|
|||||||
| Notka |
|
| Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności. |
![]() |
|
|
Narzędzia |
|
|
#1 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2017-10
Wiadomości: 6
|
flirt w pracy, o co mu chodzi?
Chciałabym opisać sytuację, z którą sama sobie już chyba nie radzę.
Pracuję w firmie i mam kontakt z nazwijmy go "T", gdzie roznoszę faktury po innych działach. Nie pracujemy w jednym budynku w biurze, jedyny kontakt jaki mamy to na max 2 minuty dziennie gdy wchodzę do niego do pokoju i daję mu faktury do podpisania, a on później przychodzi i je oddaje, czasami o coś się pytał związanego z pracą. Pracuję tam 9 miesięcy. Jest starszy o jakieś 10-15 lat, ja sama mam 30. Wiem, że na pewno ma dzieci, czy ma partnerkę, czy jest może jest po rozstaniu, tego nie wiem. Ostatnio zaczął się dziwnie zachowywać wobec mnie. Niedawno posprzątał pokój, gdy weszłam do niego to zagadał "jakoś tu inaczej nie?" odpowiedziałam, że faktycznie, że jakoś tak czyściej i po krótkiej chwili przeszliśmy do faktur. Mam chłopaka, z którym ostatnio nam się nie układało, w jakiś dzień pokłóciłam się z nim i siedziałam przybita przy biurku, akurat on przyszedł oddać faktury, nie chciałam aby ktoś zauważył, że coś się dzieje, i próbowałam to ukryć, ale wiem że on zauważył bo od razu jak mnie zobaczył to zgasł mu uśmiech. Kilka dni po tym, gdy przyszłam do jego budynku dać mu faktury, miał też swoje do oddania już podpisane, zawsze oddawał normalnie, ale wtedy jakoś zmienił ton i powiedział "możesz zabrać te faktury też?" nie zdążyłam odpowiedzieć i dodał "czy NIE MOŻESZ, odpowiedziałam z żartem, że nie nie mogę i zaczęłam się śmiać, on to zignorował i powiedział " czy chcesz żebym przyszedł do ciebie?" ja odpowiedziałam, że no przeszedłby się, odpowiedział, że buty robocze ma ubrane, ja na to z żartem że na boso może. Po tej wymianie zaczął mi pokazywać jakąś tabelkę w excelu. Gdy wyszłam zorientowałam się, że nie zostawiłam mu swojej koszulki z fakturami, z którymi przyszłam. Gdy wróciłam do siebie napisalam mu smsa, że zapomnialam i podrzucę za 3 godziny. Wróciłam, a on się śmiał "widzisz, przeszłaś się" ja też się śmiałam i odpowiedziałam, że butów nie musi sciągać przynajmniej, i poszłam. Na następny dzień poszłam, ale nikogo nie było. przyszedł oddać te faktury już po godzinie, co w sumie nigdy się nie zdarzało tak szybko, gdy wychodził i inni już go nie widzieli, to za progiem obrócił się do mnie, uśmiechnął się i kiwnął głową na koszulkę z dokumentami. Wtedy coś do mnie dotarło, że coś jest nie tak, bo kto by na następny dzień do tego wracał? To był piątek. Po weekendzie, przyszłam znowu do niego trochę zastanawiając się, czy on znowu czegoś nie powie, po drodze spotkałam innego kolegę, powiedział, że razem pójdziemy do T. i tam podpisze mi faktury. Gdy weszłam przewróciła się na mnie jakaś mata ciężka, on zaczął się śmiać i powiedział "widzisz trzeba było mówić że na ciebie leci" z naciskiem na LECI. Nie powiem, totalnie się zestresowałam, on się śmiał z tego chyba, że świetny żart mu się udał. Było widać, że jestem zawstydzona. Gdy wychodziłam, zaczepił mnie jeszcze i zapytał co ja taka smutna chodzę? Zapytałam, że dlaczego? że nie smutna, dopytywał się z rozbawieniem czy na pewno wszystko w porządku. Wiedziałam już, że o coś mu chodzi, tylko nie wiedziałam do końca o co. Na kolejny dzień, gdy poszłam, byli wszyscy w pokoju z jego działu. Jak weszłam, był lekko przestraszony i zestresowany. Spojrzałam się na tą matę i powiedziałam z żartem, że dalej tam stoi, on na to, że przesunął. Jego kolega siedział i podpierał głowę uśmiechając się. Ogólnie już wtedy zaczęła się jakaś dziwna atmosfera między nami robic. Na następny dzień jak poszłam, to nikogo nie było tam. W ten sam dzień jeszcze przed jego pójściem do domu przyszedł oddać dokumenty, gdy wchodził uśmiechnał się do mnie, ale ten uśmiech szybko skontrolował, bo chyba ktoś od nas z działu się na niego spojrzał. Jak odkładał faktury patrzył się na mnie cały czas jakimś przeszywającym wzrokiem. Zaczęło mnie to lekko stresować, bo trwało to już tydzień, na następny dzień poszłam tam z dokumentami, gdy mu je wręczałam, uśmiechał się do mnie, tak jakby wiedział, że ja wiem, że coś jest na rzeczy, i że wiem o co chodzi. Ogólnie był jakiś dziwny, jakby przybity, oczy jakieś czerwone błyszczące, wyglądał jakby był niewyspany, no ale podczas rozmowy dziwne uśmiechy. Trochę mnie to wszystko zaczęło wkurzać, dotarło do mnie że zaczęłam się wkręcać.. w niego i w to wszystko, atmosfera była trochę krępująca. Pytał najpierw o jakieś dwie faktury czy zostały opłacone, odpowiedziałam że tak, że zaksięgowałam i pójdą do płatności, ale po chwili on zapytał znowu o tą samą fakturę (nie wiem czy celowo czy sam był jakiś rozkojarzony), ja się już zgubiłam i zapytałam "ale jaką fakturę?" on westchnął, uśmiechnął się sam do siebie i powiedział " ta z ***** - nazwa firmy. Cała ta wymiana była jakaś dziwna, on był jakiś zdołowany, poważniejszy i ja też. Gdy wychodziłam, powiedziałam w żartach żeby rozładować to napięcie" ty to głupi jesteś" on zapytał" ale czemu? - ja że dobra nieważne, on: "nie no czekaj" Nie wytrzymałam i zapytałam już zrezygnowana "Co ty robisz?" On udawał, że nie wie o co chodzi i zapytał, ale że co robię? Odpowiedziałam, że przecież widzę co ty robisz, a on niby co? Powiedziałam, że przecież w pracy jesteśmy nie? on, że no tak. Powiedziałam, żeby nie robił ze mnie idiotki, że przecież wie o co chodzi, ale on udawał że nie wie. Był spięty i na to wszystko odpowiadał szybko, ale po wyrazie twarzy było widać, że doskonale wie o czym mówimy. Zreszygnowałam, powiedziałam "dobra..." i wyszłam. Dodam że pomiędzy tym wszystkim gdy kontaktował się w sprawach jakichś firmowych, to był oficjalny. O co tutaj może chodzić? Już jakiś czas temu zauważyłam, że gdy wchodzę do nich do pokoju, to jego kolega gdy na mnie się spojrzał, to dziwnie się uśmiechnął. Tak się zdarzyło 2 razy zanim to wszystko się zaczęło. O co może mu chodzić? To jakieś gierki, czy on sam się w to wszystko wkręcił i stąd to ostatnie zachowanie, bo dotarło do niego że trochę zaszło to za daleko? W piątek tam nie byłam, jego też u nas nie było. Jestem załamana, bo się po prostu zauroczyłam.. Wszystko z jego strony to było bardzo subtelne, ale zauważalne dla mnie i dla niego |
|
|
|
|
#2 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2025-11
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 49
|
Dot.: flirt w pracy, o co mu chodzi?
Ja z tego wszystkiego zauważyłam przede wszystkim jedną kwestię... Masz chłopaka.
Różnica między Twoim facetem, a wszystkimi innymi jest taka, że Ty ze swoim facetem jesteś już jakiś czas razem. Znacie się już sporo, kłótnie i niedogadywanie się w związku to norma. Różnica jest taka między nim, a innymi facetami poza tym faktem to to, że w związku się rozmawia i rozwiązuje problemy, a przede wszystkim jest się wiernym. Ty zauroczyłaś się w facecie, o którym nie wiesz kompletnie nic. No może poza tym, że ma dzieci. Wiesz co lubi jeść? Wiesz czego nie lubi w ludziach? O nim samym nie wiesz nic, tylko wymieniacie parę zdań, które mogą z jego strony coś znaczyć - ale i niekoniecznie. Możesz sama sobie dorabiać, że między wami coś się zaczyna dziać. Tylko jak to możliwe, że do tego w ogóle doprowadzasz? Zapomniałaś już, że masz faceta? Ja pracuje praktycznie z samymi facetami, i nie raz byłam podrywana, zapraszana na kawę/kino, bo nie mam obrączki, ale różnica jest taka, że zachowuje między sobą, a nimi koleżeńskie stosunki. A ty czego szukasz? Jakiejś odskoczni? Odstresowania się? Zastanów się czego chcesz. Jeśli chcesz flirtować z innym, to zerwij z obecnym facetem i nie przyprawiaj mu rogów. Bo to najgorsze co można zrobić partnerowi. Albo to skończ, i zacznij uczyć się komunikować z facetem, bo jak widać słabo wam to idzie. Dla mnie ta sytuacja jest nie do przyjęcia. Edytowane przez Margi93 Czas edycji: Wczoraj o 13:02 |
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 06:41.






