|
|
#2131 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2022-12
Wiadomości: 387
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
Hipnoza pomaga, ale na chwilę, ja zaburzenia lękowe próbowałam leczyć hipnozą, wydałam prawie 2 tyś złotych, na chwilę pomogło, a potem znów to samo, nie wierzę już w takie rzeczy...
|
|
|
|
|
#2132 | ||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2014-04
Lokalizacja: somewhere over the rainbow
Wiadomości: 5 357
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
Cytat:
![]() Wysłane z aplikacji Forum Wizaz ---------- Dopisano o 21:48 ---------- Poprzedni post napisano o 21:47 ---------- Cytat:
Wysłane z aplikacji Forum Wizaz |
||
|
|
|
|
#2133 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2018-06
Wiadomości: 11 109
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
Cytat:
Wysłane z mojego motorola edge 20 lite przy użyciu Tapatalka |
|
|
|
|
|
#2134 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2022-12
Wiadomości: 27
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
A czy jest tu ktoś, komu rozłąka rzeczywiście coś dała i był jakiś happy end po powrocie?
Czytałam parę wypowiedzi, ale raczej nie miały szczęśliwego zakończenia. Wyprowadzając się ex powiedział straszne słowa, które dają nadzieję, że może po jakimś czasie zobaczymy, że nic nie wyklucza i kochał całym sobą. Że za mało kochał mnie, a za dużo siebie, ale umarł wraz ze słowami, które powiedziałam o jego córce. |
|
|
|
|
#2135 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2018-06
Wiadomości: 11 109
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
Cytat:
Nie wracaj. Nie ma sensu. Zasługujesz na kogoś kto cię nie będzie zostawiał "bo tak". Jak się dwoje ludzi kocha to się nie rozstają. Wysłane z mojego motorola edge 20 lite przy użyciu Tapatalka |
|
|
|
|
|
#2136 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2019-12
Wiadomości: 773
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#2137 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2017-01
Wiadomości: 1 480
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
Bo narcyz zawsze przejmuje się tylko sobą. Mój eks miał chwilę refleksji po rozstaniu (przynajmniej na to wyglądało) i powiedział coś w stylu: jest mi tak przykro, że.. uwaga: ja, taki prawy człowiek mogłem się tak zachować (zdrada)
Nie po ludzku, że mu przykro ze mógł kogoś zranić itp, ale że on się mógł tak zachować i jak on teraz wygląda w obliczu świata No ubaw po pachy, serio Głowa do góry dziewczyny, to minie. Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka |
|
|
|
|
#2138 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2018-06
Wiadomości: 11 109
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
Mój przez lata pił, znikał na całe dnie i noce. Zawsze przyjeżdżał wstawiony/na kacu. Codziennie alkohol. Jak tylko gdziekolwiek szedł czy jechał, to nie było takiej opcji, żeby np. Wypił piwo, ZAWSZE pił do bycia naj*banym, albo i do zgonu. Zawsze. Ja potrafiłam wypić kieliszek wina, on wracał nawalony. Nawet jak szliśmy do restauracji, czy do baru, to zawsze kończył pijany.
Prośby, groźby, płacze, awantury, szantaże... On zawsze mówił wprost, że "lubi wychlac". Ale to moja próba samobójcza sprawiła, że "coś w nim pękło" i przestał mnie kochać. I jakbyście zapytały czy coś zrobił ze swoim życiem? Nie. Dalej pije, dalej jeździ do mamusi. Ostatnio nawet sąsiadka jego mamy (to znajoma z pracy mojej mamy) się do niej odezwała, że co ten jej zięć ciągle pijany chodzi. Więc widzicie, we mnie nic nie mogli pęknąć. Ja powinnam się trzymać, mimo naprawdę głębokiej depresji, mimo tego wszystkiego co się działo - nic pęknąć nie mogło. A pękło. Pękło i skończyło się wizyta na SOR, dobrze że nie pobytem w psychiatryku. Ale w nim mogło pęknąć. W nim po prostu pękło. We mnie nie mogło. A samotność to najgorsze uczucie świata. Teraz mimo braku faceta nie jestem ani trochę samotna. A Najbardziej samotna byłam jako mężatka. Budziłam się sama, dzień spędzałam sama, kładłam się spać sama. Tygodniami. Miesiącami. On miał inne zajęcia, inne osoby do zabawy. Wolał jechać do siostry, do mojej siostry, do matki, do ojca alkoholika, do kuzynów, do babci, ciotki, przyjaciół. A to wyglądało tak, że on tak pracował nad atmosferą, żebym ja NIE CHCIAŁA jechać z nim. Robił wszystko żeby mnie sprowokować, żeby mnie w☠☠☠☠**, żebym wybuchła. Mówił takie rzeczy, że jak o tym myślę to puchnie mi łeb. A potem twierdził, że w ogóle to wszystko moja wina, bo ja jestem dziwna, chora psychicznie, zje*ana, nienormalna. I te teksty - nie dziwię się ze cie nikt nie lubi. Nie dziwię się, że nie masz znajomych. I wychodził. I wyłączał telefon. I świetnie się bawił, a ja odchodziłam od zmysłów, siedziałam sama. Nie wiedziałam co się z nim dzieje, czy wróci na noc. Nie spalam całymi nocami. Ale to w nim coś pękło. Wysłane z mojego motorola edge 20 lite przy użyciu Tapatalka |
|
|
|
|
#2139 | ||
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2019-08
Wiadomości: 519
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
Cytat:
---------- Dopisano o 13:20 ---------- Poprzedni post napisano o 13:08 ---------- Cytat:
|
||
|
|
|
|
#2140 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2018-06
Wiadomości: 11 109
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
Chciałam. Dopiero po rozstaniu re wszystkie rzeczy, zachowania łącza mi się w jedną całość.
Czasem jak za nim tęsknię to wchodzę tu i czytam te posty, które napisałam, i mi lepiej ![]() Wysłane z mojego motorola edge 20 lite przy użyciu Tapatalka |
|
|
|
|
#2141 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2019-08
Wiadomości: 519
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
Wygląda na to, że odejście tego faceta z twojego życia to jedna z lepszych rzeczy, która ci się w życiu przydarzyła.
|
|
|
|
|
#2142 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2018-06
Wiadomości: 11 109
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
Tak, zgadzam się!
Ale niesamowicie boli. Wysłane z mojego motorola edge 20 lite przy użyciu Tapatalka |
|
|
|
|
#2143 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2017-04
Wiadomości: 995
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
|
|
|
|
|
#2144 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 128
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
Totalnie rozumiem
Wysłane z aplikacji Forum Wizaz |
|
|
|
|
#2145 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2022-12
Wiadomości: 27
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
Dobrego roku dla Wszystkich Was kobietki! Abyśmy odnalazły ukojenie, prawdziwą miłość do siebie i abyśmy mogły w tym czy w kolejnym roku obdarzyć tą miłością innych. Życzę Wam i sobie pięknych chwil mimo ran i ciężkich doświadczeń!
|
|
|
|
|
#2146 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 23 776
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
Cytat:
Kurde mój ex napisał mi cos podobnego po 3 latach na messengerze, to było takie żenujące z mojej perspektywy. Dodatkowo pisał cos o tym, źe on się zmienił, że zrozumiał… tylko kurde, kogo to tak naprawdę obchodzi. To jest w sumie dość przykre, że ja żyję od dawna swoim życiem, a on nadal się męczy sam ze sobą. XD Sent from my iPhone using Tapatalk |
|
|
|
|
|
#2147 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2023-01
Wiadomości: 2
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
Potrzebuje pomocy i rad dziewczyn
A mianowicie byłem w cudownym związku 6 lat z dziewczyną, którą kocham po uszy, starałem się zawsze to pokazywać, uświadamiać ją w tym i ogólnie. Byliśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi od czasów dzieciństwa i naprawdę nasza relacja to był wzór do naśladowania. Od pewnego czas paru miesięcy zaczęło coś nie grać, pojawili się znajomi z którymi każdy z nas spędzał coraz to więcej czasu osobno, zaznaczam się nie mieszkaliśmy razem, ale dosyć blisko, nasze spotkania bywały bardzo częste, ale krótkie co mi nie przeszkadzało jakoś super, bo wiedziałem ze za niedługo możemy zacząć dorosłe życie razem. Zaczęła pojawiać sie zazdrość o jednego z znajomych z mojej strony, ale nie robiłem jakiś wielkich scen raczej tylko częste ciężkie rozmowy, dużo płaczu, że oddalamy się z powodu tego wszystkiego, coraz częściej zaczęliśmy sie traktować tak jakby jeden z nas czuł się gorzej niż drugi, dziewczyna bardzo to przeżywała ja w sumie tez, ale ona bardziej, nasze spotkania stały się takie coraz to bardziej ozięble, ale twierdziłam, że taką relacje kryzys nie zniszczy, z tego co się dowiedziałem od dziewczyny ona już rozważała to, że się po prostu kończymy i próbowaliśmy to reanimować, ale dalej z tymi samymi błędami co wcześniej, aż w końcu dziewczyna mi powiedziała w rozmowie, że coraz to bardziej się oddalamy i zaczynamy wypalać, ja sobie to uświadamiałem, ale nie sądziłam, że na taką skale. Aż w końcu nadszedł czas poważnej rozmowy, w której się rozstaliśmy, ale w zgodzie i milosci, bo zaznaczam, że naprawdę się kochamy, ale nie dogadujemy przez te wszystkie sytuacje. Na tą chwile nie jesteśmy razem, ale mówimy, że zobaczymy co czas pokaże i jeśli mamy być ze sobą to będziemy. Ona i ja nie jesteśmy święcie przekonani, że to definitywny koniec i że już razem nie będziemy po prostu potrzebujemy czasu chyba, bardzo chciałbym do niej wrócić, bo nie potrafię jednego dnia bez niej wytrzymać i jej też ciężko, ale powiedziała☠ ze nie wróci do mnie, bo nie daliśmy już tego raz naprawić i teraz tez nie będziemy a od rozstania minął tydzień Dajcie razy co powinienem zrobić, czy dać ten czas czy już się starać to wszystko naprawić i jak to widzicie mamy jeszcze szanse razem być? |
|
|
|
|
#2148 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2017-04
Wiadomości: 995
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#2149 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2019-08
Wiadomości: 519
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
|
|
|
|
|
#2150 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2022-12
Wiadomości: 27
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
Haha, a u mnie kabaret. Okazało się, że ex jedzie na tinderze i romansie w pracy jeszcze długo przed naszym rozstaniem ( dorwałam jego telefon firmowy i zhakowałam hasło zanim go zabrał), a co lepsze - przekalkulował sobie chłopak wynajem za 3,5k miesięcznie + alimenty i guess what... TERAZ CHCE WRÓCIĆ DO ŻONY
Bez wstydu, bez jakiejkolwiek refleksji co odwalił. Kupił jej wycieczke, kupuje samochód ( bo sprzedał swój a ma firmowy), dziecku robi wodę z mózgu że "tatuś kocha mamusię i miał z nią ślub" - bo rozwodu jeszcze nie sfinalizowali przez te trzy lata. A o mnie do dziecka mówi że "jestem niefajna" - mimo, że temu dziecku oddałam serce i opiekowałam się praktycznie jak matka - a on wiecznie był zmęczony. Po rozstaniu odezwałam się do jego żony bo kiedyś jak oni się rozstali prosiła mnie o kontakt. Schemat oczywiście był ten sam: najpierw wysryw miłości, a potem zlewanie, kłamstwa nawet o pierdoły, oszukiwanie, "wiercisz mi","znowu ryczysz" czy nawet proszenie się o seks, a na końcu zdrada- ona też miała tak samo. Okazało się że przez pół roku posuwał nas obie jednocześnie zapewniając mnie i ja o swojej miłości - mnie kłamał wtedy, że z zoną już nie mieszka. Powymieniałyśmy się screenami i wiadomościami z tamtego okresu. Jechał na dwa fronty bez żadnego wstydu. Najgorsze że po tym jak ją dwa razy zostawił, za drugim razem z rocznym dzieckiem, oszukiwał, pobił i mówił że jest psychiczna ( o mnie też mówi teraz do swoich kumpli) ona nadal rozważa powrót do niego ![]() Otworzyło mi to oczy, że byłam z psychopatą. Nie z narcyzem, nie z osobą, która ma depresję i potrzebuje terapii. Terapia nic nie pomoże, bo on nic nie czuje, nie umie współodczuwać, nie czuje wstydu i skruchy. Umie tylko w manipulację i maski. Straszne, że dałam się na to nabrać. Nie wiem, czy to bardziej boli że oddałam swoje uczucia nie osobie, a projekcji osoby. Wiem, że i tak prędzej czy później znalazłby sobie nową ofiarę, on tylko lawiruje tam, gdzie jest mu wygodnie i gdzie będzie mógł się sycić swoim psychizmem, uzależniając emocjonalnie od siebie osoby. Pierwsza sesja terapii już w piątek, nie mogę się doczekać wyjścia z tego uzależnienia. Bo to nie była miłość, przynajmniej nie z jego strony. Edytowane przez kociczka2022 Czas edycji: 2023-01-11 o 07:54 |
|
|
|
|
#2151 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 23 776
|
Rozstanie z facetem, część XLI
Cytat:
Pobił żonę? Co to za człowiek w ogóle? No są jakieś granice, bycie dupkiem, bo się zdradza to jedno, ale przemoc fizyczna i psychiczna to drugie… po takiej informacji to przeszłyby mi wszelkie uczucia co do takiego gościa Sent from my iPhone using Tapatalk |
|
|
|
|
|
#2152 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2022-12
Wiadomości: 27
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
O pobiciu dowiedziałam się już po moim rozstaniu - od niej, kiedy się do niej odezwałam. Także wiesz... On cały czas kreował siebie na anioła że w żadnym wypadku ręki na kobiety by nie podniósł. A szarpał ją za włosy i uderzył kiedy odkryła, że ma romans ze mną - maile, jakieś zakupy ze sklepu erotycznego.
Mi powoli przechodzą uczucia, ale dalej nie jestem w stanie zrozumiec tego że ona leci na ta jego udawaną troskę, po tym wszystkim.... Dżizas
|
|
|
|
|
#2153 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 23 776
|
Rozstanie z facetem, część XLI
Cytat:
Może po prostu tak jej łatwiej - niż jako samotnej matce? Ciężko powiedzieć Sent from my iPhone using Tapatalk |
|
|
|
|
|
#2154 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2019-08
Wiadomości: 12 272
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#2155 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 23 776
|
Rozstanie z facetem, część XLI
[1=4b27789c826749bd4d16893 be0ab05cdfb4777a2_659f2fa 2a88b4;89463158]Naprawdę może zacznijmy nie rozumieć tego, że ktoś tłucze swoją żonę, a nie, że ta żona boi się odejść.[/QUOTE]
Dlaczego? Warto zastanawiać się nad procesami jakie zachodzą, że ktoś pozostaje w przemocowym związku. Tylko dzięki zrozumieniu można pomóc. To nie wyklucza tego o czym mówisz, sugerujesz, że ktos uprawia victim blaming olewając, że wina jest sprawcy, co zlego jest w nie rozumieniu na jakimś etapie, tych dwóch sytuacji? Nie każdy się zna, co nie znaczy, że każdy nie chce się znać…. Sent from my iPhone using Tapatalk |
|
|
|
|
#2156 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2019-08
Wiadomości: 12 272
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
Cytat:
I autorka postu raczej nie leci pomagać tej żone, "ona nie rozumie dlaczego ona z nim dalej jest DŻIZAS " a przynajmniej ten ton na to nie wskazuje.
|
|
|
|
|
|
#2157 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2022-12
Wiadomości: 27
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
Nie uratuję wszystkich. Ja jej uświadomiłam czym on jest poprzez swoje doświadczenia które z nim przeżyłam. A było dokładnie to samo co u niej, tylko bez dziecka. I niby wie i rozumie, ale nie może się od niego uwolnić i leci na każde jego zawołanie. Ja nie mogę już patrzeć na jego zakłamaną twarz, odkrywając prawdę o nim czułam, jak się od niego oddalam. Nie byłabym w stanie do niego wrócić. Tłumaczyłam jej na wszystkie sposoby jego schematy działania i bycie psychopatą, jego rodzina mówi to samo - ale nie dociera. I każdy z nas mimo zranienia ma jeszcze resztki mózgu, umie złaczyć fakty. Raz do niego wróciła, za drugim razem po tym wszystkim co zrobił, chyba można się domyślac jaki będzie finał. Tak na logikę.
---------- Dopisano o 10:25 ---------- Poprzedni post napisano o 10:23 ---------- [1=4b27789c826749bd4d16893 be0ab05cdfb4777a2_659f2fa 2a88b4;89463158]Naprawdę może zacznijmy nie rozumieć tego, że ktoś tłucze swoją żonę, a nie, że ta żona boi się odejść.[/QUOTE] Ta zona nie odeszła, tylko on ją dwa razy zostawił. Teraz po trzech latach to on chce do niej wrócić. A to, dlaczego bije - bo został zdemaskowany, nie miał jak się bronić. A psychopaci nie mają skrupułów. Edytowane przez kociczka2022 Czas edycji: 2023-01-11 o 10:27 |
|
|
|
|
#2158 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 23 776
|
Rozstanie z facetem, część XLI
[1=4b27789c826749bd4d16893 be0ab05cdfb4777a2_659f2fa 2a88b4;89463175]O to mi chodzi właśnie
I autorka postu raczej nie leci pomagać tej żone, "ona nie rozumie dlaczego ona z nim dalej jest DŻIZAS " a przynajmniej ten ton na to nie wskazuje.[/QUOTE]To tylko forum dyskusyjne, nie każdy pisze tu każde zdanie z rozwagą, ludzie używają skrótów myślowych, piszą na szybko, bądź tylko to co dla nich w tej sekundzie najistotniejsze, zawsze można dopytać lub cos wyjaśnić. Bicie własnej żony jest tak złe, że chyba nie ma o co pytać, a odpowiedź jest raczej mniej złożona… A czy leci jej pomagać czy nie - nie masz jak tego wiedzieć, więc nie ma sensu zakładać od razu, że raczej nie. Skoro z nią tyle pisze i obie czują się ofiarami tej sytuacji, wymieniają się doświadczeniami, to prawdopodobnie urodziło się na tej podstawie jakieś porozumienie - zdecydowanie uważam, ze większość osób starałoby się właśnie wyjaśnić i pomóc, a nie olać. Tak to też dla mnie brzmi, że tak jest, a sformułowanie, że nie rozumiem co z nim robi - bez przesady, to jedynie mgliste podsumowanie gorzkiej prawdy, nie oznaczające nic więcej niż to, co zawiera. Sent from my iPhone using Tapatalk Edytowane przez chwast Czas edycji: 2023-01-11 o 12:05 |
|
|
|
|
#2159 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 20 933
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
Treść usunięta
Edytowane przez Trzepotka Czas edycji: 2023-01-11 o 12:13 |
|
|
|
|
#2160 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2023-01
Wiadomości: 2
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XLI
Cześć : ) jestem tu nowa i chciałabym w ogromnym skrócie opowiedzieć swoją historię. Jestem ciekawa Waszych obiektywnych opinii.
Jestem świeżo po rozstaniu. Związek trwał ponad rok, a znamy się około lat 4- poznaliśmy się w pracy, myślę, że od razu obydwoje się sobie spodobaliśmy pod kątem fizycznym, ale obydwoje wtedy byliśmy w mało satysfakcjonujących związkach. To o czym dowiedziałam się później, ponieważ związek mojego ex poniekąd zatajony- on był z kobietą, z którą się przespał, kiedy była nieszczęśliwą mężatką, mającą 9 msc dziecko. Ona się dla niego rozwiodła. No i z tego co wiem to główne te dziecko było w ich relacji problemem. On tego dziecka nigdy nie zaakceptował Przestaliśmy pracować razem, naturalnie później kontakt się urwał dopóki nie spotkaliśmy się na spotkaniu wśród grona znajomych. Przespaliśmy się ze sobą, on zainicjował sex, ja nie oponowałam. W tamtym momencie on jeszcze nie odszedł od swojej ex, rozeszli się szybko po tym zajściu. On wtedy próbował wyciągnąć mnie na randkę, odmawiałam, chciałam aby poukładał swoje sprawy prywatne. To, że ją zdradził tłumaczył tym, że od dawna nie był z nią szczęśliwy. Że ten związek był na etapie agonii. Mnęło troche czasu, a nasze drogi znów się zeszły. Zaczęliśmy się spotykac. Spotkania były typowo weekendowe, mu to odpowiadało, mi nie bardzo, mieszkaliśmy blisko siebie, więc nie widziałam przeszkód aby spotkać się również w tyg ale widziałam, że on nie ma takiej potrzeby. Było to dla mnie dziwne. Aczkolwiek relacja rozwijała się, wspólne wakacje, weekendowy sex, on pierwszy powiedział, że mnie kocha, mówił, że jestem spełnieniem jego marzeń, że warto było cierpieć w nieszczęśliwym związku aby związać się z takim kimś jak ja. Zakochaliśmy się w sobie, z jego strony padła propozycja wspólnego mieszkania i zaczął się dramat. Od kiedy sie wprowadziłam spadło jego zainteresowanie moją osobą, myślałam, że sex będzie częstszy a był coraz rzadszy! W tygodniu mnie nawet nie dotykał, wciąż wyłacznie sex w soboty, jak wcześniej, kiedy nie mieszkaliśmy raem. Miał ochotę po porządnym drinku. Mimo wszystko postanowiłam przedstaw go swoim rodzicom, pojechaliśmy do nich na weekend, jedzonko, drinki, wycieczki, zwiedzanie- było super i bardzo miło nas ugościli. Tu zapaliła mi się czerwona lampka bo.. moj ex powiedział mi że mam oddać w 50 porcent kosztów za paliwo. Oczywiście nie skomentowałam tego, oddałam (co wynikało z poczucia godności) ale poczułam się dziwnie... Pierwsza jego wizyta u moich rodziców, gdzie go tak cudownie ugościli, dostaliśmy jedzonko , winko na wynos a on chce ode mnie zwrot za paliwo? Machnęłam na to ręką. Kolejny problem- święta. Zaprosiłam go do domu rodzinnego ale bez presji, na 1, bądź 2 dzień świąt. Nawet zaproponowałam, że po niego przyjedziemy Odpowiedział, że nie przyjedzie, bo on nie przepada za celebrowaniem świąt. Zrobiłam prezent również jego rodzicom, których poznałam, ponieważ zależy mi na dobrej relacji z nimi. Mój ex, pomimo tego, że poznał moich rodziców, którzy są cudownymi i rodzinnymi ludźmi, nic dla nich nie kupił. Oczywiście wróciłam z domu rodzinnego w prezentem dla niego- od moich rodziców i mojego brata. Było mu głupio, powiedział, żebym podziękowała ale nie skomentowałam sytuacji. Kolejna sprawa to tryb życia mojego ex, który biega dzień w dzień 25 kmg na bieżni i jest od tego uzależniony. zaczął tak biegać odkiedy miał problmy ze swoją ex. Robi tak do teraz. Kiedyś rozmawialiśmy o tym i mówił, że chciałby przestać ale nie potrafi. Ostatnio mówił, że nie chce tego zmienić, a jakiekolwiek uwagi w jego stronę, które wynikały z mojej troski (bo widziałam, że bolą go stawy) kończyły się agresją z jego strony, że chce go od tego odciągnąć i robie mu wyrzuty, a on tego nie zmieni. Ostatnia sprawa- randki i sex. On tylko raz,tylko raz w przeciągu naszego związku zaprosił mnie sam z siebie na randkę, za którą sam zapłacił,. Fakt, wychodziliśmy również kiedy indziej, ale to dlatego, że ja wychodziłam z inicjatywą, mówiłam, że nie zaprosił mnie do kina nigdy, wtedy się reflektował. Albo mówiłam mu, chodź, idziemy na pizze, za co wtedy udało mi się go wyciągnąć z domu. Kiedy pytałam, dlaczego nic nie inicjuje, słyszałam , że on się już wyszalał i nie ma takiej potrzeby. Co ciekawe, kiedy gdzieś spacerowaliśmy często mówił gdzie był, w jakiej knajpie jest pyszne jedzonko, etc. Swoją ex zabierał gdzie chwile wciąż, wycieczki, lody, knajpy, hotele... Jak ja wspomnę, że gdzieś bym wyszła, to słyszę, że on nie ma takiej potrzeby. Głównie te sprawy doprowadziły do tego, że faktycznie zaczęłam mieć pretensje. Poczułam się nieatrakcyjna, on się coraz bardziej odsuwał. Pierwsza kłotnia i jego reakcja była taka,żebyśmy dali sobie spokój, ponieważ się rozjeżdzamy. Dla mmnie kłotnia o pierdoły to wyraz tego, że mi zależy, zaczęłam płakać i prosić go abyśmy razem się starali. On się zgodził, próbował ale było tylko gorzej. Stał się mega chłodny zdystansowany. Nawet nie mia ochoty wziąć mnie za rękę na spacerze. Jak się kiedyś pokłociliśmy odnośnie jego libido, płakał, miał iść do specjalisty. Miałam wrażenie, że on ma depresje, codziennie wstawał niewyspany i zmęczony, ja codziennie dopytowałam co się dzieje, czy zrobiłam coś nie tak? Otrzymywałam lakoniczną odpowiedź "znowu mam zły dzień" Trwało to koło 2 msc aż w końcu nie wytrzymałam, on mi powiedział, że ja go przez swoje pretensje zablokowałam emocjonalnie, ja stwierdziłam , że czas sie rozejść. On nawet nie oponował, nie próbował postarać się aby było lepiej. Mam sie wyprowadzić do konca tego miesiąca. Wylądowałam u psychiatry z ogromnym poczuciem winy. Czy to, że czepiałam się o podstawowe, wg mnie , aspekty, tak go mogło zrazić? Że nie chce tylko schematycznego sexu w sobote kiedy on wypije drinka? Że chciałabym aby mnie częściej gdzieś zaprosił niż raz na rok? Że ja ciągle wychodzę z inicjatywą? Że chciałabym spędzać czas w tygodniu? Że uważam, ze bieganie 25 km dzień w dzień i zaniedbywanie przez to poniekąd niektórych aspektów (sex, wyjście gdzieś w tyg) jest co najmniej dziwne? Że chciałabym aby budował relacje z moją rodziną? Na sam koniec ostro sie pokłóciliśmy, ja swoje też powiedziałam, że nie potrafi wziac za nic odpowiedzialnosci (tak jak za swoj poprzedni zwiazek, gdzie rozwalił małżenstwo, tak teraz, kiedy ja zostawiłam dla niego swoje ukochane mieszkanie, na które ciezko pracowalam i wynajelam je- a on nie wykazywal minimum staran aby pracowac nad relacja. Chialabym tez podkreslic ze jakis czas on mowil mi i moim znajomym ze mi sie oswiadczy, ze chce miec ze mna dzieci) Czuje sie oszukana. Na koniec, fakt faktem, emocje się we mnie wzbierały i troszkę mu pocignęłam odnośnie powyższych kwestii- powiedział, że jestem najgorszym co go w życiu spotkało. Jestem załamana zachowaniem tego człowieka. Edytowane przez savagata90 Czas edycji: 2023-01-17 o 21:39 |
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 09:37.







Nie po ludzku, że mu przykro ze mógł kogoś zranić itp, ale że on się mógł tak zachować i jak on teraz wygląda w obliczu świata
No ubaw po pachy, serio 






ze nie wróci do mnie, bo nie daliśmy już tego raz naprawić i teraz tez nie będziemy a od rozstania minął tydzień

