|
|
#1 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2015-10
Wiadomości: 6
|
W przyjaźni z dziewczynami...
Cześć,
Nie jestem nowa na tym forum, często tu wpadam jednak teraz chciałabym poprosić Was o radę. Wiem, że udziela się tutaj dużo mądrych, ciekawych osób. Mam nadzieję, że ktoś posłuży mi radą. ![]() Od zawsze mam problem z budowaniem koleżeńskich relacji. Problem jednak nasilił się właściwie od roku, dwóch, bardzo mi z tego powodu ciężko i nie potrafię poradzić sobie z sytuacją. Mam trochę inny wygląd niż inni, mam wschodnią urodę, trochę kilka dziwnych mankamentów w urodzie (śmieszne królicze zęby, odstające uszy, lekko problem z krzywymi nogami) ale mam w tym wyglądzie wiele zalet, jestem szczupła, wysoka, dbam o włosy, makijaż, nigdy nie miałam problemu z chłopakami, powodzeniem czy relacją ogólnie z mężczyznami. Miałam dużo kolegów i ogólnie w męskim gronie zawsze czułam się najlepiej. W gimnazjum i licem były jakieś koleżanki, może nie głębsze przyjaźnie, ale zawsze było z kim porozmawiać czy pogadać. Zawsze jednak patrzyłam z lekką, ale zdrową, zazdrością na te "dwie przyjaciółki które są nierozłączne" bo nigdy mi nie dane było taką znajomość posiadać. Później jednak na jednej z imprez poznałam taką dziewczynę, po imprezie później do mnie pisała, ja nie byłam nachalna, żadko kiedy pisałam, ona więcej do mnie pisała, zabiegała o tę znajomość, nawet proponowała, że do mojego miasta przyjedzie by się spotkać. I tak się zaczęła nasza znajomość, która pare miesięcy później przerodziła się w przyjaźń, przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Z tą dziewczyną spotykałyśmy się bardzo często i bardzo dużo rozmawiałyśmy. Jedna rozumiała drugą, miałyśmy wspólne zainteresowania, widziałam jak bardzo jej na mnie zależało. Znajomość jednak została zerwana drastycznie, bo owa przyjaciółka w swoim miasteczku miała taką drugą, miejscową,swoją przyjaciółkę i postanowiła że zamieszka z nią w pokoju na studiach. Nawet gdyby mi o tym powiedziała, nie byłabym zła, ale ta tak urwała temat, że zostawiła mnie po prostu bez słowa. Spotkałyśmy się po pół roku, przepraszała, mówiła że tamta była za mnie śmiertelnie obrażona, zazdrosna, pół roku niby później było normalnie, jednak tylko do kolejnych wakacji, tam sytuacja się powtórzyła a znajomość została tym razem urwana na zawsze. I tak od tamtej pory, jestem po prostu sama. Staram się wypełnić czas pracą, pasją, zainteresowaniami, muzyką, spędzeniem czasu z Partnerem, jednak po prostu zawsze gdzie nie trafię, to są już utworzone grupki, zawsze jakoś zostaje tak, że jestem sama. W pracy ktoś porozmawia, ale to ogranicza się tylko do pracy. Ostatni rok pracowałam na produkcji, miałam fajne dziewczyny, ale nikt nie spotykał się po pracy. Delikatnie 2 razy zaproponowałam jednej z bliższych koleżanek spotkanie (pizza/piwo) to jak zwykle kończyło się rozmyciem tematu. To był bardzo ciężki i zmarnowany dla mnie rok. Od miesiąca przeprowadziłam się do miasta mojego TŻ'a, tu podjęłam nową pracę... w której znów jest tak samo. Grupki, pary i jeszcze raz pary. Mało kto nawet odpowiada na "cześć". Na kierunek szkoły policealnej jaki się zapisałam, też są tylko 2 dziewczyny w grupie, ale też takie "przylepy", ciągle w siebie wpatrzone, starałam się tylko delikatnie zagadać, ale średnio to wychodziło, jedynie co do praw organizacyjnych. Wiecie, to nie chodzi o to, że ja MUSZĘ mieć przyjaciółkę i koniec. Chodzi o to, by po prostu nie spędzać wszystkich samotnych wieczorów, wyjść z kimś na głupie piwo raz w tygodniu, czuć się po prostu komuś potrzebnym, ale jako człowiek, kumpela, nie jako "pomożesz mi w pracy/z komputerem/ze zdjęciami" Po prostu jest mi przykro, może dlatego, że w obecności tamtej "byłej przyjaciółki"(rok 2013) czułam się taka potrzebna, lubiana, a teraz poza pracą/sprawami organizacyjnymi z dziewczynami nie mam żadnej styczności. Nie jestem nachalna, nikomu się nie napraszam, nie staram na siebie zwracać jakieś uwagi, dbam o siebie, chodzę czysto i schludnie ubrana, jestem normalna, szczupła, a jednak nie wiem dlaczego nikomu na mnie nie zależy. Dziewczyny, czy mogłybyście mi powiedzieć, jak to z tym u Was jest? Dlaczego powiedzmy jak już dziewczyna "ma" tą najlepszą koleżankę to już jakby, nie dopuszczają jakiś innych dziewczyn do znajomości, koleżeństwa? Nie wiem, może mi się zdaje? Chciałabym znaleźć rozwiązanie... |
|
|
|
|
#2 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 14 827
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
a masz teraz faceta?
__________________
https://wizaz.pl/forum/showthread.ph...story by Elfir *** Kiedy stwórca składał ten świat, miał mnóstwo znakomitych pomysłów, jednak uczynienie go zrozumiałym jakoś nie przyszło mu do głowy. T.Pratchett |
|
|
|
|
#3 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-06
Lokalizacja: Polska
Wiadomości: 1 114
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
Odpowiem ci z punktu widzenia dziewczyny, która zawsze jest częścią tych "grupek". Nigdy się nie zastanawiałam nad tym jak kształtują się taki przyjaźnie, bo zazwyczaj już w pierwszych dniach w nowym otoczeniu poznawałam osoby z którymi miałam wspólne tematy, podobne poczucie humoru i później już trzymaliśmy się razem i tworzyliśmy " grupkę".
Może zacznę od tego, że wygląd w zawieraniu przyjaźni nie ma żadnego znaczenia. Przyjaciół mają osoby grube/chude, ładne/brzydkie, wiec moim zdaniem w tym nie powinnaś szukać przyczyny swojego problemu. Ogromny plus za to, że nie zamykasz się w sobie i nie narzekasz tylko starasz się zapraszać ludzi na jakieś wyjścia. Dziewczyna której to zaproponowałaś może nie znała cię, aż tak dobrze, żeby wyjść tylko we dwie. Sama nie wiem czy zgodziłabym się na takie wyjście z jakąś dalszą koleżanką, bo mogłoby się okazać, że nie mamy za dużo wspólnego, zabrakłoby tematów do rozmowy i byłoby niezręcznie. Poza tym piszesz, że "zaproponowałaś delikatnie". Nie do końca rozumiem co to oznacza, bo jak chcę z kimś wyjść to po prostu proponuje piwo/pizze wieczorem, a nie bawię się w jakieś delikatne propozycje ![]() Na pewno są takie osoby, które zamykają się na inne znajomości jak poznają "najlepszą koleżankę", ale nie generalizowałbym. Sama mam przyjaciółki z którymi się trzymam, ale nie widzę problemu z nawiązywaniem kontaktu z osobami z poza mojego "kręgu" ![]() Na twoim miejscu starałabym się nawiązywać kontakt z ludźmi z pracy/ szkoły. Może zamiast zapraszać na piwo/pizze pojedyncze osoby zaproponować jakieś grupowe wyjście, żeby lepiej się poznać? W większej grupie jest mniejsza szansa, że zabraknie tematów do rozmów i można lepiej poznać poszczególne osoby
|
|
|
|
|
#4 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2015-10
Wiadomości: 6
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
"Delikatnie zaproponowałam" - chodziło tu o to, że jednorazowo, nie nachalnie jakoś, po prostu rozmawiamy kilka godzin w pracy, rozmowa się klei i to już od kilku miesięcy, śmiejemy się, wydaje mi się, że nie nudzimy sobą, więc zapytałam, czy może któregoś dnia nie wybierzemy się na piwo/pizzę i nawet kiedy padał termin, to potem albo jakoś się nie złapałyśmy, albo po prostu koleżanka mówiła, że jeszcze zobaczy bo cośtammadozrobienia.
Jeżeli chodzi o wyjścia grupowe, jak będą inicjowane to na pewno się wybiorę. Samej jednak trudno cokolwiek zaproponować, jak z Tobą raczej nikt nie rozmawia, nie patrzy, nie zapyta o nic, ani nic. Nie zamykam się absolutnie na taką opcję. Co do wcześniejszego pytania - tak, mam partnera. |
|
|
|
|
#5 |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2015-08
Wiadomości: 314
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
Sprawa jest dość trudna.
Ogromny plus dla ciebie za to, że jak proponujesz spotkanie raz, i ktoś nie jest zainteresowany, to nie ponawiasz tych propozycji w nieskończoność. Jasne jest też, że nie zaproponujesz grupowego wyjścia, w twojej sytuacji jest to raczej niemożliwe (na 100% skończyłoby się to wzruszeniem ramionami i olaniem tematu). Zresztą - nawet jak uda ci się jakąś dziewczynę wyciągnąć na piwo, to i tak jest raczej mała szansa, że ona będzie dbała o tę relację i zapraszała ciebie (a wiedz, że NIGDY nie może być tak, że w relacji tylko ty wychodzisz z propozycjami spotkania, a druga osoba zgadza się lub nie, i na tym jej rola się kończy. Staranie musi być po obu stronach). Przyczyną braku przyjaźni jest twoja natura, pewnie jesteś osobą mało przebojową (czego absolutnie nie da rady zmienić, taka się urodziłaś i taka będziesz do śmierci - dlatego musisz mieć przyjaciół takich, którym przypasuje twój charakter i którzy sami będą podobni) wobec czego nigdy nie umiesz działać na czas i kiedy grupki się tworzą - orientujesz się, że nie masz z kim pogadać. Nie będziesz nigdy mieć wielu przyjaciół, ale dobrze byłoby żebyś miała chociaż parę bliskich osób, z którymi można się spotkać. Możesz zrobić parę rzeczy, np. założyć konto na instagramie i wrzucać jakieś ciekawe obrazki. Jak będziesz mieć fanów to możesz z nimi się spotykać i probować budować relacje. Możesz wypisać 10 osób z twojego otoczenia, które wydają ci się fajne, i które cię lubią - i po kolei proponować im wyjście gdzieś. Może ktoś się zgodzi i zaiskrzy? Ale - jak powiadam - umówić się z kimś to pryszcz, trudniej żeby ta osoba potem była zainteresowana utrzymywaniem fajnych, obustronnych relacji. Osoby przebojowe mają łatwość w nawiązywaniu kontaktów, ludzie o innym charakterze, nieśmiali, mają z tym trudności - i wcale nie jest łatwe zdobyć przyjaciół, kiedy nie jest się Pamelą Anderson ani Mickiem Jaggerem. |
|
|
|
|
#6 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-06
Lokalizacja: Polska
Wiadomości: 1 114
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
To może właśnie ty powinnaś zainicjować rozmowę w pracy? Z tego co zrozumiałam z pierwszego postu jesteś tam nowa. Rozumiem, że może być ciężko, bo wszyscy się już wcześniej znali, stworzyli grupki itp., ale jeśli nic nie zrobisz to zawsze będziesz stała " z boku". Może spróbuj o coś zapytać, nawiązać jakąś rozmowę. W najgorszym przypadku ktoś cię zignoruje, czyli będzie tak jak teraz
To nie jest tak, że ludzie którzy się przyjaźnią zamykają się na innych. Często do takiej grupki znajomych dołączają się nowe osoby, które są interesujące, mają podobne pasje, tylko ty musisz teraz pokazać, że warto się z tobą zaprzyjaźnić
|
|
|
|
|
#7 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2015-10
Wiadomości: 6
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
Bardzo Wam wszystkim dziękuję za odzew.
![]() Zdaję sobie sprawę, że sytuacja jest trudna i cieszę się, że ktoś to zauważył. Tak jak mówicie, spotkań nie proponuje się wielokrotnie i nachalnie. Raz, dwa, na jakiś czas można, jeżeli nie ma efektu, albo jak ktoś nie zapyta Ciebie, to się raczej odpuszcza, bo cóż można zrobić? Chciałam Wam mniej więcej nakreślić co do tej mojej sytuacji w pracy. Tak, jestem nową osobą, ale wraz ze mną na szkoleniu było pare innych osób. Pare odpadło. Zostało kilka, z czego ja siedziałam obok jednej dziewczyny, a obok mnie siedziały dwie. Miałam dość fajny kontakt z tą pierwszą, widać było, że się bardzo bała tej pracy bo nigdy tak nie pracowała, prosiła,byśmy na stanowiskach usiadły obok siebie. W 3 dniu szkolenia, powiedziała że odchodzi, bo znalazła inną pracę. Bardzo miło nam się rozmawiało, pożyczyłam jej powodzenia i tyle. W pracy zostały te dwie, które już gdzieś tam się widać dotarły, siadają razem, idą na przerwę, wychodzą razem, widzą, że ja jestem też nowa, ale jak ja nie podejdę, nie zagadam o czymkolwiek, czy coś o pracy to w drugą stronę tego nie ma. Wiecie, to dopiero początek mojego pobytu w nowej pracy i wiele się może zmienić. Mogą przyjść nowi, więc nie chcę z góry zakładać, że się nie uda. Gdzieś tam tylko w środku jakoś kuje delikatnie, że znów skończyłam jako 'ta na boku' (albo może zaczęłam? nie wiem...)Jesteśmy z moim TŻ'em trochę dziwnym towarzystwem, słuchamy cięższej muzyki, mamy po części nietypowe zainteresowania. Nie chodzimy po klubach, nie mamy ogromnego grona znajomych, TŻ dużo się uczy, pracuje, ma kumpli ale też prowadzi bardziej samotny tryb życia z tą różnicą, że jemu tak dobrze. Mi mniej...Nie chcę też go ciągle męczyć, a sam zauważył że jestem po prostu samotna. I tak jest od dawna, nie chodzi o zmianę miasta, bo w poprzednim było tak samo. Stąd moje szukanie winy w sobie. Nie jestem typem dziewczyny, która lubi takie typowe babskie sprawy, nie interesuje się zbytnio ciuchami, kosmetykami, nie oglądam babskich seriali czy filmów, mam nietypowe zainteresowania, bo uwielbiam spędzać czas na udoskonalaniu się wewnętrznie, czytam o filozofii, astronomii, religiach, polityce, relacjach międzyludzkich, a w tle zamiast muzyki popularnej leci mi Black, Doom Metal, gram na gitarze, ale nie przekładam zainteresowań na relacje międzyludzkie, nie truję nikomu o swoich przemyśleniach, rozmawiam na luźno, staram się uśmiechać, lubię chodzić na imprezy, lubię poznawać nowe osoby. Nie lubię nikogo oceniać z góry. Za to ja zawsze czuję się oceniania.. |
|
|
|
|
#8 | |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2015-08
Wiadomości: 314
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
Cytat:
Ale jak nie oglądasz seriali, nie interesujesz się tym, co większość kobiet to może one nie mają z tobą tematów? Więc znowu wychodzi na to, że musisz celować w ludzi podobnych do ciebie. Piszesz, że szukasz winy w sobie. No - nie jest to zbyt dobre. Powiedziałabym nawet, że to nieuprawnione. Jeśli ktoś jest przebojowy, ma popularne zainteresowania, nie boi się ludzi, jest otwarty i ma wielu znajomych - to jest to zasługa tego, że taki się urodził. A nie jego samego. Dlatego też ty nie jesteś winna swojej sytuacji (o ile nie robisz nic, co utrudnia ci zawieranie relacji, może np. w kółko mówisz o sobie, a o tym nie wiesz? Ale to raczej mało prawdopodobne). Uogólniając jest tak, że nie masz przyjaciół ponieważ nie pasujesz do większości ludzi, z którymi próbujesz nawiązać kontakt, z jakiegoś powodu nie iskrzy. Innym iskrzy a tobie nie - wyrok genów. Ale pewnie w każdej grupie, w każdym miejscu pracy, itp. są osoby stojące z boku - można próbować z nimi (inna sprawa, że rzadko są zainteresowani, wiem z własnego doświadczenia: większość spośród tych kosmitów jest tak przyzwyczajona do swojej sytuacji, że nie potrafią nawiązać relacji z drugim człowiekiem, jak Adaś w Dniu Świra. Adaś nie był skazany na samotność, miał wiele okazji żeby zdobyć przyjaźń czy miłość, ale nie korzystał z nich - wybaczcie dygresję). |
|
|
|
|
|
#9 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2015-09
Wiadomości: 38
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#10 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2013-08
Wiadomości: 1 020
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
Czytając ten wątek tez czuje się jakbym czytała o sobie.
Mam taki sam problem z tym że na co dzień przebywam głównie z mężczyznami i szanse na znalezienie koleżanki mam właściwie zerowe. Na studiach z nikim bliżej się nie zaprzyjaźniłam poza 1 dziewczyną która wyprowadziła się poza miasto bo tam stać ją na domek i nasza relacja się oziębiła bo mając kontakt tylko telefoniczny w pewnym momencie nie miałyśmy o czym ze sobą rozmawiać. I tu leży tez jeden z moich problemów w utrzymywaniu bliskich relacji z ludźmi - często nie mam o czym lub nie wiem o czym mam z nimi rozmawiać. Opowiadać o sobie gdy druga strona nie wykazuje specjalnego zainteresowania, wypytywać o czyjeś życie - a może ktoś źle to odbierze lub nie będzie chciał mówić o czymś osobistym? W całości zgadzam się z tym co napisała Musicae. Ja już na tyle przyzwyczaiłam się do samotności że chyba nawet gdyby ktoś zainicjował kontakt podeszłabym do niego nieufnie. |
|
|
|
|
#11 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2015-07
Wiadomości: 7 265
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
Znam ten ból. Nie dość, że sama nie mam ochoty gadać z ludźmi, których nie lubię i uważam za nudziarzy, to jeszcze oni ze mną też nie.
Zresztą było tak odkąd pamiętam. Już od podstawówki to nie licząc chłopaka, przyjaciół, znajomych, rodziny i jakichś ludzi, których przypadkiem spotkałam na przystanku autobusowym, koncercie czy wycieczce to nie było do kogo gęby otworzyć. Do tej pory czasem płaczę po nocach z tego powodu. |
|
|
|
|
#12 | |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2015-08
Wiadomości: 314
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#13 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 80
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
Cytat:
Moja Droga! Nie załamuj się, to po pierwsze. O PRAWDZIWĄ przyjaźń jest szalenie trudno. Wychodzę z założenia, że kobiety rozumieją się najlepiej i należy z nimi trzymać, a nie zazdrościć figury czy urody! Dobrze, że próbujesz nawiązywać kontakty, dlatego też jestem przekonana, że prędzej czy później poznasz dobrą kumpelkę. To są takie kwestie, których nie należy ponaglać, tylko cierpliwie na nie czekać. Nie wiem, czy masz to szczęście i masz siostrę, która nigdy Cię nie zawiedzie, ja na szczęście ją mam i dziękuję za to Bogu, bo dziś sama zawiodłam się na mojej najlepszej przyjaciółce, dlatego właśnie uważam, że o PRAWDZIWĄ przyjaźń jest cholernie trudno. A lepiej nie mieć przyjaciela wcale, niż przyjaciela/ przyjaciółkę nieszczerą. |
|
|
|
|
|
#14 | ||
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2015-07
Wiadomości: 7 265
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
Cytat:
Próbowałam tylko zwrócić uwagę na to, że większość ludzi jest dla siebie nudna i jak autorka oraz jej Miłościwie Panujący Partner mają takie oryginalne i nietypowe zainteresowania, to niech sobie poszuka znajomych wśród ludzi o tych samych oryginalnych i nietypowych zainteresowaniach - to będzie miała większą szansę na to, że się ta znajomość nie wykruszy po paru spotkaniach. Oczywiście jeśli autorce uda się przestać oceniać ludzi jako nieustannie oceniających ją - bo to wnerwia. Zwłaszcza, że ona sama szasta soczystą oceną. Ludzie oceniają. No i co? Część ocenia pozytywnie, niech sobie takich poszuka. O ile w ogóle potrzebuje tych znajomości - skoro nigdy ich nie miała, to może sobie tęskni za czymś, co wydaje jej się fajne i na tym koniec. Jak osoba serwująca coś takiego: Cytat:
|
||
|
|
|
|
#15 | |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2015-08
Wiadomości: 314
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
Cytat:
Ale czy autorka jest zadufana? Może po prostu chciała podkreślić, że ma inne zainteresowania niż reszta. Jeśli czyta o filozofii i słucha jakiegoś gatunku niszowego - to ma swiadomość, że mało kogo kręci to samo. I czy to czyni ją wyniosłą? Ma wmówić sobie, ze na pewno wszyscy chcą gadać o filozofii? Ale może masz rację, może ja czegoś nie dostrzegam. Jak to jest? |
|
|
|
|
|
#16 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2015-07
Wiadomości: 7 265
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
Nie wiem, czy jest zadufana, wiem, że z takim podejściem daleko nie zajedzie.
Żadne z wymienionych przez nią zainteresowań nie jest niszowe. "Typowe babskie sprawy jak ciuchy, kosmetyki i babskie seriale" też nie brzmi niszowo. Dobór słów nie świadczy o tym, by przesiąkła tą ambitną literaturą do tego stopnia by stać się niezrozumianą w towarzystwie. Alienuje się na własne życzenie i robi problemy z niczego. Skoro znalazła sobie MP chłopa, to z relacjami problemu nie ma. Jak ją tak "babskie sprawy" drażnią, to niech szuka bab o "nietypowych zainteresowaniach", albo spotyka się z kolegami. Chociaż na to MPP pewnie nie pozwoli. |
|
|
|
|
#17 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-06
Lokalizacja: Polska
Wiadomości: 1 114
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
Ja jestem taką typową dziewczyną, która interesuje się "babskimi sprawami", a moja jedną z najlepszych przyjaciółek jest fanka metalu ( czego dokładnie słucha to nie wiem, bo nie interesuje się taką muzyką
). Co prawda o ciuchach i makijażu nie nawiążę z nią jakiejś dłuższej dyskusji tak samo jak o muzyce ( chociaż czasami pogadamy i na takie tematy), jednak doskonale rozumiemy się w kwestiach poglądów na życie i mamy takie same poczucie humoru. Także możliwa jest przyjaźń między dwoma z pozoru skrajnie różnymi osobami. Po opisie swoich zainteresowań autorka wątku przypomina mi jedną z moich znajomych. Słucha innej muzyki, interesuje się rzeczami dziwnymi dla zwykłych śmiertelników, ubiera się inaczej niż wszyscy i również jest poza wszelkimi "grupkami" i najlepiej dogaduje się chyba z facetami. Gdy ma lepszy dzień to nawet czasami zagada i zacznie rozmowę i wtedy jest naprawdę sympatyczna i nawet pożartować z nią można. Tylko niestety przez większość czasu trzyma się z boku, nawet jak wszyscy rozmawiają ona nie stara się jakoś włączyć do rozmowy. Jej zachowanie i cała otoczka niezrozumianej osoby o odmiennych pasjach nie zachęca do bliższego kontaktu, mnie osobiście kreowany przez nią wizerunek odstrasza. Gdyby tylko przestała kreować się na niezrozumianego przez otoczenie samotnika, podjęła inicjatywę i starała się nawiązać jakiś kontakt/rozmowę myślę, że znalazłaby dobre koleżanki, a może nawet przyjaciółki. Jednak mam wrażenie, że pasuje jej wizerunek takiej wyalienowanej osoby i zamiast to zniwelować jeszcze bardziej to podkręca. Wracając jeszcze do oceniania przez ludzi - cały czas jesteśmy oceniani, nawet jadąc głupim tramwajem obcy ludzie tworzą opinie o nas na podstawie tego co widzą. Albo się z tym pogodzimy, albo będziemy się zadręczać Tak naprawdę pierwsza opinia o danych osobach często ulega zmianie po tym jak je lepiej poznamy, oczywiście lepiej sprawiać wrażenie miłej, otwartej na znajomości osoby, lecz dobrze wiemy, że nie zawsze tak jest.
Edytowane przez Aishowa Czas edycji: 2015-11-01 o 00:32 |
|
|
|
|
#18 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2015-10
Wiadomości: 6
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
Dziękuję wszystkim za konstruktywne wypowiedzi i poświęcony czas.
Każda opinia jest dla mnie ważna, z każdej z nich postanowiłam wyciągnąć wnioski i spróbować wprowadzić w swoją codzienność coś nowego. Dziękuję także za pewnego rodzaju zrozumienie, ponieważ sprawa nie należy dla mnie do łatwych. Słuchajcie, to nie wygląda też tak, że -jak to określiła jedna z Wizażanek wypowiadających się powyżej- odnośnie podpieraczy ścian/kosmitów. W większości sytuacji z zewnętrznej strony się zbytnio się nie wyróżniam. O zainteresowaniach napisałam nie po to, byście uważali, że uważam się za jakąśtam mądrzejszą i uważającą innych ludzi za głupszych, or somethin', jedynie po to, by np. zaoszczędzić czasu innym osobom które próbują udzielić radę. I tak po prostu, trochę także chciałabym Wam to nakreślić, nie ubieram się jakoś dziwacznie, odmiennie, chodzę ubrana w to co wszyscy inni ludzie, mam normalny makijaż, jak trzeba się udzielić w pracy bądź w szkole na zajęciach, udzielę się, nie wiele, ale jak mam coś do powiedzenia, to po prostu coś powiem. Jak jestem w towarzystwie, także się udzielam i to nie jest tak, że nie mam żadnych znajomych, nie rozmawiam absolutnie z nikim. Od 4 lat także fotografuję, organizuję różne fotograficzne sesje miejscowe lub wyjazdowe czasem z kilkoma osobami na jednym zjeździe/spotkaniu, gdzieś tam zdobyłam/zdobywam doświadczenie i maleńkie mikro sukcesy. Po prostu, problem polega na tym, że gdy każdą znajomość staram się traktować z dystansem, ale także z uśmiechem, szczerością, ostrożnie, nikt nigdy nie wyszedł z inicjatywą kontynuacji (tak jak to powiedziała jedna Wizażanka wcześniej) że na tle pracy, zajęć rozmowy z ludźmi i komunikacja z nimi jest na fajnym poziomie, tak później wszystko się kończy i gdy przychodzi co do czego, nie mam nikogo. Często czytywałam na Wizażu o dziewczynach, które w jakimś tam momencie swojego życia traciły koleżankę/przyjaciółkę z różnych powodów. I tu pytanie do Was, czy w waszym życiu też była taka sytuacja, a jak tak, to co działo się później? Czy udało Wam się później wejść w relację z jakąś powiedzmy, inną grupą koleżanek poza pracą która byłaby z obu stron? |
|
|
|
|
#19 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2015-07
Wiadomości: 7 265
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
|
|
|
|
|
#20 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2015-10
Wiadomości: 6
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
Gdybym nie traktowała ich z dystansem, to by mogli odebrać, że się napraszam, bądź jestem nachalna. Z dystansem, nie znaczy olewczo. Znaczy normalnie, pogodnie, ale także czekając na ruch drugiej strony. Po prostu normalny kontakt, ale nie przesadny. Czy to źle, że nie chcę być zbyt napraszająca się?
|
|
|
|
|
#21 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2015-07
Wiadomości: 7 265
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
Cytat:
Poprawną, kulturalną i nienarzucającą się konwersację można prowadzić z przypadkowo spotkaną osobą, która zapytała o godzinę. Opisałaś kobiety jak opisałaś. Trudno po tym uwierzyć na słowo, że się nie wywyższasz - zresztą nawet jeśli tego nie robisz, to najpewniej właśnie tak ludzie interpretują Twoje zachowanie. Wywyższanie się + dystans = sorry, ale to nie jest ulubiony zestaw tzw. "dusz towarzystwa". Za dużo myślisz i analizujesz. Do tego masz żadne doświadczenia w tej materii, bo ta opisywana koleżanka strasznie marna, brzmi raczej jak historia czwartoklasistek. Poszukaj sobie w internecie jakichś dziewczyn, które mają podobny problem i zainteresowania, może jakaś mieszka blisko - a nuż wam się uda jakimś ślimaczym tempem jakieś koleżeństwo z tego wymęczyć. |
|
|
|
|
|
#22 |
|
Zadomowienie
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
Mam pewną teorię na temat budowania relacji koleżeńsko-przyjacielskich i jestem ciekawa czy ktoś sięâ☠ze mnąâ☠zgodzi i zauważył podobnie. Otóż, wszystkie nasze relacje z ludźmi opierająâ☠sięâ☠na wymianie. Nie wierzę w bezinteresownośćâ☠między ludźmi. Więc, koleżanka olała twoją propozycjęâ☠wyjścia na pizzę/piwo, bo po prostu stwierdziła, że nic od ciebie nie potrzebuje. Może fajnie wam sięâ☠rozmawia w pracy, ale ona chce to zamknąć tylko w tym obrębie. Poza tym im bardziej czegośâ☠chcesz tym bardziej ci nie wychodzi i ja mam podobnie
![]() Czaszki, nie ze względu na Halloween i nie mam już☠sił ich usuwać
__________________
You are not alone dear loneliness. |
|
|
|
|
#23 |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2015-10
Wiadomości: 39
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
Dobra i prawdziwa teoria, która rzuca trochę światła na przyjaźnie damsko męskie i to, że praktycznie zawsze są mało wartościowe. Bo w takim "przyjaźniach" o wiele więcej można wymienić. Na szczęście jest jeszcze dużo zdrowych kobiet, które zadają się głównie z kobietami. Z dystansem to Ty kolegów traktuj a nie koleżanki.
|
|
|
|
|
#24 | |
|
Zadomowienie
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
Cytat:
__________________
You are not alone dear loneliness. Edytowane przez cassie91910 Czas edycji: 2015-11-02 o 01:48 |
|
|
|
|
|
#25 | |
|
and cigarettes
Zarejestrowany: 2009-05
Wiadomości: 6 963
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
Cytat:
Tak. Wiem, że nie o to Ci chodzi. Współczuję w sumie doświadczeń, jeśli spotykasz się z innymi tylko wtedy, gdy potrzebujesz pożyczki, pomocy w przeprowadzce czy innych darmowych korepetycji dla dziecka i na tym opierają się Twoje "przyjaźnie" czy "koleżeństwo". |
|
|
|
|
|
#26 |
|
Wizażowy Kot Igor
Zarejestrowany: 2012-08
Lokalizacja: po drugiej stronie lustra
Wiadomości: 17 426
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
Takoż współczuję. Przyjaźń i koleżeństwo nie polega na zasadzie: "Co ja z tego będę mieć". To przede wszystkim bezinteresowność, gotowosć do wysłuchania drugiej osoby, starania, by ludziom było dobrze w naszym towarzystwie, wspólne zdobywanie doświadczeń. I nie ma to znaczenia, czy przyjaźnimy się w większości z kobietami, czy z facetami. Zasada ta sama.
__________________
I don't have time for that! I'm a cat. We are rather busy you know? Zanim założysz wątek, zajrzyj tu: https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=1269209 Warto wsłuchać się w Słowo: https://www.youtube.com/channel/UC5n...oyrF8xorb-IqVw No pasaran! |
|
|
|
|
#27 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2015-10
Wiadomości: 6
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
Powiem Wam, że coś w tym jest, w tej wymianie. Zauważyłam to po jednym zajęciu jakim wykonuję. Fotografuję 4 lata, z początku wiadomo, bardziej amatorsko, w mniejszym kręgu. Z każdym rokiem jednak poziom w jakiś tam sposób się podnosił, pisało dużo obcych ludzi o zdjęcia, co nie zawsze jest tak kolorowe jak się wydaje.
Właśnie w ostatnim czasie jak mam okazję być w jakimś towarzystwie, to gdy ktoś zapyta o zainteresowania a mówię o zdjęciach, po czym tam o muzyce czy o czymś innym, to wiele koleżanek od razu pytało "a jakie zdjęcia robisz? to dawaj mi też zrób sesję", i przyznam że 90% takich pytań to nie prośby o wykonanie usługi jedynie "a pocykasz mi za darmo" a czasem się zdarzało, że i szłam, właśnie by też z kimś porozmawiać podczas zdjęć, poznać kogoś myśląc, że może właśnie dzięki zajęciu uda się kogoś poznać na dłużej, ale nic nigdy z tego nie wyszło. Poza pytaniami "kiedy wyślę foty" nie było nic, więc też przestałam to robić w ten sposób. Mówisz, że mam się dystansować lepiej do kolegów niż do koleżanek. Ale kolegów, dwóch, trzech, tych samych mam od lat. Nie są to może jakieś super przyjacielskie relacje ale kurcze, mogę na nich liczyć. Oni na mnie. Nigdy mnie nie zawiedli, nie olewali "bo coś tam", a właśnie znajomości z koleżankami... no nikt bezinteresownie wyjść nigdy nie chciał, nie proponował. No chyba, że jak zabiorę aparat, jak pomogę z czymś. To wtedy chętnych było więcej. Często już nawet nie mówię o tej zdjęciowej pasji. |
|
|
|
|
#28 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2015-07
Wiadomości: 7 265
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
Tak tak. Powiedz nam, że coś jest w tej wymianie, chociaż koleżanek nie masz. Skąd pomysł, że to ma cokolwiek wspólnego z przyjaźnią czy nawet koleżeństwem?
|
|
|
|
|
#29 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 1 496
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
To ja teraz nie rozumiem w ogóle z czym masz problem. Chciałaś mieć z kim wychodzić, masz kolegów. Po co Ci te koleżanki? Płeć ma aż takie znaczenie dla Ciebie?
|
|
|
|
|
#30 | |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2015-10
Wiadomości: 39
|
Dot.: W przyjaźni z dziewczynami...
Cytat:
Problem tkwi głównie w mężczyznach i ich podejściu do kobiet. Kobiety o wiele lepiej potrafią się przyjaźnić niż mężczyźni, mam na myśli przyjaźń z przeciwną płcią. Wynika to z tego, że za równo mężczyźni jak i kobiety po takiej znajomości oczekują czegoś innego. Zdecydowana większość "prawdziwych przyjaciół", podkochiwała się bądź podkochuje w swojej przyjaciółce. I również zdecydowana większość się do tego nigdy nie przyzna twierdząc, że to oczywiście czysta przyjaźń. Wiele związków rozsypuje się przez takie przyjaźnie, co nie jest problemem w przypadku przyjaźni tej samej płci. Sam byłem świadkiem jak wiele związków z mojego otoczenia się rozsypało przez przyjaciela, który w tym pomagał. Ale nie zrozumcie mnie źle, przez 10 lat był cudownym przyjacielem, dopiero potem się obudził, jak jego przyjaciółka brała ślub. Takie sytuacje zdarzają się bardzo często. Im kobieta ładniejsza, tym częściej. Jestem stary, moja żona (to jej profil ale wcześniejsza wypowiedź była moja) miała już kilku prawdziwych przyjaciół i te przyjaźni nigdy nie rozpadały się z jej winy. Nigdy też jej nie zabraniałem mieć przyjaciół bo przecież niczego nie mogę jej zabronić. Wie jakie mam o tym zdanie ale nie miałem większych problemów z tym, że ich ma. Z prostej przyczyny, ufam jej i zachowuje się wobec mnie bardzo fair. I trzyma stosowny dystans do swojego przyjaciela z czym większość kobiet ma niesamowite problemy. W dodatku ja doskonale znam się na ludziach i każdego jej przyjaciela skreślałem na początku (w tym sensie, że wiedziałem, że nic z tego nie będzie) i za każdym razem miałem racje. Moim zdaniem nie warto jest się zamykać na przeciwną płeć ale kontakty z płcią przeciwną (głównie męską) dobrze jest ograniczyć do minimum. Jak jest się w związku z kimś kogo się kocha. Dla swojego dobra i dla dobra swojego partnera. Z prostej przyczyny, szkód może być wiele a zazwyczaj gra nie jest warta świeczki. Poza tym kobieta będzie lepszą przyjaciółką od faceta. A pielęgnować te przyjaźnie, które są tego warte, czyli damsko-damskie np. Jeżeli dwie hetereseksualne kobiety się przyjaźnią, to mają pewność, że to przyjaźń a nie "przyjaźń pobudzana" pociągiem. Koleżanka o drugiej koleżance nie fantazjuje, jaka jest w łóżku i jakie pozycje lubi najbardziej i nigdy tego nie będzie robić. Faceci robią to często i jeszcze częściej próbują czynów, jak tylko nadarzy się okazja. Za nim pojawi się rzesza kobiet, twierdząca, że nie mam racje bo przecież "znam mojego przyjaciela on nigdy by tak nie zrobił". Nie znam kobiet bo nie jestem kobietą i żaden facet, kobiet nie zna. Mężczyzn natomiast znam i to bardzo dobrze, o wiele lepiej niż wy, tak jak wy znacie lepiej kobiety. Generalizuje bo pewne cechy są zależne od płci a nie od jednostki. Istnieją wyjątki ale jest ich mało. Edytowane przez Pancakness Czas edycji: 2015-11-02 o 13:53 |
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 22:48.



Mam nadzieję, że ktoś posłuży mi radą. 










Tak naprawdę pierwsza opinia o danych osobach często ulega zmianie po tym jak je lepiej poznamy, oczywiście lepiej sprawiać wrażenie miłej, otwartej na znajomości osoby, lecz dobrze wiemy, że nie zawsze tak jest.


