Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012 - Strona 101 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Być rodzicem > Poczekalnia - będę mamą

Notka

Poczekalnia - będę mamą Forum dla przyszłych rodziców. Poczekalnia - będę mamą to miejsce, w którym podzielisz się tematami związanymi z oczekiwaniem na potomstwo.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-01-05, 19:11   #3001
kaczuszka81
Raczkowanie
 
Avatar kaczuszka81
 
Zarejestrowany: 2009-11
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 248
GG do kaczuszka81
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Cytat:
Napisane przez neska22 Pokaż wiadomość
moj junior tez sie tak pchał przedwczoraj i wczoraj....
Nie mają litości dla mamuś i te nogi w żebrach
kaczuszka81 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 19:17   #3002
neska22
Zakorzenienie
 
Avatar neska22
 
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 9 911
GG do neska22
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Cytat:
Napisane przez kaczuszka81 Pokaż wiadomość
Nie mają litości dla mamuś i te nogi w żebrach
no strasznie dziwne to jest uczucie jak tak pcha się w dół...

Agatku doczytałam, ze gin CI nie kazał jeszcze mg odstawiac? mi kazała nadal brac... nie rozumim po cholere?
neska22 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 19:23   #3003
kamusia178
Raczkowanie
 
Avatar kamusia178
 
Zarejestrowany: 2009-05
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 182
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Cytat:
Napisane przez neska22 Pokaż wiadomość


no normalnie ja tez chodze do nfztowej bo to nie ma znaczenia- roznica taka, ze płace za badania.... ale płacic mozna w kazdej przychdoni lecznicza za daleko...zostaje mi sporna....
yhy to nie wiedzialam ze tak mozna

Cytat:
Napisane przez neska22 Pokaż wiadomość
no strasznie dziwne to jest uczucie jak tak pcha się w dół...

Agatku doczytałam, ze gin CI nie kazał jeszcze mg odstawiac? mi kazała nadal brac... nie rozumim po cholere?

moze na skurcze łydkowe ja tez odstawilam mg i cos sie przypaletalo do lydki choc to bez sensu by bylo prawde mowiac... czekaj na porod a jednoczesnie zapobiegaj mu ?
kamusia178 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 19:26   #3004
neska22
Zakorzenienie
 
Avatar neska22
 
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 9 911
GG do neska22
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Cytat:
Napisane przez kamusia178 Pokaż wiadomość
yhy to nie wiedzialam ze tak mozna




moze na skurcze łydkowe ja tez odstawilam mg i cos sie przypaletalo do lydki choc to bez sensu by bylo prawde mowiac... czekaj na porod a jednoczesnie zapobiegaj mu ?
hmm tak sobie mysle ze moze taki mg tylko nam poprawia komfort ze własnie nie czuc np skurczy łydek czy rąk czy co tam kto ma... a jak ma sie poród zacząć to moze taki mg i tak nie pomoze
neska22 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 19:27   #3005
agawoo
Zakorzenienie
 
Avatar agawoo
 
Zarejestrowany: 2008-07
Lokalizacja: Mx
Wiadomości: 4 538
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Agatku

Zuzia - porażka z tym materacykiem,sprzedawca jakiś niepoważny:/
__________________
Damska torebka nie jest po to, żeby cokolwiek w niej znaleźć,

tylko po to, żeby w niej wszystko było
agawoo jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 19:30   #3006
kamusia178
Raczkowanie
 
Avatar kamusia178
 
Zarejestrowany: 2009-05
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 182
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

ej laski
do jakiego lekarza trzeba isc jak na skorze glowy miedzy wlosami wyrosło cuś??
tzn jakis duzy pryszcz niby ktory wyglada jak sutek hyhy
dermatolog czy pierwszego kontaktu czy jeszcze jakies inne pomysly ??

---------- Dopisano o 19:30 ---------- Poprzedni post napisano o 19:28 ----------

Cytat:
Napisane przez neska22 Pokaż wiadomość
hmm tak sobie mysle ze moze taki mg tylko nam poprawia komfort ze własnie nie czuc np skurczy łydek czy rąk czy co tam kto ma... a jak ma sie poród zacząć to moze taki mg i tak nie pomoze
mozeliwe ze tak jest ze jest za mala skutecznosc tego leku by powstrzymywac porod i tak i tak :P bo tak naprawde lekarze na skurcze powazniejsze nie kaza magnezu brac tylko "powazniejsze" leki...
kamusia178 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 19:33   #3007
Haniula
Zakorzenienie
 
Avatar Haniula
 
Zarejestrowany: 2008-06
Wiadomości: 4 818
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

dzięki dziewczynki za gratulacje
Autko mi sie bardzo podoba, jeszcze musimy kupić siatke zeby pies mógł jezdzić w bagażniku, bo przez ta rolete cwaniak mały przeskakuje na siedzenia a z dzieckiem to nie bardzo

No i teraz mam juz tylko do swojej dyspozycji seicento moje pikaczuu

Agatek ja sie wpisuje tak na 22 stycznia coo jak juz uslyszalam od doktora ze młoda wyjdzie szybciej to teraz juz innej opcji nie rozpatruje. Niech no sprobuje mi tylko siedziec do lutego

Aaa i jakby ktos chciał to wlasnie dodaje do k. zdjecia apartamentu lenki,juz ukonczony, dziś nawet posciel ubrałam chyba sie nie zakurzy co
Haniula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 19:34   #3008
Katerina_00
Zakorzenienie
 
Avatar Katerina_00
 
Zarejestrowany: 2011-02
Lokalizacja: Uk
Wiadomości: 5 200
GG do Katerina_00
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Mi też. Wysłali materac zgiety w pół teraz z nim cuduje co by go
Naprawić dobrze ze go kupilam tylko do kosza
Katerina_00 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 19:36   #3009
boroo50
Rozeznanie
 
Avatar boroo50
 
Zarejestrowany: 2011-11
Lokalizacja: świętokrzyskie
Wiadomości: 767
GG do boroo50
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Cytat:
Napisane przez MMONIKA9 Pokaż wiadomość
eeee nie wierze że wkłada cała ręke mi np pęcherz jak próbowali przebic to wkładała dwa palce i je rozszerzała by go rozciągnąc a pęcherz jest przecież wyzej od szyjki a napewno mi ręki nie wkładała całej wiec to raczej chodzi o dwa palce
Pytałam się kilka razy! I całą rękę wkłada na to masowanie, ale ponoć nie każdej robią
Cytat:
Napisane przez kropeczka1984 Pokaż wiadomość
Piotruś fajny, ale też mam uraz do tego imienia... A Cezary? Mi się bardzo podoba, ale Mężulek nie chciał się zgodzić :/
Ja jestem z okolic Kielc
A skąd jest Annyone, bo na pierwszej stronie nie pisze, a coś wywnioskowałam z Twoich postów, że też z naszych okolic

Nie strasz
Jutro będzie pół dnia na wspólny wybór imienia
To niedaleko w takim razie
Nie wiem skąd jest Annyonne - kurcze, a może przez to pobieranie krwi mi się już powaliło do końca dzisiaj Bo chyba ze Śląska się coś mnie zdaje
Jakbym przedstawiła taki konkretny opis jak one mnie to bym mogła straszyć, ale ten był lightowy na maksa :/
Cytat:
Napisane przez renata:) Pokaż wiadomość
no nie mogę!!!!!!! przyznałaś się!!!! ja tak zrobiłam jak wózek kupowaliśmy ale się nie przyznałam bo mi wstyd byliśmy w galerii i zauważyłam że sikam po desce dopiero jak skończyłam więc jeziorko po dwóch stronach się zrobiło...
Jesteście niemożliwe!!!
__________________
KRZYSIO

http://suwaczki.slub-wesele.pl/200807202338.html
http://straznik.dieta.pl/zobacz/stra...d7fcac01be.png
82 68 67 66 65 64 63 62 61 60 59 58 57 -->56 <--
boroo50 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 19:36   #3010
neska22
Zakorzenienie
 
Avatar neska22
 
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 9 911
GG do neska22
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Cytat:
Napisane przez kamusia178 Pokaż wiadomość
ej laski
do jakiego lekarza trzeba isc jak na skorze glowy miedzy wlosami wyrosło cuś??
tzn jakis duzy pryszcz niby ktory wyglada jak sutek hyhy
dermatolog czy pierwszego kontaktu czy jeszcze jakies inne pomysly ??

---------- Dopisano o 19:30 ---------- Poprzedni post napisano o 19:28 ----------



mozeliwe ze tak jest ze jest za mala skutecznosc tego leku by powstrzymywac porod i tak i tak :P bo tak naprawde lekarze na skurcze powazniejsze nie kaza magnezu brac tylko "powazniejsze" leki...
no własnie...
a co do pytania to ja bym na dermatologa postawiła
Cytat:
Napisane przez Haniula Pokaż wiadomość
dzięki dziewczynki za gratulacje
Autko mi sie bardzo podoba, jeszcze musimy kupić siatke zeby pies mógł jezdzić w bagażniku, bo przez ta rolete cwaniak mały przeskakuje na siedzenia a z dzieckiem to nie bardzo

No i teraz mam juz tylko do swojej dyspozycji seicento moje pikaczuu

:
kochana seicento to świetne auto tez takowe posiadam wszędzie się mieści, wszędzie mozna zaparkować co prawda teraz stoi nieużywka bo mi nie pozwalają prowadzic... a potem mąż je odziedziczy a ja bede jego autem jezdzic bo mam dalej do pracy a jego auto na gaz..a on ma do pracy bliziutko wiec moim bedzie śmigał....
neska22 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 19:42   #3011
MMONIKA9
Wtajemniczenie
 
Avatar MMONIKA9
 
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 2 095
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Cytat:
Napisane przez kamusia178 Pokaż wiadomość
ej laski
do jakiego lekarza trzeba isc jak na skorze glowy miedzy wlosami wyrosło cuś??
Tzn jakis duzy pryszcz niby ktory wyglada jak sutek hyhy
dermatolog czy pierwszego kontaktu czy jeszcze jakies inne pomysly ??

---------- dopisano o 19:30 ---------- poprzedni post napisano o 19:28 ----------



mozeliwe ze tak jest ze jest za mala skutecznosc tego leku by powstrzymywac porod i tak i tak :p bo tak naprawde lekarze na skurcze powazniejsze nie kaza magnezu brac tylko "powazniejsze" leki...

dermatolog
__________________
"SYNECZEK" MAJKEL 23.12.2011 4,5kg 60cm
MMONIKA9 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 19:44   #3012
Dark lady
Zakorzenienie
 
Avatar Dark lady
 
Zarejestrowany: 2006-08
Wiadomości: 6 099
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Cytat:
Napisane przez neska22 Pokaż wiadomość
sto lat

Dziewczyny z Łodzi- gdzie robicie badania zazwyczaj tzn mocz/morfo itd?? bo na mojej pipidówce jak pojde w pn do wynik bede miec dopiero we wtorek po południu a potrzebbuje na wtorek rano.... albo moze znacie jakies niedrogie lab które działa w sobote? bo jutro kurka zamkniete wszystko

---------- Dopisano o 16:40 ---------- Poprzedni post napisano o 16:38 ----------



widziałam widziałam....ale własnie ten róż....
Ja robię badania u Bonifratrów na Kosynierów Gdyńskich, ale to chyba też za daleko dla ciebie.

Cytat:
Napisane przez *Agatek* Pokaż wiadomość
Aaa i jeszcze jedno... weszłam do gabinetu, ale przedtem siku... ściągam majciochy, zaczynam siusiać... i słyszę dziwny dźwięk... patrzę... a ja klapy od kibla nie otworzyłam gdzie mój mózg, gdzie??
Ups, no ale po takim doświadczeniu, drugi raz już ci się nie zdarzy

Cytat:
Napisane przez kropeczka1984 Pokaż wiadomość
Przed chwilą znowu dzwoniła do mnie ta koleżanka wszechwiedząca. Mówię jej, że teraz to się boję wychodzić sama, bo mam twardnienia macicy, a poza tym pogoda beznadziejna i boję się, że się przeziębię a ta znowu swoje mądre rady, że ona to do końca wychodziła i codziennie jeździła do rodziców. Tylko, że ona rodziła w lipcu!!! A jak RAZ przyjechała do mnie to ze swoją mamą, bo się bała sama! No i znowu gadanie, że "zobaczysz jak się Twoje nastawienie zmieni po porodzie", że ona też tak gadała i WSZYSTKIE jej koleżanki też i WSZYSTKIE zmieniły zdanie! Jak mnie wkurza takie gadanie, jak mówi, że WSZYSCY. A najlepsze, że zaprasza mnie do siebie, gdzie ja do niej muszę autobusem jechać, bo boję się prowadzić, a samej jej trudno się zebrać z dzieckiem i z mężem samochodem I mówi, że maluch jej śpi 2 razy dziennie po 3h i że u mnie na pewno nie uśnie No to jej powiedziałam, żeby zapakowali go jak wstanie Niby ma przyjechać, ale to się jeszcze okaże
Rzeczywiście mądra ta koleżanka, ale ja też mam trochę podobną. Teraz już zbastowała odrobinę z przemądrzałością, ale jednak. Jak miała rodzić to tylko naturalny dla wszystkich kobiet i tylko bez męża bo jej mama pracuje w szpitalu i ona już wie co się tam wyprawia w trakcie porodów rodzinnych. W końcu nie mogła urodzić naturalnie i miała cesarkę to teraz nikomu nie poleca porodu sn bo ona już zaczynała i wszystkim współczuje. Normalnie aż strach się bać. Generalnie na szczęście jest taka rzadko więc można się kumplować, mam nadzieję że i twoja nie jest nadmiernie "upierdliwa".
__________________
I był ślub

kochanie


No i jesteś

Dark lady jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 19:49   #3013
kropeczka1984
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2011-05
Wiadomości: 983
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Cytat:
Napisane przez boroo50 Pokaż wiadomość
Jutro będzie pół dnia na wspólny wybór imienia
To niedaleko w takim razie
To zaproponuj Czarusia
No niedaleko Babcię mieliśmy tam w domu opieki, to często się jeździło, ale babcia już umarła

Cytat:
Napisane przez Dark lady Pokaż wiadomość

Rzeczywiście mądra ta koleżanka, ale ja też mam trochę podobną. Teraz już zbastowała odrobinę z przemądrzałością, ale jednak. Jak miała rodzić to tylko naturalny dla wszystkich kobiet i tylko bez męża bo jej mama pracuje w szpitalu i ona już wie co się tam wyprawia w trakcie porodów rodzinnych. W końcu nie mogła urodzić naturalnie i miała cesarkę to teraz nikomu nie poleca porodu sn bo ona już zaczynała i wszystkim współczuje. Normalnie aż strach się bać. Generalnie na szczęście jest taka rzadko więc można się kumplować, mam nadzieję że i twoja nie jest nadmiernie "upierdliwa".
Moja też ogólnie jest fajna, ale wkurza mnie to, że chce być wszechwiedząca

Idę sobie zrobić kolację
kropeczka1984 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 19:54   #3014
magda1804
Rozeznanie
 
Avatar magda1804
 
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 610
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

UWAGA ! UWAGA !

Oto relacja z porodu:

Tak jak pisalam we wtorek-Od ok 19h wieczorem mialam jakies dziwne bole brzucha. Bylam przekonana, ze to nie sa skurcze, bo byly za slabe, ale powtarzaly sie regularnie co ok. 10min. Wzielam no-spe nie pomogla, wzielam goraca kapiel- nic. Smialam sie tylko do tz, ze moze pojedziemy na porodowke rano nastepnego dnia. Nie sadzilam jednak, ze naprawde tak bedzie. O 00:30h polozylismy sie spac. Co przysnelam to budzil mnie skurcz, ale nie zbyt mocny. Wyprobowalam 1 oddech przeponą, ktorego uczylysmy sie na SR i faktycznie pomagal i zaczelam liczyc czas. Co 8min skurcz. czekalam jeszcze z 1h, skurcze byly czestsze, ale wcale nie silniejsze. To mnie troche zmartwilo, bo wiem, ze powinny "nabierac mocy". Ok. 3h budze tza i mowie: "ja do rana chyba nie wytrzymam". 3:30h bylam na IP i wtedy jakby wszystko puscilo- skurcze ustaly. Wywiad (jak wiele dziewczyn wspomina bardzo zle) ja wspominam jako smieszna pogawedke z poloznymi W czasie badania okazalo sie, ze mam 4cm rozwarcia. Na poczatku cieszylam sie, bo wiedzialam, ze juz zaczelo sie cos dziac, ale pozniej uzmyslowilam sobie, ze skoro od 19h do 3.30h doszlo jedynie do 4cm, to w takim tempie nie urodze do 12h

O 4h lezalam na porodowce podlaczona pod ktg z wenflonem w rece. Teraz jest takie zalecenie, zeby ktg bylo podlaczone przez caly porod. Kiedy polozylam sie na lozko bole zaczely przybierac na sile, ale nie byly az tak silne. Tz stwierdzil, ze idzie do domu (skladac łóżeczko) i wroci o 6h. Niestety nie puscilam go, bo jesli mecze sie ja to on tez Miedzy skurczami smialismy sie i zartowalismy. Nie moglismy uwierzyc, ze mała juz dzis bedzie z nami
Z kazdym kolejnym skurczem zaczelam czuc wiekszy bol. W pewnym momencie myslalam, ze jesli to dopiero sie rozkreca to umre z bolu Czulam doslownie jak rozwarcie postepuje. Skurcze byly juz co 3 min Oczywiscie ja ciekawska musialam sprawdzic co dzieje sie "tam" na dole. Dobrze, ze sprawdzilam- ku swojemu zdziwieniu poczulam, ze glowka jest bardzo nisko. Poprosilam tza, zeby poszedl po polozna. Zbadała mnie i stwierdzila: 8cm zaraz bedzie porod Tz zapytal ile mamy jeszcze czasu, a ona stwierdzila, ze 15-30min. Poszla przebrac sie i zawolac lekarzy. Niestety nie minelo nawet 5min, a ja do tza krzycze: "Lec po polozna! IDZ!" On wystraszyl sie, bo nie wiedzial co sie stalo. Polozna przyszla i w locie sie ubierala, a ja do niej: "Juz nie moge. Rodze!" Kiedy skladala lozko na porodowe, zaczely sie skurcze parte. Dosłownie 2 silne skurcze i nasza corcia wyskoczyla dokladnie o 5h. W tym momencie poczulam niesamowita ulge, lekkosc. Tz nie przecial pepowiny, bo byla zbyt krotka. Kiedy polozyli mi ja na brzuchu bylam w takim szoku, ze to juz i pierwsze co powiedzialam to: jak mam ja wziac? nie bylam w stanie uwierzyc, ze juz po wszystkim. Tz chyba sie poplakal, byl tak szczesliwy, ze prawie fruwal Wiec moj porod od momentu przyjazdu do szpitala do urodzenia Lenki trwal 1,5h, z czego DOSLOWNIE 5min parcie
Dalej ja zostalam sama z polozna, mala zabrali do badania, a tza wygonilam, bo nieciekawe widoki Przede wszystkim musze sie pochwalic, ze nie zostalam nacieta! Oczywiscie zaznaczylam na poczatku, ze chce tego uniknac. Mala wychodzac miala raczke przy glowce i zachaczyla troszke o cewke moczowa, wiec polozna zalozyla malutki szef, bo rana zbyt krwawila. No nie bylo to przyjemne, nawet chyba najgorsze z calego porodu Mialam problem z urodzeniem lozyska, wiec podali oksytocyne, bo brak skurczy. Po wszystkim wstalam i chcialam isc na sale poporodowa, ale pozlozna kazala usiasc i zawiozla mnie

Pozniej dostalam Lenke. Kiedy ja zobaczylam nie wiedzialam, co mam zrobic. Nikt nie pokazal jak karmic, jak trzymac. Musialam sama sie nauczyc.
Moj szok trwal pare godzin. Kiedy uswiadomilam sobie co sie stalo stalam sie najszczesliwsza kobieta na swiecie, a Lenka jest dla mnie caaaaalym swiatem, ktory kocham ponad zycie

Oto moja perełka:
Załączone zdjęcia
Rodzaj pliku: jpg Lenka.jpg (40,0 KB, 91 załadowań)
__________________
Lenusia jest juz z nami

04.01.2012r.

zawsze będziesz w moim sercu 29.03.2008*
magda1804 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 19:58   #3015
neska22
Zakorzenienie
 
Avatar neska22
 
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 9 911
GG do neska22
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Cytat:
Napisane przez magda1804 Pokaż wiadomość
UWAGA ! UWAGA !

Oto relacja z porodu:

Tak jak pisalam we wtorek-Od ok 19h wieczorem mialam jakies dziwne bole brzucha. Bylam przekonana, ze to nie sa skurcze, bo byly za slabe, ale powtarzaly sie regularnie co ok. 10min. Wzielam no-spe nie pomogla, wzielam goraca kapiel- nic. Smialam sie tylko do tz, ze moze pojedziemy na porodowke rano nastepnego dnia. Nie sadzilam jednak, ze naprawde tak bedzie. O 00:30h polozylismy sie spac. Co przysnelam to budzil mnie skurcz, ale nie zbyt mocny. Wyprobowalam 1 oddech przeponą, ktorego uczylysmy sie na SR i faktycznie pomagal i zaczelam liczyc czas. Co 8min skurcz. czekalam jeszcze z 1h, skurcze byly czestsze, ale wcale nie silniejsze. To mnie troche zmartwilo, bo wiem, ze powinny "nabierac mocy". Ok. 3h budze tza i mowie: "ja do rana chyba nie wytrzymam". 3:30h bylam na IP i wtedy jakby wszystko puscilo- skurcze ustaly. Wywiad (jak wiele dziewczyn wspomina bardzo zle) ja wspominam jako smieszna pogawedke z poloznymi W czasie badania okazalo sie, ze mam 4cm rozwarcia. Na poczatku cieszylam sie, bo wiedzialam, ze juz zaczelo sie cos dziac, ale pozniej uzmyslowilam sobie, ze skoro od 19h do 3.30h doszlo jedynie do 4cm, to w takim tempie nie urodze do 12h

O 4h lezalam na porodowce podlaczona pod ktg z wenflonem w rece. Teraz jest takie zalecenie, zeby ktg bylo podlaczone przez caly porod. Kiedy polozylam sie na lozko bole zaczely przybierac na sile, ale nie byly az tak silne. Tz stwierdzil, ze idzie do domu (skladac łóżeczko) i wroci o 6h. Niestety nie puscilam go, bo jesli mecze sie ja to on tez Miedzy skurczami smialismy sie i zartowalismy. Nie moglismy uwierzyc, ze mała juz dzis bedzie z nami
Z kazdym kolejnym skurczem zaczelam czuc wiekszy bol. W pewnym momencie myslalam, ze jesli to dopiero sie rozkreca to umre z bolu Czulam doslownie jak rozwarcie postepuje. Skurcze byly juz co 3 min Oczywiscie ja ciekawska musialam sprawdzic co dzieje sie "tam" na dole. Dobrze, ze sprawdzilam- ku swojemu zdziwieniu poczulam, ze glowka jest bardzo nisko. Poprosilam tza, zeby poszedl po polozna. Zbadała mnie i stwierdzila: 8cm zaraz bedzie porod Tz zapytal ile mamy jeszcze czasu, a ona stwierdzila, ze 15-30min. Poszla przebrac sie i zawolac lekarzy. Niestety nie minelo nawet 5min, a ja do tza krzycze: "Lec po polozna! IDZ!" On wystraszyl sie, bo nie wiedzial co sie stalo. Polozna przyszla i w locie sie ubierala, a ja do niej: "Juz nie moge. Rodze!" Kiedy skladala lozko na porodowe, zaczely sie skurcze parte. Dosłownie 2 silne skurcze i nasza corcia wyskoczyla dokladnie o 5h. W tym momencie poczulam niesamowita ulge, lekkosc. Tz nie przecial pepowiny, bo byla zbyt krotka. Kiedy polozyli mi ja na brzuchu bylam w takim szoku, ze to juz i pierwsze co powiedzialam to: jak mam ja wziac? nie bylam w stanie uwierzyc, ze juz po wszystkim. Tz chyba sie poplakal, byl tak szczesliwy, ze prawie fruwal Wiec moj porod od momentu przyjazdu do szpitala do urodzenia Lenki trwal 1,5h, z czego DOSLOWNIE 5min parcie
Dalej ja zostalam sama z polozna, mala zabrali do badania, a tza wygonilam, bo nieciekawe widoki Przede wszystkim musze sie pochwalic, ze nie zostalam nacieta! Oczywiscie zaznaczylam na poczatku, ze chce tego uniknac. Mala wychodzac miala raczke przy glowce i zachaczyla troszke o cewke moczowa, wiec polozna zalozyla malutki szef, bo rana zbyt krwawila. No nie bylo to przyjemne, nawet chyba najgorsze z calego porodu Mialam problem z urodzeniem lozyska, wiec podali oksytocyne, bo brak skurczy. Po wszystkim wstalam i chcialam isc na sale poporodowa, ale pozlozna kazala usiasc i zawiozla mnie

Pozniej dostalam Lenke. Kiedy ja zobaczylam nie wiedzialam, co mam zrobic. Nikt nie pokazal jak karmic, jak trzymac. Musialam sama sie nauczyc.
Moj szok trwal pare godzin. Kiedy uswiadomilam sobie co sie stalo stalam sie najszczesliwsza kobieta na swiecie, a Lenka jest dla mnie caaaaalym swiatem, ktory kocham ponad zycie

Oto moja perełka:


kobito ale Ci zazdroszcze!!! byłas mega dzielna
neska22 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 20:03   #3016
19mala83
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: kuj-pom
Wiadomości: 167
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Hej mamusie

poczytałam, ponadrabiałam ale net mi tak chodzi że masakra ciągle się rozłącza i co pocytowałam to i tak nic bo brak neta więc teraz na szybko

WSZYSTKIM ROZPAKOWANYM MAMUSIĄ GRATULACJE

PEARL WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO NA NOWEJ DRODZE ŻYCIA

Agatek ty to jednak niemożliwa jesteś z tym kibelkiem padłam jak nic dobrze że z maluszkiem ok, to co czekamy? ja dzisiaj byłam na kolejnym 10 minutowym ktg i jak narazie nic zero skurczy wszystko dobrze no i pierwsze pytanie lekarza a skierowanie jest? a ja no jest (bo ostatnio nie miałam i musiałam sicemniac) a jakie wskazanie do ktg a ja no 39 tydzień to mało? pobrąchał coś i przyszła położna podłączyć, po 10 minutach odłączył wszystko dobrze tylko ciśnienie do monitoringu bo miałam 130/90 a niby górna granica 85 więc kazał obserwować.
19mala83 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 20:11   #3017
Lucy1111
Zakorzenienie
 
Avatar Lucy1111
 
Zarejestrowany: 2009-06
Lokalizacja: Bdg
Wiadomości: 6 271
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Magda1804, przepiękna relacja jak to czytałam, to jakoś tak....nic mnie nie bolało
Wieje optymizmem
Życzę sobie i każdej tak lekkiego porodu

A Lenka jest prześliczna, słodziuchna




Pearl, wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia
Lucy1111 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 20:18   #3018
Haniula
Zakorzenienie
 
Avatar Haniula
 
Zarejestrowany: 2008-06
Wiadomości: 4 818
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

magda Lenka jest boska i jakie ma fajne pełne usteczka ! bedzie miala powodzenie !

Opis optymistyczny
Haniula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 20:21   #3019
Anabellita
Zadomowienie
 
Avatar Anabellita
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 1 192
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Cytat:
Napisane przez Mijus Pokaż wiadomość
Bardzo fajna data, ja jestem z 14.02 (+moja siostra bliźniaczka, taki Walentynkowy prezencik)
ooo no widzisz ja wiedziałam że "na Walentynki rodzą się fajne dziewczynki" A Wy z siostrą to jednojajowe czy dwujajowe?

Cytat:
Napisane przez NataliaM1103 Pokaż wiadomość
dziewczyny robię rurki z kremem - któraś ma ochotkę?zapraszam do Gostynia
http://mojewypieki.blox.pl/2008/09/Rurki-z-kremem.html
Ja ja chcę!
Robisz z tego przepisu czy masz jakiś inny?
Zastanawiam na co się nawija to ciasto żeby się takie właśnie rurki upiekły? Masz jakiś specjalny sprzęt?

Cytat:
Napisane przez *Agatek* Pokaż wiadomość
o nie nie, ja się nie zajmuję lutówkami
yyy... a ktróra się zajmie lutowymi mamuśkami jak nie Ty???
Tak czy siak - ogłaszam wszem i wobec - 14 luty zajety!

Cytat:
Napisane przez *Agatek* Pokaż wiadomość
Aaa i jeszcze jedno... weszłam do gabinetu, ale przedtem siku... ściągam majciochy, zaczynam siusiać... i słyszę dziwny dźwięk... patrzę... a ja klapy od kibla nie otworzyłam gdzie mój mózg, gdzie??
ale siaaara!

Cytat:
Napisane przez pestka78 Pokaż wiadomość
Mleko ma juz własciciela - siobhan1

A w załączniku ciuszki.
Ten jasny jest śliczny, ale ja już zakupiłam kombinezon dla swojej córy i chyba wszystkie inne mamuski z naszego forum też już się obkupiły


Cytat:
Napisane przez neska22 Pokaż wiadomość
NAPISAŁA DO MNIE LIKAS- nadal jest w szpitalu. miała koljeny test oksy ale nic ją nie rusza.... strasznie sie nudzi....

Cytat:
Napisane przez kaczuszka81 Pokaż wiadomość
Nie mają litości dla mamuś i te nogi w żebrach
A ja jeszcze nie miałam tak, zeby mała mi wlazła pomiędzy żebra, słyszłam tylko ze to mega nieprzyjemnie
W ogóle to ona bardzo spokojna jest (na pewno ma to po mamusi) jak stukam w brzuch albo go naciskam to dzidzia udaje, ze jej tam nie ma i przestaje się ruszać

Cytat:
Napisane przez Katerina_00 Pokaż wiadomość
Mi też. Wysłali materac zgiety w pół teraz z nim cuduje co by go
Naprawić dobrze ze go kupilam tylko do kosza
Ja też dostała zgięty w pół, ale nic mu sie nie stało
__________________

CÓRCIA


"Każdy z nas jest aniołem o jednym skrzydle, wzlecieć możemy tylko gdy obejmiemy się nawzajem".
Anabellita jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 20:27   #3020
pozycja77
Zadomowienie
 
Avatar pozycja77
 
Zarejestrowany: 2006-01
Lokalizacja: miasteczko w PL
Wiadomości: 1 303
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Cytat:
Napisane przez magda1804 Pokaż wiadomość
UWAGA ! UWAGA !

Oto relacja z porodu:

Tak jak pisalam we wtorek-Od ok 19h wieczorem mialam jakies dziwne bole brzucha. Bylam przekonana, ze to nie sa skurcze, bo byly za slabe, ale powtarzaly sie regularnie co ok. 10min. Wzielam no-spe nie pomogla, wzielam goraca kapiel- nic. Smialam sie tylko do tz, ze moze pojedziemy na porodowke rano nastepnego dnia. Nie sadzilam jednak, ze naprawde tak bedzie. O 00:30h polozylismy sie spac. Co przysnelam to budzil mnie skurcz, ale nie zbyt mocny. Wyprobowalam 1 oddech przeponą, ktorego uczylysmy sie na SR i faktycznie pomagal i zaczelam liczyc czas. Co 8min skurcz. czekalam jeszcze z 1h, skurcze byly czestsze, ale wcale nie silniejsze. To mnie troche zmartwilo, bo wiem, ze powinny "nabierac mocy". Ok. 3h budze tza i mowie: "ja do rana chyba nie wytrzymam". 3:30h bylam na IP i wtedy jakby wszystko puscilo- skurcze ustaly. Wywiad (jak wiele dziewczyn wspomina bardzo zle) ja wspominam jako smieszna pogawedke z poloznymi W czasie badania okazalo sie, ze mam 4cm rozwarcia. Na poczatku cieszylam sie, bo wiedzialam, ze juz zaczelo sie cos dziac, ale pozniej uzmyslowilam sobie, ze skoro od 19h do 3.30h doszlo jedynie do 4cm, to w takim tempie nie urodze do 12h

O 4h lezalam na porodowce podlaczona pod ktg z wenflonem w rece. Teraz jest takie zalecenie, zeby ktg bylo podlaczone przez caly porod. Kiedy polozylam sie na lozko bole zaczely przybierac na sile, ale nie byly az tak silne. Tz stwierdzil, ze idzie do domu (skladac łóżeczko) i wroci o 6h. Niestety nie puscilam go, bo jesli mecze sie ja to on tez Miedzy skurczami smialismy sie i zartowalismy. Nie moglismy uwierzyc, ze mała juz dzis bedzie z nami
Z kazdym kolejnym skurczem zaczelam czuc wiekszy bol. W pewnym momencie myslalam, ze jesli to dopiero sie rozkreca to umre z bolu Czulam doslownie jak rozwarcie postepuje. Skurcze byly juz co 3 min Oczywiscie ja ciekawska musialam sprawdzic co dzieje sie "tam" na dole. Dobrze, ze sprawdzilam- ku swojemu zdziwieniu poczulam, ze glowka jest bardzo nisko. Poprosilam tza, zeby poszedl po polozna. Zbadała mnie i stwierdzila: 8cm zaraz bedzie porod Tz zapytal ile mamy jeszcze czasu, a ona stwierdzila, ze 15-30min. Poszla przebrac sie i zawolac lekarzy. Niestety nie minelo nawet 5min, a ja do tza krzycze: "Lec po polozna! IDZ!" On wystraszyl sie, bo nie wiedzial co sie stalo. Polozna przyszla i w locie sie ubierala, a ja do niej: "Juz nie moge. Rodze!" Kiedy skladala lozko na porodowe, zaczely sie skurcze parte. Dosłownie 2 silne skurcze i nasza corcia wyskoczyla dokladnie o 5h. W tym momencie poczulam niesamowita ulge, lekkosc. Tz nie przecial pepowiny, bo byla zbyt krotka. Kiedy polozyli mi ja na brzuchu bylam w takim szoku, ze to juz i pierwsze co powiedzialam to: jak mam ja wziac? nie bylam w stanie uwierzyc, ze juz po wszystkim. Tz chyba sie poplakal, byl tak szczesliwy, ze prawie fruwal Wiec moj porod od momentu przyjazdu do szpitala do urodzenia Lenki trwal 1,5h, z czego DOSLOWNIE 5min parcie
Dalej ja zostalam sama z polozna, mala zabrali do badania, a tza wygonilam, bo nieciekawe widoki Przede wszystkim musze sie pochwalic, ze nie zostalam nacieta! Oczywiscie zaznaczylam na poczatku, ze chce tego uniknac. Mala wychodzac miala raczke przy glowce i zachaczyla troszke o cewke moczowa, wiec polozna zalozyla malutki szef, bo rana zbyt krwawila. No nie bylo to przyjemne, nawet chyba najgorsze z calego porodu Mialam problem z urodzeniem lozyska, wiec podali oksytocyne, bo brak skurczy. Po wszystkim wstalam i chcialam isc na sale poporodowa, ale pozlozna kazala usiasc i zawiozla mnie

Pozniej dostalam Lenke. Kiedy ja zobaczylam nie wiedzialam, co mam zrobic. Nikt nie pokazal jak karmic, jak trzymac. Musialam sama sie nauczyc.
Moj szok trwal pare godzin. Kiedy uswiadomilam sobie co sie stalo stalam sie najszczesliwsza kobieta na swiecie, a Lenka jest dla mnie caaaaalym swiatem, ktory kocham ponad zycie

Oto moja perełka:
Lenka jest śliczna, a poród miałaś fajny, też takiego chce!
__________________
40 42 44 46 .... 64 66
zapuszczam włosy

Szczęściem jednego człowieka jest drugi człowiek.L&Ł
pozycja77 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 20:39   #3021
Mijus
Rozeznanie
 
Avatar Mijus
 
Zarejestrowany: 2008-04
Lokalizacja: kuj-pom
Wiadomości: 515
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Cytat:
Napisane przez magda1804 Pokaż wiadomość
UWAGA ! UWAGA !

Oto relacja z porodu:

Tak jak pisalam we wtorek-Od ok 19h wieczorem mialam jakies dziwne bole brzucha. Bylam przekonana, ze to nie sa skurcze, bo byly za slabe, ale powtarzaly sie regularnie co ok. 10min. Wzielam no-spe nie pomogla, wzielam goraca kapiel- nic. Smialam sie tylko do tz, ze moze pojedziemy na porodowke rano nastepnego dnia. Nie sadzilam jednak, ze naprawde tak bedzie. O 00:30h polozylismy sie spac. Co przysnelam to budzil mnie skurcz, ale nie zbyt mocny. Wyprobowalam 1 oddech przeponą, ktorego uczylysmy sie na SR i faktycznie pomagal i zaczelam liczyc czas. Co 8min skurcz. czekalam jeszcze z 1h, skurcze byly czestsze, ale wcale nie silniejsze. To mnie troche zmartwilo, bo wiem, ze powinny "nabierac mocy". Ok. 3h budze tza i mowie: "ja do rana chyba nie wytrzymam". 3:30h bylam na IP i wtedy jakby wszystko puscilo- skurcze ustaly. Wywiad (jak wiele dziewczyn wspomina bardzo zle) ja wspominam jako smieszna pogawedke z poloznymi W czasie badania okazalo sie, ze mam 4cm rozwarcia. Na poczatku cieszylam sie, bo wiedzialam, ze juz zaczelo sie cos dziac, ale pozniej uzmyslowilam sobie, ze skoro od 19h do 3.30h doszlo jedynie do 4cm, to w takim tempie nie urodze do 12h

O 4h lezalam na porodowce podlaczona pod ktg z wenflonem w rece. Teraz jest takie zalecenie, zeby ktg bylo podlaczone przez caly porod. Kiedy polozylam sie na lozko bole zaczely przybierac na sile, ale nie byly az tak silne. Tz stwierdzil, ze idzie do domu (skladac łóżeczko) i wroci o 6h. Niestety nie puscilam go, bo jesli mecze sie ja to on tez Miedzy skurczami smialismy sie i zartowalismy. Nie moglismy uwierzyc, ze mała juz dzis bedzie z nami
Z kazdym kolejnym skurczem zaczelam czuc wiekszy bol. W pewnym momencie myslalam, ze jesli to dopiero sie rozkreca to umre z bolu Czulam doslownie jak rozwarcie postepuje. Skurcze byly juz co 3 min Oczywiscie ja ciekawska musialam sprawdzic co dzieje sie "tam" na dole. Dobrze, ze sprawdzilam- ku swojemu zdziwieniu poczulam, ze glowka jest bardzo nisko. Poprosilam tza, zeby poszedl po polozna. Zbadała mnie i stwierdzila: 8cm zaraz bedzie porod Tz zapytal ile mamy jeszcze czasu, a ona stwierdzila, ze 15-30min. Poszla przebrac sie i zawolac lekarzy. Niestety nie minelo nawet 5min, a ja do tza krzycze: "Lec po polozna! IDZ!" On wystraszyl sie, bo nie wiedzial co sie stalo. Polozna przyszla i w locie sie ubierala, a ja do niej: "Juz nie moge. Rodze!" Kiedy skladala lozko na porodowe, zaczely sie skurcze parte. Dosłownie 2 silne skurcze i nasza corcia wyskoczyla dokladnie o 5h. W tym momencie poczulam niesamowita ulge, lekkosc. Tz nie przecial pepowiny, bo byla zbyt krotka. Kiedy polozyli mi ja na brzuchu bylam w takim szoku, ze to juz i pierwsze co powiedzialam to: jak mam ja wziac? nie bylam w stanie uwierzyc, ze juz po wszystkim. Tz chyba sie poplakal, byl tak szczesliwy, ze prawie fruwal Wiec moj porod od momentu przyjazdu do szpitala do urodzenia Lenki trwal 1,5h, z czego DOSLOWNIE 5min parcie
Dalej ja zostalam sama z polozna, mala zabrali do badania, a tza wygonilam, bo nieciekawe widoki Przede wszystkim musze sie pochwalic, ze nie zostalam nacieta! Oczywiscie zaznaczylam na poczatku, ze chce tego uniknac. Mala wychodzac miala raczke przy glowce i zachaczyla troszke o cewke moczowa, wiec polozna zalozyla malutki szef, bo rana zbyt krwawila. No nie bylo to przyjemne, nawet chyba najgorsze z calego porodu Mialam problem z urodzeniem lozyska, wiec podali oksytocyne, bo brak skurczy. Po wszystkim wstalam i chcialam isc na sale poporodowa, ale pozlozna kazala usiasc i zawiozla mnie

Pozniej dostalam Lenke. Kiedy ja zobaczylam nie wiedzialam, co mam zrobic. Nikt nie pokazal jak karmic, jak trzymac. Musialam sama sie nauczyc.
Moj szok trwal pare godzin. Kiedy uswiadomilam sobie co sie stalo stalam sie najszczesliwsza kobieta na swiecie, a Lenka jest dla mnie caaaaalym swiatem, ktory kocham ponad zycie

Oto moja perełka:
Jest piękna Gratulacje kochana
Opis porodu bardzo nastraja optymizmem - dzięki

Cytat:
Napisane przez Anabellita Pokaż wiadomość
ooo no widzisz ja wiedziałam że "na Walentynki rodzą się fajne dziewczynki" A Wy z siostrą to jednojajowe czy dwujajowe?
Jesteśmy dwujajowe, ale siostra bliźniaczka to jest to
__________________
Gabrysia - 09.02.2012
Aniołek [*] - 05.02.2010
Mijus jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 20:42   #3022
kasiulka99
Raczkowanie
 
Avatar kasiulka99
 
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 166
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Cytat:
Napisane przez magda1804 Pokaż wiadomość
UWAGA ! UWAGA !

Oto relacja z porodu:

Tak jak pisalam we wtorek-Od ok 19h wieczorem mialam jakies dziwne bole brzucha. Bylam przekonana, ze to nie sa skurcze, bo byly za slabe, ale powtarzaly sie regularnie co ok. 10min. Wzielam no-spe nie pomogla, wzielam goraca kapiel- nic. Smialam sie tylko do tz, ze moze pojedziemy na porodowke rano nastepnego dnia. Nie sadzilam jednak, ze naprawde tak bedzie. O 00:30h polozylismy sie spac. Co przysnelam to budzil mnie skurcz, ale nie zbyt mocny. Wyprobowalam 1 oddech przeponą, ktorego uczylysmy sie na SR i faktycznie pomagal i zaczelam liczyc czas. Co 8min skurcz. czekalam jeszcze z 1h, skurcze byly czestsze, ale wcale nie silniejsze. To mnie troche zmartwilo, bo wiem, ze powinny "nabierac mocy". Ok. 3h budze tza i mowie: "ja do rana chyba nie wytrzymam". 3:30h bylam na IP i wtedy jakby wszystko puscilo- skurcze ustaly. Wywiad (jak wiele dziewczyn wspomina bardzo zle) ja wspominam jako smieszna pogawedke z poloznymi W czasie badania okazalo sie, ze mam 4cm rozwarcia. Na poczatku cieszylam sie, bo wiedzialam, ze juz zaczelo sie cos dziac, ale pozniej uzmyslowilam sobie, ze skoro od 19h do 3.30h doszlo jedynie do 4cm, to w takim tempie nie urodze do 12h

O 4h lezalam na porodowce podlaczona pod ktg z wenflonem w rece. Teraz jest takie zalecenie, zeby ktg bylo podlaczone przez caly porod. Kiedy polozylam sie na lozko bole zaczely przybierac na sile, ale nie byly az tak silne. Tz stwierdzil, ze idzie do domu (skladac łóżeczko) i wroci o 6h. Niestety nie puscilam go, bo jesli mecze sie ja to on tez Miedzy skurczami smialismy sie i zartowalismy. Nie moglismy uwierzyc, ze mała juz dzis bedzie z nami
Z kazdym kolejnym skurczem zaczelam czuc wiekszy bol. W pewnym momencie myslalam, ze jesli to dopiero sie rozkreca to umre z bolu Czulam doslownie jak rozwarcie postepuje. Skurcze byly juz co 3 min Oczywiscie ja ciekawska musialam sprawdzic co dzieje sie "tam" na dole. Dobrze, ze sprawdzilam- ku swojemu zdziwieniu poczulam, ze glowka jest bardzo nisko. Poprosilam tza, zeby poszedl po polozna. Zbadała mnie i stwierdzila: 8cm zaraz bedzie porod Tz zapytal ile mamy jeszcze czasu, a ona stwierdzila, ze 15-30min. Poszla przebrac sie i zawolac lekarzy. Niestety nie minelo nawet 5min, a ja do tza krzycze: "Lec po polozna! IDZ!" On wystraszyl sie, bo nie wiedzial co sie stalo. Polozna przyszla i w locie sie ubierala, a ja do niej: "Juz nie moge. Rodze!" Kiedy skladala lozko na porodowe, zaczely sie skurcze parte. Dosłownie 2 silne skurcze i nasza corcia wyskoczyla dokladnie o 5h. W tym momencie poczulam niesamowita ulge, lekkosc. Tz nie przecial pepowiny, bo byla zbyt krotka. Kiedy polozyli mi ja na brzuchu bylam w takim szoku, ze to juz i pierwsze co powiedzialam to: jak mam ja wziac? nie bylam w stanie uwierzyc, ze juz po wszystkim. Tz chyba sie poplakal, byl tak szczesliwy, ze prawie fruwal Wiec moj porod od momentu przyjazdu do szpitala do urodzenia Lenki trwal 1,5h, z czego DOSLOWNIE 5min parcie
Dalej ja zostalam sama z polozna, mala zabrali do badania, a tza wygonilam, bo nieciekawe widoki Przede wszystkim musze sie pochwalic, ze nie zostalam nacieta! Oczywiscie zaznaczylam na poczatku, ze chce tego uniknac. Mala wychodzac miala raczke przy glowce i zachaczyla troszke o cewke moczowa, wiec polozna zalozyla malutki szef, bo rana zbyt krwawila. No nie bylo to przyjemne, nawet chyba najgorsze z calego porodu Mialam problem z urodzeniem lozyska, wiec podali oksytocyne, bo brak skurczy. Po wszystkim wstalam i chcialam isc na sale poporodowa, ale pozlozna kazala usiasc i zawiozla mnie

Pozniej dostalam Lenke. Kiedy ja zobaczylam nie wiedzialam, co mam zrobic. Nikt nie pokazal jak karmic, jak trzymac. Musialam sama sie nauczyc.
Moj szok trwal pare godzin. Kiedy uswiadomilam sobie co sie stalo stalam sie najszczesliwsza kobieta na swiecie, a Lenka jest dla mnie caaaaalym swiatem, ktory kocham ponad zycie

Oto moja perełka:
piękny optymistyczny opis porodu - aż chce się rodzić naturalnie

Lenka cudna
kasiulka99 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 20:43   #3023
eliza1984
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2005-09
Wiadomości: 1 119
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Cytat:
Napisane przez magda1804 Pokaż wiadomość
UWAGA ! UWAGA !

Oto relacja z porodu:

Tak jak pisalam we wtorek-Od ok 19h wieczorem mialam jakies dziwne bole brzucha. Bylam przekonana, ze to nie sa skurcze, bo byly za slabe, ale powtarzaly sie regularnie co ok. 10min. Wzielam no-spe nie pomogla, wzielam goraca kapiel- nic. Smialam sie tylko do tz, ze moze pojedziemy na porodowke rano nastepnego dnia. Nie sadzilam jednak, ze naprawde tak bedzie. O 00:30h polozylismy sie spac. Co przysnelam to budzil mnie skurcz, ale nie zbyt mocny. Wyprobowalam 1 oddech przeponą, ktorego uczylysmy sie na SR i faktycznie pomagal i zaczelam liczyc czas. Co 8min skurcz. czekalam jeszcze z 1h, skurcze byly czestsze, ale wcale nie silniejsze. To mnie troche zmartwilo, bo wiem, ze powinny "nabierac mocy". Ok. 3h budze tza i mowie: "ja do rana chyba nie wytrzymam". 3:30h bylam na IP i wtedy jakby wszystko puscilo- skurcze ustaly. Wywiad (jak wiele dziewczyn wspomina bardzo zle) ja wspominam jako smieszna pogawedke z poloznymi W czasie badania okazalo sie, ze mam 4cm rozwarcia. Na poczatku cieszylam sie, bo wiedzialam, ze juz zaczelo sie cos dziac, ale pozniej uzmyslowilam sobie, ze skoro od 19h do 3.30h doszlo jedynie do 4cm, to w takim tempie nie urodze do 12h

O 4h lezalam na porodowce podlaczona pod ktg z wenflonem w rece. Teraz jest takie zalecenie, zeby ktg bylo podlaczone przez caly porod. Kiedy polozylam sie na lozko bole zaczely przybierac na sile, ale nie byly az tak silne. Tz stwierdzil, ze idzie do domu (skladac łóżeczko) i wroci o 6h. Niestety nie puscilam go, bo jesli mecze sie ja to on tez Miedzy skurczami smialismy sie i zartowalismy. Nie moglismy uwierzyc, ze mała juz dzis bedzie z nami
Z kazdym kolejnym skurczem zaczelam czuc wiekszy bol. W pewnym momencie myslalam, ze jesli to dopiero sie rozkreca to umre z bolu Czulam doslownie jak rozwarcie postepuje. Skurcze byly juz co 3 min Oczywiscie ja ciekawska musialam sprawdzic co dzieje sie "tam" na dole. Dobrze, ze sprawdzilam- ku swojemu zdziwieniu poczulam, ze glowka jest bardzo nisko. Poprosilam tza, zeby poszedl po polozna. Zbadała mnie i stwierdzila: 8cm zaraz bedzie porod Tz zapytal ile mamy jeszcze czasu, a ona stwierdzila, ze 15-30min. Poszla przebrac sie i zawolac lekarzy. Niestety nie minelo nawet 5min, a ja do tza krzycze: "Lec po polozna! IDZ!" On wystraszyl sie, bo nie wiedzial co sie stalo. Polozna przyszla i w locie sie ubierala, a ja do niej: "Juz nie moge. Rodze!" Kiedy skladala lozko na porodowe, zaczely sie skurcze parte. Dosłownie 2 silne skurcze i nasza corcia wyskoczyla dokladnie o 5h. W tym momencie poczulam niesamowita ulge, lekkosc. Tz nie przecial pepowiny, bo byla zbyt krotka. Kiedy polozyli mi ja na brzuchu bylam w takim szoku, ze to juz i pierwsze co powiedzialam to: jak mam ja wziac? nie bylam w stanie uwierzyc, ze juz po wszystkim. Tz chyba sie poplakal, byl tak szczesliwy, ze prawie fruwal Wiec moj porod od momentu przyjazdu do szpitala do urodzenia Lenki trwal 1,5h, z czego DOSLOWNIE 5min parcie
Dalej ja zostalam sama z polozna, mala zabrali do badania, a tza wygonilam, bo nieciekawe widoki Przede wszystkim musze sie pochwalic, ze nie zostalam nacieta! Oczywiscie zaznaczylam na poczatku, ze chce tego uniknac. Mala wychodzac miala raczke przy glowce i zachaczyla troszke o cewke moczowa, wiec polozna zalozyla malutki szef, bo rana zbyt krwawila. No nie bylo to przyjemne, nawet chyba najgorsze z calego porodu Mialam problem z urodzeniem lozyska, wiec podali oksytocyne, bo brak skurczy. Po wszystkim wstalam i chcialam isc na sale poporodowa, ale pozlozna kazala usiasc i zawiozla mnie

Pozniej dostalam Lenke. Kiedy ja zobaczylam nie wiedzialam, co mam zrobic. Nikt nie pokazal jak karmic, jak trzymac. Musialam sama sie nauczyc.
Moj szok trwal pare godzin. Kiedy uswiadomilam sobie co sie stalo stalam sie najszczesliwsza kobieta na swiecie, a Lenka jest dla mnie caaaaalym swiatem, ktory kocham ponad zycie

Oto moja perełka:
Piekny opis,a perełka śliczna

Ja juz po wizycie.Więc tak jak jechaliśmy do gina zaczęły mi się skurcze co 5 min,ale inne niż miałam wcześniej ,takie bardziej napierające tez na kupkę,a później zaczęły się nagle co 2 min i zaczęło naprawdę boleć,oddychałam przeponą to troszkę pomagało,jeszcze jak wychodziłam z samochodu mialam skurcz i jakś facet biegł a ja jęczałam,ale co mi tam,bolało mnie.Weszliśmy do położnej i nagle wszystko się wyciszyło.Lekarz wyjął mi pessar,nie powiem bolało ,aż w pewnym momencie powiedziałam kurrrr on się spojrzał i dokończyłam czeee ,ale napraawdę było to mega nie przyjemne i bolesne.Okazało się ,ze szyjka ma 0,5 cm a rozwarcie mam na 2 palce i posmyrał mała po głowce.Mogę zacząć rodzić już dziś ,a może wytrzymam jeszcze ale do 2 tyg to max.Kazał brać fenoterol do soboty ,ale stwierdziłam ,ze specjalnie na 2 dni nie będe wykupywać izoptinu i nie biorę już tych tabletek,zresztą powiedział ,że mała już jest bezpieczna i jak się urodzi teraz to nie bedzie zagrożenia.Jak mowił ,ze się cieszy ,że dotrwałam ,a powtarzał to często to maż mowił ,że spojrzał na niego i gin miał łzy w oczach.Ja nie patrzyłam mu w oczy więc nie wiem.Gin stwierdził ,że nie powinnam mieć długiego porodu,
__________________
05.08.2010
Moje słońce
"Zanim zostałaś poczęta - pragnęłam Cię ,
zanim się urodziłaś - kochałam Cię ,
nim minęła pierwsza minuta Twojego życia...
- byłam gotowa za Ciebie umrzeć..."
eliza1984 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 20:50   #3024
neska22
Zakorzenienie
 
Avatar neska22
 
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 9 911
GG do neska22
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Cytat:
Napisane przez eliza1984 Pokaż wiadomość
Piekny opis,a perełka śliczna

Ja juz po wizycie.Więc tak jak jechaliśmy do gina zaczęły mi się skurcze co 5 min,ale inne niż miałam wcześniej ,takie bardziej napierające tez na kupkę,a później zaczęły się nagle co 2 min i zaczęło naprawdę boleć,oddychałam przeponą to troszkę pomagało,jeszcze jak wychodziłam z samochodu mialam skurcz i jakś facet biegł a ja jęczałam,ale co mi tam,bolało mnie.Weszliśmy do położnej i nagle wszystko się wyciszyło.Lekarz wyjął mi pessar,nie powiem bolało ,aż w pewnym momencie powiedziałam kurrrr on się spojrzał i dokończyłam czeee ,ale napraawdę było to mega nie przyjemne i bolesne.Okazało się ,ze szyjka ma 0,5 cm a rozwarcie mam na 2 palce i posmyrał mała po głowce.Mogę zacząć rodzić już dziś ,a może wytrzymam jeszcze ale do 2 tyg to max.Kazał brać fenoterol do soboty ,ale stwierdziłam ,ze specjalnie na 2 dni nie będe wykupywać izoptinu i nie biorę już tych tabletek,zresztą powiedział ,że mała już jest bezpieczna i jak się urodzi teraz to nie bedzie zagrożenia.Jak mowił ,ze się cieszy ,że dotrwałam ,a powtarzał to często to maż mowił ,że spojrzał na niego i gin miał łzy w oczach.Ja nie patrzyłam mu w oczy więc nie wiem.Gin stwierdził ,że nie powinnam mieć długiego porodu,
ojejuuuuu następna w kolejce???
neska22 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 20:51   #3025
boroo50
Rozeznanie
 
Avatar boroo50
 
Zarejestrowany: 2011-11
Lokalizacja: świętokrzyskie
Wiadomości: 767
GG do boroo50
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Cytat:
Napisane przez magda1804 Pokaż wiadomość
UWAGA ! UWAGA !

Oto relacja z porodu:

Tak jak pisalam we wtorek-Od ok 19h wieczorem mialam jakies dziwne bole brzucha. Bylam przekonana, ze to nie sa skurcze, bo byly za slabe, ale powtarzaly sie regularnie co ok. 10min. Wzielam no-spe nie pomogla, wzielam goraca kapiel- nic. Smialam sie tylko do tz, ze moze pojedziemy na porodowke rano nastepnego dnia. Nie sadzilam jednak, ze naprawde tak bedzie. O 00:30h polozylismy sie spac. Co przysnelam to budzil mnie skurcz, ale nie zbyt mocny. Wyprobowalam 1 oddech przeponą, ktorego uczylysmy sie na SR i faktycznie pomagal i zaczelam liczyc czas. Co 8min skurcz. czekalam jeszcze z 1h, skurcze byly czestsze, ale wcale nie silniejsze. To mnie troche zmartwilo, bo wiem, ze powinny "nabierac mocy". Ok. 3h budze tza i mowie: "ja do rana chyba nie wytrzymam". 3:30h bylam na IP i wtedy jakby wszystko puscilo- skurcze ustaly. Wywiad (jak wiele dziewczyn wspomina bardzo zle) ja wspominam jako smieszna pogawedke z poloznymi W czasie badania okazalo sie, ze mam 4cm rozwarcia. Na poczatku cieszylam sie, bo wiedzialam, ze juz zaczelo sie cos dziac, ale pozniej uzmyslowilam sobie, ze skoro od 19h do 3.30h doszlo jedynie do 4cm, to w takim tempie nie urodze do 12h

O 4h lezalam na porodowce podlaczona pod ktg z wenflonem w rece. Teraz jest takie zalecenie, zeby ktg bylo podlaczone przez caly porod. Kiedy polozylam sie na lozko bole zaczely przybierac na sile, ale nie byly az tak silne. Tz stwierdzil, ze idzie do domu (skladac łóżeczko) i wroci o 6h. Niestety nie puscilam go, bo jesli mecze sie ja to on tez Miedzy skurczami smialismy sie i zartowalismy. Nie moglismy uwierzyc, ze mała juz dzis bedzie z nami
Z kazdym kolejnym skurczem zaczelam czuc wiekszy bol. W pewnym momencie myslalam, ze jesli to dopiero sie rozkreca to umre z bolu Czulam doslownie jak rozwarcie postepuje. Skurcze byly juz co 3 min Oczywiscie ja ciekawska musialam sprawdzic co dzieje sie "tam" na dole. Dobrze, ze sprawdzilam- ku swojemu zdziwieniu poczulam, ze glowka jest bardzo nisko. Poprosilam tza, zeby poszedl po polozna. Zbadała mnie i stwierdzila: 8cm zaraz bedzie porod Tz zapytal ile mamy jeszcze czasu, a ona stwierdzila, ze 15-30min. Poszla przebrac sie i zawolac lekarzy. Niestety nie minelo nawet 5min, a ja do tza krzycze: "Lec po polozna! IDZ!" On wystraszyl sie, bo nie wiedzial co sie stalo. Polozna przyszla i w locie sie ubierala, a ja do niej: "Juz nie moge. Rodze!" Kiedy skladala lozko na porodowe, zaczely sie skurcze parte. Dosłownie 2 silne skurcze i nasza corcia wyskoczyla dokladnie o 5h. W tym momencie poczulam niesamowita ulge, lekkosc. Tz nie przecial pepowiny, bo byla zbyt krotka. Kiedy polozyli mi ja na brzuchu bylam w takim szoku, ze to juz i pierwsze co powiedzialam to: jak mam ja wziac? nie bylam w stanie uwierzyc, ze juz po wszystkim. Tz chyba sie poplakal, byl tak szczesliwy, ze prawie fruwal Wiec moj porod od momentu przyjazdu do szpitala do urodzenia Lenki trwal 1,5h, z czego DOSLOWNIE 5min parcie
Dalej ja zostalam sama z polozna, mala zabrali do badania, a tza wygonilam, bo nieciekawe widoki Przede wszystkim musze sie pochwalic, ze nie zostalam nacieta! Oczywiscie zaznaczylam na poczatku, ze chce tego uniknac. Mala wychodzac miala raczke przy glowce i zachaczyla troszke o cewke moczowa, wiec polozna zalozyla malutki szef, bo rana zbyt krwawila. No nie bylo to przyjemne, nawet chyba najgorsze z calego porodu Mialam problem z urodzeniem lozyska, wiec podali oksytocyne, bo brak skurczy. Po wszystkim wstalam i chcialam isc na sale poporodowa, ale pozlozna kazala usiasc i zawiozla mnie

Pozniej dostalam Lenke. Kiedy ja zobaczylam nie wiedzialam, co mam zrobic. Nikt nie pokazal jak karmic, jak trzymac. Musialam sama sie nauczyc.
Moj szok trwal pare godzin. Kiedy uswiadomilam sobie co sie stalo stalam sie najszczesliwsza kobieta na swiecie, a Lenka jest dla mnie caaaaalym swiatem, ktory kocham ponad zycie

Oto moja perełka:
Kochana, gdyby nie ten wenflon i późniejsza oksytocyna drogą dożylną to jest raczej wymarzony poród dla nas wszystkich. A jeszcze Wasze żarty z mężem między skurczami to już w ogólne odjazd
należą Ci się jak nic
__________________
KRZYSIO

http://suwaczki.slub-wesele.pl/200807202338.html
http://straznik.dieta.pl/zobacz/stra...d7fcac01be.png
82 68 67 66 65 64 63 62 61 60 59 58 57 -->56 <--
boroo50 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 21:04   #3026
uska000
Zadomowienie
 
Avatar uska000
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Bobasowo :)
Wiadomości: 1 461
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Mamuski w dwupakach zlitujcie sie nad tymi co maja juz swoje malenstwa i kupe roboty... nie nadrabam nie mam siy..

mamusia nowo rozpakowanym gratuluje

Pear Wszystkiego dobrego na nowej drodze zycia
__________________
Igorek jest już z nami i tuli się całymi dniami

http://www.suwaczek.pl/cache/b034e10552.png
uska000 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 21:06   #3027
boroo50
Rozeznanie
 
Avatar boroo50
 
Zarejestrowany: 2011-11
Lokalizacja: świętokrzyskie
Wiadomości: 767
GG do boroo50
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Cytat:
Napisane przez eliza1984 Pokaż wiadomość
Ja juz po wizycie.Więc tak jak jechaliśmy do gina zaczęły mi się skurcze co 5 min,ale inne niż miałam wcześniej ,takie bardziej napierające tez na kupkę,a później zaczęły się nagle co 2 min i zaczęło naprawdę boleć,oddychałam przeponą to troszkę pomagało,jeszcze jak wychodziłam z samochodu mialam skurcz i jakś facet biegł a ja jęczałam,ale co mi tam,bolało mnie.Weszliśmy do położnej i nagle wszystko się wyciszyło.Lekarz wyjął mi pessar,nie powiem bolało ,aż w pewnym momencie powiedziałam kurrrr on się spojrzał i dokończyłam czeee ,ale napraawdę było to mega nie przyjemne i bolesne.Okazało się ,ze szyjka ma 0,5 cm a rozwarcie mam na 2 palce i posmyrał mała po głowce.Mogę zacząć rodzić już dziś ,a może wytrzymam jeszcze ale do 2 tyg to max.Kazał brać fenoterol do soboty ,ale stwierdziłam ,ze specjalnie na 2 dni nie będe wykupywać izoptinu i nie biorę już tych tabletek,zresztą powiedział ,że mała już jest bezpieczna i jak się urodzi teraz to nie bedzie zagrożenia.Jak mowił ,ze się cieszy ,że dotrwałam ,a powtarzał to często to maż mowił ,że spojrzał na niego i gin miał łzy w oczach.Ja nie patrzyłam mu w oczy więc nie wiem.Gin stwierdził ,że nie powinnam mieć długiego porodu,
To pięknie
Miejmy nadzieję, że lekarz się nie myli i nie będziesz miała długiego porodu
__________________
KRZYSIO

http://suwaczki.slub-wesele.pl/200807202338.html
http://straznik.dieta.pl/zobacz/stra...d7fcac01be.png
82 68 67 66 65 64 63 62 61 60 59 58 57 -->56 <--
boroo50 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 21:08   #3028
snesha
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2007-06
Wiadomości: 643
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Ojej - co tu się dzieje! Mało mam czasu wpadać na wątek a tu takie zmiany.
Gratulacje nowym Mamusiom i Dzieciaczkom.
Teraz widzę, że przez to że to wątek styczeń-luty dziewczyny z lutego (ja też) gryzą paznokcie z zazdrości stycznówkom. A mamy jeszcze ponad miesiąc do terminu - buuuuuu
snesha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 21:11   #3029
bambusiek
Zakorzenienie
 
Avatar bambusiek
 
Zarejestrowany: 2007-05
Wiadomości: 8 250
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Cytat:
Napisane przez agawoo Pokaż wiadomość
A ja sobie trochę pluję w brodę teraz - czekałam ze wszystkim do ostatniej chwili, a teraz nie wiadomo czy stąd wyjdę przed porodem, a tu łóżeczko nie złożone,wózek nie zamówiony,przemeblowanie nie zrobione,pościel nie wyprana, nie mamy nawet przescieradelka do lozeczka, bo na wszystko jeszcze czas..... Ech....
Na pewno będzie wszystko zrobione i pozałatwiane

Cytat:
Napisane przez czubasek20 Pokaż wiadomość
chyba nie nadrobie was teraz...
Dostałam w kroplówce ten fenoterol. Nigdy więcej! Na początku było ok. Nawet usnęlam a później. Męka... Chyba poród byłby lżejszy. Zaczęło robić mi się duszno, cała się trzęsłam i nie mogłam tchu złapać. Poszłam do łazienki i odleciałam. Jak się ocknełam to byłam już odłączona i nade mną mnóstwo osób. Doszłam do siebie. Ktg, i jazda na usg czy z mała ok. Na szczęście jest dobrze ale tego chole**a nie będą mi podłączać.

Podłączyli mi teraz glukozę i sól. Ale jestem wykończona. Podobno jestem druga ciężarna która na ten lek tak zareagowała.
Biedulka


Cytat:
Napisane przez Lucy1111 Pokaż wiadomość
Dziewczyny, czy któraś z Was kupiła/posiada/ma zamiar kupić nawilżacz powietrza?
Ja mam nawilżacz ale taki z Biedronkowej wyprzedaży za 10 zł

Cytat:
Napisane przez *Agatek* Pokaż wiadomość
Aaa i jeszcze jedno... weszłam do gabinetu, ale przedtem siku... ściągam majciochy, zaczynam siusiać... i słyszę dziwny dźwięk... patrzę... a ja klapy od kibla nie otworzyłam gdzie mój mózg, gdzie??


Cytat:
Napisane przez *Agatek* Pokaż wiadomość
Noooooo co mi się dziwita?? ja tam siusiam na stojąco w publicznych toaletach nie mogłąbym usiąść na deskę- chyba, że obłożę ją wcześniej papierem...
No jasne, takie zachowanie to podstawa

Cytat:
Napisane przez MMONIKA9 Pokaż wiadomość
my dziś z Michasiem byliśmy na pierwszej wizycie u pana doktora który go osłuchał sprawdził bioderka głowkę i zaglądnął do buźki wszytsko jest dobrze elegancko mały rozwija sie prawidłowo i pierwsze szczepienie ma wyznaczone na 8luty



Cytat:
Napisane przez magda1804 Pokaż wiadomość
UWAGA ! UWAGA !

Oto relacja z porodu:

Tak jak pisalam we wtorek-Od ok 19h wieczorem mialam jakies dziwne bole brzucha. Bylam przekonana, ze to nie sa skurcze, bo byly za slabe, ale powtarzaly sie regularnie co ok. 10min. Wzielam no-spe nie pomogla, wzielam goraca kapiel- nic. Smialam sie tylko do tz, ze moze pojedziemy na porodowke rano nastepnego dnia. Nie sadzilam jednak, ze naprawde tak bedzie. O 00:30h polozylismy sie spac. Co przysnelam to budzil mnie skurcz, ale nie zbyt mocny. Wyprobowalam 1 oddech przeponą, ktorego uczylysmy sie na SR i faktycznie pomagal i zaczelam liczyc czas. Co 8min skurcz. czekalam jeszcze z 1h, skurcze byly czestsze, ale wcale nie silniejsze. To mnie troche zmartwilo, bo wiem, ze powinny "nabierac mocy". Ok. 3h budze tza i mowie: "ja do rana chyba nie wytrzymam". 3:30h bylam na IP i wtedy jakby wszystko puscilo- skurcze ustaly. Wywiad (jak wiele dziewczyn wspomina bardzo zle) ja wspominam jako smieszna pogawedke z poloznymi W czasie badania okazalo sie, ze mam 4cm rozwarcia. Na poczatku cieszylam sie, bo wiedzialam, ze juz zaczelo sie cos dziac, ale pozniej uzmyslowilam sobie, ze skoro od 19h do 3.30h doszlo jedynie do 4cm, to w takim tempie nie urodze do 12h

O 4h lezalam na porodowce podlaczona pod ktg z wenflonem w rece. Teraz jest takie zalecenie, zeby ktg bylo podlaczone przez caly porod. Kiedy polozylam sie na lozko bole zaczely przybierac na sile, ale nie byly az tak silne. Tz stwierdzil, ze idzie do domu (skladac łóżeczko) i wroci o 6h. Niestety nie puscilam go, bo jesli mecze sie ja to on tez Miedzy skurczami smialismy sie i zartowalismy. Nie moglismy uwierzyc, ze mała juz dzis bedzie z nami
Z kazdym kolejnym skurczem zaczelam czuc wiekszy bol. W pewnym momencie myslalam, ze jesli to dopiero sie rozkreca to umre z bolu Czulam doslownie jak rozwarcie postepuje. Skurcze byly juz co 3 min Oczywiscie ja ciekawska musialam sprawdzic co dzieje sie "tam" na dole. Dobrze, ze sprawdzilam- ku swojemu zdziwieniu poczulam, ze glowka jest bardzo nisko. Poprosilam tza, zeby poszedl po polozna. Zbadała mnie i stwierdzila: 8cm zaraz bedzie porod Tz zapytal ile mamy jeszcze czasu, a ona stwierdzila, ze 15-30min. Poszla przebrac sie i zawolac lekarzy. Niestety nie minelo nawet 5min, a ja do tza krzycze: "Lec po polozna! IDZ!" On wystraszyl sie, bo nie wiedzial co sie stalo. Polozna przyszla i w locie sie ubierala, a ja do niej: "Juz nie moge. Rodze!" Kiedy skladala lozko na porodowe, zaczely sie skurcze parte. Dosłownie 2 silne skurcze i nasza corcia wyskoczyla dokladnie o 5h. W tym momencie poczulam niesamowita ulge, lekkosc. Tz nie przecial pepowiny, bo byla zbyt krotka. Kiedy polozyli mi ja na brzuchu bylam w takim szoku, ze to juz i pierwsze co powiedzialam to: jak mam ja wziac? nie bylam w stanie uwierzyc, ze juz po wszystkim. Tz chyba sie poplakal, byl tak szczesliwy, ze prawie fruwal Wiec moj porod od momentu przyjazdu do szpitala do urodzenia Lenki trwal 1,5h, z czego DOSLOWNIE 5min parcie
Dalej ja zostalam sama z polozna, mala zabrali do badania, a tza wygonilam, bo nieciekawe widoki Przede wszystkim musze sie pochwalic, ze nie zostalam nacieta! Oczywiscie zaznaczylam na poczatku, ze chce tego uniknac. Mala wychodzac miala raczke przy glowce i zachaczyla troszke o cewke moczowa, wiec polozna zalozyla malutki szef, bo rana zbyt krwawila. No nie bylo to przyjemne, nawet chyba najgorsze z calego porodu Mialam problem z urodzeniem lozyska, wiec podali oksytocyne, bo brak skurczy. Po wszystkim wstalam i chcialam isc na sale poporodowa, ale pozlozna kazala usiasc i zawiozla mnie

Pozniej dostalam Lenke. Kiedy ja zobaczylam nie wiedzialam, co mam zrobic. Nikt nie pokazal jak karmic, jak trzymac. Musialam sama sie nauczyc.
Moj szok trwal pare godzin. Kiedy uswiadomilam sobie co sie stalo stalam sie najszczesliwsza kobieta na swiecie, a Lenka jest dla mnie caaaaalym swiatem, ktory kocham ponad zycie

Oto moja perełka:
Śliczna córcia i całkiem bezbolesna relacja

Cytat:
Napisane przez eliza1984 Pokaż wiadomość
Ja juz po wizycie.Więc tak jak jechaliśmy do gina zaczęły mi się skurcze co 5 min,ale inne niż miałam wcześniej ,takie bardziej napierające tez na kupkę,a później zaczęły się nagle co 2 min i zaczęło naprawdę boleć,oddychałam przeponą to troszkę pomagało,jeszcze jak wychodziłam z samochodu mialam skurcz i jakś facet biegł a ja jęczałam,ale co mi tam,bolało mnie.Weszliśmy do położnej i nagle wszystko się wyciszyło.Lekarz wyjął mi pessar,nie powiem bolało ,aż w pewnym momencie powiedziałam kurrrr on się spojrzał i dokończyłam czeee ,ale napraawdę było to mega nie przyjemne i bolesne.Okazało się ,ze szyjka ma 0,5 cm a rozwarcie mam na 2 palce i posmyrał mała po głowce.Mogę zacząć rodzić już dziś ,a może wytrzymam jeszcze ale do 2 tyg to max.Kazał brać fenoterol do soboty ,ale stwierdziłam ,ze specjalnie na 2 dni nie będe wykupywać izoptinu i nie biorę już tych tabletek,zresztą powiedział ,że mała już jest bezpieczna i jak się urodzi teraz to nie bedzie zagrożenia.Jak mowił ,ze się cieszy ,że dotrwałam ,a powtarzał to często to maż mowił ,że spojrzał na niego i gin miał łzy w oczach.Ja nie patrzyłam mu w oczy więc nie wiem.Gin stwierdził ,że nie powinnam mieć długiego porodu,
O kurcze... może akurat dziś
_________________________ _______
Mężol na piłce, a ja krążę po domu i patrzę co by tu jeszcze zjeść

mały dziś całkiem spokojny tylko kilka razy musiałam interweniować, żeby pod żebro nie wtykał pupencji
__________________
T. 16.1.12
Z. 30.6.14
A. 7.2.17
G. 9.1O.18
bambusiek jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-05, 21:13   #3030
Dark lady
Zakorzenienie
 
Avatar Dark lady
 
Zarejestrowany: 2006-08
Wiadomości: 6 099
Dot.: Nowy Rok za pasem, czas przywitać się z Bobasem-mamy styczniowo-lutowe 2012

Cytat:
Napisane przez magda1804 Pokaż wiadomość
UWAGA ! UWAGA !

Oto relacja z porodu:

Tak jak pisalam we wtorek-Od ok 19h wieczorem mialam jakies dziwne bole brzucha. Bylam przekonana, ze to nie sa skurcze, bo byly za slabe, ale powtarzaly sie regularnie co ok. 10min. Wzielam no-spe nie pomogla, wzielam goraca kapiel- nic. Smialam sie tylko do tz, ze moze pojedziemy na porodowke rano nastepnego dnia. Nie sadzilam jednak, ze naprawde tak bedzie. O 00:30h polozylismy sie spac. Co przysnelam to budzil mnie skurcz, ale nie zbyt mocny. Wyprobowalam 1 oddech przeponą, ktorego uczylysmy sie na SR i faktycznie pomagal i zaczelam liczyc czas. Co 8min skurcz. czekalam jeszcze z 1h, skurcze byly czestsze, ale wcale nie silniejsze. To mnie troche zmartwilo, bo wiem, ze powinny "nabierac mocy". Ok. 3h budze tza i mowie: "ja do rana chyba nie wytrzymam". 3:30h bylam na IP i wtedy jakby wszystko puscilo- skurcze ustaly. Wywiad (jak wiele dziewczyn wspomina bardzo zle) ja wspominam jako smieszna pogawedke z poloznymi W czasie badania okazalo sie, ze mam 4cm rozwarcia. Na poczatku cieszylam sie, bo wiedzialam, ze juz zaczelo sie cos dziac, ale pozniej uzmyslowilam sobie, ze skoro od 19h do 3.30h doszlo jedynie do 4cm, to w takim tempie nie urodze do 12h

O 4h lezalam na porodowce podlaczona pod ktg z wenflonem w rece. Teraz jest takie zalecenie, zeby ktg bylo podlaczone przez caly porod. Kiedy polozylam sie na lozko bole zaczely przybierac na sile, ale nie byly az tak silne. Tz stwierdzil, ze idzie do domu (skladac łóżeczko) i wroci o 6h. Niestety nie puscilam go, bo jesli mecze sie ja to on tez Miedzy skurczami smialismy sie i zartowalismy. Nie moglismy uwierzyc, ze mała juz dzis bedzie z nami
Z kazdym kolejnym skurczem zaczelam czuc wiekszy bol. W pewnym momencie myslalam, ze jesli to dopiero sie rozkreca to umre z bolu Czulam doslownie jak rozwarcie postepuje. Skurcze byly juz co 3 min Oczywiscie ja ciekawska musialam sprawdzic co dzieje sie "tam" na dole. Dobrze, ze sprawdzilam- ku swojemu zdziwieniu poczulam, ze glowka jest bardzo nisko. Poprosilam tza, zeby poszedl po polozna. Zbadała mnie i stwierdzila: 8cm zaraz bedzie porod Tz zapytal ile mamy jeszcze czasu, a ona stwierdzila, ze 15-30min. Poszla przebrac sie i zawolac lekarzy. Niestety nie minelo nawet 5min, a ja do tza krzycze: "Lec po polozna! IDZ!" On wystraszyl sie, bo nie wiedzial co sie stalo. Polozna przyszla i w locie sie ubierala, a ja do niej: "Juz nie moge. Rodze!" Kiedy skladala lozko na porodowe, zaczely sie skurcze parte. Dosłownie 2 silne skurcze i nasza corcia wyskoczyla dokladnie o 5h. W tym momencie poczulam niesamowita ulge, lekkosc. Tz nie przecial pepowiny, bo byla zbyt krotka. Kiedy polozyli mi ja na brzuchu bylam w takim szoku, ze to juz i pierwsze co powiedzialam to: jak mam ja wziac? nie bylam w stanie uwierzyc, ze juz po wszystkim. Tz chyba sie poplakal, byl tak szczesliwy, ze prawie fruwal Wiec moj porod od momentu przyjazdu do szpitala do urodzenia Lenki trwal 1,5h, z czego DOSLOWNIE 5min parcie
Dalej ja zostalam sama z polozna, mala zabrali do badania, a tza wygonilam, bo nieciekawe widoki Przede wszystkim musze sie pochwalic, ze nie zostalam nacieta! Oczywiscie zaznaczylam na poczatku, ze chce tego uniknac. Mala wychodzac miala raczke przy glowce i zachaczyla troszke o cewke moczowa, wiec polozna zalozyla malutki szef, bo rana zbyt krwawila. No nie bylo to przyjemne, nawet chyba najgorsze z calego porodu Mialam problem z urodzeniem lozyska, wiec podali oksytocyne, bo brak skurczy. Po wszystkim wstalam i chcialam isc na sale poporodowa, ale pozlozna kazala usiasc i zawiozla mnie

Pozniej dostalam Lenke. Kiedy ja zobaczylam nie wiedzialam, co mam zrobic. Nikt nie pokazal jak karmic, jak trzymac. Musialam sama sie nauczyc.
Moj szok trwal pare godzin. Kiedy uswiadomilam sobie co sie stalo stalam sie najszczesliwsza kobieta na swiecie, a Lenka jest dla mnie caaaaalym swiatem, ktory kocham ponad zycie

Oto moja perełka:
Piękna córa . A mąż by się spóźnił jakby sobie poszedł.

Eliza trzymam kciuki za szybki poród.

A ja mam właśnie jakiś napad złego humoru
__________________
I był ślub

kochanie


No i jesteś

Dark lady jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Poczekalnia - będę mamą


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 22:49.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.