|
|
#1 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 46
|
Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Niedawno skończyłam 17 lat.
Pewnie pomyślicie, że to mało. Gdy byłam małym dzieckiem, straciłam Mamę. Po kilku latach razem z tatą przeprowadziliśmy się do większego miasta. To miała być szansa, nikt nas nie znał, zaczynaliśmy z czystą kartą - nikt nie wytykał palcami taty-wdowca i mnie-półsieroty. Nie potrafiłam się odnaleźć w nowym otoczeniu. Nie potrafiłam znaleźć koleżanek, przyjaciół. Taka mała, zbyt spokojna dziewczynka. Wiecznie z nosem w książkach, z najlepszymi ocenami w całej szkole. Zawsze byłam ponadprzeciętnie dojrzała. Może to mnie zgubiło. W 3 klasie szkoły podstawowej pierwszy raz w życiu się okaleczyłam. Pamiętam jak dziś, że tego dnia pierwszy raz powiedziałam ojcu, że nie musi mi pomagać przy myciu moich długich brązowych loków na głowie. Wiedziałam, że nie może zobaczyć moich rąk. Po pewnym czasie jednak się wydało. Nie mam pojęcia, jakim cudem. Po prostu którejś nocy obudził mnie zapłakany, powiedział, że przyśniła mu się Mama, mówiąc, że się o mnie martwi. Płakałam, ale przyznałam się. Powiedział, że razem damy radę, że mi pomoże, że jest przy mnie. Przez jakiś czas było dobrze. Sielanka skończyła się w piątej klasie. Chodziłam do klasy sportowej, mimo że nienawidziłam wf-u - poszłam za namową fałszywej koleżanki. Nigdy nie byłam dobra w sporcie, więc zaczęły się wyśmiewania. Po raz pierwszy pomyślałam, że pora się odchudzać. Tak, 11 letnie dziecko wpadło na "genialny" pomysł diety. W tym momencie zaczęły się zaburzenia odżywiania. Szybko schudłam do dość niskiej wagi. W maju 2011 roku trafiłam do szpitala psychiatrycznego. Pamiętam ten dzień, pamiętam tatę, który błagał mnie, bym chociaż wypiła herbatę, ale ja byłam nieugięta. Nie chciałam rozmawiać. Płakał, oddając mnie do szpitala. Od tego momentu przez 2 miesiące przyjeżdżał codziennie po ponad 100km w odwiedziny. Wszystkie dzieci mi zazdrościły. Nosił mnie na rękach, rozmawiał, pocieszał. Stawał na głowie, byle ułatwić mi powrót do zdrowia. Niestety, szpital tylko zamiótł problem pod dywan. Podtuczyli mnie i wypuścili z jeszcze większym bałaganem w głowie. Ale ja miałam nadzieję. Myślałam, że jakoś to będzie, że minie - przecież jest tata, który mi pomoże. Gdy po wakacjach wróciłam do szkoły, stałam się obiektem kpin. "To ta z wariatkowa", "Świr!" - dzieci bywają okrutne. Moja bluza nie raz robiła za mopa do podłogi. Pluli mi w twarz, popychali. Tata stanął za mną murem. Bronił. Ruszył niebo i ziemię, zgłosił sprawę do kuratorium, bo ktoś spróbował skrzywdzić jego ukochaną córkę. Co prawda sytuacji "nie wygrał", ale starał się jak mógł. Obydwoje stwierdziliśmy, że powinnam się od tego odciąć. Poszłam więc do gimnazjum na drugim końcu miasta. Nie było w nim nikogo z mojej dawnej szkoły. Ale ziarnko niepewności w głowie pozostało. Bałam się braku akceptacji, kolejnego odtrącenia przez rówieśników. Przestałam jeść. W okresie wrzesień-grudzień 2012r. stałam się wrakiem człowieka. Z prawie 60kg zrobiło się 38. Nie miałam siły na nic. Tata załatwił terapię u najlepszej specjalistki. Pomagał. Smarował moje spękane z wycieńczenia ręce kremem, mówiąc, że zawsze będzie mi pomagał, bo to na mnie czekał przez 9 miesięcy. W pewnym momencie nie byłam w stanie wyjść z domu do szkoły. Codziennie przywoził mi zeszyty i listy od kolegów, przykrywał kocem. Zaczęłam zdrowieć. Pomału nabierałam kilogramów. Rozmawiałam z tatą. Otworzyłam się na ludzi. Po kilku miesiącach wróciłam do szkoły. Tata zafundował mi wymarzony obóz w Anglii. Cieszył się moim szczęściem. Wszystko posypało się w wakacje. Konkretniej mówiąc, po wizycie u ginekologa. Tata bardzo się martwił moim zdrowiem. Chciał, żeby wszystko wróciło do normy. Znów załatwił najlepszego lekarza. Poszły na to tysiące złotych. Dostałam tabletki mające za zadanie przywrócić mi miesiączkę. Do dziś pluję sobie w brodę, że przeczytałam możliwe skutki uboczne na ulotce. Gdy dostrzegłam napis "zwiększenie masy ciała", podświadomie znów narzuciłam sobie rygor. Tym razem nie miałam w głowie "no, to teraz się odchudzam". Wtedy wszystko działo się pomału. Kontakt z tatą zaczął się psuć. Pewnego dnia sąsiedzi wezwali policję, bo w amoku choroby zrobiłam tacie awanturę z powodu wielkości jego kolacji. Staczałam się. Biegałam dziesiątki kilometrów tygodniowo, ćwiczyłam godzinami. Chudłam, ale tego nie widziałam. Pojawiła się kobieta. E. Namawiałam tatę z całych sił, żeby spróbował ją poznać, mimo że wcale nie był chętny. Mówiłam, że potrzebuję wzorca kobiety, kogoś na miejsce Mamy. Zdecydował się. Poznał ją. Zostali "parą". To nie była dobra osoba. Owinęła sobie tatę wokół palca. Nienawidziła mnie, oszukiwała, śmiejąc mi się w twarz, że i tak mój tata ją kocha i jej uwierzy. Namówiła go, żeby zawiózł mnie do szpitala. W tamtym momencie ważyłam 37kg przy 170cm wzrostu. Na izbie przyjęć usłyszałam "dziewczyno, czego ty od nas oczekujesz? My ci tu co najwyżej wagę podbijemy, leczyć to ty się możesz prywatnie. Masz wybór, bo jest kolejka. Jeśli zdążysz przytyć, nie będziemy mogli cię przyjąć". Zostałam sama. Tata jeździł do E. na całe dnie; obydwoje mówili, że moja hospitalizacja to kwestia czasu. A ja wiedziałam, że szpital mi nie pomoże, że to nie jest wyjście. Zaczęłam jeść. Jadłam wszystko, co stanęło mi na drodze. Przejadłam całe moje oszczędności zbierane od Komunii - kilka tysięcy złotych w ciągu kilku tygodni. Pamiętam swoje urodziny. Zwijałam się z bólu brzucha z przejedzenia, na zimnych kuchennych kafelkach, a tata spojrzał na mnie i powiedział "Wychodzę do E. Zdrowia życzę". Przytyłam prawie 30kg. Gdy zadzwonili ze szpitala, że jest wolne miejsce, byłam już za ciężka. Nienawidziłam się z całych sił. Wiedziałam, że prędzej czy później schudnę. Niedługo później tata zachorował. Nie chcę się wdawać w szczegóły, więc powiem po prostu, że co chwilę musiał oddawać mocz. Nie mógł nigdzie jechać autem, bo po prostu by nie dojechał. To momentalnie zniechęciło E. Zostawiła go. Tata wrócił, częściowo. Znów mnie przytulał, był. Problemem było wtedy moje ciało. Utuczone, wzbudzające we mnie odrazę. Byłam w wirze wiecznego jedzenia. Na początku 2015 roku nie wytrzymałam. Atmosfera w domu znów się popsuła. Przestałam jeść. Żyłam o wodzie, czarnej kawie, pitej co drugi dzień zielonej herbacie. Momentalnie schudłam. Tata stwierdził, że tym razem mi się nie uda, że pójdę do szpitala, że należy mi się kara. Uciekłam do babci. Chciałam sprawić, by zauważył, że to nie tędy droga. 2 dni później trafiłam na internę. Zasłabłam na środku marketu. Minuty dzieliły mnie od śmierci, serce wysiadało. Babcia opowiada mi, że tata zrobił się blady jak ściana gdy się o tym dowiedział. Podobno mówił, że kocha mnie nad życie, że nie może mnie stracić, że chce wszystko naprawić. W szpitalu spędziłam niecały tydzień. Gdy wyszłam, tata przeprosił mnie za to, że mnie wtedy kompletnie porzucił dla E. Rozpoczęliśmy cudowną terapię rodzinną. Wszystko się układało. Wszystko. Terapię przerwał na początku tego roku szkolnego. Nie rozumiałam jego decyzji, nie wiedziałam, dlaczego. Prawda wyszła na jaw kilka tygodni później - tata ma nową partnerkę. W domu znów się psuło. Nie potrafiłam się z tym pogodzić, czułam się odrzucona, gdy zostawałam na całe weekendy sama w domu, kiedy tata jeździł do B. Były jednak przebłyski normalności. Tata starał się mówić, że kocha; widziałam, ze sprawiało mu to trudność, a zaraz potem wychodził z domu. Wyremontował mój pokój. Calutki. Od podłogi aż po sufit. Wszystko po to, by było "dobrze". Był taki szczególny moment. 26/27 grudnia. B. przyjechała do nas na noc. Poczułam się nieswojo, widząc obcą kobietę w koszulce mojego ojca, w sypialni mojego ojca. To po prostu było niekomfortowe, dziwnie się z tym czułam. Kłóciliśmy się okropnie. Na początku tego roku poprosiłam o możliwość wzięcia udziału w turnusie terapeutycznym. B. bardzo mi pomagała. Mówiła, że "kobieta kobietę zrozumie", że mogę na nią liczyć. Podczas mojego pobytu na turnusie razem z tatą przyjeżdżała na terapię rodzinną, twierdząc, że skoro mamy stworzyć rodzinę, to powinniśmy przebrnąć przez to razem. Tata był sceptycznie do tego nastawiony. Jednak gdy wyszłam z ośrodka, pojechaliśmy razem, we trójkę na obiad. Powiedział wtedy, że chcą stworzyć rodzinę dla mnie i córek B. Że nikt nie będzie robił nic na siłę, żeby nikogo nie skrzywdzić. Że wszystkie możemy na nich liczyć. Gdy o tym piszę, łzy same ciekną mi z oczu. Dzień później dostałam od niego maila, w którym napisał, że mimo że nie jest teraz gotowy na regularną terapię rodzinną, to nie znaczy to, że nigdy nie będzie. Napisał, że nie chce, żebym umierała, bo życie jest piękne i chce je przeżyć, również ze mną. Przez równy tydzień było dobrze. Równy tydzień. Zepsuło się 3 kwietnia. Pokłóciliśmy się. Najpierw o jakąś totalną głupotę, a potem o jedzenie mięsa, a raczej fakt, że nie chcę go jeść. Znów było gorzej. Nie tragicznie, ale gorzej. Apogeum nastąpiło 2 maja. Gdy wróciłam ze spaceru, zauważyłam, ze odgrzewa w kupionym przeze mnie garnku jakąś zupę z mięsem. Powiedziałam coś w stylu "ojej, szkoda". Zapytał, czego szkoda. Odpowiedziałam szczerze. Zaczeła się kosmiczna awantura. Tego samego wieczoru wezwałam do domu policję. Żałuję tego. Żałuję tego z całych sił. Tata stwierdził, że ostatecznie straciłam jego zaufanie, prosząc policję o pomoc w organizacji terapii rodzinnej. Od tego momentu nie mam taty. Jest w domu tylko jego ciało , dusza jakby gdzieś się zgubiła. Nie rozmawiamy. Mówi, że zepsułam wszystko, całe życie. Nie wytrzymuję. 2 tygodnie temu popełniłam kolejny błąd - w nerwach wyzwałam B., bez jej obecności, jedynie przy tacie. Nie daję rady. Tak bardzo żałuję tego, co się stało. Tak bardzo tęsknię za życiem, za tatą. Wczoraj powiedział mi, że straciłam wszystko. Że gdyby nie te wszystkie lata, mogłam być naprawdę szczęśliwym człowiekiem. W domu nigdy nie brakowałoby na nic pieniędzy, mielibyśmy genialny kontakt, mialabym zaufanie. A ja wszystko zepsułam. Aktualnie chodze na terapię. Jednak nie wiem kompletnie, co mogę zrobić. Nie chcę więcej marnować. Wiem, że czasu nie cofnę, ale ja po prostu nie wiem jak ruszyć z miejsca. Jest mi okropnie przykro. Tak bardzo żałuję tych wszystkich lat, błędów. Czy to już koniec, zepsułam wszystko? Nie proszę o pocieszenie. Proszę Was, jako zapewne trochę starsze i mądrzejsze osoby, o radę. Co mogę zrobić, żeby to naprawić? Żeby odzyskać zaufanie taty? Żeby wynagrodzić te wszystkie lata? Żeby żyć? Z góry bardzo dziękuję wszystkim za pomoc. |
|
|
|
|
#2 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 796
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Taki kochający tata to prawdziwy skarb, ale to wszystko musiało być dla niego za trudne no i cóż... Nie obwiniaj siebie za to. Kontynuuj terapię, to najlepsze co możesz zrobić.
Nie awanturuj się więcej z ojcem, nie wyzywaj B. Spróbuj opanować swoje zachowanie. Raz piszesz, że się świetnie dogadywałaś z ojcem, że B. bardzo ci pomogła, a chwilę później złościsz się na nich właściwie bez powodu, wyzywasz B., a nawet wzywasz policję bo ojciec śmiał odgrzać zupę w twoim garnku... Takie zachowanie naprawdę mocno rani. Nawet jak tylko o tym czytam to mnie to boli. W takich sytuacjach zamiast się kłócić, wyjdź bez słowa i wyładuj emocje w jakiś mniej szkodliwy sposób. Nie licz na odzyskanie zaufania ojca dopóki nie uda ci się opanować swojego zachowania. |
|
|
|
|
#3 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2016-03
Wiadomości: 1 552
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Przykro mi, ale też nie usprawiedliwiaj ojca - również popełniał błędy. A to Ty jesteś dzieckiem, jego dzieckiem, na nim leży odpowiedzialność. Odbija się na Tobie strata matki. Czy po jej śmierci byłaś u psychologa/psychiatry?
Niczego nie zepsułaś, jesteś chora, potrzebujesz profesjonalnej pomocy. Może jakieś darmowe punkty w mieście, w których można się dowiedzieć co i jak. Nie mam dobrej rady. Jesteś DDD, Twoja rodzina może materialnie funkcyjna, w całej reszcie nie działała. Twój ojciec nie potrafił przejąć "obowiązków" matki. Trzymaj się ciepło i szukaj pomocy u profesjonalistów. |
|
|
|
|
#4 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 21 812
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Nigdy nie jest tak, że to już koniec, że zepsułaś wszystko. To znaczy może być tak jeśli mówisz o chłopaku, ale nie o rodzicu. Jestem pewna, że tak samo jak Tobie zależy mu aby było lepiej z Tobą, między Wami. Mimo tego, co on powiedział i mimo tego, co Ty zrobiłaś.
Przede wszystkim potrzebujesz solidnej pomocy psychiatrycznej bo samookaleczenia i opisane problemy z jedzeniem są krańcowo niebezpieczne, a całe życie przed Tobą, musisz zrobić wszystko aby żyło Ci się łatwiej. |
|
|
|
|
#5 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 934
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
A dlaczego właściwie wezwałaś policję? Bo tata odgrzewał mięsną zupę w twoim garnku? Czy ta kosmiczna awantura była z rękoczynami?
__________________
https://m.youtube.com/watch?v=PCQs3vSJ6xA |
|
|
|
|
#6 | ||
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 46
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Cytat:
Cytat:
Nie chodziło mi o sam fakt odgrzania głupiej zupy. Czarę goryczy przelała atmosfera, jaka była w domu po tym zdarzeniu. Ciągłe zarzuty, że jestem nienormalna, że mnie nienawidzi i nie chce, że nic mi się nie należy i zaraz "będę chodzić jak w zegarku" i "siedzieć na dupie do pełnoletności". Po prostu szukałam jakiejś pomocy, tyle, że nieudolnie. Od kilku tygodni było bardzo nieswojo. Terapeutka mówi, że zupa była tylko pretekstem, bo prędzej czy później coś musiało się stać - bo po prostu nie potrafimy na tę chwilę funkcjonować jak normalny ojciec z normalną córką. Więc co jakiś czas musi być "bum!", żeby potem można było spokojnie żyć przez kilka tygodni. |
||
|
|
|
|
#7 | |||
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2007-12
Wiadomości: 27 783
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Dziecko.
Masz 17 lat, Twój ojciec pewnie 40+. Ty masz prawo źle postępować bo jesteś jeszcze bardzo młodziutka. Do tego masz masę problemów psychologicznych, wychowałaś się bez matki. A Twój ojciec to dorosły ukształtowany facet. Obowiązkiem Twojego ojca jest mieć rozum i używać mózgu, ciągnąć Cię w górę, szczególnie teraz, gdy wciąż jesteś dzieciakiem. Wiele znosić z Twojej strony, być cierpliwym, walczyć o Ciebie, nie przywiązywać szczególnej uwagi do pyskówek nastolatki. Takie teksty jak on Ci sadzi to mógłby sobie do Ciebie kierować gdybyś była np. jakieś 10 lat starsza. Egzamin z ojcostwa oblał po całości, bania. Szczerze Ci współczuję, nie obwiniaj się, bo Twój tatuś jest winien tego, że nie daje Ci oparcia. ---------- Dopisano o 14:55 ---------- Poprzedni post napisano o 14:49 ---------- Cytat:
Cytat:
Cytat:
Edytowane przez Hultaj Czas edycji: 2016-06-04 o 14:51 |
|||
|
|
|
|
#8 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 43 611
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#9 |
|
Naczelna Nastolatka
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: Podkarpacie
Wiadomości: 25 768
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
To musi być troll. Wierzycie we wyzwanie policji i 20 terapeutów?
__________________
Małgorzata i spółka. Matka natura to suka. |
|
|
|
|
#10 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-04
Lokalizacja: Neverland
Wiadomości: 5 638
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
W to akurat mogę uwierzyć.
|
|
|
|
|
#11 | |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2016-02
Wiadomości: 269
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Ale chaos...
Streszczanie lat w drobnych akapitach nie wychodzi dobrze przejrzystości historii. Ojciec miał z Tobą sporo zamieszania. Tyle troski wobec dziecka z problemami. W końcu i on nie wytrzymał psychicznie. Są pewne granice, widocznie jego cierpliwość sięgnęła limitu. Nie zachowywał się mądrze, to pewne. Momentami zdrowo przeginał. Ale łatwo jest sobie wyobrazić, że po tylu cyklach wyniszczania się i wracania do wagi w nienaturalnym tempie, po tylu szaleństwach w końcu i kochający tatuś miał dość. Po kimś zresztą mogłaś odziedziczysz skłonności psychiczne. Co masz robić? Traktuj jedzenie tak jak każdy człowiek - jedz ile Ci potrzeba, pilnuj zdrowej wagi. 60 kg przy Twoim wzroście nie będzie tragedią, nie powinnaś się zamartwiać dietami. Ucz się do matury. Żyj własnym życiem. Nie stawaj na głowie ojca, daj mu odsapnąć. Nie wzywaj już nigdy więcej policji w takiej sprawie, bo to nie rozwiąże Twoich problemów. Zdawałoby się oczywiste rzeczy, tylko sprawa staje się nieoczywista w przypadku osoby z takim chaosem w umyśle, po tylu przejściach. Musisz zrozumieć, że Twoje środki radzenia sobie z problemami w postaci głodówki lub obżarstwa tylko przedłużają problem. Że sposób, w jaki zwracasz na siebie uwagę jest głupi. Masz już 17 lat, pora się trochę usamodzielnić. Tak poza tym, chodzisz w ogóle do szkoły? Jak sobie w niej radzisz? Jak się przedstawiają Twoje relacje z rówieśnikami? W sprawie tego "zepsucia życia" - brednie. Wszystko zależy od Ciebie. Możesz zawsze się podnieść. Nie byłaś przez te lata szczęśliwa? Trudno, to już przeszłość. Jest tylko teraźniejszość i przyszłość. Nic nie odbierze Ci nadziei na szczęśliwą przyszłość. Kontynuuj terapię, zbadaj się pod kątem hormonalnym. Znajdź sobie zajęcia, które pozwolą Ci nie myśleć o swoich problemach. Książki, seriale, jakaś łagodna aktywność fizyczna, może rower. @zakonna Cytat:
Chociaż tutaj: https://wizaz.pl/forum/attachment.ph...8&d=1311367084 Ma dość długie paluszki jak na 12 latkę (2011 rok), tylko co to za dowód. Taka poszlaka ma dwa ostrza, bo trolle raczej nie dzielą się swoimi zdjęciami. (Ale kto powiedział, że to jej zdjęcia?). Mniejsza z tym. |
|
|
|
|
|
#12 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2007-09
Lokalizacja: Oczko górnego śląska:)
Wiadomości: 1 180
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Moim zdaniem ojciec i tak jest cierpliwy, generalnie podziwiam ludzi, ktorzy potrafia sie tak poświęcać dla innych. Wiem, że jesteś jego dzieckiem, ale jestes już prawie dorosla i musisz panować trochę nad tym co mowisz i robisz. Robić komus awanture bo je to czego Ty byś nie zjadla? Chyba lekka przesada. Nie dziwie sie ojcu, że czasem nie ma sil. Stracil żonę, córka ciagle wywija jakies numery..może zabrzmie ostro, ale nie Ty jedna stracilas rodzica. Tu na wizażu jest cala masa nieszczesliwych ludzi, DDA, DDD i mnóstwo innych. Najważniejsze w tym calym procesie leczenia sa chęci do tego aby cos zmienić. Jestes pewna, że chcesz? Rozumiesz, że tak jak teraz nie możesz żyć? Życzę Wam powodzenia i tego, abyście mieli dużo sily do siebie nawzajem
__________________
Będę walczyć tak długo, aż pewnego dnia powiem skromnie - wszystko czego chciałam, dzisiaj już należy do mnie ! |
|
|
|
|
#13 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 1 514
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Ja wierzę, mam kuzynkę z bardzo zaawansowanymi zaburzeniami odżywiania i na jej przykładzie widzę, ile takich nieoczywistych napięć towarzyszy chorobie. Wzywanie policji/karetki w ataku złości/desperacji zaliczała kilkukrotnie i ona i jej matka. Liczba terapeutów też wydaje mi się normalna w tej działce, niestety.
Cytat:
harcereczko, jeśli czujesz, że wreszcie trafiłaś na terapeutkę, z którą umiesz się dogadać i widzisz postępy Waszej wspólnej pracy, trzymaj się jej z całej siły. Taką osobę bardzo trudno znaleźć a jest ona konieczna do tego, by móc wygrzebać się z tak poważnych problemów. Jeśli sytuacja z ojcem się uspokoi(nie mówię że poprawi, po prostu uspokoi na tyle, by przeprowadzić rzeczową rozmowę), spróbuj z nim pogadać o pomocy w finansowaniu terapii, jeśli się nie zgodzi, może o jakiejś możliwości dorabiania. Po prostu zrób ile w twojej mocy, żeby sobie samej pomóc. Wiem, że strasznie trudno się z tym mierzyć, ale spróbuj zrobić tyle, ile będziesz mogła. Twój tata jest dla ciebie ważny, to naturalne. Ale w sytuacji w której jesteś powinnaś się skupić na doprowadzeniu swojego życia do równowagi a nie walce o "wynagrodzenie ojcu tych wszystkich lat". Twój ojciec już dwa razy uciekł z BARDZO wam potrzebnej terapii rodzinnej. Wydaje mi się, że to znaczy, że nie jest gotowy dać ci takiego wsparcia, jakiego najbardziej potrzebujesz. To znaczy, że tym bardziej ty powinnaś skupić się na pomocy samej sobie.
__________________
I'm feelin' posh so address me with an accent. |
|
|
|
|
|
#14 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 21 812
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Cytat:
Co do drugiej rady dotyczącej jedzenia, to łatwo powiedzieć osobie, która od kilku lat zalicza kolejne nasilenia ED, jedz normalnie, jak każdy. To byłoby zbyt proste, a problem często zostaje takim osobom ma całe życie, tylko ktoś odpowiedni musi im pokazać jak żyć normalnie, względnie dobrze i szczęśliwie mając jego świadomość. Edytowane przez laisla Czas edycji: 2016-06-04 o 18:58 |
|
|
|
|
|
#15 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2015-04
Wiadomości: 1 397
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#16 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2015-02
Wiadomości: 71
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Ja bym na twoim miejscu starała się za wszelką cenę chodzić do terapeuty, a do ojca napisać list z wszystkim co ci leży na sercu. Jemu w głębi duszy pewnie bardzo zależy na tobie, ale może bać się zawodu. Przypomnij mu o sobie, uswiadom mu swoje problemy, pewnie ich do końca nawet nie zna. Ojcowie często traktują rodzicielstwo zadaniowo, ma jedzenie, ma pieniądze, jest dobrze. Nie zastanawiają się nad emocjami i trzeba im uświadomić że córki są dużo bardziej emocjonalne i mają inne potrzeby niż ojcowie
|
|
|
|
|
#17 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2015-04
Wiadomości: 1 397
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#18 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 21 812
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Dziwne to dla mnie. Ciekawe dlaczego nie płaci. I ciekawe skąd siedemnastolatka ma stówkę na wizytę tygodniowo, to spora kwota na nastoletnią kieszeń.
|
|
|
|
|
#19 | ||
|
zuy mod
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Cytat:
Autorko Twój ojciec nie jest taki super. W pełni zgadzam się z Hultajem. Jesteś nastolatką z zaburzeniami, która ma prawo nie zachowywać się racjonalnie. I tak jak rozumiem, że w nerwach mógł powiedzieć coś głupiego, bo każdy z nas jest tylko człowiekiem i ma ograniczoną odporność, tak nie powinien od dłuższego czasu sadzić Ci tekstów o tym co zniszczyłaś. To jest okropne i Twój ojciec powinien dostać solidnego kopa na otrzeźwienie - tak się nie traktuje córki! Cytat:
17-latka po takich przejściach NIE JEST "prawie dorosła". Jest prawie pełnoletnia, a to nie to samo.
__________________
L'amore scalda il cuore. Do. Or do not. There is no try. 23.05.2011
22.05.2017 02.12.2017 |
||
|
|
|
|
#20 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 21 812
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
|
|
|
|
|
#21 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2007-09
Lokalizacja: Oczko górnego śląska:)
Wiadomości: 1 180
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Cytat:
__________________
Będę walczyć tak długo, aż pewnego dnia powiem skromnie - wszystko czego chciałam, dzisiaj już należy do mnie ! |
|
|
|
|
|
#22 | |||
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 46
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Cytat:
Prawda jest taka, że ED wraca wtedy, kiedy znów czuję się zagrożona, ograniczona. Jak na razie wytrzymuję, ale jest ciężko, kiedy nie mogę nigdzie jechać, poznać takich ludzi, z jakimi chcę utrzymywać kontakt, planować wakacji. Bo nie. Bo nagrody mi się nie należą. To takie błędne koło, bo skoro i tak nic mi się nie należy, to staranie się nie ma sensu. Strasznie męcząca sprawa. Co za tym idzie, żyć własnym życiem nie mogę. Od małego byłam samodzielna, w wieku 13 lat sama jeździłam busem do dużego miasta, w zeszłe wakacje byłam w Anglii z osobą poznaną przez Internet. Teraz nie mogę nic. a) bo jestem niepełnoletnia, b) bo nie mogę liczyć na wsparcie finansowe, a logiczne jest, że rozsądniej będzie, jeśli własne pieniądze wydam na terapię, a wyjazdy "rekreacyjne" mogą poczekać. Z tego powodu też się ostatnio pokłóciliśmy. Na początku maja chciałam pojechać do Wrocławia na pewne wydarzenie. Miałam tam się spotkać ze znajomymi. Tata się nie zgodził. Więc zachowałam się, brzydko mówiąc, po szczeniacku - wiedziałam, że jadąc do Wrocławia muszę się przesiąść w inny pociąg w Poznaniu. Powiedziałam, że jadę do przyjaciółki do Poznania - jedynej, którą tata akceptuje. Zgodził się. We Wrocławiu sobie poradziłam, nikt mnie nie zabił, nie porwał dla okupu i nie poćwiartował. Przyznałam się parę dni temu, pod wpływem emocji. Kurczę, nigdy w życiu nie piłam, nie zapaliłam ani jednego papierosa, nie byłam na imprezie. Nie rozumiem, skąd te ograniczenia, zakaz na jakąkolwiek rozrywkę. Do szkoły chodzę, ale mam nauczanie indywidualne. Gdy chodziłam "normalnym" trybem, miałam jazdy z jedzeniem. Tata nie chciał się zgodzić na indywidualne, musiałam załatwiać wszystko sama, dopiero po paru miesiącach zgodził się podpisać odpowiedni papier. Mi to wyjście pomogło - nie głodzę się i nie obżeram na przemian. Ale tata twierdzi, że to mój wymysł, że nie mam co liczyć na kolejny taki rok. W szkole zawsze radzę sobie dobrze. Mam większość piątek, trochę czwórek. Chodzę do LO. Kontaktów z rówieśnikami nie mam. Najlepiej dogaduję się z ludźmi chociaż trochę starszymi ode mnie. Cytat:
Cytat:
|
|||
|
|
|
|
#23 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 796
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Bo próba wyjaśnienia wszystkiego i pogodzenia się nie uda jeśli najpierw nie zmienisz swojego zachowania. On to pewnie odbiera jako puste próby przeprosin, po których dalej będziesz go ranić jak gdyby tych przeprosin nie było. Przykro mi to mówić, ale ja się w ogóle nie dziwię twojemu ojcu. On tyle poświęcił dla ciebie, żeby ci pomóc, a z twojej strony zero wdzięczności, tylko ciągłe jazdy i awantury. "Skąd te ograniczenia"? No właśnie stąd. Z tego co piszesz wynika, że w ogóle nad sobą nie panujesz. Ograniczenia nakładane na ciebie przez twojego ojca wcale mnie nie dziwią biorąc pod uwagę twoje zachowania względem niego (chociaż też nie twierdzę, że się z nimi zgadzam). Musisz sobie uświadomić, że go ciągle ranisz i spróbować coś z tym zrobić. Na terapię możesz (i powinnaś) chodzić, ale żeby to coś dało to musisz CHCIEĆ się zmienić, pracować nad swoim zachowaniem itp. a nie tylko mieć żal do ojca.
|
|
|
|
|
#24 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 46
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Cytat:
Ale nie potrafię zrozumieć jednego - zamykania mnie w błędnym kole. Brak dostępu do znajomych, miłego spędzania czasu -> irytacja, złość, odbijanie emocji na jedzeniu. Nigdy nie zawiodłam jego zaufania w kwestii kontaktów z ludźmi, nigdy nie wdałam się w złe towarzystwo. Ludzie są potrzebni do normalnego funkcjonowania, nikt nie jest w 100% samotnikiem. A "kara" w postaci odcięcia możliwości życia społecznego z powodu problemów z jedzeniem/rodzinnych jest jak odebranie prawa jazdy za napad na sklep spożywczy. |
|
|
|
|
|
#25 |
|
.
Zarejestrowany: 2010-07
Lokalizacja: koniec świata
Wiadomości: 28 052
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
jak tak piszesz o swoim ojcu to mam ochotę natrzaskać mu po ryju.
__________________
-27,9 kg |
|
|
|
|
#26 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2015-02
Wiadomości: 71
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Moim zdaniem powinnaś mu to wszystko co piszesz tu mówić, walczyć z nim i go uświadamiać. Porozmawiaj też z jego nową partnerką, mowilas że chciała pomóc więc niech się na coś przyda. Może twój ojciec faktycznie się boi, może nie chce przyznać się do błędu, że tak na prawdę zostawial cię samą z tymi problemami. Te terapie też mogą być dla niego nieprzyjemne, więc może próbuje ich unikać. Ale jak go postawisz przed faktem- że albo będzie się bał cokolwiek naprawić i może stracić córkę, albo się przemoże i nawiąże z toba kontakt i cię odzyska- może dotrze do niego co wywołuje zamykając się na ciebie.
|
|
|
|
|
#27 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 796
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Cytat:
Ale rozumiem twojego ojca, bo gdy mi ktoś ciągle robi takie jazdy to też najchętniej bym taką osobę zamknęła samą aż się opamięta. (Coś w sensie postawić dziecko do kąta aż się uspokoi i dopiero wtedy z nim porozmawiać) Tyle, że w twoim przypadku to nie zadziała, bo ty się nie uspokoisz. Ale twój ojciec pewnie ma już wszystkiego dosyć, nie rozumie co się z tobą dzieje i już po prostu sam nie wie co robić i nie ma siły się z tobą "użerać". Dałaś mu nieźle popalić i wypaliłaś człowieka (niecelowo na szczęście). Nie dziw się jego reakcjom. Z tego co piszesz wynika, że on sam nie jest w zbyt dobrym stanie i też potrzebuje pomocy. Przestań się na niego wściekać. Lepiej ignorować niż pogarszać sytuację kłótniami. Jesteś już prawie dorosła, więc skup się bardziej na sobie niż na nim. |
|
|
|
|
|
#28 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 18 345
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Ludzie z ed lubia byc jak dzieci zadaja atencji...stad te dziecinne zachowania.
Autorka jest mloda ale dzieckiem nie jest- trzeba zaczac brac odpowiedzialnosc za to co sie tobi. Nie mozna wszystkiego na chorobe zwalac. Ojcu tez musi byc bardzo ciezko. Wspolczuje wam obojgu. Nie martw sie on na pewno nadal cie kocha ...
__________________
Kiedy kobiety kogoś poznają to myślą, że to fajny facet. Jest już wstępnie zaakceptowany jako partner, a później może to tylko zepsuć lub nie. Kiedy mężczyźni kogoś poznają to myślą: „Ma niezłe nogi”. |
|
|
|
|
#29 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2015-04
Wiadomości: 1 397
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Usprawiedliwiacie przemoc w stosunku do córki bo ojcu jest ciężko i jest mniej emocjonalny (to ciekawe czemu tak emocjonalnie reaguje) bo?
Gdyby matka mówiła swojemu dziecku, że dostaje kare za chorobę i odmówiła finansowania jego leczenia bo kara, to też wytłuczeniem byłoby że nie daje rady, bo jest przez dziecko wycieńczona? No, nie sadzę więc przestańcie się pochylać nad bezradnym, pogubionym tatusiem, bo przede wszystkim to jest złym rodzicem który krzywdzi swoje dziecko. |
|
|
|
|
#30 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2016-03
Wiadomości: 1 552
|
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...
Cytat:
|
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 09:45.














