Niepełnosprawni wokół nas - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Forum plotkowe

Notka

Forum plotkowe Zapraszamy do plotkowania. Na forum plotkowym nie musisz się trzymać tematyki urodowej. Tutaj porozmawiasz o wszystkim co cię interesuje, denerwuje i zadziwia.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2018-03-17, 19:18   #1
3ebdb6c370169ce1a39c163fc8d64643247d9f80
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2016-09
Wiadomości: 9 081

Niepełnosprawni wokół nas


Krótko - poruszył mnie właśnie ten artykuł: http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,1....html#Z_TRwknd

Co myślicie? Ja jeszcze trawię...
3ebdb6c370169ce1a39c163fc8d64643247d9f80 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-17, 20:01   #2
Neldoreth_
Raczkowanie
 
Avatar Neldoreth_
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 326
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

Też dzisiaj trafiłam na ten wywiad, naprawdę warto przeczytać.
Neldoreth_ jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-17, 20:12   #3
ajah
wańka wstańka
 
Avatar ajah
 
Zarejestrowany: 2012-12
Wiadomości: 12 455
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

Ciekawe podejście. Podoba mi się dystans tych rodziców.
Ja jednak jestem zwolennikiem dążenia do samodzielności i integracji. Integracja nie polega na tym, by wszyscy funkcjonowali na tym samym etapie, tak samo; a tym by pomogli żyć, współdziałać bez zbędnej segregacji.
Prawdą jest, że system jest obrzydliwie niewydolny, a rodzice przeciążeni.
__________________
nauczycielu, zajrzyj
ajah jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-17, 20:47   #4
LaCamilla
Raczkowanie
 
Avatar LaCamilla
 
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 265
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

Też to dzisiaj czytałam, ciekawy materiał.

Odnośnie integracji - myślę, że dużo racji mają ci rodzice, twierdząc, że ich dzieci lepiej się czują wśród "swoich" niż "normalnych". Nie oszukujmy się - to jednak są dwa światy.

Wprawdzie nigdy nie chodziłam do szkoły z nikim z zespołem Downa, ale w połowie podstawówki dorzucili nam do klasy drugorocznego, który miał, delikatnie mówiąc, pewne problemy z normalnym zachowaniem. Dzisiaj pewnie postawiono by temu chłopakowi jakąś diagnozę (teraz każda dysfunkcja ma mądrą nazwę), ale pod koniec lat 90-tych mówiło się o kimś takim po prostu, że jest zdemoralizowany albo - nienormalny. W każdym razie zmierzam do tego, że ten chłopak rozwalał KAŻDĄ lekcję - absolutnie każdą. Siedział w ostatniej ławce i się darł, przeklinał, gwizdał, zaczepiał inne dzieci - robił wszystko, żeby utrudniać pracę nauczycielowi. Były też różne dzikie akcje tego typu, że kiedyś np. wkładał sobie długopis do ucha i jakiś element mu wpadł i trzeba było lecieć po pomoc pielęgniarki. Ogólnie nie było na niego mocnych - mógł być 6 razy dziennie odsyłany do szkolnego psychologa, żeby następnego dnia wszystko było tak samo. Cała klasa na tym traciła, bo nie było warunków do przerabiania materiału. Na przerwach i poza szkołą wszyscy trzymali się z daleka, bo każdy się bał, co takiemu może do głowy strzelić (zwłaszcza, że to był wyrośnięty typ). Ta gehenna trwała grubo ponad rok, zanim gościa wreszcie w jakiś sposób pozbyto się ze szkoły (chyba wreszcie wylądował w specjalnej).

Pisząc o tym, wcale nie chcę sugerować, że tak się zachowują wszyscy upośledzeni ludzie (czy z zespołem Downa), ale to było dla mnie właśnie coś w rodzaju "integracji" - ten chłopak ewidentnie miał problemy, ale jego matka upierała się, żeby chodził do zwykłej szkoły, na czym cierpieli wszyscy, łącznie z nim (nie muszę chyba mówić, że po cichu cała klasa mówiła o gościu per "ten świr"). Od kilku lat np. mamy wysyp autystyków, którzy też bywają bardzo trudni - moja mama pracuje od lat w przedszkolu w grupie integracyjnej i niejednokrotnie widziałam, bywając u niej w pracy, co się dzieje, jak takie dziecko wpada w szał i histerię. Nie ma się co czarować, choć idea integracji brzmi super, w praktyce bywa bardzo różnie - z reguły mało kolorowo. Oczywiście bardzo dużo zależy od stopnia niepełnosprawności umysłowej, ale jestem skłonna się zgodzić, że w wielu przypadkach szkoła specjalna jest najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich stron.
LaCamilla jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-17, 20:58   #5
Neldoreth_
Raczkowanie
 
Avatar Neldoreth_
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 326
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

Cytat:
Napisane przez LaCamilla Pokaż wiadomość
Też to dzisiaj czytałam, ciekawy materiał.

Odnośnie integracji - myślę, że dużo racji mają ci rodzice, twierdząc, że ich dzieci lepiej się czują wśród "swoich" niż "normalnych". Nie oszukujmy się - to jednak są dwa światy.

Wprawdzie nigdy nie chodziłam do szkoły z nikim z zespołem Downa, ale w połowie podstawówki dorzucili nam do klasy drugorocznego, który miał, delikatnie mówiąc, pewne problemy z normalnym zachowaniem. Dzisiaj pewnie postawiono by temu chłopakowi jakąś diagnozę (teraz każda dysfunkcja ma mądrą nazwę), ale pod koniec lat 90-tych mówiło się o kimś takim po prostu, że jest zdemoralizowany albo - nienormalny. W każdym razie zmierzam do tego, że ten chłopak rozwalał KAŻDĄ lekcję - absolutnie każdą. Siedział w ostatniej ławce i się darł, przeklinał, gwizdał, zaczepiał inne dzieci - robił wszystko, żeby utrudniać pracę nauczycielowi. Były też różne dzikie akcje tego typu, że kiedyś np. wkładał sobie długopis do ucha i jakiś element mu wpadł i trzeba było lecieć po pomoc pielęgniarki. Ogólnie nie było na niego mocnych - mógł być 6 razy dziennie odsyłany do szkolnego psychologa, żeby następnego dnia wszystko było tak samo. Cała klasa na tym traciła, bo nie było warunków do przerabiania materiału. Na przerwach i poza szkołą wszyscy trzymali się z daleka, bo każdy się bał, co takiemu może do głowy strzelić (zwłaszcza, że to był wyrośnięty typ). Ta gehenna trwała grubo ponad rok, zanim gościa wreszcie w jakiś sposób pozbyto się ze szkoły (chyba wreszcie wylądował w specjalnej).

Pisząc o tym, wcale nie chcę sugerować, że tak się zachowują wszyscy upośledzeni ludzie (czy z zespołem Downa), ale to było dla mnie właśnie coś w rodzaju "integracji" - ten chłopak ewidentnie miał problemy, ale jego matka upierała się, żeby chodził do zwykłej szkoły, na czym cierpieli wszyscy, łącznie z nim (nie muszę chyba mówić, że po cichu cała klasa mówiła o gościu per "ten świr"). Od kilku lat np. mamy wysyp autystyków, którzy też bywają bardzo trudni - moja mama pracuje od lat w przedszkolu w grupie integracyjnej i niejednokrotnie widziałam, bywając u niej w pracy, co się dzieje, jak takie dziecko wpada w szał i histerię. Nie ma się co czarować, choć idea integracji brzmi super, w praktyce bywa bardzo różnie - z reguły mało kolorowo. Oczywiście bardzo dużo zależy od stopnia niepełnosprawności umysłowej, ale jestem skłonna się zgodzić, że w wielu przypadkach szkoła specjalna jest najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich stron.
To jest w ogóle nie możliwe żeby jeden nauczyciel ogarnął całą klasę, czyli powiedzmy 25 uczniów, w tym jednego z upośledzeniem umysłowym, który wymaga o wiele więcej uwagi. Niestety często tak to wyglądało w tamtych latach.
Neldoreth_ jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-17, 21:01   #6
ajah
wańka wstańka
 
Avatar ajah
 
Zarejestrowany: 2012-12
Wiadomości: 12 455
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

Cytat:
Napisane przez LaCamilla Pokaż wiadomość
Też to dzisiaj czytałam, ciekawy materiał.

Odnośnie integracji - myślę, że dużo racji mają ci rodzice, twierdząc, że ich dzieci lepiej się czują wśród "swoich" niż "normalnych". Nie oszukujmy się - to jednak są dwa światy.

Wprawdzie nigdy nie chodziłam do szkoły z nikim z zespołem Downa, ale w połowie podstawówki dorzucili nam do klasy drugorocznego, który miał, delikatnie mówiąc, pewne problemy z normalnym zachowaniem. Dzisiaj pewnie postawiono by temu chłopakowi jakąś diagnozę (teraz każda dysfunkcja ma mądrą nazwę), ale pod koniec lat 90-tych mówiło się o kimś takim po prostu, że jest zdemoralizowany albo - nienormalny. W każdym razie zmierzam do tego, że ten chłopak rozwalał KAŻDĄ lekcję - absolutnie każdą. Siedział w ostatniej ławce i się darł, przeklinał, gwizdał, zaczepiał inne dzieci - robił wszystko, żeby utrudniać pracę nauczycielowi. Były też różne dzikie akcje tego typu, że kiedyś np. wkładał sobie długopis do ucha i jakiś element mu wpadł i trzeba było lecieć po pomoc pielęgniarki. Ogólnie nie było na niego mocnych - mógł być 6 razy dziennie odsyłany do szkolnego psychologa, żeby następnego dnia wszystko było tak samo. Cała klasa na tym traciła, bo nie było warunków do przerabiania materiału. Na przerwach i poza szkołą wszyscy trzymali się z daleka, bo każdy się bał, co takiemu może do głowy strzelić (zwłaszcza, że to był wyrośnięty typ). Ta gehenna trwała grubo ponad rok, zanim gościa wreszcie w jakiś sposób pozbyto się ze szkoły (chyba wreszcie wylądował w specjalnej).

Pisząc o tym, wcale nie chcę sugerować, że tak się zachowują wszyscy upośledzeni ludzie (czy z zespołem Downa), ale to było dla mnie właśnie coś w rodzaju "integracji" - ten chłopak ewidentnie miał problemy, ale jego matka upierała się, żeby chodził do zwykłej szkoły, na czym cierpieli wszyscy, łącznie z nim (nie muszę chyba mówić, że po cichu cała klasa mówiła o gościu per "ten świr"). Od kilku lat np. mamy wysyp autystyków, którzy też bywają bardzo trudni - moja mama pracuje od lat w przedszkolu w grupie integracyjnej i niejednokrotnie widziałam, bywając u niej w pracy, co się dzieje, jak takie dziecko wpada w szał i histerię. Nie ma się co czarować, choć idea integracji brzmi super, w praktyce bywa bardzo różnie - z reguły mało kolorowo. Oczywiście bardzo dużo zależy od stopnia niepełnosprawności umysłowej, ale jestem skłonna się zgodzić, że w wielu przypadkach szkoła specjalna jest najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich stron.
integracja nie polega na umieszczeniu dziecka z deficytami w szkole z dziećmi bez deficytow czy dodatkowych potrzeb.
integracja polega na zapewnieniu dziecku odpowiedniej opieki i wsparcia w takim wymiarze, by mogło funkcjonować że zdrowymi dziećmi.


co to znaczy wysyp autystykow?


Sent from my SM-G935F using Tapatalk
__________________
nauczycielu, zajrzyj
ajah jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-17, 21:04   #7
ce4534435626970636826734dc4cc81c1d23e519_62b0fbf266bee
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2012-04
Wiadomości: 18 628
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

Znam jedną szkołę integracyjną, w sensie znam osoby, które tam chodziły i znam osoby, które tam uczyły (znamy się prywatnie, to nigdy nie byli moi nauczyciele).
Przez to, czego się nasłuchałam mam niestety jak najgorsze zdanie o takich tworach. Rodzice dzieci niepełnosprawnych próbują chyba wmówić sobie i wszystkim dookoła, że ich dziecko wcale nie jest aż tak niepełnosprawne, że może żyć normalnie. Z drugiej strony są rodzice dzieci zdrowych, takich pro, integracyjnie, razem do przodu, wszystkim równe szanse.
Tyle że w praktyce dzieci ciągnęły się wzajemnie w dół. Dzieci chore nie nadążały tak jak zdrowe, przez co traciły te zdrowe, bo materiał i tempo były dostosowywane do tych niepełnosprawnych, upośledzonych. Często na jakichś zajęciach mieli jakieś zajęcia w kółeczku, itd, zamiast normalnych lekcji. Z kolei niepełnosprawnym też to nic nie dawało, to było gimnazjum, przepaść między nimi a zdrowymi była już całkiem spora, więc jakichś przyjaźni nie nawiązały, a nauczyciele też ich dosyć często przepuszczali bardziej z litości niż dlatego, że opanowali materiał tak, jak powinni byli go opanować standardowi uczniowie zwykłej (niespecjalnej) szkoły.

Kojarzę w moim otoczeniu jedną taką niepełnosprawną dziewczynę. Nie ma zespołu Downa ani nie jest w żaden sposób upośledzona psychicznie, jest głuchoniema. Ale jej rodzice się uparli, że przecież nie jest upośledzona, ani nic w tym stylu, więc będzie chodzić do normalnej szkoły. No. Miała straszne problemy z opanowaniem materiału (nic dziwnego, skoro nie słyszała...), nauczyciele też ją często przepuszczali z litości, rodzice na siłę szukali jej zdrowych koleżanek. Dzisiaj laska ma 3 z przodu, jest sama i de facto nie należy ani do świata słyszących, ani do świata niesłyszących, nie ma swojego miejsca, jeśli mogę to tak nazwać.
ce4534435626970636826734dc4cc81c1d23e519_62b0fbf266bee jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-17, 21:16   #8
ajah
wańka wstańka
 
Avatar ajah
 
Zarejestrowany: 2012-12
Wiadomości: 12 455
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

Znam wiele osób niepełnosprawnych, które świetnia dawaly sobie radę na uczelniach wyższych. Takich jak wiadomo 'specjalnych' nie ma
__________________
nauczycielu, zajrzyj
ajah jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-18, 11:04   #9
LaCamilla
Raczkowanie
 
Avatar LaCamilla
 
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 265
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

Cytat:
Napisane przez ajah Pokaż wiadomość
integracja nie polega na umieszczeniu dziecka z deficytami w szkole z dziećmi bez deficytow czy dodatkowych potrzeb.
integracja polega na zapewnieniu dziecku odpowiedniej opieki i wsparcia w takim wymiarze, by mogło funkcjonować że zdrowymi dziećmi.


co to znaczy wysyp autystykow?


Sent from my SM-G935F using Tapatalk
Teoria teorią, praktyka praktyką - mam szczerą nadzieję, że jest wiele miejsc, gdzie to działa tak, jak piszesz. Ale i tak pozostaje kwestia relacji międzyludzkich - na pewno można i warto uświadamiać rówieśników osób niepełnosprawnych, ale do przyjaźni i kontaktów pozaszkolnych nikogo nie zmusisz. I tu właśnie najczęściej wychodzi ta przepaść między "dwoma światami".

Co do autyzmu to po prostu od kilku lat w moim prywatnym odczuciu jest znacznie bardziej widoczny. Moja mama pracuje w zawodzie prawie 25 lat i też mówi, że o ile jeszcze kilkanaście lat temu miała pod opieką w grupie głównie dzieci z zespołem Downa lub niepełnosprawne ruchowo, tak teraz rok w rok prawie sami autystycy (często niestety z ciężką postacią tego zaburzenia).

Cytat:
Napisane przez Noane
Znam jedną szkołę integracyjną, w sensie znam osoby, które tam chodziły i znam osoby, które tam uczyły (znamy się prywatnie, to nigdy nie byli moi nauczyciele).
Przez to, czego się nasłuchałam mam niestety jak najgorsze zdanie o takich tworach. Rodzice dzieci niepełnosprawnych próbują chyba wmówić sobie i wszystkim dookoła, że ich dziecko wcale nie jest aż tak niepełnosprawne, że może żyć normalnie. Z drugiej strony są rodzice dzieci zdrowych, takich pro, integracyjnie, razem do przodu, wszystkim równe szanse.
Tyle że w praktyce dzieci ciągnęły się wzajemnie w dół. Dzieci chore nie nadążały tak jak zdrowe, przez co traciły te zdrowe, bo materiał i tempo były dostosowywane do tych niepełnosprawnych, upośledzonych. Często na jakichś zajęciach mieli jakieś zajęcia w kółeczku, itd, zamiast normalnych lekcji. Z kolei niepełnosprawnym też to nic nie dawało, to było gimnazjum, przepaść między nimi a zdrowymi była już całkiem spora, więc jakichś przyjaźni nie nawiązały, a nauczyciele też ich dosyć często przepuszczali bardziej z litości niż dlatego, że opanowali materiał tak, jak powinni byli go opanować standardowi uczniowie zwykłej (niespecjalnej) szkoły.

Kojarzę w moim otoczeniu jedną taką niepełnosprawną dziewczynę. Nie ma zespołu Downa ani nie jest w żaden sposób upośledzona psychicznie, jest głuchoniema. Ale jej rodzice się uparli, że przecież nie jest upośledzona, ani nic w tym stylu, więc będzie chodzić do normalnej szkoły. No. Miała straszne problemy z opanowaniem materiału (nic dziwnego, skoro nie słyszała...), nauczyciele też ją często przepuszczali z litości, rodzice na siłę szukali jej zdrowych koleżanek. Dzisiaj laska ma 3 z przodu, jest sama i de facto nie należy ani do świata słyszących, ani do świata niesłyszących, nie ma swojego miejsca, jeśli mogę to tak nazwać.
Otóż właśnie. Osobiście mam poczucie, że idea pełnej integracji - choć bez wątpienia piękna i szczytna - jest niestety dość utopijna.
LaCamilla jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-18, 11:48   #10
Pani_Mada
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2016-09
Wiadomości: 18 607
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

miałam w klasie w gimnazjum dziewczynę niepełnosprawną psychicznie, ale nie umiem powiedzieć dokładnie co miała zdiagnozowane (i czy w ogóle miała jakąś diagnozę). nie była uciążliwa z zachowania, ot spokojna i cicha. ale bardzo bardzo ciężko przychodziła jej nauka. w gimnazjum ledwo czytała płynnie. jaki był sposób na integrację? co niektórzy nauczyciele wypatrzyli sobie zdolną uczennicę, której nauka przychodziła z łatwością i też cichą i wtedy mało asertywną (mnie) i zmusili, żebym jej pomagała. a więc zamiast skupić się na lekcjach musiałam siedzieć z Kasią (imię zmienione) i tłumaczyć jej co się dzieje. wszystkie projekty też musiałam robić z nią... wyobraźcie sobie jak wyglądał podział pracy
tylko jedna dobra rzecz z tego wyszła dla mnie - to nauczyło mnie asertywności. aczkolwiek jak się w końcu zbuntowałam, to wyszłam na mega chamską i niekoleżeńską, która odmawia "małej" pomocy słabszej koleżance.

tak kilkanaście lat temu wyglądała integracja a małych miejscowościach

Edytowane przez Pani_Mada
Czas edycji: 2018-03-18 o 12:00
Pani_Mada jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-18, 13:44   #11
ajah
wańka wstańka
 
Avatar ajah
 
Zarejestrowany: 2012-12
Wiadomości: 12 455
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

Cytat:
Napisane przez LaCamilla Pokaż wiadomość
Teoria teorią, praktyka praktyką - mam szczerą nadzieję, że jest wiele miejsc, gdzie to działa tak, jak piszesz. Ale i tak pozostaje kwestia relacji międzyludzkich - na pewno można i warto uświadamiać rówieśników osób niepełnosprawnych, ale do przyjaźni i kontaktów pozaszkolnych nikogo nie zmusisz. I tu właśnie najczęściej wychodzi ta przepaść między "dwoma światami".

Co do autyzmu to po prostu od kilku lat w moim prywatnym odczuciu jest znacznie bardziej widoczny. Moja mama pracuje w zawodzie prawie 25 lat i też mówi, że o ile jeszcze kilkanaście lat temu miała pod opieką w grupie głównie dzieci z zespołem Downa lub niepełnosprawne ruchowo, tak teraz rok w rok prawie sami autystycy (często niestety z ciężką postacią tego zaburzenia).



Otóż właśnie. Osobiście mam poczucie, że idea pełnej integracji - choć bez wątpienia piękna i szczytna - jest niestety dość utopijna.
Jeśli system nawala i integracja w praktyce integracją nie jest, to świadczy to tylko o wadliwości systemu. W artykule zostały wspomniane rozwiązania praktykowane poza Polską.
Miałam możliwosć pracy w organizacji, która wspierała dorosłe osoby niepełnosprawne. Mieszkały one w domach z wolontariuszami, chodziły do pracy (dostosowanej do ich możliwości), na warsztaty zajęciowe itd. Dzięki temu rodzice mieli szansę na to, by pracować i robić coś poza opieką nad dorosłym niepełnosprawnym dzieckiem.
Nie nikt nie zmusi nikogo do kontaktów międzyludzkich czy towarzyskich.
Jakiś czas temu na jednym z profili na FB pojawił się post mamy dziecka ze spektrum, która dostała list od jego kolegi. Sens był taki mniej więcej: trzymaj swoje dziecko jak najdalej od mojego, bo nie chcę by moje dziecko nabawiło się podobnych problemów (zdrowotnych).

Ilość diagnoz autyzmu wzrósł między innymi ze względu na to, że wiedza w tym zakresie jest większa. Niektórzy są diagnozowani jako osoby dorosłe i przeżyli całe dotychczasowe życie nie wiedząc skąd u nich pewne problemy, zachowania itd.
__________________
nauczycielu, zajrzyj
ajah jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-18, 14:27   #12
Affectionka
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2012-04
Wiadomości: 240
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

Z własnego doświadczenia powiem że nigdy nie pośle dziecka do klasy integracyjnej. Sama chodziłam do takiej szkoły podstawówka + gimnazjum i nauczyłam się tylko tego, że jeśli nie będę asertywna to na głowę mi inni wejdą. Przez pierwsze 6 lat to był koszmar 2 uczniów z zespołem Downa, 2 z ADHD, jeden z jakąś chorobą przez którą nie mógł wysiedzieć i co chwila na cały głos śpiewał przebije ich troje do tego 2 uczniów z problemami z prawem - kurator. Klasa miała 20 osób i 2 nauczycieli i była tragedia nikt nie umiał ich opanować. Były jeszcze osoby "normalne" na umyśle ale zakwaterowanie jako integracyjne czyli z cukrzycą, epilepsją i problemami z chodzeniem - do tych nic nie miałam nawet się przyjaźniliśmy. Jednak ze względu na tą pierwszą grupę wytworzyła się u mnie swego rodzaju znieczulica. Koleżanka po pedagogice kiedyś mi powiedziała że takie klasy są dobre tylko dla tych integracyjnych dzieci bo się ciągną w górę ale niestety ciągną w dół normalne dzieci.
Affectionka jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-18, 19:47   #13
ZamyslonaRoztargniona
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 5 570
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

Artykułu jeszcze nie czytalam.
Moje dzieci chodzą do przedszkola integracyjnego.
Jestem bardzo zadowolona.
Świetna lekcja dla niech o tym jak różnorodny jest świat, jak różni są ludzie, że nie wszystkie nietypowe zachowania wynikają że złej woli człowieka.
Poziom edukacji bardzo wysoki. Zgadza się to co piszecie, że dzieci niepełnosprawne (ale też i te pelnosprawne) rozwalaja zajecia.
I tu wielki plus dla personelu. Pan jest w grupie sporo, jak na ilość dzieci. Są bardzo zaangażowane, mają ogromną wiedzę o roznych zaburzeniach i potrafią praktycznie radzić sobie na codzień i z chorymi i niegrzecznymi dziećmi.

Jeśli chodzi o aspekt edukacji taki typowo szkolny typu czytanie, liczenie, to myślę że tu akurat szkodę ponoszą dzieci niepełnosprawne, bo program jest dostosowany do najlepszych dzieci z grupy.
ZamyslonaRoztargniona jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-18, 19:54   #14
ce4534435626970636826734dc4cc81c1d23e519_62b0fbf266bee
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2012-04
Wiadomości: 18 628
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

Cytat:
Napisane przez ZamyslonaRoztargniona Pokaż wiadomość

Jeśli chodzi o aspekt edukacji taki typowo szkolny typu czytanie, liczenie, to myślę że tu akurat szkodę ponoszą dzieci niepełnosprawne, bo program jest dostosowany do najlepszych dzieci z grupy.
Jeszcze nie widziałam szkoły, gdzie program byłby dostosowany do najlepszych w grupie
ce4534435626970636826734dc4cc81c1d23e519_62b0fbf266bee jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-18, 20:16   #15
ZamyslonaRoztargniona
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 5 570
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

[1=ce453443562697063682673 4dc4cc81c1d23e519_62b0fbf 266bee;82264881]Jeszcze nie widziałam szkoły, gdzie program byłby dostosowany do najlepszych w grupie [/QUOTE]

Bo to przedszkole
Doprecyzowujac: zerowka przedszkolna.

Odnoszę wrażenie że system jak na studiach, materiał jest przedstawiany i lecimy dalej, kto zalapie ten umie, a jak ktos nie zalapie, to nikogo to nie interesuje.

Dużo musimy pracować w domu, bo dziecko chce być na bieżąco i wszystko umieć, co było omawiane,

---------- Dopisano o 21:16 ---------- Poprzedni post napisano o 21:08 ----------

Jeśli chodzi o tą integrację, to moje dzieci potwierdzają, że dzieci z zespołem downa najczęściej bawią się ze sobą.

Osobiście jestem za usamodzielnianiem dzieci.
Zdziwiło mnie w artykule, że sprzątanie dzieci z zd jest nieefektywne czy że nie nadają się do żadnej pracy.
Bycmoze zależy to od konkretnego człowieka, ale w przedszkolu dzieci te potrafią się w szatni rozebrać, ubrać, poskładać zabawki, jedno z nich rysuje ponad przeciętnie.

Aa z dorosła osoba z zd jechałam rano kilka razy autobusem (rzadko jeżdżę rano autobusem). I wsiadala sama.
ZamyslonaRoztargniona jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-19, 00:25   #16
62f33e9ec77d3cf0943e95da9955941e4a625c6c
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2017-08
Wiadomości: 5 949
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

Cytat:
Napisane przez Pani_Mada Pokaż wiadomość
miałam w klasie w gimnazjum dziewczynę niepełnosprawną psychicznie, ale nie umiem powiedzieć dokładnie co miała zdiagnozowane (i czy w ogóle miała jakąś diagnozę). nie była uciążliwa z zachowania, ot spokojna i cicha. ale bardzo bardzo ciężko przychodziła jej nauka. w gimnazjum ledwo czytała płynnie. jaki był sposób na integrację? co niektórzy nauczyciele wypatrzyli sobie zdolną uczennicę, której nauka przychodziła z łatwością i też cichą i wtedy mało asertywną (mnie) i zmusili, żebym jej pomagała. a więc zamiast skupić się na lekcjach musiałam siedzieć z Kasią (imię zmienione) i tłumaczyć jej co się dzieje. wszystkie projekty też musiałam robić z nią... wyobraźcie sobie jak wyglądał podział pracy
tylko jedna dobra rzecz z tego wyszła dla mnie - to nauczyło mnie asertywności. aczkolwiek jak się w końcu zbuntowałam, to wyszłam na mega chamską i niekoleżeńską, która odmawia "małej" pomocy słabszej koleżance.

tak kilkanaście lat temu wyglądała integracja a małych miejscowościach
Nie wszedzie. Kilkanascie lat temu chodzilam do klasy integracyjnej w panstwowej szkole podstawowej w nieduzym miescie (30 tys mieszkancow). Byly z nami w klasie 4 niepelnosprawne osoby, kazda w inny sposob. Na kazdej lekcji mielismy dwoch nauczycieli. Jeden byl tylko i wylacznie nauczycielem wspomagajacym i jak ktores z tej czworki dzieci potrzebowalo opieki, wytlumaczenia itd, to podchodzil do niego i zajmowal sie nim. Szybko sie przyzwyczailam do tego, ze drugi nauczyciel gdzies w drugim koncu sali przerabia cos po cichu z innym uczniem i nie dekoncentrowalo mnie to. Bylismy najlepsza klasa w szkole, zawsze mielismy przerobiony caly material, nie stracilam na tym. Ta czworka dzieci miala jeszcze raz w tygodniu dodatkowe zajecia takie jakby wyrownawcze. I dawali rade. Jedna dziewczyna, po ktorej nikt by sie nie spodziewal, ze kiedykolwiek sobie poradzi, napisala nawet mature.
62f33e9ec77d3cf0943e95da9955941e4a625c6c jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-19, 04:52   #17
Mijanou
Wizażowy Kot Igor
 
Avatar Mijanou
 
Zarejestrowany: 2012-08
Lokalizacja: po drugiej stronie lustra
Wiadomości: 17 426
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

Cytat:
Napisane przez ajah Pokaż wiadomość
integracja nie polega na umieszczeniu dziecka z deficytami w szkole z dziećmi bez deficytow czy dodatkowych potrzeb.
integracja polega na zapewnieniu dziecku odpowiedniej opieki i wsparcia w takim wymiarze, by mogło funkcjonować że zdrowymi dziećmi.


co to znaczy wysyp autystykow?


Sent from my SM-G935F using Tapatalk

TYle tylko, ,ze w polskich warunkach sprowadza się to do "klas integracyjnych", w których może i jest mniej osób i nauczyciel wspomagający jednak często brak współpracy ze strony domu. No i do tych klas wrzucane są nie tylko dzieci "zaburzone" (proszę mi darować ten szeroko pojęty kolokwializm) ale też i te ze specyficznymi potrzebami edukacyjnymi. Klasy integracyjne noszą na sobie specyficzne piętno, powszechnie uważane są za "te gorsze", nastawione na przetrwanie dziecka w okresie szkolnym a nie na jego wielokierunkowy rozwój.
__________________
I don't have time for that! I'm a cat. We are rather busy you know?



Zanim założysz wątek, zajrzyj tu: https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=1269209


Warto wsłuchać się w Słowo: https://www.youtube.com/channel/UC5n...oyrF8xorb-IqVw

No pasaran!
Mijanou jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-19, 06:52   #18
3ebdb6c370169ce1a39c163fc8d64643247d9f80
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2016-09
Wiadomości: 9 081
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

Przyznam, że mam w tym wszystkim bardzo mieszane uczucia. Na pewno przeraził mnie sposób w jaki rozmówca określa te dzieci, słowami według mnie nacechowanymi zdecydowanie pejoratywnie.

W kwestii integracji szkolnej - tu w ogóle jestem przeciwnikiem wrzucania wszystkich do jednego wora i chciałabym systemu poziomowanego, tak, aby każdy niezależnie od wieku mógł się rozwijać w swoim tempie, optymalnie wykorzystując czas i swoje możliwości. Integracja tak - na zajęciach artystycznych, ruchowych, dodatkowych (w tym np. "wyrównawczych").

W życiu dorosłym uważam to rozwiązanie za idealne:

Cytat:
Miałam możliwosć pracy w organizacji, która wspierała dorosłe osoby niepełnosprawne. Mieszkały one w domach z wolontariuszami, chodziły do pracy (dostosowanej do ich możliwości), na warsztaty zajęciowe itd. Dzięki temu rodzice mieli szansę na to, by pracować i robić coś poza opieką nad dorosłym niepełnosprawnym dzieckiem.
3ebdb6c370169ce1a39c163fc8d64643247d9f80 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-19, 07:09   #19
0235a76bf37a0c9e786a33d682e03cfb1aa33c8b_653ef22455ebf
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2013-11
Wiadomości: 7 603
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

[1=3ebdb6c370169ce1a39c163 fc8d64643247d9f80;8227062 1]
W życiu dorosłym uważam to rozwiązanie za idealne:
Cytat:
Miałam możliwosć pracy w organizacji, która wspierała dorosłe osoby niepełnosprawne. Mieszkały one w domach z wolontariuszami, chodziły do pracy (dostosowanej do ich możliwości), na warsztaty zajęciowe itd. Dzięki temu rodzice mieli szansę na to, by pracować i robić coś poza opieką nad dorosłym niepełnosprawnym dzieckiem.
[/QUOTE]

znam takie coś, nie na zasadzie zamieszkania, ale jest to ośrodek dzienny dla ludzi niepełnosprawnych. sąsiad moich dziadków ma dorosłą siostrę z upośledzeniem umysłowym, dziewczyna jest już po 40, i codziennie przyjeżdża po nią rano samochód z ośrodka, w ośrodku zajmują się takimi prostymi rzeczami - pomoc w kuchni, skręcanie długopisów, jakieś inne 'rękodzieła', dostają za to wynagrodzenie (symboliczne, ale dla takiej osoby liczy się już to, że ma pensję). sąsiad i jego zona mogą spokojnie iść do pracy i zająć się swoimi dziećmi, siostra ma zajęcie i opiekę a wieczorem są w domu wszyscy razem. nie wiem, na ile to powszechne rozwiązanie, ale u mnie w mieścinie dość popularne i na pewno odciążające opiekuna.
0235a76bf37a0c9e786a33d682e03cfb1aa33c8b_653ef22455ebf jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-19, 07:37   #20
ajah
wańka wstańka
 
Avatar ajah
 
Zarejestrowany: 2012-12
Wiadomości: 12 455
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

Cytat:
Napisane przez Mijanou Pokaż wiadomość

TYle tylko, ,ze w polskich warunkach sprowadza się to do "klas integracyjnych", w których może i jest mniej osób i nauczyciel wspomagający jednak często brak współpracy ze strony domu. No i do tych klas wrzucane są nie tylko dzieci "zaburzone" (proszę mi darować ten szeroko pojęty kolokwializm) ale też i te ze specyficznymi potrzebami edukacyjnymi. Klasy integracyjne noszą na sobie specyficzne piętno, powszechnie uważane są za "te gorsze", nastawione na przetrwanie dziecka w okresie szkolnym a nie na jego wielokierunkowy rozwój.
W ogóle uważam, ze polski system jest bardzo do tyłu jesli chodzi o kwestie związane z niepełnosprawnością.Zresz tą nie tylko system, mentalność polska w tym względzie tez pozostawia wiele do życzenia.
BTW dzieci 'zaburzone' zwykle mają specyficzne potrzeby edukacyjne
__________________
nauczycielu, zajrzyj
ajah jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-19, 09:15   #21
syklamen
Zakorzenienie
 
Avatar syklamen
 
Zarejestrowany: 2010-01
Lokalizacja: Magiczna kraina Narnia, gdzieś na Latarnianym Pustkowiu...:)
Wiadomości: 6 518
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

[1=ce453443562697063682673 4dc4cc81c1d23e519_62b0fbf 266bee;82244391]Znam jedną szkołę integracyjną, w sensie znam osoby, które tam chodziły i znam osoby, które tam uczyły (znamy się prywatnie, to nigdy nie byli moi nauczyciele).
Przez to, czego się nasłuchałam mam niestety jak najgorsze zdanie o takich tworach. Rodzice dzieci niepełnosprawnych próbują chyba wmówić sobie i wszystkim dookoła, że ich dziecko wcale nie jest aż tak niepełnosprawne, że może żyć normalnie. Z drugiej strony są rodzice dzieci zdrowych, takich pro, integracyjnie, razem do przodu, wszystkim równe szanse.
Tyle że w praktyce dzieci ciągnęły się wzajemnie w dół. Dzieci chore nie nadążały tak jak zdrowe, przez co traciły te zdrowe, bo materiał i tempo były dostosowywane do tych niepełnosprawnych, upośledzonych. Często na jakichś zajęciach mieli jakieś zajęcia w kółeczku, itd, zamiast normalnych lekcji. Z kolei niepełnosprawnym też to nic nie dawało, to było gimnazjum, przepaść między nimi a zdrowymi była już całkiem spora, więc jakichś przyjaźni nie nawiązały, a nauczyciele też ich dosyć często przepuszczali bardziej z litości niż dlatego, że opanowali materiał tak, jak powinni byli go opanować standardowi uczniowie zwykłej (niespecjalnej) szkoły.

Kojarzę w moim otoczeniu jedną taką niepełnosprawną dziewczynę. Nie ma zespołu Downa ani nie jest w żaden sposób upośledzona psychicznie, jest głuchoniema. Ale jej rodzice się uparli, że przecież nie jest upośledzona, ani nic w tym stylu, więc będzie chodzić do normalnej szkoły. No. Miała straszne problemy z opanowaniem materiału (nic dziwnego, skoro nie słyszała...), nauczyciele też ją często przepuszczali z litości, rodzice na siłę szukali jej zdrowych koleżanek. Dzisiaj laska ma 3 z przodu, jest sama i de facto nie należy ani do świata słyszących, ani do świata niesłyszących, nie ma swojego miejsca, jeśli mogę to tak nazwać.[/QUOTE]

Myślę, że to co piszesz jest trochę krzywdzące dla niepełnosprawnych dzieci, które naprawdę chcą się uczyć. Każdy w tym kraju na szczęście ma do tego prawo, niezależnie czy jest zdrowy, czy chory.

Opinię o tym, czy dane dziecko niepełnosprawne lub upośledzone umysłowo nadaje się do szkoły z klasami integracyjnymi wydaje Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna. Jeśli osoba do tego wyznaczona po przeprowadzeniu różnych testów uzna, że tak, to wydawane jest orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. Wtedy takie dziecko ma dostosowywany program nauczania do poziomu rozwoju umysłowego. W klasach jest dodatkowy nauczyciel wspomagający, który zajmuje się pomocą takim dzieciom, czyli pomaga im w notowaniu, pisaniu kartkówek, sprawdzianów, czy tlumaczy zagadnienia we własnym zakresie. Dodatkowo są zajęcia wyrównawcze, rewalidacyjne i rechabilitacyjne. Nauczyciel główny prowadzi lekcje "normalnie", a pozostałe dzieci nie muszą się "zniżać" do poziomu dzieci z orzeczeniem, ponieważ mają przerabiany materiał, taki jak w innych klasach bez integracji.

Inna sprawa, że nie zawsze zdrowe dzieci chcą się uczyć i często to z nimi jest więcej problemów, ponieważ nie każde nawet zdrowe dziecko nadaje się do klasy integracyjnej. Niektórzy, także dorośli nie mają w sobie empatii i nie potrafią zrozumieć słabości, czy choroby innych, lecz wręcz się wywyższają, dokuczają chorym dzieciom. Nauczyciele wcale nie muszą "przepuszczać" dzieci czy młodzieży z orzeczeniem do następnej klasy, bo ona ma po prostu materiał dostosowany do swoich możliwości, tak jak pisałam. Żadnej ich łaski więc w tym nie ma. Jeżeli ktoś sobie zupełnie nie radzi, to są jeszcze szkoły specjalne. Tam nie ma typowych przedmiotów szkolnych, ale nauka codziennych, czynności, jak gotowanie, zajęcia plastyczne, muzyczne, rzemieślnicze, taka mała nauka zawodu i rzeczy dla zabicia czasu.

Niektóre dzieci z orzeczeniami uczą się nawet lepiej niż zdrowe dzieci. Zależy jaki to stopień niepełnosprawności. Odbierają nawet nagrody za dobre wyniki w nauce, piszą egzaminy, maturę, a nawet idą na studia. Uważam, że każdy powinien mieć możliwość rozwoju. Jeżeli tylko widać w danej osobie potencjał, to nauka z osobami zdrowymi, bez orzeczeń pozwoli jej się rozwinąć, wypracować charakter. Ma ona szansę udowodnić sobie, że coś znaczy i że potrafi wiele mimo swoich ograniczeń.

Jednak uważam, że wysyłanie do takich szkół dzieci, które tylko przeszkadzają w lekcjach, w ogóle nie są zainteresowane nauką, zaburzają tok lekcji i dokuczają koleżankom i kolegom jest błędem. W podstawówce miałam takiego kolegę, który miał problemy psychiczne. Rozwalał lekcje, przynosił na lekcje pornografię, podcinał sobię żyły cyrklem na lekcji itd. Autentycznie się go baliśmy. Jednak on nie był ani niepełnosprawny ruchowo, ani nie miał orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego.

Myślę, że przyjmując do szkół integracyjnych uczniów z problemami, należy przede wszystkim zwrócić uwagę na to, czy takie dziecko ma możliwości się uczyć i czy w ogóle chce. W innym wypadku to nie ma sensu.
Artykułu nie czytałam, tylko wyraziłam swoją opinię.
__________________
47/2017 48/2016 80/2015 95/2014

Edytowane przez syklamen
Czas edycji: 2018-03-19 o 09:21
syklamen jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-19, 10:46   #22
Pani_Mada
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2016-09
Wiadomości: 18 607
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

[1=62f33e9ec77d3cf0943e95d a9955941e4a625c6c;8226872 1]Nie wszedzie. Kilkanascie lat temu chodzilam do klasy integracyjnej w panstwowej szkole podstawowej w nieduzym miescie (30 tys mieszkancow). Byly z nami w klasie 4 niepelnosprawne osoby, kazda w inny sposob. Na kazdej lekcji mielismy dwoch nauczycieli. Jeden byl tylko i wylacznie nauczycielem wspomagajacym i jak ktores z tej czworki dzieci potrzebowalo opieki, wytlumaczenia itd, to podchodzil do niego i zajmowal sie nim. Szybko sie przyzwyczailam do tego, ze drugi nauczyciel gdzies w drugim koncu sali przerabia cos po cichu z innym uczniem i nie dekoncentrowalo mnie to. Bylismy najlepsza klasa w szkole, zawsze mielismy przerobiony caly material, nie stracilam na tym. Ta czworka dzieci miala jeszcze raz w tygodniu dodatkowe zajecia takie jakby wyrownawcze. I dawali rade. Jedna dziewczyna, po ktorej nikt by sie nie spodziewal, ze kiedykolwiek sobie poradzi, napisala nawet mature.[/QUOTE]

chodziłaś do dużej szkoły? może to ma znaczenie... moja szkoła była malutka i na wsi. na bank nie było gminy stać na zatrudnienie kilku nauczycieli pomocniczych, więc szukali sobie pomocników wśród innych uczniów.
Pani_Mada jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-19, 20:10   #23
0096a1e2f6245c4e98bc18de9b0ed84c369ef137_632f8bf2adc0b
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2006-03
Wiadomości: 44 950
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

Cytat:
Napisane przez LaCamilla Pokaż wiadomość
Też to dzisiaj czytałam, ciekawy materiał.

Odnośnie integracji - myślę, że dużo racji mają ci rodzice, twierdząc, że ich dzieci lepiej się czują wśród "swoich" niż "normalnych". Nie oszukujmy się - to jednak są dwa światy.

Wprawdzie nigdy nie chodziłam do szkoły z nikim z zespołem Downa, ale w połowie podstawówki dorzucili nam do klasy drugorocznego, który miał, delikatnie mówiąc, pewne problemy z normalnym zachowaniem. Dzisiaj pewnie postawiono by temu chłopakowi jakąś diagnozę (teraz każda dysfunkcja ma mądrą nazwę), ale pod koniec lat 90-tych mówiło się o kimś takim po prostu, że jest zdemoralizowany albo - nienormalny. W każdym razie zmierzam do tego, że ten chłopak rozwalał KAŻDĄ lekcję - absolutnie każdą. Siedział w ostatniej ławce i się darł, przeklinał, gwizdał, zaczepiał inne dzieci - robił wszystko, żeby utrudniać pracę nauczycielowi. Były też różne dzikie akcje tego typu, że kiedyś np. wkładał sobie długopis do ucha i jakiś element mu wpadł i trzeba było lecieć po pomoc pielęgniarki. Ogólnie nie było na niego mocnych - mógł być 6 razy dziennie odsyłany do szkolnego psychologa, żeby następnego dnia wszystko było tak samo. Cała klasa na tym traciła, bo nie było warunków do przerabiania materiału. Na przerwach i poza szkołą wszyscy trzymali się z daleka, bo każdy się bał, co takiemu może do głowy strzelić (zwłaszcza, że to był wyrośnięty typ). Ta gehenna trwała grubo ponad rok, zanim gościa wreszcie w jakiś sposób pozbyto się ze szkoły (chyba wreszcie wylądował w specjalnej).

Pisząc o tym, wcale nie chcę sugerować, że tak się zachowują wszyscy upośledzeni ludzie (czy z zespołem Downa), ale to było dla mnie właśnie coś w rodzaju "integracji" - ten chłopak ewidentnie miał problemy, ale jego matka upierała się, żeby chodził do zwykłej szkoły, na czym cierpieli wszyscy, łącznie z nim (nie muszę chyba mówić, że po cichu cała klasa mówiła o gościu per "ten świr"). Od kilku lat np. mamy wysyp autystyków, którzy też bywają bardzo trudni - moja mama pracuje od lat w przedszkolu w grupie integracyjnej i niejednokrotnie widziałam, bywając u niej w pracy, co się dzieje, jak takie dziecko wpada w szał i histerię. Nie ma się co czarować, choć idea integracji brzmi super, w praktyce bywa bardzo różnie - z reguły mało kolorowo. Oczywiście bardzo dużo zależy od stopnia niepełnosprawności umysłowej, ale jestem skłonna się zgodzić, że w wielu przypadkach szkoła specjalna jest najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich stron.
Pracuję z autystykami (między innymi), autoagresywny jest jeden.
Na... kilkunastu.
Bardzo generalizujesz.
Jeśil zaburzone dziecko "wpada w szał" to rolą pedagoga specjalnego, psychologa, terapeuty - i dyrekcji (która udostępni miejsce) jest zrobić coś, by dziecko wyciszyć. Nie zawsze się da, nie zawsze jest to łatwe i szybkie - bywa, że dziecko cały dzień nie jest w stanie pracować z klasą. Ale istnieje też coś takiego jak nauczanie indywidualne i zawsze można z takiej furtki skorzystać.


Cytat:
Napisane przez Neldoreth_ Pokaż wiadomość
To jest w ogóle nie możliwe żeby jeden nauczyciel ogarnął całą klasę, czyli powiedzmy 25 uczniów, w tym jednego z upośledzeniem umysłowym, który wymaga o wiele więcej uwagi. Niestety często tak to wyglądało w tamtych latach.
Oczywiście, że nie. Niestety i dzisiaj coraz częściej tak to wygląda.

Cytat:
Napisane przez ajah Pokaż wiadomość
Znam wiele osób niepełnosprawnych, które świetnia dawaly sobie radę na uczelniach wyższych. Takich jak wiadomo 'specjalnych' nie ma
Mój były uczeń studiuje, trudny kierunek, ma swojego asystenta z racji problemów komunikacyjnych. Bardzo mu kibicuję, bo studia są dla niego drogą do samodzielności.



Cytat:
Napisane przez LaCamilla Pokaż wiadomość
Teoria teorią, praktyka praktyką - mam szczerą nadzieję, że jest wiele miejsc, gdzie to działa tak, jak piszesz. Ale i tak pozostaje kwestia relacji międzyludzkich - na pewno można i warto uświadamiać rówieśników osób niepełnosprawnych, ale do przyjaźni i kontaktów pozaszkolnych nikogo nie zmusisz. I tu właśnie najczęściej wychodzi ta przepaść między "dwoma światami".

Co do autyzmu to po prostu od kilku lat w moim prywatnym odczuciu jest znacznie bardziej widoczny. Moja mama pracuje w zawodzie prawie 25 lat i też mówi, że o ile jeszcze kilkanaście lat temu miała pod opieką w grupie głównie dzieci z zespołem Downa lub niepełnosprawne ruchowo, tak teraz rok w rok prawie sami autystycy (często niestety z ciężką postacią tego zaburzenia).



Otóż właśnie. Osobiście mam poczucie, że idea pełnej integracji - choć bez wątpienia piękna i szczytna - jest niestety dość utopijna.

Moja mama pracując lata temu w specjalnej miewała klasy (roczniki), gdzie na 8 dzieci w tzw. klasie życia miała 7 z ZD. To, że teraz coraz mniej jest takich dzieci to wyłącznie efekt istnienia usg i usuwania ciąży. Gdyby autyzm byl widoczny u płodu, zapewne aborcji byłoby więcej.

Cytat:
Napisane przez Pani_Mada Pokaż wiadomość
miałam w klasie w gimnazjum dziewczynę niepełnosprawną psychicznie, ale nie umiem powiedzieć dokładnie co miała zdiagnozowane (i czy w ogóle miała jakąś diagnozę). nie była uciążliwa z zachowania, ot spokojna i cicha. ale bardzo bardzo ciężko przychodziła jej nauka. w gimnazjum ledwo czytała płynnie. jaki był sposób na integrację? co niektórzy nauczyciele wypatrzyli sobie zdolną uczennicę, której nauka przychodziła z łatwością i też cichą i wtedy mało asertywną (mnie) i zmusili, żebym jej pomagała. a więc zamiast skupić się na lekcjach musiałam siedzieć z Kasią (imię zmienione) i tłumaczyć jej co się dzieje. wszystkie projekty też musiałam robić z nią... wyobraźcie sobie jak wyglądał podział pracy
tylko jedna dobra rzecz z tego wyszła dla mnie - to nauczyło mnie asertywności. aczkolwiek jak się w końcu zbuntowałam, to wyszłam na mega chamską i niekoleżeńską, która odmawia "małej" pomocy słabszej koleżance.

tak kilkanaście lat temu wyglądała integracja a małych miejscowościach
Nie ma pojęcia "niepełnosprawna psychicznie".

Cytat:
Napisane przez Affectionka Pokaż wiadomość
Z własnego doświadczenia powiem że nigdy nie pośle dziecka do klasy integracyjnej. Sama chodziłam do takiej szkoły podstawówka + gimnazjum i nauczyłam się tylko tego, że jeśli nie będę asertywna to na głowę mi inni wejdą. Przez pierwsze 6 lat to był koszmar 2 uczniów z zespołem Downa, 2 z ADHD, jeden z jakąś chorobą przez którą nie mógł wysiedzieć i co chwila na cały głos śpiewał przebije ich troje do tego 2 uczniów z problemami z prawem - kurator. Klasa miała 20 osób i 2 nauczycieli i była tragedia nikt nie umiał ich opanować. Były jeszcze osoby "normalne" na umyśle ale zakwaterowanie jako integracyjne czyli z cukrzycą, epilepsją i problemami z chodzeniem - do tych nic nie miałam nawet się przyjaźniliśmy. Jednak ze względu na tą pierwszą grupę wytworzyła się u mnie swego rodzaju znieczulica. Koleżanka po pedagogice kiedyś mi powiedziała że takie klasy są dobre tylko dla tych integracyjnych dzieci bo się ciągną w górę ale niestety ciągną w dół normalne dzieci.
A zdajesz sobie sprawę, że ADHD nie kwalifikuje do klasy integracyjnej i w zwykłej na bank będą dzieci z adhd, zaburzeniami zachowania, zagrożone niedostosowaniem społecznym?


[1=ce453443562697063682673 4dc4cc81c1d23e519_62b0fbf 266bee;82264881]Jeszcze nie widziałam szkoły, gdzie program byłby dostosowany do najlepszych w grupie [/QUOTE]

Zapraszam do siebie

Cytat:
Napisane przez Mijanou Pokaż wiadomość

TYle tylko, ,ze w polskich warunkach sprowadza się to do "klas integracyjnych", w których może i jest mniej osób i nauczyciel wspomagający jednak często brak współpracy ze strony domu. No i do tych klas wrzucane są nie tylko dzieci "zaburzone" (proszę mi darować ten szeroko pojęty kolokwializm) ale też i te ze specyficznymi potrzebami edukacyjnymi. Klasy integracyjne noszą na sobie specyficzne piętno, powszechnie uważane są za "te gorsze", nastawione na przetrwanie dziecka w okresie szkolnym a nie na jego wielokierunkowy rozwój.
Bingo!

Na rodziców, którzy ignorują zalecenia, olewają dziecko, nie pilnują, nie wspierają w niczym - nie ma bata, niestety. Dostaję dziecko z afazją, o którym wiem, że da radę nauczyć się czytać - ale MUSI ćwiczyć codziennie. Dostosowuję teksty, piszę sama czytanki, robię tekst sylabowy bo afatycy lepiej tak przeczytają, sylabowo. Piszę milion informacji że dziecko musi czytać, bo nie opanuje tego w inny sposób. I co? Olew na całego. Nóż w kieszeni się otwiera
0096a1e2f6245c4e98bc18de9b0ed84c369ef137_632f8bf2adc0b jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-19, 20:22   #24
ajah
wańka wstańka
 
Avatar ajah
 
Zarejestrowany: 2012-12
Wiadomości: 12 455
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

Niestety rodzice ignorują zalecenia szkoły nie tylko jak mają zdrowe, pełnosprawne dziecko

Co do autystyków i agresji autoagresji. kryzysów.
Bywają dzieci, które w szkole trzymają się dzielnie a w domu puszczają im emocje i często zaczyna się jazda.
Znam rodziców, którym szkoła nie wierzy, że dziecko może stwarzać problemy i nie wspiera dziecka tak jak powinna (nie wspominając o kwestii diagnozy).
__________________
nauczycielu, zajrzyj
ajah jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-19, 20:33   #25
0096a1e2f6245c4e98bc18de9b0ed84c369ef137_632f8bf2adc0b
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2006-03
Wiadomości: 44 950
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

Ajah oczywiście, ale szkoła to jedno - szkoła nie załatwi za rodzica wizyty u neurologa czy psychiatry. Dzisiaj się dowiedziałam - ponad rok wysyłałam rodziców do lekarza, na 99% pewna byłam, że dziecko ma ZA. I pół roku koleżanka wysyłała. Dzisiaj przyszło orzeczenie - ZA.
Ręce opadają.
0096a1e2f6245c4e98bc18de9b0ed84c369ef137_632f8bf2adc0b jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-20, 13:19   #26
cava
Zakorzenienie
 
Avatar cava
 
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 22 108
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

Duzo tu jest o poziomie nauki.
Ale nie tylko o nauke chodzi.

W klasie podstawówkowej mojej córki, był 1 chłopiec z autyzmem.
To ze rozwalał każda lekcję angielskiego... dlaczegoś, po prostu nienawidził tego i robił koszmarne awantury to betka. Serio.

dramat wszytkich dzieci w koło się zaczął, jak chłopiec zaczął dojrzewać. Wtedy reszta klasy bardzo długo podlegała po prostu molestowaniu seksualnemu. maile , wiadomosci na FB, SMSy z ostrym porno i naparwde niewybrednymi tekstami, szokującymi w wykonaniu takiego jeszcze dziecka, przez jakiś czas dostawały dziewczynki które mu sie podobały i chyba wszyscy chłopcy.

+ moje dziecko przeszło osobny dramat, bo niestety w niej między innymi był "zakochany". Pzrez dobre półtora roku, wszytkie dziewczynki wszędzie chodziły przynajmniej we 2. Dla bezpieczeństwa.
Jka to ryje głowe takim jeszcze zdieciom, to jest po prostu tragedia.

I musieliśmy sobie sami z tym radzić.
W życiu po tych przebojach, nie poprę idei klas integracyjnych na wczesnym etapie.

Z czasem tego chłopca mozolnie "ucywilizowano". Na etapie gimnazjum, w starszych klasach był juz tak "ustawiony", ze nawet bywał u nas gościem w domu kilka razy.
Ale wcześniej to był DRAMAT.

I co z tym zrobić? Tego nie da sie ominąć. Nie da się wyprzedzić dojrzewania i przyuczyć do wstrzemieźliwości w zachowaniach zanim pojawi się hormonalna burza. W dodatku osoby autystyczne, zcęsto sa w pewnych kierunkach nadutalentowane. Dla niego nie było czegoś takiego, jak problem w ominięciu zabezpieczen rodzicielskich n akomputerze. Dla niego to było jak mała łamigłówka na miłe dzieńdobry, zeby nie umrzeć z nudów przy cornflejksach. :/


Wnerwia mnie, ze ten temat jest skwapliwie pomijany, jak się zaczyna o integracji rozmawiać. A on jest.
__________________
Cava

Z salamandrą w dłoni szedłem przez powierzchnię komety.
Liz Williams
cava jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-20, 13:42   #27
Pani_Mada
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2016-09
Wiadomości: 18 607
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

cava Twój post przypomniał mi, że dawno temu czytałam o sprawie, gdzie dziewczynka była no żwycem molestowana przez chłopaka z klasy (chorego psychicznie). chłopak nie widział, żadnych granic (próby łapania z piersi, dziwne testy, łażenie za dziewczyną, wmawianie wszystkim że są parą itd). skargi dziewczyny zbywano tekstami: on nie rozumie, on jest chory, on nie ma tego na myśli. doszło ukryte wpędzanie w poczucie winy "przecież wiesz, że Pawełek jest chory", "dałabyś spokój, nic się przecież nie stanie jak powie kolegom, że jest Twoim chłopakiem"... w końcu się zabiła.
szkoła nie chciała lub nie wiedziała jak reagować

Edytowane przez Pani_Mada
Czas edycji: 2018-03-20 o 13:44
Pani_Mada jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-20, 14:16   #28
0096a1e2f6245c4e98bc18de9b0ed84c369ef137_632f8bf2adc0b
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2006-03
Wiadomości: 44 950
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

Cava, ale... takie sytuacje zdarzają się - i tu nie chodzi o to, czy sprawca jest niepełnosprawny. Tu chodzi o chory system, w którym a) rodzic nie reaguje, b) nauczyciel i dyrekcja nie mają narzędzi, by rodzica zmusić do reakcji. Serio.

Bo dokładnie to samo może robić zdrowy uczeń, ale rodzic ma zakichany obowiązek reagować, a dyrekcja - zgłosić sprawę na policję.
0096a1e2f6245c4e98bc18de9b0ed84c369ef137_632f8bf2adc0b jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-20, 14:48   #29
ajah
wańka wstańka
 
Avatar ajah
 
Zarejestrowany: 2012-12
Wiadomości: 12 455
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

[1=0096a1e2f6245c4e98bc18d e9b0ed84c369ef137_632f8bf 2adc0b;82314456]Cava, ale... takie sytuacje zdarzają się - i tu nie chodzi o to, czy sprawca jest niepełnosprawny. Tu chodzi o chory system, w którym a) rodzic nie reaguje, b) nauczyciel i dyrekcja nie mają narzędzi, by rodzica zmusić do reakcji. Serio.

Bo dokładnie to samo może robić zdrowy uczeń, ale rodzic ma zakichany obowiązek reagować, a dyrekcja - zgłosić sprawę na policję.[/QUOTE]zgadzam się.


Sent from my SM-G935F using Tapatalk
__________________
nauczycielu, zajrzyj
ajah jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-03-20, 15:19   #30
cava
Zakorzenienie
 
Avatar cava
 
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 22 108
Dot.: Niepełnosprawni wokół nas

Cytat:
Napisane przez ajah Pokaż wiadomość
zgadzam się.


Sent from my SM-G935F using Tapatalk
No i co kto ma z tego ze przyznajecie ze system chory.
Chory czy zdrowy różnic i problemów płynących z choroby się nie przeskoczy, a obrywają i są bezbronne dzieci nieproblemowe.

I racje ma Pani Mada. Człowiek słyszy właśnie takie wytłumaczenia i w dodatku jest już tak zmanipulowany, tłucze do głowy to samo własnym dzieciom.

Ja dopiero po latach spojrzałam z dystansu na całą sprawę i mam do siebie bardzo duże pretensje, ze niedostatecznie chroniłam swoje dziecko.
Bo tamto „ jest chore, nie rozumie, potrzebuje czasu” .
__________________
Cava

Z salamandrą w dłoni szedłem przez powierzchnię komety.
Liz Williams
cava jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Forum plotkowe


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2018-03-22 06:43:12


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 12:25.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.