Jacy są Wasi ojcowie? - Strona 5 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2013-11-16, 12:33   #121
Blondyna_92
Raczkowanie
 
Avatar Blondyna_92
 
Zarejestrowany: 2013-06
Lokalizacja: kuj-pom
Wiadomości: 83
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

Mój ojciec to typowy Pan i Władca. Wszystko to co nie jest po jego myśli lub przekonań jest "nienormalne". Od zawsze wybuchowy charakter, czepiający się o pierdoły typu niedomknięta szafka bądź jeden kubek na suszarce. Aktualnie jest na rencie (operacja barku się udała, ale co kilka dni go boli i nie może pracować) i cały czas przebywa w domu.
Rozumem, że gdy boli ręka to bierze tabletkę i odpoczywa. Niestety gdy są te lepsze dni, jego plan dnia się nie zmienia. Cały dzień albo na komputerze albo na telewizorze, chodzi i narzeka na to, że nikt w tym domu nic nie robi (oczywiście oprócz niego). Mama ma 2 prace pn-pt, ja studiuję i (trzymajmy kciuki) zaczynam pracę, siostra pracuje. Zawsze w domu sprzątamy i pomagamy mamie ile się da, natomiast tacie to nie wystarcza. Narzeka, że tylko on wynosi śmieci, tylko on wyciera naczynia po śniadaniu, że ja i siostra nie mamy żadnych obowiązków, że teraz jemu należy się pomoc, bo przecież nas wychował i powinnyśmy mu (łącznie z mamą) usługiwać (dodam, że gdy byłyśmy małe on pracował a mama nie i niezbyt chciał się po pracy nami zajmować).

Od kiedy pamiętam nie raz zdarzały się siniaki po pasie za np. spóźnienie się 5 min do domu na obiad bądź 4 czy 3 w szkole. Nigdy żadnej pochwały od niego nie usłyszałam, zawsze tylko wymagał i karcił. Teraz gdy jesteśmy z siostrą już dorosłe nadal musimy z nim mieszkać, bo niestety nas nie stać na przeprowadzkę.

Czasem jest dobrze, czasem źle, mimo to go kocham i wiem, że został podobnie wychowywany i niestety przez to uważa, że tak ma być.
Blondyna_92 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-17, 00:02   #122
totolosz
Raczkowanie
 
Avatar totolosz
 
Zarejestrowany: 2010-09
Wiadomości: 117
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

Mój tatuńcio za to zmajstrował mnie, wyjechał do USA kiedy mama była w ciąży zostawiająć ją na małej wiosce jako "panne z brzuchem" i obiecał, że wróci za rok, wezmą ślub i będzie wszystko pięknie. Wrócił po 8 latach jakgdyby nic licząc, że mama padnie w jego ramiona. Na szczęście tak się nie stało. Całe życie przekonywałam się do niego, choć on sie bardzo nie starał o odzyskanie tych utraconych lat. Dawał mi dość sporo pieniędzy przez co nauczył dziecko materializmu, z którym walczę do dziś. Pieniądze były tylko jedyną motywacją żebym jechała do niego i babci. Teraz gdy babcia bardzo poważnie zachorowała, chce żebym mu pomagała ( czy on kiedykolwiek pomógł mi lub mamie?! NIE), a od wielu lat jest tak
ŻE SIĘ PO PROSTU DO MNIE NIE PRZYZNAJE, PRZY CZĘŚCI ZNAJOMYCH, GDY BYŁAM MAŁA KAZAŁMI UDAWAĆ RODZINE Z USA BO KOLEGA NIESPODZIEWANIE WPADŁ, A GDY PRZYJADE DO BABCI POMÓC TO NIGDY NIE POWIE DO ZNAJOMYCH PRZEZ TELEFON KTO U NIEGO JEST TYLKO NAZYWA MNIE "KIMS Z RODZINY". DUPEK
totolosz jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-17, 11:18   #123
Ercola
Zadomowienie
 
Avatar Ercola
 
Zarejestrowany: 2009-05
Lokalizacja: Gdańsk
Wiadomości: 1 020
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

Mój ojciec mimo kilku małych wad jest wspaniałym człowiekiem. Architekt, artysta plastyk, miłośnik sztuki wszelakiej. Ma niesamowitą wiedzę na temat historii, malarstwa, muzyki, gromadzi nałogowo książki Bardzo wiele ciekawych rzeczy się od niego dowiedziałam i na wiele tematów można z nim podyskutować. Poza tym jest optymistą i podchodzi do życia z uśmiechem. To jego wielka zaleta Zawsze powtarza, że jego największy sukces życiowy to fakt, że ma szczęśliwą rodzinę Ogólem mamy dobry kontakt, moi znajomi też bardzo go lubią i często wizyty u mnie kończą się wspólną herbatą lub piwkiem z moim tatą Ojciec jest głęboko wierzący, i to szanuję. Niestety bardzo próbuje swoją wiarę narzucić innym, z czego czasem rodzą się spięcia. No, ale na to mogę przymknąć oko, bo ma niesamowicie dużo dobrych cech
__________________
Nie wiem jak Ty, ale ja żyję RAPEM.


Ercola jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-17, 17:33   #124
caessa
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 30
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

Od lat czytam to forum ale dopiero ten temat kazał mi się jakoś otworzyć na Was . Może dlatego, że widzę, że sporo z nas ma podobne "problemy". To będzie długi post, ale chyba po raz pierwszy staram się to sobie podsumować.
Ja uznaję, że nie mam ojca. Nie mam z nim żadnego kontaktu od kilku lat. Mój ojciec nigdy nie podniósł na mnie ręki, ale tak czy siak uważam, że nie jest dobrym człowiekiem. Tak jak jedna z Was napisała, swoje relacje z ojcem mogę podzielić na kilka etapów.
Jako dziecko (do podstawówki) miałam silną potrzebę przebywania z nim, klejenia się do niego. Gdy ojciec siedział w garażu i coś majsterkował, ja chodziłam za nim, brałam młotek gwoździe i deseczki i zbijałam je ze sobą, żeby spędzać z nim czas. Serio. Przy czym on się do mnie nie odzywał. Nigdy sam mnie nie przytulił- to ja przytulałam się do niego. Mój ojciec nie zajmował się nigdy nami jak byliśmy malutcy (nigdy nie zmienił pieluchy, nie umył). Nawet jak byliśmy już trochę starsi to on nadal nie interesował się nami, nie chciał spędzać z nami czasu. Regularnie zapominał mnie odbierać z przedszkola mimo, że w samochodzie w miejscu na radio miał naklejoną kartkę z moim imieniem, w ramach przypomnienia. Nawet jak wrócił do domu to nie zauważał, że ma o jedno dziecko za mało. Na wakacje jeździliśmy tylko z mamą. Za to na prośbę mojej mamy zbudował nam plac zabaw w ogródku. Więc wtedy nie uważałam, żebym miała jakiegoś złego ojca. I go kochałam. Jak miałam jakieś 5- 6 lat to stracił kilka palców i jak wrócił ze szpitala to godzinami siedziałam przy jego łóżku bo bałam się, że coś mu się stanie. Wtedy był jeszcze osobą dość spokojną.
Jak poszłam do poprzez porównania zauważyłam, że mój ojciec to właściwie chyba mnie nie lubi. Dodatkowo pracował w mojej podstawówce (sklepik szkolny), więc mogłam go widzieć na każdej przerwie i zauważyłam, że jest dużo milszy dla obcych dzieci niż dla mnie. Obcym dzieciom dawał np. drożdżówki na koniec dnia gdy się nie sprzedały, ale my z bratem nie mogliśmy sobie żadnej wziąć. Wiem, że to nic w porównaniu z ojcami, którzy biją swoje dzieci, ale jak miałam te 8 lat to było mi strasznie z tego powodu źle. Potem on stał się strasznie nerwowy, a ja w wieku ok. 11 lat przechodziłam okres młodzieńczego buntu i wtedy kłóciliśmy się codziennie. Pomimo, że moi rodzice nigdy się ze sobą nie kłócili, już pod koniec podstawówki mówiłam oficjalnie, że moi rodzice powinni się rozwieść. Bo tak jak ja przestalam z nim rozmawiać, tak samo oni między sobą nie wymieniali zdań, nie licząc może „podaj sól”. Już wtedy widziałam, że pomimo jakiegoś szacunku nie ma między nimi miłości i oboje są z tego powodu nie zadowoleni. Ale nie stawałam po stronie żadnego z nich.
Kolejne lata- gimnazjum i liceum to była już katastrofa. Po prostu go nienawidziłam. Za to, że ma nas wszystkich gdzieś, że wszystkim zajmuje się moja mama. Moja mama utrzymywała cały dom, dzieci, nasze zajęcia dodatkowe, odwoziła nas, zawoziła gdy była potrzeba. Pracowała wieczorami dodatkowo, dokształcała się weekendami, a on nawet podczas obiadu nie odzywał się ani słowem. W porównaniu do mojej mamy, która stawała na rzęsach, żeby było nam dobrze on był takim bucem, najbardziej lubił siebie. To co zarobił też wydawał tylko na siebie. Gdy miałam 18 lat moja mama złożyła papiery rozwodowe, potem jeszcze przez pół roku mieszkali razem, żeby dać ojcu czas na „usamodzielnienie się”. I wtedy nastąpił przełom. Teraz tłumaczę to sobie tak, że mój ojciec po prostu przestraszył się samotności.
Byłam już wtedy na studiach, wyprowadziłam się z domu a on w końcu zaczął się mną interesować. Dzwonił, pytał o egzaminy, ja jak wracałam do domu to zawsze do niego przychodziłam, żeby nie było mu smutno. Spędziłam z nim nawet sylwestra, gdzie miał to być mój pierwszy sylwester w studenckim życiu. Po raz pierwszy miałam wtedy ojca, nawet kiedyś powiedział mi w tym okresie, że mnie kocha. Moja mama za to postępowała naprawdę fair i nie mówiła o nim żadnego złego słowa, a jak się później okazało miała ich wiele. Sytuacja była sielankowa, aż do czasu gdy mój ojciec zaczął się spotykać z kobietą. Nie miałam z tym żadnego problemu, lubiłam ją. Ale mój ojciec przestał być samotny, więc już mnie i mojego brata nie potrzebował. To wszystko było do zaakceptowanie do czasu, aż doszło do ich ślubu. Na ślubie żona mojego ojca pokazała swoją prawdziwą twarz. Wyprosiła nas ze swojego wesela, bo uznała, że jesteśmy zbędnymi gośćmi, przy gościach rozpętała awanturę i powiedziała, że nie mam prawa rozmawiać już z własnym ojcem. A on w tym momencie pokazał jak bardzo nie ma jaj i powiedział, że mam sobie iść. Potem miałam nadzieję, że to się jakoś ułoży, ale nie odezwał się więcej za to ograniczał a potem przestał płacić alimenty. Więc złożyłam pozew o alimenty. To było najgorsze półtora (!) roku. Oni robili wszystko, żebym nie dostała ani grosza. Przeciągali sprawę, wynajmowali adwokatów (ja z mamą broniłyśmy się same), na rozprawach on nawet nie odpowiadał mi „dzień dobry”, oczerniali nas, mój ojciec przedstawiał się jako osobę, która jest biedna, nie ma pieniędzy i żyje tylko z tego co zarabia jego żona, no cuda na kiju. I wiecie, nie chodzi mi o kasę, ale uznałam, że skoro nie chce być ojcem- to trudno, ale nie wiem czemu tylko moja mama ma ponosić odpowiedzialność . Tym bardziej, że walczyłam o dosłownie 400 zł. Od czasu kiedy wygrałam rozprawę nie odezwał się ani słowem. Ostatnio dostałam tylko list, że mam przesłać „papiery z uczelni w celu potwierdzenia moich dalszych roszczeń alimentacyjnych”. Podpisane „pozdrawiam Tata”. Strasznie śmiałam się z tego podpisu.
Teraz on dla mnie nie istnieje. Mam 25 lat i już nie potrzebuję ojca. On nie wie nic o moim życiu i tak ma pozostać.

Przepraszam za tak długi post, ale chyba musiałam to z siebie wylać .
caessa jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-19, 18:40   #125
vanfan
Przyczajenie
 
Avatar vanfan
 
Zarejestrowany: 2013-11
Wiadomości: 11
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

Dziewczyny...

Jestem w szoku. Zakładając temat, nawet przez głowe nie przeszła mi myśl ze tak wiele z Was jest w podobnych relacjach z ojcami.


To niepokojące ze tak wiele z Nas ma podobne odczucia i żyło w toksycznym środowisku...
Gdy pisałyście , ze macie stany lękowe, ze były sytuacje których nie możecie zapomnieć, że cierpiało rodzeństwo, mama ... Odczuwam gniew i żal.

Nie dlatego, że sama to przezyłam i rozumiem to doskonale, ale dlatego ze wszystkie byłysmy dziecmi i zostałysmy tak potraktowane. Za co?
Dzieci K*rwa . Dzieci Bogu ducha winne.
Nie znamy się, ale jeżeli pomyślę ze ktoś tak jak ja został w pewien sposob skrzywdzony i teraz sam musi sobie radzić, mam ochote rzucić się 'im wszystkim' do gardeł...


Moje uczucia dalej są żywe, ale tylko momentami. Staram się nad nimi panować i nie dać się sprowokować własnym lękom.

***
Jest jeszcze jedna kwestia... która nas czeka w dalszej przyszłosci.

Od malego wpaja się szacunek do rodziców, a w przypadku gdy rodzice są już starsi to mogą liczyc jedynie na wlasne dzieci (Przynajmniej to takie poprawne przekonanie i tak jest przyjęte)
Oczywiście odwrócenie się plecami w takiej sytuacji jest piętnowane, to brak szacunku i wspołczucia. W koncu życie nam podarowali (!)

Jak myslicie , jak w takiej sytuacji zareagujecie?
Ja zawsze myślałam, ze bede mieć to w d*pie i to będzie zapłata za to wszystko. Chciałabym być za siebie pewna w przyszłosci, ale wiem ze też moge zmięknąć...

Podobnie było w dniu świra. Gdy Adaś mowił o swojej matce, ze życie mu zatruła i zniszczyła, a teraz nie ma 'serca' podnieśc na nią rękę ..bo jest stara i bezsilna.

Jest też taki cytat pewnego aktora:
" Kiedys traktowałem ludzi dobrze,
teraz traktuje ich z wzajemnością"

Myślę ze ta wpojona ' świętość' więzów krwii , nie pozwala na potraktowanie matki czy ojca tak obco i z obojętnością..

Co o tym myslicie?

Edytowane przez Trzepotka
Czas edycji: 2023-06-18 o 10:00 Powód: Przywrócenie usuniętego posta.
vanfan jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-19, 19:49   #126
scandalistka
Zadomowienie
 
Avatar scandalistka
 
Zarejestrowany: 2009-01
Lokalizacja: sercem w Bieszczadach
Wiadomości: 1 066
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

Mój ojciec jest... nieszczęśliwy. Jest najbardziej nieszczęśliwą osobą jaką znam. Mocno i od zawsze. W sumie, gdyby moje życie potoczyło się tak jak jego, też byłabym nieszczęśliwa. Tylko on jest zbyt słaby, żeby coś z tym zrobić, nie potrafi zrobić w swoim życiu porządku. Nie wierzy w siebie, jego poczucie własnej wartości jest praktycznie zerowe.
Odkąd jestem dorosła, w takich sytuacjach kryzysowych robię za jego tarczę przed światem i bardziej to ja jestem dla niego rodzicem, niż on dla mnie, to ja mu mówię "tato, razem damy radę", a on mi płacze w ramię. Odwrotnej sytuacji nigdy nie było...
Dziwne jest też to, że nie bardzo potrafimy i mamy o czym rozmawiać, kiedy nic złego się nie dzieje. Tak naprawdę, to oprócz sytuacji kiedy u niego dzieje się coś złego, praktycznie ze sobą nie rozmawiamy, chociaż staram się to zmienić. Zawsze był między nami jakiś dystans, tak było kiedy mieszkałam w rodzinnym domu i jest też teraz. Z tym, że ja mu teraz dorywczo rodzicuję kiedy trzeba i stale kontroluję sytuację, bo wiem, że sam sobie nie radzi, po pomoc do nikogo nie pójdzie, na matkę liczyć nie może, a już parę razy mówił mi coś o braku sensu życia... Była taka jedna bardzo nieprzyjemna sytuacja, że załatwiałam L4 i jechałam do domu, żeby co godzinę w nocy sprawdzać, czy jest w łóżku, cały, zdrowy i żywy.
Jednocześnie jest nieprawdopodobnie uczciwy, taki szczery i prawdziwy. Prostolinijny, pracowity i zdecydowanie zbyt naiwny. Kompletnie nie uczy się na błędach i za bardzo wierzy w ludzi. Ciągle na własne życzenie dostaje od świata po dupie i ciężko sobie z tym radzi.
Generalnie nie jest ani szczególnie dobrym, ani złym ojcem. Zawsze chce dla mnie dobrze i wiem że naprawdę bardzo mnie kocha, ale to co robi często nie jest właściwe. Razem z matką nie tworzą zgranej pary, nie stworzyli też dobrego, zdrowego domu. Obydwoje mnie kochają, ale na swój bardzo specyficzny sposób. Natomiast nie kochają ani siebie samych, ani siebie nawzajem.
Na ich usprawiedliwienie trzeba dodać, że sami nie mieli normalnych, zdrowych rodzin. Ojciec w dzieciństwie był bity, a matka przez całe tępiona za to, że się urodziła. Jak na związek takich ludzi, który praktycznie zrodził się z wpadki (w tej a nie innej kolejności) w bardzo młodym wieku, to i tak nie jest najgorzej, jako rodzice nawet dali radę.
__________________


Edytowane przez scandalistka
Czas edycji: 2013-11-19 o 21:09
scandalistka jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-19, 21:16   #127
Rybaa
Raczkowanie
 
Avatar Rybaa
 
Zarejestrowany: 2006-05
Wiadomości: 297
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

Cytat:
Napisane przez vanfan Pokaż wiadomość
Dziewczyny...

Jestem w szoku. Zakładając temat, nawet przez głowe nie przeszła mi myśl ze tak wiele z Was jest w podobnych relacjach z ojcami.


To niepokojące ze tak wiele z Nas ma podobne odczucia i żyło w toksycznym środowisku...
Gdy pisałyście , ze macie stany lękowe, ze były sytuacje których nie możecie zapomnieć, że cierpiało rodzeństwo, mama ... Odczuwam gniew i żal.

bardzo niepokojące rzekłabym....

Nie dlatego, że sama to przezyłam i rozumiem to doskonale, ale dlatego ze wszystkie byłysmy dziecmi i zostałysmy tak potraktowane. Za co?
Dzieci K*rwa . Dzieci Bogu ducha winne.

też zadawałam sobie to samo pytanie: za co mój własny ojciec tak mnie gnoji? za sam fakt że jestem???

Nie znamy się, ale jeżeli pomyślę ze ktoś tak jak ja został w pewien sposob skrzywdzony i teraz sam musi sobie radzić, mam ochote rzucić się 'im wszystkim' do gardeł...

hmm... może jakaś zorganizowana akcja typu 'ratujmy dzieci tych ojców którzy nigdy nie powinni nimi zostać'


Moje uczucia dalej są żywe, ale tylko momentami. Staram się nad nimi panować i nie dać się sprowokować własnym lękom.

moje uczucia są żywe codziennie... szczególnie teraz, w ogromnie dla mnie trudnym czasie... nie dostałam od 'rodziców' nawet pół centymetra wsparcia...

***
Jest jeszcze jedna kwestia... która nas czeka w dalszej przyszłosci.

Od malego wpaja się szacunek do rodziców, a w przypadku gdy rodzice są już starsi to mogą liczyc jedynie na wlasne dzieci (Przynajmniej to takie poprawne przekonanie i tak jest przyjęte)
Oczywiście odwrócenie się plecami w takiej sytuacji jest piętnowane, to brak szacunku i wspołczucia. W koncu życie nam podarowali (!)

Jak myslicie , jak w takiej sytuacji zareagujecie?
Ja zawsze myślałam, ze bede mieć to w d*pie i to będzie zapłata za to wszystko. Chciałabym być za siebie pewna w przyszłosci, ale wiem ze też moge zmięknąć...

Podobnie było w dniu świra. Gdy Adaś mowił o swojej matce, ze życie mu zatruła i zniszczyła, a teraz nie ma 'serca' podnieśc na nią rękę ..bo jest stara i bezsilna.

Jest też taki cytat pewnego aktora:
" Kiedys traktowałem ludzi dobrze,
teraz traktuje ich z wzajemnością"

Myślę ze ta wpojona ' świętość' więzów krwii , nie pozwala na potraktowanie matki czy ojca tak obco i z obojętnością..

Co o tym myslicie?

K.
ja zareagowałam typowo dla mnie...
tzn. absolutnie bez hipokryzji.
w tym temacie zawsze mówię co myślę.
za co jestem traktowana przez rodzinę jak 'czarna owca'
nikt nie rozumie że w takich momentach bronię własnego życia.
poczucia własnej wartości.
za dużo emocji, czasu i pieniędzy kosztowało mnie stawanie na nogi żeby dalej dać się tak bezkarnie gnoić.
babci uważa że ojcu nalezy sie szacunek bo całe życie haruje....
pffff.....
bzdura...
ja pracuje od 19. roku zycia i co mnie sie za to szacunek nie nalezy??
szacunek nalezy sie za to ze ojciec pracuje a nie za to jak traktuje córkę?
jak dla mnie nedzny argument.
jak widac dla mnie to w dalszym ciagu temat wyzwalajacy duzo emocji...
tak jak juz wspominalam w jakims watku.
mam 29 lat a nadal nie jestem w stanie uporac sie z demonami przeszlosci.
dzieki 'kochanemu' tatusiowi
nie raz dalam sie namowic matce na podanie reki ojcu 'dla dobra rodziny' i nigdy wiecej.
co by sie nie dzialo pozostane 'wyrodna' corka i chociaż ja sama uszanuje wlasne zdrowie i emocje.

ahhh... jak zwykle temat rzeka....
kto nie chce niech nie czyta

pozdrawiam wszystkich majacych złych ojców
duzo szczescia w doroslym zyciu

A.
Rybaa jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Najlepsze Promocje i Wyprzedaże

REKLAMA
Stary 2013-11-20, 10:08   #128
201803090921
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2012-04
Wiadomości: 4 538
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

Jak czytam Wasze historie, to w niektóre nie sposób uwierzyć, choć mam świadomość, że tak się zdarza

Mój tata jest fantastycznym człowiekiem. Można z nim pogadać, mamy podobne poczucie humoru. Mimo braku wyższego wykształcenia ma nieprawdopodobną wiedzę (fizyka, chemia, mechanika) i swoje pasje (historia, II wojna św.).
Odkąd pamiętam byłam "córeczką tatusia", którą zabierał w niedzielę na lody w tajemnicy przed mamą. Nigdy mnie nie uderzył, w moim domu przemocy nie było, mimo, że sam miał niełatwe dzieciństwo.
W domu rodzinnym to mama jest bardziej dominującą osobą, i pewnie dlatego wchodziłam w takie, a nie inne związki - nie toksyczne, tylko z facetami, którzy dawali sobą rządzić. To chyba jedyny mankament, jaki wyniosłam z domu, wzorując się na rodzicach; reszta była, jest i oby jak najdłużej pozostała - super.
201803090921 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-20, 14:56   #129
Miss L
Raczkowanie
 
Avatar Miss L
 
Zarejestrowany: 2013-06
Lokalizacja: Liverpool
Wiadomości: 115
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

Cytat:
Napisane przez vanfan Pokaż wiadomość
Dziewczyny...

Jestem w szoku. Zakładając temat, nawet przez głowe nie przeszła mi myśl ze tak wiele z Was jest w podobnych relacjach z ojcami.


To niepokojące ze tak wiele z Nas ma podobne odczucia i żyło w toksycznym środowisku...
Gdy pisałyście , ze macie stany lękowe, ze były sytuacje których nie możecie zapomnieć, że cierpiało rodzeństwo, mama ... Odczuwam gniew i żal.

Nie dlatego, że sama to przezyłam i rozumiem to doskonale, ale dlatego ze wszystkie byłysmy dziecmi i zostałysmy tak potraktowane. Za co?
Dzieci K*rwa . Dzieci Bogu ducha winne.
Nie znamy się, ale jeżeli pomyślę ze ktoś tak jak ja został w pewien sposob skrzywdzony i teraz sam musi sobie radzić, mam ochote rzucić się 'im wszystkim' do gardeł...


Moje uczucia dalej są żywe, ale tylko momentami. Staram się nad nimi panować i nie dać się sprowokować własnym lękom.

***
Jest jeszcze jedna kwestia... która nas czeka w dalszej przyszłosci.

Od malego wpaja się szacunek do rodziców, a w przypadku gdy rodzice są już starsi to mogą liczyc jedynie na wlasne dzieci (Przynajmniej to takie poprawne przekonanie i tak jest przyjęte)
Oczywiście odwrócenie się plecami w takiej sytuacji jest piętnowane, to brak szacunku i wspołczucia. W koncu życie nam podarowali (!)

Jak myslicie , jak w takiej sytuacji zareagujecie?
Ja zawsze myślałam, ze bede mieć to w d*pie i to będzie zapłata za to wszystko. Chciałabym być za siebie pewna w przyszłosci, ale wiem ze też moge zmięknąć...

Podobnie było w dniu świra. Gdy Adaś mowił o swojej matce, ze życie mu zatruła i zniszczyła, a teraz nie ma 'serca' podnieśc na nią rękę ..bo jest stara i bezsilna.

Jest też taki cytat pewnego aktora:
" Kiedys traktowałem ludzi dobrze,
teraz traktuje ich z wzajemnością"

Myślę ze ta wpojona ' świętość' więzów krwii , nie pozwala na potraktowanie matki czy ojca tak obco i z obojętnością..

Co o tym myslicie?

K.
W dziecinstwie zawsze mialam miec gebe na klodke, ojciec bil, krzyczal, znecal sie a ja musialam to znosic i jakikolwiek odzew z mojej strony skonczylby sie nastepnym krzykiem lub uderzeniem. Rodzice przyzwyczajeni byli do tego, ze nigdy im nie odpowiem, chociaz w mojej glowie przewijaly sie niezliczone slowa i gesty. Przez to wszystko mialam niska samoocene, bylam naiwna i balam sie odezwac w ogole do ludzi. Jakiez bylo zdziwienie moich rodzicow, gdy pewnego razu przemowilam i do tej pory przemawiam, gdy jestem traktowana niesprawiedliwie. Mam do nich zal i bede miec zawsze, mimo ze sa po rozwodzie, ojciec zaszyl sie gdzies, zniknal kompletnie. Miedzy mna a matka byl, jest i bedzie dystans niestety.. Jesli chodzi o ojca, jego starzenie sie i bezbronnosc nie wplyna na moj punkt widzenia. Jest mi kompletnie obojetny.
__________________
Miss L jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-21, 14:49   #130
Konwalia11
Zadomowienie
 
Avatar Konwalia11
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 1 238
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

Cytat:
Napisane przez SALIX Pokaż wiadomość
Ludziom się często wydaje, że jak nie ma chlania na umór i mordobicia, to przecież nie ma patologii - tak to wszystko tłumaczyła moja mama i tym, że "gdzie indziej mają gorzej". U nas też była "tylko" agresja, gnojenie i ogólnie niestabilny emocjonalnie pan na włościach. Araksjel napisał oczywiście prawdę, to bardzo wpłynęło na moje poczucie własnej wartości i związki. Od takich elementów trzeba się jak najszybciej odciąć, za wszelką cenę, inaczej można się po prostu nie uratować.
Dokladnie. U mnie tylko z ta roznica, ze to matka byla "pania na wlosciach", ojciec natomiast byl slaby emocjonalnie, wycofany, rozmyty, bez wlasnego zdania. Na zewnatrz bylismy porzadna, "wierzaca" rodzina, zawsze Kosciolek, ladnie ubrani... Pieklo zaczynalo sie za zamknietymi drzwiami.


Cytat:
Napisane przez vanfan Pokaż wiadomość
Jest jeszcze jedna kwestia... która nas czeka w dalszej przyszłosci.

Od malego wpaja się szacunek do rodziców, a w przypadku gdy rodzice są już starsi to mogą liczyc jedynie na wlasne dzieci (Przynajmniej to takie poprawne przekonanie i tak jest przyjęte)
Oczywiście odwrócenie się plecami w takiej sytuacji jest piętnowane, to brak szacunku i wspołczucia. W koncu życie nam podarowali (!)

Jak myslicie , jak w takiej sytuacji zareagujecie?
Wiesz, akurat przerabiam ten temat na wlasnej skorze. Najpierw ograniczylam kontakt do minimum (wyjazd za granice, odwiedziny raz w roku, kontakt jedynie telefoniczny). Kiedy po ostatniej rozmowie moja matka znowu przegiela pale powiedzialam: dosyc. Nie mamy kontaktu od jakiegos miesiaca.
Jak sie z tym czuje?
Z jednej strony - jakby mi kamien z serca spadl - wolnosc, ulga, jakbym odnalazla siebie. Jakbym uratowala to biedne, poniewierane wtedy dziecko i przytulila je do serca.
Z drugiej strony - walcze z poczuciem winy. Jak to tak, bez rodziny? Zostawic tych starych, biednych ludzi na pastwe losu?
Prawde mowiac, ucze sie im wybaczac, pomimo, ze jednego jestem pewna: oni sie nie zmienia. W zwiazku z tym pozostaje mi jedno: wycofac sie z tej relacji, jesli zajdzie taka potrzeba - calkowicie i na zawsze.
Niestety ciezko jest zyc w takiej konstelacji. O dziwo, nadal jest to w naszym spoleczenstwie temat tabu. Ostatecznie jesli partner nas poniewiera - mozemy sie rozstac, jesli rodzic wpadnie na pomysl, ze sie rozmyslil i nie ma ochoty byc rodzicem - moze oddac dziecko do adopcji.
A dziecko co ma zrobic? Nic, morda w kubel, pokornie znosic i jeszcze okazywac wdziecznosc.
Czas skonczyc z tym spolecznym tabu!
Moim zdaniem cudowna rzecza jest, kiedy rodzice z dziecmi maja dobre stosunki, spotykaja sie w doroslym zyciu, odwiedzaja. Ale nie dlatego, ze "tak trzeba" tylko dlatego, ze po prostu autentycznie sie lubia, szanuja i ze przez te wszystkie lata zbudowali sobie solidny fundament z wzajemnego szacunku i poszanowania godnosci.
Ciezko mi, ale daje rady. Zobaczymy, jak to sie dalej rozwinie.

P.S. Sorki, bo w sumie offtop, ale nie moglam przejsc obojetnie. Az mi sie krew zagotowala w zylach, jak czytam o tych wszystkich patologiach.
__________________


Be the change you want to see in the world!

Edytowane przez Konwalia11
Czas edycji: 2013-11-21 o 14:52
Konwalia11 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-21, 15:05   #131
201607040940
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 6 562
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

Mój ojciec już nie żyje. Nie byliśmy ze sobą blisko. Nie umieliśmy się do siebie zbliżyć. Raz w życiu powiedziałam że Go kocham. Był pracowitym człowiekiem, potrafił podnieść się po klęsce i dalej żyć.
201607040940 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Okazje i pomysły na prezent

REKLAMA
Stary 2013-11-21, 19:24   #132
vanfan
Przyczajenie
 
Avatar vanfan
 
Zarejestrowany: 2013-11
Wiadomości: 11
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

Cytat:
Napisane przez Konwalia11 Pokaż wiadomość


Wiesz, akurat przerabiam ten temat na wlasnej skorze. Najpierw ograniczylam kontakt do minimum (wyjazd za granice, odwiedziny raz w roku, kontakt jedynie telefoniczny). Kiedy po ostatniej rozmowie moja matka znowu przegiela pale powiedzialam: dosyc. Nie mamy kontaktu od jakiegos miesiaca.
Jak sie z tym czuje?
Z jednej strony - jakby mi kamien z serca spadl - wolnosc, ulga, jakbym odnalazla siebie. Jakbym uratowala to biedne, poniewierane wtedy dziecko i przytulila je do serca.
Z drugiej strony - walcze z poczuciem winy. Jak to tak, bez rodziny? Zostawic tych starych, biednych ludzi na pastwe losu?
Prawde mowiac, ucze sie im wybaczac, pomimo, ze jednego jestem pewna: oni sie nie zmienia. W zwiazku z tym pozostaje mi jedno: wycofac sie z tej relacji, jesli zajdzie taka potrzeba - calkowicie i na zawsze.
Niestety ciezko jest zyc w takiej konstelacji. O dziwo, nadal jest to w naszym spoleczenstwie temat tabu. Ostatecznie jesli partner nas poniewiera - mozemy sie rozstac, jesli rodzic wpadnie na pomysl, ze sie rozmyslil i nie ma ochoty byc rodzicem - moze oddac dziecko do adopcji.
A dziecko co ma zrobic? Nic, morda w kubel, pokornie znosic i jeszcze okazywac wdziecznosc.
Czas skonczyc z tym spolecznym tabu!
Moim zdaniem cudowna rzecza jest, kiedy rodzice z dziecmi maja dobre stosunki, spotykaja sie w doroslym zyciu, odwiedzaja. Ale nie dlatego, ze "tak trzeba" tylko dlatego, ze po prostu autentycznie sie lubia, szanuja i ze przez te wszystkie lata zbudowali sobie solidny fundament z wzajemnego szacunku i poszanowania godnosci.
Ciezko mi, ale daje rady. Zobaczymy, jak to sie dalej rozwinie.

Bardzo ładnie to ujełas. Wyjełas mi to z ust, ale ja pewnie bym zrobiła to zbyt brutalnie!

Edytowane przez Trzepotka
Czas edycji: 2023-06-18 o 09:57 Powód: Przywrócenie usuniętego posta.
vanfan jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2023-06-17, 01:02   #133
julkaaa123567
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2023-06
Wiadomości: 14
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

Nawet ciężko powiedzieć konkretnie jaki jest mój ojciec. Spłodził mnie gdy miał 45 lat. Od najmłodszych lat pamiętam jak panie w przedszkolu czy lekarze dowcipkowali z sympatią że to mój dziadek i jako dziecko też myślałam że to takie urocze. Człowiek z innej epoki, urodzony w czasach wojny i głęboko wierzący z którym po prostu nie byłam w stanie się porozumieć, nawet gdyby miał normalny charakter i nie był tyranem. Dzielący ubrania na te od święta i te na codzień i mówiący z wiejskim akcentem. Przez to wszystko czuje jakbym nigdy nie miała ojca tylko dziwnego człowieka nadgorliwie opiekującego się mną u boku mamy.
julkaaa123567 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2023-06-17, 05:27   #134
tinkerver2
Zakorzenienie
 
Avatar tinkerver2
 
Zarejestrowany: 2018-06
Wiadomości: 11 109
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

Mój jest zasadniczo martwy.

Wysłane z mojego motorola edge 20 lite przy użyciu Tapatalka
tinkerver2 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2023-06-17, 07:07   #135
c6b6756720a205d307becdde1d052a7f45362f96_64ed273165c68
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2017-05
Wiadomości: 647
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

Mam bardzo podobnego ojca, z tym, że nie wymagał sprzątania ponieważ całą robotę odwalała matka, która lubiła tę rolę.
Dla mnie jedną rzeczą jest wychowanie, a drugą autorefleksja. Jeśli w człowieku nie ma żadnej autorefleksji to lepiej zostawić go samemu sobie.
Ja już od dawna nie mieszkam z rodzicami i niechętnie ich odwiedzam. Myślę, że dopiero teraz docierają do nich błędy i braki emocjonalne jakie wywołali. Nie wiem czy kiedyś nasze relacje będą lepsze bo ja już umiem żyć bez tych relacji, a sama jeszcze muszę wiele zmienić w swoim myśleniu. Każdy kontakt z nimi wpycha mnie znowu do tego myślenia patologicznego - co muszę, co mogę, oni dalej myślą, że mogą mi rozkazywać co zrobić ze swoim życiem. Np. powiedziałam kiedyś ojcu, że myślę nad wyjazdem za granicę do pracy to mi zabronił ;-) I teraz z tyłu głowy mam zawsze, że jeśli podejmę taką decyzję to będzie mi dalej zabraniał/próbował temu zapobiec.
Słucham sobie ostatnio audiobooka "Chłopki" - bardzo polecam, opisuje życie ludzi na wsiach kiedyś, jak funkcjonowali itd. Z opisów wynika, że dziecko musiało dorosnąć bardzo szybko - 3-4 latki były już zaganiane do prostych robót typu zamiatanie, a ludzie o uczuciach nie mówili, nie było żadnego kocham cię i doceniam. Biorąc to pod uwagę - myślę, że i tak żyjemy w najlepszych, możliwych czasach i mieliśmy najlepszych, możliwych rodziców.

---------- Dopisano o 07:07 ---------- Poprzedni post napisano o 07:02 ----------

Cytat:
Napisane przez julkaaa123567 Pokaż wiadomość
Nawet ciężko powiedzieć konkretnie jaki jest mój ojciec. Spłodził mnie gdy miał 45 lat. Od najmłodszych lat pamiętam jak panie w przedszkolu czy lekarze dowcipkowali z sympatią że to mój dziadek i jako dziecko też myślałam że to takie urocze. Człowiek z innej epoki, urodzony w czasach wojny i głęboko wierzący z którym po prostu nie byłam w stanie się porozumieć, nawet gdyby miał normalny charakter i nie był tyranem. Dzielący ubrania na te od święta i te na codzień i mówiący z wiejskim akcentem. Przez to wszystko czuje jakbym nigdy nie miała ojca tylko dziwnego człowieka nadgorliwie opiekującego się mną u boku mamy.
To bardzo ciekawe co mówisz, bo właśnie słucham audiobooka na ten temat jak żyli ludzie kiedyś i jest to dokładny opis twojego ojca - z dziećmi relacji emocjonalnych się nie nawiązywało, dziecko to był parobek do pracy, a nie człowiek ;-) Kobiet pozbywano się z domu tak szybko jak się dało, mężczyźni byli od pracy. Te ubrania na święta i codzienne i inne dziwne rytuały, które dzisiaj ciężko pojąć. Masz doświadczenia z zupełnie inną generacją.
c6b6756720a205d307becdde1d052a7f45362f96_64ed273165c68 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2023-06-17, 07:21   #136
Snowdrop_
Animal Liberation
 
Avatar Snowdrop_
 
Zarejestrowany: 2015-10
Wiadomości: 5 777
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

Akurat mój ojciec jest dla mnie wyjątkowo w porządku, fakt że nie spędzał z nami dużo czasu, bo ciągle pracował ale z drugiej strony dał utrzymanie nam, zwierzakom, stworzył wiele miejsc pracy dla innych. Jest bardzo uczciwy, wierzący (częściej w kościele niż reszta rodziny, przyjaźni się z wieloma księżmi), bystry, inteligentny i zaradny. Zdarzało mu się w przeszłości być bardziej kłótliwym, ale mam wrażenie że to już całkiem minęło.
Jest też Konfederata, ale w takim znaczeniu, że ma konserwatywne poglądy i podejście do obowiązków faceta (odpowiedzialność i całkowite utrzymanie swojej rodziny) a np. nigdy nie wymagał od nas gotowania, sprzątania czy czegokolwiek w domu, to robi sam. Siostry chodziły na imprezy gdzie i ile chciały, tatuaże przed 18, wyprawy na inny ląd, matka zajęta obecnie sobą i akcjami na giełdzie albo ubraniami.
Ja zawsze byłam najbliżej emocjonalnie z ojcem i jako jedyna jestem do niego podobna z charakteru, reszta kompletnie nie.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Snowdrop_ jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2023-06-17, 10:13   #137
VivelaPologne
Raczkowanie
 
Avatar VivelaPologne
 
Zarejestrowany: 2016-09
Lokalizacja: Galaxy
Wiadomości: 257
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

Będę szczera: mój ojciec jest złym i głupim człowiekiem. Nie rozumie wielu prostych rzeczy, nie umie pojąć ciągów przyczynowo-skutkowych. Dla niego każdy człowiek z maturą to "wykształciuch", studia są beznadziejne bo lepiej iść do zawodówki itd. Co gorsze, nigdy nie był dla mnie wsparciem, wiecznie krytykował, wyśmiewał i marudził. Moja chęć do nauki i pasja do historii oraz książek były lekceważone i uznawane za bezsensowne, bo "nic nie robisz tylko siedzisz".

Jest też chorobliwie skąpy. Sama jestem dość oszczędna i nie lubię rozrzutności, ale ojciec od zawsze przesadzał. Mimo że zawsze zarabiał raczej dobrze to chował kasę tylko dla siebie i robił mnie i matce awantury o za drogi jogurt. Zabraniał mi się myć częściej niż 1-2 razy w tygodniu bo "trzeba oszczędzać wodę". Nie stosowałam się i były o to kłótnie.

Chciałabym mieć normalnych rodziców (bo matka nie lepsza od niego). Tak choć raz poczuć rodzicielską miłość.
__________________
Los się śmieje z naszych planów
VivelaPologne jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2023-06-17, 10:36   #138
Andziullka666
Zadomowienie
 
Avatar Andziullka666
 
Zarejestrowany: 2015-11
Wiadomości: 1 318
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

Wiecznie zakochany tylko objekt mu się zmieniał nie, nie babiarz tylko szukający swojej bratniej duszy. Na szczęście (mam nadzieję) że ją znalazł bo od kilkunastu lat w szczęśliwym związku z jedną i tą samą. Tak poza tym to choleryk (szczególnie po rozwodzie z mamą i w drugim, toksycznym małżeństwie), ale z biegiem lat i przy właściwej kobiecie się bardzo wyciszył. Dobrze gotuję i jest raczej wyluzowany, ze złymi ocenami zawsze do niego szlam po podpis. Interesuje się polityką, lubi się kłócić i dyskutować na ten temat w internecie. Uwielbia LP, podróże ze swoją 3 żoną i ubiera się głównie w TK Maxie. Taki śmieszny gość po 60
__________________
01.02.2016 66kg






13.08.2016
Andziullka666 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2023-06-17, 11:06   #139
TheSunTheMoonTheStars
Zadomowienie
 
Avatar TheSunTheMoonTheStars
 
Zarejestrowany: 2023-05
Lokalizacja: Południe
Wiadomości: 1 644
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

.

Edytowane przez TheSunTheMoonTheStars
Czas edycji: 2023-12-10 o 14:05
TheSunTheMoonTheStars jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2023-06-17, 12:50   #140
magbeth
Dzik
 
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 5 722
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

Az na chwile odwiesze bana na Intymnym : mój ojciec jest fajnym człowiekiem. Ma wybitnie porąbane poczucie humoru, jest mega społeczny - lubią go szczególnie bardzo dzieci i psy, kocha futbol, jeździ na rowerze i zawsze mocno się angażował w życie rodzinne, nie był typem niedzielnego ojca. Nazywamy go złośliwie "Piła" bo bywa, ze się kompletnie bez sensu przywali o coś, ale z drugiej strony nie jest pamiętliwy i wredny. Robi idealne jajka na miękko i jest typowa złota raczka. Ciemna strona to jego jazda samochodem, jeździ zdecydowanie za szybko. Ostatnio tez zrobil się lekkim hipochondrykiem.
Ma swoje stale powiedzonka, dostał nawet od nas koszulkę na święta z kura i swoją słynna "o kurza stopa". Drugie z którego mamy nieustająca polewkę to "milcz kiedy do mnie mówisz", które padło kiedyś podczas ognistej dyskusji ze mną zreszta i tacie zabrakło argumentów
Od zawsze ma wąsy, jest fizycznie bardzo podobny do Wojciecha Pijanowskiego i zdarzało mu się, ze ludzie prosili go o autograf, bo myśleli, ze to ten pan z telewizji zgadnijcie co robił
magbeth jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2023-06-17, 21:05   #141
TheSunTheMoonTheStars
Zadomowienie
 
Avatar TheSunTheMoonTheStars
 
Zarejestrowany: 2023-05
Lokalizacja: Południe
Wiadomości: 1 644
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

.

Edytowane przez TheSunTheMoonTheStars
Czas edycji: 2023-12-10 o 14:06
TheSunTheMoonTheStars jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2023-06-17, 21:37   #142
pempek
Zakorzenienie
 
Avatar pempek
 
Zarejestrowany: 2006-02
Wiadomości: 4 323
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

Cytat:
Napisane przez magbeth Pokaż wiadomość
Az na chwile odwiesze bana na Intymnym : mój ojciec jest fajnym człowiekiem. Ma wybitnie porąbane poczucie humoru, jest mega społeczny - lubią go szczególnie bardzo dzieci i psy, kocha futbol, jeździ na rowerze i zawsze mocno się angażował w życie rodzinne, nie był typem niedzielnego ojca. Nazywamy go złośliwie "Piła" bo bywa, ze się kompletnie bez sensu przywali o coś, ale z drugiej strony nie jest pamiętliwy i wredny. Robi idealne jajka na miękko i jest typowa złota raczka. Ciemna strona to jego jazda samochodem, jeździ zdecydowanie za szybko. Ostatnio tez zrobil się lekkim hipochondrykiem.

Ma swoje stale powiedzonka, dostał nawet od nas koszulkę na święta z kura i swoją słynna "o kurza stopa". Drugie z którego mamy nieustająca polewkę to "milcz kiedy do mnie mówisz", które padło kiedyś podczas ognistej dyskusji ze mną zreszta i tacie zabrakło argumentów

Od zawsze ma wąsy, jest fizycznie bardzo podobny do Wojciecha Pijanowskiego i zdarzało mu się, ze ludzie prosili go o autograf, bo myśleli, ze to ten pan z telewizji zgadnijcie co robił

Fajny opis, zazdroszczę

Mój ojciec to był straszny świr, wieczny Piotruś pan, nie miałam z nim za dużo kontaktu w życiu, bo mieszkał w innych krajach, a jak się pojawiał to zawsze odwalał jakaś negatywna akcje. Po jego śmierci tez wyszły niezle kwiatki.. cieszę się ze szybko zmarł i nie musiałam się martwić o jego starość, bo jestem więcej niż pewna ze by czegoś ode mnie chciał.


Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
pempek jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2023-06-17, 21:38   #143
julkaaa123567
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2023-06
Wiadomości: 14
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

Strasznie zazdroszczę wszystkim, którzy mieli fajnych rodziców, nawet takich chociaż trochę fajnych. Mam wrażenie, że to taka pustka której się nie da w życiu niczym zapełnić.

Wysłane z mojego 2201117SY przy użyciu Tapatalka
julkaaa123567 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2023-06-18, 02:47   #144
980cf4958a6e724c916e7adb24f4c6159aa2df82_65d7e02c47328
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2017-09
Wiadomości: 18 061
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

[1=c6b6756720a205d307becdd e1d052a7f45362f96_64ed273 165c68;89606990]
Słucham sobie ostatnio audiobooka "Chłopki" - bardzo polecam, opisuje życie ludzi na wsiach kiedyś, jak funkcjonowali itd. Z opisów wynika, że dziecko musiało dorosnąć bardzo szybko - 3-4 latki były już zaganiane do prostych robót typu zamiatanie, a ludzie o uczuciach nie mówili, nie było żadnego kocham cię i doceniam.[/QUOTE]

Jestem przed 30. i za czasów mojego dzieciństwa tak samo było. Proste prace? Dzieci od ok. 7 roku życia zasuwały w polu. Dopiero od niedawna to się zmienia.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 02:47 ---------- Poprzedni post napisano o 02:45 ----------

[1=c6b6756720a205d307becdd e1d052a7f45362f96_64ed273 165c68;89606990]

To bardzo ciekawe co mówisz, bo właśnie słucham audiobooka na ten temat jak żyli ludzie kiedyś i jest to dokładny opis twojego ojca - z dziećmi relacji emocjonalnych się nie nawiązywało, dziecko to był parobek do pracy, a nie człowiek ;-) Kobiet pozbywano się z domu tak szybko jak się dało, mężczyźni byli od pracy. Te ubrania na święta i codzienne i inne dziwne rytuały, które dzisiaj ciężko pojąć. Masz doświadczenia z zupełnie inną generacją.[/QUOTE]

Mnie też to brzmi bardzo znajomo, a moi rodzice urodzili się w latach 60. Żadne dawne czasy niestety.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
980cf4958a6e724c916e7adb24f4c6159aa2df82_65d7e02c47328 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2023-06-18, 10:01   #145
c6b6756720a205d307becdde1d052a7f45362f96_64ed273165c68
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2017-05
Wiadomości: 647
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

[1=980cf4958a6e724c916e7ad b24f4c6159aa2df82_65d7e02 c47328;89607458]Jestem przed 30. i za czasów mojego dzieciństwa tak samo było. Proste prace? Dzieci od ok. 7 roku życia zasuwały w polu. Dopiero od niedawna to się zmienia.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 02:47 ---------- Poprzedni post napisano o 02:45 ----------



Mnie też to brzmi bardzo znajomo, a moi rodzice urodzili się w latach 60. Żadne dawne czasy niestety.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz[/QUOTE]

A to prawda, sama mam sporą część rodziny na wsi i tam życie inaczej wygląda, od dziecka wymaga się robotności. Chodziło mi bardziej już o takie ekstremalne przypadki - nie opiszę wszystkiego co tam zostało opisane - ale przypadki gdzie dzieci nie byly posylane do szkoly bo musialy pracowac i nauczyciele jak czytali takie cos to tylko przymykali na to oko, bo wiedzieli, ze dla tych dzieci i ich rodzin to kwestia przetrwania. Dzisiaj praca na roli jest duzo latwiejsza - maszyny itd. Sporo sie zmienilo od tamtych czasow.
c6b6756720a205d307becdde1d052a7f45362f96_64ed273165c68 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2023-06-18, 16:10   #146
magbeth
Dzik
 
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 5 722
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

Cytat:
Napisane przez julkaaa123567 Pokaż wiadomość
Strasznie zazdroszczę wszystkim, którzy mieli fajnych rodziców, nawet takich chociaż trochę fajnych. Mam wrażenie, że to taka pustka której się nie da w życiu niczym zapełnić.

Wysłane z mojego 2201117SY przy użyciu Tapatalka
To jest niestety smutna prawda - bo to wyjątkowa relacja. Niestety, nie wybieramy sobie rodziców, bo jakbyśmy mogli to wiadomo jak by każdy celował
A inni wazni dorosli? Czasami to ktoś inny w rodzinie czy spoza jest ta osoba, która potrafi dać zrozumienie, wsparcie i potrzebne do wzrastania ciepło.
magbeth jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2023-06-18, 17:05   #147
Chailleach
Wcale nie wiedźma!
 
Avatar Chailleach
 
Zarejestrowany: 2020-04
Wiadomości: 270
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

Cytat:
Napisane przez julkaaa123567 Pokaż wiadomość
Mam wrażenie, że to taka pustka której się nie da w życiu niczym zapełnić.
Zgadzam się całkowicie. Można mieć dobre relacje z innymi ludźmi, ale moim zdaniem te z rodzicami, to coś, czego nie da się niczym zastąpić.
Dlatego bardzo doceniam, że trafił mi się najlepszy tata na świecie. Jest dla mnie jedną z najbliższych (o ile nie najbliższą) osobą na świecie, a także moim przyjacielem. Mamy podobny czarny, spaczony humor lubimy te same rzeczy i bardzo doceniam, że w moim życiu jest i był, jako rodzic, a nie niedzielny ojciec. Zawsze mną zainteresowany, wspierał moje pasje (nawet, jeśli ich nie rozumiał/nie podzielał), zawsze po mojej stronie. Poza tym, choć niezaprzeczalnie ma pewne duże wady, to jednak doceniam fakt, że dla taty, ogólnie dla moich rodziców rodzina była zawsze najważniejsza - nie było zdrad, alkoholizmu, wy☠☠☠ki na dzieci.
__________________
Through all the tumult and the strife
I hear it's music ringing
It ever echoes in my life
How can I keep from singing?
Chailleach jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Najlepsze Promocje i WyprzedaĹźe

REKLAMA
Stary 2023-06-19, 12:58   #148
itdoesnmatter
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2023-06
Wiadomości: 25
Dot.: Jacy sa Wasi ojcowie?

[1=c6b6756720a205d307becdd e1d052a7f45362f96_64ed273 165c68;89606990]Mam bardzo podobnego ojca, z tym, że nie wymagał sprzątania ponieważ całą robotę odwalała matka, która lubiła tę rolę.
Dla mnie jedną rzeczą jest wychowanie, a drugą autorefleksja. Jeśli w człowieku nie ma żadnej autorefleksji to lepiej zostawić go samemu sobie.
Ja już od dawna nie mieszkam z rodzicami i niechętnie ich odwiedzam. Myślę, że dopiero teraz docierają do nich błędy i braki emocjonalne jakie wywołali. Nie wiem czy kiedyś nasze relacje będą lepsze bo ja już umiem żyć bez tych relacji, a sama jeszcze muszę wiele zmienić w swoim myśleniu. Każdy kontakt z nimi wpycha mnie znowu do tego myślenia patologicznego - co muszę, co mogę, oni dalej myślą, że mogą mi rozkazywać co zrobić ze swoim życiem. Np. powiedziałam kiedyś ojcu, że myślę nad wyjazdem za granicę do pracy to mi zabronił ;-) I teraz z tyłu głowy mam zawsze, że jeśli podejmę taką decyzję to będzie mi dalej zabraniał/próbował temu zapobiec.
Słucham sobie ostatnio audiobooka "Chłopki" - bardzo polecam, opisuje życie ludzi na wsiach kiedyś, jak funkcjonowali itd. Z opisów wynika, że dziecko musiało dorosnąć bardzo szybko - 3-4 latki były już zaganiane do prostych robót typu zamiatanie, a ludzie o uczuciach nie mówili, nie było żadnego kocham cię i doceniam. Biorąc to pod uwagę - myślę, że i tak żyjemy w najlepszych, możliwych czasach i mieliśmy najlepszych, możliwych rodziców.

---------- Dopisano o 07:07 ---------- Poprzedni post napisano o 07:02 ----------



To bardzo ciekawe co mówisz, bo właśnie słucham audiobooka na ten temat jak żyli ludzie kiedyś i jest to dokładny opis twojego ojca - z dziećmi relacji emocjonalnych się nie nawiązywało, dziecko to był parobek do pracy, a nie człowiek ;-) Kobiet pozbywano się z domu tak szybko jak się dało, mężczyźni byli od pracy. Te ubrania na święta i codzienne i inne dziwne rytuały, które dzisiaj ciężko pojąć. Masz doświadczenia z zupełnie inną generacją.[/QUOTE]


z tymi wyjściowymi ubraniami to i u mnie było, a moi rodzice urodzili się w latach 50., końcówka. Strasznie mnie to irytowało, jak dostałam jeansy levisa i nie mogłam ich nosić bo to odświętne do kościoła
itdoesnmatter jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2023-06-19 13:58:50


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 02:02.






© 2000 - 2025 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.