W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011 cz.V - Strona 111 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Być rodzicem > Poczekalnia - będę mamą

Notka

Poczekalnia - będę mamą Forum dla przyszłych rodziców. Poczekalnia - będę mamą to miejsce, w którym podzielisz się tematami związanymi z oczekiwaniem na potomstwo.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2011-01-15, 21:44   #3301
lilijka3
Zakorzenienie
 
Avatar lilijka3
 
Zarejestrowany: 2010-10
Lokalizacja: Katowice
Wiadomości: 4 903
GG do lilijka3
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

Cytat:
Napisane przez szizuho Pokaż wiadomość
Dziewczyny czy któraś z was zapakowała ręcznik dla bobasa do szpitala???

Czy w szpitalu w ciągu dnia można ubierac dresy czy trzeba paradowac w koszulach?? Czy piżamy ( spodnie) są dozwolone czy tylko koszule (ja będe miała cc).

A i jeszcze kiedyś pisałyśmy o malowaniu paznokci do operacji cc i ja przy pierwszej cc musiałam miec zmyte i u rąk i u nóg ale to było prawie już 8 lat temu czu wiecie czy coś się zmieniło?? MURON jak Ty zrobiłaś miałaś delikatny lakier czy tak jak pisałśmy zmyłaś wszystko??
Z paznokciami nic się nie zmieniło, musisz mieć zmyty lakier czyli nie pomalowane.
W szpitalu, a szczególnie po zabiegach ( w tym po CC) wygodniej jest w koszuli, bo nic nie uciska (po laparo miałam spodnie i żałuję, bo niewygodne)
Dla bobasa nie biorę ręcznika, ale w razie czego zabiorę z 1 lub 2 pieluchy tetrowe.

---------- Dopisano o 21:44 ---------- Poprzedni post napisano o 21:42 ----------

Cytat:
Napisane przez zyrafa5 Pokaż wiadomość
Znów mam 10 stron do nadrobienia Was :-(

I jak tu się wypowiadać na bieżąco jak nie wiadomo co się dalej wydarzyło.
No nic zabieram się za czytanie...
spokojnie, dzisiaj nie wojowałyśmy tak mocno
lilijka3 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-15, 21:46   #3302
szizuho
Raczkowanie
 
Avatar szizuho
 
Zarejestrowany: 2010-05
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 407
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

Cytat:
Napisane przez lilijka3 Pokaż wiadomość
Z paznokciami nic się nie zmieniło, musisz mieć zmyty lakier czyli nie pomalowane.
W szpitalu, a szczególnie po zabiegach ( w tym po CC) wygodniej jest w koszuli, bo nic nie uciska (po laparo miałam spodnie i żałuję, bo niewygodne)
Dla bobasa nie biorę ręcznika, ale w razie czego zabiorę z 1 lub 2 pieluchy tetrowe.


Ja pierwszą cc miałam w innym szpitalu i cieszyłam sie że miałam spodnie a w tym nie wiem. Ja nie znoszę koszul buuu. Mam nadzieje że się nie przyczepią do spodni.


A co do pieluch tetrowych to warto zabrac więcej bo czasami możesz miec nawał pokarmu i wtedy te małe wkładni taktacyjne nie są dośc chłonne i mozna wkładac w stanik właśnie pieluche tetrowa. Wiem brzmi dziwnie ale to działa.

Edytowane przez szizuho
Czas edycji: 2011-01-15 o 21:48
szizuho jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-15, 21:48   #3303
lilijka3
Zakorzenienie
 
Avatar lilijka3
 
Zarejestrowany: 2010-10
Lokalizacja: Katowice
Wiadomości: 4 903
GG do lilijka3
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

Cytat:
Napisane przez szizuho Pokaż wiadomość
Ja pierwszą cc miałam w innym szpitalu i cieszyłam sie że miałam spodnie a w tym nie wiem. Ja nie znoszę koszul buuu. Mam nadzieje że się nie przyczepią do spodni.
też nie lubię koszul, wolę spodnie, no ale przekonałam się po laparo, że koszula lepsza, a tak miałam dupę na wierzchu z cewnikiem (oczywiście kołdrą była przykryta)
lilijka3 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-15, 21:48   #3304
Justine1988
Zadomowienie
 
Avatar Justine1988
 
Zarejestrowany: 2008-10
Wiadomości: 1 496
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

Dobry wieczór. Chwalę się już przygotowanym kącikiem dla Nadii i moim dzisiejszym brzuszkiem. Mierzyłam przed chwila..uwaga 120 cmjest wielki.
Miś od mojej koleżanki dla Nadii.
Załączone zdjęcia
Rodzaj pliku: jpg 15-01-11_2108.jpg (125,9 KB, 87 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg 15-01-11_2109.jpg (138,8 KB, 66 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg 15-01-11_2111.jpg (74,8 KB, 72 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg 15-01-11_2112.jpg (63,3 KB, 40 załadowań)
__________________

Nasze marzenie się spełniło JESTEŚMY RODZICAMI

24.02.2011 r.
dzień narodzin naszej córeczki

Nadia:
http://www.suwaczek.pl/cache/7ac096c94e.png

Edytowane przez Justine1988
Czas edycji: 2011-01-15 o 21:50
Justine1988 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-15, 21:50   #3305
zyrafa5
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2004-04
Wiadomości: 95
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

Cytat:
Napisane przez vilya Pokaż wiadomość
dziewczyny, tylko Wam krótko napiszę a jutro poczytam co napisałyście, bo mój mąż mnie zrzuca z komputera żeby pograć sobie w jakieś gry.

No niestety jak przewidywałam w tej chwili nie mam cytomegalii ale musiałam ją przechodzić stosunkowo niedawno. Mogło to byc już w ciąży lub tuz przed ale w tej chwili nie da się już tego stwierdzić. Ginka kazała mi o tym nie myśleć, bo i tak nic nie pomoże teraz i nic się nie da z tym zrobić, mam po porodzie od razu pokazać wyniki w szpitalu żeby małą przebadać. Martwię się dalej, choć staram się o tym nie myśleć.

Mąż mi kupił też tutaj polecany olej z wiesiołka taki http://www.domzdrowia.pl/29764,oepar...e-gratis-.html. Niestety herbatki z lisci malin nie dostał.

Pytałam ginki czy mogę brać te produkty mówiła że tak ale nbie spytałam sie o to w jakich ilościach mam to brać. Która z was bierze olej z wiesiołka i pije herbatkę, czy olej doustnie czy tez do masażu krocza używa. Jak mam dawkować?.

Na razie muszę niestety zejść z komputera.
Ja biorę oeparol 3x dziennie po 2 tabletki. Do tego herbatka z liści 2 x dziennie (można zamówić na DOZ)
zyrafa5 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-15, 21:53   #3306
lilijka3
Zakorzenienie
 
Avatar lilijka3
 
Zarejestrowany: 2010-10
Lokalizacja: Katowice
Wiadomości: 4 903
GG do lilijka3
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

Cytat:
Napisane przez szizuho Pokaż wiadomość
A co do pieluch tetrowych to warto zabrac więcej bo czasami możesz miec nawał pokarmu i wtedy te małe wkładni taktacyjne nie są dośc chłonne i mozna wkładac w stanik właśnie pieluche tetrowa. Wiem brzmi dziwnie ale to działa.
informacyjna transakcja wymienna
nie wiem co będzie z pokarmem , bo nie mam żadnych oznak

---------- Dopisano o 21:53 ---------- Poprzedni post napisano o 21:51 ----------

Justine wygrałaś konkurs na największy brzuszek - piłeczkę do koszykówki?? , a łóżeczko śliczne
lilijka3 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-15, 21:58   #3307
olbka
Zadomowienie
 
Avatar olbka
 
Zarejestrowany: 2005-06
Lokalizacja: z pięknego miasta :)
Wiadomości: 1 341
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

Justine, łóżeczko prześliczne! i brzuś też piękny

Słuchajcie, czy Was po tej herbatce z liści malin czyściło? Bo ja wypiłam pół h temu i nie wiem, czy to przypadek - ale biegłam do kibla dosłownie... Kurde, ale po pół h to przecież by nic nie zdążyło zadziałać...

po cichutku mam nadzieję, że może coś się ruszyło...
__________________
Nadzieja umiera ostatnia...

http://www.suwaczki.com/tickers/km5supjyv0nppsj9.png

Kasia
olbka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-15, 22:01   #3308
Justine1988
Zadomowienie
 
Avatar Justine1988
 
Zarejestrowany: 2008-10
Wiadomości: 1 496
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

Cytat:
Napisane przez lilijka3 Pokaż wiadomość
informacyjna transakcja wymienna
nie wiem co będzie z pokarmem , bo nie mam żadnych oznak

---------- Dopisano o 21:53 ---------- Poprzedni post napisano o 21:51 ----------

Justine wygrałaś konkurs na największy brzuszek - piłeczkę do koszykówki?? , a łóżeczko śliczne
Taaaa chyba bije wszystkie na łopatki....
Wyobraźcie sobie jak to jest dźwigac taką "piłke do koszykówki" chociaż ja bym sie bardziej skłaniała przy piłce lekarskiej, albo nie..plażowej
Dziś wstałam, trochę posprzatałam, poprasowałam i kręgosłup..mnie boli...
Idę pod prysznic i do wyrka..seansik filmowy i spać. Dobrej i przespanej nocki wam życzę...bez problemów i jak najmniej pobudek
A tym spóźnialskim babskom przesyłam delikatne kopniaczki, żeby je troszke popędzic na ten świat, by mamusie już mogły je tulić w swoich ramionach DOBRANOC!!!
__________________

Nasze marzenie się spełniło JESTEŚMY RODZICAMI

24.02.2011 r.
dzień narodzin naszej córeczki

Nadia:
http://www.suwaczek.pl/cache/7ac096c94e.png
Justine1988 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-15, 22:02   #3309
madelinem
Zadomowienie
 
Avatar madelinem
 
Zarejestrowany: 2008-10
Lokalizacja: ♥ skraj Świata
Wiadomości: 1 624
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

to bym się ucieszyła jakby jutro chociaż pietra mam.

a do szpitala to jak skurcze będą??? bo u mnie ich brak

Justine, ładny brzuszek i łóżeczko.
madelinem jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-15, 22:04   #3310
marleen32
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 632
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

Agape to fakt, ze nosidelko jest gorsze od chusty, ja kupilam takie z pozytywnymi testami, ale mimo wszystko bede uzywala tylko od czasu do czasu, jak nie bede miala mozliwosci z wozkiem isc, bo np: trzeba bedzie po schodach wejsc, albo tam gdzie malo miejsca z reguly do szkoly, wiec mam nadzieje, ze nic malej nie bedzie.
Przy sredniej mialam tej samej firmy, ale starszy model, no i spisalo sie, wiec mam nadzieje, ze to tez nie zaszkodzi ani bioderkom, ani kregoslupowi .
A, tak wozek, bo w chuscie boje sie, ze zle zawiaze, i wiecej szkody narobie, chyba ze w szpitalu mnie naucza (robia u nas kursy), to sie przekonam i kupie chuste wtedy .
Madelinem to trzymamy kciukasy, zeby malenstwo do jutro poczekalo, a jutro mozesz rodzic , ja Cie rozumiem, bo tez w nocy nie chce .
Justine sliczne lozeczko, a brzuszek tez pokazny .
A, ja wlasnie "odkrylam", ze u nas w aptekach tez maja ta herbate z malin, i ze polozne ja polecaja od 37 tygodnia, bo wczesniej nie musi, ale moze wywolac porod, i tak powinno sie pic 1-2 szklanek dziennie przez tydzien, pozniej tydzien przerwy, i pic co dzien nawet 600 ml, i znow tydzien przerwy, bo organizm jak przywyknie (pisze ze ziola dzialaja jak lekarstwa czasem), to skutek moze byc odwrotny , wiec ja zdecydowalam, ze w poniedzialek kupie (wlasnie 37 tydzien w poniedzialek zaczynam), i bede pila wedlug tych wskazowek, herbatka podobno rozluznia miesnie, zwlaszcza miednicy (a mnie boli strasznie), wzmacnia macice, i skraca druga faze porodu o iles procent .
TZ, jak to uslyszal, to powiedzial, ze nie mam wyjscia mam pic, jakby to choc troche ulzyc mi mialo .
Wiec w poniedzialek do apteki i do dziela, mam nadzieje, ze smak znosny tego jest
marleen32 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-15, 22:04   #3311
Justine1988
Zadomowienie
 
Avatar Justine1988
 
Zarejestrowany: 2008-10
Wiadomości: 1 496
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

Cytat:
Napisane przez olbka Pokaż wiadomość
Justine, łóżeczko prześliczne! i brzuś też piękny

Słuchajcie, czy Was po tej herbatce z liści malin czyściło? Bo ja wypiłam pół h temu i nie wiem, czy to przypadek - ale biegłam do kibla dosłownie... Kurde, ale po pół h to przecież by nic nie zdążyło zadziałać...

po cichutku mam nadzieję, że może coś się ruszyło...
Dziękuje

: kciuki::k ciuki::kc iuki::kci uki::kciu ki:
__________________

Nasze marzenie się spełniło JESTEŚMY RODZICAMI

24.02.2011 r.
dzień narodzin naszej córeczki

Nadia:
http://www.suwaczek.pl/cache/7ac096c94e.png
Justine1988 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-15, 22:05   #3312
marleen32
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 632
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

olbka kciukasy
marleen32 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-15, 22:28   #3313
olbka
Zadomowienie
 
Avatar olbka
 
Zarejestrowany: 2005-06
Lokalizacja: z pięknego miasta :)
Wiadomości: 1 341
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

eee, to pewnie jest fałszywy alarm, najzwyklejsza sraczka. Na razie cisza. Poza tym nie chcę się wtarabaniać w kolejkę
Ale dzięki za kciukasy
__________________
Nadzieja umiera ostatnia...

http://www.suwaczki.com/tickers/km5supjyv0nppsj9.png

Kasia
olbka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-15, 22:28   #3314
JeSuisUnPapillon
Zadomowienie
 
Avatar JeSuisUnPapillon
 
Zarejestrowany: 2010-06
Wiadomości: 1 414
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

Cytat:
Napisane przez Justine1988 Pokaż wiadomość
Dobry wieczór. Chwalę się już przygotowanym kącikiem dla Nadii i moim dzisiejszym brzuszkiem. Mierzyłam przed chwila..uwaga 120 cmjest wielki.
Miś od mojej koleżanki dla Nadii.
Ty ten brzuszek faszerujesz czymś na wzrost chyba

wzorowy ciążowy!

jak uroczo w łóżeczku
__________________
Najpierw stworzyliśmy szczęśliwy związek...
http://www.suwaczek.pl/cache/22dc175c64.png
...a następnie naszego Małego Misia
http://www.suwaczki.com/tickers/dqprpx9i136imlln.png
JeSuisUnPapillon jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-15, 22:29   #3315
kma1982
Wtajemniczenie
 
Avatar kma1982
 
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: Zbąszyń, Zielona Góra
Wiadomości: 2 428
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

kurcze nie straszcie, że mdłości i biegunka to pierwsze objawy zbliżającego się porodu...ja dziś od rana męczę się z nimi i w dodatku ta zgaga
__________________
kma1982 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-15, 22:31   #3316
magdaka13
Wtajemniczenie
 
Avatar magdaka13
 
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: Tricity
Wiadomości: 2 151
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

Ja was juz raczej niedoczytam...moze kiedys jak wroce do normalnej strefy czasowej. Pisze tylko jak bylo 9 stycznia u nas:

A wiec w Nd 9.01 ok. 4 rano obudzily mnie dziwne bole krzyza..myslalam jak to ja, ze to nic i zaraz przejdzie...niestety przejsc nie chcialo i na dodatek jeszcze bolalo co chwile tak,ze jak probowalam spac to bol mnie budzil. Kucnelam na lozku i tym obudzilam Szymona, ktory sie pyta co mi jest, a ja na to, ze jakos dziwnie mnie boli w krzyzu i chyba pojde sobie pochodzic to moze przejdzie [jak widac naiwnosc nie zna granic]. Ok 4:15 on wstal i dolaczyl do mnie w krazeniu po mieszkaniu-zapytal co ile mam te bole,a ja na to, ze chyba co 6min. Pszlismy sie wykapac-w wannie jakos ladnie przeszlo. Juz myslalam, ze to skurcze przepowiadajace byly, ale jak tylko wyszlam z wanny to zaczelo sie na nowo. Stwierdzilismy zatem, ze pojedziemy do szpitala sprawdzic co to jest..w miedzyczasie zauwazylam na wkladce rozowy sluz...i od razu panika:to chyba czop! [dopiero potem sie okazalo, ze to bylo krwawienie z szyjki]
Ubralismy sie i wyszlismy z domu, na szczescie torba do szpitala juz byla w samochodzie [jakos tak od kilku dni jezdzilismy z nia w bagazniku-tak jakby co]. Na Zaspie bylismy w 15 minut-ale to normalne jak sie jedzie przez miasto przed 6 rano. Przed szpitalem bylismy o 6.00 rano, wlasnie bily dzwony, a Szymon powiedzial: "Filip sie rodzi, Dzik truchleje" (Dzik to jego ksywka z liceum jeszcze). Weszlismy do szpitala, troche pobladzilismy, ale trafilismy na Izbe Przyjec. Tam normalnie -pierwszy szok: zarejestrowano mnie bez zadnego problemu od razu, zadnych dziwnych komentarzy, ze chodze do Swissmedu [a to przeciez prywatna przychodnia]. Potem juz badanie przez polozna-pyta sie mnie co mi jest, a ja na to, ze mam skurcze co 5 min. Zbadala mnie -stwierdzila rozwarcie na 1,5 palca,zalozyla mi karte, zadala mase pytan. Poszla po mojego meza i poprosila by przyniosl torbe z moimi rzeczami. Przebralam sie w koszule i szlafrok, moj maz zalozyl szpitalne ubranko i pojechalismy winda na porodowke. Tam zaprowadzono nas do osobnej sali porodowej na KTG [ja cala ciaze sie zastanawialam czy mialam robione to badanie czy nie]. Faktycznie sale porodowe byly jedna kolo drugiej i bylo slychac oddechy innych kobiet i ich jeki, krzyki-ale jakos to nie przeszkadzalo tak bardzo. Podlaczyli mnie pod KTG i wyszly skurcze na poziomie 90-125, po jakims czasie na szczescie polozna pozwolila mi troche pochodzic [podczas lezenia bolalo mnie bardziej], co przywitalam z nieskrywana radoscia. Od razu wizyta w kibelku na siku i kilka rundek po korytarzu z Sz. Gdy wrocilam na sale, mlody lekarz zrobil mi usg by stwierdzic czy mlody dobrze jest ulozony. Pyta sie mnie jak sie czuje-a ja na to: "Teraz juz dobrze, bo po chodzeniu bole przeszly. A pozatym ja tak mam, ze na widok kazdego lekarza ze strachu od razu czuje sie zdrowa". To stwierdzil, ze jestem pacjentka idealna
Pozniej jeszcze jedno KTG-nie wiem ile lezalam, skurcze sie nasilaly, wtedy tez pisalam na raty [w przerwie miedzy skurczami] smsa do Jane i naprawde mialam ochote jeszcze sie przespac -bo przeciez wstalam o 4tej Pozniej probowalam poczytac ksiazke, ale juz mi nie szlo-literki skakaly przed oczami. Po chwili pogralam sobie w kulki na komorce Szymona, ale juz nie moglam wygrac, bo skurcze przeszkadzaly w skupieniu. Bole juz byly tak mocne jak na okres,kiedy naprawde musze wziasc ibuprom-czyli tracilam koncentracje i mialam mdlosci dosc konkretne. Okazalo sie, ze skurcze sa co 8 min i wtedy polozna po jeszcze jednym badaniu stwierdzila, ze poda mi kroplowke znieczulajaca i oksytocyne. Poszlam jeszcze raz do toalety tym razem na 2 sprawy: grubsza i chudsza i grzecznie wrocilam na sale porodowa. Tam dostalam znieczulenie, ktore nie dzialalo wogole, za to chcialo mi sie bardzo spac i zamknelam oczy, bol byl coraz wiekszy. Pozniej po podaniu oksytocyny bylo coraz gorzej. Polozna zapytala sie mnie co chce by moj maz robil-a ja na to, ze najbardziej mam ochote zwinac sie w kulke i zeby mnie nikt nie dotykal. Wtedy powiedziala, zebysmy wykorzystali wiedze ze szkoly rodzenia. Szymon wpadl na pomysl by mnie masowac i kazal mi oddychac tym dlugim oddechem-sam oddychal ze mna na poczatku-na tym etapie to byl strzal w 10tke! Niestety jak skonczyla sie kroplowka z oksytocyna-skurcze byly juz co 3 min, ale nie bylo wystarczajacego rozwarcia. Okazalo sie, ze jest rozwarcie na 4 palce. Gdy sie o tym dowiedzialam powiedzialam:"tylko tyle?", a polozna na to:"a ile by pani chciala", a ja na to:"10!" [bo pomyslam sobie, ze w takim razie naprawde bede rodzic 48h], a ona na to:"jakie 10?", a ja:"centymetrow!", to powiedziala, ze tutaj mierza na palce i brakuje jeden palec do pelnego rozwarcia. Na tym etapie zrezygnowalam z oddechow i po prostu krzyczalam przy kazdym skurczu. Dostalam jeszcze jedna kroplowke na rozmiekczenie szyjki-wtedy to juz byla masakra-chyba najgorszy bol w moim zyciu-z krzyza przeszlo na podbrzusze. Jakis czas potem przyszly bole parte, ale nie bylo jeszcze pelnego rozwarcia. Uslyszalam,ze mam nie przec, ale to bylo silniejsze ode mnie. W miedzyczasie polozna kazala mi sie obracac z boku na bok, by mlody dobrze sie ulozyl[ja wtedy z nia gadalam, ze on moze wcale nie chce wyjsc dzisiaj tylk jednak 13tego, bo my oboje 13tego urodzeni]. Niestety nie udalo mi sie powstrzymac od parcia i dzieki temu mialam porozrywana szyjke. Nie wiem kiedy, ale przyszedl czas kiedy zaczal sie prawdziwy porod. Ja juz wtedy bylam tak wykonczona, ze na jednym ze skurczow zdazylam powiedziec:"Ja umieram, nie dam rady tego zrobic, nie moge, mlody jest za duzy i sie nie zmiesci i ze chce cesarke!" Podobno w tym czasie polozna stwierdzila na pocieszenie, ze taki kryzys przezywa wiele kobiet,a ja na to, ze mnie to wcale nie pociesza i do Szymona:"wez zobacz na dole czy jest tam jakis postep". Wtedy mi powiedzieli, ze mam przec-i wtedy chyba byl najgorszy moment, bo bolalo jakby mnie mialo porozrywac.Uslyszalam w pewnym momencie, ze widac glowke a ja na to:" na ile wystaje?"-odp."na 1/3".Wtedy pomyslalam -jeszcze chwila i koniec meki. Kilka razy poparlam, potem wyszly barki i mlody byl na swiecie. To bylo niesamowite uczucie jak polozyli mi go na brzuchu a on juz szukal jedzenia. Normalnie jak go zobaczylam to byl taki sliczniutki jak cherubinek-zero siniakow, skora normalna a nie czerwona jak u noworodkow, przepiekne oczy, no i wlosy! Ja bylam przekonana, ze moje dziecko bedzie lyse jak kolano a tu czarne wlosy! Wg Szymona po porodzie jak mnie zszywali powiedzialam, ze nastepne to chyba adoptujemy a ja z kolei pamietam jak gadalam z lekarka o moich kotach [bo Felix dzien wczesniej wygryzl sobie futro na brzuchu i widac mu gole sutki i zesmy sie smieli, ze jak zacznie karmic piersia to padniemy, bo to i kot i kastrat a nie kotka].No i na pytanie jak sie czuje, powiedzialam, ze dobrze ale na 100% bede wiedziec jak wstane-to zakazali mi wstawac. Pozniej przewiezli nas na sale poporodowa, podali kanapki, mlody zas lezal kolo mnie w lozku skora przy skorze. Nakarmilam go. Minely 2h i pojechalismy na poloznictwo.
Tam podali mi jeszcze jakies 2 kroplowki i powiedzieli, ze potem odprowadza mnie do lazienki. Jak tylko zdjeli mi kroplowki, powoli wstalam z lozka jak uczyli na szkole rodzenia i powoli poszlam do lazienki na drugim koncu korytarza. Z kolei wracalam juz zygzakiem. Co prawda jeszcze zastanawialam sie przez chwile nad kapiela, ale w pore sie powstrzymalam bo jak bym tam zemdlala pod prysznicem to fajnie by nie bylo...
W sumie na poloznictwie spedzilam 4 dni - najgorsze jak dla mnie byly 2 i 3, gdy okazalo sie po kolei, ze mlody za duzo spadl na wadze (z 3800 do 3300) i trzeba go dokarmiac jak szczeniaczka strzykawka, a pozniej, ze najprawdopodobniej zalapal jakas infekcje i bedzie musial brac antybiotyk i puszcza nas do domu za 5 dni. Wlozyli mu w lapke wenflon a potem sie okazalo, ze calkowicie niepotrzebnie bo drugie badanie wykazalo, ze wskaznik bialka CRP6 spadl.
Ale na szczescie juz jestesmy w domu - jest dobrze, bo w szpitalu musialam sie nauczyc jak przewijac, karmic, nosic mlodego w tempie ekspresowym - jednak ten system rooming-in jest super. I nawet mi wogole nie przeszkadza, ze mlody placze o jedzenie w ciagu dnia co 3h, zas w nocy co 1h. Jakos tak zyje sobie w innej strefie czasowej i dobrze mi z tym.
Polecam goraco szpital na Zaspie - b. profesjonalni mlodzi lekarze, polozne na porodowce niektore jak kapral[taka byla moja] albo jak aniol [tak wspominaja inne dziewczyny swoje polozne]. Zas na poloznictwie - polozne reaguja b. szybko i w razie czego pomagaja mlodym mamom. Mozna je o wszystko zapytac - doradza, pokaza co i jak a nawet jesli dziecko placze, a mama jest np. w lazience, przyjda i zajma sie chwile mlodym. No i praktycznie pod nosem poradnia laktacyjna - z ktorej mozna bez oporow korzystac. Jak dla mnie pobyt w tym szpitalu byl ogromnym zaskoczeniem, ze tak moze dzialac szpital. Normalnie sie poczulam jak w raju, po wczesniejszych doswiadczeniach ze szpitalem w Redlowie, w ktorym bylam po poronieniu, ktory byl dla mnie jak pieklo i nieraz wracal w koszmarach sennych.

A tutaj relacja mojego meza jak bylo z jego punktu widzenia:
http://frustrat.bloog.pl/id,32850182...ano,index.html
__________________
Cuda wianki
preferencje
Filipek jest juz z nami od 09.01.2011
Borysek ur. 05.04.2013

Vivere non necesse est. Navigare necesse est.
magdaka13 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-15, 22:32   #3317
madelinem
Zadomowienie
 
Avatar madelinem
 
Zarejestrowany: 2008-10
Lokalizacja: ♥ skraj Świata
Wiadomości: 1 624
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

Ja mam karę z tymi mdłościami, na początku ciąży nie miałam

teraz to się tylko zastanawiam, czy to będzie już...

a mi właśnie mała przekręciła się tak, że po prawej str brzucha mam dużą górkę...
madelinem jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-15, 22:35   #3318
Stokrotka81
Wtajemniczenie
 
Avatar Stokrotka81
 
Zarejestrowany: 2008-10
Lokalizacja: z domku
Wiadomości: 2 152
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

Cytat:
Napisane przez dewi Pokaż wiadomość
meldujemy się po powrocie ze szpitala, Blanka grzeczna i kochana... musimy na razie ogarnąć wszystko dopiero napisze więcej... Tymczasem wstawiam zdjęcia córeczki.
śliczniutka, a pyziulki tylko schrupać

Cytat:
Napisane przez Justine1988 Pokaż wiadomość
Dobry wieczór. Chwalę się już przygotowanym kącikiem dla Nadii i moim dzisiejszym brzuszkiem. Mierzyłam przed chwila..uwaga 120 cmjest wielki.
Miś od mojej koleżanki dla Nadii.

brzunio śliczny, kącik też

a brzunio mam chyba wiekszy, ale moj cm jest tylko do 100 i nie ma jak sie zmierzyc:P
__________________

Edytowane przez Stokrotka81
Czas edycji: 2011-01-15 o 22:39
Stokrotka81 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-15, 22:49   #3319
szizuho
Raczkowanie
 
Avatar szizuho
 
Zarejestrowany: 2010-05
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 407
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

Cytat:
Napisane przez madelinem Pokaż wiadomość
Ja mam karę z tymi mdłościami, na początku ciąży nie miałam

teraz to się tylko zastanawiam, czy to będzie już...

a mi właśnie mała przekręciła się tak, że po prawej str brzucha mam dużą górkę...


O widzisz w kolejnej relacji jest o mdłościach, i chyba coś o biegunce też
To mamy następną ochotniczkę.



Z ciekawości i ja wziełam miarę brzucha i mam 99 cm w 34 tc 6 dniu.....
szizuho jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-15, 22:52   #3320
olbka
Zadomowienie
 
Avatar olbka
 
Zarejestrowany: 2005-06
Lokalizacja: z pięknego miasta :)
Wiadomości: 1 341
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

magdaka, dzięki za relację! Relacja męża też fajna
__________________
Nadzieja umiera ostatnia...

http://www.suwaczki.com/tickers/km5supjyv0nppsj9.png

Kasia
olbka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-15, 22:57   #3321
szizuho
Raczkowanie
 
Avatar szizuho
 
Zarejestrowany: 2010-05
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 407
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

Relacja super, cieszę się że mam planowana cesarkę

Spadamy spac, DOBRANOC.... przespanej nocki życzę,

madelinem zaciskaj nogi do rana, a jak zostanie po staremu czyli nic sie nie ruszy to rano koniecznie daj znac o sobie
szizuho jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-16, 00:14   #3322
mysiopez
Zadomowienie
 
Avatar mysiopez
 
Zarejestrowany: 2009-07
Lokalizacja: Toruń
Wiadomości: 1 249
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

magdaka - wow... a ile wogóle trwał poród? bo tego nie doczytałam...

dizi - śliczności!!!! ja ju,ż też bym chciała się z Wami podzielić zdjęciami małego.. ale on jest uparty i nie chce się urodzic..
__________________
Synuś jest już z Nami!!

http://www.suwaczki.com/tickers/relg3e5e66lgchoj.png
mysiopez jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-16, 00:20   #3323
magdaka13
Wtajemniczenie
 
Avatar magdaka13
 
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: Tricity
Wiadomości: 2 151
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

mysiopez-pierwsze skurcze odczulam przed 4 rano a urodzilam o 14:55. Wiec mozna powiedziec, ze 11h, ale tak naprawde to nie wiem o ktorej bylo pelne rozwarcie od ktorego liczy sie porod wlasciwy. Moj maz mowi,ze mlody pojawil sie na swiecie 1,5h od pelnego rozwarcia.
__________________
Cuda wianki
preferencje
Filipek jest juz z nami od 09.01.2011
Borysek ur. 05.04.2013

Vivere non necesse est. Navigare necesse est.
magdaka13 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-16, 01:16   #3324
la'Mbria
Zakorzenienie
 
Avatar la'Mbria
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Shmalzberg
Wiadomości: 6 977
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

jejku...dziewczyny próbuję Was nadrabiać, ale jestem u rodziców (obecnie już u tesciowej, bo rodzice dziś nad ranem wyjechali w góry)...
z ciekawostek- byłam dziś na basenie- dziewczyny- tego mi było trzeba...nie tam żadnego spania, leżenia, odpoczywania!
czuję się po prostu CUDOWNIE!
30 długości klasycznym, 30 długości na plecach i 20 kraulem (nie dałam rady dobić do 30)i nareszcie popływałam jak w moim śnie- pod wodą...młody spokojny jak baranek- dopóki nie wyszłam z basenu- potem strasznie walił w brzucho, chyba próbował zakomunikować, że nie powinnam wychodzić i teraz cały czas baraszkuje
Byłam z TŻem na tym basenie ...wiecie co?
On sie zmęczył tym basenem, a ja nie...a jaką sensację wzbudziłam tu na "prowincji"...hehe...nies tety usłyszałam też w szatni gadkę młodych siks takich nastek, że z takim brzuchem to powinnam mieć więcej wstydu i nie pokazywać się już na basenie- normalnie miałam ochotę wleźć im pod prysznic i wytargać za kudły, ale że byłam naga i właśnie myłam ów wielki brzuch- to stwierdziłam, ze niech gówniary sobie myślą i mówią co chcą- ich ból gdy też zajdą i będą "mieć tyle wstydu, żeby się z takim brzuchem nie pokazywać"...dzieciarnia. ..

Oczywiście teściowa nie omieszkała też skomentować- że mam odwagę w takiej zaawansowanej ciąży iść na basen, ale niech sobie gada- mi było tego potrzeba i tyle!
zdecydowanie lepiej to na mnie podziałało niż jej ciągłe "no usiądź sobie, nie stój bo sie zmęczysz, idź coś zjedz, połóż się..."
poza tym najadłam się ogórków kiszonych (marzyłam o kanapce na razowym chlebie z paprykarzem szczecińskim i ogórkiem kiszonym) no i teraz jakoś tak mnie goni...od wczoraj byłam 5 razy na dwójce w wc a ogórków własnej roboty od teściowej (bo co by o niej nie mówić- ogórki robi wspaniałe) wezmę ze 3 słoiki
wczoraj wieczorem mama mnie uraczyłam grzańcem a właściwie- nalała mi do kufelka (takiego garnuszka do grzanego wina) tak ok.1/4 wina- dolała resztę wody ciepłej i pozwoliła tyle wypić....potem te ogóraski z paprykarzem a na koniec dnia (właściwie w nocy) wspaniałe przytulanie z TŻem...nareszcie z jego inicjatywy!
dziś znów ogóraski+ basen....jeżu! Żyć nie umierać- czuje się rozpieszczona na maxa
teraz jeszcze was doczytam i spać
normalnie błogostan...
a wiecie- aporpos FOKI- ja sie czuję w wodzie jak foka niestety "na lądzie" też... w wodzie- nieźle mi idzie, jak to fokom...ale przełożenie się z boku na bok w łóżku- komiczna sprawa- biorę brzuch w ręce i przerzucam na drugą stronę, potem reszta ciała jakoś się przekręca
dobrej nocki wszystkim życze
__________________
jedyne miejsce gdzie sukces jest wcześniej niż wysiłek, to słownik

jak chłopu zależy, to żeby skały srały, a mury pękały, to znajdzie czas i sposób, żeby się z Tobą skontaktować...
la'Mbria jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-16, 08:56   #3325
ligotka
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 723
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

Witam sie z rana, wyspana ale jakas taka polamana....
Justine piekne lozeczko, a brzuszek rzeczywiscie pokazny! Musze mojego namowic zebysmy w koncu nasze rozlozyli
magdaka dziekuje Ci za ten opis, nadszedl moment ze czytam sporo o porodzie, o fazach, objawach itp, nie przeraza mnie to a wrecz uspokaja, a Twoj opis to mnie wzruszyl i sie poplakalam! Super ze jestescie juz w domku
LaMbria zazdroszcze tego basenu! Ja cale 9 miesiecy o tym marze, ale mam ogromna tendencje do infekcji wiec lekarz odradzal, a gowniarami i tesciowa sie nie przejmuj, mnie tez wkurza jak mi mowia, lez, uwaza, nie nos, nie dzwigaj, kurcze jak sie poloze jak kloda i przez 4 tyg bede lezec to w zyciu nie urodze w terminie....
marlen dzieki za te info o lisciach malin, w takim razie ja od nastepnego tygodnia zaczynam! Bo dzis dokladnie mi 36 tydz sie skonczyl I wreszcie moge mowic ze jestem kobieta w 9 miesiacu ciazy, bo mnie ciagle maz poprawial...

Wczoraj jeszcze przeczytalam w ksiazce ciazowej, ze po 38 tyg nalezy stymulowac sutki, 3 razy dziennie po godzinie, co 15 minut jedna piers, wg tej ksiazki 85% kobiet ktore to stosowalo urodzilo do swojego terminu...
Poza tym czytalam o masazu krocza, ktory powinno sie wykonywac raz dziennie, przez 15 minut, ale tez po 38 tyg.
I to tyle spamietalam bo potem zasnelam szybciutko....
Milego dnia, my zmykamy do silesi, musze kupic prezent dziadkom....
ligotka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-16, 09:24   #3326
Chantalle
Raczkowanie
 
Avatar Chantalle
 
Zarejestrowany: 2005-09
Wiadomości: 445
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

Cytat:
Napisane przez Justine1988 Pokaż wiadomość
Dobry wieczór. Chwalę się już przygotowanym kącikiem dla Nadii i moim dzisiejszym brzuszkiem. Mierzyłam przed chwila..uwaga 120 cmjest wielki.
Miś od mojej koleżanki dla Nadii.
ty tam blizniakow przypadkiem nie masz?
__________________
Aparatka:
góra i dół-system DAMON od 23.12.2009

SLEEP WITH ME, SLEEP WITH MY PIT BULL !!!
Moje dziewczynki:
http://www.suwaczki.com/tickers/ug37k6nlp0b0isba.png
Chantalle jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-16, 09:30   #3327
olbka
Zadomowienie
 
Avatar olbka
 
Zarejestrowany: 2005-06
Lokalizacja: z pięknego miasta :)
Wiadomości: 1 341
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

cześć laski,
u mnie oczywiście cisza. Fałszywy alarm. Kończymy 38 tydzień i grzecznie wracamy do kolejki...

Lambria, ja niestety nie umiem pływać Ale za tego paprykarza - uduszę! Nie jadłam go całe wieki!!!
__________________
Nadzieja umiera ostatnia...

http://www.suwaczki.com/tickers/km5supjyv0nppsj9.png

Kasia
olbka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-16, 09:52   #3328
mysiopez
Zadomowienie
 
Avatar mysiopez
 
Zarejestrowany: 2009-07
Lokalizacja: Toruń
Wiadomości: 1 249
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

Ja dziś do 4 zaliczyłam bezsenność. Miałam skurcze, nawet dość bolesne.. o 8 obudził mnie kolejny skurcz...O 9 zwlokłam się i 30 min siedziałam pod prysznicem..

i popełniłam straszną zbrodnie.. skróciłam sobie sama grzywkę.. i wyglądam okropnie. nie wiem tylko czy okropniej nie wyglądałam z długa.. ale cóz.... hormony..
__________________
Synuś jest już z Nami!!

http://www.suwaczki.com/tickers/relg3e5e66lgchoj.png
mysiopez jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-16, 10:41   #3329
Katarina89
Raczkowanie
 
Avatar Katarina89
 
Zarejestrowany: 2009-04
Lokalizacja: Nowy Dwór Mazowiecki/Prochowice
Wiadomości: 244
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

Heh... Ja się obudziłam przed 4 do WC i nie mogłam prawie do 6 zasnąć...
A jeśli biegunka i mdłości miałyby być oznaką zbliżającego się porodu, to urodziłabym już w Sylwestra (w Sylwestra porządnie wyczyściło mi jelita), a tak to od prawie tygodnia odwiedzam WC i nic :/

Trzymam kciuki za wszystkie przeterminowane (ze mną na czele ), by w końcu się coś ruszyło. Jak TŻ się obudzi to będziemy do gina dzwonić i zobaczymy co nam powie
__________________
Klaudunia
Katarina89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-01-16, 10:44   #3330
s_a_j
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: Zielona Góra
Wiadomości: 854
Dot.: W Nowym Roku wielkie zmiany - zamiast brzuszków dzieci mamy! Styczeń-Luty 2011

Dzień dobry mamuśki!

Cytat:
Napisane przez dewi Pokaż wiadomość
meldujemy się po powrocie ze szpitala, Blanka grzeczna i kochana... musimy na razie ogarnąć wszystko dopiero napisze więcej... Tymczasem wstawiam zdjęcia córeczki.
Śliczny słodziaczek

Cytat:
Napisane przez szizuho Pokaż wiadomość
A i jeszcze któraś z was pisała o soku z pietruszki i cytryny, ja właśnie w termomixie mam przepis na taki sok natka pietruszki, cytryna, cukier, lód, woda i jest pyszny a co najważniejsze bardzo poprawia wyniki morfologi. Ja pije go teraz każdego dnia i za 2 tygodnie zrobie kolejne badania i przekonam sie na sobie czy działa. Moja znajoma na początku ciąży miała fatalne wyniki i lekarka chciala kłaśc ją do szpitala by tam w kroplówce jej coś podac ale ona się uparła i została w domu, piła każdego dnia ten sok i po jakimś czasie jak miała kolejną wizyte to lekarka nie mogła się nadziwic jak ona to zrobiła że tak morfologia jej się poprawiła.
ja o tym soku pisałam (połozna nam na SR robiła) i polecam naprawdę każdemu kto ma okazję sobie sam przygotować lub gdzieś spróbować, niesamowity smak, dla mnie - rewelacja. No i właśnie podobno niesamowicie zdrowy.

Cytat:
Napisane przez Justine1988 Pokaż wiadomość
Dobry wieczór. Chwalę się już przygotowanym kącikiem dla Nadii i moim dzisiejszym brzuszkiem.
bardzo ładny kącik

Cytat:
Napisane przez magdaka13 Pokaż wiadomość
Ja was juz raczej niedoczytam...moze kiedys jak wroce do normalnej strefy czasowej. Pisze tylko jak bylo 9 stycznia u nas:

A wiec w Nd 9.01 ok. 4 rano obudzily mnie dziwne bole krzyza..myslalam jak to ja, ze to nic i zaraz przejdzie...niestety przejsc nie chcialo i na dodatek jeszcze bolalo co chwile tak,ze jak probowalam spac to bol mnie budzil. Kucnelam na lozku i tym obudzilam Szymona, ktory sie pyta co mi jest, a ja na to, ze jakos dziwnie mnie boli w krzyzu i chyba pojde sobie pochodzic to moze przejdzie [jak widac naiwnosc nie zna granic]. Ok 4:15 on wstal i dolaczyl do mnie w krazeniu po mieszkaniu-zapytal co ile mam te bole,a ja na to, ze chyba co 6min. Pszlismy sie wykapac-w wannie jakos ladnie przeszlo. Juz myslalam, ze to skurcze przepowiadajace byly, ale jak tylko wyszlam z wanny to zaczelo sie na nowo. Stwierdzilismy zatem, ze pojedziemy do szpitala sprawdzic co to jest..w miedzyczasie zauwazylam na wkladce rozowy sluz...i od razu panika:to chyba czop! [dopiero potem sie okazalo, ze to bylo krwawienie z szyjki]
Ubralismy sie i wyszlismy z domu, na szczescie torba do szpitala juz byla w samochodzie [jakos tak od kilku dni jezdzilismy z nia w bagazniku-tak jakby co]. Na Zaspie bylismy w 15 minut-ale to normalne jak sie jedzie przez miasto przed 6 rano. Przed szpitalem bylismy o 6.00 rano, wlasnie bily dzwony, a Szymon powiedzial: "Filip sie rodzi, Dzik truchleje" (Dzik to jego ksywka z liceum jeszcze). Weszlismy do szpitala, troche pobladzilismy, ale trafilismy na Izbe Przyjec. Tam normalnie -pierwszy szok: zarejestrowano mnie bez zadnego problemu od razu, zadnych dziwnych komentarzy, ze chodze do Swissmedu [a to przeciez prywatna przychodnia]. Potem juz badanie przez polozna-pyta sie mnie co mi jest, a ja na to, ze mam skurcze co 5 min. Zbadala mnie -stwierdzila rozwarcie na 1,5 palca,zalozyla mi karte, zadala mase pytan. Poszla po mojego meza i poprosila by przyniosl torbe z moimi rzeczami. Przebralam sie w koszule i szlafrok, moj maz zalozyl szpitalne ubranko i pojechalismy winda na porodowke. Tam zaprowadzono nas do osobnej sali porodowej na KTG [ja cala ciaze sie zastanawialam czy mialam robione to badanie czy nie]. Faktycznie sale porodowe byly jedna kolo drugiej i bylo slychac oddechy innych kobiet i ich jeki, krzyki-ale jakos to nie przeszkadzalo tak bardzo. Podlaczyli mnie pod KTG i wyszly skurcze na poziomie 90-125, po jakims czasie na szczescie polozna pozwolila mi troche pochodzic [podczas lezenia bolalo mnie bardziej], co przywitalam z nieskrywana radoscia. Od razu wizyta w kibelku na siku i kilka rundek po korytarzu z Sz. Gdy wrocilam na sale, mlody lekarz zrobil mi usg by stwierdzic czy mlody dobrze jest ulozony. Pyta sie mnie jak sie czuje-a ja na to: "Teraz juz dobrze, bo po chodzeniu bole przeszly. A pozatym ja tak mam, ze na widok kazdego lekarza ze strachu od razu czuje sie zdrowa". To stwierdzil, ze jestem pacjentka idealna
Pozniej jeszcze jedno KTG-nie wiem ile lezalam, skurcze sie nasilaly, wtedy tez pisalam na raty [w przerwie miedzy skurczami] smsa do Jane i naprawde mialam ochote jeszcze sie przespac -bo przeciez wstalam o 4tej Pozniej probowalam poczytac ksiazke, ale juz mi nie szlo-literki skakaly przed oczami. Po chwili pogralam sobie w kulki na komorce Szymona, ale juz nie moglam wygrac, bo skurcze przeszkadzaly w skupieniu. Bole juz byly tak mocne jak na okres,kiedy naprawde musze wziasc ibuprom-czyli tracilam koncentracje i mialam mdlosci dosc konkretne. Okazalo sie, ze skurcze sa co 8 min i wtedy polozna po jeszcze jednym badaniu stwierdzila, ze poda mi kroplowke znieczulajaca i oksytocyne. Poszlam jeszcze raz do toalety tym razem na 2 sprawy: grubsza i chudsza i grzecznie wrocilam na sale porodowa. Tam dostalam znieczulenie, ktore nie dzialalo wogole, za to chcialo mi sie bardzo spac i zamknelam oczy, bol byl coraz wiekszy. Pozniej po podaniu oksytocyny bylo coraz gorzej. Polozna zapytala sie mnie co chce by moj maz robil-a ja na to, ze najbardziej mam ochote zwinac sie w kulke i zeby mnie nikt nie dotykal. Wtedy powiedziala, zebysmy wykorzystali wiedze ze szkoly rodzenia. Szymon wpadl na pomysl by mnie masowac i kazal mi oddychac tym dlugim oddechem-sam oddychal ze mna na poczatku-na tym etapie to byl strzal w 10tke! Niestety jak skonczyla sie kroplowka z oksytocyna-skurcze byly juz co 3 min, ale nie bylo wystarczajacego rozwarcia. Okazalo sie, ze jest rozwarcie na 4 palce. Gdy sie o tym dowiedzialam powiedzialam:"tylko tyle?", a polozna na to:"a ile by pani chciala", a ja na to:"10!" [bo pomyslam sobie, ze w takim razie naprawde bede rodzic 48h], a ona na to:"jakie 10?", a ja:"centymetrow!", to powiedziala, ze tutaj mierza na palce i brakuje jeden palec do pelnego rozwarcia. Na tym etapie zrezygnowalam z oddechow i po prostu krzyczalam przy kazdym skurczu. Dostalam jeszcze jedna kroplowke na rozmiekczenie szyjki-wtedy to juz byla masakra-chyba najgorszy bol w moim zyciu-z krzyza przeszlo na podbrzusze. Jakis czas potem przyszly bole parte, ale nie bylo jeszcze pelnego rozwarcia. Uslyszalam,ze mam nie przec, ale to bylo silniejsze ode mnie. W miedzyczasie polozna kazala mi sie obracac z boku na bok, by mlody dobrze sie ulozyl[ja wtedy z nia gadalam, ze on moze wcale nie chce wyjsc dzisiaj tylk jednak 13tego, bo my oboje 13tego urodzeni]. Niestety nie udalo mi sie powstrzymac od parcia i dzieki temu mialam porozrywana szyjke. Nie wiem kiedy, ale przyszedl czas kiedy zaczal sie prawdziwy porod. Ja juz wtedy bylam tak wykonczona, ze na jednym ze skurczow zdazylam powiedziec:"Ja umieram, nie dam rady tego zrobic, nie moge, mlody jest za duzy i sie nie zmiesci i ze chce cesarke!" Podobno w tym czasie polozna stwierdzila na pocieszenie, ze taki kryzys przezywa wiele kobiet,a ja na to, ze mnie to wcale nie pociesza i do Szymona:"wez zobacz na dole czy jest tam jakis postep". Wtedy mi powiedzieli, ze mam przec-i wtedy chyba byl najgorszy moment, bo bolalo jakby mnie mialo porozrywac.Uslyszalam w pewnym momencie, ze widac glowke a ja na to:" na ile wystaje?"-odp."na 1/3".Wtedy pomyslalam -jeszcze chwila i koniec meki. Kilka razy poparlam, potem wyszly barki i mlody byl na swiecie. To bylo niesamowite uczucie jak polozyli mi go na brzuchu a on juz szukal jedzenia. Normalnie jak go zobaczylam to byl taki sliczniutki jak cherubinek-zero siniakow, skora normalna a nie czerwona jak u noworodkow, przepiekne oczy, no i wlosy! Ja bylam przekonana, ze moje dziecko bedzie lyse jak kolano a tu czarne wlosy! Wg Szymona po porodzie jak mnie zszywali powiedzialam, ze nastepne to chyba adoptujemy a ja z kolei pamietam jak gadalam z lekarka o moich kotach [bo Felix dzien wczesniej wygryzl sobie futro na brzuchu i widac mu gole sutki i zesmy sie smieli, ze jak zacznie karmic piersia to padniemy, bo to i kot i kastrat a nie kotka].No i na pytanie jak sie czuje, powiedzialam, ze dobrze ale na 100% bede wiedziec jak wstane-to zakazali mi wstawac. Pozniej przewiezli nas na sale poporodowa, podali kanapki, mlody zas lezal kolo mnie w lozku skora przy skorze. Nakarmilam go. Minely 2h i pojechalismy na poloznictwo.
Tam podali mi jeszcze jakies 2 kroplowki i powiedzieli, ze potem odprowadza mnie do lazienki. Jak tylko zdjeli mi kroplowki, powoli wstalam z lozka jak uczyli na szkole rodzenia i powoli poszlam do lazienki na drugim koncu korytarza. Z kolei wracalam juz zygzakiem. Co prawda jeszcze zastanawialam sie przez chwile nad kapiela, ale w pore sie powstrzymalam bo jak bym tam zemdlala pod prysznicem to fajnie by nie bylo...
W sumie na poloznictwie spedzilam 4 dni - najgorsze jak dla mnie byly 2 i 3, gdy okazalo sie po kolei, ze mlody za duzo spadl na wadze (z 3800 do 3300) i trzeba go dokarmiac jak szczeniaczka strzykawka, a pozniej, ze najprawdopodobniej zalapal jakas infekcje i bedzie musial brac antybiotyk i puszcza nas do domu za 5 dni. Wlozyli mu w lapke wenflon a potem sie okazalo, ze calkowicie niepotrzebnie bo drugie badanie wykazalo, ze wskaznik bialka CRP6 spadl.
Ale na szczescie juz jestesmy w domu - jest dobrze, bo w szpitalu musialam sie nauczyc jak przewijac, karmic, nosic mlodego w tempie ekspresowym - jednak ten system rooming-in jest super. I nawet mi wogole nie przeszkadza, ze mlody placze o jedzenie w ciagu dnia co 3h, zas w nocy co 1h. Jakos tak zyje sobie w innej strefie czasowej i dobrze mi z tym.
Polecam goraco szpital na Zaspie - b. profesjonalni mlodzi lekarze, polozne na porodowce niektore jak kapral[taka byla moja] albo jak aniol [tak wspominaja inne dziewczyny swoje polozne]. Zas na poloznictwie - polozne reaguja b. szybko i w razie czego pomagaja mlodym mamom. Mozna je o wszystko zapytac - doradza, pokaza co i jak a nawet jesli dziecko placze, a mama jest np. w lazience, przyjda i zajma sie chwile mlodym. No i praktycznie pod nosem poradnia laktacyjna - z ktorej mozna bez oporow korzystac. Jak dla mnie pobyt w tym szpitalu byl ogromnym zaskoczeniem, ze tak moze dzialac szpital. Normalnie sie poczulam jak w raju, po wczesniejszych doswiadczeniach ze szpitalem w Redlowie, w ktorym bylam po poronieniu, ktory byl dla mnie jak pieklo i nieraz wracal w koszmarach sennych.

A tutaj relacja mojego meza jak bylo z jego punktu widzenia:
http://frustrat.bloog.pl/id,32850182...ano,index.html
Magdaka niesamowita relacja, taka szczegółowa, że jak czytałam to miałam wrażenie, że akcja niemal rozgrywa się na żywo. Dzięki, że nam to wszystko opisałaś. A dla Ciebie i syna jak najwięcej zdrowia No i tatusiowi też pozdrowienia, jego relacja, choć uboższa to też niezła Zwłaszcza o tym miażdżeniu ręki i przełozonym zegarku "na wszelki wypadek" he he he
__________________
10.02.2011.
nasz synek jest już z nami
s_a_j jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Poczekalnia - będę mamą


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 16:44.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.