Zaburzenie osobowości - problem z płcią przeciwną. - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2013-11-08, 12:10   #1
je banana
Przyczajenie
 
Avatar je banana
 
Zarejestrowany: 2013-11
Wiadomości: 2

Zaburzenie osobowości - problem z płcią przeciwną.


Witam. Na wstępie zaznaczam, że posiadam swoje konto na Wizażu już od kilku lat, jednak ze względu na to, że dostęp do tego konta ma kilku moich znajomych, dla potrzeb wątku założyłam nowe.
Postanowiłam się wygadać, przedstawić mój problem ludziom, którzy mogą podejść do tego całkowicie obiektywnie.

Pochodzę z małej miejscowości. W czasach gimnazjum i liceum byłam osobą dosyć zamkniętą w sobie, choć zawsze z ciętą ripostą. Miałam problemy z trądzikiem, odstawałam finansowo od reszty rówieśników. Wyróżniałam się głównie dużą wiedzą, bardzo wcześnie nauczyłam się czytać i od 3,5 r.ż. zaczęłam przyswajać wiedzę z każdej gazety i książki, która tylko wpadła mi w rękę. Mimo tego byłam dzieckiem nieszczęśliwym, z mnóstwem problemów, mniejszych czy większych, z pesymistycznym podejściem do życia. Do końca liceum nie miałam chłopaka, chociaż zawsze słyszałam, że ładna ze mnie dziewczyna. Przez podejście moich rodziców ( dla nich chłopak = ciąża) nie spotykałam się z nikim.
Zaraz po liceum poszłam na studia do Krakowa. Praktycznie sama, cała moja klasa poszła do innego miasta, które było znacznie bliżej. Ja uparłam się na Kraków. Już na samym początku poznałam fantastycznych ludzi, ludzi z którymi mieszkałam a więc spędzaliśmy ze sobą dużo czasu. Bardzo otworzyłam się na nowe znajomości, moja pewność siebie bardzo szybko wzrosła. Już w październiku podjęłam dodatkowa pracę, żeby w końcu stanąć finansowo na nogi. Zaczęłam bardziej dbać o sobie, kupować kilogramy kosmetyków i ubrań. W ciągu niecałego pół roku przeszłam absolutną metamorfozę - zarówno fizyczną jak i psychiczną. Moja pewność siebie wzrosła na tyle, że zaczęłam lubić być w centrum uwagi, prowokować, mieć inne zdanie niż wszyscy, głośno bronić tego zdania. Przejawiało się to również w moim stylu ubioru - krótkie spodenki, obcisłe bluzki i kurtki, obowiązkowo szpilki. Długie czarne włosy, codziennie makijaż. Z figurą nigdy nie miałam problemu, zaczęłam to doceniać właśnie na studiach, mieszczę się w rozmiarze xs / s przy czym mój biust jest odrobinę większy niż standardowo przy takim rozmiarze. Jednym słowem stałam się atrakcyjna fizycznie. Koło się samo napędzało. Rosła moja pewność siebie, odbijało się to na moim wyglądzie. Atrakcyjność w oczach mężczyzn rosła. Wszystkich mężczyzn. Kolegów ze studiów, również tych, którzy mieli dziewczyny u nas na roku, wykładowców, profesorów, szefów w pracy, barmanów w ulubionych klubach. Wszędzie zaczęłam mieć z górki. W pracy byłam ulubienicą szefa, w klubach nie płaciłam za wstęp ani za drinki, na uczelni zaliczałam wszystko bez problemu. Od razu zaznaczam, że z żadną z tych osób nie utrzymywałam kontaktów seksualnych, również ani do pracy ani na uczelnię nie ubierałam się wulgarnie ani wyzywająco. W czasie tego całego okresu w moim życiu pojawiło się wielu facetów. Bardzo szybko się nudziłam, zaczęłam wykorzystywać to, że się podobam ,spotykałam się z kilkoma naraz, nigdy się nie zakochałam, po prostu nie zdążyłam. Na uczelni zaczęłam być tępiona przez damską część roku, ze względu na nieproporcjonalność mojego wysiłku wkładanego w naukę a wyników.Pojawiły się plotki, że sypiam z wykładowcami. Plotki wyssane z palca ale zataczające coraz większe kręgi. Wykładowca klepnął mnie w tyłek, widziano mnie w hotelu z profesorem, wyobraźnia nie miała granic.
Powoli zaczęłam unikać uczelni (a była to dopiero końcówka pierwszego roku), podjęłam decyzję o przeprowadzce do innego mieszkania. Znowu sama na własną rękę. Tam poznałam najważniejszego faceta w moim życiu. 30 kilku letniego geja. Od tej pory nie znałam pojęcia 'niemożliwe'. Robiliśmy co chcieliśmy, wspierając się przy tym maksymalnie. Nie miałam żadnych problemów, wszystko dzieliło się na nas dwoje. 24 godziny na dobę razem. Tak minęły kolejne 2 lata, 2 lata z których ani jeden dzień nie był nudny czy zły. Ja spotykałam się z mnóstwem facetów, on również, imprezowaliśmy wspólnie, jednak nie wiązaliśmy się z nikim na stałe, ponieważ sami uzupełnialiśmy się maksymalnie we wszystkich sferach życia, oprócz seksu oczywiście. W ciągu tych dwóch lat spróbowałam wszystkiego czego chciałam w zyciu spróbować. Jednak nadszedł czas rozstania, powodów może nie będę tu opisywać, musieliśmy jednak wyprowadzić się z miasta, ja wróciłam do rodziców, on do swojego domu. Myślałam, że poukładam sobie życie. Że poznam kogoś z kim będę w miarę szczęśliwa. Niestety studia odcisnęły takie piętno na moim charakterze, że ja już nie wierzę w miłość. Stałam się zdobywcą - zarzucam sidła na faceta, który aktualnie mi się podoba, po czym po jednym spotkaniu cały czas zawsze pryska i mam już na oku kogoś innego. Znajomi mówią, że jestem gorsza niż facet. Poznałam tutaj wielu facetów. Mam pracę, w której codziennie przewijają się setki ludzi. Zaczęłam się spotykać z facetem z żoną i dwójką dzieci. Traktowałam to z dystansem, stwierdziłam, że taki facet nie wkręci się w związek, w każdej chwili będziemy mogli to zakończyć. Niestety on po miesiącu stwierdził, że mnie kocha, był w stanie zostawić rodzinę dla mnie. Zerwałam kontakt. Poznałam faceta po rozwodzie z dwójką dzieci. Facet po 40-tce. Spotykaliśmy się miesiąc, on już po 3 tygodniach powiedział mi, że w życiu nie kochał nikogo tak jak mnie. Płakał gdy mówiłam mu, że to koniec..
Podsumowując mam na swoim koncie wiele złamanych serc. Mi natomiast nigdy nie zależy. Owszem, zależy mi na pierwszym kontakcie, gdy zobaczę kogoś kto wizualnie mi się podoba i mnie kręci. Ale później mogę go już tylko 'odhaczyć', natychmiast mam kogoś innego kogo chciałabym poznać. Rodzice chcieliby żebym jednak miała już kogoś na stałe, wszyscy się zaręczają, mają dzieci, tworzą rodziny. Ja zawsze sama, zawsze w centrum zainteresowania, przyzwyczaiłam się do tego, że każdy jest na moje skinienie. Zdaję sobie sprawę z tego, że jestem zbyt pewna siebie, jestem również bardzo otwarta na ludzi, przez co wielu mężczyzn źle interpretuje moje zachowanie i myśli, że to typ hmm... flirtu, nie wiem jak to nazwać.. Oczywiście już krążą pogłoski, że jestem łatwa. Jednak mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że to ja wybieram 'ofiarę' a nie odwrotnie. Atrakcyjność fizyczna jest dla mnie bardzo ważna, sama dbam o siebie maksymalnie, tego samego oczekuję od płci przeciwnej. W głębi duszy wiem, że zasługuję na kogoś totalnie fantastycznego. Wiem, że to głupie, nierozsądne. Jednak moje poczucie własnej wartości jest ogromne, wiem, że kiedyś odbije się to na mnie negatywnie.
Czego oczekuję pisząc tutaj? Nie wiem, może rady, może zderzenia się ze ścianą i uświadomienia sobie, że to nie jest normalne. Czy ktoś taki jak ja może się zakochać, ustatkować, zacząć prowadzić normalne życie?
Słyszałam już diagnozę na ten temat, że może to być spowodowane tzw. histrionicznym zaburzeniem osobowości ( odsyłam do wiki, żeby zaczerpnąć informacji). Spotkała się któraś z Was z takim czymś?
je banana jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-08, 12:26   #2
201605090958
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 5 610
Dot.: Zaburzenie osobowości - problem z płcią przeciwną.

Moim zdaniem stworzyłaś sobie fasadę, za ktorą schowałaś tą dziewczynkę, ktora nie była lubiana i finansowo odstawała od reszty. Ta fasada daje Ci zludne poczucie-jestem cool. Czekasz na faceta, ktory doceni Cię taką jaką jesteś, bo doskonale wiesz, ze wszyscy lapią się na fasadę-ciuchy, wygląd. Nikt nie chce Ciebie prawdziwej. Dlatego kolega-gej odegrał aż taką rolę w Twoim życiu. Bo Cię lubił prawdziwą. A resztę kręci fasada, więc ich odrzucasz bo nimi gardzisz, że lapią się na coś powierzchownego. Pozornie matnia-bo kasę, urodę i figurę masz więc rzucanie tego by ktoś szczerze Cię pokochal jest irracjonalne. Moja rada-zaopiekuj się sobą nie dla efektu który będą potwierdzać inni. Jest coś takiego jak terapia wewnętrznego dziecka. U Ciebie to da efekty, choć zaklada, że trzeba wrocić do czasow dziecięco-szkolnych
201605090958 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-08, 13:01   #3
MaRtUhA
Zadomowienie
 
Avatar MaRtUhA
 
Zarejestrowany: 2005-07
Lokalizacja: dolnośląskie
Wiadomości: 1 393
GG do MaRtUhA
Dot.: Zaburzenie osobowości - problem z płcią przeciwną.

Cytat:
Napisane przez je banana Pokaż wiadomość
Witam. Na wstępie zaznaczam, że posiadam swoje konto na Wizażu już od kilku lat, jednak ze względu na to, że dostęp do tego konta ma kilku moich znajomych, dla potrzeb wątku założyłam nowe.
Postanowiłam się wygadać, przedstawić mój problem ludziom, którzy mogą podejść do tego całkowicie obiektywnie.

Pochodzę z małej miejscowości. W czasach gimnazjum i liceum byłam osobą dosyć zamkniętą w sobie, choć zawsze z ciętą ripostą. Miałam problemy z trądzikiem, odstawałam finansowo od reszty rówieśników. Wyróżniałam się głównie dużą wiedzą, bardzo wcześnie nauczyłam się czytać i od 3,5 r.ż. zaczęłam przyswajać wiedzę z każdej gazety i książki, która tylko wpadła mi w rękę. Mimo tego byłam dzieckiem nieszczęśliwym, z mnóstwem problemów, mniejszych czy większych, z pesymistycznym podejściem do życia. Do końca liceum nie miałam chłopaka, chociaż zawsze słyszałam, że ładna ze mnie dziewczyna. Przez podejście moich rodziców ( dla nich chłopak = ciąża) nie spotykałam się z nikim.
Zaraz po liceum poszłam na studia do Krakowa. Praktycznie sama, cała moja klasa poszła do innego miasta, które było znacznie bliżej. Ja uparłam się na Kraków. Już na samym początku poznałam fantastycznych ludzi, ludzi z którymi mieszkałam a więc spędzaliśmy ze sobą dużo czasu. Bardzo otworzyłam się na nowe znajomości, moja pewność siebie bardzo szybko wzrosła. Już w październiku podjęłam dodatkowa pracę, żeby w końcu stanąć finansowo na nogi. Zaczęłam bardziej dbać o sobie, kupować kilogramy kosmetyków i ubrań. W ciągu niecałego pół roku przeszłam absolutną metamorfozę - zarówno fizyczną jak i psychiczną. Moja pewność siebie wzrosła na tyle, że zaczęłam lubić być w centrum uwagi, prowokować, mieć inne zdanie niż wszyscy, głośno bronić tego zdania. Przejawiało się to również w moim stylu ubioru - krótkie spodenki, obcisłe bluzki i kurtki, obowiązkowo szpilki. Długie czarne włosy, codziennie makijaż. Z figurą nigdy nie miałam problemu, zaczęłam to doceniać właśnie na studiach, mieszczę się w rozmiarze xs / s przy czym mój biust jest odrobinę większy niż standardowo przy takim rozmiarze. Jednym słowem stałam się atrakcyjna fizycznie. Koło się samo napędzało. Rosła moja pewność siebie, odbijało się to na moim wyglądzie. Atrakcyjność w oczach mężczyzn rosła. Wszystkich mężczyzn. Kolegów ze studiów, również tych, którzy mieli dziewczyny u nas na roku, wykładowców, profesorów, szefów w pracy, barmanów w ulubionych klubach. Wszędzie zaczęłam mieć z górki. W pracy byłam ulubienicą szefa, w klubach nie płaciłam za wstęp ani za drinki, na uczelni zaliczałam wszystko bez problemu. Od razu zaznaczam, że z żadną z tych osób nie utrzymywałam kontaktów seksualnych, również ani do pracy ani na uczelnię nie ubierałam się wulgarnie ani wyzywająco. W czasie tego całego okresu w moim życiu pojawiło się wielu facetów. Bardzo szybko się nudziłam, zaczęłam wykorzystywać to, że się podobam ,spotykałam się z kilkoma naraz, nigdy się nie zakochałam, po prostu nie zdążyłam. Na uczelni zaczęłam być tępiona przez damską część roku, ze względu na nieproporcjonalność mojego wysiłku wkładanego w naukę a wyników.Pojawiły się plotki, że sypiam z wykładowcami. Plotki wyssane z palca ale zataczające coraz większe kręgi. Wykładowca klepnął mnie w tyłek, widziano mnie w hotelu z profesorem, wyobraźnia nie miała granic.
Powoli zaczęłam unikać uczelni (a była to dopiero końcówka pierwszego roku), podjęłam decyzję o przeprowadzce do innego mieszkania. Znowu sama na własną rękę. Tam poznałam najważniejszego faceta w moim życiu. 30 kilku letniego geja. Od tej pory nie znałam pojęcia 'niemożliwe'. Robiliśmy co chcieliśmy, wspierając się przy tym maksymalnie. Nie miałam żadnych problemów, wszystko dzieliło się na nas dwoje. 24 godziny na dobę razem. Tak minęły kolejne 2 lata, 2 lata z których ani jeden dzień nie był nudny czy zły. Ja spotykałam się z mnóstwem facetów, on również, imprezowaliśmy wspólnie, jednak nie wiązaliśmy się z nikim na stałe, ponieważ sami uzupełnialiśmy się maksymalnie we wszystkich sferach życia, oprócz seksu oczywiście. W ciągu tych dwóch lat spróbowałam wszystkiego czego chciałam w zyciu spróbować. Jednak nadszedł czas rozstania, powodów może nie będę tu opisywać, musieliśmy jednak wyprowadzić się z miasta, ja wróciłam do rodziców, on do swojego domu. Myślałam, że poukładam sobie życie. Że poznam kogoś z kim będę w miarę szczęśliwa. Niestety studia odcisnęły takie piętno na moim charakterze, że ja już nie wierzę w miłość. Stałam się zdobywcą - zarzucam sidła na faceta, który aktualnie mi się podoba, po czym po jednym spotkaniu cały czas zawsze pryska i mam już na oku kogoś innego. Znajomi mówią, że jestem gorsza niż facet. Poznałam tutaj wielu facetów. Mam pracę, w której codziennie przewijają się setki ludzi. Zaczęłam się spotykać z facetem z żoną i dwójką dzieci. Traktowałam to z dystansem, stwierdziłam, że taki facet nie wkręci się w związek, w każdej chwili będziemy mogli to zakończyć. Niestety on po miesiącu stwierdził, że mnie kocha, był w stanie zostawić rodzinę dla mnie. Zerwałam kontakt. Poznałam faceta po rozwodzie z dwójką dzieci. Facet po 40-tce. Spotykaliśmy się miesiąc, on już po 3 tygodniach powiedział mi, że w życiu nie kochał nikogo tak jak mnie. Płakał gdy mówiłam mu, że to koniec..
Podsumowując mam na swoim koncie wiele złamanych serc. Mi natomiast nigdy nie zależy. Owszem, zależy mi na pierwszym kontakcie, gdy zobaczę kogoś kto wizualnie mi się podoba i mnie kręci. Ale później mogę go już tylko 'odhaczyć', natychmiast mam kogoś innego kogo chciałabym poznać. Rodzice chcieliby żebym jednak miała już kogoś na stałe, wszyscy się zaręczają, mają dzieci, tworzą rodziny. Ja zawsze sama, zawsze w centrum zainteresowania, przyzwyczaiłam się do tego, że każdy jest na moje skinienie. Zdaję sobie sprawę z tego, że jestem zbyt pewna siebie, jestem również bardzo otwarta na ludzi, przez co wielu mężczyzn źle interpretuje moje zachowanie i myśli, że to typ hmm... flirtu, nie wiem jak to nazwać.. Oczywiście już krążą pogłoski, że jestem łatwa. Jednak mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że to ja wybieram 'ofiarę' a nie odwrotnie. Atrakcyjność fizyczna jest dla mnie bardzo ważna, sama dbam o siebie maksymalnie, tego samego oczekuję od płci przeciwnej. W głębi duszy wiem, że zasługuję na kogoś totalnie fantastycznego. Wiem, że to głupie, nierozsądne. Jednak moje poczucie własnej wartości jest ogromne, wiem, że kiedyś odbije się to na mnie negatywnie.
Czego oczekuję pisząc tutaj? Nie wiem, może rady, może zderzenia się ze ścianą i uświadomienia sobie, że to nie jest normalne. Czy ktoś taki jak ja może się zakochać, ustatkować, zacząć prowadzić normalne życie?
Słyszałam już diagnozę na ten temat, że może to być spowodowane tzw. histrionicznym zaburzeniem osobowości ( odsyłam do wiki, żeby zaczerpnąć informacji). Spotkała się któraś z Was z takim czymś?
Chwalisz się czy jak, bo nie rozumiem? Gdybyś faktycznie była zaniepokojona swoim zachowaniem, udałabyś się do kompetentnej w tym temacie osoby, zamiast diagnozować się przez wikipedię. Skupiasz się tylko na wyglądzie, a co z resztą?
__________________
"Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej. Z tą wiarą lżej im będzie żyć i umierać. "
Wisława Szymborska
MaRtUhA jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-08, 13:08   #4
201607040946
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2009-01
Wiadomości: 20 469
Dot.: Zaburzenie osobowości - problem z płcią przeciwną.

Cytat:
Napisane przez MaRtUhA Pokaż wiadomość
Chwalisz się czy jak, bo nie rozumiem? Gdybyś faktycznie była zaniepokojona swoim zachowaniem, udałabyś się do kompetentnej w tym temacie osoby, zamiast diagnozować się przez wikipedię. Skupiasz się tylko na wyglądzie, a co z resztą?
201607040946 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-08, 13:13   #5
tyene
Zakorzenienie
 
Avatar tyene
 
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 4 182
Dot.: Zaburzenie osobowości - problem z płcią przeciwną.

Ja myślę, że powinnaś odstawić związki i popracować nad charakterem. Naprawdę, "bawienie" się ludzkimi emocjami to ani siła, ani pewność siebie, ani ostry charakter, to po prostu kompleksy i problemy z emocjonalnością. Zyskałaś urodę, pieniądze i imprezowy styl życia, ale nadal jesteś biedną, zakompleksioną dziewczynką. Musisz polubić siebie, ale tak NAPRAWDĘ, nie na zasadzie "o, jestem niezła laska, rozmiar xs, fajne piersi, stopnie dobre", tylko naprawdę się zaakceptować i polubić. I zaakceptować i się polubić całą, z całą swoją historią, jako Olę i Kasię czy kimkolwiek jesteś.

Ja polecam a) kontakt ze specjalistą b) robienie czegoś dla ludzi, co sprawi, że zobaczysz, że możesz sprawiać, że inni będą czuli się lepiej, pomóc im - może jakiś wolontariat kilka h w tygodniu? c) odstawienie związków na jakiś czas. Jeżeli popracujesz nad sobą, to za jakiś czas zobaczysz, jak bardzo niedojrzała i zagubiona byłaś pisząc tego posta.
__________________
27.08.2016
tyene jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-08, 13:30   #6
je banana
Przyczajenie
 
Avatar je banana
 
Zarejestrowany: 2013-11
Wiadomości: 2
Dot.: Zaburzenie osobowości - problem z płcią przeciwną.

To nie jest tak, że ja siebie nie lubię. W powyższym poście skupiłam się na cechach zewnętrznych, ponieważ głównie te cechy mają wpływ na moje zachowanie. Nie, nie chwalę się. Jak zapewne niejedna z Was szukam odpowiedzi na tym forum, niestety na pytania, których sama nie potrafię sformułować. Chodziłam przez pewien czas do dwóch psychologów. Niestety okazało się, że są to osoby, które mają więcej problemów z samym sobą niż ja.
Mam wiele pasji, zainteresowań. Kilka razy w tygodniu pojawiam się w schronisku dla zwierząt, pomagam moim znajomym w nauce, nie oczekuję za to pieniędzy. Robię również wiele dla siebie.
Kompleksy? Właśnie chodzi o to, że ja się pozbyłam wszelkich kompleksów. I tu leży problem. Nie jestem doskonała, mam spory nos, który maskuję odpowiednim makijażem, włosy nie takie jakbym chciała, chciałabym być wyższa etc. ale akceptuję to w pełni, ba nawet śmieję się z tego. Nabrałam ogromnego dystansu do siebie.
Zdaję sobie sprawę z tego, że zabawa czyimiś uczuciami jest bardzo nie fair. Nawet zaczęłam się spotykać tylko z facetami, którzy sami są znani jako łamacze serc. Co z tego, skoro każdy z nich wpada w naszą znajomość po uszy, od razu ślub, dzieci i pies w ogródku... Czy jest coś złego w byciu samej przez całe życie? czuję ogromną presję rodziny, według nich powinnam już dawno być w konkretnym związku. Natomiast mój najdłuższy trwał hmmm.. niecałe 2 miesiące.
je banana jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-08, 13:33   #7
tyene
Zakorzenienie
 
Avatar tyene
 
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 4 182
Dot.: Zaburzenie osobowości - problem z płcią przeciwną.

Wybacz, ale jak byłaś w stanie stwierdzić, że psycholog ma więcej problemów od Ciebei? Problem w tym, że Tobie jedynie WYDAJE SIĘ, że wszystko wiesz najlepiej, że Ci się tak wspaniale układa i że nie masz kompleksów i że jesteś taka pewna siebie, jak właśnie z całym Twoich postów aż bije zagubienie, niepewność etc.
__________________
27.08.2016
tyene jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-08, 13:39   #8
DopplegangerEddarda
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 5 762
Dot.: Zaburzenie osobowości - problem z płcią przeciwną.

Cytat:
Napisane przez je banana Pokaż wiadomość
Witam. Na wstępie zaznaczam, że posiadam swoje konto na Wizażu już od kilku lat, jednak ze względu na to, że dostęp do tego konta ma kilku moich znajomych, dla potrzeb wątku założyłam nowe.
Postanowiłam się wygadać, przedstawić mój problem ludziom, którzy mogą podejść do tego całkowicie obiektywnie.

Pochodzę z małej miejscowości. W czasach gimnazjum i liceum byłam osobą dosyć zamkniętą w sobie, choć zawsze z ciętą ripostą. Miałam problemy z trądzikiem, odstawałam finansowo od reszty rówieśników. Wyróżniałam się głównie dużą wiedzą, bardzo wcześnie nauczyłam się czytać i od 3,5 r.ż. zaczęłam przyswajać wiedzę z każdej gazety i książki, która tylko wpadła mi w rękę. Mimo tego byłam dzieckiem nieszczęśliwym, z mnóstwem problemów, mniejszych czy większych, z pesymistycznym podejściem do życia. Do końca liceum nie miałam chłopaka, chociaż zawsze słyszałam, że ładna ze mnie dziewczyna. Przez podejście moich rodziców ( dla nich chłopak = ciąża) nie spotykałam się z nikim.
Zaraz po liceum poszłam na studia do Krakowa. Praktycznie sama, cała moja klasa poszła do innego miasta, które było znacznie bliżej. Ja uparłam się na Kraków. Już na samym początku poznałam fantastycznych ludzi, ludzi z którymi mieszkałam a więc spędzaliśmy ze sobą dużo czasu. Bardzo otworzyłam się na nowe znajomości, moja pewność siebie bardzo szybko wzrosła. Już w październiku podjęłam dodatkowa pracę, żeby w końcu stanąć finansowo na nogi. Zaczęłam bardziej dbać o sobie, kupować kilogramy kosmetyków i ubrań. W ciągu niecałego pół roku przeszłam absolutną metamorfozę - zarówno fizyczną jak i psychiczną. Moja pewność siebie wzrosła na tyle, że zaczęłam lubić być w centrum uwagi, prowokować, mieć inne zdanie niż wszyscy, głośno bronić tego zdania. Przejawiało się to również w moim stylu ubioru - krótkie spodenki, obcisłe bluzki i kurtki, obowiązkowo szpilki. Długie czarne włosy, codziennie makijaż. Z figurą nigdy nie miałam problemu, zaczęłam to doceniać właśnie na studiach, mieszczę się w rozmiarze xs / s przy czym mój biust jest odrobinę większy niż standardowo przy takim rozmiarze. Jednym słowem stałam się atrakcyjna fizycznie. Koło się samo napędzało. Rosła moja pewność siebie, odbijało się to na moim wyglądzie. Atrakcyjność w oczach mężczyzn rosła. Wszystkich mężczyzn. Kolegów ze studiów, również tych, którzy mieli dziewczyny u nas na roku, wykładowców, profesorów, szefów w pracy, barmanów w ulubionych klubach. Wszędzie zaczęłam mieć z górki. W pracy byłam ulubienicą szefa, w klubach nie płaciłam za wstęp ani za drinki, na uczelni zaliczałam wszystko bez problemu. Od razu zaznaczam, że z żadną z tych osób nie utrzymywałam kontaktów seksualnych, również ani do pracy ani na uczelnię nie ubierałam się wulgarnie ani wyzywająco. W czasie tego całego okresu w moim życiu pojawiło się wielu facetów. Bardzo szybko się nudziłam, zaczęłam wykorzystywać to, że się podobam ,spotykałam się z kilkoma naraz, nigdy się nie zakochałam, po prostu nie zdążyłam. Na uczelni zaczęłam być tępiona przez damską część roku, ze względu na nieproporcjonalność mojego wysiłku wkładanego w naukę a wyników.Pojawiły się plotki, że sypiam z wykładowcami. Plotki wyssane z palca ale zataczające coraz większe kręgi. Wykładowca klepnął mnie w tyłek, widziano mnie w hotelu z profesorem, wyobraźnia nie miała granic.
Powoli zaczęłam unikać uczelni (a była to dopiero końcówka pierwszego roku), podjęłam decyzję o przeprowadzce do innego mieszkania. Znowu sama na własną rękę. Tam poznałam najważniejszego faceta w moim życiu. 30 kilku letniego geja. Od tej pory nie znałam pojęcia 'niemożliwe'. Robiliśmy co chcieliśmy, wspierając się przy tym maksymalnie. Nie miałam żadnych problemów, wszystko dzieliło się na nas dwoje. 24 godziny na dobę razem. Tak minęły kolejne 2 lata, 2 lata z których ani jeden dzień nie był nudny czy zły. Ja spotykałam się z mnóstwem facetów, on również, imprezowaliśmy wspólnie, jednak nie wiązaliśmy się z nikim na stałe, ponieważ sami uzupełnialiśmy się maksymalnie we wszystkich sferach życia, oprócz seksu oczywiście. W ciągu tych dwóch lat spróbowałam wszystkiego czego chciałam w zyciu spróbować. Jednak nadszedł czas rozstania, powodów może nie będę tu opisywać, musieliśmy jednak wyprowadzić się z miasta, ja wróciłam do rodziców, on do swojego domu. Myślałam, że poukładam sobie życie. Że poznam kogoś z kim będę w miarę szczęśliwa. Niestety studia odcisnęły takie piętno na moim charakterze, że ja już nie wierzę w miłość. Stałam się zdobywcą - zarzucam sidła na faceta, który aktualnie mi się podoba, po czym po jednym spotkaniu cały czas zawsze pryska i mam już na oku kogoś innego. Znajomi mówią, że jestem gorsza niż facet. Poznałam tutaj wielu facetów. Mam pracę, w której codziennie przewijają się setki ludzi. Zaczęłam się spotykać z facetem z żoną i dwójką dzieci. Traktowałam to z dystansem, stwierdziłam, że taki facet nie wkręci się w związek, w każdej chwili będziemy mogli to zakończyć. Niestety on po miesiącu stwierdził, że mnie kocha, był w stanie zostawić rodzinę dla mnie. Zerwałam kontakt. Poznałam faceta po rozwodzie z dwójką dzieci. Facet po 40-tce. Spotykaliśmy się miesiąc, on już po 3 tygodniach powiedział mi, że w życiu nie kochał nikogo tak jak mnie. Płakał gdy mówiłam mu, że to koniec..
Podsumowując mam na swoim koncie wiele złamanych serc. Mi natomiast nigdy nie zależy. Owszem, zależy mi na pierwszym kontakcie, gdy zobaczę kogoś kto wizualnie mi się podoba i mnie kręci. Ale później mogę go już tylko 'odhaczyć', natychmiast mam kogoś innego kogo chciałabym poznać. Rodzice chcieliby żebym jednak miała już kogoś na stałe, wszyscy się zaręczają, mają dzieci, tworzą rodziny. Ja zawsze sama, zawsze w centrum zainteresowania, przyzwyczaiłam się do tego, że każdy jest na moje skinienie. Zdaję sobie sprawę z tego, że jestem zbyt pewna siebie, jestem również bardzo otwarta na ludzi, przez co wielu mężczyzn źle interpretuje moje zachowanie i myśli, że to typ hmm... flirtu, nie wiem jak to nazwać.. Oczywiście już krążą pogłoski, że jestem łatwa. Jednak mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że to ja wybieram 'ofiarę' a nie odwrotnie. Atrakcyjność fizyczna jest dla mnie bardzo ważna, sama dbam o siebie maksymalnie, tego samego oczekuję od płci przeciwnej. W głębi duszy wiem, że zasługuję na kogoś totalnie fantastycznego. Wiem, że to głupie, nierozsądne. Jednak moje poczucie własnej wartości jest ogromne, wiem, że kiedyś odbije się to na mnie negatywnie.
Czego oczekuję pisząc tutaj? Nie wiem, może rady, może zderzenia się ze ścianą i uświadomienia sobie, że to nie jest normalne. Czy ktoś taki jak ja może się zakochać, ustatkować, zacząć prowadzić normalne życie?
Słyszałam już diagnozę na ten temat, że może to być spowodowane tzw. histrionicznym zaburzeniem osobowości ( odsyłam do wiki, żeby zaczerpnąć informacji). Spotkała się któraś z Was z takim czymś?

Hmm...Masz za duże ego. Swojego pogrywania z facetami nie widzisz jako wady wiec uważasz się za idealną. Jesteś ładna, bystra. Zobaczysz faceta i myślisz o niezłe ciacho, poderwę go, poznasz go i widzisz jego wady swoich niedostrzegając ( spotykanie się z dzieciatym, żonatym facetem jest brakiem moralności według mnie).
Widzisz, że taki dojrzały facet z dziećmi jest gotów porzucić to co miało być najważniejsze w życiu dla młodej dupy i ładnej buzi. Więc skoro widzisz takie braki w dojrzałych facetach to jak masz szanować tych młodszych.


Nie powiem ci, że mam podobnie. Ogólnie to trudno mi siebie oceniać a tym bardziej komuś bo jestem skomplikowanym facetem i kilka lat młodszym od Ciebie. Ale słyszałem, że jestem przystojny, słodki i mądry a wtedy sobie myślałem ( cholera, przecież jestem cholernie młody-głupi i nawet o siebie nie dbam- mógłbym być dużo atrakcyjniejszy ). Nie mogę powiedzieć, że podobam się każdej dziewczynie ale pewnej grupie podobam się bardzo. Tak samo w szkole średniej.

Dziwiło mnie, że np. jednym dziewczynom się raczej nie podobałem a natomiast innym bardzo ( często ładnym dziewczynom albo może te miały dość odwagi by mnie zaczepiać ) a mówimy ty o 17 letnim "ja" z lekkim trądzikiem, w okularach, mający gdzieś modę, i nie szczupłym, lekko nieśmiałym wobec twardszych dziewczyn . A jakaś dziewczyna po dwóch spotkaniach i paru godzinach pisania była gotowa mi oddać się, często będąc dziewicą ( nie mogę powiedzieć, że było ich od groma ale myślę, że w okresie 17-18 lat było by ich z 15, a z brzydkimi się nie zadawałem, czasem były to dziewczyny starsze), nie wykorzystywałem tego ale np. dość częste było wyrywanie numerów dla poprawy humoru od obcych, starszych dziewczyn na mieście czy gdziekolwiek . Nigdy nie nazwałbym siebie przystojnym. Nie mogę powiedzieć, że zawsze wyciągałem numer bo czasem wystarczył mi uśmiech ładnej kobiety ale nigdy nie było tak żeby któraś coś odburknęła np.

Jestem w o tyle lepszej sytuacji, że potrafię znajdywać w sobie wady, nawet te z których sprawy nie zdają sobie sprawy ludzie którzy mnie znają. Te wszystkie wydarzenia porządnie pogrążyły mój "kult" kobiet i nie tylko te, właściwie to inne bardziej. Widzę pewne podobieństwo w naszych sytuacjach chociaż ty jesteś starsza i z tego opisu zapewne atrakcyjniejsza.

Musiałem się w końcu komuś o tym wygadać mogę zebrać za to cięgi, ewentualnie zostanę uznany za trolla ale cóż, nigdy nie wykorzystywałem naiwności kobiet, a przez to flirtowanie dla lepszego humoru i nie oddzwanianiu po wyrwaniu numeru nie czuję się zgorszony. Może czułbym się gdyby to były brzydkie dziewczyny. To jest w takim ogromnym skrócie.

Myślę, że twoim rozwiązaniem jest po prostu znaleźć w sobie wady które może obniżą twoje standardy. Ewentualnie jakiś porządny facet który nie wejdzie pod pantofel a może nawet jakiś bystrzacha który by Cię zrobił w konia. Nic innego mi nie przychodzi do głowy. U mnie to była niska samoocena i wysokie standardy moralne pielęgnowane od małego dzieciaka, do tego spore przeżycia i lekki masochizm z celowym nie dbaniem o siebie.

Nie jestem do końca pewny czy nie jesteś trollem. Ale nie przejmuje się tym. Mówienie o tym komuś innemu nie wchodziło nigdy w grę tym bardziej, że sam nie wiem o co dokładnie w tym chodzi.

Edytowane przez DopplegangerEddarda
Czas edycji: 2013-11-08 o 13:48
DopplegangerEddarda jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-08, 13:43   #9
201607040946
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2009-01
Wiadomości: 20 469
Dot.: Zaburzenie osobowości - problem z płcią przeciwną.

Też boje się odpowiadać na takie posty, bo wszędzie widzę trolle
Jeśli nie, to masz dziewczyno manię wielkości.
201607040946 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-08, 13:47   #10
MaRtUhA
Zadomowienie
 
Avatar MaRtUhA
 
Zarejestrowany: 2005-07
Lokalizacja: dolnośląskie
Wiadomości: 1 393
GG do MaRtUhA
Dot.: Zaburzenie osobowości - problem z płcią przeciwną.

Moim zdaniem masz kompleksy i patrzysz na siebie oczyma innych, w Twoim przypadku-mężczyzn. Szybko się nudzisz i potrzebujesz kolejnej "ofiary", żeby podbudować swoje ego. Dlaczego nie poszłaś do innego psychologa?
__________________
"Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej. Z tą wiarą lżej im będzie żyć i umierać. "
Wisława Szymborska
MaRtUhA jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-08, 13:50   #11
201607040946
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2009-01
Wiadomości: 20 469
Dot.: Zaburzenie osobowości - problem z płcią przeciwną.

Bo ma więcej problemów z samym soba niż ona?
201607040946 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-08, 13:54   #12
MaRtUhA
Zadomowienie
 
Avatar MaRtUhA
 
Zarejestrowany: 2005-07
Lokalizacja: dolnośląskie
Wiadomości: 1 393
GG do MaRtUhA
Dot.: Zaburzenie osobowości - problem z płcią przeciwną.

Cytat:
Napisane przez kaguya Pokaż wiadomość
Bo ma więcej problemów z samym soba niż ona?
Aha...
Właściwie z drugiej strony, skoro i tak w kontaktach damsko-męskich stawiasz przede wszystkim na wygląd, to staraj się z młodości "wycisnąć" ile się da, bo za kilka-kilkanaście lat już takiej furory nie bedziesz robić.
__________________
"Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej. Z tą wiarą lżej im będzie żyć i umierać. "
Wisława Szymborska
MaRtUhA jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-08, 14:01   #13
201607040946
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2009-01
Wiadomości: 20 469
Dot.: Zaburzenie osobowości - problem z płcią przeciwną.

Pytam niezłośliwie: psychologów też podrywałaś?
201607040946 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-08, 14:23   #14
Lynette Scavo
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 194
Dot.: Zaburzenie osobowości - problem z płcią przeciwną.

Cytat:
Napisane przez je banana Pokaż wiadomość
Chodziłam przez pewien czas do dwóch psychologów. Niestety okazało się, że są to osoby, które mają więcej problemów z samym sobą niż ja.
Psycholog też człowiek i problemy może mieć, jak każdy.
Te osoby do których chodziłaś były psychologami czy psychoterapeutami?
__________________
Pozdrawiam
Lynette Scavo jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-08, 15:26   #15
cholernarejestracja
Copyraptor
 
Avatar cholernarejestracja
 
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 21 115
Dot.: Zaburzenie osobowości - problem z płcią przeciwną.

No, jak dla mnie jesteś typowym histrionikiem. Chcesz to zmienić - terapia. Nie chcesz, bo jesteś od wszystkich mądrzejsza, najpiękniejsza, najlepsza - pogódź się z tym, że ludzie raczej nie będą Cię lubić i szczęśliwa w życiu nie będziesz.
cholernarejestracja jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-08, 16:42   #16
radley
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 31
Dot.: Zaburzenie osobowości - problem z płcią przeciwną.

Moim zdaniem, chcesz myśleć o sobie, jako o tej, której wszyscy zazdroszczą wyglądu i inteligencji, bo to taka rekompensata tego, co działo się w dzieciństwie. Wybieranie facetów, którzy po miesiącu wyznają miłość/odchodzą od żony i dzieci (w skrócie - palantów) jeszcze podbudowuje Twojego wybujałe ego.
Spróbuj znaleźć faceta, którego oczarujesz nie wyglądem, a osobowością - wbrew pozorom to nie takie łatwe, ale najpierw odwiedziłabym psychologa i skupiła na swoich problemach (a nie tego psychologa). A, Twój problem nie polega na tym, że nie chcesz się angażować, bo czasami ludzie tak mają, że to jeszcze nie czas na związek, zakładanie rodziny i nikogo nie powinno to interesować. Twoim problemem jest (i powtórzę to kolejny raz) wybujałe ego.
radley jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-08, 18:02   #17
czarna_maciejka
Wtajemniczenie
 
Avatar czarna_maciejka
 
Zarejestrowany: 2007-05
Lokalizacja: Biała Podlaska
Wiadomości: 2 264
GG do czarna_maciejka
Dot.: Zaburzenie osobowości - problem z płcią przeciwną.

Jakos ja u ciebie nie dopatruje sie zadnego zaburzenia osobowosci Bo i w czym?
Masz swiadomosc tego, ze idealna nie jestes. Wykorzystujesz ludzi i zdajesz sobie z tego sprawe. Bywa. Raczej kwestia charakteru i twoich aktualnych potrzeb, niz zaburzen.

Prawde mowiac mam troche podobnie jak ty, z tym ze ja nigdy nie bylam i nie bede piekna. Mam od zawsze nadwage, raz wieksza, raz mniejsza. Nienawidze siebie, nie lubie patrzec w lustro, ale mimo to-niewiele bylo w moim zyciu momentow w ktorych z nikim nie krecilam. Kilku osobom rowniez troche namieszalam w glowie, bo podobalo mi sie gonienie kroliczka. Czesto potrafilam tak pokierowac sytuacja, ze to chlopak mnie zaczepia i mysli, ze to ona mnie zauwazyl, a jest wrecz odwrotnie, bo to on wpada w moje sidla. Bywaly tez powazne zwiazki, bywalo, ze i ja bylam krzywdzona.
Nie widze w tym nic nienormalnego. Wiekszosc moich znajomych tez juz omezona i ozeniona Mnie nie jest z tym po drodze, ale ani troche nie czuje sie zle z tego powodu. Ot, tak mi sie podoba.

Cytat:
Napisane przez cholernarejestracja Pokaż wiadomość
No, jak dla mnie jesteś typowym histrionikiem. Chcesz to zmienić - terapia. Nie chcesz, bo jesteś od wszystkich mądrzejsza, najpiękniejsza, najlepsza - pogódź się z tym, że ludzie raczej nie będą Cię lubić i szczęśliwa w życiu nie będziesz.
Doczytalam. A moze i masz racje, cos w tym jest.
__________________
Cytat:
Napisane przez ktoregos_dnia Pokaż wiadomość
Śpij dobrze - Wizaż Cię rozgrzesza

Edytowane przez czarna_maciejka
Czas edycji: 2013-11-08 o 18:04
czarna_maciejka jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 16:55.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.