Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV - Strona 27 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2013-09-23, 11:49   #781
isza89
tree hugger
 
Avatar isza89
 
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez Lynette Scavo Pokaż wiadomość
12 lat temu rozpoczęłam pewną urzędową procedurę, nie dosłałam wszystkich dokumentów, procedura jest zawieszona. A to taki typ postępowania, że po tym, jak uzyskają wszytskie potrzebne im kwitki to wydanie papierka o jaki mi chodzi może potrwac i 4-5 lat. To chyba największa żaba w moim życiu, odlekam to od tylu lat, że żaba ma wielkość dinozaura :-(
Żabozaur?



Cytat:
Napisane przez Joanna XL Pokaż wiadomość
Już straciłam nadzieje że zmarszczki zastąpią pryszcze - teraz myślę że będą koegzystować
High five!
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu.
isza89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 11:58   #782
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Mam "Terapię rodziny, teoria i praktyka" V. Satir.
Dobra książka, świetnie podjęty aspekt kształtowania poczucia własnej wartości u dziecka (w rodzinie) i komunikacji interpersonalnej (zaczyna się od określenia kwestii bardzo bazowych, czasem oczywistych, ale ma to swój cel). Specyficzny sposób prezentowania treści - rozkładanie na punkty konkretnej sytuacji - każdy rozdział składa się z akapitów - podpunktów. Książka do znalezienia w pdfie w internecie.
Dzięki za info

---------- Dopisano o 11:58 ---------- Poprzedni post napisano o 11:50 ----------

Cytat:
Napisane przez Lynette Scavo Pokaż wiadomość
Jakoś wieczorem się zmobilizowałam i obskoczyłam dwie pralki, zmywarkę, odkurzyłam i obleciałam mopem podłogi, obcięłam dzieciakom paznokcie, wyczyściłam uszka, przygotowałam ubranka na jutro, założyłam dwa przelewy, kupiłam fotelik dla młodszego dziecka (niech żyją karty kredytowe, królową oszczędzania to nie zostanę, niestety ), ogarnęłam z młodymi pamiętniczki i szlaczki, ubrałam powłoczki na kołdrę, poduszki, zmieniłam przescieradło itd.
terminator normalnie
nieźle, podziwiam
Cytat:
Napisane przez Lynette Scavo Pokaż wiadomość
Ściagnęłam z netu "Kiedy życie nas przerasta" P.Cziedryn i ta chyba bardziej do mnie trafia. Pema napisała też inną książkę "Zacznij tu gdzie jesteś", kupiłam ją jakiś czas temu (już odsprzedałam) bo po przeczytaniu stwierdziłam, że dla mnie najcenniejszy jest i najwięcej wnosi sam tytuł Przy mojej tendencji do odkładania rada pt "Zacznij tu, gdzie jesteś" jest bardzo cenna
Dzięki za kolejne tytuły.
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 12:00   #783
Bonjour_tristesse
Raczkowanie
 
Avatar Bonjour_tristesse
 
Zarejestrowany: 2012-06
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 441
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez isza89 Pokaż wiadomość
Żabozaur?


Właśnie takie 3 mam do zjedzenia w ciągu najbliższej godziny!
__________________
“the problem with the world is that the intelligent people are full of doubts while the stupid ones are full of confidence”


Mój blog minimalistyczno - modowy
Bonjour_tristesse jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 12:04   #784
isza89
tree hugger
 
Avatar isza89
 
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez Bonjour_tristesse Pokaż wiadomość
Właśnie takie 3 mam do zjedzenia w ciągu najbliższej godziny!
Smacznego!
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu.
isza89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 12:05   #785
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Ja też się czuję jak dziecko...ja chyba jestem dzieckiem i nim pozostanę, ale nie w tym pozytywnym sensie zabawy (bo ja raczej dość sztywna jestem ), ale takiej nieporadności życiowej...mało co umiem załatwić (albo się wstydzę ), o wszystko muszę dopytywać, już nawet pomijając to, że nie zarabiam, bo uważam, że nie nadaję się do żadnej pracy Między moim bratem a mną jest 6 lat różnicy, ale ja czuję, że nie jestem młodsza o 6 lat...tylko o jakieś miliony lat świetlnych - on jest tak poważny i zaradny i samowystarczalny. Po prostu się wstydzę tego jaka jestem, a wcale nie uważam, że tak powinno być. Czasem chcę po prostu, żeby wszyscy się ode mnie odczepili i pozwolili mi gnić gdzieś pod mostem, tylko niech mi dadzą spokój (na pewno żałowałabym tego błyskawicznie i to mnie powstrzymuje ).
Między mną a moją siostrą jest 8 lat różnicy, ja jestem tą starszą, a nie czuję się bardziej dorosła, rozwinięta i samodzielna, a ona owszem taka jest.
Pod resztą podpisuję się wszystkim czym się da podpisać.
Ja wiem Kocur, że to żadne pocieszenie, ze nie jesteś sama...
Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Ale Wy jakoś potraficie działać, pokonywać siebie - we mnie nie ma za grosz waleczności. Już przed startem tracę wszystkie siły...nie potrafię się zmienić Zawsze byłam trochę leniwa i mało zorganizowana
W głowie może i mi się pozmieniało, ale w życiu (jeszcze) nie.
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 12:10   #786
isza89
tree hugger
 
Avatar isza89
 
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Poniedziałek:
7.30 - 8.30 wstać, ogarnąć się
8.30 - 10.30 psycholog /wychodzenie gdzieś rano wcale nie jest takie głupie
10.30 - 12.15 śniadanie, planowanie, mailowanie, spamowanie obrazkami

12.15 - 12.45 pościelić łóżko, ogarnąć pokój
po 12.45 robić coś sensownego metodą roboczo nazwaną 'na czerwieclipiec'

Soundtrack na dziś: http://www.youtube.com/watch?v=kgn8Eoh9aSY

Patri, jak się masz? Fajnie, że piszesz.
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu.
isza89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 12:23   #787
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Między mną a moją siostrą jest 8 lat różnicy, ja jestem tą starszą, a nie czuję się bardziej dorosła, rozwinięta i samodzielna, a ona owszem taka jest.
Pod resztą podpisuję się wszystkim czym się da podpisać.
Ja wiem Kocur, że to żadne pocieszenie, ze nie jesteś sama...

W głowie może i mi się pozmieniało, ale w życiu (jeszcze) nie.
Patri, mam to samo z moja siostra. Moze nie w kazdej dziedzinie, ale moja siostra duzo szybciej lapie nowosci technologiczne, kulturowe, ma bardziej luzackie podejscie do wszystkiego, jest bardzoej swobodna w odbieraniu terazniejszosci. Ja w porownaniu do niej zawsze bylam spieta, niewyrazna, zestresowana ze cos zle zrobie. Nadal troche tak jest. Z czego to wynika? Nie mam pojecia...
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 12:30   #788
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez isza89 Pokaż wiadomość
Patri, jak się masz? Fajnie, że piszesz.
Dzięki Iszka.

Mama kupiła mi pralkę i maszynkę do mięsa.

Chłop omija mnie szerokim łukiem, znów wymiana zdań to coś co dla niego jest zbędne, nic z tego nie rozumiem, próbuję ratować się ewakuacją z domu do...mamy

Zbieram kasztany - nałóg, nie mogę ominąć żadnego zostawiając go na ziemi.

W weekend była familia z Warszawy u rodziców. O ile każdy z osobna "ma jakiegoś bzika" o tyle wszyscy razem są tak czadowi, że szok i doświadczyłam tego nie raz, ale dotarło do mnie wczoraj.
Pomijam opowiadanie kawałów, ale mają takie akcje spontaniczne jak wczoraj. Gdy ktoś dokończył obiadową rybę dostawał brawa. Nie byłam na rybie, przyszłam później, załapałam się na leczo, a gdy skończyłam jeść nieco mnie oklaski od 9 osób przy stole zaskoczyły, ale też rozbawiły nieziemsko
Jest też zwyczaj, ze jak ktoś je coś pierwszy raz - szczególnie w odniesieniu do nowalijek - to ciągnie inne osoby za ucho. Znacie to? Bo przybysze (mężowie) do naszej rodziny są zaskoczeni i może nawet niepewni naszego mentalnego zdrowia.
Odjechali samochodem, machaliśmy, machaliśmy, pojechali.
Za chwilę przyjechali - jeszcze rozchodniaka zapomnieli wypić
A gdy już dzwonili z Warszawy, że dojechali, to kierowca dostał oczywiście brawa. Klimat był czadowy.

Tak więc w domu jest cisza , zamiast znów się zastanawiać co zrobiłam nie tak, po prostu zajmę się sobą. Pytałam czy jest obrażony - nie jest. Pieniądze - najpewniejsza przyczyna jego humoru. Nie wyczaruję, nie chce mi się wnikać już.

Mam się różnie. Podstawowe rzeczy ogarniam, ale nie chce mi się malować nic na twarzy i stroić w bluzki. Paznokcie tez czekają na lepsze czasy. Dziecka sprawy ogarniam, swoich nie mam do ogarniania.

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2013-09-23 o 12:35
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 12:31   #789
Bonjour_tristesse
Raczkowanie
 
Avatar Bonjour_tristesse
 
Zarejestrowany: 2012-06
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 441
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Jedna żaba połknięta, mam za sobą też serię przysiadów, przygotowanie jogurtu, umycie zębów i jeszcze kilka drobiazgów, a teraz wytaczam moje najpotężniejsze motywacyjne działo i robię podejście do drugiej:
http://www.youtube.com/watch?v=f_CZnSB-yLI

Czuję, że jestem odbierana przez otoczenie jak ta Stoker'ówna
__________________
“the problem with the world is that the intelligent people are full of doubts while the stupid ones are full of confidence”


Mój blog minimalistyczno - modowy
Bonjour_tristesse jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 13:04   #790
ellefant
Raczkowanie
 
Avatar ellefant
 
Zarejestrowany: 2008-11
Wiadomości: 360
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez PoziomkowaGalaretka Pokaż wiadomość
chyba do Was dołączę, bo prokrastynacja to moje drugie imię, a przez nią mam ostatnio same problemy, to jest:
zamiast robić cokolwiek konstruktywnego i to, co powinnam robić, siedzę, łażę po necie, myślę i wplątuję się w sytuacje, w które nie powinnam -.-
Czas się ogarnąć. Dziś dzień lenia, a od jutra do przodu
Witaj

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Śmiesznie wyglądają, szczególnie pan, ale to co mówi ona jest wartościowe. Może dacie radę przebrnąć. A może któraś z Was to już wrzucała, a tylko ja sądzę, że sama to znalazłam
Virginia Satir - terapeutka rodzin - odpowiada m.in. na pytanie jak rodzina kształtuje dziecko jako jednostkę, skąd się bierze niskie poczucie własnej wartości, a skąd wysokie. Co dalej jeszcze nie wiem, jestem w trakcie oglądania - pół godziny to trwa.
Mój angielski is so poor, ale obiecałam sobie, że spróbuję posłuchać.

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość



W mojej glowie jest naprawde dziwny mechanizm. Wczoraj doslownie wstalam i pomyslalam, ze skoro juz stoje to ogarne mieszkanie i zajelo mi to 2 h i wszystko bylo pieknie zrobione, gdybym przyjela postawe "musze" to do tej pory by mi to wisialo nad glowa.
Powinnam była isc na zakupy do Arkadii (3 przystanki ) obejrzeć jesienne buty i szlafrok do szpitala, ale jest niedziele, a w niedziele wybitnie nie chce mi sie ruszac nigdzie... to zostawiam to na poniedzialek lub wtorek... Gdyby poszla wyrzucic smieci to pewnie przy okazji pojechalabym do sklepu...
W moim wypadku działa to pomyslenie musze i od razu resztka siły woli robienie tego od razu... Albo jakies pozytywne rozruszanie sie..
U mnie jest lepiej z tym wyodrebieniem finansowym, ale społecznie to jestem na poziomie dziecka... Wracam do trzymania sie glownie z siostra... Mimo, ze w pracy o dziwo jestem lubiana, to nie przeklada mi sie to na wiezi, ktore mi sie rozluznily przez ten rok bardzo...
I wlaczyl mi sie dziwny mechanizm obronny pomijajac zajadanie smutkow, to traktowanie roznych sytuacji wlasnie bardzo serio (zbyt asertywnie), odcinanie sie z blachych powodow.... To mnie troche martwi
Tak, "muszę" też nie należy do moich ulubionych słów...Działanie bez poczucia wewnętrznego przymusu, jazda na spontanie to jak dla mnie super forma pokonywania prokrastynacji. Tylko że tak mi trudno wywalić z głowy myślenie o muszeniu...
Czemu do szpitala? Coś jest nie tak?

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Wyżej pisałam o warunkach weekendowych, ale poruszona brakiem efektów zrobiłam porządek (na początek ) w zakładkach internetowych

Z okiem lepiej, pozostało zaczerwienienie bez opuchlizny i właściwego jęczmienia, więc chyba ok.
Soczewki mnie męczą ostatnio, krócej mogę je mieć, muszę się wybrać do okulisty. Może jednodniowe będą lepsze, albo poleci mi jakąś nową firmę/technologię no i w ogóle upewnię się, czy wszystko jest ok. ...
Przymierzam się do podobnych porządków, świetny pomysł z tym codziennym ogarnianiemmuszę niestety zacząć od laptopa córki, tak go zamuliła, że działa w zwolnionym tempie.
Dobrze, że oko już ok. Noszę soczewki od 19 lat. Poza jednym dość poważnym zapaleniem rogówki wszystko ok. Okulistka mówiła, że mógł to być wirus, dzieciaki przechodziły wcześniej wiatrówkę. Koszmar największy: okulistka kazała mi zdjąć soczewkę z chorego oka, wracałam sama samochodem z jednym widzącym okiem przy wadzie -8,5
Nosisz może soczewki Johnsona? polecam Ci Bauscha & Lomba.

Cytat:
Napisane przez Lynette Scavo Pokaż wiadomość
Mój weekend minął pod znakiem zapchanych zatok (w pakiecie z bólem głowy), zawsze ale to zawsze od 10-ciu lat mam zapalenie zatok w okolicach równonocy jesiennej Nie leczę przyczynowo, nie biorę od kilku lat antybiotyków, nie zgodziłam się na punkcje itd, smarkam, kicham, inhaluję, masuję stopy (refleksoterapia ) biorę sinupret i wczoraj jak musiałam spędzić dwie godziny za kółkiem a potem 6 godzin na spotkaniach to nafaszerowałam się pseudoefedryną + ibuprofenem. Dziś już zdychałam w łóżku.
Jakoś wieczorem się zmobilizowałam i obskoczyłam dwie pralki, zmywarkę, odkurzyłam i obleciałam mopem podłogi, obcięłam dzieciakom paznokcie, wyczyściłam uszka, przygotowałam ubranka na jutro, założyłam dwa przelewy, kupiłam fotelik dla młodszego dziecka (niech żyją karty kredytowe, królową oszczędzania to nie zostanę, niestety ), ogarnęłam z młodymi pamiętniczki i szlaczki, ubrałam powłoczki na kołdrę, poduszki, zmieniłam przescieradło itd.

Plan na jutro będę mieć jakiś okrojony do minimum (kolejność przypadkowa)
- odwieźć dzieci i odebrać z przedszkola
- zrobić jedzonko do przedszkola
- ugotować obiadokolację, wcześniej wymyślić co będziemy jeść
- zatankować
- umyć włosy
- napisac szkic pisma
- ogarnąć kuchnię, p-pokój, toaletę, jak zwykle byle jak


Kupiłam Uważność (na necie nie znalazłam) i chyba będę odsprzedawać dalej, jest gruba. I jakoś tak duuuużo jest tekstu. Dla mnie chyba nieodpowiednia w tym momencie. Ściagnęłam z netu "Kiedy życie nas przerasta" P.Cziedryn i ta chyba bardziej do mnie trafia. Pema napisała też inną książkę "Zacznij tu gdzie jesteś", kupiłam ją jakiś czas temu (już odsprzedałam) bo po przeczytaniu stwierdziłam, że dla mnie najcenniejszy jest i najwięcej wnosi sam tytuł Przy mojej tendencji do odkładania rada pt "Zacznij tu, gdzie jesteś" jest bardzo cenna
O, interesujące tytułySzkoda, że wcześniej nie napisałaś, że chcesz sprzedać Uważność. Wczoraj kupiłam na allegro...

Lepiej się już czujesz?

Cytat:
Napisane przez Lynette Scavo Pokaż wiadomość
Nie chcę być niezwykła
dlaczego?

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
To jest podejście do życia i moich rodziców...ja nie miałam problemów ze skończeniem pierwszych studiów, za drugie wzięłam się ot tak, w sumie nie wiadomo do końca czemu..i teraz trochę mam z nimi kłopot, bo niby na finishu, ale jakoś to nie idzie Może i bym to rzuciła w cholerę - ale rodzice trują, że się wzięłam to mam skończyć i już. Bo jak się weźmie za cokolwiek to trzeba skończyć - taka dewiza życiowa, z gruntu zła według mojej opinii...ale co ja tam wiem o życiu - leń ze mnie i darmozjad
A ostatnio nawet zaczęli mi szukać pracy (powód --> patrz ostatnie zdanie)...kompletnie nie w mojej dziedzinie i kompletnie nie docierało do nich, że nikt nie będzie miał ochoty uczyć mnie wszystkiego od zera, bo w tej firmie mają duże wymagania...i to nie są ich czasy, że idziesz do pierwszego lepszego miejsca, mówisz że masz studia, więc niech ci tam dadzą pracę natychmiast i bach...masz! Nieważne co rzeczywiście umiesz i jakie masz te studia skończone.
Pod, w zasadzie, przymusem poszłam na rozmowę o staż, na samą myśl o tej tematyce mi słabo (jest tak kompletnie nie dla mnie), więc nawet podświadomie chcę, żeby powiedzieli mi, że mnie nie chcą. Zresztą jeśli mnie przyjmą, to chyba zemdleję z wrażenia A później nie wiem co zrobię...

Jestem trochę jak dziecko...ale ta wizja życia wykreowana przez moją rodzinę i wszystkich wokół naprawdę mi się nie podoba. Szkoda, że nie mam konkretnych pomysłów na swoje życie, bo bardziej wiem czego nie chcę niż to czego chcę

Ja też się czuję jak dziecko...ja chyba jestem dzieckiem i nim pozostanę, ale nie w tym pozytywnym sensie zabawy (bo ja raczej dość sztywna jestem ), ale takiej nieporadności życiowej...mało co umiem załatwić (albo się wstydzę ), o wszystko muszę dopytywać, już nawet pomijając to, że nie zarabiam, bo uważam, że nie nadaję się do żadnej pracy Między moim bratem a mną jest 6 lat różnicy, ale ja czuję, że nie jestem młodsza o 6 lat...tylko o jakieś miliony lat świetlnych - on jest tak poważny i zaradny i samowystarczalny. Po prostu się wstydzę tego jaka jestem, a wcale nie uważam, że tak powinno być. Czasem chcę po prostu, żeby wszyscy się ode mnie odczepili i pozwolili mi gnić gdzieś pod mostem, tylko niech mi dadzą spokój (na pewno żałowałabym tego błyskawicznie i to mnie powstrzymuje ).

A na prokrastynację jestem chora nieuleczalnie...myślę, że nawet psychiatra i stado psychologów nie dałoby mi rady. Nie nadaję się nawet już do tego wątku...przez jakiś czas nie miałam ochoty pisać, poczułam, że za duże tu stężenie sukcesów jak na moją wydolność psychiczną i poczułam się jeszcze gorzej. Ale Wy jakoś potraficie działać, pokonywać siebie - we mnie nie ma za grosz waleczności. Już przed startem tracę wszystkie siły...nie potrafię się zmienić Zawsze byłam trochę leniwa i mało zorganizowana, ale tak źle nigdy nie było...coś złego stało mi się z głową wraz z początkiem studiów i tylko się pogłębia
Kocurkoja jestem trochę starsza a i tak najbardziej chciałabym, że we wszystkim wyręczał mnie mąż. Idealnie byłoby gdyby to on pochodził za moją pracą, dzwonił po lekarzach i umawiał wizyty, załatwiał sprawy urzędowe itp. Uważam siebie za nieprzystosowaną życiowo.
Ty też potrafisz działać i pokonywać siebie, a to jest tylko chwilowy spadek formy

Cytat:
Napisane przez Edsonka Pokaż wiadomość
wbiję się na wątek i w sumie nie wiem czy to nawet ktoś przeczyta czy nie, ale przynajmniej się wygadam ;p kurcze w tym tygodniu mam obronę licencjatu a nic nie umiem i nie chce mi się uczyć zupełnie. wzięcie przeze mnie materiału do ręki graniczy z cudem, a jak coś przeczytam to i tak niewiele mi do głowy wchodzi coś czuję, że się nie obronię jak tak dalej pójdzie, ale w sumie szkoda tych 15tys które dotychczas na tę szkołę wydałam. nigdy az tak źle ze mną nie było, owszem, nie chciało mi się uczyć, ale przed egzaminami brałam się do roboty, a tutaj nic zupełnie. jeszcze na mnie mamusia presje wywiera, żebym dalej poszła ale drugi raz nie ugnę się pod czyimś naciskiem bo nic dobrego z tego nie wychodzi. jestem załamana ogólnie.
Witajmoże ciężko ci się zabrać za naukę bo czujesz presję a nie czujesz tego, że robisz to dla siebie?

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
no i zostalam sama
mam 'troszke' antysocjalne podejscie. Musze sie ogarnac. Humor zjechal bo cos mi zaszkodzilo (nie zatruciowo, a nietolerancyjnie i czuje sie jak balon od 4rech dni...) do tego zbliza mi sie okres co dodatkowo zatrzymalo mi wode w organizmie..Boze, jestem dzis toczaca sie kula, nawet ciezko mi chodzic i wiazac buty.
Kurs na dietetyka rozpoczety, za ok 2/3 tyg powinnam zakonczyc.
Za jakis tydzien (po okresie) wroce na joge, nie chce sie wykrwawic wczesniej...chce sprobowac nowego rodzaju Bikram Yogi, cos jak hot, ale trwa 90 minut i sklada sie z innych figur.

poza tym? chce zrobic plan dzialania na nastepne 3 tygodnie i doczasu spotkania z mezem ogarnac te sprawy (doktorat w duzej mierze, pare obrazow, chce tez sprzedac pare skorzanych kurtek, w ktorych w ogole nie chodzilam bo jakos ciezko mi sie przemoc i nie nosic moich ulubionych, ktore juz sie przecieraja, pare plaszcyzkow, pare szklanek i kieliszkow, z ktorych nie bedziemy korzystac, bo np zostaly 2 z kolekcji 4rech, swiecznikow itd),
chce tez kupic pierwszy wosk i zrobic pierwsza zapchowa swieczke . Jezeli wyjdzie mi ladna juz wiem co powreczam rodiznce na swieta

plany plany... czy cos poza tym, ze sa?;/
Nebulko

Cytat:
Napisane przez Joanna XL Pokaż wiadomość
Bardzo dobrze napisane - tylko że ja jestem niecierpliwa i chciałabym już , i teraz






Już-teraz-natychmiast-od zaraz idealnie zorganizowana, perfekcyjna Joanna macha do już-teraz-natychmiast-od zaraz idealnie zorganizowanej, perfekcyjnej Lynette ... w utopijnym swiecie wyobraźni
To świadczy o mojej naiwności - wciaż mi sie wydaje że taki "przełom" jest możliwy ... Tj wiem że nie (choćby z doświadczenia) ale gdzieś tli się wiara ...





---------- Dopisano o 10:45 ---------- Poprzedni post napisano o 10:35 ----------

[/COLOR]Pozytywny akcent na koniec - jestem w trakcie rozprawiania się z wspominanym już żabskiem "wymiana prawo jazdy" - dokonałam już początkowych kroków - zamówiłam kolejkę w Wydziale K0munikacji (właśnie muszę zamówić następną bo lekarz jest możliwy później niż myślałam), znalazłam i umowiłam badania (na dzis wiec się chyba nie odwlecze)... Poza tym jeszcze zdjęcia , wniosek i rozprawię się z naprawdę starą żabą (dokument nieważny od 5 lat, realnie wymiana planowana i potrzebna od ponad roku)..
W ogóle zrobiłam listę wyjątkowo opornych żab (subiektywnie) i powoli zamierzam sie z nimi rozprawić.

---------- Dopisano o 10:50 ---------- Poprzedni post napisano o 10:45 ----------




Ruszam
Ja też bym chciała już! ja w ogóle chcę wszystko już - i to jest mój problem, jestem jak dziecko, niecierpliwa masakrycznie
Joanno - kolejna żaba w kolekcji, zazdroszczę

Muszę się ogarnąć.
W sobotę miałam poważną rozmowę z mężem: oboje mamy świadomość, że nasze małżeństwo się troszkę rozjechało i to był 1. raz kiedy rozmawialiśmy na ten temat. Ta rozmowa chyba pomogła nam zrozumieć czego powinniśmy od siebie oczekiwać. I są efekty. Jest lepiej. Wcześniej żadne z nas nie miało odwagi powiedzieć głośno, że coś jest nie tak. A niestety było...

Muszę się ogarnąć, chyba już to gdzieś pisałam

Di bierze się za język jeśli w planach jest wyjazd, nawet pół godzinki dziennie. Wiem, co piszę

Żywiec gratuluję zdanych egzaminów, idziesz jak torpeda

---------- Dopisano o 13:04 ---------- Poprzedni post napisano o 12:58 ----------

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
Patri, mam to samo z moja siostra. Moze nie w kazdej dziedzinie, ale moja siostra duzo szybciej lapie nowosci technologiczne, kulturowe, ma bardziej luzackie podejscie do wszystkiego, jest bardzoej swobodna w odbieraniu terazniejszosci. Ja w porownaniu do niej zawsze bylam spieta, niewyrazna, zestresowana ze cos zle zrobie. Nadal troche tak jest. Z czego to wynika? Nie mam pojecia...
Ja nie wiem z czego to wynika. Mogę napisać tylko, że mam dwójkę dzieci, syna i córkę, i bardzo się różnią w zachowaniu i w charaketarach oraz podejściu do życia. Różnice widoczne były już w niemowlęctwie. Może po prostu jest to różnica w charakterach, w różnym podejściu rodziców, bo inaczej podchodzi się do 1. dziecka, inaczej do drugiego.
ellefant jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 13:06   #791
PoziomkowaGalaretka
Raczkowanie
 
Avatar PoziomkowaGalaretka
 
Zarejestrowany: 2013-06
Wiadomości: 117
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Dzisiaj już trochę zrobiłam, jestem w miarę zadowolona przynajmniej myśli głupie mi nie łażą po głowie:
+ wpuściłam do mieszkania nową lokatorkę TŻa
+ zakupy
+ wyniesienie do piwnicy letnich ciuchów


a przede mną jeszcze trochę do ogarnięcia...
__________________
61 - czas iść w dół
PoziomkowaGalaretka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 13:10   #792
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez Bonjour_tristesse Pokaż wiadomość
Jedna żaba połknięta, mam za sobą też serię przysiadów, przygotowanie jogurtu, umycie zębów i jeszcze kilka drobiazgów, a teraz wytaczam moje najpotężniejsze motywacyjne działo i robię podejście do drugiej:
http://www.youtube.com/watch?v=f_CZnSB-yLI

Czuję, że jestem odbierana przez otoczenie jak ta Stoker'ówna
To chyba dobrze? Dracula byl wierny swojej Minie przez ponad 300 lat ;D
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 13:30   #793
Bonjour_tristesse
Raczkowanie
 
Avatar Bonjour_tristesse
 
Zarejestrowany: 2012-06
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 441
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Zrobiłam to!

Usiadłam i spokojnie po kolei (z małymi przerwami) połknęłam każdą z trzech tłustych żab
I poczułam się wolna
__________________
“the problem with the world is that the intelligent people are full of doubts while the stupid ones are full of confidence”


Mój blog minimalistyczno - modowy
Bonjour_tristesse jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 13:47   #794
isza89
tree hugger
 
Avatar isza89
 
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez Bonjour_tristesse Pokaż wiadomość
Zrobiłam to!

Usiadłam i spokojnie po kolei (z małymi przerwami) połknęłam każdą z trzech tłustych żab
I poczułam się wolna
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu.
isza89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 14:36   #795
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez ellefant Pokaż wiadomość
Dobrze, że oko już ok. Noszę soczewki od 19 lat. Poza jednym dość poważnym zapaleniem rogówki wszystko ok. Okulistka mówiła, że mógł to być wirus, dzieciaki przechodziły wcześniej wiatrówkę. Koszmar największy: okulistka kazała mi zdjąć soczewkę z chorego oka, wracałam sama samochodem z jednym widzącym okiem przy wadzie -8,5
Nosisz może soczewki Johnsona? polecam Ci Bauscha & Lomba.


Kocurkoja jestem trochę starsza a i tak najbardziej chciałabym, że we wszystkim wyręczał mnie mąż. Idealnie byłoby gdyby to on pochodził za moją pracą, dzwonił po lekarzach i umawiał wizyty, załatwiał sprawy urzędowe itp. Uważam siebie za nieprzystosowaną życiowo.
Ty też potrafisz działać i pokonywać siebie, a to jest tylko chwilowy spadek formy
Ja noszę soczewki 9 lat i kiedyś koleżanka też poleciła mi Bausch&Lomb (od 9 lat używam Johnsonna) i chciałam zmienić, szczególnie że B&L ma soczewki miesięczne, które wolałabym mieć (a nie dwutygodniowe)...i nie mogę nosić... próbowałam jeszcze dwóch innych firm i też nie mogę. Widać tylko Johnsonn produkuje soczewki na moje oczy

To pogrubione to coś, co często powtarza mi TŻ. On w ogóle bardzo wierzy w moje możliwości...wszystkie moje marudzenia przyjmuje do wiadomości, ale mówi przy tym, że to zrozumiałe, że się boję - on też się boi różnych rzeczy, ale ja wszystko potrafię i powinnam trochę bardziej w siebie uwierzyć. A ja nadal nie potrafię...

Dzięki dziewczyny za odpowiedzi...zdaje się, że nie jestem odosobniona w moich rozważaniach i boleściach. Szkoda, że nie znam jakiegoś uniwersalnego lekarstwa na to wszystko. Ja bym chciała, żeby wszystko było proste i łatwe, bez walki...może i lubię pójść na łatwiznę...ale jakoś ciężko wyobrazić sobie mnie walczącą z przeciwnościami losu. Podziwiam osoby, które to potrafią. Ja się zaraz poddaję i uciekam

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Między mną a moją siostrą jest 8 lat różnicy, ja jestem tą starszą, a nie czuję się bardziej dorosła, rozwinięta i samodzielna, a ona owszem taka jest.
Pod resztą podpisuję się wszystkim czym się da podpisać.
Ja wiem Kocur, że to żadne pocieszenie, ze nie jesteś sama...

W głowie może i mi się pozmieniało, ale w życiu (jeszcze) nie.
Dobrze, że użyłaś słowa "jeszcze" - to znaczy, że nadzieja jest Ja jakoś zakwalifikowałam siebie jako nieuleczalny przypadek, więc trochę nadzieja mi się sypie jak tynk ze starego muru...

Cytat:
Napisane przez isza89 Pokaż wiadomość
Smacznego!
Twoje żaby i żabosmoki są obłędne

I niezłe artykuły na tym portalu, który podałaś. Np. ten: http://psycho-kit.pl/?p=2611

Wydaje mi się, że ktoś już cytował ten portal...ale jakoś teraz dopiero poczytałam coś z niego. A może coś mi się przywidziało
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 14:55   #796
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez Bonjour_tristesse Pokaż wiadomość
Zrobiłam to!

Usiadłam i spokojnie po kolei (z małymi przerwami) połknęłam każdą z trzech tłustych żab
I poczułam się wolna
klask i: tylko brac przykład...niestety nie umiem a moze moja podświadomosc wcale nie chce
Zab,zabek i innych zabowatych traszek i potworów nawet nie jestem w stanie spisac...spycham gdzies w czelusci ..a czas leci a później beda problemy...wieksze klopoty...i co z tej świadomości nic...kompletnie nie zmienia to nic,nawet myśląłam kiedys zeby robic na odwrot...niz moja podswiadomośc podpowiada...czyli,że jak czegoś nie chce to powinnam właasnie top robić...u mnie największym propblemem sa sprawy urzędowe ,pradownie,gazownie,społd zielnie,banki,przedszkola ,lekarze i wszystkie inne instytucje....bojeee sie jak ognia...a juz jak widze ze coś jest w skrzynce oblewaja mnie poty...i to jest własnie moja niudolnosc życiowa i niedojrzałość...jestem dorosla ciałem a umysl mam dziecka...
nie wiem czy to sie jakos leczy?jakas terapia ,psycholog?a moze ktos za mnie przezyje to życie
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 15:33   #797
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Ja noszę soczewki 9 lat i kiedyś koleżanka też poleciła mi Bausch&Lomb (od 9 lat używam Johnsonna) i chciałam zmienić, szczególnie że B&L ma soczewki miesięczne, które wolałabym mieć (a nie dwutygodniowe)...i nie mogę nosić... próbowałam jeszcze dwóch innych firm i też nie mogę. Widać tylko Johnsonn produkuje soczewki na moje oczy
ja w ogole po paru latach przestalam tolerowac soczewki. po porstu zakladam i natychmiast pieka mnie oczy, masakra :/, w LO mialam zapalenie spojowek, powtorzylo sie jakies 4ry lata temu (od ostrego swiatla w klubie prosto w moje oczy...tak siedzialam i rano nie otworzylam juz oczu...) i od tego drugiego zdarzenia soczewki nosilam bardzo bardzo sporadycznie... niestety. Ale ostatnio dostalam probki Medivue (jednodniowe) i moge je nosic mialam na weselu i nawet o 7mej rano nadal widzialam i nic nie pieklo ;D sa tansze niz B&L, bardzo delikatne, w ogole ich nie czuc, czasem ciezko schodza przez to, ze sa tak delikatne. No i sa lepsze w moim odczuciu niz Dalies, ktore mialy 69% stopien nawodnienia a i tak wysuszaly moje oczy.

a w ogole to od roku zbieram na operacje (tzn mam poki co 200zl z tego co zostalo po weselu ;p) :/ mam moje prawie -7 i nienawidze nienawiscia piekielna okularow. tzn teraz mi troche przeszlo bo czasem je zdejmuje na rzecz wyzej odalezionych niedawno soczewek...ale ostatnie 4ry lata to bylo przeklinanie az po niebosklon.
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 15:42   #798
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

http://psycho-kit.pl/?p=2607 - to jest coś dla nas wszystkich

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
ja w ogole po paru latach przestalam tolerowac soczewki. po porstu zakladam i natychmiast pieka mnie oczy, masakra :/, w LO mialam zapalenie spojowek, powtorzylo sie jakies 4ry lata temu (od ostrego swiatla w klubie prosto w moje oczy...tak siedzialam i rano nie otworzylam juz oczu...) i od tego drugiego zdarzenia soczewki nosilam bardzo bardzo sporadycznie... niestety. Ale ostatnio dostalam probki Medivue (jednodniowe) i moge je nosic mialam na weselu i nawet o 7mej rano nadal widzialam i nic nie pieklo ;D sa tansze niz B&L, bardzo delikatne, w ogole ich nie czuc, czasem ciezko schodza przez to, ze sa tak delikatne. No i sa lepsze w moim odczuciu niz Dalies, ktore mialy 69% stopien nawodnienia a i tak wysuszaly moje oczy.

a w ogole to od roku zbieram na operacje (tzn mam poki co 200zl z tego co zostalo po weselu ;p) :/ mam moje prawie -7 i nienawidze nienawiscia piekielna okularow. tzn teraz mi troche przeszlo bo czasem je zdejmuje na rzecz wyzej odalezionych niedawno soczewek...ale ostatnie 4ry lata to bylo przeklinanie az po niebosklon.
Naprawdę masz taką wadę wzroku? Po okularach nie widać, nie są bardzo grube
Czasem jest tak, że jednej osobie pasuje tylko jeden rodzaj soczewek - trzeba je znaleźć. I chociażby inni polecali całym sercem inne, to nic z tego nie będzie

Ja nigdy nie miałam zapalenia spojówek...a mój tata jak próbował nosić soczewki, to wszystko było w porządku dopóki się nie ociepliło na dworze - wtedy dostawał zapalenia spojówek. Cały czas się to powtarzało, więc zrezygnował z prób. Bałam się, że będę miała tak samo, ale nie mam problemów z oczami

Też bym się chętnie zoperowała...ale się boję (no i nie mam kasy oczywiście, ale przede wszystkim się boję). Boję się, że mogłoby coś pójść nie tak i w ogóle bym nie widziała...moja wada nie jest aż taka zła, a soczewki zakładam w ogóle na to nie patrząc i zapominam o nich (chyba, że są wadliwe...niestety zdarzają się takie wśród Johnsonnów, a firmy zmienić nie mogę...)
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 15:44   #799
ellefant
Raczkowanie
 
Avatar ellefant
 
Zarejestrowany: 2008-11
Wiadomości: 360
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Oj, ja też myślałam kiedyś o korekcji laserowej...i też nienawidzę okularów, najczęściej służą mi do spaniaczytam książkę i w nich zasypiam
ellefant jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 15:53   #800
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

http://psycho-kit.pl/?p=914 !!! <-- o rozwoju osobistym

Cytat:
Z tego galimatiasu rozumiem jedno: pojęcie „praca nad sobą” pojawia się tam, gdzie człowiek postrzega się jako zły, nieakceptowalny, nieprzydatny, chory, słaby, niepełny sam z siebie. I wierzy, że gdzieś dalej, z pewnością nie tu-i-teraz, jaśnieje Spełnienie.

Czy to działa? Poznałam różnych konsumentów idei „rozwoju osobistego”. Bywają sfrustrowani bardziej niż ja, wiecznie z siebie i innych niezadowoleni, żyją pod presją swoich nierealnych ideałów, z zaciśniętymi półdupkami i z szczękami. Doszukują się znaczeń w zjawiskach, które znaczeń nie mają. To musi być szalenie stresujące. Widzą Znaki. Uczą się terapeutycznej nowomowy. Męczą się z komunikatami Ja, które w pozaterapeutycznych kontekstach brzmią wręcz śmiesznie. Dzielą włos na czworo wykrwawiając się w wysiłku samoświadomości, analizowania, dojrzewania, rytualizowania, afirmowania, tropienia samooszustw, samobiczowania. Gdy pytam się ich, co rozumieją pod pojęciem „pracy nad sobą” i jak konkretnie to robią, cytują swoje „mądre księgi” i mówią o wyrzeczeniach, nowych umiejętnościach, spotkaniach, przemyśleniach, lekturach. Ja też czytam i mam refleksje i uczę się nowych rzeczy, jednak nie nazwę tego „pracą nad sobą” tylko: czytaniem, myśleniem i nauką. To robi większość ludzi. „Pracujący nad sobą” (to „sobą” jest słowem kluczem) odmieniają za to „ja, ja, ja, moje, mnie ” przez wszystkie przypadki. Ciągle ślepi na to, że w tym dążeniu do pełni przeszkadza im egoizm i egocentryzm właśnie. Rozmawiam z nimi i nigdy nie słyszę, że są szczęśliwi. Tak po prostu, bez wymagań, bezprzyczynnie. Mnie się zdarza.
Cytat:
Odnoszę wrażenie, że kto żyje naprawdę, kto się z życiem boryka, kto się życiu poddaje, nie „pracuje nad sobą”, ale trwa, jest, czuwa, oddycha. Ile ważnych rzeczy usłyszałam od ludzi prostych, którzy pewnie „rozwój osobisty” kojarzyliby z odświętnym ubraniem na niedzielę. Czasem przychodzi mi do głowy, że „praca nad sobą” to moda dla ludzi, którzy koncentrują się na wymyślonych problemach. Bo czyż wymyślonym problemem nie jest domniemany brak owej (nieosiągalnej) Doskonałości, Dojrzałości, Pełni, czy wymyślonym problemem nie jest gnanie za społecznym ideałem Szczęścia czy Samopoznania – jakby coś ciekawego było w ludzkiej głupocie? Czy w życiu można „stać w miejscu”? Pewnie że można, to cała życia przyjemność.


Cytat:
Napisane przez ellefant Pokaż wiadomość
Oj, ja też myślałam kiedyś o korekcji laserowej...i też nienawidzę okularów, najczęściej służą mi do spaniaczytam książkę i w nich zasypiam
Ja chodzę w okularach tylko po domu Też nie trawię
__________________


Edytowane przez bura kocurka
Czas edycji: 2013-09-23 o 16:02
bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 17:26   #801
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
http://psycho-kit.pl/?p=2607 - to jest coś dla nas wszystkich



Naprawdę masz taką wadę wzroku? Po okularach nie widać, nie są bardzo grube
Czasem jest tak, że jednej osobie pasuje tylko jeden rodzaj soczewek - trzeba je znaleźć. I chociażby inni polecali całym sercem inne, to nic z tego nie będzie
noo...bo zamawiam specjalne szkla, co maja cylindry i sa cienkie. kosztuja tyle, ze 4 pary takich okularow i mam jedno oko zoperowane :P inaczej mialabym butelki na nosie.

Ja wlasnie nie wiem co mi sie z oczami porobilo...kiedys nosilam tylko te soczewki co ty, kiedys 3 miesieczne, potem miesieczne. A potem juz koniec, ani dnia nie dalo sie wytryzmac. a regularnie zapuszczalam kropelki. wielokrotnie chodzilam do okulistow by badali czy przypadkiem nie mam uszkodzonej rogowki czy cos... nic. zadnego powodu dla, ktorego mogloby cokolwiek sie zmienic. Magia;D

a co do operacji, technika idzie do przodu, sadze, ze za pare lat bedzie to juz bezpieczne. 10 lat temu bym sobie nie zrobila, ale za 10 mysle ze zrobie
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 17:29   #802
isza89
tree hugger
 
Avatar isza89
 
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Przegrałam dziś starcie z moim żabozaurem, więc w ramach odreagowania stresu wrzucam propozycję logo dla naszego wątku.

__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu.

Edytowane przez isza89
Czas edycji: 2013-09-23 o 17:30
isza89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 17:47   #803
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
noo...bo zamawiam specjalne szkla, co maja cylindry i sa cienkie. kosztuja tyle, ze 4 pary takich okularow i mam jedno oko zoperowane :P inaczej mialabym butelki na nosie.
Czyli jedno już masz zoperowane...i...jak wrażenia? Dawno operowałaś? I czy to zniwelowało całkiem wadę czy tylko częściowo?

Cytat:
Napisane przez isza89 Pokaż wiadomość
Przegrałam dziś starcie z moim żabozaurem, więc w ramach odreagowania stresu wrzucam propozycję logo dla naszego wątku.



Ja wysłałam CV na inny staż...tym razem coś co bardziej mi odpowiada i znam lepiej firmę i osoby w niej pracujące. Weszłam na ogłoszenia o pracę pierwszy raz od kilku miesięcy i akurat dopiero co napisali ogłoszenie! To chyba musi coś znaczyć
A i muszę przyznać, że przeżycie jednej rozmowy kwalifikacyjnej dobrze wpływa na chęć wysyłania CV na później...szczególnie jeśli rozmowa była w dużym koncernie i rozmawiało się na tematy o których nie ma się bladego pojęcia...więc trochę robi się z siebie głupka No cóż, przeżyłam...nie było tak źle, poza zmarnowaniem połowy dnia (siedziba jest na drugim końcu świata...wymagała podróży pociągiem i później czekaniem 1,5 godziny na powrotny )
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 18:37   #804
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cześć

Cytat:
Napisane przez isza89 Pokaż wiadomość
Challenge accepted!




Cytat:
Napisane przez Lynette Scavo Pokaż wiadomość
Mnie nikt tak nie truł, ale wiele spraw zawaliłam, właśnie z tego powodu, że nie dokończyłam. Zaczęłam studium pedagogiczne i nie skończyłam, wtedy kosztowało to grosze, dałoby mi uprawnienia do uczenia, mogłabym dorabiać w szkółkach weekendowych. Nie chciało mi się, nie dokończyłam. Żałuję.

Nie napisałam pracy dyplomowej na studiach podyplomowych, więc dostałam tylko zaświadczenie o odbyciu tych studiów. Żałuję.

Zaczęłam się starać o pewne uprawnienia do pracowania w zawodzie gdzie potrzebna jest powiedzmy, licencja. Zrobiłam w tym kierunku studia podyplomowe. Wyrwałam od moich poprzednich pracodawców zaświadczenia i potrzebne kwity. Nie dopilnowałam i nie dosłałam jednego dokumentu, jakos mi umknęło że trzeba go wysłać. Urząd wezwał mnie do uzupełnienia braku a ja nie zrobiłam tego. Oryginały świadectw pracy, zaświadczeń, odpis dyplomu ze studiów itd - przepadły. Nie dokończyłam uzyskiwania tej licencji. Żałuję.

12 lat temu rozpoczęłam pewną urzędową procedurę, nie dosłałam wszystkich dokumentów, procedura jest zawieszona. A to taki typ postępowania, że po tym, jak uzyskają wszytskie potrzebne im kwitki to wydanie papierka o jaki mi chodzi może potrwac i 4-5 lat. To chyba największa żaba w moim życiu, odlekam to od tylu lat, że żaba ma wielkość dinozaura :-(
Zdrówka życzę

Poczułam ciężar tego, co Ci ciąży...
A najgorsze w tym jest chyba fakt, że te zaniechania to często nie wynik faktycznych trudności tylko... nie wiadomo czego

Pilnuję się teraz bardzo (choć często wciąż nie wychodzi), żeby pewne rzeczy załatwiać mimo niechęci... Ale sama zwlekałam ostatnio z podpisaniem umowy o pracę! 2 miesiące od sygnału, że jest gotowa nowa i czeka...

Cytat:
Napisane przez Edsonka Pokaż wiadomość
wbiję się na wątek i w sumie nie wiem czy to nawet ktoś przeczyta czy nie, ale przynajmniej się wygadam ;p kurcze w tym tygodniu mam obronę licencjatu a nic nie umiem i nie chce mi się uczyć zupełnie. wzięcie przeze mnie materiału do ręki graniczy z cudem, a jak coś przeczytam to i tak niewiele mi do głowy wchodzi coś czuję, że się nie obronię jak tak dalej pójdzie, ale w sumie szkoda tych 15tys które dotychczas na tę szkołę wydałam. nigdy az tak źle ze mną nie było, owszem, nie chciało mi się uczyć, ale przed egzaminami brałam się do roboty, a tutaj nic zupełnie. jeszcze na mnie mamusia presje wywiera, żebym dalej poszła ale drugi raz nie ugnę się pod czyimś naciskiem bo nic dobrego z tego nie wychodzi. jestem załamana ogólnie.
Działaj! Powodzenia

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
emi czy masz pdf?srawdzałam na chomikuj ale sa tylko fragmenty a czuję ze to ksiazka która powinnam przeczytac...własciwie:eh em: aby móc nie popełniac błędów...wzgledem mojego synka
Mam pdf., prześlij adres mailowy na pw., to Ci prześlę.

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
no i zostalam sama
mam 'troszke' antysocjalne podejscie. Musze sie ogarnac. Humor zjechal bo cos mi zaszkodzilo (nie zatruciowo, a nietolerancyjnie i czuje sie jak balon od 4rech dni...) do tego zbliza mi sie okres co dodatkowo zatrzymalo mi wode w organizmie..Boze, jestem dzis toczaca sie kula, nawet ciezko mi chodzic i wiazac buty.
Kurs na dietetyka rozpoczety, za ok 2/3 tyg powinnam zakonczyc.
Za jakis tydzien (po okresie) wroce na joge, nie chce sie wykrwawic wczesniej...chce sprobowac nowego rodzaju Bikram Yogi, cos jak hot, ale trwa 90 minut i sklada sie z innych figur.

poza tym? chce zrobic plan dzialania na nastepne 3 tygodnie i doczasu spotkania z mezem ogarnac te sprawy (doktorat w duzej mierze, pare obrazow, chce tez sprzedac pare skorzanych kurtek, w ktorych w ogole nie chodzilam bo jakos ciezko mi sie przemoc i nie nosic moich ulubionych, ktore juz sie przecieraja, pare plaszcyzkow, pare szklanek i kieliszkow, z ktorych nie bedziemy korzystac, bo np zostaly 2 z kolekcji 4rech, swiecznikow itd),
chce tez kupic pierwszy wosk i zrobic pierwsza zapchowa swieczke . Jezeli wyjdzie mi ladna juz wiem co powreczam rodiznce na swieta

plany plany... czy cos poza tym, ze sa?;/
Wow, ale różnorodne zamierzenia!
Mam nadzieje, że będzie finalizacja, tak jak założyłaś

Współczuję dolegliwości

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Dzięki Iszka.

Mama kupiła mi pralkę i maszynkę do mięsa.

Chłop omija mnie szerokim łukiem, znów wymiana zdań to coś co dla niego jest zbędne, nic z tego nie rozumiem, próbuję ratować się ewakuacją z domu do...mamy

Zbieram kasztany - nałóg, nie mogę ominąć żadnego zostawiając go na ziemi.

W weekend była familia z Warszawy u rodziców. O ile każdy z osobna "ma jakiegoś bzika" o tyle wszyscy razem są tak czadowi, że szok i doświadczyłam tego nie raz, ale dotarło do mnie wczoraj.
Pomijam opowiadanie kawałów, ale mają takie akcje spontaniczne jak wczoraj. Gdy ktoś dokończył obiadową rybę dostawał brawa. Nie byłam na rybie, przyszłam później, załapałam się na leczo, a gdy skończyłam jeść nieco mnie oklaski od 9 osób przy stole zaskoczyły, ale też rozbawiły nieziemsko
Jest też zwyczaj, ze jak ktoś je coś pierwszy raz - szczególnie w odniesieniu do nowalijek - to ciągnie inne osoby za ucho. Znacie to? Bo przybysze (mężowie) do naszej rodziny są zaskoczeni i może nawet niepewni naszego mentalnego zdrowia.
Odjechali samochodem, machaliśmy, machaliśmy, pojechali.
Za chwilę przyjechali - jeszcze rozchodniaka zapomnieli wypić
A gdy już dzwonili z Warszawy, że dojechali, to kierowca dostał oczywiście brawa. Klimat był czadowy.

Tak więc w domu jest cisza , zamiast znów się zastanawiać co zrobiłam nie tak, po prostu zajmę się sobą. Pytałam czy jest obrażony - nie jest. Pieniądze - najpewniejsza przyczyna jego humoru. Nie wyczaruję, nie chce mi się wnikać już.

Mam się różnie. Podstawowe rzeczy ogarniam, ale nie chce mi się malować nic na twarzy i stroić w bluzki. Paznokcie tez czekają na lepsze czasy. Dziecka sprawy ogarniam, swoich nie mam do ogarniania.
Ale historie rodzinne! Nie znam takich zwyczajów

Ad. podkreślonego - wydaje mi się, że to dobre podejście


Cytat:
Napisane przez ellefant Pokaż wiadomość


Przymierzam się do podobnych porządków, świetny pomysł z tym codziennym ogarnianiemmuszę niestety zacząć od laptopa córki, tak go zamuliła, że działa w zwolnionym tempie.
Dobrze, że oko już ok. Noszę soczewki od 19 lat. Poza jednym dość poważnym zapaleniem rogówki wszystko ok. Okulistka mówiła, że mógł to być wirus, dzieciaki przechodziły wcześniej wiatrówkę. Koszmar największy: okulistka kazała mi zdjąć soczewkę z chorego oka, wracałam sama samochodem z jednym widzącym okiem przy wadzie -8,5
Nosisz może soczewki Johnsona? polecam Ci Bauscha & Lomba.
Ja noszę 11 lat, pierwsze 8 lat - Bausch&Lomb (zaczynałam od 3-miesięcznych, miałam też 30-dniowe do ciągłego noszenia, zwykłe miesięczne). 3 lata temu oczy odmówiły noszenia B&L, bardzo mnie podrażniły.
Przerzuciłam się na Biofinity (miesięczne) - boskie były, bardzo miękkie, oddychające, ogromna różnica po B&L, ale teraz znowu zaczęły się częste podrażnienia. Testowałam Dailies, ale nie dla mnie, wypadały mi z oczu po godzinie od założenia.

Tak więc pora na coś nowego chyba...

Jednooczna podróż, to musiał być hardkor!


Cytat:
Napisane przez ellefant Pokaż wiadomość


Kocurkoja jestem trochę starsza a i tak najbardziej chciałabym, że we wszystkim wyręczał mnie mąż. Idealnie byłoby gdyby to on pochodził za moją pracą, dzwonił po lekarzach i umawiał wizyty, załatwiał sprawy urzędowe itp. Uważam siebie za nieprzystosowaną życiowo.
Ty też potrafisz działać i pokonywać siebie, a to jest tylko chwilowy spadek formy

Ja bym chciała mieć podwładnych, którym bym mogła delegować moje zadania Jestem świetnym planistą i doradcą


Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość


Twoje żaby i żabosmoki są obłędne
Podzielam

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
ja w ogole po paru latach przestalam tolerowac soczewki. po porstu zakladam i natychmiast pieka mnie oczy, masakra :/, w LO mialam zapalenie spojowek, powtorzylo sie jakies 4ry lata temu (od ostrego swiatla w klubie prosto w moje oczy...tak siedzialam i rano nie otworzylam juz oczu...) i od tego drugiego zdarzenia soczewki nosilam bardzo bardzo sporadycznie... niestety. Ale ostatnio dostalam probki Medivue (jednodniowe) i moge je nosic mialam na weselu i nawet o 7mej rano nadal widzialam i nic nie pieklo ;D sa tansze niz B&L, bardzo delikatne, w ogole ich nie czuc, czasem ciezko schodza przez to, ze sa tak delikatne. No i sa lepsze w moim odczuciu niz Dalies, ktore mialy 69% stopien nawodnienia a i tak wysuszaly moje oczy.
Mam wrażenie, że właśnie mi się taka nietolerancja robi...
Dzięki za namiar na te soczewki - nie znam, ale chętnie wypróbuję!


-----------------------------------------------------------------------------

Dziś miałam modelowy dzień pracy, sporo udało mi się zrobić, zadowolona jestem. Teraz ogarnianie spraw domowych...

---------- Dopisano o 18:37 ---------- Poprzedni post napisano o 18:34 ----------

Doczytałam, że Medivue produkuje Cooper Vision, ten sam producent do Biofinity...
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 21:42   #805
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Melduję, że odhaczyłam dwa segregatory - dla części materiałów stworzyłam osobną teczkę, zniszczyłam mnóstwo papierów, które już są nieaktualne i nieprzydatne, uporządkowałam w sposób logiczny to, co zostało.
Poza tym dziś:
+ odebranie materiałów do zlecenia o 8.30
+ praca 9-16 (40% jednego zlecenia zrobione, do najważniejszego projektu zdobyłam nowe materiały), prawie bez internetu
+ odpisanie na 3 pracowe maile (odwleczone)
+czytanie Dramatu udanego dziecka
+ zakupy spożywcze niezbędne
+ gotowanie obiadu
+pranie - segregacja, wstawienie
+zmywarkowanie (wstawienie)
+ogarnięcie 2 segregatorów
+30 day shred
+świetlik na powieki
+malowanie paznokci u stóp
+olejkowanie
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 22:08   #806
ellefant
Raczkowanie
 
Avatar ellefant
 
Zarejestrowany: 2008-11
Wiadomości: 360
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Ja jestem wierna soczewkom B&L, chyba trzeba po prostu trafić na swoją markę.

Zrobiłam:
- wyprawienie dzieci do szkoły
- norweski słówka
- 5 czasowników odmiany nieregularnej
- słuchanie czytanek
- przepisywanie (Joanno dziękuję)
- mała powtórka z gramatyki
- ćwiczenia z gramatyki
- szybkie zakupy
- obiad
- porządki w kompie córki
- porządki w pralni i ogarnięcie nowego miejsca na suszarkę
- odkurzanie
- umycie podłogi w kuchni
- lekcje z małym
- chleb
- "Czerwone gardło"
ellefant jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 23:09   #807
isza89
tree hugger
 
Avatar isza89
 
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

p_O_NIE!_działek:
7.30 - 8.30 wstać, ogarnąć się
8.30 - 10.30 psycholog /wychodzenie gdzieś rano wcale nie jest takie głupie
10.30 - 12.15 śniadanie, planowanie, mailowanie, spamowanie obrazkami

12.15 - 12.45 pościelić łóżko, ogarnąć pokój
po 12.45 robić coś sensownego metodą roboczo nazwaną 'na czerwieclipiec'

* pozmywać naczynia
* MOZ: 14.30 - 16.00
* dobra herbata nie jest zła
* żabozaur: telefon - podejście 1 /przy tym z 3 razy przypadkowo nagrałam na pocztę swój przyspieszony oddech - jakby do mnie ktoś tak dzwonił i dyszał, to chyba też bym nie odbierała... teraz boję się nawet podejść do telefonu
* umieszczanie spanikowanego serca z powrotem w klatce piersiowej, przywracanie regularnego oddechu, dochodzenie do stanu względnej stabilności emocjonalnej
*
MOZ: 17.00 - 18.00
* podanie o przedłużenie sesji /50%

* częstowanie się obiadem współlokatorki
* MOZ: 19.00 - 20.00
/rzut 1 bud. skończony
* MOZ: 20.30 - 21.30 /rzut 3 bud. skończony, rzut 2 bud. 25%
* konsultacje podaniowe

+ dokończyć podanie
+ walki ze stresem ciąg dalszy...

+ film?
+ prysznic
+ przeczytać opracowanie z estetyki?
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu.

Edytowane przez isza89
Czas edycji: 2013-09-23 o 23:18
isza89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-23, 23:48   #808
czerwieclipiec
Zadomowienie
 
Avatar czerwieclipiec
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: jesień
Wiadomości: 1 112
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez isza89 Pokaż wiadomość
Żabozaur?
Isza, sama montujesz te żabozwierze?



Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Zbieram kasztany - nałóg, nie mogę ominąć żadnego zostawiając go na ziemi.

W weekend była familia z Warszawy u rodziców. O ile każdy z osobna "ma jakiegoś bzika" o tyle wszyscy razem są tak czadowi, że szok i doświadczyłam tego nie raz, ale dotarło do mnie wczoraj.
Pomijam opowiadanie kawałów, ale mają takie akcje spontaniczne jak wczoraj. Gdy ktoś dokończył obiadową rybę dostawał brawa. Nie byłam na rybie, przyszłam później, załapałam się na leczo, a gdy skończyłam jeść nieco mnie oklaski od 9 osób przy stole zaskoczyły, ale też rozbawiły nieziemsko
Jest też zwyczaj, ze jak ktoś je coś pierwszy raz - szczególnie w odniesieniu do nowalijek - to ciągnie inne osoby za ucho. Znacie to? Bo przybysze (mężowie) do naszej rodziny są zaskoczeni i może nawet niepewni naszego mentalnego zdrowia.
Odjechali samochodem, machaliśmy, machaliśmy, pojechali.
Za chwilę przyjechali - jeszcze rozchodniaka zapomnieli wypić
A gdy już dzwonili z Warszawy, że dojechali, to kierowca dostał oczywiście brawa. Klimat był czadowy.
Też nie umiem przejść obojętnie obok błyszczącego kasztana.
Ciągnięcie/łapanie za ucho znam, ale wieki już się z tym nie spotkałam, dopiero Ty mi przypomniałaś.
Opis imprezy brzmi genialnie.



Gdzie jest Tygrys, ja się pytam?



Wieści z frontu.

Kupiony przed tygodniem prezent jest do wymiany (rozmiar), a w sklepie przestał być dostępny. Wieszczę problemy, bo zrzuta ledwo styknęła, a teraz będzie odsyłanie i może nawet szukanie innego sklepu.

Sprzedały się dwie aukcje, tylko przegapiłam czas na pójście na pocztę. Miałam dzisiaj wystawiać ciuchy, bo zrobili jednodniową akcję z obniżką opłat, ale nie miałam ochoty, w przeciwieństwie do poszukiwań potencjalnie zachwycających perfum. Nie umartwiałam powinnościami, zapachy wygrały.

Schodzi mi skóra z wnętrza dłoni, więc to chyba znak, żeby się dowitaminować. A najchętniej wymyśliłabym jakiś sensowny detoks, no ale póki żywię się w domu, raczej nie przejdzie.


Poniedziałek:
* upload wyników pracy na serwer
* przycinanie kwiatka
* kontakt z D.
* śniadanie dla dwojga
* prowiant dla TŻ do pracy
* odbieranie pozyczonego sprzętu
* bilety, dojazdy
* serowe drugie śniadanie
* suplementacja
* kuracja antybakteryjna - twarz
* wystawianie - 10 aukcji
* jedzenie nektarynek
* pakowanie przesyłek
* pół obiadu dla 5 osób
* jedzenie deseru
* zmywanie
* ściąganie materiałów
* porządek w 1 folderze
* fragrantica
* jedzenie świeżych orzechów włoskich
* pomoc ojcu z kompem
* mail do sklepu w sprawie wymiany lub zwrotu
__________________
- Underground nuclear testing in China, and, hey! Your perfume!
- My perfume? I'm not wearing any perfume.
- Oriental blend, tangerines, castorium...
- I showered before I came here.
- ... maybe a little myrrh. Opium. You're wearing Opium.
- I got it, didn't I? Yeah.

Edytowane przez czerwieclipiec
Czas edycji: 2013-09-24 o 00:00
czerwieclipiec jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-24, 08:48   #809
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
http://psycho-kit.pl/?p=2607 - to jest coś dla nas wszystkich
Wszechpotężna losowość.
Podobał mi się wpis. Inna perspektywa.

---------- Dopisano o 08:40 ---------- Poprzedni post napisano o 08:35 ----------

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
A i muszę przyznać, że przeżycie jednej rozmowy kwalifikacyjnej dobrze wpływa na chęć wysyłania CV na później...szczególnie jeśli rozmowa była w dużym koncernie i rozmawiało się na tematy o których nie ma się bladego pojęcia...więc trochę robi się z siebie głupka No cóż, przeżyłam...nie było tak źle, poza zmarnowaniem połowy dnia (siedziba jest na drugim końcu świata...wymagała podróży pociągiem i później czekaniem 1,5 godziny na powrotny )
Dobrze, że to napisałaś.

---------- Dopisano o 08:48 ---------- Poprzedni post napisano o 08:40 ----------

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
http://psycho-kit.pl/?p=914 !!! <-- o rozwoju osobistym
noooo, mocne

Miałam brać się za farbowanie głowy, a tu wiadomość, że mogą być przerwy w dostawie wody.
Około 11 idę z dziećmi do parku wychowawczyni poprosiła o pomoc w opiece nad grupą mojej córki.
A teraz spróbuję sprawić, by spod sterty rozmaitych papierów i zabawek ukazał się mój stół, przy którym właśnie siedzę.
Kiss.

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2013-09-24 o 09:00
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-24, 09:09   #810
Joanna XL
Zakorzenienie
 
Avatar Joanna XL
 
Zarejestrowany: 2012-11
Wiadomości: 3 359
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez ellefant Pokaż wiadomość
Witaj

Dobrze, że oko już ok. Noszę soczewki od 19 lat. Poza jednym dość poważnym zapaleniem rogówki wszystko ok. Okulistka mówiła, że mógł to być wirus, dzieciaki przechodziły wcześniej wiatrówkę. Koszmar największy: okulistka kazała mi zdjąć soczewkę z chorego oka, wracałam sama samochodem z jednym widzącym okiem przy wadzie -8,5
Nosisz może soczewki Johnsona? polecam Ci Bauscha & Lomba.


Kocurkoja jestem trochę starsza a i tak najbardziej chciałabym, że we wszystkim wyręczał mnie mąż. Idealnie byłoby gdyby to on pochodził za moją pracą, dzwonił po lekarzach i umawiał wizyty, załatwiał sprawy urzędowe itp. Uważam siebie za nieprzystosowaną życiowo.
Ty też potrafisz działać i pokonywać siebie, a to jest tylko chwilowy spadek formy

Joanno - kolejna żaba w kolekcji, zazdroszcze
Co do soczewek - ja nosze (z małymi przerwami od 15 lat) .. Wada krecia -6 (więc wyjscie z domu bez soczwek od lat nie wchodzi w grę) Lubie soczewki dziwnej firmy Visionella (jednodniówki) ale nie pogarddze B&L... Trzeba znaleźć swoja firme ...
Wczoraj wdałam się w rozmowe z okulistą - podziele się uzyskana wiedza bo ja o tym nie wiedziałam - może komuś się przyda:
1. Laserową korekcje wzroku należy odłożyć do momentu gdy urodzimy już wszystkie dzieci, które planujemy urodzić (podobno ciąże mogą pogarszzać wzrok i po dwóch zostaniemy znowu z wadą -1,5/2 i koniecznością noszenia okularów
2. Należy bardzo uważać z wodą (jezioro basen) - podobno czai się tam amaba - zaraz po kontakcie nalezy zdjąć soczewki żeby się nie zadomowiła
3. Podobno kwestia powikłan zwiazanych z noszeniem soczewek to nie kwestia czy się pojawią tylko kiedy ...
Trzecie mnie mocno zmartwiło - bo bez soczewek życia sobie nie wyobrażam
Ja również nie cierpię spraw "urzędowych" - ale staram się przemóc... Choć nawet dzwonienie w sprawie rezerwacji zrzuciłam na męża

Cieszę sie że moje językowe pomysły się przydały - szkoda ze sama ich nie stosuje w wiekszym natężeniu

A odnośnie żaby - to jestem w trakcie połykania .. Nie byłabym sobą gdybym nie skomplikowała prostej sprawy - mój mąż wział ze sobą wyjeżdżając zarówno moją kartę bankomatowa jak i dowod... wiec teraz wszystko załatwiam posługując się paszportem - i w sumie nie wiem czy się uda do końca... Ale robie co mogę w tej sytuacji - mam zrobione badania, zdjęcia (do odebrania), umówiony termin w Urzędzie (dotarłam tam wczoraj) ...
Po drodze z uwagi na brak dowodu musze spróbować zdobyć zaświadczenie z urzedu miasta o zameldowaniu (niezbedne do wymiany prawa jazdy , niestety na stronie pisza że żeby je otrzymać potrzebny jest ... dowód)
Tak czy owak pomijajac efekt końcowy - tak daleko jeszcze nie zabrnęłam Poza tym udało mi sie pokonać myślenie pt "nie jest mi pisane to załatwic' 'po co bic głwa w mur - odłóżmy to na potem"

Niestety jestem chora Ledwo jesień sie zaczęła a ja już przeziębiona ...

Edytowane przez Joanna XL
Czas edycji: 2013-09-24 o 09:11
Joanna XL jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-12-29 14:49:51


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 21:40.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.