![]() |
#31 |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 4 923
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
Mnie w ogóle dziwi tworzenie knajpy na knajpie i to często każda jest tej samej kategorii: grupka pierogarni, grupa pizzerii, kebabownie i tak dalej. Nie wiem czy tworzenie interesu podobnego do reszty lokali w okolicy jets sensowne. Nie lepiej jakoś się wyróżnić? Nie, łatwiej otworzyć kolejną włoską na ulicy.
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#32 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: Warszawa i okolice
Wiadomości: 3 964
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
Mi sie wydaje ze mnogość knajp z takim samym menu to kwestia mody.. Jakis czas temu u nas był szal na bary w stylu zakąski przekąski, teraz na burgerownie nastepne pewnie bedzie cos jeszcze innego
![]() Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum.
__________________
I like my money right where I can see it .. hanging in my closet ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#33 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 9 557
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
Obecnie jadam tylko to co sama ugotuję, a dlaczego:
- jestem uczulona na kilka produktów, spoko MÓJ problem, ale kurna kelnerka zapytana czy w potrawie jest dodany produkt X powinna wiedzieć, lub też powinnam mieć możliwość zamówienie potrawy bez produktu X - ogólnie zmiana czegokolwiek w zamówieniu to kosmos, np sałatka w której jest 8 składników a ja chcę bez tego jednego, nie no nie można bo to jest kompozycja i kurna ten pieprz, grzanki czy inna kolendra być muszą ![]() Podobnie jak proszę o coś bez cukru np. Bubletea ( są smaki do których dosypują cukier i dostałam raz bez dosypanego cukru jak się poawanturowałam) -świeżość- temat rzeka -problem kelnerów z moim strojem, sorry nie pracuję w korpo i nie nosze garsonek na co dzień, a w weekendy chodzę najchętniej w dresie ![]() - i nuda nuda nuda |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#34 | |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 4 923
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
Cytat:
Dacn, dawno nie byłam w knajpie, stąd moje nieobeznanie. Ale naiwnie myślałam, że dla nich to nie problem usunąć jakiś składnik jesli klient ma na niego alergię czy inną awersję. No jak tak można?! Co to za problem usunąć coś mało istotnego z potrawy? Edytowane przez 201607111004 Czas edycji: 2014-10-06 o 16:49 |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#35 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 9 557
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
Cytat:
![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#36 | |
Rotmistrz
Zarejestrowany: 2014-04
Lokalizacja: Köln
Wiadomości: 2 530
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
Cytat:
|
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#37 | |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-07
Wiadomości: 6 036
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
Cytat:
![]() A ja powiem szczerze, ze sie nie denerwuje na nic w knajpach, bo chodze tylko do tych sprawdzonych. Albo przekopuje internet i szukam jakis informacji albo chodze z TZ w polecane przez znajomych miejsca(ale przez znajomych, ktorzy maja taki sam gust jedzeniowy jak my, bo z tymi ludzkimi upodobaniami roznie bywa ![]() Mamy kilka sprawdzonych miejsc i jak nam sie znudza, to szukamy czegos nowego. Wiem, ze nie wyrzuce kasy w bloto, nie denerwuje sie na obsluge, wiem ze dobrze zjem, same plusy. ![]() Np. jakis czas temu odkryłam swietna pizzerie(polecana przez znajomego, a jakzeby inaczej) i juz w innych nie jem nigdy, bo nie ma po co, tam jest najlepsza. ![]() ![]() Jak jade za granice, to tez nie jem w pierwszych lepszych, tylko tych polecanych, szkoda mi tracic kasy na niezjadliwe rzeczy. ;p Duzo ludzi je na miescie, wystarczy wyjsc gdziekolwiek. Edytowane przez 7d825fa9fec57cf5623273fe7eca2ef8f2442710_5d59d871e15d0 Czas edycji: 2014-10-06 o 17:10 |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#38 | |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-05
Wiadomości: 2 690
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
Cytat:
Sami nic nie potrafią zrobić, nawet prostych kanapek o obiedzie nie wspominając. U mnie w domu wynika to z tego, że rodzice zawsze wymagali ode mnie najwięcej, abym jako najstarsza dała przykład (mimo iż różnica wieku jest malutka), już jak miałam 4 lata czułam odpowiedzialność za rodzeństwo, pomagałam mamie. Teraz chętnie robię jedzenie siostrom, bo zależy mi na ich zdrowiu i też są wege ale czasem zastanawiam się kiedy nadejdzie ta wiekopomna chwila i doczekam się rewanżu. Patrząc na ich podejście ogólnie do obowiązków domowych jestem sceptyczna i powiem tylko tyle-współczuję przyszłym mężom podobnych osób. Nie wiedzą biedaki co ich czeka. Co najdziwniejsze, rodzice dalej wymagają ode mnie (bo najstarsza) a rodzeństwo traktują jakby miało 5 lat ![]() ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#39 | |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 4 923
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
Cytat:
Czy dobrze sądzę, że w knajpie w której jest naprawdę regularny, spory ruch, to łatwiej o świeże o jedzenie? Nie mają potrzeby coś zostawiać bo szybko schodzi? |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#40 |
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2014-09
Lokalizacja: Sroga północ
Wiadomości: 1 060
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
A powiedzcie dziewczyny te z was, które były gdzieś za granicą - czy tam jedzenie w restauracjach było lepsze?
Bo wg mnie tak - na wakacjach w Grecji przemiła obsługa, mimo bardzo wysokiej temperatury (stoliki pod namiotami na dworze) jedzenie dobre, frytki na świeżym oleju, świeże soki nie oszukane, nic do zarzucenia. Wypróbowaliśmy z chłopakiem około 6 restauracji. Podczas pobytu w Anglii w różnych miastach jedzenie również dobre, kuchnie których próbowałam to angielska, francuska, tajska i dwukrotnie włoska. Obsługa również na poziomie, w tym 3 polskich kelnerów. W Irlandii - wspaniałe kurczak-burgery z cebulką i domowym kotlecikiem nie z przetworzonego mięsa. W Norwegii - tutaj podobało się mojemu chłopakowi w kilku miejscach ale ja z nim nie byłam, za to zamówiłam kiedyś knedle w barze podczas wycieczki, jedzenie świeże, obsługa wiekowa ale miła - jakoś nas zrozumieli, aczkolwiek kuchnia norweska nie jest w moim typie - wszystko jest za słone ;p W Polsce trochę boję się łazić po restauracjach bo zazwyczaj to straszna trauma od czasu burgera którego zamówiłam jak miałam 12 lat - w środku był kotlet który zmienił kolor na lekko niebieski. Smakowało mi tylko dwa razy w życiu: w Warszawie w pierogarni Zapiecek i w Zakopanem w barze Smakosz. Edytowane przez Wieszczka Czas edycji: 2014-10-06 o 17:33 |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#41 |
Rotmistrz
Zarejestrowany: 2014-04
Lokalizacja: Köln
Wiadomości: 2 530
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
W sumie to chyba wiekszosc nas widziala choc 1 odcinek kuchennych rewolucji pani Gesler. Wiec ja tam niejestem zdziwiona starym zarciem w roznych lokalach. Co nieznaczy, ze niema porzadnych, dobrych. Najlepiej wybierac nowo otwarte, bo niezdaza namrozic starosci, a I beda walczyc o klienta. No I te w ktorych jest duzy ruch, bo wiadomo, ze jak klienci jedza to trzeba nowe, swieze kupic.
|
![]() ![]() |
![]() |
Okazje i pomysĹy na prezent
![]() |
#42 | |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-07
Wiadomości: 6 036
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
Cytat:
![]() A co do burgerów, to teraz jest mnostwo tych bud i zapewniam, ze znalazlabys cos dla siebie z dobrej jakosci miesa. Ostatnio jadlam w Czechach i byly lokale z dobrym jedzeniem i dobra obsluga, ale byl tez taki gdzie owszem jedzenie dobre, ale obsluga... ![]() ![]() We Francji jadlam najbardziej obrzydliwego kebaba swiata. W Portugalii strasznie slona rybe(ale i tez w innej restauracji najlepsza rybe na swiecie ![]() itp. Takze zalezy. ![]() Edytowane przez 7d825fa9fec57cf5623273fe7eca2ef8f2442710_5d59d871e15d0 Czas edycji: 2014-10-06 o 17:47 |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#43 | |
Rotmistrz
Zarejestrowany: 2014-04
Lokalizacja: Köln
Wiadomości: 2 530
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
Cytat:
Jadlam wiele razy w Czechach. Obojetnie czy byl to super lokal, czy zwykla knajpa, to bylo bardzo smacznie. Duzo I tanio. ---------- Dopisano o 18:49 ---------- Poprzedni post napisano o 18:46 ---------- Tez sie spotkalam z antypatia do Polakow w Czechach. |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#44 |
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2009-01
Wiadomości: 2 290
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
Pizzerie. Jedyna dobra pizza w Gdańsku jest w Sempre (tylko ceny z doopy). Reszta to jakieś gówno z woskiem zamiast sera, z plackiem sosu i sflaczałym ciastem. Fuj.
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#45 | |
Zakorzenienie
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
Cytat:
albo robi się np. 1kg surówki i w razie potrzeby dorabia (i wtedy zawsze jest ona świeża i nie generuje się strat) ,albo robi się 5 kg i pcha ją dziś,a jak nie zejdzie to jutro i pojutrze W dużych knajpach z dużym ruchem częstą praktyką są tez tzw. dni produkcji ,czyli 'dzis jest mniejszy ruch,to cała kuchnia lepi pierogi/smaży schabowe/gotuje coś tam ,a potem to mrozimy ,jak przyjdzie klient to odmrażamy i voila'.
__________________
...i jest ![]() Dziecko grzeczne/niegrzeczne to stan umysłu matki a nie dziecka. ![]() ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#46 | |
zielony stworek
Zarejestrowany: 2006-01
Lokalizacja: z miasta Łodzi kot pochodzi :D
Wiadomości: 16 993
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
Sama pani Gesler jest właścicielką dwóch restauracji w Łodzi,a tłumów w nich nie ma. Nie byłam,ale opinie internautów dotyczące jedzenia w tych przybytkach nie zachęcają.
Obok nich są inne restauracje w Manufakturze, które pustkami w weekend nie świecą. Dobra restauracji to nie tylko pomysł, dekoracje, reklama, miejsce i wysokie ceny. Dla przykładu najlepszą rybkę nad Bałtykiem można zjeść nie na deptaku w Sopocie w restauracji,a w Gdyni w barze wyglądającym na budę z lodami maksymalnie. Ciężko tam o miejsce siedzące. Musi być smacznie i dużo. Nie znoszę dekoracji zamiast jedzenia na talerzu, zimnego jedzenia (Sopot) i nieświeżego (pewna pizzeria w pobliżu gdańskiej starówki). Cytat:
Kuchnia norweska w restauracjach jest serwowana,ale na dziesiąt restauracji w moim mieście jest aż jedna taka knajpa i to nie prowadzona przez lokalnych ![]() W Polsce ceny zwykłej kawy na mieście potrafią być wyższe niż w podobno drogiej Norwegii. Nie mogę tego zrozumieć i dziwię się za każdym razem patrząc na cennik. Turyści przyjeżdżają do Polski też z powodu niższych cen i wracają zawiedzeni. |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#47 |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 47 595
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#48 |
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2014-08
Wiadomości: 2 219
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
Dzisiaj byłam z koleżanką w lokalu, ludzie siedzą przy stolikach przy ladzie pusto. Ktoś się odzywa że tam jest dzwonek, no to dzwonimy i babka się drze że zaraz koleżanka zejdzie. Minęły dwie minuty, schodzi, zamawiamy i płacimy. Babka w krzyk: Jurek, 2 razy X do picia, raz Y i raz Z. i wyszła z petem na zewnątrz. Czyli po prostu beznadziejna obsługa xd
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#49 |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2008-01
Wiadomości: 4 019
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
Prawda jest taka, że dobry kucharz to więcej niż połowa sukcesu. Wiem, że to truizm, ale miejsca z dobrym jedzeniem zawsze się obroni, niezależnie od lokalizacji i godzin otwarcia.
Jem w restauracjach bardzo często, mamy z Tżetem ulubione miejsca, chętnie też sprawdzamy nowe. Drażni mnie rzeczy kilka: - obsługa pracująca jak po grubej imprezie, zblazowane kelnerki i wymuskani chłopcy w obcisłych gaciach jako kelnerzy, którzy niejako od niechcenia obsługują klientów, oczywiście licząc na sowity napiwek, bo w końcu miejsce na czasie i takie offowe, kto by tam liczył się z takimi przyziemnymi sprawami jak forsa - nieustanne lecenie z jakością - wiele knajp przez pół roku trzyma super poziom, a później kto by się tym przejmował, jesteśmy w końcu tacy modni i wszyscy do nas wala drzwiami i oknami - czego konsekwencją jest krótki żywot niektórych miejsc, bo w końcu ludzie zaczynają się odwracać O kwestiach takich jak zwykłe oszukiwanie klientów produktami seropodobnymi itp. nawet nie piszę, staramy się takich miejsc unikać. Edytowane przez 2016050952 Czas edycji: 2014-10-06 o 20:10 |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#50 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: Warszawa i okolice
Wiadomości: 3 964
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
Ostatnio byłam z przyjaciolka i jej mama na kolacji, wiekszosc dan w karcie byla oznaczona jako bardzo ostra lub ostra i spokojnie kazde danie jakie zamowilysmy, zmienilysmy na delikatnie pikantne lub wcale.
Co do Sempre to bylismy w Sopocie i słabo wspominam, pizza była ok, reszta średnio. Jeśli chodzi o knajpy Gessler (bądź sygnowane jej nazwiskiem), to tylko Zielnik zrobił na mnie dobre wrażenie. Bardzo dobre ![]()
__________________
I like my money right where I can see it .. hanging in my closet ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#51 | |
DOMator
Zarejestrowany: 2006-04
Lokalizacja: z nad morza
Wiadomości: 7 151
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
Cytat:
Mnie np. dziwią śniadaniownie, gdzie za kawałek bułki z dżemem płaci się często jak za porządny obiad. Mniej popularne miejsca tego typu mają zwykle bardziej przyzwoite ceny, ale te topowe miewają przesadzone ceny. Wkurza mnie również brak czegokolwiek wege w menu. Tak jak są dania mięsne, rybne, tak powinny być również jarskie. Bywa, że idę ze znajomymi do dużej, dobrej restauracji w centrum miasta i jeśli chcę zjeść coś to do wyboru mam frytki i surówki, które generalnie są przystawkami. Czasem trafiało się coś w stylu naleśniki na słodko. Zdarzało mi się pośród dziesiątek dań, kurczaków na dziesięć sposobów, pięciu różnych dań w wołowiny itd. nie było niczego, co nadawałoby się do zjedzenia przez wege. Często nawet w knajpkach włoskich wśród wielu dań z makaronu wszystkie są mięsne. Sukcesem jest jedna wege wersja. Tam na szczęście są zwykle jeszcze pizze, w tym chociaż jedna bezmięsna, więc bez problemu mogę coś zjeść (chociaż wybór jest czasem żaden, to nie narzekam). Wydaje mi się, że jedno główne danie bezmięsne nie stanowiłoby uszczerbku na wizerunku jakiejś mega wypasionej restauracji, a mogłoby zwiększyć obroty, bo przecież ktoś taki jak ja wydałby na nie np 20-30 zł, zamiast posilać się talerzem sałaty za kilka zł (czym trudno się swoją drogą najeść). Całe szczęście od jakiegoś czasu przybywa wege lokali, gdzie posilę się zarówno ja, jak i znajomi mięsożercy w ramach odskoczni od codziennego menu ![]()
__________________
http://elfickizakatek.wordpress.com |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#52 |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-07
Wiadomości: 6 036
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#53 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 5 809
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
irytują mnie ceny najbardziej.
mogę zapłacić za jedzenie dużo, proszę bardzo, mogę, ale niech to będzie dobre i wartościowe jedzenie, a nie tanizna z biedry. jak ma być drogo, to niech będzie, ale wtedy smacznie i dobrze. bo jak nie, to wolę iść do małej spaghetterii na makaron za 6 złotych. i irytuje mnie, że knajpy nie mają swojego własnego klimatu i kolorytu lokalnego, czegoś ciekawszego w sobie. wszystkie mają takie same niemrawe kolory na ścianach, znudzone młode kelnerki i menu bez żadnego pomysłu. po co, merde, po co i to tworzenie knajp pod modę. co druga teraz to burgerownia, zaraz to pozamykają, bo ile tego może się jednocześnie utrzymać? ![]()
__________________
Nie było nas, był las, nie będzie nas, będzie las. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#54 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 9 557
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
Cytat:
![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#55 |
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2009-01
Wiadomości: 2 290
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
[1=7d825fa9fec57cf5623273f e7eca2ef8f2442710_5d59d87 1e15d0;48426026]To chyba nie bylas w la bocce.
![]() No nie byłam ![]() O, już wiem co mnie wkurza. Czekanie 100 lat na kelnera, najpierw, żeby przyniósł menu, później żeby odebrał zamówienie, zostawił rachunek i oddał resztę. Masakra. W Mito (znów Gdańsk) panie kelnerki to mistrzynie udawania, że są zajęte. Kręcą się po 3 przy jednym, pustym stoliku i gadają. Moje sushi stało na barze kilka minut, w końcu sama po nie poszłam i dopiero wtedy babsko ruszyło dupę, że jednak ona chce mi je do stolika dostarczyć ![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#56 |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2014-02
Wiadomości: 7 330
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
Właśnie byłam na obiedzie i mi się przypomniało, co jeszcze mnie drażni (i co zawsze wyśmiewamy zdrowo z TŻetem)- menu.
Zdecydowana większość jest nieczytelna, brzydka, niedbała i generalnie do niczego. Dzisiaj widziałam nawet błąd ortograficzny... A w jednej z lepszych knajp w Czewie na pierwszej stronie menu jest jakaś bajka dziwna, w dodatku napisana w sposób skandaliczny, zdania długie na trzy linijki i po każdym wielokropek. Nawet nie wiem, o co w niej chodziło, a swego czasu ze szwagrem przeczytaliśmy to z pięć razy czekając na zamówienie. O tym, by na pierwszy rzut oka wyszczególniono dania bezmięsne czy alergeny, to nawet nie ma co marzyć. Ktoś mi powie- po co? Po co jakiś zbyteczny, głupi tekst, po co szkaradne obrazki, po co przekombinowany krój liter, po co fantazyjny i jednocześnie nieczytelny układ strony? Łatwiej przecież zrobić coś prostego i estetycznego. Ale nie. Ta sama bolączka, co w polskiej architekturze. Edytowane przez 201609102148 Czas edycji: 2014-10-07 o 16:37 |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#57 |
DOMator
Zarejestrowany: 2006-04
Lokalizacja: z nad morza
Wiadomości: 7 151
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
O tak, menu to osobna bajka, niestety często z kiepskim zakończeniem
![]() W niektórych restauracjach trwa np. konkurs na to, jak długo kartki w menu wytrzymają ciągłe wertowanie przez klientów. W efekcie idąc tam dostajemy zestaw brudnych, zniszczonych niczym starożytne papirusy kartek, czasem w naderwanych obwolutach. Bywa, że brakuje jakiejś kartki, ale generalnie nie zauważyłam, by obsługa przejmowała się takimi drobiazgami ![]()
__________________
http://elfickizakatek.wordpress.com |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#58 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-04
Wiadomości: 16 184
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
Moim zdaniem jednak najważniejsze jest jedzenie i stosunek jakości do ceny.
Jeśli jem coś, co kosztuje dwa razy drożej niż przygotowałabym to w domu, (pomijając fakt, że nja nie gotuję, tylko mąż), to jednak wolę, żeby było to świeże i w jakiejś rozsądnej ilości. Czuję się oszukana dostając coś odgrzewanego, czy smażonego na starym oleju, albo nawet świeżego, ale na dwa kęsy. Poza tym obsługa i czas oczekiwania. Rozumiem, że na świeży obiad trzeba czelać do 30 minut, ale nie na stare żarcie w dodatku z nieprzyjemną obsługą. Lokalizacja w mojej ocenie ma mniejsze znaczenie, jeśli gdzieś żywią dobrze, jest miła obsługa, to i klienci się znajdą. Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum.
__________________
najważniejsze w życiu jest być zdrowym, mieć zdrowego małżonka, zdrowe dziecko, zdrowych rodziców, zdrowe rodzeństwo. wszystko inne jest kwestią chęci i siły, niekiedy szczęścia... |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#59 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-08
Wiadomości: 11 587
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
Cytat:
Żeby wyjść na zero/mieć minimalny zysk w branży gastronomicznej marża powinna wynosić nie mniej niż 300% wartości samego surowca.
__________________
Edytowane przez otako Czas edycji: 2014-10-07 o 20:22 |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#60 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 5 809
|
Dot.: kuchenne rekiny biznesu?
w Poznaniu możliwe. nic wielkiego, po bolońsku, średnio smaczne, ale jak nie jestem przy hajsie, a w brzuchu burczy, to czemu nie. do tego jedzenie na wagę, w którym to przybytku zwykle zostawiam jakieś 12 złotych, a z talerza mi się wysypuje.
__________________
Nie było nas, był las, nie będzie nas, będzie las. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|



Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 04:38.