|
|
#5071 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: Trójmiasto
Wiadomości: 45
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
|
|
|
|
#5072 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 107
|
Odp: Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
![]() Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum. |
|
|
|
|
#5073 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 1 982
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
Jak widać kobiety różnie reagują,ja niestety też należę do tych,które "zajadają" stres. A takie 5 kg mniej poprawiłoby mi humor...
__________________
Everything will be okay in the end. If it's not okay, it's not the end. The cost of not following your heart is spending the rest of your life wishing you had. Bieganie i ćwiczenia moją nową miłością.
Książki przeczytane od 07.2014: 40 |
|
|
|
|
#5074 | ||
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: Trójmiasto
Wiadomości: 45
|
Dot.: Odp: Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
![]() Cytat:
. Może skoro się nie głodzimy to po prostu nie znosimy tego wszystkiego aż tak źle?
|
||
|
|
|
#5075 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 2 340
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Ja baaardzo przytyłam po rozstaniu. Przed prawie nie jadłam, bo stresowałam się całą sytuacją, a w dodatku zupełnie nie miałam czasu, ze względu na koniec szkoły i milion spraw. Później momentalnie nadrobiłam. Teraz pora z tym walczyć. Poza tym czuję jakby to było bardzo dawno temu, a minęły dwa miesiące...
Aż mi głupio, że piszę tutaj taka wesolutka, ale miałam dzisiaj bardzo motywującą sytuację. Pierwszy raz coś takiego mi się zdarzyło i poczułam się mega dobrze. W pracy dzisiaj jak zwykle straszny młyn, ale mimo to zasypiałam na stojąco, taka pogoda... w końcu pojawił się ON. Nagle się ożywiłam i aż spociłam Od drzwi widziałam, że mnie obserwuje i się szczerzy. Pomyślałam, że może kiedyś gdzieś się spotkaliśmy, ale nie... Dosyć długo stał w kolejce więc nasze spojrzenia czasami się spotykały i się uśmiechał do mnie xD (trochę już tam pracuję i nie było wcześniej takiego klienta, żeby ot tak się uśmiechał).Podszedł w końcu, wziął trochę ciasta, a ja musiałam baaardzo się starać i skupić żeby niczego nie rozmaślić na podłodze Podałam mu zakupy i uśmiechnął się do mnie zabójczo, odwzajemniłam uśmiech i poszedł w siną dal. Zapytałam moją koleżankę z pracy czy widziała to, bo myślałam, że w desperacji sobie coś uroiłam, ale nie. Oceniłyśmy chłopaka jako naprawdę świetny towar i wtedy wręcz wbiegł do sklepu znowu. Nie było kolejki więc koleżanka rzuciła -ooo, stęsknił się pan? -tak, za koleżanką (moja mina bezcenna) w końcu wypaliłam z promiennym uśmiechem -ja też się stęskniłam, a on -a co chłopak na to? -nie mam... uśmiechnął się, kupił to o czym rzekomo zapomniał (poprzednim razem kupował to samo :p) i na odchodne powiedział gdzie pracuje i "do zobaczenia". Później zaczęłam się tak śmiać, że musiałam wyjść na zaplecze żeby ochłonąć mimo, że byłam w moim okropnym fartuszku roboczym poczułam się atrakcyjna i "do wzięcia"... niby taka pierdoła, ale jak daje kopa ![]() Raczej się do niego w odwiedziny nie wybiorę, no chyba, że za tydzień znowu przyjdzie do sklepu. Później z koleżanką skojarzyłyśmy, że bywał wcześniej u nas na zakupach, a parę razy kiedy mnie nie było kupował tylko jakąś pierdołę. Koleżanka obiecała wybadać teren gdyby mnie nie było, a on by się znowu pojawił Jaram się, może aż nazbyt, ale to było bardzo miłe i naprawdę nigdy nie przeżyłam takiej akcji ![]() Życzę wszystkim tak dobrych nastrojów Naprawdę dziewczyny - świetne z Was babki i jeszcze wszystkie będziemy się śmiać z tych dramatów. Edytowane przez Amambada Czas edycji: 2013-08-10 o 21:29 |
|
|
|
#5076 | ||
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 1 982
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
Przez pierwszy tydzień miałam histerię,ale potem zaczęło być już coraz lepiej. Nie odkocham się w miesiąc,ale wydaje mi się,że zaakceptowałam już to co się stało. Sukcesem jest też to,że wieczorami nie popłakuję.Cytat:
__________________
Everything will be okay in the end. If it's not okay, it's not the end. The cost of not following your heart is spending the rest of your life wishing you had. Bieganie i ćwiczenia moją nową miłością.
Książki przeczytane od 07.2014: 40 |
||
|
|
|
#5077 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 107
|
Odp: Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
bo nigdy nie wiadomo... Historia daje nutke nadziei. A Twoj humor sie udziela ![]() Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum. |
|
|
|
|
#5078 | ||
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 2 340
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
![]() Cytat:
![]() ale jak się znowu pojawi to nie będę wiedziała czy przyszedł do mnie czy dlatego, że zwyczajnie lubi nasze wyroby no zobaczymy, ale i tak dużo frajdy mi to dało, nawet jeśli nigdy już miałabym go nie spotkać
|
||
|
|
|
#5079 | ||
|
histoire abracadabrante
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 7 554
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
Cytat:
![]() Mnie kiedyś klient (pracuję w odzieżówce) zaproponował kawę. Co najśmieszniejsze byłam już po pracy, ale rozmawiałam z koleżanką, która była na zmianie. Facet podszedł do kasy, więc pożegnałam się z koleżanką i wyszłam. Później ktoś złapał mnie za ramię, to był ten facet, cały zziajany, w dodatku zaczął mnie przepraszać, że biegł za mną, a ma kontuzję To było miłe, ale akurat wtedy podążałam na spotkanie z moim już eks, więc grzecznie odmówiłam ![]() Za to znajoma będąc w pracy poznała swojego obecnego TŻ. Przychodził raz w tygodniu, na początku prosił o pomoc, pytał o zdanie "lepsza koszula czarna, czy szara" itd. Zaproponował spotkanie, ona jednak odmówiła. Raz, drugi... Nie poddawał się. W końcu, niczym sprytny lisek powiedział jej, że będzie przychodził do upartego, cały czas, aż w końcu zgodzi się pójść z nim na kawę. Nie wiem, czy udawała cały czas niedostępną, czy po prostu, była niezainteresowana, ale zgodziła się ![]() Po miesiącu przeprowadziła się do niego i są udaną gruchającą parką ![]() Fakt faktem, czasem przychodzą takie ciacha, że nie wiadomo, gdzie się patrzeć, żeby nie oblać się rumieńcem |
||
|
|
|
#5080 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 2 340
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
Dlatego się bałam, że coś upuszczę i wyjdę na niezdarę roku :p Hmmm... zawsze miałam w głowie obraz, że ludzie poznani w pracy to współpracownicy, zupełnie nie pomyślałam o klientach ^^ a tu proszę, nawet się udane związki zawiązują super
|
|
|
|
|
#5081 |
|
histoire abracadabrante
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 7 554
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Jak najbardziej
Plus za odwagę dla facetów
|
|
|
|
#5082 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2012-10
Wiadomości: 1 117
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
![]() no ale to jest przykłąd na to dziewczyny,że trzeba WYCHODZIĆ DO LUDZI, bo jak się zamkniecie w 4 ścianach,to na przystojniaka nie traficie ![]() a ja po piwku wracam
__________________
cel: rzucić fajki!!!! ![]() "Have you heard the news that you're dead? No one ever had much nice to say" |
|
|
|
|
#5083 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 2 340
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
![]() warto się zebrać w sobie i wyjść z domu, ale w necie też się ciacha trafiają, nie tylko na blogach kulinarnych ![]() hmmm... udanego wyjazdu za miasto i spotkania z "kimś"
|
|
|
|
|
#5084 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-06
Lokalizacja: Gorzko tutaj.
Wiadomości: 481
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Nie wiem co jest ze mna nie tak, ale mam strasznego pecha jesli chodzi o zycie prywatne ostatnio. Od rozstania nic sie nie wiedzie. Czy malo jeszcze tego cierpienia, pytam ile jeszcze razy trzeba sie zawiesc. Ok rozstalam sie z facetem pogodzilam sie z tym jakos w miare. Zaczelam zyc i co? Na sile nikogo nie szukam ale jednak przed ostatnie tygodnie ciagle kogos poznawalam i czemu kazdy facet ktorego chociaz na chwile dopuszcze do siebie okazuje sie dupkiem. Dlaczego nie moge poczuc sie szczesliwa. Co z tego, ze powiedzia mi ze jestem ladna, fajna itp skoro nie moge nawiazac normalnej relacji bo spotykam jakis wariatow. Co ja robie nie tak... ile mam jeszcze przezywac takich akcji. W koncu myslalam ze zasluguje na cos lepszego. Sory musialam to z siebie wyrzucic bo juz nie daje rady.
__________________
People always leave and they never come back to me
|
|
|
|
#5085 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 171
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
|
|
|
|
|
#5086 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2013-01
Wiadomości: 1 580
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Załóżcie nowy wątek bo 5000 postów już dawno przekroczonoe
|
|
|
|
#5087 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: Wroclove
Wiadomości: 443
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
mogę dołączyć do waszego wątku? myślałam że to się nigdy nie stanie, a jednak....
|
|
|
|
#5088 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: Trójmiasto
Wiadomości: 45
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
|
|
|
|
#5089 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 128
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
A ja schudłam
warze 50 kg. a mam 1,75
|
|
|
|
#5090 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2013-08
Lokalizacja: somewhere
Wiadomości: 62
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Minęło 5000 postów przenosimy się
https://wizaz.pl/forum/showthread.ph...1#post42209471 Smutki zostawiamy za sobą!! New part of life |
|
|
|
#5091 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 206
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Hej dziewczyny.. Dołączam i ja do tego wątku, do tej grupy.. 6lat związku poszło w niepamięć. Na początku uważałam,że to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć, teraz czuję się na maxa samotna,że aż chce się do exa odezwać
Wam też jest tak cholernie pusto i dziwnie jak mi?
|
|
|
|
#5092 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2013-08
Wiadomości: 2
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cześć,
jestem tu nowa, nigdy się na takich forach nie udzielałam - ale bardzo często czytałam, szukając odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Chyba czas jednak się odezwać... Mam problem. Jestem tuż po rozstaniu z facetem. Nie dobrnęliśmy nawet do roku, nie dałam rady. Ale od początku. Gdy go poznałam, nie podobał mi się i niespecjalnie go polubiłam. Po mniej więcej roku znajomości pokazał się z dobrej strony - akurat wtedy, gdy bardzo potrzebowałam wsparcia i pomocy. Miesiąc później, z pewnymi oporami z mojej strony, zostaliśmy parą. Byłoby fajnie: facet zakochany na zabój, na każdym kroku traktujący mnie jak księżniczkę, kwiaty na spotkanie, z prawie każdego wyjazdu (praca wyjazdowa) przywieziona pamiątka, częste telefony i smsy, częste "Kocham Cię" itd. No niemalże idealnie. Tylko z czasem zaczęły wychodzić perełki. Strój: dziurawe koszulki, spodnie, garderoba w większości za duża o numer lub dwa, raczej niechlujny "styl". Mega łupież, straszne problemy z zębami (i co za tym idzie - oddechem) spowodowane zaniedbaniem, kiepskie odżywianie i ciągłe rewelacje żołądkowe. Dbał o higienę, tego nie mogę mu odmówić.; zawsze umyty i czysty. Jednak perełek ciąg dalszy nastąpił po poznaniu jego mamy i wejścia do jego mieszkania. Mama jeszcze bardziej zaniedbania, otyła, gderliwa, ciągle narzekająca i węsząca wszędzie spiski i wrogów. Mieszkanie okropnie zagracone, brudne... Jak dla mnie obraz nędzy i rozpaczy. Mój facet miał kiepski kontakt z matką, raz usłyszałam, jak przez telefon się kłócili i krzyknął do niej "Zamknij ryja!"; ona ciągle wytykała mu brak studiów, w ogóle wszystkich ludzi postrzegała przez pryzmat wykształcenia... Nie była dla niego wsparciem, nie dała mu miłości, a on nie miał do niej w ogóle szacunku. Te jego rodzinne relacje mnie przerażały, ale postanowiłam, że dam nam szansę. Jak patrzę na niego teraz, to widzę, że się zmienił. Zaczął dbać o strój, choć jego garderoba wymaga według mnie i tak całkowitej wymiany, do elegancji mu naprawdę daleko. Nie ma już problemów z łupieżem, leczy się teraz systematycznie u dentysty. Jednak jego zachowanie wciąż pozostawia wiele do życzenia. Wstydziłam się, gdy byliśmy u moich znajomych i nie dawał mi dojść do słowa albo przerywał, głośno smarkał... W żartach, ale stwierdził, że on nie studiuje i nie ma wiecznych wakacji jak ja ;/ Gdy przyjechał do mnie do domu, w ogóle nie używał talerza, tylko jedzenie brał do ręki; jak zostawiał na stole okruchy, to strzepywał na podłogę, potrafił jeść bez opamiętania, jakby był ciągle głodny; otwierał okno na oścież i nie patrzył, że na parapecie stoją kwiatki, wszystko runęło na podłogę... Kłótliwy w stosunku do ludzi, którzy mieli odmienne zdanie, z moich znajomych zaakceptował chyba tylko jedną osobę. Ma swoją firmę i ciągle podkreślał, ile pieniędzy musi wydawać za darmo, że się boi przez to żyć w tym kraju itd. Nie pilnował ogóle porządku. Gdy mu zwracałam uwagę, że coś robi nie tak, to się poprawiał. Tylko że z czasem wychodziły coraz to inne zaniedbania. Mieliśmy okazję pomieszkać trochę razem - codziennie coś po nim sprzątałam, a to rozlaną kawę na blacie kuchennym, a to trzeba było zetrzeć podłogę wokół toalety, bo były wokół niej krople moczu, a to w ogóle zalana podłoga w łazience po prysznicu, a to ciśnięty ręcznik, który nie wysychał i kisł...;/ Ten bałagan i zaniedbanie zaczęły mnie obrzydzać i denerwować. Wiecznie się spóźniał. Nie można było się umówić na konkretną godzinę, bo rzadko był o czasie. Raz czekałam na niego godzinę - na mrozie, padał śnieg. Ostatnio byliśmy w innym mieście - on w pracy, ja odwiedzałam naszą znajomą w szpitalu. Miał przyjść o 18-19, był o 20.30, bo jeszcze jadł kolację z współpracownikami. Nie pomyślał, że czekam i że mamy razem iść na kolację. W efekcie jadłam na szybko, bo za chwilę odjeżdżał ostatni autobus do nas do domu... Z tego wszystkiego ja mimo że się czułam się kochana i ważna, zaczęłam być podobną do mojego faceta pesymistką, ciągle się bałam, gdy przychodziło go przedstawiać rodzinie lub znajomym - że powie coś nie tak lub się niestosownie zachowa. Albo lepiej - pokłóci i zdyskredytuje. Tych perełek w jego zachowaniu było znacznie więcej niż napisałam. Do tego dochodzi fakt, że rzadko ze sobą współżyjemy - raz na miesiąc ;/(A oboje jesteśmy młodzi) I... szczerze powiedziawszy, nie jest dobrym kochankiem. Niedawno postanowiłam się rozstać. Nie chciał tego przyjąć, płakał, powiedział, że mnie kocha, że się poprawi i zmieni, że się stara... Tylko że ja już dwa razy chciałam od niego odejść i po każdym kryzysie faktycznie było super. A później od nowa to samo i coraz nowe dziwne zachowania i zaniedbania. Nie mam do tego siły. A z drugiej strony mam wyrzuty sumienia, że go zostawiłam. Mamy takie same zainteresowania, podobne poczucie humoru, tylko... inne usposobienie. I często inne poglądy. Ja nie atakuję ludzi, nie cierpię się kłócić, wolę się dogadywać. Przyznaję, że potrafię się zachowywać despotycznie, ale nie patrzę na wszystkich jak na potencjalnych wrogów, staram się dotrzymywać danego słowa... Ale przy nim już wysiadam - sprzątając po nim, zwracając uwagę, mając ciągle baczenie na zachowanie, bojąc się, że znów coś wykręci i będzie mi wstyd... Ciężko mi teraz. Na razie się nie odzywamy, to rozstanie nie jest ostateczne, poprosiłam, żeby dał mi trochę czasu. Nie wiem jednak, co będzie za miesiąc. Raczej za nim nie tęsknię, tylko zjadają mnie wyrzuty sumienia, bo on był (jest) bardzo zakochany... Co o tym myślicie? |
|
|
|
#5093 |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 6 136
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
A a ja od miesiąca mam taki zapieprz w pracy,ze mam juz dość
![]() Wczoraj w pracy,ciagle po 12 juz w tym miesiącu mam cały tydzień zaliczony po 12 h ![]() I jeszcze 3 soboty ![]() Z nocek na popoludniowki szlam,mam dość jestem wykończona.Wzięłam jutro wekend wolny bo mam juz dość.I jak kogoś ciekawego poznać przy takim trybie pracy nie da sie ... Wczoraj farbowalam sobie włosy henna,wyszedł bardzo ładny kolorek.Ciekawe ile mi wytrzyma na włosach ![]() A wekkend zapowiada sie ładnie,wiec na pewno jakiś wypad nad jezioro
|
|
|
|
#5094 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 16 104
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
nowa watek kobieto...
__________________
To niemożliwe powiedział rozsądek to ryzykowne powiedziało doświadczenie to bezsensowne powiedziała duma mimo wszystko spróbuj powiedziało serce 11.06.2016 - Maja 15 kg do celu ![]() |
|
|
|
|
#5095 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2013-05
Lokalizacja: Białystok
Wiadomości: 221
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Witajcie dziewczyny,po dłuższej przerwie znów wracam na forum.
W czerwcu opisałam swoje rozstanie,kilka z Was nadal tutaj pisze,więc mam nadzieję,że mnie pamiętacie.W skrócie dla tych co nie wiedzą : byłam z chłopakiem w moim wieku (jesteśmy razem w klasie) od maja 2012 roku,ale wiadomo,z przerwami,raz tak a raz tak,ale oficjalnie zerwałam z nim na początku lipca tego roku.Jest to typowy nerwus,agresor,w maju usłyszałam od niego "spier****,debilko itd." ,ale i tak wróciłam do niego,bo uwierzyłam,że mnie kocha i że się zmieni.I miałam to co chciałam Brak szacunku,zaufania ... Przejde do sedna sprawy.W sierpniu nie wytrzymałam i znów zaczęłam go napadać,chociaż cały miesiąc jakoś sobie radziłam,ale za bardzo tęskniłam za nim więc znow się zeszliśmy...Byliśmy razem nad jeziorem,romantyczne kolacje itd,było wspaniale,jakby inny człowiek. Uzgodniliśmy wiele rzeczy,jak nie zmarnować tego itd.No i było dobrze.Wiadomo,kłótnie były,w sumie niewiadomo o co.Nawet jeśli z jego winy to i tak skutecznie odwracał kota ogonem i była moja wina.Dzisiaj już nie wytrzymałam...Na lekcji zaczął zachowywać się jak dziecko (2 tyg. temu obiecał mi,że zacznie poważnie się zachowywać,że kocha mnie nad życie i zrobi wszystko) to powiedziałam mu to bo nie odpowiada mi jak tak się zachowuje,jak szczeniak...Oczywiście pyskówa do mnie,że jestem nienormalna,że ciągle się czepiam,że to moja wina bo robię mu "siarę". Siedziałam obok niego w ławce i łzy mi leciały,zawsze tak jest jak robi mi przykrość ale i tak ma to w dupie,jak zaczynam płakać to mówi: i co znów niby przeze mnie?ogarnij się.Każdy oczywiście mi radził zostawić go i nigdy nie wracać,ale ja nie dam rady i zdaję sobie sprawę z tego ,że jest to toksyczny związek.Nie chce dalej z nim być,ale pewnie jak zerwę to i tak wrócę. Mianowicie moje pytanie brzmi:dziewczyny,jak zerwać raz,a dobrze,nawet bedąc razem w klasie (znajac zycie zacznie na zlosc spotykac sie z kims ze szkoly jak rok temu) i nigdy wiecej do tego nie wracac?A jeszcze jedno.Czy to według was normalne,że chłopak mówi np.zamknij się?Tak było u nas kilka dni temu,na następny dzień,że przeprasza,ale to przeze mnie.Dziś podczas lekcji szczekał jakiś pies przywiązany przy szkole,bardzo go to denerwowało,potem podszedł do niego i go kopnął,a ten zapiszczał,brak słów,niby nic ale jak nigdy wkur***** się ,jak tak można? Czekam na rady
__________________
"Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi, bo nie jesteś sam..."
|
|
|
|
#5096 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2013-02
Wiadomości: 121
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXVII
Cytat:
Z ctego co widziałam dziewczyny załozyły juz nowy porozstaniowy wątek : https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=710531&page=55 myslę ,że jak poprosisz o poradę to spróbują Ci pomóc Jak będziesz chciała to mogę Ci też coś od siebie doradzić na privie , nie przepadam za pisaniem na ogólnych wątkach Dużo siły i samozaparcia Ci życzę ,zebyś była w stanie zmienić swoje życie na lepsze . No i dobrze ,że widzisz ,że Twój związek nie jest zdrowy to pierwszy krok do wyleczenia
Edytowane przez ruda234 Czas edycji: 2013-09-11 o 16:09 |
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 22:55.





. Mi też trochę waga skoczyła - wciąż w szczupłych granicach, ale chyba czas zwolnić 


Jak widać kobiety różnie reagują,ja niestety też należę do tych,które "zajadają" stres. A takie 5 kg mniej poprawiłoby mi humor...









