|
|||||||
| Notka |
|
| Forum ślubne Forum ślubne - zanim staniecie na ślubnym kobiercu, możecie tutaj podyskutować na tematy jak: suknie, stroje dla świadków, wybór wizażystki i fryzjerki itd. |
![]() |
|
|
Narzędzia |
|
|
#1291 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-05
Lokalizacja: Wrocław/Dolny Śląsk
Wiadomości: 1 611
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
Ja używam 8w1, do tego na noc (prawie codziennie) kapsułka Dermogal (wit. A+E - stosuję też na twarz, robi cuda), i jeszcze od środka siemię lniane (w postaci zaparzonego gluta, strasznie go nie lubię, ale niestety pomaga).
__________________
|
|
|
|
#1292 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: stąd
Wiadomości: 6 034
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
Cytat:
http://joannapanna.blogspot.com/2012...trzezenie.html http://gingerowo.blogspot.com/2013/0...i-jeszcze.html http://www.urodaiwlosy.pl/2013/07/zm...o-kuracji.html Edytowane przez magdalenka_w_86 Czas edycji: 2014-06-03 o 17:35 |
|
|
|
|
#1293 | ||
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2014-04
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 046
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
Cytat:
Cytat:
__________________
Stylistka paznokci od 2004r-PASJA i MIŁOŚĆ Stylistka rzęs od 2013r-ZAFASCYNOWANA Daję z siebie 200% |
||
|
|
|
#1295 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 2 139
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
Cytat:
Dotka90 Jak dla mnie 2!
__________________
2018: 29; 2019: 9; 2020: 20; 2021: 6 Edytowane przez Konkardia Czas edycji: 2014-06-03 o 17:47 |
|
|
|
|
#1296 | ||
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 787
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
Cytat:
będę musiała się tam jutro przejść i zobaczyć ![]() ---------- Dopisano o 17:51 ---------- Poprzedni post napisano o 17:44 ---------- Cytat:
|
||
|
|
|
#1297 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-04
Lokalizacja: Mazowsze
Wiadomości: 10 967
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
Cytat:
__________________
Razem 26.07.2006 Narzeczona 28.07.2012
Ślub 26.07.2014 '-You still love her, huh? -I can't imagine the day I won't.' Dexter w spódnicy ![]() |
|
|
|
|
#1298 | ||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 21 826
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
Cytat:
![]() Cytat:
a bokiem jak wyglądają? ![]() pokażę za chwile paznokcie
|
||
|
|
|
#1299 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 787
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
m&m super się prezentuje, ale te pudło...... strasznie mi się nie podobają te chorągiewki. wyglądają strasznie badziewnie
|
|
|
|
#1300 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-04
Wiadomości: 377
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
Cytat:
__________________
"Miłością trzeba się opiekować - tak jak swoim dzieckiem, żeby się nie zaziębiło, nie zwariowało, nie zgubiło się, nie rozchorowało, nie zobojętniało." |
|
|
|
|
#1301 | |||
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 18 633
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
Cytat:
![]() Faajne! ![]() ![]() Cytat:
![]() Cytat:
Super relacja! Byłam dziś u księdza i w poniedziałek idziemy spisywać protokół |
|||
|
|
|
#1302 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-04
Wiadomości: 377
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
poka, poka
jestem strasznie ciekawa efektu
__________________
"Miłością trzeba się opiekować - tak jak swoim dzieckiem, żeby się nie zaziębiło, nie zwariowało, nie zgubiło się, nie rozchorowało, nie zobojętniało." |
|
|
|
#1303 |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 2 067
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
RELACJA 30 maja – piątek Wstałam po czwartej, obudziło mnie kręcenie się mamy, choć budzik miałam nastawiony na piątą. Pogoda była przepiękna, choć prognozy mówiły, że będzie padać po 15, fatalnie… Zjadłyśmy śniadanie (ja bardzo mało) i pojechałyśmy do miejscowości oddalonej od miejscowości moich rodziców o jakieś 15 km po ciasta na Poltra. Odebrałyśmy je, po czym o 5.54 poszłyśmy jeszcze do sklepu po chleb, pomidory i ostatnie rzeczy na imprezę. Tam sprzedawczyni złożyła mi życzenia (wszystkie wsie na około już wiedziały, że wychodzę za mąż ) i pojechałam do babci na herbatę. Zaczęło lekko się chmurzyć, a ja zaczęłam się denerwować na Tżta, który miał przyjechać z rana by pompować balony i pomóc mojemu tacie. Wkurzona na maksa zaczęłam robić wszystko sama, pompować balony choć panicznie się ich boję, zamiatać schody, taras, chodnik i pomagać mamie w kuchni. Oczywiście nagrana już zadzwoniłam do Tż a ten dopiero wstał!!! Efekt był takie, że razem ze świadkowi, przyjechali do mnie jakoś o wpół do dwunastej. Nabuczałam na nich i pojechaliśmy dowieźć kilka rzeczy na salę i od razu zapowiedziałam, że jutro mają być o 7.15 i pomagać mi rozstawiać winietki i jechać po lód do biedronki, bo skoro ja robię robotę Tż to 30 kilo lodu na plecach nie będę targała o 7 rano. Na Sali chcieliśmy przećwiczyć pierwszy taniec, ale tam był kocioł!! Okazało się, że błędem było niezabranie winietek, bo można było je rozkładać, ale już nie było czasu by drugi raz obrócić, więc rozłożyliśmy ciastka z wróżbą i tablicę z rozsadzeniem gości i pędziliśmy do domu. Świadkowa umówiła się z gośćmi z Irlandii na obiad więc nas zostawiła, a my zaczęliśmy stroić dom i pomagać przy jedzeniu mojej mamie. W międzyczasie ja zrobiłam mani i brwi Tżtowi, a ten umył samochód mojemu tacie. W pewnym momencie prawie płakałam, że się nie wyrobię, ale humor poprawiło mi to, że zaczęło się przejaśniać. Tż zawiesił białe okrągłe lampiony na tarasie, ja porozstawialam na schodach stojące, kwiaty z bibuły zawisły po prostu wszędzie no i białe balony, które grupami wieszałam na bramach i krzewach. Notabene dekoracje zrobiły szał, każdy chwalił, że to najładniej przygotowany PolterMega wcześnie, bo ok. 17.30 przyszli pierwsi goście, moi dziadkowie i ciocia. I zaczęła się stypa Ale nie trwala dlugo, bo o 18 zaczęli schodzić się i zjeżdżać goście i to po kilka osób, my oczywiście staliśmy na posterunku i każdego kto rozbił szkło, częstowaliśmy wódką. Potem zapraszaliśmy dalej a tam stoły uginały się od jedzenia, picia, wódki i cytrynówki (która zrobiła taki szał, że ludzie prawie w ogóle nie pili wódki). Ogółem przez imprezę przewinęło się ponad 80 osób. Mniej więcej w połowie zaczął mnie boleć kręgosłup (mam chory), ale zacisnęłam zęby i nie dałam po sobie poznać . Pogoda była cudowna po tylu dniach deszczu, ale ok. 22 zrobiło się zimno i o 23 ostatni goście poszli do domu. Dostaliśmy kilka bukietów i kilka prezentów rzeczowych (typu ręczniki, podgrzewacz do jedzenia). Sprzątnęliśmy (świadek pomagał) i chłopaki pojechali do domu, ja umyłam kieliszki i poszliśmy spać.---------- Dopisano o 18:12 ---------- Poprzedni post napisano o 18:11 ---------- 31 maja – sobota Obudziłam się po piątej… z głodu. Nie chciałam budzić mamy, poza tym straszliwie bolały mnie nogi po piątku, więc jeszcze chwilę poleżałam i z telefonem w ręku, posiedziałam na fejsie, ustawiłam opis jaka jestem szczęśliwa i… zobaczyłam, że moja mama go ‘zlajkowała’, więc wstałam. Stresu zero, tylko głód i straszne zmęczenie + ból nóg. Wszamałyśmy śniadanie i lekko spóźniona popędziłam na salę (miałam być 7.15, a wyjechałam przed 7 – na salę jedzie się koło 25 minut). Pożyczonym od rodziców już umytym samochodem grzałam jak dzika, żeby zdążyć, wyprzedzałam wszystkich i jednocześnie dzwoniłam do Tż, żeby dowiedzieć się czy już odebrał zamówiony w Biedronce lód. Okazało się, że nie tylko nie kupili, ale jeszcze nie dojechali do miasta. Nawet mnie to nie zdenerwowało bo uważałam, że mamy mnóstwo czasu i pojechałam do hotelu najpierw rozpakować moje rzeczy w naszym apartamencie. Obróciłam kilka razy i poprosiłam otwarcie Sali Bankietowej. Tam ledwo wpadłam z koszykiem z winietkami, a przyjechał Tż ze świadkami. Z pokoju zeszła też mama Tż i całe szczęście, bo ledwo wyrabialiśmy w piątkę z tym rozkładaniem. Oczywiście jak skończyliśmy, była już mega obsuwa, więc padłam w samochód i zapominając czym jadę wyrwałam spod hotelu prawie zaliczając dzwona z jakimś skodziarzem Wyprzedzałam wszystkich i wszystko i 8.20 wpadłam do kwiaciarni po róże pod obraz Matki Boskiej i znowu popędziłam do domu modląc się o ładną pogodę (chociaż już zapowiadała się pięknie, ale wiadomo jak to z nią bywa!). Stresu jak na razie zero tylko przeraźliwy głód więc zjadłam drugie śniadanie podczas gdy świadkowie i Tż pompowali białe baloniki a mama myła podłogę . Było już wpół do dziewiątej, a o 9 miała być fryzjerka więc wpadłam pod prysznic i poprawiłam się tu i ówdzie, umyłam włosy i wskoczyłam w mój biały szlafroczek. Zdążyłam jeszcze skoczyć do samochodu po telefon (tata pięknie przystroił podwórko balonami białymi) i przyjechała fryzjerka. Uczesała mnie i już czułam się mega piękna, zrobiła mi dokładnie to co chciałam! Potem usiadła mama i ją też uczesała a na końcu przyszła babcia i też usiadła na krzesło po drodze mówiąc, że wyglądam jak aniołek, a mi przecież nie o to chodziło!!... Wtedy przyjechała makijażystka, ja usiadłam w salonie i powiedziałam, że ma być mocno. Tak mocno jak na panieński tylko bez fioletu. Jak skończyła aż zapiszczałam z radości! To było to, czułam się jak gwiazda filmowa. Mama spojrzała na mnie z obawą i zapytała czy nie za mocno. Zrobiłam zdjęcie i pokazałam, a ona „nie no na zdjęciach wygląda o wiele słabiej, jest super!” i sama poprosiła o coś dość mocnego Potem jeszcze babcia i w tym momencie przyjechali kamerzyści. I pierwszy raz tego dnia poczułam stres! Ponieważ wybrałam film a nie reportaż, wiedziałam, że mogą tego dnia dziać się rzeczy, które gościom się nie spodobają, ale kiedy kamerzysta powiedział makijażystce, że ma udawać, że mnie maluje (a serio to miałam do domalowania tylko usta ) mało nie zeszłam na zawał bo kompletnie nie wiedziałam co mam robić. Jestem z natury bardzo wyluzowaną osobą, ale to zbiło mnie z tropu Kiedy makijażystka zrobiła korekcję taty, nie miała już za bardzo nic do robienia, ale dostała herbatę i ciasto i gawędziła z chłopakami od kamery. Ja zaś zaczęłam się ubierać. Wydawało mi się, że trwa to wieki, ale mama dzielnie sobie poradziła. Tata nie chciał mnie widzieć póki nie będę gotowa, więc przemykał zasłaniając oczy W międzyczasie przyjechały druhny i pocykałyśmy sobie zdjęcia, a ja wypiłam pół lampki wina, które godzinę wcześniej mało nie doprowadziło mnie do zawału. Było to bowiem wino musujące ale nie a la szampan tylko jak normalne wino z małą ilością bąbelków i z normalnym korkiem. Wsadziłam więc korkociąg, korek do połowy wykręciłam i zostawiłam tak z tym korkociągiem. W pewnym momencie z hukiem wystrzeliło na pół metra a korkociąg pofrunął jeszcze większym hukiem za komodę ![]() W końcu zaczęłam słyszeć trąbienie. Tata stanął w drzwiach i pokazał mi, że pięknie wyglądam. Mój żołądek się zacisnął i miałam przywitać Tż… Wybrałam opcję by wyjść tarasem bo chciałam jeszcze zdjęcie z rodzicami i drużbami na trawniku, a bałam się, że jak wyjdę drzwiami to zapomnę… I był!! Taki opalony, przystojny, w czarnym smokingu, z włosami ułożonymi na bok, z bukietem kwiatów (wcześniej już wiedziałam, że jest piękny bo kamerzysta mi pokazał ) i mało co się nie poryczałam. Ale dałam radę, Tż oniemiał ale po chwili wydukał jak ślicznie wyglądam ![]() Przyszedł czas na błogosławieństwo. Nie uklękliśmy, o nie podoba nam się ta opcja, więc staliśmy i słuchaliśmy. Moja mama, mój tata OK, pobłogosławili. Ale teściowa z teściem zaczęli nam składać życzenia jakieś prawie płacząc. Ja zaczęłam nerwowo chichotać bo nie czas przecież na takie sprawy, ale udało mi się nie roześmiać. Poszliśmy zrobić kilka zdjęć w ogrodzie i po chwili… zachciało mi się sikać!!! Tak, Guła przed ubieraniem się nie wysiurała!! mdleje: Z pomocą mamy jednak się udało. Władowaliśmy się do samochodu i w ogóle się nie denerwowaliśmy, prowadzili moi rodzice, potem sznur aut, na końcu my. Mąż mojej druhny blokował wszystkie skrzyżowania (stawał w poprzek by wszyscy mogli przejechać). Zrobiliśmy sobie jeszcze selfie i wrzuciliśmy na fejsa, a co, XXI wiek w końcu. Ale w momencie, gdy prawie spóźnieni dojechaliśmy do kościoła a świadkowie i drużba, który miał czytać nie ogarnęli by iść do księdza, serce waliło mi jak oszalałe. W dodatku 3 metrowy welon łopotał na wietrze chcąc mi urwać głowę, a przecież wiatru prawie nie było!! Przybiegł Tż mówiąc, że ma da mnie niespodziankę. Mszę poprowadzi ks. Karol, który specjalnie dla mnie zrezygnował z pielgrzymki. I to był jego pierwszy ślub! Tak więc pomyślałam sobie, że może będzie bardziej zestresowany ode mnie i ulżyło mi trochę. Zobaczylam jeszcze przechodzącą do kościoła naszą Blondi i jej Wojtka i wiele twarzy. W końcu tata wygonił wszystkich do kościoła i druhny ustawiły się w rządku. Welon dalej łopotał, więc chłopak jednej z druhen mi go trzymał (podejrzewam, że czuł się nieco zgwałcony taką rolą ). Przed nami stanęła dziewczynka z kwiatkami i chłopczyk, który zrobił furorę bo nie dość, że niósł obrączki to jeszcze chciał sypać kwiatki, więc Alanek pomagał małej Wiki drugą rączką sypać łubin. Zaczęła grać muzyka – Kanon D Pachelbella – ograny + skrzypce i mój tata zaczął coś d mnie gadać w stylu „jeden dwa trzy”, śmiać mi się zachciało i powiedziałam, że ma się uspokoić i kiedy druhny (każda miała w ręku miała białą różę) i dzieciaczki ruszyły, ruszyliśmy i my. Byłam taka szczęśliwa. Chciałam żeby ta chwila trwała wiecznie. Trzymałam pod rękę mężczyznę, którego pokochałam pierwszego i szłam do mojego przyszłego męża nie wiedząc czy się rozpłakać czy roześmiać. Widziałam znajome twarze patrzące na mnie, wszyscy stali i patrzyli z otwartymi oczami, ale dla mnie nie musieli istnieć- ważny był tylko mój Tż. Tata przekazał moją rękę Kubie i coś powiedział, już nie pamiętam co, ale już wtedy prawie zaliczyłam beksę więc zestresowana odwróciłam się w stronę księdza, już mam iść iiiiiii… czuję jak coś szarpnęło mnie za głowę!! Odwracam się i widzę jak mój tata na moim 3-metrowym welonie robi piruet, prawie szpagat i nożyce jednocześnie. Zobaczyłam tylko, że w końcu nie wywinął orła i odwróciłam się prawie się śmiejąc i… cały stres odpuścił! ![]() Ledwo zmieściłam się między krzesłem a klęcznikiem, czułam się jak te cygańskie panny młode "gdybyś miała mieć lepszego męża, to Bóg nie dopuściłby do ślubu z Kubą" "gdybyś miał mieć lepszą żonę, to Bóg nie dopuściłby do ślubu z Sandrą" "...bo Bóg kocha swoje dzieci i wie co robi". Ogólnie ksiądz co jakiś czas patrzył się na nas i śmiał się JAK ZWYKLE ZRESZTĄ i dlatego tak bardzo chciałam żeby to on pobłogosławił nasze małżeństwo Kiedy doszło do przysięgi, zrobiło mi się ciemno przed oczami… Ksiądz poprosił nas do siebie i zadawał pytania „czy chcecie (…)” a my „CHCEMY!”, ksiądz zaczął chichotać, więc każde następne „chcemy” było jeszcze głośniejsze I wtedy zwróciliśmy się do siebie twarzami i Tż zaczął składać przysięgę. Chyba się uśmiechałam ale nie pamiętam. Ale kiedy przyszła moja kolej… Tż miał łzy w oczach, więc ja z kluchą w gardle i trzęsącym się głosem wypowiedziałam moją przysięgę… Potem założyliśmy obrączki – tż ledwo wcisnął moją! Ja z jego poradziłam sobie lepiej, ale nie pocałowałam jej Guła, sama u trąbiłam o tym, a jak przyszło co do czego to wiadomo![]() Potem reszta to już wiadomo. Skrzypaczka sprawiała, że miałam cały czas ciarki, spisała się na medal! Na koniec podeszliśmy podpisać dokumenty na ołtarz a ksiądz do mnie „cooo, nie było tak źle co?” a ja mu na to „tragedii nie było ”, ale nie wiem czy mówił o sobie czy o nas, bo ja o nim Jeszcze dziewczyny przyniosły mi po białej róży i na sam koniec pomodliłyśmy się pod obrazem Matki Boskiej. Jak już skończyliśmy to zaczęliśmy wychodzić z kościoła, ale zgodnie z tym co mówił kamerzysta, z wyjściem mieliśmy czekać na jego znak. Zapytałam tylko Tż czy chłopaki mają tuby tak jakby to było najważniejsze na świecie W końcu kamerzysta dał znak i wyszliśmy dziarskim krokiem. Tuby huknęły, ja podniosłam rękę z bukietem w geście zwycięstwa i zaczęły się życzenia. Była nasza Say, była nasza Blondi, było mnóstwo ludzi, życzenia w ogóle się nie kończyły. Od świadkowej dostaliśmy dwie żaby – jedna w sukience a jedna w koszuli i spodniach, wyglądało to mega Na koniec jeszcze jakieś pijaczki – dostali po flaszce i przyszedł Dawid (nasz kierowca) i ruszyliśmy do hotelu...
|
|
|
|
#1304 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-03
Wiadomości: 419
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
Cytat:
mamy już salę, zespół, kamerzystę, wódkę, kursy i poradnię, mam sukienkę, nie mam dodatków nie mamy: stroju narzeczonego, bukietu i kosmetyczki, transportu dla gości czekam na zaproszenia i będziemy rozdawać, boję się, że się nie wyrobimy... Edytowane przez re_nata Czas edycji: 2014-06-03 o 18:31 |
|
|
|
|
#1305 |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 2 067
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
Tam podprowadziliśmy gości i… odjechaliśmy!! To wszystko na potrzeby filmu
Staliśmy jakieś 15 minut i kiedy wszyscy pod hotelem wytoczyli się z aut, zadzwonił kamerun i podjechaliśmy. Pod salą padło pytanie od mojej mamy co wybieram a ja „hmmm… chleb, sól…. albo nie! wybieram pana młodego , a chleba i soli dorobimy się powoli!”, pocałowaliśmy chleb, zjedliśmy (Tż cały kawałek, a ja tylko miękkie ) i .. trafiła mi się woda! A tak chciałam wódkę, ale Tż pierwszy chwycił za kieliszek, bo widział że w tym z wodą były bąbelki!!Przeniósł mnie przez próg przy dźwiękach Beautiful Day U2 i wtedy ujrzałam… ciotkę, która odmówiła przyjścia!!!!!!! Na szczęście szef obsługi (którym okazał się brat mojego kolegi – przyjazna dusza!!) dostawił krzesło i wszystko było ok Mój tata wygłosił przemówienie, bardzo piękne, jestem z niego dumna i chyba z wrażenia wypadł mi ten cholerny welon, który przeszkadzał mi cały czas! I dobrze, z chęcią wypieprzyłam go Było sto lat, gorzko-gorzko. I poszliśmy na obiad. Nic prawie nie zjadłam, bo byłam tak najedzona śniadaniami, że mimo, że mama pilnowała, bym coś zjadła to ja wcisnęłam w siebie tylko jednego opiekanego ziemniaczka i surówkę. Jedzenia na sam obiad była niezliczona ilość, a w międzyczasie podszedł barman z dwoma wydrążonymi ananasami w których były pyszne drinki. Tak więc na obiad wyduldalam tego drinka i stres zaczął przechodzić. Włączył mi się chodzony do momentu aż przyszedł dj i powiedział, że za dwie minutki tańczymy… Mało nie zwymiotowałam ze strachu bo oczywiście nie tańczyliśmy z powodu braku czasu, a to co tańczylimy ostatnio to była jakaś porażka. W końcu wyszliśmy na środek i… szał!!!! Ludzie nie mogli pozbierać szczęk (tak mi mówili bo ja nic nie widziałam!!), nie wiem czy dobrze nam poszło, wiem, że byłam w swoim żywiole – w centrum uwagi Kiedy skończyliśmy walcować zaczęło się wesele- od początku nie schodziliśmy z parkietu. W pewnym momencie sześciu wspaniałych kumpli Tż przyszło w… BIAŁYCH TRAMPKACH I FIOLETOWO-CZARNYCH MUCHACH!! Wyglądali obłędnie, byłam zaskoczona i tak szczęśliwa, że wiedziałam, że to wesele będzie świetne!! Chłopaki tak rozkręcili imprezę, że potem każdy mówił, że w życiu nie podejrzewał, że wesele z taką ilością młodzieży może tak wyglądać. Porywali do tańca każdego, nie byli pijani, komplementowali wszystkie panie i bardzo rzucali się w oczy. Po mojej mamie to był dla wszystkich największy szok (moja mama dlatego, że nikt z Tżta rodziny ani obsługi nie mógł uwierzyć że to moja mama ). Zabawa trwała w najlepsze i przyszedł czas na tort. Jak wjechał (bez rac ) patrzę od dołu – kropki – super! Potem monogram – super! Koronka- super! Pikowanie – super! Fioletowe eustomy – ekstra. Patrzę na szczyt, a tam zamiast mojej fioletowej kokardy jakaś figurka Na szczęście była mała, biała i nie rzuciła się w oczy, ale za tort jeszcze nie zapłaciłam Nie przejęłam się tym zbytnio tylko ją zwaliłam i przy dźwiękach Joey Ramone What a wonderful world (ta szybka rockowa wersja) – trzymając nóż pośpiewałam i potańczyłam a potem dziabnęliśmy kawał tortu i wszamaliśmy karmiąc się nawzajem. Był pycha- mówi to osoba, która nie lubi tortów i mówili to wszyscy. Dodatkowo chwalili to, że tort był jako deser. Zrezygnowaliśmy z lodów na rzecz deserków w pucharkach ustawionych na lustrze (zdj.) i to był dopiero hit!! Nie będę mówić już o barmanach - to najlepiej wydane pieniądze !!!!! Chwalili wszyscy, każdy chciał spróbować, driny były mega pyszne, sama wypiłam ze trzy + dwa razy shoty. Oprócz tego piłam też wódkę, ale wszystko wyskakałam bo praktycznie nie schodziłam z parkietu. Jeśli miałabym cokolwiek polecić jako atrakcję na wesele – barman to jest TO!!! Ok 21 czy 22 był dzik, każdy chwalił, że kruche mięso, rozpływało się w ustach, w ogóle jedzenie było bardzo dobre, bardzo dużo i zawsze coś nowego donosili W pewnym momencie słyszę jak ktoś śpiewa. I to tak pięknie, że aż za serce chwyta. To os.tow. kolegi zaśpiewała Hallelujah, nawet na takie coś nasz dj był przygotowany O północy zabrali nam buty, barbarzyństwo, ale tak wykupili, że za zadanie mieli jeszcze założyć ![]() Potem podziękowania dla rodziców, taniec i oczepiny. Kilka konkursów itp. I dalej zabawa. Jak już dzieci nie było dalej były tańce, ale w pewnym momencie jeden z chłopaków zaczął na środku tańczyć beakdance!!! Tłum oszalał ![]() Wesele skończyło się o 4.30 już na moją prośbę, pierwszy raz u nas trwało tak długo, ale dj był świetny i każdy o niego pytał. Kuzynka chce go na swoje wesele (a do tej pory uznawała tylko zespoły), rodzina zachwycona, a hotel chce go wynająć na Sylwestra Posiedzieliśmy jeszcze do 5.30 z ostatnimi gośćmi i poszliśmy do pokoju. Tam już prawie płakałam, suknia choć ani razu nie zjechała i nie musiałam poprawiać to miała wygięte fiszbiny, które wbijały mi się w żołądek i zwyczajnie miałam dość jej ciężaru. Tż rozwiązywał mi suknię i w tym momencie zobaczyłam, że między piersiami mam ryż (rzucali nam pod kościołem), ale ryż był… ugotowany na pół-twardo! Tak gorąco było w sukience (mimo tego warto było cierpieć, każdy chwalił ).Oczywiście tradycji musiało stać się zadość ![]() 01.06. – niedziela, poprawiny Wstaliśmy o 8.30, ogarnęliśmy się i poszliśmy na śniadanie, tam spotkaliśmy część rodziny w tym babcie i dziadków, którym mieliśmy opłacony hotel. Jedna z babć, która w ciągu dwóch lat była już na trzech weselach swoich wnuczków powiedziała, że to było najlepsze wesele na jakim była. Byłam tak rozradowana, bo myślałam, że dj nie przypadnie jej do gustu Każdy chwalił wszystko oprócz tańca na wózek, bo według mojej rodziny był za krótko i nie wrzucili tego co mieli przygotowane (faktycznie nie trwał zbyt długo ale dla mnie bomba bo żadne z moich butów nie okazały się wygodne ). Przebrałam się w ecru greczynkę i poszłam na 13 na poprawiny. Była już nasza Blondi z Wojtkiem i choć bardzo próbowali rozruszać gości którzy jeszcze zostali (Mazury po obiedzie miały wyjazd do domu) to każdy był tak wymęczony przez Dja z poprzedniego dnia, że nie mogli wstać od stołów. No, ja jak zwykle niepokonana Niestety był moment kiedy przez zwykłe zrządzenie losu musiałam na 40 minut opuścić imprezę i jechać do domu, ale na szczęście to tylko fałszywy alarm i mogłam wrócić na parkiet. Tam jeszcze trochę się pobawiliśmy i uznaliśmy, że czas chyba jednak kończyć, bo każdy siedział już żeby się dobić ![]() 02.06. – poniedziałek Odebraliśmy resztę rzeczy i zrobiliśmy w domu rodziców poprawiny poprawin – tam już zdecydowanie padłam ze zmęczenia Jesteśmy bardzo szczęśliwi, polecam małżeństwo A oprócz mojego męża, który jest już zajęty, polecam też mojego dja, którego chwalili najwięksi przeciwnicy djów (i już prosili o kontakt), barmanów, którzy byli zakoczeniem dla samych gości (a także którzy sami byli zaskoczeni, bo powiedzieli, że nigdy nie byli na weselu gdzie caly czas parkiet był pełny po brzegi – aż do końca), moją salę, bo każdy myślał, że wesele było o wiele droższe niż naprawdę było a przede wszystkim moich gości – szczególnie znajomych, bo po moim weselu wiele osób mówiło, że mamy się rozwieść i jeszcze raz pobrać, żeby mogli przeżyć to jeszcze raz Wiele osób, także z rodziny pisze mi do dziś, że to najlepsze, najbardziej eleganckie i najzabawniejsze wesele na jakim byli a i ja mam taką nieskromną opinię. ![]() W dodatku jako sekret muszę powiedzieć, że choć planowaliśmy potomstwo za 3-4 lata to za tydzień odstawiam tabletki ![]() Moje wesele było pełne niespodzianek. I takie… nasze, dokładnie pokazało jacy jesteśmy i już nie możemy doczekać się filmu, bo od obsługi usłyszeliśmy, że takich szalonych PM jeszcze nie widzieli ![]() Aaaaa jeszcze jeśli chodzi o prezenty – jesteśmy niezmiernie zaskoczeni, dostaliśmy naprawdę bardzo, bardzo dużo pieniędzy, nigdy byśmy się tego nie spodziewali, a oprócz tego mnóstwo wina i trzy inne prezenty – przepiękną ramkę, zgrabny i piękny ekspres do kawy i… stojak na wino za który bardzo dziękuję pewnym osobom i te osoby jeśli to czytają, a na pewno przeczytają – jest idealny, idealnie pasuje do mnie, do koncepcji mojego mieszkania, do mojego charakteru i to z niego najbardziej się ucieszyłam, a mój tż już szuka kolejnych modułów, tak jest na niego napalony ![]() EDIT: Jeszcze dostaliśmy lot paralotnią i już jestem pos**na
Edytowane przez enzunio Czas edycji: 2014-06-03 o 18:33 |
|
|
|
#1306 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 21 826
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
Cytat:
![]() ![]() załącznik na zdjeciu tak nie widać za bardzo, ale nie jest to taki płaski biały. Tylko taka średnia biel zmieszana z transparentnym delikatnym różem
|
|
|
|
|
#1307 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 21 826
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
Enzunio, świetnie czyta sie Ciebie, widać, że szczęśliwa, wszystko się udało
|
|
|
|
#1309 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-03
Wiadomości: 419
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
|
|
|
|
#1310 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 714
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
Bardzo ładnie Ci
Pasuje, jest prosta i dziewczęca Warkocz jest trendy i pasuje jak najbardziej ![]() Jak Ci dobrze nalakieruje i pospina to nie powinno się nic dziać monidot - buty ![]() re_nata - witaj Gratuluję Widzę, że wszystko się udało Fajne mieliście bramki Dobrze, że tort się nie wywalił ostatecznie, ale najważniejsze, że ślub przebiegł bez zastrzeżeń i goście bawili się do samego końca a nawet dłużej. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego Kochana A co to za przesyłka? ![]() Cytat:
(z Aflofarm)Dotka 90 - kolczyki nr 4 |
|
|
|
|
#1311 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-04
Wiadomości: 377
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
enzunio
super się Ciebie czyta, musisz być fajną osobą ![]() ślub bardzo wzruszający, wesele godne pozazdroszczenia, super, że wszystko Wam się udało!! Gratulacje i jeszcze raz wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia ![]() ajj.. przez Twoją relację nie mogę się już swojego ślubu doczekać ![]() myboyismine pazurki wyszły bardzo ładnie
__________________
"Miłością trzeba się opiekować - tak jak swoim dzieckiem, żeby się nie zaziębiło, nie zwariowało, nie zgubiło się, nie rozchorowało, nie zobojętniało." Edytowane przez Buczorek Czas edycji: 2014-06-03 o 18:39 |
|
|
|
#1312 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 714
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
enzunio - Twoja relacja jest tak długa, że muszę najpierw herbatę zrobić i dopiero przeczytam
|
|
|
|
#1313 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 21 826
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
|
|
|
|
#1314 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 714
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
|
|
|
|
#1315 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 18 633
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
Cytat:
Aż mi się chce mojego slubu![]() Super z tymi tabletkami! ![]() ---------- Dopisano o 18:50 ---------- Poprzedni post napisano o 18:46 ---------- myboyismine fajne pazurki! Faktycznie na zdjęciu wyglądają na śnieżnobiałe
Edytowane przez 201604261006 Czas edycji: 2014-06-03 o 18:50 |
|
|
|
|
#1316 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 21 826
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
|
|
|
|
#1317 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-01
Lokalizacja: stąd
Wiadomości: 36 821
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
Enzunio, cudowna relacja
WIdać, że bawiliście się super!!! Oczywiście parę razy miałam łzy w oczach, jak to opisywałaś. Super relacja, bo czuję jakbym tam była, te teksty Twoje, że się nie wysiurałaś i cała reszta, no można umrzeć ze śmiechu.Gratulacje!!!!!!!!! P.S. Skąd taka decyzja o dziecku?
|
|
|
|
#1318 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 18 633
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
|
|
|
|
#1319 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 21 826
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
|
|
|
|
#1320 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-08
Lokalizacja: wielkopolska
Wiadomości: 1 222
|
Dot.: Mamy już pierwsze mężatki, reszta pakuje panieńskie manatki! PM 2014, cz. 28
Dotka90 mi osobiście podobaja sie 2, aż sama je wezme pod uwagę
![]() myboyismine ładne te pazurki masz ![]() Enzunio wspaniała relacja, wciągnęło mnie czytanie i nagle się skończyło , Mieliście naprawdę cudowne wesele |
|
![]() |
Nowe wątki na forum Forum ślubne
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 17:12.





Ja używam tej i tą wszystkim dookoła polecam... Może nie nakładasz jej systematycznie i zgodnie z zaleceniami? 

Wcześniej używałam odżywki lovely, teraz ukupiłam Eveline 9in1 - nic nie pomaga... Wcieranie olejów też praktykuję, nie systematycznie. Możecie coś polecić na rozdwajające się i łamliwe paznokcie?
![:]](http://static.wizaz.pl/forum/images/smilies/krzywy.gif)










) i pojechałam do babci na herbatę. Zaczęło lekko się chmurzyć, a ja zaczęłam się denerwować na Tżta, który miał przyjechać z rana by pompować balony i pomóc mojemu tacie. Wkurzona na maksa zaczęłam robić wszystko sama, pompować balony choć panicznie się ich boję, zamiatać schody, taras, chodnik i pomagać mamie w kuchni. Oczywiście nagrana już zadzwoniłam do Tż a ten dopiero wstał!!! Efekt był takie, że razem ze świadkowi, przyjechali do mnie jakoś o wpół do dwunastej. Nabuczałam na nich i pojechaliśmy dowieźć kilka rzeczy na salę i od razu zapowiedziałam, że jutro mają być o 7.15 i pomagać mi rozstawiać winietki i jechać po lód do biedronki, bo skoro ja robię robotę Tż to 30 kilo lodu na plecach nie będę targała o 7 rano. Na Sali chcieliśmy przećwiczyć pierwszy taniec, ale tam był kocioł!! Okazało się, że błędem było niezabranie winietek, bo można było je rozkładać, ale już nie było czasu by drugi raz obrócić, więc rozłożyliśmy ciastka z wróżbą i tablicę z rozsadzeniem gości i pędziliśmy do domu. Świadkowa umówiła się z gośćmi z Irlandii na obiad więc nas zostawiła, a my zaczęliśmy stroić dom i pomagać przy jedzeniu mojej mamie. W międzyczasie ja zrobiłam mani i brwi Tżtowi, a ten umył samochód mojemu tacie. W pewnym momencie prawie płakałam, że się nie wyrobię, ale humor poprawiło mi to, że zaczęło się przejaśniać. Tż zawiesił białe okrągłe lampiony na tarasie, ja porozstawialam na schodach stojące, kwiaty z bibuły zawisły po prostu wszędzie no i białe balony, które grupami wieszałam na bramach i krzewach. Notabene dekoracje zrobiły szał, każdy chwalił, że to najładniej przygotowany Polter
Wyprzedzałam wszystkich i wszystko i 8.20 wpadłam do kwiaciarni po róże pod obraz Matki Boskiej i znowu popędziłam do domu modląc się o ładną pogodę (chociaż już zapowiadała się pięknie, ale wiadomo jak to z nią bywa!). Stresu jak na razie zero tylko przeraźliwy głód więc zjadłam drugie śniadanie podczas gdy świadkowie i Tż pompowali białe baloniki a mama myła podłogę 

