Dda - Strona 151 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-06-02, 15:03   #4501
eyeonfire
Raczkowanie
 
Avatar eyeonfire
 
Zarejestrowany: 2011-08
Wiadomości: 106
Dot.: Dda

Czy mozna sie dolaczyc?
pozdrawiam Was wszystkie !

Edytowane przez eyeonfire
Czas edycji: 2013-04-02 o 11:57
eyeonfire jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-06, 19:29   #4502
Frutti
Zakorzenienie
 
Avatar Frutti
 
Zarejestrowany: 2008-04
Lokalizacja: znienacka
Wiadomości: 12 553
Dot.: Dda

Też dołączę. Tylko u mnie nie jest aż tak "lekko".
Tak bardzo trudno mi o tym mówić
__________________
Frutti jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-06, 20:42   #4503
ulicznica
Zakorzenienie
 
Avatar ulicznica
 
Zarejestrowany: 2008-04
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 6 071
Send a message via Skype™ to ulicznica
Dot.: Dda

Hej dziewczyny

Cytat:
Napisane przez ja_goodka Pokaż wiadomość
Też jestem DDA.
Oto moja historia:
Jak byłam mała rodzice nie pili. Ale od zawsze się kłócili. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek ze sobą normalnie rozmawiali, a ja i brat byliśmy w to wciągani (miałam jakieś 5 lat, jak matka pierwszy raz wspomniała o rozwodzie - powiedziała, że będę musiała zdecydować w kim chcę mieszkać, do rozwodu nie doszło, chociaż teraz wiem, że byłoby lepiej gdyby doszło). Matkę zawsze wszystko denerwowało, bałagan (tzn np firanka nie dosunięta do samej ściany tylko 30 cm od niej), za głośno włączone radio... Jako nastolatka miałam kilka prób ucieczki z domu. Byłam oskarżana przez matkę o kradzieże, o ćpanie i picie, o ciążę (byłam dziewicą, spóźniał mi się okres, bałam się, że coś nie tak ze mną). Zbierało się nie tylko mi, także ojcu i bratu. Matka zawsze znalazła coś, żeby się czepić.
Nie pamiętam kiedy ojciec zaczął pić. Początkowo było to jedno czy dwa piwka od czasu do czasu, potem codziennie. Kilka razy zdarzyło mu się upić (tak do lusterka). Nie robił nigdy awantur, więc jakoś nie uważałam tego za tak duży problem. Potem odszedł na emeryturę. Już nie musiał czekać aż skończy pracę, żeby wypić. Byłam wtedy na 1. roku studiów, mieszkałam w innym mieście. W domu bywałam tylko na weekendy, nie widziałam wszystkiego. Ale widziałam, że pierwsze piwo pije już przed śniadaniem, koło 7 rano. Bałam się z nim porozmawiać, chociaż zawsze mieliśmy dobry kontakt. Bałam się, że się na mnie wkurzy, a potrzebowałam chociaż jednego rodzica (moje kontakty z matką były wtedy nadal tragiczne). Wiedziałam, że coraz więcej pije, ale często ze mną rozmawiał, jaka jest straszna atmosfera w domu, jak matce nic nie pasuje, że ciągle robi awantury. Myślałam - musi jakoś odreagować.
Oczy otworzyły mi się na moim własnym ślubie. Chciałam, zeby ojciec poprowadził mnie do ołtarza. Skończyło się na tym, ze ja prowadziłam jego. Prosiłam, żeby nie pił. Twierdził, że musi rozładować nerwy. Moje wesele, godzina 20 - ojciec tak pijany, że musi się położyć. Ulga - nie przyniesie mi więcej wstydu. Akurat, godz 22, podziękowania dla rodziców (matka obudziła ojca tuż przed), reszta rodziców stoi na środku sali, wszyscy czekają a ojciec z wujkiem wznoszą kolejne toasty...
Po weselu chciałam mu powiedzieć jak się czułam, jeszcze nie zaczełam, a ten już wkurzył się, powiedział, że on się po prostu dobrze bawił i wyszedł z pokoju.
Jakiś czas później, po kilku kolejnych jego numerach stwierdziłam, ze nie wytrzymam już tego więcej. Powiedziałam mu, że ma problem z alkoholem, że jak pójdzie na terapię do zrobię wszystko, żeby mu pomóc, ale w innym razie nie chcę z nim rozmawiać.
Mineło pół roku. Dalej się do siebie nie odzywamy, jak przyjeżdżam do domu nie mogę na niego patrzeć. Strasznie bolało, ze wybrał butelkę zamiast mnie.
Przez picie zaczął mieć problemy ze zdrowiem. Ostatnio poszedł do szpitala na drobny zabieg, nie wytrzymał jednego dnia. Wieczorem chciał uciekać z oddziału, do sklepu, po piwo. Wysłali go do psychiatryka, na tydzień. Wczoraj zadzwoniła matka i opowiedziała mi wszystko ze szczegółami, jak się awanturował, jak chcieli go przypinać pasami...
Od tej pory chodzę jak we śnie. NIe mogę się na niczym skupić. Robię sobie dwie herbaty, bo zapominam, ze już jedną zrobiłam 5 minut temu. Próbowałam wczoraj powiedzieć o wszystkim mężowi, ale nie mogę. Po prostu zablokowałam się...
Trochę mi pomogło wygadanie się tutaj, jednak zaczynam myśleć nad jakąś terapią indywidualną...
To nie Ty powinnaś czuć się odpowiedzialna za rodziców, tylko oni za Ciebie.. rozumiem Cię, ale nie uleczysz żadnego z nich, jeśli oni sami sobie nie pomogą. Są dorosłymi ludźmi, (nie) wiedzą co robią, ale to nie jest Twoje życie, nie Twoje decyzje...
Twoja mama manipuluje Tobą, próbuje w to wciągać, uważa wręcz, że skoro jesteś częścią rodziny, to masz obowiązek słuchać jej żalów, pocieszać ją, tylko komuś tutaj pomyliły się role - to nie Ty masz być tą dorosłą, rozsądną i odpowiedzialną, tylko oni oboje.
Jesteś już dorosła, więc powinnaś dbać przede wszystkim o siebie, zostać, jak to mówi moja terapeutka - rodzicem dla samej siebie, zaopiekować się wreszcie sobą, zamiast całym światem.
Terapia to bardzo dobry pomysł, na pewno lepszy, niż branie udziału w tej całej patologii.

A co u mnie... dawno nie pisałam.
Chcę się wyprowadzić, w październiku / listopadzie, ale bardziej realne będzie to pewnie wiosną przyszłego roku. Matka i siostra jeszcze nic nie wiedzą o moich planach, rok temu moja siostra była bardzo przeciwna (nie miałam ani pomysłu gdzie, ani pieniędzy, ani perspektyw ), poza tym "mama się starzeje" - dziwne, że ona o tym nie myślała, w wieku 18 lat uciekając z domu...
Niby mama obecnie prawie nie pije (zdarzają jej się jednak po 2 piwa, tak jak dziś, po 3 nie ma o czym z nią gadać, a ostatnio wróciła do domu w stanie nienadającym się do niczego - musiałam ją targać na 4 piętro, wstyd przed sąsiadami, itd.), ale ciągle ten dom ciągnie się za mną, ciągle wszystko przypomina mi o tym, co się tu działo, i nie mogę już patrzeć na te same od lat odrapane ściany, muszę się od tego oderwać fizycznie, czuję, że fizyczna wyprowadzka wpłynie na psychiczną stronę moich relacji z mamą, których właściwie prawie że nie ma, nie czuję więzi, a to co nazywałam do tej pory więzią, było współuzależnieniem. I na mnie - pozytywnie.

W domu pił ojciec, później również matka, bo nie chciała, żeby upijał się sam do nieprzytomności, więc mu "pomagała", albo jak najszybciej spijała i kładła spać, byle było cicho. Nadal mam jej to za złe, ale pałę przegięła totalnie ostatnio, wracając w takim stanie, kiedy wydawać mi się zaczynało, że wszystko zmierza ku lepszemu... Nie mogę wiecznie za nią odpowiadać, nie umiem stać się na starość kimś w rodzaju jej rodzica, skoro sama nigdy nie miałam możliwości być dzieckiem - byłam nadmiernie poważną, obowiązkową, zaradną i grzeczną dziewczynką, która dawała sobie ze wszystkim radę, izolowała się od wszystkiego i nigdy nie popadła w złe towarzystwo, a w domu praktycznie byłam "duchem", byłam niewidzialna - był taki czas, kiedy nikt by się mną nie zainteresował nawet, gdybym skoczyła z okna, wiele razy chciałam, żeby ktoś przyszedł i zabrał mnie do domu dziecka, groziłam, że się zabiję, a potem że zrobię krzywdę ojcu - myślę, że gdybym tam spędziła dzieciństwo, to byłoby ono o wiele lepsze niż we własnym domu.
Nienawidziłam obojga za to, że trzymają razem sojusz "przeciwko" mnie, i za to, że byłam dla nich tylko gębą do wyżywienia i niczym więcej.
Ojciec nie żyje od 5 lat, dostał to na co sobie zapracował.
Matka nadal jest współuzależniona, możliwe nawet, że ma jakieś depresyjne stany, zostanie (niedługo mam nadzieję), sama z kotem - starsi ludzie nie zmieniają się tak łatwo, tylko ja sama mogę się obecnie zmienić. Zaakceptowałam to i poddałam się, teraz muszę poznać siebie, wydobyć się z tych warstw, które mnie otaczają i rozeznać w samej sobie - co jest we mnie prawdziwe i warte rozwijania, a co szkodliwe i nabyte.

Chcę zacząć robić coś dla siebie i się wyrwać, ale nie wiem, jak moja matka to przyjmie - pewnie w nagrodę za podjęcie próby własnego życia zostanę niewdzięczną córką... Nasze stosunki po śmierci ojca opierały się do tej pory na wzajemnym niewchodzeniu sobie w drogę i pokojowej współegzystencji bez wzajemnego wnikania w życie osobiste, uczucia itp. sprawy, więc w sumie nie wiem, jaka będzie reakcja.
Po tylu latach rewanż z mojej strony za kiepskie traktowanie
Boję się trochę, że ona tego nie udźwignie i się rozpije jak się wyniosę, i chciałabym mieć do tego jakiś dystans - niby wiem, że ona jest zdecydowanie bardziej dorosła niż ja i odpowiada sama za siebie, ale boję się, że wraz z moim zniknięciem zniknie też ostatnia przeszkoda do tego, żeby dzień po dniu znowu zacząć się niszczyć na całego.

Aha - oni nic nie zrozumieją i nie ma się co łudzić - tacy ludzie uważają, że to oni mają rację, a cały świat myli się w ich ocenie, i w ogóle lepiej się przyczepić do córki, która chce dobrze, niż przyznać, że ma się problem - alkohol przytępia umiejętność samokrytyki, daje poczucie zaiebistości. Nie da się nic zrobić na siłę, ale zawsze warto walczyć o siebie, jako produkt pochodny, "uboczny" takiego domu, do naprawienia.
__________________
CZERWCOWE NOWOŚCI KOSMETYCZNE

KSIĄŻKOWE NOWOŚCI W WĄTKU - KLIK!

Biżu i ciuchy M, L, XL

"Bo gdy Bóg zamyka drzwi, otwiera okno..."

Edytowane przez ulicznica
Czas edycji: 2012-06-06 o 20:49
ulicznica jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 09:57   #4504
Cherry Blossom Girl
nyan nyan ^^
 
Avatar Cherry Blossom Girl
 
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 2 956
Dot.: Dda

Ulicznica, bardzo trafnie ujęłaś to, o czym sama myślę. Za rok wraz z TŻ kończymy studia, TŻ myśli o znalezieniu pracy w mieście dwie godziny drogi od naszego, no i tam rozpocząć w końcu wspólne życie ze mną. Pomimo, że studiuję poza miastem rodzinnym i teoretycznie mama nawykła do samotnego mieszkania, to teraz bywam często w domu. No i okropnie boję się, że wróci do uzależnienia gdy wyjadę. Z jednej strony ciągnie mnie do życia w większym mieście, a z drugiej czuję się przywiązana do domu i ogarnia mnie strach o mamę. Dlatego na razie nie mówię o tym głośno. Jednak zarówno Ty i ja wiemy, że dla takich osób jak my to doskonałe wyjście. Bardzo Ci współczuję sytuacji w domu, jesteś bardzo silną osobą
Cherry Blossom Girl jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 18:38   #4505
ulicznica
Zakorzenienie
 
Avatar ulicznica
 
Zarejestrowany: 2008-04
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 6 071
Send a message via Skype™ to ulicznica
Dot.: Dda

Oj tam, wszystkie jako DDA jesteśmy silne - bo mimo wszystko dajemy sobie radę. Niedawanie sobie rady to byłoby niszczenie samych siebie. Po części żyłam tak właśnie, z dnia na dzień, bez celów i marzeń, w takiej stagnacji, odpowiadając tylko na akcję, nie inicjując samodzielnie niczego - więc w pewnym sensie też się niszczyłam - przez lata stojąc w miejscu, zamiast się rozwijać. Paraliżowały mnie kwestie pt. "ktoś może się dowiedzieć" (podczas rozmów ze znajomymi), "nie mogę nikogo zaprosić, bo ojciec pije", "nie zaproszę nikogo, bo się wstydzę".

Oprócz tego, że od zawsze musiałam jakoś sama o siebie dbać i się troszczyć, miałam silne poczucie tego, że muszę to jakoś przetrzymać - ale nawet nie chcę myśleć, co by było gdyby ojciec żył nadal, jaką byłabym osobą, skoro jeszcze 3-4 lata temu byłam kompletnie stłamszona i bałam się być po prostu sobą.
Nadal mam czasem poczucie, że do nikogo nie pasuję, mam momenty niepewności, a rzeczy, które robię, są dla innych niewiele warte, więc nie warto robić czegokolwiek - lepiej schować się w czterech ścianach, odizolować, ale na szczęście już coraz rzadziej.

Co do mamy, to nadal mimo wszystko, traktuję ją jak jajko, któremu nie można zrobić "krzywdy". Piszę w cudzysłowie, bo wyprowadzka to normalna sprawa, która tutaj urasta do rangi SUPERTAJNEGO ;] planu na najbliższe pół roku.
Zdaję sobie sprawę z tego, że to jest na głowie postawione, ale po ostatniej sytuacji, kiedy musiałam ją holować do domu, jestem na pewno bliżej niż dalej tej decyzji.
__________________
CZERWCOWE NOWOŚCI KOSMETYCZNE

KSIĄŻKOWE NOWOŚCI W WĄTKU - KLIK!

Biżu i ciuchy M, L, XL

"Bo gdy Bóg zamyka drzwi, otwiera okno..."
ulicznica jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-19, 07:49   #4506
aaanuuusiaaa
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 137
Dot.: Dda

Witam, przepraszam, że tak nagle wpadam nie wiedząc nawet czy właściwy dział, ale mam pytanie: czy da się coś zrobić przez odległość, jakoś wpłynąć na dda aby trzymał się z daleka od alkoholu?
Nie wiem w sumie czy dda określa się każdego kto miał rodzica alkoholika czy tylko psychologicznie po pewnych zachowaniach, ale martwi mnie przyjaciółka za granicą, która chyba zaczęła wpadać w depresję...
"Wiekszy problem jest taki,
ze "wypralam sie z wlasnych uczuc". Nie potrafie juz tak do konca
nikogo kochac, wspolczuc i sie cieszyc. Chyba stworzylam sobie swoj
wlasny swiat i to w nim sie zamykam, bo nie ma sensu sie
uzewnetrzniac. Jak mi zycie pokazalo nie przynosi to nic dobrego.
Jesli chcesz utrzymywac dalej kontakt to sie ciesze, musisz sie jednak
uzbroic w cierpliwosc jesli chodzi o odpisywanie bo pracuje w kilku
miejscach co w sumie daje caly etat (a legalnie moge tylko na pol) do
tego mam szkole i obowiazki w domu. O przyjemnosciach zaczynam
zapominac i chyba powoli wpadam w alkoholizm ale szczezrze jest mi juz
wszystko jedno. Whiskey z cola i lodem dobrze wplywa na moje zszarpane nerwy i smutki..."
Nie wiem jak rozmawiać z dda skutecznie, czy odniesienie do ojca czy chce byc taka jak on to dobry pomysł? Co ja mam jej napisać by ją wesprzeć i żeby sie nie wpakowała w nałóg...?
__________________
"Pozwolić innym na niedoskonałość, dostrzegając tą niedoskonałość w sobie zamiast się jej wypierać i udawać kogoś innego, za wszelką cenę starając się aby maska stała się prawdziwą twarzą."
aaanuuusiaaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-19, 20:49   #4507
oh_my_dreams
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 3
Dot.: Dda

Witam,
Zdaję sobie sprawę, że wątek jest już dosyć stary, ale trafiłam na niego, poczytałam i uznałam, że może warto napisać rzeczy, które leżą na sercu od dawna, a których nikomu nie potrafię powiedzieć.
Nie wiem, czy jestem DDA, ale wydaje mi się, że tak i nawet zbierałam się kilka razy na jakąś terapię, w końcu na żadną nie docierając... Muszę krótko streścić moją historię, bo choć jest podobna do wielu opisywanych tutaj, to jednak niektóre elementy są istotne dla przekazu, jaki z tego wszystkiego wynika. U mnie problem alkoholizmu ojca przewijał się przez całe dzieciństwo do lat dziewiętnastu. Ojciec nas nie bił, ale przerażał mnie odkąd pamiętam, bo krzyczał, rzucał rzeczami, trzaskał drzwiami i różne takie. Zawsze się bałam, że lada chwila a coś komuś zrobi. Ale najgorszy ze wszystkiego był jego krzyk i kłótnie z mamą. Niby można się było do tego przyzwyczaić - do jego zapitego wzroku i kroku, do awantur i szarpanin, do ciągłego stresu czy dziś przyjdzie pijany- ale w jego przypadku choroba alkoholowa zmieniała tez jego samego. Pamiętam, choć słabo, że jak byliśmy bardzo mali(ja i moje rodzeństwo), to był weselszy, czulszy, normalny, po prostu był tatą. Ale takich wspomnień mam może kilka. Potem już widziałam w nim tylko osobę, którą trzeba szanować, ale która zamienia życie moje i mojej rodziny w piekło. Z czasem nawet na trzeźwo był szorstki, apodyktyczny, nie dało się z nim dogadać. Był taki okres w moim życiu, że zajmowałam się domem i obsługiwaniem ojca(bo inaczej tego nie można nazwać). Rzadko usłyszałam słowo aprobaty, często za to wyrzuty i pretensje, często o rzeczy na które nie miałam żadnego wpływu, teraz gdy musiał się wyładować, a nie miał z kim urządzić awantury, padało na mnie. Przy tym w sumie oszukiwał nas wszystkich, bo przepijał większość pensji a potem ja nie miałam nawet za co kupić chleba. Mam kilka takich gorzkich wspomnień, jak moje urodziny, albo dzień imprezy na którą długo czekałam, kiedy doprowadzał mnie do szaleństwa i myślałam o samobójstwie. W stosunkowo krótkim czasie doprowadził się do takiego stanu, że organizm już wysiadał - na przykład nie przeszkadzało mu w ogóle że jest minus ileś tam stopni w zimie i nie palił w piecu rano, tak, że jak wstawałam rano to jak najszybciej zbierałam się do szkoły, bo było tak zimno, że w domu nie dało się wytrzymać. Mogłabym sama palić rano, ale nie chciałam- bo przecież cały czas brakowało kasy, a węgiel kosztuje. To jest tylko kilka przykładów dla uświadomienia co ta choroba robi z człowiekiem. A zakończenie jest przewidywalne - ojciec dostał wylewu, w sumie nie wiadomo dokładnie czy to była jedyna przyczyna śmierci, bo zapił się na śmierć, przyszedł wtedy późno w nocy i był w takim stanie, że nawet nie chciałam na niego patrzeć, poszłam szybko do siebie spać, płacząc w poduszkę, i po raz kolejny zadając sobie(i Bogu, w którego zaczynałam poważnie wątpić) pytanie dlaczego to piekło nie może się skończyć. To straszne, ale na drugi dzień się skończyło - i chociaż w moich wewnętrznych wyrzutach nie miałam na myśli jego śmierci, to do dziś się częściowo za to obwiniam, bo byłam tej nocy w domu. I po prostu uciekłam do siebie, jak zawsze kiedy się zapił.
Przepraszam, że tak długo to opisywałam, ale wszystko to staje mi teraz przed oczami i naprawdę ciężko ominąć pewne rzeczy, bo na beznadzieję sytuacji składało się wiele czynników. W sumie mam tez trochę nadzieję, że ktoś, kto przeżywa teraz podobne rzeczy, być może wyciągnie z tego co piszę jakąś naukę, może zmusi swojego bliskiego do walki z nałogiem, bo ja wiem... W każdym razie teraz, z perspektywy czasu widzę, że ojciec nie dał sobie pomóc, a co więcej zniechęcił nas skutecznie do pomocy sobie. W tym czasie przed śmiercią był mi już tak obcy, że z dużym wstrząsem zdałam sobie sprawę, gdy dotknęłam go na pogrzebie, że dotknęłam go w ogóle pierwszy raz od bardzo dawna. Pamiętam, że wcześniej miałam dreszcze, dziwnie się czułam, nawet gdy przypadkowo zetknęłam się z nim dłońmi w kuchni czy gdzieś - po prostu stał się dla mnie obcy. I to mnie przeraża. Nie doprowadźcie do tego, albo raczej - nie pozwólcie swoim bliskim na doprowadzenie się do takiego stanu, nawet jeżeli ktoś uważa, że panuje nad problemem - to tylko zamyka się w swojej skorupie i zatacza to błędne koło, jak mój ojciec.

To takie moje podzielenie się doświadczeniem. A teraz, czytając sporo powyższych postów, zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy faktycznie nie mam "symptomów" DDA. Choćby taki drobiazg; znajoma ostatnio zwróciła mi uwagę na to, że nigdy nie płaczę. I uświadomiłam sobie, że faktycznie. A wiecie kiedy płaczę, jeśli już w końcu się to zdarzy; otóż, patrząc wstecz zauważyłam że chce mi się ryczeć tylko wtedy, kiedy ktoś skrytykuje mnie,nawet delikatnie, słowami - lub kiedy zarzuci, że stać mnie na więcej, a mało z siebie daję. I to nie muszą być ostre słowa, bo ja nawet pomiędzy słowami potrafię znaleźć dowód mojej winy. Bardzo uważam ze słowami i właściwie nikomu do końca nie ufam, chociaż w kontaktach towarzyskich jestem normalne(ewentualnie uważana za nieco skrytą). Zastanawia mnie tez jeszcze jedna moja cecha- zawsze myślałam że to kwestia charakteru, a teraz już nie wiem czy i nie wpływu przeszłości- że wiecznie wysłuchuję cudzych problemów, doradzam, ludzie, nawet nie znając mnie zbyt dobrze, mówią mi swoje sekrety, podczas gdy sama nie odwdzięczam się tym samym. Jestem czymś w rodzaju spowiednika dla nich(?), wiedzą też, że mogą mi wszystko powiedzieć bezpiecznie. A ja chłonę i chłonę to wszystko aż mam głowę pełną różnych informacji i zachowuję je dla siebie nawet jeżeli ktoś zasłużył sobie czymś wręcz przeciwnym wobec mnie. Jestem też mediatorem, choć zawsze każda z dwóch stron(konfliktu) uważa, że ma mnie po swojej stronie. I to wszystko mi nie przeszkadza, lubię wysłuchiwać ludzi i cieszy mnie, że darzą mnie zaufaniem, ale czasem czuję się zmęczona tym, że sama nie potrafię, nawet mając osobę godną zaufania, powiedzieć jej wszystkiego, bo nie chcę zawracać komuś głowy głupimi problemikami.
Myślicie, że to może być spowodowane podłożem DDA?
Dodam tylko, że nie byłam nigdy w poważnym związku, bo najpierw dosyć wcześnie uznałam, że miłość w bardzo młodym wieku i tak nie ma przyszłości, a potem, gdy już stwierdziłam, że jestem gotowa się zakochać, to albo podobali mi się faceci, których ja niezbyt interesowałam, albo na odwrót. Muszę też przyznać, że mam duże problemy z zarejestrowaniem, że ktoś mnie podrywa - analizuję zachowania aż w końcu dochodzę do wniosku, że wszystkie one są czysto koleżeńskie, po czym po jakimś okresie czasu dowiaduję się, że ktoś do mnie "podbijał". Zaczynam się naprawdę zastanawiać, dlaczego taka jestem i co właściwie we mnie takiego jest, że nie mogę się zakochać z wzajemnością.
Pozdrawiam wszystkie użytkowniczki forum i przepraszam za tak długą, jak na pierwszy post, treść.
oh_my_dreams jest offline Zgłoś do moderatora  

Najlepsze Promocje i Wyprzedaże

REKLAMA
Stary 2012-07-15, 00:40   #4508
sylwiakaa
Zadomowienie
 
Avatar sylwiakaa
 
Zarejestrowany: 2010-05
Lokalizacja: Katowice / London
Wiadomości: 1 636
witam, ale mnie tu dawno nie bylo... witam nowe osoby .. moze ktos jest w UK tez?

Wysyłane z mojego SA3CNT za pomocą Tapatalk 2
__________________
W oczekiwaniu na maleństwo... <3
sylwiakaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-07-17, 20:32   #4509
intransitive
Wtajemniczenie
 
Avatar intransitive
 
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 2 769
Dot.: Dda

Dołączam... Może uda się aktywować wątek?
__________________
intransitive jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-07-17, 20:34   #4510
Frutti
Zakorzenienie
 
Avatar Frutti
 
Zarejestrowany: 2008-04
Lokalizacja: znienacka
Wiadomości: 12 553
Dot.: Dda

fajnie by było

chodzi/chodziła któraś z was na terapię?
__________________
Frutti jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-07-17, 21:12   #4511
intransitive
Wtajemniczenie
 
Avatar intransitive
 
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 2 769
Dot.: Dda

ja mam za sobą terapię indywidualną, ale nie pod kątem DDA - trochę to była porażka, podczas terapii w ogóle nie rozmawiałam o tym, że moja matka pije... Klasyczny przypadek zaprzeczenia. Proponowano mi wtedy terapię DDA, ale uważałam wtedy, że to nie mój problem.
Po pięciu latach zdecydowałam się spróbować ponownie, ale już identyfikuję się z DDA, jutro mam pierwsze spotkanie indywidualne (pod kątem DDA) i strasznie się stresuję ...
__________________
intransitive jest offline Zgłoś do moderatora  

Okazje i pomysły na prezent

REKLAMA
Stary 2012-07-18, 13:14   #4512
eyeonfire
Raczkowanie
 
Avatar eyeonfire
 
Zarejestrowany: 2011-08
Wiadomości: 106
Dot.: Dda

oh_my_dreams - mam takie same zachowania, syndromy.
intransitive - i jak pierwsza indywidualna terapia?
eyeonfire jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-07-18, 18:50   #4513
intransitive
Wtajemniczenie
 
Avatar intransitive
 
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 2 769
Dot.: Dda

Cytat:
Napisane przez eyeonfire Pokaż wiadomość
oh_my_dreams - mam takie same zachowania, syndromy.
intransitive - i jak pierwsza indywidualna terapia?
spotkanie się nie odbyło, idę w przyszłym tygodniu, chociaż to pewnie będzie znów tylko diagnoza, znów będą chcieli mi wcisnąć leki, a ja pewnie znów się nie zgodzę. No nic, koniec czarnowidztwa, zdam relację na pewno.
Czy jest tu ktoś kto ukończył terapię i mu pomogła, widać dużą różnicę w funkcjonowaniu przed/po?
__________________
intransitive jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-07-18, 19:30   #4514
Cola_Ola
Zakorzenienie
 
Avatar Cola_Ola
 
Zarejestrowany: 2009-12
Wiadomości: 6 429
Dot.: Dda

Boję się iść do psychologa albo na terapię... a mój ojciec potrafi mnie ściągnąć z innego miasta, bo w pijanym szale grozi, że nas pozabija, mamę, mojego chłopaka. Dzisiaj też mu się to udało. Tonę. Znowu straciłam swoją pewność siebie, którą tak długo zbierałam.
__________________
A potem świat znowu zaczął istnieć, ale istniał zupełnie inaczej.

Andrzej Sapkowski – Ostatnie życzenie
Cola_Ola jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-07-30, 13:34   #4515
bbehindBLUEeyess
Raczkowanie
 
Avatar bbehindBLUEeyess
 
Zarejestrowany: 2008-10
Wiadomości: 199
Dot.: Dda

Odesłąno mnie do tego wątku bo sama taki stworzyłam, ale ten tu już nie ejst młodziakiem

Ostatnio zaczełam czytac ksiażkę Droga do uzdrowienia. I wiem,że muszę iść an terapię lecz gdy zebrałam się w sobie i poszłam a usłyszałam że dziś terapii nie ma popłakałam sie jak ta małą dziewczynka która we mnie jest i wróciłam z podkulony ogonem. Miałam taką myśl że, przyszłam po raz drugi prosić o pomoc i po raz drugi zostaje z kwitkiem.
Wracając do książki, zgodnie z nią w każdym z nas jest to małe dziecko które patrzyło na pijaka i które tak naprawdę dorosło tak szybko,że nie zdążyło dorosnąć wcale.W dojrzałych 20/30 paro letnich dzieci siedzi dziecko ukrywające sie pod łóżkiem,albo bojące sie otworzyć drzwi.
Co jest dla najtrudniejsze w tym by dać sobie szanse?
1) gdy powtarzam zdanie w myślach" byłam tylko dzieckiem, małym niewinnym dzieckiem nie mogłam nic zrobić, a musiałam robić wszystko
2) zrozumienie że alkoholizm to choroba. To dla mnie najtrudniejsze. Nie dociera to do mnie.
w mojej rodzinie pił ojciec. a w rodzinie ojca jego ojciec. Z czego wynika że mój tato był DDA, podobnie jak jego 2 bracia. Czy to nie jest przerażające? Nie mogę pojąć że to jest choroba, a nie wygodnictwo(napije sie i znowu będzie fajnie)
Co takiego stało sie w waszym życiu że zaczęliście widzieć prawdę o sobie?a może Ze rozpoczęliście terapie?
ja nie miałam pracy, szkoły i beznadziejnego chłopaka. Teraz,mam szansę na pracę, a co za tym pójdzie idę na studia, chłopaka już nie chcę. Teraz skupiam się na sobie i dlatego chce sie budować od zera. Jak było u Was?

Mój ojciec pił od zawsze.
Gdy miałam 19lat chciał znowu ukraść pieniądze bratu ale on go przyłapał. Wtedy wzięłam jego rzeczy wpakowałam do auta i wywiozłam do matki ojca. To była najspokojniesza noc w moim życiu. Później kilka raz chciał wrócić do domu w końcu dał spokój. Ale rodziny tak naprawdę nigdy nie było, i nigdy nie będzie. Każdy z nas żył sam. Współczuje tym którzy żyją alkoholizmem w rodzinie nadal. I powiem wam więcej,musicie mieć świadomość tego jaki to ma na Was wpływ.Zawsze będzie miało. I jeśłi tego nie zrozumienie teraz, to nadejdzie czas gdziekolwiek będziecie, czy pod prysznicem, czy ze znajomyi,albo jadąc autobusem -zderzycie w końcu z prawdą.

Ja chce zrozumieć świat, i chce zacząć żyć.
bbehindBLUEeyess jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-07-30, 16:08   #4516
oinome
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2012-07
Lokalizacja: mazowieckie
Wiadomości: 2
Dot.: Dda

Cytat:
Napisane przez bbehindBLUEeyess Pokaż wiadomość
Co takiego stało sie w waszym życiu że zaczęliście widzieć prawdę o sobie?a może Ze rozpoczęliście terapie?
ja nie miałam pracy, szkoły i beznadziejnego chłopaka. Teraz,mam szansę na pracę, a co za tym pójdzie idę na studia, chłopaka już nie chcę. Teraz skupiam się na sobie i dlatego chce sie budować od zera. Jak było u Was?

U mnie piła mama, od małego zajmowałam się nią, raz nienawidziłam raz kochałam ale zawsze byłam przy niej, pomimo że potrafiła spić się na umór. Oczywiście nikomu się nie zwierzałam że mama jest alkoholiczką, robiłam dobrą minę do złej gry. W końcu mama nie wytrzymała, powiesiła się... Do dziś nie wiem czy wiedziała co robi, czy naprawdę tego chciała, czy to wódka ją namówiła... Zawsze będę mieć ten ból w sobie, ten dzień będę odtwarzać w pamięci do końca życia, żadna terapia nie pomoże.

Co się stało że zaczęłam widzieć prawdę o sobie? Zauważyłam że mam problemy z nawiązywaniem znajomości, zwłaszcza kobietami, ciężko się do nich przekonuje, jestem wycofana- mam wąskie grono znajomych z którymi nie widuje się codziennie a raz na jakiś czas, na co dzień jestem taka ciut zosia samosia, nie znoszę barów, dyskotek itp i najważniejsze: uwikłałam się w związek w którym facet absorbował moją całą energię, wymagał uwagi, skikania latania nad nim, wyżywał swoje nerwy na mnie mówiąc przykre słowa, według niego byłam czymś oczywistym co jest i będzie, lata mijały, on żył po swojemu, a ja coraz bardziej czułam się przytłoczona sytuacją, czułam że przegrywam swoje życie, że w d**ie byłam g**no widziałam...ale jednak trwałam w tym wszystkim jeszcze przez kolejne lata... aż w końcu usłyszałam w radiu o DDA, poczytałam trochę, dotarło do mnie że sama pcham się w chorą sytuację, że wcale tak nie musi być że mogę odmienić swoje życie i nie poświęcać się dla niego, bo robię dokładnie to samo co z mamą, jestem i dbam, a niestety pewnie nic nie otrzymam w zamian. Odeszłam od niego.

Dziś staram się budować życie na nowo, jest ciężko, na horyzoncie pojawił się nowy facet- niesety chyba to skopałam, wystarszyłam go, przykro ale trudno taka jestem. Nie załamuje się, pojawiły się nowe możliwości, nowe furtki, skończyłam studia, szukam pracy,a jak los pozwoli może kiedyś zrealizuje swoje marzenia o podróżach, kto wie...

Myślę że najważniejsze to przyznać przed samym sobą że ma się problem, nie bać się szukać rozwiązania, zaakceptować siebie i starać się nie popełniać błędów które dla DDA są częste...
oinome jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-07-31, 20:01   #4517
bbehindBLUEeyess
Raczkowanie
 
Avatar bbehindBLUEeyess
 
Zarejestrowany: 2008-10
Wiadomości: 199
Dot.: Dda

za 2 dni spotkanie Dda
moje pierwsze.
Jak wcześniej poprstu wsiadłam w auto i pojechałam tak teraz boję się.
Najbardziej tego że będę płakać...wogóle czesto czuję się jak zaszczute zwierzę...
bbehindBLUEeyess jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-01, 11:32   #4518
amia
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 224
Dot.: Dda

Cześć dziewczyny, chciałam się was zapytać, bo niedawno założyłam wątek odnosnie problemu z pijącymi rodzicami, a dziewczyny powiedziały mi, że mam reakcje DDA. Dość szczegółowo opisałam tam swój problem :https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=633183

Uważacie, że powinnam się wyprowadzić, czy może pogadać z nimi? Sama nie wiem...
amia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-04, 10:21   #4519
Mariatta
Zakorzenienie
 
Avatar Mariatta
 
Zarejestrowany: 2008-08
Lokalizacja: Trójmiasto
Wiadomości: 3 119
Dot.: Dda

Cześć, kiedyś juz coś tu skrobnęłam w waszym wątku, teraz czuję potrzebę wyżalenia się, mam nadzieje, że nie wygonicie, chociaż widzę, że dużo z Was ma o wiele trudniejszą sytuację.
Ja się czuję raczej DDD niż DDA, bo wydaję mi sie, że jednak alkoholu u mnie w domu za bardzo nie było chociaż i co do tego już mam wątpliwości - bo piją piwo na wzmocnienie jak to mówią, ojciec raz trafił do szpitala bo sie przewrócił i uderzył w głowę, po alkoholu wtedy był. Czy oni jednak są alkoholikami?
Poza tym jest choroba psychiczna, rodzic oczywiście nie chcę się leczyć, twierdzi, że wszystko dobrze i że rozmawia z Bogiem i to normalne a ja nc nie rozumiem. A bardzo religijni byli zawsze. Poza tym nie za bardzo sobie radzą finansowo, ja czuję się w obowiązku, żeby im pomóc z wszystkimi opłatami. Od lat marzę od wyprowadzce, natomiast nie umiem się do tego zabrać, czuje się winna, że chcę ich zostawić z problemami i uciec, wiem, że to wywoła taką awanturę, że zwyczajnie sie tego boję. Oni też uważają, że będę z nimi jeszcze długo mieszkać, do tego ciotki tłuką mi do głowy, że oni juz starzy są, maja tylko mnie i moim obowiązkiem jest się nimi opiekować.
Prywatności też zero, znajomi do mnie raczej nie przychodzą, przez tą ich religijność chowam przed nim np. ładniejszą bieliznę, jakieś książki, które czytam, bo zawsze wszystko muszą wiedzieć czo czytam, co oglądam, co robię, mimo mojego wieku nadal czuję sie jak dziecko. Dziś sie jeszcze pokłóciłam z przyjaciółką bo znów się tymi finansowymi sprawami martwię, ona mi cos radzi, w końcu stwierdziła, że wie, że i tak nie zrobię nic Rodzice ze mną o niczym rozmawiać nie chcą, ukrywają jak mogą, jak czuję strach co mogą zrobić jak ja sama spróbuje cos w ich sprawie załatwić. Nie biją ale i tak się ich boję - groźnego spojrzenia albo kolejnej gadki o Bogu.
Przepraszam za taki długi post.
Mariatta jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-14, 14:16   #4520
maymay6
Rozeznanie
 
Avatar maymay6
 
Zarejestrowany: 2008-06
Lokalizacja: Nigdziebądź
Wiadomości: 700
Dot.: Dda

A ja znowu nie potrafię poradzić sobie ze wspomnieniami. Siedzę i płaczę a w środku boli jak diabli. Znalazłam artykuł o śmierci mojego ojca z jego zdjęciem... i wszystko wróciło. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Przepraszam, za ten krótki smutny post, ale nie mam gdzie tego z siebie wyrzucić.
maymay6 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-15, 22:46   #4521
ulicznica
Zakorzenienie
 
Avatar ulicznica
 
Zarejestrowany: 2008-04
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 6 071
Send a message via Skype™ to ulicznica
Dot.: Dda

Bardzo długo mnie tu nie było, i miałam mnóstwo postów do "nadgonienia" w związku z tym, ale jedno to, co rzuca mi się w oczy w przypadku wszystkich nowych (ściskam was na powitanie! ) dziewczyn w tym temacie, i tych na początku walki o samych siebie, to fakt bycia współuzależnionym od tego, co powiedzą i zrobią rodzice...

Kluczem do tego wszystkiego, do uniezależnienia się od opinii CHORYCH ludzi jest chyba uświadomienie sobie, że te opinie nie są opiniami zdrowych ludzi, więc jeśli ktoś, nawet mama czy tata, których należy czcić itd., wmawiają nam, że jesteśmy niczym, zerami, to te opinie nie powinny się w ogóle liczyć. Trudno jest podejść w domu do alkoholika jako do osoby chorej - łatwiej już chyba do narkomanów, w przypadku których napiętnowanie społeczne jest większe. Bo często nawet dla osób uzależnionych od alkoholu napić się można zawsze, i nie jest się pijakiem, a już być ćpunem - to coś obrzydliwego.
Jak ja do tego podeszłam, jak zaczęłam zdrowieć (mimo, że ciągle mimo upływu czasu - minęło 5 lat od jego śmierci, nie mogę się nazwać zdrową)?
Chyba w momencie, w którym mój ojciec wyzwał mnie od "ku.ew i szmat - mimo, że z tą starą profesją nie miałam nigdy nic wspólnego , a pierwszego chłopaka miałam dopiero jak ojciec umarł, bo wcześniej się tego wstydziłam i w ogóle bałam się mężczyzn - wszystkich.
Zracjonalizowałam to sobie - jak to, dlaczego mój ojciec mnie tak nazywa, jakie ma do tego podstawy, jakie ma prawo, by tak o mnie sądzić? Żadnego. Z dniem, kiedy mnie tak nazwał (miałam wtedy 16 lat), zakończyłam jakiekolwiek kontakty i znajomość z tym panem.
Mój problem polega na tym, że racjonalnie potrafię zrozumieć i przyjąć wiele rzeczy, a mimo to, emocjonalnie, po usłyszeniu czegoś takiego, wciąż czuć się jak g.wno... - w tym momencie, po latach już nie czuję się nic niewarta i do wyrzucenia na śmietnik, jest postęp, bo pracuję nad tym, by czuć się ważna, potrzebna dla kogoś i dla czegoś (a ciągle i tak mam wrażenie, że nie jestem, że równie dobrze mogłoby mnie dla kogoś nie być, i nikt nie poczułby różnicy - głównie w związkach). Wzięło się to najprawdopodobniej stąd, że w ostatnich latach z ojcem częściej się unikaliśmy, niż nawiązywaliśmy jakikolwiek kontakt, czy rozmowę. Ja nie istniałam dla niego (chyba mu nie zależało), a on dla mnie.

Wróciłam właśnie z Londynu, gdzie spędziłam miesiąc na szukaniu pracy i opieprz.niu się I wyszło mi to na dobre - reset dla mózgu, zimny prysznic, ale w przyjemnym znaczeniu tego słowa. Mam ochotę tyle zrobić i tyle zmienić, kiedy wracam z takiej podróży... i chyba znowu trochę inaczej i lepiej zaczynam na siebie patrzeć. Nieudana podróż pod względem finansowym, ale w sumie nie jechałam tylko po pieniądze - chciałam się odciąć na chwilę też od mamy.

---------- Dopisano o 23:46 ---------- Poprzedni post napisano o 23:35 ----------

Cytat:
Napisane przez Mariatta Pokaż wiadomość
Cześć, kiedyś juz coś tu skrobnęłam w waszym wątku, teraz czuję potrzebę wyżalenia się, mam nadzieje, że nie wygonicie, chociaż widzę, że dużo z Was ma o wiele trudniejszą sytuację.
Ja się czuję raczej DDD niż DDA, bo wydaję mi sie, że jednak alkoholu u mnie w domu za bardzo nie było chociaż i co do tego już mam wątpliwości - bo piją piwo na wzmocnienie jak to mówią, ojciec raz trafił do szpitala bo sie przewrócił i uderzył w głowę, po alkoholu wtedy był. Czy oni jednak są alkoholikami?
Poza tym jest choroba psychiczna, rodzic oczywiście nie chcę się leczyć, twierdzi, że wszystko dobrze i że rozmawia z Bogiem i to normalne a ja nc nie rozumiem. A bardzo religijni byli zawsze. Poza tym nie za bardzo sobie radzą finansowo, ja czuję się w obowiązku, żeby im pomóc z wszystkimi opłatami. Od lat marzę od wyprowadzce, natomiast nie umiem się do tego zabrać, czuje się winna, że chcę ich zostawić z problemami i uciec, wiem, że to wywoła taką awanturę, że zwyczajnie sie tego boję. Oni też uważają, że będę z nimi jeszcze długo mieszkać, do tego ciotki tłuką mi do głowy, że oni juz starzy są, maja tylko mnie i moim obowiązkiem jest się nimi opiekować.
Prywatności też zero, znajomi do mnie raczej nie przychodzą, przez tą ich religijność chowam przed nim np. ładniejszą bieliznę, jakieś książki, które czytam, bo zawsze wszystko muszą wiedzieć czo czytam, co oglądam, co robię, mimo mojego wieku nadal czuję sie jak dziecko. Dziś sie jeszcze pokłóciłam z przyjaciółką bo znów się tymi finansowymi sprawami martwię, ona mi cos radzi, w końcu stwierdziła, że wie, że i tak nie zrobię nic Rodzice ze mną o niczym rozmawiać nie chcą, ukrywają jak mogą, jak czuję strach co mogą zrobić jak ja sama spróbuje cos w ich sprawie załatwić. Nie biją ale i tak się ich boję - groźnego spojrzenia albo kolejnej gadki o Bogu.
Przepraszam za taki długi post.
Dlaczego masz takie poczucie obowiązku względem nich? Jako ich dziecko, które nie zarządza finansami w domu, jesteś absolutnie niewinna niczemu, nie powinnaś ponosić żadnej odpowiedzialności.
Ile masz lat (zamiast marzeń postaw na plany: jakie masz REALNE szanse na wyprowadzkę - masz możliwość podjęcia pracy i życia na własny rachunek?) i dlaczego chcesz płacić za nich zobowiązania? Dlaczego jako dorosła osoba - bo piszesz jak osoba dorosła, albo prawie dorosła (a właściwie dorosłe dziecko z rodziny dysfunkcyjnej), myślisz najpierw o nich, a na końcu o sobie? To oni są Twoimi rodzicami, a nie Ty jesteś rodzicami dla nich. I oni są dorośli, powinni sobie poradzić z tego powodu.
A Ty nie powinnaś dawać się wpędzać w poczucie winy, w sytuację tego typu, że "wisisz" im coś w zamian za to, że Cię karmią i tam mieszkasz.
Dopóki opinia Twoich ciotek i rodziców będzie liczyć się dla Ciebie bardziej niż Twoja (dopóki nie zauważysz, że jesteś dorosła i sama możesz za siebie odpowiadać), dopóty nic się nie zmieni.
__________________
CZERWCOWE NOWOŚCI KOSMETYCZNE

KSIĄŻKOWE NOWOŚCI W WĄTKU - KLIK!

Biżu i ciuchy M, L, XL

"Bo gdy Bóg zamyka drzwi, otwiera okno..."

Edytowane przez ulicznica
Czas edycji: 2012-08-15 o 23:03
ulicznica jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-16, 08:23   #4522
sylwiakaa
Zadomowienie
 
Avatar sylwiakaa
 
Zarejestrowany: 2010-05
Lokalizacja: Katowice / London
Wiadomości: 1 636
ulicznica ja tez w londynie, szkoda ze wyjechalas..
__________________
W oczekiwaniu na maleństwo... <3
sylwiakaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-17, 17:37   #4523
ulicznica
Zakorzenienie
 
Avatar ulicznica
 
Zarejestrowany: 2008-04
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 6 071
Send a message via Skype™ to ulicznica
Dot.: Dda

Ja nie żałuję, wróciłam bardzo zadowolona. Bardziej żałuję tego, że musiałam wrócić...
__________________
CZERWCOWE NOWOŚCI KOSMETYCZNE

KSIĄŻKOWE NOWOŚCI W WĄTKU - KLIK!

Biżu i ciuchy M, L, XL

"Bo gdy Bóg zamyka drzwi, otwiera okno..."
ulicznica jest offline Zgłoś do moderatora  

Najlepsze Promocje i WyprzedaĹźe

REKLAMA
Stary 2012-08-17, 19:40   #4524
Mariatta
Zakorzenienie
 
Avatar Mariatta
 
Zarejestrowany: 2008-08
Lokalizacja: Trójmiasto
Wiadomości: 3 119
Dot.: Dda

Cytat:
Napisane przez ulicznica Pokaż wiadomość


Dlaczego masz takie poczucie obowiązku względem nich? Jako ich dziecko, które nie zarządza finansami w domu, jesteś absolutnie niewinna niczemu, nie powinnaś ponosić żadnej odpowiedzialności.
Ile masz lat (zamiast marzeń postaw na plany: jakie masz REALNE szanse na wyprowadzkę - masz możliwość podjęcia pracy i życia na własny rachunek?) i dlaczego chcesz płacić za nich zobowiązania? Dlaczego jako dorosła osoba - bo piszesz jak osoba dorosła, albo prawie dorosła (a właściwie dorosłe dziecko z rodziny dysfunkcyjnej), myślisz najpierw o nich, a na końcu o sobie? To oni są Twoimi rodzicami, a nie Ty jesteś rodzicami dla nich. I oni są dorośli, powinni sobie poradzić z tego powodu.
A Ty nie powinnaś dawać się wpędzać w poczucie winy, w sytuację tego typu, że "wisisz" im coś w zamian za to, że Cię karmią i tam mieszkasz.
Dopóki opinia Twoich ciotek i rodziców będzie liczyć się dla Ciebie bardziej niż Twoja (dopóki nie zauważysz, że jesteś dorosła i sama możesz za siebie odpowiadać), dopóty nic się nie zmieni.
Właśnie nie wiem skąd to poczucie winy, chyba stąd, że jednak rodzice są coraz starsi, coraz bardziej schorowani. Szanse na wyprowadzkę są - pracę mam, taka młoda niestety juz nie jestem - 28 lat skończę w tym roku, także już to chyba niezbyt normalne jest, że wciąż z nimi mieszkam. Kompletnie nie czuję sie dorosła mimo tego wieku
Mariatta jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-17, 20:10   #4525
ulicznica
Zakorzenienie
 
Avatar ulicznica
 
Zarejestrowany: 2008-04
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 6 071
Send a message via Skype™ to ulicznica
Dot.: Dda

Cytat:
Napisane przez Mariatta Pokaż wiadomość
Właśnie nie wiem skąd to poczucie winy, chyba stąd, że jednak rodzice są coraz starsi, coraz bardziej schorowani. Szanse na wyprowadzkę są - pracę mam, taka młoda niestety juz nie jestem - 28 lat skończę w tym roku, także już to chyba niezbyt normalne jest, że wciąż z nimi mieszkam. Kompletnie nie czuję sie dorosła mimo tego wieku
Dopóki mogą wzajemnie się wspierać jako małżeństwo i nie potrzebują pomocy z zewnątrz, dopóty chyba można myśleć o sobie i swoim rozwoju w pierwszej kolejności, zwłaszcza jeśli sami sobie są winni swoich problemów?

Możesz przecież osobno zamieszkać i przychodzić tylko pomagać, uniezależniając się jednocześnie psychicznie, mogłabyś odetchnąć i zacząć żyć wreszcie swoim życiem.
Wydaje mi się, że oni dość sprytnie Tobą manipulują, wzbudzając poczucie winy, którego nie powinnaś mieć. Nie ich powinnaś ratować, tylko siebie. Każde z tego układu jest już dorosłe i każde powinno odpowiadać głównie za siebie, Ty też.
Piszę Ci to z perspektywy własnej, rok temu przed terapią, najgorszą chyba rzeczą jaka mogłaby się stać, byłoby dla mnie stracić moją mamę (67-letnią, ja mam 23 lata), dzisiaj już prawie nie mam takiego lęku.
__________________
CZERWCOWE NOWOŚCI KOSMETYCZNE

KSIĄŻKOWE NOWOŚCI W WĄTKU - KLIK!

Biżu i ciuchy M, L, XL

"Bo gdy Bóg zamyka drzwi, otwiera okno..."
ulicznica jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-17, 21:44   #4526
_Ewelka___
Zakorzenienie
 
Avatar _Ewelka___
 
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 4 672
GG do _Ewelka___
Dot.: Dda

a czy Wasi rodzice sie lecza??


Mam starsza siostre, ktora ma juz swoja rodzine, mam mlodszego brata, radzimy sobie naprawde nieźle i mam cudowna mame, która mieszka z ojcem. Spokoj calej rodziny zawsze zaburza ON. Jak sie od niego uwolnic??
__________________
W życiu chodzi o ludzi których spotykasz na swojej drodze i o wszystko co z nimi możesz stworzyć!

Edytowane przez _Ewelka___
Czas edycji: 2012-08-20 o 15:07
_Ewelka___ jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 11:01   #4527
Cherry Blossom Girl
nyan nyan ^^
 
Avatar Cherry Blossom Girl
 
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 2 956
Dot.: Dda

Cytat:
Napisane przez _Ewelka___ Pokaż wiadomość
a czy Wasi rodzice sie lecza??

Moj ojciec byl na odwyku, ale tylko 10 dni. Ogromny przelom, pierwszy raz przyznal sie do problemu, chcial sie leczyc ale to dlatego ze dostawal ataki padaczki. Niestety widzialam na wlasne oczy, nigdy tego nie zapomne... Po odwyku myslal, ze to koniec z piciem, że jest cudownie uzdrowiony. Ale nie podjal dalszej terapi, spotkan AA. Niestety wytrzymal 2-3 miesiace, mial chwile zalamania, potem znow 2 miesiace trzeźwości. 2 miesiace w ktorych wszystkim dawal nadzieje na normalne zycie.

I po raz pierwszy w zyciu marze o tym zeby zniknal. Zawsze mialam do niego ogromna slabość, chcialam mu pomoc, rozczulal mnie niesamowice. Po tym, co robi od tygodnia, czuje do niego pogarde i nienawiść. Pierwszy raz w zyciu nie chce mu pomoc, bo mial tysiace szans. Pije od zawsze, a ostatnie 5-7 lat to istna masakra. Rozwalone auta, bo jechal pijany nie raz. Wyroki w zawieszeniu, dlugi i problemy w pracy.

Mam starsza siostre, ktora ma juz swoja rodzine, mam mlodszego brata, radzimy sobie naprawde nieźle i mam cudowna mame, która mieszka z ojcem. Spokoj calej rodziny zawsze zaburza ON. Jak sie od niego uwolnic??
Rozwód, podział majątku, wyprowadzka.
Cherry Blossom Girl jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 12:44   #4528
ulicznica
Zakorzenienie
 
Avatar ulicznica
 
Zarejestrowany: 2008-04
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 6 071
Send a message via Skype™ to ulicznica
Dot.: Dda

Cytat:
Napisane przez _Ewelka___ Pokaż wiadomość
a czy Wasi rodzice sie lecza??

Moj ojciec byl na odwyku, ale tylko 10 dni. Ogromny przelom, pierwszy raz przyznal sie do problemu, chcial sie leczyc ale to dlatego ze dostawal ataki padaczki. Niestety widzialam na wlasne oczy, nigdy tego nie zapomne... Po odwyku myslal, ze to koniec z piciem, że jest cudownie uzdrowiony. Ale nie podjal dalszej terapi, spotkan AA. Niestety wytrzymal 2-3 miesiace, mial chwile zalamania, potem znow 2 miesiace trzeźwości. 2 miesiace w ktorych wszystkim dawal nadzieje na normalne zycie.

I po raz pierwszy w zyciu marze o tym zeby zniknal. Zawsze mialam do niego ogromna slabość, chcialam mu pomoc, rozczulal mnie niesamowice. Po tym, co robi od tygodnia, czuje do niego pogarde i nienawiść. Pierwszy raz w zyciu nie chce mu pomoc, bo mial tysiace szans. Pije od zawsze, a ostatnie 5-7 lat to istna masakra. Rozwalone auta, bo jechal pijany nie raz. Wyroki w zawieszeniu, dlugi i problemy w pracy.

Mam starsza siostre, ktora ma juz swoja rodzine, mam mlodszego brata, radzimy sobie naprawde nieźle i mam cudowna mame, która mieszka z ojcem. Spokoj calej rodziny zawsze zaburza ON. Jak sie od niego uwolnic??
Moi rodzice mieli zasadę, że "g.wno wiem", więc mam się nie wypowiadać. Mój ojciec był typem człowieka, który wszystko wiedział najlepiej, a mama uważa psychologów za szarlatanów i bardzo mocno neguje ten zawód - nawet kiedy powiedziałam jej, że chodzę na terapię, najpierw mnie wyśmiała (myślę, że to była reakcja obronna), a kiedy powiedziałam jej, że robię to od roku i do tego doszły jeszcze mitingi i uważam, że w ogóle nie ma się z czego śmiać (bo z czego, z tego że zniszczyli mi dzieciństwo?), przeprosiła mnie chociaż za to, i powiedziała, że nie wiedziała, że aż tak to na mnie wpłynęło.

Jeśli nie możesz się wyprowadzić, odseparuj się psychicznie. Nie pomożesz mu, jeśli sam nie będzie tego chciał, więc skup się na sobie i dbaj o siebie, znajdź sobie jakąś pasję, coś do czego będziesz mogła wrócić, miej swoje życie (patrz: Twoje rodzeństwo). Zresztą nie Twoja w tym rola, żeby mu pomagać. On sam sobie musi pomóc.
__________________
CZERWCOWE NOWOŚCI KOSMETYCZNE

KSIĄŻKOWE NOWOŚCI W WĄTKU - KLIK!

Biżu i ciuchy M, L, XL

"Bo gdy Bóg zamyka drzwi, otwiera okno..."
ulicznica jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 16:24   #4529
sylwiakaa
Zadomowienie
 
Avatar sylwiakaa
 
Zarejestrowany: 2010-05
Lokalizacja: Katowice / London
Wiadomości: 1 636
ulicznica. moja mama jest 40 lat ode mnie starsza. wrocilam do londynu tydzien temu i dziennie do niej dzwonie wydzwonilam 20f bo tak mi zal jej ze jest tam sama. nawet wyprowadzam sie od takiej rodziny gdzie mieszkam tylko po to zeby mogla przyjechac, zeby zwiedzila, zobaczyla jak zyje..
__________________
W oczekiwaniu na maleństwo... <3
sylwiakaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 23:01   #4530
ulicznica
Zakorzenienie
 
Avatar ulicznica
 
Zarejestrowany: 2008-04
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 6 071
Send a message via Skype™ to ulicznica
Dot.: Dda

Chyba nie tylko po to się wyprowadzasz, robisz to chyba głównie dla siebie, a nie dla mamy? Zazdroszczę Ci, że nie musisz wracać do Polski.
Przebijam, moja jest 42 lata starsza ode mnie
__________________
CZERWCOWE NOWOŚCI KOSMETYCZNE

KSIĄŻKOWE NOWOŚCI W WĄTKU - KLIK!

Biżu i ciuchy M, L, XL

"Bo gdy Bóg zamyka drzwi, otwiera okno..."
ulicznica jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 21:14.






© 2000 - 2025 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.