Rozstanie z facetem XXXIX - Strona 113 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2018-11-15, 16:45   #3361
bowszystkotoiluzjajest
Zakorzenienie
 
Avatar bowszystkotoiluzjajest
 
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Fxckyox, ale wychodziłas z tego sama czy z pomocą psychologa? Skoro po czterech latach nowe relacje nadal porównujesz do tamtych...nie brzmi to dobrze nie znam Twojej historii, ale nie wiem, czy chcesz znowu to rozgrzebywac, opowiadać czemu się rozstaliscie itd.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
bowszystkotoiluzjajest jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-15, 17:11   #3362
Julia_1996
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 322
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość
Fxckyox, ale wychodziłas z tego sama czy z pomocą psychologa? Skoro po czterech latach nowe relacje nadal porównujesz do tamtych...nie brzmi to dobrze nie znam Twojej historii, ale nie wiem, czy chcesz znowu to rozgrzebywac, opowiadać czemu się rozstaliscie itd.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Głupie jest to życie Czujemy, że trafiliśmy na tą jedną jedyną osobę w życiu, a nie możemy z nią być chociaż wiemy, że żadna inna osoba nie będzie się jej równać Kompletnie bez sensu...
Julia_1996 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-15, 17:58   #3363
59948cd2ebf6af35ac1fc5fcbd1b9d76a13fc081_60625bf257f97
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2013-11
Wiadomości: 274
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość
Fxckyox, ale wychodziłas z tego sama czy z pomocą psychologa? Skoro po czterech latach nowe relacje nadal porównujesz do tamtych...nie brzmi to dobrze nie znam Twojej historii, ale nie wiem, czy chcesz znowu to rozgrzebywac, opowiadać czemu się rozstaliscie itd.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

Ojjj to była długa, skomplikowana, romantyczna, namiętna, smutna i baaaardzo trudna historia. Gdzieś w poprzednich "edycjach" tego forum opisywałam ją bardzo bardzo szczegółowo. Teraz nie ma we mnie tyle natchnienia by już to robić i w sumie naprawdę byłoby tego za dużo żeby chciało się Wam to czytać. Ogólnie pierwsza podstawowa rzecz, która skazała ten związek na klęskę to to, że on był w chwili kiedy go poznałam.. żonaty, i czekał na dziecko. [BR][BR]

Nie chciałam się w nim zakochać. Ale wtedy skończyła się moja pierwsza miłość jak miałam jeszcze 17 lat 2,5 roku z takim tam... "draniem", no i byłam w trakcie dochodzenia do siebie, bo on nie był dla mnie dobry i traktował mnie naprawdę źle. Wtedy mama zaciągnęła mnie do tej pracy, ja byłam zajęta wakacjami po maturze i w sumie piciem i jazdą na rolkach z koleżanką, nie chciało mi się pracować, ale praca była fajna jak dla 17-latki, w szpitalu w biurze, z informatykami. No i wzięłam tą pracę. Odpowiedzieli mi od razu tego samego dnia, że oni już chcą mnie tylko czekają na decyzję kierownika. Później okazało się, że mu się spodobałam, a to że byłam najlepsza było drugorzędne w tej kwestii. [BR][BR]

Zmęczona swoimi doświadczeniami po prostu przechodziłam trudny czas i pamiętam, że jak go zobaczyłam w 1 dzień w pracy - nawet mi się nie spodobał, pamiętam jak pomyślałam "nikogo fajnego tu nie ma". Na drugi dzień wychodziłam z pracy z motylami w brzuchu.

On miał coś takiego …… "innego" i wyjątkowego. Traktował mnie od początku jak księżniczkę. Byłam do tego totalnie nieprzyzwyczajona, myślałam długo, że to jakiś żart, że to jakiś cud, że w ogóle taki chłopak istnieje.... Codziennie do mnie zagadywał, ciągle się mną interesował, o wszystko pytał i przy każdej rozmowie rozśmieszał mnie do łez. Ciągle, bez przerwy żartowaliśmy, mieliśmy takie abstrakcyjne rozmowy i żarty. Powiedzmy - robiliśmy sobie z jakiegoś tekstu przeinaczenie, z którego ciągnęliśmy to dalej i dalej i w końcu z tego tworzył się świat, którego nie ma "twoja ręka to taka żaba, która stoi na łapkach" "żaba przyszedł do Ciebie" potem kwiaty z karteczką "Twój Żą Bą" Boże, to takie żałosne i idiotyczne w sumie jak teraz nawet pamiętam te skrawki naszych wspomnień, ale pamiętam jak my po prostu śmialiśmy się dzień w dzień do łez przy sobie, zawsze wszystko obracaliśmy w żart, w świat, którego nie ma po prostu i ciągnęliśmy to ile tylko się dało, nie przestając się śmiać. Nasza relacja od pierwszego dnia była jak impreza, na którą nikt poza nami nie był zaproszony. Pozostali koledzy z działu mieli do mnie dużo żalu, że ja interesuję się tylko Kamilem, że jesteśmy jak dwie nierozłączki. Nie chciałam się w nim zakochiwać, pamiętam jak drugiego dnia załamałam się, bo zobaczyłam, że ma obrączkę... [br] [br]
(miałam 19 lat, a on 27, tyle co ja mam teraz, chociaż wydawał mi się teraz taki dorosły, a ja sobie teraz - wcale?) Ale raz mnie przytulił, bo płakałam przeżywając poprzedni związek. Codziennie jeździliśmy w jego samochodzie po godzinę gadając i zbliżając się coraz bardziej. Budował moje poczucie wartości. Nie mógł uwierzyć, że ten poprzedni mógł tak cudowną idealną prześliczną dziewczynę ja tak traktować, bo przecież ja zaśługuję na wszystko. Ble ble ble……. Traktował mnie najlepiej jak ktoś traktował mnie w życiu. Serio. Przez 2 lata. Ani 1 razu nie pokłóciliśmy się przez około 2-2,5 roku. Nie potrafiłam sobie nawet wyobrazić takiej sytuacji - czy to w ogóle możliwe? Gdyby ktoś mi powiedział co będzie się działo potem - nie uwierzyłabym.

Ale był ten jego drugi związek. Początkowo mówił, że to jest wyłącznie na formalnościach, na papierze, że to nie istnieje, że to była pomyłka, że ogólnie to oni tak jakby już od bardzo dawna nic do siebie nie czują, planują rozwód, nie są sobie bliscy, nic go z nią nie łączy. Pisał mi 24/h smsy albo spędzał ze mną mnóstwo czasu, więc mu w to wirerzyłam, bo która by czegoś takiego nie zauważyła? Mówił, że ona sama z chęcią już dawno by się z nim rozeszła, ale łączył ich kredyt i wspólne mieszkanie.

Powiedział mi, że potrzebuje tylko spłacić ten kredyt i będzie ze mną na zawsze. To zaczęło się koniec 2010/2011 a splata miała być 14.11.2014. Czekałam tyle lat ufając i wierząc, było pięknie. Potem kiedy przestał pisać 24/h i zaczęły się przerwy w pisaniu 2-godzinne, parogodzinne w smsach, albo nie mógł się spotkać na przykład w walentynki, we mnie oczywiście narastał brak zaufania, zazdrość, podejrzliwość. I to wszystko zniszczyło. Nie ufałam mu, kiedy było dobrze, było przeeeeeeedobrze, ale kiedy on milczał a ja wyobrażałam sobie co może teraz robić, ja po prostu robiłam mu afery, byłam strasznie zła, zazdrosna, atakowałam go, niszczyłam go tymi słowami. Z tego zrodziły się wszystkie nasze kłótnie i problemy. Przez kolejne lata coraz gorzej było między nami, ale nigdy nie mogliśmy bez siebie długo wytrzymać. Mogłam być na niego zła i chcieć go zabić, ale podchodził do mnie i mnie po prostu rozśmieszał, a ja za chwilę płakałam ze wzruszenia i go kochałam i nie umiałam być dłużej zła, miłość kwitła znowu. Potem te okresy były coraz dłuższe, z tygodnia szybko robiły się miesiące, ale zawsze potem się odzywał, zawsze wracaliśmy do siebie stęsknieni. Musiałam się przenieść do innego działu, bo nie potrafiłam wytrzymać, kiedy miesiąc ze sobą nie rozmawialiśmy. Jak się przeniosłam na chwilę znowu zakwitło na nowo, on się wystraszył, że ja chcę go zostawić, znowu zaczęły się spotkania i znowu zaczęły się kłótnie - wszystko było o mój brak zaufania. Data kredytu pewnego dnia nadeszła i nic się nie zmieniło, po tej dacie było tyyyylko gorzej, właściwie robiło się już naprawdę źle. Zrobił się z tego toksyczny związek, maaaasa złych słów jego do mnie, moich do niego, straszny syf. On ogólnie wiedział, że mnie bardzo ranił też, bo ogólnie kobiety go lubiły i on czasem tak jak mnie traktował też inne, ja byłam w kółko o niego zazdrosna, bo miał w sobie taką charyzmę, że po prostu wszystkie kobiety go uwielbiały i uwielbiały jego towarzystwo. Zagadywał do jakiejś a ona za chwilę stała i patrzyła na niego maślanymi oczami, zupełnie jak ja.
No i ogólnie się zaczął wielki koniec. Odezwał się pewnego dnia po 2 miesiącach ciszy, że myśli ciągle o mnie i ciągle lecą moje piosenki, kiedy jedzie do Warszawy na tydzień szkolenia, a mieliśmy jechać razem. Chciałam o nim zapomnieć a napisałam tylko "podaj mi adres hotelu". Rzuciłam wszystko i pojechałam za nim, spędziliśmy chyba jeden z najlepszych czasów naszych. Widziałam wtedy w jego oczach jaki był stęskniony, jak na mnie patrzył, widziałam miłość w oczach, taką jak na początku, chodziliśmy za ręce wszędzie i było cudownie. Wróciłam i znów się kłóciliśmy. Znów 2 miesiące ciszy. Odezwał żeby zapytać jak moja obrona magisterki. Pisał zawsze na jakiś temat. Nigdy nie było to "hej, co u Ciebie", zawsze coś w rodzaju nagłego "dlaczego ciągle prowadzisz soupa?" (to był taki jakby pamiętnik z cytatmi, który pisałam dla niego, ja udawałam, że nie wiem że on to czyta, a on udawał że tego nie czyta, tak naprawdę ja to pisałam dla niego a on to zawsze czytał), no i ostatnie nasze spotkanie - jak mgr. Ja do niego cos odpisałam, a on do mnie ze czy chce do niego przyjść, a nigdy wcześniej nie bylam u niego w domu (przez tyle lat...) Więc od razu rzuciłam całą naukę i pojechałam do niego... Spędziłam tam kilka dni, faktycznie był w domu sam, spędziliśmy taki dziwny czas, niby fajny, miłyczas, ale było tak dziwnie jakoś. W nocy poszłam do łazienki i zajrzałam do jego szafki. Znalazłam coś, co nie należało do nas i świadczyło o tym, że łączyło go jednak coś z nią. Zaczęłam płakać i poszłam do kuchni, płakałam. On przyszedł i zapytał z taką rezygnacją "co znowu?" i ja mu powiedziałam, że to tam znalazłam i że wiedziałam, że mnie oszukiwał przez te wszystkie lata. I on zrobił wtedy takie oczy......jakby się pogodził, jakby był totalnie zmęczony, zrezygnowany, jakby miał już dość. Następnego dnia kazał mi iść, wyglądał jakby mnie nienawidził, jakby chciał już nigdy tylko na mnie nie patrzeć, jakbym go brzydziła, jakbym była kimś kto do kogo ma straszną niechęć. Ja wyszłam. Byłam oburzona jego zachowaniem, zraniona. Nie odezwał się nigdy. NIGDY. Po 6 miesiącach zdałam sobie sprawę, że to chyba naprawdę koniec. Po 9 miesiącach dowiedziałam się, że właśnie urodziło mu się z nią drugie dziecko. Nachodziłam go wcześniej często czekałam na niego po pracy chcąc "podsumowania", wytłumaczenia, co ja mu takiego zrobiłam, dlaczego mnie tak potraktował, usłyszenia prawdy, usłyszenia "przepraszam". Stał i na mnie patrzył, nie mówiąc NIC, albo nawet nie patrzył czasem ani razu mi w oczy, uciekając ode mnie, czekając aż sobie pójdę. Jak dowiedziałam się o dziecku, czekałam na niego ze słowami "Hej. Musimy porozmawiać, to ważne. Już wiem o co chodzi, wiem że ona była w ciąży. GRATULACJE." a potem jak zwykle stał ze mną ale nie mówił nic, a ja mówiłam mu, że mógł powiedzieć mi to wcześniej bo byłoby mi łatwiej zapomnieć, a potem mówiłam mu, że nic się takiego nie stało, w sensie że rozumiem go i że nie mam żalu, że się nawet cieszę, że chcę żeby był moim przyjacielem, bo był dla mnie strasznie ważny. Nie odzywał się. Raz mi powiedział dużo wcześniej kiedy próbowałam go zmusić do wyduszenia z siebie słowa "Nie rozmawiam z Tobą, bo to jest jak z tym gównem, że jak się je dotknie to śmierdzi" "że ja jestem tym gównem??" "nie zupełnie nie o to mi chodziło, dobra nieważne". To chyba było tylko tyle. Ogólnie, ostatni raz czekałam na niego po pracy przed moim wyjazdem jakiś rok temu. Ale już dosyć długo nie byliśmy razem, chyba z rok? Powiedziałam mu wtedy, że ja już wyjeżdżam i że to moje ostatnie dni i czy naprawdę to wszystko co razem przeżyliśmy tyle lat razem tyle przyjaźni wspomnień itd. i czy naprawdę gdyby miał nigdy więcej mnie nie zobaczyć cyz nie chciałby powiedzieć czegoś więcej, chociaż głupiego przepraszam, chociaż cokolwiek, czy naprawdę na to zasłużyłam, przecież pogodziłam się z tym że nie jesteśmy razem, chciałam tylko prawdy, szczerości, wyjaśnień i nie chciałam stracić przyjaźni. Powiedział żebym napisała smsa jak będę ostatni dzień w pracy to się umówimy na kawę. Czekałam 3 miesiące na ten dzień. Kiedy nadszedł, napisałam smsa, nie odpisał. Nie było go tego dnia w pracy. Nigdy więcej się z nim nie widziałam. Widziałam go raz, tyłem, odprowadziłam go wzrokiem gapiąc się tylko, ale nic nie zrobiłam. Nie odpisał na żadnego mojego smsa. Nigdy więcej się nie odezwał. Sorry, że tak się rozpisałam, ale to i tak w takim mega skrócie...

---------- Dopisano o 17:58 ---------- Poprzedni post napisano o 17:42 ----------

Ogólnie to jestem w szoku...……….. bo właśnie zdałam sobie sprawę, że wczoraj była ta data 14.11...…….…. Głupi przypadek, że akurat wczoraj zaczęłam znowu strasznie intensywnie o nim myśleć. I ta przeklęta data, po której miało się wszystko zmienić, a wszystko się totalnie zniszczyło.

Ogólnie mam mieszane uczucia i nigdy do końca tego nie zrozumiałam. Nie wiem już teraz - czy te wszystkie lata to było jedno wielkie kłamstwo? Czy ja to sobie wymyśliłam, że to była miłość? Czy tylko ja to czułam? Czy byłam dla niego faktycznie wyłącznie jakąś zabawką? Ta końcówka wygląda tak jakbym nie była dla niego przez te wszystkie lata NIKIM, zostawił mnie jak jakąś sz*… Czułam całym sercem, że to niemożliwe, wiedziałam, że w tym było coś więcej, łudziłam się że kochał mnie tylko musiał się skończyć do mnie odzywać, bo gdyby zaczął to znowu wrócilibyśmy do siebie, amoże chciał układać sobie z nią życie już itd., nie wiem, nie rozumiem, jedyne co to strasznie nie mogłam sobie poradzić z tym, że nie dał mi takiego ostatecznego "podsumowania". CHciałam usłyszeć od niego - "To przez Ciebie / To przeze mnie / Tego dnia kiedy u mnie byłaś zrozumiałem że Cię nie kocham/ Kocham Cię ale musiałem Cię zostawić i nigdy się do Ciebie nie odezwę / Nigdy CIę nie kochałem, byłaś naiwniaczką te wszystkie lata" - COKOLWIEK, obojętnie jaka wersja, chciałam to ZROZUMIEĆ i pójść dalej. Ale nigdy tego nie zrozumiałam i dlatego utkwiłam w tym. Raz myślę, że mnie kochał i na pewno to było też dla niego trudne, a raz, że zabawił się mną ale byłam dla niego tak naprawdę nikim. Przez to nie mogłam dojść do siebie.

Poradziłam sobie z tym sama, bez żadnego psychologa, ale myślę, że byłby mi potrzebny nawet jeszcze teraz po tym wszystkim. Pytałam 1000 obcych mężczyzn, co według nich to znaczy. Nie zrozumiałam tego. I nie potrafię zrozumieć. Potrzebuję jego jednego zdania, czegokolwiek żeby mnie od tego uwolnić.

Ogólnie już nie "żyję" tym i nie przeżywam tego na co dzień, ale to zawsze jest gdzieś we mnie. Jest tak jakby cząstką mnie. Zawsze gdzieś tam o nim myślę i jak na przykład z kimś mi nie wychodzi, zawsze wracam myślami do niego i to zawsze wraca tak jakby kiedy serce w moim sercu nagle robi się puste...….
59948cd2ebf6af35ac1fc5fcbd1b9d76a13fc081_60625bf257f97 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-15, 18:12   #3364
Marigold19
🦄
 
Avatar Marigold19
 
Zarejestrowany: 2004-08
Wiadomości: 29 838
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

[1=59948cd2ebf6af35ac1fc5f cbd1b9d76a13fc081_60625bf 257f97;86124113]Ojjj to była długa, skomplikowana, romantyczna, namiętna, smutna i baaaardzo trudna historia. Gdzieś w poprzednich "edycjach" tego forum opisywałam ją bardzo bardzo szczegółowo. Teraz nie ma we mnie tyle natchnienia by już to robić i w sumie naprawdę byłoby tego za dużo żeby chciało się Wam to czytać. Ogólnie pierwsza podstawowa rzecz, która skazała ten związek na klęskę to to, że on był w chwili kiedy go poznałam.. żonaty, i czekał na dziecko. [BR][BR]

Nie chciałam się w nim zakochać. Ale wtedy skończyła się moja pierwsza miłość jak miałam jeszcze 17 lat 2,5 roku z takim tam... "draniem", no i byłam w trakcie dochodzenia do siebie, bo on nie był dla mnie dobry i traktował mnie naprawdę źle. Wtedy mama zaciągnęła mnie do tej pracy, ja byłam zajęta wakacjami po maturze i w sumie piciem i jazdą na rolkach z koleżanką, nie chciało mi się pracować, ale praca była fajna jak dla 17-latki, w szpitalu w biurze, z informatykami. No i wzięłam tą pracę. Odpowiedzieli mi od razu tego samego dnia, że oni już chcą mnie tylko czekają na decyzję kierownika. Później okazało się, że mu się spodobałam, a to że byłam najlepsza było drugorzędne w tej kwestii. [BR][BR]

Zmęczona swoimi doświadczeniami po prostu przechodziłam trudny czas i pamiętam, że jak go zobaczyłam w 1 dzień w pracy - nawet mi się nie spodobał, pamiętam jak pomyślałam "nikogo fajnego tu nie ma". Na drugi dzień wychodziłam z pracy z motylami w brzuchu.

On miał coś takiego …… "innego" i wyjątkowego. Traktował mnie od początku jak księżniczkę. Byłam do tego totalnie nieprzyzwyczajona, myślałam długo, że to jakiś żart, że to jakiś cud, że w ogóle taki chłopak istnieje.... Codziennie do mnie zagadywał, ciągle się mną interesował, o wszystko pytał i przy każdej rozmowie rozśmieszał mnie do łez. Ciągle, bez przerwy żartowaliśmy, mieliśmy takie abstrakcyjne rozmowy i żarty. Powiedzmy - robiliśmy sobie z jakiegoś tekstu przeinaczenie, z którego ciągnęliśmy to dalej i dalej i w końcu z tego tworzył się świat, którego nie ma "twoja ręka to taka żaba, która stoi na łapkach" "żaba przyszedł do Ciebie" potem kwiaty z karteczką "Twój Żą Bą" Boże, to takie żałosne i idiotyczne w sumie jak teraz nawet pamiętam te skrawki naszych wspomnień, ale pamiętam jak my po prostu śmialiśmy się dzień w dzień do łez przy sobie, zawsze wszystko obracaliśmy w żart, w świat, którego nie ma po prostu i ciągnęliśmy to ile tylko się dało, nie przestając się śmiać. Nasza relacja od pierwszego dnia była jak impreza, na którą nikt poza nami nie był zaproszony. Pozostali koledzy z działu mieli do mnie dużo żalu, że ja interesuję się tylko Kamilem, że jesteśmy jak dwie nierozłączki. Nie chciałam się w nim zakochiwać, pamiętam jak drugiego dnia załamałam się, bo zobaczyłam, że ma obrączkę... [br] [br]
(miałam 19 lat, a on 27, tyle co ja mam teraz, chociaż wydawał mi się teraz taki dorosły, a ja sobie teraz - wcale?) Ale raz mnie przytulił, bo płakałam przeżywając poprzedni związek. Codziennie jeździliśmy w jego samochodzie po godzinę gadając i zbliżając się coraz bardziej. Budował moje poczucie wartości. Nie mógł uwierzyć, że ten poprzedni mógł tak cudowną idealną prześliczną dziewczynę ja tak traktować, bo przecież ja zaśługuję na wszystko. Ble ble ble……. Traktował mnie najlepiej jak ktoś traktował mnie w życiu. Serio. Przez 2 lata. Ani 1 razu nie pokłóciliśmy się przez około 2-2,5 roku. Nie potrafiłam sobie nawet wyobrazić takiej sytuacji - czy to w ogóle możliwe? Gdyby ktoś mi powiedział co będzie się działo potem - nie uwierzyłabym.

Ale był ten jego drugi związek. Początkowo mówił, że to jest wyłącznie na formalnościach, na papierze, że to nie istnieje, że to była pomyłka, że ogólnie to oni tak jakby już od bardzo dawna nic do siebie nie czują, planują rozwód, nie są sobie bliscy, nic go z nią nie łączy. Pisał mi 24/h smsy albo spędzał ze mną mnóstwo czasu, więc mu w to wirerzyłam, bo która by czegoś takiego nie zauważyła? Mówił, że ona sama z chęcią już dawno by się z nim rozeszła, ale łączył ich kredyt i wspólne mieszkanie.

Powiedział mi, że potrzebuje tylko spłacić ten kredyt i będzie ze mną na zawsze. To zaczęło się koniec 2010/2011 a splata miała być 14.11.2014. Czekałam tyle lat ufając i wierząc, było pięknie. Potem kiedy przestał pisać 24/h i zaczęły się przerwy w pisaniu 2-godzinne, parogodzinne w smsach, albo nie mógł się spotkać na przykład w walentynki, we mnie oczywiście narastał brak zaufania, zazdrość, podejrzliwość. I to wszystko zniszczyło. Nie ufałam mu, kiedy było dobrze, było przeeeeeeedobrze, ale kiedy on milczał a ja wyobrażałam sobie co może teraz robić, ja po prostu robiłam mu afery, byłam strasznie zła, zazdrosna, atakowałam go, niszczyłam go tymi słowami. Z tego zrodziły się wszystkie nasze kłótnie i problemy. Przez kolejne lata coraz gorzej było między nami, ale nigdy nie mogliśmy bez siebie długo wytrzymać. Mogłam być na niego zła i chcieć go zabić, ale podchodził do mnie i mnie po prostu rozśmieszał, a ja za chwilę płakałam ze wzruszenia i go kochałam i nie umiałam być dłużej zła, miłość kwitła znowu. Potem te okresy były coraz dłuższe, z tygodnia szybko robiły się miesiące, ale zawsze potem się odzywał, zawsze wracaliśmy do siebie stęsknieni. Musiałam się przenieść do innego działu, bo nie potrafiłam wytrzymać, kiedy miesiąc ze sobą nie rozmawialiśmy. Jak się przeniosłam na chwilę znowu zakwitło na nowo, on się wystraszył, że ja chcę go zostawić, znowu zaczęły się spotkania i znowu zaczęły się kłótnie - wszystko było o mój brak zaufania. Data kredytu pewnego dnia nadeszła i nic się nie zmieniło, po tej dacie było tyyyylko gorzej, właściwie robiło się już naprawdę źle. Zrobił się z tego toksyczny związek, maaaasa złych słów jego do mnie, moich do niego, straszny syf. On ogólnie wiedział, że mnie bardzo ranił też, bo ogólnie kobiety go lubiły i on czasem tak jak mnie traktował też inne, ja byłam w kółko o niego zazdrosna, bo miał w sobie taką charyzmę, że po prostu wszystkie kobiety go uwielbiały i uwielbiały jego towarzystwo. Zagadywał do jakiejś a ona za chwilę stała i patrzyła na niego maślanymi oczami, zupełnie jak ja.
No i ogólnie się zaczął wielki koniec. Odezwał się pewnego dnia po 2 miesiącach ciszy, że myśli ciągle o mnie i ciągle lecą moje piosenki, kiedy jedzie do Warszawy na tydzień szkolenia, a mieliśmy jechać razem. Chciałam o nim zapomnieć a napisałam tylko "podaj mi adres hotelu". Rzuciłam wszystko i pojechałam za nim, spędziliśmy chyba jeden z najlepszych czasów naszych. Widziałam wtedy w jego oczach jaki był stęskniony, jak na mnie patrzył, widziałam miłość w oczach, taką jak na początku, chodziliśmy za ręce wszędzie i było cudownie. Wróciłam i znów się kłóciliśmy. Znów 2 miesiące ciszy. Odezwał żeby zapytać jak moja obrona magisterki. Pisał zawsze na jakiś temat. Nigdy nie było to "hej, co u Ciebie", zawsze coś w rodzaju nagłego "dlaczego ciągle prowadzisz soupa?" (to był taki jakby pamiętnik z cytatmi, który pisałam dla niego, ja udawałam, że nie wiem że on to czyta, a on udawał że tego nie czyta, tak naprawdę ja to pisałam dla niego a on to zawsze czytał), no i ostatnie nasze spotkanie - jak mgr. Ja do niego cos odpisałam, a on do mnie ze czy chce do niego przyjść, a nigdy wcześniej nie bylam u niego w domu (przez tyle lat...) Więc od razu rzuciłam całą naukę i pojechałam do niego... Spędziłam tam kilka dni, faktycznie był w domu sam, spędziliśmy taki dziwny czas, niby fajny, miłyczas, ale było tak dziwnie jakoś. W nocy poszłam do łazienki i zajrzałam do jego szafki. Znalazłam coś, co nie należało do nas i świadczyło o tym, że łączyło go jednak coś z nią. Zaczęłam płakać i poszłam do kuchni, płakałam. On przyszedł i zapytał z taką rezygnacją "co znowu?" i ja mu powiedziałam, że to tam znalazłam i że wiedziałam, że mnie oszukiwał przez te wszystkie lata. I on zrobił wtedy takie oczy......jakby się pogodził, jakby był totalnie zmęczony, zrezygnowany, jakby miał już dość. Następnego dnia kazał mi iść, wyglądał jakby mnie nienawidził, jakby chciał już nigdy tylko na mnie nie patrzeć, jakbym go brzydziła, jakbym była kimś kto do kogo ma straszną niechęć. Ja wyszłam. Byłam oburzona jego zachowaniem, zraniona. Nie odezwał się nigdy. NIGDY. Po 6 miesiącach zdałam sobie sprawę, że to chyba naprawdę koniec. Po 9 miesiącach dowiedziałam się, że właśnie urodziło mu się z nią drugie dziecko. Nachodziłam go wcześniej często czekałam na niego po pracy chcąc "podsumowania", wytłumaczenia, co ja mu takiego zrobiłam, dlaczego mnie tak potraktował, usłyszenia prawdy, usłyszenia "przepraszam". Stał i na mnie patrzył, nie mówiąc NIC, albo nawet nie patrzył czasem ani razu mi w oczy, uciekając ode mnie, czekając aż sobie pójdę. Jak dowiedziałam się o dziecku, czekałam na niego ze słowami "Hej. Musimy porozmawiać, to ważne. Już wiem o co chodzi, wiem że ona była w ciąży. GRATULACJE." a potem jak zwykle stał ze mną ale nie mówił nic, a ja mówiłam mu, że mógł powiedzieć mi to wcześniej bo byłoby mi łatwiej zapomnieć, a potem mówiłam mu, że nic się takiego nie stało, w sensie że rozumiem go i że nie mam żalu, że się nawet cieszę, że chcę żeby był moim przyjacielem, bo był dla mnie strasznie ważny. Nie odzywał się. Raz mi powiedział dużo wcześniej kiedy próbowałam go zmusić do wyduszenia z siebie słowa "Nie rozmawiam z Tobą, bo to jest jak z tym gównem, że jak się je dotknie to śmierdzi" "że ja jestem tym gównem??" "nie zupełnie nie o to mi chodziło, dobra nieważne". To chyba było tylko tyle. Ogólnie, ostatni raz czekałam na niego po pracy przed moim wyjazdem jakiś rok temu. Ale już dosyć długo nie byliśmy razem, chyba z rok? Powiedziałam mu wtedy, że ja już wyjeżdżam i że to moje ostatnie dni i czy naprawdę to wszystko co razem przeżyliśmy tyle lat razem tyle przyjaźni wspomnień itd. i czy naprawdę gdyby miał nigdy więcej mnie nie zobaczyć cyz nie chciałby powiedzieć czegoś więcej, chociaż głupiego przepraszam, chociaż cokolwiek, czy naprawdę na to zasłużyłam, przecież pogodziłam się z tym że nie jesteśmy razem, chciałam tylko prawdy, szczerości, wyjaśnień i nie chciałam stracić przyjaźni. Powiedział żebym napisała smsa jak będę ostatni dzień w pracy to się umówimy na kawę. Czekałam 3 miesiące na ten dzień. Kiedy nadszedł, napisałam smsa, nie odpisał. Nie było go tego dnia w pracy. Nigdy więcej się z nim nie widziałam. Widziałam go raz, tyłem, odprowadziłam go wzrokiem gapiąc się tylko, ale nic nie zrobiłam. Nie odpisał na żadnego mojego smsa. Nigdy więcej się nie odezwał. Sorry, że tak się rozpisałam, ale to i tak w takim mega skrócie...

---------- Dopisano o 17:58 ---------- Poprzedni post napisano o 17:42 ----------

Ogólnie to jestem w szoku...â�Śâ�Śâ�Ś.. bo właśnie zdałam sobie sprawę, że wczoraj była ta data 14.11...â�Śâ�Ś.â�Ś. Głupi przypadek, że akurat wczoraj zaczęłam znowu strasznie intensywnie o nim myśleć. I ta przeklęta data, po której miało się wszystko zmienić, a wszystko się totalnie zniszczyło.

Ogólnie mam mieszane uczucia i nigdy do końca tego nie zrozumiałam. Nie wiem już teraz - czy te wszystkie lata to było jedno wielkie kłamstwo? Czy ja to sobie wymyśliłam, że to była miłość? Czy tylko ja to czułam? Czy byłam dla niego faktycznie wyłącznie jakąś zabawką? Ta końcówka wygląda tak jakbym nie była dla niego przez te wszystkie lata NIKIM, zostawił mnie jak jakąś sz*â�Ś Czułam całym sercem, że to niemożliwe, wiedziałam, że w tym było coś więcej, łudziłam się że kochał mnie tylko musiał się skończyć do mnie odzywać, bo gdyby zaczął to znowu wrócilibyśmy do siebie, amoże chciał układać sobie z nią życie już itd., nie wiem, nie rozumiem, jedyne co to strasznie nie mogłam sobie poradzić z tym, że nie dał mi takiego ostatecznego "podsumowania". CHciałam usłyszeć od niego - "To przez Ciebie / To przeze mnie / Tego dnia kiedy u mnie byłaś zrozumiałem że Cię nie kocham/ Kocham Cię ale musiałem Cię zostawić i nigdy się do Ciebie nie odezwę / Nigdy CIę nie kochałem, byłaś naiwniaczką te wszystkie lata" - COKOLWIEK, obojętnie jaka wersja, chciałam to ZROZUMIEĆ i pójść dalej. Ale nigdy tego nie zrozumiałam i dlatego utkwiłam w tym. Raz myślę, że mnie kochał i na pewno to było też dla niego trudne, a raz, że zabawił się mną ale byłam dla niego tak naprawdę nikim. Przez to nie mogłam dojść do siebie.

Poradziłam sobie z tym sama, bez żadnego psychologa, ale myślę, że byłby mi potrzebny nawet jeszcze teraz po tym wszystkim. Pytałam 1000 obcych mężczyzn, co według nich to znaczy. Nie zrozumiałam tego. I nie potrafię zrozumieć. Potrzebuję jego jednego zdania, czegokolwiek żeby mnie od tego uwolnić.

Ogólnie już nie "żyję" tym i nie przeżywam tego na co dzień, ale to zawsze jest gdzieś we mnie. Jest tak jakby cząstką mnie. Zawsze gdzieś tam o nim myślę i jak na przykład z kimś mi nie wychodzi, zawsze wracam myślami do niego i to zawsze wraca tak jakby kiedy serce w moim sercu nagle robi się puste...â�Ś.[/QUOTE]Myślę, że brak zakończenia to najgorsze, co mozna zrobić drugiej osobie. Ale myślę tak sobie czytajac Twoja historie, że ten epilog już nastapil w sposobie, w jaki ten facet zakończyl Wasz romans mimo że tego nie powiedział wprost. Prawdziwy, dobry i uczciwy mężczyzna powie wprost o swoich motywach. Taki którego na to nie stać nie jest nic wart, ani dla Ciebie, ani dla tej biednej żony. Nieważne, jak jest przystojny, czarujący, bogaty czy zaradny czy zabawny. Nie po tym się poznaje faceta jak zaczyna, ale jak kończy.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
Ban na zakupy kosmetyczne!

12.03.2023 r.- 12.06.2023 r.
Marigold19 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-15, 18:23   #3365
lubiekielbase
Zadomowienie
 
Avatar lubiekielbase
 
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 1 579
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

[1=59948cd2ebf6af35ac1fc5f cbd1b9d76a13fc081_60625bf 257f97;86124113]Ojjj to była długa, skomplikowana, romantyczna, namiętna, smutna i baaaardzo trudna historia. Gdzieś w poprzednich "edycjach" tego forum opisywałam ją bardzo bardzo szczegółowo. Teraz nie ma we mnie tyle natchnienia by już to robić i w sumie naprawdę byłoby tego za dużo żeby chciało się Wam to czytać. Ogólnie pierwsza podstawowa rzecz, która skazała ten związek na klęskę to to, że on był w chwili kiedy go poznałam.. żonaty, i czekał na dziecko. [BR][BR]

Nie chciałam się w nim zakochać. Ale wtedy skończyła się moja pierwsza miłość jak miałam jeszcze 17 lat 2,5 roku z takim tam... "draniem", no i byłam w trakcie dochodzenia do siebie, bo on nie był dla mnie dobry i traktował mnie naprawdę źle. Wtedy mama zaciągnęła mnie do tej pracy, ja byłam zajęta wakacjami po maturze i w sumie piciem i jazdą na rolkach z koleżanką, nie chciało mi się pracować, ale praca była fajna jak dla 17-latki, w szpitalu w biurze, z informatykami. No i wzięłam tą pracę. Odpowiedzieli mi od razu tego samego dnia, że oni już chcą mnie tylko czekają na decyzję kierownika. Później okazało się, że mu się spodobałam, a to że byłam najlepsza było drugorzędne w tej kwestii. [BR][BR]

Zmęczona swoimi doświadczeniami po prostu przechodziłam trudny czas i pamiętam, że jak go zobaczyłam w 1 dzień w pracy - nawet mi się nie spodobał, pamiętam jak pomyślałam "nikogo fajnego tu nie ma". Na drugi dzień wychodziłam z pracy z motylami w brzuchu.

On miał coś takiego …… "innego" i wyjątkowego. Traktował mnie od początku jak księżniczkę. Byłam do tego totalnie nieprzyzwyczajona, myślałam długo, że to jakiś żart, że to jakiś cud, że w ogóle taki chłopak istnieje.... Codziennie do mnie zagadywał, ciągle się mną interesował, o wszystko pytał i przy każdej rozmowie rozśmieszał mnie do łez. Ciągle, bez przerwy żartowaliśmy, mieliśmy takie abstrakcyjne rozmowy i żarty. Powiedzmy - robiliśmy sobie z jakiegoś tekstu przeinaczenie, z którego ciągnęliśmy to dalej i dalej i w końcu z tego tworzył się świat, którego nie ma "twoja ręka to taka żaba, która stoi na łapkach" "żaba przyszedł do Ciebie" potem kwiaty z karteczką "Twój Żą Bą" Boże, to takie żałosne i idiotyczne w sumie jak teraz nawet pamiętam te skrawki naszych wspomnień, ale pamiętam jak my po prostu śmialiśmy się dzień w dzień do łez przy sobie, zawsze wszystko obracaliśmy w żart, w świat, którego nie ma po prostu i ciągnęliśmy to ile tylko się dało, nie przestając się śmiać. Nasza relacja od pierwszego dnia była jak impreza, na którą nikt poza nami nie był zaproszony. Pozostali koledzy z działu mieli do mnie dużo żalu, że ja interesuję się tylko Kamilem, że jesteśmy jak dwie nierozłączki. Nie chciałam się w nim zakochiwać, pamiętam jak drugiego dnia załamałam się, bo zobaczyłam, że ma obrączkę... [br] [br]
(miałam 19 lat, a on 27, tyle co ja mam teraz, chociaż wydawał mi się teraz taki dorosły, a ja sobie teraz - wcale?) Ale raz mnie przytulił, bo płakałam przeżywając poprzedni związek. Codziennie jeździliśmy w jego samochodzie po godzinę gadając i zbliżając się coraz bardziej. Budował moje poczucie wartości. Nie mógł uwierzyć, że ten poprzedni mógł tak cudowną idealną prześliczną dziewczynę ja tak traktować, bo przecież ja zaśługuję na wszystko. Ble ble ble……. Traktował mnie najlepiej jak ktoś traktował mnie w życiu. Serio. Przez 2 lata. Ani 1 razu nie pokłóciliśmy się przez około 2-2,5 roku. Nie potrafiłam sobie nawet wyobrazić takiej sytuacji - czy to w ogóle możliwe? Gdyby ktoś mi powiedział co będzie się działo potem - nie uwierzyłabym.

Ale był ten jego drugi związek. Początkowo mówił, że to jest wyłącznie na formalnościach, na papierze, że to nie istnieje, że to była pomyłka, że ogólnie to oni tak jakby już od bardzo dawna nic do siebie nie czują, planują rozwód, nie są sobie bliscy, nic go z nią nie łączy. Pisał mi 24/h smsy albo spędzał ze mną mnóstwo czasu, więc mu w to wirerzyłam, bo która by czegoś takiego nie zauważyła? Mówił, że ona sama z chęcią już dawno by się z nim rozeszła, ale łączył ich kredyt i wspólne mieszkanie.

Powiedział mi, że potrzebuje tylko spłacić ten kredyt i będzie ze mną na zawsze. To zaczęło się koniec 2010/2011 a splata miała być 14.11.2014. Czekałam tyle lat ufając i wierząc, było pięknie. Potem kiedy przestał pisać 24/h i zaczęły się przerwy w pisaniu 2-godzinne, parogodzinne w smsach, albo nie mógł się spotkać na przykład w walentynki, we mnie oczywiście narastał brak zaufania, zazdrość, podejrzliwość. I to wszystko zniszczyło. Nie ufałam mu, kiedy było dobrze, było przeeeeeeedobrze, ale kiedy on milczał a ja wyobrażałam sobie co może teraz robić, ja po prostu robiłam mu afery, byłam strasznie zła, zazdrosna, atakowałam go, niszczyłam go tymi słowami. Z tego zrodziły się wszystkie nasze kłótnie i problemy. Przez kolejne lata coraz gorzej było między nami, ale nigdy nie mogliśmy bez siebie długo wytrzymać. Mogłam być na niego zła i chcieć go zabić, ale podchodził do mnie i mnie po prostu rozśmieszał, a ja za chwilę płakałam ze wzruszenia i go kochałam i nie umiałam być dłużej zła, miłość kwitła znowu. Potem te okresy były coraz dłuższe, z tygodnia szybko robiły się miesiące, ale zawsze potem się odzywał, zawsze wracaliśmy do siebie stęsknieni. Musiałam się przenieść do innego działu, bo nie potrafiłam wytrzymać, kiedy miesiąc ze sobą nie rozmawialiśmy. Jak się przeniosłam na chwilę znowu zakwitło na nowo, on się wystraszył, że ja chcę go zostawić, znowu zaczęły się spotkania i znowu zaczęły się kłótnie - wszystko było o mój brak zaufania. Data kredytu pewnego dnia nadeszła i nic się nie zmieniło, po tej dacie było tyyyylko gorzej, właściwie robiło się już naprawdę źle. Zrobił się z tego toksyczny związek, maaaasa złych słów jego do mnie, moich do niego, straszny syf. On ogólnie wiedział, że mnie bardzo ranił też, bo ogólnie kobiety go lubiły i on czasem tak jak mnie traktował też inne, ja byłam w kółko o niego zazdrosna, bo miał w sobie taką charyzmę, że po prostu wszystkie kobiety go uwielbiały i uwielbiały jego towarzystwo. Zagadywał do jakiejś a ona za chwilę stała i patrzyła na niego maślanymi oczami, zupełnie jak ja.
No i ogólnie się zaczął wielki koniec. Odezwał się pewnego dnia po 2 miesiącach ciszy, że myśli ciągle o mnie i ciągle lecą moje piosenki, kiedy jedzie do Warszawy na tydzień szkolenia, a mieliśmy jechać razem. Chciałam o nim zapomnieć a napisałam tylko "podaj mi adres hotelu". Rzuciłam wszystko i pojechałam za nim, spędziliśmy chyba jeden z najlepszych czasów naszych. Widziałam wtedy w jego oczach jaki był stęskniony, jak na mnie patrzył, widziałam miłość w oczach, taką jak na początku, chodziliśmy za ręce wszędzie i było cudownie. Wróciłam i znów się kłóciliśmy. Znów 2 miesiące ciszy. Odezwał żeby zapytać jak moja obrona magisterki. Pisał zawsze na jakiś temat. Nigdy nie było to "hej, co u Ciebie", zawsze coś w rodzaju nagłego "dlaczego ciągle prowadzisz soupa?" (to był taki jakby pamiętnik z cytatmi, który pisałam dla niego, ja udawałam, że nie wiem że on to czyta, a on udawał że tego nie czyta, tak naprawdę ja to pisałam dla niego a on to zawsze czytał), no i ostatnie nasze spotkanie - jak mgr. Ja do niego cos odpisałam, a on do mnie ze czy chce do niego przyjść, a nigdy wcześniej nie bylam u niego w domu (przez tyle lat...) Więc od razu rzuciłam całą naukę i pojechałam do niego... Spędziłam tam kilka dni, faktycznie był w domu sam, spędziliśmy taki dziwny czas, niby fajny, miłyczas, ale było tak dziwnie jakoś. W nocy poszłam do łazienki i zajrzałam do jego szafki. Znalazłam coś, co nie należało do nas i świadczyło o tym, że łączyło go jednak coś z nią. Zaczęłam płakać i poszłam do kuchni, płakałam. On przyszedł i zapytał z taką rezygnacją "co znowu?" i ja mu powiedziałam, że to tam znalazłam i że wiedziałam, że mnie oszukiwał przez te wszystkie lata. I on zrobił wtedy takie oczy......jakby się pogodził, jakby był totalnie zmęczony, zrezygnowany, jakby miał już dość. Następnego dnia kazał mi iść, wyglądał jakby mnie nienawidził, jakby chciał już nigdy tylko na mnie nie patrzeć, jakbym go brzydziła, jakbym była kimś kto do kogo ma straszną niechęć. Ja wyszłam. Byłam oburzona jego zachowaniem, zraniona. Nie odezwał się nigdy. NIGDY. Po 6 miesiącach zdałam sobie sprawę, że to chyba naprawdę koniec. Po 9 miesiącach dowiedziałam się, że właśnie urodziło mu się z nią drugie dziecko. Nachodziłam go wcześniej często czekałam na niego po pracy chcąc "podsumowania", wytłumaczenia, co ja mu takiego zrobiłam, dlaczego mnie tak potraktował, usłyszenia prawdy, usłyszenia "przepraszam". Stał i na mnie patrzył, nie mówiąc NIC, albo nawet nie patrzył czasem ani razu mi w oczy, uciekając ode mnie, czekając aż sobie pójdę. Jak dowiedziałam się o dziecku, czekałam na niego ze słowami "Hej. Musimy porozmawiać, to ważne. Już wiem o co chodzi, wiem że ona była w ciąży. GRATULACJE." a potem jak zwykle stał ze mną ale nie mówił nic, a ja mówiłam mu, że mógł powiedzieć mi to wcześniej bo byłoby mi łatwiej zapomnieć, a potem mówiłam mu, że nic się takiego nie stało, w sensie że rozumiem go i że nie mam żalu, że się nawet cieszę, że chcę żeby był moim przyjacielem, bo był dla mnie strasznie ważny. Nie odzywał się. Raz mi powiedział dużo wcześniej kiedy próbowałam go zmusić do wyduszenia z siebie słowa "Nie rozmawiam z Tobą, bo to jest jak z tym gównem, że jak się je dotknie to śmierdzi" "że ja jestem tym gównem??" "nie zupełnie nie o to mi chodziło, dobra nieważne". To chyba było tylko tyle. Ogólnie, ostatni raz czekałam na niego po pracy przed moim wyjazdem jakiś rok temu. Ale już dosyć długo nie byliśmy razem, chyba z rok? Powiedziałam mu wtedy, że ja już wyjeżdżam i że to moje ostatnie dni i czy naprawdę to wszystko co razem przeżyliśmy tyle lat razem tyle przyjaźni wspomnień itd. i czy naprawdę gdyby miał nigdy więcej mnie nie zobaczyć cyz nie chciałby powiedzieć czegoś więcej, chociaż głupiego przepraszam, chociaż cokolwiek, czy naprawdę na to zasłużyłam, przecież pogodziłam się z tym że nie jesteśmy razem, chciałam tylko prawdy, szczerości, wyjaśnień i nie chciałam stracić przyjaźni. Powiedział żebym napisała smsa jak będę ostatni dzień w pracy to się umówimy na kawę. Czekałam 3 miesiące na ten dzień. Kiedy nadszedł, napisałam smsa, nie odpisał. Nie było go tego dnia w pracy. Nigdy więcej się z nim nie widziałam. Widziałam go raz, tyłem, odprowadziłam go wzrokiem gapiąc się tylko, ale nic nie zrobiłam. Nie odpisał na żadnego mojego smsa. Nigdy więcej się nie odezwał. Sorry, że tak się rozpisałam, ale to i tak w takim mega skrócie...

---------- Dopisano o 17:58 ---------- Poprzedni post napisano o 17:42 ----------

Ogólnie to jestem w szoku...â�Śâ�Śâ�Ś.. bo właśnie zdałam sobie sprawę, że wczoraj była ta data 14.11...â�Śâ�Ś.â�Ś. Głupi przypadek, że akurat wczoraj zaczęłam znowu strasznie intensywnie o nim myśleć. I ta przeklęta data, po której miało się wszystko zmienić, a wszystko się totalnie zniszczyło.

Ogólnie mam mieszane uczucia i nigdy do końca tego nie zrozumiałam. Nie wiem już teraz - czy te wszystkie lata to było jedno wielkie kłamstwo? Czy ja to sobie wymyśliłam, że to była miłość? Czy tylko ja to czułam? Czy byłam dla niego faktycznie wyłącznie jakąś zabawką? Ta końcówka wygląda tak jakbym nie była dla niego przez te wszystkie lata NIKIM, zostawił mnie jak jakąś sz*â�Ś Czułam całym sercem, że to niemożliwe, wiedziałam, że w tym było coś więcej, łudziłam się że kochał mnie tylko musiał się skończyć do mnie odzywać, bo gdyby zaczął to znowu wrócilibyśmy do siebie, amoże chciał układać sobie z nią życie już itd., nie wiem, nie rozumiem, jedyne co to strasznie nie mogłam sobie poradzić z tym, że nie dał mi takiego ostatecznego "podsumowania". CHciałam usłyszeć od niego - "To przez Ciebie / To przeze mnie / Tego dnia kiedy u mnie byłaś zrozumiałem że Cię nie kocham/ Kocham Cię ale musiałem Cię zostawić i nigdy się do Ciebie nie odezwę / Nigdy CIę nie kochałem, byłaś naiwniaczką te wszystkie lata" - COKOLWIEK, obojętnie jaka wersja, chciałam to ZROZUMIEĆ i pójść dalej. Ale nigdy tego nie zrozumiałam i dlatego utkwiłam w tym. Raz myślę, że mnie kochał i na pewno to było też dla niego trudne, a raz, że zabawił się mną ale byłam dla niego tak naprawdę nikim. Przez to nie mogłam dojść do siebie.

Poradziłam sobie z tym sama, bez żadnego psychologa, ale myślę, że byłby mi potrzebny nawet jeszcze teraz po tym wszystkim. Pytałam 1000 obcych mężczyzn, co według nich to znaczy. Nie zrozumiałam tego. I nie potrafię zrozumieć. Potrzebuję jego jednego zdania, czegokolwiek żeby mnie od tego uwolnić.

Ogólnie już nie "żyję" tym i nie przeżywam tego na co dzień, ale to zawsze jest gdzieś we mnie. Jest tak jakby cząstką mnie. Zawsze gdzieś tam o nim myślę i jak na przykład z kimś mi nie wychodzi, zawsze wracam myślami do niego i to zawsze wraca tak jakby kiedy serce w moim sercu nagle robi się puste...â�Ś.[/QUOTE]Matko, ale palant.
Bardzo mi przykro.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
Wszystkie nicki zajęte.
lubiekielbase jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-15, 19:02   #3366
59948cd2ebf6af35ac1fc5fcbd1b9d76a13fc081_60625bf257f97
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2013-11
Wiadomości: 274
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Dzięki dziewczyny za komentarze. Mimo tego, co napisałam, zamknęłam to już w przeszłości. Oczywiście zawsze pozostaje takie małe ziarenko nadziei, że pewnego dnia on napisze mi jakiegoś maila albo cokolwiek w tym rodzaju, w którym wszystko mi wyjaśni. Łączyła nas naprawdę strasznie dopasowana i bliska relacja, prawdziwa przyjaźń, był moją bratnią duszą i o każdym "zwykłym" facecie (a znałam i byłam zauroczona/zakochana w wielu już w swoim życiu, ale każdy był zwykłym facetem, a o był jak jakiś Grey z filmu albo jak jakaś na serio postać z filmu dla mnie, totalnie inny niż wszyscy w moim życiu). No i zważając na to, że czuję to bardzo w środku, że to niemożliwe i nierealne że on tylko udawał przez te lata, to po prostu pomyślałam, że może nawet to minąć lata, ale że pewnego dnia skończy to tak jak powinien, że coś mi wytłumaczy i powie "przepraszam za wszystko". No ale to nie zmienia faktu, że wszystko i tak już zamknęłam za sobą i poszłam na przód Tak jakoś mnie naszło ostatnio, żeby tu wrócić i z Wami pogadać i Was poczytać, jakoś zawsze pomagało mi to myśleć pozytywnie, wiedząc, że są gdzieś też inne duszyczki, które też walczą z tym całym bagnem nazywanym nieszczęśliwą miłością. Łączę się z Wami - again. :-D
59948cd2ebf6af35ac1fc5fcbd1b9d76a13fc081_60625bf257f97 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-15, 19:04   #3367
kataleja86
Raczkowanie
 
Avatar kataleja86
 
Zarejestrowany: 2018-08
Wiadomości: 68
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Rozumiem, że byłaś młoda (19 lat) ale ja bym nie potrafiła zakochać się w mężczyźnie, który ma żonę i spodziewa się dziecka. Nigdy nie miałaś wyrzutów sumienia, nie czułaś się z tym źle, że jesteś kochanką? Kochanki przeważnie tak kończą, jak Ty w tej historii. I to stalkowanie go pod pracą po roku od zerwania (sick!), brzmi jak odcinek Ukrytej Prawdy.


Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
kataleja86 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-15, 19:55   #3368
59948cd2ebf6af35ac1fc5fcbd1b9d76a13fc081_60625bf257f97
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2013-11
Wiadomości: 274
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Nie, nigdy. Sama jesteś SICK.

---------- Dopisano o 19:55 ---------- Poprzedni post napisano o 19:54 ----------

Cytat:
Napisane przez kataleja86 Pokaż wiadomość
Rozumiem, że byłaś młoda (19 lat) ale ja bym nie potrafiła zakochać się w mężczyźnie, który ma żonę i spodziewa się dziecka. Nigdy nie miałaś wyrzutów sumienia, nie czułaś się z tym źle, że jesteś kochanką? Kochanki przeważnie tak kończą, jak Ty w tej historii. I to stalkowanie go pod pracą po roku od zerwania (sick!), brzmi jak odcinek Ukrytej Prawdy.


Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

Nie, nigdy. Sama jesteś SICK.
59948cd2ebf6af35ac1fc5fcbd1b9d76a13fc081_60625bf257f97 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-15, 20:29   #3369
bowszystkotoiluzjajest
Zakorzenienie
 
Avatar bowszystkotoiluzjajest
 
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Długa historia, trochę się to ciągnęło. No właśnie kobiety niby są uczuciowe i kierują się emocjami, ale zawsze potrzebują wyjaśnienia rozumowego. Jak nie ma jednego rozwiązania sytuacji, to potem się myśli i myśli...

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
bowszystkotoiluzjajest jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-15, 20:53   #3370
59948cd2ebf6af35ac1fc5fcbd1b9d76a13fc081_60625bf257f97
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2013-11
Wiadomości: 274
Angry Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość
Długa historia, trochę się to ciągnęło. No właśnie kobiety niby są uczuciowe i kierują się emocjami, ale zawsze potrzebują wyjaśnienia rozumowego. Jak nie ma jednego rozwiązania sytuacji, to potem się myśli i myśli...

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
No... dokładnie. Długo to trwało, bo go strasznie kochałam. Wszystko mi w nim pasowało, nie był chamem, nigdy nie zrobił mi żadnej innej krzywdy, wręcz przeciwnie, był ideałem pod każdym względem, oprócz tego, że po prostu nie mógł być ze mną naprawdę. Teraz poznałam takiego A. i on trochę jest taki właśnie...…. facet XXI w., który myśli, że im bardziej Cię oleje, tym bardziej będziesz za nim latać. Wkurza mnie i wiem, że to bez sensu, ale z kolei strasznie mi się spodobał i chyba przez tą swoją olewkę też o nim zaczęłam za dużo myśleć. Ale mieszkamy w innych miastach i głównie dlatego to raczej nie wypali. Krótko się znaliśmy, ale dosyć spontanicznie w ciągu dnia, pocałował mnie po prostu. No i mieliśmy się spotkać, miał mi przywieźć szalik, ale mija już dosyć dużo czasu i wątpię, że do tego spotkania dojdzie. Muszę zająć sobie czymś myśli żeby nie patrzeć czy jest online i żeby ułożyć sobie w głowie, że to nie wypaliło. Ehhh najgorsze jest to, że tak rzadko ktoś mi się podoba i tak rzadko chce mi się wchodzić w jakąś znajomość, a jak już wydaje mi się, że ktoś jest interesujący, to zawsze coś musi być nie tak.
59948cd2ebf6af35ac1fc5fcbd1b9d76a13fc081_60625bf257f97 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-15, 21:20   #3371
Seph
Zadomowienie
 
Avatar Seph
 
Zarejestrowany: 2006-08
Wiadomości: 1 370
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Hej, znowu się pojawiam

Moje relacje nie są niestety najlepsze z owym Panem z którym jestem i później się rozchodzę i schodzę i tak w kolko . On nie zrezygnował z kontaktu, ja także ale mimo to nie idzie to w żadnym dobrym kierunku.

Niestety ma doła.. mam lat 27, a jestem nieszczęśliwa bo nie czuje się stabilnie. Lekarze gadali od paru lat o ciąży zagrożonej i skomplikowanym porodzie ze względu na anatomię.. Doszłam do wniosku, że mnie nie jara multum sukcesów w karierze tylko stworzenie rodziny ... ale przecież to nie jest coś co można mieć na zawołanie... Nie wiem.. doła kiego ja mam? Niech mi któraś zimny prysznic zrobi bo serio nie wiem czy ja po prostu źle swoje życie pokierowałam, że tak teraz mam i czy to nie jest za późno..
Seph jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-15, 22:24   #3372
59948cd2ebf6af35ac1fc5fcbd1b9d76a13fc081_60625bf257f97
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2013-11
Wiadomości: 274
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez Seph Pokaż wiadomość
Hej, znowu się pojawiam

Moje relacje nie są niestety najlepsze z owym Panem z którym jestem i później się rozchodzę i schodzę i tak w kolko . On nie zrezygnował z kontaktu, ja także ale mimo to nie idzie to w żadnym dobrym kierunku.

Niestety ma doła.. mam lat 27, a jestem nieszczęśliwa bo nie czuje się stabilnie. Lekarze gadali od paru lat o ciąży zagrożonej i skomplikowanym porodzie ze względu na anatomię.. Doszłam do wniosku, że mnie nie jara multum sukcesów w karierze tylko stworzenie rodziny ... ale przecież to nie jest coś co można mieć na zawołanie... Nie wiem.. doła kiego ja mam? Niech mi któraś zimny prysznic zrobi bo serio nie wiem czy ja po prostu źle swoje życie pokierowałam, że tak teraz mam i czy to nie jest za późno..
Hej, biedna! Ale Ty byłaś już w ciąży? Czy dopiero chcesz być? Skąd oni mogą wiedzieć jaki będzie poród, skoro na razie jeszcze tam nic nie ma?

Ile jesteście razem? Pewnie długo, bo pewnie coś się trochę wypaliło i dlatego się tak schodzicie i rozchodzicie. Jeśli tak - w takim wypadku nie jest to dziwne, że byś chciała jakiejś stabilizacji i rodziny, bo pewnie chcesz jego i tego związku, ale żeby był pewniejszy. I moim zdaniem dziecko, albo jakiś ślub by Wam pewnie zrobiło dużo lepiej w tym związku. Wydaje mi się, że w takich długich związkach przychodzi w końcu taki etap, gdzie powinien on wejść na wyższy level, i jak się ten moment przeoczy to właśnie dzieją się takie rzeczy jakby związek się cofał stopniowo itd. Ale też skoro jest między Wami nie najlepiej, to on na pewno ani myśli o zaręczaniu się, no bo to się wydaje nielogiczne, skoro nie wiadomo czy w ogóle będziecie razem jak jest coraz gorzej.
59948cd2ebf6af35ac1fc5fcbd1b9d76a13fc081_60625bf257f97 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-15, 23:56   #3373
Seph
Zadomowienie
 
Avatar Seph
 
Zarejestrowany: 2006-08
Wiadomości: 1 370
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

[1=59948cd2ebf6af35ac1fc5f cbd1b9d76a13fc081_60625bf 257f97;86125272]Hej, biedna! Ale Ty byłaś już w ciąży? Czy dopiero chcesz być? Skąd oni mogą wiedzieć jaki będzie poród, skoro na razie jeszcze tam nic nie ma?

Ile jesteście razem? Pewnie długo, bo pewnie coś się trochę wypaliło i dlatego się tak schodzicie i rozchodzicie. Jeśli tak - w takim wypadku nie jest to dziwne, że byś chciała jakiejś stabilizacji i rodziny, bo pewnie chcesz jego i tego związku, ale żeby był pewniejszy. I moim zdaniem dziecko, albo jakiś ślub by Wam pewnie zrobiło dużo lepiej w tym związku. Wydaje mi się, że w takich długich związkach przychodzi w końcu taki etap, gdzie powinien on wejść na wyższy level, i jak się ten moment przeoczy to właśnie dzieją się takie rzeczy jakby związek się cofał stopniowo itd. Ale też skoro jest między Wami nie najlepiej, to on na pewno ani myśli o zaręczaniu się, no bo to się wydaje nielogiczne, skoro nie wiadomo czy w ogóle będziecie razem jak jest coraz gorzej.[/QUOTE]

Byliśmy 4,5 roku. No wypaliło, później przyzwyczajenie. Ja odeszłam na pare miesięcy i zeszliśmy się. Oświadczył mi się już ponad rok temu ale to w żadnym kierunku nie zmierzało i jakoś tak załamałam się... Nie chce go obwiniać ale przyznam, że on był takim spoiwem w moim życiu i motywował mnie do działania. Ten związek wyznaczał cele zawodowe i aspiracje życiowe. Po braku konkretów ja po prostu jakoś nie potrafię sobie teraz znaleźć miejsca. Snuję się. Mam rozwalone życie prywatne. Już na prawdę nie chce nic gadać do znajomych bo czuje wstyd przed sobą i nimi. Wiem, że lekarze nie powinni tak szafować jakimiś opiniami ale ja się strasznie i przeraźliwie boje komplikacji i na wieść o tym zamierzałam odkąd skończyłam 18 lat zajść przed 30 w ciążę.. żeby mieć mniejsze problemy.
Seph jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-16, 15:47   #3374
bowszystkotoiluzjajest
Zakorzenienie
 
Avatar bowszystkotoiluzjajest
 
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Ucichło tu, czyżby wszystkie wróciły do życia?

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 15:47 ---------- Poprzedni post napisano o 15:43 ----------

Cytat:
on był takim spoiwem w moim życiu i motywował mnie do działania. Ten związek wyznaczał cele zawodowe i aspiracje życiowe. Po braku konkretów ja po prostu jakoś nie potrafię sobie teraz znaleźć miejsca. Snuję się
To mnie dziwi. Ile w tej ambicji, aspiracjach życiowych było Ciebie? Wychodzi, że wszystko robiłaś dla niego, a nie dla samej siebie. Że sama byłaś dla siebie tylko narzędziem, żeby mi dorównać.

Mój też motywowal mnie do działania, to dzięki niemu odważyłam się na wiele nowych rzeczy, z tym że to we mnie zostało. Teraz nie wyobrażam sobie powrotu do starej mnie bez tej ciekawości świata, bez tej chęci żeby robić dużo, wiele, której to chęci on mnie nauczył.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 15:47 ---------- Poprzedni post napisano o 15:47 ----------

*żeby mu dorównać

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
bowszystkotoiluzjajest jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-16, 15:49   #3375
Cerveza_
Wtajemniczenie
 
Avatar Cerveza_
 
Zarejestrowany: 2011-04
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 2 505
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Mam takiego doła, że nie chcę tu pisać, by i Was nie zdołować Zaraz uciekam do pani psycholog i może będzie ciut lepiej. Narcos 4 jest już na Netflixie, więc pewnie tak mi minie dzisiejsza noc...
__________________
RESET
Cerveza_ jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-16, 16:16   #3376
Julia_1996
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 322
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość
Ucichło tu, czyżby wszystkie wróciły do życia?

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 15:47 ---------- Poprzedni post napisano o 15:43 ----------


To mnie dziwi. Ile w tej ambicji, aspiracjach życiowych było Ciebie? Wychodzi, że wszystko robiłaś dla niego, a nie dla samej siebie. Że sama byłaś dla siebie tylko narzędziem, żeby mi dorównać.

Mój też motywowal mnie do działania, to dzięki niemu odważyłam się na wiele nowych rzeczy, z tym że to we mnie zostało. Teraz nie wyobrażam sobie powrotu do starej mnie bez tej ciekawości świata, bez tej chęci żeby robić dużo, wiele, której to chęci on mnie nauczył.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 15:47 ---------- Poprzedni post napisano o 15:47 ----------

*żeby mu dorównać

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Ja wczoraj wróciłam na siłownię i dzisiaj ledwo chodzę Mój też mnie do wielu rzeczy motywował i teraz dużo łatwiej mi podejmować wiele decyzji na "chłodno" bez zbędnych analiz
Julia_1996 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-16, 17:57   #3377
bowszystkotoiluzjajest
Zakorzenienie
 
Avatar bowszystkotoiluzjajest
 
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

U mnie dziś też jakiś smutek. Najlepiej czuję się w pracy, bo wtedy o nim nie myślę. Dzisiaj jestem już od 16 w domu, dopiero za pół godz wychodzę ćwiczyć i czuję się średnio. Smutno mi, że to już miesiąc nas nie ma. Że to już historia, ten dotyk, ten czas. Że za dwa tyg jego nawet nie będzie w tym mieście, bo już się wyprowadzi... a za miesiąc od dziś ma urodziny, nie wiem, czy mogę złożyć życzenia..eh..

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 17:57 ---------- Poprzedni post napisano o 17:55 ----------

Smutno mi, że tak się zarzekal, że nie chce tracić takiej przyjaźni, a milczy. Tzn wiem, że tak lepiej żeby przeżyć żałobę, ale czy jeszcze kiedyś będziemy rozmawiać? Czy przetrwa ta przyjacielska więź?

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
bowszystkotoiluzjajest jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-16, 18:07   #3378
magda170325
Wtajemniczenie
 
Avatar magda170325
 
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 2 492
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez kataleja86 Pokaż wiadomość
Rozumiem, że byłaś młoda (19 lat) ale ja bym nie potrafiła zakochać się w mężczyźnie, który ma żonę i spodziewa się dziecka. Nigdy nie miałaś wyrzutów sumienia, nie czułaś się z tym źle, że jesteś kochanką? Kochanki przeważnie tak kończą, jak Ty w tej historii. I to stalkowanie go pod pracą po roku od zerwania (sick!), brzmi jak odcinek Ukrytej Prawdy.


Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

Nigdy nie mów nigdy Też kiedyś sobie mówiłam, że nigdy nie spojrzę na żonatego. A teraz właśnie się wygrzebuję ze związku z nim

Cytat:
Napisane przez Cerveza_ Pokaż wiadomość
Mam takiego doła, że nie chcę tu pisać, by i Was nie zdołować Zaraz uciekam do pani psycholog i może będzie ciut lepiej. Narcos 4 jest już na Netflixie, więc pewnie tak mi minie dzisiejsza noc...
Może byłoby Ci lepiej gdybyś jednak wyrzuciła z siebie to, co czujesz? Ja to mam huśtawki, raz mi jest lepiej, raz gorzej, ale ogólnie to mało mam takich chwil, że jestem uśmiechnięta.. Chyba większość z nich jest wtedy, kiedy on jest obok..

Cytat:
Napisane przez Julia_1996 Pokaż wiadomość
Ja wczoraj wróciłam na siłownię i dzisiaj ledwo chodzę Mój też mnie do wielu rzeczy motywował i teraz dużo łatwiej mi podejmować wiele decyzji na "chłodno" bez zbędnych analiz
Dobrze, że wróciłaś zawsze dobrze mieć jakieś zajęcie

---------- Dopisano o 18:07 ---------- Poprzedni post napisano o 18:07 ----------

Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość
U mnie dziś też jakiś smutek. Najlepiej czuję się w pracy, bo wtedy o nim nie myślę. Dzisiaj jestem już od 16 w domu, dopiero za pół godz wychodzę ćwiczyć i czuję się średnio. Smutno mi, że to już miesiąc nas nie ma. Że to już historia, ten dotyk, ten czas. Że za dwa tyg jego nawet nie będzie w tym mieście, bo już się wyprowadzi... a za miesiąc od dziś ma urodziny, nie wiem, czy mogę złożyć życzenia..eh..

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 17:57 ---------- Poprzedni post napisano o 17:55 ----------

Smutno mi, że tak się zarzekal, że nie chce tracić takiej przyjaźni, a milczy. Tzn wiem, że tak lepiej żeby przeżyć żałobę, ale czy jeszcze kiedyś będziemy rozmawiać? Czy przetrwa ta przyjacielska więź?

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

Chcesz się przyjaźnić z byłym? A bierzesz pod uwagę to, jak on sobie znajdzie kogoś nowego? Jak będziesz z tym żyć?
magda170325 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-16, 18:14   #3379
Julia_1996
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 322
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość
U mnie dziś też jakiś smutek. Najlepiej czuję się w pracy, bo wtedy o nim nie myślę. Dzisiaj jestem już od 16 w domu, dopiero za pół godz wychodzę ćwiczyć i czuję się średnio. Smutno mi, że to już miesiąc nas nie ma. Że to już historia, ten dotyk, ten czas. Że za dwa tyg jego nawet nie będzie w tym mieście, bo już się wyprowadzi... a za miesiąc od dziś ma urodziny, nie wiem, czy mogę złożyć życzenia..eh..

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 17:57 ---------- Poprzedni post napisano o 17:55 ----------

Smutno mi, że tak się zarzekal, że nie chce tracić takiej przyjaźni, a milczy. Tzn wiem, że tak lepiej żeby przeżyć żałobę, ale czy jeszcze kiedyś będziemy rozmawiać? Czy przetrwa ta przyjacielska więź?

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
U mnie też dzisiaj jakoś smutno. Pewnie dlatego,że zbliża się weekend czyli "nasz czas" a już kolejny z rzędu spędzony oddzielnie. Jak ja bym chciała jemu powiedzieć jak strasznie za nim tęsknię
Julia_1996 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-16, 18:23   #3380
bowszystkotoiluzjajest
Zakorzenienie
 
Avatar bowszystkotoiluzjajest
 
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez magda170325 Pokaż wiadomość
Nigdy nie mów nigdy Też kiedyś sobie mówiłam, że nigdy nie spojrzę na żonatego. A teraz właśnie się wygrzebuję ze związku z nim



Może byłoby Ci lepiej gdybyś jednak wyrzuciła z siebie to, co czujesz? Ja to mam huśtawki, raz mi jest lepiej, raz gorzej, ale ogólnie to mało mam takich chwil, że jestem uśmiechnięta.. Chyba większość z nich jest wtedy, kiedy on jest obok..



Dobrze, że wróciłaś zawsze dobrze mieć jakieś zajęcie

---------- Dopisano o 18:07 ---------- Poprzedni post napisano o 18:07 ----------




Chcesz się przyjaźnić z byłym? A bierzesz pod uwagę to, jak on sobie znajdzie kogoś nowego? Jak będziesz z tym żyć?
Wydaje mi się, że mogłabym się z nim przyjaźnić, ale nie myślę o tym, że miałby mieć jakaś inną w tym czasie xD no szkoda mi naszej przyjaźni po prostu, ja chyba dalej myślę, że jesteśmy dla siebie stworzeni i że minie trochę czasu i on się zczai, czego szuka w życiu itd.

Eh no nie powinnam tak myśleć, widać po tym, że jeszcze mi nie przeszło...

Ciekawe czy on tym rozstaniem w wielkiej zgodzie i przyjaźni nie chciał zostawić sobie furtki.. wie, jak bardzo go kochałam, więc równie dobrze mógłby sobie teraz pobalowac pół roku czy rok, a potem... ale takie coś byłoby dla mnie uwlaczające..

Eh.. po roku związku z byłym-byłym już po dwóch tyg mi przeszło i ani razu (!!) nie chciałam nawiązywać z nim kontaktu, nie kusiło mnie żeby pisać, czas mijal i nic, nigdy nie chciałam żeby był znowu w moim życiu, jakby napisał to bym olała. A ten świeży ex...

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
bowszystkotoiluzjajest jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-16, 18:32   #3381
Julia_1996
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 322
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość
Wydaje mi się, że mogłabym się z nim przyjaźnić, ale nie myślę o tym, że miałby mieć jakaś inną w tym czasie xD no szkoda mi naszej przyjaźni po prostu, ja chyba dalej myślę, że jesteśmy dla siebie stworzeni i że minie trochę czasu i on się zczai, czego szuka w życiu itd.

Eh no nie powinnam tak myśleć, widać po tym, że jeszcze mi nie przeszło...

Ciekawe czy on tym rozstaniem w wielkiej zgodzie i przyjaźni nie chciał zostawić sobie furtki.. wie, jak bardzo go kochałam, więc równie dobrze mógłby sobie teraz pobalowac pół roku czy rok, a potem... ale takie coś byłoby dla mnie uwlaczające..

Eh.. po roku związku z byłym-byłym już po dwóch tyg mi przeszło i ani razu (!!) nie chciałam nawiązywać z nim kontaktu, nie kusiło mnie żeby pisać, czas mijal i nic, nigdy nie chciałam żeby był znowu w moim życiu, jakby napisał to bym olała. A ten świeży ex...

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
U mnie to samo I niby lepiej mi się zrobiło po tym jak się nie odzywał,a i tak jak zadzwonił to od razu odebrałam i byłam cała w skowronkach... Chyba jak dzwoni to mam wrażenie jakby cały czas trochę był mój i mimo wszystko ta nadzieja się tli. Głupie myśli "gdybyś go nie interesowała to by sam nie dzwonił i nie marnował na Ciebie czasu,w takim razie musi coś być na rzeczy" TAK WIEM, JESTEM GŁUPIA
Julia_1996 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-16, 18:34   #3382
rumikub
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-04
Wiadomości: 34
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Hej... witam się i ja. Jestem niecały miesiąc po zakończeniu 4-letniego związku, który był moim pierwszym w życiu. Zaczęliśmy być jako trochę starsi gówniarze z liceum ze sobą, dorastaliśmy razem i wtedy zobaczyłam, jak zaczęło nam się rozjeżdżać wszystko. Byliśmy nie tylko parą, ale najlepszymi przyjaciółmi. I tak jakoś mi smutno. Jednak mogę to wszystko podsumować cytatem "How do you know when it's over? Maybe when you feel more in love with your memories than with the person standing in front of you". Taki super piąteczek

ps. jestem lekko po 20 roku życia, a mam wrażenie, że nie nikogo nie znajdę, bo wszyscy fajni faceci są zajęci....... jestem głupia, wiem.
rumikub jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-16, 18:40   #3383
Julia_1996
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 322
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez rumikub Pokaż wiadomość
Hej... witam się i ja. Jestem niecały miesiąc po zakończeniu 4-letniego związku, który był moim pierwszym w życiu. Zaczęliśmy być jako trochę starsi gówniarze z liceum ze sobą, dorastaliśmy razem i wtedy zobaczyłam, jak zaczęło nam się rozjeżdżać wszystko. Byliśmy nie tylko parą, ale najlepszymi przyjaciółmi. I tak jakoś mi smutno. Jednak mogę to wszystko podsumować cytatem "How do you know when it's over? Maybe when you feel more in love with your memories than with the person standing in front of you". Taki super piąteczek

ps. jestem lekko po 20 roku życia, a mam wrażenie, że nie nikogo nie znajdę, bo wszyscy fajni faceci są zajęci....... jestem głupia, wiem.
Witaj w klubie Ja mam skończone 22 lata i też wydaje mi się ,że już nikogo nie znajdę Nawet nie chodzi mi o to,że wszyscy fajni faceci są już zajęci,a póki co wystarczy mi tylko tyle że żaden nie jest nim
Julia_1996 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-16, 18:47   #3384
bowszystkotoiluzjajest
Zakorzenienie
 
Avatar bowszystkotoiluzjajest
 
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Rumikub, tym cytatem mi przypomniałaś moje myśli od rozstania.. jak wszyscy mówili oj tam zapomnisz, minie czas i zapomnisz. A ja właśnie nie chcę tego zapominać, nie chcę, żeby to zbladlo, tak jakby nigdy tego wszystkiego nie było....

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 18:47 ---------- Poprzedni post napisano o 18:44 ----------

A co do wieku, to ja mam 25, więc to ja powinnam się najbardziej martwić xD mój sam przyznał, że mogę mieć problem, bo ogarnietych facetów jest mało. Takich co robią coś więcej niż tylko praca i komputer. Co czytają książki inne niż fantasy, co mają hobby i najlepiej niejedno, którzy spełniają się w pracy a nie pracują bo pracują...itd

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
bowszystkotoiluzjajest jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-16, 19:15   #3385
Julia_1996
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 322
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość
Rumikub, tym cytatem mi przypomniałaś moje myśli od rozstania.. jak wszyscy mówili oj tam zapomnisz, minie czas i zapomnisz. A ja właśnie nie chcę tego zapominać, nie chcę, żeby to zbladlo, tak jakby nigdy tego wszystkiego nie było....

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 18:47 ---------- Poprzedni post napisano o 18:44 ----------

A co do wieku, to ja mam 25, więc to ja powinnam się najbardziej martwić xD mój sam przyznał, że mogę mieć problem, bo ogarnietych facetów jest mało. Takich co robią coś więcej niż tylko praca i komputer. Co czytają książki inne niż fantasy, co mają hobby i najlepiej niejedno, którzy spełniają się w pracy a nie pracują bo pracują...itd

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Czyli Ty z tych wymagających To nie jesteś sama,bo ja też. Każdy mi się wydaje jakiś niewystarczający.
Julia_1996 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-16, 19:33   #3386
rumikub
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-04
Wiadomości: 34
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez Julia_1996 Pokaż wiadomość
Czyli Ty z tych wymagających To nie jesteś sama,bo ja też. Każdy mi się wydaje jakiś niewystarczający.
Właśnie między innymi moje rozstanie podyktowane było tym, że mój chłopak przestał czegokolwiek OD SIEBIE wymagać. Problemy zaczęły się w liceum, "fobia szkolna", myślałam, że na studiach odżyje. Najgorsze, że był inteligentnym chłopakiem, mógł robić wiele, a jego życie wyglądało tak, że szedł na studia, jak już naprawdę MUSIAŁ ("typowy" student od sesji do sesji), grał na kompie, spotykał się z kolegami i ze mną. A ja potrzebuje kogoś, kto mnie będzie motywował, "ciągnął" w górę. Studiuję dość wymagający kierunek i potrzebuje wsparcia, a nie chłopca, którym mam się wiecznie opiekować i pilnować, czy jeszcze go ze studiów nie wyrzucili. Ehhh...
rumikub jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-16, 19:42   #3387
Julia_1996
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 322
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez rumikub Pokaż wiadomość
Właśnie między innymi moje rozstanie podyktowane było tym, że mój chłopak przestał czegokolwiek OD SIEBIE wymagać. Problemy zaczęły się w liceum, "fobia szkolna", myślałam, że na studiach odżyje. Najgorsze, że był inteligentnym chłopakiem, mógł robić wiele, a jego życie wyglądało tak, że szedł na studia, jak już naprawdę MUSIAŁ ("typowy" student od sesji do sesji), grał na kompie, spotykał się z kolegami i ze mną. A ja potrzebuje kogoś, kto mnie będzie motywował, "ciągnął" w górę. Studiuję dość wymagający kierunek i potrzebuje wsparcia, a nie chłopca, którym mam się wiecznie opiekować i pilnować, czy jeszcze go ze studiów nie wyrzucili. Ehhh...
Myślę, że mamy prawo wymagać od innych tylko wtedy kiedy wymagamy dużo od siebie samych, a widzę, że Ty jesteś taką osobą. Moim zdaniem to nic złego , że chcesz być z kimś kto Ci dorówna i będzie piął się w górę tak samo jak Ty
Julia_1996 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-16, 19:48   #3388
rumikub
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-04
Wiadomości: 34
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez Julia_1996 Pokaż wiadomość
Myślę, że mamy prawo wymagać od innych tylko wtedy kiedy wymagamy dużo od siebie samych, a widzę, że Ty jesteś taką osobą. Moim zdaniem to nic złego , że chcesz być z kimś kto Ci dorówna i będzie piął się w górę tak samo jak Ty
Dziękuję za zrozumienie
Mam nadzieję, że kiedyś znajdę kogoś, z kim będę się mogła piąć w górę, jak najwyżej... a tymczasem samotny piątkowy wieczór
rumikub jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-16, 20:02   #3389
Julia_1996
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 322
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez rumikub Pokaż wiadomość
Dziękuję za zrozumienie
Mam nadzieję, że kiedyś znajdę kogoś, z kim będę się mogła piąć w górę, jak najwyżej... a tymczasem samotny piątkowy wieczór
Chyba nie warto zadowalać się byle czym i być z kimś tylko po to żeby być. Wierzę, że nadejdzie taki dzień dla nas wszystkich,że uświadomimy sobie, że warto było czekać. Ehhhh jak to łatwo radzić żeby jeszcze z taką samą łatwością wprowadzać te swoje rady w życie to o ile by nam było łatwiej
Julia_1996 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-16, 21:22   #3390
bowszystkotoiluzjajest
Zakorzenienie
 
Avatar bowszystkotoiluzjajest
 
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Mnie po ćwiczeniach humor się trochę poprawił, jednak sport jest dobrym lekarstwem na smutki

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
bowszystkotoiluzjajest jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2019-01-13 20:32:45


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 14:04.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.