Rozstanie z facetem, część XXVII - Strona 170 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2013-08-10, 20:55   #5071
CellarDweller
Raczkowanie
 
Avatar CellarDweller
 
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: Trójmiasto
Wiadomości: 45
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

Cytat:
Napisane przez Olvnia Pokaż wiadomość
Ja też nic nie zgubiłam,a chyba nawet przybrałam
Przepraszam, ale pociesza mnie to . Mi też trochę waga skoczyła - wciąż w szczupłych granicach, ale chyba czas zwolnić .
CellarDweller jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-08-10, 21:10   #5072
diferente
Raczkowanie
 
Avatar diferente
 
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 107
Odp: Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

Cytat:
Napisane przez CellarDweller Pokaż wiadomość
Ja zadroszczę tym z was, które mają ten plus z rostań, że nie chce się jeść i przynajmniej gubicie kilka kg. Też kiedyś tak reagowałam na takie sytuacje, a teraz wręcz przeciwnie, zajadam stres
Przez cztery dni po rozstaniu schudlam 3 kilo. A teraz wpierniczam i wrocilo. Ale trzeba sie wziac za siebie, DLA SIEBIE

Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum.
diferente jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-08-10, 21:16   #5073
Olvnia
Zadomowienie
 
Avatar Olvnia
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 1 982
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

Cytat:
Napisane przez CellarDweller Pokaż wiadomość
Przepraszam, ale pociesza mnie to . Mi też trochę waga skoczyła - wciąż w szczupłych granicach, ale chyba czas zwolnić .
Nie ma sprawy Jak widać kobiety różnie reagują,ja niestety też należę do tych,które "zajadają" stres. A takie 5 kg mniej poprawiłoby mi humor...
__________________
Everything will be okay in the end. If it's not okay, it's not the end.
The cost of not following your heart is spending the rest of your life wishing you had.
Bieganie i ćwiczenia moją nową miłością.
Książki przeczytane od 07.2014: 40
Olvnia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-08-10, 21:21   #5074
CellarDweller
Raczkowanie
 
Avatar CellarDweller
 
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: Trójmiasto
Wiadomości: 45
Dot.: Odp: Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

Cytat:
Napisane przez diferente Pokaż wiadomość
Przez cztery dni po rozstaniu schudlam 3 kilo. A teraz wpierniczam i wrocilo. Ale trzeba sie wziac za siebie, DLA SIEBIE

Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum.
Dobrze powiedziane

Cytat:
Napisane przez Olvnia Pokaż wiadomość
Nie ma sprawy Jak widać kobiety różnie reagują,ja niestety też należę do tych,które "zajadają" stres. A takie 5 kg mniej poprawiłoby mi humor...
O właśnie! Dla mnie też - 5 kg byłoby tym spełnieniem marzeń . Może skoro się nie głodzimy to po prostu nie znosimy tego wszystkiego aż tak źle?
CellarDweller jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-08-10, 21:28   #5075
Amambada
Wtajemniczenie
 
Avatar Amambada
 
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 2 340
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

Ja baaardzo przytyłam po rozstaniu. Przed prawie nie jadłam, bo stresowałam się całą sytuacją, a w dodatku zupełnie nie miałam czasu, ze względu na koniec szkoły i milion spraw. Później momentalnie nadrobiłam. Teraz pora z tym walczyć. Poza tym czuję jakby to było bardzo dawno temu, a minęły dwa miesiące...

Aż mi głupio, że piszę tutaj taka wesolutka, ale miałam dzisiaj bardzo motywującą sytuację. Pierwszy raz coś takiego mi się zdarzyło i poczułam się mega dobrze.
W pracy dzisiaj jak zwykle straszny młyn, ale mimo to zasypiałam na stojąco, taka pogoda... w końcu pojawił się ON. Nagle się ożywiłam i aż spociłam Od drzwi widziałam, że mnie obserwuje i się szczerzy. Pomyślałam, że może kiedyś gdzieś się spotkaliśmy, ale nie... Dosyć długo stał w kolejce więc nasze spojrzenia czasami się spotykały i się uśmiechał do mnie xD (trochę już tam pracuję i nie było wcześniej takiego klienta, żeby ot tak się uśmiechał).
Podszedł w końcu, wziął trochę ciasta, a ja musiałam baaardzo się starać i skupić żeby niczego nie rozmaślić na podłodze Podałam mu zakupy i uśmiechnął się do mnie zabójczo, odwzajemniłam uśmiech i poszedł w siną dal. Zapytałam moją koleżankę z pracy czy widziała to, bo myślałam, że w desperacji sobie coś uroiłam, ale nie. Oceniłyśmy chłopaka jako naprawdę świetny towar i wtedy wręcz wbiegł do sklepu znowu. Nie było kolejki więc koleżanka rzuciła
-ooo, stęsknił się pan?
-tak, za koleżanką (moja mina bezcenna)
w końcu wypaliłam z promiennym uśmiechem
-ja też się stęskniłam,
a on
-a co chłopak na to?
-nie mam...
uśmiechnął się, kupił to o czym rzekomo zapomniał (poprzednim razem kupował to samo :p) i na odchodne powiedział gdzie pracuje i "do zobaczenia".
Później zaczęłam się tak śmiać, że musiałam wyjść na zaplecze żeby ochłonąć mimo, że byłam w moim okropnym fartuszku roboczym poczułam się atrakcyjna i "do wzięcia"... niby taka pierdoła, ale jak daje kopa
Raczej się do niego w odwiedziny nie wybiorę, no chyba, że za tydzień znowu przyjdzie do sklepu. Później z koleżanką skojarzyłyśmy, że bywał wcześniej u nas na zakupach, a parę razy kiedy mnie nie było kupował tylko jakąś pierdołę. Koleżanka obiecała wybadać teren gdyby mnie nie było, a on by się znowu pojawił
Jaram się, może aż nazbyt, ale to było bardzo miłe i naprawdę nigdy nie przeżyłam takiej akcji

Życzę wszystkim tak dobrych nastrojów Naprawdę dziewczyny - świetne z Was babki i jeszcze wszystkie będziemy się śmiać z tych dramatów.

Edytowane przez Amambada
Czas edycji: 2013-08-10 o 21:29
Amambada jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-08-10, 21:38   #5076
Olvnia
Zadomowienie
 
Avatar Olvnia
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 1 982
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

Cytat:
Napisane przez CellarDweller Pokaż wiadomość
Dobrze powiedziane



O właśnie! Dla mnie też - 5 kg byłoby tym spełnieniem marzeń . Może skoro się nie głodzimy to po prostu nie znosimy tego wszystkiego aż tak źle?
Ja nawet mogę stwierdzić,że znoszę to bardzo dobrze,co jest dziwne,bo straszna ze mnie przeżywaczka Przez pierwszy tydzień miałam histerię,ale potem zaczęło być już coraz lepiej. Nie odkocham się w miesiąc,ale wydaje mi się,że zaakceptowałam już to co się stało. Sukcesem jest też to,że wieczorami nie popłakuję.

Cytat:
Napisane przez Amambada Pokaż wiadomość
Ja baaardzo przytyłam po rozstaniu. Przed prawie nie jadłam, bo stresowałam się całą sytuacją, a w dodatku zupełnie nie miałam czasu, ze względu na koniec szkoły i milion spraw. Później momentalnie nadrobiłam. Teraz pora z tym walczyć. Poza tym czuję jakby to było bardzo dawno temu, a minęły dwa miesiące...

Aż mi głupio, że piszę tutaj taka wesolutka, ale miałam dzisiaj bardzo motywującą sytuację. Pierwszy raz coś takiego mi się zdarzyło i poczułam się mega dobrze.
W pracy dzisiaj jak zwykle straszny młyn, ale mimo to zasypiałam na stojąco, taka pogoda... w końcu pojawił się ON. Nagle się ożywiłam i aż spociłam Od drzwi widziałam, że mnie obserwuje i się szczerzy. Pomyślałam, że może kiedyś gdzieś się spotkaliśmy, ale nie... Dosyć długo stał w kolejce więc nasze spojrzenia czasami się spotykały i się uśmiechał do mnie xD (trochę już tam pracuję i nie było wcześniej takiego klienta, żeby ot tak się uśmiechał).
Podszedł w końcu, wziął trochę ciasta, a ja musiałam baaardzo się starać i skupić żeby niczego nie rozmaślić na podłodze Podałam mu zakupy i uśmiechnął się do mnie zabójczo, odwzajemniłam uśmiech i poszedł w siną dal. Zapytałam moją koleżankę z pracy czy widziała to, bo myślałam, że w desperacji sobie coś uroiłam, ale nie. Oceniłyśmy chłopaka jako naprawdę świetny towar i wtedy wręcz wbiegł do sklepu znowu. Nie było kolejki więc koleżanka rzuciła
-ooo, stęsknił się pan?
-tak, za koleżanką (moja mina bezcenna)
w końcu wypaliłam z promiennym uśmiechem
-ja też się stęskniłam,
a on
-a co chłopak na to?
-nie mam...
uśmiechnął się, kupił to o czym rzekomo zapomniał (poprzednim razem kupował to samo :p) i na odchodne powiedział gdzie pracuje i "do zobaczenia".
Później zaczęłam się tak śmiać, że musiałam wyjść na zaplecze żeby ochłonąć mimo, że byłam w moim okropnym fartuszku roboczym poczułam się atrakcyjna i "do wzięcia"... niby taka pierdoła, ale jak daje kopa
Raczej się do niego w odwiedziny nie wybiorę, no chyba, że za tydzień znowu przyjdzie do sklepu. Później z koleżanką skojarzyłyśmy, że bywał wcześniej u nas na zakupach, a parę razy kiedy mnie nie było kupował tylko jakąś pierdołę. Koleżanka obiecała wybadać teren gdyby mnie nie było, a on by się znowu pojawił
Jaram się, może aż nazbyt, ale to było bardzo miłe i naprawdę nigdy nie przeżyłam takiej akcji

Życzę wszystkim tak dobrych nastrojów Naprawdę dziewczyny - świetne z Was babki i jeszcze wszystkie będziemy się śmiać z tych dramatów.
Straaasznie fajna i motywująca historia,mam nadzieję,że coś się wyklaruje z tym panem...
__________________
Everything will be okay in the end. If it's not okay, it's not the end.
The cost of not following your heart is spending the rest of your life wishing you had.
Bieganie i ćwiczenia moją nową miłością.
Książki przeczytane od 07.2014: 40
Olvnia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-08-10, 21:45   #5077
diferente
Raczkowanie
 
Avatar diferente
 
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 107
Odp: Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

Cytat:
Napisane przez Amambada Pokaż wiadomość
Ja baaardzo przytyłam po rozstaniu. Przed prawie nie jadłam, bo stresowałam się całą sytuacją, a w dodatku zupełnie nie miałam czasu, ze względu na koniec szkoły i milion spraw. Później momentalnie nadrobiłam. Teraz pora z tym walczyć. Poza tym czuję jakby to było bardzo dawno temu, a minęły dwa miesiące...

Aż mi głupio, że piszę tutaj taka wesolutka, ale miałam dzisiaj bardzo motywującą sytuację. Pierwszy raz coś takiego mi się zdarzyło i poczułam się mega dobrze.
W pracy dzisiaj jak zwykle straszny młyn, ale mimo to zasypiałam na stojąco, taka pogoda... w końcu pojawił się ON. Nagle się ożywiłam i aż spociłam Od drzwi widziałam, że mnie obserwuje i się szczerzy. Pomyślałam, że może kiedyś gdzieś się spotkaliśmy, ale nie... Dosyć długo stał w kolejce więc nasze spojrzenia czasami się spotykały i się uśmiechał do mnie xD (trochę już tam pracuję i nie było wcześniej takiego klienta, żeby ot tak się uśmiechał).
Podszedł w końcu, wziął trochę ciasta, a ja musiałam baaardzo się starać i skupić żeby niczego nie rozmaślić na podłodze Podałam mu zakupy i uśmiechnął się do mnie zabójczo, odwzajemniłam uśmiech i poszedł w siną dal. Zapytałam moją koleżankę z pracy czy widziała to, bo myślałam, że w desperacji sobie coś uroiłam, ale nie. Oceniłyśmy chłopaka jako naprawdę świetny towar i wtedy wręcz wbiegł do sklepu znowu. Nie było kolejki więc koleżanka rzuciła
-ooo, stęsknił się pan?
-tak, za koleżanką (moja mina bezcenna)
w końcu wypaliłam z promiennym uśmiechem
-ja też się stęskniłam,
a on
-a co chłopak na to?
-nie mam...
uśmiechnął się, kupił to o czym rzekomo zapomniał (poprzednim razem kupował to samo :p) i na odchodne powiedział gdzie pracuje i "do zobaczenia".
Później zaczęłam się tak śmiać, że musiałam wyjść na zaplecze żeby ochłonąć mimo, że byłam w moim okropnym fartuszku roboczym poczułam się atrakcyjna i "do wzięcia"... niby taka pierdoła, ale jak daje kopa
Raczej się do niego w odwiedziny nie wybiorę, no chyba, że za tydzień znowu przyjdzie do sklepu. Później z koleżanką skojarzyłyśmy, że bywał wcześniej u nas na zakupach, a parę razy kiedy mnie nie było kupował tylko jakąś pierdołę. Koleżanka obiecała wybadać teren gdyby mnie nie było, a on by się znowu pojawił
Jaram się, może aż nazbyt, ale to było bardzo miłe i naprawdę nigdy nie przeżyłam takiej akcji

Życzę wszystkim tak dobrych nastrojów Naprawdę dziewczyny - świetne z Was babki i jeszcze wszystkie będziemy się śmiać z tych dramatów.
3mam kciuki bo nigdy nie wiadomo...
Historia daje nutke nadziei. A Twoj humor sie udziela

Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum.
diferente jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-08-10, 21:45   #5078
Amambada
Wtajemniczenie
 
Avatar Amambada
 
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 2 340
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

Cytat:
Napisane przez Olvnia Pokaż wiadomość
Ja nawet mogę stwierdzić,że znoszę to bardzo dobrze,co jest dziwne,bo straszna ze mnie przeżywaczka Przez pierwszy tydzień miałam histerię,ale potem zaczęło być już coraz lepiej. Nie odkocham się w miesiąc,ale wydaje mi się,że zaakceptowałam już to co się stało. Sukcesem jest też to,że wieczorami nie popłakuję.
Oby tak dalej Kochana

Cytat:
Napisane przez Olvnia Pokaż wiadomość
Straaasznie fajna i motywująca historia,mam nadzieję,że coś się wyklaruje z tym panem...
Taak, bardzo motywująca
ale jak się znowu pojawi to nie będę wiedziała czy przyszedł do mnie czy dlatego, że zwyczajnie lubi nasze wyroby no zobaczymy, ale i tak dużo frajdy mi to dało, nawet jeśli nigdy już miałabym go nie spotkać
Amambada jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-08-10, 21:59   #5079
bujdanaresorach
histoire abracadabrante
 
Avatar bujdanaresorach
 
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 7 554
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

Cytat:
Napisane przez zaczarowana12 Pokaż wiadomość
Jego matce od zawsze przeszkadzały, na początku chciała nas rozdzielić, potem mu powiedziała, że to jego życie i nie będzie się wtrącać, najwyżej go zaboli, ale niestety znowu zaczęła.. Robi mu awantury, jest złośliwa i wprowadza grobową atmosferę, nie odzywa się do niego, nie dziwię się, że miał tego dość, ale mógł stanowczo powiedzieć, że przecież to ze mną będzie spędzał dalsze życie.

Jestem strasznie załamana, cały dzień przeleżałam w łóżku, do pracy nie mam siły chodzić, boli mnie głowa, chce mi się płakać i ciągle myślę, boję się, że nigdy sobie z tym nie poradzę, chyba nie jestem taka silna. A jeśli uda mi się na parę godzin w miarę normalnie funkcjonować, wystarczy 1 zdjęcie na facebooku jego z kumplami zadowolonych w klubie..
To aż dziwne, że tatuaże nagle stały się pretekstem do zerwania, a pan odżył i rewelacyjnie czuje się jako singiel. Chyba nic lepszego nie potrafił wymyślić, więc zwalił całą winę na despotyczną matkę. Żałosne.
Cytat:
Napisane przez Amambada Pokaż wiadomość
Ja baaardzo przytyłam po rozstaniu. Przed prawie nie jadłam, bo stresowałam się całą sytuacją, a w dodatku zupełnie nie miałam czasu, ze względu na koniec szkoły i milion spraw. Później momentalnie nadrobiłam. Teraz pora z tym walczyć. Poza tym czuję jakby to było bardzo dawno temu, a minęły dwa miesiące...

Aż mi głupio, że piszę tutaj taka wesolutka, ale miałam dzisiaj bardzo motywującą sytuację. Pierwszy raz coś takiego mi się zdarzyło i poczułam się mega dobrze.
W pracy dzisiaj jak zwykle straszny młyn, ale mimo to zasypiałam na stojąco, taka pogoda... w końcu pojawił się ON. Nagle się ożywiłam i aż spociłam Od drzwi widziałam, że mnie obserwuje i się szczerzy. Pomyślałam, że może kiedyś gdzieś się spotkaliśmy, ale nie... Dosyć długo stał w kolejce więc nasze spojrzenia czasami się spotykały i się uśmiechał do mnie xD (trochę już tam pracuję i nie było wcześniej takiego klienta, żeby ot tak się uśmiechał).
Podszedł w końcu, wziął trochę ciasta, a ja musiałam baaardzo się starać i skupić żeby niczego nie rozmaślić na podłodze Podałam mu zakupy i uśmiechnął się do mnie zabójczo, odwzajemniłam uśmiech i poszedł w siną dal. Zapytałam moją koleżankę z pracy czy widziała to, bo myślałam, że w desperacji sobie coś uroiłam, ale nie. Oceniłyśmy chłopaka jako naprawdę świetny towar i wtedy wręcz wbiegł do sklepu znowu. Nie było kolejki więc koleżanka rzuciła
-ooo, stęsknił się pan?
-tak, za koleżanką (moja mina bezcenna)
w końcu wypaliłam z promiennym uśmiechem
-ja też się stęskniłam,
a on
-a co chłopak na to?
-nie mam...
uśmiechnął się, kupił to o czym rzekomo zapomniał (poprzednim razem kupował to samo :p) i na odchodne powiedział gdzie pracuje i "do zobaczenia".
Później zaczęłam się tak śmiać, że musiałam wyjść na zaplecze żeby ochłonąć mimo, że byłam w moim okropnym fartuszku roboczym poczułam się atrakcyjna i "do wzięcia"... niby taka pierdoła, ale jak daje kopa
Raczej się do niego w odwiedziny nie wybiorę, no chyba, że za tydzień znowu przyjdzie do sklepu. Później z koleżanką skojarzyłyśmy, że bywał wcześniej u nas na zakupach, a parę razy kiedy mnie nie było kupował tylko jakąś pierdołę. Koleżanka obiecała wybadać teren gdyby mnie nie było, a on by się znowu pojawił
Jaram się, może aż nazbyt, ale to było bardzo miłe i naprawdę nigdy nie przeżyłam takiej akcji

Życzę wszystkim tak dobrych nastrojów Naprawdę dziewczyny - świetne z Was babki i jeszcze wszystkie będziemy się śmiać z tych dramatów.
Uwielbiam takie historie

Mnie kiedyś klient (pracuję w odzieżówce) zaproponował kawę.
Co najśmieszniejsze byłam już po pracy, ale rozmawiałam z koleżanką, która była na zmianie. Facet podszedł do kasy, więc pożegnałam się z koleżanką i wyszłam. Później ktoś złapał mnie za ramię, to był ten facet, cały zziajany, w dodatku zaczął mnie przepraszać, że biegł za mną, a ma kontuzję To było miłe, ale akurat wtedy podążałam na spotkanie z moim już eks, więc grzecznie odmówiłam
Za to znajoma będąc w pracy poznała swojego obecnego TŻ.
Przychodził raz w tygodniu, na początku prosił o pomoc, pytał o zdanie "lepsza koszula czarna, czy szara" itd. Zaproponował spotkanie, ona jednak odmówiła. Raz, drugi... Nie poddawał się. W końcu, niczym sprytny lisek powiedział jej, że będzie przychodził do upartego, cały czas, aż w końcu zgodzi się pójść z nim na kawę. Nie wiem, czy udawała cały czas niedostępną, czy po prostu, była niezainteresowana, ale zgodziła się
Po miesiącu przeprowadziła się do niego i są udaną gruchającą parką

Fakt faktem, czasem przychodzą takie ciacha, że nie wiadomo, gdzie się patrzeć, żeby nie oblać się rumieńcem
__________________
Cytat:
Napisane przez Terrence Pokaż wiadomość
Kiedyś przeczytałam: "Słuchaj uważnie, co mówi facet na początku związku. On mówi ci, jak to się skończy".
bujdanaresorach jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-08-10, 22:08   #5080
Amambada
Wtajemniczenie
 
Avatar Amambada
 
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 2 340
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

Cytat:
Napisane przez bujdanaresorach Pokaż wiadomość
To aż dziwne, że tatuaże nagle stały się pretekstem do zerwania, a pan odżył i rewelacyjnie czuje się jako singiel. Chyba nic lepszego nie potrafił wymyślić, więc zwalił całą winę na despotyczną matkę. Żałosne.


Uwielbiam takie historie

Mnie kiedyś klient (pracuję w odzieżówce) zaproponował kawę.
Co najśmieszniejsze byłam już po pracy, ale rozmawiałam z koleżanką, która była na zmianie. Facet podszedł do kasy, więc pożegnałam się z koleżanką i wyszłam. Później ktoś złapał mnie za ramię, to był ten facet, cały zziajany, w dodatku zaczął mnie przepraszać, że biegł za mną, a ma kontuzję To było miłe, ale akurat wtedy podążałam na spotkanie z moim już eks, więc grzecznie odmówiłam
Za to znajoma będąc w pracy poznała swojego obecnego TŻ.
Przychodził raz w tygodniu, na początku prosił o pomoc, pytał o zdanie "lepsza koszula czarna, czy szara" itd. Zaproponował spotkanie, ona jednak odmówiła. Raz, drugi... Nie poddawał się. W końcu, niczym sprytny lisek powiedział jej, że będzie przychodził do upartego, cały czas, aż w końcu zgodzi się pójść z nim na kawę. Nie wiem, czy udawała cały czas niedostępną, czy po prostu, była niezainteresowana, ale zgodziła się
Po miesiącu przeprowadziła się do niego i są udaną gruchającą parką

Fakt faktem, czasem przychodzą takie ciacha, że nie wiadomo, gdzie się patrzeć, żeby nie oblać się rumieńcem
Właśnie, nie wiadomo gdzie i czy uciekać :p
Dlatego się bałam, że coś upuszczę i wyjdę na niezdarę roku :p
Hmmm... zawsze miałam w głowie obraz, że ludzie poznani w pracy to współpracownicy, zupełnie nie pomyślałam o klientach ^^ a tu proszę, nawet się udane związki zawiązują super
Amambada jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-08-10, 22:20   #5081
bujdanaresorach
histoire abracadabrante
 
Avatar bujdanaresorach
 
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 7 554
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

Jak najbardziej Plus za odwagę dla facetów
__________________
Cytat:
Napisane przez Terrence Pokaż wiadomość
Kiedyś przeczytałam: "Słuchaj uważnie, co mówi facet na początku związku. On mówi ci, jak to się skończy".
bujdanaresorach jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-08-10, 22:37   #5082
pewnaKa
Zadomowienie
 
Avatar pewnaKa
 
Zarejestrowany: 2012-10
Wiadomości: 1 117
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

Cytat:
Napisane przez Amambada Pokaż wiadomość
Ja baaardzo przytyłam po rozstaniu. Przed prawie nie jadłam, bo stresowałam się całą sytuacją, a w dodatku zupełnie nie miałam czasu, ze względu na koniec szkoły i milion spraw. Później momentalnie nadrobiłam. Teraz pora z tym walczyć. Poza tym czuję jakby to było bardzo dawno temu, a minęły dwa miesiące...

Aż mi głupio, że piszę tutaj taka wesolutka, ale miałam dzisiaj bardzo motywującą sytuację. Pierwszy raz coś takiego mi się zdarzyło i poczułam się mega dobrze.
W pracy dzisiaj jak zwykle straszny młyn, ale mimo to zasypiałam na stojąco, taka pogoda... w końcu pojawił się ON. Nagle się ożywiłam i aż spociłam Od drzwi widziałam, że mnie obserwuje i się szczerzy. Pomyślałam, że może kiedyś gdzieś się spotkaliśmy, ale nie... Dosyć długo stał w kolejce więc nasze spojrzenia czasami się spotykały i się uśmiechał do mnie xD (trochę już tam pracuję i nie było wcześniej takiego klienta, żeby ot tak się uśmiechał).
Podszedł w końcu, wziął trochę ciasta, a ja musiałam baaardzo się starać i skupić żeby niczego nie rozmaślić na podłodze Podałam mu zakupy i uśmiechnął się do mnie zabójczo, odwzajemniłam uśmiech i poszedł w siną dal. Zapytałam moją koleżankę z pracy czy widziała to, bo myślałam, że w desperacji sobie coś uroiłam, ale nie. Oceniłyśmy chłopaka jako naprawdę świetny towar i wtedy wręcz wbiegł do sklepu znowu. Nie było kolejki więc koleżanka rzuciła
-ooo, stęsknił się pan?
-tak, za koleżanką (moja mina bezcenna)
w końcu wypaliłam z promiennym uśmiechem
-ja też się stęskniłam,
a on
-a co chłopak na to?
-nie mam...
uśmiechnął się, kupił to o czym rzekomo zapomniał (poprzednim razem kupował to samo :p) i na odchodne powiedział gdzie pracuje i "do zobaczenia".
Później zaczęłam się tak śmiać, że musiałam wyjść na zaplecze żeby ochłonąć mimo, że byłam w moim okropnym fartuszku roboczym poczułam się atrakcyjna i "do wzięcia"... niby taka pierdoła, ale jak daje kopa
Raczej się do niego w odwiedziny nie wybiorę, no chyba, że za tydzień znowu przyjdzie do sklepu. Później z koleżanką skojarzyłyśmy, że bywał wcześniej u nas na zakupach, a parę razy kiedy mnie nie było kupował tylko jakąś pierdołę. Koleżanka obiecała wybadać teren gdyby mnie nie było, a on by się znowu pojawił
Jaram się, może aż nazbyt, ale to było bardzo miłe i naprawdę nigdy nie przeżyłam takiej akcji

Życzę wszystkim tak dobrych nastrojów Naprawdę dziewczyny - świetne z Was babki i jeszcze wszystkie będziemy się śmiać z tych dramatów.
szczęściara!

no ale to jest przykłąd na to dziewczyny,że trzeba WYCHODZIĆ DO LUDZI, bo jak się zamkniecie w 4 ścianach,to na przystojniaka nie traficie

a ja po piwku wracam a w środę jade za miasto,do mojego....kogoś
__________________
cel: rzucić fajki!!!!

"Have you heard the news that you're dead?
No one ever had much nice to say"
pewnaKa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-08-11, 00:06   #5083
Amambada
Wtajemniczenie
 
Avatar Amambada
 
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 2 340
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

Cytat:
Napisane przez pewnaKa Pokaż wiadomość
szczęściara!

no ale to jest przykłąd na to dziewczyny,że trzeba WYCHODZIĆ DO LUDZI, bo jak się zamkniecie w 4 ścianach,to na przystojniaka nie traficie

a ja po piwku wracam a w środę jade za miasto,do mojego....kogoś
po przejściach z byłym szczęściarą bym siebie nie nazwała

warto się zebrać w sobie i wyjść z domu, ale w necie też się ciacha trafiają, nie tylko na blogach kulinarnych

hmmm... udanego wyjazdu za miasto i spotkania z "kimś"
Amambada jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-08-11, 00:37   #5084
NoFood
Raczkowanie
 
Avatar NoFood
 
Zarejestrowany: 2008-06
Lokalizacja: Gorzko tutaj.
Wiadomości: 481
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

Nie wiem co jest ze mna nie tak, ale mam strasznego pecha jesli chodzi o zycie prywatne ostatnio. Od rozstania nic sie nie wiedzie. Czy malo jeszcze tego cierpienia, pytam ile jeszcze razy trzeba sie zawiesc. Ok rozstalam sie z facetem pogodzilam sie z tym jakos w miare. Zaczelam zyc i co? Na sile nikogo nie szukam ale jednak przed ostatnie tygodnie ciagle kogos poznawalam i czemu kazdy facet ktorego chociaz na chwile dopuszcze do siebie okazuje sie dupkiem. Dlaczego nie moge poczuc sie szczesliwa. Co z tego, ze powiedzia mi ze jestem ladna, fajna itp skoro nie moge nawiazac normalnej relacji bo spotykam jakis wariatow. Co ja robie nie tak... ile mam jeszcze przezywac takich akcji. W koncu myslalam ze zasluguje na cos lepszego. Sory musialam to z siebie wyrzucic bo juz nie daje rady.
__________________
People always leave and they never come back to me
NoFood jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-08-11, 01:00   #5085
wycinanka85
Raczkowanie
 
Avatar wycinanka85
 
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 171
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

Cytat:
Napisane przez NoFood Pokaż wiadomość
Nie wiem co jest ze mna nie tak, ale mam strasznego pecha jesli chodzi o zycie prywatne ostatnio. Od rozstania nic sie nie wiedzie. Czy malo jeszcze tego cierpienia, pytam ile jeszcze razy trzeba sie zawiesc. Ok rozstalam sie z facetem pogodzilam sie z tym jakos w miare. Zaczelam zyc i co? Na sile nikogo nie szukam ale jednak przed ostatnie tygodnie ciagle kogos poznawalam i czemu kazdy facet ktorego chociaz na chwile dopuszcze do siebie okazuje sie dupkiem. Dlaczego nie moge poczuc sie szczesliwa. Co z tego, ze powiedzia mi ze jestem ladna, fajna itp skoro nie moge nawiazac normalnej relacji bo spotykam jakis wariatow. Co ja robie nie tak... ile mam jeszcze przezywac takich akcji. W koncu myslalam ze zasluguje na cos lepszego. Sory musialam to z siebie wyrzucic bo juz nie daje rady.
Wszystkie potrzebujemy trochę czasu. To nie takie hop siup i już jesteśmy szczęśliwe w nowym związku - chociaż wyjątki się zdarzają. Przeważnie po rozstaniu nie widzimy niczego ciekawego u płci przeciwnej, ciągle nam się wydaje, że trafiamy na baranów, bo podświadomie porównujemy, szukamy w nich tych dobrych cech jakie miał eks. Jak to mawia mój tato "Za długie czekanie-dobre śniadanie".
wycinanka85 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-08-11, 01:01   #5086
ciezko_jest_lekko_zyc
Zadomowienie
 
Avatar ciezko_jest_lekko_zyc
 
Zarejestrowany: 2013-01
Wiadomości: 1 580
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

Załóżcie nowy wątek bo 5000 postów już dawno przekroczonoe
ciezko_jest_lekko_zyc jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-08-11, 08:44   #5087
merszja
Raczkowanie
 
Avatar merszja
 
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: Wroclove
Wiadomości: 443
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

mogę dołączyć do waszego wątku? myślałam że to się nigdy nie stanie, a jednak....
merszja jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-08-11, 10:17   #5088
CellarDweller
Raczkowanie
 
Avatar CellarDweller
 
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: Trójmiasto
Wiadomości: 45
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

Cytat:
Napisane przez merszja Pokaż wiadomość
mogę dołączyć do waszego wątku? myślałam że to się nigdy nie stanie, a jednak....
A co się stało dokładnie?
CellarDweller jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-08-11, 10:52   #5089
klaudia179654
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 128
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

A ja schudłam warze 50 kg. a mam 1,75
klaudia179654 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-08-11, 11:05   #5090
zyciowo
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2013-08
Lokalizacja: somewhere
Wiadomości: 62
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

Minęło 5000 postów przenosimy się

https://wizaz.pl/forum/showthread.ph...1#post42209471

Smutki zostawiamy za sobą!!
New part of life
zyciowo jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-08-11, 13:08   #5091
zadziora85
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 206
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

Hej dziewczyny.. Dołączam i ja do tego wątku, do tej grupy.. 6lat związku poszło w niepamięć. Na początku uważałam,że to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć, teraz czuję się na maxa samotna,że aż chce się do exa odezwać Wam też jest tak cholernie pusto i dziwnie jak mi?
zadziora85 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-08-14, 16:07   #5092
Horalka
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-08
Wiadomości: 2
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

Cześć,

jestem tu nowa, nigdy się na takich forach nie udzielałam - ale bardzo często czytałam, szukając odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Chyba czas jednak się odezwać...

Mam problem. Jestem tuż po rozstaniu z facetem. Nie dobrnęliśmy nawet do roku, nie dałam rady. Ale od początku.

Gdy go poznałam, nie podobał mi się i niespecjalnie go polubiłam. Po mniej więcej roku znajomości pokazał się z dobrej strony - akurat wtedy, gdy bardzo potrzebowałam wsparcia i pomocy. Miesiąc później, z pewnymi oporami z mojej strony, zostaliśmy parą. Byłoby fajnie: facet zakochany na zabój, na każdym kroku traktujący mnie jak księżniczkę, kwiaty na spotkanie, z prawie każdego wyjazdu (praca wyjazdowa) przywieziona pamiątka, częste telefony i smsy, częste "Kocham Cię" itd. No niemalże idealnie. Tylko z czasem zaczęły wychodzić perełki. Strój: dziurawe koszulki, spodnie, garderoba w większości za duża o numer lub dwa, raczej niechlujny "styl". Mega łupież, straszne problemy z zębami (i co za tym idzie - oddechem) spowodowane zaniedbaniem, kiepskie odżywianie i ciągłe rewelacje żołądkowe. Dbał o higienę, tego nie mogę mu odmówić.; zawsze umyty i czysty.
Jednak perełek ciąg dalszy nastąpił po poznaniu jego mamy i wejścia do jego mieszkania. Mama jeszcze bardziej zaniedbania, otyła, gderliwa, ciągle narzekająca i węsząca wszędzie spiski i wrogów. Mieszkanie okropnie zagracone, brudne... Jak dla mnie obraz nędzy i rozpaczy. Mój facet miał kiepski kontakt z matką, raz usłyszałam, jak przez telefon się kłócili i krzyknął do niej "Zamknij ryja!"; ona ciągle wytykała mu brak studiów, w ogóle wszystkich ludzi postrzegała przez pryzmat wykształcenia... Nie była dla niego wsparciem, nie dała mu miłości, a on nie miał do niej w ogóle szacunku. Te jego rodzinne relacje mnie przerażały, ale postanowiłam, że dam nam szansę.

Jak patrzę na niego teraz, to widzę, że się zmienił. Zaczął dbać o strój, choć jego garderoba wymaga według mnie i tak całkowitej wymiany, do elegancji mu naprawdę daleko. Nie ma już problemów z łupieżem, leczy się teraz systematycznie u dentysty. Jednak jego zachowanie wciąż pozostawia wiele do życzenia. Wstydziłam się, gdy byliśmy u moich znajomych i nie dawał mi dojść do słowa albo przerywał, głośno smarkał... W żartach, ale stwierdził, że on nie studiuje i nie ma wiecznych wakacji jak ja ;/ Gdy przyjechał do mnie do domu, w ogóle nie używał talerza, tylko jedzenie brał do ręki; jak zostawiał na stole okruchy, to strzepywał na podłogę, potrafił jeść bez opamiętania, jakby był ciągle głodny; otwierał okno na oścież i nie patrzył, że na parapecie stoją kwiatki, wszystko runęło na podłogę... Kłótliwy w stosunku do ludzi, którzy mieli odmienne zdanie, z moich znajomych zaakceptował chyba tylko jedną osobę. Ma swoją firmę i ciągle podkreślał, ile pieniędzy musi wydawać za darmo, że się boi przez to żyć w tym kraju itd. Nie pilnował ogóle porządku. Gdy mu zwracałam uwagę, że coś robi nie tak, to się poprawiał. Tylko że z czasem wychodziły coraz to inne zaniedbania. Mieliśmy okazję pomieszkać trochę razem - codziennie coś po nim sprzątałam, a to rozlaną kawę na blacie kuchennym, a to trzeba było zetrzeć podłogę wokół toalety, bo były wokół niej krople moczu, a to w ogóle zalana podłoga w łazience po prysznicu, a to ciśnięty ręcznik, który nie wysychał i kisł...;/ Ten bałagan i zaniedbanie zaczęły mnie obrzydzać i denerwować. Wiecznie się spóźniał. Nie można było się umówić na konkretną godzinę, bo rzadko był o czasie. Raz czekałam na niego godzinę - na mrozie, padał śnieg. Ostatnio byliśmy w innym mieście - on w pracy, ja odwiedzałam naszą znajomą w szpitalu. Miał przyjść o 18-19, był o 20.30, bo jeszcze jadł kolację z współpracownikami. Nie pomyślał, że czekam i że mamy razem iść na kolację. W efekcie jadłam na szybko, bo za chwilę odjeżdżał ostatni autobus do nas do domu...

Z tego wszystkiego ja mimo że się czułam się kochana i ważna, zaczęłam być podobną do mojego faceta pesymistką, ciągle się bałam, gdy przychodziło go przedstawiać rodzinie lub znajomym - że powie coś nie tak lub się niestosownie zachowa. Albo lepiej - pokłóci i zdyskredytuje. Tych perełek w jego zachowaniu było znacznie więcej niż napisałam. Do tego dochodzi fakt, że rzadko ze sobą współżyjemy - raz na miesiąc ;/(A oboje jesteśmy młodzi) I... szczerze powiedziawszy, nie jest dobrym kochankiem.

Niedawno postanowiłam się rozstać. Nie chciał tego przyjąć, płakał, powiedział, że mnie kocha, że się poprawi i zmieni, że się stara... Tylko że ja już dwa razy chciałam od niego odejść i po każdym kryzysie faktycznie było super. A później od nowa to samo i coraz nowe dziwne zachowania i zaniedbania. Nie mam do tego siły. A z drugiej strony mam wyrzuty sumienia, że go zostawiłam. Mamy takie same zainteresowania, podobne poczucie humoru, tylko... inne usposobienie. I często inne poglądy. Ja nie atakuję ludzi, nie cierpię się kłócić, wolę się dogadywać. Przyznaję, że potrafię się zachowywać despotycznie, ale nie patrzę na wszystkich jak na potencjalnych wrogów, staram się dotrzymywać danego słowa... Ale przy nim już wysiadam - sprzątając po nim, zwracając uwagę, mając ciągle baczenie na zachowanie, bojąc się, że znów coś wykręci i będzie mi wstyd...

Ciężko mi teraz. Na razie się nie odzywamy, to rozstanie nie jest ostateczne, poprosiłam, żeby dał mi trochę czasu. Nie wiem jednak, co będzie za miesiąc. Raczej za nim nie tęsknię, tylko zjadają mnie wyrzuty sumienia, bo on był (jest) bardzo zakochany... Co o tym myślicie?
Horalka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-08-16, 16:44   #5093
Onnaa88
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 6 136
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

A a ja od miesiąca mam taki zapieprz w pracy,ze mam juz dość
Wczoraj w pracy,ciagle po 12 juz w tym miesiącu mam cały tydzień zaliczony po 12 h
I jeszcze 3 soboty
Z nocek na popoludniowki szlam,mam dość jestem wykończona.Wzięłam jutro wekend wolny bo mam juz dość.I jak kogoś ciekawego poznać przy takim trybie pracy nie da sie ...
Wczoraj farbowalam sobie włosy henna,wyszedł bardzo ładny kolorek.Ciekawe ile mi wytrzyma na włosach
A wekkend zapowiada sie ładnie,wiec na pewno jakiś wypad nad jezioro
Onnaa88 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-08-16, 17:58   #5094
ania230
Zakorzenienie
 
Avatar ania230
 
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 16 104
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

Cytat:
Napisane przez Onnaa88 Pokaż wiadomość
A a ja od miesiąca mam taki zapieprz w pracy,ze mam juz dość
Wczoraj w pracy,ciagle po 12 juz w tym miesiącu mam cały tydzień zaliczony po 12 h
I jeszcze 3 soboty
Z nocek na popoludniowki szlam,mam dość jestem wykończona.Wzięłam jutro wekend wolny bo mam juz dość.I jak kogoś ciekawego poznać przy takim trybie pracy nie da sie ...
Wczoraj farbowalam sobie włosy henna,wyszedł bardzo ładny kolorek.Ciekawe ile mi wytrzyma na włosach
A wekkend zapowiada sie ładnie,wiec na pewno jakiś wypad nad jezioro
https://wizaz.pl/forum/showthread.php...1#post42209471
nowa watek kobieto...
__________________
To niemożliwe powiedział rozsądek to ryzykowne powiedziało doświadczenie to bezsensowne powiedziała duma mimo wszystko spróbuj powiedziało serce

11.06.2016 - Maja


15 kg do celu
ania230 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-11, 15:56   #5095
CheriCheriLady
Raczkowanie
 
Avatar CheriCheriLady
 
Zarejestrowany: 2013-05
Lokalizacja: Białystok
Wiadomości: 221
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

Witajcie dziewczyny,po dłuższej przerwie znów wracam na forum.
W czerwcu opisałam swoje rozstanie,kilka z Was nadal tutaj pisze,więc mam nadzieję,że mnie pamiętacie.W skrócie dla tych co nie wiedzą : byłam z chłopakiem w moim wieku (jesteśmy razem w klasie) od maja 2012 roku,ale wiadomo,z przerwami,raz tak a raz tak,ale oficjalnie zerwałam z nim na początku lipca tego roku.Jest to typowy nerwus,agresor,w maju usłyszałam od niego "spier****,debilko itd." ,ale i tak wróciłam do niego,bo uwierzyłam,że mnie kocha i że się zmieni.I miałam to co chciałam Brak szacunku,zaufania ... Przejde do sedna sprawy.W sierpniu nie wytrzymałam i znów zaczęłam go napadać,chociaż cały miesiąc jakoś sobie radziłam,ale za bardzo tęskniłam za nim więc znow się zeszliśmy...Byliśmy razem nad jeziorem,romantyczne kolacje itd,było wspaniale,jakby inny człowiek. Uzgodniliśmy wiele rzeczy,jak nie zmarnować tego itd.No i było dobrze.Wiadomo,kłótnie były,w sumie niewiadomo o co.Nawet jeśli z jego winy to i tak skutecznie odwracał kota ogonem i była moja wina.Dzisiaj już nie wytrzymałam...Na lekcji zaczął zachowywać się jak dziecko (2 tyg. temu obiecał mi,że zacznie poważnie się zachowywać,że kocha mnie nad życie i zrobi wszystko) to powiedziałam mu to bo nie odpowiada mi jak tak się zachowuje,jak szczeniak...Oczywiście pyskówa do mnie,że jestem nienormalna,że ciągle się czepiam,że to moja wina bo robię mu "siarę". Siedziałam obok niego w ławce i łzy mi leciały,zawsze tak jest jak robi mi przykrość ale i tak ma to w dupie,jak zaczynam płakać to mówi: i co znów niby przeze mnie?ogarnij się.
Każdy oczywiście mi radził zostawić go i nigdy nie wracać,ale ja nie dam rady i zdaję sobie sprawę z tego ,że jest to toksyczny związek.Nie chce dalej z nim być,ale pewnie jak zerwę to i tak wrócę.
Mianowicie moje pytanie brzmi:dziewczyny,jak zerwać raz,a dobrze,nawet bedąc razem w klasie (znajac zycie zacznie na zlosc spotykac sie z kims ze szkoly jak rok temu) i nigdy wiecej do tego nie wracac?A jeszcze jedno.Czy to według was normalne,że chłopak mówi np.zamknij się?Tak było u nas kilka dni temu,na następny dzień,że przeprasza,ale to przeze mnie.Dziś podczas lekcji szczekał jakiś pies przywiązany przy szkole,bardzo go to denerwowało,potem podszedł do niego i go kopnął,a ten zapiszczał,brak słów,niby nic ale jak nigdy wkur***** się ,jak tak można?
Czekam na rady
__________________
"Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi, bo nie jesteś sam..."
CheriCheriLady jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-11, 16:05   #5096
ruda234
Raczkowanie
 
Avatar ruda234
 
Zarejestrowany: 2013-02
Wiadomości: 121
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII

Cytat:
Napisane przez CheriCheriLady Pokaż wiadomość
Witajcie dziewczyny,po dłuższej przerwie znów wracam na forum.
W czerwcu opisałam swoje rozstanie,kilka z Was nadal tutaj pisze,więc mam nadzieję,że mnie pamiętacie.W skrócie dla tych co nie wiedzą : byłam z chłopakiem w moim wieku (jesteśmy razem w klasie) od maja 2012 roku,ale wiadomo,z przerwami,raz tak a raz tak,ale oficjalnie zerwałam z nim na początku lipca tego roku.Jest to typowy nerwus,agresor,w maju usłyszałam od niego "spier****,debilko itd." ,ale i tak wróciłam do niego,bo uwierzyłam,że mnie kocha i że się zmieni.I miałam to co chciałam Brak szacunku,zaufania ... Przejde do sedna sprawy.W sierpniu nie wytrzymałam i znów zaczęłam go napadać,chociaż cały miesiąc jakoś sobie radziłam,ale za bardzo tęskniłam za nim więc znow się zeszliśmy...Byliśmy razem nad jeziorem,romantyczne kolacje itd,było wspaniale,jakby inny człowiek. Uzgodniliśmy wiele rzeczy,jak nie zmarnować tego itd.No i było dobrze.Wiadomo,kłótnie były,w sumie niewiadomo o co.Nawet jeśli z jego winy to i tak skutecznie odwracał kota ogonem i była moja wina.Dzisiaj już nie wytrzymałam...Na lekcji zaczął zachowywać się jak dziecko (2 tyg. temu obiecał mi,że zacznie poważnie się zachowywać,że kocha mnie nad życie i zrobi wszystko) to powiedziałam mu to bo nie odpowiada mi jak tak się zachowuje,jak szczeniak...Oczywiście pyskówa do mnie,że jestem nienormalna,że ciągle się czepiam,że to moja wina bo robię mu "siarę". Siedziałam obok niego w ławce i łzy mi leciały,zawsze tak jest jak robi mi przykrość ale i tak ma to w dupie,jak zaczynam płakać to mówi: i co znów niby przeze mnie?ogarnij się.
Każdy oczywiście mi radził zostawić go i nigdy nie wracać,ale ja nie dam rady i zdaję sobie sprawę z tego ,że jest to toksyczny związek.Nie chce dalej z nim być,ale pewnie jak zerwę to i tak wrócę.
Mianowicie moje pytanie brzmi:dziewczyny,jak zerwać raz,a dobrze,nawet bedąc razem w klasie (znajac zycie zacznie na zlosc spotykac sie z kims ze szkoly jak rok temu) i nigdy wiecej do tego nie wracac?A jeszcze jedno.Czy to według was normalne,że chłopak mówi np.zamknij się?Tak było u nas kilka dni temu,na następny dzień,że przeprasza,ale to przeze mnie.Dziś podczas lekcji szczekał jakiś pies przywiązany przy szkole,bardzo go to denerwowało,potem podszedł do niego i go kopnął,a ten zapiszczał,brak słów,niby nic ale jak nigdy wkur***** się ,jak tak można?
Czekam na rady

Z ctego co widziałam dziewczyny załozyły juz nowy porozstaniowy wątek : https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=710531&page=55 myslę ,że jak poprosisz o poradę to spróbują Ci pomóc Jak będziesz chciała to mogę Ci też coś od siebie doradzić na privie , nie przepadam za pisaniem na ogólnych wątkach Dużo siły i samozaparcia Ci życzę ,zebyś była w stanie zmienić swoje życie na lepsze . No i dobrze ,że widzisz ,że Twój związek nie jest zdrowy to pierwszy krok do wyleczenia

Edytowane przez ruda234
Czas edycji: 2013-09-11 o 16:09
ruda234 jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 22:55.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.