|
|
#91 |
|
po drugiej stronie szafy
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 583
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
Autorko, po Twoich wpisach na wizażu widzę jedno - Tobie sprawia wręcz masochistyczną przyjemność obwinianie siebie o wszystko, idealizowanie go. Nie chcesz wierzyć w to, co Ci tutaj piszemy, nie chcesz pomocy. Chcesz tylko paść przed nim na kolana, poniżyć się, wszystko aby on wrócił.
Psychiatra. Biegusiem.
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie https://www.siepomaga.pl/dla-diany
Edytowane przez elvegirl Czas edycji: 2011-03-09 o 17:02 |
|
|
|
|
#92 | ||||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 8 896
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
|
||||
|
|
|
|
#93 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 3 227
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
Cytat:
Ja tu widzę jakąś obsesję przeplataną histerią. Gdzie jest Twoja rodzina
|
|
|
|
|
|
#94 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 3 173
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
Cytat:
Cały dzień siedzę w pracy. Miałam 2 klientki, które na chwilę odwróciły moją uwagę od tej sytuacji. Jedna z nich była na pedicure, więc byłam jej bardzo wdzięczna, że uratowała aż godzinę mojego dzisiejszego dnia. Starałam się czytać książkę, ale przestałam, bo złapałam się na tym, że zupełnie nie skupiam się myślami na tym co czytam. Niestety mieszkam na tę chwilę w małym miasteczku, nie mam tutaj znajomych, bo zamieszkałam tutaj po wielu latach przerwy, więc nie mam za wiele opcji na rozrywki. Wieczór spędzę na kolejnej wizycie u mojej mamy. Niestety mieszka ona z moją babcią, która jest chora psychicznie i obwinia mnie o całe zło tego świata, więc nie mogę powiedzieć, że będą to chwile relaksu. DZIEWCZYNY ja Was naprawdę przepraszam za mój brak trzeźwego spojrzenia na to wszystko. Emocje we mnie są tak wielkie, że nie potrafię. Przepraszam, że w kółko piszę to samo, ale potraktowałam ten wątek jako miejsce, w którym mogę wylać swoje żale, swój ból, dlatego to robię. Mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła patrzeć na to tak racjonalnie jak Wy. Póki co nie jestem w stanie. |
|
|
|
|
|
#95 |
|
po drugiej stronie szafy
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 583
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
Emocje emocjami, a zamykanie się na fakty i dzika chęć poniżenia, to zupełnie inna sprawa.
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie https://www.siepomaga.pl/dla-diany
|
|
|
|
|
#96 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
szkoda mi Ciebie wiesz.
I dziekuje Bogu, że nigdy nie musiałam tyle płakać przez faceta. Zdarzało sie pare razy płakać, ale tylko dzięki swojej głupocie i naiwności. Nie walcz o ten związek, bo nie masz o co. A niedługo będziesz musiała walczyć o siebie. Dla mnie od poczatku było to chore, najpierw przeniosłaś się do Poznania do liceum ale Wam nie wyszło. Później on byl w zwiazku i byłas ta drugą. Później znow byliscie ze soba, znalazlas prace w Poznaniu dla Niego. Nastepnie wrociłaś do swojego miasta. Wiesz co jest najsmutniejsze - że w tym wszytskim w ogole Ciebie nie ma, potrafilas dla niego zmieniac swoje zycie, prace, przeprowadzac sie. A gdzie Twoje zycie, potrzeby, cala Ty??? To wszytsko jest tak pomieszane, że nie dziwie się ze facet nie miał siły tego składać, bo nie ma co składać. Lata znajomości, a to wszytsko przepełnione kłotniami, płaczem, smutkiem, żalem. Przykro mi, ale tak jest. Poza tym, jesli ludzie maja ze sobą być to będa. Ja zeszlam się z facetem po roku przerwy, nie pisze Ci tego żeby dać Ci nadzieje ze moze Wy sie zejdziecie. Byliscie ze soba jako nastolatki później jako dorośli ludzie, mieszkaliscie ze soba. Nie wyszło, trudno, żyje sie dalej. Zycie jest naprawde piekne. Przestań plakac, ogarnij się. Oddaj to co masz oddać i nie odwlekaj tego w czasie. Rozstaliscie się, koniec czegos to zawsze poczatek czegos nowego pamietaj ![]() domyslam sie że masz gabinet kosmetyczny, i co chcesz to zawalic? ludzie nie beda do Ciebie przychodzic, jeśli bedziesz smutna, zaplakana. Rozwijaj swoje pasje, moze pojedź gdzies na szkolenie. Odetchnij. Nie warto do tego wracac. minie troszke czasu zanim trzeźwo spojrzysz na ta sytuacje, zadbaj o siebie!
__________________
W życiu chodzi o ludzi których spotykasz na swojej drodze i o wszystko co z nimi możesz stworzyć! |
|
|
|
|
#97 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 2 581
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
Nikt nie jest idealny i ten facet jak każdy pewnie miał swoje wady, jednak nic nie usprawiedliwia przemocy, ataków histerii autorki i jej zachowania.
To ona była osobą toksyczną w tym związku i to ona w głównej mierze tej związek zniszczyła. Nie dziwię się facetowi, że przestał ją kochać i ją zostawił i tak zbyt długo znosił toksyczną partnerkę. Rozwalił mnie jeden z poprzednich postów, w której jakaś wizażanka pisze, że on powinen ją wspierać w chwilach szału i nie radzenia sobie z irracjonalnymi emocjami. Ciekawe, czy takiej samej rady udzieliłaby kobiecie bitej przez partnera, że powinna go wspierać, bo sobie biedaczek z emocjami nie radzi. Ten facet odchodząc zrobił najlepszą rzecz, jaką mógł dla siebie i także dla autorki, bo to być może da jej motywację do leczenia i konstruktywnej zmiany. Naprawdę współczuję autorce, bo jest osobą poranioną emocjonalnie i pewnie jej problemy tkwią gdzieś w dzieciństwie, jak słusznie już zauważono w tym wątku, jednak posty niektórych dziewczyn aż ociekają podwójną moralnością i próbują obrócić kota ogonem zwalając winę na faceta. Nie przesadzajcie z hipokryzją. Wybielanie autorki jej nie pomoże, ona musi zdawać sobie sprawę, że swoim postępowaniem skrzywdziła osobę, którą podobno kocha, poddać się leczeniu i nie powtarzać tych samych błędów w kolejnych relacjach. Teraz powinna być przez jakiś czas sama, uporządkować emocje, prowadzić terapię, skupić się na firmie, spotykać z przyjaciółmi i uwolnić się od psychcznegio uzależnienia od byłego partnera, uwierzyć, że szczęście nie zależy od danej osoby lecz od nas samych. Sądzę, że powinna całkiem odciąć się od tego faceta dla jego dobra i dla dobra samej siebie, bo zbyt wiele złego stało się w związku, zbyt wiele żalu i złych emocji, żeby móc to jeszcze skleić. Dla ich obojga lepszy będzie nowy start bez głębokich uraz i toksycznych emocji. Autorka potrzebuje profesjonalnej pomocy i wsparcia i dopiero jak uleczy swoje emocje, będzie gotowa na wejście w jakiś związek. Mam nadzieję, że uda jej się przezwyciężyć ten problem . ---------- Dopisano o 19:30 ---------- Poprzedni post napisano o 19:05 ---------- Cytat:
Edytowane przez tacyta Czas edycji: 2011-03-09 o 19:35 |
|
|
|
|
|
#98 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 3 227
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#99 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 2 581
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
Cytat:
Niestety, czasami miłość partnera nie wystarczy, bo to osoba mająca problem musi sama z własnej woli chcieć się leczyć, zmienić, itp. . Partner może tylko wspierać ale nie zmieni się alkoholika, osoby toksycznej, stosującej przemoc itp., dopóki ta osoba nie dojrzy potrzeby zmiany. A autorka sama napisała, że przez długi czas bagatelizowała problem, sądziła, że partner zawsze jej wybaczy i nie widziała potrzeby zmiany. A facet, nawet jeśli ja kiedyś kochał, to w końcu miał dość roli ofiary, bo ileż można znosić czyjeś ataki agresji. Przemoc może zabić miłość skutecznie. Ja się nie dziwię, i tak zbyt długo w tym tkwił. Rozumiem go, bo miłość ma dawać szczęście a nie ból i życie jest zbyt krótkie by męczyć się w toksycznej relacji. Myślę, że w ostatecznym rozrachunku stało się dobrze także dla autorki. Taki wstrząs był jej potrzebny, żeby ją przekonać do terapi i być może uda jej się przezwyciężyć ten problem i uzdrowić emocje a w przyszłości stworzyć z kimś udaną, zdrową relację, gdzie problemy rozwiązuje się rozmową a nie atakami szału i biciem. |
|
|
|
|
|
#100 |
|
po drugiej stronie szafy
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 583
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
Tylko, że autorka póki co nie dąży do pomocy sobie, tylko do odzyskania go za wszelką cenę...
Ona doskonale wie, że zawiniła, wiemy to wszyscy. Kilka osób próbowało jej natomiast pokazać, że nie jest JEDYNĄ stroną, której można coś zarzucić. Ma dziewczyna fazę na "oboszeobosze co ja zrobiłam, jak mogłam tak takiego ideała skrzywdzić, nigdy już nie znajdę tak cudownego człowieka, muszę za wszelką cenę wybłagać powrót!!!", a to średnio zdrowe. Obawiam się, że dodatkowe posty uświadamiające, jaka to jest zła i niedobra, wcale nie pomogą jej się podnieść, a skłonią do padnięcia przed nim na kolana. Co nie będzie dobrym rozwiązaniem ani dla niej ani dla niego.
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie https://www.siepomaga.pl/dla-diany
|
|
|
|
|
#101 | |
|
Przyjaciel wizaz.pl
Zarejestrowany: 2004-06
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 33 576
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
Cytat:
Pomyśl o tym, serio! Nie wiem czym się dokładnie zajmujesz, jeśli robisz też manicure, to może zrób trochę pokazowych prac na "patyczkach", porób im zdjęcia, powieś w witrynie, albo wydrukuj w dużym formacie i rozwieś na ścianach. Pokombinuj. Jeśli nie masz co robić, to się naucz czegoś nowego Zrób sobie domowy kurs photoshopa (można sobie ściągnąć filmiki, albo użyć tutoriali w sieci), albo słówek z jakiegoś języka obcego się naucz. Może ściągnij sobie jakiś ciekawy i wciągający serial i oglądaj w oryginale. Naprawdę, szukaj sobie zajmującego zajęcia, bo oszalejesz! |
|
|
|
|
|
#102 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 3 227
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
|
|
|
|
|
#103 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 2 581
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
Cytat:
Zgadzam się jak najbardziej, że takie samobiczowanie jej nie służy, zresztą też jej napisałam, że błędem jest myślenie o tym związku jako o jedynej, utraconej szansie na szczęście. Takie błędne myślenie tylko ją unieszczęśliwia. Ona powinna po prostu skoncentrować się na budowaniu nowego życia i na wprowadzaniu konstruktywntych zmian w życiu, a przeszłość należy zostawić za sobą. Mój post nie miał bynajmniej na celu dobicie autorki tylko trochę mnie zdziwiły te posty najeżdzające na faceta, który podjął słuszną decyzję. Założę, się że gdyby jej TŻ napisał swoją historię na wizażu jako kobieta, to każda by radziła, żeby wiać z toksycznego związku.... Takie podwójne standardy wobec toksycznych zachowań i przemocy fizycznej w zależności od płci trochę mnie rażą.
|
|
|
|
|
|
#104 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-10
Lokalizacja: podlasie
Wiadomości: 4 013
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
uważam, że za dużo między Wami się zdarzyło.
Poza tym On może zwyczajnie się Ciebie bać, bo chwilami jesteś nieobliczalna,że tak powiem.
__________________
it's a fool's game
|
|
|
|
|
#105 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 8 896
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
Poza tym ja się wcale nie dziwię, że interes Ci się nie kręci, jak siedzisz zaryczana, zapłakana i smutna. Domyślam się, że prowadzisz jakiś salon kosmetyczny, ja bym nie chciała iść do takiego salonu, gdzie obsługująca mnie osoba jest zdołowana, bo tam się chodzi między innymi po to, żeby poprawić sobie humor a nie pogorszyć. Jak jestem smutna i idę do fryzjera, bo chcę sobie poprawić humor a tam fryzjerka zryczana - no to więcej tam już nie pójdę...
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#106 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 3 227
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#107 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 3 173
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
Dzień 11-sty ... nie wzięłam na noc tabletki, więc cieżka noc za mną. Cztery razy w nocy się zerwałam w momentach, gdy pojawiał się w moich snach. Poranek przeżyłam jak każdy poprzedni... wtulona w jego poduszkę. Z tym, że już sił braknie na łzy. Teraz coś zżera mnie w środku, bo dociera do mnie, że to koniec. Postanowiłam, że dziś również nie odezwę się do niego. Zadzwonię dopiero jutro i poproszę o niedzielne spotkanie. Nie chcę go już prosić o kolejną szansę ( choć oddałabym wszystko, żeby ją dostać), chcę go po prostu przeprosić za to, że zniszczyłam tak wspaniałe uczucie, które między nami było. Chcę przeprosić za wszystkie przykrości, które mu w życiu wyrządziłam. Chcę go zobaczyć ten ostatni raz.
Dziewczyny wybaczcie, że nie będę udzielać się w Waszej dyskusji, ale nie mam po raz kolejny ochoty tłumaczyć się z tego, że mam świadomość, że moje zachowanie to patologia, którą muszę lęczyć i zrobię wszystko, żeby to zrobić. Mój plan na dzisiaj to zadbanie o siebie... zrobię sobie brwi, paznokcie, wydepiluję nogi. Uporządkuję sprawy papierkowe firmy,bo dziś już 10-ty marca, a ja jeszcze nie ruszyłam rozliczeń za luty przez całą tą sytuację. Zaprojektuję też naklejki na szyby, bo nadal nie mam dobrze oznakowanej firmy. Może jakimś cudem znajdę wreszcie pieniądze na to, żeby obkleić te paskudne okna. Edytowane przez Dearlie Czas edycji: 2011-03-10 o 10:58 |
|
|
|
|
#108 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-09
Lokalizacja: Dublin
Wiadomości: 8 987
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
przezylam dokladnie to samo. lacznie z blaganiem, plaszczeniem sie, ciagla nadzieja, depresja, psychologiem, psychtropami, bolem. trwalo to prawie 3 lata. i wsciekla jestem teraz, ze tak dlugo!!! jak chcesz to odezwij sie na PW.
|
|
|
|
|
#109 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2008-05
Wiadomości: 3 232
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
Treść usunięta
|
|
|
|
|
#110 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-09
Lokalizacja: Dublin
Wiadomości: 8 987
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
nieprawda. tabletki nic nie dadzą, jeśli w srodku będzie sie mialo chaos. bedzie ok jak beda tabletki, ale jak dlugo bedzie je brac? psycholog nie sobie pogada,tylko pomoze uporać sie z problemem i uporządkować to wszystko.
|
|
|
|
|
#111 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 3 227
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
tak jest-wychodzenie na prostą powinno odbywac się dwutorowo: psychoterapia+leki.
|
|
|
|
|
#112 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 3 173
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
Mija dwunasty dzień bez F. ... noc nadal ciężka, kilka razy budziłam się, mimo tabletki nasennej. Za to ranek już lepszy... nie ma już łez, chyba nie mam już na nie sił. Czuję ogromną pustkę i ból w sercu, lecz łzy już nie płyną. Mówcie co chcecie, ale uważam to za postęp, patrząc na to, jak wyglądały poprzednie dni.
Wiem, że wszyscy odradzają mi kontaktowanie się z nim, ale ja nadal upieram się przy spotkaniu. Dziś popołudniu zadzwonię do niego i zapytam czy podtrzymuje swoją decyzję o tym, że spotka się ze mną w niedzielę. Chyba zaczynam powoli oswajać się z myślą, że to koniec oraz wierzyć w to, że sobie z tym poradzę. Nie będzie łatwo, pewnie jeszcze długo będzie bolało, ale będę walczyć o to, żeby podnieść się z tego dołka. Za wiele osób we mnie wierzy, żebym mogła ich rozczarować. Edytowane przez Dearlie Czas edycji: 2011-03-11 o 10:35 |
|
|
|
|
#113 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 43 611
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
Po co chcesz się z nim spotkać teraz? W ogóle?
|
|
|
|
|
#114 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-01
Wiadomości: 16 345
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
Dasz rade
Ile dziewczyn jest po rozstaniu i .. zyja dalej. Ja tez myslalam ze mi sie swiat zawalil i w ogole po co zyc skoro sie rozstalimy ![]() Jak napisala mi jedna dziewczyna.. Ze jestem sama w sobie wartosciowym puzzlem .. a on byl tylko kawalkiem mojego zycia.. to jakby miec 10 kawalkow i wylamal sie 1 .. Zostaje 9.. Moje zycie za bardzo krecilo sie wokol niego(za duzo poswiecilam..za bardzo zylam i robilam wszystko dla niego-glupota) ja jestem m-c po rozstaniu..od m-ca nie placze(bo moj zwiazek byl toksyczny i wiecej plakalam bedac z nim) Poznaje nowych ludzi chodze na randki.. i jestem calkiem fajna dziewczyna bez niego ![]()
__________________
Pisz do mnie tylko Ilona.
|
|
|
|
|
#115 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 3 173
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
Cytat:
Po pierwsze chcę się z nim spotkać, bo nasze ostatnie spotkanie było wyjątkowo okropne. Nie chcę, żebyśmy zapamiętali siebie przepełnionych tak wielką agresją względem siebie. Chciałabym zakończyć ten związek na spokojnie... przecież był moment, że bardzo się kochaliśmy, więc uważam, że nie zasługujemy na taką nienawiść, która jest teraz. Chciałabym go zapamiętać inaczej niż wściekającego się na mnie oraz, żeby on zapamiętał mnie inną niż zapłakaną i błagającą o jeszcze jedną szansę. Po drugie chcę go przeprosić za to, że nie uszanowałam jego uczuć do mnie. Tego, że pozwoliłam tak wielkie uczucie zniszczyć swoim zachowaniem. Chcę przeprosić za wszystkie przykre chwile, do których doprowadziłam oraz za to, że potrafiłam wzbudzić w nim taką agresję i złość ( to naprawdę wcześniej był niezwykle zrównoważony i spokojny facet ). Po trzecie chcę go prosić, żeby nie przekreślał mnie jako człowieka. Chciałabym, żeby odezwał się jeszcze kiedyś do mnie. Nie mówię, że za miesiąc czy dwa, ale chociażby za rok. On naprawdę wiele dla mnie znaczył, nie chciałabym, żeby tak zupełnie znikł z mojego życia. Obawiam się, że jednak on może nie chcieć już mieć ze mną do czynienia, po tym co przy mnie przeszedł. Chciałabym jednak spróbować. |
|
|
|
|
|
#116 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-09
Lokalizacja: Dublin
Wiadomości: 8 987
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#117 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 3 173
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
Jestem tego świadoma, że po spotkaniu będę potrzebowała wiele siły, żeby na nowo się podnieść. Wiem, że według Was to idiotyczny pomysł, ale ja naprawdę tego potrzebuję. Muszę zamknąć ten rodział i dopiero wtedy zabrać się za siebie. Tak jak pisałam na wątku rozstaniowym, umówiliśmy się na niedzielę na spacer i rozmowę. Pewnie nie uwierzycie, ale naprawdę nie robię sobie żadnych nadzei.Chcę to po prostu zakończyć na spokojnie bez wkrzasków i szarpania. Po spotkaniu będę nocować u przyjaciółki, więc będę miała najlepsze wsparcie z możliwych. Wierzę, że sobie poradzę.
Jeszcze dziś pisałam jednej z Wizażanek, że wyszukałam psychiatrę w inernecie. Zmiana planów... inna moja przyjaciółka zdobyła dla mnie namiary na sprawdzonego przez naszą wspólną znajomą lekarza. Niestety dostałam je kilkadziesiąt minut temu, a rejestracja jest od 8-15, tak więc od razu w poniedziałek dzwonię i jak dobrze pójdzie i nie będzie długich terminów to w czwartek pójdę na wizytę. ---------- Dopisano o 17:53 ---------- Poprzedni post napisano o 16:45 ---------- 17.51 ... pierwsze dzisiaj łzy. To i tak sukces. |
|
|
|
|
#118 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: małopolska
Wiadomości: 3 797
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
Witaj kochana
Bardzo Ci współczuję, wiem co czujesz, sama jestem taką osobą jak ty- strasznie emocjonalnie podchodzę do wszystkiego, i właśnie dlatego gdy coś nie wychodzi pogrążam się w rozpaczy i cała winą obarczam siebie i dotyczy to każdej sfery życia pracy, szkoły, przyjaźni, miłości... Dlatego rozumiem cię doskonale!Twoim wielkim błędem jest dobijanie samej siebie..Ok, popełniłaś wiele błędów, ale to już za tobą, rozumiesz? W twoim związku (wydaje mi się?) wszystko było takie na siłę-zmiany miejsc zamieszkania, powroty po zdradach, po kłotniach.. I ty nadal chcesz na siłe zmieniać samą siebie żeby na chwilę znowu było dobrze?Bo ludzie moja kochana się nie zmieniają
__________________
"I Was Born To Love You..."
|
|
|
|
|
#119 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 3 173
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
Aniu dziękuję za każde słowo napisane w Twojej wiadomości! Mimo, że również potwierdziłaś toksyczność naszych relacji to zrobiłaś to w bardzo delikatny sposób. Dziękuję za wsparcie i wiarę we mnie.
Właściwie dziękuję za to każdej z Was, która tutaj weszła i podniosła mnie na duchu, zamiast obrażać, oskarżać i wytykać błędy. Dziękuję Wam za tą postawę, bo ja naprawdę jestem świadoma tego co z mojej strony było złe w naszych relacjach, a bardzo bałam się tutaj ataku na moją osobę za to jaka jestem i jak się zachowywałam. Poza kilkoma osobami, nie doświadczyłam tego tutaj. Dziękuję, że nie kopałyście leżącego jeszcze bardziej Dzisiaj 13-nasty dzień. Niestety od rana znowu kiepski przez to, że mamy weekend, a my każdy weekend spędzaliśmy od jakiegoś czasu razem i w sobotnie porannki należały zawsze do najmilszych chwil. Teraz już troszkę lepiej. Jadę dziś do mojej przyjaciółki i robimy sobie babski wieczór przy dużej ilości alkoholu. Mam nadzieję, że poprawi mi to humor. Bardzo potrzebuję takiej odskoczni od tego wszystkiego. A jutro same wiecie co. Denerwuję się jak cholera. Oj będzie jutro bolało, będzie. Muszę jednak to zrobić. Muszę. |
|
|
|
|
#120 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2008-05
Wiadomości: 3 232
|
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...
Treść usunięta
Edytowane przez ef54e0a2a1d8c328bd9581b7d386552d742cc4ca Czas edycji: 2011-03-12 o 12:30 |
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 16:57.







później jako dorośli ludzie, mieszkaliscie ze soba. Nie wyszło, trudno, żyje sie dalej. Zycie jest naprawde piekne. Przestań plakac, ogarnij się. Oddaj to co masz oddać i nie odwlekaj tego w czasie. Rozstaliscie się, koniec czegos to zawsze poczatek czegos nowego pamietaj
To ona była osobą toksyczną w tym związku i to ona w głównej mierze tej związek zniszczyła. Nie dziwię się facetowi, że przestał ją kochać i ją zostawił i tak zbyt długo znosił toksyczną partnerkę. Rozwalił mnie jeden z poprzednich postów, w której jakaś wizażanka pisze, że on powinen ją wspierać w chwilach szału i nie radzenia sobie z irracjonalnymi emocjami. Ciekawe, czy takiej samej rady udzieliłaby kobiecie bitej przez partnera, że powinna go wspierać, bo sobie biedaczek z emocjami nie radzi.





Takie podwójne standardy wobec toksycznych zachowań i przemocy fizycznej w zależności od płci trochę mnie rażą.




