Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24 - Strona 22 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Forum ślubne

Notka

Forum ślubne Forum ślubne - zanim staniecie na ślubnym kobiercu, możecie tutaj podyskutować na tematy jak: suknie, stroje dla świadków, wybór wizażystki i fryzjerki itd.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-05-12, 11:52   #631
omosia
Raczkowanie
 
Avatar omosia
 
Zarejestrowany: 2009-12
Lokalizacja: ZAGŁĘBIE
Wiadomości: 436
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Hej dziewczyny. Nie bbyło mnie dwa dni,a tu tyle naskrobane.

Działo się coś ważnego??

Ostatnio na nic nie mam czasu....Za tydzien panieński, a ja w lesie....
__________________
Razem: 9 czerwca 2004
Zaręczeni: 25 lipca 2010 Zakopane
Ślub: 9 czerwca 2012 o godzinie 16:00
omosia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 12:01   #632
carmelova
Zakorzenienie
 
Avatar carmelova
 
Zarejestrowany: 2006-09
Wiadomości: 18 314
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Magdzia super zestawienie. Będziecie mieć piękny ślub!
carmelova jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 12:03   #633
(kicia)
Zakorzenienie
 
Avatar (kicia)
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: lubelskie
Wiadomości: 19 134
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Odmówiły mi kolejne 4 osoby się trochę zawiodłam. Są jeszcze dwa dni na potwierdzenie. Mam jeszcze 9 osób od których nie mam żadnych info jak jeszcze oni odmówią to się załamie bo to wyjdzie że 5tys zapłacę za same puste talerze
__________________
14.07.2012
II kreseczki 23.11.2013
Bartuś 11.08.2014 godz.15:10 3810 g 55 cm

(kicia) jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 12:09   #634
carmelova
Zakorzenienie
 
Avatar carmelova
 
Zarejestrowany: 2006-09
Wiadomości: 18 314
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Cytat:
Napisane przez (kicia) Pokaż wiadomość
Odmówiły mi kolejne 4 osoby się trochę zawiodłam. Są jeszcze dwa dni na potwierdzenie. Mam jeszcze 9 osób od których nie mam żadnych info jak jeszcze oni odmówią to się załamie bo to wyjdzie że 5tys zapłacę za same puste talerze
O kurcze! Niedobrze! Ile zapraszałaś osób, a ile potwierdziło?
U nas na 190 zaproszeń wiemy, że conajmniej 40-50 osób nie będzie... Przykre
Mamy termin potwierdzenia do 21 czerwca i nie rozdaliśmy jeszcze wszystkich zaproszeń, więc potwierdzeń też mamy jeszcze niewiele.
carmelova jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 12:12   #635
omosia
Raczkowanie
 
Avatar omosia
 
Zarejestrowany: 2009-12
Lokalizacja: ZAGŁĘBIE
Wiadomości: 436
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Dla tych, które jeszcze nie mają pomysłu na bukiet ślubny

http://www.kwiatyislub.pl/pl/3-galer...iazanki_slubne
__________________
Razem: 9 czerwca 2004
Zaręczeni: 25 lipca 2010 Zakopane
Ślub: 9 czerwca 2012 o godzinie 16:00
omosia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 12:14   #636
fablous
Zakorzenienie
 
Avatar fablous
 
Zarejestrowany: 2009-05
Wiadomości: 18 332
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Cytat:
Napisane przez (kicia) Pokaż wiadomość
Odmówiły mi kolejne 4 osoby się trochę zawiodłam. Są jeszcze dwa dni na potwierdzenie. Mam jeszcze 9 osób od których nie mam żadnych info jak jeszcze oni odmówią to się załamie bo to wyjdzie że 5tys zapłacę za same puste talerze
O rany, sporo wyjdzie za te puste miejsca. Szkoda, że ludzie nie zdają sobie z tego sprawy
My mamy wesele z własną kucharką i nie płacimy od talerzyka, więc jednym z plusów jest to, że nie musimy tak bardzo obawiać się o ilość osób która nam odmówi. A szczerze mówiąc to mam nadzieję, że będzie ich trochę bo ogólnie wyszła nam tak duża liczba zaproszonych osób, że głowa mała . TŻ ma bardzo dużą rodzinę, u mnie też jest tak, że zaprasza się nawet nieco dalszą rodzinę. Jest też tak przyjęte, że jeśli my u kogoś byliśmy to wypada też zaprosić tą osobę. A my z TŻtem co roku średnio na 5 wesel chodziliśmy
Ja najbardziej chciałabym mniejsze, kameralne wesele na powiedzmy 70 osób ale w naszym przypadku jest to niewykonalne.
__________________

fablous jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 12:16   #637
chocolate muffin
Rozeznanie
 
Avatar chocolate muffin
 
Zarejestrowany: 2011-12
Wiadomości: 638
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Cytat:
Napisane przez Magdzia0108 Pokaż wiadomość
No to moja wizja ślubu:
Śliczne te buty

TŻ wrócił

Wczoraj zrobiłam sobie ostatni samotny wieczorek z moją kuzynką, poszłyśmy na piwko i na pizze. A potem do 1 siedziałyśmy u mnie na ławce i popijałyśmy domową wiśniówkę dawno się tyle nie nagadałam. I nawet kacorka nie było.

Lecę posprzatać i po poł. do tż-a


MagdziaS wszystkiego najlepszego
__________________
4.08.2012
chocolate muffin jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 12:17   #638
fablous
Zakorzenienie
 
Avatar fablous
 
Zarejestrowany: 2009-05
Wiadomości: 18 332
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Cytat:
Napisane przez carmelova Pokaż wiadomość
O kurcze! Niedobrze! Ile zapraszałaś osób, a ile potwierdziło?
U nas na 190 zaproszeń wiemy, że conajmniej 40-50 osób nie będzie... Przykre
Mamy termin potwierdzenia do 21 czerwca i nie rozdaliśmy jeszcze wszystkich zaproszeń, więc potwierdzeń też mamy jeszcze niewiele.
Widzę, że też macie spore wesele. My dopiero zaprosiliśmy małą część rodziny TŻta i póki co wszyscy byli na tak, ale na oficjalne potwierdzenia mamy jeszcze 2 miesiące.

Cytat:
Napisane przez omosia Pokaż wiadomość
Dla tych, które jeszcze nie mają pomysłu na bukiet ślubny

http://www.kwiatyislub.pl/pl/3-galer...iazanki_slubne
http://www.kwiatyislub.pl/foto/81_50..._0_373_560.jpg
To jest bukiet panny młodej?
__________________

fablous jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 12:22   #639
carmelova
Zakorzenienie
 
Avatar carmelova
 
Zarejestrowany: 2006-09
Wiadomości: 18 314
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Cytat:
Napisane przez fablous Pokaż wiadomość
Widzę, że też macie spore wesele. My dopiero zaprosiliśmy małą część rodziny TŻta i póki co wszyscy byli na tak, ale na oficjalne potwierdzenia mamy jeszcze 2 miesiące.



http://www.kwiatyislub.pl/foto/81_50..._0_373_560.jpg
To jest bukiet panny młodej?
Też mi się rzucił w oczy
carmelova jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 12:24   #640
(kicia)
Zakorzenienie
 
Avatar (kicia)
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: lubelskie
Wiadomości: 19 134
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Cytat:
Napisane przez carmelova Pokaż wiadomość
O kurcze! Niedobrze! Ile zapraszałaś osób, a ile potwierdziło?
U nas na 190 zaproszeń wiemy, że conajmniej 40-50 osób nie będzie... Przykre
Mamy termin potwierdzenia do 21 czerwca i nie rozdaliśmy jeszcze wszystkich zaproszeń, więc potwierdzeń też mamy jeszcze niewiele.
Zapraszaliśmy 115 (z kilku osób zrezygnowaliśmy teraz żałuję ale już za późno) potwierdziło 70osób 6osób jeszcze nie jest zaproszonych, 9osób jeszcze jest niezdecydowanych, 4osoby wiem z drugiej ręki że niby się wybierają, 8 osób odmówiło (wiem to nie wiele ale spodziewałam się tego po innych osobach a nie po tych co odmówiły) no i jeszcze kilkanaście nie odezwało się w ogóle.
__________________
14.07.2012
II kreseczki 23.11.2013
Bartuś 11.08.2014 godz.15:10 3810 g 55 cm

(kicia) jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 12:31   #641
carmelova
Zakorzenienie
 
Avatar carmelova
 
Zarejestrowany: 2006-09
Wiadomości: 18 314
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Dziewczyny jak długo szła do Was przesyłka z Etsy? Moją biżuterię Karen wysłała we wtorek, a ja już przebieram nogami

---------- Dopisano o 12:31 ---------- Poprzedni post napisano o 12:27 ----------

kicia to u nas było trochę inaczej, bo zapraszaliśmy osoby, które na 100% by nie przyjechały w komplecie, bo na przykład mieszkają za oceanem i na wesele wysyłają tylko "przedstawiciela rodziny".
carmelova jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 12:36   #642
a u d r e y
Wtajemniczenie
 
Avatar a u d r e y
 
Zarejestrowany: 2012-01
Lokalizacja: neverland
Wiadomości: 2 897
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Dziewczyny Wam odmawiają osoby, a ja się właśnie dowiedziałam że moje 2 kumpele, ktorych miało nie być bo tańczą w zespole i mieli mieć występy we Francji i Włoszech akurat w terminie Naszego ślubu, wyjazd miał być 14 dniowy, jednak się pojawią. Teraz się okazało że nie mają tyle kasy z zespołu na 14 dni i mają jechać na 2 dni tylko do Włoch. No i one powiedziały że jak mają rezygnować z mojego ślubu i wesela na rzecz 2 dni we Włoszech to kichają na to i będą na weselu bardzo się cieszę


PS. Wybrałyśmy się z Mami do miasta na zakupy, wychodząc z domu było 26 stopni i slońce. Wróciłyśmy teraz po niecałych 2h , temperatura 10 i wiatr straszny. Podejrzewam że spadnie śnieg w Tatrach, bo tylko to wyjaśnia taki mocny spadek temp.
__________________

Edytowane przez a u d r e y
Czas edycji: 2012-05-12 o 12:40
a u d r e y jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 12:43   #643
carmelova
Zakorzenienie
 
Avatar carmelova
 
Zarejestrowany: 2006-09
Wiadomości: 18 314
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

audrey to super! Pamiętasz może ile szła Wasza biżu z etsy?
carmelova jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 12:46   #644
a u d r e y
Wtajemniczenie
 
Avatar a u d r e y
 
Zarejestrowany: 2012-01
Lokalizacja: neverland
Wiadomości: 2 897
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Carm moja i Fab szła chyba ok 10 dni jak dobrze kojarzę, a to jeszcze były okolice dł. weekendu
__________________
a u d r e y jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 12:52   #645
fablous
Zakorzenienie
 
Avatar fablous
 
Zarejestrowany: 2009-05
Wiadomości: 18 332
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Cytat:
Napisane przez a u d r e y Pokaż wiadomość
Carm moja i Fab szła chyba ok 10 dni jak dobrze kojarzę, a to jeszcze były okolice dł. weekendu
Dokładnie . Jakby odliczyć długi weekend to można powiedzieć, że tak naprawdę tylko tydzień czekałyśmy. Szybciutko przyszła
__________________

fablous jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 12:56   #646
Gorska_Kozica
Zakorzenienie
 
Avatar Gorska_Kozica
 
Zarejestrowany: 2011-04
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Wiadomości: 4 956
GG do Gorska_Kozica
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Cytat:
Napisane przez MARGIDA Pokaż wiadomość
na majówkach magdziaS pisała, że u niej zimno i pochmurno
Uuuuu, to nie za fajnie ...
Cytat:
Napisane przez ladystar Pokaż wiadomość

Wczoraj wlaczylo mi sie LOVE uswiadomilam sobie ze jestem taka szczesliwa z TZ ze az z tego szczescia nie moglam zasnac, a rano obudzilam sie z zakwasami policzkow, chyba cala noc sie usmiechalam
To musi być ciekawe uczucie
Gorska_Kozica jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 12:56   #647
tenebrosa
Wtajemniczenie
 
Avatar tenebrosa
 
Zarejestrowany: 2008-10
Lokalizacja: LSW (lubelskie)
Wiadomości: 2 518
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Cytat:
Napisane przez sloneczko740 Pokaż wiadomość
a ja uciekam znowu sprzątać już mam dosyć tego domu za duży jest tyle sprzatania ehm
Skąd ja to znam Ostatnio stwierdziłam, że chyba musimy sprzedać dom i kupić jakieś mieszkanko, skoro oboje nie mamy czasu sprzątać (nie sprzątaliśmy od miesiąca albo dłużej ). Praca, zapraszanie, przygotowania ślubne - człowiek nie ma czasu się w głowę podrapać, a jak już jest wolna chwilka, to wolimy ją spędzić na przyjemnościach, a nie na sprzątaniu... Ale cóż, nikt za nas tego nie zrobi. Łączę się w bólu.

Cytat:
Napisane przez Ewusia_marchew Pokaż wiadomość
ja najpierw żałowałam że nie wzięłam jednak bardziej zakrytych butów bo przecież w maju nie miało być gorąco ale jednak było więc dobrze zrobiłam

nam pan w pracowni akces2 odradził stanowczo chodzenie na tańce w butach przed ślubem, bo jak to stwierdził "już nie raz ratowali takie buty na ostatnią chwilę" bo ktoś ubrudził, coś naderwał itp Za to zdecydowanie doradzał rozchodzenie ich w domu i tak właśnie robiliśmy
Ja wczoraj już trochę moje rozchodziłam i powiem Ci, że dopiero poczułam ich prawdziwą wygodę. Z każdym krokiem jest coraz wygodniej, czuję, że dopasowują się do stopy Natomiast na próby pierwszego tańca wezmę swoje czarne taneczne Venus Y. Obcas mają tej samej wysokości, a nie będę się bała zdeptania i czarnych śladów na nich.

Cytat:
Napisane przez __Paulinka__ Pokaż wiadomość
czy ktoraś z Was ma jakiś sprawdzony przepis na tarta z mrozonymi truskawkami? bo tylko takie owoce posiadam kupilam formę juz pol roku temu i wypadaloby ja wyprobowac

Masz rację, 160 zł to nie malo, zwlaszcza gdy ma się juz inny komplet, ale wiesz ja też mialam kilka par kolczyków, ktore teoretycznie pasowalyby mi do sukni, ale caly czas w glowie byly mi te z etsy w nocy nie moglam przez nie spac i wkoncu zakupilam być moze juz ich nigdzie nie zaloze, ale pozniej bym zalowala, ze ich nie zakupilam na ślub

Tenebrosa buty bardzo ladnie wyglądają
Ja mam przepis na tartę z różnymi owocami. Raz robiłam z mrożonymi truskawkami i wiadomo, że nie był to ten sam smak, co gdybyś użyła świeżych, ale nie wyszła też znowu najgorsza Osobiście robiłam z gruszkami, jabłkami, truskawkami i jeżynami. Raz spróbowałam też z brzoskwiniami z puszki, ale są zdecydowanie za słodkie do tego ciasta.

Przepis jest taki:

1,5 szklanki mąki + 3/8 szklanki cukru pudru + szczypta soli
pomieszać
posiekać 125g masła i wymieszać, jeśli się nie zlepi w kulę to dodać trochę zimnej wody.

ciasto wstawić na parę godzin do lodówki (ja zazwyczaj pomijam ten etap)

potem ciasto rozwałkować i włożyć to formy na tartę bądź też ją wykleić, podziubać widelcem i podpiec 15 min w 200 stopniach.


środek:
opakowanie (250g) mascarpone wymieszać z trzema jajkami oraz 2 łyżkami cukru.
do podpieczonego ciasta wrzucić owoce. mogą to być jagody, jeżyny lub inny owoc, byle nie za słodki, zalać
owoce masą.

wstawić do piekarnika na 180 stopni. wg przepisu ma się piec 20-30 min, ale często wychodzi trochę dłużej - ma się zacząć rumienić .


Te kolczyki, które znalazłam, to właśnie takie o jakich myślałam od początku. Jest tylko jedna para, więc chyba nie mogę czekać na "po wyjeździe", bo może ich już nie być pod koniec maja. W zasadzie jedyne co mnie hamuje to to, że nie wiem czy to będzie odpowiednia biżuteria do sukni - w sensie czy jak ją założę do sukni to nie będzie mi czegoś brakować, jak będę miała same kolczyki... Chociaż z drugiej strony patrząc to kolczyki są długie i bogate, gorset też mam dość bogato zdobiony, więc może nie będzie wrażenia, że na dekolcie jest goło... Ja to mam rozkminy, nie? Chyba za dużo o tym myślę.

Dziękuję za komplement odnośnie butów

Cytat:
Napisane przez omosia Pokaż wiadomość
Ostatnio na nic nie mam czasu....
Mam to samo.

Magdzia0108, super zestawienie! Chyba wszystko już macie?
__________________
tenebrosa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 13:12   #648
__Paulinka__
Zakorzenienie
 
Avatar __Paulinka__
 
Zarejestrowany: 2011-03
Lokalizacja: pomorskie
Wiadomości: 4 764
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Cytat:
Napisane przez carmelova Pokaż wiadomość
Dziewczyny jak długo szła do Was przesyłka z Etsy? Moją biżuterię Karen wysłała we wtorek, a ja już przebieram nogami

ja zamawialam 3 maja, a przyszla 11 maja

tenebrosa dziekuje za przepis na tartę juz sobie zapisalam, ale zrobię ją innnym razem ze swiezymi owocami i jak kupie serek mascarpone dzisiaj zdecydowalam sie na tą: http://fotoprzepis.pl/desery/tarta-z-owocami/ mam nadzieje, ze wyjdzie




a my wlasnie sprzatneliśmy, ja starlam kurze, TZ odkurzyl podloge i zrobione szybko i sprawnie
__Paulinka__ jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 13:14   #649
ona8686
Zakorzenienie
 
Avatar ona8686
 
Zarejestrowany: 2010-03
Wiadomości: 3 903
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Cytat:
Napisane przez ladystar Pokaż wiadomość
Madziunia oby ten dzien byl jednym z najpiekniejszych w Waszym zyciu

Wczoraj wlaczylo mi sie LOVE uswiadomilam sobie ze jestem taka szczesliwa z TZ ze az z tego szczescia nie moglam zasnac, a rano obudzilam sie z zakwasami policzkow, chyba cala noc sie usmiechalam


Cytat:
Napisane przez kasia_kuku Pokaż wiadomość
nooo To już jutro. Jak coś powie głupiego to ja zamorduje na miejscu :P
czyżby spotkanie sie szykowało?

Cytat:
Napisane przez (kicia) Pokaż wiadomość
Odmówiły mi kolejne 4 osoby się trochę zawiodłam. Są jeszcze dwa dni na potwierdzenie. Mam jeszcze 9 osób od których nie mam żadnych info jak jeszcze oni odmówią to się załamie bo to wyjdzie że 5tys zapłacę za same puste talerze
Sporo Szkoda, że trzeba płacić za puste talerze.

Cytat:
Napisane przez chocolate muffin Pokaż wiadomość
Śliczne te buty

TŻ wrócił

Wczoraj zrobiłam sobie ostatni samotny wieczorek z moją kuzynką, poszłyśmy na piwko i na pizze. A potem do 1 siedziałyśmy u mnie na ławce i popijałyśmy domową wiśniówkę dawno się tyle nie nagadałam. I nawet kacorka nie było.

Lecę posprzatać i po poł. do tż-a


MagdziaS wszystkiego najlepszego
Ooo, to sie bedzie działo
__________________
Zawsze Ty...
Zawsze Ja...
Zawsze My... 11.08.2012


Franuś
29.06.2013 godz. 22:12
ona8686 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 13:18   #650
kasia_kuku
Zakorzenienie
 
Avatar kasia_kuku
 
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 7 900
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Cytat:
Napisane przez ona8686 Pokaż wiadomość
czyżby spotkanie sie szykowało?
Jutro 13nastego Mama poszalała i okna myje

a mnie łeb od pogody naparza jak nie wiem

( o ja pierdziu, 475 dni! ale teraz zaczeło zaiwaniać...)
__________________
Nasze życie określają szanse.









Dbam o siebie,
Myślę o sobie.


Edytowane przez kasia_kuku
Czas edycji: 2012-05-12 o 13:29
kasia_kuku jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 13:31   #651
jagata
Wtajemniczenie
 
Avatar jagata
 
Zarejestrowany: 2007-09
Wiadomości: 2 807
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

hej dziewczyny!
Powoli powracam do żywych
Gratuluję dzisiejszym PMkom ich najpiekniejszego dnia w życiu oraz życzę duużo miłości z mężem u boku.
Jestem Wam winna relację, więc zabieram się do konkretów.
26 kwietnia (czwartek) - odebralam suknię. Zrobiłam to tak wczesnie ponieważ wieczorem już wyjeżdżaliśmy do domu i nie opłacało mi się specjalnie do Krakowa po suknię wracać. Przed odbiorem jeszcze poprosiłam o zwężenie sukni o 2 cm i dobrze zrobiłam bo w ciagu tygodnia sama z siebie schudłam i gdybym zostawiła suknię bez poprawek, to by na mnie wisiała.
Spakowaliśmy się i wieczorem wyruszyliśmy do domu.
27 kwietnia (piatek) - byłam w kwiaciarni i okazało się, że niestety ale moze byc duży problem z tulipanami i musze wybrać inne kwiaty na alternatywny bukiet. Padło na frezje z szafirkiem.
28 kwietnia (sobota) - byłam na makijazu u kosmetyczki, która miala mnie malować na slub - chciałam ją wyprobować. Ogólnie makijaz był ładny, ale na ślubny to on się nie nadawal. Natomiast utrzymal mi sie cala noc (byliśmy na weselu mojej kolezanki), więc doszlam do wniosku, że nie szukam innej kosmetyczki.
29 kwietnia (niedziela) - umówiłam się z mamą dziewczyny, która miała ślub po nas, że spotakmy się pod kościołem w celu uzgodnienia dekoracji, która miała przygotować firma dekoratorska. Okazało się że był ślub w kosciele na którym ta właśnie firma zrobiła dekoracje. Nie powiem, ale to była totalna porażka. Nic do siebie nie pasowało i w ogóle nie zrobiło to na mnie wrażenia (np. stojaki z świeczkami i kwiatami w ogóle nie pasowały do koscioła a bukiet pod ołtarzem był dołozony do innych kwiatów, co spowodowało, że nic tam do siebie nie pasowało). Ogólnie rozmowa z dekoratorką była bardzo nieprzyjemna, ale ze wzgledu na to że zarówno ja jak i druga para chcieliśmy się dogadać, to ustalilismy co ja chcę z dekoracji a jak oni bedą chcieli coś innego to im dekoratorka między mszami ustawi.
30 kwietnia - 3 maja - ganialismy jak wariaci i załatwialiśmy wszystkie niezbędne rzeczy. Mielismy spotkanie z kamerzystą, zespołem, byliśmy u ksiedza, uzgadnialiśmy menu, zrobilismy zakupy na stół barowy i załatwialiśmy mnóstwo innych rzeczy. Było tak gorąco, że na koniec dnia to nie mieliśmy kompletnie na nic siły...
W czwartek miałam próbną fryzurę, gdyz fryzjerka chciała sprawdzić ile jej czasu zajmie układanie włosów z takiej długości. Ogólnie ze wszystkich próbnych fryzur jako ostateczną wybrałyśmy pierwszą którą robiłysmy.
4 maja (piatek) - od rana załatwiałam mnóstwo róznych spraw. Jeździłam do cioci po szafirek do bukietu - niestety był trochę spalony przez słońce, ale udało się znaleźć kilka dobrych galązek. zawiozłam je do kwiaciarki, która powiedziała, że niestety tulipanów nie dostala i robi bukiet z frezji. Było mi już totalnie obojetne, więc się zgodziłam i poleciałam na 10 do kosmetyczki na zrobienie paznkoci.
Zrobiłam sobie manicure hybrydowy z kolorem lakieru "toffi". Na paznokciach wygladał rewelacyjnie.
Potem załatwialiśmy ostatnie sprawy (spowiedź, dogadanie się z organistą, zawiezienie alkoholu na salę, itp. itd).
Niestety nie było mi dane pójśc wczesnie spać, gdyż wyniknęły bardzo powazne problemy i trudno było usnać. Jak trochę się wyrobiliśmy i się uspokoiło, to nałożylam sobie maseczkę na twarz i na oczy i poszłam spać.

5 maja (sobota) – plan był następujacy:
6.30 pobudka i kąpiel
7.00 śniadanie
7.40 wyjazd do fryzjera
9.30 fryzjer
12.00 wyjazd na cmentarz
13.00 makijaż
14.00 przyjazd kamerzysty
15.00 przyjazd TŻta i błogosławieństwo
15.30-15.40 – przyjazd pod kościół
16.00 - ślub
Wstałam o 7 rano bo nie dałam rady wstać wczesniej, szybki prysznic i sniadanie. Pogoda była rewelacyjna – lekki chłód i miedzy chmurami przedzierało się słońce. Brat zawiózł mnie i mamę na 8 do fryzjerki. Mama została w zakładzie a ja poszłam do TŻ by jeszcze sobie do 9.30 poleżec. Około 9.10 zebrałam się do salonu i tak około 9.20 fryzjerka zaczęła wykonywać fryzurę. Okazało się, że moje włosy są już długie, to wykonywanie fryzury zajęlo więcej czasu niż przewidywałyśmy i z fotela z gotową fryzura, wpięta spinką i welonem zeszłam o 12.30. Zadzwoniłam do TŻ by po mnie podjechał by jeszcze zdążyć na cmentarz i na 13.00 do kosmetyczki. Od TŻta wyjechałam o 12.50 i pełna w nerwach starałam się dojechać na czas a zarazem nie spowodować wypadku (wyprzedzałam na ciągłej z prędkością na liczniku wyższą o jakieś 30-40 km/h niż było dopuszczalne).
Udało się i punkt 13.00 weszłam do salonu. Pani zabrała się za makijaż – ustaliłyśmy, że ma podkreślić górną powiekę a dolną zostawić bardzo delikatną, użyć zamiast bronzera różu i przykleić kępki rzęs. W trakcie dogadywałyśmy się, czy oko nie jest zbyt blade czy zbyt ciemne i jak się nam nie podobało to poprawiałyśmy. Jak Pani skończyła, to stwierdziła, że o wiele bardziej jej się podoba makijaż niż ten co zrobiła wcześniej i że ten do mnie idealnie pasuje. U makijazystki pojawił się fotograf, więc będę miała kilka ujęć z wykonywanego makijażu.
Poza tym w trakcie wizyty w salonie przyszła burza i tak zlało, że woda ulicami płynęła. No i musiałam to przeczekać ponieważ samochód zostawiłam jakieś 100 m od salonu i nie uśmiechało mi się biegać z welonem i w pełnym makijazu w trakcie takiej nawałnicy. Powiem szczerze, że dopiero ta burza mnie uspokoiła, ponieważ zrobiło się chłodno i zaczęło do mnie docierać, że za niecałe 3 godziny będę już żoną mojego męża
Do domu wróciliśmy około 14.10 i już kamerzysta nie przyjechał, ponieważ nie zdażyłby wrócić do TŻta na sfilmowanie jego wyjścia z domu.
Zaczęłam się ubierać i okazało się, że nie mogę znaleźć mojej bielizny ślubnej i pończoch. Pamietałam, że włożyłam je do reklamówki i powiesiłam na wieszaku. Ganiałam po całym domu i pytałam się gdzie moje majtki są. Dopiero po chwili zorientowałam się, ze przenieśli mi wieszak do innego pokoju i wszystko tam nadal wisiało…
Ubrałam się i świadkowa z dziewczyną mojego brata pomogły mi zapiąc zamek i zapiąć ramionczka stanika w ramiączka sukni (Panie w salonie przygotwaly mi specjalne zapinki w ramiączkach, gdzie mogłam wprowadzić ramiączka stanika by przesuwały się razem z suknią, co pozwoliło uniknać wychodzenia ramiączek spod sukni).
O 14.30 byłam gotowa i czekałam na przyjazd TŻta. Zaczeli przyjeżdżać goście i z każdym sobie pogadałam. TŻ zadzwonił koło 15, że dopiero wyjechali bo czekali na zespół, który miał grać pod domem (życzenie taty czego ja bardzo nie chciałam, ale sobie odpuściłam, gdyż nie miałam siły na żadne kłótnie). Ok. 15.10 przyjechał TŻ i mój brat zrobił targowanie pod domem. „sprzedał” mnie za 8 butelek wódki i bukiet kwiatów.
Weszliśmy do domu na błogosławieństwo – nie powiem, ale rodzice dostawili szopkę bo tato nauczył się jakiegoś teksu a potem wszystkich woda święconoą poświęcił, a na koniec kazał nam odmawiać jakieś modlitwy (a mówiłam im, ze błogosławieństwo ma być bardzo skromne i krótkie, ale gadać to ja sobie mogę). Jak wyszliśmy z domu, to zebranym dzieciom rzuciłam cukierki i wsiedlismy do samochodu i pojechaliśmy do koscioła.
Pod kościołem byliśmy jakieś 20 minut przed mszą. Staneliśmy z boku i witaliśmy gości, którzy przyjechali do kościoła. Świadek zaniósł kościelnemu obrączki a my spokojnie czekaliśmy na rozpoczęcie mszy.
16.00 – stanęliśmy w progu kościoła i czekaliśmy na rozpoczęcie. Organista zaczął grać a my czekaliśmy aż księża do nas wyjdą. Czekamy, czekamy a księza nadal stoją pod ołtarzem a my pod chórem. Organista gral nadal i nic się nei dzieje. Nie wiedzieliśmy czy mamy iśc czy czekać. Postanowiliśmy poczekać a gdy organista skończył to księża rozpoczęli mszę. Zaczeliśmy się smiać, że zapomnieli o nas i tak sobie będziemy pod chorem stali. Jednak zaraz do nas wyszli i po chwili podeszliśmy pod ołtarz.
Na mszę wybraliśmy sobie dwa czytania, psalm i ewangelię i do tego było przygotowane kazanie (slubu udzielał nam mój stryj, który udzielał slubu także moim rodzicom). Ogólnei cała msza była radosna, prowadzona na luzie i bez zdanej wielkiej pompy. Przysięga wyszła nam idelanie. Bez zajaknięcia i bez żadnych wpadek. Ja się całą msze uśmiechałam jak wariatka i mi potem znajomi mówili, że podczas przysięgi wyglądałam tak jakbym zaraz miała parsknąc smiechem. A ja po prostu byłam szczęśliwa . A i podczas przysięgi zaświeciło słońce i do końca dnia było ciepło i pogodnie
Msza trwała prawie godzinę. Jak wyszliśmy z kościoła to nas obsypali ryżem i grosikami. Szybko pozbieraliśmy i ustawiliśmy się do grupowego zdjęcia, ponieważ o 17 był kolejny slub i obiecaliśmy tamtej parze, że z zyczeniami się przesuniemy by im nie przeszkadzać. Był plan by życzenia przenieśc na salę, ale było bardzo dużo osób, które przyszły tylko na slub i nie chcieliśmy dzielić gości pod kościołem.
Na salę dojechaliśmy około 17.30. Rodzice nas przywitali chlebem i solą. Rzuciliśmy kieliszkami, które na szczeście się pobiły i TŻ wniósł mnie na salę Było przywitanie gosci i zaproszenie do stołów.
Nie mieliśmy winietek i goście sami szukali sobie miejsc. Obylo się bez kłótni i każdy był zadowolony co do miejsca (przynajmniej nie było widać by goście byli niezadowoleni).
Po obiedzie zostaliśmy zaproszeni na salę i dotańczyliśmy pierwszy taniec. Był to zwykły chodzony – nawet ani razu mnie TŻ nei obrócił tylko kręciliśmy się w kółko A napisze Wam, że piosenkę na pierwszy taniec wybraliśmy w piątek wieczorem tzn. TŻ zadzwonil, że o tym zapomnieliśmy i trzeba coś wybrac. Zaproponował Bryana Adamsa – Everything I do I do it for you.

Muszę napisac, że udało się nam z większością gości porozmawiać, dużo tanczyliśmy i widzielismy, ze gosciom się podoba.

Zauważyliśmy, ze wiejski stół cieszył się duzym powodzeniem tak jak stolik barowy.

A i zespół spisał się na medal. Grali rewelacyjnie i potrafili zachęcić do zabawy gości. Poza tym nasi znajomi potrafili się bawić. sami inicjowali rózne zabawy i zespół nie był im do niczego potrzebny.



Myslę, ze na chwilę obecną Was nasyciłam informacjami. Jak dostanę zdjęcia od fotografa (mamy je mieć już w przyszłym tygodniu), to nei omieszkam kilka wkleić.
__________________
MY 05.05.2012
Pina 01.05.2014
jagata jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 13:38   #652
fablous
Zakorzenienie
 
Avatar fablous
 
Zarejestrowany: 2009-05
Wiadomości: 18 332
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

jagata super relacja! gratulacje kochana!
__________________

fablous jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 13:55   #653
ona8686
Zakorzenienie
 
Avatar ona8686
 
Zarejestrowany: 2010-03
Wiadomości: 3 903
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Cytat:
Napisane przez kasia_kuku Pokaż wiadomość
Jutro 13nastego Mama poszalała i okna myje

a mnie łeb od pogody naparza jak nie wiem

( o ja pierdziu, 475 dni! ale teraz zaczeło zaiwaniać...)
To niestety jest normalne dla mam oczywiście.

Cytat:
Napisane przez jagata Pokaż wiadomość
hej dziewczyny!
Powoli powracam do żywych
Gratuluję dzisiejszym PMkom ich najpiekniejszego dnia w życiu oraz życzę duużo miłości z mężem u boku.
Jestem Wam winna relację, więc zabieram się do konkretów.
26 kwietnia (czwartek) - odebralam suknię. Zrobiłam to tak wczesnie ponieważ wieczorem już wyjeżdżaliśmy do domu i nie opłacało mi się specjalnie do Krakowa po suknię wracać. Przed odbiorem jeszcze poprosiłam o zwężenie sukni o 2 cm i dobrze zrobiłam bo w ciagu tygodnia sama z siebie schudłam i gdybym zostawiła suknię bez poprawek, to by na mnie wisiała.
Spakowaliśmy się i wieczorem wyruszyliśmy do domu.
27 kwietnia (piatek) - byłam w kwiaciarni i okazało się, że niestety ale moze byc duży problem z tulipanami i musze wybrać inne kwiaty na alternatywny bukiet. Padło na frezje z szafirkiem.
28 kwietnia (sobota) - byłam na makijazu u kosmetyczki, która miala mnie malować na slub - chciałam ją wyprobować. Ogólnie makijaz był ładny, ale na ślubny to on się nie nadawal. Natomiast utrzymal mi sie cala noc (byliśmy na weselu mojej kolezanki), więc doszlam do wniosku, że nie szukam innej kosmetyczki.
29 kwietnia (niedziela) - umówiłam się z mamą dziewczyny, która miała ślub po nas, że spotakmy się pod kościołem w celu uzgodnienia dekoracji, która miała przygotować firma dekoratorska. Okazało się że był ślub w kosciele na którym ta właśnie firma zrobiła dekoracje. Nie powiem, ale to była totalna porażka. Nic do siebie nie pasowało i w ogóle nie zrobiło to na mnie wrażenia (np. stojaki z świeczkami i kwiatami w ogóle nie pasowały do koscioła a bukiet pod ołtarzem był dołozony do innych kwiatów, co spowodowało, że nic tam do siebie nie pasowało). Ogólnie rozmowa z dekoratorką była bardzo nieprzyjemna, ale ze wzgledu na to że zarówno ja jak i druga para chcieliśmy się dogadać, to ustalilismy co ja chcę z dekoracji a jak oni bedą chcieli coś innego to im dekoratorka między mszami ustawi.
30 kwietnia - 3 maja - ganialismy jak wariaci i załatwialiśmy wszystkie niezbędne rzeczy. Mielismy spotkanie z kamerzystą, zespołem, byliśmy u ksiedza, uzgadnialiśmy menu, zrobilismy zakupy na stół barowy i załatwialiśmy mnóstwo innych rzeczy. Było tak gorąco, że na koniec dnia to nie mieliśmy kompletnie na nic siły...
W czwartek miałam próbną fryzurę, gdyz fryzjerka chciała sprawdzić ile jej czasu zajmie układanie włosów z takiej długości. Ogólnie ze wszystkich próbnych fryzur jako ostateczną wybrałyśmy pierwszą którą robiłysmy.
4 maja (piatek) - od rana załatwiałam mnóstwo róznych spraw. Jeździłam do cioci po szafirek do bukietu - niestety był trochę spalony przez słońce, ale udało się znaleźć kilka dobrych galązek. zawiozłam je do kwiaciarki, która powiedziała, że niestety tulipanów nie dostala i robi bukiet z frezji. Było mi już totalnie obojetne, więc się zgodziłam i poleciałam na 10 do kosmetyczki na zrobienie paznkoci.
Zrobiłam sobie manicure hybrydowy z kolorem lakieru "toffi". Na paznokciach wygladał rewelacyjnie.
Potem załatwialiśmy ostatnie sprawy (spowiedź, dogadanie się z organistą, zawiezienie alkoholu na salę, itp. itd).
Niestety nie było mi dane pójśc wczesnie spać, gdyż wyniknęły bardzo powazne problemy i trudno było usnać. Jak trochę się wyrobiliśmy i się uspokoiło, to nałożylam sobie maseczkę na twarz i na oczy i poszłam spać.

5 maja (sobota) – plan był następujacy:
6.30 pobudka i kąpiel
7.00 śniadanie
7.40 wyjazd do fryzjera
9.30 fryzjer
12.00 wyjazd na cmentarz
13.00 makijaż
14.00 przyjazd kamerzysty
15.00 przyjazd TŻta i błogosławieństwo
15.30-15.40 – przyjazd pod kościół
16.00 - ślub
Wstałam o 7 rano bo nie dałam rady wstać wczesniej, szybki prysznic i sniadanie. Pogoda była rewelacyjna – lekki chłód i miedzy chmurami przedzierało się słońce. Brat zawiózł mnie i mamę na 8 do fryzjerki. Mama została w zakładzie a ja poszłam do TŻ by jeszcze sobie do 9.30 poleżec. Około 9.10 zebrałam się do salonu i tak około 9.20 fryzjerka zaczęła wykonywać fryzurę. Okazało się, że moje włosy są już długie, to wykonywanie fryzury zajęlo więcej czasu niż przewidywałyśmy i z fotela z gotową fryzura, wpięta spinką i welonem zeszłam o 12.30. Zadzwoniłam do TŻ by po mnie podjechał by jeszcze zdążyć na cmentarz i na 13.00 do kosmetyczki. Od TŻta wyjechałam o 12.50 i pełna w nerwach starałam się dojechać na czas a zarazem nie spowodować wypadku (wyprzedzałam na ciągłej z prędkością na liczniku wyższą o jakieś 30-40 km/h niż było dopuszczalne).
Udało się i punkt 13.00 weszłam do salonu. Pani zabrała się za makijaż – ustaliłyśmy, że ma podkreślić górną powiekę a dolną zostawić bardzo delikatną, użyć zamiast bronzera różu i przykleić kępki rzęs. W trakcie dogadywałyśmy się, czy oko nie jest zbyt blade czy zbyt ciemne i jak się nam nie podobało to poprawiałyśmy. Jak Pani skończyła, to stwierdziła, że o wiele bardziej jej się podoba makijaż niż ten co zrobiła wcześniej i że ten do mnie idealnie pasuje. U makijazystki pojawił się fotograf, więc będę miała kilka ujęć z wykonywanego makijażu.
Poza tym w trakcie wizyty w salonie przyszła burza i tak zlało, że woda ulicami płynęła. No i musiałam to przeczekać ponieważ samochód zostawiłam jakieś 100 m od salonu i nie uśmiechało mi się biegać z welonem i w pełnym makijazu w trakcie takiej nawałnicy. Powiem szczerze, że dopiero ta burza mnie uspokoiła, ponieważ zrobiło się chłodno i zaczęło do mnie docierać, że za niecałe 3 godziny będę już żoną mojego męża
Do domu wróciliśmy około 14.10 i już kamerzysta nie przyjechał, ponieważ nie zdażyłby wrócić do TŻta na sfilmowanie jego wyjścia z domu.
Zaczęłam się ubierać i okazało się, że nie mogę znaleźć mojej bielizny ślubnej i pończoch. Pamietałam, że włożyłam je do reklamówki i powiesiłam na wieszaku. Ganiałam po całym domu i pytałam się gdzie moje majtki są. Dopiero po chwili zorientowałam się, ze przenieśli mi wieszak do innego pokoju i wszystko tam nadal wisiało…
Ubrałam się i świadkowa z dziewczyną mojego brata pomogły mi zapiąc zamek i zapiąć ramionczka stanika w ramiączka sukni (Panie w salonie przygotwaly mi specjalne zapinki w ramiączkach, gdzie mogłam wprowadzić ramiączka stanika by przesuwały się razem z suknią, co pozwoliło uniknać wychodzenia ramiączek spod sukni).
O 14.30 byłam gotowa i czekałam na przyjazd TŻta. Zaczeli przyjeżdżać goście i z każdym sobie pogadałam. TŻ zadzwonił koło 15, że dopiero wyjechali bo czekali na zespół, który miał grać pod domem (życzenie taty czego ja bardzo nie chciałam, ale sobie odpuściłam, gdyż nie miałam siły na żadne kłótnie). Ok. 15.10 przyjechał TŻ i mój brat zrobił targowanie pod domem. „sprzedał” mnie za 8 butelek wódki i bukiet kwiatów.
Weszliśmy do domu na błogosławieństwo – nie powiem, ale rodzice dostawili szopkę bo tato nauczył się jakiegoś teksu a potem wszystkich woda święconoą poświęcił, a na koniec kazał nam odmawiać jakieś modlitwy (a mówiłam im, ze błogosławieństwo ma być bardzo skromne i krótkie, ale gadać to ja sobie mogę). Jak wyszliśmy z domu, to zebranym dzieciom rzuciłam cukierki i wsiedlismy do samochodu i pojechaliśmy do koscioła.
Pod kościołem byliśmy jakieś 20 minut przed mszą. Staneliśmy z boku i witaliśmy gości, którzy przyjechali do kościoła. Świadek zaniósł kościelnemu obrączki a my spokojnie czekaliśmy na rozpoczęcie mszy.
16.00 – stanęliśmy w progu kościoła i czekaliśmy na rozpoczęcie. Organista zaczął grać a my czekaliśmy aż księża do nas wyjdą. Czekamy, czekamy a księza nadal stoją pod ołtarzem a my pod chórem. Organista gral nadal i nic się nei dzieje. Nie wiedzieliśmy czy mamy iśc czy czekać. Postanowiliśmy poczekać a gdy organista skończył to księża rozpoczęli mszę. Zaczeliśmy się smiać, że zapomnieli o nas i tak sobie będziemy pod chorem stali. Jednak zaraz do nas wyszli i po chwili podeszliśmy pod ołtarz.
Na mszę wybraliśmy sobie dwa czytania, psalm i ewangelię i do tego było przygotowane kazanie (slubu udzielał nam mój stryj, który udzielał slubu także moim rodzicom). Ogólnei cała msza była radosna, prowadzona na luzie i bez zdanej wielkiej pompy. Przysięga wyszła nam idelanie. Bez zajaknięcia i bez żadnych wpadek. Ja się całą msze uśmiechałam jak wariatka i mi potem znajomi mówili, że podczas przysięgi wyglądałam tak jakbym zaraz miała parsknąc smiechem. A ja po prostu byłam szczęśliwa . A i podczas przysięgi zaświeciło słońce i do końca dnia było ciepło i pogodnie
Msza trwała prawie godzinę. Jak wyszliśmy z kościoła to nas obsypali ryżem i grosikami. Szybko pozbieraliśmy i ustawiliśmy się do grupowego zdjęcia, ponieważ o 17 był kolejny slub i obiecaliśmy tamtej parze, że z zyczeniami się przesuniemy by im nie przeszkadzać. Był plan by życzenia przenieśc na salę, ale było bardzo dużo osób, które przyszły tylko na slub i nie chcieliśmy dzielić gości pod kościołem.
Na salę dojechaliśmy około 17.30. Rodzice nas przywitali chlebem i solą. Rzuciliśmy kieliszkami, które na szczeście się pobiły i TŻ wniósł mnie na salę Było przywitanie gosci i zaproszenie do stołów.
Nie mieliśmy winietek i goście sami szukali sobie miejsc. Obylo się bez kłótni i każdy był zadowolony co do miejsca (przynajmniej nie było widać by goście byli niezadowoleni).
Po obiedzie zostaliśmy zaproszeni na salę i dotańczyliśmy pierwszy taniec. Był to zwykły chodzony – nawet ani razu mnie TŻ nei obrócił tylko kręciliśmy się w kółko A napisze Wam, że piosenkę na pierwszy taniec wybraliśmy w piątek wieczorem tzn. TŻ zadzwonil, że o tym zapomnieliśmy i trzeba coś wybrac. Zaproponował Bryana Adamsa – Everything I do I do it for you.

Muszę napisac, że udało się nam z większością gości porozmawiać, dużo tanczyliśmy i widzielismy, ze gosciom się podoba.

Zauważyliśmy, ze wiejski stół cieszył się duzym powodzeniem tak jak stolik barowy.

A i zespół spisał się na medal. Grali rewelacyjnie i potrafili zachęcić do zabawy gości. Poza tym nasi znajomi potrafili się bawić. sami inicjowali rózne zabawy i zespół nie był im do niczego potrzebny.



Myslę, ze na chwilę obecną Was nasyciłam informacjami. Jak dostanę zdjęcia od fotografa (mamy je mieć już w przyszłym tygodniu), to nei omieszkam kilka wkleić.
Piękna relacja. Jeszcze raz serdecznie gratuluje
__________________
Zawsze Ty...
Zawsze Ja...
Zawsze My... 11.08.2012


Franuś
29.06.2013 godz. 22:12
ona8686 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 14:09   #654
a u d r e y
Wtajemniczenie
 
Avatar a u d r e y
 
Zarejestrowany: 2012-01
Lokalizacja: neverland
Wiadomości: 2 897
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Jagatko fajna relacja
Wyobraziłam sobie Ciebie czekającą aż ulewa minie
__________________
a u d r e y jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 14:25   #655
ladystar
Zakorzenienie
 
Avatar ladystar
 
Zarejestrowany: 2009-03
Lokalizacja: Krk
Wiadomości: 4 710
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Cytat:
Napisane przez jagata Pokaż wiadomość
Postanowiliśmy poczekać a gdy organista skończył to księża rozpoczęli mszę. Zaczeliśmy się smiać, że zapomnieli o nas i tak sobie będziemy pod chorem stali. Jednak zaraz do nas wyszli i po chwili podeszliśmy pod ołtarz.



Super relacja czekamy na foto od fotografa
__________________
07.07.2012 JA+ON
25.04.2015 ONA

ladystar jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 14:28   #656
carmelova
Zakorzenienie
 
Avatar carmelova
 
Zarejestrowany: 2006-09
Wiadomości: 18 314
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Cytat:
Napisane przez fablous Pokaż wiadomość
Dokładnie . Jakby odliczyć długi weekend to można powiedzieć, że tak naprawdę tylko tydzień czekałyśmy. Szybciutko przyszła
To szybciutko Może przed czwartkiem dotrą
Cytat:
Napisane przez __Paulinka__ Pokaż wiadomość
ja zamawialam 3 maja, a przyszla 11 maja

tenebrosa dziekuje za przepis na tartę juz sobie zapisalam, ale zrobię ją innnym razem ze swiezymi owocami i jak kupie serek mascarpone dzisiaj zdecydowalam sie na tą: http://fotoprzepis.pl/desery/tarta-z-owocami/ mam nadzieje, ze wyjdzie




a my wlasnie sprzatneliśmy, ja starlam kurze, TZ odkurzyl podloge i zrobione szybko i sprawnie
Smakowicie wygląda ta tarta, ale muszę ograniczać słodycze. Przez 3 dni konferencji w Londynie zjadłam tyle co normalnie przez tydzień, bo jedzenie było po prostu booooooskie

jagata super relacja Czekamy na zdjęcia

Nam się zapowiada intensywny kolejny weekend. Jedziemy z Krakowa do domu już w czwartek, w piątek rano idziemy do USC w mieście Tżta po akty chrztu, następnie do USC do mojego miasta wziąć zaświadczenie, potem na 13:00 na próbny makijaż i na 14:30 na próbną fryzurę. Wieczorem planujemy spisać protokół. W sobotę jedziemy rozwieźć zaproszenia do Lubartowa. Tylko niedziela wygląda spokojnie, ale musimy wracać do Krk.
carmelova jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 14:32   #657
omosia
Raczkowanie
 
Avatar omosia
 
Zarejestrowany: 2009-12
Lokalizacja: ZAGŁĘBIE
Wiadomości: 436
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Cytat:
Napisane przez jagata Pokaż wiadomość
hej dziewczyny!
Powoli powracam do żywych
Gratuluję dzisiejszym PMkom ich najpiekniejszego dnia w życiu oraz życzę duużo miłości z mężem u boku.
Jestem Wam winna relację, więc zabieram się do konkretów.
26 kwietnia (czwartek) - odebralam suknię. Zrobiłam to tak wczesnie ponieważ wieczorem już wyjeżdżaliśmy do domu i nie opłacało mi się specjalnie do Krakowa po suknię wracać. Przed odbiorem jeszcze poprosiłam o zwężenie sukni o 2 cm i dobrze zrobiłam bo w ciagu tygodnia sama z siebie schudłam i gdybym zostawiła suknię bez poprawek, to by na mnie wisiała.
Spakowaliśmy się i wieczorem wyruszyliśmy do domu.
27 kwietnia (piatek) - byłam w kwiaciarni i okazało się, że niestety ale moze byc duży problem z tulipanami i musze wybrać inne kwiaty na alternatywny bukiet. Padło na frezje z szafirkiem.
28 kwietnia (sobota) - byłam na makijazu u kosmetyczki, która miala mnie malować na slub - chciałam ją wyprobować. Ogólnie makijaz był ładny, ale na ślubny to on się nie nadawal. Natomiast utrzymal mi sie cala noc (byliśmy na weselu mojej kolezanki), więc doszlam do wniosku, że nie szukam innej kosmetyczki.
29 kwietnia (niedziela) - umówiłam się z mamą dziewczyny, która miała ślub po nas, że spotakmy się pod kościołem w celu uzgodnienia dekoracji, która miała przygotować firma dekoratorska. Okazało się że był ślub w kosciele na którym ta właśnie firma zrobiła dekoracje. Nie powiem, ale to była totalna porażka. Nic do siebie nie pasowało i w ogóle nie zrobiło to na mnie wrażenia (np. stojaki z świeczkami i kwiatami w ogóle nie pasowały do koscioła a bukiet pod ołtarzem był dołozony do innych kwiatów, co spowodowało, że nic tam do siebie nie pasowało). Ogólnie rozmowa z dekoratorką była bardzo nieprzyjemna, ale ze wzgledu na to że zarówno ja jak i druga para chcieliśmy się dogadać, to ustalilismy co ja chcę z dekoracji a jak oni bedą chcieli coś innego to im dekoratorka między mszami ustawi.
30 kwietnia - 3 maja - ganialismy jak wariaci i załatwialiśmy wszystkie niezbędne rzeczy. Mielismy spotkanie z kamerzystą, zespołem, byliśmy u ksiedza, uzgadnialiśmy menu, zrobilismy zakupy na stół barowy i załatwialiśmy mnóstwo innych rzeczy. Było tak gorąco, że na koniec dnia to nie mieliśmy kompletnie na nic siły...
W czwartek miałam próbną fryzurę, gdyz fryzjerka chciała sprawdzić ile jej czasu zajmie układanie włosów z takiej długości. Ogólnie ze wszystkich próbnych fryzur jako ostateczną wybrałyśmy pierwszą którą robiłysmy.
4 maja (piatek) - od rana załatwiałam mnóstwo róznych spraw. Jeździłam do cioci po szafirek do bukietu - niestety był trochę spalony przez słońce, ale udało się znaleźć kilka dobrych galązek. zawiozłam je do kwiaciarki, która powiedziała, że niestety tulipanów nie dostala i robi bukiet z frezji. Było mi już totalnie obojetne, więc się zgodziłam i poleciałam na 10 do kosmetyczki na zrobienie paznkoci.
Zrobiłam sobie manicure hybrydowy z kolorem lakieru "toffi". Na paznokciach wygladał rewelacyjnie.
Potem załatwialiśmy ostatnie sprawy (spowiedź, dogadanie się z organistą, zawiezienie alkoholu na salę, itp. itd).
Niestety nie było mi dane pójśc wczesnie spać, gdyż wyniknęły bardzo powazne problemy i trudno było usnać. Jak trochę się wyrobiliśmy i się uspokoiło, to nałożylam sobie maseczkę na twarz i na oczy i poszłam spać.

5 maja (sobota) – plan był następujacy:
6.30 pobudka i kąpiel
7.00 śniadanie
7.40 wyjazd do fryzjera
9.30 fryzjer
12.00 wyjazd na cmentarz
13.00 makijaż
14.00 przyjazd kamerzysty
15.00 przyjazd TŻta i błogosławieństwo
15.30-15.40 – przyjazd pod kościół
16.00 - ślub
Wstałam o 7 rano bo nie dałam rady wstać wczesniej, szybki prysznic i sniadanie. Pogoda była rewelacyjna – lekki chłód i miedzy chmurami przedzierało się słońce. Brat zawiózł mnie i mamę na 8 do fryzjerki. Mama została w zakładzie a ja poszłam do TŻ by jeszcze sobie do 9.30 poleżec. Około 9.10 zebrałam się do salonu i tak około 9.20 fryzjerka zaczęła wykonywać fryzurę. Okazało się, że moje włosy są już długie, to wykonywanie fryzury zajęlo więcej czasu niż przewidywałyśmy i z fotela z gotową fryzura, wpięta spinką i welonem zeszłam o 12.30. Zadzwoniłam do TŻ by po mnie podjechał by jeszcze zdążyć na cmentarz i na 13.00 do kosmetyczki. Od TŻta wyjechałam o 12.50 i pełna w nerwach starałam się dojechać na czas a zarazem nie spowodować wypadku (wyprzedzałam na ciągłej z prędkością na liczniku wyższą o jakieś 30-40 km/h niż było dopuszczalne).
Udało się i punkt 13.00 weszłam do salonu. Pani zabrała się za makijaż – ustaliłyśmy, że ma podkreślić górną powiekę a dolną zostawić bardzo delikatną, użyć zamiast bronzera różu i przykleić kępki rzęs. W trakcie dogadywałyśmy się, czy oko nie jest zbyt blade czy zbyt ciemne i jak się nam nie podobało to poprawiałyśmy. Jak Pani skończyła, to stwierdziła, że o wiele bardziej jej się podoba makijaż niż ten co zrobiła wcześniej i że ten do mnie idealnie pasuje. U makijazystki pojawił się fotograf, więc będę miała kilka ujęć z wykonywanego makijażu.
Poza tym w trakcie wizyty w salonie przyszła burza i tak zlało, że woda ulicami płynęła. No i musiałam to przeczekać ponieważ samochód zostawiłam jakieś 100 m od salonu i nie uśmiechało mi się biegać z welonem i w pełnym makijazu w trakcie takiej nawałnicy. Powiem szczerze, że dopiero ta burza mnie uspokoiła, ponieważ zrobiło się chłodno i zaczęło do mnie docierać, że za niecałe 3 godziny będę już żoną mojego męża
Do domu wróciliśmy około 14.10 i już kamerzysta nie przyjechał, ponieważ nie zdażyłby wrócić do TŻta na sfilmowanie jego wyjścia z domu.
Zaczęłam się ubierać i okazało się, że nie mogę znaleźć mojej bielizny ślubnej i pończoch. Pamietałam, że włożyłam je do reklamówki i powiesiłam na wieszaku. Ganiałam po całym domu i pytałam się gdzie moje majtki są. Dopiero po chwili zorientowałam się, ze przenieśli mi wieszak do innego pokoju i wszystko tam nadal wisiało…
Ubrałam się i świadkowa z dziewczyną mojego brata pomogły mi zapiąc zamek i zapiąć ramionczka stanika w ramiączka sukni (Panie w salonie przygotwaly mi specjalne zapinki w ramiączkach, gdzie mogłam wprowadzić ramiączka stanika by przesuwały się razem z suknią, co pozwoliło uniknać wychodzenia ramiączek spod sukni).
O 14.30 byłam gotowa i czekałam na przyjazd TŻta. Zaczeli przyjeżdżać goście i z każdym sobie pogadałam. TŻ zadzwonił koło 15, że dopiero wyjechali bo czekali na zespół, który miał grać pod domem (życzenie taty czego ja bardzo nie chciałam, ale sobie odpuściłam, gdyż nie miałam siły na żadne kłótnie). Ok. 15.10 przyjechał TŻ i mój brat zrobił targowanie pod domem. „sprzedał” mnie za 8 butelek wódki i bukiet kwiatów.
Weszliśmy do domu na błogosławieństwo – nie powiem, ale rodzice dostawili szopkę bo tato nauczył się jakiegoś teksu a potem wszystkich woda święconoą poświęcił, a na koniec kazał nam odmawiać jakieś modlitwy (a mówiłam im, ze błogosławieństwo ma być bardzo skromne i krótkie, ale gadać to ja sobie mogę). Jak wyszliśmy z domu, to zebranym dzieciom rzuciłam cukierki i wsiedlismy do samochodu i pojechaliśmy do koscioła.
Pod kościołem byliśmy jakieś 20 minut przed mszą. Staneliśmy z boku i witaliśmy gości, którzy przyjechali do kościoła. Świadek zaniósł kościelnemu obrączki a my spokojnie czekaliśmy na rozpoczęcie mszy.
16.00 – stanęliśmy w progu kościoła i czekaliśmy na rozpoczęcie. Organista zaczął grać a my czekaliśmy aż księża do nas wyjdą. Czekamy, czekamy a księza nadal stoją pod ołtarzem a my pod chórem. Organista gral nadal i nic się nei dzieje. Nie wiedzieliśmy czy mamy iśc czy czekać. Postanowiliśmy poczekać a gdy organista skończył to księża rozpoczęli mszę. Zaczeliśmy się smiać, że zapomnieli o nas i tak sobie będziemy pod chorem stali. Jednak zaraz do nas wyszli i po chwili podeszliśmy pod ołtarz.
Na mszę wybraliśmy sobie dwa czytania, psalm i ewangelię i do tego było przygotowane kazanie (slubu udzielał nam mój stryj, który udzielał slubu także moim rodzicom). Ogólnei cała msza była radosna, prowadzona na luzie i bez zdanej wielkiej pompy. Przysięga wyszła nam idelanie. Bez zajaknięcia i bez żadnych wpadek. Ja się całą msze uśmiechałam jak wariatka i mi potem znajomi mówili, że podczas przysięgi wyglądałam tak jakbym zaraz miała parsknąc smiechem. A ja po prostu byłam szczęśliwa . A i podczas przysięgi zaświeciło słońce i do końca dnia było ciepło i pogodnie
Msza trwała prawie godzinę. Jak wyszliśmy z kościoła to nas obsypali ryżem i grosikami. Szybko pozbieraliśmy i ustawiliśmy się do grupowego zdjęcia, ponieważ o 17 był kolejny slub i obiecaliśmy tamtej parze, że z zyczeniami się przesuniemy by im nie przeszkadzać. Był plan by życzenia przenieśc na salę, ale było bardzo dużo osób, które przyszły tylko na slub i nie chcieliśmy dzielić gości pod kościołem.
Na salę dojechaliśmy około 17.30. Rodzice nas przywitali chlebem i solą. Rzuciliśmy kieliszkami, które na szczeście się pobiły i TŻ wniósł mnie na salę Było przywitanie gosci i zaproszenie do stołów.
Nie mieliśmy winietek i goście sami szukali sobie miejsc. Obylo się bez kłótni i każdy był zadowolony co do miejsca (przynajmniej nie było widać by goście byli niezadowoleni).
Po obiedzie zostaliśmy zaproszeni na salę i dotańczyliśmy pierwszy taniec. Był to zwykły chodzony – nawet ani razu mnie TŻ nei obrócił tylko kręciliśmy się w kółko A napisze Wam, że piosenkę na pierwszy taniec wybraliśmy w piątek wieczorem tzn. TŻ zadzwonil, że o tym zapomnieliśmy i trzeba coś wybrac. Zaproponował Bryana Adamsa – Everything I do I do it for you.

Muszę napisac, że udało się nam z większością gości porozmawiać, dużo tanczyliśmy i widzielismy, ze gosciom się podoba.

Zauważyliśmy, ze wiejski stół cieszył się duzym powodzeniem tak jak stolik barowy.

A i zespół spisał się na medal. Grali rewelacyjnie i potrafili zachęcić do zabawy gości. Poza tym nasi znajomi potrafili się bawić. sami inicjowali rózne zabawy i zespół nie był im do niczego potrzebny.



Myslę, ze na chwilę obecną Was nasyciłam informacjami. Jak dostanę zdjęcia od fotografa (mamy je mieć już w przyszłym tygodniu), to nei omieszkam kilka wkleić.
Super relacja, wszystko sobie wyobraziłam
__________________
Razem: 9 czerwca 2004
Zaręczeni: 25 lipca 2010 Zakopane
Ślub: 9 czerwca 2012 o godzinie 16:00
omosia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 14:32   #658
(kicia)
Zakorzenienie
 
Avatar (kicia)
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: lubelskie
Wiadomości: 19 134
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

jagata za relacje wieczorem dodam do zestawienia
__________________
14.07.2012
II kreseczki 23.11.2013
Bartuś 11.08.2014 godz.15:10 3810 g 55 cm

(kicia) jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 14:38   #659
tenebrosa
Wtajemniczenie
 
Avatar tenebrosa
 
Zarejestrowany: 2008-10
Lokalizacja: LSW (lubelskie)
Wiadomości: 2 518
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

jagatko, dziękujemy za relację! Aż sama stresa złapałam jak czytałam o tym jak się śpieszyłaś do makijażystki, a potem szukałaś w domu bielizny i pończoch Ale grunt, że się wszystko udało i jesteście zadowoleni ze swojego dnia Czekamy z niecierpliwością na fotki! Część już widziałam poczcie - wyglądaliście superowo!
__________________
tenebrosa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-12, 14:54   #660
ladystar
Zakorzenienie
 
Avatar ladystar
 
Zarejestrowany: 2009-03
Lokalizacja: Krk
Wiadomości: 4 710
Dot.: Koko-loko, wizaż spoko, rzućmy bukiet hen wysoko! PM 2012 cz. 24

Cytat:
Napisane przez tenebrosa Pokaż wiadomość
jagatko, dziękujemy za relację! Aż sama stresa złapałam jak czytałam o tym jak się śpieszyłaś do makijażystki, a potem szukałaś w domu bielizny i pończoch Ale grunt, że się wszystko udało i jesteście zadowoleni ze swojego dnia Czekamy z niecierpliwością na fotki! Część już widziałam poczcie - wyglądaliście superowo!
mielismy ubaw ostatnio ze znajomymi bo ogladalismy ich nagranie z wesela, jak mlody pan podczas przygotowan szuka skarpet, i biega i krzyczy gdzie sie podzialy jego nowe skarpety, w koncu mowi ze pozyczyl od ojca, a na nagraniu widac jak sa przewieszone na telewizorze i nikt ich wtedy nie zauwazyl
__________________
07.07.2012 JA+ON
25.04.2015 ONA

ladystar jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Forum ślubne


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 11:44.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.