![]() |
#151 | |
po drugiej stronie szafy
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 748
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
Cytat:
I nie, tu nie chodzi o to żeby być identycznie ambitnym i rywalizować, ale żeby mieć podobne podejście do tematu, żeby nie wyszło potem poczucie pokrzywdzenia. Jeśli ja zasuwam żeby było nam lepiej, a druga strona cóż, po prostu radośnie to przyjmuje do wiadomości i korzysta, nie wysilając się w żadnej możliwej formie, to wiadomo że będę się czuć źle w takim układzie. Wręcz przeciwnie, to właśnie pięknie się potwierdza - ważne jest podobne spojrzenie, podobne cele życiowe itd. Jeśli tego nie ma, robi się problem.
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#152 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 3 019
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
Cytat:
![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#153 | |
BAN stały
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: ostatni bastion obiektywizmu
Wiadomości: 9 515
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
Cytat:
Właśnie. Czyli nie rozmawiamy o osobach o różnych ambicjach. To też ma znaczenie czy ta kasjerka w Biedrze to tak chwilowo czy jej to odpowiada na stałe. |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#154 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 3 019
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
Cytat:
Przykładowo kiedyś ochroniarze z licencją czy taksówkarze zarabiali kupę kasy, bo niewiele osób posiadało licencję na broń czy taksówkarską, a hydraulicy/stolarze/elektrycy to było najgorzej płatne zajęcie. Teraz ochroniarzowi bez licencji proponuje się 3zł/h, a temu z licencją 8zł/h (więc super wypas, nie?), a taksówkarzy z rynku wypierają przewoźnicy, którzy dzięki temu, że nie muszą płacić podatków, bo są zatrudniani przez zewnętrzne podmioty, mogą zaoferować dużo niższe stawki + lepszą jakość usług (zrzeszająca przewoźników firma zajmuje się pozyskiwaniem i obsługą klientów), z kolei wykwalifikowani pracownicy fizyczni są coraz lepiej opłacani i ich zarobki nadal będą rosły, bo młode pokolenie w znakomitej większości nie chce lub nie umie pobrudzić sobie rączek. Umiejętność wyczucia rynku i przewidywania trendów nie ma absolutnie nic wspólnego z ambicją, zresztą umiejętność robienia pieniędzy też nie. Po prostu albo ktoś jest przedsiębiorczy albo nie. Jeśli ktoś nadaje się na przedsiębiorcę, to może podstawówki nie skończyć i być ignorantem w wielu dziedzinach a i tak trzepać kasę, bo jak będzie potrzebował eksperckiej wiedzy w jakimś temacie, to po prostu zatrudni eksperta. Z kolei ktoś mocno wyedukowany i wyspecjalizowany w jednej dziedzinie (a nie sposób znać się i wybitnie, i na wszystkim) może mieć ogromny problem z zarobkami, kiedy zmieni się rynek, i zapotrzebowanie na umiejętności, które doskonalił całe życie, zmaleje, lub kiedy konkurencja wzrośnie tj. na rynku przybędzie ludzi z analogicznymi umiejętnościami i podobnym doświadczeniem. Do bycia cenionym na rynku specjalistą nie wystarczy ambicja, trzeba mieć też szczęście, by umiejętności, na zdobycie których poświęcimy lata: a) nie straciły na wartości (rynkowej) b) zostały docenione przez innych (można mieć wiele w głowie, ale nie być dopuszczonym do projektów, w których moglibyśmy się wykazać albo nasze badania mogą zostać wyśmiane lub zignorowane przez społeczność) c) nie przepadły, kiedy złośliwy los podstawi nam nogę (niejednemu sportowcowi szansę na wielką karierę przekreśliła kontuzja, nikomu też nie przyda się chirurg, który straci wzrok lub zaczną trząść mu się ręce) |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#155 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2015-08
Wiadomości: 295
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
Cytat:
Jesli ktos wiecej zarabia, a druga osoba jest ambitna to powinien ( ale nie musi) pomoc drugiej osobie wyjsc z blednego kolo, oplacic edukacje, studia, jakis kurs , by mogla wyjsc z dna. Bo same wysylanie cv nie pomoze zawsze.Oczywiscie nie musi pomoc, ale przeciez studia/ kursy szkolenia to inwestycja we wspolne lepsze zycie? jak np zona z pracy za 1200 przejdzie w ciagu 3 lat na 2500 i utrzyma posade, a potem moze byc lepiej. Nie oszukujmy sie od pewnej pensji latwiej podnosci kwalifikacje , bo kursy , szkolenia kosztuja. Ciezko awansowac pracujac ciezko po duzo godzin i nie majac zadnych oszczednosci.A jesli ktos nie chce sie doksztalcac i nie ejst ambitny i mu wystarcza to minimum to albo sie to akceptuje i zapewnia takie zycie na jakim samemu sie zyje albo sie nie jest w takim zwiazku. Edytowane przez gumka24 Czas edycji: 2015-10-27 o 21:05 |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#156 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: Bawaria
Wiadomości: 24 548
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
Cytat:
![]()
__________________
Nie jestem na tyle młody żeby wiedzieć wszystko J.M. Barrie Afazja, darmowa strona z cwiczeniami! |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#157 |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2015-07
Wiadomości: 7 272
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#158 | ||
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2015-08
Wiadomości: 295
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
Cytat:
---------- Dopisano o 22:29 ---------- Poprzedni post napisano o 22:22 ---------- Cytat:
![]() ![]() I tak jak kiedys wspomnialam czesto o wiele trudniej jest zmienic prace z 1200 na 2200, niz z 5000 na 7000. Jak ma sie gotowke to latwiej o inwestycje czy podnoszenie kwalifikacji. Edytowane przez gumka24 Czas edycji: 2015-10-27 o 21:37 |
||
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#159 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: Bawaria
Wiadomości: 24 548
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
Cytat:
Moze juz spiaca jestem
__________________
Nie jestem na tyle młody żeby wiedzieć wszystko J.M. Barrie Afazja, darmowa strona z cwiczeniami! |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#160 |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2015-07
Wiadomości: 7 272
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
Elve też się zgodziła z tym co napisała cava - ale pod warunkiem, że partner będzie ambitnie dążył do coraz wyższych zarobków i nie widzi sprzeczności (czyli jednak średnia zgodność z tym, co sugerowała cava) to teraz z ciekawości dopytuję...
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#161 |
po drugiej stronie szafy
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 748
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
Twoja skłonność do nadinterpretacji jest czasem męcząca.
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#162 |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2015-07
Wiadomości: 7 272
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#163 |
po drugiej stronie szafy
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 748
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
Wiem, dlatego staram się nie wdawać z Tobą w dyskusje, raczej poprzestaję na czytaniu
![]()
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#164 |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2015-07
Wiadomości: 7 272
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
Nie wytrzymam, znowu płynę.
Ok, nie jestem pewna, czy opisany przez Annę przykład jest związkiem partnerskim,ale jeśli żadne z nich nie próbowało rządzić drugim, to chyba tak. Aspekt materialny to tylko jeden z wielu aspektów w związku. Związek jest partnerski tylko jeśli obie strony są tak samo zaangażowane we wszystko? Koszty utrzymania na pół, obowiązki domowe na pół, opieka nad dziećmi na pół... i tak dalej? W mojej, pełnej jednorożców i konfetti wizji świata może być albo tak (że wszystko po pół) albo tak, że jedno daje więcej w jednym czy w nawet kilku aspektach, a drugie daje więcej tam, gdzie to pierwsze nie lubi/nie chce/nie umie - nie licząc zaangażowania w uczuciach, celach i potrzebach. Czyli: jedno kocha bardzo, drugie kocha bardzo, jedno uwielbia to okazywać i dawać prezenty, drugie uwielbia czuć się uwielbiane i obsypywane prezentami, jedno lubi sprzątać, drugie nie znosi celem obojga jest życie na przyzwoitym poziomie i zadbany dom, jedno zarabia i rozwija karierę, czasem pracuje po godzinach, nie ma czasu na pewne sprawy, drugie rąbie na nieskomplikowanym etacie za 1500zł, po powrocie do domu zajmuje się majsterkowaniem, sprzątaniem i urządzaniem chałupy, oboje uważają, że skupienie na dwóch rzeczach jednocześnie może źle wpłynąć na obie te rzeczy - więc jedno skupia się na jednym, a drugie na drugim, i tak dalej. I że to kwestia dobrania się - bo związek, w którym jedno chciałoby równego zaangażowania we wszystkim, a drugie się obija trafi szlag tak samo, jak inny, w którym jedno nie będzie sobie dawało rady z pewnymi sprawami, a drugie będzie oczekiwać, że jednak na siłę i wbrew sobie jednak kiedyś się nauczy i radę da, żeby móc wszystko dzielić po połowie. Zapewne mam wypaczone spojrzenie tym, że w otoczeniu nie mam chyba ani jednego związku w którym oboje zarabialiby po równo, dysproporcja jest (chyba) we wszystkich przypadkach większa niż 1:2. Przypadek 1: On zarabia naście tys., ona parę lat młodsza, ambicję i owszem miała, studiowała jeszcze dwa kierunki po ukończeniu pierwszych, do pewnego momentu pięła się z pensją w górę, ale firma upadła, pracę straciła i zostali w sytuacji gdzie do wyboru było: a) przeprowadzają się i ona znajduje pracę na podobnym poziomie, ale on nie ma szans na podobne zarobki gdzie indziej i musiałby się zgodzić na 1/3 ówczesnej pensji = w rezultacie on się uwstecznia, ona rozwija, ale kasy w sumie mniej. b) zostają, a ona ma robotę znacznie poniżej kwalifikacji i oczekiwań = kasy jest dużo, ona nieszczęśliwa, on dalej się realizuje ona nie leżała do góry d. przez cały ten czas szukała, ale zanim znalazła minęły prawie 3 lata, w tym czasie małżeństwa o mało nie trafił szlag właśnie dlatego, że mieli podobne podejście do ambicji i kariery. Przypadek 2: Ona zarabia ~6, ciągle się dokształca, on robi za średnią krajową. Ambicje miał, ale przy pierwszym podejściu studia musiał przerwać, żeby pomóc ojcu. Przez kilka lat pracował, zaoszczędził, znowu wybrał się na studia - ona zaszła w ciążę. Ciąża zagrożona, ona ledwo po studiach i żadnych oszczędności (jeszcze), znikąd pomocy, jego oszczędności nie wystarczyłyby na studia + utrzymanie rodziny, a pracując po zajęciach nie miałby czasu na to, żeby jej pomóc. Rzucił, poszedł do roboty. Zanim dziecko odchowali znów minęło parę lat. Jej branża była ryzykowna, przez 3 lata żyli na granicy ubóstwa, tylko z jego pensji. Potem ona zaczęła lepiej zarabiać, ale nadal sytuacja była niepewna, więc trwał w tej pracy byle jakąś mieć. Parę lat później on stracił pracę, nie mógł nic znaleźć przez 1,5 roku, problemów finansowych większych nie mieli, ale małżeństwo prawie trafił szlag, bo on się załamał. Przypadki losowe - ok, ale życie właśnie z takich się składa. Nie można sobie wszystkiego idealnie zaplanować, bo życie czasem pokazuje, że wszystkie te plany trafia szlag. Dlatego wychodzę z założenia, że jak się ludzie kochają, chcą żyć razem, lubią bzykać równie często i łączą ich wspólne cele, to związek przetrwa - a podobne podejście do ambicji zawodowych i zarobków może tak łączyć (na początku związku) jak i dzielić (później, jak życie zacznie pokazywać gdzie ma ich plany), więc nie umiem w tym dostrzec gwarancji udanego związku. I nie widzę powodu by związek w którym on jest zachwycony tym, że ona leży, pachnie i ładnie wygląda, a ona uwielbia leżeć, pachnieć i ładnie wyglądać miał być już z założenia absurdalny, nieprawdopodobny i niepartnerski, bo to kwestia tego, czego dwie osoby od siebie oczekują. Bo związek (chyba) powinien się opierać na miłości i chęci bycia ze sobą, a nie na budowaniu sprawnie działającej firmy, albo współpracy dwóch kontrahentów. Można tak, jeśli oboje tego chcą i potrafię sobie to wyobrazić. Ale tego, że ktoś kiedykolwiek kochał, a mimo to nie mieści mu się w głowie jak ludzie mogą żyć ze sobą w sytuacji w której jedno zarabia na waciki a drugie sześć razy tyle - już nie. Rozumiem, że można siebie w takim układzie nie widzieć, ale żeby nie móc sobie wyobrazić, że u kogoś może to działać jest dla mnie niepojęte. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#165 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: Bawaria
Wiadomości: 24 548
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
Ja sie zgodzilam z cava nic nie dopisujac, wiec chyba przekaz jest jasny.
__________________
Nie jestem na tyle młody żeby wiedzieć wszystko J.M. Barrie Afazja, darmowa strona z cwiczeniami! |
![]() ![]() |
![]() |
Najlepsze Promocje i WyprzedaĹźe
![]() |
#166 | |
.
Zarejestrowany: 2010-07
Lokalizacja: koniec świata
Wiadomości: 28 112
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
Cytat:
__________________
-27,9 kg ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#167 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: Lublin
Wiadomości: 103
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
u nas mój facet zarabia 2,5 tys, ja na ten moment 1200 (pierwsza praca po studiach). mieszkanie (1200zł) płacimy po połowie plus do tego po 270zł wpłacamy na wspólne konto (kasa na jedzenie, chemię..zakupy domowe generalnie). Z tym, co zostaje robimy co chcemy ale z racji tego, że on zarabia więcej, płaci za wyjścia typu restauracja czy impreza (zazwyczaj jest to jedno-dwa wyjścia w miesiącu) no i nie dokładam mu się do paliwa a czasem proszę go żeby mnie gdzieś zawiózł, albo ze mną pojechał.
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#168 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: Bawaria
Wiadomości: 24 548
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
W sumie to dla mnie jest taka troche abstrakcja, bo my zawsze mielismy wspolne wszystko, konto tez i roznie bywalo z tym kto do tego konta dokladal wiecej, mniej czy wcale.
Ale z drugiej strony ja mowie o malzenstwie lub tez zwiazku stalym tworzonym na poczatku przez ludzi mlodych, bez innych zobowiazan, obciazen, gdybym teraz zamieszkala, teoretycznie, z facetem, to nie wyobrazam sobie z nim wspolnego konta, bo jednak ja np mam dzieci.
__________________
Nie jestem na tyle młody żeby wiedzieć wszystko J.M. Barrie Afazja, darmowa strona z cwiczeniami! |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#169 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 4 722
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
Szczerze powiedziawszy, nie czułabym się zbyt komfortowo, gdybym miała być dziunią na utrzymaniu bogatego męża
![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#170 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2015-08
Wiadomości: 295
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
Cytat:
![]() Tobie odpowiada taki podział? sama chcialas pol na pol? czy tak wyszlo? ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#171 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: Lublin
Wiadomości: 103
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
paliwo i wyjścia 50zł? no nie powiedziałabym
![]() tak, chciałam pół na pół, nie wyobrażam sobie płacenia mniej np za mieszkanie bo on zarabia więcej. on ma też inne zobowiązania (sam opłaca sobie studia, ubezpieczenie samochodu, spłaca jeszcze kredyt, który jakiś czas temu musiał wziąć) ja poza opłatami domowymi muszę sobie tylko zapewnić bilet miesięczny...żadnych innych zobowiązań finansowych. oszczędności co prawda nie mam, tzn dzień przed wypłatą jestem goła i wesoła ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#172 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2015-10
Wiadomości: 3 961
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
Cytat:
|
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#173 | |
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2015-01
Wiadomości: 592
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
Cytat:
![]() bo jak dla mnie to chyba jednak musisz sobie dodatkowo kupować jedzenie :P |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#174 |
Raczkowanie
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
Podam nasz przykład - ja zarabiam 3000, mój TŻ ok 6000, a dodatkowo raz w roku dostaje premię - dwukrotność swojej miesięcznej wypłaty, więc różnica jest dość spora.
Znamy się prawie półtora roku i dyskusję o kasie przeprowadziliśmy pierwszy raz dopiero przy decyzji o wspólnym zamieszkaniu czyli w czerwcu tego roku. Wcześniej oczywiste było że on zarabia lepiej, ale nigdy nie gadaliśmy o tym kwotach. Kiedy wprowadzałam się do niego (ma własne mieszkanie, a ja wynajmowałam) sama rozpoczęłam temat, bo chciałam równego podziału wydatków. Tego nauczył mnie poprzedni związek, bo tam wszystko było wyliczane co do grosza, mimo że zarabialiśmy podobnie. TŻ powiedział, że jesteśmy prawie rodziną więc dlaczego mielibyśmy mieć jakiś podział, że u niego w domu było inaczej - wszystko do jednego wora. Niżej opisze jak to wygląda u jego rodziców, bo to też fajna relacja. Uparłam się i początkowo faktycznie dzieliliśmy równo wspólne wydatki, a dodatkowo każde z nas miało jeszcze swoje zobowiązania. Szczerze mówiąc zupełnie się to nie sprawdziło. TŻ ma dość spore mieszkanie = wysoki czynsz, wszystko jest na prąd więc rachunki też są dużo wyższe niż sądziłam. Do tego spłacam kredyt za auto (500 zł miesięcznie), po przeprowadzce dojeżdżam 40 km do pracy i sporo kasy leci na paliwo, rata za mojego laptopa, rachunek za telefon itp. Muszę badać się regularnie, a wiadomo ile kosztuje u nas prywatna wizyta u specjalisty. Okazało się, że ja po 3 tygodniach od wypłaty jestem wypstrykana finansowo (a rozrzutna nie jestem, nie biegam na zakupy co tydzień), a TŻ nie zauważył żeby mu się jakoś ekonomiczniej żyło, bo wcześniej też zawsze mu coś zostawało. No i uznaliśmy, że to jednak nie jest do końca fajne. Teraz jest tak, że za mieszkanie i media płaci TŻ, a ja płace za drobnicę np. rachunki za telefon, za TV, za neta. Dodatkowo robię zakupy spożywcze ale też nie zawsze, bo jeśli robimy większe zapasy i rachunek wyjdzie spory to następnym razem płaci TŻ - ale to nie jest ustalone, tak po prostu naturalnie wychodzi. Jeśli chodzi o przyjemności to TŻ nigdy nie kupuje mi ciuchów, jak idziemy razem na zakupy to przy kasie każde płaci za siebie, chyba że to są jakieś drobnostki w stylu t-shirt albo skarpetki ![]() ![]() Jeśli TŻ ma ochotę kupić sobie nową gre na PS4 za prawie trzy stówy albo obiektyw do aparatu to nie dokładam się, mimo że gram/robię zdjęcia z nim. Tak samo jak on nie dokładał się kiedy kupowałam nam ekspres do kawy mimo, że też czasami z niego korzysta. Kiedy wyjeżdżamy i szukam nam hostelu, a TŻ chce trochę lepszy standard to dorzuca więcej kasy, bo mi to obojętne, mogę spać w pokoju za 80 zł za dobę. Jeśli on ma fantazję, żeby nocować w miejscu gdzie krzyczą sobie 120zł/dobę to po prostu dopłaca. W tym roku pierwszy raz pojechaliśmy na dłuższe wakacje i dzięki temu, że nie musiałam wydawać co miesiąc sporych sum na mieszkanie byłam w stanie zapłacić za swój pobyt odłożyć kasę na wyjazd, którą i tak dałam TŻowi do noszenia w portfelu, żeby swojego nie tachać. Kupowaliśmy to co chcieliśmy a większe wydatki omawialiśmy. Była z nami para która ma zdecydowanie dłuższy staż niż my i prowadzili spory, kto komu pożyczył i na co. Tylko wymienialiśmy wymowne spojrzenia. U nas to się sprawdza i nie sądzę żeby TŻ czuł się wykorzystany, a ja zupełnie nie postrzegam siebie w kategorii pasożyta czy utrzymanki, chociaż jak czytam niektóre posty... może powinnam. Co do rodziców TŻ, to znają się od czasów liceum - jego ojciec zaraz po jego skończeniu poszedł do pracy i zarabiał bardzo dużo. Jego mama studiowała medycynę i dopiero po 30tce zaczęła dobrze zarabiać, więc przez prawie 10 lat tata TŻ ja utrzymywał. Od kilkunastu lat ona zarabia bardzo dobrze, on mniej, bo z powodu wieku nie może wykonywać już wszystkich prac (a do tego, jak już ktoś wspomniał, w pewnych zawodach dochodzisz do max zarobków i tyle) ale lubi swoją pracę i nie zamierza wywracać życia do góry nogami żeby zarabiać więcej niż żona. Są zgranym małżeństwem i wszystko mają wspólne, nie ma tam podziału na moje i Twoje. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#175 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-06
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 6 023
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
U moich rodziców nie ma podziału na moje/twoje - wszystko jest wspólne. Z TŻ-em robimy tak, że połowę pensji przelewamy na wspólne konto i z tego opłacamy rachunki, jedzenie, wspólne drobiazgi do domu. Większymi zakupami jakoś sie dzielimy- ja kupiłam zmywarkę, TŻ za podobną sumę komputer stacjonarny itd.
Za ciuchy czy rzeczy dla siebie niby każde z nas płąci samo, ale w praktyce jeśli jedno nie ma akurat kasy a czegoś potrzebuje, to drugie za to płaci. Po ślubie wszystko będzie lądowało do jednego wora.
__________________
Mój telefon zna inne wyrazy i inną ortografię. Bardzo za niego przepraszam. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#176 |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2015-01
Wiadomości: 673
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
Mnie najbardziej rozwala to dla zasady 50% każdy daje ze swojej wypłaty i to na siłę udawanie przez kobiety, że inaczej nie będzie, bo są niezależne. Dla mnie układ pół na pół ma tylko wtedy sens kiedy wypłaty są do siebie zbliżone, a nie 2 tys lub więcej różnicy. Najlepiej zaś jest, jak partnerzy sobie ufają i mają wspólną kasę (ale to ogólnie trudny temat dla niektórych).
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#177 |
BAN stały
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: ostatni bastion obiektywizmu
Wiadomości: 9 515
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#178 |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2015-07
Wiadomości: 7 272
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
Ależ opcje. Albo się jest pasożytem i utrzymanką, albo się UDAJE niezależność, żeby uśpić czujność Misia i potem doić, doić, doić.
![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#179 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 444
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
No, ale same spójrzcie: ona zarabia 1800 na rękę, on np. 12 tys. Dzielenie się 50:50 w taki układzie jest totalnie bez sensu. Ja byłam w sytuacji, w której facet zarabiał kilkadziesiąt razy więcej niż ja i jeśli chodzi o życie/rachunki to nic mnie nie obchodziło. Wakacje, wypady też. Swoje marne grosze miałam "na waciki": wydawałam na kosmetyki, książki, czasem ubrania (bo za ubrania, na które ja nie wydałabym w życiu takich pieniędzy, płacił on). Nie oznacza to, że nie robiłam drobnych zakupów do mieszkania itp., ale generalnie za 90% rzeczy płacił on. Czy czułam się utrzymanką? Nie. Bo i tak by to nic nie zmieniło, poza tym bardzo dużo mu pomogłam jeśli chodzi o biznes. Jakbyśmy mieli utrzymywać taki standard życia, jaki on chciał, to byłabym wydmuchana z kasy po trzech dniach, logiczne było więc, że większość kosztów pokrywa on.
I napiszę to: tak, odpowiadał mi ten układ. Łatwo przesiąść się z malucha do mercedesa, że tak to ujmę. Podobało mi się, że wchodziłam do sklepu i nie musiałam zbytnio patrzeć na ceny. Ostatecznie i tak pana posłałam do diabła, bo kasa to nie wszystko, niemniej biorąc pod uwagę tylko ten aspekt, to było super ![]() Edytowane przez zdradzo Czas edycji: 2015-10-29 o 19:55 |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#180 | ||
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-04
Wiadomości: 9 016
|
Dot.: Zarobki w partnerstwie a podział kosztów
Cytat:
![]() ---------- Dopisano o 21:03 ---------- Poprzedni post napisano o 20:59 ---------- Cytat:
|
||
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|



Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 19:55.