Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz. XII - Strona 160 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Być rodzicem > Poczekalnia - będę mamą

Notka

Poczekalnia - będę mamą Forum dla przyszłych rodziców. Poczekalnia - będę mamą to miejsce, w którym podzielisz się tematami związanymi z oczekiwaniem na potomstwo.

Pokaż wyniki sondy: Kolejna część naszego wątku będzie nosiła nazwę:
Mamy z dziećmi dokazują, a dwupaki wyczekują 14 40,00%
listopadowo-grudniowe mamusie 2013 2 5,71%
Jeszcze trochę, jeszcze chwilka i porodów będzie kilka 0 0%
Już ostatnie brzuchatki pakują do szpitala manatki 12 34,29%
ten co teraz. 7 20,00%
Głosujący: 35. Nie możesz głosować w tej sondzie

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2013-12-07, 11:01   #4771
Mya1989
Zakorzenienie
 
Avatar Mya1989
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: Dziwnów
Wiadomości: 4 968
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Dzidziu a tak poza tematem, chyba każda kobieta po cesarce ma to zgrubienie które potem sie spłąszcza. Powiedz mi, bolało cię ono? i jeśli tak to jak długo. Bo ja już 12 dni po porodzie, a nadal mnie boli, a jak siedze przygarbiona to już wgl. Troszke mnie to niepokoi...
__________________
Samotna mama od 6.03. :/



Ulka
28.11.2013r.
55cm, 3180g
Mya1989 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 11:07   #4772
Taszanta
Zakorzenienie
 
Avatar Taszanta
 
Zarejestrowany: 2008-10
Wiadomości: 3 442
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Cytat:
Napisane przez domii29 Pokaż wiadomość
P

Dziewczyny doradźcie coś
http://allegro.pl/zaproszenia-ze-zdj...694695402.html co myślicie o C12 lub C16 ?
Zastanawiam się też nad takim prostym http://allegro.pl/zaproszenia-na-chr...707731566.html
Mi się podobają te z drugiego linku a to z Papieżem z pierwszego to chyba trochę przerost formy nad treścią
Cytat:
Napisane przez lubieolowki Pokaż wiadomość
Juz sie tulimy z Kubusiem bylo ciezko ale udalo sie bez ciecia,bez niczego dokladnych danych jeszcze nie znam ale ok.3600g sprobuje wrzucic Wam ciotki zdjecie
klask i:

Cytat:
Napisane przez 89Beatka Pokaż wiadomość



Taszanta
ja bym poczekała ze szczepieniami, tylko co mówia lekarze o wyjężdzie do Tunezji? że bezpiecznie dla takiego malucha?


Lekarz odniosł się tylko do lotu samolotem- nawet nie wiedziałam tego- że spada poziom tlenu itp. no i trzeba monitorować sen maluszka przez pierwsze dni po ( chyba weźmiemy monitor oddechu ze sobą) no ale jak dowiedział się, że to krótki lot trzygodzinny to powiedział, że to raczej co mówił wcześniej dotyczy długich lotów

A położna ( no ale ona jest dziwna ) powiedziała, żeby nie wkładać małej do basenu , tja po to jedziemy, żeby kąpać dwumiesięczne niemowlę w hotelowym basenie


Trele coś mi się nie zacytowało- jaki paszport jest u was w UK? u nas mała dostała tylko taką kartę jak dowód osobisty, a w Polsce z tego co kojarzę chyba się otrzymuje papierowy paszport dla niemowlaka
__________________
"If your dreams don't scare you they're not big enough"....

Taszanta jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 11:08   #4773
lineczka1989
Zakorzenienie
 
Avatar lineczka1989
 
Zarejestrowany: 2007-06
Wiadomości: 16 801
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Cytat:
Napisane przez Mya1989 Pokaż wiadomość
Lineczka, ale ja się nie złoszczę z powodu bólu, bo mnie już nie boli. Może się źle wyraziłam, ja się denerwuję bo ona pociumka 4 minuty i znów zasypia tak jak było na początku, gdy nic nie jadła tylko ssała i tak dużo chudła...i to nie jest normalne dla mnie, że dziecko w ciągu tygodnia schudło zamiast przybierać, tylko w jeden dzień przybrała aż 30 dkg.

Można, próbowałam
Właśnie daję jej to moje mleczko, ale ona pić nie chce, a widzę że jest tłuste, bo po odstawieniu jest ta warstwa na górze. Brodawki mam płaskie więc dostaje przez kapturek, bo nie mogła złapać na takiej normalnej piersi a co dopiero na tym siku i odciągam przed karmieniem. Tak sobie myśle, że po prostu będę odciągać kilka kropel przed karmienie, dostawiać ją a potem jak skończy i zaśnie to opróżnię piersi do butli i następny dostanie z butli. Wtedy ja będę spokojniejsza, bo bedę wiedziała, że jednak coś zje oprócz tego co wyciumka z cyca



No właśnie moje ma ten tłuszczyk jak odciagnę.
Mya, ale moja też pociumka i przysypia może jej bliskości potrzeba

zapytaj położnej dlaczego chudnie
Cytat:
Napisane przez Anoula Pokaż wiadomość
My dziś miałyśmy przespaną noc

Przed chwilą wyszła położna. Przy niej wszystko się takie proste wydaje. Kazała nam się karmić na leżąco, bo klasycznie jej za dużo mleka leciało, łykała powietrze i możliwe że dlatego mi przysypiała. Będziemy próbować już na wizycie widziałam że na leżąco je spokojniej. Że też w szpitalu nikt nie miał takiego podejścia. Przystawiać ale nikt dokładnie nie wytłumaczył mi jak.
Niestety nie miała wagi, kazała kupić i się ważyć.

Zaczyna mi się robić pępek

Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum.
mi też nikt dokładnie nie wytłumaczył jak mam małą przystawiać, jak miałam nakarmić małą pierwszy raz to nie potrafiłam i poszłam żeby mi ktoś pomógł bo prawie ze łzami w oczach próbowałam, bo skąd to wiedzieć miałam
__________________
"Nikt mnie nie ostrzegał, że urodzenie dziecka przypomina zakochanie, tyle że w kimś, kto jest znacznie młodszy od mojego męża i ładniej pachnie. Nikt mi nie powiedział, że praktycznie rzecz biorąc, macierzyństwo jest niebezpiecznie podobne do romansu".


Nela 5/11/13
lineczka1989 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 11:14   #4774
dzidziadziumdzia
Zakorzenienie
 
Avatar dzidziadziumdzia
 
Zarejestrowany: 2010-02
Lokalizacja: Szczecin/Bydgoszcz
Wiadomości: 3 841
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Lineczko gdy maly był w szpitalu to jedno dziennie mleko wylewalam a wstawalam w nocy na dojenie żeby to najbardziej tresciwe mu zawozic.
Wstawaj, zdecydowanie.

De mój też nie był dobrym ssakiem.ma już prawie 12 tygodni i dopiero nauczył sie ciagnac cyca.

Mya mój wałek jeszcze soe nue rozszedł całkiem. To może trwać kilka miesiecy ale za 2 tygodnie już prawie nie będzie bolalo.

Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum.
__________________
Wituś przyszedł na świat 18.09.2013; (33Hbd)

Aliska przyszła na świat 18.08.2010
. Witaj Kochanie


Aniołki 05.2009 i 08.2009 oraz Aniołek bliźniak 03.2013
dzidziadziumdzia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 11:14   #4775
ryba91
Zakorzenienie
 
Avatar ryba91
 
Zarejestrowany: 2010-08
Lokalizacja: Śląsk :)
Wiadomości: 5 628
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Cytat:
Napisane przez lineczka1989 Pokaż wiadomość
Mya, ale moja też pociumka i przysypia może jej bliskości potrzeba

zapytaj położnej dlaczego chudnie

mi też nikt dokładnie nie wytłumaczył jak mam małą przystawiać, jak miałam nakarmić małą pierwszy raz to nie potrafiłam i poszłam żeby mi ktoś pomógł bo prawie ze łzami w oczach próbowałam, bo skąd to wiedzieć miałam
ja jak pierwszy raz poszlam karmic to dostalam malego i krzeselko bez oparcia-taboret normalnie
potem karmilam na lezaco, ale to sama tak sobie zrobilam i owszem latwie mi bylo, alee budzic malego ciezej... a potem z pod pachy i to jest super pozycia dla mnie
__________________
..
ryba91 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 11:16   #4776
dzidziadziumdzia
Zakorzenienie
 
Avatar dzidziadziumdzia
 
Zarejestrowany: 2010-02
Lokalizacja: Szczecin/Bydgoszcz
Wiadomości: 3 841
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Mya a co to znaczy ze nie chce pic?
Jakie masz butle?

Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum.
__________________
Wituś przyszedł na świat 18.09.2013; (33Hbd)

Aliska przyszła na świat 18.08.2010
. Witaj Kochanie


Aniołki 05.2009 i 08.2009 oraz Aniołek bliźniak 03.2013
dzidziadziumdzia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 11:19   #4777
Lilith890502
Zakorzenienie
 
Avatar Lilith890502
 
Zarejestrowany: 2009-10
Lokalizacja: Lbn
Wiadomości: 3 812
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Ja wiem ze dla niego moje mleko najlepsze i nie chodzi mi juz o ta wage bo ja go do cyca przystawiam czesto a mm dokarmiam w ostatecznosci wychodzi tego dokarmiania tak ze 2 na dobe bo czasami i z samego cyca sie naje i tak to wyglada na chwile obecna ale uwazam ze dziewczyny karmiace tylko mm nie robia zle skoro nie moga kp.
__________________
My

Szczęście to sposób patrzenia na świat

Daniel
Lilith890502 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 11:21   #4778
lineczka1989
Zakorzenienie
 
Avatar lineczka1989
 
Zarejestrowany: 2007-06
Wiadomości: 16 801
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Cytat:
Napisane przez dzidziadziumdzia Pokaż wiadomość
Mya a co to znaczy ze nie chce pic?
Jakie masz butle?

Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum.
mi się wydaje że to jest właśnie jest kwestia butelki że może nie chce jeść albo jej nie pasuje
__________________
"Nikt mnie nie ostrzegał, że urodzenie dziecka przypomina zakochanie, tyle że w kimś, kto jest znacznie młodszy od mojego męża i ładniej pachnie. Nikt mi nie powiedział, że praktycznie rzecz biorąc, macierzyństwo jest niebezpiecznie podobne do romansu".


Nela 5/11/13
lineczka1989 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 11:26   #4779
Anoula
Zakorzenienie
 
Avatar Anoula
 
Zarejestrowany: 2006-04
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 4 533
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Cytat:
Napisane przez lineczka1989 Pokaż wiadomość
Mya, ale moja też pociumka i przysypia może jej bliskości potrzeba

zapytaj położnej dlaczego chudnie

mi też nikt dokładnie nie wytłumaczył jak mam małą przystawiać, jak miałam nakarmić małą pierwszy raz to nie potrafiłam i poszłam żeby mi ktoś pomógł bo prawie ze łzami w oczach próbowałam, bo skąd to wiedzieć miałam
Właśnie niektóre położne zamiast pokazać jak to mi ją dostawiały i koniec tematu. Leżącą pozycję pokazała mi położna z oddziału jak mi plecy wysiadły ale wtedy tak bolał kręgosłup, że też nie dałam rady... A teraz jest już ok z plecami.





Cytat:
Napisane przez ryba91 Pokaż wiadomość
ja jak pierwszy raz poszlam karmic to dostalam malego i krzeselko bez oparcia-taboret normalnie
potem karmilam na lezaco, ale to sama tak sobie zrobilam i owszem latwie mi bylo, alee budzic malego ciezej... a potem z pod pachy i to jest super pozycia dla mnie
Taboret? Masakra, przecież to strasznie niewygodne. Ja pozycją spod pachy załatwiłam sobie plecy bo poduszkę miałam chyba za nisko i się nachylałam, może w domu spróbujemy znowu.

Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum.
Anoula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 11:27   #4780
Eluvtus
Zakorzenienie
 
Avatar Eluvtus
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 6 035
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Cytat:
Napisane przez Lilith890502 Pokaż wiadomość
Dzidzia to nie tak problem z laktacja mam od zeszlego tygodnia jak bylismy w domu wisial na cycu non stop przez tydzien przybral 120g. Wiec pediatra powiedziala ze troche malo ale zobaczymy a teraz leci z wagi wazyl 3300 a teraz juz 3250, a w szpitalu nie mam mozliwosci zeby ciagle wisial na cycu bo spac trzeba jestem tu 24h jesc na sali gdzie dziecko nie moge wiec tak to wyglada. To nie jest tak ze sie poddaje, ale dziecka glodzic nie bede. A mimo wiszenua na cycu naplywu mleka nie zauwazylam, a wrecz przeciwnie. Mimo to przystawiam go ciagle ale jak po 2h dziecko nadal glodne to musze mu dac jesc bo co mam zrobic meczyc kolejne 2h jak on placze? On z butli dojada tylko pare ml ale widac z cyca juz tego nie moze wyssac
Miałam tak samo. I chyba większość dziewczyn. Trzeba to wytrzymać. Masz kryzys, ok, ale to nie powód, żeby później możliwie żałować. Osobiście po czytaniu skutków w zdrowiu mm walczyłam całą sobą o pierś. I co? Zero kolek póki co, je, porozmawia z nami, znowu zje (przed i po karmieniu zmiana pieluszki) i pójdzie spać. I śpi słodko. A ja zamiast odpocząć po tym męczącym miesiącu, męczę się z zapaleniem piersi i gorączką 39... Przynajmniej już nie rośnie


Dasz radę. Tylko musisz bardzo tego chcieć.


Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum.
__________________
Out here I'm judge, jury and executioner.
Eluvtus jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 11:30   #4781
aksbarg
Raczkowanie
 
Avatar aksbarg
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 156
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Cześć dziewczyny. Trochę mnie nie było... To co napiszę poniżej to był dla mnie i dla Tż-ta największy koszmar naszego życia.
Poród zaczął się 17.11- od 19.00 miałam skurcze co pół godziny, rano były już co 5 minut, przed 8.00 byliśmy już na porodówce, rozwarcie na 2 cm. Przez cały poród miałam bóle krzyżowe, męczyłam się na skurczach- wtedy kręciłam biodrami i łykałam gaz, nawet pomagał. Nie zdecydowałam się jednak na zzo mimo ,że pod koniec byłam tak wymęczona, że nie do końca kojarzyłam co sie dzieje. ostatni posiłek zjadłam poprzedniego dnia poznym popołudniem i byłam cały czas głodna i osłabiona przez to. Dostałam kroplówke nawadniajaca.W miedzy czasie odeszły mi wody. O 16. 20 miałam już pełne rozwarcie, wody płodowe były cały czas czyste. Tętno małej było cały czas ok. Przez 2 godziny męczyłam sie aby ją wyprzeć , to był koszmar, bóle parte były straszne, mała nie chciała sieęwstawić, była na pozycje "na godzinę pierwszą", więc nie wiele brakowało. Pod koniec była juz panika, zleciało sie 3 lub 4 lekarzy, do tego połozne i inni ludzie, nawet nie wiem ilu ich tam było. Co chwile ktoś wkładał mi do środka ręce i próbował ja przekręcić ale bezskutecznie W międzyczasie dostałam zastrzyk ze znieczuleniem w srom, który nic mi nie pomógł, tylko właściwie znieczulił srom. Jeczałam i trzęsłam się przez cały czas. W końcu ktoś powiedział,że juz pora aby zakończyc poród cięciem. Ale co się okazało? Że dwie sale do cięć cesarskich właśnie są dezynfekowane po poprzednich cięciach i musimy czekać aż wyschną!!!! Możecie sobie wyobrazić co czułam... Czekaliśmy ok. 15-20 minut. Gdy juz się okazało,że sale są gotowe, spytali mnie czy dam radę dojść tam sama na nogach, ja powiedziałam, że tak ale jednak wrzucili mnie na wózek inwalidzki i przewiezli te 10 metrów z predkością światła. Na stole operacyjnym miałam jeszcze skurcze,m myślałam,że spadnę z niego i się zabiję ( był wysoki i wąski). Cesarke zrobili o 18.37. Czułam jak mnie tną, rozdzielają rękoma mięśnie i wyciągaja małą. Jęczałam wtedy, z perspektywy czasu sama nie wiem czy z bólu czy ze zmęczenia. Gdy wyciagneli mała była cisza, nikt nic nie mówił, wszysycy zaczęli biegać i słyszałam tylko odgłos odsysania. Zasłonięta byłam płachtą i nic nie widziałam. Spytałam lekarza, który mnie ciął co z dzieckiem a on odpowiedział,że wody płodowe były gęste i zielone i ze dziecko opiło się nimi i że szycie w porządku i łożysko całe. Przewiezli mnie na salę pooperacyjną na oddział położniczy, leżałam tam i nie wiedziałam co się dzieje, nikt do mnie nie przyszedł powiedziec co się dzieje, Tż-ta tez nie było a ja leżałam i umierałam ze strachu, nawet nie miałam siły płakać. Byłam przerażona. po jakims czasie przyszedł Tż i po jego minie myślałam,że zaraz mi powie,że nasze dziecko nie żyje. powiedział,ze mała jest w bardzo ciężkim stanie, dostała 1 pkt Apgar i że zaraz chcą ją przewiezc karetką do innego szpitala na ochładzanie głowy metodą cool cap. Była mocno niedotleniona i ta metoda miała zapobiec zmianom w mózgu /zlikwidowac obrzęki. Polcia na szczęście nie zakwalifikowała sie do tego cool capa, była na intensywnej terapii w inkubatorze, nie oddychała sama, zaintubowana, podłączona pod milion rurek. W śpiączce farmakologicznej aby nie obciążać mózgu. Ja po cesarce wyszłam ze szpitala w środę o 14 i pojechaliśmy do drugiego szpitala abym zobaczyła małą. Rozryczałam się na jej widok, była jeszcze mocno zmeczona porodem, spuchnięta główka, oczka zamknięte( śpiączka).

c.d.n.
__________________
Baby on board
TP 13. 11. 2013
http://www.suwaczki.com/tickers/oar843r85d45jgoq.png
aksbarg jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 11:31   #4782
ryba91
Zakorzenienie
 
Avatar ryba91
 
Zarejestrowany: 2010-08
Lokalizacja: Śląsk :)
Wiadomości: 5 628
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Cytat:
Napisane przez Anoula Pokaż wiadomość
Właśnie niektóre położne zamiast pokazać jak to mi ją dostawiały i koniec tematu. Leżącą pozycję pokazała mi położna z oddziału jak mi plecy wysiadły ale wtedy tak bolał kręgosłup, że też nie dałam rady... A teraz jest już ok z plecami.







Taboret? Masakra, przecież to strasznie niewygodne. Ja pozycją spod pachy załatwiłam sobie plecy bo poduszkę miałam chyba za nisko i się nachylałam, może w domu spróbujemy znowu.

Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum.
haha, no poważnie, taboret!

a ja też miałam za nisko i załatwiłam sobie kregosłup. Wróciłam do domu,wyspałam sie na swoim łóżku wygodnym, masaż mi mąż odpowiedni zrobił i spróbowałam zów, wyżej podusie i jak ąłdnie sżło

eluvtus- jakie skutki mm? o czyym piszesz?
__________________
..
ryba91 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 11:32   #4783
Eluvtus
Zakorzenienie
 
Avatar Eluvtus
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 6 035
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Cytat:
Napisane przez Lilith890502 Pokaż wiadomość
Ja wiem ze dla niego moje mleko najlepsze i nie chodzi mi juz o ta wage bo ja go do cyca przystawiam czesto a mm dokarmiam w ostatecznosci wychodzi tego dokarmiania tak ze 2 na dobe bo czasami i z samego cyca sie naje i tak to wyglada na chwile obecna ale uwazam ze dziewczyny karmiace tylko mm nie robia zle skoro nie moga kp.
Prawie każda może karmić piersią, przypadki w których nie mogą są niezwykle rzadkie!
Recepta? PRZYSTAWIAĆ JAK NAJCZĘŚCIEJ! Nie jesteś jedyna,też płakałam że się nie najada! Teraz jest stabilizacja, odwagi!

Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum.
__________________
Out here I'm judge, jury and executioner.
Eluvtus jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 11:35   #4784
ryba91
Zakorzenienie
 
Avatar ryba91
 
Zarejestrowany: 2010-08
Lokalizacja: Śląsk :)
Wiadomości: 5 628
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Cytat:
Napisane przez aksbarg Pokaż wiadomość
Cześć dziewczyny. Trochę mnie nie było... To co napiszę poniżej to był dla mnie i dla Tż-ta największy koszmar naszego życia.
Poród zaczął się 17.11- od 19.00 miałam skurcze co pół godziny, rano były już co 5 minut, przed 8.00 byliśmy już na porodówce, rozwarcie na 2 cm. Przez cały poród miałam bóle krzyżowe, męczyłam się na skurczach- wtedy kręciłam biodrami i łykałam gaz, nawet pomagał. Nie zdecydowałam się jednak na zzo mimo ,że pod koniec byłam tak wymęczona, że nie do końca kojarzyłam co sie dzieje. ostatni posiłek zjadłam poprzedniego dnia poznym popołudniem i byłam cały czas głodna i osłabiona przez to. Dostałam kroplówke nawadniajaca.W miedzy czasie odeszły mi wody. O 16. 20 miałam już pełne rozwarcie, wody płodowe były cały czas czyste. Tętno małej było cały czas ok. Przez 2 godziny męczyłam sie aby ją wyprzeć , to był koszmar, bóle parte były straszne, mała nie chciała sieęwstawić, była na pozycje "na godzinę pierwszą", więc nie wiele brakowało. Pod koniec była juz panika, zleciało sie 3 lub 4 lekarzy, do tego połozne i inni ludzie, nawet nie wiem ilu ich tam było. Co chwile ktoś wkładał mi do środka ręce i próbował ja przekręcić ale bezskutecznie W międzyczasie dostałam zastrzyk ze znieczuleniem w srom, który nic mi nie pomógł, tylko właściwie znieczulił srom. Jeczałam i trzęsłam się przez cały czas. W końcu ktoś powiedział,że juz pora aby zakończyc poród cięciem. Ale co się okazało? Że dwie sale do cięć cesarskich właśnie są dezynfekowane po poprzednich cięciach i musimy czekać aż wyschną!!!! Możecie sobie wyobrazić co czułam... Czekaliśmy ok. 15-20 minut. Gdy juz się okazało,że sale są gotowe, spytali mnie czy dam radę dojść tam sama na nogach, ja powiedziałam, że tak ale jednak wrzucili mnie na wózek inwalidzki i przewiezli te 10 metrów z predkością światła. Na stole operacyjnym miałam jeszcze skurcze,m myślałam,że spadnę z niego i się zabiję ( był wysoki i wąski). Cesarke zrobili o 18.37. Czułam jak mnie tną, rozdzielają rękoma mięśnie i wyciągaja małą. Jęczałam wtedy, z perspektywy czasu sama nie wiem czy z bólu czy ze zmęczenia. Gdy wyciagneli mała była cisza, nikt nic nie mówił, wszysycy zaczęli biegać i słyszałam tylko odgłos odsysania. Zasłonięta byłam płachtą i nic nie widziałam. Spytałam lekarza, który mnie ciął co z dzieckiem a on odpowiedział,że wody płodowe były gęste i zielone i ze dziecko opiło się nimi i że szycie w porządku i łożysko całe. Przewiezli mnie na salę pooperacyjną na oddział położniczy, leżałam tam i nie wiedziałam co się dzieje, nikt do mnie nie przyszedł powiedziec co się dzieje, Tż-ta tez nie było a ja leżałam i umierałam ze strachu, nawet nie miałam siły płakać. Byłam przerażona. po jakims czasie przyszedł Tż i po jego minie myślałam,że zaraz mi powie,że nasze dziecko nie żyje. powiedział,ze mała jest w bardzo ciężkim stanie, dostała 1 pkt Apgar i że zaraz chcą ją przewiezc karetką do innego szpitala na ochładzanie głowy metodą cool cap. Była mocno niedotleniona i ta metoda miała zapobiec zmianom w mózgu /zlikwidowac obrzęki. Polcia na szczęście nie zakwalifikowała sie do tego cool capa, była na intensywnej terapii w inkubatorze, nie oddychała sama, zaintubowana, podłączona pod milion rurek. W śpiączce farmakologicznej aby nie obciążać mózgu. Ja po cesarce wyszłam ze szpitala w środę o 14 i pojechaliśmy do drugiego szpitala abym zobaczyła małą. Rozryczałam się na jej widok, była jeszcze mocno zmeczona porodem, spuchnięta główka, oczka zamknięte( śpiączka).

c.d.n.
czytam i łzy mi poleciały. MASAKRA. kochana bardzo Ci współczuję. Czekam na pozytywne zakończenie.
__________________
..
ryba91 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 11:36   #4785
dzidziadziumdzia
Zakorzenienie
 
Avatar dzidziadziumdzia
 
Zarejestrowany: 2010-02
Lokalizacja: Szczecin/Bydgoszcz
Wiadomości: 3 841
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Lilith to nie chodzi o to co jest dobre a co złe.
każda matka ma swój wybór i ja tego nie potepiam choć nie rozumiem. Nie ma dla mnie ani jednego argumentu, który skłoniłby mnie do mm. Wolę nie spać niż dać sztuczne. Ale to ja.
Po cieciu z Witkiem walczyłam 3 doby o pokarm bo org nie był przygotowany na karmienie tak wcześnie. Płakałam nie mogąc się podnieść na łóżku czy myjąc sprzęt bo nie byłam w stanie ustać na nogach. Dało się.

Mya podpowiem Ci coś odnośnie wagi bo odszukałam Twój post.
Masz idealnie proste podłogi? Szafy? Waga poloznej ma proste nóżki?

Waga musi być idealnie wypoziomowana. Inaczej będzie kłamać. Tak było z moja bliska kumpela ktora ma parke wczesniakow bliźniaków. Ciagle pokazywalo ze maluchy slabo przybieraja albo traca. Dopiero po kilku tygodniach okazało się ze noga wagi jest krzywa.
Najlepiej zawsze ważyć na tej samej wadze i mierzyć tą samą miarą.

My co tydzień, co piątek chodzimy do naszej przychodni i nawet jak w międzyczasie wypada ważenie gdzie indziej to się tym nie sugeruje.


Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum.
__________________
Wituś przyszedł na świat 18.09.2013; (33Hbd)

Aliska przyszła na świat 18.08.2010
. Witaj Kochanie


Aniołki 05.2009 i 08.2009 oraz Aniołek bliźniak 03.2013
dzidziadziumdzia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 11:46   #4786
aksbarg
Raczkowanie
 
Avatar aksbarg
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 156
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

c.d.
Gdy zaczęłam do niej mówic mrugnęła okiem a potem kilka razy otworzyła oczka, poznała mój głos . Przez 3 dni jej stan był stabilny ale nadal bardzo ciężki. W końcu pojawiła sie pierwsza dobra wiadomośc, która dała nam promyk nadziei-po czterech dniach rozintubowana ją ( podobno przez dwa dni sama próbowała sobie te rurkę z buzi wyciągnąć). W miedzyczasie miała wylew dokomorowy 2/3 stopnia. Odciągałam mleko laktatorem co 3 godziny przez pół godziny i dowozilismy jej, była karmiona przez wkłucie pępowinowe. To było najlepsze co mogłam w tamtej chwili dla niej zrobić. 26.11 przenieśli ją na oddział patologii noworodka i od tamtej pory była juz bez inkubatora a ja mogłam sie połozyć z nia na oddziale. Od wczoraj jesteśmy juz w domu W wypisie mam napisane,że była niedotleniona , w cięzkiej zamartwicy, niewydolna krążeniowo i oddechowo, do tego była jakaś infekcja wewnątrzmaciczna. Na szczęście po konsultacjach kardiologicznej, okulistycznej i neurologicznej wychodzi na to,że Polcia się w miare wylizała. Myślę,że uratowało ja to,że była donoszona ( nawet przenoszona), wazyła 3290/54 cm. Niestety nikt nam nie da żadnej gwarancji, że skutki niedotlenienia nie wyjda z czasem... musimy być pod stałą opieka neurologa , jednak nie zalecono nam żadnej rehabilitacji.
napiszę więcej pozniej.

Proszę napiszcie co sądzicie o tej sytuacji z czekaniem na salę. Naszym zdaniem do niedotlenienia doszło w ciagu ostatnich 20-25 minut przed cięciem. Ewidentnie ktoś dał ciała w szpitalu i w efekcie przezyliśmy najkoszmarniejsze dni w naszym zyciu. To njie do pomyślenia aby w takiej sytuacji ratowania życia czekac na salę. Ostatnie zapisy z ktg pokazywały tętno ok. 140-145, potem w okolicach 130 a ostatni zapis to 120.
__________________
Baby on board
TP 13. 11. 2013
http://www.suwaczki.com/tickers/oar843r85d45jgoq.png

Edytowane przez aksbarg
Czas edycji: 2013-12-07 o 11:48
aksbarg jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 11:48   #4787
Eluvtus
Zakorzenienie
 
Avatar Eluvtus
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 6 035
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Cytat:
Napisane przez aksbarg Pokaż wiadomość
Cześć dziewczyny. Trochę mnie nie było... To co napiszę poniżej to był dla mnie i dla Tż-ta największy koszmar naszego życia.
Poród zaczął się 17.11- od 19.00 miałam skurcze co pół godziny, rano były już co 5 minut, przed 8.00 byliśmy już na porodówce, rozwarcie na 2 cm. Przez cały poród miałam bóle krzyżowe, męczyłam się na skurczach- wtedy kręciłam biodrami i łykałam gaz, nawet pomagał. Nie zdecydowałam się jednak na zzo mimo ,że pod koniec byłam tak wymęczona, że nie do końca kojarzyłam co sie dzieje. ostatni posiłek zjadłam poprzedniego dnia poznym popołudniem i byłam cały czas głodna i osłabiona przez to. Dostałam kroplówke nawadniajaca.W miedzy czasie odeszły mi wody. O 16. 20 miałam już pełne rozwarcie, wody płodowe były cały czas czyste. Tętno małej było cały czas ok. Przez 2 godziny męczyłam sie aby ją wyprzeć , to był koszmar, bóle parte były straszne, mała nie chciała sieęwstawić, była na pozycje "na godzinę pierwszą", więc nie wiele brakowało. Pod koniec była juz panika, zleciało sie 3 lub 4 lekarzy, do tego połozne i inni ludzie, nawet nie wiem ilu ich tam było. Co chwile ktoś wkładał mi do środka ręce i próbował ja przekręcić ale bezskutecznie W międzyczasie dostałam zastrzyk ze znieczuleniem w srom, który nic mi nie pomógł, tylko właściwie znieczulił srom. Jeczałam i trzęsłam się przez cały czas. W końcu ktoś powiedział,że juz pora aby zakończyc poród cięciem. Ale co się okazało? Że dwie sale do cięć cesarskich właśnie są dezynfekowane po poprzednich cięciach i musimy czekać aż wyschną!!!! Możecie sobie wyobrazić co czułam... Czekaliśmy ok. 15-20 minut. Gdy juz się okazało,że sale są gotowe, spytali mnie czy dam radę dojść tam sama na nogach, ja powiedziałam, że tak ale jednak wrzucili mnie na wózek inwalidzki i przewiezli te 10 metrów z predkością światła. Na stole operacyjnym miałam jeszcze skurcze,m myślałam,że spadnę z niego i się zabiję ( był wysoki i wąski). Cesarke zrobili o 18.37. Czułam jak mnie tną, rozdzielają rękoma mięśnie i wyciągaja małą. Jęczałam wtedy, z perspektywy czasu sama nie wiem czy z bólu czy ze zmęczenia. Gdy wyciagneli mała była cisza, nikt nic nie mówił, wszysycy zaczęli biegać i słyszałam tylko odgłos odsysania. Zasłonięta byłam płachtą i nic nie widziałam. Spytałam lekarza, który mnie ciął co z dzieckiem a on odpowiedział,że wody płodowe były gęste i zielone i ze dziecko opiło się nimi i że szycie w porządku i łożysko całe. Przewiezli mnie na salę pooperacyjną na oddział położniczy, leżałam tam i nie wiedziałam co się dzieje, nikt do mnie nie przyszedł powiedziec co się dzieje, Tż-ta tez nie było a ja leżałam i umierałam ze strachu, nawet nie miałam siły płakać. Byłam przerażona. po jakims czasie przyszedł Tż i po jego minie myślałam,że zaraz mi powie,że nasze dziecko nie żyje. powiedział,ze mała jest w bardzo ciężkim stanie, dostała 1 pkt Apgar i że zaraz chcą ją przewiezc karetką do innego szpitala na ochładzanie głowy metodą cool cap. Była mocno niedotleniona i ta metoda miała zapobiec zmianom w mózgu /zlikwidowac obrzęki. Polcia na szczęście nie zakwalifikowała sie do tego cool capa, była na intensywnej terapii w inkubatorze, nie oddychała sama, zaintubowana, podłączona pod milion rurek. W śpiączce farmakologicznej aby nie obciążać mózgu. Ja po cesarce wyszłam ze szpitala w środę o 14 i pojechaliśmy do drugiego szpitala abym zobaczyła małą. Rozryczałam się na jej widok, była jeszcze mocno zmeczona porodem, spuchnięta główka, oczka zamknięte( śpiączka).

c.d.n.
Moja znajoma też urodziła z 1 punktem, nie dawali mu najmniejszych szans na przeżycie. Dzisiaj ma 14 lat, dobrze się uczy i wszystko z nim ok

Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum.
__________________
Out here I'm judge, jury and executioner.
Eluvtus jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 11:50   #4788
Lilith890502
Zakorzenienie
 
Avatar Lilith890502
 
Zarejestrowany: 2009-10
Lokalizacja: Lbn
Wiadomości: 3 812
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Dzieki dziewczyny, staram sie walczyc caly czas o kp i mam nadzieje ze to sie w koncu ustabilizuje tak zeby i maly byl szczesliwy.
__________________
My

Szczęście to sposób patrzenia na świat

Daniel
Lilith890502 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 11:57   #4789
dzidziadziumdzia
Zakorzenienie
 
Avatar dzidziadziumdzia
 
Zarejestrowany: 2010-02
Lokalizacja: Szczecin/Bydgoszcz
Wiadomości: 3 841
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Lilith najpierw ty musisz być szczęśliwa i wierzyć, że się da. A da się

Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum.
__________________
Wituś przyszedł na świat 18.09.2013; (33Hbd)

Aliska przyszła na świat 18.08.2010
. Witaj Kochanie


Aniołki 05.2009 i 08.2009 oraz Aniołek bliźniak 03.2013
dzidziadziumdzia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 11:59   #4790
Anoula
Zakorzenienie
 
Avatar Anoula
 
Zarejestrowany: 2006-04
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 4 533
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Cytat:
Napisane przez aksbarg Pokaż wiadomość
Cześć dziewczyny. Trochę mnie nie było... To co napiszę poniżej to był dla mnie i dla Tż-ta największy koszmar naszego życia.
Poród zaczął się 17.11- od 19.00 miałam skurcze co pół godziny, rano były już co 5 minut, przed 8.00 byliśmy już na porodówce, rozwarcie na 2 cm. Przez cały poród miałam bóle krzyżowe, męczyłam się na skurczach- wtedy kręciłam biodrami i łykałam gaz, nawet pomagał. Nie zdecydowałam się jednak na zzo mimo ,że pod koniec byłam tak wymęczona, że nie do końca kojarzyłam co sie dzieje. ostatni posiłek zjadłam poprzedniego dnia poznym popołudniem i byłam cały czas głodna i osłabiona przez to. Dostałam kroplówke nawadniajaca.W miedzy czasie odeszły mi wody. O 16. 20 miałam już pełne rozwarcie, wody płodowe były cały czas czyste. Tętno małej było cały czas ok. Przez 2 godziny męczyłam sie aby ją wyprzeć , to był koszmar, bóle parte były straszne, mała nie chciała sieęwstawić, była na pozycje "na godzinę pierwszą", więc nie wiele brakowało. Pod koniec była juz panika, zleciało sie 3 lub 4 lekarzy, do tego połozne i inni ludzie, nawet nie wiem ilu ich tam było. Co chwile ktoś wkładał mi do środka ręce i próbował ja przekręcić ale bezskutecznie W międzyczasie dostałam zastrzyk ze znieczuleniem w srom, który nic mi nie pomógł, tylko właściwie znieczulił srom. Jeczałam i trzęsłam się przez cały czas. W końcu ktoś powiedział,że juz pora aby zakończyc poród cięciem. Ale co się okazało? Że dwie sale do cięć cesarskich właśnie są dezynfekowane po poprzednich cięciach i musimy czekać aż wyschną!!!! Możecie sobie wyobrazić co czułam... Czekaliśmy ok. 15-20 minut. Gdy juz się okazało,że sale są gotowe, spytali mnie czy dam radę dojść tam sama na nogach, ja powiedziałam, że tak ale jednak wrzucili mnie na wózek inwalidzki i przewiezli te 10 metrów z predkością światła. Na stole operacyjnym miałam jeszcze skurcze,m myślałam,że spadnę z niego i się zabiję ( był wysoki i wąski). Cesarke zrobili o 18.37. Czułam jak mnie tną, rozdzielają rękoma mięśnie i wyciągaja małą. Jęczałam wtedy, z perspektywy czasu sama nie wiem czy z bólu czy ze zmęczenia. Gdy wyciagneli mała była cisza, nikt nic nie mówił, wszysycy zaczęli biegać i słyszałam tylko odgłos odsysania. Zasłonięta byłam płachtą i nic nie widziałam. Spytałam lekarza, który mnie ciął co z dzieckiem a on odpowiedział,że wody płodowe były gęste i zielone i ze dziecko opiło się nimi i że szycie w porządku i łożysko całe. Przewiezli mnie na salę pooperacyjną na oddział położniczy, leżałam tam i nie wiedziałam co się dzieje, nikt do mnie nie przyszedł powiedziec co się dzieje, Tż-ta tez nie było a ja leżałam i umierałam ze strachu, nawet nie miałam siły płakać. Byłam przerażona. po jakims czasie przyszedł Tż i po jego minie myślałam,że zaraz mi powie,że nasze dziecko nie żyje. powiedział,ze mała jest w bardzo ciężkim stanie, dostała 1 pkt Apgar i że zaraz chcą ją przewiezc karetką do innego szpitala na ochładzanie głowy metodą cool cap. Była mocno niedotleniona i ta metoda miała zapobiec zmianom w mózgu /zlikwidowac obrzęki. Polcia na szczęście nie zakwalifikowała sie do tego cool capa, była na intensywnej terapii w inkubatorze, nie oddychała sama, zaintubowana, podłączona pod milion rurek. W śpiączce farmakologicznej aby nie obciążać mózgu. Ja po cesarce wyszłam ze szpitala w środę o 14 i pojechaliśmy do drugiego szpitala abym zobaczyła małą. Rozryczałam się na jej widok, była jeszcze mocno zmeczona porodem, spuchnięta główka, oczka zamknięte( śpiączka).

c.d.n.
Współczuję takich przeżyć przy i po porodzie. Oby Pola wyszła z tego bez szwanku. Wiem co musiałaś czuć czekając na cięcie bo u mnie było podobnie, choć na szczęście u nas się wszystko dobrze skończyło.

Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum.
Anoula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 12:00   #4791
lineczka1989
Zakorzenienie
 
Avatar lineczka1989
 
Zarejestrowany: 2007-06
Wiadomości: 16 801
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Cytat:
Napisane przez aksbarg Pokaż wiadomość
Cześć dziewczyny. Trochę mnie nie było... To co napiszę poniżej to był dla mnie i dla Tż-ta największy koszmar naszego życia.
Poród zaczął się 17.11- od 19.00 miałam skurcze co pół godziny, rano były już co 5 minut, przed 8.00 byliśmy już na porodówce, rozwarcie na 2 cm. Przez cały poród miałam bóle krzyżowe, męczyłam się na skurczach- wtedy kręciłam biodrami i łykałam gaz, nawet pomagał. Nie zdecydowałam się jednak na zzo mimo ,że pod koniec byłam tak wymęczona, że nie do końca kojarzyłam co sie dzieje. ostatni posiłek zjadłam poprzedniego dnia poznym popołudniem i byłam cały czas głodna i osłabiona przez to. Dostałam kroplówke nawadniajaca.W miedzy czasie odeszły mi wody. O 16. 20 miałam już pełne rozwarcie, wody płodowe były cały czas czyste. Tętno małej było cały czas ok. Przez 2 godziny męczyłam sie aby ją wyprzeć , to był koszmar, bóle parte były straszne, mała nie chciała sieęwstawić, była na pozycje "na godzinę pierwszą", więc nie wiele brakowało. Pod koniec była juz panika, zleciało sie 3 lub 4 lekarzy, do tego połozne i inni ludzie, nawet nie wiem ilu ich tam było. Co chwile ktoś wkładał mi do środka ręce i próbował ja przekręcić ale bezskutecznie W międzyczasie dostałam zastrzyk ze znieczuleniem w srom, który nic mi nie pomógł, tylko właściwie znieczulił srom. Jeczałam i trzęsłam się przez cały czas. W końcu ktoś powiedział,że juz pora aby zakończyc poród cięciem. Ale co się okazało? Że dwie sale do cięć cesarskich właśnie są dezynfekowane po poprzednich cięciach i musimy czekać aż wyschną!!!! Możecie sobie wyobrazić co czułam... Czekaliśmy ok. 15-20 minut. Gdy juz się okazało,że sale są gotowe, spytali mnie czy dam radę dojść tam sama na nogach, ja powiedziałam, że tak ale jednak wrzucili mnie na wózek inwalidzki i przewiezli te 10 metrów z predkością światła. Na stole operacyjnym miałam jeszcze skurcze,m myślałam,że spadnę z niego i się zabiję ( był wysoki i wąski). Cesarke zrobili o 18.37. Czułam jak mnie tną, rozdzielają rękoma mięśnie i wyciągaja małą. Jęczałam wtedy, z perspektywy czasu sama nie wiem czy z bólu czy ze zmęczenia. Gdy wyciagneli mała była cisza, nikt nic nie mówił, wszysycy zaczęli biegać i słyszałam tylko odgłos odsysania. Zasłonięta byłam płachtą i nic nie widziałam. Spytałam lekarza, który mnie ciął co z dzieckiem a on odpowiedział,że wody płodowe były gęste i zielone i ze dziecko opiło się nimi i że szycie w porządku i łożysko całe. Przewiezli mnie na salę pooperacyjną na oddział położniczy, leżałam tam i nie wiedziałam co się dzieje, nikt do mnie nie przyszedł powiedziec co się dzieje, Tż-ta tez nie było a ja leżałam i umierałam ze strachu, nawet nie miałam siły płakać. Byłam przerażona. po jakims czasie przyszedł Tż i po jego minie myślałam,że zaraz mi powie,że nasze dziecko nie żyje. powiedział,ze mała jest w bardzo ciężkim stanie, dostała 1 pkt Apgar i że zaraz chcą ją przewiezc karetką do innego szpitala na ochładzanie głowy metodą cool cap. Była mocno niedotleniona i ta metoda miała zapobiec zmianom w mózgu /zlikwidowac obrzęki. Polcia na szczęście nie zakwalifikowała sie do tego cool capa, była na intensywnej terapii w inkubatorze, nie oddychała sama, zaintubowana, podłączona pod milion rurek. W śpiączce farmakologicznej aby nie obciążać mózgu. Ja po cesarce wyszłam ze szpitala w środę o 14 i pojechaliśmy do drugiego szpitala abym zobaczyła małą. Rozryczałam się na jej widok, była jeszcze mocno zmeczona porodem, spuchnięta główka, oczka zamknięte( śpiączka).

c.d.n.
o kurcze mam nadzieje że już jest wszystko dobrze
trzymaj się
__________________
"Nikt mnie nie ostrzegał, że urodzenie dziecka przypomina zakochanie, tyle że w kimś, kto jest znacznie młodszy od mojego męża i ładniej pachnie. Nikt mi nie powiedział, że praktycznie rzecz biorąc, macierzyństwo jest niebezpiecznie podobne do romansu".


Nela 5/11/13
lineczka1989 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 12:03   #4792
Taszanta
Zakorzenienie
 
Avatar Taszanta
 
Zarejestrowany: 2008-10
Wiadomości: 3 442
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Cytat:
Napisane przez aksbarg Pokaż wiadomość
Cześć dziewczyny. Trochę mnie nie było... To co napiszę poniżej to był dla mnie i dla Tż-ta największy koszmar naszego życia.
Poród zaczął się 17.11- od 19.00 miałam skurcze co pół godziny, rano były już co 5 minut, przed 8.00 byliśmy już na porodówce, rozwarcie na 2 cm. Przez cały poród miałam bóle krzyżowe, męczyłam się na skurczach- wtedy kręciłam biodrami i łykałam gaz, nawet pomagał. Nie zdecydowałam się jednak na zzo mimo ,że pod koniec byłam tak wymęczona, że nie do końca kojarzyłam co sie dzieje. ostatni posiłek zjadłam poprzedniego dnia poznym popołudniem i byłam cały czas głodna i osłabiona przez to. Dostałam kroplówke nawadniajaca.W miedzy czasie odeszły mi wody. O 16. 20 miałam już pełne rozwarcie, wody płodowe były cały czas czyste. Tętno małej było cały czas ok. Przez 2 godziny męczyłam sie aby ją wyprzeć , to był koszmar, bóle parte były straszne, mała nie chciała sieęwstawić, była na pozycje "na godzinę pierwszą", więc nie wiele brakowało. Pod koniec była juz panika, zleciało sie 3 lub 4 lekarzy, do tego połozne i inni ludzie, nawet nie wiem ilu ich tam było. Co chwile ktoś wkładał mi do środka ręce i próbował ja przekręcić ale bezskutecznie W międzyczasie dostałam zastrzyk ze znieczuleniem w srom, który nic mi nie pomógł, tylko właściwie znieczulił srom. Jeczałam i trzęsłam się przez cały czas. W końcu ktoś powiedział,że juz pora aby zakończyc poród cięciem. Ale co się okazało? Że dwie sale do cięć cesarskich właśnie są dezynfekowane po poprzednich cięciach i musimy czekać aż wyschną!!!! Możecie sobie wyobrazić co czułam... Czekaliśmy ok. 15-20 minut. Gdy juz się okazało,że sale są gotowe, spytali mnie czy dam radę dojść tam sama na nogach, ja powiedziałam, że tak ale jednak wrzucili mnie na wózek inwalidzki i przewiezli te 10 metrów z predkością światła. Na stole operacyjnym miałam jeszcze skurcze,m myślałam,że spadnę z niego i się zabiję ( był wysoki i wąski). Cesarke zrobili o 18.37. Czułam jak mnie tną, rozdzielają rękoma mięśnie i wyciągaja małą. Jęczałam wtedy, z perspektywy czasu sama nie wiem czy z bólu czy ze zmęczenia. Gdy wyciagneli mała była cisza, nikt nic nie mówił, wszysycy zaczęli biegać i słyszałam tylko odgłos odsysania. Zasłonięta byłam płachtą i nic nie widziałam. Spytałam lekarza, który mnie ciął co z dzieckiem a on odpowiedział,że wody płodowe były gęste i zielone i ze dziecko opiło się nimi i że szycie w porządku i łożysko całe. Przewiezli mnie na salę pooperacyjną na oddział położniczy, leżałam tam i nie wiedziałam co się dzieje, nikt do mnie nie przyszedł powiedziec co się dzieje, Tż-ta tez nie było a ja leżałam i umierałam ze strachu, nawet nie miałam siły płakać. Byłam przerażona. po jakims czasie przyszedł Tż i po jego minie myślałam,że zaraz mi powie,że nasze dziecko nie żyje. powiedział,ze mała jest w bardzo ciężkim stanie, dostała 1 pkt Apgar i że zaraz chcą ją przewiezc karetką do innego szpitala na ochładzanie głowy metodą cool cap. Była mocno niedotleniona i ta metoda miała zapobiec zmianom w mózgu /zlikwidowac obrzęki. Polcia na szczęście nie zakwalifikowała sie do tego cool capa, była na intensywnej terapii w inkubatorze, nie oddychała sama, zaintubowana, podłączona pod milion rurek. W śpiączce farmakologicznej aby nie obciążać mózgu. Ja po cesarce wyszłam ze szpitala w środę o 14 i pojechaliśmy do drugiego szpitala abym zobaczyła małą. Rozryczałam się na jej widok, była jeszcze mocno zmeczona porodem, spuchnięta główka, oczka zamknięte( śpiączka).

c.d.n.
O ludzie, współczuję dobrze że wszystko dobrze się skończyło ale jak czytam takie rzeczy to bym wprowadziła ustawowy zakaz porodów sn , podobna sytuacja była ostatnio u dziewczyny z pracy mojego TŻ
a z tym czekaniem na wolną salę to nie pojmuję

Cytat:
Napisane przez ryba91 Pokaż wiadomość
haha,

eluvtus- jakie skutki mm? o czyym piszesz?
No właśnie mnie też to zaciekawiło

Dziewczyny ja bym tak nie demonizowała tego mm, teraz jest moda na karmienie piersią, a kilkanaście- dziesiąt lat temu była wręcz przeciwna moda na karmienie mm.

I co -widać na ulicach, kto jak był karmiony? Czy te dzieci doznały jakiegoś uszczerbku?

Jakoś nie wydaje mi się a przecież wtedy mm było na pewno gorszej jakości moim zdaniem nie należy traktować matki jako maszyny do karmienia, po trupach zmuszając ją do kp
__________________
"If your dreams don't scare you they're not big enough"....

Taszanta jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 12:05   #4793
lineczka1989
Zakorzenienie
 
Avatar lineczka1989
 
Zarejestrowany: 2007-06
Wiadomości: 16 801
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Cytat:
Napisane przez aksbarg Pokaż wiadomość
c.d.
Gdy zaczęłam do niej mówic mrugnęła okiem a potem kilka razy otworzyła oczka, poznała mój głos . Przez 3 dni jej stan był stabilny ale nadal bardzo ciężki. W końcu pojawiła sie pierwsza dobra wiadomośc, która dała nam promyk nadziei-po czterech dniach rozintubowana ją ( podobno przez dwa dni sama próbowała sobie te rurkę z buzi wyciągnąć). W miedzyczasie miała wylew dokomorowy 2/3 stopnia. Odciągałam mleko laktatorem co 3 godziny przez pół godziny i dowozilismy jej, była karmiona przez wkłucie pępowinowe. To było najlepsze co mogłam w tamtej chwili dla niej zrobić. 26.11 przenieśli ją na oddział patologii noworodka i od tamtej pory była juz bez inkubatora a ja mogłam sie połozyć z nia na oddziale. Od wczoraj jesteśmy juz w domu W wypisie mam napisane,że była niedotleniona , w cięzkiej zamartwicy, niewydolna krążeniowo i oddechowo, do tego była jakaś infekcja wewnątrzmaciczna. Na szczęście po konsultacjach kardiologicznej, okulistycznej i neurologicznej wychodzi na to,że Polcia się w miare wylizała. Myślę,że uratowało ja to,że była donoszona ( nawet przenoszona), wazyła 3290/54 cm. Niestety nikt nam nie da żadnej gwarancji, że skutki niedotlenienia nie wyjda z czasem... musimy być pod stałą opieka neurologa , jednak nie zalecono nam żadnej rehabilitacji.
napiszę więcej pozniej.

Proszę napiszcie co sądzicie o tej sytuacji z czekaniem na salę. Naszym zdaniem do niedotlenienia doszło w ciagu ostatnich 20-25 minut przed cięciem. Ewidentnie ktoś dał ciała w szpitalu i w efekcie przezyliśmy najkoszmarniejsze dni w naszym zyciu. To njie do pomyślenia aby w takiej sytuacji ratowania życia czekac na salę. Ostatnie zapisy z ktg pokazywały tętno ok. 140-145, potem w okolicach 130 a ostatni zapis to 120.
dobrze że się ustabilizowało, będzie dobrze

ja myśle że to jest wina lekarzy z tą salą
__________________
"Nikt mnie nie ostrzegał, że urodzenie dziecka przypomina zakochanie, tyle że w kimś, kto jest znacznie młodszy od mojego męża i ładniej pachnie. Nikt mi nie powiedział, że praktycznie rzecz biorąc, macierzyństwo jest niebezpiecznie podobne do romansu".


Nela 5/11/13
lineczka1989 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 12:07   #4794
Lilith890502
Zakorzenienie
 
Avatar Lilith890502
 
Zarejestrowany: 2009-10
Lokalizacja: Lbn
Wiadomości: 3 812
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Cytat:
Napisane przez dzidziadziumdzia Pokaż wiadomość
Lilith najpierw ty musisz być szczęśliwa i wierzyć, że się da. A da się

Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum.
Ja sie o niego martwie stad szczesccie liche ale wierze ze sie da ja juz nawet czytalam zrby na rozkrecenie wizualizowac sobie jak z piersi leci mleko to sobie wizualizuje podczas karmienia i uwaga sciaglam z jednego cyca 50ml dziec zjadl i chce do cyca jeszcze
__________________
My

Szczęście to sposób patrzenia na świat

Daniel
Lilith890502 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 12:11   #4795
domii29
Zakorzenienie
 
Avatar domii29
 
Zarejestrowany: 2013-04
Wiadomości: 10 572
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Cytat:
Napisane przez kyte Pokaż wiadomość


zazdroszcze męża

oliwką?taką zwykłą
mi się podoba C1
Tak zwykłą oliwką Posmarowałam nią stópkę i dostawiłam kartkę tylko od razu obrysowałam to ołówkiem bo na drugi dzień oliwka się rozlała na kartce i zrobiła się jedna wielka plama

Cytat:
Napisane przez lubieolowki Pokaż wiadomość
Juz sie tulimy z Kubusiem bylo ciezko ale udalo sie bez ciecia,bez niczego dokladnych danych jeszcze nie znam ale ok.3600g sprobuje wrzucic Wam ciotki zdjecie
Gratulacje


---------- Dopisano o 12:11 ---------- Poprzedni post napisano o 12:10 ----------

Cytat:
Napisane przez babku Pokaż wiadomość
Domi 11 lat już go sobie wychowuję, więc kiedyś efekty musiały się pojawić
A Ty nie narzekaj, nie udaje mi się przeczytać wszystkiego, ale akurat Twoją romantyczną kąpiel i kolacje zapamiętałam. Ja sama musiałam się relaksować, Ciebie zrelaksował mąż, więc kto ma lepiej?

Odnośnie zaproszeń, to z tych C podoba mi się tylko C1. Wybrałam bym albo C1, albo te drugie


Śliczna. Nosek i włoski


Cieszę się, tylko szkoda, że więcej ma głupich pomysłów, niż takich fajnych Ale i tak jest kochany bardzo. Tylko boję się, bo jak ostatnio go tu pochwaliłam, to dwa dni się później wściekałam na niego


za paszport.
Faktycznie pech, ale myślę że muszą Ci wymienić. Szkoda tylko, że będziesz musiała się tam pofatygować i tłumaczyć z nie swojego błędu. Nie lubię takich sytuacji.

Wykąpałam się ja, wykąpałam i nakarmiłam też Fifiolka mojego, mam teraz jakieś 3 godzinki dla siebie.
Odnośnie kąpieli maluchów, to wyciągnęłam przedwczoraj ten leżaczek - foczkę. Muszę przyznać, że super sprawa. Fifi leży sobie w nim jak król zadowolony, a my go myjemy. Podoba się jemu, podoba się nam A już jakbym kiedyś musiała kąpać go sama, to rewelacja. Polecam

I jeszcze pytanie. Zamierzałam kąpać Filipcia co drugi dzień, według obecnej mody, ale on to tak bardzo lubi, że chyba zaczniemy go codziennie kąpać. A Wy jak często kąpiecie maluchy?



Też jestem w szoku. U mnie w szpitalu by to nie przeszło. W ogóle ten mój szpital bardzo nastawiony na porody sn.


Śliczny Kubulek! Gratulacje!!!
Mojemu mężowi tylko raz zdarzyło się coś takiego że przygotował nam romantyczną kąpiel więc zdecydowanie Ty masz lepiej

Cytat:
Napisane przez kyte Pokaż wiadomość
babku my tez kąpemy codziennie, ale nie wiem czemu moje dziecko płacze..ewidentnie nie lubi kąpieli
My kąpiemy codziennie w temperaturze o 1 stopień większej niż powinna być i jak woda delikatnie wystygnie to dolewamy troszkę cieplej wody żeby cały czas utrzymać taką samą temperaturę. Dodatkowo przykrywamy Jasia tetrą i ja kąpię a Damian chlapie tą tetrę wodą wtedy Jaśkowi jest cieplutko

Cytat:
Napisane przez nasturcja7667 Pokaż wiadomość
Witam się!
Milek spi obok mnie i się usmiecha

Mąż mój chory
Cala noc musialam sama wstawac, bo on z gorączka... Odczulam jak brakuje mi jego pomocy. I tak byl dzielny bo wstawał podejrzewać mleko. w ogole to jest ideałem chodzi na 7 do pracy, na studia miedzy pracą, wraca między 18 a 20, a w nocy wstaje na karmienie o 12 i pomaga mi o 3 i 6. Bez zająknięcia po kąpieli tez on karmi i usypia. Jeszcze w nocy siedzi i sie uczy nieraz.

Kimnę sie jeszcze poł godzinki miłego dnia!

Sent from my HTC Desire X using Wizaz Forum mobile app
Jesteś kolejną osobą której zazdroszczę idealnego męża :ehem
domii29 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 12:11   #4796
domii29
Zakorzenienie
 
Avatar domii29
 
Zarejestrowany: 2013-04
Wiadomości: 10 572
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Cytat:
Napisane przez aksbarg Pokaż wiadomość
Cześć dziewczyny. Trochę mnie nie było... To co napiszę poniżej to był dla mnie i dla Tż-ta największy koszmar naszego życia.
Poród zaczął się 17.11- od 19.00 miałam skurcze co pół godziny, rano były już co 5 minut, przed 8.00 byliśmy już na porodówce, rozwarcie na 2 cm. Przez cały poród miałam bóle krzyżowe, męczyłam się na skurczach- wtedy kręciłam biodrami i łykałam gaz, nawet pomagał. Nie zdecydowałam się jednak na zzo mimo ,że pod koniec byłam tak wymęczona, że nie do końca kojarzyłam co sie dzieje. ostatni posiłek zjadłam poprzedniego dnia poznym popołudniem i byłam cały czas głodna i osłabiona przez to. Dostałam kroplówke nawadniajaca.W miedzy czasie odeszły mi wody. O 16. 20 miałam już pełne rozwarcie, wody płodowe były cały czas czyste. Tętno małej było cały czas ok. Przez 2 godziny męczyłam sie aby ją wyprzeć , to był koszmar, bóle parte były straszne, mała nie chciała sieęwstawić, była na pozycje "na godzinę pierwszą", więc nie wiele brakowało. Pod koniec była juz panika, zleciało sie 3 lub 4 lekarzy, do tego połozne i inni ludzie, nawet nie wiem ilu ich tam było. Co chwile ktoś wkładał mi do środka ręce i próbował ja przekręcić ale bezskutecznie W międzyczasie dostałam zastrzyk ze znieczuleniem w srom, który nic mi nie pomógł, tylko właściwie znieczulił srom. Jeczałam i trzęsłam się przez cały czas. W końcu ktoś powiedział,że juz pora aby zakończyc poród cięciem. Ale co się okazało? Że dwie sale do cięć cesarskich właśnie są dezynfekowane po poprzednich cięciach i musimy czekać aż wyschną!!!! Możecie sobie wyobrazić co czułam... Czekaliśmy ok. 15-20 minut. Gdy juz się okazało,że sale są gotowe, spytali mnie czy dam radę dojść tam sama na nogach, ja powiedziałam, że tak ale jednak wrzucili mnie na wózek inwalidzki i przewiezli te 10 metrów z predkością światła. Na stole operacyjnym miałam jeszcze skurcze,m myślałam,że spadnę z niego i się zabiję ( był wysoki i wąski). Cesarke zrobili o 18.37. Czułam jak mnie tną, rozdzielają rękoma mięśnie i wyciągaja małą. Jęczałam wtedy, z perspektywy czasu sama nie wiem czy z bólu czy ze zmęczenia. Gdy wyciagneli mała była cisza, nikt nic nie mówił, wszysycy zaczęli biegać i słyszałam tylko odgłos odsysania. Zasłonięta byłam płachtą i nic nie widziałam. Spytałam lekarza, który mnie ciął co z dzieckiem a on odpowiedział,że wody płodowe były gęste i zielone i ze dziecko opiło się nimi i że szycie w porządku i łożysko całe. Przewiezli mnie na salę pooperacyjną na oddział położniczy, leżałam tam i nie wiedziałam co się dzieje, nikt do mnie nie przyszedł powiedziec co się dzieje, Tż-ta tez nie było a ja leżałam i umierałam ze strachu, nawet nie miałam siły płakać. Byłam przerażona. po jakims czasie przyszedł Tż i po jego minie myślałam,że zaraz mi powie,że nasze dziecko nie żyje. powiedział,ze mała jest w bardzo ciężkim stanie, dostała 1 pkt Apgar i że zaraz chcą ją przewiezc karetką do innego szpitala na ochładzanie głowy metodą cool cap. Była mocno niedotleniona i ta metoda miała zapobiec zmianom w mózgu /zlikwidowac obrzęki. Polcia na szczęście nie zakwalifikowała sie do tego cool capa, była na intensywnej terapii w inkubatorze, nie oddychała sama, zaintubowana, podłączona pod milion rurek. W śpiączce farmakologicznej aby nie obciążać mózgu. Ja po cesarce wyszłam ze szpitala w środę o 14 i pojechaliśmy do drugiego szpitala abym zobaczyła małą. Rozryczałam się na jej widok, była jeszcze mocno zmeczona porodem, spuchnięta główka, oczka zamknięte( śpiączka).

c.d.n.
Cytat:
Napisane przez aksbarg Pokaż wiadomość
c.d.
Gdy zaczęłam do niej mówic mrugnęła okiem a potem kilka razy otworzyła oczka, poznała mój głos . Przez 3 dni jej stan był stabilny ale nadal bardzo ciężki. W końcu pojawiła sie pierwsza dobra wiadomośc, która dała nam promyk nadziei-po czterech dniach rozintubowana ją ( podobno przez dwa dni sama próbowała sobie te rurkę z buzi wyciągnąć). W miedzyczasie miała wylew dokomorowy 2/3 stopnia. Odciągałam mleko laktatorem co 3 godziny przez pół godziny i dowozilismy jej, była karmiona przez wkłucie pępowinowe. To było najlepsze co mogłam w tamtej chwili dla niej zrobić. 26.11 przenieśli ją na oddział patologii noworodka i od tamtej pory była juz bez inkubatora a ja mogłam sie połozyć z nia na oddziale. Od wczoraj jesteśmy juz w domu W wypisie mam napisane,że była niedotleniona , w cięzkiej zamartwicy, niewydolna krążeniowo i oddechowo, do tego była jakaś infekcja wewnątrzmaciczna. Na szczęście po konsultacjach kardiologicznej, okulistycznej i neurologicznej wychodzi na to,że Polcia się w miare wylizała. Myślę,że uratowało ja to,że była donoszona ( nawet przenoszona), wazyła 3290/54 cm. Niestety nikt nam nie da żadnej gwarancji, że skutki niedotlenienia nie wyjda z czasem... musimy być pod stałą opieka neurologa , jednak nie zalecono nam żadnej rehabilitacji.
napiszę więcej pozniej.

Proszę napiszcie co sądzicie o tej sytuacji z czekaniem na salę. Naszym zdaniem do niedotlenienia doszło w ciagu ostatnich 20-25 minut przed cięciem. Ewidentnie ktoś dał ciała w szpitalu i w efekcie przezyliśmy najkoszmarniejsze dni w naszym zyciu. To njie do pomyślenia aby w takiej sytuacji ratowania życia czekac na salę. Ostatnie zapisy z ktg pokazywały tętno ok. 140-145, potem w okolicach 130 a ostatni zapis to 120.
Czytając to aż się popłakałam... Boże jak dobrze że z małą wszystko w porządku i że jest już w domu
domii29 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 12:17   #4797
ryba91
Zakorzenienie
 
Avatar ryba91
 
Zarejestrowany: 2010-08
Lokalizacja: Śląsk :)
Wiadomości: 5 628
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

no nie maco mowic/pisac ze mm jest zle itd jak trzeba to trzeba, nic sie nie poradzi.. no ale w mleku mamy same dobrze rzeczy sie znajdują

Aksbarg
- myślę że lekarze zaniedbali..
Dobrze ze juz wszystko ok
__________________
..
ryba91 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 12:33   #4798
Eluvtus
Zakorzenienie
 
Avatar Eluvtus
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 6 035
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Po mm są bardzo często kolki, i nie ma przeciwciał, przez co może być słabsza odporność. To mi wystarczy na wszystkie minusy świata dla mm

Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum.
__________________
Out here I'm judge, jury and executioner.
Eluvtus jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 12:41   #4799
lineczka1989
Zakorzenienie
 
Avatar lineczka1989
 
Zarejestrowany: 2007-06
Wiadomości: 16 801
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Cytat:
Napisane przez Eluvtus Pokaż wiadomość
Po mm są bardzo często kolki, i nie ma przeciwciał, przez co może być słabsza odporność. To mi wystarczy na wszystkie minusy świata dla mm

Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum.
a to pokarmie mamy kolek nie ma? no bez przesady
my jakoś karmimy mm i ani kolek nie ma ani bóli brzuszka ani problemów z kupką ani bączkami
__________________
"Nikt mnie nie ostrzegał, że urodzenie dziecka przypomina zakochanie, tyle że w kimś, kto jest znacznie młodszy od mojego męża i ładniej pachnie. Nikt mi nie powiedział, że praktycznie rzecz biorąc, macierzyństwo jest niebezpiecznie podobne do romansu".


Nela 5/11/13
lineczka1989 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-07, 12:42   #4800
nasturcja7667
Zadomowienie
 
Avatar nasturcja7667
 
Zarejestrowany: 2012-08
Wiadomości: 1 650
Dot.: Ręce składam, modły wznoszę - CHCĘ MIEĆ PORÓD JAK NEMOSEK Mamy XI-XII 2013. cz

Aksbarg - mysle, ze lekarze zawalili.

Co do karmienia. Nie zawsze jest tak, jak pisza w książkach. Moj np nie ssie piersi. I żadne mądre "przystawiac " nie pomogło. Bylo trzech certyfikowanych doradców, kilka położnych i nic. Sama piers nie, przez kapturki przez 20 sekund. Wiec odciągam mleko. Ale nie mam tyle, ile on potrzebuje, wiec dokarmiam 1-2 butelkami mm. I nikt mi nie wmówi, ze jestem gorszą matką. Jestem matka starająca sie jak cholera dla swojego syna.

Sent from my HTC Desire X using Wizaz Forum mobile app
nasturcja7667 jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Poczekalnia - będę mamą


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 19:50.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.