|
|||||||
| Notka |
|
| Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności. |
![]() |
|
|
Narzędzia |
|
|
#1 |
|
Zadomowienie
|
depresja? muszę się wygadać :D
hej, zakładam ten wątek ponieważ nie wiem za bardzo co innego zrobić, muszę się chyba wygadać. Nie wiem nawet od czego zacząć
otóż jestem obecnie w USA, przyleciałam kilka dni temu na program work&travel. Tydzień przed wylotem trafiłam do szpitala, zaczęło się od tego że mniej więcej od początku czerwca zaczęłam mieć lekki niedowład lewej nogi, najpierw zauważyłam że po przejściu tak pół km zaczynałam lekko kuśtykać. Postępował stopniowo z czasem aż w końcu koło 20 czerwa zaczęłam kuśtykać jak dr House i odczuwać, że lewa ręka też jest słabsza poszłam do neurologa, zrobiłam szybko badania przewodnictwa nerwowego, później z wynikami do kolejnego neurologa (pierwszy przyjął mnie na ostrym dyżurze), diagnoza: podejrzenie stwardnienia rozsianego. Następnego dnia -w piątek- już punkcja, kolejnego zaczęłam dostawać sterydy, w poniedziałek rezonans i potwierdzenie diagnozy. Po punkcji czułam się bardzo źle, dopiero w środę byłam w stanie wstać z łóżka na dłużej niż wizyta w toalecie i wtedy właśnie wyszłam ze szpitala (wcześniej podniesienie głowy na 5 cm oznaczało nieznośny ból, przez 5 dni leżałam płasko, piłam przez słomkę i TŻ, mama albo przyjaciółka mnie karmili). Moja doktor powiedziała, że nie dość że nie ma przeciwwskazań co do mojego wyjazdu, to wręcz powinnam jechać więc w piątek - dwa dni po wyjściu ze szpitala- poleciałam do stanów, psychicznie czując się OK, byłam tylko tak obolała i 'zaczadzona' po tym wszystkim, że podróż była dla mnie bardzo męcząca ale dałam radę. Chciałam przebukować bilet ale kosztowałoby mnie to 8 tys zł, więc... W tym momencie fizycznie nie jest najgorzej, mam dalej bóle głowy ale nie jakieś strasznie mocne (ale ogólnie nie jestem niestety odporna na ból) no i mój mózg jakoś wolniej pracuje niż zwykle. Serio, błyskotliwością nie grzeszę zdecydowanie Ok to teraz jaki jest problem. Dziś był mój pierwszy dzień pracy i nie dałam rady do końca zmiany, po 4 godzinach poprosiłam o resztę dnia wolnego, oczywiście opowiedziałam wszystko mojej manager i moja współlokatorka poszła pracować za mnie. Oficjalny powód to złe samopoczucie. A naprawdę podczas przerwy na lunch poszłam na stołówkę, nałożyłam jedzenie po czym zaczęłam płakać BEZ POWODU. Nie miałam w ogóle ochoty na jedzenie (wcześniej się to nie zdarzyło, zwykle mam bardzo dobry apetyt). Jak zaczęłam się nad tym zastanawiać to doszłam do wniosku że może mi być przykro z kilku powodów: pierwszy dzień pracy-stres, mimo, że wszyscy są tu mili. Po drugie, nie wiem czy to mój zaczadzony obecnie mózg ale nie jestem zupełnie płynnie mówić po angielsku, no dogadam się, ale się namęczę i nadenerwuję przy tym. Po trzecie najwyraźniej tęsknię za moim TŻ, z którym od wielu lat nie rozstawałam się na tak długo. No i po czwarte pewnie wisi nade mną jeszcze ta diagnoza. Przy czym muszę dodać, że mam pozytywne nastawienie, nie martwię się jakoś specjalnie tą chorobą, mam duże wsparcie rodziny i przyjaciół. Oczywiście nie lekceważę jej, aczkolwiek nie dowiadywałam się jeszcze za dużo ale uważam że nie ma co przeszukiwać internet itd, od leczenia mam lekarza i jeszcze moja przyjaciółka, która jest po medycynie obiecała że mi zrobi takie kompendium wiedzy, wtedy sobie poczytam. Wiem na przykład że ważna jest rehabilitacja i ćwiczenia, zacznę w październiku jak wrócę do PL i szczerze mówiąc nie mogę się doczekać. Więc jaki jest problem? i po co w ogóle napisałam tego posta? Muszę się wygadać a tu jest pełno miłych ludzi, jakieś mądre słowa otuchy pewnie się przydadzą pogadajmy. Pozdrawiam Edytowane przez kaludia91 Czas edycji: 2015-07-01 o 08:11 |
|
|
|
|
#2 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-10
Lokalizacja: z kupy gruzu
Wiadomości: 18 317
|
Dot.: depresja? muszę się wygadać :D
Z depresja bym nie przesadzala. Dla mnie nic w Twojej reakcji dziwnego nie ma, podejrzewam ze i bez diagnozy SM ja bym mogła podobnie zareagować. Idź do pracy i spokojnie prpbuj dalej, z każdym dniem będzie łatwiej
__________________
Źle czy dobrze, okaże się później. Ale trzeba działać, śmiało chwytać życie za grzywę.
Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się. Śledź też pies! - blogujemy ♥ |
|
|
|
|
#3 | |
|
Zadomowienie
|
Dot.: depresja? muszę się wygadać :D
Cytat:
już czuję się dużo lepiej, współlokatorka powiedziała też że w pracy się przejęli i chcą mi zaproponować żebym miała 4 godzinne zmiany dopóki nie dojdę do siebie tak że
|
|
|
|
|
|
#4 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-01
Wiadomości: 49
|
Dot.: depresja? muszę się wygadać :D
Zawsze początki są najgorsze, czy to w nowej szkole, pracy, mieście...z każdym dniem będziesz się przyzwyczajać i w końcu ci przejdzie, trzymam kciuki!
jesteś bardzo dzielna, że zdecydowałaś się jechać na work&travel, dasz sobie radę!
|
|
|
|
|
#5 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 47 526
|
Dot.: depresja? muszę się wygadać :D
po co wyjeżdżasz skoro nie jesteś gotowa?
skoro samopoczucie nie było przeciwskazaniem to po co rzucałaś robotę po 4 godzinach? khe? |
|
|
|
|
#6 | |
|
Zadomowienie
|
Dot.: depresja? muszę się wygadać :D
Cytat:
Powinnam chyba zacisnąć wtedy zęby i poczekać aż przejdzie. Nie wiem, myślę że przede wszystkim spanikowalam. A w ten wyjazd moi rodzice zainwestowali około 9 tys, też byś zrezygnowala i została w pl? Tutaj też musiałabym iść do pracy bo przecież nie lezalabym całe wakacje do góry brzuchem. |
|
|
|
|
|
#7 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 47 526
|
Dot.: depresja? muszę się wygadać :D
to nie panikuj. moze kup sobie melisę?
|
|
|
|
|
#8 |
|
Zadomowienie
|
Dot.: depresja? muszę się wygadać :D
No nie wpadlabym na to, dzięki
|
|
|
|
|
#9 |
|
plum plum
Zarejestrowany: 2012-12
Wiadomości: 4 373
|
Dot.: depresja? muszę się wygadać :D
Ja Cię świetnie rozumiem z tym złym samopoczuciem - kilka razy w życiu wyprowadzałam się za granicę i to się zdarza. Człowiek jest zdenerwowany, musi się zaaklimatyzować. Pojawia się wtedy taki stan, moim zdaniem to normalne, zwłaszcza, że masz jeszcze problemy ze zdrowiem. Nie wiesz, co Cię czeka, jesteś daleko od bliskich, wszystko jest nowe i obce.
Odpocznij, weź także pod uwagę szok po zmianie czasu - wielu ludzi znosi to bardzo źle. Obserwuj się. Jak nie minie po tygodniu, to wtedy się martw.
__________________
May the Force be with You!
Edytowane przez zlotniczanka Czas edycji: 2015-07-01 o 19:28 |
|
|
|
|
#10 | |
|
Zadomowienie
|
Dot.: depresja? muszę się wygadać :D
Cytat:
myślisz że to dobry pomysł z tymi zmianami 4 godzinnymi przez kilka dni? Nie chcę im robić też problemów. Może jakbym miała przez 3-4 dni zmiany czterogodzinne dwa razy dziennie, z dłuższą przerwą typu 2 godziny tak by było najlepiej... tu możemy tak kombinować ze zmianami bo pracujemy w hotelu i wszyscy mieszkamy w dormach obok
|
|
|
|
|
|
#11 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 47 526
|
Dot.: depresja? muszę się wygadać :D
|
|
|
|
|
#12 |
|
Zadomowienie
|
Dot.: depresja? muszę się wygadać :D
Niestety nie ma tutaj gdzie kupić i żałuję że nie wzięłam
tak samo żadnych tabletek na uspokojenie. Szkoda :/ teraz jest już dużo lepiej ze mną, rozmawialam z kierowniczką, ustawila mi na razie zmiany po 5h i idę za 2 godziny do pracy, mam nadzieję że wszystko będzie super
|
|
|
|
|
#13 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 732
|
Dot.: depresja? muszę się wygadać :D
Dodam jeszcze od siebie - pierwszego dnia dłuższego pobytu za granicą (pół roku), tak 'z niczego' położyłam się, rozpłakałam mocno na chwilę, po czym zasnęłam na kilka godzin
. Do dzisiaj nie wiem o co chodziło, bo nastawienie do wyjazdu miałam dobre, niczego się nie bałam, za nikim nie tęskniłam i czekałam na niego pół roku marząc o wyjeździe. Było fantastycznie, teraz już wiem, że spokojnie mogę się wyprowadzić z kraju, a ten dziwny pierwszy dzień nie miał absolutnie żadnego znaczenia w reszcie wyjazdu. Baw się dobrze !
|
|
|
|
|
#14 |
|
Zadomowienie
|
Dot.: depresja? muszę się wygadać :D
Dzięki Hadassah
już czuję się dużo lepiej zarówno fizycznie jak psychicznie. Mam też duże wsparcie kierowniczki i współpracowników, świetnie mi się tu pracuje. Myślę, że to będą najlepsze wakacje mojego życia
|
|
|
|
|
#15 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2013-11
Wiadomości: 1 393
|
Dot.: depresja? muszę się wygadać :D
|
|
|
|
|
#16 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2012-02
Wiadomości: 5 192
|
Dot.: depresja? muszę się wygadać :D
A mnie fascynuje jak mozna sie nie przejmowac SM. To nie jest blaha grypa. Znam ludzi ktorzy chorowali i to jest cholernie powazna choroba.
|
|
|
|
|
#17 | |
|
Zadomowienie
|
Dot.: depresja? muszę się wygadać :D
Cytat:
Zawsze ta choroba wydawała mi się czymś strasznym. Kiedy słyszałam że ktoś to ma, np pewna vlogerka powiedziała o tym ostatnio, zawsze myślałam sobie "o nieee tylko nie to ". Mam inne nastawienie głównie dlatego że moja doktor jest pozytywnie nastawiona, trochę martwię się drogim leczeniem ale mam bardzo wspierającą, niebiedną rodzinę więc wiem że nie jestem sama i mi pomogą. No i poza tym, co ja bym sobie pomogła martwieniem się? Ja zawsze miałam taki charakter że szukałam rozwiązań a nie narzekalam
|
|
|
|
|
|
#18 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 1 324
|
Dot.: depresja? muszę się wygadać :D
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#19 | |
|
Zadomowienie
|
Dot.: depresja? muszę się wygadać :D
Cytat:
a i dodam jeszcze że przecież to jest nieuleczalne więc już w ogóle trzeba nauczyć się z tym żyć i tyle... z każdym rokiem są coraz lepsze leki więc można żyć mniej więcej normalnie.. walczyc, ale nie pozwolić chorobie zdominować swojego życia. Tak myślę.
Edytowane przez kaludia91 Czas edycji: 2015-07-03 o 23:58 |
|
|
|
|
|
#20 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: Północ
Wiadomości: 33
|
Dot.: depresja? muszę się wygadać :D
Pozytywne nastawienie jest bardzo ważne w tej chorobie. Moja mama choruje na nią już 25 lat i nadal chodzi ( co prawda z takim balkonikiem na kółkach, ale na własnych nogach!) Mając już diagnozę, urodziła dwójkę dzieci.
Jest w Polsce wiele zrzeszeń chorych na SM, byłam kilka razy na takim spotkaniu i są to cenne chwile dla chorych, w których mogą się wyżalić, pośmiać, dowiedzieć więcej o chorobie i możliwościach jej leczenia. Myślę, ze jak wrócisz do Polski, mogłabyś poszukać w okolicy takich spotkań. Poza tym medycyna wciąż się rozwija, może już niedługo pojawi się skuteczny lek dla wszystkich chorych. Pozdrawiam serdecznie i życzę oprócz zdrowia, pięknych wakacji! |
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 04:25.




otóż jestem obecnie w USA, przyleciałam kilka dni temu na program work&travel. Tydzień przed wylotem trafiłam do szpitala, zaczęło się od tego że mniej więcej od początku czerwca zaczęłam mieć lekki niedowład lewej nogi, najpierw zauważyłam że po przejściu tak pół km zaczynałam lekko kuśtykać. Postępował stopniowo z czasem aż w końcu koło 20 czerwa zaczęłam kuśtykać jak dr House i odczuwać, że lewa ręka też jest słabsza
poszłam do neurologa, zrobiłam szybko badania przewodnictwa nerwowego, później z wynikami do kolejnego neurologa (pierwszy przyjął mnie na ostrym dyżurze), diagnoza: podejrzenie stwardnienia rozsianego. Następnego dnia -w piątek- już punkcja, kolejnego zaczęłam dostawać sterydy, w poniedziałek rezonans i potwierdzenie diagnozy. Po punkcji czułam się bardzo źle, dopiero w środę byłam w stanie wstać z łóżka na dłużej niż wizyta w toalecie i wtedy właśnie wyszłam ze szpitala (wcześniej podniesienie głowy na 5 cm oznaczało nieznośny ból, przez 5 dni leżałam płasko, piłam przez słomkę i TŻ, mama albo przyjaciółka mnie karmili). Moja doktor powiedziała, że nie dość że nie ma przeciwwskazań co do mojego wyjazdu, to wręcz powinnam jechać więc w piątek - dwa dni po wyjściu ze szpitala- poleciałam do stanów, psychicznie czując się OK, byłam tylko tak obolała i 'zaczadzona' po tym wszystkim, że podróż była dla mnie bardzo męcząca ale dałam radę. Chciałam przebukować bilet ale kosztowałoby mnie to 8 tys zł, więc...
W tym momencie fizycznie nie jest najgorzej, mam dalej bóle głowy ale nie jakieś strasznie mocne (ale ogólnie nie jestem niestety odporna na ból) no i mój mózg jakoś wolniej pracuje niż zwykle. Serio, błyskotliwością nie grzeszę zdecydowanie
pogadajmy. 


już czuję się dużo lepiej, współlokatorka powiedziała też że w pracy się przejęli i chcą mi zaproponować żebym miała 4 godzinne zmiany dopóki nie dojdę do siebie tak że 





". Mam inne nastawienie głównie dlatego że moja doktor jest pozytywnie nastawiona, trochę martwię się drogim leczeniem ale mam bardzo wspierającą, niebiedną rodzinę więc wiem że nie jestem sama i mi pomogą. No i poza tym, co ja bym sobie pomogła martwieniem się? Ja zawsze miałam taki charakter że szukałam rozwiązań a nie narzekalam 
