|
|||||||
| Notka |
|
| Forum plotkowe Zapraszamy do plotkowania. Na forum plotkowym nie musisz się trzymać tematyki urodowej. Tutaj porozmawiasz o wszystkim co cię interesuje, denerwuje i zadziwia. |
![]() |
|
|
Narzędzia |
|
|
#1 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 47 526
|
Wolontariat - wasze doświadczenia
Powstały już wątki na temat wolontariatu ale najczęściej były to osoby poszukujące jakiegoś miejsca. Chciałabym byśmy podzieliły się tutaj spostrzeżeniami z wolontariatu i tak dalej.
No cóż. Może zacznę od drobnych spraw z czasów szkolnych - zbiórka pieniędzy w marketach przy pakowaniu rzeczy do siatek. Po przeliczeniu wszystkiego usiedliśmy z koordynatorką (dorosłą osobą) w pomieszczeniu socjalnym. Spytałam (jako w sumie dziecko) co dalej? Umowy nie mamy, zaświadczenia nie dostaniemy, a skąd mam wiedzieć gdzie i na co pójdą pieniądze? -Na dzieci. Na ich kolonie -dzieci z naszego województwa? -nie wiem właściwie Przestałam później wrzucać drobne dla tej organizacji bo ich cel był niejasny. Potem zajęłam się wolontariatem długoterminowym, w ośrodku który był odnogą ośrodka państwowego który miał pomagać ludziom ubogim. Wszystko pięknie ładnie trochę jak sekta. Tak naprawdę większość była zatrudniona przez państwo, siedziała znudzona, dużo było stażystów a wolontariuszy kilka którzy musieli odwalać czarną robotę. I właściwie tak się to kręciło, dużo osób dostawało pieniądze a nazywali siebie wolontariuszami (o czym ja nie wiedziałam). Często było tak że było więcej 'wolontariuszy' niż samych zainteresowanych. Niektórych traktowano oschle. Totalny brak organizacji. Przyszłam tam w konkretnym celu, miałam wkrótce dostać własne zadanie i tak miesiąc, drugi, kolejny wymyślano mi zadanie zastępcze, potem okazało się że to co ja chciałam robić i po co przyszłam by zyskać doświadczenie robiła zatrudniona osoba i wcale nie miała przestać. Ale słyszałam że, tak tak, spokojnie wszystko przed tobą. Wdrożysz się i pozwolimy ci (och łaskawie! za darmo) zrobić to i tamto potem coraz negatywniej się nastawiałam, głównie przez rotację wolontariuszy. Dwóch stałych bywalców było tam dzień i noc nie mieli życia osobistego i tworzyli niezdrową sytuację pt ja tu robię więcej za darmo, nie masz prawa głosu bo nie spędzasz tu dnia i nocy. Reszta albo stażyści albo pracownicy tam była stała, ale wolontariusze przychodzili odchodzili rzadko ktoś zagrzał długo miejsce. Właściwie była to darmowa praca, często zamiast po prostu wezwać kogoś do zrobienia czegoś tj fachowca, musiał to robić dany wolontariusz bo 'Tomek ty skończyłeś technikum elektroniczne, przyjedź i to napraw' nie leżało to w jego obowiązkach tzn nie na tym polegało jego zajęcie właściwie mogłabym pisać i pisać ale nie chcę was odstraszyć taką wypowiedzią długą. Poza tym każdy chciał wszystko o mnie wiedzieć, co robię gdzie robię czy mam faceta jak mam faceta gdzie pracuję coś o studiach. Za każdym razem musiałam coś o sobie opowiadać...O dwóch powyższych wypowiedziałam się niepochlebnie, dlatego nie podaję co to i jak to gdzie to. Natomiast powiem że WOŚP bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. I o wielkiej orkiestrze mam bardzo dobre mniemanie z perspektywy wolontariusza. Mają procedury, trzymają się ich, nie jest to jakaś luźna struktura że nie wiadomo kto co i dlaczego... |
|
|
|
|
#2 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2007-09
Lokalizacja: Wejherowo
Wiadomości: 1 429
|
Dot.: Wolontariat - wasze doświadczenia
Do tej pory miałam okazję dwa razy wystąpić w roli wolontariuszki i oba przypadki bardzo sobie chwalę.
![]() 1. WOŚP - tak jak napisałaś: świetna organizacja, wszystko dobrze zgrane, atmosfera cudowna, żadnych zgrzytów czy nieprzyjemności po całym dniu spędzonym w śniegu po kolana miałam odmrożenia, pochorowałam się ale baardzo miło wspominam ten dzień . 2. Czerwony Krzyż - pomoc dzieciom w trudnej sytuacji - wolontariat trwał prawie rok czasu, jeden wieczór raz na dwa tygodnie. Polegał na rozmowie z dzieciakami, pomocy w nauce. Nie było łatwo, więc nie raz plułam sobie w brodę, że zdecydowałam się na takie coś. Przeszło mi, kiedy po pół roku ćwiczeń udało mi się nauczyć nastolatka dodawania. Jego radość była bezcenna
|
|
|
|
|
#3 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 47 526
|
Dot.: Wolontariat - wasze doświadczenia
Tak mało wolontariuszy?
![]() O Czerwonym Krzyżu nigdy nie myślałam... |
|
|
|
|
#4 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-03
Lokalizacja: UK
Wiadomości: 9 495
|
Dot.: Wolontariat - wasze doświadczenia
Ja też byłam wolontariuszem WOŚP - jak najbardziej jestem za, jasne zasady, wiadomo było, że te pieniądze trafią naprawdę na cele charytatywne. Choć o przypadkach wolontariuszy podbierających pieniądze z puszek też słyszałam
![]() Zbierałam też jedzenie w marketach przy okazji świąt dla potrzebujących rodzin, później robiło się z tego paczki. I jeszcze jedna forma wolontariatu - podczas nauki chodziłam pomagać do apteki, dla mnie to była możliwość zdobycia doświadczenia, a dla nich, no cóż - darmowa siła robocza
__________________
Wciąż nie rozumiem, już nigdy nie zrozumiem czemu nie umiem odnaleźć się w ludzi tłumie.
|
|
|
|
|
#5 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-09
Wiadomości: 6 460
|
Dot.: Wolontariat - wasze doświadczenia
Dwa razy byłam wolontariuszem WOŚP i bardzo miło to wspominam
__________________
12
|
|
|
|
|
#6 |
|
Wtajemniczenie
|
Dot.: Wolontariat - wasze doświadczenia
Nigdy nie zgodziłabym się na wolontariat w tych czasach
Jak dla mnie na chwile obecną jest to totalny wyzysk młodych ludzi,którzy są od odwalania "czarnej roboty".Nic więcej. Ogólnie coraz bardziej draznią mnie wszelkie akcje charytatywne,wolontariaty .Mam wrażenie że co rusz,na każdym kroku wszyscy wygiągają z nas kase.Dlatego też nie uczestnicze w żadnych akcjach tego typu
__________________
Życie jest jak sen... Czasami piękne,a czasami koszmarne... Nowy,jesienny wątek https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=667473 |
|
|
|
|
#7 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-03
Wiadomości: 44 950
|
Dot.: Wolontariat - wasze doświadczenia
Jako WOŚP - daaawno temu, miałam z 15 lat, wspominam dobrze - aczkolwiek ja zwykłym szaraczkiem od zbierania kasy byłam. Ale podejście ludzi mam wrażenie inne, niż dzisiaj.
W trakcie studió - wolontariat który sama sobie znalazłam, podpisałam umowę o wolontariat i prócz tego, że sprawiało mi to żywą frajdę, to zwyczajnie potraktowałam jako zdobywanie zawodowego doświadczenia - nie byłam wykorzystywana, pracowałam na takich zasadach, jakie na początku ustaliłam i jakie zawierała umowa, miałam BARDZO dużą samodzielność - ale to chyba dlatego, że ogólnie ja miejsce wcześniej znałam a miejsce znało mnie
|
|
|
|
|
#8 |
|
Lena
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 12 192
|
Dot.: Wolontariat - wasze doświadczenia
za czasów licealnych i studiów brałam udział :
- WOŚP - akcja Starszy Brat Starsza Siostra - a z racji zawodu- wolontariat w szpitalu
__________________
Mała, Wredna, Bezczelna..
ale jakże zadowolona z siebie! |
|
|
|
|
#9 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-12
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 721
|
Dot.: Wolontariat - wasze doświadczenia
Na czym polegała akcja "Starszy Brat, Starsza Siostra"?
__________________
|
|
|
|
|
#10 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 979
|
Dot.: Wolontariat - wasze doświadczenia
Cytat:
Edytowane przez 640153e4df0157aa7c295487ff8c20c42fd57238_65c176d09c1ac Czas edycji: 2012-10-20 o 21:12 |
|
|
|
|
|
#11 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 47 526
|
Dot.: Wolontariat - wasze doświadczenia
[1=0096a1e2f6245c4e98bc18d e9b0ed84c369ef137_632f8bf 2adc0b;37161624]Jako WOŚP - daaawno temu, miałam z 15 lat, wspominam dobrze - aczkolwiek ja zwykłym szaraczkiem od zbierania kasy byłam. Ale podejście ludzi mam wrażenie inne, niż dzisiaj.
W trakcie studió - wolontariat który sama sobie znalazłam, podpisałam umowę o wolontariat i prócz tego, że sprawiało mi to żywą frajdę, to zwyczajnie potraktowałam jako zdobywanie zawodowego doświadczenia - nie byłam wykorzystywana, pracowałam na takich zasadach, jakie na początku ustaliłam i jakie zawierała umowa, miałam BARDZO dużą samodzielność - ale to chyba dlatego, że ogólnie ja miejsce wcześniej znałam a miejsce znało mnie [/QUOTE]No właśnie, podpisałam umowę w której miałam wypisane moje zadania których... nie wykonywałam. Przykład: wzięli mnie by poprowadzić zajęcia z nie wiem, powiedzmy że tańca dla emerytów albo trudnej młodzieży bo umiem tańczyć. Zajęcia nigdy się nie odbyły a mnie goniono np do uczestniczenia w wyklejankach emerytów podczas czyiś zajęć plastycznych albo do zamiatania czy zmywania naczyń bzdura. Umowa umową, zaświadczenie zaświadczeniem ale pokrycia z rzeczywistością to nie miało...
|
|
|
|
|
#12 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-08
Lokalizacja: ŚwinkaMorska/Kraków
Wiadomości: 1 357
|
Dot.: Wolontariat - wasze doświadczenia
- wolontariat z ramienia MOPS - tragedia. Zbieranina ludzi z 'ulicy' tzn chetnych do pomocy, lecz niekoniecznie nadajacych sie - wolontariat polegal na pomocy dzieciakom w nauce lub pomocy osobom starszym.
Wysylalo sie zgloszenie (internetowo), pozniej mielismy 'szkolenie' - jakies 50osob, zadnego podzialu miedzy tymi dla dzieci i tymi dla osob starszych/chorych, szkolenie polegalo na bardzo ogolnym przedstawieniu zasad, 'wybraniu' rodzin do pomocy. Ja staralam sie pomoc dziewczynce w nauce (ze wszystkich przedmiotow), zabralam ja kilka razy do muzeow czy na spacer przyrodniczy, jednak dziecku potrzebna byla bardziej profesjonalna pomoc (miala ogromne problemy z koncentracja), dodatkowo bardzo czesto nie bylo jej w domu, bo rodzice 'zapominali', ze mam przyjsc, kilka razy trafilam na 'impreze' w srodku tygodnia - tatus z synkami i ich znajomymi... - ciezko to nazwac wolontariatem, ale wielokrotnie przy okazji porzadkow organizowalam u siebie w mieszkaniu zbiorke/wymianke ciuchow i akcesoriow, ktore po dokladnym wypraniu zawozilismy do domow samotnej matki, albo do schronisk. Czesto od rzucenia hasla, do zawiezienia mijalo kilka tygodni, bo kolejni znajomi znajomych znajdowali w domu torby z takimi rzeczami do oddania. - wolontariat w schornisku dla zwierzat - tutaj wlasciwie nie mam nic do zarzucenia, tam pracuja i przychodza ludzie, ktorzy faktycznie chca robic to, co robia i moga nawet nie dostawac za to wynagrodzenia. Ja pracowalam ze zwierzetami, tj wyprowadzalam psiaki na spacer, czesalam, spedzalam czas. Raz pamietam w ciagu dnia wyadoptowano 4 szczeniaki z miotu, zostal jeden maluszek, bylo juz pozno i wiadomo, a chlopak tak plakal strasznie sam, ze bite 3h nosilam go na rekach i mowilam do niego, zeby nie wyl. - przez chwile 'dzialalam' na forum szczurkowym, po zaadoptowaniu zwierzakow, pomagalam szukac domow dla innych w potrzebie, pozniej rowniez 'przechowywalam' jakas grupe ogonow w sytuacji podbramkowej. - wolontariat na podobnych forum, tym razem dla czworonogow, poczatkowo byla to nieformalna organizacja, wydobywajaca psy z pseudohodowli. bylam i domem tymczasowym i czynnym pomocnikiem w w regionie - organizacja transportow, pieniedzy, fantow, szukanie domow i odbywanie wizyt przedadopcyjnych. Pozniej z forum zrobilo sie legalne stowarzyszenie, a ja niestety wyjechalam, wiec juz nie moge tak czynnie pomagac, a pewnie robilabym to do dzisiaj, bo naprawde to uwielbialam. |
|
|
|
|
#13 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-10
Lokalizacja: przeważnie ze swojego pokoju:)
Wiadomości: 993
|
Dot.: Wolontariat - wasze doświadczenia
To może ja opiszę swoje doświadczenia:
-wolontariat przy organizacji festiwalu teatralnego. Lubię teatr, więc pomysł wydawał mi się świetny.... a okazał się największym niewypałem w jakim uczestniczyłam. Festiwal był jedną z kilku imprez, które odbywały się w tym samym czasie pod patronatem prezydenta mojego miasta. Za całą organizację odpowiadał UM, a pani, która była moim koordynatorem (dała ogłoszenie, że potrzebuje wolontariuszy i że jest os. odpowiedzialną za organizację tego wydarzenia- a to było kłamstwo) okazała się jakąś tam znajomą właściciela teatru, który brał udział w festiwalu. Jedno wielkie zamieszanie..... -wolontariat w organizacji pozyskującej fundusze unijne- zgłosiłam się żeby zdobyć doświadczenie, nauczyć się pisać wnioski itp. Może nie jest to taki typowy wolontariat polegający na pomocy, nazwałabym to raczej transferem usług; coś za coś
__________________
"to, co uderza w Nas ma też swoją drugą twarz/ jak noc, która po to jest, by słońce mogło wschodzić" N.K. |
|
|
|
|
#14 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 47 526
|
Dot.: Wolontariat - wasze doświadczenia
bezpaniki co do punktu pierwszego to jak widać mamy podobne doświadczenia. Też na nerwy działał mi fakt że wolontariuszami były osoby poniżej 18 roku życia, ja rozumiem trzeba być poprawnym politycznie ale 15 latka nigdy nie będzie na tyle dojrzała by za pewne rzeczy się zabrać. Niektóre zakochiwały się w koordynatorach i chciały wydrapać oczy za wspólne zabieranie się za jakiś projekt, wolontariuszem była też osoba opóźniona... Bo zgłosić się mógł każdy, no i tak jak pisałam zero selekcji zero przygotowania i często zdarzało się że wolontariusze stanowili 3/4 osób w pomieszczeniu a osób które potrzebowały czegoś 1/4
Edytowane przez 201604181004 Czas edycji: 2012-10-21 o 00:30 |
|
|
|
|
#15 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 15 526
|
Dot.: Wolontariat - wasze doświadczenia
Byłam wolontariuszką przed 6-7 lat, zaczęłam od pomocy w domu pomocy społecznej- czyli w domu spokojnej starości, jeździłam tam przed ok 4 lata, miałam swoje ulubione babki i panów, których regularnie odwiedzałam, przywoziłam gazety, razem oglądaliśmy tv, ogólnie takie spędzanie czasu, aż któregoś dnia poszłam, otwieram drzwi do Pani Oli, mojej ulubionej- a pokój pusty, umarła w niedziele, a ja zawsze przyjeżdżałam w soboty, nikt mnie nawet o pogrzebie nie zawiadomił.Póżniej były świetlice środowiskowe, zbiórki żywności- praktycznie cały czas, wośp 3 trzy razy, a na końcu schronisko dla zwierząt, długo tam nie wytrzymałam, ok roku, nie mogłam patrzeć na cierpienie tych zwierząt, długo nie moglam się zbierać po każdej wizycie. przez cały czas mojej pracy wolontarystycznej pracowałam ze stowarzyszeniem wolontariatu w moim mieście, ciągle projekty, jakieś działania, super to było! dwukrotnie zostałam laureatką KONKURSU OŚMIU WSPANIAŁYCH, jestem z tego dumna, żałuję, że teraz nie mam czasu na wolontariat
dlatego prawie co miesiac przekazuje ze swojej wypłaty ok.300 zł na schronisko dla zwierząt z mojego rodzinnego miasta. to chyba tyle by było ![]() ---------- Dopisano o 21:48 ---------- Poprzedni post napisano o 21:44 ---------- aha, czas ten wspominam bardzo dobrze, poznałam wieeeelu wspaniałych ludzi, którzy do tej pory sa dla mnie życzliwi. Wielu super znajomych, wiele doświadczen, które przydadzą mi sie w życiu, a przede wszystkim Bardzo dużo satysfakcji
|
|
|
|
|
#16 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 5 930
|
Dot.: Wolontariat - wasze doświadczenia
Podbijam temat
![]() Ja kiedyś pracowałam z głuchoniemymi. Oni pomagali mi w nauce migowego a ja dla nich takie drobne przysługi robiłam. Później starszemu panu robiłam raz w tygodniu zakupy. Teraz nie mam pracy, siedzę w domu i czekam na working visa więc myślałam nad wolontariatem w schronisku dla zwierząt. |
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Forum plotkowe
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 18:06.



potem coraz negatywniej się nastawiałam, głównie przez rotację wolontariuszy. Dwóch stałych bywalców było tam dzień i noc nie mieli życia osobistego i tworzyli niezdrową sytuację pt ja tu robię więcej za darmo, nie masz prawa głosu bo nie spędzasz tu dnia i nocy. Reszta albo stażyści albo pracownicy tam była stała, ale wolontariusze przychodzili odchodzili rzadko ktoś zagrzał długo miejsce. Właściwie była to darmowa praca, często zamiast po prostu wezwać kogoś do zrobienia czegoś tj fachowca, musiał to robić dany wolontariusz bo 'Tomek ty skończyłeś technikum elektroniczne, przyjedź i to napraw' nie leżało to w jego obowiązkach tzn nie na tym polegało jego zajęcie
właściwie mogłabym pisać i pisać ale nie chcę was odstraszyć taką wypowiedzią długą. Poza tym każdy chciał wszystko o mnie wiedzieć, co robię gdzie robię czy mam faceta jak mam faceta gdzie pracuję coś o studiach. Za każdym razem musiałam coś o sobie opowiadać...











