Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II. - Strona 21 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-02-09, 15:49   #601
Coffee With Milk
Zadomowienie
 
Avatar Coffee With Milk
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Addicted to love Pokaż wiadomość
To jakas dupa wolowa z tego chlopaka...
Wspolczuje. Szkoda, ze sie nic nie odezwal bo mogloby to sie inaczej zakonczyc.
Sama mialam podobna sytuacje, wypisal mi sie dlugopis, pytam sie kolezanki przede mna czy moze mi pozyczyc, a tu obok nas wyrasta pani profesor (bardzo wazny egzamin). Kazala wyjsc mojej kolezance, zaczelam interweniowac i powiedzialam, ze to ja sie jej zapytalam to kazala wyjsc mi... No to ja z uporem maniaka bazgrze po tej kartce i mowie " Ale on naprawde nie pisze. Nie pisze. Pani sama zobaczy". Cyrk na kolkach (do dzisiaj mi wstyd). Ona sie na mnie patrzy i nic nie mowi. Mysle sobie, szkoda no ale trudno. Podnosze tylek a ona do mnie : siadaj. Pomruczala sobie jeszcze pod nosem i poszla

Wiec serio szkoda, ze kolega sie nie odezwal.
W sumie faktycznie szkoda, że się nie odezwał.. Ale trudno.. W czwartek mam poprawę, za tydzień, wiem, że zdam ten egzamin, więc się nie martwię.
Gorzej w egzaminem poniedziałkowym, to dopiero będzie masakra..
Coffee With Milk jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-09, 16:10   #602
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Narysowałam na dużym kartonie takiego kota: http://pacze.pl/obrazek.php?156 i napisałam "nie pacz!" (wiem, dziecinada xD) - i zawiesiłam ten karton na ekranie telewizora...jak spojrzę, bo mnie kusi, żeby sobie włączyć, to widze tego kota...
Rozbroiło mnie to

Cześć Gusia i Mały Siwku!
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-09, 16:53   #603
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

tak paskudnie, że chyba bardziej paskudnie być nie może.
jestem beznadziejna.



__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-09, 17:13   #604
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
W sumie faktycznie szkoda, że się nie odezwał.. Ale trudno.. W czwartek mam poprawę, za tydzień, wiem, że zdam ten egzamin, więc się nie martwię.
Gorzej w egzaminem poniedziałkowym, to dopiero będzie masakra..
tez jestem zdania , ze kolega powinien miec troszke wiecej odwagi i sie przyznac o co poszlo. juz bez przesady, wkurza mnie takie zachowanie prowadzacych. nie zmienia systemu nauczania, tylko zmieniaja egzaminy w jakies patologiczne stresujace wydarzenie. no ale nic sie z tym nie da zrobic...

Kocurko - fantastyczny ten kot :p pacze pacze i nie widze.... sukcesu, dzialania :p

Lasubmersion - co sie dzieje? zawalilas egzamin? moze nie bedzie tak zle? cos innego sie stalo ?
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-09, 17:32   #605
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
tak paskudnie, że chyba bardziej paskudnie być nie może.
jestem beznadziejna.

Hej, co się stało?
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-09, 19:21   #606
fairytale
Raczkowanie
 
Avatar fairytale
 
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 472
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Lasub - to jutro miał być "wielki dzień", czy nie tak?

Patri - nie zasnęłabym w ogóle w takiej sytuacji jak podrzuciłaś O_O

A tutaj artykuł, który może zaciekawić niektóre z Was http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-...aharowani.html

Chciałam się pochwalić i pomarudzić. Mianowicie: udało mi się dostać bardzo fajną pracę - ogólnie dzięki stażowi, który odbyłam, bo zostaję mniej więcej w tym samym miejscu. ALE bardzo drżę, że mi się nie uda, że zawalę i wyjdę na idiotkę. Cieszyłam się z wiadomości o pracy jakieś pół godziny, a potem już mi tylko stres pozostał. No i niestety wyszła też moja prokrastynacja, bo jednym z elementów stresu jest fakt nieposiadania przeze mnie prawka, które będzie mi potrzebne, a może (łudzę się, że nie) niezbędne. Muszę je zrobić jak najszybciej. Miałam na to CALE LATA, ale oczywiście zostawiłam na ostatnią chwilę, kiedy i stawka i stres większy. Co za kicha.

No i jeszcze od dawna chciałam napisać, że rok temu, kiedy dołączałam do wątku, byłam w tak zupełnie innej sytuacji, że w życiu bym nie pomyślała, że za rok ktoś zaproponuje mi 1) etat 2) w bardzo fajnym miejscu. Naprawdę widziałam przed soba tylko czarną dziurę i doniesienia o bezrobociu młodych, byłam pewna ze się nie uda, że zgniję i przepadnę. Ale jednak, zmieniło się i to bardzo dużo, nie tylko w moim życiu, ale też w moim nastawieniu. Dziękuję Patri za założenie wątku i Wam dziewczyny za wszystkie posty, bo moze się często nie udzielam, ale wszystko czytam i naprawdę, zwłaszcza na początku to była dla mnie mega pomoc i motywacja, czuję, że dzięki temu co tu piszemy naprawdę się rozwinęłam. Czuję też, że trochę dorosłam i patrzę na życie z troszkę większą dojrzałością i zaufaniem do siebie.

A na jutro, jeśli się nie rozchoruję zupełnie, składam wizyty:
- wizyta w banku
- wizyta w księgarni
- dwie wizyty w urzędach
- wizyta u lekarza
- wizyta w bibliotece
- wizyta w mojej szkole jazdy --> żaba
fairytale jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-09, 19:40   #607
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Fairytale
ale super! będzie dobrze! dasz radę!!!
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-09, 20:00   #608
mikakrolikowa
Zakorzenienie
 
Avatar mikakrolikowa
 
Zarejestrowany: 2009-08
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Wiadomości: 3 092
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez gusia2011 Pokaż wiadomość
hejka Dziewczyny....długo się zastanawiałam czy napisać tutaj...ale jak poczytałam wiadomości na tym wątku to jakoś bliskie mi się to wydało...

zacznę od tego, że w odkładaniu spraw na później to powinnam dostać jakąś nagrodę!! poważnie

mam same porażki ....a najbardziej męczy mnie prawko, które zdaje już długo
ponieważ czesto zdarza mi się brak kasy i nie idę na egzamin...byłam na 3 egzaminach...jeździłam po tym cholernym mieście 40min i niestety nic jeszcze z tego nie wyszło pozytywnego

bardzo mnie to męczy...teraz na kwietnia mam dopiero egzamin bo tyle się czeka;/ muszę odnowić teorię bo mi przepadła...za tydz mam egzamin.

to jest jedna z niedokończonych spraw przeze mnie;/

następna:

studia- jestem na dziennych pierwszy rok zaliczyłam, ale nastepny wziełam urlop dziekański ponieważ miałam mnóstwo różnych pomysłów typu praca (własna kasa), niestety urlop minął sukcesów brak;/
mam następny urlop...szukam pracy skutki są na razie marne;/
ale jakoś sie staram..

powiem szczerze brak mi motywacji;/...nie umiem jakoś zaplanowac tego wszystkiego mam słomiany zapał zazwyczaj...

mam chłopaka 3 lata...układało się ok i w ogóle...zachorowałam rok temu w maju i relacje się trochę skomplikowały ( rzadko u niego bywałam z powodu choroby) on tego nie rozumiał a choruję na refluks ostrą wersję i lekarze nie wiedzieli przez pół roku co mi jest;/
chłopak sam spedzał wiekszość czasu i miał pretensje, że się oddalam od niego...teraz jest lepiej mam leki i w ogóle ale do zdrowia nadal dochodzę...

męczy mnie ta monotonia bo na początku było inaczej;/ teraz nie mam motywacji nie umiem tego ogarnąć...

dziękuję za przeczytanie moich wypocin....
może macie jakieś pomysły...
Witaj
Mamy duzo współnego ja tez walcze z prawkiem bezskutecznie juz straciła nadzieje nie zdałam juz 6 razy w tym oststni na łuku z nerów nigdy na jazdach nie popsułam łuku a tu bach na egzaminie przepadła mi teoria musze zdawac drugi raz ale to z braku czasu na egzaminy ostatni praktyczny odwołałam bo nie czułam sie psychicznie na siłach iśc teraz mam zamiar wszstko poukładać ale ten stres jest silniejszy na widok wordu dostaje mdłości
a co do studiów to zaczełam doktoranckie o które sama walczyłam bo pracuje i robie niestacionarnie a teraz chyba zrezygnuje
mikakrolikowa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-09, 21:05   #609
Coffee With Milk
Zadomowienie
 
Avatar Coffee With Milk
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Dziewczynki, nie denerwować się na egzaminach! Egzamin nie jest taki straszny, egzaminatorzy też Ja na początku egzaminu rzuciłam jakimś żartem 'dla rozluźnienia atmosfery', na co mój egzaminator skrzywił się niemiłosiernie, ale ja za to odpowiedziałam mu szczerym uśmiechem, aż w końcu uśmiechnął się sam I zdałam za pierwszym razem... Na placu źle zrobiłam łuk, zamiast lekko przyhamować to zatrzymałam się całkowicie i kazał zrobić mi jeszcze raz, wtedy sobie pomyślałam, że nie mogę narobić sobie wstydu przed tymi wszystkimi osobami, które patrzą na mnie z baru w wordzie i zrobiłam wszystko poprawnie Po mieście jeździłam 26 minut, na luzie, bez stresu... Jeszcze sama do siebie cały czas gadałam, żeby wyrzucić z siebie stres i zdałam
Coffee With Milk jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-10, 06:18   #610
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Hej
Przepraszam,że w mojej wypowiedzi tyle ''dramatyzmu'',ale chyba jednak czas na pewną rewolucję.
Nie będę się rozpisywać bo nie mam czasu,ale
1) zamknięcie sesji do tej niedzieli jest niemożliwe( dwa kolokwia mam dopiero w pierwszy weekend marca bo wykładowca wyjechał i wróci dopiero wtedy, a kiedy była szansa na zaliczenie to ja byłam chora)
2) zaręczyny=gratulacje +plotki ze strony najbliższych osób(...)
3)toksyczna relacja między mną, a wynikami na studiach czyli (w skrócie): jak dostaję 5 to jestem fantastyczna, jak dostaję 3 to jestem beznadziejna
4)moja matka,która najchętniej poukładałaby mi życie jak w pudełeczku(kierując się oczywiście tym, co inni robią w życiu i jak postępują) bo ja jestem taka beznadziejna,że nie potrafię tego zrobić.(rzecz jasna wygłasza przez ostatni tydzień opinie, kiedy powinnam wyjść za mąż i kiedy powinnam mieć dziecko...)

Po tym weekendzie powinnam zdobyć 5 lub 6 wpisów.
I najbardziej mnie wk... fakt, że nadal nie będę mogla spać spokojnie bo wiszą nade mną 2 kolokwia(marcowe) i dwa wpisy do zdobycia(w następnym tygodniu).

O 16:30 mam egzamin, do tego czasu muszę przynajmniej przeczytać 6 razy notatki, więc lecę.


Addicted-przepraszam
Isza-dziękuję
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-10, 08:55   #611
Aper
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Melduję się w nowej części. Napiszę tylko, że kiedy próbuję ogarnąć co myślę i czuję, to mam wrażenie, że wsadzono mi w mózg końcówkę od miksera i włączono na wysokie obroty...
Mini raport:
- ZDROWIE - w ostatnim tyg pozałatwiałam kilka wizyt u specjalistów i zapisałam się na leczenie ząbków
aczkolwiek pozostaje największa żaba do rozstrzygnięcia - co zrobić z guzem tarczycy (łagodnym, ale powodującym nadczynność) ??? - mikser w mózgu po prostu, nie wiem na co się zdecydować.
a reszta - nadal bajzel w papierach (ostatnio nie mogłam odszukać książeczki zdrowia)

i nie mam CZASU - dziecko mi go skutecznie zabiera (zauważyłam na wątku DILAYLĘ - mamy dzieci w podobnym wieku, pamiętam Twój awatar z konikiem, jeszcze gdy daaawno temu udzielałam się w wątku na poczekalni),
I robię z siebie męczennicę of course.

Pozdrawiam wszystkich.
Iszka (dzięki za kopa). Zawstydziłaś Turbodymomena
Aper jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-10, 09:08   #612
gusia2011
Raczkowanie
 
Avatar gusia2011
 
Zarejestrowany: 2012-02
Wiadomości: 441
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

mikakrolikowa: ja to stresu nie mam zawsze idę na luz i w sumie aż tak źle ze mną nie jest idę 4 raz ale 3 razy jeździłam po 40min na mieście i na jakiejś głupocie oblewałam wszystko inne zaliczając...więc nadzieja jest!!

u Ciebie tez jest teraz mam w kwietniu;/ 2 miesiace się czeka u mnie;/
będzie dobrze

Coffee With Milk: dzięki za słowa otuchy na pewno się przyda...

mam inny problem....muszę się wybrać do DENTYSTY!!! koszmar!!
gusia2011 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-10, 09:12   #613
Amitri
Zadomowienie
 
Avatar Amitri
 
Zarejestrowany: 2005-07
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 966
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cześć Dziewczyny. Chyba muszę się przypiąć pinezką do wątku, bo z moim odkładaniem wszystkiego na później, a raczej na nigdy jest już bardzo źle. Nawet nie mogę się wybrać, żeby pojechać do domu (studiuję w większym mieście). Cały zlew naczyń, podłoga do odkurzania, trzeba się spakować, wynieść śmieci, nadłożyć drogi do biblioteki bo potrzebuje monografii, którą będę recenzować. Przed chwilą udało mi się wziąć kąpiel, więc będę suszyć włosy. A i muszę zarejestrować się do lekarza.
Zatem teraz pluję sobie w brodę, że większości z tych rzeczy nie zrobiłam wczoraj. Najchętniej bym się zakopała pod kołdrę i żeby mnie nikt nie ruszał cały dzień. Popadam w straszny marazm. Mam nadzieję, że z Waszą pomocą i motywacją jakoś się z tego wygrzebię.
__________________
Ciekawostka na dziś
Amitri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-10, 09:32   #614
gusia2011
Raczkowanie
 
Avatar gusia2011
 
Zarejestrowany: 2012-02
Wiadomości: 441
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Witaj Amitri

mamy coś wspólnego....ja też odkładam wszystko na później;/
znajdź swoją "żabę" jak to przełkniesz będzie z górki

weź się w garść i zrób wszystko po kolei

gusia2011 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-10, 10:30   #615
Coffee With Milk
Zadomowienie
 
Avatar Coffee With Milk
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.



Ja jeszcze w łóżku,a wczoraj miałam ambitny plan, żeby wstać o 8

Na dziś do zrobienia:
- poukładać ubrania w pokoju
- iść na pocztę i wysłać paczkę (odkładam od paru dni)
- jechać do biblioteki po książkę
- zrobić drobne zakupy
- nauczyć się zagadnień z finansów

Jutro:
- nauczyć się zagadnień z bankowości

Miłego dnia
Coffee With Milk jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-10, 10:40   #616
Amitri
Zadomowienie
 
Avatar Amitri
 
Zarejestrowany: 2005-07
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 966
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Gusia zrobiłam wszystko po kolei Jak widać zajęło mi to trochę ponad godzinę. Jeszcze tylko wysuszyć włosy, ubrać się, po drodze wyrzucić śmieci i już będę w drodze.
Co do prawka, bo widzę, że taki temat się tu przewija ja dziękuję wszystkim siłom nadprzyrodzonym, że mam już to za sobą. Pierwszy raz przystąpiłam do egzaminu praktycznego we wrześniu 2007, zdałam za 4 razem we wrześniu 2011. W między czasie miałam dwuletnią przerwę bo już nie wyrabiałam psychicznie. Termin przepadł mi 3 razy: raz bo lekarz wydał mi złe zaświadczenie, raz za późno wróciłam z zagranicy i dwa dni to było dla mnie za mało by się przygotować, raz z nerwów się pochorowałam. Egzamin we wrześniu to też była maskara dość powiedzieć, że odbywał się po tym jak dowiedziałam się, że muszę zabulić 5 stów za powtarzanie przedmiotu i dzień przed egzaminem, od którego zależało moje przejście na następny rok na studiach. Na szczęście prawko zdałam, z egzaminu dostałam 5 i wszystko skończyło się dobrze. Ale przez te 4 lata miałam ochotę wybuchnąć płaczem jak tylko ktoś wspominał o jeżdżeniu samochodem. W jakimkolwiek kontekście.
__________________
Ciekawostka na dziś
Amitri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-10, 11:12   #617
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Melduję się w nowej części. Napiszę tylko, że kiedy próbuję ogarnąć co myślę i czuję, to mam wrażenie, że wsadzono mi w mózg końcówkę od miksera i włączono na wysokie obroty...
Mini raport:
- ZDROWIE - w ostatnim tyg pozałatwiałam kilka wizyt u specjalistów i zapisałam się na leczenie ząbków
aczkolwiek pozostaje największa żaba do rozstrzygnięcia - co zrobić z guzem tarczycy (łagodnym, ale powodującym nadczynność) ??? - mikser w mózgu po prostu, nie wiem na co się zdecydować.
a reszta - nadal bajzel w papierach (ostatnio nie mogłam odszukać książeczki zdrowia)

i nie mam CZASU - dziecko mi go skutecznie zabiera (zauważyłam na wątku DILAYLĘ - mamy dzieci w podobnym wieku, pamiętam Twój awatar z konikiem, jeszcze gdy daaawno temu udzielałam się w wątku na poczekalni),
I robię z siebie męczennicę of course.

Pozdrawiam wszystkich.
Iszka (dzięki za kopa). Zawstydziłaś Turbodymomena
Witaj
sprawami zdrowotnymi lepiej sie zajmij i to na powazniemasz dla kogo zyc a zdrowie najwazniejsze...
ten sam problem tez ciagle szukam jakis papierow pomimo ze wydaje mi sie ze wiem gdzie sa to ich nie manie wspomne o milionie teczek,segregatorow,koszu lek i innych co to mialy byc pomocne w porzadku ładzie i składzie jednak tak nie jest
u mnie nadal matnia młody chory moze w poniedzialek pojdzie do złobka to zaczne cos ogarniac ,narazie skupiam sie na prostych czynnosciach ,jedzenie i spanie ,pozatym siedze na dupie i mam wyrzuty ze marnuje czas itd...pomimo ze powinnam sie cieszyc ze moge spedzac czas z wlasnym dzieckiemto ja czuje sie niedostatecznie potrzebna i nawet nie jestem w stanie tego teraz opisac...
zaba połknieta zadzwonilam do szefa i powiedzialam o powrocie do pracy
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-10, 12:05   #618
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Robię sobie przerwę bo zaraz chyba mój umysł eksploduje od nadmiaru informacji na temat składni, fonetyki,fonologii i zdania...

Chciałabym przywitać nowe ''towarzyszki niedoli''
Amitri,gusia2011,mikakrol ikowa

Chciałabym nieco rozwinąć tematy, które w moim życiu są obecne i przewijają się również w tym, co piszę w tym wątku.

Pierwszym i chyba najważniejszym problemem, który mnie nęka jest niska samoocena.
Z jednej strony jako mała dziewczynka lubiłam uczyć się i poznawać nowe rzeczy, ale z czasem zaczęłam myśleć sobie jako o tej ''mało zdolnej'' czy wręcz głupiej.
Moi rodzice uważali,że motywacja w postaci porównywania do innych(słyszę to do dzisiaj praktycznie każdego dnia) i wyśmiewania moich osiągnąć(Trójka to beznadziejna ocena, liczą się piątki i szóstki) przyniesie efekty.
Owszem, przyniosła. Jednak rezultaty całkowicie przeciwne od tych,których oczekiwali.
Do pewnego momentu nie wiedziałam skąd się we mnie wzięło poczucie ''bycia gorszą''. W czasach gimnazjum miałam wręcz poczucie bycia dziewczynką z którą nie ma sensu się przyjaźnić(moi rodzice nie byli zamożni więc nie mogłam poszpanować gadżetami; nie piłam i nie paliłam więc imprezy też omijałam z daleka; nie widziałam w sobie nic na tyle interesującego bym mogła kogolwiek zainteresować).
Gimnazjum się skończyło, zaczęło się liceum.
Niby było trochę lepiej, ale moja samoocena i ogólne poczucie bezsensowności mojego życia pogłębiła tylko wszechogarniający mnie smutek na tyle, że rozpocząłam trwający kilka lat epizod z leczeniem psychiatrycznym.

Zawsze byłam oceniana-zazwyczaj źle.
Ojciec nie dostrzegał mojej chęci działania; uważał mnie za leniwą i zgnuśniałą osobę.
Matka zaś irytowała się bo ciągle siedziałam w książkach i nie potrafiłam sprostać jej oczekiwaniom co do córki(nie znosiłam chodzić z nią na zakupy, mało rozmawiałyśmy bo tych tematów do rozmowy nie było, nie istniała też wspólna płaszczyzna ja i moja matka).
Na studiach oprócz odsuwania od siebie rzeczywistości(w stylu:jutro mam egzamin,ale przecież pouczę się czegoś innego) doszło też osamotnienie związane z faktem, że od studentów wymaga się pewnej dozy niezależności i samodzielności(a ja czasem potrafiłam rozkleić się na zajęciach z praktycznej nauki języka bo prowadząca powiedziała mi:dziecko drogie, ty się na te studia nie nadajesz).
Potem zaczęło się opuszczanie zajęć, nieprzychodzenie na zaliczenia-skutków możecie się same domyślać.

Po rezygnacji ze studiów usłyszałam,że powinnam iść do pracy bo na studia ani do żadnej szkoły się nie nadaję(bo przecież i tak nie skończę). Byłam w totalnej rozsypce związanej też z odejściem mojego Exa(który pomimo, że był tragiczny z pewnych powodów to wspierał mnie w zdecydowanie większym stopniu niż rodzice). To był 2008 rok


A jak jest teraz?
Nadal się boję.
Jak pisałam wcześniej nadal we mnie pokutuje przekonanie, że oceny na studiach świadczą o mnie jako o człowieku.
Staram się uciec od takiej zerojedynkowej oceny,ale jest to trudne.
Czy któraś z Was ma sposób,żeby sobie z tym poradzić?

Problemem jest u mnie jeszcze to,że ciągle się do kogoś porównuję na moją niekorzyść. Bardzo wiele razy karcę się też za to, że zmarnowałam czas który mogłam poświęcić na naukę i na pracę.

Problemem nierozwiązanym(chociaż chciałabym się niedługo za to zabrać) jest moje ciało do którego mam baaaardzo ambiwalentny stosunek. Bywają dni, kiedy je uwielbiam. Bywają jednak takie dni,kiedy go nienawidzę co kończy się powrotem bulimi.


No i matka...
Czy któraś z Was też ma problemy w kontaktach z własną rodzicielką?
Patrząc na moje relacje to nie wiem czy kiedykolwiek coś się zmieni...
Jak wcześniej pisałam nasze kontakty są tragiczne.
Gdy byłam młodziutką dziewczyną, której ciało i psychika się zmienia to mojej matki nie było przy mnie.
Owszem, fizycznie była. Ale psychicznie już nie.
Wymagała ode mnie, żebym nie popełniała żadnego błędu(kwestia miesiączki, higiena osobista, zachowanie) jednak nigdy nie powiedziała mi jak mogę poradzić sobie z tymi wszystkimi rzeczami, które w tamtym czasie totalnie mnie przerosły.
Bardzo często słyszałam(i nadal słyszę) od niej kąśliwe uwagi na temat mojego wyglądu/sposobu życia czy marzeń. W pewnym momencie przestałam dzielić się z nią własnymi pomysłami na życie i obawami z nimi związanymi bo ileż można słuchać, że ''na pewno się to nie uda'' czy ''skoro innym się nie udało to myślisz, że Tobie się uda? Za kogo Ty się uważasz?''.
Teraz również mniej więcej od momentu jak powiedziałam jej o planowanych zaręczynach to słyszę,że powinnam pomyśleć o ślubie dopiero po studiach, a o dziecku jeszcze później.
To dosyć zabawne myślenie tym bardziej,że moja matka mając lat 19 była mężatką z dzieckiem...


Za 2,5 godziny mam egzamin.
Cholernie się go boję...
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-10, 12:23   #619
gusia2011
Raczkowanie
 
Avatar gusia2011
 
Zarejestrowany: 2012-02
Wiadomości: 441
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Amitri Pokaż wiadomość
Gusia zrobiłam wszystko po kolei Jak widać zajęło mi to trochę ponad godzinę. Jeszcze tylko wysuszyć włosy, ubrać się, po drodze wyrzucić śmieci i już będę w drodze.
Co do prawka, bo widzę, że taki temat się tu przewija ja dziękuję wszystkim siłom nadprzyrodzonym, że mam już to za sobą. Pierwszy raz przystąpiłam do egzaminu praktycznego we wrześniu 2007, zdałam za 4 razem we wrześniu 2011. W między czasie miałam dwuletnią przerwę bo już nie wyrabiałam psychicznie. Termin przepadł mi 3 razy: raz bo lekarz wydał mi złe zaświadczenie, raz za późno wróciłam z zagranicy i dwa dni to było dla mnie za mało by się przygotować, raz z nerwów się pochorowałam. Egzamin we wrześniu to też była maskara dość powiedzieć, że odbywał się po tym jak dowiedziałam się, że muszę zabulić 5 stów za powtarzanie przedmiotu i dzień przed egzaminem, od którego zależało moje przejście na następny rok na studiach. Na szczęście prawko zdałam, z egzaminu dostałam 5 i wszystko skończyło się dobrze. Ale przez te 4 lata miałam ochotę wybuchnąć płaczem jak tylko ktoś wspominał o jeżdżeniu samochodem. W jakimkolwiek kontekście.
widzisz jak się udało ogarnąć moc z Tobą....!!!
ja muszę do dentysty i znając życie jutro mój men mnie wypchnie na siłę sam osobiście w ręce stomatologa
a co do prawka no mam nadzieję, że jeszcze trochę i będę miała też to za sobą

---------- Dopisano o 12:23 ---------- Poprzedni post napisano o 12:06 ----------

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Pierwszym i chyba najważniejszym problemem, który mnie nęka jest niska samoocena.

Moi rodzice uważali,że motywacja w postaci porównywania do innych(słyszę to do dzisiaj praktycznie każdego dnia) i wyśmiewania moich osiągnąć(Trójka to beznadziejna ocena, liczą się piątki i szóstki) przyniesie efekty.

Zawsze byłam oceniana-zazwyczaj źle.
Ojciec nie dostrzegał mojej chęci działania; uważał mnie za leniwą i zgnuśniałą osobę.
Matka zaś irytowała się bo ciągle siedziałam w książkach i nie potrafiłam sprostać jej oczekiwaniom co do córki(nie znosiłam chodzić z nią na zakupy, mało rozmawiałyśmy bo tych tematów do rozmowy nie było, nie istniała też wspólna płaszczyzna ja i moja matka).

Po rezygnacji ze studiów usłyszałam,że powinnam iść do pracy bo na studia ani do żadnej szkoły się nie nadaję(bo przecież i tak nie skończę). Byłam w totalnej rozsypce związanej też z odejściem mojego Exa(który pomimo, że był tragiczny z pewnych powodów to wspierał mnie w zdecydowanie większym stopniu niż rodzice). To był 2008 rok

Problemem jest u mnie jeszcze to,że ciągle się do kogoś porównuję na moją niekorzyść. Bardzo wiele razy karcę się też za to, że zmarnowałam czas który mogłam poświęcić na naukę i na pracę.

Za 2,5 godziny mam egzamin.
Cholernie się go boję...
Witaj
masz troszkę problemów, ale nic nie jest stracone niską samooceną nie przejmuj sie tak..postaraj znaleźć w sobie najlepsze swoje atuty i je uwydatniaj...ładne nogi, oczy...zmień może styl lub fryzurkę to dodaje pewności siebie i pomaga

z mamą to trochę średnio;/ hmmm ma po prostu taki sposób bycia...i jest chyba dość wymagająca...bolą takie relacje wiadomo...

porównywanie siebie do innych u mnie niestety też występuje;/ nie lubię być gorsza od innych...ale cieszę się z sukcesów znajomych ale mam doła że mi nic nie wychodzi...
sądzę, że warto znaleźć coś w sobie co jest Twoją mocną stroną

a co do egzaminu trzymam kciuki będzie dobrze
gusia2011 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-10, 12:41   #620
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cześć Gusia

Te problemy o których pisałam ciągną się od dłuższego czasu;-)
Prokrastynacja ma niestety w tym swoje źródła i z tego co widzę po wpisach innych dziewczyn to jednak moje problemy podobne są do innych.

To co napisałam to raczej była kwestia ''wyrzucenia z siebie tego'' aniżeli prośba o pomoc bo wiem,że najpierw muszę każdy problem rozłożyć na czynniki pierwsze i dopiero podumać nad krokami, które chcę podjąć w celu eliminacji problemu.
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-10, 12:51   #621
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

lasubmersion Dzięki temu postowi widzę Cię w szerszym świetle i chyba lepiej rozumiem. Życzę powodzenia na egzaminie i poukładania spraw o których piszesz.

Mnie przyszła wczoraj taka refleksja na temat kontaktów z rodzicami.
I mam pytanie (znów). Jak wspominacie swoje wczesne dzieciństwo? Jak spędzaliście czas? Z kim się bawiliście? Z rodzicami, rodzeństwem, sąsiadami?
Sama odpowiem później, co sobie uświadomiłam. Jestem ciekawa, czy to "samo" nie wyjdzie.
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-10, 13:30   #622
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Mam nadzieje, że nikt nie bedzie miał przeciwko jak się troche wygadam?

Od tygodnia babram z poprawkami pracy, które miałam wysłać promotor "po niedzieli"...Im dłużej to ciągne tym gorzej. To nie jest trudne, ale jak siadam do tego to prostu mam ochotę wywalić laptopa za okno, tak bardzo już jestem zmęczona tym tematem.... za długo się to ciągnie.
Idzie mi bardzo opornie, rozpraszam się pierdołami, jest pare prostych poprawek i troche tekstu do napisania, jak robie te proste to już myślę o tym jaką męką będzie napisanie tego czego mi brakuje i jeszcze jakbym od razu opisała wyniki....
Do tego zaczynam mieć straszne doły i wyrzuty sumienia, bo porównuje się z innymi...
I jeszcze meczy bezradność wobec choroby dziadków i to, że nie mam z nimi takiego kontaktu jak powinnam, rozmowy telefoniczne to w tym wypadku dla mnie prawdziwa męka...
Wiem,że nie jestem beznadziejna, tylko jak ktoś określił "pechowa", tak jakby pomijana w podziale tych dobrych rzeczy... Ludzie studiują,pracują, robią milion rzeczy, a przy tym są uśmiechnieci, nie sfrustrowani, maja ciekawe życie, wartościowe relacje z innymi, są bez wielkich wysiłków z ich strony doceniani i dowartościowani..a ja? Mnie nawet rzadko potrafi spotkać głupię dziekuje, za to co robię...
Tak jak teraz brakuje mi troche jakiegoś wsparcia, albo poczucia, że mam dla kogo dalej funkcjonować, bo sama ze sobą się gubię...

Mam głupią cechę, z czym miałam problem w liceum, że zawsze się czuje w każdym środowisku niedopasowana, nie dość dobra taka jaka jestem...Nie chce nikogo kopiować, ale mam wrażenie, że powinnam być np. bardziej zabawna, bardziej oczytana, bardziej ukulturaniona (wizyty w teatrach muzeach, wolonatriaty, fundacje etc), bardziej towarzyska, bardziej nowoczesna, bardziej zaskakująca, tańczyć, robić zdjęcia, skonczyc lepszą szkołe, uczyć się za granicą etc... I kiedy np. załóżmy widzę, aktywność koleżanki na portalu, która przypomina mi o czymś takim jak opera narodowa, tak naprawdę mnie to nie interesuje, wiem po prostu, że dobrze od czasu do czasu obcować ze sztuką wysoką, zaraz się łajam, że nie jestem taka jak ona...
Mam 25 lat na karku, mentalnie czuje sie na 5 mniej co najmniej i to jestem taką "20 latką głupią kozą", która wiecznie popełnia błędy. I na zdrowy rozum w swoim wieku powinnam być już pewna siebie, wiedząca czego chce, mieć swoje zdanie na każdy temat, umieć o siebie zadbać itp., podejmować decyzje, być niezależną. Wiele koleżanek zakłada już rodziny, wychodzi za mąż, ma dzieci. Ja nie mam nawet faceta, więc w ogóle z czym do ludzi...Nie mam z tym jakiejś presji, ale dobija mnie taki brak szczerej i bezinteresownej więzi z kimkolwiek... Takiej solidarności z drugim człowiekiem. Zauważyłam, że zawsze miałam taką relacje z jakimś facetem, ale nigdy nie było tak, żeby to przetrwało dłużej niż 1-2... :/ I tu znowu ten sam problem co zawsze... W końcu ja zaczynam jakby nie wiem, nie nadążać za tą drugą osobą, za bardzo się jej przypodobywać, upodabniać do niej i wtedy ją tracę, najczęśćiej się bardzo przywiązuje, wiec mnie to rozbija i dodatkowo rozwala poczucie wartości... Mam też tak teraz, z jednej strony wiem, że najlepiej zrobie sobie i "nam" , jak się skupię na swojej robocie...ale przywiązanie jest silniejsze. Nie wiem jak zmienić swoje myślenie...
Z drugiej strony czasami dobrze mi z tą moją infantylnością, o dziwo lepiej rozumiem niektórych dzisiejszych 19-20 latków niż swoje własne pokolenie Tak jak widzę grupę osób z którymi zadaje się X, to w jakiś dziwny sposób mam z nimi wspólną płaszczyznę, z którą naprawdę nie mam ze swoimi znajomymi.. tak jakbym wiecznie była puzzlem wrzuconym do niewłaściwego pudełka
Nawet w tak prozaicznych sprawach jak profil na stronie się to objawia, bo mam do czynienia z ludzmi młodszymi, którzy jeszcze żyją innymi problemami i się do nich upodabniam (może uciekam w ten sposób?:/) i potem mam zderzenie z tym jak postępują osoby, które już pracuja i są w moim wieku, że np nie przystoi im tego i tego robić w internecie...a już siedzenie swiadczy o tym, że jestem bezproduktywna...
Taka głupota, ale czuje się wtedy okropnie...
Także zakopywanie się w łóżku i niechęć wyjścia zaczynają mi być bliskie... Najgorsze jest to, że są chwile, kiedy jest dobrze i wszystko się jakoś układa, to wtedy i znajdują się siły do działania... nie mogę ostatnio wrócić na ten tor myślenia, że mogę wszystko...
Podziwiam dziewczyny, które tak jak lasubmersion są narzeczonymi/szykują się do ślubu na studiach, ze swojego podwórka widze, że takie osoby to tytanki pracy i sa niesamowicie zorganizowane, wiedzące czego chcą...

ale wracam do pisania

---------- Dopisano o 13:17 ---------- Poprzedni post napisano o 13:04 ----------

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Cześć Gusia

Te problemy o których pisałam ciągną się od dłuższego czasu;-)
Prokrastynacja ma niestety w tym swoje źródła i z tego co widzę po wpisach innych dziewczyn to jednak moje problemy podobne są do innych.

To co napisałam to raczej była kwestia ''wyrzucenia z siebie tego'' aniżeli prośba o pomoc bo wiem,że najpierw muszę każdy problem rozłożyć na czynniki pierwsze i dopiero podumać nad krokami, które chcę podjąć w celu eliminacji problemu.
Trzymam kciuki za egzamin i to co napisała Halimaa, dużo więcej powiedział o Tobie ten post niż to co zwykle pisałaś. Wydawałaś się zawsze taka nie wiem... niezniszczalna i naprawde przy tej ilości rzeczy i obowiązków, które starasz się realizować nigdy bym nie powiedziała, że wcześniej miałaś problemy. Wiem,że Cie to meczy, że nie potrafisz sobie odpuscic...ale z drugiej strony nie załamujesz rąk, nie chowasz się pod kołdrę i to robisz... Ja w pewnym momencie się poddaje i reaguje raczej tak jak ty w tym 2008, daje sobie wmówić, że coś nie jest dla mnie. A nie daj Boże jak mi coś wyjdzie i ktoś czegoś ode mnie zacznie wymagać...


Bardzo jest mi to bliskie co napisałaś i szczerze ogromnie polecam książke "Grzeczne dziewczynki kończą z nadwagą, nie musisz być miła i gruba"... nie jest o odchudzaniu, skoro w Twoim zyciu pojawił się wątek bulimii, to w jedzeniu też znajdujesz ukojenie, ale przez to, że jesteś tak krytyczna wobec siebie nie chcesz, zeby taka chwila słabości się odbiła na Twoim wygladzie...

Jest tam rozdzial poswiecony i relacji z matka/ojcem (!) i temu, ze nasze dobre samopoczucie powinno być nie zwiazane z ocenami innych osób na nasz temat, że trzeba też pozwolić sobie być w podłym nastroju...

W takim razie jeżeli chcecie, wieczorem wrzuce kilka zdjęć, co bardziej ciekawych stron z tej książki.

---------- Dopisano o 13:30 ---------- Poprzedni post napisano o 13:17 ----------

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
lasubmersion Dzięki temu postowi widzę Cię w szerszym świetle i chyba lepiej rozumiem. Życzę powodzenia na egzaminie i poukładania spraw o których piszesz.

Mnie przyszła wczoraj taka refleksja na temat kontaktów z rodzicami.
I mam pytanie (znów). Jak wspominacie swoje wczesne dzieciństwo? Jak spędzaliście czas? Z kim się bawiliście? Z rodzicami, rodzeństwem, sąsiadami?
Sama odpowiem później, co sobie uświadomiłam. Jestem ciekawa, czy to "samo" nie wyjdzie.
Dzieciństwo wspominam nawet w porządku. Tata pracował, mama była w domu, dzięki czemu ja i siostra (blizniaczka) nie chodziłyśmy do przedszkola (tu upatruje problemów socjalnych ), aczkolwiek przygotowana do szkoły poszłam lepiej niż inne dzieci i zawsze się nudziłam na lekcjach... Zabawy raczej grzeczne i spokojne pod kontrolą rodziców, uważaj bo się oparzysz itp

Do pewnego momentu było beztroskie, normalne były podwórkowe zabawy wszystkich dzieci sąsiadów, chociaż było najwięcej dziewczynek-rówieśniczek, więc bawiłam się z sasiadami, ale najwiecej czasu spędzałam z siostrą.
Chociaż najchętniej przebywałam w otoczeniu dorosłych, słuchaniu tego o czym mówią i wtracaniu od czasu do czasu swoich trzech groszy... Tamte czasy pamiętam z jednej strony jak właśnie ujawniało się moje wieczne poczucie niedopasowania, które towarzyszy mi po dziś dzień :P
Ale wtedy miałam więcej pewności siebie niż teraz , co jest załamujące. Przepraszam za taką chaotyczną wypowiedz :P
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-10, 13:57   #623
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

ja tak tylko na chwilkę! dzisiaj mam dobry humor i dzisiaj planuję pobawić się w Super Panią Domu!
Wnerwia mnie ☠☠☠☠☠☠☠nik w chacie na maska.... chłop się ewakuuje na budow i nici z jego pomocy, ale będę się starać!
Póki co mam powera!!!!

ciao!
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-10, 14:11   #624
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
lasubmersion Dzięki temu postowi widzę Cię w szerszym świetle i chyba lepiej rozumiem. Życzę powodzenia na egzaminie i poukładania spraw o których piszesz.

Mnie przyszła wczoraj taka refleksja na temat kontaktów z rodzicami.
I mam pytanie (znów). Jak wspominacie swoje wczesne dzieciństwo? Jak spędzaliście czas? Z kim się bawiliście? Z rodzicami, rodzeństwem, sąsiadami?
Sama odpowiem później, co sobie uświadomiłam. Jestem ciekawa, czy to "samo" nie wyjdzie.
za☠☠☠iscie zajety dzien, a grypka dalej trzyma ;/ kibelek mam pietro nizej wiec czasem jest zabawnie.

Nadal moj nastroj jest stabilny - ciesze sie.
dzis big big egzamin. Do tego prezentacja przed profesorem. stresik jest....

Lasubmersion daj znac jak egzamin. I jak nastroj przed weekendem

Co do dziecinstwa - nie wspominam milo, wspominam samotnie. Nikt nie mial dla mnie czasu, nie chodzilam do przedszkola, bo nie bylo na to pieneidzy, nie mialam rodzenstwa, rodzice byli zajeci, rowiesnicy zlosliwi. Przewaznie patrzylam sie jak inni sie bawia, probujac czasem powiedziec cos zabawnego by sie "wkupic w ich laski". Najczesciej kwitowali to smiechem i popychaniem. Nieznosze wspolmnien z dziecinstwa. sa smutne i mam zal do siebie, ze nie bylam bardziej przebojowa, bardziej olewcza, bardziej....inna. Mam to do dzis? czy to mnie uksztaltowalo ? No idea.
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!

Edytowane przez Nebula
Czas edycji: 2012-02-10 o 14:13
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-10, 16:08   #625
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez fairytale Pokaż wiadomość



Chciałam się pochwalić i pomarudzić. Mianowicie: udało mi się dostać bardzo fajną pracę - ogólnie dzięki stażowi, który odbyłam, bo zostaję mniej więcej w tym samym miejscu. ALE bardzo drżę, że mi się nie uda, że zawalę i wyjdę na idiotkę. Cieszyłam się z wiadomości o pracy jakieś pół godziny, a potem już mi tylko stres pozostał.

No i jeszcze od dawna chciałam napisać, że rok temu, kiedy dołączałam do wątku, byłam w tak zupełnie innej sytuacji, że w życiu bym nie pomyślała, że za rok ktoś zaproponuje mi 1) etat 2) w bardzo fajnym miejscu. Naprawdę widziałam przed soba tylko czarną dziurę i doniesienia o bezrobociu młodych, byłam pewna ze się nie uda, że zgniję i przepadnę. Ale jednak, zmieniło się i to bardzo dużo, nie tylko w moim życiu, ale też w moim nastawieniu. Dziękuję Patri za założenie wątku i Wam dziewczyny za wszystkie posty, bo moze się często nie udzielam, ale wszystko czytam i naprawdę, zwłaszcza na początku to była dla mnie mega pomoc i motywacja, czuję, że dzięki temu co tu piszemy naprawdę się rozwinęłam.
Fairy, serdeczne gratulacje Pięknie
Stres... jest jednym z aspektów nowych zadań i chyba nie ma się co szarpać, żeby w ogóle zniknął... ale może pomocne będzie reagowanie (Twoje, na Twoje złe podszepty), że dasz radę i wszystko ułoży się pozytywnie...? Na mnie to czasem działa uspokajająco...


Cytat:
Napisane przez mikakrolikowa Pokaż wiadomość
Witaj
Mamy duzo współnego ja tez walcze z prawkiem bezskutecznie juz straciła nadzieje nie zdałam juz 6 razy w tym oststni na łuku z nerów nigdy na jazdach nie popsułam łuku a tu bach na egzaminie przepadła mi teoria musze zdawac drugi raz ale to z braku czasu na egzaminy ostatni praktyczny odwołałam bo nie czułam sie psychicznie na siłach iśc teraz mam zamiar wszstko poukładać ale ten stres jest silniejszy na widok wordu dostaje mdłości
a co do studiów to zaczełam doktoranckie o które sama walczyłam bo pracuje i robie niestacionarnie a teraz chyba zrezygnuje
U mnie kwestia prawa jazdy jest do odwieszenia w marcu - zdawałam w życiu jeden egzamin 10 lat temu... teraz chcę się doszkolić i spróbować zdać... Ale też się boję tych wielokrotnych podejść...


Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Melduję się w nowej części. Napiszę tylko, że kiedy próbuję ogarnąć co myślę i czuję, to mam wrażenie, że wsadzono mi w mózg końcówkę od miksera i włączono na wysokie obroty...
Mini raport:
- ZDROWIE - w ostatnim tyg pozałatwiałam kilka wizyt u specjalistów i zapisałam się na leczenie ząbków
aczkolwiek pozostaje największa żaba do rozstrzygnięcia - co zrobić z guzem tarczycy (łagodnym, ale powodującym nadczynność) ??? - mikser w mózgu po prostu, nie wiem na co się zdecydować.
a reszta - nadal bajzel w papierach (ostatnio nie mogłam odszukać książeczki zdrowia)

i nie mam CZASU - dziecko mi go skutecznie zabiera (zauważyłam na wątku DILAYLĘ - mamy dzieci w podobnym wieku, pamiętam Twój awatar z konikiem, jeszcze gdy daaawno temu udzielałam się w wątku na poczekalni),
I robię z siebie męczennicę of course.

Pozdrawiam wszystkich.
Iszka (dzięki za kopa). Zawstydziłaś Turbodymomena
Porównanie z mikserem pasuje do moich niektórych stanów...
Trzymam kciuki za jasność, co robić w kwestii tarczycy

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
lasubmersion Dzięki temu postowi widzę Cię w szerszym świetle i chyba lepiej rozumiem. Życzę powodzenia na egzaminie i poukładania spraw o których piszesz.

Mnie przyszła wczoraj taka refleksja na temat kontaktów z rodzicami.
I mam pytanie (znów). Jak wspominacie swoje wczesne dzieciństwo? Jak spędzaliście czas? Z kim się bawiliście? Z rodzicami, rodzeństwem, sąsiadami?
Sama odpowiem później, co sobie uświadomiłam. Jestem ciekawa, czy to "samo" nie wyjdzie.
Ja wspominam bardzo pozytywnie. Do 12 roku życia mama była w domu. Jak byłam bardzo mała spędzałam czas głównie z nią, najbardziej pamiętam wspólne oglądanie i czytanie książek, naukę piosenek i wierszyków, pewnie przez nagrania moich recytacji w wieku 5 lat
Trochę później miałam grupkę dzieci przed blokiem, z którą się bawiłam. I przyjaciółkę z czwartego piętra. Na weekendy i w wakacje jeździliśmy do babci, gdzie byli moi kuzyni, więc z nimi się bawiłam.

Do przedszkola nie chodziłam, dopiero do zerówki.
W szkole pamiętam, że nigdy nie miałam żadnych problemów, ani społecznych, ani związanych z nauką, choć nie miałam w szkole takiej swojej koleżanki, psiapsiółki i siedziałam przy stolika z innymi niesparowanymi dziećmi... To było dość znamienne, bo przez kilka pierwszych lat szkoły właśnie nie mając problemów z rówieśnikami, "kolegując" się ze wszystkimi nie miałam w szkole takiego kogoś bliskiego. Pewnie też dlatego, że miałam tę przyjaciółkę rok starszą, która wystarczała mi po szkole

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
Mam nadzieje, że nikt nie bedzie miał przeciwko jak się troche wygadam?

Wiem,że nie jestem beznadziejna, tylko jak ktoś określił "pechowa", tak jakby pomijana w podziale tych dobrych rzeczy... Ludzie studiują,pracują, robią milion rzeczy, a przy tym są uśmiechnieci, nie sfrustrowani, maja ciekawe życie, wartościowe relacje z innymi, są bez wielkich wysiłków z ich strony doceniani i dowartościowani..a ja? Mnie nawet rzadko potrafi spotkać głupię dziekuje, za to co robię...
Tak jak teraz brakuje mi troche jakiegoś wsparcia, albo poczucia, że mam dla kogo dalej funkcjonować, bo sama ze sobą się gubię...

Mam głupią cechę, z czym miałam problem w liceum, że zawsze się czuje w każdym środowisku niedopasowana, nie dość dobra taka jaka jestem...Nie chce nikogo kopiować, ale mam wrażenie, że powinnam być np. bardziej zabawna, bardziej oczytana, bardziej ukulturaniona (wizyty w teatrach muzeach, wolonatriaty, fundacje etc), bardziej towarzyska, bardziej nowoczesna, bardziej zaskakująca, tańczyć, robić zdjęcia, skonczyc lepszą szkołe, uczyć się za granicą etc... I kiedy np. załóżmy widzę, aktywność koleżanki na portalu, która przypomina mi o czymś takim jak opera narodowa, tak naprawdę mnie to nie interesuje, wiem po prostu, że dobrze od czasu do czasu obcować ze sztuką wysoką, zaraz się łajam, że nie jestem taka jak ona...
Mam 25 lat na karku, mentalnie czuje sie na 5 mniej co najmniej i to jestem taką "20 latką głupią kozą", która wiecznie popełnia błędy. I na zdrowy rozum w swoim wieku powinnam być już pewna siebie, wiedząca czego chce, mieć swoje zdanie na każdy temat, umieć o siebie zadbać itp., podejmować decyzje, być niezależną. Wiele koleżanek zakłada już rodziny, wychodzi za mąż, ma dzieci. Ja nie mam nawet faceta, więc w ogóle z czym do ludzi...Nie mam z tym jakiejś presji, ale dobija mnie taki brak szczerej i bezinteresownej więzi z kimkolwiek... Takiej solidarności z drugim człowiekiem. Zauważyłam, że zawsze miałam taką relacje z jakimś facetem, ale nigdy nie było tak, żeby to przetrwało dłużej niż 1-2... :/ I tu znowu ten sam problem co zawsze... W końcu ja zaczynam jakby nie wiem, nie nadążać za tą drugą osobą, za bardzo się jej przypodobywać, upodabniać do niej i wtedy ją tracę, najczęśćiej się bardzo przywiązuje, wiec mnie to rozbija i dodatkowo rozwala poczucie wartości... Mam też tak teraz, z jednej strony wiem, że najlepiej zrobie sobie i "nam" , jak się skupię na swojej robocie...ale przywiązanie jest silniejsze. Nie wiem jak zmienić swoje myślenie...
Z drugiej strony czasami dobrze mi z tą moją infantylnością, o dziwo lepiej rozumiem niektórych dzisiejszych 19-20 latków niż swoje własne pokolenie Tak jak widzę grupę osób z którymi zadaje się X, to w jakiś dziwny sposób mam z nimi wspólną płaszczyznę, z którą naprawdę nie mam ze swoimi znajomymi.. tak jakbym wiecznie była puzzlem wrzuconym do niewłaściwego pudełka

Najgorsze jest to, że są chwile, kiedy jest dobrze i wszystko się jakoś układa, to wtedy i znajdują się siły do działania... nie mogę ostatnio wrócić na ten tor myślenia, że mogę wszystko...
Podziwiam dziewczyny, które tak jak lasubmersion są narzeczonymi/szykują się do ślubu na studiach, ze swojego podwórka widze, że takie osoby to tytanki pracy i sa niesamowicie zorganizowane, wiedzące czego chcą...

ale wracam do pisania
Właśnie chyba to jest kluczowe... myślenie, nastawienie...
Trudne, ale chyba jakoś trzeba zacząć od akceptacji siebie... od znajdowania w sobie dobrych rzeczy i niebycia najsurowszym krytykiem...

[1=78ec78392a9e84b50fa9c61 260c26510682869d7_6517570 db0492;32210488]ja tak tylko na chwilkę! dzisiaj mam dobry humor i dzisiaj planuję pobawić się w Super Panią Domu!
Wnerwia mnie ☠☠☠☠☠☠☠nik w chacie na maska.... chłop się ewakuuje na budow i nici z jego pomocy, ale będę się starać!
Póki co mam powera!!!!

ciao![/QUOTE]



Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
za☠☠☠iscie zajety dzien, a grypka dalej trzyma ;/ kibelek mam pietro nizej wiec czasem jest zabawnie.

Nadal moj nastroj jest stabilny - ciesze sie.
dzis big big egzamin. Do tego prezentacja przed profesorem. stresik jest....

Daj znać jak egzamin i prezentacja

---------- Dopisano o 16:08 ---------- Poprzedni post napisano o 15:46 ----------

Halima, chyba poradziłam sobie z konfiguracją Leech Block, ale jak zrobić, żeby w czasie blokady stron (w wybranych godzinach), nie mieć dostępu do narzędzi, żeby nie móc zdjąć blokady?

Edytowane przez emi_lka
Czas edycji: 2012-02-10 o 15:48
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-10, 16:12   #626
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

relacja z placu boju- do bani!
już mi zapał minął.... myślałam, że wpadnę do kuchni i pach pach wszystko ogarnę, powyrzucam zbędne przedmioty itd... a zaczęło się rozrzewnianie nad każdą duperelą, brak decyzyjności (bo może się jednak przydać).... miałam ogarniać tak po wierzchu, żeby nie zaglądać w szafki szuflady i tak też robię, ale i to jest dla mnie koszmarem
chyba bym potrzebowała dobrej duszy, która nade mną stanie i powie: do kosza, wyrzuć, zrób to i to.... AAAAaaa!!! Teraz już wiem, czemu nienawidzę sprzątać!
Najprościej jest z produktami żywnościowymi - przeterminowane- do kosza.... czemu przedmioty nie mają swojej daty ważności?
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-10, 16:13   #627
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

To jest druga opcja w zakładce How to block. Jak jesteś dużym kombinatorem komputerowym to zaznacz też trzecią i czwartą. ;p Ja w jakieś konfiguracje sie nie bawię.
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-10, 16:25   #628
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

jedną metodę dzisiaj zastosowałam- nałożyłam trampki z białymi podeszwami i śmigam po domu- jest dobrze, bo faktycznie nie chce mi się usiąść na kanapie....ale to jednak jeszcze nie to

może jakieś rady na sprzątanie?
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-10, 17:22   #629
inga86
Rozeznanie
 
Avatar inga86
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 595
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Tak dużo piszecie, że nie nadążam czytać i prokrastynowałabym jeszcze więcej Dziś mam urodziny i przygotowania odłożyłam na ostatnią chwilę eh, 26 latek na karku, kiedy zmądrzeję...? ale próbuję wdrażać nowy sposób porozumiewania się ze sobą, mniej ganienia i wyrzutów, a bardziej zachęcać i próbować zrozumieć, przytulić (jeśli wiecie co mam na myśli). Trudne jak cholera, bo przyzwyczaiłam się besztać za to czego nie robię, i jak tu tak teraz być dla siebie wyrozumiałą? W każdym razie staram się, efekty będę opisywać.
Trzymam kciuki za Was.
__________________
"Nie każde działanie przynosi szczęście, ale nie ma szczęścia bez działania"
inga86 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-10, 18:20   #630
Aper
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Odnośnie dzieciństwa - (proszę nie cytujcie)
do 7 r. życia - bywało różnie.
A potem nadeszły zmiany - generalnie na lepsze.
Tylko, że te gorsze rzeczy gdzieś tam we mnie się ciągle pod skórą czają. I pasowałoby się od tego uwolnić.

Edytowane przez Aper
Czas edycji: 2012-02-13 o 13:13
Aper jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2016-12-16 10:51:17


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 22:57.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.