy
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 583
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
Zaiste. Ale lepiej nie zakładać rodziny wcale, niż zakładać ją na siłę z kimś, kto nas niszczy psychicznie. Szkoda by było tych dzieci. Moim zdaniem ofkoz.
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie https://www.siepomaga.pl/dla-diany
|
|
|
|
|
#2286 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 2
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Niczego nie mogę mu zabronić bo z nim już nie jestem, gdybyśmy byli razem do takiej sytuacji nawet by nie doszło. Fakt, sama się na to pisałam i jestem tego świadoma. Po prostu zależy mi na nim. I proszę grzecznie o radę, a nie o krytykę.
|
|
|
|
#2287 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2013-04
Wiadomości: 107
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
Wiadomo że za takie rzeczy powinny się brać ludzie dorośli , którzy oboje tego chcą , ale nie znam żadnej takiej historii z opowiadań kolegów która by wytrzymała więcej niż miesiąc czy dwa . Na mnie to zupełnie nie działa bo szczerze mówiąc źle mi się to kojarzy , w moich relacjach bardzo często powtarzała się pewna prawidłowość , mimo że nie dążyłem jakoś natarczywie do współżycia to jednak wynikało one dość szybko i równie szybko się kończyły , co mnie dziwiło bo kobiety z którymi się spotykałem były w długoletnich związkach i przelotnych , w każdym znaczeniu tego słowa , nie uznawały . Czyżby aż tak kiepsko było z facetami że wystarczy być miłym i nie być dupkiem , czyli w sumie nic specjalnego ? |
|
|
|
|
#2288 | ||||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-08
Wiadomości: 10 085
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Rozstaliśmy się dwa miesiące temu, ale później jeszcze wpadaliśmy na siebie i sprawa nie była zamknięta - od 3 tygodni nie mamy kontaktu i niech tak zostanie
![]() Cytat:
![]() Cytat:
Oczywiście olałam go i stwierdziłam, że w takim razie się żegnam. Po 1,5 tygodnia przyszedł z kwiatami i błagał mnie o powrót, opowiadając jak to się mylił i że żyć beze mnie nie możeCytat:
![]() Cytat:
No właśnie, mnie to trochę przeraża, bo mam strasznie mało czasu na dziecko i za bardzo nie ma już czasu na wchodzenie w kiepsko rokujące relacje. Dlatego musiałam odrzucić propozycje randek ze strony rozwodników, dzieciatych, starców oraz dzieci i niestety nikt nie został
__________________
Książki 2021 (2020-125, 2019 - 67, 2018 - 87, 2017 - 108, 2016 - 56, 2015 - 54, 2014 - 42, 2013 - 66) |
||||
|
|
|
#2289 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 110
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
__________________
"W życiu nie zawsze jest kolorowo, dlatego powinniśmy się cieszyć z tego co mamy" |
|
|
|
|
#2290 | |||
|
po drugiej stronie szafy
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 583
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
Cytat:
Natomiast pisałeś o chemii, o endorfinach, więc Ci napisałam, że spotkałam kilka osób, które na mnie tak działały. Z tego jeden człowiek nadawał się do dobrego związku. Cytat:
![]() Badałaś się? Ile masz do menopauzy?
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie https://www.siepomaga.pl/dla-diany
|
|||
|
|
|
#2291 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-08
Wiadomości: 10 085
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
Z drugiej strony dzięki temu, że jest niezrównoważony wiem, że będzie jeszcze nie raz żałował tego, że mnie stracił i bardzo mnie to cieszy![]() Elvegirl, mam 29 lat, słabe zdrowie i chciałabym urodzić dziecko do 35 roku życia - dlatego napisałam, że mam mało czasu, bo poza tym (z tego co wiem) nie ma żadnych problemów
__________________
Książki 2021 (2020-125, 2019 - 67, 2018 - 87, 2017 - 108, 2016 - 56, 2015 - 54, 2014 - 42, 2013 - 66) Edytowane przez Naomi21 Czas edycji: 2013-07-08 o 12:07 |
|
|
|
|
#2292 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2013-04
Wiadomości: 107
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
![]() Niektóre banki spermy nie przyjmują nasienia od facetów starszych niż 35 lat więc to nie jest chyba tak do końca że nas biologia pod tym względem nie dotyka . Rozwodnik to nie musi być od razu ktoś z gruntu zły
|
|
|
|
|
#2293 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2013-06
Wiadomości: 80
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Tęsknię za nim. Nie był dobrym materiałem na chłopaka. Planowaliśmy już od jakiegoś czasu wspólną przyszłość i zawsze to wychodziło od niego. To on mi mówił, że chce, żebym była jego żoną, żebym urodziła mu najpiękniejsze dzieci na świecie (chciał córeczki, bo powtarzał, że chce, żeby były takie jak ja). Zawsze kiedy poruszał temat wspólnej przyszłości to dziwiło mnie to ponieważ jest rok młodszy ode mnie (ja w tej chwili mam 19 a on 18). Dziwiło mnie to bo nigdy nie myślałam, że chłopak w takim wieku może tak poważnie myśleć o przyszłości, ale tłumaczyłam sobie to tym, że jak na nasz wiek jesteśmy ze sobą bardzo długo, a i nasz związek od samego początku wyglądał jakby miał się skończyć Happy Endem. Oboje jesteśmy osobami z silnymi charakterami, ale jednak to on zawsze ustępował. Ja nigdy nie potrafiłam (nauczyłam się tego dopiero jak zaczęło się wszystko walić). Raz już ze mną zerwał 2 lata temu, ale to był akurat taki okres, że ciągle wojowaliśmy ze sobą. Wtedy minęły 2 tygodnie a ja już nie pamiętałam, że istniał ktoś taki jak Kuba. I po tych 2 tyg. sam do mnie wrócił, ja nie chciałam, ale starał się, przepraszał więc dałam mu drugą szansę. I od tamtej pory było niemalże idealnie. Prawie się nie kłóciliśmy, byliśmy o 1 doświadczenie mądrzejsi, zobaczyliśmy, że jedyne czego chcemy to siebie nawzajem. Wiadomo były jakieś sprzeczki, ale tego nawet kłótnią nie można było nazwać. Od września zeszłego roku zaczął się martwić ponieważ pojawił się temat moich studiów, na które wybieram się od października. Ciągle mi powtarzał, że pojadę i znajdę sobie LEPSZEGO od niego. Nie mówił INNEGO tylko LEPSZEGO. Po jakimś czasie zaczęłam się zastanawiać dlaczego używa akurat takiego określenia, ale potem jakoś to ucichło i zapomniałam o tym. Wspierał mnie we wszystkim. Kiedy ja się bałam o to czy zdam matmę to on powtarzał, ze jestem `mądra dziewczynka i dam sobie ze wszystkim radę`. Naprawdę te słowa dodawały mi otuchy. W lutym tego roku po raz pierwszy wyjechaliśmy gdzieś razem. Pojechaliśmy raptem 150km od naszego miasta do jego cioci, ale dla nas to miał być test - po raz pierwszy mieliśmy zostać ze sobą na kilka dni i nocy sam na sam. Byłam ciekawa czy po prostu nie będziemy się męczyć być ze sobą 24h/24h, ale było to dla mnie ważne bo od października miałam zacząć nowe życie, a za rok on miał do mnie dołączyć. I co się okazało? Że te kilka dni były takie, że nawet nie przepuszczałam, że może być tak fantastycznie. Po powrocie zaczęliśmy planować w takim razie wyjazd na wakacje i tym razem już dłuższy, no bo przecież czekały mnie najdłuższe wakacje w życiu.
w marcu sam zaproponował, że pójdzie ze mną na ustne matury, żeby mnie wspierać, żebym się mniej stresowała. No myślałam sobie, że anioł nie facet. No i przyszedł kwiecień. 19 kwietnia obchodził swoje 18 urodziny. Był uroczysty obiad z rodziną (też zostałam zaproszona), a później grill ze znajomymi. Wszystko było ok, tak jak zawsze jak gdzieś szliśmy. On z kolegami ja z koleżankami i sam zawsze co jakieś 10-15min się `meldował`. Przychodził dać mi buzi lub powiedzieć, że mnie kocha. Sam, nikt go do niczego nie zmuszał. Po jego urodzinach pod sam koniec kwietnia pojechaliśmy z moimi rodzicami do innego miasta na zakupy. Kiedy na chwilę się gdzieś na sklepach rozproszyliśmy to gdzieś zniknął. Okazało się, że stał kilka sklepów dalej i oglądał pierścionki zaręczynowe. Wiem, że może to głupota w takim wieku, ale mówił mi kiedyś, że chciałby oświadczć mi się przed moim wjazdem, żebym zawsze o nim pamiętała. Serce mi zamarło ze szczęścia, ale udałam, że nie widziałam. Kilka dni jeszcze było fajnie i przyszedł maj. 7 zaczynałam matury i myślałam, że będzie mnie wspierał tak jak do tej pory, że może zabierze mnie na basen albo długi spacer dla relaksu, ale on nic. Zaczął się dziwnie zachowywać, zrobił się nerwowy, krzyczał bez powodu na mnie jak i na rodziców. Takie jego zachowanie dobijało mnie bo martwiłam się co się z nim dzieje, a przecież powinno być na odwrót bo mam ważne egzaminy przed sobą. I taki był prawie cały maj. Ciągła nerwówka, jego krzyki z dupy wzięte. Początek koca miał miejsce w boże ciało. Miałam u niego spać. Umówiliśmy się tak, że spotkamy się dopiero wieczorem po moich ćwiczeniach (chodzę na fitness) czyli po 21. 5 minut przed 20 dzwoni do mnie i słodkim głosem mówi, że nie mogę u niego spać. No to proste pytanie `czemu`, a on, że po prostu, że ma COŚ do załatwienia, a po za tym z rana ma jazdy (na prawko). Zdenerwowałam się trochę no bo miał caly dzień, żeby mi powiedzieć, a zadzwonił dopiero pod sam wieczór, praktycznie przed naszym spotkaniem. Zdenerwowałam się i jak tylko usłyszał to w moim głosie to jego słodki ton też oczywiście się zmienił, ale uzgodniliśmy, że będę spała u niego następnego dnia. Umówiliśmy się gdzieś w południe. Jak przyszłam to w domu nie było nikogo (jego rodzice dali mi kilka miesięcy temu klucze od ich mieszkania). Kiedy przyszedł to oczywiście był spięty, naburmuszony, nawet się nie przywitał. Siedzieliśmy tacy spięci oboje z 10 minut i w końcu się pytam czy mógłby mi powiedzieć o co chodzi. Odburknął `co nie masz zamiaru na mnie krzyczeć`. Stwierdziłam, że krzyczeć nie będę bo to do niczego w tej sytuacji nie dopowadzi. Znowu kilkanaście minut milczenia i ponowiłam pytanie tym razem odpowiedział, że o nic. Ze łzami w oczach spytałam się go czy mu przeszkadzam. Odpowiedział, że tak. Tym razem zapłakana spytałam czy przeszkadza mu, że w ogóle jestem. Odpowiedział, że tak. Serce mi stanęło, ale wrócił jego tata więc przenieśliśmy się do jego pokoju. W pokoju zaczął płakać i powiedział mi, że nie możemy być już dłużej razem bo on nie ma siły mnie już oszukiwać. Nie powiedział mi o co chodzi, ale wiem na 100%, że nie chodziło o żadną dziewczynę dlatego tym bardziej mnie nurtowało to co mówi. Mówił, że jestem cudowną dziewczyną, że kocha mnie najmocniej na świecie, ale po prostu nie możemy i koniec. Za chwilę prosił, żebym nie dzwoniła i nie pisała po czym po 5 minutach mówi, żebym dała mu znać jak poszedł mi pierwszy dzień w pracy i, żebym zaprosiła go do siebie jak już się zaaklimatyzuję na studiach. To co mowił to doslownie wszystko było sprzeczne ze sobą. Rozmawialiśmy z godzinę i rozstaliśmy się `w zgodzie` jeśli można to tak nazwać. Nie widzieliśmy się i nie rozmawialiśmy ze sobą około tygodnia. Ja w tym czasie próbowalam dojść do tego co się stało, co było przyczyną, jego nagłego innego zachowania i później zerwania. Postanowiłam spotkać się z jego najlepszym kolegą, choć nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po takim spotkaniu. Jego kolega potwierdził moje przypuszczenia. Powiedział, że sam zauważył, że Kuba się zmienił, że zaczął się `sapać` do niego o byle co (ten kolega jest 2 lata starszy od Kuby więc byłam faktycznie trochę zdziwiona). Doszliśmy razem, że stało się to po jego 18nastce. Stał się dorosły, nikt już mu w sumie nie mógł niczego zabronić. Kolejnym powodem, który przychodził mi do głowy to była siłowania. Na urodziny dostał duzo pieniędzy, kupił sobie karnet i nakupował 3 różnych odżywek (jakieś pobudzające itp. to była przyczyna jego agresywnego zachowania). Ponadto Kamil (kolega) powiedział mi, że przed urodzinami Kuby z więzienia (!) wyszedł takie jeden koleś, z którym kiedyś wszyscy się trzymali (jest 5 lat starszy od Kuby). Powiedział mi, że odkąd wyszedł to Kuba tam cały czas chodził (tyle wiedziałam) i cały czas jarają skuny. I to nie jednego tylko po kilka w jeden wieczór. Kamil powiedział: wyobraź sobie Karola, spalić jednego to ok, ale kilka w jeden dzień przez 1,5miesiąca non stop? Byłam w szoku. Wiedziałam, że Kuba raz na sto lat sobie tam zajarał, nawet nie miałam nic przeciwko bo wiedziałam, że wszystko co robi to robi z umiarem. No, ale wielki pan skończył AŻ 18 lat i się w dupie priorytety poprzewracały. Dowiedziałam się przynajmniej z czym mnie oszukiwał. Przez te 1,5 miesiąca, od kiedy jego zachowanie się zmieniło to rzadko kiedy odbierał ode mnie telefon kiedy był z kolegami, albo oszukiwał mnie z kim jest. A siedział u tamtego kolesia. Kamil powiedział mi, że on naprawdę strasznie znosił to, że wyjeżdżam, że go to męczyło. Nie jestem z nim miesiąc i tydzień i miałam naprawdę dużo czasu na przemyślenia. Zauważyłam, że on tak naprawdę nigdy nie dbał o mnie. Przez te 4 lata prawie nigdzie nie wychodziliśmy. Tylko jak była jaka okazja typu czyjeś urodziny 3 razy w roku. I tyle. Ciągle tylko mówił jak mnie kocha, jak ważna jestem dla niego i jaka cudowna i wspaniała to ja nie jestem. Zawsze było tak jak on chce. Nie pójdziemy na spacer bo ON jest zmęczony, na basen to samo, na rowery to samo. Wyobraźcie sobie 4 lata razem z czego 3lata i dajmy na to 7 miesięcy przesiedzieć W DOMU! Bo on wiecznie zmęczony, bo za zimno, bo za ciepło, a co będziemy tam robić? Na spacerze jest nudno, na rowerze nudno, łyżew nie lubi od rolek bolą go nogi. Nigdy nie spytał się mnie na co JA mam ochotę. Wszystko tylko ja proponowałam. Zrozumcie, że przez ten czas co byliśmy razem on NIGDY nie zabrał mnie na plażę, która znajduje się kilkaset metrów od jego domu? A teraz? Prawie codziennie jest na plaży. Znajomi mi mówią. Wiecie jak mnie taka drobnostka boli?! Po tym pierwszym zerwaniu jak do niego wróciłam to strasznie zmieniło się moje podejście do niego. Stał się epicentrum mojego świata. Był jedyną osobą, na ktorej mi zależało, z którą chciałam spędzać czas. No i do tego doszły te jego wszystkie zapewnienia o wspólnej przyszłości. Zrezygnowałam ze wszystkich koleżanek. Nie robiłam nic dla siebie. Ale nie spedzalismy ze sobą czasu 24/7. Wszystko było z umiarem, ale kiedy on np szedł gdzieś z kolegami to ja wracałam do domu i tam siedziałam. W moim życiu był tylko on. To jest straszne tak jak teraz na to patrzę. Ale on też nie miał żadnych ambicji, celów w życiu. Zawalił ten rok i nie zdał i wypisał się ze szkoły i przeniósł na zaoczne. Mówił mi, ze chce studiować, ale to było raczej takie, żeby chyba tylko mi się przypodobać. Z jednej strony myślę, że może dobrze, że stało się to teraz, a nie za 2 lata jakbyśmy już razem mieszkali i nie daj boże dziecko mieli. Bo wtedy to nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak ciężko by było. Dochodzi do tego też kwestia jego rodziców. Ci ludzie stali się moją drugą rodziną. Kochali mnie jak córkę. Z jego mamą chodziłam na zakupy, ćwiczenia, potrafiłam rozmawiać godzinami. Jego tata (świetny kucharz) co jakiś czas robił na obiad rzeczy, które najbardziej lubiłam mimo, że nikt u nich w domu tego nie jadał. Ale robił to bo `jego córcia to lubi`. Dla nich to, że będziemy razem było od jakiegoś czasu tak samo oczywiste jak i dla mnie. Mówili jak będą zajmować się wnukami, że na obiadki będziemy wpadać. Bardzo zżyłam się z tymi ludźmi. Kochałam i kocham ich. Jego mama jak się dowiedziała, że ze mną zerwał zadzwoniła do mnie zapłakana i przepraszała za niego, że tak mnie skrzywdził. Do dzisiaj (utrzymujemy kontakt) mi powtarza, że mimo, że to jej syn to ona trzyma moją stronę bo wie jak sytuacja wygląda. Zna mnie i zna jego i wie, że to ja jestem pokrzywdzona. Nie mniej jednak, mimo wszystko, że Kuba okazał się taki a nie inny ja po prostu tęsknię za tym człowiekiem. Tęsknię za jego uśmiechem, za jego dotykiem, za każdą zasraną sekundą spędzoną z nim i nie ważne czy to była sekunda spądzona na kłótni. Mieliśmy spędzić razem życie. Kocham go. Kocham go całą sobą i jest mi naprawdę ciężko. Nie umiem wyobrazić sobie, że będzie ktoś inny kto powie mi, że mnie kocha, kto będzie mnie trzymał za rękę, z kim będę się kochać. Nie umiem wyobrazić sobie jak poznaję czyiś rodziców! W głowie mi się to nie mieści. Mimo, że nie był materiałem na chłopaka a tym bardziej na męża dla mnie jest kimś cholernie ważnym. Odkąd nie jesteśmy razem spędzam czas z koleżankami, rodziną, uprawiam sport, nie siedze w domu i nie popadam w depresję. Staram się coś z tym robić. I kilka dni jest dobrze, że już nawet wyobrażam sobie swojego następnego chlopaka to wystarczy, że spotkam go na mieście i wszystko znika. Klapki na oczy, serce zamiera i nagle jest tylko on. Patrze na niego i cierpię, że nie usłyszę od niego nigdy więcej, że mnie kocha, że nie odczytam z rana sms`a, którego przysłał mi na dobranoc. Boli mnie, że nie mam tej drugiej osoby, której na mnie zależało, do której zawsze mogłam zadzwonić, wyżalić się. Wiedziałam, że jest. A teraz nagle po 4 latach związku go nie ma. I mimo, że mam przyjaciół i rodzine przy sobie to czuję się samotna. Bo nie ma jego Minął ponad miesiąc a ja się czuję coraz gorzej. Gorzej niż nawet 2 tygodnie temu. Byłam u psychologa na 2 wizytach i skończyłam na tym bo stwierdziłam, że w sumie czuję się dobrze. No i następnego dnia spotkałam Kubę na mieście. Wyjeżdżam dopiero w październiku. To są niecałe 3 miesiące jeszcze! Jak ja mam zapomnieć skoro jak tylko wyjdę na miasto to go spotykam, i nie ważne gdzie pójdę. Spotykam go w takich miejscach gdzie bym nie przepuszczała. Proszę zrozumcie mnie. Napiszcie co myślicie. Proszę o pomoc...
|
|
|
|
#2294 | |
|
po drugiej stronie szafy
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 583
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
Ale nie każdy chce mieć partnera z taką przeszłością.
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie https://www.siepomaga.pl/dla-diany
|
|
|
|
|
#2295 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2013-06
Wiadomości: 780
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
przechdziło nawet bardzo szybko, pojawial sie ktos nowy i byl najlepszy w danej chwili
|
|
|
|
|
#2296 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2013-04
Wiadomości: 107
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Wiadomo że jest dużo niedogodnień , jak dla kobiety jest ważny ślub kościelny to z takim już do ołtarza nie pójdzie .
Zauważyłem że sporo moich znajomych jest po rozwodzie lub w trakcie separacji , rozstaw wiekowy 26 -33 , cytując jednego " rozwód trwał 15 minut i 10 lat związku do piachu " . Raz moja bliska przyjaciółka chciała mnie umówić z rozwódką z kilkuletnią córeczką , byłem chętny ale jakoś się nie składało , z tego co słyszałem to znalazła sobie jakiegoś faceta ale totalnie niemęski i zero stanowczości . Ale trwa przy nim bo gdzie lepszego znajdzie w wieku 29 lat i z dzieckiem, cytując jej słowa |
|
|
|
#2297 |
|
po drugiej stronie szafy
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 583
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
No co kto lubi w sumie, mnie się taki związek z rozsądku nie sprawdził.
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie https://www.siepomaga.pl/dla-diany
|
|
|
|
#2298 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2013-06
Wiadomości: 780
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
wiec rozwodnicy z dzieckiem podrosnietym sa chyba najbardziej trafieni no chyba ze znajde kawalera ktory nie chce miec dziecii, ale kawaler kolo 40stki to troche ...........nie tego
|
|
|
|
|
#2299 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2013-04
Wiadomości: 107
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
I jak poszukiwania ? , masz problem z znalezieniem faceta który nie chce dzieci? .
|
|
|
|
#2300 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2013-06
Wiadomości: 780
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
|
|
|
|
#2301 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 110
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
__________________
"W życiu nie zawsze jest kolorowo, dlatego powinniśmy się cieszyć z tego co mamy" |
|
|
|
|
#2302 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2013-04
Wiadomości: 107
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
![]() I w dużej mierze ci co na okrągło o tym gadają , najmniej się do tego nadają , dawca spermy to jeszcze nie ojciec , pracuję z małymi dziećmi na codzień to wierz mi , widzę efekty . |
|
|
|
|
#2303 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2013-06
Wiadomości: 780
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
moze rzeczywiscie chcą mi zaimponowac tym ze cha miec dzieci dzięki
|
|
|
|
|
#2304 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2013-04
Wiadomości: 107
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
facet który się do tego nadaje po prostu lubi spędzać czas z dziećmi , interesuje się tym , chętnie się bawi z nimi podczas wizyt u dzieciatych znajomych i tak dalej , ale nie gada o tym na okrągło |
|
|
|
|
#2305 |
|
po drugiej stronie szafy
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 583
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Z drugiej strony, sprawa chęci/niechęci do posiadania dzieci jest na tyle ważna, że warto ją poruszyć już na początku znajomości. Nie dziwię się ludziom, którzy deklarują chęć/niechęć na dzień dobry.
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie https://www.siepomaga.pl/dla-diany
|
|
|
|
#2306 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2013-06
Wiadomości: 780
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
|
|
|
|
|
#2307 | |
|
po drugiej stronie szafy
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 583
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie https://www.siepomaga.pl/dla-diany
|
|
|
|
|
#2308 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2013-06
Wiadomości: 780
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
|
|
|
|
#2309 |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 323
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
a co w sytuacji kiedy facet jest toksyczny? i dalej dręczy mnie smsami? na przemian wpędza w poczucie winy, a po chwili mówiac że ejstem miłością jego życia?..................
|
|
|
|
#2310 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2013-06
Wiadomości: 780
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 14:52.




jak sie zeszlismy to sie psulo







Z drugiej strony dzięki temu, że jest niezrównoważony wiem, że będzie jeszcze nie raz żałował tego, że mnie stracił i bardzo mnie to cieszy



