Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później... - Strona 67 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2011-06-09, 16:56   #1981
Addicted to love
Rozeznanie
 
Avatar Addicted to love
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Kurcze Patri przykro mi, że tak kiepsko Ci sie uklada...
z alkoholizmen to jest bardzo trudna sprawa, ale poki masz nad tym jakakolwiek kontrole to walcz z tym. Szczegolnie dla dziecka.
Addicted to love jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-09, 18:27   #1982
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Cytat:
Napisane przez Addicted to love Pokaż wiadomość
Kurcze Patri przykro mi, że tak kiepsko Ci sie uklada...
z alkoholizmen to jest bardzo trudna sprawa, ale poki masz nad tym jakakolwiek kontrole to walcz z tym. Szczegolnie dla dziecka.
Nie no cos ty!! To chyba byl tylko przyklad???
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-09, 18:35   #1983
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Byłam u lekarza pierwszego kontaktu - ból w klatce piersiowej, nie mogłam oddychać, temperatura 35,5 , ręka mi drętwiała.
Diagnoza - nerwica - i jakieś uspokajacze na recepcie...

Do tego przy okazji wywiadu monolog... :

Badania amerykańskie pokazują, że jeśli człowiek nie wdroży się do pracy przed 30 to już się nie wdroży. Pani nie chce skończyć studiów, bo pani jest tak wygodnie. Ktoś panią utrzymuje, ktoś, a nie pani, jest odpowiedzialny za dziecko. Pani nie pójdzie już do pracy. 34 lata, kto panią przyjmie do pierwszej pracy?! Jeszcze kobietę. Pani nie pójdzie do pracy, ja znam te przypadki, a pracuję dłużej niż pani ma lat i naoglądałam się ludzi takich jak pani tez. Nie pomogą pani zadne tabletki, będzie pani popadać w depresje i inne choroby, bo mózgowi potrzebna jej aktywność, a jak jej brak, to on się skupi na czymś nieistotnym. I bedzie sobie pani wymyslac choroby, zeby nie isc do pracy. Bo pani tak jest dobrze. Niewolnictwo to jest najłatwiejsza droga. Nie wymaga wysiłku.

W domu poryczałam się do końca. Spałam do teraz. Budzę się, napływa do świadomości co usłyszałam i znów zbierają mi się łzy. Nie mam siły...
Gdybym mogła zmienić siebie na bardziej pewną siebie... cv, list motywacyjny, wiedziec gdzie i po co, wiedziec, że tam się odnajdę... Drżę o swoją przyszłość. O to, że nie mam swoich pieniędzy, prócz tych z korepetycji, czego nikt nie uważa za pracę. Generalnie ma rację, jak wszyscy dookoła. A ja czuję się w potrzasku. Nikt nie jest w mojej skórze i nie wie co czuję, a może to nie jest ważne. Po prostu.
Załamka, totalna, znów.
Takiemu "lekarzowi" chciałoby się wrzucić monolog na temat braku profesjonalizmu i kazać się zamknąć.

Patri, rozumiem Twoje emocje, wewnętrzne rozedrganie - ale pamiętaj, że ciągle działasz, walczysz, podejmujesz wyzwania, nie stoisz w miejscu, a ile przeszłaś zobaczysz niebawem na obronie mgr
Takiej toksycznej mowie nie można się poddać - choć złe ziarno zasiane, słowa siedzą w środku...
Ale naprawdę jesteś ponad to. Dasz radę ze wszystkim. Skończysz studia, pójdziesz do pracy - już szukaj, wysyłaj, drąż... a może coś się niespodziewanie pojawi, wyklaruje
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą, mocno w to wierzę
Trzymaj się
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-09, 20:18   #1984
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Patri - ja naprawdę nie rozumiem kto dał prawo temu lekarzowi czy tam lekarce wygłaszać takie opinie? Przecież to jakieś bzdury są...bez przesady! Po pierwsze ja uważam, że korki to też praca - jesteś po prostu prywatnym nauczycielem Po drugie, kończysz studia...z tego co czasem piszesz, to na pewno nie są to łatwe studia, a w dodatku skończysz je niedługo, wierzę w to
Naprawdę różnie się w życiu układa, różnie bywa...nie można powiedzieć: Pani się nie uda, bo ja to widziałam takie przypadki. Nie możesz tego brać do siebie, bo nikt nie wie co nas czeka i dlatego nie można się poddawać, bo z tego co ja zauważyłam, to to, że w każdym wieku da się zrobić co się chce i w każdym też wieku można się czegoś nauczyć Nie płacz już

Mnie dzisiaj udało się zaliczyć poprawę I czuję taką...ulgę! Bardzo się tego bałam, poza tym nie cierpię uczyć się czegoś drugi raz pod rząd, nienawidzę poprawiać...mam to od dziecka chyba I teraz utknęłam w takim martwym punkcie, że nie wiem co ze sobą zrobić...nic nie mam zaplanowane, bo na rzecz nauki ostatnio nie zajmowałam się żadnym planowaniem. W sumie za kilka dni kolejny egzamin, 100x gorszy od tego, więc może powinnam po prostu znów siąść do nauki
Ale pochwalę się, że wygrałam zestaw kosmetyków od wizażu z smsowego konkursu Wczoraj byłam taka zmarnowana, to przynajmniej to mi poprawiło humor
__________________


Edytowane przez bura kocurka
Czas edycji: 2011-06-09 o 20:22
bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-09, 20:31   #1985
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Patri, trafiłaś na jakiegoś palanta/palantkę, co sobie chciał humor Twoim kosztem poprawić i tyle. Rozumiem, że taka gadka mogła Cię zdołować, każdego by zdołowała, ale ten lekarz to nie był Bóg Ojciec i nie wygłosił żadnej prawdy ostatecznej od której nie byłoby już odwrotu. Ja bym się tylko zastanowiła nad tym co powiedział(a) o tym zastawianiu się chorobą - może faktycznie ze stresu i niepokoju o pracę nie do końca świadomie wpędzasz się w chorobę? Na mojej terapii dość często wychodzi coś podobnego, że zamiast zmierzyć się z prawdziwym problemem stwarzam sobie/skupiam się na innych, byle tylko odsunąć od siebie ten najgorszy. Przemyśl czy tak też jest w Twoim wypadku, bo jeśli tak, to uświadomienie sobie tego jest bardzo ważne, żeby z tego wyjść, tak myślę. A co do pracy... masz napisane CV, prawda? Wyślij je w kilka miejsc, nawet jeśli nie zamierzasz tam pracować i przekonasz się czy ktoś oddzwoni czy nie. Jeśli tak, to znaczy, że wcale nie jest tak źle jak Ci ten "doktor" powiedział. A jeśli się okaże że nie, to znaczy, że będziesz musiała pomyśleć nad tym co zmienić - ale najgorsze jest trwanie w takiej niepewności, lepiej znać prawdę. Tak sobie nawet myślę, że może znalezienie pracy bardziej by Cię uskrzydliło niż ta mgr - obrona trwa godzinę, radość ze zdania max. kilka dni, a potem trzeba dalej coś robić. Nie wiem jak jest w Twoim zawodzie, ale mam sporo znajomych którzy mają niezłe prace, pomimo że ciągle się nie obronili.
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-09, 20:54   #1986
fairytale
Raczkowanie
 
Avatar fairytale
 
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 472
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Raport
odpisać na 4 maile i napisać 1
zredagować jeden artykuł i go wrzucić na stronę
dodać dwie notki
posprzątać w pokoju
zrobić jeden riding
dokończyć recenzowaną książkę
odpisać na ewentualne wiadomości
zapisać się do dentysty

Plan na jutro:
zadzwonić do funduszu emert.
zrobić jeden writing
odpisać na maile i zamieścić notki
stawić się na skypową konferencję
zrobić dwa rozdziały idiomów
przeczytać jeden rozdział książki o zołzach

Jak widać konsekwentnie olewam angielski!!!

Cytat:
Napisane przez Addicted to love Pokaż wiadomość
Fairytale moge wiedziec z jakiej ksiazki uczysz sie idiomow? bo tez czegos poszukuje a co do spotykania sie z chlopakami z internetu to raz sie spotkalam. milo wspominam
Mam taki kurs na mp3 + książeczka. Pewnie można go znaleźć w sieci, nazywa się "Angielski na mp3 Kurs do samodzielnej nauki ze słuchu"
Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Wielokrotnie umawiałam się z chłopakami "z internetu" Jeden z nich to mój były - dość udany 3 letni związek Reszta raczej kumple, nadal się kontaktujemy - spotkania mile wspominam Plus dwóch fotografów amatorów i umawianie się na sesje zdjęciowe - też super sprawa Ale nie idź z kimś z kim mało gadałaś i ot tak...tylko jeśli naprawdę wydaje się fajnym facetem Bo na świra wszędzie można trafić
Dzięki za odpowiedź!
Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Byłam u lekarza pierwszego kontaktu - ból w klatce piersiowej, nie mogłam oddychać, temperatura 35,5 , ręka mi drętwiała.
Diagnoza - nerwica - i jakieś uspokajacze na recepcie...

Do tego przy okazji wywiadu monolog... :

Badania amerykańskie pokazują, że jeśli człowiek nie wdroży się do pracy przed 30 to już się nie wdroży. Pani nie chce skończyć studiów, bo pani jest tak wygodnie. Ktoś panią utrzymuje, ktoś, a nie pani, jest odpowiedzialny za dziecko. Pani nie pójdzie już do pracy. 34 lata, kto panią przyjmie do pierwszej pracy?! Jeszcze kobietę. Pani nie pójdzie do pracy, ja znam te przypadki, a pracuję dłużej niż pani ma lat i naoglądałam się ludzi takich jak pani tez. Nie pomogą pani zadne tabletki, będzie pani popadać w depresje i inne choroby, bo mózgowi potrzebna jej aktywność, a jak jej brak, to on się skupi na czymś nieistotnym. I bedzie sobie pani wymyslac choroby, zeby nie isc do pracy. Bo pani tak jest dobrze. Niewolnictwo to jest najłatwiejsza droga. Nie wymaga wysiłku.

W domu poryczałam się do końca. Spałam do teraz. Budzę się, napływa do świadomości co usłyszałam i znów zbierają mi się łzy. Nie mam siły...
Gdybym mogła zmienić siebie na bardziej pewną siebie... cv, list motywacyjny, wiedziec gdzie i po co, wiedziec, że tam się odnajdę... Drżę o swoją przyszłość. O to, że nie mam swoich pieniędzy, prócz tych z korepetycji, czego nikt nie uważa za pracę. Generalnie ma rację, jak wszyscy dookoła. A ja czuję się w potrzasku. Nikt nie jest w mojej skórze i nie wie co czuję, a może to nie jest ważne. Po prostu.
Załamka, totalna, znów.
Wiesz co, a u mnie jest taka sytuacja, ze daleki nasz kuzyn studiował w Japonii i wrócił z żoną Japonką. Która to żona jest, jak się zdaje, trochę aspołeczna, bo siedzi już rok w domu i nic nie robi. Czasem tylko wydzierga coś na drutach i sprzedaje na allegro, a tak to siedzi i robi mężusiowi obiadki. Nie spotyka się z ludźmi, nie chce się z nimi spotykać... Miała propozycję pracy w szkole językowej (zakładam, ze dla japońskiego naitiva stawki są wysokie), ale nie chciała, bo woli być "zoną przy mężu".
Taka kultura...
A kurczę, w naszym kraju dziewczyny rzygają ze zdenerwowania, bo tak bardzo boją się, że nie dadzą sobie rady na rynku pracy! Weź się Patri nie przejmuj brakiem doświadczenia!!! Możesz rozkręcać własny biznes, możesz się zatrudnić w jakimś "niewykwalifikowanym" zawodzie na pierwsze pół roku, a potem się piąć. Ważne, żeby się gdzieś zaczepić ,a potem to pójdzie.
Możesz też spróbować poudzielać się trochę w org pozarządowych, to będzie dobrze wyglądało w cv - wychowuje dziecko, ale jest aktywna. Powodzenia Ci życzę!

U mnie nawał pracy i brak czasu na angielski! Ni zdam!
fairytale jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-09, 20:55   #1987
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Problem w tym, ze w takie slowa, ktore godza w nasza samoocene, cele w zyciu, bardzo ciezko 'nie uwierzyc'. Bo tak naprawde, psychika nam podpowiada 'no wlasnie! no wlasnie! na pewno tak jest, bo przeciez z tym sobei jeszcze nie poradzilam! tylko dlaczego ona mi to tak surowo powiedziala, przeciez ja wrazliwa....' i tak dalej. I teraz wez badz madry czlowieku i sprobuj sobie jakos z tym poradzic. Ba! nie probuj, a poradz po prostu . Bo probowac to moze dziecko zjesc lyzeczke a potem... oj zobacz mamusiu, nie udalo mi sie.
ale co do jednego sie zgodze - umysl potrzebuje aktywnosci, by nie popadl w demencje. Ale szczerze mowiac, nie wiem jak mozna mlodej matce, piszacej magistra zarzucic brak aktywnosci umyslowej. Zwalszcza jak trzeba wymyslac obiadki, gry, do tego kombinowac z procesami technologicznymi i wieloma innymi rzeczami.
Jest mi bardzo smutno tym co sie dzieje teraz z Patri. Od kilku tygodni jest naprawde w moim odczuciu nerwowa, a co za tym sie pewnie kryje bardzo smutna. ja juz sie nawet nie udzielam w waku z moimi problemami, bo to jej watek i nie chce byc dodatkowym zrodlem irytacji. ale szczerze mowiac, bardzo chcialabym pomoc, bo jest (czytasz mnie?? wiesz, ze mowie prawde) w moich oczach bardzo wyjatkowa osoba, o niesamowitych cechach, zainteresowaniach. Mowcie co chcecie, ale ja sadze, ze niewiele jest osob na swiecie posiadajacych tak przenikliwy umysl - widac to chociazby po sposobie pisania i zartowania.
klopot w tym, ze takie osoby czesto maja problem z adaptacja, bo za wiele widza, za wiele ich interesuje.
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-09, 21:30   #1988
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
Problem w tym, ze w takie slowa, ktore godza w nasza samoocene, cele w zyciu, bardzo ciezko 'nie uwierzyc'. Bo tak naprawde, psychika nam podpowiada 'no wlasnie! no wlasnie! na pewno tak jest, bo przeciez z tym sobei jeszcze nie poradzilam! tylko dlaczego ona mi to tak surowo powiedziala, przeciez ja wrazliwa....' i tak dalej. I teraz wez badz madry czlowieku i sprobuj sobie jakos z tym poradzic. Ba! nie probuj, a poradz po prostu . Bo probowac to moze dziecko zjesc lyzeczke a potem... oj zobacz mamusiu, nie udalo mi sie.
ale co do jednego sie zgodze - umysl potrzebuje aktywnosci, by nie popadl w demencje. Ale szczerze mowiac, nie wiem jak mozna mlodej matce, piszacej magistra zarzucic brak aktywnosci umyslowej. Zwalszcza jak trzeba wymyslac obiadki, gry, do tego kombinowac z procesami technologicznymi i wieloma innymi rzeczami.
Jest mi bardzo smutno tym co sie dzieje teraz z Patri. Od kilku tygodni jest naprawde w moim odczuciu nerwowa, a co za tym sie pewnie kryje bardzo smutna. ja juz sie nawet nie udzielam w waku z moimi problemami, bo to jej watek i nie chce byc dodatkowym zrodlem irytacji. ale szczerze mowiac, bardzo chcialabym pomoc, bo jest (czytasz mnie?? wiesz, ze mowie prawde) w moich oczach bardzo wyjatkowa osoba, o niesamowitych cechach, zainteresowaniach. Mowcie co chcecie, ale ja sadze, ze niewiele jest osob na swiecie posiadajacych tak przenikliwy umysl - widac to chociazby po sposobie pisania i zartowania.
klopot w tym, ze takie osoby czesto maja problem z adaptacja, bo za wiele widza, za wiele ich interesuje.
To ja jeszcze powiem, że dla mnie to Wy wszystkie jesteście wyjątkowe - każda na swój sposób. A Patri ma rzeczywiście super sposób pisania - tak jakby...jakby pisała powieść Patri, myślałaś kiedyś o tym, żeby coś napisać?
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-09, 22:14   #1989
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

a jezeli chcecie cos na pocieszenie, to powiem, ze stwierdzilam iz -koniec marudzenia. od poniedzialku jestem na diecie dukana i objadam sie jak glupia i...schudlam. dzis przeszlam juz do fazy 2, wiec powolutku bede dochodzic do mojej upragnionej 50.
to tak dla zmotywowania. bo jak chcecie marudzenia to powiem, ze zawalilam w rouen po calosci i teraz kombinuje jak to odkrecic. ale nie bedziemy marudzic.
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-10, 09:05   #1990
isza89
tree hugger
 
Avatar isza89
 
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Raport z wczoraj:
+ przedłużyć książki w bibliotece
- pozmywać - zbiera się ładna sterta...
+ 15 minut - francuski
+ poszukać adresu do wysłania listu
+ spisać listę potrzebnych ziół
+ sprawdzić adresy kilku zielarni
+ wynieść śmieci (zanim same wyjdą )
+ pożyczyć od koleżanki brakujący wykład
+ kupić piwo
+ skserować notatki (brakujący wykład x4, reszta x3)
+ przekazać innej koleżance kopię notatek
+ oddać kaski
+ kupić zioła
+ pójść do apteki (dokładnie do 7 aptek )
+ oddać pożyczone notatki i ładnie za nie podziękować (patrz --> kupić piwo)
+/- pójść na pocztę i wysłać list - poszłam, kupiłam kopertę, ale wysyłanie z przyczyn niezależnych przełożone na jutro
- przygotować się do konsultacji z rekreacji (w szczególności poprawić schody!) - konsultacje odwołane
plus nieplanowane:
+ sprawdzić, czy książki zostały przedłużone na koncie czytelnika
+ napisać do właścicieli mieszkania


Plan na dziś:
  • wypisać kartkę
  • poszukać poczty w pobliżu apteki
  • wypłacić pieniądze
  • odebrać lekarstwo z apteki
  • wysłać list
  • złożyć życzenia urodzinowe przyjacielowi
  • 15 minut - francuski
  • pozmywać naczynia!
  • depilacja
  • spakować się
  • nauczyć się 5 wykładów na poniedziałkowy egzamin
  • fryzjer
  • kosmetyczka
  • zapytać o przelew
  • wieczorem wybrać jeden projekt i spędzić nad nim cały wieczór


Patri, myślami jestem cały czas przy Tobie!
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu.

Edytowane przez isza89
Czas edycji: 2011-06-10 o 10:29
isza89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-10, 09:44   #1991
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Nebula, tylko nie dukanuj za długo, bo to podobno szkodzi na nerki (nigdy się nie odchudzałam, więc osobiście się nie znam, ale moje koleżanki takie straszne historie mi opowiadały). Pij hektolitry wody

A w ogóle, to czy ja mogę dziś pojęczeć? Mam doła - dziś z rana odwołali mi 2 lekcje (ponad stówa w plecy) i to nie jest pierwszy taki przypadek w tym tygodniu. No jak ja mam się zorganizować życiowo jak na godzinę przed wyjściem dostaję info, że jednak mam spadać - no niby zyskałam czas do jakiejś 12, ale co ja mam z nim sensownego zrobić tak bez planu? No i jak tu zaplanować cokolwiek finansowo? Teraz to jeszcze pół biedy, bo do końca czerwca mam jakieś stałe kursy, ale w wakacje to nie wiem co zrobię. Wcześniej miałam taką beznadziejną pracę w banku, nienawidziłam jej, potem uczyłam w szkole, co też było koszmarem i dopiero od pół roku zajmuję się tylko tym, co naprawdę lubię i umiem, czyli uczeniem dorosłych, ewentualnie małych grup dzieci, ale niestety nie ma aż tyle pracy, żeby takie zarobki traktować poważnie. A kiedy szukam po portalach innej pracy z hiszpańskim, to są albo tylko te durne prace bankowe (czytaj: wysłuchiwanie przez telefon wrzasków, że komuś zginęły pieniądze) albo bycie asystentką od parzenia kawy i rezerwacji hoteli - no wspaniała alternatywa po prostu.
A poza tym przeraża mnie, że gdybym nawet wzięła taką pracę asystentki czy czegoś, to musiałabym dzwonić w milion miejsc, zrywać sto umów z różnymi firmami... a gdybym jednak jako ta asystentka nie wyrobiła, to co, znów wracać do tych firm z tłumaczeniem się, że jednak chcę dla nich pracować? A może przepracować te wakacje jako kelnerka czy coś i liczyć , że od września będzie więcej kursów? A jak nie będzie? Kurde, dlaczego ja nie poszłam na inne studia i nie nauczyłam się robić czegoś pożytecznego
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-10, 10:34   #1992
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Nebula, tylko nie dukanuj za długo, bo to podobno szkodzi na nerki (nigdy się nie odchudzałam, więc osobiście się nie znam, ale moje koleżanki takie straszne historie mi opowiadały). Pij hektolitry wody

A w ogóle, to czy ja mogę dziś pojęczeć? Mam doła - dziś z rana odwołali mi 2 lekcje (ponad stówa w plecy) i to nie jest pierwszy taki przypadek w tym tygodniu. No jak ja mam się zorganizować życiowo jak na godzinę przed wyjściem dostaję info, że jednak mam spadać - no niby zyskałam czas do jakiejś 12, ale co ja mam z nim sensownego zrobić tak bez planu? No i jak tu zaplanować cokolwiek finansowo? Teraz to jeszcze pół biedy, bo do końca czerwca mam jakieś stałe kursy, ale w wakacje to nie wiem co zrobię. Wcześniej miałam taką beznadziejną pracę w banku, nienawidziłam jej, potem uczyłam w szkole, co też było koszmarem i dopiero od pół roku zajmuję się tylko tym, co naprawdę lubię i umiem, czyli uczeniem dorosłych, ewentualnie małych grup dzieci, ale niestety nie ma aż tyle pracy, żeby takie zarobki traktować poważnie. A kiedy szukam po portalach innej pracy z hiszpańskim, to są albo tylko te durne prace bankowe (czytaj: wysłuchiwanie przez telefon wrzasków, że komuś zginęły pieniądze) albo bycie asystentką od parzenia kawy i rezerwacji hoteli - no wspaniała alternatywa po prostu.
A poza tym przeraża mnie, że gdybym nawet wzięła taką pracę asystentki czy czegoś, to musiałabym dzwonić w milion miejsc, zrywać sto umów z różnymi firmami... a gdybym jednak jako ta asystentka nie wyrobiła, to co, znów wracać do tych firm z tłumaczeniem się, że jednak chcę dla nich pracować? A może przepracować te wakacje jako kelnerka czy coś i liczyć , że od września będzie więcej kursów? A jak nie będzie? Kurde, dlaczego ja nie poszłam na inne studia i nie nauczyłam się robić czegoś pożytecznego
zaraz ide, ale mam dla Ciebie jedna uwage. Jezeli sie umawiasz z kims na korki postaw zasade - lekcja odwolana na 24H przed jest bez konsekwencji, na krocej i tak trzeba zaplacic, jakby sie lekcja odbyla. Wszystkie moje znajome stosuja taka zasade, bo do korkow zawsze musisz sie przygotowac, wiec niejako w tym momencie szanujesz swoj czas i prosisz o to innych.

nie mam zamiaru byc dlugo. Ja chce tylko te pare kilo. Nie jestem wariatka...i nie musze sie zmuszac do picia, ciagne wszystkie plyny jak smok
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-10, 11:00   #1993
armania82
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 163
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Byłam u lekarza pierwszego kontaktu - ból w klatce piersiowej, nie mogłam oddychać, temperatura 35,5 , ręka mi drętwiała.
Diagnoza - nerwica - i jakieś uspokajacze na recepcie...

Do tego przy okazji wywiadu monolog... :

Badania amerykańskie pokazują, że jeśli człowiek nie wdroży się do pracy przed 30 to już się nie wdroży. Pani nie chce skończyć studiów, bo pani jest tak wygodnie. Ktoś panią utrzymuje, ktoś, a nie pani, jest odpowiedzialny za dziecko. Pani nie pójdzie już do pracy. 34 lata, kto panią przyjmie do pierwszej pracy?! Jeszcze kobietę. Pani nie pójdzie do pracy, ja znam te przypadki, a pracuję dłużej niż pani ma lat i naoglądałam się ludzi takich jak pani tez. Nie pomogą pani zadne tabletki, będzie pani popadać w depresje i inne choroby, bo mózgowi potrzebna jej aktywność, a jak jej brak, to on się skupi na czymś nieistotnym. I bedzie sobie pani wymyslac choroby, zeby nie isc do pracy. Bo pani tak jest dobrze. Niewolnictwo to jest najłatwiejsza droga. Nie wymaga wysiłku.

W domu poryczałam się do końca. Spałam do teraz. Budzę się, napływa do świadomości co usłyszałam i znów zbierają mi się łzy. Nie mam siły...
Gdybym mogła zmienić siebie na bardziej pewną siebie... cv, list motywacyjny, wiedziec gdzie i po co, wiedziec, że tam się odnajdę... Drżę o swoją przyszłość. O to, że nie mam swoich pieniędzy, prócz tych z korepetycji, czego nikt nie uważa za pracę. Generalnie ma rację, jak wszyscy dookoła. A ja czuję się w potrzasku. Nikt nie jest w mojej skórze i nie wie co czuję, a może to nie jest ważne. Po prostu.
Załamka, totalna, znów.
Droga Patri, gdybym nie wiedziała, że mieszkamy w róznych miejscach w Polsce, pomyslałabym, że może byłyśmy u tego samego lekarza.. Chyba ze 4 lata temu, a może 5, zgłosiłam się do lekarza z ostrym bólem brzucha. Miałam wtedy problemy bulimiczne, do czego się przyznałam, a nie było to łatwe. I to był błąd. Pani była już w mocno podeszłym wieku (przynajmniej tak wyglądała) i gdyb to usłyszała, uśmiechnęła się sceptycznie i powiedziała "Ale ta bulimia to jakaś przereklamowana jest, nie uważa pani?". Już wtedy zrobiło mi się dziwnie, ale ona potem zaczęła się sama nakręcać. Normalnie wzbudziłam w niej agresję! Rzucała mi ciągle hasła sugerujące, że ta choroba to rozkapryszenie wynikające z braku prawdziwych problemów, a doszła do stwierdzenia, że z takim brakiem odpowiedzialności i dojrzałości nigdy nie założę rodziny! A jak tak, to biedne te dzieci! Byłam już tak roztrzęsiona, że za nic nie mogłam przypomnieć sobie NIP-u zakładu pracy i musiałam przy niej tam dzwonić, na co ona ze zniecierpliwieniem pokiwała głową i ze wściekłością nabijając pieczątki na l4 wycedziła: "jak ja nie lubię takich ludzi!"
Ja popłakałam się już przy wyjściu na korytarz. I długo nie mogłam przestać.
A wiesz, co było najgorsze? Że było mi wstyd! Nie byłam wściekła na tę babę za to, że się zachowała kompletnie nieprofesjonalnie, była nieobiektywna, to przecież karygodne! Nie, ja byłam w tym momencie przekonana, że ona ma rację i było mi WSTYD!
Dopiero po jakimś czasie uświadomołam sobie, że ona nie miała prawa mówić mi takich rzeczy, a przede wszystkim żadnych podstaw. Z tego prostego powodu, że NIC o mnie nie wie, oprócz tego, ze przyszłam do niej z bólem brzucha i że cierpię na zaburzenia bulimiczne.

Patri, nie możesz się załamywać. Wiem, łatwo mówić, ale nie mów, że nikt Cię nie rozumie. Może Cię to zdziwi, ale mam często bardzo podobne myśli do Twoich. Że jestem nic nie warta. Że przyjęli mnie do pracy z litości, a ja wcale nie jestem wystarczająco dobra na to stanowisko (a to przecież śmieszne!). Że gdyby nie pomoc rodziców, TŻ-ta, ciotki Klotki i wujka Józia, nie dałabym rady z tym czy tamtym. Tylko trzeba sobie powiedzieć w końcu: DOŚĆ.
Wiesz jacy ludzie chodzą po świecie, nie przejmując się niczym i pomimo dużych braków intelektualnych (że tak to nazwę) uważają się za wartościowych? Ty jesteś naprawdę świetna babka. Nie znam Cię osobiście, ale z tego., co piszesz, jak piszesz, wynika, że jesteś bardzo inteligentną osobą, tylko bardzo wrażliwą, stąd Twoje problemy. Nie wierzysz w siebie. A to błąd! Studiujesz na kierunku powszechnie uważanym za bardzo trudny. A magisterka? Ja, jak widzisz, też mam zastoje przy pisaniu znacznie krótszej z założenia i łatwiejszej pracy, przy poprzedniej pracy było identycznie, no i jest mnóstwo ludzi, którzy również piszą prace latami. A Ty masz przecież córeczkę, i to w takim wieku, kiedy dziecko mocno absorbuje.
Praca zawodowa - napewno podniesie Twoją samoocenę, i tak jak Dziewczyny Ci mówią, nie musisz mieć do niej mgr (ja też go nie mam ). Tigrinha ma rację. Musisz tylko uwierzyć w siebie. To tylko tyle, a jednak bardzo wiele, prawda?

Tigrinha -
armania82 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-10, 11:41   #1994
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Dzięki kochane za Wasze słowa.
Mają moc.
Zbieram się do pionu, powoli.
Celem moim jest wiedzieć o sobie tyle, żeby takie gadki nie wzruszały mnie.
Chciałabym wiedziec, czy ta kobieta-lekarz była pełna dobrej woli, ale małego wyczucia, czy po prostu urządziła sobie monolog, bo gardzi mną. Nie wiem, nie odzywałam się, jak wypisała kwity, uznałam, że mam już dość, wstałam, powiedziałam dziękuję i do widzenia. I tyle.
PS. Wzięlam skierowanie na badanie TSH, ale nie chciała mi dać na FT3 i FT4. Dała na USG tarczycy... Jakies plusy tej wizyty są.

Cytat:
Napisane przez Addicted to love Pokaż wiadomość
Kurcze Patri przykro mi, że tak kiepsko Ci sie uklada...
z alkoholizmen to jest bardzo trudna sprawa, ale poki masz nad tym jakakolwiek kontrole to walcz z tym. Szczegolnie dla dziecka.
Boże... zwariowało dziewczę...
To była metafora.

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2011-06-10 o 11:57
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-10, 11:50   #1995
Addicted to love
Rozeznanie
 
Avatar Addicted to love
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Boże... zwariowało dziewczę...
To była metafora.
Wybacz, widocznie jestem tak glupia, ze nie zrozumialam tej cudownej metafory.
Addicted to love jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-10, 12:15   #1996
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Addicted to love nie to miałam na myśli. Trochę mnie zdruzgotała myśl o mnie jako alkoholiczce, aż mnie ciarki przeszły. Nie chce już wracac do tego.

Nebulinko to nasz wątek. Nie mój. Nas wszystkich. Na równi ze mną. Byłam nerwowa ostatnio i może nie miła i przepraszam Cię.
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-10, 12:19   #1997
Addicted to love
Rozeznanie
 
Avatar Addicted to love
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Fairytale, dziekuje za odpowiedz
to do :
2 tematy 1 done
godzina gramatyki
rozchodzic buty
15 min cwiczen 5 min skakanki a ja umieram
45 min ksiazki
czytac 1 temat
10 idiomow

Edytowane przez Addicted to love
Czas edycji: 2011-06-10 o 21:40
Addicted to love jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-10, 14:07   #1998
Aper
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Cześć wszystkim. Piszę po ponad miesięcznej przerwie - prawie nie podczytywałam, dopiero dziś zaczęłam nadrabiać zaległości. Aż w środku mnie coś teraz bolało, gdy teraz postanowiłam się odezwać, zaczynałam post kilka razy. uf, na szczęście już mi puściło.
Chcę tu wrócić. Chcę poznać nowe (dla mnie) bywalczynie.
Źle mi było bez Was, źle, a jednocześnie nie pozwalałam sobie na pisanie tutaj. Nie rozumiem, nie ogarniam siebie. Odkładałam odpisywanie mdzy innymi w imię "nietracenia czasu" a jednocześnie pierdo.ły przeglądałam.
Tak samo jak nie rozumiem, dlaczego odkładałam aż prawie 5 mscy wizytę u lekarza specjalisty, (tutaj mój sukces - wreszcie, po tak długim czasie wybrałam sie do endokrynologa - tak, tak, tarczyca fika...).

Jedno jest pewne - trzeba wziąć się do kupy, a początkiem procesu jest m.in. wreszcie odpisanie w tym wątku (bo to urosło do wielkiej żaby, problemu i czegoś czymś się biczowałam - moze tylko dlatego nie odpisywałam? Bo "musiałam" mieć coś do dręczenia się?)

---------- Dopisano o 14:07 ---------- Poprzedni post napisano o 13:55 ----------

I znów mi źle, bo mam poczucie, że nie to miałam napisać, że źle to wszystko ujęłam. I już przychodzą myśli - po co pisać znowu? Nie napiszę nic sensownego, po co pisać jakieś plany, skoro i tak wiem, że tych najważniejszych, najbardziej palących spraw nie opiszę, bo gdybym to zrobiła, to czułabym się zobligowana do zrobienia, a nie chcę tego?!! Może też dlatego przestałam pisać?

Dobra, dobra, wracam do konkretów.
Wiem że mam dwa (albo jeden) duże problemy w tym momencie:
- odbiór informacji - jeśli odbieram jakąś informację, to łapię się po fakcie że robię to po swojemu, tak jak ja chcę to usłyszeć - np po wizycie u lekarza widzę, że zostały wątpliwości, że sama sobie dopowiadam, domyślam szczegóły na wyrost, zamiast skupić się, wysłuchać i precyzyjnie dopytać o wszystko na miejscu.
- skupienie uwagi - tu już jest jakaś masakra... Nie potrafię (no, chyba, że mnie coś niemiłosiernie wciągnie) przysiąść i skończyć jednej rzeczy - mam ścierać półki, to podleję ze dwa kwiatki, od tej czynności robię przerwę na ułożenie poduszek, wyczyszczenie lustra, a często zapominam co robiłam na samym początku, dopiero gdy np potknę się o miskę ze szmatą przypominam sobie o wycieraniu kurzu. Zawsze to miałam, ale teraz to już pewna przesada.

Czyli cel nr 1 - ćwiczyć kończenie zaczętej czynności od razu, "od jednego sztycha".
Aper jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-10, 15:27   #1999
Aranel
Raczkowanie
 
Avatar Aranel
 
Zarejestrowany: 2005-09
Lokalizacja: .....
Wiadomości: 335
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Nebula, tylko nie dukanuj za długo, bo to podobno szkodzi na nerki (nigdy się nie odchudzałam, więc osobiście się nie znam, ale moje koleżanki takie straszne historie mi opowiadały). Pij hektolitry wody

A w ogóle, to czy ja mogę dziś pojęczeć? Mam doła - dziś z rana odwołali mi 2 lekcje (ponad stówa w plecy) i to nie jest pierwszy taki przypadek w tym tygodniu. No jak ja mam się zorganizować życiowo jak na godzinę przed wyjściem dostaję info, że jednak mam spadać - no niby zyskałam czas do jakiejś 12, ale co ja mam z nim sensownego zrobić tak bez planu? No i jak tu zaplanować cokolwiek finansowo? Teraz to jeszcze pół biedy, bo do końca czerwca mam jakieś stałe kursy, ale w wakacje to nie wiem co zrobię. Wcześniej miałam taką beznadziejną pracę w banku, nienawidziłam jej, potem uczyłam w szkole, co też było koszmarem i dopiero od pół roku zajmuję się tylko tym, co naprawdę lubię i umiem, czyli uczeniem dorosłych, ewentualnie małych grup dzieci, ale niestety nie ma aż tyle pracy, żeby takie zarobki traktować poważnie. A kiedy szukam po portalach innej pracy z hiszpańskim, to są albo tylko te durne prace bankowe (czytaj: wysłuchiwanie przez telefon wrzasków, że komuś zginęły pieniądze) albo bycie asystentką od parzenia kawy i rezerwacji hoteli - no wspaniała alternatywa po prostu.
A poza tym przeraża mnie, że gdybym nawet wzięła taką pracę asystentki czy czegoś, to musiałabym dzwonić w milion miejsc, zrywać sto umów z różnymi firmami... a gdybym jednak jako ta asystentka nie wyrobiła, to co, znów wracać do tych firm z tłumaczeniem się, że jednak chcę dla nich pracować? A może przepracować te wakacje jako kelnerka czy coś i liczyć , że od września będzie więcej kursów? A jak nie będzie? Kurde, dlaczego ja nie poszłam na inne studia i nie nauczyłam się robić czegoś pożytecznego
Ech wszedzie dobrze gdzieś nas nie ma.... i trawa gdzie indziej jest zawsze bardziej zielona. Ja mam wrazenie ze majac waska specjalizacje i wiedze inzynierska jest trudno znalezc prace bo moge pracowac tylko w okreslonych dzialkach - przez co ogloszen o prace, praktycznei nei ma... A biegla znajomosc jezykow wydaje mi sie czyms co zapewnia prace z pocalowaniem reki i ze forsa plynie caly czas....
Wydaje mi sie, ze napewno rada Nebuli jest słuszna i musisz sie jakos zabezpieczać, przed odwolaniem lekcji -ale wiadomo stawianie warunków powoduje, że ludzie sa niechetni do wspolpracy i wola od razu zreyzgnowac na rzecz kogos bardziej liberalnego.
A moze jakies wyspecjalizowanie sie?? moja kolezanka ale po angielskim dorobila sobie studia podyplomowe i jakies specjalistyczne kursy i teraz zajmuje sie tylko tlumaczeniem. Mysle ze z hiszpanskiego tez jest zapotrzebowanie na tlumaczenia specjalistyczne...(oby).
Wiem, ze praca konsultanta telefonicznego nie wydaje sie spelnieniem marzen ale mam dwoje znajomych, którzy tak zaczynali i teraz dziewczyna mowiaca biegle po ang/frac/wlosku jest szefem wszystkich konsultantow na cala europe - w jednej z miedzynarodowych firm, drugi kolega mowi biegle po ang/wlosku/arabsku i tez pnie sie po szczeblach, fakt ze na poczatku nie jest milo ale teraz chyba sa zadowoleni, tyle ze trzeba przejsc ten najgorszy okres....
Wydaje mi sie ze zostanie kelnerka to ani cie nie rozwinie, ani nie przyniesie nowych znajomosci, ani nowych opcji... moze lepiej celowac w prace, które kiedys moga zaprocentowac...
Trzymam kciuki a jakby co, to ja mysle o nauce hiszpanskiego wiec sie zglosze


Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Cześć wszystkim. Piszę po ponad miesięcznej przerwie - prawie nie podczytywałam, dopiero dziś zaczęłam nadrabiać zaległości. Aż w środku mnie coś teraz bolało, gdy teraz postanowiłam się odezwać, zaczynałam post kilka razy. uf, na szczęście już mi puściło.
Chcę tu wrócić. Chcę poznać nowe (dla mnie) bywalczynie.
Źle mi było bez Was, źle, a jednocześnie nie pozwalałam sobie na pisanie tutaj. Nie rozumiem, nie ogarniam siebie. Odkładałam odpisywanie mdzy innymi w imię "nietracenia czasu" a jednocześnie pierdo.ły przeglądałam.
Tak samo jak nie rozumiem, dlaczego odkładałam aż prawie 5 mscy wizytę u lekarza specjalisty, (tutaj mój sukces - wreszcie, po tak długim czasie wybrałam sie do endokrynologa - tak, tak, tarczyca fika...).

Jedno jest pewne - trzeba wziąć się do kupy, a początkiem procesu jest m.in. wreszcie odpisanie w tym wątku (bo to urosło do wielkiej żaby, problemu i czegoś czymś się biczowałam - moze tylko dlatego nie odpisywałam? Bo "musiałam" mieć coś do dręczenia się?)

---------- Dopisano o 14:07 ---------- Poprzedni post napisano o 13:55 ----------

I znów mi źle, bo mam poczucie, że nie to miałam napisać, że źle to wszystko ujęłam. I już przychodzą myśli - po co pisać znowu? Nie napiszę nic sensownego, po co pisać jakieś plany, skoro i tak wiem, że tych najważniejszych, najbardziej palących spraw nie opiszę, bo gdybym to zrobiła, to czułabym się zobligowana do zrobienia, a nie chcę tego?!! Może też dlatego przestałam pisać?

Dobra, dobra, wracam do konkretów.
Wiem że mam dwa (albo jeden) duże problemy w tym momencie:
- odbiór informacji - jeśli odbieram jakąś informację, to łapię się po fakcie że robię to po swojemu, tak jak ja chcę to usłyszeć - np po wizycie u lekarza widzę, że zostały wątpliwości, że sama sobie dopowiadam, domyślam szczegóły na wyrost, zamiast skupić się, wysłuchać i precyzyjnie dopytać o wszystko na miejscu.
- skupienie uwagi - tu już jest jakaś masakra... Nie potrafię (no, chyba, że mnie coś niemiłosiernie wciągnie) przysiąść i skończyć jednej rzeczy - mam ścierać półki, to podleję ze dwa kwiatki, od tej czynności robię przerwę na ułożenie poduszek, wyczyszczenie lustra, a często zapominam co robiłam na samym początku, dopiero gdy np potknę się o miskę ze szmatą przypominam sobie o wycieraniu kurzu. Zawsze to miałam, ale teraz to już pewna przesada.

Czyli cel nr 1 - ćwiczyć kończenie zaczętej czynności od razu, "od jednego sztycha".
Odnosnie celu pierwszego a nawet przykladu lekarskiego, ja mysle o swoim schorzeniu i ukladam w glowie liste pytan, ktore powinnam zadac i teraz juz sie nic nie krepuje, tylko pytam....nie wiedziec czemu czasem mam wrazenie ze lekarze albo malo wiedza, albo nie aktualizuja swojej wiedzy - bo nie wiedza nic o nowych lekach, leczeniu.... albo nie chca sie niczym dzielic.... i mam w nosie czy im sie podobaja moje pytania czy nie - to ja jestem pacjentem i mam prawo wiedziec. Ale fakt faktem stres robi swoje i czlowiek ledwo sie trzyma, a atmosfera jest tak przyjemna ze az sie slabo robi.....

O tym skupieniu uwagi mam to samo...ale czasem mysle ze to moze zaleta...bo robie kilka rzeczy jednoczesnie
Aranel jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-10, 16:50   #2000
soooo
Raczkowanie
 
Avatar soooo
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 193
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Wątek idealnie dla mnie! Mobilizuję się tylko w sytuacjach, kiedy zostanę przyparta do muru, to jest 'na ostatnią chwilę'... Zero organizacji, planowania czasu, czegokolwiek. Nawet zrobienie małych rzeczy, banalnych, czasami nawet tych przyjemnych przychodzi mi z trudnością.
Tym samym pozwolę dodać sobie tutaj listę rzeczy do wykonania na ten weekend (wiele z nich będzie wiązało się ze szkołą, gdyż jestem jeszcze na etapie edukacji)

-nauka matematyki
-nauka geografii
-nauka hiszpańskiego
-nauka chemii
-bieganie
-rozciąganie się

Patrząc na to teraz wydaje mi się tego tak niewiele, ale kiedy uświadomię sobie, że pasowałoby się w końcu do tego wziąć odczuwam nerwowy ucisk w żołądku... Należy mi się otrzeźwiąjący kopniak w dupę
soooo jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-10, 19:08   #2001
isza89
tree hugger
 
Avatar isza89
 
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Apeeeeer! Dobrze, że znowu jesteś. Tęskniłam.



Soooo, a może być bat zamiast kopniaka?

Jeśli mogę Ci coś doradzić, to może warto by było doprecyzować cele? Na przykład nauka matematyki to bardzo ogólne i pojemne stwierdzenie, za które nie wiadomo jak się zabrać i od której strony to ugryźć. Nie wiem jak to jest u Ciebie, ale mnie takie niedookreślone cele przerażają i odrzucają, bo po pierwsze nie wiem, kiedy mogę już uznać daną rzecz za zrealizowaną, a po drugie mam skłonność do przesady i wyobrażania sobie, że to taaakie ogromne i wymagające tyyyle czasu zadanie, że na pewno nie dam mu rady, więc nawet nie próbuję i od razu się poddaję. Nauka tylu a tylu rozdziałów, zrobienie iluś tam zadań albo nauka przez na przykład godzinę brzmi już konkretnie i wiadomo, co jest do zrobienia i ile mniej więcej czasu to zajmie. Przepraszam, że tak nieproszona się wtrącam. I tak w ogóle to witaj w wątku.
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu.

Edytowane przez isza89
Czas edycji: 2011-06-10 o 19:43
isza89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-10, 19:45   #2002
fairytale
Raczkowanie
 
Avatar fairytale
 
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 472
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Jedno jest pewne - trzeba wziąć się do kupy, a początkiem procesu jest m.in. wreszcie odpisanie w tym wątku (bo to urosło do wielkiej żaby, problemu i czegoś czymś się biczowałam - moze tylko dlatego nie odpisywałam? Bo "musiałam" mieć coś do dręczenia się?)

---------- Dopisano o 14:07 ---------- Poprzedni post napisano o 13:55 ----------

I znów mi źle, bo mam poczucie, że nie to miałam napisać, że źle to wszystko ujęłam. I już przychodzą myśli - po co pisać znowu? Nie napiszę nic sensownego, po co pisać jakieś plany, skoro i tak wiem, że tych najważniejszych, najbardziej palących spraw nie opiszę, bo gdybym to zrobiła, to czułabym się zobligowana do zrobienia, a nie chcę tego?!! Może też dlatego przestałam pisać?
Moim zdaniem powinnaś dostać Laur Prokrastynantki Tygodnia za to że
- odkładałaś pisanie w wątku
- urosło to do mega problemu
- jak już się do tego zabierasz, to i tak myślisz że Ci nie wyjdzie
3 Kroki Prokrastynacji jak w mordę strzelił!
I mówimy o czymś tak banalnym jak PISANIE W WĄTKU Ktoś ostatnio opowiadał o odkładanym od miesięcy telefonie, ale Ty, droga Aper, chyba przebiłaś wszystkich. :P
Witaj z powrotem!

Isza, a Ty masz od dłuższego czasu mega flow ) Gratulejszyn i trzymaj tak dalej.

Ja mam czarną chmurę pod tytułem CAE nad soba, no ale staram się nie przejmować. Dzisiaj się dowiedziałam, że pracę zaliczającą studia podyplomowe mogę oddawać do 15 września!!! Juhuuu! Czyli jeszcze to nieszczęsne CAE i waaakaaaacje!!
fairytale jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-10, 20:52   #2003
isza89
tree hugger
 
Avatar isza89
 
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Cytat:
Napisane przez fairytale Pokaż wiadomość
Isza, a Ty masz od dłuższego czasu mega flow ) Gratulejszyn i trzymaj tak dalej.
Dziękuję. Nie wiem, czy taki mega, ale pewien wzrost aktywności odnotowuję. I serdecznie uprasza się pana flow (to na bank jest facet, wredota jedna ) o pozostanie ze mną jeszcze przez 3 tygodnie. Później mogę oddać w dobre ręce. Powodzenia na CAE.
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu.

Edytowane przez isza89
Czas edycji: 2011-06-10 o 20:59
isza89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-10, 21:58   #2004
Addicted to love
Rozeznanie
 
Avatar Addicted to love
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

to do :
2 tematy 1 done
godzina gramatyki
rozchodzic buty
15 min cwiczen 5 min skakanki a ja umieram
45 min ksiazki
czytac 1 temat
10 idiomow stwierdzilam ze narazie sobie daruje. przynajmniej do konca egzaminow
Addicted to love jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-10, 23:24   #2005
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Nebula, tylko nie dukanuj za długo, bo to podobno szkodzi na nerki (nigdy się nie odchudzałam, więc osobiście się nie znam, ale moje koleżanki takie straszne historie mi opowiadały). Pij hektolitry wody

A w ogóle, to czy ja mogę dziś pojęczeć? Mam doła - dziś z rana odwołali mi 2 lekcje (ponad stówa w plecy) i to nie jest pierwszy taki przypadek w tym tygodniu. No jak ja mam się zorganizować życiowo jak na godzinę przed wyjściem dostaję info, że jednak mam spadać - no niby zyskałam czas do jakiejś 12, ale co ja mam z nim sensownego zrobić tak bez planu? No i jak tu zaplanować cokolwiek finansowo? Teraz to jeszcze pół biedy, bo do końca czerwca mam jakieś stałe kursy, ale w wakacje to nie wiem co zrobię. Wcześniej miałam taką beznadziejną pracę w banku, nienawidziłam jej, potem uczyłam w szkole, co też było koszmarem i dopiero od pół roku zajmuję się tylko tym, co naprawdę lubię i umiem, czyli uczeniem dorosłych, ewentualnie małych grup dzieci, ale niestety nie ma aż tyle pracy, żeby takie zarobki traktować poważnie. A kiedy szukam po portalach innej pracy z hiszpańskim, to są albo tylko te durne prace bankowe (czytaj: wysłuchiwanie przez telefon wrzasków, że komuś zginęły pieniądze) albo bycie asystentką od parzenia kawy i rezerwacji hoteli - no wspaniała alternatywa po prostu.
A poza tym przeraża mnie, że gdybym nawet wzięła taką pracę asystentki czy czegoś, to musiałabym dzwonić w milion miejsc, zrywać sto umów z różnymi firmami... a gdybym jednak jako ta asystentka nie wyrobiła, to co, znów wracać do tych firm z tłumaczeniem się, że jednak chcę dla nich pracować? A może przepracować te wakacje jako kelnerka czy coś i liczyć , że od września będzie więcej kursów? A jak nie będzie? Kurde, dlaczego ja nie poszłam na inne studia i nie nauczyłam się robić czegoś pożytecznego
Powiem Ci, że ja już dawno temu straciłam wiarę w mój kierunek...bo jak tu mieć wiarę, jak po tym pracy nie ma nic a nic? I co...umęczę się a będę pracować nie w zawodzie To w takim razie mogłam iść na coś prostszego Beznadzieja...ale taka prawda, że wszędzie lepiej jak nas tam nie ma, tak jak Aranel napisała. Tak naprawdę niektórzy ludzie bez żadnego wykształcenia świetnie sobie radzą, a znając jeden język ponad angielski w stopniu zaawansowanym naprawdę można szukać pracy w różnych miejscach i dziedzinach (może właśnie te tłumaczenia?)

Cytat:
Napisane przez isza89 Pokaż wiadomość
Dziękuję. Nie wiem, czy taki mega, ale pewien wzrost aktywności odnotowuję. I serdecznie uprasza się pana flow (to na bank jest facet, wredota jedna ) o pozostanie ze mną jeszcze przez 3 tygodnie. Później mogę oddać w dobre ręce. Powodzenia na CAE.
Isza...bo Ty to jesteś mega guru w sprawie list "to do" - co wchodzę na wątek, to tu już piękna lista na nowy dzień A ja co? Nie mogę się za żadną zebrać, bo tak...ostatnio tak odseparowałam się od komputera, że nawet nie chcę go włączać i tak potrafię dwa dni nie tykać się komputera ani trochę Sama jestem w szoku... sprawdzam nadal najważniejsze rzeczy w komórce...ale odpisanie za pomocą telefonu na wątku... Odpada. Więc i listy jakoś nieszczególnie regularnie by wychodziły

Będę pisać dla siebie co najwyżej...chociaż ostatnio moje sprawy do zrobienia są monotematyczne - wiem co muszę robić - uczyć się na egzamin Właściwie nic innego mi nie wolno nawet robić, bo nie ma czasu
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-11, 01:12   #2006
Hultaj
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2007-12
Wiadomości: 27 783
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Cytat:
Chciałabym wiedziec, czy ta kobieta-lekarz była pełna dobrej woli, ale małego wyczucia, czy po prostu urządziła sobie monolog, bo gardzi mną. Nie wiem, nie odzywałam się, jak wypisała kwity, uznałam, że mam już dość, wstałam, powiedziałam dziękuję i do widzenia. I tyle.
miałam wprawdzie chwilę jeszcze poczytać, ale się wypowiem. Jak dla mnie ta Twoja kobita wykazała się nieodpowiedzialnością i tyle. Czy raczej, myślała, że Tobą potrząśnie jakoś i zmobilizuje do działania (na dwoje babkk wróżyła, jeden się wkurzy i postanowi pokazać, że a figę wiesz, a drugi się posypie i zwieje pod kołdrę, to drugie to wg mnie wysoce prawdopodobne w przypadku poczucia bezsilności) albo chciała się (moim zdaniem) powymądrzać (dlatego napisałam o nieodpowiedzialności).

1. Pracujesz. Prowadzisz dom, udzielasz korepetycji, w przeszłości też czymś się na pewno, choćby drobnymi rzeczami, żeby dorobić, zajmowałaś. To nie jest kobieto ''siedzenie na'' bezrobociu, z naciskiem na: ''siedzenie''. Te badania to jak dla mnie prędzej moga dotyczyć osób, które siedzą dosłownie na pensjach rodziców, i nic nie robią poza graniem czy grzebaniem w sieci. Nie wiem, jak można zestawić zajmowanie się domem, posiadanie na głowie zajęć pożytecznych z punktu widzenia drugiego człowieka (bez względu na to, co by kto mądrego nie miał Ci do powiedzenia, masz małe dziecko, które samo się nie wychowuje tylko potrzebuje uwagi cały czas, w przedszkolu jest parę godzin i do wieczora niańki nie masz, prawda? Prowadzenie domu, opieka nad dzieckiem to nie są rzeczy darmowe, źle, że leży i kwiczy Twoja samoocena co ciągnie Cię w dół, bo Ty nie jesteś żadnym pasożytem tylko masz swój wkład w Waszą rodzinę, do tego finansowy; jeśli Twój facet ma problem z zauważeniem tego, to zacznij prowadzić ściśle kalendarz, co robisz w ciągu dnia, w jakich porach masz czas wolny tak naprawdę - bo wstawianie prania np. w piątek wieczorem to nie jest czas wolny , i ile miesięcznie dokładasz do budżetu) --- z wyuczoną bezradnością.

2. Kwestia determinacji i wyznaczenia sobie celów. Co mają powiedzieć te kobiety, których mężowie je biją, piją, dopiero są załamane. Ale znajdą się wśród nich i takie, którfe zdecydują się odejść i wyzwolić z cierpienia. A jeszcze są sytacje, kiedy tzw. głowa rodziny, jedyny żywiciel umiera lub choruje, albo odchodzi do kochanki. Jedne się załamią totalnie, drugie będą dążyły do poprawy warunków bytowania.

3. W tym kraju, z tego, co się orientuję, wiele kobiet jest na utrzymaniu mężów, Polska przoduje pod tym względem w Europie. Nie wiem, czy nie jest tak, że nie jest czynnych zawodowo 54 % pań. Nie chcę skłamać, ogólnie mówiąc, ale przeszukaj sobie google'a, sama tego teraz przynajmniej na pewno nie zrobię, bo już późna godzina.

4. W tym kraju chyba również największy na kontynencie odsetek pań prowadzi firmy. Również odsyłam do wyszukiwarki.

5. Ty akurat robiłaś studia dzienne, ale na litość, ludzie robią zaoczne studia w różnym wieku, bo na różnych życiowych etapach do różnych celów ich potrzebują. Żeby dostać awans, utrzymać stanowisko, Ty akurat, żeby wejść na rynek pracy.

6. Pomijam już taki szczegół, że są na świecie ludzie, którzy zmieniają w ogóle zawód, bo dochodzą pewnego dnia do wniosku, że są np. zawodowo wypaleni lub znudzeni. Albo zdobywają w przeciągu jakiegoś czasu drugi zawód i z czasem rezygnują z pierwszego na rzecz drugiego.

5. Pamiętaj, najbardziej (poza niesprawiedliwą ;-)) boli ta opinia, co do której podświadomie (lub świadomie) wiesz, że ktoś (jakąś i w Twoim mniemaniu) ma rację. Czyli w Twoim przypadku, że powinnaś mieć pracę, dyplom (czego życzę). No bo czy bolałoby Cię, gdyby ktoś Ci wmawiał, że masz niebieskie włosy i musisz je obciąć lub zrobić na blond by się nie wyróżniać? Miałabyś to gdzieś ;-) i traktowałabyś jako niedorzeczność. Staraj się przekonać samą siebie, że przede wszystkim żyjesz dla siebie ( i dla rodziny), a nie dla znajomej, ciotki, matki, sąsiada.

7. Krótko mówiąc, to co przede wszystkim musisz zrobić, to znieczulić się na gadanie innych, skoro Cię gadaniem bombardują i nie dają spokoju i tłuką Ci do łba, co powinnaś - i pozbierać psychicznie, żeby móc robić swoje. To jest Twój problem i wszystkich tych, co prokrastynują; za dużo myślenia o tym, czy to co się zrobi zasłuży na pochwałę, a za mało działania jako takiego na skutek świadomości, że nie ma takiej opcji (bo nie ma), żeby usiąść i zrobić coś od razu perfekcyjnie, a chciałoby się być super hiper, i błędne koło.
I nigdy więcej nie dawaj wmówić sobie swojemu facetowi, że jesteś cwaniarą, bo wysyłasz go z jego własną córką na spacer. To jest także jego dziecko, a Ty nie jesteś jakimś full serwisem, któremu się już nic nie należy.

Edytowane przez Hultaj
Czas edycji: 2011-06-11 o 01:29
Hultaj jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-11, 09:45   #2007
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Cytat:
Napisane przez Hultaj Pokaż wiadomość
miałam wprawdzie chwilę jeszcze poczytać, ale się wypowiem. Jak dla mnie ta Twoja kobita wykazała się nieodpowiedzialnością i tyle. Czy raczej, myślała, że Tobą potrząśnie jakoś i zmobilizuje do działania (na dwoje babkk wróżyła, jeden się wkurzy i postanowi pokazać, że a figę wiesz, a drugi się posypie i zwieje pod kołdrę, to drugie to wg mnie wysoce prawdopodobne w przypadku poczucia bezsilności) albo chciała się (moim zdaniem) powymądrzać (dlatego napisałam o nieodpowiedzialności).

1. Pracujesz. Prowadzisz dom, udzielasz korepetycji, w przeszłości też czymś się na pewno, choćby drobnymi rzeczami, żeby dorobić, zajmowałaś. To nie jest kobieto ''siedzenie na'' bezrobociu, z naciskiem na: ''siedzenie''. Te badania to jak dla mnie prędzej moga dotyczyć osób, które siedzą dosłownie na pensjach rodziców, i nic nie robią poza graniem czy grzebaniem w sieci. Nie wiem, jak można zestawić zajmowanie się domem, posiadanie na głowie zajęć pożytecznych z punktu widzenia drugiego człowieka (bez względu na to, co by kto mądrego nie miał Ci do powiedzenia, masz małe dziecko, które samo się nie wychowuje tylko potrzebuje uwagi cały czas, w przedszkolu jest parę godzin i do wieczora niańki nie masz, prawda? Prowadzenie domu, opieka nad dzieckiem to nie są rzeczy darmowe, źle, że leży i kwiczy Twoja samoocena co ciągnie Cię w dół, bo Ty nie jesteś żadnym pasożytem tylko masz swój wkład w Waszą rodzinę, do tego finansowy; jeśli Twój facet ma problem z zauważeniem tego, to zacznij prowadzić ściśle kalendarz, co robisz w ciągu dnia, w jakich porach masz czas wolny tak naprawdę - bo wstawianie prania np. w piątek wieczorem to nie jest czas wolny , i ile miesięcznie dokładasz do budżetu) --- z wyuczoną bezradnością.

2. Kwestia determinacji i wyznaczenia sobie celów. Co mają powiedzieć te kobiety, których mężowie je biją, piją, dopiero są załamane. Ale znajdą się wśród nich i takie, którfe zdecydują się odejść i wyzwolić z cierpienia. A jeszcze są sytacje, kiedy tzw. głowa rodziny, jedyny żywiciel umiera lub choruje, albo odchodzi do kochanki. Jedne się załamią totalnie, drugie będą dążyły do poprawy warunków bytowania.

3. W tym kraju, z tego, co się orientuję, wiele kobiet jest na utrzymaniu mężów, Polska przoduje pod tym względem w Europie. Nie wiem, czy nie jest tak, że nie jest czynnych zawodowo 54 % pań. Nie chcę skłamać, ogólnie mówiąc, ale przeszukaj sobie google'a, sama tego teraz przynajmniej na pewno nie zrobię, bo już późna godzina.

4. W tym kraju chyba również największy na kontynencie odsetek pań prowadzi firmy. Również odsyłam do wyszukiwarki.

5. Ty akurat robiłaś studia dzienne, ale na litość, ludzie robią zaoczne studia w różnym wieku, bo na różnych życiowych etapach do różnych celów ich potrzebują. Żeby dostać awans, utrzymać stanowisko, Ty akurat, żeby wejść na rynek pracy.

6. Pomijam już taki szczegół, że są na świecie ludzie, którzy zmieniają w ogóle zawód, bo dochodzą pewnego dnia do wniosku, że są np. zawodowo wypaleni lub znudzeni. Albo zdobywają w przeciągu jakiegoś czasu drugi zawód i z czasem rezygnują z pierwszego na rzecz drugiego.

5. Pamiętaj, najbardziej (poza niesprawiedliwą ;-)) boli ta opinia, co do której podświadomie (lub świadomie) wiesz, że ktoś (jakąś i w Twoim mniemaniu) ma rację. Czyli w Twoim przypadku, że powinnaś mieć pracę, dyplom (czego życzę). No bo czy bolałoby Cię, gdyby ktoś Ci wmawiał, że masz niebieskie włosy i musisz je obciąć lub zrobić na blond by się nie wyróżniać? Miałabyś to gdzieś ;-) i traktowałabyś jako niedorzeczność. Staraj się przekonać samą siebie, że przede wszystkim żyjesz dla siebie ( i dla rodziny), a nie dla znajomej, ciotki, matki, sąsiada.

7. Krótko mówiąc, to co przede wszystkim musisz zrobić, to znieczulić się na gadanie innych, skoro Cię gadaniem bombardują i nie dają spokoju i tłuką Ci do łba, co powinnaś - i pozbierać psychicznie, żeby móc robić swoje. To jest Twój problem i wszystkich tych, co prokrastynują; za dużo myślenia o tym, czy to co się zrobi zasłuży na pochwałę, a za mało działania jako takiego na skutek świadomości, że nie ma takiej opcji (bo nie ma), żeby usiąść i zrobić coś od razu perfekcyjnie, a chciałoby się być super hiper, i błędne koło.
I nigdy więcej nie dawaj wmówić sobie swojemu facetowi, że jesteś cwaniarą, bo wysyłasz go z jego własną córką na spacer. To jest także jego dziecko, a Ty nie jesteś jakimś full serwisem, któremu się już nic nie należy.

dzięki

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2011-06-11 o 09:47
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-11, 09:56   #2008
Addicted to love
Rozeznanie
 
Avatar Addicted to love
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Na dzis :
depilacja
sprzatnac w pokoju
spakowac sie
zjesc obiad !!!
gramatyka
2 tematy poczytac
1 zrobic
spotkac sie z Tż

Edytowane przez Addicted to love
Czas edycji: 2011-06-11 o 12:34
Addicted to love jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-11, 10:07   #2009
Hultaj
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2007-12
Wiadomości: 27 783
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Mam wrażenie, że po prostu trafiłaś na osobę z gatunku tych co to znakomicie wiedzą, co jest dla drugich ''najlepsze''. Moją koleżankę gdy poszła do porodu potrafił ponoć opieprzyć nieźle o grubą sylwetkę lekarz, który sam do najszczuplejszych nie należał -- po prostu jak wszędzie może znaleźć się ktoś, kto będzie uważał, że wolno mu Cię zbutać, bo tak mu się podoba. ;-) A może pani jest zwolenniczką terapii prowokatywnej?

Edytowane przez Hultaj
Czas edycji: 2011-06-11 o 10:09
Hultaj jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-06-11, 11:23   #2010
soooo
Raczkowanie
 
Avatar soooo
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 193
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...

Cytat:
Napisane przez isza89 Pokaż wiadomość
Soooo, a może być bat zamiast kopniaka?

Jeśli mogę Ci coś doradzić, to może warto by było doprecyzować cele? Na przykład nauka matematyki to bardzo ogólne i pojemne stwierdzenie, za które nie wiadomo jak się zabrać i od której strony to ugryźć. Nie wiem jak to jest u Ciebie, ale mnie takie niedookreślone cele przerażają i odrzucają, bo po pierwsze nie wiem, kiedy mogę już uznać daną rzecz za zrealizowaną, a po drugie mam skłonność do przesady i wyobrażania sobie, że to taaakie ogromne i wymagające tyyyle czasu zadanie, że na pewno nie dam mu rady, więc nawet nie próbuję i od razu się poddaję. Nauka tylu a tylu rozdziałów, zrobienie iluś tam zadań albo nauka przez na przykład godzinę brzmi już konkretnie i wiadomo, co jest do zrobienia i ile mniej więcej czasu to zajmie. Przepraszam, że tak nieproszona się wtrącam. I tak w ogóle to witaj w wątku.
Bacik też wchodzi w grę co do Twojej rady to zdecydowanie masz rację, faktycznie matematyka brzmi zbyt ogólnikowo, ale kiedy uzmysłowię sobie, że do nauczenia się mam jedynie jakieś 2-3 rozdziały to od razu patrzę na to bardziej na zasadzie 'da się zrobić' zapiszę sobie tę Twoją cenną radę i jeśli masz się w taki sposób 'nieproszona wtrącać' to ja poproszę
soooo jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 14:06.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.