|
|
#31 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2016-10
Wiadomości: 7 316
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Bardzo ten temat mnie poruszył, zwłaszcza, że śledzę himalaistów i ogólnie dużo czytam na ten temat.
Mackiewicz pewno bez szans. |
|
|
|
|
#32 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 4 592
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Wedlug mnie to uzaleznienie od adrenaliny. Poza tym, pasja, pasja ale ten pan ma podobno trojke dzieci i niewyobrazam sobie co one czuja kiedy to wszystko slysza. One i ich matka. Dla mnie to egoizm. I szczerze mowiac, tragarze poszli za nimi, tam i z powrotem, wrocili i wciaz chodza z takimi samobojcami wiec dla nich ten wyczyn to po prostu praca. Ryzykowanie wlasnego zycia jestem w stanie zrozumiec gdy przynosi to jakas realna korzysc , dla siebie czy dla swiata. To nie odkrycie Ameryki czy radioaktywnego pierwiastka, nawet nie wypasna kombinacja na nartach czy desce nazwana kiedys nazwiskiem autora tylko wejscie na szczyt, gdzie wiadomo co jest, zimno, snieznie i skaliscie i niebezpiecznie.
Sluchalam kiedys w trojce wywiadu z zona himalaisty, ktory zginal. Mowila, ze maz nawet kiedy nie byl realnie w gorach, zyl gorami. Miesiacami wyczerpujace przygotowania, po zejsciu dlugie wracanie do zdrowia. Tak w kolko. Po akcji, z ktorek nie wrocil i ktora media relacjonowaly, przezyla kos.ar i w koncu ulge, ze maz sie odnalazl, ze juz nie cierpi. Nie zgodzila sie zeby go sprowadzili. Nie chciala narazac ludzi. To straszna , wyniszczajaca pasja Edytowane przez robcia Czas edycji: 2018-01-27 o 21:16 |
|
|
|
|
#33 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-04
Wiadomości: 9 011
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Ja lubię chodzić w góry, ale to takie hobby, chodzenie na znanych szczytach, patrzę na swoje możliwości itp i nie jest to w zimę, wtedy bym się bała. Lubię chodzenie po górach, ale to jak wielu ludzi, po prostu daje mi to satysfakcję, ale umiem wytrzymać bez chodzenia po górach, czasem po prostu nie mogłam pojechać albo wybraliśmy morze i też ok. Chociaż oczywiście są ludzie, którzy nie lubią chodzenia po górach, a ja jednak lubię, to wzmacnia, ale wiadomo chodzi o te zwykłe szczyty, te wysokogórskie to już igranie z życiem i cieszę się, że do tego mnie nie ciągnie. Cieszę się, bo nigdy nie byłam osobą, która by lubiła ryzyko, więc zawsze i tak wybiorę w miarę bezpieczne szczyty i wtedy, gdy zagrożenie jest bardzo małe, a nie będę ryzykować, że może się uda. Poza tym nie umiałabym podporządkować chodzeniu w góry swojego życia, chyba i tak nie mam takiej pasji czemu mogłabym podporządkować życie. Z jednej strony podziwiam ludzi, którzy taką pasję mają, ale z drugiej będę mieć więcej czasu dla rodziny, a to jest dla mnie ważne. Dlatego tak ryzykując bałabym się, a do tego byłoby mi źle bez rodziny, nie wytrzymałabym i wolałabym być przy nich, bo bardziej myślę i tak o nich niż o sobie - w zdrowych granicach, bo zdrowy egoizm u mnie też występuje. Nie umiałabym po prostu myśleć tylko o swoim celu i o nich nie myśleć i by moim priorytetem były góry.
Nie, ja lubię harmonię i jak jest wszystko wypośrodkowane, a jednak u ludzi z taką pasją nie ma tego wypośrodkowania i jest jeden priorytet, a inne są trochę dalej. Ja bym tak nie umiała i nie chciała. Jednak jak piszę samą pasję podziwiam i pokonywanie swoich słabości tez, ale z drugiej strony nie rozumiem aż takiego ryzyka faktycznie mając żonę i dzieci. Myślę, że to byłoby lepsze dla osób niemających rodzin, które faktycznie mają tylko to w życiu. Inaczej będziemy mieć ciągle nieobecnego tatę, więc wtedy trochę bez sensu dla mnie mieć rodzinę. Nie ma po prostu wtedy na rodzinę czasu, a oni cały czas się o niego boją. No a jak jest w domu i wraca do zdrowia, to też za bardzo ani nie zajmie się dziećmi ani nic. Na pewno wygląda to różnie w rodzinach himalaistów, ale jednak zazwyczaj pewnie tak jest. Nie umiałabym być z himalaistą. To jest ktoś kogo można czasem podziwiać z daleka, ale jak dla mnie nie partner, by z nim być. Tak samo nie chciałabym być z żołnierzem, takim który cały czas jeździ na misję. Potrzebuję bliskości i to nie dla mnie. Co do ratowania ich tam, to też uważam, że powinni być przygotowani na takie sytuacje. No, ale w pewnym stopniu na pewno są, wchodzenie tak wysoko to igranie z życiem, a choroba wysokościowa to duże zagrożenie. To chyba tylko coś na zasadzie czy uda się uniknąć śmierci czy nie. Edytowane przez Candy_lips Czas edycji: 2018-01-27 o 21:48 |
|
|
|
|
#34 | |
|
Gazela inteligencji
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 6 352
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Cytat:
No... widać nie zrozumiem Partner to moim zdaniem inna rzecz, bo można znaleźć partnera z podobną pasją, lub partnera, który rozumie ryzyko i decyduje się na związek.
__________________
|
|
|
|
|
|
#35 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-10
Lokalizacja: moje miasto...?
Wiadomości: 21 347
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Cytat:
Wysłane z aplikacji Forum Wizaz |
|
|
|
|
|
#36 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: cozy place
Wiadomości: 4 967
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Nie podziwiam, nie ma za co.
Podziwu godne są osoby, które ryzykują dla innych, strażacy, policjanci, ale nie ci, którzy robią to dla adrenaliny i ekstremalnych przeżyć. Żyjemy w wolnym świecie, kazdy ma prawo spełniać się tak, jak chce, rozumiem też, że ich pcha w te gory jakaś siła i nie panują nad tym. Ale robienie z himalaistów czegos na kształt bohaterów jest dla mnie mocno przesadzone. Po ludzku jest mi ich szkoda, ale ponoszą po prostu konsekwencje swoich nietypowych zabaw. |
|
|
|
|
#37 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-04
Wiadomości: 9 011
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Ja podziwiam, że ktoś jest w stanie wejść tak wysoko lub nawet kogoś robiącego coś innego ekstremalnego, ale tak jak pisałam tak średnio jak ma wtedy żonę i dzieci. Ja bym się nie zdecydowała na życie z nim, podziw nie oznacza, że chciałabym się wiązać. To po prostu podziwianie z daleka, choć oczywiście są osoby, które bardziej podziwiam i które robią coś dobrego dla społeczeństwa. Jednak i wejście na taki szczyt to jest osiągnięcie i tylko o to mi chodzi. No ale bardziej dla ludzi bez rodzin moim zdaniem...
|
|
|
|
|
#38 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 5 570
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Ja pasję rozumiem, góry zimą uwielbiam, pokonywanie swoich granic, w tym roku zabrałam też męża i dzieci.
Wiem że ryzykowalismy i pierwszy raz w życiu wycofałam się z podejścia, jak syn się po skalę osunął. Zawód jest ogromny, no ale bezpieczeństwo ważniejsze. Czytałam dziś On Panu mackiewiczu, że miał ambicje zdobyć ta górę zima, bo ktoś inny już tego dokonał. Mackiewicz kwestionowal tamto wejście, kwestionowal wskazania GPS. To bylo kolejne podejście Mackiewicza do tej góry zimą, był zdeterminowany. Chora ambicją zwyciężyła nad rozumem
|
|
|
|
|
#39 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-03
Lokalizacja: kraina uśmiechu i dobrego humoru :-D
Wiadomości: 7 690
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Podziwiać to mogę osoby które robią coś dla kogoś a nie dla samego siebie, owszem pewnie himalaiści spełniają się w tym co robią ale czy to daje satysfakcję ich drugim połówkom, dzieciom? Wiecznie są na adrenalinie jak na narkotyku, dowartościowują się, ale nie robią tego dla innych ale samych siebie. I to jest ok, ale jak pojawia się rodzina to trochę ich poświęcają jednak
I często smutno kończą.
__________________
|
|
|
|
|
#40 | |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2007-12
Wiadomości: 27 783
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Cytat:
Nie podziwiam, nie potępiam. Są ludzie którzy mają możliwość inwestowania wszystkiego (czas, pieniądze zainteresowania) w np. zdobywanie gór, skoro tego nie robią tylko np. wystarczy im pojechać sobie na narty do kurortu - to tego nie pragną. Tak samo nie podziwiam kogoś kto się opycha pączkami na kanapie, taki wybór.
Edytowane przez Hultaj Czas edycji: 2018-01-27 o 23:00 |
|
|
|
|
|
#41 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-06
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 5 660
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Wiecie jak kogoś to nie kręci to faktycznie wygląda jak głupie pchanie sie w niebezpieczeństwo i narażanie ew. ratowników. Tylko jeśli to jest czyjaś pasja i jakiś sens życia to uważam, że ma do tego prawo i tak samo należy go ratować, tak jak alkoholika, kogoś kto skoczył z okna, ludzi którzy się pobili itd.
Skala nieporównywalna ale ja nie wyobrażam sobie życia bez biegania i aktywności - to co jak złapię kontuzję to nie można mnie leczyć bo sama się o to proszę? Jeśli są dzieci to jestem na nie, trzeba wziąć odpowiedzialność za nie i nie ryzykować swojego życia. Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
![]() Ćwiczę! |
|
|
|
|
#42 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-04
Wiadomości: 9 011
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Ja też jestem za ratowaniem ich, ale to jest bardzo niebezpieczne i wiąże się z dużym ryzykiem, więc jednak powinni potem te akcje poszukiwawczą opłacić. To nie jest sytuacja, że ryzyko jest, ale nie jest jakieś ogromne. Tu ryzyko jest bardzo duże, himalaiści tam wysoko są na granicy śmierci. Tylko kwestia czy uda im się przeżyć czy nie. No ale nie zawsze duże doświadczenie im pomoże.
|
|
|
|
|
#43 | |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2016-09
Wiadomości: 18 607
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Cytat:
nastawić skręconą kostkę czy włożyć wszystkie kończyny w gips a lecieć za kimś w niebezpieczne miejsce, gdzie ryzyko jest ogromne? gdybyś w zoo (z pełną świadomością) wlazła do klatki z tygrysami, bo przecież tygryski to Twoja pasja i lubisz "zaśmiać się śmierci w twarz", to też oczekiwałabyś, że ktoś wskoczy za Tobą i Ci pomoże, jak się okaże, że tygryski jednak chcą Cię zjeść, a nie bawić się? |
|
|
|
|
|
#44 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2014-02
Wiadomości: 9 831
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Dla mnie to czysta głupota.
Też uważam, że powinni mieć odłożoną kasę prywatną ! na akcję ratowniczą. Gónwo mnie obchodzi cudze drogie hobby, jak lubi emocje jeden z drugim, to niech sobie za nie płaci. Poza tym czyż to nie piękne dla miłośnika gór - w górach umrzeć ? Tylko dzieci szkoda. Jak zawsze. |
|
|
|
|
#45 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-04
Wiadomości: 9 011
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Ktoś podał informację, że Mackiewicza nie będą ratować. Chyba zbyt duże ryzyko. No mi go szkoda, wiadomo jego winy jest sporo, ale zawsze mi szkoda drugiej osoby. No ale ja dopiero niedawno przeczytałam, że poszli tam bez butli tlenowych i bez tragarzy. To bardzo nierozsądne, to chyba powie każdy himalaista i nie tylko. Przecież zabezpieczenie się jak tylko można to podstawa. No a i tak to nadal bardzo niebezpieczne. Himalaista też musi mieć pokorę wobec gór i mierzyć swoje siły, zdawać sobie sprawę z zagrożeń. Przecież on ma dzieci. To jak już szedł, to powinien wziąć te butle tlenowe... Ubezpieczony podobno też chyba nie był... Przecież nikt nie może czuć zbyt pewnie, każdy może mieć wypadek. W sumie dobrze ktoś napisał, że dużo w takiej sytuacji nie różni się od tych co idą w Tatry w klapkach. Tak, on ma więcej doświadczenia, ale skoro jako himalaista tak wysoko idzie bez żadnego zabezpieczenia, to też wykazuje się brakiem rozsądku. Wcześniej nie słyszałam o nim za bardzo, ale poczytałam i był kiedyś uzależniony od narkotyków. Wyszedł z tego, ale obawiam się, że on po prostu przeszedł z jednego nałogu w drugi. Myślę, że himalaizm też może być nałogiem, zwłaszcza gdy idzie się nieprzygotowanym. Nie wiem, on chciał umrzeć w tych górach? Ktoś kto brał narkotyki i ma skłonność do uzależnień może mieć skłonności do autodestrukcji, więc robić ryzykowne rzeczy, bardzo siebie testując i nie myśląc racjonalnie. Myślę, że tutaj to miało miejsce. A jak Wy myślicie? Ja nie umniejszam pasji, ale myślę, że ten jego poprzedni nałóg miał wpływ na to co i jak robił później.
Edytowane przez Candy_lips Czas edycji: 2018-01-28 o 00:37 |
|
|
|
|
#46 | |
|
Gazela inteligencji
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 6 352
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Cytat:
Dalej nie rozumiem takiej ekstremalnej pasji, ale rozumiem, że ktoś dobrowolnie decyduje się na ratunek i nie wiem, czego oczekiwałby sam mackiewicz gdyby na pewno oczekiwał ratunku i tego, żeby ktoś narażał życie, to bym raczej nie widziała tego w dobrym świetle---------- Dopisano o 00:39 ---------- Poprzedni post napisano o 00:34 ---------- Candy_lips, właśnie rozmawiałam o tym nałogu z tatą, tez myślę, że on po prostu potrzebował życia na krawędzi w jakimś sensie. Nie potępiam tego, tylko te dzieci... I obiło mi się o uszy, ze ubezpieczenie miał, ale nie istnieje ubezpieczenie obejmujące takie wysokości A pamiętacie kontrowersje wokół Adama Bieleckiego? Zaskoczyl mnie tą akcją ratunkową, zastanawiam się, czy to nie w jakis sposób „odkupienie win”?
__________________
|
|
|
|
|
|
#47 |
|
hakuna matata
Zarejestrowany: 2016-06
Wiadomości: 22 748
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Treść usunięta
|
|
|
|
|
#48 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-04
Wiadomości: 9 011
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#49 | ||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-04
Wiadomości: 12 327
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Wystarczy prześledzić biografie alpinistów, żeby wiedzieć, że odpowiedź na pytanie w temacie jest jedna- to zdecydowanie rodzaj "misji samobójczych".
Co do obecnej tragedii- ponoć ten polski alpinista miał temperament niczym Kukuczka, więc temu, że jego towarzyszka zawróciła póki mogła iść o własnych siłach wcale się nie dziwię. A to, że akcja ratunkowa po niego jedzie raczej już po ciało, a nie po żywego człowieka to w sumie od chwili zgłoszenia niestety można się było spodziewać. Każdy alpinista/himalaista musi się liczyć z tym, że za którymś razem z kolei już nie wróci żywy. Taka specyfika tego sportu. ---------- Dopisano o 01:09 ---------- Poprzedni post napisano o 01:07 ---------- Cytat:
Bo jak powyżej 5000 metrów rozpęta się np. burza to nie bardzo wiem co i jak miałoby człowieka przed nią uchronić, nie mówiąc o braku możliwości prowadzenia akcji ratunkowej z powietrza. Bo o tym się nie mówi, ale tam można iść udzielać ratunku tylko piechotą o ile warunki pozwolą jeszcze komuś tam dojść. ---------- Dopisano o 01:18 ---------- Poprzedni post napisano o 01:09 ---------- Cytat:
Co do braku butli tlenowych i tragarzy- w biografii Kukuczki można znaleźć wyjaśnienie dlaczego tak czasem himalaiści robią. Polecam poczytać. Z ich punktu widzenia w pewnych okolicznościach to jest racjonalne postępowanie. Choć masz rację, niewątpliwie zwiększa ryzyko dla ich bezpieczeństwa i zdrowia.
__________________
Proszę zajrzyj do tego wątku i wypełnij ankietę: https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=733894 |
||
|
|
|
|
#50 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-04
Wiadomości: 9 011
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Ok ale może Ty mi wyjaśnij dlaczego tego nie wzięli? Wiadomo książkę kiedyś przeczytam, ale nie teraz. O to mi chodziło jak piszę o zabezpieczeniu. Tak samo idąc w góry nawet Tatry się zabezpieczam jak mogę. Filmu jeszcze nie oglądałam, ale obejrzę.
|
|
|
|
|
#51 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2016-07
Wiadomości: 562
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Tu jest ciekawy wywiad na ten temat:
http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,..._harcerze.html Ale też dodam, że akcja ratownicza nie zostanie opłacona z publicznych pieniędzy podatników, a dwa, ekipa, która po nich poszła to nie są ratownicy, zrobili to dobrowolnie. Też domyślam się, co kierowało Bieleckim... |
|
|
|
|
#52 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2014-01
Wiadomości: 2 268
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
znam osobe która sie wspina po takich wielotysiecznikach ze tak to ujmę- ja bym najkrócej podsumowała to tak- to jest uzaleznienie.bo i podobny mechanizm.nic i nikt sie nie liczy. ani rodzina, ani wydawanie ostatniego grosza, nie mówiąc o tym czy sie wróci z kolejnej wyprawy. trzeba po prostu zaspokoic "głód"
|
|
|
|
|
#53 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2017-06
Wiadomości: 1 468
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Cytat:
Szkoda mi Bieleckiego, bo musial odrzucic swoje plany i cel, zeby ratowac kogos, kto nie byl tak naprawde kompletnie przygotowany do wyprawy. Pasja to jedno. Pal licho nawet skłonność do ryzyka i uzależnienie od adrenaliny, ale do cholery trzeba mieć jeszcze kapkę oleju w głowie, żeby do takich ryzykownych sportów przygotować się trochę lepiej niż pan Mackiewicz, który chyba robił juz siódme podejście i popełniał ciągle te same błędy. Wysłano z ☎ |
|
|
|
|
|
#54 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2017-04
Wiadomości: 82
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Jeden chce mieć domek z ogródkiem, a drugi zdobywać szczyty. Każdy ma jakieś marzenia, które nadają sens jego życiu. Oni to kochają ponad wszystko i jakby musieli wybierać, bez wahania postawiliby na góry, aniżeli na rodzinę. Taki typ człowieka, który nie potrafi żyć bez adrenaliny buzującej w żyłach. Często jednak łączą się w pary z osobami o podobnej pasji, tak jest choćby z tą francuzką, jej partner też jest himalaistą, a wcześniejszy zginął parę lat temu podczas wyprawy. Niesamowita "twardzielka", skoro po czymś takim wróciła do wspinaczki, zresztą sama miała poważne odmrożenia w czasie tamtego, tragicznego ataku.
"Na tej wysokości zimą natychmiast zamarzasz. Jeden mały błąd i umierasz. Ta góra uświadamia, że tak naprawdę nic nie znaczysz.” - jej słowa Mediterrania, fajny wywiad i coś w tym jest. Rozsądnie myślący człowiek, który raz się poparzy, już instynktownie omija gorący garnek. Oni odwrotnie, jak tylko zdrowie i fundusze im na to pozwalają, wracają realizować swoje chore ambicje. To jest najgorsze, że nie potrafią powiedzieć pas i ciągle szukają nowych wyzwań, a ich balansowanie na granicy życia i śmierci, przeważnie kończy się na tamtym świecie lub trwałym kalectwem. |
|
|
|
|
#55 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-04
Wiadomości: 9 011
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
No ona to ma na pewno silny organizm, przeżyła wcześniej mimo że inny himalaista nie przeżył, teraz podobnie Mackiewicz był w bardzo złym stanie, a ona jeszcze dała zejść. To prawda, na pewno często wiążą się ze sobą ludzie do siebie podobni, ale i tak szkoda mi dzieci, które w każdej chwili mogą stracić tatę, oczywiście zawsze jest to ryzyko, ale tu większe. Bycie z dzieckiem to może inna sprawa, niektórzy z nich pewnie i tak dbają o te dzieci, może ta jakość bycia razem jest dobra. Jednak czasem naprawdę powinni też przed taką wyprawą pomyśleć o nich i trochę zmniejszać chociaż to ryzyko, choć pewnie są tacy co to robią.
Edytowane przez Candy_lips Czas edycji: 2018-01-28 o 04:25 |
|
|
|
|
#56 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2012-04
Wiadomości: 3 381
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Hmmm dla mnie takie wyprawy można porównać dorajdów samochodowych/motocyklowych, robienia beczek samolotem albo maratonu w dolinie śmierci itd.
Fajnie, fajnie tylko dla mnie nie jest to nic do podziwiania. Takie wyprawy nie pchaja nauki do przodu, są robione dla siebie, dla swojego hobby i zaspokojenia uzależnienia, a czasem chorych ambicji. I kocham góry, ale to nie jest ślepa miłość. Znam swoje możliwości i ryzyko i umiem stwierdzić czy coś ma sens czy nie... Dlatego nie płacze nad nieudanymi ekspedycjami bo Ci ludzie są świadomi ryzyka i niebezpieczeństwa, ale z jakiś powodów je podejmuja. To że pokonują siebie i żywioł? dla mnie to igranie że śmiercią a nie przekraczanie swoich możliwości. Szkoda mi za to rodzin i dzieci bo postrzegam je jako zepchnięte nieco na margines życia wspinaczy, a dzieci, szczególnie małe, potrzebują bliskości i miłości rodzica. A jak to zapewnić jak ojciec albo matka ciągle w trakcie przygotowywan, zbierania kasy albo już w ekspedycji, a potem w trakcie regeneracji.. trochę jak życie z osobą z nałogiem... Wysłane z
|
|
|
|
|
#57 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 22 108
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Cytat:
Ja to po prostu akceptuję, także jeśli wiąże się z „wydawaniem publicznych pieniędzy na ratowanie” . Jak na mój gust, to nie jest najgorszy sposób wydawanie pieniędzy publicznych, znam milion gorszych. Zresztą, w sali ogólnych wydatków to jest taki pryszcz i tak sporadyczny ze aż wstyd ze taki argument się w ogóle pojawia.Politycy ciągle wożą tyłki samolotami, limuzynami, pewniedzienny koszt tego jest wyższy niż ta cała akcja ratunkowa raz na 100 lat.
__________________
Cava Z salamandrą w dłoni szedłem przez powierzchnię komety. Liz Williams |
|
|
|
|
|
#58 |
|
hakuna matata
Zarejestrowany: 2016-06
Wiadomości: 22 748
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Treść usunięta
|
|
|
|
|
#59 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2016-07
Wiadomości: 4 810
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#60 | |
|
po drugiej stronie szafy
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 583
|
Dot.: Wyprawy wysokogorskie - godne podziwu czy samobojstwo
Sam tych dzieci sobie nie zrobił.
Jak zbierał kasę na ten wyjazd to pisał, że chcą się wspinać w systemie alpejskim, bez tlenu i bez poręczowania, żeby było jak najlżej. Nie wiem czy to była kwestia braku kasy, czy po prostu mieli taką wizję, że im się wydawało, że tak będzie łatwiej osiągnąć szczyt. Cytat:
Chociaż nie ukrywam, jak słyszałam wcześniej o tej zimowej wyprawie we dwójkę, to się pukałam w czoło. Wiadomo że im mniej ludzi w wyprawie, tym mniejsze szanse na ratunek w razie wu.
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie https://www.siepomaga.pl/dla-diany
|
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Forum plotkowe
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 06:41.










I często smutno kończą.
- to tego nie pragną. Tak samo nie podziwiam kogoś kto się opycha pączkami na kanapie, taki wybór. 


gdyby na pewno oczekiwał ratunku i tego, żeby ktoś narażał życie, to bym raczej nie widziała tego w dobrym świetle
Zresztą, w sali ogólnych wydatków to jest taki pryszcz i tak sporadyczny ze aż wstyd ze taki argument się w ogóle pojawia.
