Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II. - Strona 12 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-01-31, 16:31   #331
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
Dodam wam dla zachęty odpwiedz na swojego maila z w/w konsultacji, jest dosyc osobisty, ale teoretycznie nikt mnie tu nie zna...
Dają bardzo do myślenia.
Dzięki!!!!!!!!!!!!!!!!
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 16:58   #332
Coffee With Milk
Zadomowienie
 
Avatar Coffee With Milk
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Isza, czytając Twoje posty wydaję mi się, że doskonale wiem, co czujesz. W maju/czerwcu ubiegłego roku, byłam w podobnym stanie. Zawaliłam semestr na studiach. Mimo, że spróbowałam raz się podnieść z dołka, napisałam maile do wykładowców, z prośbą o możliwość zaliczenia zajęć (miałam bardzo dużo nieobecności), mimo, że dostałam większość przychylnych odpowiedzi, nie udało mi się. Napisanie maili było pestką w porównaniu do tego, że potem wypadło się wykąpać, ubrać, pomalować, wyjść z domu, pojechać na uczelnię i zmierzyć się z problemem oko w oko. Poddałam się całkowicie. Nie zaliczyłam ani jednego przedmiotu.
Prawie cały maj/czerwiec przeleżałam pod kołdrą, wyjąc w poduszkę. Ty, chociaż idziesz do wanny i się kąpiesz, a ja? Potrafiłam przeleżeć cały tydzień, wstając tylko do toalety (z wielkim trudem) i czasem do kuchni, bo nawet wtedy za bardzo nie miałam ochoty na jedzenie.
Na początku oszukiwałam cały czas rodziców, że jest wszystko dobrze, że w porządku, że chodzę, zaliczam. Nie wiedzieli o moich problemach. Czasem, jak mama zadzwoniła, akurat wtedy, kiedy powinnam być na zajęciach, to nie odbierałam (bo leżałam w łóżku), oddzwaniałam za parę godzin i mówiłam, że właśnie wróciłam z uczelni.
Na samą myśl o tym, że mam powiedzieć rodzicom prawdę robiło mi się niedobrze i zaczynałam ryczeć.
Aż któregoś dnia nie wytrzymałam i napisałam długiego smsa, wysłałam do mamy i taty, bo nie wiedziałam, czy akurat są razem. Wiedziałam, że będzie afera, będzie krzyk, awantura, że będę zrównana z błotem, że mnie nie zrozumieją, że powiedzą, że nie mam ambicji, że jestem zerem, że wszyscy kończą studia, a ja nie potrafię, że nikt się mnie nie zapyta o powód, takiego stanu rzeczy, nikogo nie będzie obchodzić, co tak na prawdę się stało, tylko najważniejsze będzie jedno, to, że jestem aż taka głupia, że mnie wyrzucili ze studiów. Nie pomyliłam się, było dokładnie tak, jak sobie to wyobrażałam, ale mimo wszystko nawet nie wiesz, jaką ja poczułam ulgę!!! Wiedziałam, że złość rodziców w końcu minie (chociaż wypominanie i brak zaufania zostało do tej pory).
Dlatego, polecam Ci powiedzenie prawdy mamie. Nie znam Twojej mamy i nie wiem,jak zareaguje, ale przecież wiecznie krzyczeć nie będzie. A może wtedy Ci ulży. Może wyrzucisz to z siebie i weźmiesz się w garść? Może mama pomoże? Na pewno nie warto długo tego ukrywać i tłumić w sobie.

Nie wiem dokładnie, jaka jest Twoje sytuacja ze studiami, bo akurat wtedy nie doczytywałam wątku dokładnie, ale za późno oddałaś pracę dyplomową i nie możesz się teraz obronić? Ale możesz się obronić w przyszłym semestrze/roku prawda? Na prawdę nie ma co się załamywać. Ja też mam rok w plecy. Teraz bym była w trakcie pisania licencjata, a jestem na II roku. I mimo, że do tej pory trudno mi się z tym pogodzić (zwłaszcza, jak mijam na korytarzu uczelni znajomych z byłej grupy i jest mi strasznie wstyd), ale nie ma co rozpaczać. Nie udało się tym razem, uda się następnym.

Odpocznij, odetchnij i wszystko będzie dobrze. I pisz na wątku częściej. Każda z Nas przecież ma czasem załamania, ma smutki, dołki, chandry i inne dziadostwa, ale razem raźniej jest jej pokonać

A jeżeli to Cię pocieszy, to powiem Ci, że z wanny ja też mam problem z wyjściem, cały czas. Często leżę po 2 godziny i nawet dłużej, wypuszczam zimną wodę, dolewam gorącej, bo wzdrygam się na samą myśl o tym, że trzeba z niej wyjść, trzeba się wytrzeć i ubrać. Strasznie duży wysiłek dla mnie A wstanie rano z łóżka? Przedłużam, ile się da. Bo trzeba się umyć, pomalować, ubrać... A najchętniej zostałabym pod kołdrą na zawsze. Każdy dzień, to dla mnie walka z samą sobą. Wstać z łóżka czy zostać w nim cały dzień? Teraz mieszkałam w domu, wiedziałam, że jak nie wstanę, to przyjdzie mama i wyciągnie mnie siłą, ale najpóźniej za 3 tygodnie wracam na stancje i co będzie wtedy? Boję się, że tam nie będzie mnie miał kto przypilnować i wróci znów, to co było w zeszłym roku..................... .....

--------------------------------------------------------------------------

Co do ubioru w domu. W piżamie i szlafroku chodzę rzadko, chyba, że wieczorem. Ale często zakładam na siebie, co popadnie. Jak wiem, że nie muszę nigdzie wyjść to chodzę bez makijażu, z tłustymi włosami, związanymi w kucyk, w dresach, albo legginsach, jakiejś bluzie.
Jak już gdzieś wyjdę i wrócę, to do wieczora chodzę w tych ciuchach, w których wyszłam, bo zmiana ich, to przecież taki wysiłek!!! Trzeba wstać, wejść do garderoby, wybrać ubranie, rozebrać się (!!!), ubrać się (!!!)... Jak ja bym chciała kiedyś dojść do tego, żeby takie zwykłe, codziennie rzeczy nie wymagały ode mnie takiego wysiłku. Żebym bez zastanowienia wstała, wybrała ciuchy, przebrała się i nie myślała nad tym, że przecież to zajmie tyle czasu i zmarnuje tyle mojej siły Da się?


-----------------------------------------------------------------------

Co u mnie... Wstałam o 9, miałam od rana się uczyć.
Zjadłam śniadanie, leciało DDTVN, więc zrobiłam kawę.
Godzina 11:00 - koniec ddTvn.
Przełączyłam na TVN Style - leci Gok.
Kończę pić kawę.
Włożyłam naczynia do zmywarki.
Godzina 12.
Koniec Goka.
Wyłączyłam TV.
Poszłam na górę.
Dzwoni mama, żebym pojechała po brata do szkoły.
Godzina 13 - pojechałam
Godzina 13:30 - jestem z powrotem.
Zaczęłam robić obiad.
Godzina 14:00 przyjechał dziadek.
Skończyłam robić obiad.
Godzina 14:45 zawiozłam brata do szkoły.
Godzina 15:10 jestem z powrotem.
Godzina 15:30 mama pokazuje zdjęcia z gór i opowiada.
Godzina 16:15 piszę na wizażu.
Godzina 16:55 dalej piszę na wizażu.

I gdzie ta nauka? Jutro mam egzamin.
Jak się zorganizować? Jak zorganizować sobie czas, żeby starczyło go na wszystko?
Jestem załamana sobą, po prostu załamana. Najchętniej usiadłabym, załamała ręce i płakała nad swoim losem... - na to mam teraz największą ochotę
Coffee With Milk jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 17:10   #333
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Coffee też mam jutro egzamin. Cholernie ciekawy dla mnie przedmiot. Wykłady wchłaniałam jak gąbka. A teraz nie mogę się wziąć, wszystko mi przeszkadza. Ja już chyba nie potrafię się uczyć dzień przed egzaminem. Co jest do k... nędzy?!
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 17:32   #334
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Change, z uwagą przeczytałam to, co wkleiłaś, można zadać samej sobie sporo pytań na tej podstawie...

Wiecie, dostaję głupawki. Cały dzień siedzę nad poprawkami, dziś dla odmiany nie prokrastynowałam, a i tak raczej spodziewam się ciągu dalszego uwag.
Najgorsze jest to, że nie robię tego w ojczystym języku, więc sam przekład jest dla mnie ciężki i czasochłonny. Nie mam tu wsparcia.
Śmiać mi się już chce. Myślę, że i tak na koniec zostanie to odrzucone... Wiecie, kilka dni w plecy a później i tak niepowodzenie... nie zdziwię się, gdy tak się stanie.
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 18:03   #335
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez MaryAnne Pokaż wiadomość
change, wiele z tego co piszesz brzmi dla mnie znajomo. nie wiem, jak mogłabym Ci pomóc, więc napiszę tylko kilka rzeczy które przyszły mi do głowy. wydaje mi się, że większość problemów tego typu bierze się z dążenia do perfekcji - w kążdej dziedzinie, a to wcale nie jest dobre i jedyna rada to zacząć odpuszczać. a inni ludzie (ci bardziej wyluzowani), po prostu nie oczekują że będą perfekcyjni, więc mogą sobie po prostu pożyć
też kiedyś miałam tak, że spóźnić się gdzieś to był dla mnie dramat i wychodziłam dużo wcześniej, albo miałam np cały dojazd perfekcyjnie zaplanowany (dalej często mam). jak wyszłam za mąż to połapałam się, że mój mąż taki nie jest (dopiero wtedy ) i pamiętam jak pierwszy raz spóźniliśmy się na pociąg. to były dosłownie minuty, a ja czułam się wręcz fizycznie źle, jakbym wszystkich zawiodła, a zwłaszcza moich rodziców (do których m. in. jechaliśmy), no horror. trzeba było czekać godzinę na następny i będę to pamiętać do końca życia! ale. teraz jakbym miała czekać godzinę na pociąg ucieszyłabym się z godziny wolnej. teraz jak wiem że mogę się spóźnić na autobus, to często idę i tak, i jeszcze pędzę co sił zamiast się poddać, i w dodatku w 9 przypadkach na 10 zdążam! co za ulga! nie muszę mieć "pewności" że coś się uda żeby działać. jak się nie udaje, to owszem, jest mi przykro/jestem wkurzona, ale to przecież trwa tylko chwilę.
jak jest Ci źle z przyjacielem, to czemu mu o tym nie powiesz i wszystkiego nie wygarniesz? serio, czemu? trochę ryzykujesz, zwłaszcza własnego stresu - ale co możesz zyskać! gwarantuję Ci, że na temat porządku w pokoju podczas odwiedzin ma zupełnie inne zdanie, może go na przykład w ogóle nie zauważać gdybyś poruszyła tą kwestię, może nie musiałabyś się tym przejmować?
i jeszcze, obiecywanie sobie że teraz się zmieni i ułoży, samo w sobie nic nie da. mark twain chyba powiedział coś w tym stylu: złych nawyków nie da się wywalić przez okno, trzeba je powoli spychać po schodach. ja tylko mogę powiedzieć, że zmiana jest możliwa
Przepraszam, że dopiero teraz, ale uznałam, że najpierw zrobie to co mam do zrobienia, a potem odpiszę. Ostatnio ja przełożyłam spotkanie, dzisiaj promotorka się wykręciła, ale dzięki temu udało mi się całkiem sprawnie ogarnąć mieszkanie i część rzeczy przygotować - pod presją czasu jednak da się Co do tego stosunku do porządku, to podczas ostatniej rozmowy wyszło jego podejście do takich spraw... Zarzuciłam mu, że jest niekonsekwentny i raz zachowuje się fajnie, a raz pokazuje typowe samcze zachowanie - tu, ogladanie sie za babami (uzytkowniczki fb wiedza pewnie o co chodzi).. I powiedzial, ze ukrywanie takiego zachowania jest chore, bo kazdy facet sie tak zachowuje, wiec albo bedzie udawac, ze tak nie robi, albo kobieta sie do tego przyzwyczai...
To znaczy to tez nie dokonca jest takie proste. Ale za pewne to samo do tyczy swobodnego zachowania :P Ja gdy do mnie przyjezdzal wysprzatalam wszystko na błysk, uzupelnilam lodowke o to by nie padl z glodu, no i generalnie takie chwile są dla mnie jedynym wielkim stawaniem na rzęsach, aczkolwiek lubię taką mobilizacje, bo dla samej siebie mi się czasem nie che tak starać. Mam jeszcze coś takiego, że każde spotkanie z kimś ważnym szykuje się jak na randke i nawet założyć czegoś w czym ten ktoś już mnie widział raczej nie mogę (co najwyżej 1 część garderoby). Ale wydaje mi się, że z czasem przychodzi naturalnie moment, gdy sobie odpuszczamy i jesteśmy sobą. Aczkolwiek miło jest jak się ktoś troche postara chociaż na początku Ale musisz miec racje on i ogólnie mezczyzni inaczej do takich rzeczy podchodzą.. Odpuscic sobie potrafie jak jestem w domu, to tez dresy i inne luzne rzeczy sa na porzadku dziennym... Ale zachowywac sie swobodnie przy kims jeszcze musze sie nauczyc... :/

---------- Dopisano o 18:03 ---------- Poprzedni post napisano o 17:47 ----------

ciesze się, że się wam "podobało" to co zacytowałam, naprawdę trafiła mi się fajna pani psycholog (?) na pewno zerknę do książki, którą mi poleciła :P
a teraz jeszcze odpisać Patri... im dłużej was dziewczyny czytam tym bardziej widzę jak mi jest to wszystko co piszecie bliskie.. świat jest okropny, pędzi niewiadomo po co, my gonimy za szczęściem, ambicjami i za byciem idealnym i gdzieś tracimy siebie...

nota bene jak to mówi moja koleżanka (w sumie pierwsza osoba, która w tak otwarty sposób mówi o tym, że miała depresje!) depresja pojawia się wtedy, kiedy ktoś był silny zbyt długo... niestety czasami chodzi o to, żeby dać sobie wreszcie pomóc i przyznać się do słabości... ktoś bliski/koleżanka to w takim momencie osoba na wagę złota... Kolezankę tez ktos wyciagnal na sile do lekarza i zauwazyl, ze cos nie tak, bo faktycznie nie przypuszczalabym nigdy ze moze miec takie problemy. Ja sama miewam doly i chandry, ale jakos je sama przerabiam lepiej lub gorzej. Pamietam tylko, ze w liceum mialabym podobna przygode z zawaleniem ostatniej klasy, gdyby nie pomoc kolezanki, interwencja rodzicow i wyrozumialosc nauczycieli, bo powod byl blachy, a ja bylam bliska poddania sie, nic mnie wtedy nie obchodzilo - dzieki innym uniknelam zyciowego potkniecia. I co wtedy bylo dalej? Poszlam na pierwsze lepsze studia tak naprawde, ale wtedy wreszcie odpuscilam sobie te cala presje bycia kims lepszym (nie dokonca, ale ...) ponikad pozwolilo mi sie to odbic od dna... Chociaz na pewno wolalabym byc bardziej ambitna, bardziej wiedziec czego chce i umiec to realizowac... W kazdym razie w tym momencie jest to dla kogos tragedia zyciowa, cos nie do przejscia...ale w końcu czas minie i wszystko sie ułozy i dojdzie do nas ta inna= nowa lepsza perspektywa. A ludzmi nie nalezy sie przejmowac, bo trudno im dogodzic.
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg

Edytowane przez change
Czas edycji: 2012-01-31 o 18:15
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 18:11   #336
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
Co do tego stosunku do porządku, to podczas ostatniej rozmowy wyszło jego podejście do takich spraw... Zarzuciłam mu, że jest niekonsekwentny i raz zachowuje się fajnie, a raz pokazuje typowe samcze zachowanie - tu, ogladanie sie za babami (uzytkowniczki fb wiedza pewnie o co chodzi).. I powiedzial, ze ukrywanie takiego zachowania jest chore, bo kazdy facet sie tak zachowuje, wiec albo bedzie udawac, ze tak nie robi, albo kobieta sie do tego przyzwyczai...
To znaczy to tez nie dokonca jest takie proste. Ale za pewne to samo do tyczy swobodnego zachowania :P Ja gdy do mnie przyjezdzal wysprzatalam wszystko na błysk, uzupelnilam lodowke o to by nie padl z glodu, no i generalnie takie chwile są dla mnie jedynym wielkim stawaniem na rzęsach, aczkolwiek lubię taką mobilizacje, bo dla samej siebie mi się czasem nie che tak starać. Mam jeszcze coś takiego, że każde spotkanie z kimś ważnym szykuje się jak na randke i nawet założyć czegoś w czym ten ktoś już mnie widział raczej nie mogę (co najwyżej 1 część garderoby). Ale wydaje mi się, że z czasem przychodzi naturalnie moment, gdy sobie odpuszczamy i jesteśmy sobą. Aczkolwiek miło jest jak się ktoś troche postara chociaż na początku Ale musisz miec racje on i ogólnie mezczyzni inaczej do takich rzeczy podchodzą.. Odpuscic sobie potrafie jak jestem w domu, to tez dresy i inne luzne rzeczy sa na porzadku dziennym... Ale zachowywac sie swobodnie przy kims jeszcze musze sie nauczyc... :/

depresja pojawia się wtedy, kiedy ktoś był silny zbyt długo...
Change Niejasną relację wyczuwam.... To na pewno jest (czysta) przyjaźń? Hm?

A tego też się właśnie uczę.

Co do depresji zgadzam się. To taki mechanizm ochronny naszego organizmu, co by nie wykitować całkiem.

Edytowane przez Halimaa
Czas edycji: 2012-01-31 o 18:16
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 18:59   #337
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
I tak...ja też mam te cechy - muszę być idealna, żeby iść do jakiejś pracy. Ostatnio rozmawiałam o tym znowu z TŻ. On wie, że taka jestem...idealistyczna. Że boję się iść, pracować, jeśli nie mam wystarczającego doświadczenia (a kto je ma gdy idzie do pierwszej pracy?!). Mnoży mi w kółko przykłady znajomych, którzy się nie bali i pracowali nawet w takim miejscu, które w ogóle nie było z ich dziedziny...i dali radę, nikt się nie czepiał, że nie umieli wystarczająco dużo. Nauczyli się i wdrożyli. Tak naprawdę często byli doceniani za to, że się nie opierniczają tylko serio pracują
dobrze mieć taką świadomość, zę nie jest się jedynym zaczkiem nieboraczkiem, który musi jakoś zacząć...
Wydaje mi się, ze nie bałabym się iść tam gdzie wykorzystam to co lubię robić, tylko niech ja jeszcze zdołam się dowiedzieć co to takiego.
Co z tego, ze mam dobry kontakt z dzieciakami, skoro nie mam wykształcenia w tym kierunku.
Czytam ogłoszenia po moich studiach i nie czuję dreszczyku emocji tylko jakieś wielkie schody na które pcham się nie wiem po co...
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 19:05   #338
isza89
tree hugger
 
Avatar isza89
 
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
Isha spróbuj skorzystac z konsultacji bezplatnej mailowej na kobieceserca.pl. Pisze sie maila do 10000 tys znakow :P i w tytule slowo konsultacja :P Mysle, ze tematyka nie ma znaczenia i jak odbiora Twojego maila to na pewno wyczerpujaco Ci odpowiedza. Ja napisalam takiego i doczekalam sie w obiecanym czasie odpowiedzi. Fakt, ze troche trzeba czekac, ale przynajmniej mozna sobie pewne sprawy GLOSNO powiedziec...
takze polecam!!
i uszy do góry... zgadzam sie z radami Patri, powinnas po prostu wreszcie odpoczac!

http://www.kobieceserca.pl/konsultacje.html
Bardzo dziękuję, change, za linka. Obawiam się jednak, że nijak się nie wpasowuję w klimat tych konsultacji. Nie mam żadnych damsko-męskich dylematów, a co złośliwsi twierdzą, że serca też nie posiadam. Nawet jeśli ich odpowiedzi są pomocne i rzetelne, to mimo wszystko trochę głupio iść do spożywczaka i poprosić o kilo cegieł. A może to tylko ja mam takie dziwne opory przed zawracaniem komuś głowy nie na temat.

Coffee With Milk, przepraszam, ale nie mam już dzisiaj siły odnieść się do całej Twojej wypowiedzi. Postaram się jutro. Pracy dyplomowej nie oddałam w ogóle, leży sobie w rozsypce w folderze, do którego nawet nie zaglądam.
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu.
isza89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 19:06   #339
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Przypomniałam sobie o co chciałam Was zapytać: co myślicie o sposobie z flylady, żeby w domu chodzić wyjściowych ubraniach, w sznurowanych butach? Przeszło mi nawet przez głowę, żeby kupić jazzówki do chodzenia po domu zamiast kapci, ale ze spodniami dresowymi trudno byłoby mi się rozstać. To duża zmiana przyzwyczajeń.

Czy któraś z Was ma pracę typu 8-16 poza domem? Chyba większość z Nas musi się mobilizować do pracy w domu..
Nie mam pracy 8-16. Miałam kiedyś przez półtora roku (w banku) i o mało nie ześwirowałam.
A po domu chadzam sobie w baletkach, bo to w ogóle moje ukochane obuwie jest, w kapciach czuję się śmieszna
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 19:15   #340
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Ja nie lubię siedzieć w piżamie i szlafroku. Taki zinternalizowany przekaz od taty: trzeba rano wstać, umyć się, ubrać, zjeść śniadanie itp, inaczej dzień zmarnowany.
Bardzo dobry przekaz i godzien kultywowania.
Piszę o piżamie i szlafroku jako o cichym zabójcy. Wręcz zacheca do nastroju depresyjnego.
Pierwsza zasada cierpiących - wstań z łózka, pościel je, umyj się, ubierz, uporządkuj włosy.
Szlafrok i piżama zwiększają grawitację na Ziemi.
Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
PS: Spotkanie ze znajomą doszło do skutku?
Nie. Rozchorowal sie jej synek.
Nie szkodzi.
Muszę sama. Dotarłam do tej mądrości w końcu.

Czytam "Jakiego koloru jest twój spadochron?"
Napisano - szukanie pracy trochę trwa.
Trzeba to przetrwać.
Ja widzę, że pojęcia nie mam na temat tego co chciałabym robić.
Nie chcę pchać się tam gdzie będę się męczyć.
To nie na moje siły, nie na moją konstrukcję psychiczną.
Z drugiej strony do wszystkiego można się przyzwyczaić, dzwonienie też po jakimś czasie przestało być aż tak uciążliwe zeby nie można było go znieść. Ale na dłuższy czas nie widzę się w podobnej działalności. Miałam wstręt do tej pracy. Dobrze, zę już jej nie mam.
Cytat:
Napisane przez MaryAnne Pokaż wiadomość
dziewczyny, jest w tym wątku ktoś z Krakowa? zastanawiam się nad "powołaniem" takiej grupy motywacyjnej w "realu" i szukam chętnych
O! To ciekawe!!! Jak by miała działać w realu? Masz już pomysł? Plan? Napiszesz mi?

Cytat:
Napisane przez armania82 Pokaż wiadomość
A potem zostało już tylko karcenie się. I od wczoraj tak się karcę. Jestem zerem i z moim podejściem nic w życiu nie osiągnę. Tak najczęściej się karcę.
Nieadekwatnie do przewiny...
Widzisz od tego ucieczkę jakąś? Od tego karcenia się?

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Wróciłam do domu i sypią się komentarze na temat mojej niechęci do kupowania sobie ubrań.
I dochodzę do wniosku, że powinnam być idealna.
Powinnam świetnie się uczyć i właściwie podchodzić do studiów.
Powinnam oszczędzać pieniądze i jednocześnie wyglądać jak dama.
Powinnam być towarzyska, troskliwa i utrzymywać kontakty z ludźmi(bo teraz jestem ''dzika'').
Powinnam utrzymywać porządek dookoła siebie.
Powinnam mieć dobrze płatną prace, męża itp itd.

Boże, jak ja jestem zmęczona tymi oczekiwaniami...
Lasubmersion znam to, znam, znam, znam...
W zasadzie ciekawa z tym sprawa, nikt już tak do mnie nie mówi, nikt już nie wyraza glośno oczekiwań, za to dudnią w mojej głowie jakby były recytowane rano i wieczór niczym pacierz.
Sama to sobie robię...
Ciekawe, czy na etapie w którym jesteś uda się uciec od tego, żeby nie nosić tych wszystkich zdań i emocji w plecaku na resztę życia....
Jak myślisz? Jak się możesz uchronić?


Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Wiecie co? Jak tak siebie obserwuję, to zastanawiam się czy nie mam odchyłu nastroju w drugą stronę niż wcześniej, echhhh. Jakoś tak mało rzeczy mnie obchodzi, mam dobry humor, ale boję się że to taka przykrywka tylko, a w środku w garze się gotuje i za jakiś czas ta przykrywka spadnie po prostu w hukiem, a z garnka wykipi i zgasi palnik, a gaz będzie dalej leciał ... Albo szukam dziury w całym może.
Możliwe, że masz odchył w drugą stronę.
Przykrywka z hukiem pewnie nie spadnie, ale tak to juz jest z lekami (bo jestes na lekach, prawda?)
Czujesz się dobrze, tylko że problem ciągle w Tobie jest. I moze się zdarzyć, ze po odstawieniu leków powróci. Chyba, ze zajmiesz się teraz psychoterapią.
Jedyny problem jaki ja w tym widziałam to taki, ze przy tabletkach nie było widocznego problemu nad którym miałabym pracować, bo wszystko wydawało się być OK!!!!

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Ja myślę, że takie flylady nie jest od rozwiązywania swoich wewnętrznych problemów, tylko usprawniania sobie dnia, ogranizacji, uczenia się dyscypliny. To dwie różne sprawy.
A ja myślę, że jedno jest bardzo mocno związane z drugim.
Tworzenie nowych nawyków pomaga zorganizować życie, a co za tym idzie i siebie.
Ogarniasz przestrzeń i czas, prawdopodobnie ogarniasz życie.
Tak myślę.

Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
Potrafiłam przeleżeć cały tydzień, wstając tylko do toalety (z wielkim trudem) i czasem do kuchni, bo nawet wtedy za bardzo nie miałam ochoty na jedzenie.
Znany mi stan. Niestety znany...
Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
Wiedziałam, że będzie afera, będzie krzyk, awantura, że będę zrównana z błotem, że mnie nie zrozumieją, że powiedzą, że nie mam ambicji, że jestem zerem, że wszyscy kończą studia, a ja nie potrafię, że nikt się mnie nie zapyta o powód, takiego stanu rzeczy, nikogo nie będzie obchodzić, co tak na prawdę się stało, tylko najważniejsze będzie jedno, to, że jestem aż taka głupia, że mnie wyrzucili ze studiów. Nie pomyliłam się, było dokładnie tak, jak sobie to wyobrażałam, ale mimo wszystko nawet nie wiesz, jaką ja poczułam ulgę!!! Wiedziałam, że złość rodziców w końcu minie (chociaż wypominanie i brak zaufania zostało do tej pory).
Moich rodziców musiałam odsunąć od moich studiów, bo nie miałam życia. Tylko tym żyli i tylko tymi wyrzutami, że boże jakie im się dziecko kiepskie trafiło, inni to inni tamto, przytoczyłaś Ty całość...
Ja byłam tą córką na którą się narzeka gdy idzie się w towarzystwo matek. A moja to to, a moja to tamto. Wiecznie niezadowolona mama...
Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
Może mama pomoże?
Moze pomoże? Czasem w tym najgorszym czasie okazuje się, że można liczyć jedynie na rodzinę, mimo, ze nie wspomina się kontaktow z nimi jako coś szczęśliwego. W takim okresie obcy ludzie jakby umywają ręce, to nie ich problem ...albo nie wiedzą jak się z czymś takim obchodzić! Bezpieczniej się odizolować- myślą. Ludzie, którzy są niekiedy bliżej z nami niż rodzina.
Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
Odpocznij, odetchnij i wszystko będzie dobrze. I pisz na wątku częściej. Każda z Nas przecież ma czasem załamania, ma smutki, dołki, chandry i inne dziadostwa, ale razem raźniej jest jej pokonać

A jeżeli to Cię pocieszy, to powiem Ci, że z wanny ja też mam problem z wyjściem, cały czas. Często leżę po 2 godziny i nawet dłużej, wypuszczam zimną wodę, dolewam gorącej, bo wzdrygam się na samą myśl o tym, że trzeba z niej wyjść, trzeba się wytrzeć i ubrać. Strasznie duży wysiłek dla mnie A wstanie rano z łóżka? Przedłużam, ile się da. Bo trzeba się umyć, pomalować, ubrać... A najchętniej zostałabym pod kołdrą na zawsze. Każdy dzień, to dla mnie walka z samą sobą. Wstać z łóżka czy zostać w nim cały dzień? Teraz mieszkałam w domu, wiedziałam, że jak nie wstanę, to przyjdzie mama i wyciągnie mnie siłą, ale najpóźniej za 3 tygodnie wracam na stancje i co będzie wtedy? Boję się, że tam nie będzie mnie miał kto przypilnować i wróci znów, to co było w zeszłym roku..................... .....
Wannowe dziewczyny...
Pozbieramy się, zobaczycie.
Znajdziemy sposób.
Musi się dać!
Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
Jak ja bym chciała kiedyś dojść do tego, żeby takie zwykłe, codziennie rzeczy nie wymagały ode mnie takiego wysiłku. Żebym bez zastanowienia wstała, wybrała ciuchy, przebrała się i nie myślała nad tym, że przecież to zajmie tyle czasu i zmarnuje tyle mojej siły Da się?
Szukam na to odpowiedzi.
Tez tak bym chciała.
Wreszcie!!!
Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
I gdzie ta nauka? Jutro mam egzamin.
Jak się zorganizować? Jak zorganizować sobie czas, żeby starczyło go na wszystko?
Jestem załamana sobą, po prostu załamana. Najchętniej usiadłabym, załamała ręce i płakała nad swoim losem... - na to mam teraz największą ochotę

proste rady są najlepsze, a najtrudniej je wcielić w życie
Jak my kochamy się udręczać!
Coffee - trzymam kciuki.
Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Change, z uwagą przeczytałam to, co wkleiłaś, można zadać samej sobie sporo pytań na tej podstawie...
Zgadzam się.
Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Wiecie, dostaję głupawki. Cały dzień siedzę nad poprawkami, dziś dla odmiany nie prokrastynowałam, a i tak raczej spodziewam się ciągu dalszego uwag.
Najgorsze jest to, że nie robię tego w ojczystym języku, więc sam przekład jest dla mnie ciężki i czasochłonny. Nie mam tu wsparcia.
Śmiać mi się już chce. Myślę, że i tak na koniec zostanie to odrzucone... Wiecie, kilka dni w plecy a później i tak niepowodzenie... nie zdziwię się, gdy tak się stanie.
Trzymam kciuki za powodzenie projektu jednak.
W obcym jezyku do tego - może można to zaliczyć w poczet cennych doświadczeń? Czy to normalka?

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2012-01-31 o 20:24
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 19:46   #341
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez isza89 Pokaż wiadomość
Bardzo dziękuję, change, za linka. Obawiam się jednak, że nijak się nie wpasowuję w klimat tych konsultacji. Nie mam żadnych damsko-męskich dylematów, a co złośliwsi twierdzą, że serca też nie posiadam. Nawet jeśli ich odpowiedzi są pomocne i rzetelne, to mimo wszystko trochę głupio iść do spożywczaka i poprosić o kilo cegieł. A może to tylko ja mam takie dziwne opory przed zawracaniem komuś głowy nie na temat.

Coffee With Milk, przepraszam, ale nie mam już dzisiaj siły odnieść się do całej Twojej wypowiedzi. Postaram się jutro. Pracy dyplomowej nie oddałam w ogóle, leży sobie w rozsypce w folderze, do którego nawet nie zaglądam.
Ale chociaż spróbuj, jak wyslesz maila to sie przeciez nic nie stanie, a moze przynajmniej sprobujesz sama przed soba przyznac sie do tego z czym Ci zle...:P Mój tez nie był dokonca d-m, wrecz ta kobitka odniosla sie do innych problemow, ktorych opisany problem byl tylko namiastką. A to, ze ich nie ma to moim zdaniem juz jest temat do rozmowy... Czlowiek to zwierze stadne, a Ty jako typ zosia-samosia, powinnas sprobowac przelamac swoje stereoptypy Tam jak widac obsluguja kilkadziesiat maili, jeden mail Ishki nie zrobi im roznicy na pewno, jesli zaznaczysz ze piszesz w troche innej sprawie..
Ale decyzja nalezy do Ciebie... Ja korzystalam tez kiedys z terapii na zywo i o niebo bardziej sprawdzil sie ten jeden mail... gdzie tak naprawde wszystko pisze sie anonimowo. A dla takiej kobitki, co pewnie pracuje w ramach wolontariatu mail od takiej fajnej osoby to bedzie czysta przyjemnosc moje wynurzenia jakos zniosla, a uwierz ze wielu ludzi przewraca oczami jak slyszy o moich problemach! To nieporownywalne do niczego zostac wysluchanym, potraktowanym powaznie i dodatkowo uzyskac porade od obiektywnego czlowieka.

---------- Dopisano o 19:46 ---------- Poprzedni post napisano o 19:37 ----------

Cytat:
Napisane przez armania82 Pokaż wiadomość
Cześć, Dziewczyny. Z mojego życia zrobił się taki kołowrotek: praca-dom-praca-dom.... do tego mam wrażenie, ze w pracy nie robię nic konstruktywnego, taka rutyna. Zastój się zrobił w tym moim życiu. Zresztą rozwekanie wszystkiego do granic nieskończonosci. A życie nie jest z gumy.

W rodzinie pytania o dziecko. Widzicie, dobiegam 30-tki i coraz częściej bardzo tego dziecka chcę. A potem znów boję się, że nie podołałabym. I nie chcę bez ślubu. Mój TŻ jednak się z tym nie spieszy.

Wczoraj tak zmarzłam w drodze do i z pracy, że mnie strasznie zamuliło. Jak się okazało, że TŻ nie może jechać ze mną, zrezygnowałam i nie pojechałam na hiszpański. Dużo miałam na ten moment wymówek. Ogrzewanie w aucie nie działa. I tak bym się spóźniła.
A potem zostało już tylko karcenie się. I od wczoraj tak się karcę. Jestem zerem i z moim podejściem nic w życiu nie osiągnę. Tak najczęściej się karcę.

Czytam wątek jak książkę. Ale jest tyle rzeczy, które do mnie pasują w Was, Dziewczyny, że to jakby ksiązka o mnie.

Iszka, ściskam Cię mocno.. nie wiem, czy się nie pogniewasz jak powiem, że byłam w takim stanie kiedyś, dlatego może trudno przychodzą mi słowa pocieszenia dla Ciebie. Trzymaj się, widzisz, ja też tu zamulam. To też może pomóc. Ściskam.

Lacturia, trzymam kciuki!

Change, spóźnionie życzenia urodzinowe: wszystkiego najlepszego!

Ogromnie dziękuję za życzenia! i ze swojej strony zabraniam myslenia i mowienia o sobie w kategorii kogos beznadziejnego :/ Co do odpuszczenia zajec, moze akurat zmarzlabys/przeziebila i na dobre ci to wyszlo, pomysl o tym w ten sposob.
Z kolei do roli matki tez przeciez kazda kobieta naturalnie sie przyzwyczaja, dla mnie w ogole takie dorosle zycie to ciagle totalna abstrakcja i odpowiedzialnosc, ktorej wole sobie odpuscic.. ale mysle, ze tak naprawde "wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono" jakby przyszlo co do czego na pewno dalabys sobie swietnie rade
ale kobiety maja przechlapane niestety...
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg

Edytowane przez change
Czas edycji: 2012-01-31 o 19:40
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 20:26   #342
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
"wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono"
Jakie mądre zdanie!!
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 20:36   #343
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Change, wybacz za moją krótką pamięć.
Wszystkiego Najlepszego z okazji urodzin!
Zdrowia, spełnienia w relacjach zawodowych i osobistych;
sukcesów w tych dziedzinach,które są dla Ciebie priorytetem;
radości i mądrości życiowej


Lacturia, trzymam kciuki za operację i jak najszybsze wyzdrowienie


Armania82,
nie dziwię się, że zaczynasz się denerwować.
A czy Twój Tż myśli o małżeństwie jako o kolejnym ''stopniu wtajemniczenia'' czy ślub nie jest mu do szczęścia potrzebny?
Wybacza za zbyt intymne pytanie, ale jesteście zaręczeni?

Ja przez długi czas prowadziłam ''wojenkę'' w kwesti zaręczyn, aczkolwiek mam nadzieję,że lada dzień ona przyniesie efekty.
Być może niektórzy patrząc z boku na mój związek mogliby powiedzieć, że facet potrzebny jest mi tylko do spełnienia własnych zachcianek.
Jednakże mój związek ogólnie rzecz biorąc był bardzo burzliwy(patrząc racjonalnie to już od jakiegoś czasu nie powinniśmy być razem) i do pewnych rzeczy musieliśmy dochodzić przez długi czas.
W temacie zaręczyn pomogła nam jedna baaardzo długa i szczera rozmowa dzięki której otworzyliśmy się totalnie mówiąc o swoich obawach, lękach i innych niezbyt przyjemnych rzeczach.

Po moim ostatnim związku(z niejakim panem M.) doszłam do wniosku(i to jest cholernie ważne dziewczyny!), że jeśli macie poczucie marnowania czegoś w związku to czas przyjrzeć się temu dokładnie. Ja przez takiego gnojka zmarnowałam w sumie 3 lata, chociaż nie był tego warty...

W ramach mojej prokrastynacji poszłam spać na 4 godziny .
Wydrukowałam wszystkie notatki z fonetyki i jutro po korkach biorę się do roboty, żeby na sobotę zdążyć(chociaż boję się okrutnie tego koła).

Addicted,
mam bardzo skrajne uczucia co do tego chłopca.
Z jednej strony po zajęciach z nim jestem skrajnie wyczerpana.
Z drugiej zaś strony 200 złotych miesięcznie piechotą nie chodzi...
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 20:39   #344
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Jakie mądre zdanie!!
Szymborska. Pani od polskiego w liceum powtarzała nam je na co drugiej lekcji, na przemian z powiedzeniem "z pustego to i Salomon nie naleje" i że nie wolno mówić "jakoś to będzie, bo nie będzie" (to a propos tego że za mało się uczyliśmy do matury. Ech, stare dobre czasy....
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 20:52   #345
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Nie. Rozchorowal sie jej synek.
Nie szkodzi.
Muszę sama. Dotarłam do tej mądrości w końcu.


Trzymam kciuki za powodzenie projektu jednak.
W obcym jezyku do tego - może można to zaliczyć w poczet cennych doświadczeń? Czy to normalka?
Też dobitnie do mnie dochodzi, że muszę "sama" wiedzieć czego chcę, jakie będzie kolejne działanie i co ze sobą "zrobię".
Długo byłam "niesiona" na fali różnych propozycji, projektów z zewnątrz... odkąd muszę "sama" projektować wszystko - robi się ciężej. Ale w końcu trzeba się tego nauczyć.

Doświadczenie cenne bardzo, bez względu na ostateczny wynik.
Nie jest to "norma", takie akcje zdarzają się raz-dwa razy w roku...
Dzięki!

---------- Dopisano o 20:52 ---------- Poprzedni post napisano o 20:51 ----------

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Szymborska. Pani od polskiego w liceum powtarzała nam je na co drugiej lekcji, na przemian z powiedzeniem "z pustego to i Salomon nie naleje" i że nie wolno mówić "jakoś to będzie, bo nie będzie" (to a propos tego że za mało się uczyliśmy do matury. Ech, stare dobre czasy....
Heh
Przeraża mnie, ile już zapomniałam złotych myśli, cytatów, znaczeń Z nieużywania
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 21:18   #346
Lacturia
Wtajemniczenie
 
Avatar Lacturia
 
Zarejestrowany: 2008-05
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 2 960
GG do Lacturia Send a message via Skype™ to Lacturia
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Dziewczyny wiem, ze moze tak off temat, ale tak mnie dwie baby na sali dobijaja ze masakra. Ja rozumiem ze starsze, schorowane (ale to szpital do diabla, kazdy jest tu chory), ale ciagle stekaja i ciagle sie wszystkimi wysluguja. Normalnie ja sie dziwie tym pielegniarkom, bo ja bym je chyba od kroplowek ze zlosci poodlaczala! Masakra! Tak mnie irytuja. I jeszcze dwie z 3, ale ta trzecia jest fajna, tak chrapia ze musze brac tabletk nasenne! Ja! Spioch! Jezu, juz oby do czwartu, w czwartek krojenie mnie i moze na znieczuleniu bede mniej agresywna

---------- Dopisano o 21:18 ---------- Poprzedni post napisano o 21:16 ----------

A teraz jeczy, ze ojeeeeej obudzila sie! W dupie to mam!
__________________
http://lacturia.blogspot.com Mój blog

Wymiana kosmetyczna&biżuteria&tor ebki -> https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=778720

Wish -> https://wizaz.pl/forum/showthread.php?p=47297911
Lacturia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 21:29   #347
Coffee With Milk
Zadomowienie
 
Avatar Coffee With Milk
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Dziewczyny, czy pisząc e-maila do psychologa/psychiatry, mogę opisać dokładnie swoje problemy? Czy e-mail podany na jego stronie jest tylko po to, żeby umówić się na wizytę? Zastanawiam się nad tym, bo pisząc jest mi łatwiej zebrać myśli, zastanowić się, pomyśleć i mam pewność, że o niczym nie zapomnę. Nie chcę, żeby udzielał mi rady poprzez e-mail (nie wiem czy coś takiego praktykuje), tylko chcę się zapytać, czy mi pomoże.

A może lepiej napisać e-maila do psychologa, do którego chodziłam? On prowadzi porady internetowe.

A może w ogóle nie potrzebuję psychologa? Może wymyślam?

---------------------------------------------------

Nie otworzyłam notatek.
Obejrzałam wszystkie seriale po kolei.
Zjadłam kolację.
Miałam umyć głowę, żeby jutro nie wyjść na mróz z wilgotną, ale nie umyłam (za daleko do łazienki - 3 kroki).
I jest prawie 21:30, jestem cholernie zmęczona (czym? jak nic nie zrobiłam?), oczy mi się zamykają i powinnam iść się wykąpać, ale ciężko mi się ruszyć.
Pewnie zaraz pójdę spać.
Na egzamin pojadę w nieumytych włosach, na dodatek go nie zdam, wrócę zła, zmarznięta i tyle z tego wszystkiego.
Chcę pod koooooołdrę
Coffee With Milk jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 21:37   #348
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość

Heh
Przeraża mnie, ile już zapomniałam złotych myśli, cytatów, znaczeń Z nieużywania
Ale jak to miło, jak ktoś Ci je nagle przypomni, jak z tą Szymborską Takie "kody kulturowe" - to też "cytato-parodia" mojej polonistki - chyba łatwo tworzą się gdy ludzie wspólnie coś czytają czy dyskutują. Np. na czytaczach, a właściwie na czytaczowym ognisku, dla jaj nagrywaliśmy sobie fragmenty "Idioty" i tam ktoś do kogoś mówi (cytat będzie trochę zmyślony): Ty, Parfionie Siemionowiczu, jesteś jakiś tam, bo coś tam, i chłopak który to czytał zaakcentował to jak "Ty Parfionie!" jakby to była jakaś obelga I teraz jak się wygłupiamy, to wyzywamy się od Parfionów Dla mnie jest coś strasznie fajnego w takim porozumieniu, chyba właśnie dlatego sobie znalazłam tych czytaczy. Pojawże się tam kiedyś wreszcie

Napisałam dziś test na jutrzejszy sprawdzian semestralny i padam. Zostało mi jeszcze:
- sprawdzić 3 prace (po cholerę wymyślałam takie długie?)
- napisać 3 raporty (NIENAWIDZĘ pisać raportów)
- wysłać raporty i zeskanowane listy (NIENAWIDZĘ skanować, załączać załączników, zliczać punktów, wypełniać formularzy, xerować, spinać, układać w przegródkach i drukować. Chyba bym oszalała gdybym miała pracować w biurze).
Do dzieła więc.
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 21:51   #349
Addicted to love
Rozeznanie
 
Avatar Addicted to love
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
-------------------------------------------------Nie otworzyłam notatek.
Obejrzałam wszystkie seriale po kolei.
Zjadłam kolację.
Miałam umyć głowę, żeby jutro nie wyjść na mróz z wilgotną, ale nie umyłam (za daleko do łazienki - 3 kroki).
I jest prawie 21:30, jestem cholernie zmęczona (czym? jak nic nie zrobiłam?), oczy mi się zamykają i powinnam iść się wykąpać, ale ciężko mi się ruszyć.
Pewnie zaraz pójdę spać.
Na egzamin pojadę w nieumytych włosach, na dodatek go nie zdam, wrócę zła, zmarznięta i tyle z tego wszystkiego.
Chcę pod koooooołdrę
Mam tak samo Barwy szczescia, M jak milosc, Pierwsza milosc i co z tego ze to mnie praktycznie nie interesuje
Idz szybko umyj wlosy
Kiedys potrafilam myc glowe 30 min przed wyjsciem, a czasami siedzialam na 1 lekcji ( w liceum) z jeszcze wilgotnymi wlosami.
W koncu zaczely tak mnie bolec zatoki ze myslalam ze umre i od tamtej pory albo myje wlosy wieczorem, albo wstaje duzo wczesniej.
__________________
staram się być miłą dziewczyną
nie obgryzam paznokci

systematycznie pracuje nad angielskim
najwyższy czas nauczyć się gotować
5/50

Addicted to love jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 21:55   #350
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
NIENAWIDZĘ skanować, załączać załączników, zliczać punktów, wypełniać formularzy, xerować, spinać, układać w przegródkach i drukować. Chyba bym oszalała gdybym miała pracować w biurze
Uwielbiam.
Bylebym nie musiała mieć do czynienia z petentami...
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 21:58   #351
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Uwielbiam.
Bylebym nie musiała mieć do czynienia z petentami...


Nie wierzę

Edytowane przez tigrinha
Czas edycji: 2012-01-31 o 21:59
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 22:08   #352
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Ale jak to miło, jak ktoś Ci je nagle przypomni, jak z tą Szymborską Takie "kody kulturowe" - to też "cytato-parodia" mojej polonistki - chyba łatwo tworzą się gdy ludzie wspólnie coś czytają czy dyskutują. Np. na czytaczach, a właściwie na czytaczowym ognisku, dla jaj nagrywaliśmy sobie fragmenty "Idioty" i tam ktoś do kogoś mówi (cytat będzie trochę zmyślony): Ty, Parfionie Siemionowiczu, jesteś jakiś tam, bo coś tam, i chłopak który to czytał zaakcentował to jak "Ty Parfionie!" jakby to była jakaś obelga I teraz jak się wygłupiamy, to wyzywamy się od Parfionów Dla mnie jest coś strasznie fajnego w takim porozumieniu, chyba właśnie dlatego sobie znalazłam tych czytaczy. Pojawże się tam kiedyś wreszcie
Ano - miło
Przeczytałam "Tyle wiemy o sobie..." i od razu uruchomiło mi się myślenie - znam to.. kto jest autorem... Grudziński - nieee, jego było "Człowiek jest ludzki w ludzkich warunkach"... muszę to sprawdzić.
No i sprawdziłam, Szymborskiej nie obstawiłam

Oj tak, tej wspólnoty "tekstów" mi brakuje bardzo...
Ale wiesz - nie zebrałam się, bo boję się, że pójdę raz, a później będę odczuwać to jako zobowiązanie, na które nie mogę sobie pozwolić teraz, bo ciągle mi coś wypada, nie nadążam..., więc zacznę zawalać i cała sprawa przestanie być przyjemna...

Choć nie mogę ukryć, że znów zachciało mi się takiego właśnie klimatu, o którym piszesz...
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 22:17   #353
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

2 godziny spędzone na siedzieniu w internecie-genialnie...
Ok, czuję się beznadziejnie.
Albo zabiorę się do roboty albo nic z tego nie będzie.
Czuję jakbym waliła głową w mur.
Ale nie chodzi o walenie głową mur tylko o rozwiązanie problemu.


Dotychczasowe sposoby nauki nie przyniosły zbyt wielkich efektów.
Marnuję za dużo czasu, więc w momencie podjęcia pracy pogodzenie studiów i administracji może być zbyt trudne.
Przede mną środa i 6 godzin w czwartek-oby starczyło na naukę.

Hm...
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 22:49   #354
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość

Oj tak, tej wspólnoty "tekstów" mi brakuje bardzo...
Ale wiesz - nie zebrałam się, bo boję się, że pójdę raz, a później będę odczuwać to jako zobowiązanie, na które nie mogę sobie pozwolić teraz, bo ciągle mi coś wypada, nie nadążam..., więc zacznę zawalać i cała sprawa przestanie być przyjemna...
No to z góry załóż sobie, że masz czas przyjść tylko raz na miesiąc albo dwa i po sprawie Nie ma list obecności ani kar za nieprzyjście
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 22:58   #355
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
No to z góry załóż sobie, że masz czas przyjść tylko raz na miesiąc albo dwa i po sprawie Nie ma list obecności ani kar za nieprzyjście
Ja wiem, nie chodzi o innych, tylko o mnie i o wykształcające się szybko poczucie obowiązku...
Zerknęłam do maili, spodobał mi się pomysł ze spotkaniami co dwa tygodnie
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-01-31, 23:37   #356
MaryAnne
Rozeznanie
 
Avatar MaryAnne
 
Zarejestrowany: 2006-02
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 762
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

kurcze, tyle piszecie, tyle bym chciała odpisać i... tyle piszecie
to może jutro.
MaryAnne jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-01, 03:17   #357
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Jakie mądre zdanie!!



Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Change, wybacz za moją krótką pamięć.
Wszystkiego Najlepszego z okazji urodzin!
Zdrowia, spełnienia w relacjach zawodowych i osobistych;
sukcesów w tych dziedzinach,które są dla Ciebie priorytetem;
radości i mądrości życiowej
Ojej dziękuję pięknie lasubmersion

Cytat:
Napisane przez MaryAnne Pokaż wiadomość
kurcze, tyle piszecie, tyle bym chciała odpisać i... tyle piszecie
to może jutro.

podpisuję się pod tym może przy porannej kawie wreszcie mi się uda nadrobić


Cytat:
Napisane przez Halimaa
Change Niejasną relację wyczuwam.... To na pewno jest (czysta) przyjaźń? Hm?

To akurat był bezposrednio komentarz-rada, do wysylania przez niego sprzecznych sygnalow :P
to było coś więcej niż przyjazn, ale zamykam ten rozdzial :P
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-01, 08:14   #358
armania82
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 163
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Cześć!

Kurcze, to chyba gorsze niż samo "przewinienie" i jego kaliber...
Nie warto tak się chłostać, bo tym się chyba wcale nie motywujesz?

Jak ciągle mówię do siebie: działaj, dasz radę, zrobisz to...
I jakoś się dźwigam...
Choć oczywiście i inne teksty lecą
Emilko, masz rację. Zdaję sobie z tego sprawę, ale rozum swoje, a emocje - hulaj dusza, piekła nie ma! Zawsze w takich sytuacjach czuję straszną złość na siebie. Mam tę wadę, że się za szybko poddaję i przez to wiele rzeczy w życiu zawaliłam.

---------- Dopisano o 07:48 ---------- Poprzedni post napisano o 07:23 ----------

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Nieadekwatnie do przewiny...
Widzisz od tego ucieczkę jakąś? Od tego karcenia się?
Teraz zdarza mi się to rzadziej, niż kiedyś. Ale zawsze miałam jakieś takie "poczucie winy", jeżeli zrobiłam coś nie tak / zaniedbałam / zawaliłam a jednak nie czułam się najgorzej. Jak byłam mała. Ale ciągle słyszałam "No i co, taka beztroska jesteś?? Z czego się cieszysz, że będziesz marchewkę na targu sprzedawać?!" A teraz takie reakcje u mnie są już mimowolne, nawet w takich sytuacjach. Heh, chyba jestem przewrażliwiona.

I, szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, jak sobie z tym radzić. Tzn. próbuję sobie to tłumaczyć, że to przecież niewspółmierne do sytuacji, że to śmieszne tak reagować, mówię: "wrzuć, babo, na luz!".. ale jednocześnie czuję się wtedy winna, że się usprawiedliwiam sama przed sobą.

---------- Dopisano o 08:07 ---------- Poprzedni post napisano o 07:48 ----------

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Armania82,
nie dziwię się, że zaczynasz się denerwować.
A czy Twój Tż myśli o małżeństwie jako o kolejnym ''stopniu wtajemniczenia'' czy ślub nie jest mu do szczęścia potrzebny?
Wybacza za zbyt intymne pytanie, ale jesteście zaręczeni?

W ramach mojej prokrastynacji poszłam spać na 4 godziny.
No właśnie tak - nie jesteśmy zaręczeni, a rozmów o tym było już dużo (jedna nawet wczoraj). To nie jest tak że ja go proszę. On nie potrzebuje ślubu, natomiast bardzo chce mieć dziecko i wie, że jestm "kobietą jego życia" - hehe, jego słowa. My się znamy już bardzo długo (od liceum), długo też jesteśmy razem. Piszę "nie potrzebuje" - tzn. ma do tego takie podejście, że ślub jest czymś zbędnym, bo "on mnie już i tak traktuje, jak swoją żonę." I każda rozmowa kończy się na jego stwierdzeniu: "Ojej, no przecież wiesz, że i tak się z tobą ożenię!"

Targają mną przez to różne wątpliwości. Ale znam go naprawdę dobrze (tak przynajmniej mi się wydaje ), to nie jest człowiek, który kręci, miesza. Jest ze mną szczery. No ale ja też mam jakieś potrzeby.
Lasubmersion, nie wiem, może mi coś umknęło, ale na czym u Was stanęło?

A tego widocznie potrzebowałaś. Każdy musi czasem odpocząć.

---------- Dopisano o 08:14 ---------- Poprzedni post napisano o 08:07 ----------

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Ale jak to miło, jak ktoś Ci je nagle przypomni, jak z tą Szymborską Takie "kody kulturowe" - to też "cytato-parodia" mojej polonistki - chyba łatwo tworzą się gdy ludzie wspólnie coś czytają czy dyskutują. Np. na czytaczach, a właściwie na czytaczowym ognisku, dla jaj nagrywaliśmy sobie fragmenty "Idioty" i tam ktoś do kogoś mówi (cytat będzie trochę zmyślony): Ty, Parfionie Siemionowiczu, jesteś jakiś tam, bo coś tam, i chłopak który to czytał zaakcentował to jak "Ty Parfionie!" jakby to była jakaś obelga I teraz jak się wygłupiamy, to wyzywamy się od Parfionów
Dobre! Mogę sobie zapożyczyć? TŻ by się zdziwił.
Fajnie, że znów jesteś.

Change, dziękuję!

Dziewczyny, zastanawiam się, gdzie się podziała Nebula?

Edytowane przez armania82
Czas edycji: 2012-02-01 o 08:19
armania82 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-01, 08:32   #359
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Piszecie tak dużo i tak ważnych spraw ze chyba aby przeczytać ze zrozumieniem i w spokoju bede musiała to wydrukować
synek nie daje mi czytac ze zrozumieniem bo ciagle mnie odrywa ....
jak zasnie to mam tyle spraw do zrobienia ze nie ogarniam w sumie niczego...co do chomikowania to jest to jakas choroba ...umarly mi w przeciagu miesiaca 2 bliskie osoby matka i siostra...sprzatanie mieszkania potrwa jeszcze długo obie chomikowały ii to poprostu na skale ktopra mi sie w głowie nie miesci,dla mnie poprostu śmietnik,przez długi czas nie bylam w stanie tego ruszyc ani wejsc do pokoju siostry teraz sie zbieram powoli bo ma to byc pokoj dla syna ,wiec trzeba to ogarnąc ile mi to zajmie czasu nie wiem mam nadzieje ze do wakacji pokoj bedzie skonczony.
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-01, 08:35   #360
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez armania82 Pokaż wiadomość
Emilko, masz rację. Zdaję sobie z tego sprawę, ale rozum swoje, a emocje - hulaj dusza, piekła nie ma! Zawsze w takich sytuacjach czuję straszną złość na siebie. Mam tę wadę, że się za szybko poddaję i przez to wiele rzeczy w życiu zawaliłam.

---------- Dopisano o 07:48 ---------- Poprzedni post napisano o 07:23 ----------



Teraz zdarza mi się to rzadziej, niż kiedyś. Ale zawsze miałam jakieś takie "poczucie winy", jeżeli zrobiłam coś nie tak / zaniedbałam / zawaliłam a jednak nie czułam się najgorzej. Jak byłam mała. Ale ciągle słyszałam "No i co, taka beztroska jesteś?? Z czego się cieszysz, że będziesz marchewkę na targu sprzedawać?!" A teraz takie reakcje u mnie są już mimowolne, nawet w takich sytuacjach. Heh, chyba jestem przewrażliwiona.

I, szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, jak sobie z tym radzić. Tzn. próbuję sobie to tłumaczyć, że to przecież niewspółmierne do sytuacji, że to śmieszne tak reagować, mówię: "wrzuć, babo, na luz!".. ale jednocześnie czuję się wtedy winna, że się usprawiedliwiam sama przed sobą.


Dziewczyny, zastanawiam się, gdzie się podziała Nebula?
Ktoś tak do Ciebie mówił, czy sama tak mówiłaś?
Jeśli od wielu lat coś takiego Ci się pojawia, to nie dziwię się, że ciężko z tego wybrnąć.
Myślę, że jednak trzeba próbować-na siłę zmieniać swój dialog wewnętrzny (negatywny), albo go jakoś wyciszyć. Na początku sztucznie, później może się zmieni naprawdę...

Też zastanawiam się, co u Nebuli.

---------- Dopisano o 08:35 ---------- Poprzedni post napisano o 08:33 ----------

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
synek nie daje mi czytac ze zrozumieniem bo ciagle mnie odrywa ....
jak zasnie to mam tyle spraw do zrobienia ze nie ogarniam w sumie niczego...co do chomikowania to jest to jakas choroba ...umarly mi w przeciagu miesiaca 2 bliskie osoby matka i siostra...sprzatanie mieszkania potrwa jeszcze długo obie chomikowały ii to poprostu na skale ktopra mi sie w głowie nie miesci,dla mnie poprostu śmietnik,przez długi czas nie bylam w stanie tego ruszyc ani wejsc do pokoju siostry teraz sie zbieram powoli bo ma to byc pokoj dla syna ,wiec trzeba to ogarnąc ile mi to zajmie czasu nie wiem mam nadzieje ze do wakacji pokoj bedzie skonczony.
Dilayla, bardzo współczuję!
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2016-12-16 10:51:17


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 20:26.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.