|
|
#2161 |
|
tree hugger
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Co tu tak cicho?
![]() Raport: + wykąpać się + pozmywać naczynia + zapytać bardziej zorientowane osoby o wybór promotora + pożyczyć koleżance foliopisy + wziąć udział w przedsięwzięciu o uroczej nazwie Zbiorowe Nakur***nie Projektów plus nieplanowane: + zadbać o paznokcie + zadbać o stopy + wybrać promotora, napisać do niego i uzyskać potwierdzenie, że mogę u niego przygotowywać pracę dyplomową ![]() Plan na jutro: dokończyć projekt z ruralistyki! Dobranoc!
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu. |
|
|
|
#2162 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Plany na dzisiaj:
1. kosmetyka ciała włosy-szampon,maska twarz-peeling,tonik,maseczka depilacja stopy-peeling,sól morska i kremik 2. obranie 10 kg truskawek z szypułek, włożenie do woreczków i zamrożenie 3. wyrzucenie śmieci 4. odkurzenie pokoju 5. starcie kurzu 6. zakupy w Rossmannie 7. obiad z Tż 8.phrasal verbs (roz.33,34,35,36,37) 9. collocations (roz.19,20,25,26) 10. zakupy w aptece Dzisiaj mój wielki dzień... Po wielu ''wewnętrznych'' dyskusjach z samą siebie doszłam do wniosku,że obecna waga i wiążące się z nią trudności nie pomaga mi w życiu. Znalazłam ostatnio na pewnym forum informację o suplemencie diety z fasoliną i chromem i chcę dzisiaj go zakupić. Wczoraj ustaliła sobie godziny posiłków.Koniec z podjadaniem. Totalnie rozregulowałam sobie godziny posiłków, co skończyło się poważnymi dolegliwościami(zaparcia, biegunki itp). Miłej niedzieli! |
|
|
|
#2163 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
czesz dziewczyny!
jak sobie radzicie? Ja wczoraj spedzilam bardzo mily dzien, jak tylko wrocilam wstawilam pranie i poszlam : ) Spotkalam sie z przyjaciolka, poszlysmy na polazenie po sklepach. Mialysmy isc do sauny, ale nie bylo jakos nam po drodze Ale za to po drodze nam bylo by kupic sliczne sandalki! Jestel bardzo z nich zadowolona poze dam zdjecie w pn. Bo dostalymsy 50% rabatu, jezeli odbierzemy butki w pn Wiec super, bo na dzis ich i tak nie porzebujemy. Poza konczeniem raportu i prezentacji na dzis mam jeszcze *manicure *pedicure + kapiel z lawendy + peeling *peeling na buzke *odkurzyc *zlew, kibel, wanna (czego tu oczekiwac od chlopaka w domu nic nie ruszone, a nawet mam wrazenie, ze uzywal caly czas jednego kubka by tylko nie zmywac za wiele - brat ) *weszlam na wage i powiem wam, ze nie jest super...tzn zobacze za tydzien. Bo poki co jest granica wagi, ponizej ktorej nie zeszlam od czasu przytycia - tzn 54,5... *upiec biszkoptowe ciasto ![]() *zaplanowac jutro. bedzie dziko... *znalezc czek od gazu i go zrealizowac jutro. to chyba tyle. I czuje sie tutaj jak w domu. jestem bardzo szczesliwa, ze wrocilam do St Etienne ![]() ---------- Dopisano o 11:25 ---------- Poprzedni post napisano o 11:18 ---------- Cytat:
z tym chromem to uwazaj lepiej... ogolnie nasz organizm nie potrzebuje go za duzo i jezeli jest nadmiar to jest naprawde nieciekawie. Jezeli chodzi o nie podjadanie, to super pomysl. Ale te suplementy wszystkie to o kant d potluc. lepiej wychodz na 30 minut na spacerki, zdziala to wiecej niz te suplementy. Mmowie Ci to z dobrego serca, bo ja testowalam chyba ze 20 roznych suplementow. I nic. tzn byl jeden, ktory mi pomagal, ale czulam sie po nim jak ...bleee.... nie umiem opisac uczucia. Ale bylo kiepskie. Nazywal sie Bioslim (ale nie widze go w sieci, wiec nei wiem czy nadal go sprzedaja). Polegalo to na wzieciu dwoch tabletek na mniej wiecej 30 minut przed posilkiem, popiciu dwoma szklankami wody i to sie zamienialo w zel w zoladku, ktory powodowal uczucie sytosci, poprawial teoretycznie perystaltyke jelit i ograniczal wchalanie. Stosowalam chyba przez 3 miesiace, faktycznie schudlam. Ale czulam sie okropnie po nim. Inne nie dzialaly. W sumie z wlasnego doswiadczenia ostatnich miesiecy polecam odnalezc jakas diete, ktora bedzie Ci odpowiadac i pomalu sobie gubic wage. chyba zmadrzalam na starosc, bo do tej pory zazwyczaj sie glodzilam by schudnac (o ile mozna tak to nazwac, ale powiedzmy ograniczalam jedzenie) i zaowocowalo to gownianym metabolizmem. |
|
|
|
|
#2164 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-09
Wiadomości: 301
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Hej, rzadko się odzywam, bo wciąż sesja.
Na dziś: - prezentacja (3 mce po terminie); - plan lekcji (1 mc po terminie); - koło z jzzn (1 mc po terminie); Na jutro: - koło z met (1 mc po terminie); - egz z nauczania dzieci (przynajmniej to na bieżąco! ).Życzę sobie i Wam powodzenia! I moje ulubione hasło motywacyjne: Nie narzekaj, że masz pod górę, skoro wspinasz się na szczyt! |
|
|
|
#2165 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Cytat:
Apropos wysokiego wchodzenia. Stalo sie cos absolutnie cudownego. Z dr z ktorym pracowalam, mielismy jeden bardzo wazny wniosek. On powiedzial, ze opowie mojej szefowej jak to tam pracowalam i jakie mamy wnioski. Dzis dostalam maila z informacja, ze jej o tym najwazniejszym nie powiedzil. wiecie co to oznacza? Ze ODDAL MI GO. ze ja jej powiem, jako moja idee na dalszy doktorat. On tak naprawde dal mi cos bardzo bardzo cennego. Poplakalam sie ze szczescia. Ale to chyba nie szczescie, tylko jakis wielki stres z ostatnich tygodni, ktory nagle uszedl, bo ktos zrobil dla mnie cos dobrego. I zrobilam dzis rolade biszkoptowa (waniliowo-cynamonowe ciasto) z nadzieniem kakaowo serowym. Jest pyszna, wlasnie studzi sie w lodowce i 100% Dukan moge zjesc cala i nadal byc szczupla :d
|
|
|
|
|
#2166 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Cytat:
Plan na weekend oraz pierwszy podpunkt mojej magicznej 7 spełniony, tzn: 1. zakończyłam studia w terminie (czyli dziś) 2. wynik mam nie najgorszy tzn. wg wszelkich praw matematycznych zaokrąglony bardzo delikatnie w górę daje "4" 3. wprowadziłam, zgodnie z zapowiedzią, pierwiastek baśniowości wieczorem wczoraj 4.(bonus) i dziś tak jakby niechcący też. Padam. Fairytale, i jak Ci się podobają konwersacje z hrabiną ?
__________________
Mój blog o analizie kolorystycznej - nowy wpis .
|
|
|
|
|
#2167 | |||
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2005-09
Lokalizacja: .....
Wiadomości: 335
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Cytat:
(to oczywiście było z całą sympatią i podziwem, zero złośliwosci ![]() Cytat:
nie ma to jak bezinteresowna dobroć drugiej osoby...p.s. czy moglabys podać linka albo jakoś na privie przepis na to apetycznie brzmiące ciasto??? Cytat:
starsznie się ciesze czyli pierwiastek baśniowości należał Ci się jak chłopu ziemia super ![]() A ja mam dzisiaj jakies smuty w nosie.... (plus okres).... czuje się nieprzecietnie i okrutnie samotna...... . |
|||
|
|
|
#2168 | ||
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-12
Lokalizacja: moja głowa
Wiadomości: 41
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Cytat:
Cytat:
- odwiedzić urząd skarbowy..ehhh - wydrukować i oprawić pracę - wypalić pracę na płytę - zrobić zdjęcia do dyplomu - odebrać prezent dla TŻ-ta ze sklepu - iść na uczelnie i poruszyć niebo, ziemię, instytut i dziekanat, paśćna kolana i błagać by pozwolili mi bronić się w lipcu (wszytko robię po terminie - poruszyć niebo i ziemię aby zdobyć wpis (tylko rok spóźnienia) - oddać książki do biblioteki, które zalegają hoho (kara będzie jak nic) - podpisać obiegówkę w Domu Studenta i Instytucie - depilacja - zadbać o paznokcie - odkurzyć Dużo tego ![]() -
__________________
Zacznij wreszcie ŻYĆ ! |
||
|
|
|
#2169 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Cytat:
![]() A ja...ja dziś chciałam się pożalić i ogólnie napisać tutaj swoje wywody na pewien temat, ale stwierdziłam, że muszę się uczyć na egzamin, więc się powstrzymałam. A teraz już późnawo, więc wywodami zajmę się może jutro Ale mój dzień jest dzisiaj też kiepskawy, bo dennie się czuję...chyba mam coś na kształt ataków lęku. Kołacze mi serce, mdli mnie i mam dziwne myśli. Oczywiście nie przez cały czas...ale za to psuje mi to samopoczucie zdrowotne na cały dzień...i nie wiem jak mam wyluzować ![]() Dobra, idę spać. Trzymajta jutro za mnie kciukasy, żeby już ten egzamin był ostatnim w sesji...później pójdę pić (znaczy "wprowadzać pierwiastek baśniowości" )
__________________
Edytowane przez bura kocurka Czas edycji: 2011-06-19 o 23:40 |
|
|
|
|
#2170 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
tigrinha GRATULACJE
nebula-ten suplemenent diety nazywa się ''Asystor plus''. Jedyną rzeczą, którą chcę osiągnąć zażywając go jest ograniczenie apetytu na słodycze. Ustaliłam sobie plan 5 posiłków dziennie(7,11,14,17,19). Dzisiejszy i wczorajszy dzień zaczęłam od śniadania, co jest dużym sukcesem dla mnie. Wieczorem opychałam się niezdrowym jedzeniem, a rano nie byłam głodna i czułam się strasznie ociężała. Wczoraj przeczytałam najnowszy numer Wróżki i znalazłam ciekawy artykuł dotyczący cukru. Czy któraś z Was ma może doświadczenie ze stewią lub ksylitolem? Z artykułu wynikało, że są to dwa o wiele zdrowsze niż cukier substancje dające poczucie ''słodkości''. Aranel-nie kupuję kosmetyku dopóki nie skończy mi się poprzedni. Zdarzają się oczywiście kosmetyki, które mi nie odpowiadają i wtedy zazwyczaj podrzucam komuś. Nie kupuję raczej kosmetyków ''w promocji'' (typu 2 za 1) bo lubię urozmaicenie i od kilku miesięcy nie zdarzyło mi się na przykład używać non stop tego samego żelu pod prysznic. Wczoraj byłam na zakupie w Rossmannie i miałam ''fazę'' na kupowanie maseczek. Już wpakowałam do koszyka, ale przypomniałam sobie,że w domu mam całe pudełko maseczek... Plany na dzisiaj: 1. kosmetyka ciała włosy-szampon,maska twarz-peeling,tonik,maseczka depilacja stopy-peeling,sól morska i kremik 2. obranie 10 kg truskawek z szypułek, włożenie do woreczków i zamrożenie 3. wyrzucenie śmieci 4. odkurzenie pokoju 5. starcie kurzu 6. zakupy w Rossmannie 7. obiad z Tż 8.phrasal verbs (roz.33,34,35,36,37) 9. collocations (roz.19,20,25,26) 10. zakupy w aptece lista na dziś(poniedziałek) 1. poczta(zapłacenie za książki) 2. korepetycje(ostatnie w tym roku szkolnym) 3. zadzwonić do szkoły językowej i zapytać, co z wakacyjnym kursem 4. phrasal verbs(roz.38,39) 5. collocations(roz.27,28) 6. poszukać w internetowych zasobach Buły książek z zakresu przekładu 7. francuski 8. biblioteka(oddać Cobena i wypożyczyć inne) 9. wyrzucić śmieci |
|
|
|
#2171 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Witam!
Miałam trochę ciężki tydzień, jest plusik i sukcesik - wyrobiłam się z wyznaczonym sprawozdaniem Na szybko plan na dziś: - pilnować się z wyznaczonymi zadaniami; - nie dramatyzować, gdy coś nie idzie po myśli ![]() miłego dnia wszystkim! |
|
|
|
#2172 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Cytat:
|
|
|
|
|
#2173 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Nebulko, strasznie się cieszę, że się ruszyło z doktoratem
![]() Kocurko, mnie czasem też dopadają takie stany lękowe, zwłaszcza rano. Wstaję i się boję, więc pytam się samej siebie czego właściwie i często jest tak, że przez cały dzień nie mam w planach nic, co by mnie choćby trochę stresowało. Dziwne Aranel, z tą samotnością to coś wisi w powietrzu, też ostatnio trochę się tak czuję. To chyba dlatego, że już od jakiegoś czasu nie mam ani jednej osoby z którą mogłabym być całkowicie szczera i zupełnie jej zaufać, podczas gdy dotąd byłam przyzwyczajona do tego, że takich osób było kilka. Szkoda że to się tak wszystko zmienia ![]() Patri, where are you?! Albo oślepłam albo od kilku dni Cię tu już nie widuję...
__________________
Mój blog o analizie kolorystycznej - nowy wpis .
|
|
|
|
#2174 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Moj plan na dzis:
Tygrysku
|
|
|
|
#2175 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Plan:
- konsultacje - ewaluacja-sprawdziany -uzupełnić protokoły - skończyć artykuł - znaleźć kurs angielskiego -zrobić pranie -przygotować półprodukty ułatwiające dietę |
|
|
|
#2176 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Cytat:
__________________
|
|
|
|
|
#2177 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-12
Lokalizacja: moja głowa
Wiadomości: 41
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
No dziewczyny
byle do przodu. Aż się człowiekowi chce cośrobić jak widzi ciągle posty, że tyle osób tyle spraw załatwili.Jestem z siebie dumna dzisiaj bo mogę kilka punktów odchaczyć z listy PLANY NA PONIEDZIAŁEK: wypalić pracę na płytę odebrać prezent dla TŻ-ta ze sklepu - byłam ale jeszcze nie dostarczono go do sklepu więc przeniesione na wtorek iść na uczelnie i poruszyć niebo, ziemię, instytut i dziekanat, paść na kolana i błagać by pozwolili mi bronić się w lipcu (wszytko robię po terminie ) - babki dzisiaj nie było więc mogła błagać najwyżej klamkę od gabinetu, przeniesione na wtorek oddać książki do biblioteki, które zalegają hoho (kara będzie jak nic) nie starczyło mi kasy na karę więc nie oddałam depilacja zadbać o paznokcie PLUS:
__________________
Zacznij wreszcie ŻYĆ ! Edytowane przez Chwilami Czas edycji: 2011-06-20 o 20:46 |
|
|
|
#2178 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Cześć.
Ze mną co... Promotor tydzień temu nie mial czasu, w tym tez nie ma. Ja. Wstaję rano, ubieram dziecko do przedszkola, wracam do łóżka, leżę, zwykle czytam. Jest 14. Wstałam, głodna. W lodówce pustki, w portfelu pustki, zrobiłam herbatę. Pomyślałam, że do Was napiszę. Czytam: Cytat:
Po anginie jakieś dwa tygodnie temu zwaliło mnie z nóg coś dziwnego, ból w klacie piersiowej, pikawa jakby oszalała, do tego temperatura 35 stopni i drętwienie ręki. Wystraszyłam się. Okazało się, że to nerwica. Takie popularne słowo, za którym nie do końca wiadomo co się kryje. Dostałam syropki i leki na wyciszenie. Zaczynam obserwować siebie i dochodzę do wniosku, że się boję. Wszystkiego. Przede wszystkim przyszłości - wymyślonej, bo przecież nie czytam z fusów... Boję się w taki dziwny sposób, odczuwam niepokój, nie mogę się zająć niczym, bo nie koncentruję się. Mogę zająć się czymś co wymaga myślenia, ale nie na jakiś dużych obrotach, może być książka, odciąga moje myśli w treść, ale niepokój nadal odczuwam. Sprzątnęłam w pokoju, zmyłam naczynia, leżę jak zwłoki i patrzę na mijający czas. Boje się, że będą jakieś komplikacje z tą moją prcą magisterską, każą przy wznawianiu się robić jakieś różnice programowe... wszystko to wytwory mojej fantazji, przecież nie wiem jak będzie. Na razie nie słyszałam, żeby ktoś miał do zrobienia różnice programowe przy wznawianiu się obroną. A gdzie jeszcze do obrony, skoro badań jeszcze nie mam. Nie pracuję. Nie mam korepetycji - one mnie fajnie trzymały w pionie. Lubiłam te zajęcia. Zostałam bez nich. Jeszcze nie popadłam w depresję. Jestem bez leków antydepresyjnych. Do tej pory- wcześniej- przy takim natężeniu bodźców z zewnątrz = żadnych pędziłabym do psychiatry po leki, ze strachu, że strace wolę życia. Teraz jest jakoś inaczej. Odczuwam lęk, niepokój, ale jestem ich świadoma. Są nieznośne jak cholera. Jestem jak ślimak, żółw, z działaniem, myśleniem, odpowiadaniem na pytania. Gubię wątek w głowie. A przede wszystkim wśród wszystkich rzeczy, które chciałam umieć, żadna nie przynosi stanu zadowolenia. Zdecydowanie mam brak poczucia bezpieczeństwa finansowego i znów wielką ochotę pożegnąc mojego TŻ i iść w świat. Tylko pytanie dokąd... i co z dzieckiem... i co dalej ze mną? Czuję, że nie mam do kogo się odezwać, bo każdy zasypuje dobrymi radami, każdy wie lepiej co zrobić, zresztą sama czuję się jak wieczny maruder. Więc siedzę cicho. Nawet sama nie wiem jakiej reakcji chciałabym doświadczyć. Biorę się za szydełko i myślę, że to mi chleba nie przyniesie. We wszystkim czuje sie początkująca i gdy patrzę na tych zaawansowanych czuję się jakbym wyważała otwarte drzwi marnując na to gigadżule energii!! Chcę rozpisać algorytm simpleks dla diety, a myślałam już o tym 13 lat temu i nagle zdaję sobie sprawę, że to przecież tyle roboty i czasu w to wrzuconego bez minimum gwarancji, że przyniesie to jakąkolwiek korzyść, choćby zadowolenie, a ja tylko stracę czas. Więc rezygnuję po kolei ze wszystkiego i patrzę na zegarek jak czas mija, aż wreszcie będę mogła iść po dziecko, żeby wypełniło mi popołudnie wrzaskami, tupaniem, irytowaniem mnie. A wieczór to już znana, lubiana rutyna, tak samo zresztą jak poranek. Nie mam czym wypełnić czasu. Mimo tylu rzeczy, które chcę/muszę/powinnam zrobić. Wiem, wypruję aplikację z bluzki, to powinno zabić jakąś godzinę mojego życia... A potem po małą. Może razem coś porobimy. A propos samotności: miałam kiesyś psiapsiółę od serca, przez wiele lat i dzieliłam z nią każdy centymetr mojego życia, emocje, wszystkie zdarzenia. Skończyło się, a na studiach też poznałam jakąś dziewczynę z pokrewną duszą, trwało kilka lat i też ostyłam, bo tak jak poprzednio człowiek to tylko człowiek. Jakoś się tak stało, ze nikogo więcej w moje życie aż tak nie wpuściłam. Miałam wrażenie, że moja osoba jest po to, żeby ktoś drugi miał gdzie zadzwonić jak coś się spieprzy albo jak się coś uda, jakoś nie czułam nici porozumienia i swobody, żeby bez oceniania mnie położyć na rękach tej drugiej osoby i moje troski i radości. Czasem było też tak, że czułam się jak dostawca sensacji albo ktoś gorszy, kto ma problemy, z kim warto się porównać dla podbudowania siebie, że nie jest tak źle. Coś się ze mną porobiło, nie umiem rozmawiać z ludźmi o sobie. Nie tęsknię za nikim realnym. Czuję się wolna gdy nie wiszą na mnie ludzie. Odcinam osoby, które były kiedyś ze mną bardzo blisko. Kiedyś tak bardzo brakowało mi ludzi, że zaczepiałam ich na gg. Ale zdałam sobie sprawę, że jeśli ja nie napiszę, to oni też nie, więc przestałam pisać. I ostygłam w tym czekaniu az ktoś się odezwie. Mój telefon milczy, prawie nie jest mi potrzebny Gadanie o niczym mnie irytuje, wolę już siedziec sama. Co zabawne, a może i nie, narzekanie też mnie irytuje, klepię takie osoby po plecach, ale da się wyczuć czy to chwilowy kryzys czy stan permanentny. Jeśli permanentny - to klepanie po plecach nie przynosi skutku i staje się sztuczne i grzecznościowe, irytujące do granic mozliwości. Nie wiem czego chcę. Próbuję nakreślić jakiś plan na życie - ale widzę pustkę. Nic mnie nie fascynuje. Nie wiem co zrobić, żeby zarobić i nie musieć świecić uśmiechem, na który nie mam ochoty. Muszę być w czymś dobra, a nie jestem, ginę poniżej średniej w którąkolwiek stronę się zwrócę. Ostatnia moja nadzieja to nauczanie. Mam obawy, ale nie jest mi to obce. Nie odczuwam paniki na myśl o tym, choć moze tylko z tego powodu, że mi to na razie nie grozi, bo nie mam uprawnień. Do zrobienia uprawnień potrzebne są pieniadze. Tak... Zastanawiałyście się czasem co byście robiły gdybyście NIC nie musiały robić?? Zastanawiałam się nad tym kiedyś, och, cóż ja bym nie robiła!!! Nagle jestem w takiej sytuacji i jestem daleka od cieszenia się nią... Nie dogodzisz...
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) Edytowane przez Patri Czas edycji: 2011-06-20 o 15:25 |
|
|
|
|
#2179 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Cytat:
Smutno mi jakoś po tym Twoim poście, bo tak brzmi jakbyś się co najmniej poddała...ale może to tylko tak mi się wydaje? To pewnie przez to, że teraz właśnie utknęłaś w tym punkcie, w którym nie wiesz co robić...a nie jest łatwo nic wymyślić. Nie wiem co Ci napisać. A, wyraźnie brak Ci przyjaciółki. Jakoś łatwiej nam zawierać przyjaźnie "od serca" gdy jesteśmy dziećmi, nie uważacie? Ja miałam wtedy przyjaciółki...wszystko było proste (nawet jeśli się kłóciłyśmy). Teraz tak naprawdę nie mam przyjaciółki...gdy mam problem, jedyną osobą której się zwierzam jest mój TŻ ![]() Co do tej nerwicy, to ja tak...ok. 2 lat temu miałam kilka takich dosłownie "napadów". Leżałam sobie, nic się nie działo stresującego wokół mnie i nawet nie myślałam o niczym stresującym, a mnie...nagle zaczynało walić serce tak, że aż bolało, zlewałam się zimnym potem, było mi gorąco i zaczynałam bardzo szybko oddychać. Miałam tak 3 razy...ale wedle wszelkich objawów, to był ewidentny atak paniki Wtedy przeszło, ale zauważyłam, że denerwuję się nadal i nagle potrafię mieć czarne myśli: że coś się stanie, że nagle umrę, że ktoś umrze, że...milion innych dziwnych myśli Wczoraj zamierzałam napisać pewne swoje przemyślenia i napiszę je teraz: Czy macie może tak, że myślicie że dla was jest za późno? Bo ja tak myślę...złapałam się na tym ostatnio (chociaż dzieje się tak od dawna). Ja po prostu myślę, że na wszystko już jest za późno! Jakby w wieku 23 lat co najmniej zaczynała się starość (a przecież nawet wtedy nie jest jeszcze za późno na wiele rzeczy...ale to jest tak: chciałabym się nauczyć języka, bardzo bym z siebie była dumna gdybym potrafiła władać trzema językami. Tak naprawdę zdaję sobie sprawę, że jest to głównie kwestia wytrwałości i systematyczności, niczego innego. Ale ja mam wtedy w głowie: co z tego, że nauczę się tych języków? Skoro wiem, że są osoby, które w wieku 20 lat znają 3 języki i mają na to certyfikaty...to co ja tam w wieku 23 lat...pff... Nie pojechałam na wymianę zagraniczną jak miałam okazję...już za późno. Nie pojechałam do pracy do USA tak jak namawiał mnie brat....za późno na to. Ładnie malowałam kiedyś, ale zaniedbałam umiejętności...teraz już za późno. W zasadzie nie widzę wokół siebie nigdy niczego na co byłby świetny czas właśnie TERAZ. I nie jestem szczęśliwa w takiej postaci...z takim charakterem, takim podejściem, ze wszystkim. Nie podoba mi się to...i nie do końca wiem jak się odmienić. Bo ja naprawdę niczym się nie cieszę - nie potrafię. Mój TŻ mówi mi, że jestem bardzo nerwowa...wyglądam jakbym ciągle się stresowała i nie umiem wyluzować...to się na wszystkim odbija. No to tyle moich smutów. Patri, trzymaj się Myślę, że jesteś i tak silna babka, bo nie każdy by dał radę kończyć studia mając małe dziecko na głowie, które wymaga sporo uwagi. A Ty jednak piszesz tą magisterkę i nie szkodzi, że się trochę odwlekła
__________________
|
|
|
|
|
#2180 | |||||
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2005-09
Lokalizacja: .....
Wiadomości: 335
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Cytat:
Co to są zasoby Buły?? Cytat:
Cytat:
az mnie zapytali -to do licha, w której pani cche wystepowac????Cytat:
![]() Cytat:
A jesli chodzi o poruszony przez Ciebie temat, doslownie wyjmujesz slowa z mojej glowy ale to juz chyba wczesniej tez sie zdarzylo, w jakims innym temacie, tylko wtedy chyba ja mowilam za Ciebie ![]() Tak, tak, tak mam wrazenie ze jest dla mnie za pozno, tyle ze ja mam 29 lat.....wokol wszyscy męzów, zony, dzieci, mieszkania, kredyty, stala praca...a ja...nic,żadnego punktu oparcia, nic....nic stalego, na wszytsko juz jest za pozno, nikt sie ze mna nie ozeni dzieci miec nie bede, mieszkania sama sie nie dorobie..... Co prawda w innej tematyce ale mam tak samo.... sposobow na wyleczenie nie znam.... i nic mnie tak nei denerwuje jak frazesy pt. "Nigdy nei jest za pozno".... To ogólnie stwierdzam, że jakis czarny okres u nas nastał, bo kazda jakiegos doła lapie... ogólne przemyslenia a- wszystkie dążymy do perfekcji b- nieustanie porównujemy sie do innych c- ciagle podnosimy sobie poprzeczke d-nie widzimy dotychczasowych dokonan e- umniejszamy wartosc dotychczasowych zadań f-wydluzamy w neiskonczonnosc liste zadan do zrobienia g- wierzymy, że gdzies kiedys bedzie istniałą lepsza wersja Nas-zadbana, mądra, zaradna (dopisac wlasciwy przymiotnik), jak tylko wykonamy niekonczaca sie liste zadan h-nie cieszymy sie z tego co mamy I co wy na to????
|
|||||
|
|
|
#2181 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Cytat:
Idę to zapić...a później (tzn. jutro jak dotrę do domu) usiądę i wymyślę coś co sprawi, że zacznę być zadowolona ze swojego życia i z siebie ![]() Do tego wszystkiego mam czarne myśli, że powinnam zerwać ze swoim TŻtem, bo chociaż to cudowny człowiek, to ostatnio jakoś...brakuje we mnie namiętności. Myślałam, że to stres...może i tak. Może to tabletki anty....ale wcześniej było ok... A może jednak to nie ten TŻ? Wszystko przez to, że jakaś dziewczyna miała taki problem i napisała na wizażu - ktoś jej doradził zmianę partnera A, egzamin zdany - także sesja pokonana
__________________
Edytowane przez bura kocurka Czas edycji: 2011-06-20 o 18:50 |
|
|
|
|
#2182 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Cytat:
Zaczynałam studia mając 26 lat!! Pierwszą najprawdziwszą miłość też przeżyłam w wieku 26, na tych właśnie studiach, kiedy myślałam, że niczym mnie już życie nie zaskoczy, wszystko już przeżyłam... Teraz mam 34 i myślę, że za późno jest na cokolwiek, do trumny raptę parę lat... a w niczym nie będę najlepsza, bo każda nisza jest juz zajęta. Muszę się pogodzić z byciem przeciętniakiem i zacząć przeciętnie żyć, iść do przeciętnej pracy i przeciętnie się starać za przeciętne wynagrodzenie. Czas chyba pogrzebać ideały w stylu : każdy ma swoje miejsce w tym świecie i ma swoja tylko jego wspaniałą drogę i jest stworzony do wielkich rzeczy... Czas wyprawić takiemu myśleniu pogrzeb.
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) Edytowane przez Patri Czas edycji: 2011-06-20 o 19:08 |
|
|
|
|
#2183 | |
|
tree hugger
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Cytat:
Aczkolwiek. Plusy tej sytuacji są dwa. Pierwszy jest taki, że koleżanka z grupy załatwiła mi dodatkowy termin w przyszłym tygodniu. Więc chociaż jeden stres mniej. A drugi... Hmmm... Dziwnie mi się o tym myśli, a tym bardziej pisze, ale gdyby udało mi się skończyć wszystko o czasie, to na 99% jechałabym na zajęcia jednym z tych tramwajów, który miał dziś wypadek. Także może ten komputer jednak nie jest aż taki zły. Plan na dziś:
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu. |
|
|
|
|
#2184 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Cytat:
ponadto...tak. zgadzam sie, ze jest czarny okres i to wszystko jest jakies...nijakie. niby grupa wsparcia, ale rozlazimy sie jak...ogolnie, sadze, ze kazda z nas na swoj sposob przezywa rozterki, a prokrastynacja na dodatek sprawia, ze jestesmy do tylu z docenianiem siebie. pedzimy w tym by cokolwiek zrobic, bo przeciez juz pozno, juz prawie za pozno...a nie widzimy ILE dokonalysmy w tym czasie. Ale problem jest tez w tym, ze czasem jestesmy tak bardzo zalezne od swiata zewnetrznego... tak cholernie :/ i rozpoczelyscie watek, ktory mnie totalnie paralizuje. -chcialam spiewac, byc tancerka, uprawiac narciarstwo, nauczyc sie jezdzic na lyzwach, studiowac architekture, malowac, pisac wiersze, lepic z gliny, robic kolczyki i wisiorki z koralikow, trenowac lucznictwo, umiec fotografowac, umic programowac w kilku jezykach, mowic w kilku jezykach, miec certyfikaty, pracowac jako fotomodelka, pojsc na kurs wizazu, robic sobie sztuczne paznokcie, grac na perkusji, pisac muzyke elektroniczna, byc obeznana w klasycznym kinie dramatycznym, albo w klasycznej literaturze, w ogole miec taka omnibusowa wiedze o kulturze... za pozno, nie? nadrabiam pomalu...w rozny sposob znalazlam faceta co maluje, spiewa, gra, tworzy i jest architektem za mnie, na taniec sie zapisalam, ale nie powiem zebym prezentowala profesjonalny poziom, ale tak naprawde...czas minal na wiele.Jaki z tego wniosek? kazdy mysli tak samo, czyli chyba nie jest tak zle, co? Patri...z Twojego postu wylewa sie nicosc. to bardzo niedobrze. Ale jak chcesz, nie bede klepac po plecach. Chociaz i tak jestem zdania, ze zawsze da sie cos zrobic. ale nie bede wytaczac swoich racji tutaj, bo nie jestem bogiem. nie myslalas czy Twoj nastroj wynika z tego ze za duzo czasu spedzasz w domu? jakbys znalazla prace, ktora wynioslaby Cie z domu, albo jakis kurs (moze wez dofinansowanie z funduszu unijnego na dobranzowanie?) to uwazam, ze poczulabys sie lepiej. apropos mnie - dzis taka ciekawostka. szefowa na moje dzien dobry gdy weszla do sali odpowiedziala tylko 'o, nikogo wiecej nie ma?' szkoda, ze dodala slowo 'wiecej' bo prawie poczulam sie jak powietrze
Edytowane przez Nebula Czas edycji: 2011-06-20 o 19:12 |
|
|
|
|
#2185 | |||
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2005-09
Lokalizacja: .....
Wiadomości: 335
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Cytat:
przepraszam ale szalenie mnie rozbawiła Twoja=Wasza odpowiedz Powiem Ci, że naprawde trzeba uważac co sugeruja tutaj ludzie na wizazu, bo generalnei wszystkie beda kazały ci rzucac, czekac na prawdziwa milosc, wieczne namietnosci a twojego TZ wyzwą od chamów, nierobow, sadystów etc... a niestety prawda jest taka, że nikt nie jest idealny to raz, a dwa- ze tylko Ty znasz naprawde swoja opowiesc, wszystkie jej deatle i niuanse... a trzy-życie to nie bajka. Ja niestety sama nie wiem w co wierzyc, wierzylam w milosc do grobowej deski i ...zostałam na lodzie, porzucona, wierzylam ze czasem spotyka się odbicie siebie samej w drugiej osobie i co -dostalam odpowiedz-nie jestem gotowy na powazny zwiazek, slyszlam - jestes niesamowita, jedyna, ple, ple, ple, ple...a potem nic z tego nie wychodzilo...wiec wielkie namietnosci dały mi go...wno.... a teraz sa mniejsze namietnosci, wysoki milczek, kochajacy swego kota, mój niemowa... ale za to ta niemowa smaruje mi chorą głowe, myje wlosy gdy płacze nad ich utratą...pytanie co jest ważniejsze??? te piekne, ulotne chwile, z których jednak czasem nic nie wynika, czy dobroc, cierpliwosc...... Powinnam zmienic nick na - niezdecydowana lub znak zapytania lub wielokropek... ![]() ---------- Dopisano o 19:34 ---------- Poprzedni post napisano o 19:13 ---------- Cytat:
Cytat:
( to przytyk do szefowej nie do Ciebie ![]() Ach moje pomysły.....znać conajmniej 6 jezyków w prostych zwrotach, i komunikacji, a 3 jezyki biegle, byc swietnym snowboardzista, robic bizuterie, kartki okolicznosciowe, byc wizazysta conajmniej jak ewa gil, uprawiac bonsai, grac na harfie, hodować pszczoły (tak, tak), miec uprawnienia zawodowe conajmiej 10 zawodów..., byc sprawna w conajmiej 5 programach graficznych, byc fotografem na miare national geo.... świetnie plywac, nurkowac jak foka, jezdzic poslizgami samochodem, jezdzic na lyzwach, rolkach,łucznictwo i strzelectwo -takoż.... rozpoznawac kompozytorów muzyki klasycznej conajmniej po jednej nutce, malowac lepiej niz Monet....(do spiewu i aktorstwa na szczescie nigdy mnie nie ciagnelo, a choroba i tak przypieczetowala reszte)...zwiedzic conajmniej 99% swiata, plus dwa wszechswiaty....taaaaa... ..coś mi sie dzis buzia nie zamyka.....
|
|||
|
|
|
#2186 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
kurcze, jutro mam najwazniejszy egzamin. Bardzo sie stresuje, tak bardzo, ze jak tylko o tym pomysle to mam wielka kule w gradle. Modle sie zeby wylosowac jakis w miare normalny temat.
Juz nie moge sie doczekac jutra, kiedy w koncu spokojnie zasne i nie bede sie budzic z panicznym strachem. A najlepsze jest to, ze jestem prawie pewna ze zdam, tylko po prostu nie chce miec 3 |
|
|
|
#2187 | ||||||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Cytat:
I nie funkcjonowałabym bez ciągłego nakazu samej sobie: dasz radę, nie jest za późno, nie myśl, tylko pracuj, działaj. I przestaję myśleć, działam jak mogę, bo stan ciągłego zwątpienia nie służy niczemu. Lepiej więc się w niego nie zapadać. A to, że się go odczuwa - trudno. Staram się go przegadać albo zignorować. Cytat:
Twój TŻ jest wyjątkowy i to, co piszesz (o wyrażaniu uczuć) jest piękne, i smutne zarazem. Mój TŻ też nie motywuje mnie tak, jakbym to sobie najlepiej wymarzyła, i jak ja uważam, że by podziałało. Ale ważna dla mnie jest intencja, którą odczytuję w nim, czyli to, że naprawdę dobrze mi życzy i jest "po mojej stronie" - nawet jak zawalę terminy. Czemu piszesz, że nikt się z Tobą nie ożeni etc. ? Nie złapałam tonu, nie wiem, czy napisałaś to dosłownie, czy nie? Co do listy a- wszystkie dążymy do perfekcji jasne, a dlaczego nie? ja określam to u siebie - dążenie do rozwoju, do wykorzystania potencjału. Myślę, że to całkiem słuszne założenie, pytanie tylko co, jeśli cel się oddala, albo w ogóle jest nieuchwytny?b- nieustanie porównujemy sie do innych z tym się nie do końca zgadzam, tzn. jeśli chodzi o moje doświadczenia. Tylko w niektórych kwestiach się porównuję i nie zawsze. Ale fakt - te porównania zazwyczaj są bolesne, mimo, że wiem, że moja sytuacja jest inna, inne czynniki mają wpływ na to, że jestem w danym miejscu. c- ciagle podnosimy sobie poprzeczke znowu - a dlaczego nie? W moim przekonaniu tak trzeba... - chodzi raczej o wykształcenie pewnych mechanizmów regulujących emocje związane z procesem osiągania tego optimum/maximum. d-nie widzimy dotychczasowych dokonan e- umniejszamy wartosc dotychczasowych zadań Myślę, że ludzi można podzielić na takich, którzy żyją swoimi uprzednimi dokonaniami i takich, którzy zawsze patrzą przed siebie, a nie za siebie i nie karmią się tym sukcesem, który udało się osiągnąć... Potrzeba w tym względzie balansu... f-wydluzamy w neiskonczonnosc liste zadan do zrobienia ale to wszystko jest do zrobienia Tylko trzeba dobrze się zorganizować![]() g- wierzymy, że gdzies kiedys bedzie istniałą lepsza wersja Nas-zadbana, mądra, zaradna (dopisac wlasciwy przymiotnik), jak tylko wykonamy niekonczaca sie liste zadan Ja wierzę, że to się da osiągnąć h-nie cieszymy sie z tego co mamy no tak, to wspinanie się wyżej i wyżej sprawia, że nie ma "tu i teraz" radości i smaku życia...znów - potrzebny balans. Cytat:
Oczywiście zmieszczenie się w społeczno-ekonomicznych ramach jest potrzebne, bo trzeba mieć pieniądze i zadbać o swój byt, ale poza tym ciągle możliwe jest podążanie swoją własną wyjątkową drogą. A propos - rada Nebuli - czyli wychodzenie z domu, moim zdaniem jest bardzo słuszna. Jest sporo fajnych szkoleń, wyjście do ludzi, poszukanie nowej ścieżki - fajnie aktywizuje. Ja teraz (choć pracuję) znalazłam szkolenie finansowane ze środków UE i zaczynam pięciotygodniowy kurs. Cytat:
Podzielam Twoje doświadczenia - można nadrabiać, w różny sposób. Cytat:
Cytat:
U mnie to się zawsze sprawdzało. Ja chciałam tyyylko zdać, a potem wychodziłam z 5
|
||||||
|
|
|
#2188 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 472
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Mój dziadek:
- nauczył się poprawnie mówić po polsku w wieku 20 lat (wcześniej chłopsko-ukraiński) - wziął po raz pierwszy kapiel w wannie w wieku 21 lat - siedział w więzieniu za domniemaną próbę zamachu na Bieruta w wieku 22 lat - poszedł na studia w wieku 25 lat - zrobił magistra w wieku 38 lat - nauczył się rosyjskiego w wieku 15 lat - nauczył się francuskiego w wieku 35 lat - nauczył się rumuńskiego w wieku 45 lat - nauczył się angielskiego w wieku 75 lat - nauczył się hodować pszczoły w wieku 83 lat - nauczył się ekologiczne hodować kury w wieku 85 lat - zrobił uprawnienia pedagogiczne w wieku 30 lat - zrobił uprawnienia przewodnika turystycznego w wieku 60 lat (i zwiedził pół świata) - wybudował dom i wykształcił dzieci I zrobił jeszcze całe mnóstwo różnych rzeczy, choć akurat kiedy był w moim wieku gnił w więzieniu i zapowiadało się, że całe jego życie jest stracone. Jak mi ktoś mówi, że na coś jest za późno, to po prostu nie wierzę. My jesteśmy takimi szczęściarzami, że żyjemy w tych czasach, w których żyjemy, że to szok. Normalnie powinniśmy pamiętniki pisać, bo zapewne niedługo coś pierdutnie, jakaś trzecia wojna światowa, i nasze czasy będzie się wspominać jako złoty wiek, belle epoque, anees folies, siedem lat tłustych czy jak to nazwać. Nie jest za późno na nic. Takie moje zdanie. :P |
|
|
|
#2189 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: Gdansk
Wiadomości: 126
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Czesc dziewczyny,
trafilam na ten watek przypadkiem, ale temat jakze "bliski mojemu sercu". Cierpie na prokrastynacje od... nie pamietam kiedy, tak dlugo... i probowalam(probuje...?) z tym walczyc, bez skutku. Widze, ze jestescie tu bardzo aktywne, wspieracie sie, fajne takie mam nadzieje ze moge sie przylaczyc? No coz... najlepszym przykladem mojego schorzenia jest chociazby obecna sytuacja...: jest po 4 nad ranem... za jakies 8 godzin mam egzamin, do ktorego tak naprawde i porzadnie przysiadlam wczoraj po poludniu... mam nadzieje ze jakos to bedzie, bo czuje sie nie za bardzo obkuta... Poza tym zanim wyjde z domu musze: -odkurzyc, zetrzec kurze -umyc glowe -zrobic makijaz -spakowac sie do konca (po poludniu wyjezdzam na pare dni pracowac) -wyjsc z psem (-czy to aby na pewno wszystko...?) Poza tym musze pamietac zeby odebrac zaswiadczenie z dziekanatu, skserowac dokument i oba wyslac priorytetem(!!!) I czeka mnie jeszcze mega stresujaca rozmowa z promotorem, ktory mnie baaaardzo dlugo nie widzial, w sprawie przedluzenia terminu zlozenia pracy (oby nie robil pod gorke )... to bedzie cud jak po dzisiejszym dniu nie dostane wrzodow zoladka...![]() dobra, wracam do nauki, bo ten czas goni niemilosiernie... |
|
|
|
#2190 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja - czyli zgubne odkładanie na później...
Cytat:
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 12:53.







Ale za to po drodze nam bylo by kupic sliczne sandalki! Jestel bardzo z nich zadowolona 
czyli pierwiastek baśniowości należał Ci się jak chłopu ziemia 






) 



wypalić pracę na płytę
Myślę, że jesteś i tak silna babka, bo nie każdy by dał radę kończyć studia mając małe dziecko na głowie, które wymaga sporo uwagi. A Ty jednak piszesz tą magisterkę i nie szkodzi, że się trochę odwlekła
)... to bedzie cud jak po dzisiejszym dniu nie dostane wrzodow zoladka...

