Rozstanie z facetem XXXIII - Strona 96 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2015-08-02, 20:45   #2851
Rysunkowiec
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2012-06
Lokalizacja: Wielkopolskie
Wiadomości: 496
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Boże jaka ja jestem dziewczyny głupia
Napisałam do mojego byłego czy możemy pogadac i wyjaśnić sobie ostatnie wydarzenia, w końcu rozstaliśmy się pokojowo.

Nie odpisał Myślałam że jak dorośli ludzie pogadamy i tyle, a tu zero odezwu... A przecież wyjaśnienia mi się należą....
__________________
,,Chcę kochać i być kochanym"
Rysunkowiec jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-02, 20:50   #2852
antidotum89
Wtajemniczenie
 
Avatar antidotum89
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: okolice Krakowa
Wiadomości: 2 797
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Dziewczyny pomocy.mislyscie sytuację że to Wy rozstalyscie się z facetem a to on nie mógł sobie poradzić,pisał do Was,dzwonił kontaktował się z Waszy mi przyjaciółmi? Ją tak mam i nie wiem co zrobic
__________________




"Cause I may be bad but I'm perfectly good at it "




antidotum89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-02, 21:03   #2853
Ivy_rose
Raczkowanie
 
Avatar Ivy_rose
 
Zarejestrowany: 2015-06
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 192
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Cytat:
Napisane przez Rysunkowiec Pokaż wiadomość
Boże jaka ja jestem dziewczyny głupia
Napisałam do mojego byłego czy możemy pogadac i wyjaśnić sobie ostatnie wydarzenia, w końcu rozstaliśmy się pokojowo.

Nie odpisał Myślałam że jak dorośli ludzie pogadamy i tyle, a tu zero odezwu... A przecież wyjaśnienia mi się należą....
Bardzo mi przykro, wiem doskonale jak musisz się czuć.
Nie wiem co Ci poradzić, na to chyba nie ma rady,musisz to jakoś przetrwać.
Bo chyba "daj sobie z nim spokój", "zapomnij o nim" mimo że słuszne tu nie podziała
Ivy_rose jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-02, 22:01   #2854
lagmina
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-11
Wiadomości: 63
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Dziewczyny czuję sie jak alkoholiczka, która co prawda już nie piję ale mimo wszystko bardzo pragnie tego alkoholu
lagmina jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-02, 22:05   #2855
czaroownica87
Wtajemniczenie
 
Avatar czaroownica87
 
Zarejestrowany: 2008-12
Wiadomości: 2 557
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Wiem, może powinnam. Ale nim go sprawdziłam wysłałam mu swoje zdjęcia..

W dodatku nie wiem jak to zrobiłam ale przez pomyłkę zaplatalo się jedno z ex:-/ porażka na całej linii.



Jakoś tak mam obawy ze się zemści wykorzystując moje foty.nie wiem jakieś takie głupie myśli mam..



Wgl cały czas pisze. Co zA żenada. Spytałam i napisał ze od jakiegoś czasu jest.sam a na portalu szuka bratnią duszy.

RZYGAM
__________________
happines depends upon ourselves
czaroownica87 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-02, 22:25   #2856
whiteflag
Raczkowanie
 
Avatar whiteflag
 
Zarejestrowany: 2015-06
Wiadomości: 38
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Cytat:
Napisane przez Rysunkowiec Pokaż wiadomość
Boże jaka ja jestem dziewczyny głupia
Napisałam do mojego byłego czy możemy pogadac i wyjaśnić sobie ostatnie wydarzenia, w końcu rozstaliśmy się pokojowo.

Nie odpisał Myślałam że jak dorośli ludzie pogadamy i tyle, a tu zero odezwu... A przecież wyjaśnienia mi się należą....
wiem co czujesz też miałam podobne sytuacje na początku i każda próba kontaktu z byłym wprawiała mnie w beznadziejny nastrój bo albo na mnie zlewał albo odpisywał nie to na co liczyłam....
Trzymaj się kochana
whiteflag jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-03, 01:34   #2857
gamblenka
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2013-08
Wiadomości: 584
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Cytat:
Napisane przez czaroownica87 Pokaż wiadomość
Wiem, może powinnam. Ale nim go sprawdziłam wysłałam mu swoje zdjęcia..

W dodatku nie wiem jak to zrobiłam ale przez pomyłkę zaplatalo się jedno z ex:-/ porażka na całej linii.



Jakoś tak mam obawy ze się zemści wykorzystując moje foty.nie wiem jakieś takie głupie myśli mam..



Wgl cały czas pisze. Co zA żenada. Spytałam i napisał ze od jakiegoś czasu jest.sam a na portalu szuka bratnią duszy.

RZYGAM
Szczerze, ja bym mimo wszystko powiedziała. No bo w sumie nie chcesz komuś zrobić przysługi, bo martwisz się o własny tyłek. Możesz komuś oszczędzić zmarnowanej fury pieniędzy wydanej na wesele i związania się z niewłaściwym facetem. Jeżeli chcesz, żeby otaczali Cię uczciwi ludzie, to najpierw sama takim bądź. Wielu facetów zachowuje się, jak dupki nie dlatego, bo tak, tylko właśnie dlatego, że się martwią, czy im się coś złego nie stanie, czy im będzie wygodnie itp. Nie patrzą na tę drugą osobę.

Edytowane przez gamblenka
Czas edycji: 2015-08-03 o 01:36
gamblenka jest offline Zgłoś do moderatora  

Najlepsze Promocje i Wyprzedaże

REKLAMA
Stary 2015-08-03, 08:53   #2858
TancerzTango
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 476
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Cytat:
Napisane przez gamblenka Pokaż wiadomość
Szczerze, ja bym mimo wszystko powiedziała.
Po co laska ma tracić czas i energię na palanta? Niech lepiej skasuje profil/e na portalach randkowych i pojedzie na wycieczkę, pójdzie na basen lub robi coś dla siebie.
TancerzTango jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-03, 09:35   #2859
gamblenka
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2013-08
Wiadomości: 584
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Cytat:
Napisane przez TancerzTango Pokaż wiadomość
Po co laska ma tracić czas i energię na palanta? Niech lepiej skasuje profil/e na portalach randkowych i pojedzie na wycieczkę, pójdzie na basen lub robi coś dla siebie.
Nie wierzę, że ta wypowiedź jest poważna.
gamblenka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-03, 09:41   #2860
Lyna_
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2015-06
Wiadomości: 29
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Dziewczyny, Jestem w trakcie rozstania, właściwie rozstaliśmy się z wielkim hukiem 13 czerwca (po 5,5 roku - to była moja decyzja bo nie było namiętności, bo nie było już bliskości, bo zdradziłam, bo byłam okłamywana, bo straciłam do niego zaufanie...), nie mieszkaliśmy razem może przez tydzień, a tak nadal pod jednym dachem... Pod koniec tygodnia wyprowadzam się i nie wiem czy dobrze zrobiłam decydując się na to wszystko. Spędziliśmy razem wspólny weekend ponad tydzień temu (zaprosił mnie gdzieś) i mimo oddalenia od siebie, znowu teraz czuję jak jesteśmy blisko i jak zbliżamy się coraz bardziej. On nawet w nocy skrada się aby przy mnie spać bo bez mojego zapachu nie umie zasnąć... Odczuwam straszną pustkę. Tęsknię za nim strasznie. chcę się przytulić, zbliżyć jeszcze bardziej. Poczuć jego zapach.
I przez te wszystkie odczucia, wariuję. Na prawdę nie wiem czy to jest OK, co ja narobiłam w ogóle?! Ale przecież narobiłam tak bo tak czułam wtedy, szłam za głosem serca, a teraz z kolei serce woła inaczej. Już sama nie wiem co jest prawdziwym odczuciem a co wyimaginowanym. Nie wiem czy chcę się rozstawać. Nie wiem czy potrafię
To ja jestem ta zła teraz bo On robi wszystko abyśmy znowu byli razem. Tak bardzo się stara, pomaga mi, nawet robi zakupy czy, daje mi kwiaty - czym mnie strasznie zaskoczył. Chce mi nawet pomóc przy przeprowadzce, psychicznie mnie również bardzo wspiera. Wbrew wszystkim i wszystkiemu to na niego mogę właśnie liczyć.
Perspektywa życia samej, bez niego, mnie przeraża. Znając życie nie trafię na drugiego takiego człowieka, który tak mnie bardzo kocha przy moim tak z☠☠☠anym charakterze i humorach.
Do tego świadomość, że dla niego nie ma żadnej innej też mi nie pomaga. Był u innej kobiety od naszego rozstania i nie potrafił nic zrobić (w sensie myślał o mnie, nawet wtedy kiedy inna była w pełni gotowa) - wiem bo mi opowiedział. Nie spaliśmy ze sobą od kwietnia a on nie potrafi z inną kobietą... CO JA MAM ROBIĆ?! Może dać nam jeszcze szansę? Kompletnie się potraciłam.
Lyna_ jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-03, 12:55   #2861
5486b9ac7bac4ebde800c96b436225c9a7925659_5ff64f3934c7e
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2014-01
Wiadomości: 15
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Ej, a mi z kolei jest źle, że on tak jak go poprosiłam odciął się ode mnie totalnie, bo miałam chyba mimo wszystko jakąś nadzieję, że jak go pozbawię totalnie dostępu do swojej osoby to on zatęskni za czymkolwiek. Mógłby nawet wysłać głupiego smsa po pijaku, że tęskni za mną fizycznie, a ja bym mogła się uśmiechnąć pod nosem i go wyśmiać, być górą w tej sytuacji, ale to się nie dzieje i się nie wydarzy, buu...
Nie wiem dlaczego potrzebuję zapewnienia o atrakcyjności właśnie od niego, nie potrafię już sobie tego racjonalizować w żaden sposób.
U nas w sumie było tak, że ktoś z boku by właśnie pomyślał, że przeciętny chłopak ma dziewczynę, która wizualnie jest od niego lepsza. I na samym początku właśnie on mi się fizycznie nie podobał, to przyszło z czasem, a na końcu sytuacja się odwróciła i to nagle on chciał jakiś lepszy wizualnie model - sam powiedział, że mu dodałam pewności siebie, uroczo. Jakbym na początku tej znajomości miała jakiś proroczy sen, że ta sytuacja odwróci się o 180 stopni, że to mi będzie zależeć, a jemu nie, że to ja będę go chciała, a on mnie nie i że będę czuć sympatię do tego jego obskurnego mieszkania, gdzie będąc pierwszy raz miałam w głowie, że pewnie już nigdy się tu nie znajdę, to chyba bym się śmiała najbardziej w życiu z absurdalności tej sytuacji. Ale jednak - to ani nie jest śmieszne i do tego stało się naprawdę. 0_O I jak tu myśleć o sobie dobrze.

Edytowane przez 5486b9ac7bac4ebde800c96b436225c9a7925659_5ff64f3934c7e
Czas edycji: 2015-08-03 o 13:11
5486b9ac7bac4ebde800c96b436225c9a7925659_5ff64f3934c7e jest offline Zgłoś do moderatora  

Okazje i pomysły na prezent

REKLAMA
Stary 2015-08-03, 14:05   #2862
Ivy_rose
Raczkowanie
 
Avatar Ivy_rose
 
Zarejestrowany: 2015-06
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 192
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

też mi się wydaje, że jak nie będę się odzywać to za mną zatęskni
Ivy_rose jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-03, 14:36   #2863
inspiron2
Zadomowienie
 
Avatar inspiron2
 
Zarejestrowany: 2014-01
Lokalizacja: Malbork
Wiadomości: 1 018
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Moj zatesnil jak dowiedzial sie ze spotykam sie z kims

Wysłane z mojego LG-P700 przy użyciu Tapatalka
__________________
Paradoksalnie - gdy masz depresyjną osobowość, lepiej dajesz sobie radę z przewlekłym bólem. Lepiej dajesz sobie radę z sytuacjami, które nie dają nadziei na poprawę.

Nie warto martwić się czymś, czego nie można uniknąć. Dość będzie zmartwień, kiedy to nastąpi.
inspiron2 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-03, 15:03   #2864
Ivy_rose
Raczkowanie
 
Avatar Ivy_rose
 
Zarejestrowany: 2015-06
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 192
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Cytat:
Napisane przez inspiron2 Pokaż wiadomość
Moj zatesnil jak dowiedzial sie ze spotykam sie z kims

Wysłane z mojego LG-P700 przy użyciu Tapatalka
Tyle, że ja sobie nie wyobrażam nawet randki z kimś innym...
Może mi przejdzie niedługo.
Ivy_rose jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-03, 19:10   #2865
askaha
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2010-09
Wiadomości: 29
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Ale mam dzisiaj doła, najchętniej bym sie w tym dole kazała zasypać toną piasku tak mi go brakuje, przytuliłabym się do niego i już nie wypuścila. Sama sobie krzywdę robie tymi naszymi spotkaniami i rozmowami Czuje, że wracam do punktu wyjścia.
Dobrze, że jest to forum bo do niedawna wydawało mi się, ze tylko ja mam taki problem. A tu nasze sytuacje i zachowania są bardzooo podobne. Ehh mam nadzieję, że kiedyś kazda z nas napisze: jestem najszczesliwsza kobietą na ziemi. Niestety jak narazie w to nie wierzę
askaha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-03, 19:22   #2866
antidotum89
Wtajemniczenie
 
Avatar antidotum89
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: okolice Krakowa
Wiadomości: 2 797
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Hej dziewczyny...wiecie co sobie uświadomiłam? Że jestem strasznie ciętą na facetów...jak jakiś okaże mi zainteresowanie to jestem antyypatyczna do bolu:/
Z jednej strony chciałabym kogosmpoznac,chodzić na randki.... A z drugiej? Nie wiem czy umiem.gdzie się poznaje facetów?:p
__________________




"Cause I may be bad but I'm perfectly good at it "




antidotum89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-03, 19:23   #2867
AngelGirl
Raczkowanie
 
Avatar AngelGirl
 
Zarejestrowany: 2014-04
Wiadomości: 41
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Mi juz ponad tydzien mija odkad nie jestesmy razem, ale tez lape dolki, bo wlasnie przez ten kontakt ktory jeszcze mamy...Musimy rozwiazac sprawy z mieszkaniem, a on pisze prosi zebym wrocila. Tego nie zrobie bo to strzal w kolano. Ale np wczoraj przyszedl pod klatke tam gdzie mieszkam i chcial chwile pogadac, wychudzony strasznie...mowil ze przez tydz bardzo schudl, malo je. No taaak, bo kto mu ma teraz obiadki gotowac? Powiedzialam ze zdania nie zmienie, poszedl ze spuszczona glowa. A dzis rano dostalam wiadomosc czy nie moglibysmy spotykac sie na sex bez zobowiazac !!! I co to jest milosc??? Ta propozycja kest troche nie na miejscu, ale on zna moja slabosc do sexu i mysli ze tym mnie do siebie przyciagnie..Poza tym dla mnie to chore, bo jak bylismy w zwiazku to sex srednio co tydz i do tego wolal sie masturbowac przy pornografii niz uprawiac sex, wiec dla mnie to w ogole popierdzielona sprawa! Nie chce miec juz z nim nic wspolnego. Tak chcialam zeby sie nam udalo, tez lubilam wtulac sie w jego cialo, trzymac za reke na spacerze i tez mi tego btakuje, ale kurde to jest za malo zeby stworzyc normalny zwiazek..
AngelGirl jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-03, 20:12   #2868
luca1995
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2013-08
Wiadomości: 108
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Cytat:
Napisane przez czaroownica87 Pokaż wiadomość
Yyyyy dziewczyny NIE WIERZĘ JUŻ W NORMALNYCH, WIERNYCH FACETÓW...

tylko przeczytajcie...

Ostatnio na Sympatii puściłam oczko jednemu kolesiowi. Odwzajemnił. W profilu kilka zdjęć, normalny facet, sympatyczny, uśmiechnięty, nieprzesadnie przystojny.
Opis króciutki. Opis wymarzonej partnerki - również krótki, ale był.

Pomyślałam, a co mi tam i napisałam. Wspomniałam, że wyjeżdżam na wakacje więc nie będę zaglądać na portal ale jeśli miałby ochotę się poznać to może napisać na maila, którego mu podałam.
Napisał. Znów krótko, ale miło. Odpisałam.
Koleś ma pecha bo choć w mailu nie miał zawartego nazwiska, to jednak jego część i bardzo łatwo znalazłam go na fb (intuicja, że to zrobiłam czy jak!) i wiecie co? Od pół roku jest zaręczony z laską z którą jest od ponad 2 lat !!! Mnóstwo "szczęśliwych" wspólnych fotek. Noż ja pie*ole! SZOK
[btw. to facet jest widać mało inteligentny, że w tak prosty sposób można go zdemaskować)
W międzyczasie chciałam zerknąć raz jeszcze na jego profil, a tam info że mnie dał na czarną listę Ok, myślę se, chłopak zbłądził, coś go podkusiło i się zalogował, zrozumiał że to było głupie bla bla bla...
A tu co? MAIL... Zgłupiałam...
Może jestem okropna, ale ciekawi mnie co będzie dalej i czego on chce... co z tego wyjdzie. Pociągnę to trochę, zobaczymy. Oczywiście absolutnie nie mam zamiaru go bliżej poznawać, zastanawia mnie tylko co z niego za ziółko Aż mam ochotę napisać coś tej lasce... czego nie zrobię.

Ale załamałam się... dziewczyny serio Czy nie ma już normalnych kolesi, którzy szanują swoją kobietę i nie szukają żadnej na boku? To jest jakiś dramat...

My tu się zastanawiamy jak to możliwe, że im się z dnia na dzień kończy miłość do nas...ale tu nie ma co myśleć. ONI SĄ PO*EBANI
Wiem, że teraz generalizuję, ale już nie wiem, czy w tym jest cień przesady z mojej strony....
Chyba jest ich coraz mniej. Pracuje prawie z samymi facetami i jak oni traktują swoje dziewczyny to masakra. Jeden koleś jest z dziewczyną 2 lata, długo byłam pewna, że to poważny związek a nagle zaczął się znowu spotykać z byłą. I leci na dwa fronty.
__________________
"Kiedy Bóg chce ci zrobić podarunek, zwykle opakowuje go w kłopot. Im większy podarunek otrzymujesz, tym większym kłopotem Bóg go maskuje."
luca1995 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-03, 21:03   #2869
dnie_i_noce
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2015-07
Wiadomości: 25
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Cześć wszystkim. Nie sądziłam że kiedyś trafię w takie miejsce ale tydzień temu również zerwałam z chłopakiem. Zrobiłam to, bo nie był pewny czy mnie kocha. Dzięki temu już wiem że nie, bo pomimo tego że co jakiś czas pisze mi smsy z podziękowaniami za wspaniały związek i prośbami o kontakt za jakiś czas, wcale nie planuje żadnych powrotów i żyje już swoim życiem. Tymczasem ja nie mogę się pozbierać, codziennie czuję się tak samo okropnie i walczę ze sobą żeby do niego nie zadzwonić i błagać o powrót. Wiem że to najgorsze co mogłabym zrobić i mam nadzieję że uda mi się zachować w tym wszystkim jakieś resztki godności.
Jestem teraz zupełnie sama, w jeszcze niedawno naszym wspólnym mieszkaniu i chyba zapłaczę się na śmierć...
dnie_i_noce jest offline Zgłoś do moderatora  

Okazje i pomysły na prezent

REKLAMA
Stary 2015-08-03, 21:56   #2870
Rysunkowiec
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2012-06
Lokalizacja: Wielkopolskie
Wiadomości: 496
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Cytat:
Napisane przez Ivy_rose Pokaż wiadomość
Bardzo mi przykro, wiem doskonale jak musisz się czuć.
Nie wiem co Ci poradzić, na to chyba nie ma rady,musisz to jakoś przetrwać.
Bo chyba "daj sobie z nim spokój", "zapomnij o nim" mimo że słuszne tu nie podziała
ja sobie dałam z nim spokój, tylko chciałam wyjaśnić ostatnie wydarzenia, po to bysmy nie rzygali na swój widok w razie przypadkowego spotkania. no ale nie to nie

---------- Dopisano o 22:56 ---------- Poprzedni post napisano o 22:54 ----------

Cytat:
Napisane przez whiteflag Pokaż wiadomość
wiem co czujesz też miałam podobne sytuacje na początku i każda próba kontaktu z byłym wprawiała mnie w beznadziejny nastrój bo albo na mnie zlewał albo odpisywał nie to na co liczyłam....
Trzymaj się kochana
czy to źle że chcemy miec coś wyjaśnione? ja nie lubie trzymać do nikogo urazy. A tu jaśnie pan woli olać niż na spokojnie pogadać. Trudno, ja zarobiłam wszystko żebyśmy dobrze siebie wspominali, a skoro on nie, to już nie moja sprawa
__________________
,,Chcę kochać i być kochanym"
Rysunkowiec jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-03, 22:10   #2871
5486b9ac7bac4ebde800c96b436225c9a7925659_5ff64f3934c7e
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2014-01
Wiadomości: 15
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

No i sobie wykrakałam. Były udzielił mi się pod zdjęciem na instagramie i mieliśmy obojętną wymianę zdań. I to jest okropne... Niby najbliższa osoba, a skończyliśmy tak żałośnie - obcy, obojętni, wrodzy na portalu społecznościowym, haha. Oczywiście to usunęłam, bo nie chcę serwować pokazówek znajomym. I teraz wiem, że już na pewno się nie odezwie, a jeśli już to w czasie kiedy nie zrobi to już na mnie takiego wrażenia. No i w sumie nie chcę żeby się odzywał, nie w formie, która mnie będzie smucić... Założyłam sobie dzisiaj konto na badoo, w sumie tylko po to, żeby pogadać, ale teraz mam wrazenie, że ciagle nawet do tego się nie nadaję.
5486b9ac7bac4ebde800c96b436225c9a7925659_5ff64f3934c7e jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-04, 03:12   #2872
201607040950
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2015-07
Wiadomości: 7 272
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Jestem wariatką, ale w tej chwili czuję, że mam ochotę zwariować ze szczęścia (chociaż to ze "szczęściem" nie ma nic wspólnego).

Parę miesięcy temu poznałam faceta. Od pierwszej chwili rozmawiało nam się fajnie. Potem dzień w dzień, właściwie bez większych przerw (może 3-4 dni kiedy się nie widzieliśmy) spędzaliśmy po kilka godzin dziennie razem, czasem kilkanaście doliczając kontakty przez internet.
Rozmawialiśmy o wszystkim... miałam jakieś dziwne przeczucia, ale nie potrafiłam ich zinterpretować. Wydawało mi się, że to może przez to, że to było takie pierwsze poważne "coś" odkąd straciłam narzeczonego, albo dlatego, że sprawiał wrażenie normalnego, sympatycznego faceta.

Żaden z moich poprzednich nie sprawiał takiego wrażenia, zawsze był w tym jakiś hardkor, jakaś jazda po bandzie, a ostatecznie wszystko było dobrze. Nawet rozstania przebiegały po ludzku, bez wzajemnych pretensji, kłótni ani niczego takiego.

No i ignorowałam wszystkie podejrzane sygnały, bo zawzięłam się, że nie będę się doszukiwać nie wiadomo czego w "niczym". No bo tak na zdrowy rozum nie było nic czego mogłabym się czepić, to były tylko takie dziwne przeczucia bez żadnych argumentów, które mogłabym jasno sprecyzować.

Wszystko było tak "inaczej". W żartach, bo w żartach, ale planowaliśmy ślub i imiona dla dzieci - śmiejąc z tego, ale mimo wszystko. Idiotycznie było, bo im więcej rozmawialiśmy tym więcej rzeczy nas łączyło. Podobne doświadczenia z dzieciństwa, poglądy, książki, filmy, okazało się, że nawet nasze skrajnie dziwaczne gusta muzyczne nam odpowiadają (chociaż się nie pokrywały i mnóstwo rzeczy sobie wzajemnie polecaliśmy). Tak samo w żartach non stop nazywał mnie swoją "narzeczoną" - na początku bolało, ale potem nawet to polubiłam.

A któregoś dnia po prostu zamilkł. Nic szczególnego się nie wydarzyło, a przynajmniej nic złego co mogłabym zauważyć. Wcześniej kilka razy wspominał, że źle ze zdrowiem jego matki, odwoził ją do szpitala. Uprzedzał też, że czasem znika na kilka dni bo potrzebuje pobyć sam więc jedzie nad morze czy w góry i tam siedzi póki nie minie mu dziwny nastrój. Do tego nadal przeżywał rozstanie ze swoją długoletnią dziewczyną, która miesiącami go okłamywała, zdradzała, a na koniec poniżyła i okradła.
Pierwszego dnia - ok, pomyślałam, że nie odzywa się bo późno wrócił z pracy i zasnął "albo coś".
Drugiego - było już dziwnie, ale uznałam, że skoro milczy to musi mieć jakiś powód.
Potem zaczęłam się martwić, że może coś z jego matką zmieniło się z "źle" w "bardzo źle" i uznałam, że ostatnia rzecz jakiej potrzebuje to moje telefony, więc napisałam maila (widziałam, że sprawdza tego maila kilka razy dziennie, no to jakby coś złego się stało to bym go nie wkurzyła dzwonieniem, ale dała do zrozumienia, że nie mam go gdzieś - przynajmniej tak pomyślałam).
Kolejne kilka dni... mniejsza o szczegóły. Na maile, których zebrało się już trzy nie odpisał, nie odezwał się do mnie bezpośrednio, znaku życia nie dał, za to dostałam garść sugestii od jego cholernej koleżanki z których mogłam sobie wywnioskować, że tym razem być może pojechał "gdzieś" z zamiarem zrobienia sobie czegoś (w domyśle samobójstwa).
Mieszkanie zamknięte na cztery spusty, telefon wyłączony, nikt nie wiedział gdzie jest, co robi ani kiedy wróci "ale na pewno nie ma się czym martwić". Przekopałam co mogłam, sprawdziłam gdzie mogłam... kamień w wodę. Tyle tylko, że na policji nie zgłosiłam zaginięcia żeby nie wyjść na wariatkę - no bo przecież ta jego koleżanka znała go lepiej, od dawna, znała jego rodzinę (ja nie), więc to chyba nie ja, jako nawet nie oficjalna dziewczyna powinnam się za to zabierać.
Poza tym nie sprawiał wrażenia desperata jak się ostatnim razem widzieliśmy. Było normalnie, więc założyłam, że to "coś" innego i to "coś" się niebawem wyjaśni bez moich histerii. Tym bardziej, że parę razy wspominał, że nie lubi jak mu się ktoś wpier... w jego sprawy. No to się nie chciałam "wpier", ale co przeżyłam przez te dni to moje.

A potem bam... polubił sobie filmik na fb. Ulga że nic mu nie jest niewyobrażalna.
Napisałam kolejnego maila. Zero odzewu. Obejrzałam filmik, raczej depresyjny. "No to może faktycznie nie chce gadać."
Przez kolejne dni polubił kilka kolejnych, napisał dwa zdania o niczym, ja wysłałam kolejnych kilka maili że rozumiem i niczego mi nie musi tłumaczyć jeśli potrzebuje pobyć sam, no i tak trochę o pierdołach o których zawsze mówiłam.
Ale dalej milczał, a ja wariowałam. Nie zadzwoniłam ani nie polazłam mu pod dom, no bo przecież jakby chciał to by odpisał chociaż słowo, na fb też raz się odezwałam. Nic. No to nic, ale myśli o tym dlaczego, co, czemu doprowadzały mnie do szaleństwa.
Potem wyraził swoje uczucia blokując maile ode mnie (dostałam informację zwrotną) i wywalając mnie z fb.

Czemu? Co ja zrobiłam? Ani bez jednego "spadaj"? Nic kompletnie? Wszystko ok, potem miesiąc milczenia i nakręcania moich strachów a potem blok? Zaczęłam się doszukiwać wszystkiego, próbowałam sobie przypomnieć co też tak strasznego zrobiłam, żeby mnie tak wywalić?
No nie zadzwoniłam, nie wysłałam smsa, ale w mailach miał przecież wyjaśnienie dlaczego.
Mało brakowało a napisałabym mu list z wyjaśnieniem każdej rzeczy, którą potencjalnie mógł źle zrozumieć, właściwie to zaczęłam go pisać...

Następnego dnia na mieście złapał mnie jego kumpel. Niby kumpel. Chyba raz go widziałam i nic poza "cześć" nie wymieniliśmy. Z bezładnych wyjaśnień zrozumiałam, że "zna kogoś, kto zna kogoś, kto zna moją przyjaciółkę" bla bla bla i że właśnie skojarzył fakty, że to ja jestem tą, której narzeczony umarł... i że po czymś takim nie zasługuję na to, żeby mnie tak traktować... i że on to zrobił specjalnie, żebym cierpiała. Że poczekał aż się zakocham, żeby mnie kopnąć w d. tak jak ona jego kopnęła a teraz robi z siebie w opowieściach bad boya i się ze mnie śmieje.

I to było po prostu... poza moją percepcją. Nie uwierzyłam, bo jak mogłam w coś takiego uwierzyć, ale inne "niezależne źródło" potwierdziło, że facet ma i miał się dobrze.
Po tym nie mogłam. Nic nie mogłam. Już nawet nie chodziło o to, czy byłam w nim zakochana czy nie, ale jak można w ogóle coś takiego wymyślić i zrobić?
Z jednej strony czułam ulgę, że jednak nie wydzwaniałam, nie próbowałam się czegoś dowiedzieć bardziej, nie wysłałam tego durnego listu, nie zaczęłam prosić tej jego koleżanki o numer do jego brata ani nie zrobiłam żadnej z tych rzeczy, które przychodziły mi do głowy, ale już samo to, że pisałam te maile, że martwiłam się o tego gnoja, o jego matkę, o wszystko, że go lubiłam, cieszyłam się na te spotkania w czasie kiedy on układał sobie jakieś chore plany... koszmar.
Jakby tego było mało znowu zaczęłam włazić na jego profile. I znalazłam. Moją historię, z mojego życia dodał opisując jako swoją i dyskutując o szczegółach ze znajomymi. I to nie na fb, chyba po to, żebym sobie mogła zobaczyć.
Obiecałam sobie, że nigdy więcej tam nie wejdę ani nie będę nawet próbowała nic sprawdzać. To dwa dni później przypadkiem, szukając zupełnie innej rzeczy znalazłam jego dyskusję z jakąś dziewczyną pod jej zdjęciem - z garścią dokładnie tych samych tekstów, które serwował mnie.

Przez dwa tygodnie jakby mnie nie było. Już nawet nie chodziło o niego ani o to co było. Ale przez to gadanie ani żadnego serialu który lubiłam, ani książki, ani nawet muzyki nie mogłam sobie włączyć, bo wszystko było skażone nim i jego durnotą.
Ale dobra... dwa tygodnie minęły, w tym czasie zdążyłam zamęczyć kilka osób niekończącymi się opowieściami o tym jaką idiotkę z siebie zrobiłam, potem wróciłam do jako takiej normy. Obsesyjnie słuchając "roar" Katy Perry, której wcześniej nie znosiłam.
Ostatecznie znacznie gorsze rzeczy już przeżyłam. Tylko ta świadomość, że ten gnojek ma satysfakcję z tego co zrobił... nie żeby mnie bolała, ale boleśnie uwierała. No i może nie tyle się z tym pogodziłam, co przestałam to okazywać.

No i ostatnio skupiłam się raczej na brawurowej próbie stworzenia związku z egipskim dziwakiem.
A dziś - ach, dziś - a właściwie wczoraj dowiedziałam się, że świr jest zdruzgotany, bo doszły go słuchy, że ja nie cierpię i non stop szlajam się po mieście z jakimiś facetami (nie wiem jakimi, najprawdopodobniej moi koledzy, którzy aktualnie byli zmuszeni do wysłuchiwania mojego użalania się nad sobą). I czuje się oszukany, bo wyszło na to, że spotkał kolejną (...).
On
czuje się
oszukany.

Wiem, że cała ta historia jest niedorzeczna, a moja radość w związku z tym, że on myśli, że mu nie wyszło - po tym jak mnie psychicznie i fizycznie doprowadził do stanu w którym czułam się jakby mnie ktoś ciągnął za samochodem po lesie - stawia mnie prawie na równi z nim, ale takiej ulgi i jakiegoś dziwnego... (szczęścia?) dawno nie czułam.
Takie "a masz ty cholero, prosto w twarz". Nigdy nie przypuszczałam, że wyjście na zdzirę może być tak satysfakcjonujące.
I jeszcze teraz do mnie dotarło, że to, że on ma mnie zablokowaną nie znaczy, że sam nie gapi się na moje profile w różnych miejscach. No to na wszelki wypadek dowaliłam radosnymi, miłosnymi pieśniami i zdjęciami z Egiptu z entuzjastycznymi podpisami sugerującymi, że się wybieram "na wakacje ;-)".
Niniejszym osiągnęłam stan mentalnej dwunastolatki. Też nie przypuszczałam, że to może być aż tak satysfakcjonujące.
['nic dla mnie nie znaczyłeś du***, nic a nic!']*

*- to nieprawda, ale przecież się nie dowie.

(przepraszam, ale musiałam się gdzieś wygadać)

---------- Dopisano o 03:12 ---------- Poprzedni post napisano o 03:10 ----------

Dobrze, że nie trafiłam na wizaż wcześniej, bo bym to nieszczęsne forum zaspamowała na amen swoimi wątpliwościami i żalami...
201607040950 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-04, 09:48   #2873
Ivy_rose
Raczkowanie
 
Avatar Ivy_rose
 
Zarejestrowany: 2015-06
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 192
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Cytat:
Napisane przez adeedra Pokaż wiadomość
Jestem wariatką, ale w tej chwili czuję, że mam ochotę zwariować ze szczęścia (chociaż to ze "szczęściem" nie ma nic wspólnego).

Parę miesięcy temu poznałam faceta. Od pierwszej chwili rozmawiało nam się fajnie. Potem dzień w dzień, właściwie bez większych przerw (może 3-4 dni kiedy się nie widzieliśmy) spędzaliśmy po kilka godzin dziennie razem, czasem kilkanaście doliczając kontakty przez internet.
Rozmawialiśmy o wszystkim... miałam jakieś dziwne przeczucia, ale nie potrafiłam ich zinterpretować. Wydawało mi się, że to może przez to, że to było takie pierwsze poważne "coś" odkąd straciłam narzeczonego, albo dlatego, że sprawiał wrażenie normalnego, sympatycznego faceta.

Żaden z moich poprzednich nie sprawiał takiego wrażenia, zawsze był w tym jakiś hardkor, jakaś jazda po bandzie, a ostatecznie wszystko było dobrze. Nawet rozstania przebiegały po ludzku, bez wzajemnych pretensji, kłótni ani niczego takiego.

No i ignorowałam wszystkie podejrzane sygnały, bo zawzięłam się, że nie będę się doszukiwać nie wiadomo czego w "niczym". No bo tak na zdrowy rozum nie było nic czego mogłabym się czepić, to były tylko takie dziwne przeczucia bez żadnych argumentów, które mogłabym jasno sprecyzować.

Wszystko było tak "inaczej". W żartach, bo w żartach, ale planowaliśmy ślub i imiona dla dzieci - śmiejąc z tego, ale mimo wszystko. Idiotycznie było, bo im więcej rozmawialiśmy tym więcej rzeczy nas łączyło. Podobne doświadczenia z dzieciństwa, poglądy, książki, filmy, okazało się, że nawet nasze skrajnie dziwaczne gusta muzyczne nam odpowiadają (chociaż się nie pokrywały i mnóstwo rzeczy sobie wzajemnie polecaliśmy). Tak samo w żartach non stop nazywał mnie swoją "narzeczoną" - na początku bolało, ale potem nawet to polubiłam.

A któregoś dnia po prostu zamilkł. Nic szczególnego się nie wydarzyło, a przynajmniej nic złego co mogłabym zauważyć. Wcześniej kilka razy wspominał, że źle ze zdrowiem jego matki, odwoził ją do szpitala. Uprzedzał też, że czasem znika na kilka dni bo potrzebuje pobyć sam więc jedzie nad morze czy w góry i tam siedzi póki nie minie mu dziwny nastrój. Do tego nadal przeżywał rozstanie ze swoją długoletnią dziewczyną, która miesiącami go okłamywała, zdradzała, a na koniec poniżyła i okradła.
Pierwszego dnia - ok, pomyślałam, że nie odzywa się bo późno wrócił z pracy i zasnął "albo coś".
Drugiego - było już dziwnie, ale uznałam, że skoro milczy to musi mieć jakiś powód.
Potem zaczęłam się martwić, że może coś z jego matką zmieniło się z "źle" w "bardzo źle" i uznałam, że ostatnia rzecz jakiej potrzebuje to moje telefony, więc napisałam maila (widziałam, że sprawdza tego maila kilka razy dziennie, no to jakby coś złego się stało to bym go nie wkurzyła dzwonieniem, ale dała do zrozumienia, że nie mam go gdzieś - przynajmniej tak pomyślałam).
Kolejne kilka dni... mniejsza o szczegóły. Na maile, których zebrało się już trzy nie odpisał, nie odezwał się do mnie bezpośrednio, znaku życia nie dał, za to dostałam garść sugestii od jego cholernej koleżanki z których mogłam sobie wywnioskować, że tym razem być może pojechał "gdzieś" z zamiarem zrobienia sobie czegoś (w domyśle samobójstwa).
Mieszkanie zamknięte na cztery spusty, telefon wyłączony, nikt nie wiedział gdzie jest, co robi ani kiedy wróci "ale na pewno nie ma się czym martwić". Przekopałam co mogłam, sprawdziłam gdzie mogłam... kamień w wodę. Tyle tylko, że na policji nie zgłosiłam zaginięcia żeby nie wyjść na wariatkę - no bo przecież ta jego koleżanka znała go lepiej, od dawna, znała jego rodzinę (ja nie), więc to chyba nie ja, jako nawet nie oficjalna dziewczyna powinnam się za to zabierać.
Poza tym nie sprawiał wrażenia desperata jak się ostatnim razem widzieliśmy. Było normalnie, więc założyłam, że to "coś" innego i to "coś" się niebawem wyjaśni bez moich histerii. Tym bardziej, że parę razy wspominał, że nie lubi jak mu się ktoś wpier... w jego sprawy. No to się nie chciałam "wpier", ale co przeżyłam przez te dni to moje.

A potem bam... polubił sobie filmik na fb. Ulga że nic mu nie jest niewyobrażalna.
Napisałam kolejnego maila. Zero odzewu. Obejrzałam filmik, raczej depresyjny. "No to może faktycznie nie chce gadać."
Przez kolejne dni polubił kilka kolejnych, napisał dwa zdania o niczym, ja wysłałam kolejnych kilka maili że rozumiem i niczego mi nie musi tłumaczyć jeśli potrzebuje pobyć sam, no i tak trochę o pierdołach o których zawsze mówiłam.
Ale dalej milczał, a ja wariowałam. Nie zadzwoniłam ani nie polazłam mu pod dom, no bo przecież jakby chciał to by odpisał chociaż słowo, na fb też raz się odezwałam. Nic. No to nic, ale myśli o tym dlaczego, co, czemu doprowadzały mnie do szaleństwa.
Potem wyraził swoje uczucia blokując maile ode mnie (dostałam informację zwrotną) i wywalając mnie z fb.

Czemu? Co ja zrobiłam? Ani bez jednego "spadaj"? Nic kompletnie? Wszystko ok, potem miesiąc milczenia i nakręcania moich strachów a potem blok? Zaczęłam się doszukiwać wszystkiego, próbowałam sobie przypomnieć co też tak strasznego zrobiłam, żeby mnie tak wywalić?
No nie zadzwoniłam, nie wysłałam smsa, ale w mailach miał przecież wyjaśnienie dlaczego.
Mało brakowało a napisałabym mu list z wyjaśnieniem każdej rzeczy, którą potencjalnie mógł źle zrozumieć, właściwie to zaczęłam go pisać...

Następnego dnia na mieście złapał mnie jego kumpel. Niby kumpel. Chyba raz go widziałam i nic poza "cześć" nie wymieniliśmy. Z bezładnych wyjaśnień zrozumiałam, że "zna kogoś, kto zna kogoś, kto zna moją przyjaciółkę" bla bla bla i że właśnie skojarzył fakty, że to ja jestem tą, której narzeczony umarł... i że po czymś takim nie zasługuję na to, żeby mnie tak traktować... i że on to zrobił specjalnie, żebym cierpiała. Że poczekał aż się zakocham, żeby mnie kopnąć w d. tak jak ona jego kopnęła a teraz robi z siebie w opowieściach bad boya i się ze mnie śmieje.

I to było po prostu... poza moją percepcją. Nie uwierzyłam, bo jak mogłam w coś takiego uwierzyć, ale inne "niezależne źródło" potwierdziło, że facet ma i miał się dobrze.
Po tym nie mogłam. Nic nie mogłam. Już nawet nie chodziło o to, czy byłam w nim zakochana czy nie, ale jak można w ogóle coś takiego wymyślić i zrobić?
Z jednej strony czułam ulgę, że jednak nie wydzwaniałam, nie próbowałam się czegoś dowiedzieć bardziej, nie wysłałam tego durnego listu, nie zaczęłam prosić tej jego koleżanki o numer do jego brata ani nie zrobiłam żadnej z tych rzeczy, które przychodziły mi do głowy, ale już samo to, że pisałam te maile, że martwiłam się o tego gnoja, o jego matkę, o wszystko, że go lubiłam, cieszyłam się na te spotkania w czasie kiedy on układał sobie jakieś chore plany... koszmar.
Jakby tego było mało znowu zaczęłam włazić na jego profile. I znalazłam. Moją historię, z mojego życia dodał opisując jako swoją i dyskutując o szczegółach ze znajomymi. I to nie na fb, chyba po to, żebym sobie mogła zobaczyć.
Obiecałam sobie, że nigdy więcej tam nie wejdę ani nie będę nawet próbowała nic sprawdzać. To dwa dni później przypadkiem, szukając zupełnie innej rzeczy znalazłam jego dyskusję z jakąś dziewczyną pod jej zdjęciem - z garścią dokładnie tych samych tekstów, które serwował mnie.

Przez dwa tygodnie jakby mnie nie było. Już nawet nie chodziło o niego ani o to co było. Ale przez to gadanie ani żadnego serialu który lubiłam, ani książki, ani nawet muzyki nie mogłam sobie włączyć, bo wszystko było skażone nim i jego durnotą.
Ale dobra... dwa tygodnie minęły, w tym czasie zdążyłam zamęczyć kilka osób niekończącymi się opowieściami o tym jaką idiotkę z siebie zrobiłam, potem wróciłam do jako takiej normy. Obsesyjnie słuchając "roar" Katy Perry, której wcześniej nie znosiłam.
Ostatecznie znacznie gorsze rzeczy już przeżyłam. Tylko ta świadomość, że ten gnojek ma satysfakcję z tego co zrobił... nie żeby mnie bolała, ale boleśnie uwierała. No i może nie tyle się z tym pogodziłam, co przestałam to okazywać.

No i ostatnio skupiłam się raczej na brawurowej próbie stworzenia związku z egipskim dziwakiem.
A dziś - ach, dziś - a właściwie wczoraj dowiedziałam się, że świr jest zdruzgotany, bo doszły go słuchy, że ja nie cierpię i non stop szlajam się po mieście z jakimiś facetami (nie wiem jakimi, najprawdopodobniej moi koledzy, którzy aktualnie byli zmuszeni do wysłuchiwania mojego użalania się nad sobą). I czuje się oszukany, bo wyszło na to, że spotkał kolejną (...).
On
czuje się
oszukany.

Wiem, że cała ta historia jest niedorzeczna, a moja radość w związku z tym, że on myśli, że mu nie wyszło - po tym jak mnie psychicznie i fizycznie doprowadził do stanu w którym czułam się jakby mnie ktoś ciągnął za samochodem po lesie - stawia mnie prawie na równi z nim, ale takiej ulgi i jakiegoś dziwnego... (szczęścia?) dawno nie czułam.
Takie "a masz ty cholero, prosto w twarz". Nigdy nie przypuszczałam, że wyjście na zdzirę może być tak satysfakcjonujące.
I jeszcze teraz do mnie dotarło, że to, że on ma mnie zablokowaną nie znaczy, że sam nie gapi się na moje profile w różnych miejscach. No to na wszelki wypadek dowaliłam radosnymi, miłosnymi pieśniami i zdjęciami z Egiptu z entuzjastycznymi podpisami sugerującymi, że się wybieram "na wakacje ;-)".
Niniejszym osiągnęłam stan mentalnej dwunastolatki. Też nie przypuszczałam, że to może być aż tak satysfakcjonujące.
['nic dla mnie nie znaczyłeś du***, nic a nic!']*

*- to nieprawda, ale przecież się nie dowie.

(przepraszam, ale musiałam się gdzieś wygadać)

---------- Dopisano o 03:12 ---------- Poprzedni post napisano o 03:10 ----------

Dobrze, że nie trafiłam na wizaż wcześniej, bo bym to nieszczęsne forum zaspamowała na amen swoimi wątpliwościami i żalami...
Przeczytałam całość i wow, nie mogę w to uwierzyć..., że też tacy faceci chodzą po świecie. Kurde aż się odechciewa wchodzić w jakiekolwiek relacje.

Do mnie napisał jakich chłopak na fb, całkiem całkiem, ale nawet nie mam ochoty z nim rozmawiać.
Ivy_rose jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-04, 10:48   #2874
TancerzTango
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 476
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

adeedra miałaś szczęście, że to tak szybko się skończyło. Mnie laska w takiej niepewności jak ten Twój koleś trzymała parę lat... Wiesz jak ciężko jest się pozbierać po latach i wrócić do normalności...
TancerzTango jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-04, 12:41   #2875
201607040950
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2015-07
Wiadomości: 7 272
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Cytat:
Napisane przez Ivy_rose Pokaż wiadomość
Przeczytałam całość i wow, nie mogę w to uwierzyć..., że też tacy faceci chodzą po świecie. Kurde aż się odechciewa wchodzić w jakiekolwiek relacje.
Oddając sprawiedliwość to pozostali faceci, którzy mnie zaczepiali najprawdopodobniej byli w porządku. Tak sobie wybrałam... i trwałam w tym, chociaż gdzieś tam czułam, że coś jest nie tak.

To beznadziejne... ale ja cały czas, już po uświadomieniu nadal mam jakiś cień nadziei, że chociaż odpisze mi na te maile i wyjaśni, że to nie tak, że po prostu nie chciał ze mną być i zachował się jak zwykły dupek, ale to wszystko nie było chorą grą.
Marne szanse na to, nawet nie chodzi o to, że chciałabym, żeby "wrócił", tylko żebym mogła się uwolnić od myśli, że spędzałam czas z takim padalcem. I od zastanawiania się, czy on to tak od początku wszystko całkowicie świadomie zrobił, czy wpadł na to w trakcie...

Cytat:
Napisane przez TancerzTango Pokaż wiadomość
Wiesz jak ciężko jest się pozbierać po latach i wrócić do normalności...
Takich lat sobie nie wyobrażam. Już po tym zaczynam się zastanawiać, czy wszyscy dookoła nie mają jakichś ukrytych motywów i niedorzecznych "planów" do zrealizowania. Wiele mi do słodkiego pogrążenia się w paranoi nie brakuje...
201607040950 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-04, 17:48   #2876
lagmina
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-11
Wiadomości: 63
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Ale mam ujowy nastrój.
Chyba jestem uzależniona od exa i powinnam isć do jakiegos psychiatry
Rozstaliśmy sie w kwietniu a od 3 miesięcy nie mamy ŻADNEGO kontaktu to chyba wystarczająco sporo czasu żeby dojśc do siebie...co prawda, nie leże dniami i nocami w łózku i nie płacze ale w srodku wcale nie jest dobrze, codziennie mi go brakuję, zupełnie wyparłam z pamięci złe chwile, tak bardzo tęsknię za naszymi zwykłymi, nudnymi dniami...
Bardzo często się zastanawiam czy on ma podobnie, czy jeszcze czasem o mnie mysli, zastanawia się co u mnie, rozmyśla nad tym jaki ja mam teraz do niego stosunek i co bym zrobiła gdyby sie odezwał...

Tak bardo sie boję, że te sny się sprawdza i któregoś dnia nie wytrzymam i do niego zadzwonie i zmarnuje ten długi okres w którym walczyłam ze sobą i próbowałam sobie radzic bez niego, wszystko zacznie sie od poczatku.
Mam wrażenie, że jedynym sposobem by raz na zawsze to zakończyć jest zerwanie przez niego, powiedzenie, ze nie chce mnie znać i ucięcie kontaktów tylke, że on ma tak jak ja bo już kiedyś zrywaliśmy z jego inicjatywy i też długo nie wytrzymał co zabawne twierdzi, że jest ode mnie uzalezniony
Tak chyba włąsnie się dzieje gdy dwójka toksycznych ludzi postanowi się ze soba związać
lagmina jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-04, 20:30   #2877
antidotum89
Wtajemniczenie
 
Avatar antidotum89
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: okolice Krakowa
Wiadomości: 2 797
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Hej....jak samopoczucie u Was? Ją czuje dziwną pustkę,taka prawdziwą. Nie tesknie,nie szlocham, nie rozpamietuje. Ale też nie nienawidzę... Chyba już od dawna nie kochała tylko nie umialam tego nazwać. Bo chyba nie da się przejść z taka obojętnością do kogoś z kim Sie było 3 lata...?
__________________




"Cause I may be bad but I'm perfectly good at it "




antidotum89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-04, 21:00   #2878
elasticheart
Raczkowanie
 
Avatar elasticheart
 
Zarejestrowany: 2015-04
Wiadomości: 83
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Zerwałam z facetem po tym jak mi powiedział, że w razie wpadki, on jest za aborcją, a jakbym urodziła jednak, to on nie chciał by go poznać. Ale ze mną mogłby się dalej widywać. Ogólnie ani dzieci ani ślubu nie chciałby mieć nigdy, ja powiedziałam, że w takim razie nie możemy się dalej spotykac. Strasznie płakałam przy tych słowach, on mnie pocieszał, przepraszał za jego podejście. Ale po paru dniach było mi go tak strasznie brak, że stwierdziłam, że nie chce dzieci ani ślubu, ze chce tylko jego. W niedziele powiedział mi, że chciałby być ze mną i mnie kocha, a ja głupia już zadowolona latałam. Następnego dnia powiedział mi, że on mówił to po pijaku, że cały dzień go to gryzło, bo on nie potrafi ze mną być, że nie chce bym jeszcze kiedykolwiek była przez niego taka smutna. Ten kretyn nie pomyślał, że jak zabawi się moimi uczuciami, to będzie jeszcze gorzej? Napisałam mu, że to on na mnie nie zasługuje i że jest dla mnie totalnym zerem przez to, że nie miał skrupułów, by zrobic mnie w kulki. W każdym bądź razie wieczory są najgorsze, gdy mam wiele czasu, gdy myślę o nim. Tesknie za nim, ale nigdy mu nie wybaczę. Najchetniej rozkwasiłabym mu tą głupią twarz.
elasticheart jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-04, 21:07   #2879
Rysunkowiec
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2012-06
Lokalizacja: Wielkopolskie
Wiadomości: 496
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Cytat:
Napisane przez elasticheart Pokaż wiadomość
Zerwałam z facetem po tym jak mi powiedział, że w razie wpadki, on jest za aborcją, a jakbym urodziła jednak, to on nie chciał by go poznać. Ale ze mną mogłby się dalej widywać. Ogólnie ani dzieci ani ślubu nie chciałby mieć nigdy, ja powiedziałam, że w takim razie nie możemy się dalej spotykac. Strasznie płakałam przy tych słowach, on mnie pocieszał, przepraszał za jego podejście. Ale po paru dniach było mi go tak strasznie brak, że stwierdziłam, że nie chce dzieci ani ślubu, ze chce tylko jego. W niedziele powiedział mi, że chciałby być ze mną i mnie kocha, a ja głupia już zadowolona latałam. Następnego dnia powiedział mi, że on mówił to po pijaku, że cały dzień go to gryzło, bo on nie potrafi ze mną być, że nie chce bym jeszcze kiedykolwiek była przez niego taka smutna. Ten kretyn nie pomyślał, że jak zabawi się moimi uczuciami, to będzie jeszcze gorzej? Napisałam mu, że to on na mnie nie zasługuje i że jest dla mnie totalnym zerem przez to, że nie miał skrupułów, by zrobic mnie w kulki. W każdym bądź razie wieczory są najgorsze, gdy mam wiele czasu, gdy myślę o nim. Tesknie za nim, ale nigdy mu nie wybaczę. Najchetniej rozkwasiłabym mu tą głupią twarz.

Faceci to sa jednak mistrzowie bawienia się uczuciami ...


U mnie wieczory sa spoko, gorzej z porankami człowiek się budzi a mysli ma takie senne, niekontrolowane, a w nich oczywiście on
__________________
,,Chcę kochać i być kochanym"
Rysunkowiec jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-08-04, 21:14   #2880
elasticheart
Raczkowanie
 
Avatar elasticheart
 
Zarejestrowany: 2015-04
Wiadomości: 83
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII

Cytat:
Napisane przez Rysunkowiec Pokaż wiadomość
Faceci to sa jednak mistrzowie bawienia się uczuciami ...


U mnie wieczory sa spoko, gorzej z porankami człowiek się budzi a mysli ma takie senne, niekontrolowane, a w nich oczywiście on
Wkoncu przejdzie... Poznamy jakis fajnych, normalnych mezczyzn, a nie świnie!
elasticheart jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2015-10-27 19:56:53


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 21:56.






© 2000 - 2025 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.