|
kiedyś były ładne włosy...
Na punkcie włosów mam absolutnego zajoba. W sierpniu zamarzyły mi się miedziano-rude włosy. I coś w tym stylu było aż do czwartku. Dość ciemne, średnio mi pasujące, ale też nie krzyczące. W owy feralny czwartek pokusiłam się o zakup rudej farby z L'Oreala. Wyszła kompletna włosowa katastrofa. Mam pół włosów czerwonych, pół wiśniowych. Ale to nie problem. Problem w tym, że wyglądam w tej czerwieni przetragicznie i... zamarzył mi się powrót do mojego naturalnego koloru.
I tutaj pojawia się pytanie. Jakiej farby (marka, odcień) użyć (za jakiś miesiąc) żeby wyszedł mi jak najbardziej zbliżony do mojego naturalnego odcienia i odrosty były lekko (bądź wcale ) widoczne. Polecicie coś? Dodam, że na zdjęciu z naturalnym kolorem (brąz) mam z boku i grzywkę pofarbowane jakąś farbą do pasemek 
Zamieszczam linki do zdjęć. (nie wychodzi mi wstawienie obrazka..)
Pozdrawiam.
Edytowane przez miszele
Czas edycji: 2012-11-08 o 17:54
|