|
|||||||
| Notka |
|
| Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności. |
![]() |
|
|
Narzędzia |
|
|
#1 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2026-02
Wiadomości: 1
|
Walczyć czy odpuścić ?
Hej.Mam małe zawirowanie w życiu i nie wiem co robić...(to będzie trochę długie)
Więc tak mam chłopaka już od prawie 10 lat. Jesteśmy z tego samego rocznika oboje w tym roku bedziemy mieć już 31 lat... Mieszkamy razem od kilku lat,zawsze też staraliśmy się spedzać razem czas(nie pracujemy razem,żeby nie było)... Od jakiegoś czasu nam się nie układa... Wiadomo,że pierwsze motyle w brzuchu już dawno mineły,ale on najchetniej by tylko siedział w domu i nic nie robił,nie chce nigdzie wychodzić,po wszystko chce składać się na pół (chodzi mi o pieniądze)tzn.jak jeszcze nie mieszkalismy razem miał kiedyś trudną sytuacje materialną to już nawet nie zlicze ile mu pomogłam i nie patrzyłam na pieniądze a on wylicza każdy wydatek zawsze na pół (nie chodzi mi o rachunki,żeby nie było)tylko tak ogólnie czasem jakiś obiad na mieście albo kawe moglby postawic tak sam od siebie. O sprawach intymnych już nie wspomne,że tak powiem nic nie robimy... Ile razy coś chciałam zadziałać to nie bo nie chce mu sie albo,że jest wiecznie zmęczony...a jak nawet czasami coś się uda to wydaje mi się,że na siłę to robi... Po takim okresie czasu już przestałam się łudzić,że może dojść do jakis zareczyn lub ślubu...on dziecka w ogóle nie chce... Czesto się z nim kłóce,że zachowuje się jak jakiś przysłowiowo stary dziad,że na wszystko narzeka i nie ma na nic siły,tylko by siedział najchetniej i pił alkohol co mu sie bardzo czesto zdarza... Próbowałam już z nim o tym porozmawiać,że nie podoba mi się w jaką strone idzie ten związek,że chciałabym troche uwagi z jego strony a on jest głuchy na te wszystkie moje słowa...jestem już tym troche załamana bo w głębi duszy go kocham,ale często chodze przez to wszystko taka przygaszona... To był opis mojego związku...teraz przejde do tego o co mi chodzi... Więc po którejś z kolei kłótni już nie wytrzymałam i weszłam sobie na czat(to było jakos przed swietami w 2025 roku)...nie wiem w sumie po co jak nie wchodze na takie rzeczy...chyba po prostu chciałam się komuś anonimowo wygadać co się dzieje... I napisał do mnie jeden facet...on jest po przejsciach z tego co mi pisał,jest rozwodnikiem z winy żony bo olewała wszystko i wszystkich,mają razem nastoletnią córkę,którą źle traktowała i nie zajmowała się nią,więc on stwierdził,że musiał się z nią rozstac bo nie mogl juz na to wszystko patrzec...on jest ode mnie aż 9 lat starszy ode mnie... On ogolnie wie,że jestem w zwiazku i co się dzieje u nas...mowi że powinnam go zostawić,skoro on ma mnie gdzieś i w ogóle... Że marnuje sobie zycie z nim(ja ogolnie mam duzo ciagle planow do zrealizowania a ten moj facet zero ambicji do niczego) Ogolnie to fajnie nam się pisze i w ogole (Nie piszemy non stop co jakis czas tak ogolnie moze jeszcze po tym czasie z nim 3 razy pisałam)Pisał mi jeszcze kiedyś,że chciałby mieć jeszcze nawet jakby sie udalo 2 slub i dziecko...On bardzo chciałby mnie poznać tak na żywo już,ale ja mu mowie że nie mogę bo jeszcze mam faceta i że to by było nie fair w stosunku do mojego faceta... Jeszcze apropos moich planow to kiedys chciałabym być żoną i matką,ale przy tym moim facecie nie widze na to juz szans skoro on przez tyle lat nic nie zrobił...moze byłam głupia i naiwna wczesniej,ale ja juz w sumie odkad skonczylam 25 lat chciałam zostac juz mama,i nawet zona a tu lata przeleciały i nic z tego nie mam... Przechodzać do rzeczy...wiem,że to troche ja fair,że gadam z kims o naszym zwiazku za jego plecami,ale nie za bardzo mialam komu sie z tego wszystkiego zwierzyc co mi ciążyło na wątrobie...relacje z rodziną są marne z koleżankami tak samo... Co byście zrobili na moim miejscu ? Zostawili wszystko tak jak jest majac jeszcze nadzieje na jakis cud przebudzenia się.mojego faceta...czy może zerwać tą relacje i rozpoczac nowy rozdział w zyciu... Bo ja mam troche metlik w glowie z tym wszystkim. Za wszystkie odpowiedzi z góry dziękuję
|
|
|
|
|
#2 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2021-09
Wiadomości: 2 720
|
Dot.: Walczyć czy odpuścić ?
Obecny związek niestety odpuściłabym - z tego co piszesz tylko Ty jeszcze o niego walczysz, Twojemu facetowi nic się nie chce i albo coś się wypaliło, albo czuje się tak pewnie że już nie ma ochoty się starać. Do tego jesteście niezgodni w kwestii przyszłości, skoro Ty chciałabyś ślubu i założenia rodziny, a u niego nie ma o tym mowy. To marnowanie czasu.
A czy warto próbować z tym nowopoznanym facetem? Mam wrażenie, że on chyba też nakręcił Cię i podbił ego, ale pamiętaj że to jednak obcy człowiek, nawet nie znacie się na żywo. Nie ufałabym w takich kwestiach związkowych obcym facetom którzy wiadomo że będą wspierać i bajerować. Możesz spróbować się spotkać i poznać na żywo (już po rozstaniu), choć warto mieć świadomość że niekoniecznie to książę z bajki. Może jestem trochę przeczulona, ale bardzo często facet po przejściach zwala wszystko na partnerkę, po czym okazuje się że wina była przynajmniej obustronna. Jest całkowicie realne, że po efekcie nowości on też opatrzy się i okaże takim zdziadziałym typem jak Twój obecny facet. |
|
|
|
|
#3 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2026-01
Wiadomości: 132
|
Dot.: Walczyć czy odpuścić ?
To po kolei:
Mam wrażenie, że epidemia "niechciejstwa" jest typowa i dla waszego wieku i dla generalnej sytuacji wśród ludzi po covidzie, też często widzę po swoich znajomych że strasznie "zdziadzieli" po pandemii i niektórych to trzeba wyciągać wręcz za uszy na jakieś spotkanie w weekend. Co do dzielenia na pół, czy sama wychodziłaś z taką inicjatywą, tj. że po prostu ty postawisz mu jakąś kawę, rozmawialiście w ogóle o tym? Dla niego to moze być po prostu normalny i uczciwy układ i mógł po prostu nie widzieć zaadresowania, że chciałabyś czasem zrobić to trochę inaczej. Opis jego typowej aktywności, włącznie z alkoholem, brzmi dość niepokojąco, może maskuje jakiś większy problem i przydałaby mu się profesjonalna pomoc? Więc moim zdaniem, odnosząc się do tej części: albo chcesz to konkretnie przegadać adresując problemy i zobaczyć czy coś to da, albo uznajesz, że ten związek to jednak nie to i darujesz go sobie. Obie opcje są jak najbardziej dobre i od ciebie zależy co z tym zrobisz. Natomiast co do drugiej części twojej historii: szukanie sobie kogoś "na boku" to w takiej sytuacji zawsze kusząca opcja i jakieś "zabezpieczenie", jednak musisz sobie najpierw po prostu odpowiedzieć czego właściwie chcesz na tym etapie i uporządkować to. Jeżeli jesteś zdecydowana spisać na straty dotychczasowy związek to po prostu skończ go i zacznij sobie układać życie od nowa. I też miej w głowie, że nie ma co za bardzo polegać bezgranicznie na anonimowym znajomym z internetu, bo też moze ci nawijać po prostu makaron na uszy. |
|
|
|
|
#4 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: Hiszpania
Wiadomości: 5 592
|
Dot.: Walczyć czy odpuścić ?
Myślę że warto przeprowadzić poważną i przede wszystkim szczerą rozmowę z obecnym facetem. Z konkretnymi planami, ustaleniami, można to wszystko nawet spisać. Jeśli facet nie będzie chciał nic zmienić albo mimo zapewnień, że chce związek naprawić nic się nie zmieni, ja bym się bez wyrzutów i żalu rozstała. Nie po to by być z kolegą z czatu, ale po to by wyjść ze słabego związku i wziąć życie w swoje ręce. Jesteś jeszcze młoda, masz spokojnie 10+ lat na ułożenie sobie życia i zostanie matką, ale nie marnuj tego czasu, bo płynie szybko.
Wysłane z aplikacji Forum Wizaz |
|
|
|
|
#5 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2010-09
Wiadomości: 28
|
Dot.: Walczyć czy odpuścić ?
Moja rada jest taka. Po 1 porozmawiaj szczere ze swoim partnerem. Ty nie jesteś szczęśliwa, macie odmienne wizje przyszłości, czasami serio nie ma sensu ciągnąć czegoś latami. Wiem, że łatwo się mówi jak są jakieś uczucia, wspomnienia i w ogóle, ale zastanów się czego Ty chcesz, jakiego związku i partnera byś chciała. Chyba nie takiego, jakiego masz obecnie...
Co do pana z internetu: nie wiesz kto to jest, ile to ja już słyszałam historii o biednych misiaczkach, co to zła żona wszystko miała w nosie, a oni jak rycerze walczyli o rodzinę. Napisać można wszystko, więc tu zalecam dużą czujność. Miałam już koleżankę, co poznała właśnie pana na czacie, biedny, żona go nie docenia, nie zajmuje się córkami, tylko koleżanki w głowie. Finalnie okazało się, że to on ma kilka kochanek na boku i ma w nosie zarówno żonę, jak i córki. Także najpierw uporządkuj swoje życie, a później szukaj tego, co da Ci szczęście.
__________________
M. ![]() "Careful what you wish, careful what you say Careful what you wish, you may regret it Careful what you wish, you just might get it" |
|
|
|
|
#6 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2022-07
Wiadomości: 2 613
|
Dot.: Walczyć czy odpuścić ?
Nie napisałaś chyba ani jednej miłej rzeczy o swoim obecnym partnerze, za to opis związku jaki roztoczyłaś to niezła agonia. Liczenie się jak ze współlokatorką, nie własną kobietą od dekady, zero planów na przyszłość, oświadczyny nie, dziecko nie wiadomo, pożycie żadne, nigdzie nie wychodzicie. Emeryci potrafią żyć z większą fantazją, nie wiem czemu zamykasz się w takim czymś będąc jeszcze tak młodą. Za to jak chcesz mieć dzieci i rodzinę a on ci tego nie da tracisz dodatkowo czas.
A ten drugi nagadał ci kocopałów i bzdur. Rozwód wyłącznie z winy żony, jakie to typowe. O ile nie dochodzi do jakiejś spektakularnej zdrady, choć prawdę mówiąc, nigdy się nie wie stojąc z boku co się kryło za czyimiś decyzjami, człowiek z klasą nie obrabiałby 4 liter swojej eks tylko określił, że nie wyszło od pewnego momentu i tyle. Ludzie się czasem zmieniają, ich potrzeby, a związki sypią. Nie trzeba od razu wielkiej winy i gnoić kogoś z kim się spędziło kawał życia i ma z nim dziecko. W jego mniemaniu może olewała wszystko, a w jej mniemaniu może nie miała ochoty o niego dbać i skakać wokół niego bo miała dość już małżeństwa z nim, które wcale dla niej nie było wyśnione. |
|
|
|
|
#7 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2022-11
Wiadomości: 245
|
Dot.: Walczyć czy odpuścić ?
|
|
|
|
|
#8 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2018-04
Wiadomości: 21 353
|
Dot.: Walczyć czy odpuścić ?
Z jednym i drugim dać sobie spokój. Zakończ nieudany związek (tu nie ma o czym rozmawiać, ja nie wiem, czy niektórzy uważają, że rozmową da się wzbudzić uczucia, których nie ma? on do Ciebie uczuć już ciepłych ewidentnie nie ma, a siedzieć z kimś oby nie być sama to największy bezsens) i dopiero wtedy szukaj kogoś, ale na pewno nie jakiegoś pana pt. bo ta żona to zła kobieta była.
__________________
Żegnaj Wizaż Forum. Tyle lat za nami. Witaj Życie po Wizażu (Discord). Wszystko przed nami. |
|
|
|
|
#9 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2026-01
Wiadomości: 132
|
Dot.: Walczyć czy odpuścić ?
Tylko, że tu nie chodzi o żadne wzbudzenie uczuć tylko jasne postawienie sprawy i krótką piłkę ze strony faceta, bo albo chce współpracować nie majac już wymówek, że się "nie domyślił" albo nie. Autorka ma wtedy i jasny motywator i czyste konto.
|
|
|
|
|
#10 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2018-04
Wiadomości: 21 353
|
Dot.: Walczyć czy odpuścić ?
Krótka piłka to powinna być z jej strony. Ona ma być decyzyjna, a nie oddawać władzę w ręce faceta, któremu się już ewidentnie nie chce plus często sięga po alkohol. Skończmy może z narracją pt. facetowi trzeba tłumaczyć jak dziecku i prosić, aby się zdecydował. Facet jest niepełnosprytny, więc partnerka-mamusia musi mu rzeczywistość objaśnić. I jeszcze wyleczyć z dziaderstwa, lenistwa i pociągu do alko. On się już zdecydował na tryb w-dupie-mający. Po co dawać temu znowu czas?
__________________
Żegnaj Wizaż Forum. Tyle lat za nami. Witaj Życie po Wizażu (Discord). Wszystko przed nami. Edytowane przez Ellen_Ripley Czas edycji: 2026-02-10 o 22:00 |
|
|
|
|
#11 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2025-11
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 37
|
Dot.: Walczyć czy odpuścić ?
Z tego co zrozumiałam miałaś z nim rozmowy typu, że wykrzykiwałaś swoje pretensje do niego, co Ci się w nim nie podoba, czego nie robi i jak się zachowuje. Moim zdaniem powinnaś to załatwić na spokojnie i dopiero sprawdzić co tak naprawdę myśli facet o Tobie i o was. Bo na razie skupiałaś się na tym, że Ci on nie pasuje taki jaki jest obecnie, a z tego co rozumiem był kiedyś inny. Po takim czasie związku, ja się nie dziwię, że macie problem, ale zrozum przede wszystkim jedną rzecz - to nie stało się nagle, to działo się już od dawna, i wtedy najwyraźniej to zbagatelizowałaś, aż w końcu rozrosło się na tyle że masz już tego dość. Dlatego związki się łatwo rozpadają, bo nie ma rozmowy, tylko jest wzajemne obarczanie się winą i zero wsparcia partnera, gdy jest potrzebny, a pojawia się nagle gdy jest za późno.
Ja podchodzę do związku bardzo poważnie, i dla mnie tłumaczenie, że zaczęłaś rozmawiać z innym facetem mnie osobiście nie przekonuje, bo to naturalne że będzie Cię przekonywał do rozstania, jak mu się np. spodobałaś, albo chciałby mieć więcej kontaktu, a nie może bo skupiasz się na związku. Zerwać 10lat, bo jakiś inny zaczął pisać, bo masz poczucie, że Twój facet Cię nie docenia i ogólnie jest zły, jednakże musisz pamiętać, że w tym leży i Twoja wina. Jego zmiana musiała z czegoś wyniknąć, a ty niestety na to miałaś oczy zamknięte. Dlatego jestem zdania, że powinnaś z nim usiąść, wyłączyć mu telewizor czy odebrać mu telefon gdy będzie grał czy co tam robił i powiedzieć mu, że chcesz poważnie porozmawiać i od tej rozmowy będzie zależeć wasza wspólna przyszłość. Powinnaś mu spokojnie i szczerze powiedzieć, co Ci leży na sercu w tym związku - oczywiście przyszykuj się, że on pewnie też nie mało będzie miał do powiedzenia, ale zaduś to w sobie i przede wszystkim nie reaguj wybuchem, bo to do niczego nie doprowadzi - i powiedz, że tak jak obecnie to wygląda nie może być i jeśli nie zamierza tego zmienić, i na nowo tchnąć miłość w ten związek to ty odejdziesz. Powiedz mu to prosto z mostu, a nie gadaj z jakimś typkiem na czacie, któremu chodzi o to by Cię do siebie przekonać. Powściągnij poważne plany w tym aspekcie, jeśli on odpuści, to ty się spakuj i wyprowadź i pokaż mu, że to nie były przelewki co mówiłaś. Jeśli nie będzie o Ciebie walczył to odpuść i zacznij nowe życie, bo są tacy co potrafią się zmienić, ale są też tacy którzy nie potrafią, ale szansa po tylu latach związku mu się należy i przede wszystkim zacznijcie rozmawiać. |
|
|
|
|
#12 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2020-04
Wiadomości: 287
|
Dot.: Walczyć czy odpuścić ?
Co byście zrobili na moim miejscu, robić tak czy tak... Oj nie tędy droga
![]() Nikt za ciebie nie przeżyje twojego życia. Decyzje muszą być twoje. Brak decyzji, przeciąganie decyzji, utrzymywanie statusu quo też jest pewnego rodzaju decyzją, godzisz się na to. Tu mogłabym palnąć długi monolog o moich prywatnych przemyśleniach o życiu, ludziach, dojrzałości itd. Ale ty sama musisz to czuć, nie musimy obie myśleć tak samo. A nawet jak dostaniesz jakieś gotowe rady rób tak i tak to zwyczajnie możesz nie chcieć ich posłuchać, może będzie jakiś wręcz opór - no i tu pytanie właśnie dlaczego? Myślę, że decyzja sama się w tobie gotuje od dłuższego czasu i szukasz potwierdzenia, że nie wiem, że możesz działać, możesz coś zmienić, zbierasz siły. Albo wręcz przeciwnie, potrzebujesz wsparcia mentalnego w wytrwaniu w tym w czym trwasz, w byciu ratownikiem, zmienianiu swojego partnera, bo dopiero odmieniona, zapgrejdowana wersja będzie kochana. Znam osoby, które latami czekają aż on się zmieni i po innych szukają wsparcia, żeby miały siły dalej tak czekać i trwać. No i z tego co widzę jeszcze sobie poczekają. Sama tak nie masz? Jak to ujęłaś, lata przeleciały. Pytanie co będzie jak nic się nie zmieni? Jak on się nie zmieni? Pogodzisz się z tym? Tak jest dobrze? Z brakiem prawdziwego partnerstwa, brakiem rodzicielstwa? Ludzie jak nie mają sił to dużo zrobią, żeby utrzymać jakąś pozorną chociaż wygodę, status quo. Ważne, żeby dla partnera nie było niewygodnie rozmawiać na niewygodne tematy, omijać niewygodne tematy, nie dać po sobie poznać, że jest się niespełnionym, że coś się traci. Do tego się uśmiechać, że niby jest ok. W bliskich relacjach trzeba rozmawiać o rzeczach ważnych, o rzeczach trudnych. Bez takich rozmów te relacje nie są już takie bliskie, ludzie oddalają się od siebie. To jest wysiłek, to jest trudne, ale trzeba podejmować wysiłek, bez wysiłku nic samo się nie zrobi, nie ma rozwoju, bez wysiłku jest co najwyżej niedorozwój na kanapie z browarem w ręku i żądaniem, żeby wszyscy się odczepili i dali spokój. Możliwe, że nie ma odpowiedzi w 100% dobrej. Da się pogodzić z brakiem rodzicielstwa, mieć dobre życie mimo tego, mimo że się wiąże to z pewnym żalem. Ty sama musisz ocenić jaki to dla ciebie koszt, czy nie warto nic zmieniać. Paradoksalnie łatwiej przychodzi rozmawianie o takich ważnych rzeczach z obcymi. Tu na forum albo z tym facetem poznanym na czacie. Być może łatwo jest do momentu kiedy te osoby są nowe, obce. |
|
|
|
|
#13 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 23 788
|
Dot.: Walczyć czy odpuścić ?
Związałaś się z partnerem, gdy dopiero wkraczałaś w dorosłość majac około 21 lat. Według mnie bardzo często takie związki w pewnym momencie ulegają naturalnemu rozpadowi i to niekoniecznie jest cos złego.
To, ze motyle w brzuchu zniknęły nie oznacza, ze facet przestaje robić cokolwiek wkoło siebie, siedzieć w fotelu przed telewizorem. Motyle nie maja z tym nic wspólnego. Do tego wspominasz o tym, ze sięga po alkohol i to często. Nie można się z nim porozumieć w podstawowych kwestiach. Ty cały czas łakniesz uwagi kogoś, kto raczej jest Toba i tym zyciem zmęczony. Nikt nie powinien mówić co zrobiłby na Twoim miejscu, ale chyba sama czujesz, gdzie jest przyszłość i sens, a gdzie nie. Czy wyobrażasz sobie spędzić z tym człowiekiem kolejne 10 lat życia? Czy jest to dla Ciebie w jakiś sposób opłacalne? Nie macie dzieci, nie prowadzicie wspólnie gospodarstwa (bo kwestie pieniędzy o jakich wspominasz nie są partnerskie), jesteś jeszcze młoda, a Twoje potrzeby miłości, uwagi, przełamania rutyny nie są spełniane i wg moich doświadczeń – z tym akurat człowiekiem nie będą. Oboje możecie być nieszczęśliwi. Niektórzy pozostają w takich relacjach i funkcjonują w nich po 20, 30, 40 lat. Tylko Ty wiesz, czy zależy Ci na stażu związku czy jednak na jakości. |
|
|
|
|
#14 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2026-01
Wiadomości: 115
|
Dot.: Walczyć czy odpuścić ?
Akurat mam w swoim otoczeniu znajomego, który rozwodzi się z partnerką, z którą był od czasów szkolnych i obydwoje rozchodzą się w zaskakującej zgodzie, więc podpisuję się pod tym.
|
|
|
|
|
#15 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2021-09
Wiadomości: 2 720
|
Dot.: Walczyć czy odpuścić ?
To zależy, ja raczej mam w otoczeniu kilka par które są razem od liceum lub czasów studenckich. Część w małżeństwie, część w wolnych związkach, ale dalej są razem i nic nie zanosi się na zmiany. Wiadomo, dowód anegdotyczny, ale tyle razy widzę powtarzanie o tym naturalnym rozpadzie związków, że zaczynam uważać to za jakiś banał i frazes.
|
|
|
|
|
#16 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 23 788
|
Dot.: Walczyć czy odpuścić ?
też znam takie pary - to, że coś jest dla kogoś naturalne, nie znaczy, że jest od razu uniwersalną zasadą ;p
polecam tez jednak czytać całość zdania ponieważ napisałam "bardzo często". Jeśli to nie jest bardzo często to proszę o jakieś dane. |
|
|
|
|
#17 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2021-09
Wiadomości: 2 720
|
Dot.: Walczyć czy odpuścić ?
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#18 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2026-02
Wiadomości: 71
|
Dot.: Walczyć czy odpuścić ?
Wydaje mi się, że tkwienie w tym samym związku przez wiele lat od czasów szkolnych siłą rzeczy skończy się albo nagła realizacją, że to nie to (bo po drodze miało się mało "liźnięcia" innych) albo już przetrwa i obie opcje są równie prawdopodobne.
|
|
|
|
|
#19 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 23 788
|
Dot.: Walczyć czy odpuścić ?
Nie zależy mi, jeśli uważasz, że większość osób np. w Polsce czyli dajmy 60% ponad - pozostaje do końca życia ze swoimi partnerami z okresu nastoletniego, to nie wnikam :P
|
|
|
|
|
#20 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2021-09
Wiadomości: 2 720
|
Dot.: Walczyć czy odpuścić ?
Nic nie rozumiesz i zaczynasz pleść głupoty. Wyraźnie napisałam że to dowód anegdotyczny, bo w realnym otoczeniu na razie nie widzę prawidłowości z internetowych forów. Luźne stwierdzenie na wymierającym forum i Twoja napinka, jakaś przymulona jesteś?
|
|
|
|
|
#21 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2025-01
Wiadomości: 12
|
Dot.: Walczyć czy odpuścić ?
Przykro się czyta. Widać, że jesteś zmęczona, samotna i bardzo nieszczęśliwa. Ten związek jest martwy. Tu jest za dużo rzeczy do naprawy, a co bardziej istotne pan zdaje się nie jest naprawą zainteresowany. Szczera rozmowa nie zmienia człowieka, to nie magia. Ona w tym wypadku nic nie da. Tylko będziesz bardziej sfrustrowana i wyjdziesz na czepialską.
Masz rację, twoj partner zachowuje sie jak dziad. I najpewniej z wiekiem mu sie to wyostrzy. Nie licz na to, że się cudownie odmieni. Reasumując nie potrafi o ciebie zadbac, być szczodry, nie chce zakładać rodziny. Jest skąpy, kiepski w łóżku i być może jest alkoholikiem. Dopiero byś wdepnęła w szambo gdybyś wyszła za niego i wpakowała się z nim w dziecko. Tego kolesia z czata sobie daruj. Czy dziecko mieszka u niego skoro żona taka niedobra i nie potrafiła się nim zająć? Nie ufaj mezczyznom, którzy najeżdżają na swoje byłe, a sami są święci, to wielki red flag. W ogóle daruj sobie czatowanie z mężczyznami. Bez problemu znajdziesz tam chętnych, ale możesz trafić z deszczu pod rynnę. Jesteś dla niego łakomym kąskiem - dużo młodsza, bez zobowiązań do tego nieszczęśliwa. Zainwestuj w siebie. Przywróć swoja kobiecość, pewność siebie, bo ten związek mocno ją podkopał. Pomyśl o terapii, żebyś przyjrzała się swoim schematom i nigdy więcej ich nie powtórzyła. Tym bardziej, że nie masz nikogo bliskiego, kto by cie wysłuchal i wspierał. Ewentualnie poczytaj fachową literaturę albo posłuchaj podcastów na youtubie. Nie pakuj sie teraz w żadne związki. To jest bardzo zły moment. Trzymaj sie kochana! |
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 19:14.











Witaj Życie po Wizażu (Discord). Wszystko przed nami. 






