Rozstanie z facetem - część 11 :( - Strona 20 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2010-08-11, 17:42   #571
Manja25
Rozeznanie
 
Avatar Manja25
 
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 658
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

jeden dzień a tu tyle stron....
caly praktycznie dzien kosiłam trawsko i umieram..ale przynajmniej nie miałam czasu zastanawiać się nad ' pierdołami'.
aha ten od randki rano odezwał się na gg jakby nigdy nic , popisałam z Nim i zmyłam się szybko że mam trawę do koszenia- to On na to że przyjedzie mi pomóc..heh a to dobre.
Padam ,padam, później nadrobię co tu się w ogole dzieje. przeczytałam jedynie że coś margolcii dziś nie było i co tam u niej. no też mnie to ciekawi...
__________________
Dajcie czasowi czas...
Manja25 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-11, 17:56   #572
martusiax
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2008-09
Lokalizacja: Warszawaaa
Wiadomości: 538
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Cytat:
Napisane przez elvegirl Pokaż wiadomość
Niedawno była na wizażu, więc spokojnie.

Doszła widocznie do wniosku, że nikt jej tutaj nie rozumie...
O masz! Zaraz jeszcze usłszymy że to wszystko nasza wina!
__________________
.
martusiax jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-11, 18:14   #573
Malla
Nie depcze krokusów
 
Avatar Malla
 
Zarejestrowany: 2004-08
Wiadomości: 52 988
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Cytat:
Napisane przez Ankens Pokaż wiadomość
...Wszystko było ok do czasu kiedy nie mogłam z nikim wychodzić. Jak spotykałam się z przyjaciółkami to był obrażony i zły o kolegach i znajomych juz nie mówie bo ich nie miałam [...]. Nie mogłam nic zrobić do tego doszły mnie słuchy że całował się z inną kobietą, potem nawet czytałam rozmowę w której się chwalił, że chętnie się z nią prześpi [...]. On błagał mnie o wybaczenie a na drugi dzień znowu wyzywał. Mam nadzieję, że jak najszybciej o nim zapomne bo mam już dość Ja teraz jestem tą najgorszą która go zostawiła.
O, tylko się cieszyć, że już z nim nie jesteś!

Cytat:
Napisane przez psyhe666 Pokaż wiadomość
ExTŻ do mnie znów napisał wczoraj Wszystkie złe plotki o mnie, albo jakieś sytuacje z imprez, albo jak się z kimś spotykam to obraca przeciwko mnie i szydzi ze mnie Specjalnie pisze żeby mnie wkurzyć... Co on od mnie chce jeszcze???
Zablokuj jego gg, maile, numer telefonu u operatora. Wystarczy chcieć. Albo olej = nie reaguj.

Cytat:
Napisane przez OtTakaJa Pokaż wiadomość
To na niego działa zupełnie odwrotnie. W sobote mu to napisałam i poszłam na wesele to on całe wesele wypisywał do mnie i od tego czasu pisze codziennie. To bezsensu, ma swoją wielką love to co chce ode mnie.
Więc nie pisz nic, wyłączaj telefon, wreszcie się podda Mnie pomogła nowa karta SIM. Nie rozsyłałam ludziom nowego numeru. Stary telefon włączam co jakiś czas sprawdzić, czy ktoś się nie odezwał, a piszę do ludzi i dzwonię z nowego.

Cytat:
Napisane przez juniorka89 Pokaż wiadomość
Śmiałam sie kiedyś z koleżanką,że mamy takie wymagania,że jak dobijemy do 30-stki to się chajtniemy bo tak wypada:P
Jak będziesz koło trzydziestki i będziesz - tfu, tfu, oby nie - nadal singlem, to przesuniesz tę granicę o 10 lat tak jak ja
__________________
- Rób swoje, wiedźminie. Resztą się nie turbuj.
Geralt solennie obiecał sobie nie turbować się.
Malla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-11, 19:27   #574
Ofelia 20
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 1 826
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Cytat:
Napisane przez OtTakaJa Pokaż wiadomość
No ale o to chodzi, że on nie pisze do mnie z tekstami żeby mnie wkurzyć tylko pisze, jaki to on biedny, jak ma dużo pracy i jest zmęczony życiem. No porażka. Co on myśli, że ja go będę pocieszać! Od tego ma swoją lalę!
Ten numer mogłabym zmienić ale nie chcę, bo za dużo ludzi (fajnych ludzi) ma mój numer, a nie będę mogła im dać nowego. Za dużo zachodu jednym słowem mówiąc.

juniorka89 - pewnie, że zdam relację. Nawet jak nie będzie fajnie.

Ja uciekam się szykować. Ale się zajarałam
Numeru nie trzeba zmieniać, ale na gg możesz go zawsze zablokować. Albo powiedz mu spokojnie, bez emocji, ze sobie nie życzysz żeby zawracał Ci głowe takimi opowieściami.

---------- Dopisano o 19:27 ---------- Poprzedni post napisano o 19:23 ----------

A ja przed chwilą miałam atak płaczu... a już był tydzien bez łez. Znowu sobie zaczełam wypominac te wyprowadzke, ze mi się nie udało dostać tam na studia, mój głupi mózg nie rozumie, że to i tak by nic nie zmieniło (zapewne).
Także się zdołowałam, poużalałam nad sobą, wyryczałam sie i ... czuje ulge... uff...
Ofelia 20 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-11, 19:58   #575
juniorka89
Wtajemniczenie
 
Avatar juniorka89
 
Zarejestrowany: 2010-05
Lokalizacja: Dream world=]
Wiadomości: 2 772
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Szałłłłłłł
Odzyskałam laptopa
Jak na zawołanie:P
Ogólnie to wymienili mi cały dysk główny a nic nie zapłaciłam
Uroki reklamacji
__________________
Cytat:
Napisane przez kopamatakawa Pokaż wiadomość
Teraz szukam wariata na przejażdżkę walcem dookoła świata
Cytat:
Napisane przez lala2506 Pokaż wiadomość
Jak nie wisisz Misiowi na szyi non stop, on z zachwytu nie wrzeszczy, że jest z Tobą szczęśliwy, to strzeż się! Zaraz się znajdzie podobna do Autorki On na pewno jest z Tobą nieszczęśliwy
juniorka89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-11, 20:53   #576
Malla
Nie depcze krokusów
 
Avatar Malla
 
Zarejestrowany: 2004-08
Wiadomości: 52 988
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Ofelia - płacz ile chcesz, jeśli Ci to pomaga.
__________________
- Rób swoje, wiedźminie. Resztą się nie turbuj.
Geralt solennie obiecał sobie nie turbować się.
Malla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-11, 21:14   #577
Ofelia 20
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 1 826
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Cytat:
Napisane przez Malla Pokaż wiadomość
Ofelia - płacz ile chcesz, jeśli Ci to pomaga.
Pomaga, pomaga ale ja generalnie rzadko płacze, bo często po prostu nie moge, także dobrze, że udało mi sie porzadnie wyryczeć.
U mnie jak coś sie przykrego dzieje, to zawsze jest ścisk w żołądku i ból głowy i nie moge tego z siebie wyrzucic Od rozstania płakałam 3 razy, takze niewiele.
Ofelia 20 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-11, 21:20   #578
yellowbird
Rozeznanie
 
Avatar yellowbird
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 659
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Cytat:
Napisane przez Ofelia 20 Pokaż wiadomość
Pomaga, pomaga ale ja generalnie rzadko płacze, bo często po prostu nie moge, także dobrze, że udało mi sie porzadnie wyryczeć.
U mnie jak coś sie przykrego dzieje, to zawsze jest ścisk w żołądku i ból głowy i nie moge tego z siebie wyrzucic Od rozstania płakałam 3 razy, takze niewiele.

U mnie to samo

W ogóle ja to kilka razy musiałam zamknąć się w pokoju, zgasić światło, włączyć najsmutniejsze piosenki świata, wylać tyle łez, ile się da i iść spać. Takie o - seanse 'oczyszczające'. Rano od razu świat wydawał się być piękniejszy . I było już tylko poprawianie sobie humoru. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie nie będzie mi taki seans potrzebny...

Edytowane przez yellowbird
Czas edycji: 2010-08-11 o 21:23
yellowbird jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-11, 21:39   #579
Ofelia 20
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 1 826
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Cytat:
Napisane przez yellowbird Pokaż wiadomość
U mnie to samo

W ogóle ja to kilka razy musiałam zamknąć się w pokoju, zgasić światło, włączyć najsmutniejsze piosenki świata, wylać tyle łez, ile się da i iść spać. Takie o - seanse 'oczyszczające'. Rano od razu świat wydawał się być piękniejszy . I było już tylko poprawianie sobie humoru. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie nie będzie mi taki seans potrzebny...
Dobrze powiedziane

Ja wiem, że pewnie minie troche czasu zanim sie pozbieram tak w 100%. Bo generalne dobrze funcjonuje, jem, śpie, chodze na spotkania i imprezy, ale jednak gdzies ten żal i tęsknota za eks siedzi we mnie. Jak już zaczynam obwiniać tylko siebie, za to całe rozstanie to wiem, że ze mną źle i trzeba cos zardzaić.
Ofelia 20 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-11, 21:53   #580
yellowbird
Rozeznanie
 
Avatar yellowbird
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 659
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Cytat:
Napisane przez Ofelia 20 Pokaż wiadomość
Dobrze powiedziane

Ja wiem, że pewnie minie troche czasu zanim sie pozbieram tak w 100%. Bo generalne dobrze funcjonuje, jem, śpie, chodze na spotkania i imprezy, ale jednak gdzies ten żal i tęsknota za eks siedzi we mnie. Jak już zaczynam obwiniać tylko siebie, za to całe rozstanie to wiem, że ze mną źle i trzeba cos zardzaić.

Tęsknisz za Nim, bo dawał Ci ciepło i miłość, więc tak naprawdę nie tęsknisz za Jego osobą, tylko za samymi uczuciami, którymi Cię obdarzał. U mnie tak właśnie jest, założę się, że u Ciebie podobnie . Ja nie chcę Jego, nie potrzebuję takiej świni, takiej szumowiny! Chcę kogoś, kto będzie mnie traktował CO NAJMNIEJ tak dobrze, jak On kiedyś, a nawet jeszcze milion razy lepiej! Ale nie Jego, bo On już zmarnował swoją szansę.

Tak mi brakuje tego poczucia bliskości i więzi z mężczyzną... Tej wiedzy, że ma się kogoś, dla kogo w każdej chwili i w każdym miejscu na Ziemi jest się najważniejszym...

Edytowane przez yellowbird
Czas edycji: 2010-08-11 o 21:55
yellowbird jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-11, 22:04   #581
Ofelia 20
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 1 826
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Cytat:
Napisane przez yellowbird Pokaż wiadomość
Tęsknisz za Nim, bo dawał Ci ciepło i miłość, więc tak naprawdę nie tęsknisz za Jego osobą, tylko za samymi uczuciami, którymi Cię obdarzał. U mnie tak właśnie jest, założę się, że u Ciebie podobnie . Ja nie chcę Jego, nie potrzebuję takiej świni, takiej szumowiny! Chcę kogoś, kto będzie mnie traktował CO NAJMNIEJ tak dobrze, jak On kiedyś, a nawet jeszcze milion razy lepiej! Ale nie Jego, bo On już zmarnował swoją szansę.

Tak mi brakuje tego poczucia bliskości i więzi z mężczyzną... Tej wiedzy, że ma się kogoś, dla kogo w każdej chwili i w każdym miejscu na Ziemi jest się najważniejszym...
Może i masz racje, sama nie wiem... chciałabym poczuć te bliskość, ale jednak z nim, jakoś na razie, nie widze nikogo innego kolo siebie, wiem, że to sie zmieni, ale jeszcze za mało czasu minelo

Ja nie moge powiedziec ze mój był swinią, ale maminsynkiem owszem nie zdradził mnie ani nic takiego, czułam się z nim dobrze. Oprócz tego jednego razu kiedy, zostawił mnie, ze wzgledu na ogległość... no ja nie moge te 270km bedzie mi sie śnić po nocach ale go nie bronie, swoje wady tez chłop miał
Ofelia 20 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-11, 22:33   #582
yellowbird
Rozeznanie
 
Avatar yellowbird
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 659
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Cytat:
Napisane przez Ofelia 20 Pokaż wiadomość
Może i masz racje, sama nie wiem... chciałabym poczuć te bliskość, ale jednak z nim, jakoś na razie, nie widze nikogo innego kolo siebie, wiem, że to sie zmieni, ale jeszcze za mało czasu minelo

Ja nie moge powiedziec ze mój był swinią, ale maminsynkiem owszem nie zdradził mnie ani nic takiego, czułam się z nim dobrze. Oprócz tego jednego razu kiedy, zostawił mnie, ze wzgledu na ogległość... no ja nie moge te 270km bedzie mi sie śnić po nocach ale go nie bronie, swoje wady tez chłop miał
Wiadomo, że się zmieni Mój zachował się jak świnia po ostatnim spotkaniu ze mną, nie wiem czy kojarzysz, ale nieraz pisałam o tym, że piep... o miłości do mnie, a za dwa dni miał opis do innej i przestał się do mnie odzywać Zresztą, Ty chyba byłaś na moim wątku nie raz, to wiesz, jak to było...

Ja dziś z tej wyżej przeze mnie opisanej tęsknoty to o mało co nie popłakałam się na mieście... Rozstałam się z przyjaciółką, założyłam słuchawki, włączyła się 'nieodpowiednia' piosenka i łzy napłynęły mi do oczu. Zawsze daję z siebie wszystko, Jemu też dawałam, wszyscy mówią jaką to piękną i wartościową osobą jestem, i co? Tłumaczę to sobie tak, że chyba nie spotkałam jeszcze osoby, która by na mnie zasługiwała i była w stanie dać mi tak wiele, jak ja jej mogę dać...


Edytowane przez yellowbird
Czas edycji: 2010-08-11 o 22:34
yellowbird jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-11, 22:39   #583
juniorka89
Wtajemniczenie
 
Avatar juniorka89
 
Zarejestrowany: 2010-05
Lokalizacja: Dream world=]
Wiadomości: 2 772
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Nocna aria operowa pijanych sąsiadów...
Padaka
__________________
Cytat:
Napisane przez kopamatakawa Pokaż wiadomość
Teraz szukam wariata na przejażdżkę walcem dookoła świata
Cytat:
Napisane przez lala2506 Pokaż wiadomość
Jak nie wisisz Misiowi na szyi non stop, on z zachwytu nie wrzeszczy, że jest z Tobą szczęśliwy, to strzeż się! Zaraz się znajdzie podobna do Autorki On na pewno jest z Tobą nieszczęśliwy
juniorka89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-12, 08:13   #584
Paulinkus
Zadomowienie
 
Avatar Paulinkus
 
Zarejestrowany: 2010-07
Lokalizacja: Nibylandia
Wiadomości: 1 693
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Cytat:
Napisane przez elvegirl Pokaż wiadomość
No niestety, czasem lepiej poczekać parę miesięcy i pozwolić sobie na powrót do równowagi, oswoić się z samą sobą...bez tego cholernie ciężko stworzyć zdrowy związek.
Dlatego ja nie mam zamiaru wchodzic na razie w żadne nowe związki. Muszę się właśnie na nowo oswoic ze sobą, określic swoje priorytety, a przede wszystkim muszę odbudowac swoją samooceną bo jeżeli ja się nie będę lubic to kto mnie pokocha?

---------- Dopisano o 08:03 ---------- Poprzedni post napisano o 07:54 ----------

Cytat:
Napisane przez OtTakaJa Pokaż wiadomość
Kurczę, ja nie chciałabym dochodzić do siebie 5 lat. Podziwiam, że jesteś od roku sama i dobrze Ci z tym. Ja jestem tak krótko sama i nie umiem. Potrzebuję kogoś, żeby o niego dbać i żeby on dbał o mnie. Jak coś psa już mam i kota też

Też mam 21 lat
Też nie chciałabym dochodzic do siebie 5 lat chociaż wiem, że za szybko się nie wyleczę. Ja mam 23 lata i to był mój pierwszy tak długi i poważny związek. Wszyscy moi znajomi albo pozaręczani albo z kimś, a ja muszę wszystko zaczynac od nowa i jestem sama. Myślałam, że znajdę oparcie w moim eks i że będziemy ze sobą... ale cóż wyszło jak wyszło. Staram się pozbierac i tak jak malla mówi mam huśtawki nastrojów jeden dzień do góry długi na dół

---------- Dopisano o 08:13 ---------- Poprzedni post napisano o 08:03 ----------

Cytat:
Napisane przez yellowbird Pokaż wiadomość
nie chcę być teraz sama, ale tak tęsknię za tym, że jeszcze do niedawna byłam dla kogoś dla całym światem, że znowu chciałabym to poczuć, z drugiej strony nie wiem, czy mogłabym teraz komukolwiek zaufać. I nie chcę się na razie angażować, i chcę miłości. Jakaś pieprznięta jestem. Bleee, coś mi odbija...
Czuję się dokładnie tak samo. Pragnę miłości tego żeby byc dla kogoś całym światem, a jednocześnie boję się znowu zaufac. W ostatni związek włożyłam wiele wysiłku, miłości i mimo, że to ja zerwałam tak naprawdę ja dostałam wielkiego kopnia w d... od mojego eks. Boje się, że jeżeli znowu się zaangażuję to ja znowu będę cierpiec.
Paulinkus jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-12, 08:21   #585
OtTakaJa
Zakorzenienie
 
Avatar OtTakaJa
 
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 5 331
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Witam Kochane Zdaję relację z wczorajszego winka na chodniku. Było super! Cztery godziny gadania o wszystkim, buzie nam się nawet na sekundkę nie zamykały. No nie mogę, świetny chłopak. Zaproponował spotkanie w ten piątek ale powiedziałam mu, że się spiszemy jak coś... Mam wrażenie, że to nie może być prawdą...że powinnam płakać i cierpieć po ex a nie świetnie się bawić. Wiem, głupia jestem

A były wczoraj oczywiście też pisał. Akurat wtedy jak byłam z K. Ale olałam go i odczepił się po trzech esach. Mam nadzieję, że już na dobre.
__________________
'Jeśli jakaś kobieta jest w stanie odbić mojego mężczyznę - to ja go nie chcę'.

OtTakaJa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-12, 08:38   #586
Paulinkus
Zadomowienie
 
Avatar Paulinkus
 
Zarejestrowany: 2010-07
Lokalizacja: Nibylandia
Wiadomości: 1 693
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Cytat:
Napisane przez yellowbird Pokaż wiadomość
Zazdroszczę. Gdyby wtedy na naszym ostatnim spotkaniu (w poprzedni czwartek) On powiedział: " Wybacz, nie chcę Cię ranić, ale prawda jest taka, że poznałem dziewczynę, w której się zakochałem i teraz wiem, że między nami to nie było to. Mimo wszystko szanuję Cię i nie chcę, żebyśmy rozstali się w gniewie, bo wciąż jesteś dla mnie ważną osobą. Mam nadzieję, że nie nadal będziemy utrzymywać kontakt, lecz jeśli nie będziesz chciała, to zrozumiem. ", byłoby w ogóle inaczej! Wtedy to rozstanie przeszłoby bez jakiegoś wielkiego bólu... :/ Ale nie, lepiej być takim padalcem...
Myślę tak samo gdyby mój eks chciał się ze mną spotkac powiedziec mi co i jak. Dlaczego wg niego nie da sie nic naprawic w naszym związku to byłoby mi łatwiej, ale nie on wolał pojechac z tą *** a potem zamieszczac ich wspólne zdjęcia W tamtym momencie poczułam sie właśnie tak:
Kiedy ktoś Cię opuści, poza tym, że tęsknisz, poza tym, że rozpada się cały ten mały świat, który razem stworzyliście, i że wszystko co widzisz albo robisz przypomina Ci o tej osobie, najgorsza jest myśl, że była to próba jakości i teraz wszystkie części, z których się składasz, noszą stempel ODRZUT przystawiony przez kogoś kogo kochasz.

---------- Dopisano o 08:28 ---------- Poprzedni post napisano o 08:24 ----------

Cytat:
Napisane przez Ofelia 20 Pokaż wiadomość
Ja tak samo, też nie chce teraz meża, chciałabym mieć porządnego faceta, na dłużej A dzieci, to już w ogóle... ja chce robic karierie dzieci bedą kolo 30 (jak bedzie z kim oczywyscie).
A która z nas nie chciałaby porządnego faceta na dłużej

---------- Dopisano o 08:38 ---------- Poprzedni post napisano o 08:28 ----------

Cytat:
Napisane przez Ofelia 20 Pokaż wiadomość
A ja przed chwilą miałam atak płaczu... a już był tydzien bez łez. Znowu sobie zaczełam wypominac te wyprowadzke, ze mi się nie udało dostać tam na studia, mój głupi mózg nie rozumie, że to i tak by nic nie zmieniło (zapewne).
Także się zdołowałam, poużalałam nad sobą, wyryczałam sie i ... czuje ulge... uff...
Najważniejsze, że pomogło. Też mam takie ataki płaczu najczęściej jak o nim myślę albo jak widzę szczęśliwe pray w telewizji albo na ulicy. Ale musimy się trzymac twardo naszej decyzji. To nie był dobry związek znajdziesz takiego faceta, który będzie cię cenił za twoje ambicje a nie ganił za nie.
Paulinkus jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-12, 08:40   #587
mrytka
Wtajemniczenie
 
Avatar mrytka
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 2 487
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Cytat:
Napisane przez OtTakaJa Pokaż wiadomość
Witam Kochane Zdaję relację z wczorajszego winka na chodniku. Było super! Cztery godziny gadania o wszystkim, buzie nam się nawet na sekundkę nie zamykały. No nie mogę, świetny chłopak. Zaproponował spotkanie w ten piątek ale powiedziałam mu, że się spiszemy jak coś... Mam wrażenie, że to nie może być prawdą...że powinnam płakać i cierpieć po ex a nie świetnie się bawić. Wiem, głupia jestem

A były wczoraj oczywiście też pisał. Akurat wtedy jak byłam z K. Ale olałam go i odczepił się po trzech esach. Mam nadzieję, że już na dobre.
Nie myśl tak, bo w końcu wmówisz to sobie i porzucisz normalne życie na rzecz rozpaczania za exem.
Super, że spotkanie się udało A skoro chłopak jest świetny, to czemu by nie zainteresować się nim?
__________________
.

"Pragnienia łamią nam serce, męczą nas.
Pożądanie rujnuje nam życie.
Ale jeśli chodzi o pragnienia,
najbardziej cierpią ci, którzy nie wiedzą, czego chcą."


.
mrytka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-12, 08:44   #588
Paulinkus
Zadomowienie
 
Avatar Paulinkus
 
Zarejestrowany: 2010-07
Lokalizacja: Nibylandia
Wiadomości: 1 693
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Cytat:
Napisane przez yellowbird Pokaż wiadomość
Tęsknisz za Nim, bo dawał Ci ciepło i miłość, więc tak naprawdę nie tęsknisz za Jego osobą, tylko za samymi uczuciami, którymi Cię obdarzał. U mnie tak właśnie jest, założę się, że u Ciebie podobnie . Ja nie chcę Jego, nie potrzebuję takiej świni, takiej szumowiny! Chcę kogoś, kto będzie mnie traktował CO NAJMNIEJ tak dobrze, jak On kiedyś, a nawet jeszcze milion razy lepiej! Ale nie Jego, bo On już zmarnował swoją szansę.

Tak mi brakuje tego poczucia bliskości i więzi z mężczyzną... Tej wiedzy, że ma się kogoś, dla kogo w każdej chwili i w każdym miejscu na Ziemi jest się najważniejszym...
Tak samo się czuję. Przez to wszystko czuję jakby w moim życiu zrobiła się wielka pustka. Tak bardzo mi brakuje poczucia bliskości, tego, ze mogę się do kogoś przytulic tak bardzo lubiłam zasypiac w jego ramionach
Paulinkus jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-12, 09:04   #589
Malla
Nie depcze krokusów
 
Avatar Malla
 
Zarejestrowany: 2004-08
Wiadomości: 52 988
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Cytat:
Napisane przez OtTakaJa Pokaż wiadomość
Mam wrażenie, że to nie może być prawdą...że powinnam płakać i cierpieć po ex a nie świetnie się bawić. Wiem, głupia jestem
Odpędź głupie myśli Każda z nas wychodząc z tego miała takie wątpliwości. Nadal je mam.
__________________
- Rób swoje, wiedźminie. Resztą się nie turbuj.
Geralt solennie obiecał sobie nie turbować się.
Malla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-12, 09:25   #590
juniorka89
Wtajemniczenie
 
Avatar juniorka89
 
Zarejestrowany: 2010-05
Lokalizacja: Dream world=]
Wiadomości: 2 772
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Witam kochane
Szampański humor od rana

OtTakaJa
miało być pozytywnie więc skąd te głupie myśli??

Miłego dnia dziewuszki
__________________
Cytat:
Napisane przez kopamatakawa Pokaż wiadomość
Teraz szukam wariata na przejażdżkę walcem dookoła świata
Cytat:
Napisane przez lala2506 Pokaż wiadomość
Jak nie wisisz Misiowi na szyi non stop, on z zachwytu nie wrzeszczy, że jest z Tobą szczęśliwy, to strzeż się! Zaraz się znajdzie podobna do Autorki On na pewno jest z Tobą nieszczęśliwy
juniorka89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-12, 09:43   #591
mimimka
Zadomowienie
 
Avatar mimimka
 
Zarejestrowany: 2008-11
Wiadomości: 1 374
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Sluchajcie, pierwszy od dawna snil mi sie ex... Snila mi sie jego mama, ktora myslala ze do siebie wrocilismy bo widziala jak ze soba rozmawiamy. Ex w tym snie bardzo mnie przepraszal za swoje zachowanie, tak bardzo ze plakal i prosil mnie zebym mu wybaczyla...
Chcial do mnie wrocic-a ja mu odmowilam Byla to ciezka decyzja ale jednak sie udalo. Powiedzialam exowi ze mam juz chlopaka z ktorego nie zrezygnuje Ze chce byc wobec niego uczciwa... Ale nie zapomne tej miny jego mamy-ktora chciala zebysmy byli razem i nam "ulatwiala" ale ja powiedzialam stanowcze "NIE. Nie chce byc juz z Toba" Oczywiscie po tym ex sie na mnie wkurzyl i zaczelo sie wszystko od nowa-w sensie krzyki na mnie -i wtedy jeszcze raz powiedzialam "Wlasnie dlatego nei chce z Toba byc. Nie bede z kims kto na mnie krzyczy."

To nie byl latwy sen ale jakos tak lzej mi sie zrobilo...

A dzis jade z Xem na calodniowa wycieczke rowerowa xD
PS: W ramach rozwijania siebie dla wasnej przyjemnosci, ide do zaocznej szkoly na "technika weterynarii"
__________________
You can spend, minutes, hours, days, weeks or even months over-analyzing a situation; trying to put the pieces together, justifying what could've, would've happened - or you can just leave the pieces on the floor and move the fuck on!!

Edytowane przez mimimka
Czas edycji: 2010-08-12 o 09:46
mimimka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-12, 10:17   #592
Ofelia 20
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 1 826
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Cytat:
Napisane przez OtTakaJa Pokaż wiadomość
Witam Kochane Zdaję relację z wczorajszego winka na chodniku. Było super! Cztery godziny gadania o wszystkim, buzie nam się nawet na sekundkę nie zamykały. No nie mogę, świetny chłopak. Zaproponował spotkanie w ten piątek ale powiedziałam mu, że się spiszemy jak coś... Mam wrażenie, że to nie może być prawdą...że powinnam płakać i cierpieć po ex a nie świetnie się bawić. Wiem, głupia jestem

A były wczoraj oczywiście też pisał. Akurat wtedy jak byłam z K. Ale olałam go i odczepił się po trzech esach. Mam nadzieję, że już na dobre.
Tak tak głupia właśnie powinnaś się świetnie bawić Cieszę się, że spotkanie się udało takie historie pozwalają spojrzeć na przyszłość z większym optymizmem

---------- Dopisano o 10:17 ---------- Poprzedni post napisano o 10:08 ----------

Cytat:
Napisane przez yellowbird Pokaż wiadomość
Wiadomo, że się zmieni Mój zachował się jak świnia po ostatnim spotkaniu ze mną, nie wiem czy kojarzysz, ale nieraz pisałam o tym, że piep... o miłości do mnie, a za dwa dni miał opis do innej i przestał się do mnie odzywać Zresztą, Ty chyba byłaś na moim wątku nie raz, to wiesz, jak to było...

Ja dziś z tej wyżej przeze mnie opisanej tęsknoty to o mało co nie popłakałam się na mieście... Rozstałam się z przyjaciółką, założyłam słuchawki, włączyła się 'nieodpowiednia' piosenka i łzy napłynęły mi do oczu. Zawsze daję z siebie wszystko, Jemu też dawałam, wszyscy mówią jaką to piękną i wartościową osobą jestem, i co? Tłumaczę to sobie tak, że chyba nie spotkałam jeszcze osoby, która by na mnie zasługiwała i była w stanie dać mi tak wiele, jak ja jej mogę dać...


Tak tak jasne kojarze, ale przyanjmniej wiesz z kim się umawiałaś... z jakim kretynem. Bo ja to rozumiem, że po rozstaniu można sobie kogoś nowego znalezc, nawet szybko, ale nie w dwa dni odkochać i zakochać w innej... Nic nie warta jest jego miłość.

Tak jest i na pewno znajdziesz, kiedyś kogoś kto to doceni. O eks nawet nie bedziesz myslec, najwyzej się zastanawiać "jak ja moglam z nim być"
Ofelia 20 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-12, 10:27   #593
o0Perelka0o
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 9
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Witam Was serdecznie!
Piszę tu, bo mam nadzieję, że mnie wesprzecie miłym słowem i pocieszycie.

Może zacznę od początku...
Byłam w sumie w jednym poważnym związku, trwającym ponad 3 lata, wiadomo pierwsza nastoletnia miłość, na początku wszystko ładnie pięknie, ale później nie było kolorowo, ex był strasznie zazdrosny, do tego doszły jego zdrady, wiele razy się rozstawaliśmy i wracaliśmy do siebie, miłość się wypaliła, pozostało przyzwyczajenie i wtedy postanowiliśmy definitywnie się rozstać...
Od tamtego czasu byłam raz zakochana, poznałam go w wakacje, na wsi, gdzie jeździłam do rodziny, spędziliśmy naprawdę cudowne chwile razem, niestety dzieliła nas odległość 400km, wiadomo że istnieją związki na odległość, zresztą gdy się żegnaliśmy rozmawialiśmy o tym, że będziemy się odwiedzać kiedy tylko będzie możliwość, wróciłam, lecz on nie dotrzymał słowa, gdy się odezwał to już było wielkie święto, ja wciąż zakochana, czekałam 4 miesiące do następnego spotkania, przyjechałam a on mnie olał, wyznałam mu miłość, również zero reakcji z jego strony, wróciłam i starałam się o nim zapomnieć, lecz gdy miałam tam jechać, znów wszystko wracało, miałam straszną słabość do niego, za każdym razem jak tam byłam to się spotykaliśmy, nigdy nie wracając do tego co było
Wiadomo od tamtego czasu spotykałam się z wieloma facetami, ale było to zazwyczaj kilka spotkań, po czym okazywało się że zależało im tylko na jednym, więc się kończyło. Już myślałam że nigdy nie spotkam nikogo normalnego, dałam sobie spokój i nagle spadł mi z nieba ON Poznaliśmy się przez internet w marcu tego roku, wspaniale nam się pisało ze sobą, po jakimś czasie zaproponował spotkanie, szczerze mówiąc zgodziłam się, ale wiecie, na zasadzie ok, może kiedyś tam, coś tam...Przez kilka dni temat spotkania odszedł w zapomnienie aż tu nagle on mi wyskakuje że w sobote będzie u kolegi u mnie w mieście, więc przy okazji możemy się spotkać...Byłam zaskoczona, na tamtą chwilę miałam dość facetów i rozczarowań, ale pomyślałam sobie, co mi tam zależy...Musze dodać, że głównym powodem tego że nie chciałam się spotykać był jego wiek, był młodszy ode mnie...Ale stwierdziłam że skoro tak świetnie mi się z nim pisze, wydawał się taki dojrzały jak na swój wiek, to czemu nie. Nadszedł dzień spotkania i było super Świetnie nam się rozmawiało i na żywo, pocałował mnie wtedy pierwszy raz, mówił o kolejnym spotkaniu, no wprost cudownie...Później gdy ochłonęłam po spotkaniu, pomyślałam że pewnie się nie odezwie, a tu miłe zaskoczenie, pisał i dzwonił cały czas, zaczęliśmy się spotykać praktycznie codziennie, wszędzie gdzieś chodziliśmy, czy to na basen czy na koncerty, poznałam jego znajomych, bajka...Jakiś czas później miał urodziny, o których mi nie powiedział, ale wiadomo nk i te sprawy więc ja wiedziałam i przygotowałam dla niego prezent, był bardzo miło zaskoczony Później mała imprezka u niego była, na koniec poszliśmy jeszcze do lokalu i wróciliśmy do niego do domu nad ranem i leżąc już w łóżku zaczęliśmy rozmawiać, powiedział mi tyle pięknych słów, jakich nie usłyszałam przez całe swoje życie i wyznał mi miłość, byłam najszczęśliwsza pod słońcem, gdyż odwzajemniałam jego uczucie. Muszę też dodać że jeszcze wcześniej, zmarł mój dziadek i musiałam jechać tam na wieś na pogrzeb, i wyobraźcie sobie że nie miałam nawet ochoty spotkać się z tym ex2, ale pewnego wieczoru gdy siedzieliśmy z kuzynowstwem, kuzynka zaproponowała abym do niego napisała, on chciał się spotkać, przyjechał do nas, pogadaliśmy, ale co najśmieszniejsze NIC kompletnie nie poczułam na jego widok, wręcz mnie odrzucał, wtedy właśnie uzmysłowiłam sobie że to za sprawą B. i że to do niego coś czuje Czas mijał, wciąż było wspaniale, wiadomo jak w każdym związku zdarzały się i kłótnie, ale bardzo szybko łagodziliśmy wszelkie nieporozumienia. Jak sobie tylko przypomne, jaka wtedy byłam szczęśliwa, ta miłość dodawała mi skrzydeł. Pamiętam nadszedł okres sesji, byłam wtedy bardzo zdenerwowana, co się trochę odbijało na nas, ale on mnie motywował, zawzięłam się i świetnie zdałam egzaminy, najprawdopodobniej stypendium nawet dostane, wszystko się idealnie układało, nawet inni zauważali moje szczęście...Wakacje się zaczęły, chciałam je spędzić z nim...Wcześniej zanim go poznałam planowałam wyjechać zagranicę, do mamy i brata, których dawno nie widziałam. B. mi oświadczył że ma okazję jechać zagranicę do kuzyna do pracy, też na miesiąc, bo właśnie na tyle planowałam wyjazd, powiedział że on wyjedzie, ja w tym czasie też i się wszystko ułoży. Pomysł mi się wydawał dobry, lecz bardzo się obawiałam tego wyjazdu, gdyż znaliśmy się dosyć krótko jak na taką rozłąkę, bałam się że przez to oddalimy się od siebie. Ja miałam już bilet kupiony, a on później jednak stwierdził że zostaje i będzie na miejscu pracował, w sumie dla mnie to wszystko jedno bo i tak nie będziemy się widzieć. Wyjechałam...było mi tak smutno, jemu również, ale mieliśmy kontakt codziennie, dzwoniłam do niego kilka razy na dzień, on mi pisał, więc tak bardzo nie tęskniłam, czułam cały czas jakby był blisko...Ale pod koniec zaczęło się coś psuć, częściej się kłóciliśmy, tylko odliczałam dni do powrotu...Wrócliłam nawet kilka dni wcześniej, ale było strasznie dziwnie, nie wiem jak opisać to uczucie, jemu też było dziwnie, ale powiedział że to szok, bo tyle się nie widzieliśmy. Spotkaliśmy się tego dnia co wróciłam, wiadomo długa podróż, byłam zmęczona, trochę zdenerwowana przez sytuację w domu i to się na nim odbiło Powiedziałam mu kilka niemiłych słów Ale przepraszałam, wyjaśniłam...Ale on zrobił się jakiś dziwny, całkiem inaczej wyobrażałam sobie to wszystko. Później przez kilka dni się nie widzieliśmy, rozmawialiśmy tylko przez telefon, mówił mi że męczą go te kłótnie. Mnie również męczyły. Kolejne spotkanie w piątek, i było naprawdę fajnie, myślałam że jesteśmy na najlepszej drodze żeby to wszystko naprawić, bo zdawałam sobie sprawę że przez ten wyjazd się oddaliliśmy do siebie, ale skoro się kochaliśmy to wierzyłam że będzie dobrze. Kolejne spotkanie planowaliśmy na środę (czyli wczoraj). Przez te dni dużo rozmawialiśmy, mówił mu co mu nie odpowiada, wiele przykrych rzeczy mi powiedział, potrząsnął mną, ale chyba to mi było potrzebne, zdałam sobie sprawę że nie doceniałam go tak jak powinnam, często marudziłam, a to był dobry chłopak, choć ostatnio obydwoje się pogubiliśmy. Gdy się nie widzieliśmy czułam że się oddalamy od siebie coraz bardziej, że to zmierza ku najgorszemu Mówiłam mu że jeśli nie chce ze mną być to niech mi to powie, powiedział że napewno nie powie mi tego przez telefon, ze względu na szacunek do mnie...Niby jakoś byłam świadoma, że jak się spotkamy to będzie koniec, ale z drugiej strony nie dopuszczałam tej myśli do siebie, że jak to? Że przecież my się kochamy...Przyjechał wczoraj, powiedziałam mu wszystko co czuje, że zrozumiałam swój błąd, powiedział że w tym była również jego wina, powiedziałam że możemy przecież to naprawić, jeśli tylko się postaramy...W kółko mu to powtarzałam. Ale widziałam tak jakby on już podjął decyzje...Mówił że nie chce aby któroś z nas zerwało, tylko żeby to było obustronne porozumienie, że on chce mieć ze mną kontakt, czasem się spotkać, od razu powiedziałam że to nie będzie możliwe. Później gdy emocje opadły, oglądaliśmy mecz, zamówiliśmy pizze, przy tym cały czas mnie przytulał, całował, kochaliśmy się...Było bardzo miło, byłam przekonana, że da nam szansę. Gdy musiał już jechać, pytam go jaka jest jego decyzja, a on do mnie że już mi powiedział, że chce żebyśmy zostali przyjaciółmi Znowu wpadłam w histerie, płakałam, prosiłam...powiedział że musi iść, żebym kawałek z nim wyszła na fajke, powiedziałam że nie, to powiedział że jak się uspokoje to jutro zadzwoni Trochę się uspokoiłam i pobiegłam za nim, zapaliliśmy i jeszcze chwile rozmawialiśmy, pytałam go dlaczego nie chce dać nam szansy, czemu nie liczy się z moimi uczuciami? Powiedział że myślał o tym, ale tak będzie dla nas lepiej, że jakbyśmy się później rozstali to by było jeszcze gorzej. I że to wszystko przez mój wyjazd i te kłótnie, że rpzez to oddaliliśmy się od siebie...Powiedziałam że czasu przecież nie cofne, gdybym wiedziała że to tak się skończy to bym nie wyjeżdżała...Wcześniej planowaliśmy wspólne wakacje, mówiłam że wyjedziemy gdzieś razem, zbliżymy się do siebie...Na nic moje prośby...On podjął decyzje. Powiedziałam że ok, tylko żeby później nie żałował, a ja nie mam zamiaru żebrać o miłość. Powiedział że napewno będzie żałował...Widziałam że gdy to mówił to też mu było ciężko...Więc nie rozumiem czym on się kierował? Bo napewno nie uczuciem do mnie...Boże to tak boli Wciąż nie mogę uwierzyć Wspominaliśmy jeszcze jak się poznaliśmy, mówił że nigdy nikogo tak nie kochał. Z mojej strony było tak samo. Poczułam w końcu że mogę być szczęśliwa, że znalazłam miłość swojego życia. Nawet w najgorszych snach nie śniło mi się że to tak się skończy Nie raz przez to przecież przechodziłam i jeszcze żyje, ale teraz czuję, że jest inaczej, mimo że byliśmy ze sobą te kilka miesięcy, pokochałam go jak nigdy nikogo i naprawdę ciężko będzie mi się z tym pogodzić, ja go wciąż tak bardzo kocham Nie wyobrażam sobie życia bez niego...Wiem, że może dramatyzuje, zachowuje się jak gówniara, za chwilę będę miała 23 lata, i nie pierwszy on i nie ostatni...Ale tak mi źle, z nikim nie byłam tak szczęśliwa Wiem, że nic już nie mogę zrobić...Na koniec zapytał czy zadzwonie jutro? Pytam po co? Powiedział: 'nie wiem', a ja: 'no właśnie' Mam nadzieję, że nie będzie się odzywał, bo to mnie bardziej dobije Teraz sobie myśle, że może on nie był gotowy na związek, jest młody, powinien się jeszcze wyszaleć...Nie wiem próbuje jakoś sobie to wszystko wytłumaczyć
Dziekuję, jeśli ktoś wytrwał do końca.
Musiałam to z siebie wyrzucić
Ciągle płacze...Najchętniej bym z łóżka nie wychodziła...Poza tym spędze jeszcze 3 tygodnie w domu, nie mam czym się zająć żeby zapomnieć...
o0Perelka0o jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-12, 10:58   #594
Hosenka*
Zakorzenienie
 
Avatar Hosenka*
 
Zarejestrowany: 2005-08
Wiadomości: 48 138
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Cytat:
Napisane przez Ofelia 20 Pokaż wiadomość
Tak tak jasne kojarze, ale przyanjmniej wiesz z kim się umawiałaś... z jakim kretynem. Bo ja to rozumiem, że po rozstaniu można sobie kogoś nowego znalezc, nawet szybko, ale nie w dwa dni odkochać i zakochać w innej... Nic nie warta jest jego miłość.
Bo tak pewnie nie było. Zapewne nie poznał nowej w dwa dni po rozstaniu, ani tez wtedy od razu się nie zakochał, tylko musiało to stac się wcześniej, przed rozstaniem.
__________________

Instagram

W zapisanych relacjach - wyprzedaż kosmetyków pielęgnacyjnych i do makijażu
Hosenka* jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-12, 10:59   #595
Malla
Nie depcze krokusów
 
Avatar Malla
 
Zarejestrowany: 2004-08
Wiadomości: 52 988
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

o0Perelka0o - nie odzywaj się do niego, nie pisz pierwsza, nie odpisuj, niech zatęskni.

Ofelia - ja się odkochałam w jeden wieczór w jakiś tydzień-dwa po rozstaniu, zanim poznałam Nowego. To jest możliwe.
__________________
- Rób swoje, wiedźminie. Resztą się nie turbuj.
Geralt solennie obiecał sobie nie turbować się.

Edytowane przez Malla
Czas edycji: 2010-08-12 o 11:02
Malla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-12, 11:02   #596
Ofelia 20
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 1 826
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

o0Perelka0o-trochę się za bardzo rozpisałas przeczytałam to przed chwilą, ale i tak już nie pamietam wiekszości.
Wiesz co byliscie ze soba krótko... może mu sie podobalo na poczatku, a potem sobie odpuscił. Poza tym to nie w porzadku, co powiedział, ze rozpadło się przez Twój wyjazd, w koncu masz prawo odwiedzić rodzine, to troche egoistyczne moim zdaniem.

Skoro masz teraz wolne, to dalej idz do kolezanek, kolegów, na miasto na impreze, nad jezioro gdzies wyjedź, chociaż na jeden dzien. Kadzy pojedynczy dzien spróbuj sobie zaplanować, żeby nie siedzieć w domu. Możesz tez poczytać wątek rozstaniowy, wiesz ile dziewczyn sobie znalazło nowych chłopaków, mnie to podnosi na duchu.
Jesteś silna już sobie poradziłaś z poprzednimi rozstaniami, teraz tez sie pozbierasz
Ofelia 20 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-12, 11:03   #597
karoseria
Wtajemniczenie
 
Avatar karoseria
 
Zarejestrowany: 2009-08
Lokalizacja: Midlands
Wiadomości: 2 051
GG do karoseria
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Hej dziewczyny
Kopę lat mnie nie było. Minął dziś m-c od rozstania. Właśnie pisząc to dotarło do mnie, że jest 12-y. Wyprowadziłam się, mieszkam u koleżanki. Jest fajnie. Mało mam czasu na myślenie o nim. Czasem mnie napadają jakieś głupie myśli, albo przychodzi koszmarny sen... Ale jest duuuużo lepiej. Mój były nie odzywa się. Najgorsze było zabieranie kompa i nasze ostatnie spotkanie. Niestety skończyło się nieudolna próbą samobójczą :P Ale jednak żyję i jest coraz lepiej Wiem, że dam radę. I do końca nie wiem już teraz czy mój związek był dobry i czy ja byłam szczęśliwa. Jedno jest pewne- bez niego będę szczęśliwa. Na bank
Pozdrawiam wszystkich! 3majcie się
karoseria jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-12, 11:06   #598
Ofelia 20
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 1 826
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Cytat:
Napisane przez Malla Pokaż wiadomość
o0Perelka0o - nie odzywaj się do niego, nie pisz pierwsza, nie odpisuj, niech zatęskni.

Ofelia - ja się odkochałam w jeden wieczór w jakiś tydzień-dwa po rozstaniu, zanim poznałam Nowego. To jest możliwe.
No może i jest możliwe, ale każda sytacja tez jest inna. Akurat z tego co pisała yellowbird, to jakoś mi sie nie chce wierzyć, że jednego dnia ją tak bardzo kochał a drugiego już kochał zupełnie inną dziewczyne. Wiec pewnie tak jak napisała Hosenka juz wczesniej sie zakochał czy też zauroczył w tej drugiej dziewczynie.
Ofelia 20 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-12, 11:15   #599
o0Perelka0o
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 9
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Przepraszam, chciałam jak najlepiej wszystko zobrazować.
Oczywiście nie mam zamiaru się odzywać. Jakoś na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie żebym miała jakikolwiek kontakt z nim, czy on nie zdaje sobie sprawy że to mnie boli, każdym gestem będzie dawał mi nadzieje... Z taką łatwością to mówił, jakby to dla niego było normalne, że zawsze mogę zadzwonić, poradzić się, że on mi pomoże, wesprze Cały czas się łudzę, że może zmieni zdanie, że mu mnie zabraknie...Ale wiem, że to bez sensu bo on już decyzję podjął
Wiem, że zawsze dawałam sobie rade, nawet po 3 letnim związku, ale wtedy wiedziałam, że miłości już dawno między nami nie było, że bez sensu jest to ciągnąć. W innych przypadkach facetowi w ogóle nie zależało, więc też nie było mi żal. Ale nie teraz Ja go kocham nad życie i wiem że on też do mnie coś czuje jeszcze, sam to powiedział...Ehhh

Edytowane przez o0Perelka0o
Czas edycji: 2010-08-12 o 11:16
o0Perelka0o jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-08-12, 11:27   #600
Paulinkus
Zadomowienie
 
Avatar Paulinkus
 
Zarejestrowany: 2010-07
Lokalizacja: Nibylandia
Wiadomości: 1 693
Dot.: Rozstanie z facetem - część 11 :(

Cytat:
Napisane przez o0Perelka0o Pokaż wiadomość
Witam Was serdecznie!
Piszę tu, bo mam nadzieję, że mnie wesprzecie miłym słowem i pocieszycie.

Może zacznę od początku...
Byłam w sumie w jednym poważnym związku, trwającym ponad 3 lata, wiadomo pierwsza nastoletnia miłość, na początku wszystko ładnie pięknie, ale później nie było kolorowo, ex był strasznie zazdrosny, do tego doszły jego zdrady, wiele razy się rozstawaliśmy i wracaliśmy do siebie, miłość się wypaliła, pozostało przyzwyczajenie i wtedy postanowiliśmy definitywnie się rozstać...
Od tamtego czasu byłam raz zakochana, poznałam go w wakacje, na wsi, gdzie jeździłam do rodziny, spędziliśmy naprawdę cudowne chwile razem, niestety dzieliła nas odległość 400km, wiadomo że istnieją związki na odległość, zresztą gdy się żegnaliśmy rozmawialiśmy o tym, że będziemy się odwiedzać kiedy tylko będzie możliwość, wróciłam, lecz on nie dotrzymał słowa, gdy się odezwał to już było wielkie święto, ja wciąż zakochana, czekałam 4 miesiące do następnego spotkania, przyjechałam a on mnie olał, wyznałam mu miłość, również zero reakcji z jego strony, wróciłam i starałam się o nim zapomnieć, lecz gdy miałam tam jechać, znów wszystko wracało, miałam straszną słabość do niego, za każdym razem jak tam byłam to się spotykaliśmy, nigdy nie wracając do tego co było
Wiadomo od tamtego czasu spotykałam się z wieloma facetami, ale było to zazwyczaj kilka spotkań, po czym okazywało się że zależało im tylko na jednym, więc się kończyło. Już myślałam że nigdy nie spotkam nikogo normalnego, dałam sobie spokój i nagle spadł mi z nieba ON Poznaliśmy się przez internet w marcu tego roku, wspaniale nam się pisało ze sobą, po jakimś czasie zaproponował spotkanie, szczerze mówiąc zgodziłam się, ale wiecie, na zasadzie ok, może kiedyś tam, coś tam...Przez kilka dni temat spotkania odszedł w zapomnienie aż tu nagle on mi wyskakuje że w sobote będzie u kolegi u mnie w mieście, więc przy okazji możemy się spotkać...Byłam zaskoczona, na tamtą chwilę miałam dość facetów i rozczarowań, ale pomyślałam sobie, co mi tam zależy...Musze dodać, że głównym powodem tego że nie chciałam się spotykać był jego wiek, był młodszy ode mnie...Ale stwierdziłam że skoro tak świetnie mi się z nim pisze, wydawał się taki dojrzały jak na swój wiek, to czemu nie. Nadszedł dzień spotkania i było super Świetnie nam się rozmawiało i na żywo, pocałował mnie wtedy pierwszy raz, mówił o kolejnym spotkaniu, no wprost cudownie...Później gdy ochłonęłam po spotkaniu, pomyślałam że pewnie się nie odezwie, a tu miłe zaskoczenie, pisał i dzwonił cały czas, zaczęliśmy się spotykać praktycznie codziennie, wszędzie gdzieś chodziliśmy, czy to na basen czy na koncerty, poznałam jego znajomych, bajka...Jakiś czas później miał urodziny, o których mi nie powiedział, ale wiadomo nk i te sprawy więc ja wiedziałam i przygotowałam dla niego prezent, był bardzo miło zaskoczony Później mała imprezka u niego była, na koniec poszliśmy jeszcze do lokalu i wróciliśmy do niego do domu nad ranem i leżąc już w łóżku zaczęliśmy rozmawiać, powiedział mi tyle pięknych słów, jakich nie usłyszałam przez całe swoje życie i wyznał mi miłość, byłam najszczęśliwsza pod słońcem, gdyż odwzajemniałam jego uczucie. Muszę też dodać że jeszcze wcześniej, zmarł mój dziadek i musiałam jechać tam na wieś na pogrzeb, i wyobraźcie sobie że nie miałam nawet ochoty spotkać się z tym ex2, ale pewnego wieczoru gdy siedzieliśmy z kuzynowstwem, kuzynka zaproponowała abym do niego napisała, on chciał się spotkać, przyjechał do nas, pogadaliśmy, ale co najśmieszniejsze NIC kompletnie nie poczułam na jego widok, wręcz mnie odrzucał, wtedy właśnie uzmysłowiłam sobie że to za sprawą B. i że to do niego coś czuje Czas mijał, wciąż było wspaniale, wiadomo jak w każdym związku zdarzały się i kłótnie, ale bardzo szybko łagodziliśmy wszelkie nieporozumienia. Jak sobie tylko przypomne, jaka wtedy byłam szczęśliwa, ta miłość dodawała mi skrzydeł. Pamiętam nadszedł okres sesji, byłam wtedy bardzo zdenerwowana, co się trochę odbijało na nas, ale on mnie motywował, zawzięłam się i świetnie zdałam egzaminy, najprawdopodobniej stypendium nawet dostane, wszystko się idealnie układało, nawet inni zauważali moje szczęście...Wakacje się zaczęły, chciałam je spędzić z nim...Wcześniej zanim go poznałam planowałam wyjechać zagranicę, do mamy i brata, których dawno nie widziałam. B. mi oświadczył że ma okazję jechać zagranicę do kuzyna do pracy, też na miesiąc, bo właśnie na tyle planowałam wyjazd, powiedział że on wyjedzie, ja w tym czasie też i się wszystko ułoży. Pomysł mi się wydawał dobry, lecz bardzo się obawiałam tego wyjazdu, gdyż znaliśmy się dosyć krótko jak na taką rozłąkę, bałam się że przez to oddalimy się od siebie. Ja miałam już bilet kupiony, a on później jednak stwierdził że zostaje i będzie na miejscu pracował, w sumie dla mnie to wszystko jedno bo i tak nie będziemy się widzieć. Wyjechałam...było mi tak smutno, jemu również, ale mieliśmy kontakt codziennie, dzwoniłam do niego kilka razy na dzień, on mi pisał, więc tak bardzo nie tęskniłam, czułam cały czas jakby był blisko...Ale pod koniec zaczęło się coś psuć, częściej się kłóciliśmy, tylko odliczałam dni do powrotu...Wrócliłam nawet kilka dni wcześniej, ale było strasznie dziwnie, nie wiem jak opisać to uczucie, jemu też było dziwnie, ale powiedział że to szok, bo tyle się nie widzieliśmy. Spotkaliśmy się tego dnia co wróciłam, wiadomo długa podróż, byłam zmęczona, trochę zdenerwowana przez sytuację w domu i to się na nim odbiło Powiedziałam mu kilka niemiłych słów Ale przepraszałam, wyjaśniłam...Ale on zrobił się jakiś dziwny, całkiem inaczej wyobrażałam sobie to wszystko. Później przez kilka dni się nie widzieliśmy, rozmawialiśmy tylko przez telefon, mówił mi że męczą go te kłótnie. Mnie również męczyły. Kolejne spotkanie w piątek, i było naprawdę fajnie, myślałam że jesteśmy na najlepszej drodze żeby to wszystko naprawić, bo zdawałam sobie sprawę że przez ten wyjazd się oddaliliśmy do siebie, ale skoro się kochaliśmy to wierzyłam że będzie dobrze. Kolejne spotkanie planowaliśmy na środę (czyli wczoraj). Przez te dni dużo rozmawialiśmy, mówił mu co mu nie odpowiada, wiele przykrych rzeczy mi powiedział, potrząsnął mną, ale chyba to mi było potrzebne, zdałam sobie sprawę że nie doceniałam go tak jak powinnam, często marudziłam, a to był dobry chłopak, choć ostatnio obydwoje się pogubiliśmy. Gdy się nie widzieliśmy czułam że się oddalamy od siebie coraz bardziej, że to zmierza ku najgorszemu Mówiłam mu że jeśli nie chce ze mną być to niech mi to powie, powiedział że napewno nie powie mi tego przez telefon, ze względu na szacunek do mnie...Niby jakoś byłam świadoma, że jak się spotkamy to będzie koniec, ale z drugiej strony nie dopuszczałam tej myśli do siebie, że jak to? Że przecież my się kochamy...Przyjechał wczoraj, powiedziałam mu wszystko co czuje, że zrozumiałam swój błąd, powiedział że w tym była również jego wina, powiedziałam że możemy przecież to naprawić, jeśli tylko się postaramy...W kółko mu to powtarzałam. Ale widziałam tak jakby on już podjął decyzje...Mówił że nie chce aby któroś z nas zerwało, tylko żeby to było obustronne porozumienie, że on chce mieć ze mną kontakt, czasem się spotkać, od razu powiedziałam że to nie będzie możliwe. Później gdy emocje opadły, oglądaliśmy mecz, zamówiliśmy pizze, przy tym cały czas mnie przytulał, całował, kochaliśmy się...Było bardzo miło, byłam przekonana, że da nam szansę. Gdy musiał już jechać, pytam go jaka jest jego decyzja, a on do mnie że już mi powiedział, że chce żebyśmy zostali przyjaciółmi Znowu wpadłam w histerie, płakałam, prosiłam...powiedział że musi iść, żebym kawałek z nim wyszła na fajke, powiedziałam że nie, to powiedział że jak się uspokoje to jutro zadzwoni Trochę się uspokoiłam i pobiegłam za nim, zapaliliśmy i jeszcze chwile rozmawialiśmy, pytałam go dlaczego nie chce dać nam szansy, czemu nie liczy się z moimi uczuciami? Powiedział że myślał o tym, ale tak będzie dla nas lepiej, że jakbyśmy się później rozstali to by było jeszcze gorzej. I że to wszystko przez mój wyjazd i te kłótnie, że rpzez to oddaliliśmy się od siebie...Powiedziałam że czasu przecież nie cofne, gdybym wiedziała że to tak się skończy to bym nie wyjeżdżała...Wcześniej planowaliśmy wspólne wakacje, mówiłam że wyjedziemy gdzieś razem, zbliżymy się do siebie...Na nic moje prośby...On podjął decyzje. Powiedziałam że ok, tylko żeby później nie żałował, a ja nie mam zamiaru żebrać o miłość. Powiedział że napewno będzie żałował...Widziałam że gdy to mówił to też mu było ciężko...Więc nie rozumiem czym on się kierował? Bo napewno nie uczuciem do mnie...Boże to tak boli Wciąż nie mogę uwierzyć Wspominaliśmy jeszcze jak się poznaliśmy, mówił że nigdy nikogo tak nie kochał. Z mojej strony było tak samo. Poczułam w końcu że mogę być szczęśliwa, że znalazłam miłość swojego życia. Nawet w najgorszych snach nie śniło mi się że to tak się skończy Nie raz przez to przecież przechodziłam i jeszcze żyje, ale teraz czuję, że jest inaczej, mimo że byliśmy ze sobą te kilka miesięcy, pokochałam go jak nigdy nikogo i naprawdę ciężko będzie mi się z tym pogodzić, ja go wciąż tak bardzo kocham Nie wyobrażam sobie życia bez niego...Wiem, że może dramatyzuje, zachowuje się jak gówniara, za chwilę będę miała 23 lata, i nie pierwszy on i nie ostatni...Ale tak mi źle, z nikim nie byłam tak szczęśliwa Wiem, że nic już nie mogę zrobić...Na koniec zapytał czy zadzwonie jutro? Pytam po co? Powiedział: 'nie wiem', a ja: 'no właśnie' Mam nadzieję, że nie będzie się odzywał, bo to mnie bardziej dobije Teraz sobie myśle, że może on nie był gotowy na związek, jest młody, powinien się jeszcze wyszaleć...Nie wiem próbuje jakoś sobie to wszystko wytłumaczyć
Dziekuję, jeśli ktoś wytrwał do końca.
Musiałam to z siebie wyrzucić
Ciągle płacze...Najchętniej bym z łóżka nie wychodziła...Poza tym spędze jeszcze 3 tygodnie w domu, nie mam czym się zająć żeby zapomnieć...
Chciał żebyś to ty wyjechała, on został sobie na miejscu nie ograniczany przez nikogo i przez nic.
Jeżeli związek ma solidne podstawy to wytrzyma. Byliście ze sobą przeciez kilka miesięcy, a wyjeżdzałaś tylko na miesiąc. Jakby mu zależałoina tobie to by poczekał.
Szok ? Powinniście się chyba cieszyc, że sie zobaczycie. Szczególnie, że z tego co napisałaś rozmawialiście ze sobą codziennie po kilka razy.
Skoro nie chce z toba byc to co miało to oznaczac ? ostatni pożegnalny numerek?
Chłopak jak na mój gust jest niedojrzały, nie wie na czym polega dorosły związek. Sam nie wie czego chce i przy tym rani cię.

Nie próbuj sobie tego tłumaczyc. Facetów nie da się zrozumiec. Wyjdź gdzieś ze znajomymi. Wiem, ze jest ciężko ja rozstałam się ze swoim facetem po ponad 2 latach miesiąc temu, ale towarzystwo innych osób bardzo Ci pomoże.

---------- Dopisano o 11:27 ---------- Poprzedni post napisano o 11:15 ----------

Cytat:
Napisane przez Hosenka* Pokaż wiadomość
Bo tak pewnie nie było. Zapewne nie poznał nowej w dwa dni po rozstaniu, ani tez wtedy od razu się nie zakochał, tylko musiało to stac się wcześniej, przed rozstaniem.
Sama nie wiem co jest gorsze to, że facet zakochał się tak szybko po rozstaniu czy to, że zakochał się jeszcze w trakcie poprzedniego związku.
Paulinkus jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 11:44.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.