|
|||||||
| Notka |
|
| Forum plotkowe Zapraszamy do plotkowania. Na forum plotkowym nie musisz się trzymać tematyki urodowej. Tutaj porozmawiasz o wszystkim co cię interesuje, denerwuje i zadziwia. |
![]() |
|
|
Narzędzia |
|
|
#3211 | ||||||||
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2012-02
Wiadomości: 2 200
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Cytat:
![]() ale mysle, ze wspolokatorzy to jednak wiekszy wrzod na tylku ale nie watpie,ze i sasiedzi potrafia dac w kosc.Moja ciocia na takiego msciwego starego dziadka za sciana, ktoremu przeszkadza "halas" i czesto przychodzi sie czepiac-jak ciotka jeszcze mieszkala to jakos dalo sie zyc ale teraz wynajmuje to mieszkanie dziewczynom i dziadek jej 9 i im) zyc nie daje-im poprzebijal opony w samochodzie a do ciotki ciagle dzwoni ,ze halasuja...co ciekawe na poczatku ciotka przyjezdzala..ale dziewczyny byly spokojne a keidys zdarzylo sie tak ze ...w ogole byly poza miastem a dziadek twierdzil,ze ejst mega impreza - zaden z innych sasiadow nic nie slyszy![]() Cytat:
te 400zl to doplata za rahcunki za druga osobe? ciekawa jestem kto niby tyle zuzywa ![]() Cytat:
. Tzn to ejst wlasciwie dwupokojowe mieszkanie ale w drugim pokoju wlasciciele trzymaja swoje rzeczy i jest zamkniety.Jest o tyle fajnie ,ze oni tu mieszkali (wyjechali do jakiejs chorej babci) wiec jest pelne wyposazenie (lacznie z garnkami w kuchni, zostawili nawet jakies domestosy, przedluzki, miski itp)-bo czesto ktos robi kawalerke pdo wynajem gdzie masz lzoko, szafe i tyle. A tu jest telewizor i kablowka w cenei wynajmu (tylko internet musielismy domontowac). I meiszkanie niedawno bylo remontowane a kuchnia jest nowiutka -poniewaz dla mnie strona estetyczna mieszkania tez jest wazna i czesto zdjecia w ogloszeniach wpedzaly mnie w depresje (czasami naprawde meble i plytki na scianach wygladaja na dobre 40 lat) to jestem super zadowolona.Wlasciciele tez sie wydaja byc spoko (zreszta czekali na nas 3 tyg z tym mieszkaniem,a le tez teraz kiepski okres jest dla wynajmujacych .Zastanawiam sie tylko jakie rachunki nam wyjda, wiec gonie mojego chlopaka zeby sie oduczyl zasypiania przed telewizorem ![]() Cytat:
Po drugie-u nas akurat sama wlascicielka wynajmuje "pokoje dla niepalacych"-i okazuje sie ,ze wszyscy sa niepalacy...przez pierwszy miesiac . Jak naszych 2-ch wspolokatorow odkrylo,ze oboje lubia palic to zaczeli ooje palic w mieszkaniu i mieli to gdzies bo o ile w lecie moga sobie wyjsc na sloneczko o tyle na deszcz, czy mroz w zimy tylka nie wystawiali i jechalo fajkami w calym domu co mnie do szalu doprowadzalo.Ja miala raz fantastyczna wspolokatorke - widmo . Odpowiadala mi w 150% . Byla cudowna-czysta, wyjezdzajaca na weekendy a przez 3 lata wspolnego mieszkania uslyszalam ja moze 3 razy .Oczywiscie,ze w 100% wspolokator nie musi dopwoiadac, ale mysle ,ze w jakis 80% zeby dalos ie wytrzymac to juz tak . Pewne rzeczy sa po prostu nie do przeskoczenia i imprezowicze dla wiekszosci sa definitywnie jedna z nich.Cytat:
![]() Cytat:
. To tak na koniec mieszkania w kwesti uswiadomienia wspolokatora-ale nie sadze zeby pomoglo. Moze na dluzsza mete.... a le po pierwsze nie chodzi o to zeby robic komus na zlosc a po drugie sa sytuacje gdzie wychodzisz o 6 rano do pracy wracasz 21i tak caly tydzien a w pokoju obok jest impreza do rana..to nawet nie ma sie jak odegrac![]() Cytat:
-na pierwszym mieszkaniu babka nam powiedziala (bo placilismy tez za ogrzewanie),ze wychodzi ok 100zl na osobe miesiecznie-jpotem jej wyszlo 50zl za 3 dni (niepelnego) grzania-zreszta opisywalam to gdzies wczesniej. TROCHE przesadzila nnie sadzisz-a to nie bylo nawalanie grzejnikiem na 30 stopni , tam nawet 20 nie bylo. -na drugim mieskzaniu placilismy ryczaltem-potem przyszla doplata za prad bo niby jakies wielkie zuzycie (jedne gosiu grzal farelka i sie wyklocilismy,ze on doplacal) ALE-tak naprawde to po pierwsze nie powinien bo jak ryczalt to ryczalt i to juz sprawa wlasciciela zeby sobie pilnowac, a po drugie licznik tak naprawde byl na cala kamienice i rownie dobrze mogl to byc ktos inny np kumpel syna wlasciceli , ktory nocowal tam wpiwnicy wiec nei wierze,ze nie grzal "jakos" jak bylo -30stopni. co do drugiego to bez przesady- o ile ktos nei pomalowal mieszkania z zygzaki albo nie walnal scian na czarno, tylko je odswiezyl ( i tu za odswiezenie rozumiem nawet jakby kolo sie o kilka odcieni roznil i zamiast bialego ktos dal bezowy) to zrobil raczej przysluge niz szkode. Cytat:
Po pierwsze przeprowadzka tez kosztuje i jest BARDZO czasochlonna-czasem jeden dzien na pakowanie to malo Po drugie-kwestai znalezienia odpowiedniego mieszkania w znosnej cenie-wiadomo np ze wrzesnien.pazdziernik jest masakra i ceny ida w gore wiec mala szansa ,ze ktos sie wyprowadzi ( na czym korzystala nasz wlascicielka robia wtedy podwyzke)-albo np jak masz wypowiedzenie do konca miesiaca to na koniec grudnia tez sie nie wyprowadzisz... Nie mwoiac jzu o tym,ze zwykle na pcozatku to wspolokatorzy 'rozumieja' i obiecuja,ze juz nie beda halasowac, i ze teraz jak ustalimy grafik do srzatania to bedzie lepiej itp..i jest lepiej ale moze jakies 2 tyg ![]() I po trzecie-ja np nie chcialm sie wyprowadzac wczesniej bo konczylam staz i nie wiedzialam czy zostane po nim zatrudniona...wiec bez sensu byloby zmieniac mieszkanie na miesiac czy 2 jakbym musiala potem wracac do domu-i mysle ,ze taki sam problem maja studenci, ktorzy wracaja na wakacje. Wiec czasem ta przeprowadzka mocno sie odsuwa w czasie... Jezuu widac po moich postach,ze masz za duzo wolnego czasu xD Edytowane przez 201701300929 Czas edycji: 2013-07-03 o 14:37 |
||||||||
|
|
|
#3212 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-05
Wiadomości: 1 475
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Cytat:
.Generalnie to cała sprawa skończyła się dobrze. Nic nie dopłacaliśmy ![]() Dosłownie dzień wcześniej znaleźliśmy sobie i zaklepaliśmy fajne mieszkanie, w tej samej okolicy tylko bliżej przystanków. Było już puste i miało czekać na nas do końca miesiąca. Szybki telefon do nowych właścicieli i przeprowadziliśmy się już następnego dnia. W sumie wyszło to nam na dobre, bo pokój większy, taras, wysoki standard i płacimy jakąś stówkę mniej A i nauczka na przyszłość będzie.
|
|
|
|
|
#3213 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: Trele Morele
Wiadomości: 14 315
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Cytat:
Mam do nich wyjątkowego pecha:P
__________________
*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny. |
|
|
|
|
#3214 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-01
Wiadomości: 16 345
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Cytat:
w ciagu niecalych 2 lat lacznie chyba 5 razy. Cale szczescie nie mam mebli zadnych swoich itd.. wiec przeprowadzka to byl 1 przejazd taksowka( ostatnio 2 bo dorobilam sie telewizora)
__________________
Pisz do mnie tylko Ilona.
|
|
|
|
|
#3215 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2013-05
Wiadomości: 1 312
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Ja też niestety nigdzie za długo miejsca zagrzać nie mogę
|
|
|
|
#3216 | ||
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2012-02
Wiadomości: 2 200
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Cytat:
siostra mojego chlopaka tak sobie keidys wynajela mieszkanie 'na dluzej' i po tygodniu ja wlascicielka wyrzucila bo jakis jej siostrzeniec jednak zdecydowal sie ,ze chce w nim mieszkac ![]() Cytat:
![]() moze trzeba wspolokatorki na wizazu szukac-ciekawe jakby to wyszlo
|
||
|
|
|
#3217 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 10 440
|
Odp: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Co innego jak raz sie trafi na idiote i opisze tutaj, a co innego trafiac na takich wciaz.
Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum. |
|
|
|
#3218 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-08
Wiadomości: 105
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Miałam kiedyś współlokatora pakera, który był totalnym syfiarzem i nieogarem. Jak spadł mu słoik z miodem na środek pokoju to przez tydzień miał na podłodze lepką plamę... Rzadko się mył, a że często chodził na siłownię, to nie pachniał zbyt przyjemnie... Nie ogarniał w ogóle opłat za mieszkanie, więc musiałam zawsze wchodzić do jego syfiarskiego pokoju i mu przypominać o tym, że trzeba zapłacić. W kuchni zostawiał po sobie burdel, sprzątał jak go opieprzyłam. Jestem dość bezpośrednia i jak coś mi nie pasuje to mówię to od razu, na szczęście chłopak mimo iż był dwa razy większy ode mnie podporządkowywał się bez słowa, tylko ciągle musiałam mu przypominać- zrób to, tamto, umyj te dwa spleśniałe kubki po kawie bo stoją już dwa tygodnie i kwitną... Jak wyjeżdżał do domu to zostawiał cały ten brud w kuchni który musiałam upychać w kąt, bo bałam się że coś z tej pleśni wyskoczy i mnie zaatakuje.
Najlepsza była jego dieta- same mięso i makaron/ryż z sosami ze słoików. Dwa, czasem trzy razy dziennie jadł coś smażonego... Mięso kupował najtańsze z Biedronki, przetworzone nuggetsy, najgorsze parówki z momem... I nie miałabym nic do tego, jego wybór, ale mnie pouczał że moja dieta mnie wyniszczy (jestem wegetarianką), że za mało jem, że źle wyglądam, pewnie przez brak mięsa, pytał czy mam problemy z odżywianiem, bo jestem szczupła (ale nie wychudzona). Sprowadzał wieczorami swoich kolegów bez zapowiedzi, palili fajki w pokoju (a palimy tylko na balkonie) i brali moje naczynia (ok, niech pożyczają, ale jakby chociaż po sobie zmywali od razu, a nie dwa dni po...). Ciągle marudził, że ma takie ciężkie studia (analityka medyczna), że prowadzący się na niego uwzięli... Jednocześnie chciał się przenieść na medycynę, gdzie jest chyba znacznie gorzej. Pił hurtowe ilości energetyków, coli i kawy, jak nie pił to ciągle chodził zamulony i trudno było z nim nawiązać kontakt. Regularnie zasypiał na zajęcia albo zapominał na którą ma godzinę i po jakimś czasie lepiej znałam jego plan zajęć niż on Pożyczyłam mu kiedyś jakąś książkę do chemii, po paru miesiącach poprosiłam o zwrot bo koleżanka chciała pożyczyć, to udawał, że nie brał jej ode mnie, a jak brał to na pewno oddał, w końcu kiedyś do niego weszłam poinformować że musimy dopłacić za coś tam, książka leżała na półce to zrobiłam mu awanturę że jest bezczelny i zabrałam ją- koleś się obraził na miesiąc i mnie unikał Na szczęście wyprowadził się, żeby zamieszkać z dziewczyną. Dziewczyna też była dziwna, kilka razy była u nas, ale ani słowem się do mnie nie odezwała, nawet jej nie przedstawił
|
|
|
|
#3219 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 1 371
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Hej dziewczyny, nie chce zakladac nowego watku, a wydaje mi sie ze ten temat nadaje sie tutaj
Chodzi o to, ze przyjezdza do mnie bardzo czesto moja kuzynka. Mieszka w innym miescie, wiec czesto spotkamy sie u mnie na weekend czy w wakacje na dluzszy czas. Problem polega na tym, ze ona pochodzi z biedniejszej rodziny niz ja i sobie zakodowala ze jak do mnie przyjezdza, to ja jej wszystko stawiam. np chce isc do sklepu "po cos slodkiego" i nawet nie bierze portfela, wspolny wypad do kina nie kiwnie reka zeby siegnac po portfel... strasznie mi glupio w takich sytuacjach. Tym bardziej ze wiekszosc takich wyjsc wywodzi sie z jej inicjatywy. pozycza doslownie wszystko, moja szczotke do wlosow, kosmetyki, ubrania, buty, torebki. Czasami mam wrazenie ze jej walizka zawiera tylko bielizne...Zawsze sa aluzje "o jakie to ladne, jak chcesz mozesz mi oddac". Ostatnio sie troche wkurzylam bo sama sobie brala rzeczy z mojej szafy i wziela sweterek bez pytania, bardzo drogi sweterek ktory mam na specjalne okazje. Jak powiedzialam, ze fajnie ze nawet sie juz nie pytasz to byla wielce oburzona. Pozniej powiedziala ze moge jej taki kupic, widziala metke, wie ze to duzo kosztowalo. Czesto cos pozycza a potem juz nigdy nie oddaje, zawsze musze sie upominac. Najgorsze jest to, ze ja ja bardzo lubie, jestesmy bardzo blisko ze soba. Ale kurcze, nie umiem jej zwrocic uwagi w taki sposob zeby sie nie poklocic czy nie zrobic jej przykrosci. Wiem ze ich sytuacja w domu jest ciezka, ale ja na swoje "przyjemnosci" zarabiam sobie sama. Swoja droga ona jest juz studentka i nigdy nie znalazla pracy, bo zawsze bylo cos nie tak, zbyt duzo pracy, malo placa, daleko od domu. Chyba problem pojawil sie dlatego ze moi rodzice czesto kupuja jej i jej bratu rozne rzeczy, bo wiedza ze ich rodzicow na to nie stac. Czesto byly sponsorowane wakacje, drogie prezenty pod choinke, rozne kursy itd itp. |
|
|
|
#3220 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 550
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Cytat:
-z ciuchów kosmetyków ciężko będzie Ci wybrnąć w sposób grzeczny- po prostu pozwoliłaś sobie wejść na głowe, ja nigdy bym nie dopuściła do takiej sytuacji i chyba jedynym wyjściem jest teraz powiedzenie wprost- że koniec z pożyczaniem, bo ciężko na to pracujesz i dbasz o te rzeczy i tyle-ale tu kuzynka na 100% się obrazi |
|
|
|
|
#3221 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: z kanapy
Wiadomości: 1 429
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Cytat:
Uderz w taką stronę, że chcesz jej dobra i mówisz to z troski, ale żeby zrobiło jej się równocześnie głupio za swoje zachowanie.
__________________
Na zaufanie się pracuje - na jego brak też. Edytowane przez Lillkaa Czas edycji: 2013-07-06 o 11:35 |
|
|
|
|
#3222 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 6 736
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Cytat:
![]() Albo również nie wzięłabym portfela i obserwowała sytuację na kasie, gdy kuzynka zorientuje się, że nie ma kto zapłacić. Nie uciekałabym się do uników typu: "W tym miesiącu gorzej u mnie z kasą" bo to jest rozwiązanie na krótką metę - co będzie w przyszłym miesiącu? lepiej spróbować naprostować tę relację. Jeśli zacznie ci narzekać, że nie ma kasy a ty masz, to zaoferuj jej pomoc w znalezieniu pracy. Jeśli będzie wybrzydzać, że np. za mało płacą, to możesz jej powiedzieć, że X zlotych to jest ZAWSZE więcej, niż 0 złotych, więc ma wybór, albo coś zarobić, albo dalej nie mieć kasy. Co do ciuchów, kosmetyków itd. to ja na twoim miejscu pogadałabym szczerze, ale jeśli boisz się konfrontacji, to po prostu chowaj te rzeczy. Mów, że oddałaś np. do pralni chemicznej, albo na pytanie: "A gdzie ten sweterek, co ostatnio widziałam?" odpowiadaj: "Sweterek? jaki sweterek? aaaa, ta staroć? Rozleciał się, to wyrzuciłam." albo "zafarbował w praniu" albo "poplamiłam smarem z samochodu, był nie do uratowania". Kosmetyki tak samo. Co do butów - mów, że złapałaś grzybicę ![]() Z tym, że to nie jest idealne rozwiązanie, bo tak samo ty nie będziesz mogła użyć tych rzeczy... Osobiście naprawdę brzydziłabym się, gdyby ktoś używał mojej szczotki do włosów... przecież to niehigieniczne ; / No, ale wedug mnie najlepszym rozwiązaniem byłaby szczera rozmowa. Skoro jesteście blisko i przyjaźnicie się, to ona powinna zrozumieć. Jeśli nie zrozumie i obrazi się, to wynika z tego, że "przyjaźni" się z tobą TYLKO dla kasy. Warto utrzymywać takie kontakty? Chcesz być wiecznie wykorzystywana? Brakuje ci asertywności. Tobie się wydaje, że macie dobry kontakt, a tak naprawde ona na tobie żeruje. Możliwe, że nieświadomie, wtedy rozmowa pomoże. Jeśli świadomie, no to cóż, pozbędziesz się pasożyta. Możesz postawić sprawę jasno, a możesz bawić się w gierki i uniki, twoja sprawa.
__________________
"Nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu."
|
|
|
|
|
#3223 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 5 491
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Cytat:
Mam koleżankę w podobnie trudnej sytuacji i coś tam jej czasem zafunduję, pożyczę sukienkę, kupię bilety do kina czy książki itd., ale robię to z własnej woli, ona zawsze serdecznie mi dziękuję, niczego nie wymaga. Natomiast twoja kuzynka pasożytuje na tobie, sytuacje które opisujesz są dla mnie niewyobrażalne, np. ta z tekstem o kupnie swetra. A co ty jesteś bankomat?! Niestety wygląda na to, że dla niej tak. Z twojego posta wyraźnie widać, że kuzynka ma roszczeniowe podejście, uważa, że jesteś "bogata", a ona nie, więc "należy" jej się to co twoje. Zrobisz jak zechcesz, możesz ją finansować do końca życia, albo wyjaśnić sytuację (ryzyko utraty waszej relacji oczywiście istnieje, a nawet jest bardzo prawdopodobne, kuzynka na pewno nie będzie zadowolona, że sponsorka przejrzała na oczy).
__________________
Dbam o siebie
![]() Edytowane przez --Olka-- Czas edycji: 2013-07-06 o 19:08 |
|
|
|
|
#3224 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2012-02
Wiadomości: 2 200
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Cytat:
Zwlaszcza, ze o ile dobrze rozumiem post Bawitching to nie jest tak, ze nie moze znalezc pracy czy cos tylko sie jej nie chce ( co swoja droga jest o tyle glupie, ze bedac na utrzymaniu rodzicow ma sie cala te kase na przyjemnosci dla siebie wiec nawet kiepska placa jest 'oplacalna')-jak kiedys sie bedzie sama musiala utrzymywac to chocby dostala dwa razy wiecej juz jej tyle nie zostanie na przyjemnosci - moze ktos powinien ja uswiadomic .A moze znajdzie bogatego meza i bedziemy jej zazdroscic . Taki tobias solorz chyba wciaz jest wolny .
|
|
|
|
|
#3225 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 255
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Mój post trochę po za tematem, ale jednak się w nim mieści
![]() Od września-października będę szukać współlokatora czy współlokatorki do drugiego pokoju w wynajmowanym przeze mnie mieszkaniu. Ja mieszkam z przyjaciółką w dwójce, w mieszkaniu są tylko dwa pokoje. Nie jestem właścicielką tego lokum. Chciałabym się poradzić bardziej doświadczonych wizażanek, jak ustrzec się przed dziwakami? Coś w stylu castignu? Jak napisać ciekawie ogłoszenie? Moja poprzednia współlokatorka nie była najgorsza, tyle że kompletnie się do nas nie odzywała. Kilkanaście razy próbowałyśmy zagadać, zaprosić do siebie na wino, piwo itd. Bez skutku. Rozumiem, że nie wszyscy szukają wszędzie koleżanek, przyjaźni, ale źle mieszka się z kimś kto jak ognia unika ludzi i kontaktu. Jak sformułować takie wymaganie w ogłoszeniu?
__________________
|
|
|
|
#3226 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-07
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 3 348
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Cytat:
__________________
"Upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem"
|
|
|
|
|
#3227 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2008-09
Lokalizacja: Olsztyn
Wiadomości: 2 085
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Cytat:
ja bym napisała w ogłoszeniu tylko tyle, że szukam sympatycznej, dbającej o porządek itp. jak dla mnie wspominanie o kontaktowej czy towarzyskiej osobie kojarzy się z imprezowaniem , kilka osób może to zrazić, a to czy z przyszłą współlokatorką da się pogadać raczej wyniknie z pierwszej rozmowy
__________________
|
|
|
|
|
#3228 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-07
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 3 348
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Cytat:
chodziło mi tylko o to żeby takie rzeczy zamieszczać w ogłoszeniu, a nie tylko, że się szuka współlokatorki do pokoju i skupić się na opisie pokoju i mieszkania
__________________
"Upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem"
|
|
|
|
|
#3229 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2008-09
Lokalizacja: Olsztyn
Wiadomości: 2 085
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Cytat:
chociaż i tak na ogłoszenie dla niepalących odpowiadają palący, a dla dbających o porządek bałaganiarze - przetestowane na własnej skórze dobry współlokator to już chyba gatunek wymierający
__________________
|
|
|
|
|
#3230 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-08
Wiadomości: 3 530
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Znam takich bałaganiarzy, którzy specjalnie szukają sobie porządnickich wspólokatorów w nadziei, ze ktoś będzie sprzątam za nich
__________________
Nikt nie śledzi tak bacznie postępowania innych jak ten, komu nic do tego. (V.Hugo) Kobieta nigdy nie wie czego chce, ale nie spocznie, dopóki nie osiągnie celu.
|
|
|
|
#3231 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 10
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Ja bym napisała, że szukam komunikatywnych ludzi, dbających o porządek i znających umiar w każdym zakresie
na tzw. castingu już po zachowaniu i wyglądzie można częściowo poznać co jest na rzeczy. Warto podczas takiej rozmowy dopytać się o kwestie , na których szczególnie Wam zależy. Powodzenia
|
|
|
|
#3232 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-09
Wiadomości: 301
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
mieszkam w akademiku będzie już 3 rok i też niezłe ziółka przewinęły się przez mój pokój i skład (skład to jest 2 pokoje 2-osobowe + malutka kuchnia + łazienka).
![]() Współlokatorka nr 1 z którą dzieliłam pokój, roboczo nazwijmy Ola ![]() - mam problem z wypadającymi włosami o czym poinformowałam ją zamin jeszcze ze sobą zamieszkałyśmy. ustaliłyśmy ze ja będę odkurzać i zamiatać codziennie, rano lub wieczorem, kiedy będę mieć czas ale codziennie. mimo to zawsze zanim wstałam Ola zamiatała dokładnie podłogę i denerwowała się że miałam przecież ja to robić. dzień w dzień. nawet jak za odkurzyłam przed snem dzień wcześniej ona rano zamiatała - uparcie podlewała codzienne mojego fiołka mimo moich próśb aby tego nie robiła w ogóle. w końcu zgnił. kolejne 2 które kupiłam także ![]() - miała wielki problem gdy odwiedzał mnie mój chłopak, o czym jednak nie powiedziała jak normalny człowiek, tylko po kilku miesiącach podczas gdy był u mnie Ola zrobiła wielką awanturę, że przychodzi za często, że nie ma spokoju, i ogólnie że ma więcej nie przychodzić bo już nie może tego znieść. a jak ją zapytałam czemu nie powiedziała wcześniej, że ma z tym problem to stwierdziła że powinnam była się domyślić - nagle w połowie semestru przestała się odzywać. jak coś zagadałam to mnie zbywała półsłówkami i w końcu dałam spokój. były dni kiedy nie zamieniłyśmy ze sobą ani słowa.. można było zwariować w takiej ciszy i w końcu w pokoju byłam gościem ![]() - pod koniec semestru nie wiem co jej odwaliło ale odwróciły się jej dzień z nocą.. przez bite miesiąc jej dzień wyglądał tak. szła na zajęcia (albo i nie) a potem ledwo wróciła kładła się spać, a że nie mogła spać w świetle to żądała zasuniętych żaluzji. i tak spała do 23-24 potem wstawała i coś tam sobie robiła do 8-9 rano i znowu szła spać. i tak przez cały miesiąc - a rozstałyśmy się w bardzo nieprzyjaznych stosunkach gdy przypadkiem jak weszłam do składu usłyszałam jak bardzo brzydko obgaduje mnie z sąsiadkami Sąsiadka ze składu, roboczo Ala - bardzo specyficzna dziewczyna. miała długie blond włosy. w łazience co wieczór spędzała godziny wcierając w te włosy całe litry odżywek, jakiś olejów i bóg wie czego. po wymieszaniu specyfików, zapach tych włosów był na prawdę osobliwy co ciekawe po każdej takiej sesji urodowej cała podłoga w łazience była zalana wodą. za pierwszym razem nawet nie zauważyłam i weszłam energicznie do łazienki a następne co pamiętam to jak uderzam głową o zlew i leżę na podłodze zastanawiając się co się właściwie teraz stało. chodziłam potem długi czas z dużym guzem na czole. teraz już potrafię się z tego śmiać - Ala uwielbiała gotować głównie 2 rzeczy. sos do spaghetti i zupę pomidorową. zawsze ogromny garnek jednego lub drugiego. niby nic złego, tyle że stojąca obok kuchenki lodówka zawsze była w pomarańczowe kropki, tak samo jak ściana za kuchenką. tego jednak nigdy nie myła. właściwie to naczynia myła po sobie raz na tydzień. a brudziła ich bardzo dużo jak na 1 osobę, co mnie niezmiernie irytowało. nie miała też za grosz wyobraźni, jednego razu gorący garnek od razu po gotowaniu postawiła na blacie, bez żadnej podstawki czy czegokolwiek. został potem okrągły ślad i musiałyśmy płacić za zniszczenie blatu - nie wstydziła się chyba niczego. nie była jakoś strasznie gruba ale miała lekką nadwagę i straszliwy cellulit na nogach. ale potrafiła całymi dniami chodzić po składzie (np kuchni) w koszulce do pasa bez stanika i w samych majtkach (czasem nawet stringach) i śpiewać sobie różne piosenki. nie żeby mi to jakoś straszliwie przeszkadzało ale wstyd mi było jak siedzą u mnie znajomi a ona tak paraduje po kuchni.. ![]() - co tydzień we wtorki na pół godziny przed moim wyjściem na wieczorne zajęcia przychodził do niej jej chłopak, udawali się do łazienki i brali razem prysznic przy akompaniamencie głośnych krzyków i jęków ![]() - magazynowała śmieci (na szczęście takie "nie śmierdzące" np stare ulotki, opakowania po kosmetykach, papierki po batonach) w pokoju. a gdy się przestały mieścić to i na korytarzu - ale i tak największy numer wykręciła swojej współlokatorce na koniec semestru gdy trzeba było się wyprowadzić i oddać pokój. Ala pod nieobecność swojej współlokatorki szybko się spakowała i wyjechała zostawiając jej do posprzątania wszystko - łącznie z tymi śmieciami co magazynowała w zeszłym roku trafiłam na dziewczynę z Mongolii na początku byłam zszokowana ale okazało się że to mega kochana dziewczyna ma jednak mnóstwo może nie tyle denerwujących co zabawnych zwyczajów.
|
|
|
|
#3233 | |
|
po prostu Em :)
Zarejestrowany: 2005-06
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 28 407
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Cytat:
__________________
od maja 2012 przejechałam na rolkach 488 km
|
|
|
|
|
#3234 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2012-09
Lokalizacja: Lajkovac
Wiadomości: 2 480
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Tak, tak, koniecznie
. Fajnie się czyta te Twoje opowieści^^.
|
|
|
|
#3235 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-01
Wiadomości: 4 677
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Cytat:
Koleżanka mieszkała z dziewczyną z Mongolii Było to... interesujące, panna myła się raz na tydzień (bo ponoć u niej taka częstotliwość wystarczy), puszczała głośną muzykę gdy znajoma spała, włączała też wtedy światło i łaziła głośno po pokoju. Kiedyś wyjadła całą wałówkę, którą kumpela dostała z domu, ponieważ nie miała czym poczęstować gości Ciekawa jestem opowieści o innych egzotycznych współlokatorkach - Mongołkach ;> |
|
|
|
|
#3236 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 4 065
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Cytat:
2) to też jestem w stanie zrozumieć, w czasie sesji funkcjonuję podobnie - na szczescie moja sasiadka też ;D |
|
|
|
|
#3237 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-09
Wiadomości: 301
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Cytat:
nie wyraziłam się precyzyjnie żeby nie robić postu na stronę. ale wcale nie miałam tych gości często. chłopak wpadał tylko w weekendy w sobotę lub niedzielę na obiad a potem ze 2 godz po obiedzie. tak to spotykaliśmy się u niego. a innych gości na dłużej też nie miałam często. znałam sporo osób z akademika i czasem ktoś wpadał pożyczyć zeszyt lub szklankę cukru albo zapytać czy idę na piwo. na 2 min dosłownie. i to nie żeby co godzinę albo chociaż codziennie. takie zwykłe normalne funkcjonowanie z ludźmi. i tak mieszkałyśmy w cichym akademiku. w innych na porządku dziennym byli obcy ludzie pijani albo i nawet trzeźwi wpadający do pokoju o różnych porach dnia i nocy też. na swoją obronę dodam też, że nigdy nie zdarzyło mi się pić w pokoju alkoholu zakładam że wtedy już padłabym trupem pod spojrzeniem koleżanki ![]() Ciekawi mnie jeszcze stwierdzenie że wykazuję się jakimś brakiem szacunku dla współlokatorki przyprowadzając znajomych. jest to tak samo jej pokój jak i mój. mam całkowite prawo mieć gości w pokoju o ile mieści się to w granicach rozsądku. moi goście nie przeszkadzają jej w śnie, nie zostają na noc, nie awanturują się, nie ruszają jej rzeczy. nawet jak rozmawiamy to zazwyczaj w kuchni. to że ktoś jest hmm powiedzmy "aspołeczny" nie jest powodem dla którego ja mam nie mieć żadnego życia towarzyskiego w pokoju. co innego gdybym faktycznie robiła te imprezy na 60 osób w środku nocy ponadto. nie uczyła się aż tyle. większość czasu spędzała grając na komputerze w Settlers bodajże
Edytowane przez madzia1251 Czas edycji: 2013-08-11 o 00:57 |
|
|
|
|
#3238 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-09
Wiadomości: 301
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Cytat:
![]() moja współlokatorka z Mongolii roboczo hmm Omaka (mongolskie imie)- nie wiem jakim cudem, ale Omaka bardzo dobrze umie mówić po polsku. nie mieści mi się w głowie jaki trzeba mieć talent do języków, aby w rok nauczyć się płynnie mówić i pisać (z zachowaniem ortografii) po polsku mówi jednak strasznie szybko i ze swoim akcentem, przez co momentami kompletnie nie rozumiem co ona do mnie mówi na początku to był straszny problem, bo źle zrozumiałam jej imię i cały czas mówiłam do niej źle. a ona biedna zamiast mnie poprawić tylko się uśmiechała. potem się okazało że w Mongolii nie wypada tak. w sensie poprawiać kogoś czy coś ![]() - bała się zostawać sama w składzie z sąsiadami (2 chłopaków). i to tak bardzo że zamykała pokój na klucz jak wychodziłam co ciekwae gdy ja byłam w pokoju spokojnie z nimi rozmawiała i śmiała się z nimi gdy się spotkali w kuchni - nie wiem skąd się biorą opinie (słyszałam od nie jednej osoby) że Mongołowie się nie myją. Omaka dzień w dzień rano i wieczorem. i bardzo jej się to chwali zdziwiło mnie tylko że używa na raz 4 ręczników w różnych kolorach. okazało się że to jakiś zwyczaj (czy nakaz czy coś) że nie można wycierać tym samym ręcznikiem rąk i nóg czy głowy ponadto ta cudowna (mongolska?) muzyka słuchana przy kąpieli...![]() - głowę to ma niesamowicie silną. pije sporo, i sporo imprezuje ale jeszcze jej nie widziałam żeby wyglądała na pijaną, mówiła jakieś głupoty albo chociaż szła jak błyskawica (nie szybko, zygzakiem :P ) raz jedyny piłam z Omaką i jej znajomymi. to dobrze że piliśmy w naszym pokoju to nigdzie nie musiałam iść. to ponoć u nich powszechne że piją duzo i szybko. w końcu co się dziwić.. Mongolia jest z 3 stron otoczona przez Rosję :P - i najlepszy (najsmaczniejszy). raz na jakiś czas (w jakieś tam swoje święta religijne) zasiadała przed laptopem, łączy się ze swoją mamą i zaczyna lepić coś pomiędzy naszymi pierogami a uszkami do barszczu. jest z podobnego ciasta a w środku jest mięso mielone z cebulą. i nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt że lepi tego z 300 sztuk! i potem gotuje sobie do każdego posiłku. absolutnie każdego. częstuje mnie tym często i powiem wam że pyszne to jest. no ale ile można.. ![]() to tylko nieliczne co mi na szybko przyszły do głowy jak mi się coś przypomni to dopiszę. ale wypada pochwalić trochę, żeby nie było że wiecznie narzekam tylko dziewczyna jest przewspaniała na co dzień. jak wstaje wcześniej niż ja to chyba chodzi na palcach cały czas bo nigdy mnie nie budzi, tak samo jak wraca późno
|
|
|
|
|
#3239 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 1 164
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Ok, teraz kolej na moją współlokatorkę. Mieszkałam z nią krótko, pozostałe dziewczyny były swietne, tylko ona jakaś dziwna
. Nazwijmy ją, hm, Ela.1. Ela była chora, gdy ktoś dotykał jej rzeczy, glównie naczyń, bo tylko te miała poza swoim pokojem. Za każdym razem jadła coś, od razu myła kubek/talerz i chowała je do swojej szafki. Cała reszta (czyli nasza czwórka) dzieliła się tym co miała, ale ok, rozumiem. Sęk jednak w tym, że gdy sama czegoś potrzebowała, brała to od innych, bez pytania. Tak samo z rzeczami w łazience. Raz prawie zabiła którąś z nas, bo coś jej tam ruszyłyśmy. Ale jeśli znajdowała w lazience coś, co nie wiedziała do kogo należy (a lubiła przekładać różne rzeczy, tak żeby jej było wygodnie ), nie pytała nawet czyje to, tylko wrzucała na pierwszą lepszą półkę (najczęściej moją).2. Sprzątanie. Mieszkałyśmy w piątkę, więc trudno o utrzymanie nieskazitelnego porządku. Dziewczyny chodziły do pracy, ja na uczelnię, dwie z nich jeszcze robiły drugi kierunek. Często wracałyśmy zmęczone, nie zawsze miałyśmy siłę i czas przestrzegać harmonogramu sprzątania. A harmonogram wyglądał następująco: jeden tydzień-jedna sprząta - całe mieszkanie (100 m2)! Zasugerowałam dziewczynom, że może byłoby łatwiej jeśli podzieliłybyśmy się obowiązkami tak, żeby każda sprzątała co tydzień, ale np. jedno pomieszczenie. Stwierdziły, że to super pomysł. Tylko Eli nie pasowało, bo nikt jej nie zapytał o zdanie, poza tym jak będziemy teraz WERYFIKOWAĆ kto posprzątał, a kto nie?! Tak, użyła słowa "weryfikować", a nam opadły szczęki. Ale ostatecznie pomysł został .3. Ela była trochę antyspołeczna. Z dziewczynami można było pogadać na każdy temat, zawsze kiedy wracałyśmy z uczelni/pracy, jadłyśmy obiad, gadałyśmy razem, śmiałyśmy się. Ona jedna wracała, brała coś do jedzenia (NIGDY nie zauważyłam, żeby przygotowała sobie ciepły posiłek) i zamykała się w pokoju. Jak jej coś nie pasowało, nie potrafiła porozmawiać (no chyba że ktoś coś przestawił, to wtedy od razu się pluła ), tylko, uwaga, zostawiała kartkę na lodówce . Raz zauważyłyśmy kartkę podpisaną "INFORMACJA" i na niej jakiś tekst o sprzątaniu, zarządziła (a też nas nie zapytała, bycz ), że ten tydzień przesuwa, tamten jest nieważny - nic z tego nie zrozumiałam. Przychodziły rachunki za prąd - to samo, podliczała je i zostawiała kartkę ile kto ma jej oddać (bez słowa).4. Nie wiem jakim cudem, ale Ela miała chłopaka. Chłopak często do niej przychodził, nocował, ale serio, nie wiem jak to możliwe, ze jeszcze jej nie zabił. Totalny pantofel. Gdy przechodziłam koło jej pokoju, ciągle słyszałam jej uniesiony głos, non stop się go o coś czepiała, poprawiała, pouczała. Masakra... 5. Obrazała się o byle co. Wracała z pracy ostatnia i na wiadomość, że jest już kolejka do łazienki potrafiła mruknąć do siebie "Aha, czyli wejdę za dwie godziny". Sama siedziała w łazience godzinę, czasami wchodziła rano kiedy wszystkie dizewczyny szykowały się do pracy i na ich delikatne pytania "Ela, długo jeszcze będziesz" zaczynała na nie napadać. Podobnie było z przypomnieniem, że teraz jej kolej, żeby kupiła papier toaletowy itd. Ogólnie same się z tego śmiałyśmy i śmiejemy do tej pory, ale naprawdę, nie wiem jak ten chłopak czy ludzie z najbliższego otoczenia z nią wytrzymują... Edytowane przez 201706121151 Czas edycji: 2013-08-14 o 02:42 |
|
|
|
#3240 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2008-10
Wiadomości: 22 728
|
Dot.: Dziwni współlokatorzy i ich nawyki- wątek ku śmiechowi
Dowiedziałam się że moi współlokatorzy ostatnio spakowali się jednej nocy i uciekli. Bo wisieli właścicielowi kilka tysięcy już, a on się głupi pochwalił, że na czarno wynajmuje. Więc nie ma prawa ich o nic ścigać teraz, gdyby to zgłosił to by mu wlepili grzywnę i zaległe podatki.
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Forum plotkowe
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 04:27.





ale nie watpie,ze i sasiedzi potrafia dac w kosc.
. Tzn to ejst wlasciwie dwupokojowe mieszkanie ale w drugim pokoju wlasciciele trzymaja swoje rzeczy i jest zamkniety.








mówi jednak strasznie szybko i ze swoim akcentem, przez co momentami kompletnie nie rozumiem co ona do mnie mówi
ponadto ta cudowna (mongolska?) muzyka słuchana przy kąpieli...
