Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II. - Strona 9 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-01-27, 11:13   #241
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

[QUOTE=Addicted to love;31877891]Nie wiem co mi sie ubzduralo, ze tak jak ja studiujesz dziennie
Ooo to macie malutko przedmiotow, my na pierwszym roku mielismy 20

Kolosa mam z opisowej [COLOR=Silver]

Mnie też czeka kolokwium z gramatyki opisowej,ale w następnym tygodniu.
Zapewne w poniedziałek zacznę się uczyć do sobotniego zaliczenia
Co do ilości przedmiotów to ja bardzo bym chciała mieć więcej, ale weekend się nie rozciągnie już bardziej...

Nie chcę tutaj rozpoczynać dyskusji na temat studiów zaocznych i studiów dziennych. Powiem tylko tyle,że po rozpoczęciu studiów zaocznych skorygowałam wiele moich poglądów na nie i jednak teraz mogę dużo plusów im przypisać.

Patri,
to,co piszesz jest mi bardzo bliskie.
Nie wiem na razie jak ubrać uczucia w słowa,ale napiszę kilka słów później na poruszane przez Ciebie tematy.
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-27, 11:57   #242
Coffee With Milk
Zadomowienie
 
Avatar Coffee With Milk
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Dziewczyny, czy wypada wysłać e-maila, z zapytaniem o praktyki? Czy koniecznie trzeba iść od razu osobiście?
Mam nóż na gardle z tymi praktykami, a wszystko odmawia mi posłuszeństwa, jak mam iść i zapytać.


Wstałam o 9. Miałam się tylko ogarnąć i zacząć się uczyć, ale musiałam ogarnąć kuchnie i powinnam wyjść z psem. Jest prawie 12. Powinnam zacząć się uczyć, ale cały czas myślę o tym, że muszę się wykąpać i umyć głowę i jechać do babci do szpitala. Więc zamiast się uczyć, sprawdzam co chwilę, czy już się nagrzała woda, bo za późno włączyłam piec, żebym mogła już się wykąpać. Wieczorem muszę jechać do marketu, zrobić zakupy, bo w soboty jest tłok, w niedzielę nie lubię robić zakupów, a w poniedziałek wracają rodzice, więc muszę zapełnić lodówkę, bo może wrócą późno i trzeba będzie zrobić kolację, a mama z kontuzją, więc tak czy siak zakupy muszą być zrobione.
I jak tu się uczyć, skoro inne sprawy zaprzątają mi głowę?
Też tak macie? Może gdybym wiedziała, że już nic dzisiaj nie muszę robić oprócz nauki, to bym się za nią zabrała. A ja nie potrafię się za nią zabrać, bo wiem, że za godzinę, czy dwie muszę wyjść z domu i już odczuwam stres z tym związany. I tak siedzę i nic nie robię, tylko czekam...

Patri, nie wiem, co mogłabym Ci napisać, bo jakoś nie mogę zebrać myśli, ale w sumie doskonale Cię rozumiem. Chociaż bardzo rzadko kogoś do siebie zapraszam, bo albo nie mam kogo, albo mi się nie chcę, albo spotykam się z kimś na mieście, ale też nie lubię, jak ktoś odwołuje spotkanie. Wtedy cały dzień mam tak jakby rozbity. I nie raz zdarzało mi się przekładać swoje plany, bo ktoś mnie poprosił akurat w tym czasie o spotkanie. Nie potrafiłam odmówić. A jak ja potrzebowałam spotkania, to nikt się nie kwapił, żeby coś przełożyć i się ze mną spotkać.
Teraz jestem jakby trochę wycofana z życia towarzyskiego. Po pierwsze od ponad pół roku egzystuję na wsi, u rodziców, więc tu nie mam za dużego pola do popisu. A po drugie miasto, w którym studiuję i, do których lada chwila wracam nie jest moim wymarzonym i czuję się tam jak odludek Nie mam tam żadnej bratniej duszy. I kiedy tylko nadarza się okazja to stamtąd uciekam. Zdaję sobie sprawę, że za półtora roku kończę licencjata i mogę zmienić miasto, ale... no właśnie, czy starczy mi odwagi, żeby to zrobić? Mimo wszystko miasto już znam, znam każdy jego kąt, wiem gdzie, co jest, jak dojechać itd., więc czy chcę mi się zaczynać wszystko od początku? Nie ukrywam, że moim marzeniem , chyba od zawsze była Warszawa, ale z drugiej strony przeraża mnie życie tam. Po pierwsze daleko od domu (teraz dojeżdżam 2,5 godziny, do Warszawy mam 7 godzin), a po drugie wszyscy mówią, że w Warszawie życie jest takie drogie.. A ja boję się, że sobie nie poradzę

Miałam jeszcze o czymś napisać, ale straciłam wątek.

Idę, możesz woda już się zagrzała.
Wyprowadzę psa, wykąpię się i pojadę do babci.

Jakoś ostatnie dni są dla mnie po prostu fatalne... Mam ochotę znów zakopać się pod kołdrę i nie wychodzić w niej dopóki problemy same się nie rozwiążą. A nie rozwiążą się same na pewno, więc siedziałabym w niej do końca życia....
Coffee With Milk jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-27, 12:30   #243
Lilith890502
Zakorzenienie
 
Avatar Lilith890502
 
Zarejestrowany: 2009-10
Lokalizacja: Lbn
Wiadomości: 3 812
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

ja Wam powiem po krótce tylko, że coś mi się stało, niby nie zdałam tylko tego jednego egzaminu reszta jest ok, ale... nie wiem co się stało, nic mnie nie cieszy, jakby mi ktoś wyłączył umiejętność radości... dół total.
__________________
My

Szczęście to sposób patrzenia na świat

Daniel
Lilith890502 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-27, 12:57   #244
Coffee With Milk
Zadomowienie
 
Avatar Coffee With Milk
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Lilith890502 Pokaż wiadomość
ja Wam powiem po krótce tylko, że coś mi się stało, niby nie zdałam tylko tego jednego egzaminu reszta jest ok, ale... nie wiem co się stało, nic mnie nie cieszy, jakby mi ktoś wyłączył umiejętność radości... dół total.
Przytulam



A ja dalej tu. I nic nie zrobione.
Coffee With Milk jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-27, 13:27   #245
isza89
tree hugger
 
Avatar isza89
 
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
A ja dalej tu. I nic nie zrobione.
No to uciekaj się umyć, już! Czekam aż wrócisz.
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu.
isza89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-27, 14:12   #246
Coffee With Milk
Zadomowienie
 
Avatar Coffee With Milk
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez isza89 Pokaż wiadomość
No to uciekaj się umyć, już! Czekam aż wrócisz.


Wykąpana, głowa umyta. Teraz muszę wysuszyć, coś zjeść i jadę. A miałam o 14 wyjść z domu
Coffee With Milk jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-27, 15:46   #247
Tataraczka
Rozeznanie
 
Avatar Tataraczka
 
Zarejestrowany: 2005-06
Wiadomości: 695
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Hej dziewczyny, melduję się Z wczorajszych 3 kół wynik jest taki: jedno zdane, drugie niezdane, z trzeciego wyniki będą jutro po południu, ale mam przeczucia że za mało napisałam aby zaliczyć. I tutaj znowu pojawia się problem: otóż zaliczenia z ćwiczeń musimy mieć do 31-go stycznia. Jeśli nie uda się zaliczyć ćwiczeń - trzeba brać warunek. Zaczęłam się mocno stresować że nie zdam ich, tym bardziej że we wtorek mam egzamin i do niego wolałabym się przygotować. Jedno z tych kół zalicza się na komputerach na takim specjalnym programie - ni w ząb go nie umiem i nie ma mi kto wytłumaczyć :/ Staram się interpretować te wyniki ale no nie umiem, to jakaś czarna magia.

Drugi przedmiot, o którym nie mam jeszcze wyników to niby teoria, ale mamy ją stosować do współczesnych przykładów, a ja tego nie potrafię, nie ogarniam czemu coś jest takie a nie takie. Egzamin z tego przedmiotu jest w piątek, materiału jak zwykle u tego prowadzącego trochę i jeszcze więcej :/

Kolejna sprawa to egzamin, na którego pierwszy ani drugi termin nie poszłam, jest to trudny jak dla mnie przedmiot - logika. Dużo osób które były nie zaliczyły, ale boję się że byłby to "jak coś" mój trzeci warunek :/ Niby można mieć taką ilość, ale nie wiem czy dziekan mi ją przyzna, jeśli nie oznacza to zawalenie roku, a tego chybabym nie przeżyła - już raz musiałam powtarzać 3 rok, teraz jestem jakby na 4tym. Czyli i tak żyję ze wstydem, że moje koleżanki w tym roku się bronią a ja jak zwykle w tyle. Przejdę może do rzeczy: ta niepewność czy zdałam czy nie zdałam, czy muszę się uczyć jeszcze z tego czy nie mnie dobija. Nie potrafię się skupić na niczym innym, co 15 minut sprawdzam mejla roku, czy wykładowca wrzucił wyniki. Nie wiem za co mam się brać, czy ćwiczyć na tym programie, czy uczyć się na egzamin wtorkowy, czy ewentualną poprawę, a może zacząć na logikę?

Wybaczcie długość, ale komuś musiałam się po prostu wyżalić.
__________________
"Co nie zabije to wzmocni...To nieprawda. Co nie zabije, to nie zabije. Wcale nie musi wzmacniać, potrafi sponiewierać i zostać na całe życie." Jacek Walkiewicz
Tataraczka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-27, 16:01   #248
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Po trzecie nauczyć się mieć swój plan i do niego dopasowywać innych, a nie swoje życie podporządkowywać innym i mieć pretensję, że zmieniają zdanie,....
wiem, że prosiłaś o nie cytowanie- jak coś to usunę ten fragment
ale właśnie chciałam się do tego ustosunkować, że jak ja się z kimś umówię, to lecę na łeb na szyję, rzucam wszystko co swoje, nie przekładam nie odkładam tylko sruu.... a czuję się jak zbity pies, gdy ktoś mnie ewidentnie oleje (może dla niego to jakaś błahostka, ale ja czekam... myślę... przygotowuję się... także doskonale rozumiem co czujesz!

Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość

I jak tu się uczyć, skoro inne sprawy zaprzątają mi głowę?
Też tak macie? Może gdybym wiedziała, że już nic dzisiaj nie muszę robić oprócz nauki, to bym się za nią zabrała. A ja nie potrafię się za nią zabrać, bo wiem, że za godzinę, czy dwie muszę wyjść z domu i już odczuwam stres z tym związany. I tak siedzę i nic nie robię, tylko czekam...
oj wiecie koleżanko jak to jest...mam tak samo.... jak mam spotkanie na 12 to już od 9 będę na nie czekać.....
a z drugiej strony to niezła wymówka prawda???? szczególnie to : gdybym wiedziała, że już nic dzisiaj nie muszę robić oprócz nauki, to bym się za nią zabrała.
wcale byś się nie zabrała- taka prawda zawsze znajdujemy wymówki, ja uczę się z tym walczyć, bo kolejny raz dostałam po głowie za to, że coś zostawiłam na ostatnią chwilę

Edytowane przez 78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492
Czas edycji: 2012-01-27 o 16:03
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-27, 17:55   #249
aako
Zakorzenienie
 
Avatar aako
 
Zarejestrowany: 2006-01
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 8 081
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

oczywiście nie zaliczyłam egzaminu czuje sie zdemotywowana, ponieważ odbyło sie to niezbyt sprawiedliwie
__________________

aako jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-27, 18:51   #250
Lacturia
Wtajemniczenie
 
Avatar Lacturia
 
Zarejestrowany: 2008-05
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 2 960
GG do Lacturia Send a message via Skype™ to Lacturia
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

A ja jak jeszcze troche nie pojde do szpitala, to umre w tym domu.
__________________
http://lacturia.blogspot.com Mój blog

Wymiana kosmetyczna&biżuteria&tor ebki -> https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=778720

Wish -> https://wizaz.pl/forum/showthread.php?p=47297911
Lacturia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-27, 18:54   #251
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
napisalam do psycholog. macki mroku mnie pochlonely i ciagna w dol.
Nebula, psycholog odpowiedział? Mam nadzieję, że tak. Daj znać co u Ciebie.
Na taniec chodzisz?

Patri


Mam wrażenie, że to co piszę jest strasznie chaotyczne, ale cóż...

Mnie się wydawało, że jak będę miała opóźnienie na studiach to korona mi z głowy spadnie, porównuję się cały czas z ludźmi, którzy są wyżej na roku, już pracują i mają bardziej ułożone życie osobiste. A ja jestem w tyle. Wydaję się w wszystko wszystkim przychodzi łatwo, według planu itp itd. A to gówno prawda. Widzimy tylko to, co inni nam pokazuję. Wcześniej czy później przychodzi kryzys, coś idzie nie tak, jak sobie to zaplanowaliśmy. Grunt to umieć zmodyfikować swoje plany, oczekiwania, nie myśleć: wszytko albo nic. Wtedy wychodzimy z tej sytuacji mądrzejsi, silniejsi. I realizować swoje własne cele, a nie wszystkich dookoła.

Bałam się nawet powiedzieć rodzicom że sobie nie radzę, bo mnie nie zrozumieją, nie będą dyskretni, zawiodę ich oczekiwania. Z jednej strony niskie poczucie własnej wartości sprawia, że nie czuję się godna pomocy, poświęcenia na mnie czasu, pieniędzy. Trudno mi było powiedzieć co mi leży na sercu, powodowało to takie emocje, że zaraz się rozklejałam, a nie cierpię tego. Nie będę przecież ryczeć w ciągu dnia, bo mam jeszcze coś zrobić, rozwalę sobie dzień, na mieście, w pełnym domu- bo inni to widzą, przez telefon też nie bo nie można się dogadać, więc w końcu nigdzie, wcale. Okazuje się, że rodzice przeżywali podobne dylematy co ja. Może to geny, może skrypty rodzinne. Warto się dowiedzieć co nieco o takich rzeczach. Widzę teraz swoich rodziców w nieco szerszym kontekście.

Z drugiej strony honor nie pozwala przyjąć pomocy.
A trzeba sobie dać czas na wygadanie się, wyrzucenie z siebie emocji raz na jakiś czas. Ale jak nie mówimy ludziom co nas boli, nie dajemy im szansy pomóc, odsuwamy ich od siebie. Problem w tym, żeby znaleźć osobę, która potrafi słuchać (a to coraz rzadsze dziś).

Jak cały czas się biadoli to ludzie się przyzwyczajają (nudzą tym) i zaczynają brać biadolenie za cechę naszego charakteru, w sumie to tak też chyba jest w rzeczywistości. I przyjmują to za stan normalny u nas.

Jestem dwa lata do tyłu. Szkoda mi tego czasu letargu, czasu nie cofnę. Ale teraz jestem w stanie powiedzieć z uśmiechniętą miną co u mnie. I leję na to co ktoś sobie pomyśli. Ponad 2/3 komunikatu jest niewerbalne. Czy podczas rozmowy na ulicy czy rozmowy rekrutacyjnej. I w głowie też chyba tyle zależy od podejścia i naszego postrzegania sytuacji, a nie samej sytuacji.

Patri Pomyśl o tym, że mama kupiła Ci kurtkę bo Cię kocha, troszczy się o Ciebie. Może łatwiej jej to w taki sposób okazać.
A chłopak z korepetycji, głupio mu, że miał zaległości z opłatami i tym bardziej, że musiałaś się upominać. Chyba zależy mu na tych korkach, może dał Ci tę kasę awansem, żeby nie musieć następnym razem o niej pamiętać i znów nie być zadłużonym.

Jakoś mi przychodzi na myśl miłość do samego siebie i zdrowy egoizm. Jakie to głupie, że człowiekowi chce się dla jakiejś znajomej robić paszteciki, kolację, a dla siebie samej nie? Jeszcze dopiszę na tej temat i o książce bo się już zamotałam....

TŻ wie, że ta praca nie jest dla Ciebie, marnujesz się w niej. My wiemy i Ty to wiesz. Chyba spełniła swoją rolę, sama o tym napisałaś. Wyszłaś do ludzi po pisaniu mgr. Pierwsze koty za płoty. Czym chciałabyś się zajmować? Co robić?

Opór przed dzwonieniem to kolejna rzecz dla nas w tym wątku wspólna: ja też kiedyś wstydziłam się zadzwonić po pizzę lub w gorszym okresie z życzeniami do babci. Masakra! I też pracowałam trochę na słuchawkach. I widzę to doświadczenie tak jak ty. Jednak po miesiącu z hakiem zaczęłam mieć tej pracy dość.
_________________________
________

Ja dopiero po 16 się ogarnęłam, bo zadzwonili że zaraz przyjdą wodomierze wymieniać. Oni też chodzą we dwóch, jeden wymieniał w kuchni, w drugi w łazience. Razem raźniej A mogliby chodzić oddzielnie. Musiałam się ubrać itp. Wstałam o 12 - znów - a potem w nocy nie mogę zasnąć. Wątek sprawdzałam już z 10 razy, ale nie mogłam się zebrać do napisania. Dzień zmarnowany! Łaaaa, rozkminiam tylko

Chciałam napisać: muszę. Źle!
CHCĘ wrócić do rannego wstawania i jeść śniadanie po wstaniu!!!!! Nie mam apetytu rano. Kiedyś zaraz po wstaniu pochłaniałam michę corn flakesów, a teraz męczę się nad małą miseczką musli. Skąd wziąć ten napęd rano?
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-27, 19:15   #252
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Halimaa
Nie jest to chaotyczne co piszesz.
I dzięki za tak obszerny post.
Ja byłam w tyle 7 lat, później ten tył jeszcze się powiększył, bo ja nie studiowałam 5 lat, ale 8, wiec w stosunku do wszelkich znajomych mojego rocznika mam tyłu 10 lat! I znane mi jest porównywanie się z nimi. Ależ jestem daleko w tyle!
Czy mi się wydaje, że łatwo im przychodzi?
Nie, ale i tak łatwiej niż mi. Jakoś biorą to życie takie jakie jest, nie rozpamiętują, nie wałkują w głowie wyimaginowanych nieszczęść, które jeszcze się nie zdarzyły.... Po prostu coś robią.
nawet jeśli ich bezproblemowe życie to gówno prawda, to mimo wszystko nie znam ludzi z tak wielkim oporem wewnętrznym jak mój. Po prostu nie znam. Od odkładania na jutro, przez lęk, przez płakanie na nieudane życie, przez wszystkie cienie unikania jakie tylko znane są naukowcom.

Właśnie się dowiedziałam, że rozmowa kwalifikacyjna zakończyła się fiaskiem, więc zgasła ostatnia iskra, ze może gdzieś/tam się załapię. Nie powiem, że radość mnie przepełnia, bo odczuwam walenie serca i znów ten cholerny paraliż. Lęk nieuzasadniony.
Z biegiem lat to zamienia się we wszystko albo nic, bo emerytura nie spadnie mi z nieba.
Realizować własne cele, no iść do pracy, proste jak drut, czemu dla mnie tak trudne?

Liczyłam na tę koleżankę że jeszcze na tej energii uwolnienia się z pracy wskoczę na tory poszukiwania. Nie wskoczyłam, zmarnowałam dzień, przyszedł mail o decyzji odmownej i jeszcze chłodniej mi się zrobiło.

Rodzice? Powiedziałam mamie, ze zostałam bez pracy, nie zapytała jak się czuję, powiedziała co mam robić, rozsyłać i się załapać, bo nie wierzy, że ja chcę zostać bez pracy. Wyłączyłam komunikator. Po co mam to czytać, przecież wiem dokładnie, że chce nieudolnie wjechać na moją ambicję.

Widzę, tak rozumiem, że Twoi rodzice stanęli na wysokości zadania, przyjęli co im przekazałaś i sami dali Ci wiedzę, że u nich było podobnie, nie zostałaś sama. To dobrze, to taka ulga chyba, co?
Tak, słuchacza trudno znaleźć, tych radzących jest mnóstwo, mam wrażenie, że każdemu zdaje się, ze na moim miejscu świetnie by sobie poradził. Po takich rozmowach czuję się gorzej niż przed nimi.

Tak, zdecydowanie dużo zależy od naszego podejścia, przekonań, z pewnością więcej niż od samych sytuacji.

Pewnie masz rację, że mama się troszczy w ten sposób, jeśli w inny nie umie. Jako mama chyba ma jakiekolwiek dobre uczucia do mnie, szkoda mi że przejawiają się tylko w sposób materialny.

Dla siebie samej też się robi paszteciki, i pierniczki, i pizzę, i wiele innych fajnych rzeczy. Gorące kąpiele z pianką, film przy kieliszku wina. Chyba nie mam z tym problemu.
Ale chętnie poczytam Cię jeszcze jakie masz spostrzeżenia na temat zdrowego egoizmu i tej konkretnej sytuacji z koleżanka. Siedzi mi to w głowie cały dzień, i boję się , że poniedziałkowe spotkanie nie będzie tak miłe jakby mogło być, bo gdzieś w środku będę uszczypliwie agresywna...

Czym chciałabym się zajmować i co robić?
Nie ma prostej na to odpowiedzi, bo na moje chcę być nauczycielką, posypało się gro glosów: zwariowałaś, żeby cię pluli, wyzywali, wiadra zakładali, żeby z rodzicami się ścierać?? I przy mojej naturze wyolbrzymiania wszystkich kłopotów masz receptę na nieszczęście gotową. Po prostu się boję i tyle.
Firmę założyć? ZUSy, podatki, niepewność klientów! Bankrutem zostaniesz!
Korepetycje? US się dowie i taką kare nałożą, że w samych majtkach zostaniesz!
Własny sklep? A mało sklepów plajtuje każdego dnia?
i tak dalej i tak dalej
Po prostu siedzieć i drżeć nigdzie się nie zapuszczać,
jeśli wsiądę do samochodu to na pewno bedzie wypadek
Ja chyba wiem skąd u mnie takie wizje katastroficzne, ktoś mnie nauczył ta patrzeć a swiat.
A za chwilę bezie że znowu szukam winnych wszędzie tylko nie w sobie...

I tak to się kręci, latami!!

I też wątek sprawdzam co chwilę, może któraś z Was coś napisała... i FB i poczta i znów wizaż i siedzę w szlafroku, cały dzień w piżamie i tyle, był dzień, nie ma dnia.

A wstałam rano, bardzo rano, doczytałam książkę przy kawie, i rano dostałam tego przeklętego smsa, ze dziś się nie spotkamy... I tak rano jak zastygłam po tej wieści, to tak mam do tej chwili.
I nie jem rano, nie mogę, nie lubię, nie przyzwyczaiłam się, za cieżko mi na żołądku, nie wiem. Gdy chodziłam do pracy, odczuwałam głodek około 10-11.

I co do rana, to nadal nie wiem na co wykorzystać ten czas.
Wszystko wydaje mi się wtedy tak bardzo hałasować.
Leżę i czekam aż wszyscy wstaną...

Ehhhh, dzisiejszy dzień jest do niczego, choć paszteciki wyszły dobre i barszcz też. Był bardzo fajny obiad. Tyle z rzeczy dobrych.

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2012-01-27 o 19:45
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-27, 19:39   #253
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Ja na razie tylko dopiszę, że jak Was czytam to widzę część swoich trudności, przetrawiam to i piszę to, co się we mnie budzi. Cieszę się, że to układa się w dialog. Nie chcę, żeby powstało wrażenie, że wydaję mi się że wiem co myślisz/myślicie Tak nie jest. Ja sama nie wiem o co mi chodzi zazwyczaj :O Tzn. wiem, że nic nie wiem.

Ustawiłam sobie stałe powiadomienia na maila, bo już mnie meczy ciągłe odświeżanie wątku.
Idę do apteki. Czuję, że jak wrócę to jeszcze napiszę. Nie odniosłam się do kilku postów jeszcze. Bo kurcze chcę pierdyliardy spraw na raz poruszyć.

21.19 Patri A co powiedziałaś znajomej na to, że odwołała spotkanie w ostatniej chwili smsem? Jak zazwyczaj reagujesz w takich sytuacjach? Zamierzasz coś wspomnieć na ten temat w poniedziałek?

Isza89 Co słychać? Jak się czujesz? Widzę, że byłaś na wątku dziś, ale nie pisałaś. Martwię się.

Edytowane przez Halimaa
Czas edycji: 2012-01-27 o 21:22
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-27, 20:24   #254
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cześć!
Ciężki dzień za mną.
Sama zastanawiam się, jak się wyciszać, gdy ciągle natrafiam na sytuacje i interakcje, wymagające ode mnie szybkich decyzji lub wywołujące nie zawsze dobre emocje, włącznie z uruchamianiem nie najlepszych samoocen. Jak po takim polu minowym wyciszyć się, żeby się skoncentrować na jakimś zadaniu? Ciężka sprawa. Albo muszę zupełnie oderwać się od myśli i zająć czymś prozaicznym - zakupy, gotowanie..., albo po prostu pominąć doświadczane stany i wysiłkiem woli zmusić się do działania.

Patri, przykro mi z powodu niedobrego wyniku rozmowy kwalifikacyjnej.
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-27, 21:28   #255
iwona***
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: z Tarnowskich Gór
Wiadomości: 370
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Hej Dziewczyny!

Napiszę tyle, że uwielbiam Was! Czytam codziennie, każdy jeden post, ale niestety albo nie mam czasu odpisać albo nie mam pojęcia co.

Dziś!?

Miałam całkiem dobry dzień. Do momentu, w którym z Przyjaciółką żegnałyśmy się z drugą... chyba już dla mnie byłą...

Nie uważam żebym zrobiła coś złego. Jednak jeśli ona pragnie zmienić towarzystwo - droga wolna. Nie będę jej zatrzymywać, bo jej zachowanie pokazuje tylko jaka jest naprawdę.
Jesteśmy w tym samym wieku. Ja staram się wykazywać pewną dojrzałość, ona jej chyba nie posiada. Nie w tym względzie.
Dlatego reszta dnia się popsuła. Oczywiście, pojechałam z mamą na zakupy, zrobiłam kolację. Muzyka trochę pomogła, jak zawsze. Ale po tym jak przeczytałam jej oficjalną wiadomość na fb... zwątpiłam w to wszystko. Cała się trzęsę ze złości i z żalu...

Jeśli jutro będzie lepiej, odpiszę. Nie chcę w emocjach odpisywać na Wasze posty!

Buziaki!
iwona*** jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-27, 23:12   #256
fairytale
Raczkowanie
 
Avatar fairytale
 
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 472
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Hejo!
Byłam na operze niedawno i moja dusza została ukojona. Dziesiątki ludzi poświęcają swój czas, talent, energię i lata ćwiczeń, żeby przez dwie godziny publiczność miała przyjemność. Normalnie czuję jedność z wszechświatem za każdym razem jak tam jestem.

Patri, u mnie z odwoływaniem spotkań działa to tak, że to ja zazwyczaj zawalam, więc jak mi ktoś odwołuje, nie przyjeżdza, to się owszem, wnerwiam, czasem pomstuję na pokaz, ale w głębi serca mam mega luz i empatię, nawet mi jakoś raźniej, że nie jestem tą najgorszą zawodzącą. Plus tyle razy sama się spóźniam, że jeszcze mi się nie zdarzyło na serio wnerwić na kogokolwiek za spóźnienie.

Może to jest kwestia podejścia na zasadzie ja zawsze przyjeżdżam = wszyscy powinni robić to samo i też zawsze przyjeżdżać? To trochę naginanie świata i ludzi do swojej woli. Moja mama ma ten rys - np. wychodzimy gdzieś razem i ona musi wyjść 30min wcześniej, bo mysli że się spóźnimy, a ja uważam, że spokojnie 15min wystarczy. Więc jak musi na mnie czekać i wyjdziemy później niż ona sobie zaplnaowała i NAWET jesli spokojnie zdążymy na czas zgodnie z moimi obliczeniami i NAWET jeśli okaże się, że wyjście 30min przed czasem okazałaoby się zupełnie bez sensu, bo byśmy stały na mrozie i marzły - ona i tak będzie obrażona, strzeli focha i zepsuje całe wyjście "bo ja zawszę muszę na ciebie czekać, w ogóle mnie nie szanujesz".
Swoją droga tak już przywykłam do takich jej zachowań, że mówię jej tylko żeby wyluzowała i czasem z lekka z niej podrwiwam - zazwyczaj po kilku godzinach jej przechodzi (czasem mnie nawet przeprasza za swoje fochy).

Dla Twojej koleżanki spotkanie w pon może być równie dobre i obiecujące co spotkanie wcześniej i o ile przekładanie się nie powtarza, nie ma jakiegoś większego dna typu brak szacunku, ma swoje uzasadnienie - to why not? Poza tym, jak będziesz strzelać fochy na spotkaniu, to ona nie pomyśli, że tak jej wyczekiwałaś, że ci przykro że odwołała, tylko że masz takie duże mnimanie o sobie, że nawet przełożyć spotkania nie wolno. :P

Poza tym - u mnie lepiej, bo się moja praca klaruje i został mi już tylko ostatni etap rekrutacji. Oby przeżyć następny tydzień!

Edytowane przez fairytale
Czas edycji: 2012-01-27 o 23:15
fairytale jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-27, 23:35   #257
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez fairytale Pokaż wiadomość
Hejo!
Byłam na operze niedawno i moja dusza została ukojona. Dziesiątki ludzi poświęcają swój czas, talent, energię i lata ćwiczeń, żeby przez dwie godziny publiczność miała przyjemność. Normalnie czuję jedność z wszechświatem za każdym razem jak tam jestem.

Patri, u mnie z odwoływaniem spotkań działa to tak, że to ja zazwyczaj zawalam, więc jak mi ktoś odwołuje, nie przyjeżdza, to się owszem, wnerwiam, czasem pomstuję na pokaz, ale w głębi serca mam mega luz i empatię, nawet mi jakoś raźniej, że nie jestem tą najgorszą zawodzącą. Plus tyle razy sama się spóźniam, że jeszcze mi się nie zdarzyło na serio wnerwić na kogokolwiek za spóźnienie.

Może to jest kwestia podejścia na zasadzie ja zawsze przyjeżdżam = wszyscy powinni robić to samo i też zawsze przyjeżdżać? To trochę naginanie świata i ludzi do swojej woli. Moja mama ma ten rys - np. wychodzimy gdzieś razem i ona musi wyjść 30min wcześniej, bo mysli że się spóźnimy, a ja uważam, że spokojnie 15min wystarczy. Więc jak musi na mnie czekać i wyjdziemy później niż ona sobie zaplnaowała i NAWET jesli spokojnie zdążymy na czas zgodnie z moimi obliczeniami i NAWET jeśli okaże się, że wyjście 30min przed czasem okazałaoby się zupełnie bez sensu, bo byśmy stały na mrozie i marzły - ona i tak będzie obrażona, strzeli focha i zepsuje całe wyjście "bo ja zawszę muszę na ciebie czekać, w ogóle mnie nie szanujesz".
Swoją droga tak już przywykłam do takich jej zachowań, że mówię jej tylko żeby wyluzowała i czasem z lekka z niej podrwiwam - zazwyczaj po kilku godzinach jej przechodzi (czasem mnie nawet przeprasza za swoje fochy).

Dla Twojej koleżanki spotkanie w pon może być równie dobre i obiecujące co spotkanie wcześniej i o ile przekładanie się nie powtarza, nie ma jakiegoś większego dna typu brak szacunku, ma swoje uzasadnienie - to why not? Poza tym, jak będziesz strzelać fochy na spotkaniu, to ona nie pomyśli, że tak jej wyczekiwałaś, że ci przykro że odwołała, tylko że masz takie duże mnimanie o sobie, że nawet przełożyć spotkania nie wolno. :P

Poza tym - u mnie lepiej, bo się moja praca klaruje i został mi już tylko ostatni etap rekrutacji. Oby przeżyć następny tydzień!
Hehe, to ja tak mam że na ważne spotkania wychodzę dużo za wcześnie...bo oczywiście ciągle się martwię, że się spóźnię (a bardzo tego nie lubię). Ale już na co dzień, na wykłady...to na ostatnią chwilę jest baaaardzo często

Patri - ja myślę...że Ty za dużo to rozkminiasz wszystko! Jesteś wobec siebie zbyt krytyczna i automatycznie wobec innych. I to o to w tym chodzi. Przestań się wkurzać na siebie, to i złość na innych Ci przejdzie (dadaaam...mądrze powiedziane, czas zastosować i u siebie )
A co się tyczy tych znajomych, co przyszli 3 godziny później, bo musieli sobie na wyprzedaż pójść, to miałaś świętą rację gniewając się - zachowali się zwyczajnie niekulturalnie i należy się za to foch. Ale jak to ktoś mądry powiedział (niestety nie pamiętam kto): Gniewać się to mścić się na sobie za głupotę innych.

Koniec, zawijam się w kołdrę i spać
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-28, 02:57   #258
MaryAnne
Rozeznanie
 
Avatar MaryAnne
 
Zarejestrowany: 2006-02
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 762
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

ja się znowu wtrącę w wątek
Patri jeśli zależy Ci na znalezieniu pracy, to ja bym nie liczyła tak na innych. polecam książkę :"Jakiego koloru jest Twój spadochron" nie chcę wklejać linka, żeby nie robić reklamy żadnej księgarni, ale daje dużo do myślenia. jest tam też sporo testów, które można zrobić, żeby sobie rozjaśnić co właściwie chciało by się robić (ale zamotałam).
poza tym, nie wiem jak gość na Was działa ale w końcu pomógł mi się zebrać ostatnio do kupy fragment seminarium Briana Tracy:
http://www.youtube.com/watch?v=vvQrj...eature=related (ang)
http://www.youtube.com/watch?v=SY2IRWx8Um8 (pl)
tam jest tez kilka innych darmowych fragmentów jego wystąpień, mnie ten facet uspokaja, słowo daję
w efekcie tak się dzisiaj rzuciłam do załatwiania różnych rzeczy, że zasnęłam wieczorem i dopiero się obudziłam
MaryAnne jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-28, 09:34   #259
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

w edycji
Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Patri A co powiedziałaś znajomej na to, że odwołała spotkanie w ostatniej chwili smsem? Jak zazwyczaj reagujesz w takich sytuacjach? Zamierzasz coś wspomnieć na ten temat w poniedziałek?
Odwołała smsem, napisałam "ok", bo tak jak piszę - racjonalnie sprawę ogarniam inaczej niż emocjonalnie. To że ja bym była na spotkaniu nie znaczy, że ona musi robić tak samo jak ja. I w drugą stronę, to ze ja tak mielę sprawę, nie znaczy, że i ona by mieliła, gdybym ja postąpiła jak ona. Wszystkie to chyba rozumiemy.
Jak reaguję? Różnie. Gdy goście się spóźnili ja już bylam po winku, więc im tylko powiedziałam, ze strzelam focha i pokazali jak im zależy na mojej gościnie, ale spotkanie się potoczyło dalej z nimi i ok.
Znajoma - wzięła mnie na przymierzanie bluzek, mi miała doradzić kolor farby do włosów. Gdy wybrałyśmy bluzki ona stwierdziła, że jest zmęczona i idzie do domu. Stałam jak wyr.uch.ana w środku miasta, tak mnie ścięło z nóg. Powiedziałam, że miała ze mną wybrać farbę i liczyłam na to. Ona ze zmęczona i innym razem. Ja- już z nią nigdy na zakupy nie poszłam, mimo, że proponowała.
Czy zamierzam wspomnieć w poniedziałek? Nie. Bo nie jestem królem wszechświata żeby żądać podporządkowania. Miała prawo. To z moim odczuwaniem jest coś nie tak. Ja sobie nie daję prawa do takich zachowań, dlatego czuję to co czuję.


---------- Dopisano o 09:34 ---------- Poprzedni post napisano o 09:26 ----------

Cytat:
Napisane przez fairytale Pokaż wiadomość
Patri, u mnie z odwoływaniem spotkań działa to tak, że to ja zazwyczaj zawalam, więc jak mi ktoś odwołuje, nie przyjeżdza, to się owszem, wnerwiam, czasem pomstuję na pokaz, ale w głębi serca mam mega luz i empatię, nawet mi jakoś raźniej, że nie jestem tą najgorszą zawodzącą. Plus tyle razy sama się spóźniam, że jeszcze mi się nie zdarzyło na serio wnerwić na kogokolwiek za spóźnienie.

Może to jest kwestia podejścia na zasadzie ja zawsze przyjeżdżam = wszyscy powinni robić to samo i też zawsze przyjeżdżać? To trochę naginanie świata i ludzi do swojej woli. Moja mama ma ten rys - np. wychodzimy gdzieś razem i ona musi wyjść 30min wcześniej, bo mysli że się spóźnimy, a ja uważam, że spokojnie 15min wystarczy. Więc jak musi na mnie czekać i wyjdziemy później niż ona sobie zaplnaowała i NAWET jesli spokojnie zdążymy na czas zgodnie z moimi obliczeniami i NAWET jeśli okaże się, że wyjście 30min przed czasem okazałaoby się zupełnie bez sensu, bo byśmy stały na mrozie i marzły - ona i tak będzie obrażona, strzeli focha i zepsuje całe wyjście "bo ja zawszę muszę na ciebie czekać, w ogóle mnie nie szanujesz".
Swoją droga tak już przywykłam do takich jej zachowań, że mówię jej tylko żeby wyluzowała i czasem z lekka z niej podrwiwam - zazwyczaj po kilku godzinach jej przechodzi (czasem mnie nawet przeprasza za swoje fochy).

Dla Twojej koleżanki spotkanie w pon może być równie dobre i obiecujące co spotkanie wcześniej i o ile przekładanie się nie powtarza, nie ma jakiegoś większego dna typu brak szacunku, ma swoje uzasadnienie - to why not? Poza tym, jak będziesz strzelać fochy na spotkaniu, to ona nie pomyśli, że tak jej wyczekiwałaś, że ci przykro że odwołała, tylko że masz takie duże mnimanie o sobie, że nawet przełożyć spotkania nie wolno. :P
Może masz napięty grafik dnia i odczuwasz luz, gdy ktoś odwoła, naturalne. Albo po prostu taki typ i tyle.
To ja jestem typem jak Twoja mama. Gdybyś była moją córką szły byśmy oddzielnie, bo gdybym ja nagięła się do Twojego postrzegania czasu, to całą drogę odczuwałabym ogromny niepokój. Ja muszę mieć zapas czasowy, dla własnego spokoju, nienawidzę się spóźniać.
Nie wiem jak to odczuwa moja koleżanka, prawdopodobnie to juz taki typ, że to jej czas i ona dysponuje nim według uznania, więc gdy uzna, że wolałaby jednak w tym czasie zrobić inną rzecz, to spotkanie odwoła, absolutnie nie myśląc o kimkolwiek.
Tak jak piszesz, ma prawo, ok.
Tak jak napisałam, chwilowo nie mam napiętego grafiku, więc i mi powinno być wszystko jedno czy pt czy pn. Chodzi jednak o moje nastawienie i poczucie bycia nieco wystawionym.
Mam nadzieję, że poukładam sobie sprawy w głowie do poniedziałku i nie będzie już problemu.
Po prostu za bardzo się nastawiłam na to spotkanie i nic z tego nie wyszło. Nad tym muszę popracować, ze jednak ludzie są jedynie dodatkiem do mojego życia, a nie całym moim życiem. Im zmieniają się plany - wolno im - a mi się wali świat - bez sensu.

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2012-01-28 o 09:50
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-28, 09:39   #260
martina@
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2005-09
Wiadomości: 4 328
GG do martina@
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Hej dziewczyny

Wpadlam na chwile - wiem, ze jestem nowa i dodatkowo teraz troche mnie nie bylo, ale...

Ogarniam moj wyjazd do Brazylii - lece 8go lutego z Barcelony, wiec faktycznie to juz od 7go mnie nie ma, bo musze sie do BCN jakos dostac spedze w Santa Maria minimum 3 miesiace, bede zajmowac sie social media marketingiem w szkole jezykowej, pewnie tez cos uczyc albo, jak ja to nazywam, strugac pajaca (jakies gry i zabawy organizowac . Mam nadzieje, ze czegos sie naucze, ale wazne jest dla mnie to, ze jade na drugi koniec swiata, do kraju, ktory byl moim ogromnym marzeniem od ZAWSZE.

Nie bylo mnie na forum i jeszcze troszke nie bedzie, gdyz moja kochana Babuńka ostatnio zle sie czula, miala zaniki pamieci i nie ogarniala, w poniedzialek zabralismy ja na pogotowie i diagnoza: nieoperowalne guzy w mozgu... Wiec od poniedzialku jestem praktycznie wyjeta z jakiegokolwiek zycia normalnego, gdyz musze trzymac w ryzach cala rodzine. Nie bede jeszcze sie tutaj dodatkowo taplac, ja sie trzymam bardzo dobrze, przyjelam to wszystko do wiadomosci i teraz staram sie, zeby babci bylo jak najlepiej, zeby dziadek sobie z tym wszystkim poradzil i zeby mama i wujek nie byli tacy smutni (bardzo zle to znosza).

W kazdym razie powiem Wam, ze kolejny raz, bardzo brutalnie, przekonalam sie, ZE W ZYCIU NIE MA NA CO CZEKAC, NIE MA ZADNEGO POWODU, ZEBY COKOLWIEK PRZEKLADAC!!!!!! Badania, odwiedziny, spotkania, wyznawanie uczuc, marzenia - trzeba to robic najszybciej od chwili pojawienia sie tejze mysli!

Powroce za niedlugo i zycze Wam wytrwalosci w walce z ta okropna prokrastynacja! Sciskam mocno
__________________
ŻYCIE, KOCHAM CIĘ NAD ŻYCIE!

73->72->71->65->60
martina@ jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-28, 09:52   #261
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Dziewczyny, ja nie wiem czy po prostu ogarnęłam się z prokrastynacją i dlatego tu nie wchodzę, czy już tak mnie prokrastynacja ogarnęła, że nie daję rady nawet udzielać się na forum:-( Przez ten cały czas jak regularnie tu pisałam, to bardzo Was wszystkie polubiłam i naprawdę stałyście się dla mnie ważne, więc dlaczego tak to zaniedbuję? Nie rozumiem sama siebie:-( W każdym razie witam ponownie i biorę się za nadrabianie wątku.
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-28, 10:13   #262
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez MaryAnne Pokaż wiadomość
Patri jeśli zależy Ci na znalezieniu pracy, to ja bym nie liczyła tak na innych. polecam książkę :"Jakiego koloru jest Twój spadochron"

Mary Anne
, ona nie ma mi załatwić pracy, tylko pogadać o niej.
Czułabym to samo gdyby chodziło o gadanie o dzieciach czy lakierach do paznokci.
Racja w tym, ze w ogóle powinnam przestać liczyć na kogokolwiek i porządnie zabrać się za swoje życie sama.
A jestem jak czterolatek z bałaganem - jak mama siedzi przy dziecku, to sprzątanie mu jakoś idzie, jak ma sprzątać samo, płacze, że nie da rady...

---------- Dopisano o 09:59 ---------- Poprzedni post napisano o 09:55 ----------

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Patri, jestem pewna, że znajdziesz coś w swojej branży, wcześniej lub później.
Proponuję poudawać szukając pracy, że nie ma w Tobie nieśmiałości, wątpliwości w siebie, lęku. Postaraj się wejść w rolę, to czasem pomaga przełamać opór przed zrobieniem czegoś, co wydaje się trudne.
Wezmę to do serca.
Ale z Tobą coś nie najlepiej ostatnio?

---------- Dopisano o 10:13 ---------- Poprzedni post napisano o 09:59 ----------

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
napisalam do psycholog. macki mroku mnie pochlonely i ciagna w dol.
Jak z Tobą Nebula?
Psycholog coś pomogła?

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2012-01-28 o 09:56
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-28, 10:15   #263
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość

Mary Anne
, ona nie ma mi załatwić pracy, tylko pogadać o niej.
Czułabym to samo gdyby chodziło o gadanie o dzieciach czy lakierach do paznokci.
Racja w tym, ze w ogóle powinnam przestać liczyć na kogokolwiek i porządnie zabrać się za swoje życie sama.
A jestem jak czterolatek z bałaganem - jak mama siedzi przy dziecku, to sprzątanie mu jakoś idzie, jak ma sprzątać samo, płacze, że nie da rady...
Patri, przeczytałam właśnie Twój wpis o rozczarowaniu związanym z tym, że inni Cię zawodzą, nie przychodzą na czas albo odwołują spotkanie, podczas gdy Ty wychodzisz z siebie i planujesz najdrobniejsze szczegóły . Mam dokładnie tak samo (np. wyciskanie ziarenko po ziarenku owoców granatu, żeby zrobić stuprocentowy, świeżo wyciskany sok dla gości) i też od jakiegoś czasu jest mi przykro, bo nie udało mi się utrzymać przyjaźni z liceum (i jeszcze wcześniejszych). Ludzie z mojej klasy byli dla mnie tak ważni i "wystarczający", że na studiach praktycznie z nikim się nie zaprzyjaźniłam, bo wolałam cały czas poświęcić starym przyjaciołom. No ale teraz każdy poszedł w swoją stronę i zaczyna do mnie docierać, że choćbym stanęła na głowie i nie wiem co zorganizowała, to można się spodziewać, że jednak inni będą woleli wyprzedaż albo "zadbanie o własne sprawy". Nie dziwię Ci się, że nie możesz się pogodzić z tym odwołaniem spotkania, choć teoretycznie, jak piszesz, "rozgrzeszasz" swoją znajomą. Miałabym tak samo, też chciałabym znać kogoś, kto nie traktowałby "dbania o własne sprawy" zawsze i wszędzie jako absolutnie najwyższy priorytet, to w sumie jest chyba definicja naprawdę dobrego przyjaciela.
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-28, 10:38   #264
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez aako Pokaż wiadomość
Gdyby był pisemny w ogole bym sie nie przejmowała, a tak to najbardziej sie boje że zrobie z siebie kretyna
Też mnie to zawsze najbardziej bolało - mozliwość zrobienia z siebie kretyna. Zapyta o coś co przedszkolak wie, a ja nie będę wiedzieć, i co wtedy?!
No ale pomagało powiedzenie sobie, ze tych ludzi więcej w zyciu nie zobaczę, wiec niech sobie myslą co chcą. Trochę pomagało...

---------- Dopisano o 10:19 ---------- Poprzedni post napisano o 10:16 ----------

Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
Dziewczyny, czy wypada wysłać e-maila, z zapytaniem o praktyki? Czy koniecznie trzeba iść od razu osobiście?
Możesz wysłać maila, tylko wtedy nie masz gwarancji, ze on dojdzie, zostanie rozpatrzony i ze Ci odpiszę na niego.
Nieraz pisałam z pytaniem do jakichś profesorów, ustalaniem terminów, okazywało się, że już dawno z tego a tego maila nie korzystają, mimo, że jeszcze widnieje na stronie...
Dlatego ja preferuję wycieczkę osobiście - zawsze to oko w oko.

Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
Też tak macie? Może gdybym wiedziała, że już nic dzisiaj nie muszę robić oprócz nauki, to bym się za nią zabrała. A ja nie potrafię się za nią zabrać, bo wiem, że za godzinę, czy dwie muszę wyjść z domu i już odczuwam stres z tym związany. I tak siedzę i nic nie robię, tylko czekam...
Niby też mam nerwy wtedy, ze wszystko zabiera mój cenny czas, ale prawda jest taka, ze jakbyś chciała się uczyć, to byś korzystała choćby z tych 5 minut miedzy jednym sprawdzeniem wody a drugim. Może tak zrób? Bo wiesz, to takie psychologiczne coś, że chciałabyś, ale nie możesz, bo to i to i to. I jesteś usprawiedliwiona przed sobą z nicnierobienia w kierunku nauki. Znam to aż za dobrze. Ale kto za to beknie? No Ty oczywiście. Wykorzystaj każde 5 minut. Pomidor na 5 minut i sprawdź ile przeczytasz, itd... Trzymam kciuki!
Jak babcia?

Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
Nie ukrywam, że moim marzeniem , chyba od zawsze była Warszawa, ale z drugiej strony przeraża mnie życie tam. Po pierwsze daleko od domu (teraz dojeżdżam 2,5 godziny, do Warszawy mam 7 godzin), a po drugie wszyscy mówią, że w Warszawie życie jest takie drogie.. A ja boję się, że sobie nie poradzę
Moim też była. Jestem tu, studiowałam tu i chce mi się stad spieprzać, tylko nie wiem gdzie.
Wszędzie daleko w twej Warszawie. Wyprawa do sklepu 3 godziny z życia.
W sumie życie nie jest droższe niż w innych miastach, może z wyjątkiem cen mieszkań...
Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
Jakoś ostatnie dni są dla mnie po prostu fatalne... Mam ochotę znów zakopać się pod kołdrę i nie wychodzić w niej dopóki problemy same się nie rozwiążą. A nie rozwiążą się same na pewno, więc siedziałabym w niej do końca życia....
No nie rozwiążą się, niestety


---------- Dopisano o 10:33 ---------- Poprzedni post napisano o 10:19 ----------

Cytat:
Napisane przez Lilith890502 Pokaż wiadomość
ja Wam powiem po krótce tylko, że coś mi się stało, niby nie zdałam tylko tego jednego egzaminu reszta jest ok, ale... nie wiem co się stało, nic mnie nie cieszy, jakby mi ktoś wyłączył umiejętność radości... dół total.

ten jeden niewypał tak Cię wypalił pewnie...
Zawsze bardziej się rozpamiętuje to złe niż kolekcjonuje to dobre...
Ale chyba wszystkie powinnyśmy nauczyć się to odwracać jednak...
Bo inaczej zapłakać się idzie na tym świecie...

---------- Dopisano o 10:38 ---------- Poprzedni post napisano o 10:33 ----------

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Cześć!
Ciężki dzień za mną.
Sama zastanawiam się, jak się wyciszać, gdy ciągle natrafiam na sytuacje i interakcje, wymagające ode mnie szybkich decyzji lub wywołujące nie zawsze dobre emocje, włącznie z uruchamianiem nie najlepszych samoocen. Jak po takim polu minowym wyciszyć się, żeby się skoncentrować na jakimś zadaniu? Ciężka sprawa. Albo muszę zupełnie oderwać się od myśli i zająć czymś prozaicznym - zakupy, gotowanie..., albo po prostu pominąć doświadczane stany i wysiłkiem woli zmusić się do działania.

Patri, przykro mi z powodu niedobrego wyniku rozmowy kwalifikacyjnej.
Niezła szkoła u Ciebie.
Ja się odrywam od myślenia książką. A jeśli nie mam takiej możliwości, to niestety to co czuję ma wpływ na moje decyzje, moje dialogi, moje interakcje... Tajemniczo piszesz jak zwykle, nie mam jak się odnieść głębiej. Wybacz to.

A tam, rozmowa, szkoda tylko, że nie mam konstruktywnej uwagi co mogłabym poprawić, żeby następna była już lepsza.
Pewnie moja szczerość mi się odbiła. Powiedziałam, ze czasem muszę odebrać dziecko o 15 z przedszkola, czyli po 5 godzinach wyjść z pracy. Normalne, że w tych czasach wolą tych dostępnych czasowo.... Strzeliłam sobie w nogę, choć nie mam pewności, ze właśnie to było przyczyną nie przyjęcia mnie, bo może przyczyn było więcej No trudno mi mielić sobie łeb, że w ogóle wypadłam na tym spotkaniu do dupy, choć i tak mogło być.

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2012-01-28 o 10:42
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-28, 10:49   #265
Lacturia
Wtajemniczenie
 
Avatar Lacturia
 
Zarejestrowany: 2008-05
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 2 960
GG do Lacturia Send a message via Skype™ to Lacturia
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Dzwonili ze szpitala i ide w poniedzialek na operacje!
__________________
http://lacturia.blogspot.com Mój blog

Wymiana kosmetyczna&biżuteria&tor ebki -> https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=778720

Wish -> https://wizaz.pl/forum/showthread.php?p=47297911
Lacturia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-28, 10:51   #266
Addicted to love
Rozeznanie
 
Avatar Addicted to love
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Hej dziewczyny

Potrzebuje Waszej rady. Mam ogromna bariere przed mowieniem po angielsku. Ogolnie mam bogaty zasob slownictwa i jak cos pisze to nie ma najmniejszego problemu, ale jesli chodzi o rozmowe to tragedia. Tak sie stresuje, ze zapominam najprostsze slowka, czuje ze trzesie mi sie glos i ogolnie mam czarna dziure w glowie. Jak sobie z tym poradzic? Jak cwiczyc?

to do :
zjesc sniadanie
depilacja
poscielic lozko
sprzatnac w pokoju
stopy
brwi
nauka
spotkanie z Tż
zrobić coś dobrego do jedzonka
__________________
staram się być miłą dziewczyną
nie obgryzam paznokci

systematycznie pracuje nad angielskim
najwyższy czas nauczyć się gotować
5/50


Edytowane przez Addicted to love
Czas edycji: 2012-01-28 o 13:03
Addicted to love jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-28, 11:10   #267
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Addicted to love Pokaż wiadomość
Hej dziewczyny

Potrzebuje Waszej rady. Mam ogromna bariere przed mowieniem po angielsku. Ogolnie mam bogaty zasob slownictwa i jak cos pisze to nie ma najmniejszego problemu, ale jesli chodzi o rozmowe to tragedia. Tak sie stresuje, ze zapominam najprostsze slowka, czuje ze trzesie mi sie glos i ogolnie mam czarna dziure w glowie. Jak sobie z tym poradzic? Jak cwiczyc?

to do :
zjesc sniadanie
depilacja
poscielic lozko
sprzatnac w pokoju
stopy
brwi
nauka
spotkanie z Tż
zrobić coś dobrego do jedzonka
Słuchaj może radia BBC (możesz ściągnąć podcasty na mp3/telefon). Mnie to bardzo "rozkręca", jakoś tak oswajam się z melodią języka i lepiej mi się potem gada
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-28, 11:53   #268
fairytale
Raczkowanie
 
Avatar fairytale
 
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 472
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Addicted, a skąd jesteś? W Warszawie sa wieczorki językowe organizowane dla tych, co chcą sobie pogadać w różnych językach. To się nazywa Tandem Evenings (do znalezienia na fb) - weź przyjaciółkę i hop. Ja przed certyfikatem robiłam sobie też konwersacje z koleżanką - na początku mega głupio, ale potem się przyzwyczajasz. Ploty i nauka w jednym.

Patri, tu nie chodzi o napięty grafik. :p Raz mnie wystawił kolega i nie pojechał na mój wyjazd urodzinowy i miałam go ochote zdzielić czymś ciężkim w głowę. Ale nadal jest moim dobrym kolegą bo mi złość przeszła bardzo szybko i już nie rozpamiętuję. Hm... jak miałam jakieś 15 lat moja najbliższa przyjaciółka znalazła sobie nowe "grono przyjaciół" i musiałam się pogodzić, że ona ma swoje życie, a ja swoje - i pamiętam, że to był ten moment, w którym się trochę "zamknęłam" na ludzi i przestałam brać, ale też w dużej mierze dawać. Jak do tej pory tylko kilku osobom udało się przebić przez ten mur ochronny (trochę luz, trochę obojętność), ale wiem przynajmniej, że NA NICH mogę liczyć i odwdzięczam sie tym samym. Po prostu... nie wymagam tego samego od koleżanki/znajomej co od dobrej przyjaciółki i to mnie chroni przed rozczarowaniem. A z przyjaciółmi też miałam b. długo kłopot i dopiero niedawno zebrało się kilka osób, które mogę tak nazwać.

Coffe, w Warszawie jest drogo, ale też pensje są wyższe. Mam porówanie głównie z Krakowem, gdzie 7 zl za kawę to normalna cena (tutaj - 10zł), ale też zarobki znajomych są takie, że tutaj by się za to nie utrzymali. Co do dojazdów - jak się da dojechać gdzieś busem/metrem w 30 min, to znaczy że jest w miarę blisko. Kwestia przyzwyczajenia. (Z drugiej strony ja miesszkam w takiej dzielnicy, że dosłownie wszystko mam pod nosem, od przychodni, poczty, spożywczego po basen i siłownię. Więc też miejscówka jest ważna. :P)

Od tygodnia muszę wysłać kilka długich maili - ludzie na nie czekają, martwią się, a ja kuźwa... nie moge się za to zabrać. Wyłączam zaraz neta i piszę.
fairytale jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-28, 12:00   #269
Coffee With Milk
Zadomowienie
 
Avatar Coffee With Milk
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez martina@ Pokaż wiadomość
Hej dziewczyny

Wpadlam na chwile - wiem, ze jestem nowa i dodatkowo teraz troche mnie nie bylo, ale...

Ogarniam moj wyjazd do Brazylii - lece 8go lutego z Barcelony, wiec faktycznie to juz od 7go mnie nie ma, bo musze sie do BCN jakos dostac spedze w Santa Maria minimum 3 miesiace, bede zajmowac sie social media marketingiem w szkole jezykowej, pewnie tez cos uczyc albo, jak ja to nazywam, strugac pajaca (jakies gry i zabawy organizowac . Mam nadzieje, ze czegos sie naucze, ale wazne jest dla mnie to, ze jade na drugi koniec swiata, do kraju, ktory byl moim ogromnym marzeniem od ZAWSZE.

Nie bylo mnie na forum i jeszcze troszke nie bedzie, gdyz moja kochana Babuńka ostatnio zle sie czula, miala zaniki pamieci i nie ogarniala, w poniedzialek zabralismy ja na pogotowie i diagnoza: nieoperowalne guzy w mozgu... Wiec od poniedzialku jestem praktycznie wyjeta z jakiegokolwiek zycia normalnego, gdyz musze trzymac w ryzach cala rodzine. Nie bede jeszcze sie tutaj dodatkowo taplac, ja sie trzymam bardzo dobrze, przyjelam to wszystko do wiadomosci i teraz staram sie, zeby babci bylo jak najlepiej, zeby dziadek sobie z tym wszystkim poradzil i zeby mama i wujek nie byli tacy smutni (bardzo zle to znosza).

W kazdym razie powiem Wam, ze kolejny raz, bardzo brutalnie, przekonalam sie, ZE W ZYCIU NIE MA NA CO CZEKAC, NIE MA ZADNEGO POWODU, ZEBY COKOLWIEK PRZEKLADAC!!!!!! Badania, odwiedziny, spotkania, wyznawanie uczuc, marzenia - trzeba to robic najszybciej od chwili pojawienia sie tejze mysli!

Powroce za niedlugo i zycze Wam wytrwalosci w walce z ta okropna prokrastynacja! Sciskam mocno


A w Brazylii teraz ciepło? Ale zazdraszczam, tu takie mrozy
Super, że lecisz, na pewno nie będzie żałowała, nowe miejsce, nowi ludzie, nowe doświadczenie



Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Dziewczyny, ja nie wiem czy po prostu ogarnęłam się z prokrastynacją i dlatego tu nie wchodzę, czy już tak mnie prokrastynacja ogarnęła, że nie daję rady nawet udzielać się na forum:-( Przez ten cały czas jak regularnie tu pisałam, to bardzo Was wszystkie polubiłam i naprawdę stałyście się dla mnie ważne, więc dlaczego tak to zaniedbuję? Nie rozumiem sama siebie:-( W każdym razie witam ponownie i biorę się za nadrabianie wątku.
Wracaj i nie odchodź, razem raźniej


Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Możesz wysłać maila, tylko wtedy nie masz gwarancji, ze on dojdzie, zostanie rozpatrzony i ze Ci odpiszę na niego.
Nieraz pisałam z pytaniem do jakichś profesorów, ustalaniem terminów, okazywało się, że już dawno z tego a tego maila nie korzystają, mimo, że jeszcze widnieje na stronie...
Dlatego ja preferuję wycieczkę osobiście - zawsze to oko w oko.


Niby też mam nerwy wtedy, ze wszystko zabiera mój cenny czas, ale prawda jest taka, ze jakbyś chciała się uczyć, to byś korzystała choćby z tych 5 minut miedzy jednym sprawdzeniem wody a drugim. Może tak zrób? Bo wiesz, to takie psychologiczne coś, że chciałabyś, ale nie możesz, bo to i to i to. I jesteś usprawiedliwiona przed sobą z nicnierobienia w kierunku nauki. Znam to aż za dobrze. Ale kto za to beknie? No Ty oczywiście. Wykorzystaj każde 5 minut. Pomidor na 5 minut i sprawdź ile przeczytasz, itd... Trzymam kciuki!
Jak babcia?


Moim też była. Jestem tu, studiowałam tu i chce mi się stad spieprzać, tylko nie wiem gdzie.
Wszędzie daleko w twej Warszawie. Wyprawa do sklepu 3 godziny z życia.
W sumie życie nie jest droższe niż w innych miastach, może z wyjątkiem cen mieszkań...

No nie rozwiążą się, niestety
Dziękuję. Babcia już lepiej, może w poniedziałek wyjdzie

Co do nauki, zdaję sobie sprawę z tego, że przez to wszystko tylko wymiguję się od zabrania się za notatki.
Dzisiaj tak samo. Wstałam rano, postanowiłam, że do 12 posprzątam dom, a od 12 zacznę się uczyć, potem pojadę do babci, bo miałyśmy robić gołąbki i znów do nocy będę się uczyć.
Ale zadzwoniła mama, żebym poprzykrywała niektóre krzewy na dworze, bo idą jeszcze większe mrozy i mogą zmarznąć.
Więc pojechałam po dziadka, poprzykrywaliśmy krzewy, odwiozłam dziadka i jest prawie 12, a w domu bałagan.
I już mój cały misterny plan dał w łeb, a ja teraz nie wiem za co się zabrać!! Powinnam jak najszybciej posprzątać i wziąć się za naukę, a siedzę i jestem wściekła, że mama popsuła mi plany i odechciało mi się wszystkiego. I jak nie zdam, to w głębi duszy będę sobie myślała, że to przez te krzewy, ale tak na prawdę, tak jak mówisz - oberwę JA.

Cytat:
Napisane przez Lacturia Pokaż wiadomość
Dzwonili ze szpitala i ide w poniedzialek na operacje!
Coś poważnego?

Cytat:
Napisane przez Addicted to love Pokaż wiadomość
Hej dziewczyny

Potrzebuje Waszej rady. Mam ogromna bariere przed mowieniem po angielsku. Ogolnie mam bogaty zasob slownictwa i jak cos pisze to nie ma najmniejszego problemu, ale jesli chodzi o rozmowe to tragedia. Tak sie stresuje, ze zapominam najprostsze slowka, czuje ze trzesie mi sie glos i ogolnie mam czarna dziure w glowie. Jak sobie z tym poradzic? Jak cwiczyc?

to do :
zjesc sniadanie
depilacja
poscielic lozko
sprzatnac w pokoju
stopy
brwi
nauka
spotkanie z Tż
zrobić coś dobrego do jedzonka
Ja mam kolegę, który jest obcokrajowcem i często rozmawiamy po angielsku. W sumie dzięki niemu trochę się przełamałam, ale największy swój przełom miałam rok temu w Egipcie. Wtedy wmówiłam sobie, że przecież ci wszyscy Arabowie nie mówią perfekt po angielsku, tylko przeważnie 'kali jeść' i, że najważniejsza rzecz to dogadanie się i zaczęłam mówić. Tak się rozkręciłam, że przez cały tydzień SAMA ( ) zagadywałam do wszystkich nawet o takie bzdury, jak pogoda, samopoczucie, klimat itd., żeby tylko poużywać angielskiego

Ale i tak wyjazd do USA mnie przeraża, bo tam nie będę mogła po prostu sobie uciec od mówienia, jak mnie dopadnie jakiś lęk, tylko będę musiała gadać cały czas....

Zabieram się za sprzątanie.
O godzinie 13:30 melduję się z posprzątanym domem i z gotowymi notatkami do nauki

---------- Dopisano o 12:00 ---------- Poprzedni post napisano o 11:54 ----------

No tak, jak może być w Brazylii zimno
W Rio 27 stopni
Coffee With Milk jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-28, 12:01   #270
Lacturia
Wtajemniczenie
 
Avatar Lacturia
 
Zarejestrowany: 2008-05
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 2 960
GG do Lacturia Send a message via Skype™ to Lacturia
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Guz watroby, niestety ogromny, ale prawdopodobnie niezlosliwy. Nie mieli dla mnie miejsca tyyyyyyle czasu i nareszcie
__________________
http://lacturia.blogspot.com Mój blog

Wymiana kosmetyczna&biżuteria&tor ebki -> https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=778720

Wish -> https://wizaz.pl/forum/showthread.php?p=47297911
Lacturia jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2016-12-16 10:51:17


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 16:07.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.