|
|
#301 | ||||||
|
tree hugger
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Z moją depresją i jej leczeniem sprawa jest nieznacznie skomplikowana. Choruję na oporną w leczeniu astmę (siedzi ze mną skubana cały czas - powinna zacząć się do czynszu dorzucać), której przebieg pogarsza się pod wpływem antydepresantów. Z kolei sterydy podawane na astmę pogłębiają depresję. Ostatni rok to była taka huśtawka: depresja -> antydepresanty -> coraz gorsze ataki astmy -> kilku(nasto/dziesięcio)godzinny atak pod tytułem: pozwólcie mi oddychać albo dobijcie -> seria sterydów -> zjadz psychiczny -> zaczynamy zabawę od początku. Ogólnie wszystko sprowadza się do pytania: jak lepiej umrzeć - dusząc się czy popełniając samobójstwo? Od listopada sprawa ma się tak, że moje serce oflagowało się i ogłosiło strajk włoski i z lekka zamula. Niby nic mu (jeszcze) nie jest, ale podobno kolejnej dawki sterydów może nie zdzierżyć, więc leczenie depresji też trzeba było odpuścić. Tyle chyba w temacie. Yeah. Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Co do pajacyka, który tak mi się spodobał (chociaż w trochę innym kontekście niż Ty go użyłaś): kiedy o tym wszystkim myślę, to wydaje mi się, że w ciągu tego semestru weszłam w taką rolę impossible is nothing. Zrobiłam z siebie takiego pajacyka-cyborga (pisałam już o tym trochę cymemont, ale napiszę i tu), który ma wykonywać określone zadania bez względu na okoliczności. Dusisz się od kilku godzin? Nie ma takiej wymówki - siadaj do projektu. Nie spałaś od 130 godzin? No i co z tego? Idź na egzamin. A później jeszcze na nockę do pracy. I znowu siadaj do projektu... Weszłam w taki schemat, w którym sen częściej niż 2-3 razy w tygodniu powodował wyrzuty sumienia, myłam się w ciągu kilku minut właściwie z przymusu (byle nie śmierdzieć, balsam to już strata czasu), ubierałam się w to, co akurat leżało na wierzchu, jadłam to, co dało się przygotować i zjeść w mniej niż 10 minut. I cały czas obiecywałam sobie, że jeszcze tylko jeden projekt, jedno zaliczenie, jedno zlecenie i odpuszczę, odpocznę. Tylko zawsze był kolejny projekt, kolejne zaliczenie i kolejne zlecenie. I tak przez dwa miesiące. Kiedy już zaliczyłam ten cholerny semestr wraz ze wszystkimi zaległościami i oddałam indeks, poczułam ULGĘ. Trwała dosłownie kilka minut do momentu, gdy dowiedziałam się o śmierci ojczyma. Tragedia, która w normalnych okolicznościach byłaby trudna, ale do przeżycia stała się tym jednym ciosem za dużo. Posypałam się totalnie, ale gdzieś w środku nadal nie potrafiłam wyjść z tego schematu cyborga, który sama sobie stworzyłam. Teraz życie samo mnie z niego wykopało i... no właśnie - co dalej? Nie potrafię normalnie spać (mam fazy bezsenności na przemian z przesypianiem całych dni), ciągle czuję presję, że MUSZĘ coś robić (mimo że nie jestem w stanie skupić się na niczym), nie potrafię normalnie jeść, nawet to nieszczęsne ubieranie się jest problemem. I jedyne, co umiem zrobić, żeby poczuć się lepiej, to starać się nie myśleć (tak - wiem, że to droga donikąd), bo inaczej poczucie winy dosłownie mnie zżera. Więc się chowam, udaję, że nie istnieję i chyba liczę, że zdarzy się cud i zniknę. Wiem, że jestem chora. Wiem, że powinnam się leczyć. Ale naprawdę nie mam już siły.
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu. Edytowane przez isza89 Czas edycji: 2012-01-30 o 02:17 |
||||||
|
|
|
#302 | |||||
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Do wanny, bywa, że wielokrotnie wody dolewam, żeby zimno mi nie było jak sobie leżę i zasalam tę wodę... No i permanentnie mi zimno, nawet w pozycji wertykalnej. Cytat:
Mam troche przemyśleń z tym zwiazanych... Przypomina mi się rozmowa z psychologiem... niejasno, przez mgłę. Czujesz się niegodna (moze za wielkie słowo, lepszego nie mogę sobie przypomnieć) przyjaźni, zainteresoania innych osób, dlatego robisz tak bardzo wiele, żeby istnieć dla nich. Wyłazisz ze skóry, zeby im zrobic dobrze, zeby było im miło (moje paszteciki...) a oni nie odwzajemniają tego tak. W Tobie rodzi się poczucie rzywdy, widzisz ten brak wzajemnosci, ale ciągle myślisz, ze jeśli zaprzestaniesz starania się, to ich stracisz.... Moze nie powinnam tych słów kierowac do Ciebie, zwrotem Ty, bo one były kierowane do mnie przez psychologa i cholernie to wszystko się zgadzało. Tylko że ja ciągle za bardzo bałam się stracić ludzi, którzy coś dla mnie znaczyli, BO ja dla nich byłam kimś wiecej niż zwykle byłam dla ludzi, kimś z imieniem, nazwiskiem, a nie tłem, anonimową postacią. Więc skoro już dostałam to wyróżnienie, ze zechcieli w moim kierunku zerknąć i nawet wiedzą jak mam na imię i o jej! zdarza im się zaprosić mnie na wspólne przebywanie!!! to znaczy, zę ja muszę się bardzo za to odwdzięczyć! I się odwdzieczam, byciem miłym, czekaniem na nich, biegnieciem do nich gdy skiną palcem................... ................. Ale oni są normalni i nie robią takich ceregieli z powodu koleżeństwa, przyjaźni, a ja czuję wtedy, że wcale im nie zależy. Bywa że w takim razie odcinam się pierwsza, zanim dojdzie do tego, że to oni się mnie pozbyli, bo taka jestem beznadziejna.... I tak sobie buja się to w mojej głowie od pieczenia pasztecików w euforii z powodu spotkania do złosci i zniechęcenia, rozpaczy, gdy to spotkanie jednak do skutku nie dochodzi, bo nie, bo czasem tak bywa i już. To nie życie jest takie dla mnie okrutne, tylko ten bałagan w mojej głowie, z moją własną samooceną............ Nie wiem czy ktokolwiek zrozumie to tak jak chciałam zeby zrozumiał. Chodzi o moje pisanie- nie wiem czy udalo mi się przekazac słowami odczucia. Nie wiem czy nie opisałam tego zbyt intensywnie, bo nie jest aż tak intensywne, że liżę stopy gdy ktoś potraktuje mnie jak człowieka, koleżankę, slowa przyjaciel niemal nie używam, boję się tak wielkich słów............. Cytat:
A koleś na jej wyrzuty, zę bałagan w pokoju spojrzał by na nią jak na jakąś hrabinę z innej epoki i się pośmiał ewentualnie z niesmakiem, bo nie sądzę, że taka rozmowa zostaje potraktowana jako konstruktywna, szczególnie z tej naprawianej strony. Ja sobie pomyślałam, że traktuje ją już jak kogoś przed kim moze czuć sie swobodnie i nie udawać, dzieki temu w sumie masz obraz tego jaki jest naprawdę, a nie tego udawania randkowego kogoś kim się nie jest. Druga strona medalu czy to fajnie widzieć niedoskonałości tej drugiej osoby tak wywalone otwarcie, czy nie chciałabym widziec jednak staran, jesli to w ten sposób rozumiem szacunek dla mojej osoby. Drogie prezenty? Mnie wkurzają, bo wlacza mi się obowiazek odwdzieczenia się, a często nie mam ani pomysłów, ani srodków, i zamiast czuć radość i wdzięcznosc czuje złość... ![]() Cytat:
Cytat:
Ja mam tak cały czas, ale ja utknełam na sprzątaniu w sobie i tylko momentami wynurzam sie do zycia, podejmuję obowiazki, ale tak mocno jestem zmęczona sobą i tym chaosem w głowie, ze rozpadam się jak zgniłe jabłko, znów z tą chęcia ucieczki od życia, zeby w sobie posprzątać. A to sprzątanie w sobie to papranie się w jakimś nieusuwalnym bagnie......... Czy ja kiedyś z tego wyjdę????? Czy ja kiedyś zacznę żyć jak człowiek?? Zwykły, normalny człowiek? Każdy ma swoje bagno do sprzątania? To jak sobie radzą? Ja nie mam siły!
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) Edytowane przez Patri Czas edycji: 2012-01-30 o 11:08 |
|||||
|
|
|
#303 | ||||||
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Juz nie kupuje gazet, ksiazek psychologicznych ani innych (choć myslałam nad "Jaki kolor ma twój spadochron" czy jakoś tak... nie zbieram juz, nie chomikuje, i tak mam tych smieci za dużo... i one sobie są, wszystkie potrzebne, i brak dla nich miejsca.......... Cytat:
Co z tego, że w studium, w indeksie mam 6 z włoskiego, skoro go nie używałam i w zasadzie nie mówię. To tez jest wspomnieniem w mojej głowie, że miał miejsce fakt mowienia w tym jezyku. W CV.... nie wpiszę znajomość włoskiego w stopniu dobrym, bo takiej znajomości już nie posiadam....... To samo dotyczy różnych umiejętnosci... AUTOCAD- no mam dyplom ukończenia kursu... czy umiem go obsługiwać? Jest dla mnie jak fortepian, na którym nigdy nie grałam.............. Boje się konfrontacji. Tego, zę te liczne błyszczące moje rzeczy to tylko piach, nic nie wart. Była to kiedyś wartościowa rzecz, ale nic z niej już nie zostało.... Boję się kpin, boję się sponiewierania z powodu tego nierealistycznego myślenia o sobie, tego co kiedyś umiałam, a co jest już w przeszłości......... po prostu czuję się jak wrak... I z takim nastawieniem muszę zabrać się za szukanie pracy z mało imponujacym cv na wszystkie zdarzenia, które były moim udziałem w tym moim zakichanym życiu........ Z czym do ludzi....? Cytat:
Dobrze prawi Emi_lka! Cytat:
Daj sobie prawo do spania ile wlezie. Zrobiłaś sobie solidne kuku, przez to swoje dzielne cyborgowanie i ogólny stan zdrowia, leki, która swoje dołożyły, wcale nie pomagając.... Daj sobie pozwolenia na to odreagowania - zobacz jakie szczęscie w nieszczęściu, nie musisz isć na wydział(choć piszesz że nie wiesz co ze studiami:/) , do pracy. Daj sobie się wyspać, wyleżeć, wypłakać. Daj sobie ten tydzień czy dwa. A potem posprzątasz sobie w życiu, z pomocą psychologa, dobrego jakiegoś najlepiej, nie tablet, ktore widzisz co robią.......... Cytat:
Depresja ma swoje zasady i nimi się wchrzania w życie. Za mało energii nawet na zastanowienie się co mi się chce robić, bo odpowiedź jest prosta: "dajcie mi spokój".... Najpierw daj sobie zezwolenie na taki stan, bo mi sie wydaje, żę ciagle tli się w Tobie to cyborgowanie.... Powinien CIę ktoś teraz porozpieszczać, dać rosolku, pogłaskać po glowie, powiedzieć wyśpij się. Może gdy poczujesz ze masz już chęć, wyjsć z Toba na ten mroźny spacer.... Aż znów poczuejesz, zę chcesz coś zrobić. A na pewno tak poczujesz... Iszka, chciałabym pomóc, bo za dobrze czuję taki stan... No chyba, ze to znowu moje marzenia, a to Tobie życze żeby bylo jak życzę.... ![]() Cytat:
Pozwól sobie...
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) Edytowane przez Patri Czas edycji: 2012-01-30 o 11:33 |
||||||
|
|
|
#304 | |||||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Trudno mi radzić, bo nie mam doświadczenia, ale może oprócz farmakologii (którą trudno uskuteczniać ze względu na astmę) dobrze byłoby znaleźć terapeutę... Ktoś pisał o uczelnianej pomocy psychologicznej... Wierzę, że nie masz siły na najprostsze czynności i nie masz siły na decyzję w sprawie leczenia, ale w końcu może to przyniosłoby Ci jakąś ulgę? Przeszłaś niezły trening pomijania siebie i zatracania w działaniu... trudno się na nowo odnaleźć i wyrwać z poczucia winy... ale jest to możliwe, trzymam mocno kciuki za Ciebie! Tylko nie wycofuj się... ---------- Dopisano o 11:31 ---------- Poprzedni post napisano o 11:09 ---------- Cytat:
Widzisz, niby wszystko fajnie. A jednak pod tym wszystkim ten nieuporządkowany stan nagromadzonych i nieprzerobionych emocji sprawia, że trudno mi uzyskać poczucie błogości... które kiedyś niekiedy odczuwałam... Cytat:
Jestem pewna, że i ja "utknę" w sobie, jeśli tylko zabiorę się za całość mojego wnętrza... "A to sprzątanie w sobie to papranie się w jakimś nieusuwalnym bagnie" - piszesz i ja dokładnie to przeczuwam też w sobie. ---------- Dopisano o 11:48 ---------- Poprzedni post napisano o 11:31 ---------- Cytat:
Znałaś te języki, mówiłaś w nich - tzn. że gdyby zaszła taka potrzeba i miałabyś możliwość poćwiczyć, pewnie szybko byś się wdrożyła. Jesteś w zupełnie innej sytuacji niż ktoś, kto nie zna tych języków. Podobnie z tym programem - nie używałaś od lat... ale gdybyś musiała, nauczyłabyś się go szybciej niż ktoś, kto się nim nie posługiwał. Zawsze może dookreślić swoją znajomość języka, czy programu, zawsze możesz wytłumaczyć, jak dokładnie z tym u Ciebie jest. Wszystko, co Ci się nazbierało w życiu, jest Twoją wartością dodaną, do kwalifikacji i kompetencji bieżących, odczuwanych jako aktualne. Nie umniejszaj tego, bo to naprawdę coś Cytat:
W pełni się z tym zgadzam. |
|||||
|
|
|
#305 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Patri, dziekuje za odpowiedz
![]() Wiecie moze gdzie moge ogladac Tv po angielsku? Bo jednak radio mnie troche meczy, zarowno polskie jak i angielskie.
__________________
staram się być miłą dziewczyną nie obgryzam paznokci ![]() systematycznie pracuje nad angielskim ![]() najwyższy czas nauczyć się gotować 5/50 |
|
|
|
#306 | ||
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Weszłam tylko na chwilkę, myślałam że nie ma nowych postów, a tu tyyyle do czytania. Jestem na uczelni, prawie na pewno właśnie uwaliłam egzamin z bardzo ciekawego dla mnie przedmiotu. Perspektywa douczenia się nie jest zła, ale jest to egzamin krótki, który łatwo oblać, specyficzne zasady punktacji. No i 2 z pierwszego terminu nie pomoże przy wyborze specjalizacji. :/ Ale nic to. Zjem coś i idę się uczyć na następny egzamin. Nie wracam do ciepłego łóżeczka, nie nie..... ![]() Mój wczorajszy dzień był jedną wielką masakrą. Nastrój mam dobry, tylko czemu po dniu pozytywnym musi być taki do bani i tak w koło? Zła organizacja i niechęć do wstania z łóżka, nawet jak czekają mnie przyjemności głównie. Huśtawka. Wieczorem odniosę się do Waszych postów jeszcze. Trochę zaczynam odczuwać, że stosunkowo późno dołączyłam do wątku (zaczęłam czytać we wrześniu, jednak ze względu chyba na mój ówczesny stan za wiele nie pamiętam niestety, taka dziura w pamięci jak i w życiu) i nie znam waszych historii. Cytat:
).
Edytowane przez Halimaa Czas edycji: 2012-01-30 o 12:09 |
||
|
|
|
#307 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Sluchajac radia musze sie bardzo skupiac zeby nie myslec o czyms innym, jest to meczace i za chwile zaczyna mnie nudzic
__________________
staram się być miłą dziewczyną nie obgryzam paznokci ![]() systematycznie pracuje nad angielskim ![]() najwyższy czas nauczyć się gotować 5/50 |
|
|
|
|
#308 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Bardzo fajnie Isza, że napisałaś
![]() Może jeszcze Nebulka by sie odezwała, jak myślicie? Do zrobienia dzisiaj: -przebrać bieliznę(skarpetki z ''maleńką dziurką'' wywalić bo i tak nie umiem cerować, więc po mi takie?, niepasujące figi i biustonosze również) -rozpakować plecak, wyrzucić notatki z administracji i ekonomii, które nie były mi do szczęścia potrzebne -zaznaczyć w kalendarzu zjazdy w szkole policealnej i studiach i ustalić jakąś hierarchię -korki x1 -hiszpański: 16 el calendario 17 el tiempo y las estaciones 18 la casa 1 19 la casa 2 20 numeros 1 21 numeros 2 -przygotować korepetycje na jutro -przeczytać 2 rozdziały z ''New ways to languges'' chapter 1 Language and language studies chapter 2 A cross-language perspective -dokończyć stronę internetową i pobrać ćwiczenia na informatykę -wypisać wszystkie słówka z konwersacji i powtórzyć je(przynajmniej dwa razy) -rozpisać naukę na kolokwia w tym tygodniu -przeczytać 20 rozdziałów ''Niebywałego skandalu'' Penniego Vinvenzi -sprawdzić informacje na temat gimnazjum językowego dla uczennicy |
|
|
|
#309 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Heh, prokrastynuję dziś na potęgę
![]() Marnuję swój czas. Mogłabym tyyyle zrobić. A tymczasem siedzę nad jednym wrednym zadaniem i nie potrafię go skończyć
|
|
|
|
#310 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
![]() ---------- Dopisano o 15:53 ---------- Poprzedni post napisano o 15:51 ---------- Kupiłam "Jakiego koloru jest twój spadochron". Kupiłam "Potęga teraźniejszości". Portfel jest lżejszy o 1/10 mojej "pensji". Mam nadzieje, że te książki są tego warte. Jeśli nie, zostanę piratem. Oprócz tego w sprawie pracy zrobiłam na razie tyle, że do strony szybkiego wybierania dodałam 7 stron z pracą, przejrzałam kilka jak funkcjonują. Jeszcze się nie zalogowałam. Przejrzałam kilka ofert pracy dla inżynierów i pole wymagania masakrują moja nadzieje na załapanie się do jakiejkolwiek pracy. Nie umiem programów jakich tam chcą, nie mam doświadczenia. Usiąść i płakać, ale to już przerabiałam. Popływałam w Twojej zupie Isza. Głęboko tam. Baaaardzo głęboko. I pięknie zarazem. U mnie dla porównania dużo paplaniny, odczucia może podobne, ale głębia rozpływa się w szerokiej paplaninie. Zamyśliłam się nad obrazkami... Odpoczniesz troszkę? Chcesz rosołu? Zabieram się za uporządkowanie pokoju. Co będzie dalej okaże się. Mam nadzieję poczuć się lepiej po tym porządkowaniu... Wieczorem zanurzę się w nowej lekturze... czekam na tę chwilę już teraz...
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) Edytowane przez Patri Czas edycji: 2012-01-30 o 16:25 |
|
|
|
|
#311 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Eh, skończyłam to %$&*#@
![]() Pewnie będę musiała jeszcze poprawiać, ale w środę mam deadline, więc maksymalnie jeszcze jeden dzień stracę ![]() Idę zrobić ciepłą strawę jakąś, bo zapomniałam przez 6 godzin się posilić.... |
|
|
|
#312 | ||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-10
Lokalizacja: Lbn
Wiadomości: 3 812
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Cytat:
trzymam mocnoco do moich przemyśleń, jest bardzo duży plus nie spędzam przy kompie tyle czasu, co zawsze, mam dużo więcej czasu wolnego, w którym mogę robić co trzeba albo rozwijać się. walczę dalej ze swoim "wewnętrznym chomikiem" bo tylko to może dać mi szczęście. doszłam też do wniosku, że mniej marudząc chce mi się więcej rzeczy robić
|
||
|
|
|
#313 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Przypomniałam sobie o co chciałam Was zapytać: co myślicie o sposobie z flylady, żeby w domu chodzić wyjściowych ubraniach, w sznurowanych butach? Przeszło mi nawet przez głowę, żeby kupić jazzówki do chodzenia po domu zamiast kapci, ale ze spodniami dresowymi trudno byłoby mi się rozstać. To duża zmiana przyzwyczajeń.
Czy któraś z Was ma pracę typu 8-16 poza domem? Chyba większość z Nas musi się mobilizować do pracy w domu.. |
|
|
|
#314 | ||
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
![]() zasługujesz na ciepły posiłek ![]() Nie ruszyłam porządku w pokoju. Komputer, internet, zjada mi czas. Kilka godzin minęło jak mgnienie oka. A ja nie ruszyłam się sprzed monitora............... Jutro zrobię dzień bez kompa, ja mam nadzieję, że mi się to uda!!! ---------- Dopisano o 19:22 ---------- Poprzedni post napisano o 19:18 ---------- Cytat:
Nie wiem czy według Flylady w domu ma być wygodnie czy też dom ma spełniać inne funkcje. Jesli juz wyjdę z domu, to później chodzę po domu tak jak byłam ubrana na zewnątrz. Jeśłi nie wychodzę, to niestety jestem ubrana w cichego zabójcę - pizama, szlafrok, a jak ma być porządniej, lub dość mam szlafrokowego dołowania, to dresowe spodnie i jakiś T-shirt. Nie wiem czemu ma słuzyć chodzenie w domu "w kantach", może jest w tym ukryty cel. Ja się w tym nie widzę, ja się w ogole nie widzę...... Miałam pracę 8-16 poza domem, teraz mam tylko dom...
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
||
|
|
|
#315 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Może nie chodzi o ciuchy na kant, ale np. ładne, niepowyciągane dresy. Żeby nie było trzeba w popłochu się przebierać ktokolwiek by nie przyszedł. I uniknąć rozmemłania. A jazzówki, żeby nie rozsiadać się na kanapach, łóżkach. Wygodne są całkiem. A kiedy przed walnięciem się na łóżko trzeba by je rozsznurować może łatwiej jest odeprzeć pokusę. :p Ja nie lubię siedzieć w piżamie i szlafroku. Taki zinternalizowany przekaz od taty: trzeba rano wstać, umyć się, ubrać, zjeść śniadanie itp, inaczej dzień zmarnowany. A w ciuchach "z dworu" czuję się brudno w domu, siadam w nich w różnych miejscach, np komunikacji miejskiej itp. Więc od razu przebieram się w dres i często zdejmuję też stanik. Wtedy jak ktoś przyjdzie jest popłoch ;p
PS: Spotkanie ze znajomą doszło do skutku? Edytowane przez Halimaa Czas edycji: 2012-01-30 o 19:44 |
|
|
|
#316 | |||
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2006-02
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 762
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Cytat:
Wtedy to godzinami gapiłam się w ścianę i wysłuchiwałam co mieli do powiedzenia. Następnie wymyśliłam plan co dalej i go zrealizowałam, mimo, że teraz bym na pewno tak nie postąpiła. Załamałam się poważnie jakieś dwa lata później, jak sytuacja się w miarę ustabilizowała i nawet przestali się mnie czepiać oj, wtedy to się działo. mogę Ci poradzić tylko, że jedyna metoda to robienie tego co sama masz ochotę. i jeszcze jedno - ludzie którzy się teraz czepiają, naprawdę nie czepiają się Ciebie, nawet jeśli to najbliższa rodzina. oni po prostu mają żal w temacie własnych wyobrażeń i nadziei na Twój temat, własnych uczuć. nikt kto by Ciebie rozumiał, nie miałby do Ciebie pretensji i teraz (i w ogóle) nie wywierałby na Tobie presji. ignorować, albo wypluć z siebie cały żal i najpierw wysłuchać odgłosów opadających szczęk, a potem dzwoniącej ciszy... Cytat:
fizycznie jesteś wykończona, psychicznie się ledwo trzymasz, to co mogłoby być lepsze? o przyszłości teraz nie dasz rady myśleć, a przeszłość teraz trzeba zapomnieć - czasem jest dobrze po prostu przetrwać. jak będziesz mieć siłę pomyśleć o przyjemnościach (i zająć się nimi!), to wtedy możesz powoli się zastanawiać co dalej. zwłaszcza jeśli nie możesz ot tak, wziąć antydepresantów. pozwól sobie teraz na okres wegetacji i lizania ran. ja tak myślę przynajmniej... Halimaa, ja nie chodzę tak codziennie (dla flylady to skandal ), ale jak mam np więcej sprzątania, albo wiem że muszę kilka rzeczy w domu zrobić to zakładam rozklekotane adidasy (moje ukochane). i faktycznie działa to tak, że produktywność wzrasta o 50% co najmniej po prostu jakoś jest wygodniej i szybciej, i nawet jak już walnę się na łóżko, to szybciej wstaję itddziewczyny, jest w tym wątku ktoś z Krakowa? zastanawiam się nad "powołaniem" takiej grupy motywacyjnej w "realu" i szukam chętnych ![]() a i jeszcze co do flylady - ja w kantach nie chodzę po domu i ona też nie - widziałam na filmikach
Edytowane przez MaryAnne Czas edycji: 2012-01-30 o 22:16 |
|||
|
|
|
#317 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
a dzis brak weny bardzo wyczuwalny na cokolwiek dobrze ze chociaz słonce swieci to depresja mnie ominie moze
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego…” |
|
|
|
|
#318 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 163
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cześć, Dziewczyny. Z mojego życia zrobił się taki kołowrotek: praca-dom-praca-dom.... do tego mam wrażenie, ze w pracy nie robię nic konstruktywnego, taka rutyna. Zastój się zrobił w tym moim życiu. Zresztą rozwekanie wszystkiego do granic nieskończonosci. A życie nie jest z gumy.
W rodzinie pytania o dziecko. Widzicie, dobiegam 30-tki i coraz częściej bardzo tego dziecka chcę. A potem znów boję się, że nie podołałabym. I nie chcę bez ślubu. Mój TŻ jednak się z tym nie spieszy. Wczoraj tak zmarzłam w drodze do i z pracy, że mnie strasznie zamuliło. Jak się okazało, że TŻ nie może jechać ze mną, zrezygnowałam i nie pojechałam na hiszpański. A potem zostało już tylko karcenie się. I od wczoraj tak się karcę. Jestem zerem i z moim podejściem nic w życiu nie osiągnę. Tak najczęściej się karcę. Czytam wątek jak książkę. Ale jest tyle rzeczy, które do mnie pasują w Was, Dziewczyny, że to jakby ksiązka o mnie. Iszka, ściskam Cię mocno.. nie wiem, czy się nie pogniewasz jak powiem, że byłam w takim stanie kiedyś, dlatego może trudno przychodzą mi słowa pocieszenia dla Ciebie. Trzymaj się, widzisz, ja też tu zamulam. To też może pomóc. Ściskam. ![]() Lacturia, trzymam kciuki! ![]() Change, spóźnionie życzenia urodzinowe: wszystkiego najlepszego! Edytowane przez armania82 Czas edycji: 2012-01-31 o 09:21 |
|
|
|
#319 | ||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cześć!
Dziś jestem bojowo nastawiona ![]() Rozmawiałam wczoraj z TŻtem. Jest bardzo zadaniowy w swojej pracy, planuje czynności i rozkłada pracę z dużym wyprzedzeniem. Jego tekst (racjonalny, pewny, nieopresyjny): wiem, że nie mogę sobie pozwolić na przestój. On ma to uwewnętrznione. Oczywiście, że zdarza się wiele sytuacji-niespodzianek, na które trzeba na bieżąco zareagować, ale ma coś stałego, pewnego, swój własny system... A ja? Ja też niby wiem, że nie mogą sobie pozwolić na przestój. I "jakby" igram ze sobą... nie mogę, ale mogę... Zaimponował mi i muszę się od niego nauczyć tego. Cytat:
Powiem tak: gdybym miała doświadczać tego 12 godzin, to bym albo się wyprowadziła, albo odbyła niejedną rozmowę z sąsiadką ![]() <na szczęście od tygodnia jest cisza>. W związku z tym doświadczeniem nie jestem w stanie na pomysł chodzenia po domu w wyjściowych butach przystać, odrzuca mnie od niego ![]() Sama po domu chodzę normalnie, w tym samym, w czym mogłabym wyjść gdzieś, albo w legginsach i tunice - mój domowy strój. Dla mnie obowiązkiem jest wstać rano i od razu się ubrać. Nie zdarza mi się siedzieć w piżamie lub szlafroku, chyba że wieczorem przed pójściem spać... Mam trochę tak, jak w powiedzeniu Twojego taty... Cytat:
Nie warto tak się chłostać, bo tym się chyba wcale nie motywujesz? Jak ciągle mówię do siebie: działaj, dasz radę, zrobisz to... I jakoś się dźwigam... Choć oczywiście i inne teksty lecą ![]() ----------------------- Tak jak myślałam dziś muszę poprawić to, co wczoraj napisałam, dostałam uwagi. Nie chce mi się Muszę to załatwić jak najszybciej. |
||
|
|
|
#320 | |||||
|
tree hugger
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Spoko, też już byłam w takim stanie. Cztery razy. Taka jakaś 'beyond repair' jestem. Też się trzymaj.
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu. |
|||||
|
|
|
#321 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
a przychodnie - publiczna służba zdrowia? Patri pisała coś o tym. Wiem, że np. w mojej przychodni jest psycholog i psychiatra...
---------- Dopisano o 12:59 ---------- Poprzedni post napisano o 12:21 ---------- Skończyłam - na razie Za chwilę pewnie dostanę nowe uwagi
|
|
|
|
#322 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Jestem, ale nie czytam :p
Poczytam, ale nie teraz. Sprzątam, na biurku. Wreszcie. Zrobiłam jak pan piszący w kompasie: http://www.wewnetrznykompas.pl/jak-z...iecej-swobody/ spisałam te wszystkie szelesty w głowie co POWINNAM!!!! zabrałam się za pierwsze z brzegu... i siedzę w tym po uszy... i kurka dobrze! Raz a dobrze! Szykują mi się urodziny córki, nie mam siły, natchnienia, ochoty.... A jednak moze, moze, moze się nagnę, znów zrobię imprezkę, znów się będę musiała się uśmiechać... boze..................... ....
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
|
|
|
#323 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Boże,ale to życie czasem bywa głupie.
W sobotę mam 6 cholernie ważnych kolokwiów, a dzisiaj(idąc za radą rodzicielki) poświęciłam 2 godziny na znalezienie swetrów,których nie znalazłam w końcu. W lumpeksie były 2 cudowne swetry-zanim doszłam do kasy obejrzałam je. Obydwa miały dziurę. W 2 sklepach sprzedawczyni próbowała mnie przekonać,że świetnie wie jaki rozmiar będzie dobry dla mnie(a kiedy założyłam podane przez nią swetry to okazało się, że wyglądam jak świnka połączona z baleronem). Właściwego rozmiaru nie było. Wróciłam do domu i sypią się komentarze na temat mojej niechęci do kupowania sobie ubrań. I dochodzę do wniosku, że powinnam być idealna. Powinnam świetnie się uczyć i właściwie podchodzić do studiów. Powinnam oszczędzać pieniądze i jednocześnie wyglądać jak dama. Powinnam być towarzyska, troskliwa i utrzymywać kontakty z ludźmi(bo teraz jestem ''dzika''). Powinnam utrzymywać porządek dookoła siebie. Powinnam mieć dobrze płatną prace, męża itp itd. Boże, jak ja jestem zmęczona tymi oczekiwaniami... Zrobiłam sobie spis wszystkich rzeczy, które powinnam zrobić na weekend i wyszło jakieś 12 pozycji. Wszystko mam przygotowane, wystarczy usiąść, przeczytać, nauczyć się. A ja nie mam siły. Muszę jakoś się zmotywować. Tylko jak? Jestem cholernie zmęczona |
|
|
|
#324 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
oj napisałyście przez weekend TYLE postów....
ale przebrnęłam....najbardziej chciałabym życzyć zdrowia dla Lacturii!!! i w sumie dzisiaj jestem w takim stanie, że nie wiem co mam radzić i napisać dla każdej z Was... dzisiaj mam mega zastój i najchętniej uwaliłabym sie pod kołdrę, ale wiem, że to w niczym mi nie pomoże, bo to będzie przekładanie na później.... kilka żab zjadłam, ale pojawiły sie nowe i znowu trzeba się z nimi zmierzyć. Wiem, że powinno się zaczynac prace od tych najgorszych rzeczy, ale ja dzisiaj zaczęlam prace od tych najbardziej banalnych: wysłać maile, zadzownić.... a te projektowe rzeczy czekają na moje pomysły i rozwiązania. A pomyslów brak ![]() Mam mega dzień do użalania się i nie wiem kiedy ten stan się skończy. Mam tyle rzeczy nie skończonych i boję się kiedy sie mnie ktoś zapyta: "kiedy koniec?", a ja odpowiem..."nie zaczęłam...." |
|
|
|
#325 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Nie dziwię się, że jesteś zmęczona, nie masz sił... Odpocznij... choć trochę. W ekstremalnych sytuacjach pociesza mnie myśl, że TO (ten wysiłek) się kiedyś skończy... |
|
|
|
|
#326 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Dobra...opracowuję wersję minimalistyczną
Przetłumaczę słówka na konwersacje i zrobię mapę myśli na prezentację. Wypiszę wszystkie słówka do kolokwiów ze sztuki(ale tylko te,które będą na kolokwiach). Pomyślę nad esejem na kulturę USA(jeśli się uda to go napiszę). Wieczorem przeczytam 4 razy wszystkie słówka na ekonomię. Emilka, ja też tak się pocieszam-jeśli się uda to w piątek będę mieć dwa pierwsze wpisy, w sobotę z 4 na 6 przedmiotów, w niedzielę może uda mi się wpis z hiszpańskiego załatwić. Nie wiem czy to normalna reakcja,ale jak dowiedziałam się,że zamknęłam semestr na administracji i ekonomii to nawet nie poczułam ulgi-tylko zaczęłam się zastanawiać co muszę zrobić w nowym tygodniu... Jutro ostatnie korepetycje w czasie ferii z pewnym chłopcem, którego pomimo, że bardzo lubię to doprowadza mnie do szewskiej pasji(dzieciak jest nastawiony ANTY do każdej formy nauki i w ciągu 60 minut musze się naprawdę bardzo mocno nagimnastykować, żeby cokolwiek zrobić oprócz opierniczania się-on najchętniej by właśnie to robił). |
|
|
|
#327 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Wiecie co? Jak tak siebie obserwuję, to zastanawiam się czy nie mam odchyłu nastroju w drugą stronę niż wcześniej, echhhh. Jakoś tak mało rzeczy mnie obchodzi, mam dobry humor, ale boję się że to taka przykrywka tylko, a w środku w garze się gotuje i za jakiś czas ta przykrywka spadnie po prostu w hukiem, a z garnka wykipi i zgasi palnik, a gaz będzie dalej leciał
... Albo szukam dziury w ałym może.Ja myślę, że takie flylady nie jest od rozwiązywania swoich wewnętrznych problemów, tylko usprawniania sobie dnia, ogranizacji, uczenia się dyscypliny. To dwie różne sprawy. Wstałam o 12:40 nacisnęłam guzik laptopa, ale zastanowiłam się nad sobą.. poszłam się ubrać, śniadanie, ogarnęłam, pościeliłam, obłożyłam się książkami i nastawiłam alarm, że tylko 20 min posiedzę przy kompie, sprawdzę co trzeba, trochę mi się dłużej zeszło... nie chcę dzisiaj iść do czytelni, jest tam zimno teraz, a ja czuję że mnie łapie infekcja, chcę się wygrzać w domku. Wczorajszy egzamin zdałam na 3,5. Próg został obniżony o połowę, bardzo trudny był egzamin. Szkoda mi trochę, zależało mi na tym przedmiocie ![]() Plan na dziś: UCZYĆ!!!!! Wejść w stan flow.... Chyba wezmę tabletkę, głowa mnie boli od zatok
|
|
|
|
#328 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Heh znam ten bol, tez mam takiego jednego ananasa czasami nie wiem czy smiac sie czy plakac, a po zajeciach z nim jestem wykonczona.
__________________
staram się być miłą dziewczyną nie obgryzam paznokci ![]() systematycznie pracuje nad angielskim ![]() najwyższy czas nauczyć się gotować 5/50 |
|
|
|
|
#329 | ||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Myślę, że to nie jest dobre, myślę, że trzeba się jakoś "ucieszyć" z tego, co się udało zrobić... a jeśli nie - to poważny wskaźnik przepracowania.. Cytat:
Trzymam kciuki za Ciebie! |
||
|
|
|
#330 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Isha spróbuj skorzystac z konsultacji bezplatnej mailowej na kobieceserca.pl. Pisze sie maila do 10000 tys znakow :P i w tytule slowo konsultacja :P Mysle, ze tematyka nie ma znaczenia i jak odbiora Twojego maila to na pewno wyczerpujaco Ci odpowiedza. Ja napisalam takiego i doczekalam sie w obiecanym czasie odpowiedzi. Fakt, ze troche trzeba czekac, ale przynajmniej mozna sobie pewne sprawy GLOSNO powiedziec...
takze polecam!! i uszy do góry... zgadzam sie z radami Patri, powinnas po prostu wreszcie odpoczac! http://www.kobieceserca.pl/konsultacje.html ---------- Dopisano o 15:37 ---------- Poprzedni post napisano o 15:33 ---------- gdybys mieszkala gdzies blisko ja bym Ci tego rosołku zrobiła! ---------- Dopisano o 16:02 ---------- Poprzedni post napisano o 15:37 ---------- Dodam wam dla zachęty odpwiedz na swojego maila z w/w konsultacji, jest dosyc osobisty, ale teoretycznie nikt mnie tu nie zna... a rady udzielone przez ta Pania, mysle ze nie tylko mi moga dac do myslenia... Poza tym na tym wątku panuje tak wyjątkowa atmosfera, każda z nas boryka się z jakimiś problemami i tak jak mówię, prokastynacja to tylko wierzchołek góry lodowej... Powiem szczerze spodziewałam się czegoś innego, jednak to co przeczytałam trafia w sedno i czas na jakieś zmiany... Takze jezeli, ktoras z was potrzebuje sie wygadac, to polecam te droge.Cytat:
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi I) 10 kg II) 10 kg
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 23:25.






A ile razy nie mogłaś wyjść z wanny, bo bałaś się, że nie ogarniesz kolejnych czynności (a może to był tylko taki przykład i nie zrozumiałam ironii?) w każdym razie to była pojedyncza sytuacja tego typu czy zdarza się regularnie?


Teraz nawet na facebooku latwo mozna podejrzec kto kiedy ma urodziny i jakos przynajmniej udawac, ze sie pamieta... a czasami nawet tego glupiego 100 lat niektorym niechce sie napisac....












