![]() |
#2851 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-06
Lokalizacja: Wielkopolskie
Wiadomości: 496
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
Boże jaka ja jestem dziewczyny głupia
![]() Napisałam do mojego byłego czy możemy pogadac i wyjaśnić sobie ostatnie wydarzenia, w końcu rozstaliśmy się pokojowo. Nie odpisał ![]()
__________________
,,Chcę kochać i być kochanym" |
![]() ![]() |
![]() |
#2852 |
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: okolice Krakowa
Wiadomości: 2 797
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
Dziewczyny pomocy.mislyscie sytuację że to Wy rozstalyscie się z facetem a to on nie mógł sobie poradzić,pisał do Was,dzwonił kontaktował się z Waszy mi przyjaciółmi? Ją tak mam i nie wiem co zrobic
__________________
"Cause I may be bad but I'm perfectly good at it " |
![]() ![]() |
![]() |
#2853 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2015-06
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 192
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
Cytat:
![]() ![]() ![]() Nie wiem co Ci poradzić, na to chyba nie ma rady,musisz to jakoś przetrwać. Bo chyba "daj sobie z nim spokój", "zapomnij o nim" mimo że słuszne tu nie podziała ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
#2854 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-11
Wiadomości: 63
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
Dziewczyny czuję sie jak alkoholiczka, która co prawda już nie piję ale mimo wszystko bardzo pragnie tego alkoholu
![]() |
![]() ![]() |
![]() |
#2855 |
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2008-12
Wiadomości: 2 557
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
Wiem, może powinnam. Ale nim go sprawdziłam wysłałam mu swoje zdjęcia..
W dodatku nie wiem jak to zrobiłam ale przez pomyłkę zaplatalo się jedno z ex:-/ porażka na całej linii. Jakoś tak mam obawy ze się zemści wykorzystując moje foty.nie wiem jakieś takie głupie myśli mam.. Wgl cały czas pisze. Co zA żenada. Spytałam i napisał ze od jakiegoś czasu jest.sam a na portalu szuka bratnią duszy. RZYGAM
__________________
happines depends upon ourselves |
![]() ![]() |
![]() |
#2856 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2015-06
Wiadomości: 38
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
Cytat:
![]() Trzymaj się kochana ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
#2857 | |
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2013-08
Wiadomości: 584
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
Cytat:
Edytowane przez gamblenka Czas edycji: 2015-08-03 o 01:36 |
|
![]() ![]() |
![]() |
#2858 |
BAN stały
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 476
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
|
![]() ![]() |
![]() |
#2859 |
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2013-08
Wiadomości: 584
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
|
![]() ![]() |
![]() |
#2860 |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2015-06
Wiadomości: 29
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
Dziewczyny, Jestem w trakcie rozstania, właściwie rozstaliśmy się z wielkim hukiem 13 czerwca (po 5,5 roku - to była moja decyzja bo nie było namiętności, bo nie było już bliskości, bo zdradziłam, bo byłam okłamywana, bo straciłam do niego zaufanie...), nie mieszkaliśmy razem może przez tydzień, a tak nadal pod jednym dachem... Pod koniec tygodnia wyprowadzam się i nie wiem czy dobrze zrobiłam decydując się na to wszystko. Spędziliśmy razem wspólny weekend ponad tydzień temu (zaprosił mnie gdzieś) i mimo oddalenia od siebie, znowu teraz czuję jak jesteśmy blisko i jak zbliżamy się coraz bardziej. On nawet w nocy skrada się aby przy mnie spać bo bez mojego zapachu nie umie zasnąć... Odczuwam straszną pustkę. Tęsknię za nim strasznie. chcę się przytulić, zbliżyć jeszcze bardziej. Poczuć jego zapach.
I przez te wszystkie odczucia, wariuję. Na prawdę nie wiem czy to jest OK, co ja narobiłam w ogóle?! Ale przecież narobiłam tak bo tak czułam wtedy, szłam za głosem serca, a teraz z kolei serce woła inaczej. Już sama nie wiem co jest prawdziwym odczuciem a co wyimaginowanym. Nie wiem czy chcę się rozstawać. Nie wiem czy potrafię ![]() To ja jestem ta zła teraz bo On robi wszystko abyśmy znowu byli razem. Tak bardzo się stara, pomaga mi, nawet robi zakupy czy, daje mi kwiaty - czym mnie strasznie zaskoczył. Chce mi nawet pomóc przy przeprowadzce, psychicznie mnie również bardzo wspiera. Wbrew wszystkim i wszystkiemu to na niego mogę właśnie liczyć. Perspektywa życia samej, bez niego, mnie przeraża. Znając życie nie trafię na drugiego takiego człowieka, który tak mnie bardzo kocha przy moim tak z☠☠☠anym charakterze i humorach. Do tego świadomość, że dla niego nie ma żadnej innej też mi nie pomaga. Był u innej kobiety od naszego rozstania i nie potrafił nic zrobić (w sensie myślał o mnie, nawet wtedy kiedy inna była w pełni gotowa) - wiem bo mi opowiedział. Nie spaliśmy ze sobą od kwietnia a on nie potrafi z inną kobietą... CO JA MAM ROBIĆ?! Może dać nam jeszcze szansę? Kompletnie się potraciłam. |
![]() ![]() |
![]() |
#2861 |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2014-01
Wiadomości: 15
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
Ej, a mi z kolei jest źle, że on tak jak go poprosiłam odciął się ode mnie totalnie, bo miałam chyba mimo wszystko jakąś nadzieję, że jak go pozbawię totalnie dostępu do swojej osoby to on zatęskni za czymkolwiek. Mógłby nawet wysłać głupiego smsa po pijaku, że tęskni za mną fizycznie, a ja bym mogła się uśmiechnąć pod nosem i go wyśmiać, być górą w tej sytuacji, ale to się nie dzieje i się nie wydarzy, buu...
Nie wiem dlaczego potrzebuję zapewnienia o atrakcyjności właśnie od niego, nie potrafię już sobie tego racjonalizować w żaden sposób. U nas w sumie było tak, że ktoś z boku by właśnie pomyślał, że przeciętny chłopak ma dziewczynę, która wizualnie jest od niego lepsza. I na samym początku właśnie on mi się fizycznie nie podobał, to przyszło z czasem, a na końcu sytuacja się odwróciła i to nagle on chciał jakiś lepszy wizualnie model - sam powiedział, że mu dodałam pewności siebie, uroczo. Jakbym na początku tej znajomości miała jakiś proroczy sen, że ta sytuacja odwróci się o 180 stopni, że to mi będzie zależeć, a jemu nie, że to ja będę go chciała, a on mnie nie i że będę czuć sympatię do tego jego obskurnego mieszkania, gdzie będąc pierwszy raz miałam w głowie, że pewnie już nigdy się tu nie znajdę, to chyba bym się śmiała najbardziej w życiu z absurdalności tej sytuacji. Ale jednak - to ani nie jest śmieszne i do tego stało się naprawdę. 0_O I jak tu myśleć o sobie dobrze. Edytowane przez 5486b9ac7bac4ebde800c96b436225c9a7925659_5ff64f3934c7e Czas edycji: 2015-08-03 o 13:11 |
![]() ![]() |
![]() |
#2862 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2015-06
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 192
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
też mi się wydaje, że jak nie będę się odzywać to za mną zatęskni
![]() |
![]() ![]() |
![]() |
#2863 |
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2014-01
Lokalizacja: Malbork
Wiadomości: 1 018
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
Moj zatesnil jak dowiedzial sie ze spotykam sie z kims
Wysłane z mojego LG-P700 przy użyciu Tapatalka
__________________
Paradoksalnie - gdy masz depresyjną osobowość, lepiej dajesz sobie radę z przewlekłym bólem. Lepiej dajesz sobie radę z sytuacjami, które nie dają nadziei na poprawę. ![]() Nie warto martwić się czymś, czego nie można uniknąć. Dość będzie zmartwień, kiedy to nastąpi. |
![]() ![]() |
![]() |
#2864 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2015-06
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 192
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
|
![]() ![]() |
![]() |
#2865 |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2010-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
Ale mam dzisiaj doła, najchętniej bym sie w tym dole kazała zasypać toną piasku
![]() ![]() Dobrze, że jest to forum bo do niedawna wydawało mi się, ze tylko ja mam taki problem. A tu nasze sytuacje i zachowania są bardzooo podobne. Ehh mam nadzieję, że kiedyś kazda z nas napisze: jestem najszczesliwsza kobietą na ziemi. Niestety jak narazie w to nie wierzę ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
#2866 |
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: okolice Krakowa
Wiadomości: 2 797
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
Hej dziewczyny...wiecie co sobie uświadomiłam? Że jestem strasznie ciętą na facetów...jak jakiś okaże mi zainteresowanie to jestem antyypatyczna do bolu:/
Z jednej strony chciałabym kogosmpoznac,chodzić na randki.... A z drugiej? Nie wiem czy umiem.gdzie się poznaje facetów?:p
__________________
"Cause I may be bad but I'm perfectly good at it " |
![]() ![]() |
![]() |
#2867 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-04
Wiadomości: 41
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
Mi juz ponad tydzien mija odkad nie jestesmy razem, ale tez lape dolki, bo wlasnie przez ten kontakt ktory jeszcze mamy...Musimy rozwiazac sprawy z mieszkaniem, a on pisze prosi zebym wrocila. Tego nie zrobie bo to strzal w kolano. Ale np wczoraj przyszedl pod klatke tam gdzie mieszkam i chcial chwile pogadac, wychudzony strasznie...mowil ze przez tydz bardzo schudl, malo je. No taaak, bo kto mu ma teraz obiadki gotowac? Powiedzialam ze zdania nie zmienie, poszedl ze spuszczona glowa. A dzis rano dostalam wiadomosc czy nie moglibysmy spotykac sie na sex bez zobowiazac !!! I co to jest milosc??? Ta propozycja kest troche nie na miejscu, ale on zna moja slabosc do sexu i mysli ze tym mnie do siebie przyciagnie..Poza tym dla mnie to chore, bo jak bylismy w zwiazku to sex srednio co tydz i do tego wolal sie masturbowac przy pornografii niz uprawiac sex, wiec dla mnie to w ogole popierdzielona sprawa! Nie chce miec juz z nim nic wspolnego. Tak chcialam zeby sie nam udalo, tez lubilam wtulac sie w jego cialo, trzymac za reke na spacerze i tez mi tego btakuje, ale kurde to jest za malo zeby stworzyc normalny zwiazek..
|
![]() ![]() |
![]() |
#2868 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2013-08
Wiadomości: 108
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
Cytat:
__________________
"Kiedy Bóg chce ci zrobić podarunek, zwykle opakowuje go w kłopot. Im większy podarunek otrzymujesz, tym większym kłopotem Bóg go maskuje." |
|
![]() ![]() |
![]() |
#2869 |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2015-07
Wiadomości: 25
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
Cześć wszystkim. Nie sądziłam że kiedyś trafię w takie miejsce ale tydzień temu również zerwałam z chłopakiem. Zrobiłam to, bo nie był pewny czy mnie kocha. Dzięki temu już wiem że nie, bo pomimo tego że co jakiś czas pisze mi smsy z podziękowaniami za wspaniały związek i prośbami o kontakt za jakiś czas, wcale nie planuje żadnych powrotów i żyje już swoim życiem. Tymczasem ja nie mogę się pozbierać, codziennie czuję się tak samo okropnie i walczę ze sobą żeby do niego nie zadzwonić i błagać o powrót. Wiem że to najgorsze co mogłabym zrobić i mam nadzieję że uda mi się zachować w tym wszystkim jakieś resztki godności.
Jestem teraz zupełnie sama, w jeszcze niedawno naszym wspólnym mieszkaniu i chyba zapłaczę się na śmierć... |
![]() ![]() |
![]() |
#2870 | ||
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-06
Lokalizacja: Wielkopolskie
Wiadomości: 496
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
Cytat:
![]() ---------- Dopisano o 22:56 ---------- Poprzedni post napisano o 22:54 ---------- Cytat:
![]()
__________________
,,Chcę kochać i być kochanym" |
||
![]() ![]() |
![]() |
#2871 |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2014-01
Wiadomości: 15
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
No i sobie wykrakałam. Były udzielił mi się pod zdjęciem na instagramie i mieliśmy obojętną wymianę zdań. I to jest okropne... Niby najbliższa osoba, a skończyliśmy tak żałośnie - obcy, obojętni, wrodzy na portalu społecznościowym, haha. Oczywiście to usunęłam, bo nie chcę serwować pokazówek znajomym. I teraz wiem, że już na pewno się nie odezwie, a jeśli już to w czasie kiedy nie zrobi to już na mnie takiego wrażenia. No i w sumie nie chcę żeby się odzywał, nie w formie, która mnie będzie smucić... Założyłam sobie dzisiaj konto na badoo, w sumie tylko po to, żeby pogadać, ale teraz mam wrazenie, że ciagle nawet do tego się nie nadaję.
|
![]() ![]() |
![]() |
#2872 |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2015-07
Wiadomości: 7 272
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
Jestem wariatką, ale w tej chwili czuję, że mam ochotę zwariować ze szczęścia (chociaż to ze "szczęściem" nie ma nic wspólnego).
Parę miesięcy temu poznałam faceta. Od pierwszej chwili rozmawiało nam się fajnie. Potem dzień w dzień, właściwie bez większych przerw (może 3-4 dni kiedy się nie widzieliśmy) spędzaliśmy po kilka godzin dziennie razem, czasem kilkanaście doliczając kontakty przez internet. Rozmawialiśmy o wszystkim... miałam jakieś dziwne przeczucia, ale nie potrafiłam ich zinterpretować. Wydawało mi się, że to może przez to, że to było takie pierwsze poważne "coś" odkąd straciłam narzeczonego, albo dlatego, że sprawiał wrażenie normalnego, sympatycznego faceta. Żaden z moich poprzednich nie sprawiał takiego wrażenia, zawsze był w tym jakiś hardkor, jakaś jazda po bandzie, a ostatecznie wszystko było dobrze. Nawet rozstania przebiegały po ludzku, bez wzajemnych pretensji, kłótni ani niczego takiego. No i ignorowałam wszystkie podejrzane sygnały, bo zawzięłam się, że nie będę się doszukiwać nie wiadomo czego w "niczym". No bo tak na zdrowy rozum nie było nic czego mogłabym się czepić, to były tylko takie dziwne przeczucia bez żadnych argumentów, które mogłabym jasno sprecyzować. Wszystko było tak "inaczej". W żartach, bo w żartach, ale planowaliśmy ślub i imiona dla dzieci - śmiejąc z tego, ale mimo wszystko. Idiotycznie było, bo im więcej rozmawialiśmy tym więcej rzeczy nas łączyło. Podobne doświadczenia z dzieciństwa, poglądy, książki, filmy, okazało się, że nawet nasze skrajnie dziwaczne gusta muzyczne nam odpowiadają (chociaż się nie pokrywały i mnóstwo rzeczy sobie wzajemnie polecaliśmy). Tak samo w żartach non stop nazywał mnie swoją "narzeczoną" - na początku bolało, ale potem nawet to polubiłam. A któregoś dnia po prostu zamilkł. Nic szczególnego się nie wydarzyło, a przynajmniej nic złego co mogłabym zauważyć. Wcześniej kilka razy wspominał, że źle ze zdrowiem jego matki, odwoził ją do szpitala. Uprzedzał też, że czasem znika na kilka dni bo potrzebuje pobyć sam więc jedzie nad morze czy w góry i tam siedzi póki nie minie mu dziwny nastrój. Do tego nadal przeżywał rozstanie ze swoją długoletnią dziewczyną, która miesiącami go okłamywała, zdradzała, a na koniec poniżyła i okradła. Pierwszego dnia - ok, pomyślałam, że nie odzywa się bo późno wrócił z pracy i zasnął "albo coś". Drugiego - było już dziwnie, ale uznałam, że skoro milczy to musi mieć jakiś powód. Potem zaczęłam się martwić, że może coś z jego matką zmieniło się z "źle" w "bardzo źle" i uznałam, że ostatnia rzecz jakiej potrzebuje to moje telefony, więc napisałam maila (widziałam, że sprawdza tego maila kilka razy dziennie, no to jakby coś złego się stało to bym go nie wkurzyła dzwonieniem, ale dała do zrozumienia, że nie mam go gdzieś - przynajmniej tak pomyślałam). Kolejne kilka dni... mniejsza o szczegóły. Na maile, których zebrało się już trzy nie odpisał, nie odezwał się do mnie bezpośrednio, znaku życia nie dał, za to dostałam garść sugestii od jego cholernej koleżanki z których mogłam sobie wywnioskować, że tym razem być może pojechał "gdzieś" z zamiarem zrobienia sobie czegoś (w domyśle samobójstwa). Mieszkanie zamknięte na cztery spusty, telefon wyłączony, nikt nie wiedział gdzie jest, co robi ani kiedy wróci "ale na pewno nie ma się czym martwić". Przekopałam co mogłam, sprawdziłam gdzie mogłam... kamień w wodę. Tyle tylko, że na policji nie zgłosiłam zaginięcia żeby nie wyjść na wariatkę - no bo przecież ta jego koleżanka znała go lepiej, od dawna, znała jego rodzinę (ja nie), więc to chyba nie ja, jako nawet nie oficjalna dziewczyna powinnam się za to zabierać. Poza tym nie sprawiał wrażenia desperata jak się ostatnim razem widzieliśmy. Było normalnie, więc założyłam, że to "coś" innego i to "coś" się niebawem wyjaśni bez moich histerii. Tym bardziej, że parę razy wspominał, że nie lubi jak mu się ktoś wpier... w jego sprawy. No to się nie chciałam "wpier", ale co przeżyłam przez te dni to moje. A potem bam... polubił sobie filmik na fb. Ulga że nic mu nie jest niewyobrażalna. Napisałam kolejnego maila. Zero odzewu. Obejrzałam filmik, raczej depresyjny. "No to może faktycznie nie chce gadać." Przez kolejne dni polubił kilka kolejnych, napisał dwa zdania o niczym, ja wysłałam kolejnych kilka maili że rozumiem i niczego mi nie musi tłumaczyć jeśli potrzebuje pobyć sam, no i tak trochę o pierdołach o których zawsze mówiłam. Ale dalej milczał, a ja wariowałam. Nie zadzwoniłam ani nie polazłam mu pod dom, no bo przecież jakby chciał to by odpisał chociaż słowo, na fb też raz się odezwałam. Nic. No to nic, ale myśli o tym dlaczego, co, czemu doprowadzały mnie do szaleństwa. Potem wyraził swoje uczucia blokując maile ode mnie (dostałam informację zwrotną) i wywalając mnie z fb. Czemu? Co ja zrobiłam? Ani bez jednego "spadaj"? Nic kompletnie? Wszystko ok, potem miesiąc milczenia i nakręcania moich strachów a potem blok? Zaczęłam się doszukiwać wszystkiego, próbowałam sobie przypomnieć co też tak strasznego zrobiłam, żeby mnie tak wywalić? No nie zadzwoniłam, nie wysłałam smsa, ale w mailach miał przecież wyjaśnienie dlaczego. Mało brakowało a napisałabym mu list z wyjaśnieniem każdej rzeczy, którą potencjalnie mógł źle zrozumieć, właściwie to zaczęłam go pisać... Następnego dnia na mieście złapał mnie jego kumpel. Niby kumpel. Chyba raz go widziałam i nic poza "cześć" nie wymieniliśmy. Z bezładnych wyjaśnień zrozumiałam, że "zna kogoś, kto zna kogoś, kto zna moją przyjaciółkę" bla bla bla i że właśnie skojarzył fakty, że to ja jestem tą, której narzeczony umarł... i że po czymś takim nie zasługuję na to, żeby mnie tak traktować... i że on to zrobił specjalnie, żebym cierpiała. Że poczekał aż się zakocham, żeby mnie kopnąć w d. tak jak ona jego kopnęła a teraz robi z siebie w opowieściach bad boya i się ze mnie śmieje. I to było po prostu... poza moją percepcją. Nie uwierzyłam, bo jak mogłam w coś takiego uwierzyć, ale inne "niezależne źródło" potwierdziło, że facet ma i miał się dobrze. Po tym nie mogłam. Nic nie mogłam. Już nawet nie chodziło o to, czy byłam w nim zakochana czy nie, ale jak można w ogóle coś takiego wymyślić i zrobić? Z jednej strony czułam ulgę, że jednak nie wydzwaniałam, nie próbowałam się czegoś dowiedzieć bardziej, nie wysłałam tego durnego listu, nie zaczęłam prosić tej jego koleżanki o numer do jego brata ani nie zrobiłam żadnej z tych rzeczy, które przychodziły mi do głowy, ale już samo to, że pisałam te maile, że martwiłam się o tego gnoja, o jego matkę, o wszystko, że go lubiłam, cieszyłam się na te spotkania w czasie kiedy on układał sobie jakieś chore plany... koszmar. Jakby tego było mało znowu zaczęłam włazić na jego profile. I znalazłam. Moją historię, z mojego życia dodał opisując jako swoją i dyskutując o szczegółach ze znajomymi. I to nie na fb, chyba po to, żebym sobie mogła zobaczyć. Obiecałam sobie, że nigdy więcej tam nie wejdę ani nie będę nawet próbowała nic sprawdzać. To dwa dni później przypadkiem, szukając zupełnie innej rzeczy znalazłam jego dyskusję z jakąś dziewczyną pod jej zdjęciem - z garścią dokładnie tych samych tekstów, które serwował mnie. Przez dwa tygodnie jakby mnie nie było. Już nawet nie chodziło o niego ani o to co było. Ale przez to gadanie ani żadnego serialu który lubiłam, ani książki, ani nawet muzyki nie mogłam sobie włączyć, bo wszystko było skażone nim i jego durnotą. Ale dobra... dwa tygodnie minęły, w tym czasie zdążyłam zamęczyć kilka osób niekończącymi się opowieściami o tym jaką idiotkę z siebie zrobiłam, potem wróciłam do jako takiej normy. Obsesyjnie słuchając "roar" Katy Perry, której wcześniej nie znosiłam. Ostatecznie znacznie gorsze rzeczy już przeżyłam. Tylko ta świadomość, że ten gnojek ma satysfakcję z tego co zrobił... nie żeby mnie bolała, ale boleśnie uwierała. No i może nie tyle się z tym pogodziłam, co przestałam to okazywać. No i ostatnio skupiłam się raczej na brawurowej próbie stworzenia związku z egipskim dziwakiem. A dziś - ach, dziś - a właściwie wczoraj dowiedziałam się, że świr jest zdruzgotany, bo doszły go słuchy, że ja nie cierpię i non stop szlajam się po mieście z jakimiś facetami (nie wiem jakimi, najprawdopodobniej moi koledzy, którzy aktualnie byli zmuszeni do wysłuchiwania mojego użalania się nad sobą). I czuje się oszukany, bo wyszło na to, że spotkał kolejną (...). On czuje się oszukany. Wiem, że cała ta historia jest niedorzeczna, a moja radość w związku z tym, że on myśli, że mu nie wyszło - po tym jak mnie psychicznie i fizycznie doprowadził do stanu w którym czułam się jakby mnie ktoś ciągnął za samochodem po lesie - stawia mnie prawie na równi z nim, ale takiej ulgi i jakiegoś dziwnego... (szczęścia?) dawno nie czułam. Takie "a masz ty cholero, prosto w twarz". Nigdy nie przypuszczałam, że wyjście na zdzirę może być tak satysfakcjonujące. I jeszcze teraz do mnie dotarło, że to, że on ma mnie zablokowaną nie znaczy, że sam nie gapi się na moje profile w różnych miejscach. No to na wszelki wypadek dowaliłam radosnymi, miłosnymi pieśniami i zdjęciami z Egiptu z entuzjastycznymi podpisami sugerującymi, że się wybieram "na wakacje ;-)". Niniejszym osiągnęłam stan mentalnej dwunastolatki. Też nie przypuszczałam, że to może być aż tak satysfakcjonujące. ['nic dla mnie nie znaczyłeś du***, nic a nic!']* *- to nieprawda, ale przecież się nie dowie. (przepraszam, ale musiałam się gdzieś wygadać) ---------- Dopisano o 03:12 ---------- Poprzedni post napisano o 03:10 ---------- Dobrze, że nie trafiłam na wizaż wcześniej, bo bym to nieszczęsne forum zaspamowała na amen swoimi wątpliwościami i żalami... |
![]() ![]() |
![]() |
#2873 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2015-06
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 192
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
Cytat:
Do mnie napisał jakich chłopak na fb, całkiem całkiem, ale nawet nie mam ochoty z nim rozmawiać. |
|
![]() ![]() |
![]() |
#2874 |
BAN stały
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 476
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
adeedra miałaś szczęście, że to tak szybko się skończyło. Mnie laska w takiej niepewności jak ten Twój koleś trzymała parę lat... Wiesz jak ciężko jest się pozbierać po latach i wrócić do normalności...
|
![]() ![]() |
![]() |
#2875 | |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2015-07
Wiadomości: 7 272
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
Cytat:
To beznadziejne... ale ja cały czas, już po uświadomieniu nadal mam jakiś cień nadziei, że chociaż odpisze mi na te maile i wyjaśni, że to nie tak, że po prostu nie chciał ze mną być i zachował się jak zwykły dupek, ale to wszystko nie było chorą grą. Marne szanse na to, nawet nie chodzi o to, że chciałabym, żeby "wrócił", tylko żebym mogła się uwolnić od myśli, że spędzałam czas z takim padalcem. I od zastanawiania się, czy on to tak od początku wszystko całkowicie świadomie zrobił, czy wpadł na to w trakcie... Takich lat sobie nie wyobrażam. Już po tym zaczynam się zastanawiać, czy wszyscy dookoła nie mają jakichś ukrytych motywów i niedorzecznych "planów" do zrealizowania. Wiele mi do słodkiego pogrążenia się w paranoi nie brakuje... |
|
![]() ![]() |
![]() |
#2876 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-11
Wiadomości: 63
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
Ale mam ujowy nastrój.
Chyba jestem uzależniona od exa i powinnam isć do jakiegos psychiatry ![]() Rozstaliśmy sie w kwietniu a od 3 miesięcy nie mamy ŻADNEGO kontaktu to chyba wystarczająco sporo czasu żeby dojśc do siebie...co prawda, nie leże dniami i nocami w łózku i nie płacze ale w srodku wcale nie jest dobrze, codziennie mi go brakuję, zupełnie wyparłam z pamięci złe chwile, tak bardzo tęsknię za naszymi zwykłymi, nudnymi dniami... Bardzo często się zastanawiam czy on ma podobnie, czy jeszcze czasem o mnie mysli, zastanawia się co u mnie, rozmyśla nad tym jaki ja mam teraz do niego stosunek i co bym zrobiła gdyby sie odezwał... Tak bardo sie boję, że te sny się sprawdza i któregoś dnia nie wytrzymam i do niego zadzwonie i zmarnuje ten długi okres w którym walczyłam ze sobą i próbowałam sobie radzic bez niego, wszystko zacznie sie od poczatku. Mam wrażenie, że jedynym sposobem by raz na zawsze to zakończyć jest zerwanie przez niego, powiedzenie, ze nie chce mnie znać i ucięcie kontaktów tylke, że on ma tak jak ja bo już kiedyś zrywaliśmy z jego inicjatywy i też długo nie wytrzymał co zabawne twierdzi, że jest ode mnie uzalezniony ![]() Tak chyba włąsnie się dzieje gdy dwójka toksycznych ludzi postanowi się ze soba związać ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
#2877 |
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: okolice Krakowa
Wiadomości: 2 797
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
Hej....jak samopoczucie u Was? Ją czuje dziwną pustkę,taka prawdziwą. Nie tesknie,nie szlocham, nie rozpamietuje. Ale też nie nienawidzę... Chyba już od dawna nie kochała tylko nie umialam tego nazwać. Bo chyba nie da się przejść z taka obojętnością do kogoś z kim Sie było 3 lata...?
__________________
"Cause I may be bad but I'm perfectly good at it " |
![]() ![]() |
![]() |
#2878 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2015-04
Wiadomości: 83
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
Zerwałam z facetem po tym jak mi powiedział, że w razie wpadki, on jest za aborcją, a jakbym urodziła jednak, to on nie chciał by go poznać. Ale ze mną mogłby się dalej widywać.
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
#2879 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-06
Lokalizacja: Wielkopolskie
Wiadomości: 496
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
Cytat:
Faceci to sa jednak mistrzowie bawienia się uczuciami ... ![]() U mnie wieczory sa spoko, gorzej z porankami ![]() ![]()
__________________
,,Chcę kochać i być kochanym" |
|
![]() ![]() |
![]() |
#2880 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2015-04
Wiadomości: 83
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIII
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
|



Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 21:56.