|
|||||||
| Notka |
|
| Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności. |
![]() |
|
|
Narzędzia |
|
|
#1 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2016-01
Wiadomości: 5
|
Różnica charakterów?
Cześć dziewczyny. Pierwszy raz piszę z takim problemem na forum. Wiem, że nie znacie mnie ani mojego faceta, więc porady przez internet to.. porady przez internet, ale może któraś z Was była w podobnej sytuacji?
Jestem z M od 2ch lat, ja mam 22 lata, on 27. Zawsze zadawałam się ze starszymi od siebie ludźmi, podobno jestem 'poważna jak na swój wiek', więc 5 lat różnicy między nami to nie tak dużo. Ja: wiecznie niespokojna dusza, zapaleniec sportów ekstremalnych, trochę chłopczyca, trochę wredna małpa. Studiuję męski kierunek, jestem strażakiem ratowniczego OSP, uwielbiam podróże, nurkuję, skaczę ze spadochronem, najchętniej pojechałabym na stopa dookoła Świata A przy okazji brzydka też raczej nie jestem i podobam się wielu facetom. M: Raczej domator, woli pogrzebać w ogródku niż jechać na wycieczkę, ale to facet bardzo zaradny w życiu. Nie skończył studiów, ale nie ma problemów żadnych ze znalezieniem pracy, potrafi się ustawić, dobrze zarabia. Ludzie z zewnątrz znają go raczej jako dobrze kombinującego twardziela- ja jako zaradnego romantyka-domatora. Nienawidzi (!) sportów ekstremalnych i rzeczy trochę bardziej 'odjechanych'. Pochodzi z biednejszej rodziny i pierwszy raz pojechał na wycieczkę zagraniczną ze mną w wieku 25 lat (mimo, że już sporo wcześniej było go na to stać). Przez lądowanie awaryjne, które przeszedł zanim się poznaliśmy boi się latać samolotem. Jesteśmy razem 2 lata i on jest pierwszym facetem, któremu udało się mnie "ustawić" Moje poprzednie 'związki' kończyły się po +- pół roku, bo ja... się nudziłam. Chyba nadal jestem tą stroną dominującą, ale w jego przypadku nie rzuca się to tak w oczy. Potrafi mnie sprowadzić na ziemię, 'obudzić' kiedy czasem przesadzam, nawet zabronić niektórych rzeczy (co- jak moi znajomi twierdzą- myśleli że jest niemożliwe). Spełnił moje marzenie o skoku ze spadochronem, załatwił super praktyki semestralne, jestopiekuńczy i dobry.Mieszkamy razem od prawie 4ch miesięcy. Wiadomo jak to na początku mieszkania razem.. kłótnie były na porządku dziennym, miałam go momentami kompletnie dosyć. Od jakiegoś czasu jest lepiej, czuję jakbyśmy się 'docierali', wiem że przy nim zawsze będę czuła się bezpieczna i kochana. Potrafi zadbać o dom, nie jest syfiarzem, jest na prawdę dobrym facetem i wiem że życie z nim mogłoby być całkiem fajne. Ale.. jest domatorem. Całe moje studia twierdziłam, że nie przeprowadzę się z powrotem do małego miasteczka. Przeprowadziłam się- do niego, do małego miasteczka. Miałam załatwione praktyki zagraniczne w środkowej Afryce, w ramach wymiany studenckiej (marzenie mojego życia)- zabronił mi jechać. Wcześniej średnio 4 razy do roku jeździłam na ćwiczenia ratowniczo-poszukiwawcze z kolegami i koleżankami z OSP. Teraz jeżdżę raz do roku, po czym wysłuchuję kłótni, narzekania i "nie będziesz z kolegami jeździła na wódę" (bo zazwyczaj ostatniego wieczoru na takich wyjazdach są jakieś małe imprezy). Przestałam jeździć na łyżwach, chodzić na ściankę wspinaczkową, nawet mojego ukochanego psa, z którym mieszkałam połowę studiów odwiedzam 3x w tygodniu u rodziców- bo nie możemy go trzymać w mieszkaniu (właściciel się nie zgodził). Wcześniej, mimo że miałam mniej pieniędzy wyjeżdżałam za granicę 3-4 razy do roku, bo znajdowałam tanie loty, tanie noclegi i potrafiłam się spakować na taki wyjazd z dnia na dzień. Teraz wyjeżdżamy 1, maksymalnie 2x do roku, po ogromnych moich namowach, kłótniach i wysłuchiwaniu "jak bardzo on to robi tylko dla mnie" On nie robi tego złośliwie. Próbuje mi każdą taką sytuację tłumaczyć. Mówi, że wyjazd na 2 miesiące do Afryki zniszczyłby nasz związek. Mówi, że każdy facet jeśli by usłyszał, że jego kobieta jedzie sama z 15 facetami i 2 kobietami na wyjazd, to by się na to nie zgodził. Mówi, że nie dostanie w pracy urlopu na częstsze wycieczki. Mówi, że za to mieszkanie płacimy bardzo mało (po znajomości) i nie warto go zmieniać tylko po to, żebyśmy mogli trzymać w nim psa, który jest teraz 10km od nas. Namawia mnie do uprawiania sportu.. ale w naszej małej mieścinie nie ma nic poza siłownią, której ja nie cierpię. Rozmawialiśmy o przeprowadzce, M twierdzi, że to nie jest dla niego żaden problem, bo on pracę znajdzie. Tymczasem ja wiem, że on tutaj opiekuje się swoją mamą (tata nie żyje, nie ma rodzeństwa), wiem że dobrze tutaj zarabia i wiem że wcale się nie chce wyprowadzać. On po prostu lubi małe mieściny, zrobił by to tylko i wyłącznie dla mnie. Z tyłu głowy jego żal by narastał pewnego dnia wypomniałby mi to wszystko. Kwestia przeprowadzki jest jeszcze do przemyślenia.. Ja muszę się zdecydować czy od października zaczynać studia zaoczne czy dzienne, czy w tym samym mieście co ostatnio, czy w innym. Mój poprzedni chłopak był całkowitym przeciwieństwem obecnego. Miał bardzo miękki charakter, nie miał na mnie żadnego wpływu, był bardzo 'pod pantoflem' i nie czułam się jakbym miała koło siebie prawdziwego mężczyznę.. Ale był wariatem. Dzięki niemu 7x w tygodniu uprawiałam sport i 7x w tygodniu to był inny sport. Rowery, rolki, łyżwy, wspinaczka... Byłam wysportowana, czerpałam z życia i nigdy (!) nie siedziałam bezczynnie w domu. Z jednej strony czuję że kocham M. i czuję że jest jednym z niewielu mężczyzn którzy potrafią mnie sprowadzić na ziemię i utrzymać przy sobie.. Z drugiej strony brakuje mi spontaniczności, wariactwa i takiej chęci tej drugiej osoby do robienia CZEGOŚ. On twierdzi, że ma chęci.. ale nie widać ich wcale. ![]() M twierdzi, że to wszystko przez to, że kończą mi się czasy studenckie, zaczęła się praca i odpowiedzialność. Że tak wygląda dorosłe życie i że nie polega ono na rozrywkach bez przerwy. Z drugiej strony.. moja siostra (która zna mnie najlepiej) mówi że mój facet bardzo mnie zmienił i niekoniecznie na lepsze. Jest mi ciężko o tym myśleć, ten temat przewija mi się w głowie od dłuższego czasu. W tym związku jednocześnie mi bardzo dobrze i bardzo niedobrze. Jednocześnie go kocham i nienawidzę. Jednocześnie poświęcam się dla niego i nienawidzę tego, a z drugiej strony on poświęca się mi tak samo mocno. Wchodzę tak na prawdę w dorosłe życie, rozglądam się dookoła i zastanawiam czy wszystkie związki są takie popaprane, bo każdy przecież przechodzi przez różne problemy i zdecydowana większość par z długim stażem nie zgadza się w bardzo wielu kwestiach. Nie wiem czy ta nasza różnica charakterów finalnie by nie doprowadziła do rozwodu, jeżeli byśmy się pobrali. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie go w tym momencie zostawić za to, że nie jeździ ze mną na wycieczki.. Poradźcie kobietki, powiedzcie jak było u Was. Czy jesteście/byłyście w takim związku? Jeżeli jesteście, to jak się z tym dalej czujecie? Jeżeli byłyście, to dlaczego się rozpadł? Ps. Czytałam, że 'różnica charakterów' to najczęstsza przyczyna rozwodów..
|
|
|
|
|
#2 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-06
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 6 012
|
Dot.: Różnica charakterów?
Nie dopasowaliście się i raczej nie dopasujecie.
Ty chcesz ciągle coś robić, przezywać, wyjeżdżać, on nie. Z jednej strony go rozumiem- dorosłe życie, założenie rodziny często przekreśla spontaniczne wyjazdy, z dnia na dzień. Płacenie więcej za mieszkanie tylko dlatego, by trzymać w nim psa też jest mało ekonomiczne, choć bardzo sentymentalne. Natomiast nie podoba mi się, że on Ci zabrania niemal wszystkiego, że sporty nie, pies nie, wyjazd nie. Moim zdaniem do siebie nie pasujecie.
__________________
Mój telefon zna inne wyrazy i inną ortografię. Bardzo za niego przepraszam. |
|
|
|
|
#3 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-09
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 10 497
|
Dot.: Różnica charakterów?
Cytat:
Z tym że u Ciebie to nie to tu chodzi, nie chodzi o różnice charakterów, problemem nie jest twoje aktywne życie itp. Problemem jest to, że Twój facet jest przemocowcem, a Ty jesteś ofiarą, zastanowiłabym sie czemu w takim związku tkwisz. Bo u was nie ma różnicy charakterów, bo z tym można żyć, jak się ludzie kochają, tylko rożnica raczej mozgów no i moim zdaniem przemoc. Zastanów się z jakiego powodu porzuciłaś rzeczy, które kochasz, zajęcia które uczyniły Cie taką jaką jesteś, nawet ukochanego psa, dla jakiegos człowieka? I dlaczego ten człowiek niby zakochał się w Tobie takiej jaką byłaś, ale teraz zabrania Ci być sobą i odseparowuje od życia? Dlaczego na to mu pozowliłaś? Może dlatego że dałas się w ciągnąć w teatr opiekun - poddana, bo to tamto i owamto dl;a Ciebie zrobił, jest taki kochany, więc musisz mu się zrewanżować porzucając rzeczy ktore kochasz? Może to był taki cicgy, niewypowiedziany szantaż...? Bo tak to troche wygląda. mężczyzna, który by Cię kochał, nie zabraniałby Ci rzeczy, które Cię stworzyły taka jaką jesteś i które kochasz. Argumenty z tyłka o tej Afryce, gdybyś chciała go zdradzic, to nie potrzebujesz jechac do Afryki, można tez znaleźć inne mieszkanie gdzie można miec psa, jak się chce to wszytsko można... Dziwne, że związąłas się z takim człwowiekiem, bo w towarzystwie, w którym sie obracasz na pewno poznałabys kogos bardziej podobnego do siebie, z podobnymi zainteresowaniami, no i być może bez zapędów przemowcowych... w takim towarzystwie jest wielu facetów. |
|
|
|
|
|
#4 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2014-01
Wiadomości: 2 268
|
Dot.: Różnica charakterów?
a moze on sie po prostu o Ciebie boi?
|
|
|
|
|
#5 |
|
Copyraptor
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 21 115
|
Dot.: Różnica charakterów?
On z opisu nie brzmi jak super facet. Może jestem dziwna, ale najbardziej zbulwersowała mnie sprawa z psem. Ja mam kota, ale jakby mnie facet zmusił do oddania go, bo "mieszkanie tanie", to chyba bym go wyśmiała. Zabronił Ci spełnić niesamowitą życiową okazję wyjazdu na wymianę do Afryki (!!!). I zauważ w jaki sposób o tym piszesz - nie, że on Cię przekonał, nie, że wspólnie uzgodniliście, że tak będzie lepiej, on Ci ZABRONIŁ.
Ten człowiek może i Cię kocha, ale nie na tyle, żeby Cię nie ograniczać i umożliwić Ci bycie szczęśliwą. |
|
|
|
|
#6 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2016-01
Wiadomości: 5
|
Dot.: Różnica charakterów?
To nie jest tak, że tylko ja się zmieniłam dla związku.
Mój facet 6 lat temu, kiedy dowiedział się od swojej byłej dziewczyny że ona go zdradza.. załamał się psychicznie, przestał jeść, przez tydzień schudł jakieś 8kg, a po kilku następnych dniach rzucił pracę i pojechał na 4 lata do Anglii. On ma słabą psychikę i wszystkie nasze kłótnie przeżywa 3x bardziej. W Anglii wpadł w nieciekawe towarzystwo, kiedy wrócił my się zeszliśmy i.. zerwał kontakty praktycznie ze wszystkimi starymi znajomymi. Wstydził się swojego życia, przeze mnie ogarnął się, znalazł porządną pracę i stał się innym człowiekiem. Wiem, że jeżeli byśmy się rozstali to nie ja bym mocniej ucierpiała. Ja jestem twarda, popłakałabym i by przeszło. Nigdy w życiu do nikogo się tak nie przywiązałam jak do mojego faceta, ale to nijak się ma do tego jak on by to przeżył. Nie wiem co mam robić, bo ten temat męczy mnie już od jakiegoś czasu.. Ale też docierają do mnie logiczne argumenty. "Co byś zrobiła jakbym chciał pojechał na imprezę z samymi dziewczynami na 3 dni, a na koniec z nimi bym się schlał?" (tak, schlałam się na imprezie "Co byś zrobiła jakbym powiedział, że wyjeżdżam na 2 miesiące gdzieś, gdzie nawet średnio będzie można do mnie zadzwonić"? Dodatkowym efektem wk..cym go jest to, że mam często jakieś takie głupie zachowania, że nie czuję dystansu do obcych ludzi, bezwiednie wysyłam jakieś sygnały zachęcające i często faceci zakochują się we mnie.. A on jest zazdrosny i wyobraża sobie że ci wszyscy faceci próbują wykorzystać sytuację na np takim 3dniowym wyjeździe. Męczy mnie to, ale nie wyobrażam sobie w tym momencie rozstania. Nie wyobrażam sobie jak bym mogła teraz do niego podejść i powiedzieć że się wyprowadzam, ot tak. Przecież jest ok, dzięki niemu mam fajną pracę, fajnych ludzi w pracy, super mieszkanie.. Wiem, że by był super ojcem, mężem, partnerem, jest spokojny, nie daje się wyprowadzić z równowagi mimo mojego cholerycznego charakteru (wkurzam się często na byle co).. Tylko się duszę. Kryzys zaczął się (oczywiście) odkąd zamieszkaliśmy razem. Z drugiej strony on ma do mnie żal o to, że nie liczę się z tym gdzie on chce jechać i co on chce robić. Że jeżeli ja mam pomysł na jakiś wyjazd to on ma się dostosować, a jeżeli on ma pomysł.. to go nie realizujemy. Ma żal o to, że kiedy wymyśliłam wyjazd do Afryki nie zapytałam go o to co myśli, tylko powiedziałam że "chcę jechać" i zaczęłam szykować papiery.. |
|
|
|
|
#7 |
|
on tired little feet
Zarejestrowany: 2014-06
Wiadomości: 6 189
|
Dot.: Różnica charakterów?
Oooo kurde, jakby mój facet chciał mnie odseparować od moich chomików to by zobaczył
Dałaś się mu omotać troszkę za bardzo. Odejdź, przebolejesz i zaczniesz nowe życie. Nie ma sensu cały czas się dusić, naprawdę
__________________
I saw it first!’ squeaked Sniff, ‘I must choose a name for it. Wouldn’t it be fun to call it Sniff? That’s so short and sweet. |
|
|
|
|
#8 | |||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-09
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 10 497
|
Dot.: Różnica charakterów?
Tym bardziej teraz widać jak facet sam sie od Ciebie uzależnił. jesteś młoda, masz małe doświadczenie, nie rozumiesz i nie widzisz tego.
"Wstydził się swojego życia, przeze mnie ogarnął się, znalazł porządną pracę i stał się innym człowiekiem." - powinien był to zrobic dla siebie, nie przez ani dla Ciebie. "Nigdy w życiu do nikogo się tak nie przywiązałam jak do mojego faceta, ale to nijak się ma do tego jak on by to przeżył." znowu szantaż. "Co byś zrobiła jakbym chciał pojechał na imprezę z samymi dziewczynami na 3 dni, a na koniec z nimi bym się schlał?" (tak, schlałam się na imprezie "Dodatkowym efektem wk..cym go jest to, że mam często jakieś takie głupie zachowania, że nie czuję dystansu do obcych ludzi, bezwiednie wysyłam jakieś sygnały zachęcające i często faceci zakochują się we mnie.. A on jest zazdrosny i wyobraża sobie że ci wszyscy faceci próbują wykorzystać sytuację na np takim 3dniowym wyjeździe." - gwałca Cię? zmuszają Cię? pamietaj, ie można zabrać czyjejś rzeczy, zabiera sie tylko rzecz niczyją... nie ufasz sobie? "Przecież jest ok, dzięki niemu mam fajną pracę, fajnych ludzi w pracy, super mieszkanie.. " - szantaż i uzaleznienie, przysługa za przysługę... Cytat:
Bo nie dla Ciebie, skoro Cytat:
Cytat:
masz 22 lata, dopiero. daj sobie i jemu szansę na bardziej odpowiednich ludzi. |
|||
|
|
|
|
#9 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 18 345
|
Dot.: Różnica charakterów?
Rozstalabym sie z nim. W zyciu chodzi o cos wiecej niz tylko to ze ci z nim dobrze..pomimo. nie bedziesz szczesliwa.
__________________
Kiedy kobiety kogoś poznają to myślą, że to fajny facet. Jest już wstępnie zaakceptowany jako partner, a później może to tylko zepsuć lub nie. Kiedy mężczyźni kogoś poznają to myślą: „Ma niezłe nogi”. |
|
|
|
|
#10 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2015-09
Wiadomości: 106
|
Dot.: Różnica charakterów?
Zrezygnowałas z Afryki?!!!! Serio? Dziewczyno to bylo Twoje marzenie! Wiecej taka okazji sie nie powtórzy
Ja w zyciu osobie którą kocham nie kazalabym rezygnować dla siebie z spelniania marzeń, On jest samolubem. Przecież to tylko 2 miesiace jakbyscie sie naprawdę kochali to by nic miedzy wami nie zmienilo. Wkancu i tak bedziesz miala dosc takiego duszenia sie bo skoro teraz zaczynaja Ci przeszkadzać pewne rzeczy to bedzie tylko gorzej. Niestety wydaje mi sie , ze bedziesz zalowac tego co przez niego straciłas.
|
|
|
|
|
#11 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2013-05
Wiadomości: 34
|
Dot.: Różnica charakterów?
Hej
z tego co tu piszesz, mam wrazenie, ze jestesmy do siebie bardzo podobne: tez uwielbiam sporty ekstremalne, wspinaczke, nurkowanie, jaskinie, podroze. Wyjechalam z Polski w wieku lat 15 i od tego czasu wlocze sie po swiecie. Moj pierwszy chlopak "na powaznie" (z ktorym bylam jakies 2 lata i przez jakis czas mieszkalismy razem + z jego mama ) byl tez bardzo podobny do twojego. Domator, bardzo cieply, kochajacy, byla miedzy nami dokladnie taka sama roznica wieku. Jak go poznalam to mial juz 25 lat, a nawet nie skonczyl liceum. Oczywiscie w tej kwestii mnie oklamywal przez pare dobrych miesiecy. Przyznal sie kiedy zaczal studia. Jakos mu to wybaczylam, no ale jego studia w ogole mnie nie interesowaly... wrecz wydawaly mi sie okropnie nudne i malo istotne (turystyka w jakiejs bardzo malo prestizowej prywatnej szkole...). Troche sie zle z tym czulam, bo jego pasje mnie smieszyly, nudzily, a nawet wkurzaly. Po roku mieszkania razem irytowalo mnie w nim doslownie wszystko - zupelnie do siebie nie pasowalismy. Ja chcialam latac po swiecie, on siedziec w domu. Ja chcialam, zebysmy sie przeprowadzili do wlasnego mieszkania, zaczeli normalne dorosle zycie, a on chcial dalej mieszkac z mama... Na dodatek tez mnie ograniczal - chcialam pojechac na pol roku do Afryki, potem do Chin. Nie udalo sie po czesci z powodow finansowych, ale glownie dlatego, ze caly czas sie o moje wymarzone podroze klocilismy. On tez deklarowal, ze pragnie podrozowac, uczyc sie jezykow, ale wszystko konczylo sie na samych pustych slowach. Tez byl strasznie zazdrosny i zaborczy (ja w sumie tez), wiec bardzo sie wzajemnie ograniczalismy jesli chodzi o znajomych, samotne wyjazdy, itd. Zaczelo mnie w nim wkurzac doslownie wszystko - jego ulubione filmy i programy telewizyjne; muzyka, ktorej sluchal, jego sposob ubierania, jego glos, nie ukladalo nam sie w lozku, doslownie wszystko sie popsulo. Od poczatku czulam, ze nie byl dla mnie (nawet kiedy jeszcze bylam w nim zakochana). Kochalam, ale zawsze cos mi w nim przeszkadzalo... zawsze sie czegos doszukiwalam - a tak chyba nie powinno byc. No i kiedy tylko pojawil sie na mojej drodze moj obecny maz, jeszcze wiekszy szaleniec niz ja: naukowiec, badacz, zafascynowany podrozami i sportami ekstremalnymi... to wiadomo jak sie to skonczylo. Tego samego dnia zerwalam z bylym i zaczelam mieszkac z L. Czuje, ze roznice charakteru, ktore tutaj opisujesz sa raczej nie do pokonania. Ze to kwestia czasu, zanim pojawi sie ktos, kto bedzie do Ciebie (albo do niego) bardziej pasowac. No ale roznie sie w zyciu uklada. Ale wydaje mi sie, ze jesli masz juz tyle watpliwosci na samym poczatku, to raczej nie moze sie to dobrze skonczyc |
|
|
|
|
#12 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2014-01
Wiadomości: 1 114
|
Dot.: Różnica charakterów?
Moze nie jestem tak ekstremelnym typem jak Ty (nigdy nie bylam w OSP)
ale bylam w podobnej sytuacji. Przez 7 lat bylam z facetem ktory mnie ograniczal dokladnie tak jak Twoj facet Ciebie. Wyjazdy integracyjne? nieee. Wolontariat w Peru? O nieee, nieee, nieeee. Rozstalam sie z nim. Rozstalam sie z nim i nie zaluje. Zaluje tylko tych wszystkich rzeczy ktorych przez niego nie zrobilam.(A przez ostatnie pol roku naszego 'zwiazku' swojego kota moglam sobie odwiedzac u mamy, zlamas parszywy.) |
|
|
|
|
#13 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-02
Lokalizacja: far far away
Wiadomości: 1 180
|
Dot.: Różnica charakterów?
eedit
__________________
![]() ![]()
Edytowane przez coccinelle7 Czas edycji: 2017-04-23 o 13:46 |
|
|
|
|
#14 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2010-07
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 2 122
|
Dot.: Różnica charakterów?
A czemu potrzebujesz tak mocnej stymulacji (sport 7 razy/tyg - inaczej poczucie marnowania czasu, życia) etc.? żeby o czymś nie myśleć?
Uważanie osoby, która nie jest 'tak aktywna' (jak dla mnie ponad normę), za domatora jest dziwne. Co to ma wspólnego z domatorem? Opiekuje się matką, dobrze zarabia, wyjeżdża 1-2 razy/rok - jak dla mnie mega normalny tryb życia w tym wieku. Masz 22 lata, daj sobie spokój. Możliwe, że za kilka lat będziesz na podobnym jak on etapie. Wtedy znajdziesz kogoś takiego. Jeśli jednak nadal nie (taki nomadyczny styl życia jest raczej w mniejszości), znajdziesz kogoś o podobnej wizji życia. Powodzenia. |
|
|
|
|
#15 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2016-01
Wiadomości: 5
|
Dot.: Różnica charakterów?
Nie o to chodzi, że ja jestem jakaś nienormalna i potrzebuję robić coś 7dni w tygodniu, żeby nie czuć, że marnuję życie.. To było tylko porównanie do poprzedniego faceta.
Potrzebuję robić cokolwiek. W liceum miałam jazdę konną- jeździłam bardzo często i nawet nieźle mi szło. Na studiach wciągnęłam się w łyżwy, rolki, ścianki i między innymi osp. Tam mogę wybierać kiedy się pojawię, a kiedy nie. Mogę pojechać raz na miesiąc, raz na 3 miesiące, na np. zabezpieczenie medyczne, nawet tylko na 1 dzień. Kiedy mówię o tym facetowi mówi oczywiście "rób co chcesz", ale to nie jest "pewnie, kochanie, rób co chcesz, przecież to lubisz", tylko "rób co chcesz, ja zostaję w domu i będę się na Ciebie wściekał". Kiedy wychodzę z moją siostrą na spacer z psem, potrafimy wyjść i wrócić po 1,5h, łażąc w śniegu. Jest fajnie, można pogadać, pies ma frajdę, czas szybko mija. Kiedy wychodzę z M. mu po 15 minutach jest zimno, bo nie wziął czapki, a tak w ogóle to jest brzydka pogoda. A poza tym, jak już jednego dnia byłam z psem na dworze 40 minut to znaczy że wieczorem pies może przecież wyjść tylko na siku przed blok? Moja siostra niedługo zaczyna pracę w liniach lotniczych. Ja będę miała 90% zniżki na loty, M. by miał kilka darmowych lotów w roku. Jak powiedziałam, że teraz będziemy musieli dużo latać i podróżować (ze śmiechem), to on (też ze śmiechem, że niby żartuje a niby nie żartuje) powiedział, że chyba sama będę musiała. Niby mówi, że to przez to że nienawidzi latać, ale to chyba nie o to chodzi. Od 2ch lat próbuję go namówić na wyjazd do Maroko, na jakiś tydzień, bo bardzo tanio można tam się wybrać. -nie, bo na stronie MSZ jest komunikat, że odradzają jechać do Maroko, nie będę jechał do arabów, Ty blondynka, porwą cię jeszcze. -moi rodzice byli tydzień temu i nic tam się nie dzieje -bo tak trafili, a ogólnie to .........(bla bla bla). To też nie jest tak, że ja potrzebuję co miesiąc wyjazdu w inny koniec świata. Tylko takiego ogólnego poczucia, że ta druga strona chce ze mną powoli odkrywać świat, nawet jeżdżąc rzadko ale gdzieś, gdzie jest na prawdę super. Nie do Dziwnowa na plażę. Kiedy 'zabronił' mi jechać na praktyki do Afryki mówił, że jeżeli tylko chcę to możemy razem po moich studiach gdzieś wyjechać. Do Afryki, Azji, na wolontariat, na 2-3 miesiące, na ile chcemy. Ale ja doskonale wiem, że to są puste słowa i że nigdzie nie pojedziemy. Bo praca, bo to bo tamto bo coś tam. Obiecanki cacanki tylko po to, żebym miała nadzieję i zrobiła to co on chce.. A jeżeli nie pojadę teraz to kiedy? Jak będę miała męża i dzieci? Czy na emeryturze? On wkłada na prawdę kupę kasy w ogród swojej mamy. Ogród to nie jest coś co jest jej niezbędne przecież do życia. 27 letni facet który przez ostatnie 2 lata włożył tam około 10tysięcy zł. W ogród i to nie swój! Bo jego mama ma takie marzenie, a on lubi na ogrodzie dłubać..Wkłada pieniądze w stawianie jakichś zadaszeń, robienie płotów, układanie polbruków, wożenie kamieni itd. Za każdym razem mówi, że to już ostatnia rzecz którą robi i że już więcej tam wkładał nie będzie, ale zawsze jednak się znajduje coś więcej co chce zrobić. Ja patrzę na ten ogród i myślę sobie, że.. ładny bo ładny, ale szczerze mam ten ogród gdzieś. On ma za co podróżować, mówi że nie ma kiedy, ale to też nie jest prawda. Ja jeździłam często na krótkie wyjazdy za granicę na np 4 dni, co wymaga wzięcia 2 dniowego urlopu. A on potrafi wziąć urlop, bo się pokłóciliśmy i on pracować teraz nie będzie. Albo dlatego, że były święta i jeszcze mu się nie chce iść do pracy. Przewala w taki głupi sposób 1/3-1/2 urlopu. Ja też od 4ch miesięcy pracuję w biurze, po 8h dziennie (bo robię praktyki, na których miałam być w Afryce) więc wiem sama ile czasu wolnego zostaje jak się ma stałą pracę.. ale to nie znaczy że na cały pozostały czas człowiek musi się zakisić w domu. On mnie zabiera często do kina, na basen, na saunę. Ale wszędzie autem i wszędzie jakoś tak.. byle się za dużo nie zmęczyć. Na basenie zamiast pływać na sportowym (tak jak zawsze to robiłam) pływam z nim na rekreacyjnym i siedzimy w dżakuzi. Niby dlatego, że on słabo pływa, ale tak na prawdę.. potrafi na tyle pływać żeby się w sportowym basenie nie utopić. On po prostu woli posiedzieć w cieple i się pogrzać. Zrobił się gruby, ja przez niego też jakoś sflaczałam chociaż zawsze miałam fajne ciało. Odkąd jesteśmy razem cały czas jest na'diecie' i cały czas 'musi schudnąć'. Zamiast tego przytył chyba z 10kg. Nie wiem czemu właściwie stworzyłam ten wątek. Chyba częściowo po to, żeby samej sobie podsumować na ekranie to co się dzieje. Coś jak wypisanie plusów i minusów związku. Chyba wiem co muszę zrobić, chyba już podjęłam decyzję.. A jak ja podejmę decyzję to dość szybko ją wdrażam w życie. Męczę się dopóki tego nie zrobię, płaczę, a jak coś postanowię to mnie ogarnia stoicki spokój.
|
|
|
|
|
#16 |
|
Copyraptor
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 21 115
|
Dot.: Różnica charakterów?
Wygląda na to, że wiesz, jaką powinnaś podjąć decyzję.
I fajnie, że napisałaś o tym ogrodzie. Ty uważasz, że no, fajnie, że ogród, ale generalnie to jest to trochę głupie i marnowanie pieniędzy. On DOKŁADNIE to samo myśli o Twoich podróżach, spacerach i aktywnościach. |
|
|
|
|
#17 |
|
lokalna gwiazda
Zarejestrowany: 2010-02
Lokalizacja: Mazury
Wiadomości: 19 785
|
Dot.: Różnica charakterów?
Odejdź. To co piszesz, jest straszne. Jesteś na starcie, a żyjesz jak emerytka, obrastając w tłuszcz.
Na pewno znajdziesz kogoś, kto do ciebie pasuje. |
|
|
|
|
#18 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-04
Wiadomości: 12 327
|
Dot.: Różnica charakterów?
U mojego taty w pracy jest dokładnie takie małżeństwo jak Wy.
Ona taka jak Ty, pracuje w służbach mundurowych, nosi broń, skacze ze spadochronem, a on...nawet w delegację boi się lecieć samolotem i jedzie pociągiem jeśli może. On ogarnia dom, swoją pracę, dogląda dzieci jak jej nie ma, ona się wyżywa poza domem, na szkoleniach, jeździ na jakieś survivale, skacze na bungee itp. I tak można to podzielić bo domator w domu radzi sobie dobrze, a osoba potrzebująca przygód, ryzyka może szukać przygód poza domem i potem jak emocje opadną wrócić by odpocząć przy swoim domatorze. Oni są jak ogień i woda, ale są szczęśliwi. Jedynie co to jego koledzy czasem żartują, żeby np. coś tam żonie powiedział, a on na to : "a dajcie spokój chłopaki. Jej nie można denerwować. Ona ma pozwolenie na broń."
__________________
Proszę zajrzyj do tego wątku i wypełnij ankietę: https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=733894 |
|
|
|
|
#19 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2015-07
Wiadomości: 1 196
|
Dot.: Różnica charakterów?
Powiem Ci na podstawie własnych doświadczeń.
W ostatniej klasie gimnazjum poznałam chłopaka z którym ostatecznie byłam nieco ponad 5 lat. Związek był toksyczny, ale nie nad tym będę się teraz rozwodzić, bo to nie o mnie wątek, a wyszedł by mi esej.. Natomiast temat jest mi bliski, bo on również zabraniał. Był chorobliwie zazdrosny (potrafił być zazdrosny i zrobic awanture o to ze powiedziałam na ulicy jakiemus znajomemu cześć.), strasznie zaborczy, typowy domator - jego wymarzone wieczory to były wieczory przed TV z piwkiem lub czymś mocniejszym, oglądając tanie seriale czy kabarety. Byłam z nim w liceum - zależało mi na dobrych studiach, więc chciałam się zapisać na kursy przygotowujące do matury z chemii i biologii (myślałam o medycynie). Pretensje, że szkoła a a weekendy kursy i jak my się będziemy spotykać. Zrezygnowałam z kursów (błąd..). W klasie maturalnej przydarzyła mi się okazja życia - dzięki znajomościom rodziców (rodzinne układy, dłuższa historia) miałam możliwość wyjechać na studia do SZWAJCARII. Miałabym studia, miałabym załatwione mieszkanie (u osoby z rodziny) i jedzenie + rodzice przysyłali by mi też kasę. Mogło mnie to ustawić na całe życie (STUDIA W SZWAJCARII ) dwa że w domu było wtedy dosć nieciekawie - miałam okazje od tego uciec, ratując sobie psychike.Miałam okazje rozpocząc naprawde WSPANIAŁE życie a z tej Szwajcarii zapewne juz bym nie wróciła .A co zrobiłam? Misiaczek powiedział że ze mna nie wyjedzie, bo ma nagrana robote u matki (nawet matura go w zwiazku z tym nie interesowała) i zabronił mi jechać, dajac mu ultimatum. Zrezygnowałam. Do konca swojego zycia bede żałować tej decyzji. Na wymarzona medycyne się nie dostałam 2x (obawiam sie ze gdybym zainwestowała w kursy przygotowawcze to mozliwe ze by sie udało, no ale zrezygnowałam, bo przeciez czasu dla Misia by nie było..) poszłam w miedzyczasie na inne studia (dzieki ktorym pracuje teraz na zleceniu, za najnizsza krajowa i jeszcze powinnam skakac z radosci ze w ogole mam pracę). Bylismy razem jeszcze przez pierwsze 2 lata moich studiów. Na 1 roku miałam okazje jechać na erasmusa (taki program wymian, pewnie kazdy zna) no ale to az pół roku i jak ja to sobie wyobrazam, pretensje o zdrady od razu - nie pojechałam. Chciałam i mogłam tez na drugim roku, ale było to samo. Na koncu zerwał ze mna smsem po ponad 5 latach . Na dodatek obgadał mnie przed wszystkimi wspólnymi znajomymi, żeby jak najbardziej mnie oczernić, zeby nie wyjść na tego złego.Teraz nie wiem czy bym go nawet poznała na ulicy, a nawet gdyby, to nawet nie powiedzielibyśmy sobie cześć. A ja dla mniego zrezygnowałam z tylu rzeczy - z lepszej matury, z większej szansy na wymarzone studia, z nowego życia (studia za granica, "ucieczka" z domu, zupełnie inna jakosc zycia) a w koncu 2 erasmusy w cudowne miejsca.. A człowieka dla którego to zrobiłam nie ma w moim życiu już od jakiś 5 lat... Dziewczyno nie krzywdź się, bo teraz jest, a jutro może go nie być, a Ty do końca życia mozesz żałować (i tej Afryki obawiam sie, ze bedziesz...)
__________________
"..would you know my name if I saw you in heaven?" Edytowane przez LovinLight Czas edycji: 2016-01-27 o 13:40 |
|
|
|
|
#20 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-08
Wiadomości: 88
|
Dot.: Różnica charakterów?
Może to kwestia priorytetów, ale moim zdaniem sporty czy inne aktywności nie są aż tak dużą przeszkodą w byciu razem, jeśli poza tym jest dobrze.
Będzie to luźna teoria, ale czy na pewno chodzi tylko o wspomniane rzeczy? Przecież on był taki od początku, więc skąd teraz problem? Może jest po prostu tak, że po dwóch latach po prostu opadły klapki z oczu i zniknęły motyle, a Ty do tego dorabiasz ideologię? Gdybam w tę stronę, bo widzę duże stężenie romantycznych frazesów i barwnych opisów, szczególnie dotyczących Ciebie .Wydaje mi się, że pod teorią typu "on jeden, on jedyny był w stanie mi się nie znudzić i okiełznać moją niespokojną osobowość, bo wszyscy to tacy pantofle byli, ale on jest domatorem a ja uwielbiam sporty ekstremalne i jeżdżę na rolkach, gdy on gnije w ogródku i jest taki miękki i słaby, że żal go rzucać" kryje się po prostu znudzenie facetem. Może on ogólnie jest nudny po prostu? Na moje oko zniknęło zauroczenie w wyniku wspólnego mieszkania i tyle, a Ty z tego robisz długie opisy o tym, ile kto łazi z psem. Jeśli się mylę to mnie popraw. Edytowane przez Babolec Czas edycji: 2016-01-27 o 14:18 |
|
|
|
|
#21 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-11
Wiadomości: 384
|
Dot.: Różnica charakterów?
Cytat:
Nudny faktycznie dla niej może być, ale czy naprawdę jest? W związku albo jest fajnie albo nie, i konflikty się zdarzają. Ja kiedyś miałem sytuacje odwrotną. Jeździłem na rowerze, grałem w piłkę raz w tyg z kolegami stałą ekipą i to mi wystarczało, próbowałem czegoś nowego, siłownia ale brakowało mi samozaparcia i częste zostawanie po pracy, zmęczenie dawało w kość - wolałem odpocząć z dziewczyną pod kołdrą z lampką wina i filmie oczywiście nie zawsze, ale jednak odpocząć. Czy to kino, teatr, film w domu, gra komputerowa wspólna. Ona wolała wypady w towarzystwie, ja po takim powrocie z pubu miałem łeb przeciążony i ciężko mi się funkcjonowało - sytuacji było wiele i to ona mnie wyciągała, często się zgadzałem i było fajnie ale jednak za dużo. Jej brakowało mnie że nie wychodzę i tak się posypało. Moim zdaniem wyznacznikiem związku nie do końca są dokładnie te same zainteresowania, ciągłe wypady, wspinaczki i cuda na kiju. O ile obecna partnerka to domatorka większa niż ja, to mi z nią dobrze i wiem że ja może ze spadochronu bym skoczył ale ona w życiu - taki charakter, nie lubi głośnych imprez, sztucznie ubarwionych tylko po to żeby w piątek gdzieś wyjść, i nic innego nie wchodzi w grę. Mi to na rękę i raczej nie nudzimy się, teatr, kino, wspólne gotowanie, wydarzenia sportowe - jest fanką piłki nożnej, a to duża zaleta. Tyle ze jak ktoś wspomniał, było tak od początku i mi to nie przeszkadza. Czasami nie daje się gdzieś wyciągnąć tak samo jak i ona, ale to przecież logiczne że nie zawsze ma się ochotę. Skoro w innych kwestiach jest zaâ☠â☠â☠iście to czego chcieć więcej, ideałów nie ma i nie będzie, a przy nabuzowanej choleryczce bym zwariował. Nie lubię wrażeń emocjonalnych w związkach za stary na to już jestem Edit: co to dego wyjazdu, Afryki na 2 miesiące i innych cudów. Wszystko zależy jak to wygląda i jakie zaufanie miałbym do partnerki, jeżeli byłaby jw, nabuzowaną choleryczką to logiczne że miałbym gdzieś z tyłu głowy to że zaleje morde na ostatniej imprezie i ch** wie co jeszcze, brzydko mówiąc. Ale takie rzeczy się wie wcześniej, czy osoba zna umiar i jak się zachowuje po alkoholu - mimo że te grzeczne wyjątki też się zdarzają. 2 miesiące myśle że bym wytrzymał, jeżeli miałby to być dłuższy wyjazd lub z własnego widzi mi się to droga wolna ale powrotu nie gwarantuję. W związku trzeba się liczyć z drugą osobą ale w ramach rozsądku, i wszystkie kewstie spełniania się, edukacji, praktyk, pracy - powinny być uszanowane przez drugą połówkę. Jeżeli nie jest to erasmus gdzie jedzie się odetchnąć, poimprezować i odłączyć od codzienności. Edytowane przez Rhapsody1 Czas edycji: 2016-01-27 o 15:00 |
|
|
|
|
|
#22 | |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2016-01
Wiadomości: 5
|
Dot.: Różnica charakterów?
Cytat:
![]() Kwestia znudzenia się na pewno też wchodzi w grę, ale chyba nie jest tu tą najważniejszą. Dlaczego mi zaczęło przeszkadzać: Przez ponad 1,5 roku mieszkaliśmy osobno. Ja studiowałam 100km dalej, widzieliśmy się rzadko. Na początku jeździłam na wypady m.in. z OSP, uprawiałam inne sporty, mieszkałam z psem. Z czasem się zaczęło ograniczanie wyjazdów "osp jest ok ale nie wiedział, że my weekendowo też wyjeżdżamy i mu się to nie podoba". Teraz na jakiekolwiek wspomnienie o osp robi "rób co chcesz" z wielkim fochem. Wcześniej studiowałam w mieście, miałam dużo różnych, innych rzeczy które robiłam, a z nim widziałam się zazwyczaj 3 dni w tygodniu. Teraz przeprowadziłam się do małej mieściny, do niego, bo uwierzyłam że pies będzie z nami mieszkał i będzie super. Jak już było wszystko ustalone stwierdził że pies tu z nami jednak mieszkać nie może.. PRÓBOWAŁAM psa przepchnąć w tym mieszkaniu. Maniek (bo tak się nazywa) zazwyczaj mu nie przeszkadza, duży jest to brudzi, ale bez przesady. Jak chciałam postawić na swoim i go przycisnąć do tego żeby pies został to się najpierw zgodził.. a po 5 minutach obecności psa rzucał prawie w niego ☠☠☠☠ami, 'bo syfiarz' 'bo nowa kanapa' 'bo nowe mieszkanie'. A ja z tym psem mieszkałam 2 lata w świeżutko wyremontowanym mieszkaniu i nie zepsuł ani nie zniszczył tam NIC. Odeszło moje otoczenie, zamknęłam się na tym zadupiu, nie mam tu znajomych, nie mam nic ciekawego dookoła. Do kina/na basen itp. trzeba jechać 50km, a wiem że przeprowadzką go unieszczęśliwię. I dupa. |
|
|
|
|
|
#23 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2014-01
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Wiadomości: 1 565
|
Dot.: Różnica charakterów?
Cytat:
Generalnie z Twojego opisu wynika, że brakuje Ci dawnego życia, facet Cię ogranicza. Jedyna rada jaką mogę dać to zastanowić się czego w tej chwili oczekujesz od życia. Czy stabilizacji, którą on Ci da, czy podróży i ciekawego życia, które już rozmija się z byciem z tym facetem. Owszem, do pewnego momentu będą możliwe kompromisy, ale nie zawsze warto i nie w każdej kwestii. To, że większość par z długim stażem nie zgadza się w wielu kwestiach, być może. Ale nie w kwestiach fundamentalnych. Rozmawiałaś z nim o życiu dalej? Planach, marzeniach? Jeśli za dużo razy się będziecie dostosowywać do drugiej strony to w końcu gdzieś to wyjdzie. Może za rok, może za 5. Doczytałam, że decyzja już podjęta. Jeśli tylko w zgodzie ze sobą to będzie słuszna, choć na początku po rozstaniu może być trudno. Powodzenia. ![]() P.S. Pozwolę sobie napisać na priv w sprawie tanich lotów, hoteli itd.
__________________
Niemożliwe jest tylko to, co sami takim uczynimy... Edytowane przez Shar14 Czas edycji: 2016-01-27 o 16:24 |
|
|
|
|
|
#24 | |||
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-08
Wiadomości: 88
|
Dot.: Różnica charakterów?
Cytat:
Cytat:
![]() Cytat:
Edytowane przez Babolec Czas edycji: 2016-01-27 o 16:30 |
|||
|
|
|
|
#25 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2016-01
Wiadomości: 5
|
Dot.: Różnica charakterów?
Mieszkanie jest faceta mojej teściowej.
M. chciał psa, później nie chciał psa, później niby stwierdził że możemy z nim mieszkać, a dzień po wprowadzeniu psa (jak zdążył na niego napsioczyć i narzucać k....wami) pogadał ze swoją mamą która podobno powiedziała mu, że jest nienormalny i że jej facet się na to w życiu nie zgodzi, bo nowe mieszkanie, jasne, zniszczy itd. (jej facet chyba w końcu też się wypowiedział że nie) Tylko tak na prawdę nie wiem, jakby się uparł to by to pewnie przepchnął.. On twierdzi, że to dlatego że mieszkanie jest za małe, że nie ma w nim nawet drzwi, że pies może wejść wszędzie i nie ma jak się od niego odseparować. I że gdyby był choćby korytarz w którym zawsze by można było Mańka zamknąć to by było ok. Tylko mi się wydaje, że on nigdy się nie przestawi na mieszkanie z psem |
|
|
|
|
#26 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 18 345
|
Dot.: Różnica charakterów?
Cytat:
__________________
Kiedy kobiety kogoś poznają to myślą, że to fajny facet. Jest już wstępnie zaakceptowany jako partner, a później może to tylko zepsuć lub nie. Kiedy mężczyźni kogoś poznają to myślą: „Ma niezłe nogi”. |
|
|
|
|
|
#27 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2013-05
Wiadomości: 34
|
Dot.: Różnica charakterów?
|
|
|
|
|
#28 | |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2007-12
Wiadomości: 27 783
|
Dot.: Różnica charakterów?
Cytat:
![]() Byłam za tym, abyście się dotarli, bo dla mnie to co wymieniałaś to nie są jakieś tragiczne różnice. Ot, kwestia upierania się przy swoim w niejednej kwestii, umiejętność odpuszczania w innej. Ale ostatnie Twoje posty jak dla mnie pokazują raczej toksycznego trochę manipulatora, kolesia, ktory zamknął na prowincji bez żadnych rozrywek 22letnią ciekawą świata mlodą dziewczynę i byłoby spoko, gdyby jego wizja sielskiego pielenia w ogródku była Twoją wizją.Absurdalne jest w mojej ocenie, że on ma to swoje gmeranie w zieleni i ogólnie wsi spokojna wsi wesoła a Ty nie masz nic, podrózy/praktyki, wyjazdów, straży, spadochronów, rolek; tego, co składa się na Twoj rozwój osobisty, a nawet psa, a nawet i spacerów z psem ; bo wiecznie jest coś na nie..?Zrób bilans, ile skorzystał na Waszym związku on, ile Ty.
Edytowane przez Hultaj Czas edycji: 2016-01-28 o 21:22 |
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 00:25.



A przy okazji brzydka też raczej nie jestem i podobam się wielu facetom. 




Dałaś się mu omotać troszkę za bardzo. Odejdź, przebolejesz i zaczniesz nowe życie. Nie ma sensu cały czas się dusić, naprawdę 









