Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX - Strona 23 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Być rodzicem > Poczekalnia - będę mamą

Notka

Poczekalnia - będę mamą Forum dla przyszłych rodziców. Poczekalnia - będę mamą to miejsce, w którym podzielisz się tematami związanymi z oczekiwaniem na potomstwo.

Pokaż wyniki sondy: XXI część wątku powinna się nazywać:
Wrześniowo - październikowe mamusie 2013 3 5,45%
Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy 14 25,45%
Wszystkie foczki poszły rodzić - jak tu z nudy nie urodzić?! 3 5,45%
Część porodów za nami, reszta z nas też pragnie zostać mamami 2 3,64%
Która kolejna się rozpakuje, wielkie napięcie się tu buduje 11 20,00%
Kiedy nastąpi porodu data, tż zostanie nazwany "tata"? 6 10,91%
Czop odchodzi, skurczyk trzyma, to znów poród się zaczyna 16 29,09%
Która teraz pójdzie rodzić? Której czop zacznie odchodzić? 0 0%
Głosujący: 55. Nie możesz głosować w tej sondzie

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2013-09-09, 20:00   #661
angelikada
Wtajemniczenie
 
Avatar angelikada
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 2 155
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Cytat:
Napisane przez policzanka Pokaż wiadomość
Hej dziewczynki!Na poczatku gratuluje nowym mamusiom!!W koncu i Wy się doczekałyscie
U Nas pomalutku do przoduLila rośnie jak na drozdzachOgolnie to grzeczne dzieckoDzis w nocy dała mamuni ładnie pospac-wstała tylko o 2 i o 6 na karmienie.Zastanawiam się w sumie czy to dobrze..Ponoc dzieci w nocy powinny byc czesciej przystawiane.Ja osobiscie nie chciałabym jej budzic bo wiem jaka poddenerwowana jest wtedy i mi nie chce ssac..
hmm wiesz jeszcze nie mam maluszka przy sobie ale uważam że dobrze zrobiłaś że nie budziłaś małej bo najwidoczniej tyle ile zjadła jej w zupełności wystarczyło i przespała dość długo i Ty przynajmniej też spałaś uważam że nic na siłe
angelikada jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:00   #662
Asiek84
Wtajemniczenie
 
Avatar Asiek84
 
Zarejestrowany: 2007-05
Lokalizacja: Sdlc
Wiadomości: 2 206
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Cytat:
Napisane przez your Angel Pokaż wiadomość
Uwaga, rozpisuję się

W sobotę rano po wizycie na IP stwierdzono, że muszę zostać na oddziale. Męczyła mnie wysoka gorączka i typowe objawy grypy w dodatku lekarz i położna panikowali, że jestem już tydzień a nie 2 dni po terminie (tzn., że lekarz prowadzący źle wyliczył termin na samym początku). Położyli mnie na odział patologii ciąży, podali w kroplówce coś paracetamolo-pochodnego plus glukozę i zdecydowali, że od jutra podają oksy i bez małego już mnie nie wypuszczą

Mały jednak zdecydował, że jego żadna syntetyczna oksy nie interesuje i zaczął pracować nad wyjściem od 5.30 następnego dnia – zaczęły się sączyć wody. Skurcze pojawiły się błyskawicznie, nabierały ogromnej mocy i ostro wymęczyły mnie do samego końca. Praktycznie od początku do końca były co 2 minuty i trwały 1 minutę. Muszę zaznaczyć, że jestem osobą z naprawdę bardzo niskim progiem bólu – to ma w tej sytuacji duże znaczenie Na to na pewno też nakładało się to, że od paru dni męczyła mnie grypa, nie byłam w super formie. Walka była bardzo ostra, po paru godzinach nie miałam wątpliwości, że to największy ból mojego życia Rozwarcie powiększało się około 1cm na godzinę.

O 12 po moim telefonie dołączył tż, przenieśli nas na salę porodów rodzinnych. Dostaliśmy piłkę i przyniosło mi to nieco ulgi. Na skurczu nie mogłam ani stać, ani leżeć – podskakiwanie było optymalne i pomagało małemu prawidłowo wstawić się w kanał. W trakcie skurczu prosiłam żeby tż do mnie nie mówił i mnie nie dotykał – wtedy każdy dodatkowy bodziec okrutnie mnie drażnił. Jak odpuszczało to prosiłam żeby coś opowiadał –co u naszych kotów, czy zrobił pranie, co miał na obiad Poza tym mnie głaskał, przytulał, masował plecy. Pamiętam, że zapach jego t-shirta działał na mnie jak relanium

Po pół godziny za radą położnej poszliśmy z piłką pod prysznic. Byłam cała rozebrana, na piłce podłożono ceratkę żebym efektownie nie zjechała Na skurczu skakałam na piłce, na luzie prosiłam żeby tż polewał mi plecy, po chwili sama polewałam sobie brzuch. Ciepło ciutkę rozluźniało, ale na tym etapie już solidnie jęczałam. Czułam też mdłości i kombinowałam gdzie mogę zwymiotować żeby nie narobić sobie wstydu

Położna oceniła, że jest już 8 cm, tż wciągnął mnie na łóżko porodowe (ja już traciłam moc) i zaczęło się najtrudniejsze. Ból był dla mnie potworny, bardzo częsty. Położna zaaplikowała mi żel położniczy Natalis, który wcześniej kupiłam za grubą kasę – raczej go nie polecę, bo nie uratował mnie przed nacięciem, efekt „znieczulający” wynikał może z minimalnego chłodzenia. Niewykluczone, że ułatwił małemu „wyślizgnięcie”, ale i to raczej bez szału (skład Natalis jest podobny do Durex Play ). Dostałam też jakiś czopek i zastrzyk w tyłek, nastąpił instruktaż jak mam posługiwać się gazem rozweselającym. Moja przytomność umysłu i sprawność dłoni, którą miałam naciskać z całej siły guzik była już nędzna więc tż cały czas mówił co mam robić (naciśnij, zaciągnij się, trzymaj, wypuszczaj). Po pół godziny byłam już mocno przyćpana, miałam ochotę umrzeć, ale kazałam sobie powtarzać, że jeszcze tylko trochę i dam radę Przyznaję, że wrzeszczałam okropnie, traciłam kontrolę nad oddychaniem z gazem, nie byłam w stanie podnieść się wyżej na łóżku, totalne zwłoki

W 10 godzinie porodu weszła dodatkowo lekarka oraz salowa. Teraz zaczęła się magia. Pełne rozwarcie, wychodzi główka. To było dużo lżejsze niż pracowanie nad rozwarciem. Kazano mi podkurczyć nogi do góry, głowę do klatki piersiowej i przeć z całych sił. Troszkę pękło mi krocze i trzeba też było je naciąć (podobno 4 szwy), ale to było tylko lekkie szczypanie (podpisuję się pod Kaśką – jak spiryt na ranę ). Po około 7 parciach wyszedł malutki a ja otrzeźwiałam w kilka sekund Poinformowałam tylko kilka razy wszystkich zebranych w pokoju, że „urodziłam dziecko” tonem nie znoszącym sprzeciwu i przepełnionym dumą Na wypadek gdyby ktoś tego nie zauważył Dostałam chłopca na klatę i miałam wrażenie, że to jedno z najdziwniejszych odczuć świata

Tż poszedł towarzyszyć Julkowi w pierwszej kąpieli i cykać mu bogatą sesję zdjęciową, która kwadrans później obiegła cały świat a ja urodziłam łożysko i miałam szyte krocze. Byłam bardzo szczęśliwa, że mały jest już z nami i zdrowy i że horror porodu już za mną.

Potem powiedziałam tż ze smutkiem, że bardzo chciałam mieć jeszcze córeczkę, ale drugiej takiej akcji nie przeżyję i najwyżej będziemy musieli adoptować
super dzielna byłaś...
Asiek84 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:00   #663
rubinka25
Rozeznanie
 
Avatar rubinka25
 
Zarejestrowany: 2008-08
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 685
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Cytat:
Napisane przez your Angel Pokaż wiadomość
Uwaga, rozpisuję się

W sobotę rano po wizycie na IP stwierdzono, że muszę zostać na oddziale. Męczyła mnie wysoka gorączka i typowe objawy grypy w dodatku lekarz i położna panikowali, że jestem już tydzień a nie 2 dni po terminie (tzn., że lekarz prowadzący źle wyliczył termin na samym początku). Położyli mnie na odział patologii ciąży, podali w kroplówce coś paracetamolo-pochodnego plus glukozę i zdecydowali, że od jutra podają oksy i bez małego już mnie nie wypuszczą

Mały jednak zdecydował, że jego żadna syntetyczna oksy nie interesuje i zaczął pracować nad wyjściem od 5.30 następnego dnia – zaczęły się sączyć wody. Skurcze pojawiły się błyskawicznie, nabierały ogromnej mocy i ostro wymęczyły mnie do samego końca. Praktycznie od początku do końca były co 2 minuty i trwały 1 minutę. Muszę zaznaczyć, że jestem osobą z naprawdę bardzo niskim progiem bólu – to ma w tej sytuacji duże znaczenie Na to na pewno też nakładało się to, że od paru dni męczyła mnie grypa, nie byłam w super formie. Walka była bardzo ostra, po paru godzinach nie miałam wątpliwości, że to największy ból mojego życia Rozwarcie powiększało się około 1cm na godzinę.

O 12 po moim telefonie dołączył tż, przenieśli nas na salę porodów rodzinnych. Dostaliśmy piłkę i przyniosło mi to nieco ulgi. Na skurczu nie mogłam ani stać, ani leżeć – podskakiwanie było optymalne i pomagało małemu prawidłowo wstawić się w kanał. W trakcie skurczu prosiłam żeby tż do mnie nie mówił i mnie nie dotykał – wtedy każdy dodatkowy bodziec okrutnie mnie drażnił. Jak odpuszczało to prosiłam żeby coś opowiadał –co u naszych kotów, czy zrobił pranie, co miał na obiad Poza tym mnie głaskał, przytulał, masował plecy. Pamiętam, że zapach jego t-shirta działał na mnie jak relanium

Po pół godziny za radą położnej poszliśmy z piłką pod prysznic. Byłam cała rozebrana, na piłce podłożono ceratkę żebym efektownie nie zjechała Na skurczu skakałam na piłce, na luzie prosiłam żeby tż polewał mi plecy, po chwili sama polewałam sobie brzuch. Ciepło ciutkę rozluźniało, ale na tym etapie już solidnie jęczałam. Czułam też mdłości i kombinowałam gdzie mogę zwymiotować żeby nie narobić sobie wstydu

Położna oceniła, że jest już 8 cm, tż wciągnął mnie na łóżko porodowe (ja już traciłam moc) i zaczęło się najtrudniejsze. Ból był dla mnie potworny, bardzo częsty. Położna zaaplikowała mi żel położniczy Natalis, który wcześniej kupiłam za grubą kasę – raczej go nie polecę, bo nie uratował mnie przed nacięciem, efekt „znieczulający” wynikał może z minimalnego chłodzenia. Niewykluczone, że ułatwił małemu „wyślizgnięcie”, ale i to raczej bez szału (skład Natalis jest podobny do Durex Play ). Dostałam też jakiś czopek i zastrzyk w tyłek, nastąpił instruktaż jak mam posługiwać się gazem rozweselającym. Moja przytomność umysłu i sprawność dłoni, którą miałam naciskać z całej siły guzik była już nędzna więc tż cały czas mówił co mam robić (naciśnij, zaciągnij się, trzymaj, wypuszczaj). Po pół godziny byłam już mocno przyćpana, miałam ochotę umrzeć, ale kazałam sobie powtarzać, że jeszcze tylko trochę i dam radę Przyznaję, że wrzeszczałam okropnie, traciłam kontrolę nad oddychaniem z gazem, nie byłam w stanie podnieść się wyżej na łóżku, totalne zwłoki

W 10 godzinie porodu weszła dodatkowo lekarka oraz salowa. Teraz zaczęła się magia. Pełne rozwarcie, wychodzi główka. To było dużo lżejsze niż pracowanie nad rozwarciem. Kazano mi podkurczyć nogi do góry, głowę do klatki piersiowej i przeć z całych sił. Troszkę pękło mi krocze i trzeba też było je naciąć (podobno 4 szwy), ale to było tylko lekkie szczypanie (podpisuję się pod Kaśką – jak spiryt na ranę ). Po około 7 parciach wyszedł malutki a ja otrzeźwiałam w kilka sekund Poinformowałam tylko kilka razy wszystkich zebranych w pokoju, że „urodziłam dziecko” tonem nie znoszącym sprzeciwu i przepełnionym dumą Na wypadek gdyby ktoś tego nie zauważył Dostałam chłopca na klatę i miałam wrażenie, że to jedno z najdziwniejszych odczuć świata

Tż poszedł towarzyszyć Julkowi w pierwszej kąpieli i cykać mu bogatą sesję zdjęciową, która kwadrans później obiegła cały świat a ja urodziłam łożysko i miałam szyte krocze. Byłam bardzo szczęśliwa, że mały jest już z nami i zdrowy i że horror porodu już za mną.

Potem powiedziałam tż ze smutkiem, że bardzo chciałam mieć jeszcze córeczkę, ale drugiej takiej akcji nie przeżyję i najwyżej będziemy musieli adoptować

your Angel trochę się namęczyłaś przy porodzie
ale dałaś radę! zuch mamuśka z Ciebie!!!

a co do drugiego porodu... drugi może być zupełnie inny od pierwszego i na pewno krótszy. Pewnie szybko zapomnisz o bólu porodu!




Twoje "urodziłam dziecko" mnie rozwaliło
__________________
14.09.2013 Filipek

01.02.2016
Leoś
rubinka25 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:02   #664
misia332
Zakorzenienie
 
Avatar misia332
 
Zarejestrowany: 2008-07
Lokalizacja: Śląsk
Wiadomości: 10 955
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Cytat:
Napisane przez your Angel Pokaż wiadomość
Uwaga, rozpisuję się

W sobotę rano po wizycie na IP stwierdzono, że muszę zostać na oddziale. Męczyła mnie wysoka gorączka i typowe objawy grypy w dodatku lekarz i położna panikowali, że jestem już tydzień a nie 2 dni po terminie (tzn., że lekarz prowadzący źle wyliczył termin na samym początku). Położyli mnie na odział patologii ciąży, podali w kroplówce coś paracetamolo-pochodnego plus glukozę i zdecydowali, że od jutra podają oksy i bez małego już mnie nie wypuszczą

Mały jednak zdecydował, że jego żadna syntetyczna oksy nie interesuje i zaczął pracować nad wyjściem od 5.30 następnego dnia – zaczęły się sączyć wody. Skurcze pojawiły się błyskawicznie, nabierały ogromnej mocy i ostro wymęczyły mnie do samego końca. Praktycznie od początku do końca były co 2 minuty i trwały 1 minutę. Muszę zaznaczyć, że jestem osobą z naprawdę bardzo niskim progiem bólu – to ma w tej sytuacji duże znaczenie Na to na pewno też nakładało się to, że od paru dni męczyła mnie grypa, nie byłam w super formie. Walka była bardzo ostra, po paru godzinach nie miałam wątpliwości, że to największy ból mojego życia Rozwarcie powiększało się około 1cm na godzinę.

O 12 po moim telefonie dołączył tż, przenieśli nas na salę porodów rodzinnych. Dostaliśmy piłkę i przyniosło mi to nieco ulgi. Na skurczu nie mogłam ani stać, ani leżeć – podskakiwanie było optymalne i pomagało małemu prawidłowo wstawić się w kanał. W trakcie skurczu prosiłam żeby tż do mnie nie mówił i mnie nie dotykał – wtedy każdy dodatkowy bodziec okrutnie mnie drażnił. Jak odpuszczało to prosiłam żeby coś opowiadał –co u naszych kotów, czy zrobił pranie, co miał na obiad Poza tym mnie głaskał, przytulał, masował plecy. Pamiętam, że zapach jego t-shirta działał na mnie jak relanium

Po pół godziny za radą położnej poszliśmy z piłką pod prysznic. Byłam cała rozebrana, na piłce podłożono ceratkę żebym efektownie nie zjechała Na skurczu skakałam na piłce, na luzie prosiłam żeby tż polewał mi plecy, po chwili sama polewałam sobie brzuch. Ciepło ciutkę rozluźniało, ale na tym etapie już solidnie jęczałam. Czułam też mdłości i kombinowałam gdzie mogę zwymiotować żeby nie narobić sobie wstydu

Położna oceniła, że jest już 8 cm, tż wciągnął mnie na łóżko porodowe (ja już traciłam moc) i zaczęło się najtrudniejsze. Ból był dla mnie potworny, bardzo częsty. Położna zaaplikowała mi żel położniczy Natalis, który wcześniej kupiłam za grubą kasę – raczej go nie polecę, bo nie uratował mnie przed nacięciem, efekt „znieczulający” wynikał może z minimalnego chłodzenia. Niewykluczone, że ułatwił małemu „wyślizgnięcie”, ale i to raczej bez szału (skład Natalis jest podobny do Durex Play ). Dostałam też jakiś czopek i zastrzyk w tyłek, nastąpił instruktaż jak mam posługiwać się gazem rozweselającym. Moja przytomność umysłu i sprawność dłoni, którą miałam naciskać z całej siły guzik była już nędzna więc tż cały czas mówił co mam robić (naciśnij, zaciągnij się, trzymaj, wypuszczaj). Po pół godziny byłam już mocno przyćpana, miałam ochotę umrzeć, ale kazałam sobie powtarzać, że jeszcze tylko trochę i dam radę Przyznaję, że wrzeszczałam okropnie, traciłam kontrolę nad oddychaniem z gazem, nie byłam w stanie podnieść się wyżej na łóżku, totalne zwłoki

W 10 godzinie porodu weszła dodatkowo lekarka oraz salowa. Teraz zaczęła się magia. Pełne rozwarcie, wychodzi główka. To było dużo lżejsze niż pracowanie nad rozwarciem. Kazano mi podkurczyć nogi do góry, głowę do klatki piersiowej i przeć z całych sił. Troszkę pękło mi krocze i trzeba też było je naciąć (podobno 4 szwy), ale to było tylko lekkie szczypanie (podpisuję się pod Kaśką – jak spiryt na ranę ). Po około 7 parciach wyszedł malutki a ja otrzeźwiałam w kilka sekund Poinformowałam tylko kilka razy wszystkich zebranych w pokoju, że „urodziłam dziecko” tonem nie znoszącym sprzeciwu i przepełnionym dumą Na wypadek gdyby ktoś tego nie zauważył Dostałam chłopca na klatę i miałam wrażenie, że to jedno z najdziwniejszych odczuć świata

Tż poszedł towarzyszyć Julkowi w pierwszej kąpieli i cykać mu bogatą sesję zdjęciową, która kwadrans później obiegła cały świat a ja urodziłam łożysko i miałam szyte krocze. Byłam bardzo szczęśliwa, że mały jest już z nami i zdrowy i że horror porodu już za mną.

Potem powiedziałam tż ze smutkiem, że bardzo chciałam mieć jeszcze córeczkę, ale drugiej takiej akcji nie przeżyję i najwyżej będziemy musieli adoptować
10h Kochana to wcale nie dużo, normalnie jak na kobietę co rodzi po raz pierwszy.

A opis mnie rozbawił.
__________________
Ślub 6 lipiec 2013
Kornel 24 październik 2013
Antoni 8 stycznia 2015


http://onaiich3.blogspot.com.es/
misia332 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:02   #665
Asiek84
Wtajemniczenie
 
Avatar Asiek84
 
Zarejestrowany: 2007-05
Lokalizacja: Sdlc
Wiadomości: 2 206
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

lecę jutro z rana na pobranie paciora i chyba po skierowanie na próby wątrobowe się pofatyguję... brzuch mnie tak swędzi że się wścieknę chyba, co jakiś czas jak smaruję balsamem to przechodzi, a i tak mam robić wyniki morfologii na poniedziałek to mnie pokłuja za jednym zamachem...
Asiek84 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:02   #666
angelikada
Wtajemniczenie
 
Avatar angelikada
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 2 155
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Cytat:
Napisane przez butterfly20 Pokaż wiadomość
Nasza radosna twórczość. Z początku myślałam,żeby kupić jakąś niebieską farbę i zieloną, namalować jakieś zielska czy jeziorko, ale nie chce mi się. Tylko pomalowałam ciemniejszą farbą z korytarza, żeby nie wisiały tak w powietrzu te postaci Ale dokupię jeszcze jakieś naklejki z krzaczkami, coby więcej zielska było.
I dziwnie wyszło, bo te zwierzątka z lewej mi wyszły takie małe,a tak naprawdę ta żyrafa jest największa. Zły kąt sobie wybrałam.

Tak się staraliśmy,żeby między tymi postaciami była jakaś "akcja",a nie że każde sobie tak osobno I te promienie słońca mnie denerwują,nie wiem jak je dać, a mało ich:/

Ujdzie w tłumie, nie mam zdolności plastycznych.Ważne,że kolorowo

I Lila gratis

jak dal mnie bąba!!
angelikada jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:04   #667
kahunia
Zadomowienie
 
Avatar kahunia
 
Zarejestrowany: 2006-07
Wiadomości: 1 550
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Cytat:
Napisane przez Cierpliwosc Pokaż wiadomość
Tylko powiedzcie....zrobię z dziecka małą krówkę czy raczej małą żyrafkę? co Wam to bardziej przypomina?
Jak dla mnie zdecydowanie krówka Taka milka
__________________
Amelka 19.10.2013 r.


kahunia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:05   #668
Asiek84
Wtajemniczenie
 
Avatar Asiek84
 
Zarejestrowany: 2007-05
Lokalizacja: Sdlc
Wiadomości: 2 206
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Cytat:
Napisane przez kahunia Pokaż wiadomość
Jak dla mnie zdecydowanie krówka Taka milka
też miałam taką pierwszą myśl
Asiek84 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:05   #669
Cierpliwosc
Zadomowienie
 
Avatar Cierpliwosc
 
Zarejestrowany: 2011-11
Wiadomości: 1 596
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Cytat:
Napisane przez angelikada Pokaż wiadomość
hmm wiesz co, ja tak czytam że nie wolno tego i tamtego, a znowu mój pediatra do którego zamierzam chodzić z malutką jest innego zdania, oczywiście może się mylić ale jak jeździłam do niego z moją szwagierką i jej synkiem to dostała wykład o tym że ma jesc wszystko na co ma ochote oczywiście WSZYSTKO Z UMIAREM nie przesadzac i obserwować małego czy jest wszystko ok,
W zasadzie się z Tobą zgadzam, tylko hmmm... grzyby zaraz po prorodzie? No raczej nie. Moja siostra nawet teraz na mnie spojrzała z wyrzutem, że jem grzybową w ciąży, że nie wolno. A ja... na początku to bardziej zwracałam uwagę na to, co jem i starałam się zdrowo i w ogóle, a teraz jestem na etapie chipsów itp., no takich rzeczy, które na początku kp mogą być problematyczne, są niezdrowe czy uczulają.
Cytat:
Napisane przez your Angel Pokaż wiadomość
Uwaga, rozpisuję się
Piękny opis Widać, że było ciężko, ale trochę mnie też rozbawiłaś, no i ta I chwila z dzieckiem
__________________
"Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka (...)
nikt nikomu nie byłby potrzebny."
[ks. J.Twardowski]
Cierpliwosc jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:08   #670
Susanna
Zakorzenienie
 
Avatar Susanna
 
Zarejestrowany: 2006-10
Lokalizacja: ♥ Śląsk ♥
Wiadomości: 12 256
Send a message via Skype™ to Susanna
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Cytat:
Napisane przez your Angel Pokaż wiadomość
Uwaga, rozpisuję się

W sobotę rano po wizycie na IP stwierdzono, że muszę zostać na oddziale. Męczyła mnie wysoka gorączka i typowe objawy grypy w dodatku lekarz i położna panikowali, że jestem już tydzień a nie 2 dni po terminie (tzn., że lekarz prowadzący źle wyliczył termin na samym początku). Położyli mnie na odział patologii ciąży, podali w kroplówce coś paracetamolo-pochodnego plus glukozę i zdecydowali, że od jutra podają oksy i bez małego już mnie nie wypuszczą

Mały jednak zdecydował, że jego żadna syntetyczna oksy nie interesuje i zaczął pracować nad wyjściem od 5.30 następnego dnia – zaczęły się sączyć wody. Skurcze pojawiły się błyskawicznie, nabierały ogromnej mocy i ostro wymęczyły mnie do samego końca. Praktycznie od początku do końca były co 2 minuty i trwały 1 minutę. Muszę zaznaczyć, że jestem osobą z naprawdę bardzo niskim progiem bólu – to ma w tej sytuacji duże znaczenie Na to na pewno też nakładało się to, że od paru dni męczyła mnie grypa, nie byłam w super formie. Walka była bardzo ostra, po paru godzinach nie miałam wątpliwości, że to największy ból mojego życia Rozwarcie powiększało się około 1cm na godzinę.

O 12 po moim telefonie dołączył tż, przenieśli nas na salę porodów rodzinnych. Dostaliśmy piłkę i przyniosło mi to nieco ulgi. Na skurczu nie mogłam ani stać, ani leżeć – podskakiwanie było optymalne i pomagało małemu prawidłowo wstawić się w kanał. W trakcie skurczu prosiłam żeby tż do mnie nie mówił i mnie nie dotykał – wtedy każdy dodatkowy bodziec okrutnie mnie drażnił. Jak odpuszczało to prosiłam żeby coś opowiadał –co u naszych kotów, czy zrobił pranie, co miał na obiad Poza tym mnie głaskał, przytulał, masował plecy. Pamiętam, że zapach jego t-shirta działał na mnie jak relanium

Po pół godziny za radą położnej poszliśmy z piłką pod prysznic. Byłam cała rozebrana, na piłce podłożono ceratkę żebym efektownie nie zjechała Na skurczu skakałam na piłce, na luzie prosiłam żeby tż polewał mi plecy, po chwili sama polewałam sobie brzuch. Ciepło ciutkę rozluźniało, ale na tym etapie już solidnie jęczałam. Czułam też mdłości i kombinowałam gdzie mogę zwymiotować żeby nie narobić sobie wstydu

Położna oceniła, że jest już 8 cm, tż wciągnął mnie na łóżko porodowe (ja już traciłam moc) i zaczęło się najtrudniejsze. Ból był dla mnie potworny, bardzo częsty. Położna zaaplikowała mi żel położniczy Natalis, który wcześniej kupiłam za grubą kasę – raczej go nie polecę, bo nie uratował mnie przed nacięciem, efekt „znieczulający” wynikał może z minimalnego chłodzenia. Niewykluczone, że ułatwił małemu „wyślizgnięcie”, ale i to raczej bez szału (skład Natalis jest podobny do Durex Play ). Dostałam też jakiś czopek i zastrzyk w tyłek, nastąpił instruktaż jak mam posługiwać się gazem rozweselającym. Moja przytomność umysłu i sprawność dłoni, którą miałam naciskać z całej siły guzik była już nędzna więc tż cały czas mówił co mam robić (naciśnij, zaciągnij się, trzymaj, wypuszczaj). Po pół godziny byłam już mocno przyćpana, miałam ochotę umrzeć, ale kazałam sobie powtarzać, że jeszcze tylko trochę i dam radę Przyznaję, że wrzeszczałam okropnie, traciłam kontrolę nad oddychaniem z gazem, nie byłam w stanie podnieść się wyżej na łóżku, totalne zwłoki

W 10 godzinie porodu weszła dodatkowo lekarka oraz salowa. Teraz zaczęła się magia. Pełne rozwarcie, wychodzi główka. To było dużo lżejsze niż pracowanie nad rozwarciem. Kazano mi podkurczyć nogi do góry, głowę do klatki piersiowej i przeć z całych sił. Troszkę pękło mi krocze i trzeba też było je naciąć (podobno 4 szwy), ale to było tylko lekkie szczypanie (podpisuję się pod Kaśką – jak spiryt na ranę ). Po około 7 parciach wyszedł malutki a ja otrzeźwiałam w kilka sekund Poinformowałam tylko kilka razy wszystkich zebranych w pokoju, że „urodziłam dziecko” tonem nie znoszącym sprzeciwu i przepełnionym dumą Na wypadek gdyby ktoś tego nie zauważył Dostałam chłopca na klatę i miałam wrażenie, że to jedno z najdziwniejszych odczuć świata

Tż poszedł towarzyszyć Julkowi w pierwszej kąpieli i cykać mu bogatą sesję zdjęciową, która kwadrans później obiegła cały świat a ja urodziłam łożysko i miałam szyte krocze. Byłam bardzo szczęśliwa, że mały jest już z nami i zdrowy i że horror porodu już za mną.

Potem powiedziałam tż ze smutkiem, że bardzo chciałam mieć jeszcze córeczkę, ale drugiej takiej akcji nie przeżyję i najwyżej będziemy musieli adoptować
Dobry opis Na wesoło - to mi się podoba Zazdroszczę, że krocze tylko trochę Ci pękło - mnie jak nacięli to aż do odbytu :/ zszywała mnie lekarka dłuuugo Ale ta ulga po wypchnieciu małego - nie do opisania

Ja jak miałam 7 cm rozwarcia i czułam parte i położna powiedziała: "może poskacze Pani na piłce" to pomyślałam, że ona chyba zwariowała
Rozrywa mnie od środka, umieram z bólu a ta proponuje skakanie na piłce wariatka
Ale położną miałam super widać, że z powołania.
__________________

M&M

Staś


Susanna szyje - mój krawiecki blog
Susanna jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:09   #671
__Paulinka__
Zakorzenienie
 
Avatar __Paulinka__
 
Zarejestrowany: 2011-03
Lokalizacja: pomorskie
Wiadomości: 4 764
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Angel bardzo dzielna byłaś
__Paulinka__ jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:13   #672
angelikada
Wtajemniczenie
 
Avatar angelikada
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 2 155
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Cytat:
Napisane przez rubinka25 Pokaż wiadomość
Ale się dziś śmiałam z męża.

Wspomniałam mu wczoraj, że mi czop zaczął odchodzić.
On do mnie dzisiaj: a jak ten klin Ci odchodzi?
No rozbawił mnie strasznie.

Gdy już go uświadomiłam, że nie klin a czop, to zaczął wypytywać jak to wygląda.
Więc mu pięknie zobrazowałam: że jest to budyń waniliowy w majtach.
Wymiękł i powiedział, że ta informacja mu wystarczy.
angelikada jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:16   #673
Brydzia_
Zakorzenienie
 
Avatar Brydzia_
 
Zarejestrowany: 2006-06
Wiadomości: 12 801
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Cytat:
Napisane przez misia332 Pokaż wiadomość
ja yhy, nie masz zdolności.



Madziuchna "gej w wielkim mieście" Mogę ci wysłać na email. Krótka i lekka.

---------- Dopisano o 19:28 ---------- Poprzedni post napisano o 19:27 ----------



Klin klinem.
jeśli można prosić to mnie wyślij
ania-brydzia@wp.pl
__________________
[SIGPIC][/SIGPIC]
Dla Ciebie moje serce bije tak jak kiedyś Twoje dla mnie bić zaczęło...




Brydzia_ jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:21   #674
matallewar
Zakorzenienie
 
Avatar matallewar
 
Zarejestrowany: 2008-04
Lokalizacja: mazowsze
Wiadomości: 20 478
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Niech ten dzień się już skończy
__________________
5.5.2011 Edzik
20.9.2013 Encia

Rok z Jillian i Mel B✓
Extreme shed&shred lvl 2 (9/15)
Killer abs lvl 3 (9/10)
Biegam (419,5 km)
Rower (43 km)
Zumba (13)
Joga (2)

Gluten, Sugar & Meat Free
More water&vegetables
13/100 sugarfree days
matallewar jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:23   #675
angelikada
Wtajemniczenie
 
Avatar angelikada
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 2 155
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Cytat:
Napisane przez your Angel Pokaż wiadomość
Uwaga, rozpisuję się

W sobotę rano po wizycie na IP stwierdzono, że muszę zostać na oddziale. Męczyła mnie wysoka gorączka i typowe objawy grypy w dodatku lekarz i położna panikowali, że jestem już tydzień a nie 2 dni po terminie (tzn., że lekarz prowadzący źle wyliczył termin na samym początku). Położyli mnie na odział patologii ciąży, podali w kroplówce coś paracetamolo-pochodnego plus glukozę i zdecydowali, że od jutra podają oksy i bez małego już mnie nie wypuszczą

Mały jednak zdecydował, że jego żadna syntetyczna oksy nie interesuje i zaczął pracować nad wyjściem od 5.30 następnego dnia – zaczęły się sączyć wody. Skurcze pojawiły się błyskawicznie, nabierały ogromnej mocy i ostro wymęczyły mnie do samego końca. Praktycznie od początku do końca były co 2 minuty i trwały 1 minutę. Muszę zaznaczyć, że jestem osobą z naprawdę bardzo niskim progiem bólu – to ma w tej sytuacji duże znaczenie Na to na pewno też nakładało się to, że od paru dni męczyła mnie grypa, nie byłam w super formie. Walka była bardzo ostra, po paru godzinach nie miałam wątpliwości, że to największy ból mojego życia Rozwarcie powiększało się około 1cm na godzinę.

O 12 po moim telefonie dołączył tż, przenieśli nas na salę porodów rodzinnych. Dostaliśmy piłkę i przyniosło mi to nieco ulgi. Na skurczu nie mogłam ani stać, ani leżeć – podskakiwanie było optymalne i pomagało małemu prawidłowo wstawić się w kanał. W trakcie skurczu prosiłam żeby tż do mnie nie mówił i mnie nie dotykał – wtedy każdy dodatkowy bodziec okrutnie mnie drażnił. Jak odpuszczało to prosiłam żeby coś opowiadał –co u naszych kotów, czy zrobił pranie, co miał na obiad Poza tym mnie głaskał, przytulał, masował plecy. Pamiętam, że zapach jego t-shirta działał na mnie jak relanium

Po pół godziny za radą położnej poszliśmy z piłką pod prysznic. Byłam cała rozebrana, na piłce podłożono ceratkę żebym efektownie nie zjechała Na skurczu skakałam na piłce, na luzie prosiłam żeby tż polewał mi plecy, po chwili sama polewałam sobie brzuch. Ciepło ciutkę rozluźniało, ale na tym etapie już solidnie jęczałam. Czułam też mdłości i kombinowałam gdzie mogę zwymiotować żeby nie narobić sobie wstydu

Położna oceniła, że jest już 8 cm, tż wciągnął mnie na łóżko porodowe (ja już traciłam moc) i zaczęło się najtrudniejsze. Ból był dla mnie potworny, bardzo częsty. Położna zaaplikowała mi żel położniczy Natalis, który wcześniej kupiłam za grubą kasę – raczej go nie polecę, bo nie uratował mnie przed nacięciem, efekt „znieczulający” wynikał może z minimalnego chłodzenia. Niewykluczone, że ułatwił małemu „wyślizgnięcie”, ale i to raczej bez szału (skład Natalis jest podobny do Durex Play ). Dostałam też jakiś czopek i zastrzyk w tyłek, nastąpił instruktaż jak mam posługiwać się gazem rozweselającym. Moja przytomność umysłu i sprawność dłoni, którą miałam naciskać z całej siły guzik była już nędzna więc tż cały czas mówił co mam robić (naciśnij, zaciągnij się, trzymaj, wypuszczaj). Po pół godziny byłam już mocno przyćpana, miałam ochotę umrzeć, ale kazałam sobie powtarzać, że jeszcze tylko trochę i dam radę Przyznaję, że wrzeszczałam okropnie, traciłam kontrolę nad oddychaniem z gazem, nie byłam w stanie podnieść się wyżej na łóżku, totalne zwłoki

W 10 godzinie porodu weszła dodatkowo lekarka oraz salowa. Teraz zaczęła się magia. Pełne rozwarcie, wychodzi główka. To było dużo lżejsze niż pracowanie nad rozwarciem. Kazano mi podkurczyć nogi do góry, głowę do klatki piersiowej i przeć z całych sił. Troszkę pękło mi krocze i trzeba też było je naciąć (podobno 4 szwy), ale to było tylko lekkie szczypanie (podpisuję się pod Kaśką – jak spiryt na ranę ). Po około 7 parciach wyszedł malutki a ja otrzeźwiałam w kilka sekund Poinformowałam tylko kilka razy wszystkich zebranych w pokoju, że „urodziłam dziecko” tonem nie znoszącym sprzeciwu i przepełnionym dumą Na wypadek gdyby ktoś tego nie zauważył Dostałam chłopca na klatę i miałam wrażenie, że to jedno z najdziwniejszych odczuć świata

Tż poszedł towarzyszyć Julkowi w pierwszej kąpieli i cykać mu bogatą sesję zdjęciową, która kwadrans później obiegła cały świat a ja urodziłam łożysko i miałam szyte krocze. Byłam bardzo szczęśliwa, że mały jest już z nami i zdrowy i że horror porodu już za mną.

Potem powiedziałam tż ze smutkiem, że bardzo chciałam mieć jeszcze córeczkę, ale drugiej takiej akcji nie przeżyję i najwyżej będziemy musieli adoptować
świetny opis:P dzielna mama!!

---------- Dopisano o 20:23 ---------- Poprzedni post napisano o 20:22 ----------

Cytat:
Napisane przez Cierpliwosc Pokaż wiadomość
W zasadzie się z Tobą zgadzam, tylko hmmm... grzyby zaraz po prorodzie? No raczej nie. Moja siostra nawet teraz na mnie spojrzała z wyrzutem, że jem grzybową w ciąży, że nie wolno. A ja... na początku to bardziej zwracałam uwagę na to, co jem i starałam się zdrowo i w ogóle, a teraz jestem na etapie chipsów itp., no takich rzeczy, które na początku kp mogą być problematyczne, są niezdrowe czy uczulają.

Piękny opis Widać, że było ciężko, ale trochę mnie też rozbawiłaś, no i ta I chwila z dzieckiem

nie no oczywiście uważam też ze nie ma co szalec zaraz po porodzie ale powoli wprowadzać normalne produkty i nie przesadzac z tym niejedzeniem
angelikada jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:25   #676
jo_asiek
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 1 131
Odp: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Angel - super opis, dziękujemy Czytając go momentami się wzruszałam, niektóre zdania mnie rozbawiły Dzielna kobieta z Ciebie

Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum.
jo_asiek jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:25   #677
bajka1807
Zakorzenienie
 
Avatar bajka1807
 
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 8 269
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Cytat:
Napisane przez butterfly20 Pokaż wiadomość
Nasza radosna twórczość. Z początku myślałam,żeby kupić jakąś niebieską farbę i zieloną, namalować jakieś zielska czy jeziorko, ale nie chce mi się. Tylko pomalowałam ciemniejszą farbą z korytarza, żeby nie wisiały tak w powietrzu te postaci Ale dokupię jeszcze jakieś naklejki z krzaczkami, coby więcej zielska było.
I dziwnie wyszło, bo te zwierzątka z lewej mi wyszły takie małe,a tak naprawdę ta żyrafa jest największa. Zły kąt sobie wybrałam.

Tak się staraliśmy,żeby między tymi postaciami była jakaś "akcja",a nie że każde sobie tak osobno I te promienie słońca mnie denerwują,nie wiem jak je dać, a mało ich:/

Ujdzie w tłumie, nie mam zdolności plastycznych.Ważne,że kolorowo

I Lila gratis
bardzo ladnie wyszlo

Cytat:
Napisane przez your Angel Pokaż wiadomość
Uwaga, rozpisuję się

W sobotę rano po wizycie na IP stwierdzono, że muszę zostać na oddziale. Męczyła mnie wysoka gorączka i typowe objawy grypy w dodatku lekarz i położna panikowali, że jestem już tydzień a nie 2 dni po terminie (tzn., że lekarz prowadzący źle wyliczył termin na samym początku). Położyli mnie na odział patologii ciąży, podali w kroplówce coś paracetamolo-pochodnego plus glukozę i zdecydowali, że od jutra podają oksy i bez małego już mnie nie wypuszczą

Mały jednak zdecydował, że jego żadna syntetyczna oksy nie interesuje i zaczął pracować nad wyjściem od 5.30 następnego dnia – zaczęły się sączyć wody. Skurcze pojawiły się błyskawicznie, nabierały ogromnej mocy i ostro wymęczyły mnie do samego końca. Praktycznie od początku do końca były co 2 minuty i trwały 1 minutę. Muszę zaznaczyć, że jestem osobą z naprawdę bardzo niskim progiem bólu – to ma w tej sytuacji duże znaczenie Na to na pewno też nakładało się to, że od paru dni męczyła mnie grypa, nie byłam w super formie. Walka była bardzo ostra, po paru godzinach nie miałam wątpliwości, że to największy ból mojego życia Rozwarcie powiększało się około 1cm na godzinę.

O 12 po moim telefonie dołączył tż, przenieśli nas na salę porodów rodzinnych. Dostaliśmy piłkę i przyniosło mi to nieco ulgi. Na skurczu nie mogłam ani stać, ani leżeć – podskakiwanie było optymalne i pomagało małemu prawidłowo wstawić się w kanał. W trakcie skurczu prosiłam żeby tż do mnie nie mówił i mnie nie dotykał – wtedy każdy dodatkowy bodziec okrutnie mnie drażnił. Jak odpuszczało to prosiłam żeby coś opowiadał –co u naszych kotów, czy zrobił pranie, co miał na obiad Poza tym mnie głaskał, przytulał, masował plecy. Pamiętam, że zapach jego t-shirta działał na mnie jak relanium

Po pół godziny za radą położnej poszliśmy z piłką pod prysznic. Byłam cała rozebrana, na piłce podłożono ceratkę żebym efektownie nie zjechała Na skurczu skakałam na piłce, na luzie prosiłam żeby tż polewał mi plecy, po chwili sama polewałam sobie brzuch. Ciepło ciutkę rozluźniało, ale na tym etapie już solidnie jęczałam. Czułam też mdłości i kombinowałam gdzie mogę zwymiotować żeby nie narobić sobie wstydu

Położna oceniła, że jest już 8 cm, tż wciągnął mnie na łóżko porodowe (ja już traciłam moc) i zaczęło się najtrudniejsze. Ból był dla mnie potworny, bardzo częsty. Położna zaaplikowała mi żel położniczy Natalis, który wcześniej kupiłam za grubą kasę – raczej go nie polecę, bo nie uratował mnie przed nacięciem, efekt „znieczulający” wynikał może z minimalnego chłodzenia. Niewykluczone, że ułatwił małemu „wyślizgnięcie”, ale i to raczej bez szału (skład Natalis jest podobny do Durex Play ). Dostałam też jakiś czopek i zastrzyk w tyłek, nastąpił instruktaż jak mam posługiwać się gazem rozweselającym. Moja przytomność umysłu i sprawność dłoni, którą miałam naciskać z całej siły guzik była już nędzna więc tż cały czas mówił co mam robić (naciśnij, zaciągnij się, trzymaj, wypuszczaj). Po pół godziny byłam już mocno przyćpana, miałam ochotę umrzeć, ale kazałam sobie powtarzać, że jeszcze tylko trochę i dam radę Przyznaję, że wrzeszczałam okropnie, traciłam kontrolę nad oddychaniem z gazem, nie byłam w stanie podnieść się wyżej na łóżku, totalne zwłoki

W 10 godzinie porodu weszła dodatkowo lekarka oraz salowa. Teraz zaczęła się magia. Pełne rozwarcie, wychodzi główka. To było dużo lżejsze niż pracowanie nad rozwarciem. Kazano mi podkurczyć nogi do góry, głowę do klatki piersiowej i przeć z całych sił. Troszkę pękło mi krocze i trzeba też było je naciąć (podobno 4 szwy), ale to było tylko lekkie szczypanie (podpisuję się pod Kaśką – jak spiryt na ranę ). Po około 7 parciach wyszedł malutki a ja otrzeźwiałam w kilka sekund Poinformowałam tylko kilka razy wszystkich zebranych w pokoju, że „urodziłam dziecko” tonem nie znoszącym sprzeciwu i przepełnionym dumą Na wypadek gdyby ktoś tego nie zauważył Dostałam chłopca na klatę i miałam wrażenie, że to jedno z najdziwniejszych odczuć świata

Tż poszedł towarzyszyć Julkowi w pierwszej kąpieli i cykać mu bogatą sesję zdjęciową, która kwadrans później obiegła cały świat a ja urodziłam łożysko i miałam szyte krocze. Byłam bardzo szczęśliwa, że mały jest już z nami i zdrowy i że horror porodu już za mną.

Potem powiedziałam tż ze smutkiem, że bardzo chciałam mieć jeszcze córeczkę, ale drugiej takiej akcji nie przeżyję i najwyżej będziemy musieli adoptować
kochana... z ta adopcja to ci przejdzie opis super, przynajmniej nie wspominasz jako traumy

drugi porod idzie szybciej ale i bolesniej
__________________
02.08.2010 Blanka
23.08.2013
Amelka
Mel B 14/14 ✓
bajka1807 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:26   #678
matallewar
Zakorzenienie
 
Avatar matallewar
 
Zarejestrowany: 2008-04
Lokalizacja: mazowsze
Wiadomości: 20 478
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Znowu skurczyk i pobolewanie jak na @... Zmęczona się tym czuję.

---------- Dopisano o 20:26 ---------- Poprzedni post napisano o 20:25 ----------

Cytat:
Napisane przez bajka1807 Pokaż wiadomość
drugi porod idzie szybciej ale i bolesniej
Weź mnie nie stresuj, ja sobie bardziej boleśnie nie wyobrażam!
__________________
5.5.2011 Edzik
20.9.2013 Encia

Rok z Jillian i Mel B✓
Extreme shed&shred lvl 2 (9/15)
Killer abs lvl 3 (9/10)
Biegam (419,5 km)
Rower (43 km)
Zumba (13)
Joga (2)

Gluten, Sugar & Meat Free
More water&vegetables
13/100 sugarfree days
matallewar jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:33   #679
83monia
Zakorzenienie
 
Avatar 83monia
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: (prawie) Koszalin, ta wiocha obok Mielna
Wiadomości: 12 219
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Cytat:
Napisane przez bajka1807 Pokaż wiadomość
drugi porod idzie szybciej ale i bolesniej
potwierdzam - czlowiek sie nie meczy dlugoscia porodu a jego szybkim nabieraniem tempa, na tyle szybkim, ze wrecz jeest sie na to nieprzygotowanym..

pierwszy to 9,5 h, drugi 5,5 h od pierwszych skurczy (6h i 1 h na sali szpitalnej)...

az sie boje trzeciego...
__________________
Słoneczka, Gwiazdeczki i Złotka

BLOGUJĘ: http://www.konfabula.pl
83monia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:34   #680
ja :)
Zakorzenienie
 
Avatar ja :)
 
Zarejestrowany: 2005-09
Wiadomości: 5 910
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Angel, super opis, uśmiałam się pomimo chwil grozy Ucierpiałaś się bidulo, ale wielkie gratulacje, że masz już za sobą!

Cierpliwość, dla mnie też krówka I bardzo ładne wdzianka!
ja :) jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:34   #681
butterfly20
Zakorzenienie
 
Avatar butterfly20
 
Zarejestrowany: 2006-02
Wiadomości: 20 814
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Dobranoc dziewuszki, teraz czas dla małża w końcuuuuu
__________________
13.09.2013 godz.9.05 - T.

04.02.2016 godz.8.55 - Z.

06.05.2019 godz.10.46 - K.
butterfly20 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:35   #682
matallewar
Zakorzenienie
 
Avatar matallewar
 
Zarejestrowany: 2008-04
Lokalizacja: mazowsze
Wiadomości: 20 478
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Cytat:
Napisane przez 83monia Pokaż wiadomość
potwierdzam - czlowiek sie nie meczy dlugoscia porodu a jego szybkim nabieraniem tempa, na tyle szybkim, ze wrecz jeest sie na to nieprzygotowanym..

pierwszy to 9,5 h, drugi 5,5 h od pierwszych skurczy (6h i 1 h na sali szpitalnej)...

az sie boje trzeciego...
Pierwszy jakieś 20 h, to spokojnie, zejdzie mi się
__________________
5.5.2011 Edzik
20.9.2013 Encia

Rok z Jillian i Mel B✓
Extreme shed&shred lvl 2 (9/15)
Killer abs lvl 3 (9/10)
Biegam (419,5 km)
Rower (43 km)
Zumba (13)
Joga (2)

Gluten, Sugar & Meat Free
More water&vegetables
13/100 sugarfree days
matallewar jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:35   #683
misia332
Zakorzenienie
 
Avatar misia332
 
Zarejestrowany: 2008-07
Lokalizacja: Śląsk
Wiadomości: 10 955
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Cytat:
Napisane przez matallewar Pokaż wiadomość
Niech ten dzień się już skończy
niech ten miesiąc sie skończy !
__________________
Ślub 6 lipiec 2013
Kornel 24 październik 2013
Antoni 8 stycznia 2015


http://onaiich3.blogspot.com.es/
misia332 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:36   #684
Cierpliwosc
Zadomowienie
 
Avatar Cierpliwosc
 
Zarejestrowany: 2011-11
Wiadomości: 1 596
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Cytat:
Napisane przez kahunia Pokaż wiadomość
Jak dla mnie zdecydowanie krówka Taka milka
Cytat:
Napisane przez Asiek84 Pokaż wiadomość
też miałam taką pierwszą myśl
Cytat:
Napisane przez butterfly20 Pokaż wiadomość
Ja brałabym ten z kapturkiem. Mam pdobnego bawełnianego pajaca i do tego czapeczkę
Dzięki za odpowiedzi, też I co to pomyślałam, że będzie krówka Sara, ale później jakoś za dużo mi tych łatek wyszło. Jednak Wasza I myśl taka, jak i moja, więc ze szpitala przywieziemy małą krówkę
__________________
"Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka (...)
nikt nikomu nie byłby potrzebny."
[ks. J.Twardowski]
Cierpliwosc jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:37   #685
badzia987
Wtajemniczenie
 
Avatar badzia987
 
Zarejestrowany: 2006-04
Lokalizacja: 11 m2
Wiadomości: 2 870
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Madzia000- gratulacje !!! Waga dzidziusia robi wrażenie !!!

A ja swój buń wrzucam

107 cm i cały czas rośnie
Załączone zdjęcia
Rodzaj pliku: jpg DSCN4917.jpg (87,3 KB, 90 załadowań)
__________________
Krzyś 19.02.2016 r.

Małgosia 06.10.2013 r.
badzia987 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:38   #686
83monia
Zakorzenienie
 
Avatar 83monia
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: (prawie) Koszalin, ta wiocha obok Mielna
Wiadomości: 12 219
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Cytat:
Napisane przez matallewar Pokaż wiadomość
Pierwszy jakieś 20 h, to spokojnie, zejdzie mi się
pamietam ze jak weszlam do sali i rozsiadlam na lozku porodowym, polozna dala mi tel i zaczela w tym czasie badac. wiec sobie pisze smsa "mam 6 cm rozwarcia..." na co ona "8"... no i kasowac smsa musialam maz ledwo zdazyl na parte przez to, bo przeciez dalam znac ze rodze jak mnie na ip zbadali a to im dlugo zeszlo
__________________
Słoneczka, Gwiazdeczki i Złotka

BLOGUJĘ: http://www.konfabula.pl
83monia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:39   #687
bajka1807
Zakorzenienie
 
Avatar bajka1807
 
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 8 269
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Cytat:
Napisane przez 83monia Pokaż wiadomość
potwierdzam - czlowiek sie nie meczy dlugoscia porodu a jego szybkim nabieraniem tempa, na tyle szybkim, ze wrecz jeest sie na to nieprzygotowanym..

pierwszy to 9,5 h, drugi 5,5 h od pierwszych skurczy (6h i 1 h na sali szpitalnej)...

az sie boje trzeciego...
hehe no bez kitu, u mnie jak sie teraz tempo zaczelo to sie osrac z bolu mozna bylo skurcze co minute atrwaly 30 sekund wiec nawet nie zdarzylam porzadnie odetchnac jak sie kolejny zaczynal
__________________
02.08.2010 Blanka
23.08.2013
Amelka
Mel B 14/14 ✓
bajka1807 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:45   #688
Aaamelkaa
Zakorzenienie
 
Avatar Aaamelkaa
 
Zarejestrowany: 2009-03
Lokalizacja: Piaseczno
Wiadomości: 3 908
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Cytat:
Napisane przez butterfly20 Pokaż wiadomość
Nasza radosna twórczość. Z początku myślałam,żeby kupić jakąś niebieską farbę i zieloną, namalować jakieś zielska czy jeziorko, ale nie chce mi się. Tylko pomalowałam ciemniejszą farbą z korytarza, żeby nie wisiały tak w powietrzu te postaci Ale dokupię jeszcze jakieś naklejki z krzaczkami, coby więcej zielska było.
I dziwnie wyszło, bo te zwierzątka z lewej mi wyszły takie małe,a tak naprawdę ta żyrafa jest największa. Zły kąt sobie wybrałam.

Tak się staraliśmy,żeby między tymi postaciami była jakaś "akcja",a nie że każde sobie tak osobno I te promienie słońca mnie denerwują,nie wiem jak je dać, a mało ich:/

Ujdzie w tłumie, nie mam zdolności plastycznych.Ważne,że kolorowo

I Lila gratis
super to wyszło, podobają mi się takie zwierzaczki
__________________
09-07-2011
06-10-2013 Michaś

07-04-2015 Kamiś



Aaamelkaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:46   #689
rubinka25
Rozeznanie
 
Avatar rubinka25
 
Zarejestrowany: 2008-08
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 685
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

A właśnie!

Czy ja Wam pisałam dziś, że
witam się w 40 tc?


Matko jak ten czas leci. A pamiętam jak robiłam test, jakby to było wczoraj! A tu za chwilę będę tulić mojego kochanego Filipka!
Już się doczekać nie mogę!
__________________
14.09.2013 Filipek

01.02.2016
Leoś
rubinka25 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-09, 20:47   #690
misia332
Zakorzenienie
 
Avatar misia332
 
Zarejestrowany: 2008-07
Lokalizacja: Śląsk
Wiadomości: 10 955
Dot.: Jedne tulą już maluchy, inne wciąż dźwigają brzuchy, mamy IX-X 2013, cz. XX

Cytat:
Napisane przez badzia987 Pokaż wiadomość
Madzia000- gratulacje !!! Waga dzidziusia robi wrażenie !!!

A ja swój buń wrzucam

107 cm i cały czas rośnie


Czy ja dobrze widziałam gdzie kończy się Twój warkocz ??
__________________
Ślub 6 lipiec 2013
Kornel 24 październik 2013
Antoni 8 stycznia 2015


http://onaiich3.blogspot.com.es/
misia332 jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Poczekalnia - będę mamą


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 05:32.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.