|
|
#31 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: Bawaria
Wiadomości: 24 540
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
Jasne, że brak chęci, ale czy to takie dziwne?
Kasiu, jak widzę, to Twoje dziecko nie ma jeszcze roku, wierzę, że jestes strasznie zmęczona i fizycznie i psychicznie. Jestes jeszcze bardzo młoda, rzuciłas sie na głęboką wodę, wyjechałas ze znanego Ci otoczenia i z kraju, jestes zdana wyłącznie na siebie w codziennym życiu, masz małe dziecko. Szczerze Cię podziwiam, bo wiem jak jest Ci cięzko. Czy znasz język? Czy masz jakiekolwiek znajome dusze? Czy masz tam kogos z kim możesz pogadać (prócz TZta)? Duzo daje wyjście z domu i rozmowa z kims znajomym, mam wrażenie, że zamknęłas się w domu, a to dołuje jeszcze bardziej. Wiesz co, czasem trudno jest wyjść z domu, kiedy dziecko jest małe, ja to wiem. Ale właściwie to dzieci szybko rosna a Ty naprawdę jesteś jeszcze młodziutka i wszystko, naprawdę wszystko możesz! Nie zmarnowałaś życia, bo ono jest jeszcze całe przed Tobą. Moze ten wyjazd to właśnie Twoja szansa? Z pewnościa jest cos co chiałabyś robic w życiu, zrób jakis pierwszy krok, żeby to zrealizować.
__________________
Nie jestem na tyle młody żeby wiedzieć wszystko J.M. Barrie Afazja, darmowa strona z cwiczeniami! |
|
|
|
|
#32 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2003-05
Lokalizacja: Gliwice
Wiadomości: 2 418
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
Autorce wątku z całego serca polecam obejrzenie filmu Plac Zbawiciela. I wzięcie sobie do serca wszystkich wniosków jakie z tego filmu płyną. Jeżeli widziałaś to jeszcze raz i jeszcze raz...
Absolutnie powinnas myśleć o sobie, o swojej przyszłości. Do pracy koniecznie. Będziesz choc troche niezależna, nabierzesz pewności siebie, będziesz spotykać się z ludzmi. W domu nie będzie idealnie? Trudno. Pan - nie mąż tez ma rączki, dziecko jest Wasze wspólne. Nie daj zrobić z siebie ofiary, jesteś za młoda na to. Całe życie przed Tobą. Wymaga to siły i trochę samozaparcia, ale na pewno się uda i na pewno warto. Żebys za 5 lat nie załowała, że gdy miałaś tylko 22 poddałaś się i została na łasce i nie łasce TŻ. |
|
|
|
|
#33 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 5 038
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
a ja tak sobie pomyślałam, bo młode mamy w bournemouth, gdzie spędziłam spory kawałek swojego życia, spotykały się właśnie dla idei wyrwania się z domu od sprzątania, gotowania, narzekania. z dzieciakami oczywiście. siostra mojej landlady bardzo sobie chwaliła (samotna mama 2 latka wówcza) - otoczenie nie marudziło, że wszyscy zachwycają się swoimi bachorkami, a mamusie, które czuły się uwiązane do dzieciątka i wykluczone z dotychczasowego "pracowniczego" życia towarzystkiego, miały szansę po prostu poplotkować.
nina trafiła tam przypadkowo, ot wdała się w pogadankę z pewną mamą spotkana przy piaskownicy. nie wiem, jak długo jesteś tam, nie wiem jak się ma twoje życie towarzyskie. ale jeśli doskwiera ci to "zamknięcie", o którym parę z nas tu wspomniało, to może warto się czasem pouśmiechać do przypadkowo napotkanych mam. ot żeby pogadać o pogodzie
__________________
Pożądanie zadowoli się każdą, byle jaką. Ale dusza pragnie tylko jednej - jedynej, wybranej. (H. Sakutaro) wróciłam
|
|
|
|
|
#34 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 5 505
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
W jakim kraju mieszkasz ?
W jakim mieście ? |
|
|
|
|
#35 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2007-05
Wiadomości: 9 565
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
Od chęci i samozaparcia wszystko się zaczyna. Obojętnie jakich rozwiązań tu nie zaproponujemy. Chwile zwątpienia, bezradności, braku chęci i złego samopoczucia mogą zdarzyć się każdemu i nie powinno nikogo to dziwić. W niektórych przypadkach bywają uzasadnione, w innych mniej. Jednak rozwiązanie zawsze leży w nas samych. |
|
|
|
|
#36 |
|
Raczkowanie
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
Ojoj, Ojoj,.. co Wy jej dziewczyny radzicie? Bez obrazy.. Dziewczyna twierdzi,że Go nie kocha.. Kocha, kocha, tylko czuje się źle w swojej skórze. Skoro się sobie nie podoba, jak ma podobać się jemu? BŁĄD! jeśli CHCE się z Tobą kochać, ma ochotę na przytulanki, znaczy,że kocha!! brak Ci pomocy... zrozumienia? Jak ma Cię zrozumieć, skoro nie powiedziałaś, co Cię boli...?
Radzę szczerą rozmowę. Bez wyrzutów. ALE nie w domu! i nie w sypialni!! Zabierz córeczkę i chłopaka na spacer, porozmawiajcie o tym na neutralnym gruncie, bo ranisz nie tylko siebie, ale też jego. A uwierz, gdyby było naprawdę tragicznie, bez mrugnięcia okiem wróciłabyś do mamy... I pamiętaj! kobieta, która urodziła kochającemu mężczyźnie dziecko - jest dla niego NAJPIĘKNIEJSZA Pozdrawiam.
|
|
|
|
|
#37 | |
|
Buc
Zarejestrowany: 2008-07
Lokalizacja: z kropki.
Wiadomości: 9 912
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#38 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 12 378
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
Moja droga Kasiamaja, co prawda nie mam dzieciaczka, ale można powiedzieć, że wiem jak się czujesz, bo czuje sie podobnie
też jestem na tej wyspie (tak na marginesie wcale nie tak daleko od Ciebie <przytul> ) i od jakiegoś czasu zastanawiam się czy decyzja o przyjeździe tutaj nie była błędem. Z moim TŻ jestem ponad 6 lat i od roku mieszkamy tu razem. W kraju widywaliśmy sie bardzo często i układało się między nami bardzo dobrze a od kiedy mieszkamy razem zdarzyło nam sie parę razy tak konkretnie pokłócić łącznie z powiedzeniem sobie kilku dość bolesnych słów, co wcześniej nam sie nigdy nie zdarzało. Wiem, że to zabrzmi dość dziwnie, ale to w zupełności normalne, że od czasu do czasu para się kłóci. Dzieje się tak z tego ze wzgledu, że przebywa ze sobą 24/h i sie do siebie "dopasowuje", "dociera". Zdaje sobie z tego sprawę, że Tobie jest dużo ciężej z tego względu, że zajmujesz się dzieciaczkiem i z tego, co wnioskuje z Twojego posta jesteś z tym wszystkim sama. Ja wcale nie zamierzam obrzucić bluzgami Twojego TŻ, bo to tez nie jego wina, że się tak zachowuje. Prawdopodobnie pracuje całymi dniami żeby wam, KOBIETOM JEGO ŻYCIA niczego nie brakowało, bo skoro Ty zajmujesz sie dzieciaczkiem to on za swoje główne zadanie postawił sobie zarobić i utrzymać rodzinkę i to mu się chwali. Z drugiej strony jednak nie powinien się skupiać tylko na pracy, bo Ty też potrzebujesz jego wsparcia, ale czy sama mu go dajesz? Wiem, że oboje jesteście zmęczeni, ale wieczorem, kiedy dzidzia śpi postarajcie się, chociaż chwilkę spędzić razem. Nie mówię tutaj o tym, że ty w kuchni a on w salonie na fotelu przed TV. Usiądźcie razem na kanapie czy łóżku tak żeby nikt wam nie przeszkodził, włączcie jakąś muzykę, którą oboje lubicie, która pomoże się wam odprężyć. Wcale nie musicie rozmawiać, ja bym nawet wam doradzała nic nie mówić, tylko posiedzieć tak bez słowa wsłuchując się w muzykę i spróbować docenić to, że jesteście razem, tak po prostu bez poczucia, że musicie coś zrobić albo coś powiedzieć. Zapomnijcie na chwile o tym, co was otacza, to wszystko w danym momencie nie ma znaczenia, ważne jest tylko to, że spędzacie tą chwilę razem. Jak spędzicie tak za sobą 10-15 min domyślam się ze oboje będziecie się czuć lepiej. Wierze w to, że oboje się kochacie i to bardzo mocno tylko chwilowo jesteś zbyt zmęczona i nastawiona na złe myśli żeby to dostrzec. Ja jednak widzę, że miedzy wami jest coś naprawdę mocnego skoro zdecydowaliście się razem wyjechać i mieszkacie razem już jakiś czas, bo gdyby tak nie było to już dawno wróciłabyś do domu, do rodziców. Wydaje mi się, że zanim urodziłaś wszystko było porządku teraz się trochę skomplikowało, bo doszło więcej obowiązków no i dołączyła do was mała istotka, która dla was obojga jest najważniejsza. No to tyle chyba, co chciałam Ci „powiedzieć”. Wierze bardzo mocna, że wam się uda odbudować, dostrzec to, co was łączy i stworzycie wspaniała kochającą się rodzinkę. Czasem wystarczy tylko troszkę odpuścić i pobyć ze sobą tak po prostu a na rozmowy i wyjaśnienia jeszcze będzie czas, na początek przypomnijcie sobie, co to znaczy cieszyć się swoim towarzystwem. Może trochę chaotycznie, ale mam nadzieję, że choć troszkę Ci pomogłam. Trzymaj się mocno a będzie dobrze, bo widzę, że bardzo chcesz coś zmienić, chcesz żeby było dobrze, a jak cos to się spotkamy i postaram się dać Ci tego przysłowiowego „kopa na rozpęd”, o którym pisała pani_smith. BUZIOLE!!
|
|
|
|
|
#39 | ||
|
Przyjaciel wizaz.pl
Zarejestrowany: 2004-06
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 33 576
|
Że chęci brak, to nie dziwne, bo jest i zmęczenie, i może i depresja albo jej zalążki, a może jeszcze lęk przed nieznanym, bo w końcu dom jest "bezpieczny", nawet jeśli w nim źle.
Wydaje mi się, że podstawowym błędem było rzucenie wszystkiego i wszystkich i pogoń za facetem, do obcego kraju, obcych ludzi. Masz tam teraz jakichś znajomych? Masz do kogo usta otworzyć? Nie zmarnowałaś życia, bo jesteś jeszcze bardzo młoda i całe życie masz przed sobą. Skoro tak źle jest między Tobą a TŻtem, najodpowiedniejsza byłaby chyba terapia dla par. Skąd wiesz, że się nie zgodzi? Może widząc w jakim stanie jesteś ty i Wasz związek dojdzie do wniosku, że warto spróbować? Cytat:
O, naiwności...A skoro ona sama twierdzi, że go nie kocha... Ty, jak rozumiem, wiesz lepiej? A może skoro ona pisze, że go nie kocha, to dlatego, że faktycznie go nie kocha?Cytat:
Na dodatek skoro tutaj mamy wzajemne bluzgi, wieczne awantury, to wcale niekoniecznie jest "kochający mężczyzna". |
||
|
|
|
|
#40 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2008-05
Wiadomości: 502
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
hmmm do autorki topiku!!!
Nie wolno ci tak myslec !! Posluchaj mialam podbna sytulacje .Jestem z Tż od 3 lat znamy sie jakies 3 i pol .Na poczatku bylo jak zwykle kolorowo ,zakochana po uszy a potem wiadomo .... w wieku 19 lat zaszlam znim w ciaze...jak mialam 20 urodzilam ,poczatki mieszkania ze soba byly ciezkie i wychowywanie dziecka ,tak jak piszesz klocilismy sie prawie o wszystko .... codziennie te klotnie czulam sie zaniedbana i nieatrakcyjna ,seks rowniez byl coraz rzadszy... .Malutka wywolywala czesto nerwy przez choroby,kolki a nastepnie zabki..nieprzespane noce ...rzucilam studia na drugim roku ..nie dalam rady psychicznie w domu chaos placzacego dziecka ,krzyki ,klotnie ,obiwazki domowe plus nauka??? ...minal rok caly rok przesiedzialam w domu z dzieckiem ...jeszcze mialam dwie operacje na kolano...no szkoda gadac pomyslalam to samo :ZMARNOWALAM SOBIE ZYCIE odchowaj coreczke ,i koniecznie idz do skzoly jak tylko masz taka mozliwosci ,ja wlasnie zaczelam nowy kierunek ,dziecko zostawiam pod opieka babc na weekendy ,mala jest juz bardziej samodzielna ,dzieki temu mamy wiecej czasu dla siebie ,nie ma juz klotni ...sa bardzo rzadko ...korzystamy z kazdej wolnej chwili ...to gdzies sobie jedziemy ..trzeba sobie zorganizwac czas i przedewszystkim porzmawiac ze soba co nas boli .W kazdym malzenstwie gdy pojawia sie dziecko ...nie jest kolorowo trzeba wziasc sie w garsc i przetrwac ten najgorszy okres!! rozmawiaj z partnerem o tym co cie boli ,powiedz mu o tym ze chcesz sie czuc kochana.... jesli cie kocha bedzie sie powoli zmienial ,daj mu czas to dla niego rowniez nowa sytulacja ..dziecko ...musi dojrzec do bycia ojcem glowa do gory
__________________
Dzisiaj sa moje urodziny!! -juz 21(oczko)![]() |
|
|
|
|
#41 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 12 378
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
tak mi jeszcze teraz przyszło do głowy, kupi dzieciaczkowi pampersa do pływania i wybierzcie sie we dwie na basen bo napewno jakiś macie w okolicy. Postaraj sie też dowiedziec czy nie organizują jakichś grupowych zajęć na basenie dla mam z dziećmi. To bedzie bardzo dobre dla Ciebie bo trochę poćwiczysz, Twój poziom samooceny skoczy BARDZO wysoko bo w porównaniu do innych kobiet na basenie bedziesz wyglądać jak rasowa modelka (wiem coś na ten temat
). Tobie humor się poprawi a dzidzia bedzie miała niezłą frajde. Może po jakimś czasie, jak bedziesz chciała zabierzesz ze sobą Twojego TŻ i wszyscy troje spedzicie razem miło czas? Jak widać same plusy. ![]() |
|
|
|
|
#42 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2003-01
Lokalizacja: z daleka
Wiadomości: 34 553
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
czesto i dzieciaci uciekaja do rodzicow ,wystarczy byc niedojrzalym /niegotowym/ew. leniwym aby pracowac nad zwiazekiem.
|
|
|
|
|
#43 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 5 038
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
oj tak całkowicie się zgadzam
choć w tym konkretnym przypadku, miałam na myśli, że powiedzieć "zostaw go i spadaj do mamusi" o wiele łatwiej przychodzi tym, co nie mają jeszcze pociech
__________________
Pożądanie zadowoli się każdą, byle jaką. Ale dusza pragnie tylko jednej - jedynej, wybranej. (H. Sakutaro) wróciłam
|
|
|
|
|
#44 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: Śląsk :)
Wiadomości: 1 768
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
Cytat:
Nawet już nie chodzi o to, bo ten wątek traci sens autorko wątku jak facet ma cie akceptowac jak ty sama tego nie robisz użalasz sie nad figurą a masz takie ślicze zdrowe maleństwo nie musisz iśc na aerobic schudnąc mozna spacerując bawiąc sie z dzieciaczkiem w domu wrócisz do figury .A jak nie kochasz partnera to nie siedz z nim na siłę masz 22lata i całe życie przed sobą TAK JAK SIE WIDZISZ TAK WIDZĄ CIE INNI
__________________
![]() walka o zdrowe wlosy ![]() ![]() 26 grudzien 2011 ostatnie farbowanie 13 luty 2012- rozwod z suszarka i prostownica! |
|
|
|
|
|
#45 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 5 038
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
wiesz co ma-li-na... prawdę powiedziawszy odebrałam twoją wypowiedź nieco jako "jesteś głupia, że się źle czujesz we własnej skórze, masz fajnego, pachnącego bobasa i twoje życie niech stanie na głowie bo twój fajny, pachnący bobas jest pępkiem świata i w związku z tym wszystko jest fajnie, a ty stwarzasz problemy tam, gdzie ich nie ma"
moim zdaniem autorka ma deprechę, bo nagle jej młode, pewnie jeszcze nieco beztroskie życie zostało brutalnie, bo w praktyce, sprowadzone do pieluch, szmaty i bycia panią domu. fajny związek z fajnym mężczyzną to dziś nieco "stare małżeństwo" z dzieckiem i wszystko w ogóle takie na super serio. choć żadna z nas tak tego nie widzi, to ona pewnie ma w głowie jedną myśl: rok - dwa temu wchodziłam w tamtą koszulkę i leciałam na imprezę, a dziś cały dzień lata ze szmatą, pieluchą i o zmieszczeniu się w stare portki mogę pomarzyć. moja mama po 1 ciąży miała depresję poporodową. mówiła o sobie jestem wielkim hipopotamem - przytyła wówczas z rozmiaru 34 do 36... (nigdy wcześniej nie miała jakiś problemów z odchudzaniem itp. ani jakimś obsesyjnym dbaniem o linię). autorka jest pewnie dla swojego bobasa fajną mamą i sprawdza się w tej roli, ale nie odmawiajmy jej w związku z tym, odrobiny egoizmu i choć namiastki oddechu od tego wszystkiego. małe dziecko to nie terrorysta, który nagle nie pozwala mamie na nic i przywiązuje ją do kołyski. może właśnie wyjście z domu na ten głupi aerobik czy basen (notabene świetny pomysł któraś z babek miała) będzie dla niej takim małym oddechem, a jednocześnie poprawi wygląd sylwetki, z której nie jest chwilowo zadowolona. co do związku - ona nie napisała, że go nie kocha, a że tak czuje. przeczucie, odczucie, to dla mnie nie to samo co 100% pewność. podjęłabym próbę uratowania tego związku, może się nie uda i wszystko się za chwilę rozleci - ale przynajmniej nie będzie się pytać przy okazji każdego pytania swojej córki kiedy tatuś ją odwiedzi, czy wtedy podjęła decyzję dobrą czy może złą. to, że w złości nabluzgali na siebie nieraz, no cóż - wstyd, ale jak kto prowadzi kłótnie w dużej mierze zależy od temperamentu. nie pochwalam wyzwisk absolutnie, ale bycie pod wpływem emocji ma to do siebie, że czasem puszczają nerwy i padają te najgorsze słowa, których nie mamy wcale na myśli.
__________________
Pożądanie zadowoli się każdą, byle jaką. Ale dusza pragnie tylko jednej - jedynej, wybranej. (H. Sakutaro) wróciłam
|
|
|
|
|
#46 |
|
Zadomowienie
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
Dzieki dziewczyny za rady ` wczoraj zakladalam ten watek w wielkim smutku i chwili załamania . Może troche przesadziłam z tym ,że go niee kocham bo jednak jakby tak bylo to bym sie nie zastanawiała nad niczym tylko zwiała. Dziękuje za wiele cennych rad i wskazówek!!! NIestety z praca tj tak tutaj ostatnio ,że cięzko ,a jak już jest to trzeba zostawac po godzinach
A naprawde cięzko by mi było zostawic dziecko na tyle czasu z opiekunką. Zwłaszcza ,że moje malenstwo do aniołkółw nie należy. Co do osob w moim otoczeniu to jest wiele ,ale więszość starszych i mających inne poglądy. Powiem Wam brakuje mi bardziej aktywnego życia ,ale niestety.... Z tż kłocimy sie owszem po kilka razy dziennie i nie mowie ,że jestem bez winy bo nieraz sama wybucham ,ale to dlatego ,że czasem mam dość .Jak prosze go by zmienił Mai pieluche on ucieka i tak jest we wszystkim . Nie moge powiedziec też ,że nic nie robi bo wieczorami zawsze ją kapie i przebiera do snu ,ale najgorsze jest to ,że czuje się taka niedoceniana i samotna on nie widzi tego ,że to jest rowniez ciężka praca ,a jaka przy tym niewdzięczna bo nikt tego nie docenia.... Co do basenu to byłam z Majunia kilka razy ,ale ona histerii tam dostaje chyba woida za bardzo chlorowana ,a do specjalnego dla niemowląt niestety nie mamy dostępu... Wiecie co mi chyba najbbardziej brakuje przyjaciolki ,ktora by mnie rozumiała bo wiadomo ,że facet to nie to samo... Bo to też nie jest tak ,że jakbym się uparła to by tż nie został z mała ,pewnie by i zostal ,ale jak dochodzi co do czego to samej mi się juz nie chce isc i tak w kolko ,sama sobie stwarzam chyba problemy. grapefrutka a skąd jestes dokladnie ???
__________________
Moja śliczna pszczółka Maja pszczółka I znowu odchudzanki ![]() 70,60...68,2.....66....64.....62....6 0 |
|
|
|
|
#47 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2006-01
Wiadomości: 2 286
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
Nie można wszystkiego przekreśla,porozmawiaj z nim ze chcesz żeby zmienił swoje zachowanie .Mi kilka razy tez zdawalo sie ze przy nim się marnuje,że go nie kocham albo on mnie nie kocha.To byly poprostu takie kryzysy ale widze ze teraz jest juz wszystko w porządku
__________________
|
|
|
|
|
#48 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 12 378
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
No wiadomo, kto nas zrozumie lepiej jak nie inna babeczka, która jak nikt inny potrafi się postawić w naszej sytuacji i doradzić a czasem tylko po prostu wysłuchać…. Też mam czasem takie momenty, że mam już tego wszystkiego dość i czuję się tutaj zupełnie sama, niby jesteśmy razem, ale mnie brakuje kogoś, z kim mogłabym pogadać tak jak można pogadać tylko z inną dziewczyną, choćby nawet poplotkować
Mnie mimo tego, że otacza spora grupa fajnych dziewczyn, na które mogę śmiało liczyć to jednak są momenty, że one nie mają czasu, bo wiadomo praca, zakupy, itp. Ostatnio doświadczyłam tego dość boleśnie, bo miałam nogę w gipsie i przez ostatnie dwa tygodnie w ogóle nie wychodziłam z domu a że mój TŻ pracuje od 9 do 18 od poniedziałku do soboty to zdarzało się, że całymi dniami siedziałam sama w domu nie mając nawet, do kogo buzi otworzyć, ileż można gadać do siebie? Tak wiec bobrze wiem jak to jest być zamkniętym w czterech ścianach z masą obowiązków, bo przecież trzeba posprzątać, zrobić pranie, ugotować obiad a to, choć wydaje się błahe jest czasochłonne i wyczerpujące. Dochodzi jeszcze do tego, wieczorem można usłyszeć, czemu jesteś zmęczona skoro siedziałaś w domu? A to mnie zawsze do szału doprowadza!! No, ale cóż jesteśmy już na tej wyspie, (która nawiasem mówiąc pomijając niektóre momenty i pogodę wcale nie jest taka zła ) to trzeba korzystać z tego faktu jak najlepiej, jak to mówimy z „moimi” dziewczynami: „My, najfajniejsze laski na tej wyspie musimy się trzymać razem!!” Aktualnie mieszkam w Nenagh, czyli niedaleko Limerick.Bardzo dobrze, że założyłaś ten wątek i podzieliłaś się problemem, bo jak wiadomo jak się to z siebie wyrzuci to zawsze jest lepiej, można spojrzeć na to z nieco innej strony i dostrzec pozytywy sytuacji, w jakiej się znajdujemy. To, że bezwątpienia go kochasz widać bardzo dobrze, to był taki chwilowy kryzys spowodowany przemęczeniem psychicznym i fizycznym, ale to minie na pewno i dasz sobie z tym rade, dacie rade razem! Zrób sobie jeden dzień bez sprzątania takiego dokładnego jak to ktoś już napisał na forum a wygospodarowany w ten sposób czas poświęć sobie, np. zrób sobie maseczkę tylko taką żeby córci nie wystraszyć, rozpyl sobie jakiś fajny olejek aromaterapeutyczny i postaraj się może przez chwilkę odprężyć może nawet chwilkę poleżeć jak mała utnie sobie południową drzemkę? Mnie zawsze zrobienie sobie takiego „domowego SPA” pomaga na wszystkie chwilowe kryzysy. Trzymam kciuki i wiem, że dasz sobie z tym rade i za jakiś być może bardzo krótki czas będziesz zadowolona z tego jak wyglądasz, jak się czujesz i z tego, że jesteście razem we trójkę. BUZIOLE!!
|
|
|
|
|
#49 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2007-10
Lokalizacja: shannon irlandia
Wiadomości: 1 466
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
Kasiamaja masz na pw moj numer, mieszkam blisko CIebie. moze jakas kawka??
__________________
trying so hard lots of things not to do |
|
|
|
|
#50 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 14 827
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
A ja bede pesymistką - skoro do teraz sie z tobą nie ozenił, raczej tego juz nie zrobi. Nieslubne dziecko już macie - nie ma zadnej motywacji do slubu.
Skończy sie pewnie na rozstaniu i alimentach.
__________________
https://wizaz.pl/forum/showthread.ph...story by Elfir *** Kiedy stwórca składał ten świat, miał mnóstwo znakomitych pomysłów, jednak uczynienie go zrozumiałym jakoś nie przyszło mu do głowy. T.Pratchett |
|
|
|
|
#52 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 14 827
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
Zmiania wbrew pozorom bardzo wiele - pod względem prawnym i majatkowym.
Ale głównie pisałam o tym, bo autorka watku na slub liczyła.
__________________
https://wizaz.pl/forum/showthread.ph...story by Elfir *** Kiedy stwórca składał ten świat, miał mnóstwo znakomitych pomysłów, jednak uczynienie go zrozumiałym jakoś nie przyszło mu do głowy. T.Pratchett |
|
|
|
|
#53 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 12 378
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
Przepraszam bardzo, ale jak można tak pisa ze, jeśli do tej pory się nie pobrali to się nie pobiorą i się rozstaną, bo już nie ma motywacji do ślubu??Wkurza mnie bardzo takie stereotypowe myślenie, że skoro już mają dziecko to od razu ślub, bo jak to wygląda i że dziecko nieślubne, co ludzie powiedzą itp.…. Ja mam gdzieś, co ludzie powiedzą, bo co by się nie zrobiło to i tak gadali, gadają i gadać będą i jeśli byłabym w takiej sytuacji to miałabym takie samo podejście.
Oooooo nie, jeśli ludzie mają się pobierać to, dlatego że tego chcą a nie, dlatego ze, co ludzie powiedzą. Według mnie, jeśli para się nie kocha i nie chce być ze sobą to dziecko nie stoi na przeszkodzie żeby się rozstali, wole żeby byli osobno, ale zachowywali się jak ludzie niż byli razem na siłę i dziecko musiało patrzyć na to jak się kłócą i jedno drugiemu wypomina, dlaczego MUSZĄ być razem. Małżeństwo to nie jest przymus nawet, jeśli jest dziecko.Może właśnie się pobiorą i ja wierze, że tak właśnie będzie tylko muszą oboje poukładać sobie życie, na razie dzieciątko jest małe, więc nie mają w głowie planowania całej tej szopki związanej ze ślubem itp. Mam nadzieje, że mój post jest czytelny, bo trochę mi ciśnienie skoczyło jak zawsze jak ktoś mi takie stereotypy wciska i od razu zakłada, że im się nie ułoży, bo jeszcze się nie pobrali. Ja jestem z moim TŻ 6,5 roku i tez jeszcze się nie pobraliśmy i jeszcze nie mamy żadnych planów, co do tego. Jest nam dobrze tak jak jest i żaden papierek ani tym bardziej wydanie kupy pasy na księdza i ta całą szopkę nie jest nam do szczęścia potrzebne. Takie jest zdanie nas obojga. Ja wiem, że ten papierek porządkuje sprawy majątkowe, ale ja mam dwie ręce, więc zarobić na siebie potrafię i jego pieniądze nie są mi do niczego potrzebne. |
|
|
|
|
#54 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 5 038
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
@ elfir - prawdę powiedziawszy argumentacja rodem z ciemnogrodu. niektórzy w momencie wpadki owszem chcą legalizować, ale co innego legalizacja, która była tematem, może nawet planem, a bobo ją przyspiesza, a co innego zwalanie wszystkiego na bogu ducha winnego dzieciaka.
pewien znajomy mojego ojca, dziś 56 letni pan, zawarł związek małżeński ze swoją konkubiną 3 miesiące temu. parą są od 33 lat, mają 2 dorosłych dzieci i troje wnuków. przez cały czas wspólne konto, wspólny dom, samochody zarejestrowane na obojga, wspólne wczasy i inwestycje, kredyt wzieli również jako para i nawet oboje się wpisali w książeczce zdrowia psa. ślub wzięli, bo zauważyli, że go nie mają. nie zmienił w ich związku zupełnie nic. choć w zasadzie, to owszem - był pretekstem do wykupienia podróży do nowej zelandii, którą zawsze chcieli zobaczyć.
__________________
Pożądanie zadowoli się każdą, byle jaką. Ale dusza pragnie tylko jednej - jedynej, wybranej. (H. Sakutaro) wróciłam
|
|
|
|
|
#55 |
|
Zadomowienie
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
graqpefrutka ,pani smith zgadzam się w 100 % ,ślub nic nie zmieni więc lepiej go wziąść jak oboje bedziemy na to gotowi
__________________
Moja śliczna pszczółka Maja pszczółka I znowu odchudzanki ![]() 70,60...68,2.....66....64.....62....6 0 |
|
|
|
|
#56 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-08
Lokalizacja: Katowice
Wiadomości: 300
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
ja tez jestem z nenagh
w każdym prawie związku zdażaja sie nieraz bardzo drastyczne sytuacje-znam kilka takch czy to przed czy też po slubie. rozmowa pomoże.ale wróc sie troche w czasie i przemysl co mogło sprawic że wasz związek przechodzi burze.ucieczka do mamy ?no niewiem. wiem jesteś młoda kobitka-obowiązki z dala od rodziny daje troche popalić ale musisz wyciagnąc reke do niego i spróbować naprawic wasze stosunki.mama, rodzina to w ostateczności .tak mysle. miałam kryzys i minął. Edytowane przez joanna1978 Czas edycji: 2008-11-18 o 00:05 |
|
|
|
|
#57 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: wyspy
Wiadomości: 282
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#58 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-09
Wiadomości: 3 965
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
Nie wiem, czy jakieś terapie pomogą (zależy, na jakiego terapeutę się trafi..). Zakupy na pewno nie.. Wiem jedno - na to, jacy jesteśmy w związku, bardzo wpływa nasza samoocena, samopoczucie tak ogólnie. To jest takie błędne koło - jest mi źle - nie jestem w tym związku taką, jaką chciałabym być (a czuję, że gdzieś tam w głębi jestem) - związek jest słaby - to sprawia, że czuję się jeszcze gorzej... Itd.
Nie wiem, jak wam się właściwie układa, czy to kwestia kryzysu, czy lepiej się już pakować. W każdym razie - masz DOPIERO 22 lata. WSZYSTKO PRZED TOBĄ. Ludzie zaczynają "nowe" życie w wieku 40-50 lat, więc ty możesz na pewno. Masz dziecko - ok, widać, tak miało być. Ad. tej atrakcyjności, niezadowolenia z życia - na pewno masz jakiś obraz siebie - jaką jesteś gdzieś tam pod tymi wszystkimi kompleksami, zahamowaniami. Wiesz, jak chciałabyś żyć (jeśli nie, to przemyśl kwestię) - i po prostu zacznij to realizować. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Może będzie trzeba odważyć się na b. poważny krok. W każdym razie ten wysiłek ci się opłaci właśnie po to, żeby nie mówić w wieku 70 lat, iż zmarnowałaś sobie życie - bo wtedy będzie to prawda.. Zero litości dla siebie - żadnych wymówek, że teraz to już za późno, nie ma czasu, nie wypada mi, za dużo w coś tam zainwestowałam - nie. To co mamy w życiu (większość) i z życia jest konsekwencją naszych wyborów. Ty możesz jeszcze wszystko zmienić - kwestia tylko, czy naprawdę tego chcesz.. (Wiem, że to się łatwo tak gada, a trudniej zrealizować, ale nie masz wyjścia - musisz, albo będziesz tkwiła w takim marazmie i obudzisz się, jak będzie za późno.. Wszystko można - sama sporo przeszłam i daję ci na to moje słowo honoru. A ad. zmian - "Kto się nie zmienia - ten ginie" )
__________________
|
|
|
|
|
#59 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2006-01
Wiadomości: 23
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
ja tez mam tak samo... wyjechalam do niemiec z milosci do chlopaka, zostawilam rodzine, przyjaciol, urodzilam coreczke, teraz ma prawie 8 miesiecy... maz caly dzien w pracy, ja caly dzien z mala... nie mam do kogo sie odezwac, z kim spotkac, mam tu dwie kolezanki ale daleko... zostaje tesciowa, za ktora nie przepadam i przy ktorej doluje sie jeszcze bardziej, codziennie porzadki, obiad, spacerek do sklepu itp., moja corcia jest kochaniutka ale wszedzie jej pelno, rozpiera ja energia... zajmuje mi caly dzien a tu maz z pracy przychodzi z pretensjami ze balagan w pokoju, pranie nie powieszone, a kiedy prosze zeby sie nia chwile zajal to jest zmeczony bo caly dzien pracowal itd. ogarnia mnie dzika furia, klocimy sie o wszystko, ja jestem nerwowa, wyzywamy sie, ja zaluje, ze tu przyjechalam, ze jestem z nim, w tych chwilach zalamania zastanawiam sie czy go kocham, czy bylo warto, czy nie zmarnowalam zycia, nie chce mi sie rano wstawac z lozka, na nic energi, mam ochote rzucic wszystko i wrocic do rodzicow...
ale wiem, ze to wina calej tej sytuacji... ze powinnam cos z soba zrobic, miec czas dla siebie, zaczac cos robic w zyciu, jakis kurs, praca... taka codzienna monotonia doluje, chociaz dziecko jest najwiekszym skarbem kobiety... wine zrzuca sie na faceta, to fakt, ze facet tego nie rozumie, nie docenia, nie uwaza tego siedzenia z dzieckiem za prace i to denerwuje najbardziej, ale kiedy mam lepsze dni widze ze moj maz jest dobry, jest kochanym ojcem, swiata poza mala nie widzi, potrafi przewijac, karmic, kapac, bawic sie... dla mnie, poza tymi wpadkami kiedy mowi mi ze ja przeciez caly dzien nic nie robie, tez nie jest zly... no i kocham go. Faceci tak maja, ze kobiet nie rozumieja, nie zmienimy tego chociaz bysmy nie wiem jak sie staraly... wiec zycze i autorce i mi samej by udalo sie nam wziac w garsc, zmienic to przytlaczajace zycie w cos pieknego, optymistycznego... bysmy nie pograzaly sie dluzej w depresji, nie dolowaly, uwiezyly w siebie... nie ogladaly sie na facetow, oni maja inny tok myslenia... tylko w ten sposob moze byc dobrze, powodzenia |
|
|
|
|
#60 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-11
Wiadomości: 31
|
Dot.: Zmarnowałam życie???
po pierwsze - rozmowa. powiedz TŻ co czujesz! powiedz mu wszystko! nie musisz mowic dlugo wystarczy "przepraszam, ze nie jestem ostatnio nastawiona na czulosci, ze czesto jestem przeciwko Tobie tak samo jak Ty przeciwko mnie. ale nienawidze sie siebie czuje sie gruba brzydla nieatrakcyjna i pieszczac sie z Toba czulabym sie obrzydliwie i wstydzilabym sie. i czuje, ze ostatnio traktujemy sie jak wrogow, a nie jak kochajaca pare majaca cudowne sliczne madre dzieciatko" uwierz, ze to wystarczy. a jak kolejny raz bedziecie sie klocic... po prostu zaslon mu usta dlonia i przytul go. wierz mi, zaniemowi i tez przytuli. i to bedzie najpiekniejsze co mozecie zrobic. wyjdzcie czasem z dzieciatkiem na plac zabaw na spacer cieszcie sie soba i nim! myslisz o jakims sporcie ale martwisz sie o dziecko... a co powiesz na basen? to obecnie bardzo modne i przydatne! rodzice zabieraja na zajecia w wodzie nawet niemowleta! dziecko bedzie mialo super zabawe i na dodatek zadbasz juz za wczasu o jego prawidlowy rozwoj woda wspaniale dziala na kregoslup i prawidlowa postawe dziecka, a dla Ciebie to bedzie fantastyczne cwiczenie! a moze wyjedzcie gdzies na weekend z TZ i dzieciatkiem? gdzies za miasto, nad wode, w gory?
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 22:19.











też jestem na tej wyspie (tak na marginesie wcale nie tak daleko od Ciebie <przytul> ) i od jakiegoś czasu zastanawiam się czy decyzja o przyjeździe tutaj nie była błędem. Z moim TŻ jestem ponad 6 lat i od roku mieszkamy tu razem. W kraju widywaliśmy sie bardzo często i układało się między nami bardzo dobrze a od kiedy mieszkamy razem zdarzyło nam sie parę razy tak konkretnie pokłócić łącznie z powiedzeniem sobie kilku dość bolesnych słów, co wcześniej nam sie nigdy nie zdarzało. Wiem, że to zabrzmi dość dziwnie, ale to w zupełności normalne, że od czasu do czasu para się kłóci. Dzieje się tak z tego ze wzgledu, że przebywa ze sobą 24/h i sie do siebie "dopasowuje", "dociera". Zdaje sobie z tego sprawę, że Tobie jest dużo ciężej z tego względu, że zajmujesz się dzieciaczkiem i z tego, co wnioskuje z Twojego posta jesteś z tym wszystkim sama. Ja wcale nie zamierzam obrzucić bluzgami Twojego TŻ, bo to tez nie jego wina, że się tak zachowuje. Prawdopodobnie pracuje całymi dniami żeby wam, KOBIETOM JEGO ŻYCIA niczego nie brakowało, bo skoro Ty zajmujesz sie dzieciaczkiem to on za swoje główne zadanie postawił sobie zarobić i utrzymać rodzinkę i to mu się chwali. Z drugiej strony jednak nie powinien się skupiać tylko na pracy, bo Ty też potrzebujesz jego wsparcia, ale czy sama mu go dajesz? Wiem, że oboje jesteście zmęczeni, ale wieczorem, kiedy dzidzia śpi postarajcie się, chociaż chwilkę spędzić razem. Nie mówię tutaj o tym, że ty w kuchni a on w salonie na fotelu przed TV. Usiądźcie razem na kanapie czy łóżku tak żeby nikt wam nie przeszkodził, włączcie jakąś muzykę, którą oboje lubicie, która pomoże się wam odprężyć. Wcale nie musicie rozmawiać, ja bym nawet wam doradzała nic nie mówić, tylko posiedzieć tak bez słowa wsłuchując się w muzykę i spróbować docenić to, że jesteście razem, tak po prostu bez poczucia, że musicie coś zrobić albo coś powiedzieć. Zapomnijcie na chwile o tym, co was otacza, to wszystko w danym momencie nie ma znaczenia, ważne jest tylko to, że spędzacie tą chwilę razem. Jak spędzicie tak za sobą 10-15 min domyślam się ze oboje będziecie się czuć lepiej. Wierze w to, że oboje się kochacie i to bardzo mocno tylko chwilowo jesteś zbyt zmęczona i nastawiona na złe myśli żeby to dostrzec. Ja jednak widzę, że miedzy wami jest coś naprawdę mocnego skoro zdecydowaliście się razem wyjechać i mieszkacie razem już jakiś czas, bo gdyby tak nie było to już dawno wróciłabyś do domu, do rodziców. Wydaje mi się, że zanim urodziłaś wszystko było porządku teraz się trochę skomplikowało, bo doszło więcej obowiązków no i dołączyła do was mała istotka, która dla was obojga jest najważniejsza. No to tyle chyba, co chciałam Ci „powiedzieć”. Wierze bardzo mocna, że wam się uda odbudować, dostrzec to, co was łączy i stworzycie wspaniała kochającą się rodzinkę. Czasem wystarczy tylko troszkę odpuścić i pobyć ze sobą tak po prostu a na rozmowy i wyjaśnienia jeszcze będzie czas, na początek przypomnijcie sobie, co to znaczy cieszyć się swoim towarzystwem. Może trochę chaotycznie, ale mam nadzieję, że choć troszkę Ci pomogłam. Trzymaj się mocno a będzie dobrze, bo widzę, że bardzo chcesz coś zmienić, chcesz żeby było dobrze, a jak cos to się spotkamy i postaram się dać Ci tego przysłowiowego „kopa na rozpęd”, o którym pisała pani_smith. BUZIOLE!!
O, naiwności...








Mnie mimo tego, że otacza spora grupa fajnych dziewczyn, na które mogę śmiało liczyć to jednak są momenty, że one nie mają czasu, bo wiadomo praca, zakupy, itp. Ostatnio doświadczyłam tego dość boleśnie, bo miałam nogę w gipsie i przez ostatnie dwa tygodnie w ogóle nie wychodziłam z domu a że mój TŻ pracuje od 9 do 18 od poniedziałku do soboty to zdarzało się, że całymi dniami siedziałam sama w domu nie mając nawet, do kogo buzi otworzyć, ileż można gadać do siebie?
)

