|
|||||||
| Notka |
|
| Forum plotkowe Zapraszamy do plotkowania. Na forum plotkowym nie musisz się trzymać tematyki urodowej. Tutaj porozmawiasz o wszystkim co cię interesuje, denerwuje i zadziwia. |
![]() |
|
|
Narzędzia |
|
|
#3511 | |
|
wańka wstańka
Zarejestrowany: 2012-12
Wiadomości: 12 455
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Cytat:
Co do tego zdania [QUOTESzkoda mi tych dzieciaków, którzy de facto mają gorszy start niżeli ich rówieśnicy.][/QUOTE] Zupełnie nie wiem o co chodzi. Zawsze jestkos kto a lepiej, a kto ma gorzej. Miałam gorszy start niż wielu zmoich rówieśników; jedocześnie miałam lepszy start od innych. Jak dla mnie grunt, żeby dziecko miało w co się ubrać ( a nie, ze w sandałach chodzi zimową porą), miało co zjeść, mogło sie w spokoju uczyć i rozwijać. Np nie kupiłabym sprzetu elektronicznego dla diecka z rodziny alkoholowej. Zapewne na wóde by poszło
__________________
nauczycielu, zajrzyj
|
|
|
|
|
#3512 | ||
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Cytat:
Owszem, pomóc można. Ale nie finansowo. Takim dzieciom zwykle najbardziej potrzeba uwagi, motywacji, zainteresowania kogoś ich losem. Te wszystkie lalki, telefony i laptopy to są gadżety, które każde dziecko chciałoby mieć, wiadomo. Ale daję sobie rękę uciąć, że wiele dzieci z "normalnych" rodzin tego wszystkiego nie ma. Nie można dawać takim dzieciom super drogiej zabawki "bo uśmiech tego dziecka .. bla bla" tylko zastanowić się czego ono NA PRAWDĘ potrzebuje. Cytat:
NIE MAJĄ gorszego startu. W czym mają gorzej od normalnych dzieci? Ja pochodzę z normalnej rodziny, gdzie się nie przelewało. Mieliśmy co zjeść, co ubrać, czasem od wielkiego dzwonu jakiś gadżet. Ale to samo mają te biedne dzieci. A nawet więcej. Jak już pisałam - znajoma nauczycielka mówi, że dzieci z wielodzietnej rodziny w jej szkole są jednymi z najlepiej ubranych bo ciągle dostają skądś paczki ciuchów i to nie byle jakich. Mają wszystko to, co inne dzieci, mają za darmo książki, obiady i nimi nie raz GARDZĄ. To nie jest tak, że są tylko biedne wielodzietne rodziny i bogate burżuje z kompletem gadżetów. Gdzieś między nimi są takie dzieci, jakim byłam ja. Miałam normalną rodzinę ale nie jeździłam na wypasione wakacje, nie miałam korepetycji czy dodatkowych zajęć żeby mi polepszyć start życiowy, jak chciałam to korzystałam z ogólnodostępnych zajęć w domu kultury (teraz chyba też są), nie miałam najnowszych gadżetów, markowych ciuchów itp. A wiele dzieci od patoli miało więcej niż ja. Nie chcecie to nie wierzcie ale takie jest życie. Ja nie mam w ogóle współczucia dla tych dzieci, bo one od małego są uczone cwaniactwa i postawy roszczeniowej. One oprócz głupich rodziców mają wszystko to, co i ja miałam. No może jedyne co in doskwiera to ciasnota w mieszkaniu ale sorry, to już rodziców brocha żeby zapewnić rodzinie komfort mieszkaniowy. Jak się ma 1 pokój z kuchnią bez kibla i ogrzewania to się MYŚLI zanim się napłodzi 6 dzieci.
__________________
Gdyby wybory miały coś zmienić już dawno byłyby zakazane ... |
||
|
|
|
#3513 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2013-05
Wiadomości: 16 615
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Bardzo bym chciała, żeby ludzie czytali ten wątek od początku. Sporo tego, ale da się zrobić. Temat "dzieci niczemu nie winne" był już 3 razy i 3 razy się z nim rozprawiono.
Dodam tylko, że dzieci, które jeszcze nie mają myślenia rodziców nierobów nie proszą o Furby'ego czy Plejaka. Wiem, byłam takim dzieckiem. I to samo mówiły osoby, które też były takimi dziećmi. Dzieci, które nie uważają, że im się należy nie proszą o bór wie co. |
|
|
|
#3514 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2014-09
Lokalizacja: Sroga północ
Wiadomości: 1 055
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Gdybym miała pomóc tyle, ile mi pomocy udzielono kiedy byłam w trudnej sytuacji to nie robiłabym tego wcale, a moja zła sytuacja kiedy byłam w gimnazjum nie miała najmniejszego związku z rodziną dysfunkcyjną.
W każde święta wykupuję coś w Unicefie, bo w krajach tzw trzeciego świata są choroby, których ludzie sami na siebie nie sprowadzają i to jest dopiero nierówny start - urodzić się, zachorować na polio i do końca życia być kaleką. Nie mieć co jeść a na dodatek mieć pasożyty, być odwodnionym. Tam są inne pragnienia niż dzieci z rodzin alkoholików z europejskiego kraju, które na gwiazdkę czytają listy do Mikołaja z prośbą o laptopa czy dotykową komórkę. Pomoc jak najbardziej, z tego co sama widziałam bardzo pomagają darmowe obiady na szkolnych stołówkach, dobrze wyposażone świetlice i dodatkowe darmowe zajęcia pozalekcyjne czy czasem jakieś wyjazdy np na obozy pod namiot latem. Ze szlachetnej paczki nie korzystałam, przekazuję tylko swoje ubrania na Czerwony Krzyż i kilka zł na Wielką Orkiestrę. |
|
|
|
#3515 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-09
Wiadomości: 38
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Przeczytałam cały wątek. Zajęło mi to kilka dni, ale dałam jakoś radę.
Dziewczyny, bardzo dziękuje wam za ten wątek. Naprawdę porusza bardzo ważny problem. Świadomego pomagania. Bo nawet nie chodzi chyba o to by mieć jakąś uniwersalną "miarkę" i przykładać ją do każdego komu chcemy pomóc by się przekonać czy warto. Tak naprawdę nigdy do końca tego nie wiadomo. Starsze panie i panowie na emeryturach z szeregiem chorób też mogą mieć "chorobę alkoholową" i przepijać wszystko. Oczywiście można uznać, że w tej grupie beneficjentów pomocy prawdopodobieństwo takiej sytuacji jest mniejsze, ale jednak jest. Wiem, że do szlachetnej paczki jeszcze kupa czasu, ale robiąc plany na tegoroczne prezenty świąteczne (lubię mieć pewne rzeczy zorganizowane dużo wcześniej niż potrzeba) pomyślałam właśnie o szlachetnej paczce. Nie dam rady sama zrobić takiej paczki, ale stwierdziłam że mogę się dorzucić się do czyjejś. Popytałam po znajomych czy ktoś nie planuje robić paczki - znalazł się jeden kolega. W prawie każdej rodzinę są prośby o chemię i żywność. Kupiłam więc co nieco chemii i wypełniłam jeden spory karton i planowałam go podrzucić koledze w najbliższym czasie. Podeszłam do idei szlachetnej paczki bardzo naiwnie. Dobra fundacja sprawia, że święta rodzin w trudnej sytuacji finansowej są pogodniejsze. Super, czemu by się nie włączyć. Pal licho, że to akcja kościelna (a ja jestem raczej anty KK) - robią coś pożytecznego i nie trzeba im dawać na nic kasy do ręki to się można włączyć. Potem trafiłam tutaj... i zostałam oświecona. Wcześniej nie miałam zielonego pojęcia o tym jak wygląda system pomocy socjalnej (państwowej i prywatnej). Jak dużo dzięki kombinowaniu można z niego wyciągnąć. W wielu przypadkach stwierdzenie, że jakaś rodzina jest nie zaradna zupełnie mija się z prawdą. Te (żyjące na cudzy koszt choć mogłyby inaczej) rodziny są super zorganizowane i bardzo zaradne w szukaniu okazji, w wzbudzaniu litości i kreatywnym miganiu się od uczciwej pracy. Mnożąc się na potęgę z punktu widzenia ewolucji i biologi są najbardziej wygrane w "ludzkim stadzie". Bezdzietny milioner żyjący w pałacu, dla gatunku Homo Sapiens* jest ślepą uliczką, zaprzepaszczoną szansą. Bezrobotny dzieciorób ledwo potrafiący wykarmić dzieciaki, wygrywa w sztafecie życia. Każdy ma inne priorytety jeden chce pomagać wielodzietnym rodzinom (nawet patologicznym) bo "uśmiech dzieciaczków jest najważniejszy", inny tylko zwierzętom bo one "najbardziej niewinne" jeszcze inny nie pomaga nikomu innemu tylko sobie. Super! Jego pieniądze, jego sprawa, jego czas, jego pomysł na siebie itd. Nie mnie się do tego wtrącać i kogoś do czegoś przymuszać szantażem emocjonalnym na forum (a było tu sporo takich postów). Jednak uważam, że warto o tym wszystkim DYSKUTOWAĆ i poddawać pod ocenę. Nawet jak nie jest się darczyńcą, wolontariuszem albo paczką. ![]() Największą wartością tej dyskusji jest właśnie wyciągnięcie na światło dzienne pewnych nieoczywistych aspektów związanych z pomocą socjalną, które umykają takim "głupiutkim naiwnym gąskom" jak ja. Dzięki temu wątkowi dowiedziałam się jak bardzo można zaszkodzić pomagając. Jak bardzo nieprofesjonalnie mogą być organizowane takie akcje i jakie brudy mogą kryć się za ich fasadą. Jak bardzo wolontariusze mogą być naiwni. Jak bardzo bezwzględni mogą być alkoholicy względem swoich rodzin. Jak wiele można mieć z państwowego socjalu, ale także jak niewiele można dostać pomocy gdy jednak coś nam pójdzie w życiu nie tak. Po przeczytaniu wątku dochodzę do wniosku, że dołączając się do czyjejś paczki, szczególnie z takim wyprzedzeniem, mam znikomy wpływ na to do kogo trafi ta pomoc. Jednak jak to mówią, słowo się rzekło, kobyłka u płotu - tak jak się zadeklarowałam podrzucę koledze zebrane dobra. Wyśle mu też kilka postów z tego forum i będę miała nadzieje, że dobrze zastanowi się kogo wybrać. * - właściwie to my jesteśmy Homo Sapiens Sapiens, ale mało kto o tym wie, ot taka ciekawostka http://en.wikipedia.org/wiki/Anatomically_modern_humans Edytowane przez lolca Czas edycji: 2014-09-12 o 19:41 |
|
|
|
#3516 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2013-05
Wiadomości: 16 615
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Cytat:
Przepraszam, mózg spłatał mi figla, albo tobie gramatyka, jeszcze tego nie rozwikłałam. Ale naprawdę fajny ten twój post.
|
|
|
|
|
#3517 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-09
Wiadomości: 38
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Zgadza się, zdanie bez przecinka jest co nieco bez sensu.
|
|
|
|
#3518 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2013-05
Wiadomości: 16 615
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Bardzo z sensem, tylko innym
A co do paczki: Przecież jeszcze nie wybraliście z kolegą rodziny, bo jeszcze ich nie ma. Więc może uda się wam wybrać kogoś, kto nie wychowuje 8 dzieci (Andrzejek 31, Zosia 28 itd.) tylko kogoś, kto rzeczywiście pomocy potrzebuje? Chemia, żywność, to się zawsze przyda każdemu. |
|
|
|
#3519 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-09
Wiadomości: 38
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Tak, nikt nikogo jeszcze nie wybrał. Jednak deklarując się, że zakupię trochę chemii z przeznaczeniem na paczkę, nie zastrzegłam, że chce mieć udział w wyborze rodziny. Uznałam, że ktokolwiek by to nie był paczka mu się przyda. Nie postawie teraz warunku: dam Ci to wszystko pod warunkiem, że to ja wybiorę rodzinę. Postaram się zasugerować coś, ale nie mogę wymagać.
Ba! W ogóle rzuciłam hasło, że jak on jednak nie będzie robił paczki (chciałby, ale też nie jest na 100% pewien czy podoła roli darczyńcy) żeby podał mój wkład dalej. Kolega udziela się w duszpasterstwie akademickim i u franciszkanów czy tam innych kapucynów - ma tam znajomych którzy uczestniczą w szlachetnej paczce od paru edycji. Nic to, nie ma co marudzić. Przekopie się jeszcze raz przez wątek i pozbieram kilka wartościowych, moim zdaniem, postów i mu podeśle - może to coś pomoże. Albo tą http://forum.gazeta.pl/forum/w,567,1...nierobow_.html dyskusje bo w sumie porusza ten sam problem a jest nieco krótsza
|
|
|
|
#3520 | |
|
Wizażowy Kot Igor
Zarejestrowany: 2012-08
Lokalizacja: po drugiej stronie lustra
Wiadomości: 17 426
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Cytat:
Judith, poruszyłaś ważną kwestię: " dzieci, które jeszcze nie mają myslenia rodziców nierobów". Tu jest prawdziwe pole do popisu dla pomocy. Pokazać dzieciom, że można żyć inaczej, nie tylko za pomocą wycieczek do MOPSu i żerowania na innych. Nauczyć rozsądnie planować wydatki, zarabiać na swoje potrzeby a nie tylko wyciągać rękę. I na tym generalnie powinna polegać wszelka pomoc socjalna: nauczyć ludzi zarabiać na siebie i dać wędkę. Jeśli natomiast komuś nie chce się lapać ryb to zmusić go do tego wstrzymując wszelką pomoc i wszelkie głupawe (przepraszam, ale taką mam opinię) i niepoważne akcje jak SZP. Wiem, ze są święta, jest tzw. duch Bożego Narodzenia, ale tu pomoc powinna ograniczyć się do lepszego jedzenia na stół ( w święta nikt glodny być nie powinien) i ofert pracy dla rodziców. Co do biednych i bogatych dzieci: ja pochodzę z tzw. dobrego domu a moi Rodzice są doskonale sytuowani finansowo. Jednak nie miałam ani najnowszych gadżetów ani najmodniejszych ciuchów i generalnie ubierana byłam skromnie. Mogę powiedzieć, ze Rodzice uczynili wszystko, żeby sodówka mi nie walnęła na rudy łeb. Na "chciejstwa" musiałam pracować, na przykład sprzatając w soboty gabinety u mamy- tak jest: szczota, mop, ściera i jechane. Potem takie zapracowane "chciejstwo" się szanowalo, bo nie przyszlo bez trudu. Teraz jestem już na swoim: radzę sobie i nigdy do Rodziców nie wyciągnę ręki, jeśli nie jest to sytuacja naprawdę losowa. Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że ktoś mnie czegoś tam w dzieciństwie i w okresie dorastania nauczył. Nie nauczył brać a pracować na siebie. I to uważam za prawdziwą, realną, długofalową pomoc. Nie dawanie drogich dupereli raz w roku, co uważam za wręcz szkodliwe dla rozwoju tych dzieci i demoralizujące.
__________________
I don't have time for that! I'm a cat. We are rather busy you know? Zanim założysz wątek, zajrzyj tu: https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=1269209 Warto wsłuchać się w Słowo: https://www.youtube.com/channel/UC5n...oyrF8xorb-IqVw No pasaran! Edytowane przez Mijanou Czas edycji: 2014-09-12 o 22:43 |
|
|
|
|
#3521 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-04
Wiadomości: 74
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Wątek znowu aktualny, pierwszy dzień jesteni, Święta tuż tuż
W zeszłym roku przeglądałam profile rodzin. I owszem, wiele rodzin zgłoszonych do akcji to rodziny patologiczne. Tylko, czy dzieci ojców alkoholików nie zasługują na marzenia? Dlaczego odnoszę wrażenie, że część z osób wypowiadających chciałaby je jakoś "ukarać" , "napiętnować". Wg mnie właśnie, akcja pokazuje, że na pomoc mogą liczyć nie tylko Ci, których życie było krształowe. Właśnie pomoc dzieciom z takich rodzin jest ważna, bo daje nadzieje, może być impulsem. Najgorsze jest pogrążenie się w maraźmie i poczuciu, że nic się nie zmieni. Oczywiście pomoc musi być mądra, zawsze lepiej dawać wędkę niż rybę, ale żeby utrzymać tę wędkę, czasami trzeba wczesniej zjeść jakąś rybę. O strasznych przypadkach osób poszkodowanych przez los też warto wspomnieć. Niestety czasem "biednemu wiatr w oczy" i do złej sytuacji materialnej dochodzi choroba, śmierć żywiciela rodziny itd. Trzeba chyba więcej wyrozumiałości, to że ktoś jest niewdzięczny czy roszczeniowy, nie może świadczyć o większości. Odpowiedzialność zbiorowa? A co do pomocy zwierzakom o której tak wiele osób mówi. Jednak wolę pomóc ludziom niż zwierzakom, co nie znaczy, że nie doceniam powagi i konieczności dbania o bezdomne zwierzęta, szczególnie w zimie. One nie są winne, że Pani sie ich pozbyła. Ale dzieci urodzone w patologicznych rodzinach też nie są temu winne, a to przecież ludzie. Tacy sami jak wszyscy, tylko dodatkowo z utrudnionym startem. jamestown, wiem że to offtop, dlatego nie będę się rozpisywać, zaczęłyście dyskutować o karze śmierci. Statystyki i opinie kryminologów mówią, że kara śmierci nie odstrasza przestępców. Jest niemoralna, nie można samemu wymierzać sprawiedliwości, odbierając komuś życie. Tylko Bóg może decydować o życiu i śmierci. Kolejnym argumentem, jest fakt pomyłek, wykonanych wyroków śmierci na niewinnych ludziach, a nie jest ich tak mało. A takiego błędu nie da się naprawić w żaden sposób. Odszkodowaniem dla rodziny? :/ Sorry za offtop, zawsze bulwersuje mnie kara śmierci. Wracając do Paczki, idea polega przecież na wybieraniu rodziny, której chce się pomóc, więc jeśli coś budzi nasze zastrzeżenia, po prostu wybieramy inną rodzinę. A naprawdę, tam nie są tylko "dziecioroby", ale też samotne , schorowane osoby, dzieci przykute do łóżka, starsi ludzie z chorobą nowotworową, którzy tracą nadzieję... Jak ktoś rozwiąże problem biedy na świecie, może liczyć na nobla. A gadki, o antykoncepcji też są bez sensu, bo ktoś może mieć inne poglądy od osób sugerujących używanie ich i nie akceptować takiego rozwiązania. Poza tym środki hormonalne, spirale i wkładki (hormonalne i mechaniczne), działają wczesnoporonnie, czyli abortywnie i są szkodliwe dla zdrowia. Więc jeśli ktoś nie akceptuje zabijania, nie będzie ich używał. Każdy człowiek, powinien za to używać głowy, ale o tym można długi esej napisać . Edytowane przez anonimka321 Czas edycji: 2014-09-24 o 00:49 |
|
|
|
#3522 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2013-05
Wiadomości: 16 615
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Cytat:
Tyle bzdur w jednym poście - to jest sztuka, gratuluję. |
|
|
|
|
#3523 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2013-11
Lokalizacja: zDolny Śląsk
Wiadomości: 1 569
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
W zasadzie Judith napisała wszystko. Oczywiście antykoncepcja jest bardziej be niż porzucenie dziecka w krzakach na fermie indyków, zafundowanie mu FAS czy późniejsze wyładowywanie na nim pijackiej agresji.
__________________
|
|
|
|
#3524 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2011-05
Wiadomości: 21 081
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Tak, na pewno paczka makaronu i nowy tablet podarowane przez "dobrych ludzi", a nie kupione za samodzielnie zarobione pieniądze, beda impulsem do działania. Na bank. Ile jeszcze razy trzeba tutaj tłumaczyć, ze nie będą?
Poza tym wielokrotne ciaże i porody tez nie są bezpieczne dla zdrowia i życia. Edytowane przez 20160901857 Czas edycji: 2014-09-24 o 10:41 |
|
|
|
#3525 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2013-08
Wiadomości: 3 602
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
anonimka321 Jak komuś światopogląd nie pozwala, to przecież są naturalne metody, jest FAM - tak więc w dużej ilości przypadków można zaplanować ilość dzieci (pomijam przypadki zaburzeń cyklu wynikających z choroby - ale to się powinno leczyć lub tryb życia).
Co do dzieci alkoholików - ok, przecież z reguły otrzymują w paczce drobiazgi - nikt nie zabroni. Ale droższe zachcianki typu laptop czy konsole mijają się z celem - skąd masz pewność, że rodzic uszanuje, że to prezent dla dzieci? I niestety wydaje mi się, że mimo przekazu akcji, Paczka będzie zawsze rybą, a nie wędką. Uwierz mi, przeglądałam setki opisów - wielu osobom w pierwszym rzędzie przydałaby się pomoc prawna, doradztwo zawodowe, czasem kurs przygotowujący do nowego zawodu, dzieciom pomoc w nauce, pozyskanie środków na leczenie/ rehabilitację. Paczka tego nie da. I żal serce ściska, jak są autentycznie potrzebujące osoby, które są kwalifikowane do akcji, otrzymują paczkę, która odciąży ich budżet na jakiś czas, podratuje braki w niezbędnych urządzeniach domowych. No i co dalej? Biedowanie, kolejna edycja paczki. Już nawet ks. Stryczek wspomina, że nie powinno się kwalifikować weteranów tej akcji do kolejnej edycji. Czyli jednak przyznajemy się, że jest to pomoc doraźna. Owszem, pomoc doraźna jest potrzebna. Ale mądrze udzielona.
__________________
Bogini kuchennego zniszczenia |
|
|
|
#3526 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Cytat:
Marzyć może każdy. To akurat nic nie kosztuje. Dużo normalnych dzieci też marzy o Furbym, laptopie czy tablecie bo rodziców nie stać albo po prostu myślą i nie spełniają każdej zachcianki. Może lepiej niech te dzieci marzą o pracy dla mamusi i pomocy w szkole a nie gadżetach. Kurna, ile można?
__________________
Gdyby wybory miały coś zmienić już dawno byłyby zakazane ... |
|
|
|
|
#3527 | ||
|
Wredny kotecek
Zarejestrowany: 2013-02
Wiadomości: 11 245
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Cytat:
---------- Dopisano o 12:36 ---------- Poprzedni post napisano o 12:33 ---------- Cytat:
|
||
|
|
|
#3528 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-09
Wiadomości: 7 169
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Problem jest w tym, że część (podejrzewam, że znacząca) tych osób nie poradzi sobie z takimi metodami. Bo są to osoby upośledzone, albo bez stwierdzonego upośledzenia, ale takie z pogranicza normy, niezaradne życiowo. Mam kontakt z kuratorami społecznymi i wiem z ich relacji jak to wygląda. Załatwią takiej upośledzonej pani z 6-tką dzieci, których nie ma za co utrzymać, tabletki antykoncepcyjne (bo podwiązać jajowodów nie można, a spirala chyba za droga, metod naturalnych nie wytłumaczysz). Jakoś sprawisz, że załapie jak ma je łykać. A tu po jakimś czasie, bum, znowu w ciąży. Co się okazuje? Synek jej wyjadł kilka tabletek, a niestety to było ponad jej poziom intelektualny, żeby coś z tym zrobić. Kurator czy nawet asystent rodziny nie może z nimi mieszkać przecież 24h/d i wszystkiego upilnować...
|
|
|
|
#3529 | |
|
Wredny kotecek
Zarejestrowany: 2013-02
Wiadomości: 11 245
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Cytat:
|
|
|
|
|
#3530 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2013-08
Wiadomości: 3 602
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
metal_fish Dlatego pisałam o światopoglądzie i wiążącej się z tym świadomości - bo wśród osób żyjących poniżej minimum socjalnego są świadome, nieupośledzone osoby, którym sumienie nie pozwala na antykoncepcję hormonalną i jest to jedyny argument na brak planu co do ilości dzieci.
Odnośnie przytoczonej historii - sama nie miałabym pojęcia, jak etycznie rozwiązać podobny przypadek, o którym piszesz.
__________________
Bogini kuchennego zniszczenia |
|
|
|
#3531 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 3 134
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Jestem za przekonywaniem do sterylizacji, która powinna być legalna. To metoda, która może wielu rodzinom znacząco pomóc. Oczywiście nic na siłę itd., ale już namawianie itd. to co innego.
|
|
|
|
#3532 |
|
Wredny kotecek
Zarejestrowany: 2013-02
Wiadomości: 11 245
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Wazektomia jest legalna i też by problem rozwiązała.
|
|
|
|
#3533 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-09
Wiadomości: 7 169
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Cytat:
Ale w przypadku osób o jakich pisałam wcześniej - jestem za sterylizacją. Edytowane przez 201604301943 Czas edycji: 2014-09-24 o 14:14 |
|
|
|
|
#3534 | |
|
Ekspert GotowaniaNaGazie
Zarejestrowany: 2008-02
Lokalizacja: Wsi spokojna, wsi wesoła...
Wiadomości: 9 363
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Cytat:
Dwa, wiekszosc samotnych mamusiek z partnerami NN nie ma chyba problemu religijnego z antykoncepcja
|
|
|
|
|
#3535 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Wiecie co, ja jeszcze jestem w stanie zrozumieć jakieś lekkie upośledzenie, w sensie takim rodzinom można pomagać a nawet trzeba, bo jednak solidarność społeczna zobowiązuje. Tylko takich rodzin jest niewiele. I takie rodziny zwykle nie są tak biegłe w kursowaniu po MOPSach, Caritasach itp. Zwykle można łatwo je odróżnić tym, że żyją w prawdziwej biedzie. A nie jęki i stęki że kasy nie ma, ale wielkie TV stoi, na fajki jest, na % jest, dzieci mają szafę pełną ciuchów i zabawek z Caritasu itp. i tylko laptopa do szczęścia im brakuje.
__________________
Gdyby wybory miały coś zmienić już dawno byłyby zakazane ... |
|
|
|
#3536 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-10
Wiadomości: 4 264
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Cytat:
Poza tym ksiądz jej nie da za to rozgrzeszenia. Ludzie są różni, czasami aż słów brakuje.
Edytowane przez Fleur_D Czas edycji: 2014-09-24 o 19:59 |
|
|
|
|
#3537 | ||
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-04
Wiadomości: 74
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Cytat:
Cytat:
Wspomniano tu wyżej też o naturalnych metodach zapobiegania ciąży. Można nauczyć się ich stosowania, to nie jest takie trudne. Dobrze by było aby ktoś tę kwestię wytłumaczył osobom, które być może nie rozumieją w ogole swojej płodności itd. Tylko tak kawa na ławę, co mają robić itd. Bo zazwyczaj sami sobie nie doczytają nigdzie co i jak. Przecież można naturalnie panować nad ilością dzieci w rodzinie, jakoś jest wiele par stosujących od lat tylko naturalne metody zapobiegania ciąży, a nie posiadających małego przedszkola. Więc jak się chce to można. To tyle odnośnie posiadania dzieci i panowania nad ich ilością. Ale ogólne problem jest szerszy niż posiadanie wielu dzieci. To często całe podejście do życia tych ludzi. Ktoś wspomniał, że przydałyby się im porady prawnika, doradcy zawodowego. Ja bym jeszcze dodała do tego pomoc psychologa, bo zazwyczaj takiej pomocy te rodziny najbardziej potrzbują i od zmiany podejścia i trybu życia trzeba byłoby zacząć. Dobra by była taka akcja pomocy niematerialnej na dużą skalę. Tylko właśnie, tu potrzeba wyszkolonych, wykształconych ludzi, godzących się na bezpłatną, wolontaryjną służbę. A nie ma takich wielu, którzy by swój czas i uwagę poświęcili tej kwestii. Czy krytykujący tutaj tę akcję, poświęciliby swój czas na taką niematerialną pomoc? Pogodzenie własnego życia zawodowego i prywatnego z wolontariatem nie jest łatwe. Czasem robi się reportaże o takich, którzy właśnie świadczą usługi "dawania wędki", ale to wyjątki . Sam fakt tworzenia o nich reportaży, świadczy o tym, że to coś specjalnego, niecodziennego. A poza tym Paczka nie pomaga tylko "patologii". Są rodziny gdzie bieda aż piszczy, a nie ma w nich ani kropli alkoholu. Wystarczy choroba lub upośledzenie dziecka, czy niepełnosprawność lub choroba rodzica. A co z samotnymi starszymi ludźmi przykutymi do łóżka, chorymi na nowotwory i inne ciężkie choroby, bez wsparcia rodziny. Przerażające jest to, że ktoś chory na nowotwór może nie mieć sprawnej pralki, bo wszystkie pieniądze musi wydać na leczenie i jedzenie, w związku z czym nic mu nie zostaje, a pracować nie może i jedynym źródłem utrzymania pozostaje dla niego niska renta. Można długo wymieniać, przeglądając rok temu profile, znalazłam wiele takich historii. Konkludując, uważam, że jednak warto pomagać, chociaż czasami pomoc może trafić w nieodpowiednie ręce, albo do ludzi roszczeniowych. Jeśli chociaż część dzieci, czasem z patologicznych rodzin, wyłamie się ze schematu biedy dzięki temu, że ktoś dał im kiedyś nadzieję i wyciągnął do nich rękę, to warto zaryzykować. Ludzie zasługują na pomoc i szansę. To czy z niej skorzystają, to niestety inna sprawa. Edytowane przez anonimka321 Czas edycji: 2014-09-25 o 09:38 |
||
|
|
|
#3538 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2014-01
Wiadomości: 2 268
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
bardzo ciekawy watek ja juz padam ale obiecuje doczytac całosc.
teraz tylko tak na szybko-ktos juz to pewnie pisał ale taka pomoc (oczywiscie nie we wszystkich przypadkach) to ta przysłowiowa ryba nie wędka. kto sie bedzie starał o przynete dobre miejsce itd jak dostanie rybe na talerzu? to powinna byc pomoc na zasadzie ja ci kupie ksiazke ubranie itd ale ty umyjesz mi okna czy odsniezysz. pewien znajomy rolnik odwiedził dom dziecka i powiedział tak: mam mnóstwo jabłek. warunek był jeden-one dzieci z personelem maja sobie same te jabłka zerwac. I zrywały cała sobote. potem szarlotki dzem itd. frajdy było co niemiara. W Wosp tez bym zaingerowała bo widze ze panstwo olało swoje obowiazki no bo po co kupowac sprzet skoro od Owsiaka sie dostanie? |
|
|
|
#3539 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Cytat:
__________________
Gdyby wybory miały coś zmienić już dawno byłyby zakazane ... |
|
|
|
|
#3540 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2011-05
Wiadomości: 21 081
|
Dot.: Sens pomocy ubogim (na własne życzenie?) - "Szlachetna Paczka"
Ja chetnie udzielalabym darmowych porad prawnych takim ludziom, ale po doświadczeniach ze studencka poradnia prawna wiem ze wielu z nich nawet tego by nie docenilo i oczekiwaloby, ze ja wszystko za nich załatwię. Niestety, jak ktos nie współpracuje to mi tez sie odechciewa.
Edytowane przez 20160901857 Czas edycji: 2014-09-25 o 10:09 |
|
![]() |
Nowe wątki na forum Forum plotkowe
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 15:24.







Przepraszam, mózg spłatał mi figla, albo tobie gramatyka, jeszcze tego nie rozwikłałam. Ale naprawdę fajny ten twój post.





