Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII - Strona 55 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Być rodzicem > Poczekalnia - będę mamą

Notka

Poczekalnia - będę mamą Forum dla przyszłych rodziców. Poczekalnia - będę mamą to miejsce, w którym podzielisz się tematami związanymi z oczekiwaniem na potomstwo.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-05-17, 15:03   #1621
begie13
Zadomowienie
 
Avatar begie13
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: Tychy
Wiadomości: 1 940
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez sweetjoy Pokaż wiadomość
A to na pewno mam gdzies zapisany, bo zapisywałam większośc przepisów, które polecałyście.
A sosu beszmelowego też nigdy nie robilam, no ale kiedyś będę musiała spróbować


Tego też nigdy nie robiłam (przepis poproszę pliiiiiis) i nie jadłam, a ja tak uwielbiam kluchy i makarony
Robicie mi chcicę na smakołyki, ciekawe ile z tych pyszności uda mi się zrobic przed porodem
ktoś już kiedyś tu wklejał kluski łyżką kładzione ale proszę bardzo
http://www.mojegotowanie.pl/przepisy...yzka_kladzione

Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
obwód głowy 36,niby nie duża a bolało jak cholr...

Szymon śpi,po kolejnym karmieniu,ja gotuję rosół.
Filip jest jakiś cichy,on zawsze śpiewał,bawił się,generalnie był głośny a teraz siedzi i prawie się nie odzywa.Jak ja go zagaduję to odpowiadaMówi żeby Szymona nie obudzić-ale już wytłumaczyłam,że ma się zchowywać tak jak kiedyś.
Bolą mnie cyceTo jest chyba najgorsze po porodzie.Pózniej wstawie fote.
czekaaamy

Cytat:
Napisane przez stokroteczka777 Pokaż wiadomość
tylko nie cyców
dziewczyno o czym Ty myślisz
__________________
Antosia


Wanda
begie13 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 15:04   #1622
stokroteczka777
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: T.G.
Wiadomości: 2 996
GG do stokroteczka777
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez blueelektron Pokaż wiadomość
ja od tej lasagne nie wymagałam, nie wiadomo czego, sama cena i że to produkt gotowy mówi samo za siebie, a mięsa to jak wcześniej pisałam było tyle co nic generalnie makaron z sosem, nie jem takich rzeczy codziennie, ale muszę przyznać, że mi smakowała.

co do robienia to nie chce mi się, to troszkę pracochłonne danie, a ja sił na to nie mam . Ostatnio to gotowanie makaronu mnie męczy więc...Wiadomo robiona w domu nie równa się z gotową. Bratowa moja robi pyszną.
Ja raz jadłam na wakacjach, chyba w Kudowie, była rewelacyjna
__________________
Nasz skarb:
http://www.suwaczki.com/tickers/klz9mg7ydcco6bvx.png

Nasz ślub:
http://s3.suwaczek.com/20100922640113.png

Jesteśmy razem od:
http://s1.suwaczek.com/200706022338.png


"Jest bowiem kilka odmian ciszy; najlepsza jest ta, która zapada z wyboru człowieka, a nie przeciw niemu"
stokroteczka777 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 15:05   #1623
anulka4771
Wtajemniczenie
 
Avatar anulka4771
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: pomorskie
Wiadomości: 2 852
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Szymon dzień po porodzie.
Załączone zdjęcia
Rodzaj pliku: jpg Zdjęcie0100.jpg (104,9 KB, 80 załadowań)
__________________
12.11.2009r-żonka

Filipek ur 28.12.2007
Szymonek ur 15.05.2012

Ćwiczę
anulka4771 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 15:05   #1624
Gaabbi
Wtajemniczenie
 
Avatar Gaabbi
 
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: PL
Wiadomości: 2 875
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez stokroteczka777 Pokaż wiadomość
tylko nie cyców
Cytat:
Napisane przez sweetjoy Pokaż wiadomość
a czemu nie? Ja lubię zdjęcia dzieciaczków przy cycusiu
ja cycki chętnie pooglądam zawsze zwracałam uwagę na piersi innych dziewczyn, bo swoich odczuwałam wieczny brak
Gaabbi jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 15:05   #1625
stokroteczka777
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: T.G.
Wiadomości: 2 996
GG do stokroteczka777
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez begie13 Pokaż wiadomość
ktoś już kiedyś tu wklejał kluski łyżką kładzione ale proszę bardzo
http://www.mojegotowanie.pl/przepisy...yzka_kladzione



czekaaamy



dziewczyno o czym Ty myślisz
No właśnie nie wiem

Idę jeść
__________________
Nasz skarb:
http://www.suwaczki.com/tickers/klz9mg7ydcco6bvx.png

Nasz ślub:
http://s3.suwaczek.com/20100922640113.png

Jesteśmy razem od:
http://s1.suwaczek.com/200706022338.png


"Jest bowiem kilka odmian ciszy; najlepsza jest ta, która zapada z wyboru człowieka, a nie przeciw niemu"
stokroteczka777 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 15:05   #1626
blueelektron
Rozeznanie
 
Avatar blueelektron
 
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: wlkp
Wiadomości: 977
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
obwód głowy 36,niby nie duża a bolało jak cholr...

Szymon śpi,po kolejnym karmieniu,ja gotuję rosół.
Filip jest jakiś cichy,on zawsze śpiewał,bawił się,generalnie był głośny a teraz siedzi i prawie się nie odzywa.Jak ja go zagaduję to odpowiadaMówi żeby Szymona nie obudzić-ale już wytłumaczyłam,że ma się zchowywać tak jak kiedyś.
Bolą mnie cyceTo jest chyba najgorsze po porodzie.Pózniej wstawie fote.
braciszek też się musi przyzwyczaić, może się przejął rolą starszego brata,czuwa nad jego spokojnym snem
__________________
w57vpc0z8sa98om5synuś
http://www.suwaczki.com/tickers/zem3x1hpno28lwjv.png
blueelektron jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 15:06   #1627
anulka4771
Wtajemniczenie
 
Avatar anulka4771
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: pomorskie
Wiadomości: 2 852
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez stokroteczka777 Pokaż wiadomość
tylko nie cyców
Cyce jak donice.
Miałam E-stanik do karmienia F za mały
__________________
12.11.2009r-żonka

Filipek ur 28.12.2007
Szymonek ur 15.05.2012

Ćwiczę
anulka4771 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 15:07   #1628
Gaabbi
Wtajemniczenie
 
Avatar Gaabbi
 
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: PL
Wiadomości: 2 875
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
Szymon dzień po porodzie.
bąbel słodziutki
buziak od cioci Gabi
Gaabbi jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 15:07   #1629
karozka
Raczkowanie
 
Avatar karozka
 
Zarejestrowany: 2011-12
Wiadomości: 181
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Hej dziewczyny

Ja tak na szybko bo ledwie do domu wróciłam, a zaraz kurier z wózkiem przyjedzie.

Wieści od naszej GATTY niosę

Jest na patologii, ma skurcze co 6-7 min, rozwarcie na palec
Czeka na obchód to będzie wiedzieć co dalej


Trzymamy kciuki
__________________
Leon zawodowiec
http://www.suwaczki.com/tickers/bl9c2n0amxwdel8a.png
karozka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 15:08   #1630
blueelektron
Rozeznanie
 
Avatar blueelektron
 
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: wlkp
Wiadomości: 977
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
Szymon dzień po porodzie.
śliczny , podobny do Ciebie?tak mi się wydaje
gratki raz jeszcze
__________________
w57vpc0z8sa98om5synuś
http://www.suwaczki.com/tickers/zem3x1hpno28lwjv.png
blueelektron jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 15:09   #1631
Gaabbi
Wtajemniczenie
 
Avatar Gaabbi
 
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: PL
Wiadomości: 2 875
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez stokroteczka777 Pokaż wiadomość
No właśnie nie wiem

Idę jeść
Smacznego.

Pisałam wczoraj smsa do agaty, co u nich słychać i do tej pory cisza, nie dostałam żadnej odpowiedzi

---------- Dopisano o 15:09 ---------- Poprzedni post napisano o 15:08 ----------

Cytat:
Napisane przez karozka Pokaż wiadomość
Hej dziewczyny

Ja tak na szybko bo ledwie do domu wróciłam, a zaraz kurier z wózkiem przyjedzie.

Wieści od naszej GATTY niosę

Jest na patologii, ma skurcze co 6-7 min, rozwarcie na palec
Czeka na obchód to będzie wiedzieć co dalej


Trzymamy kciuki
Trzymamy!!!
Gaabbi jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 15:09   #1632
blueelektron
Rozeznanie
 
Avatar blueelektron
 
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: wlkp
Wiadomości: 977
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez karozka Pokaż wiadomość
Hej dziewczyny

Ja tak na szybko bo ledwie do domu wróciłam, a zaraz kurier z wózkiem przyjedzie.

Wieści od naszej GATTY niosę

Jest na patologii, ma skurcze co 6-7 min, rozwarcie na palec
Czeka na obchód to będzie wiedzieć co dalej


Trzymamy kciuki
dołączam się do kciukasów
__________________
w57vpc0z8sa98om5synuś
http://www.suwaczki.com/tickers/zem3x1hpno28lwjv.png
blueelektron jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 15:11   #1633
Gaabbi
Wtajemniczenie
 
Avatar Gaabbi
 
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: PL
Wiadomości: 2 875
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Lecę się powoli szykować do wizyty. Ciekawe ile mi dzisiaj zejdzie
Mam nadzieję, ze do Was dzisiaj wrócę.... Torby nie pakowałam, żeby nie zapeszać :P
Gaabbi jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 15:23   #1634
begie13
Zadomowienie
 
Avatar begie13
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: Tychy
Wiadomości: 1 940
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
Szymon dzień po porodzie.
śliczniutki bobas jeszcze raz moje gratulacje

Cytat:
Napisane przez karozka Pokaż wiadomość
Hej dziewczyny

Ja tak na szybko bo ledwie do domu wróciłam, a zaraz kurier z wózkiem przyjedzie.

Wieści od naszej GATTY niosę

Jest na patologii, ma skurcze co 6-7 min, rozwarcie na palec
Czeka na obchód to będzie wiedzieć co dalej


Trzymamy kciuki
Trzymam kciuki !! oby akcja przyspieszyła, żeby za bardzo się nam nie namęczyła...
to co... drugi poród przewidziałam ?

Cytat:
Napisane przez Gaabbi Pokaż wiadomość
Lecę się powoli szykować do wizyty. Ciekawe ile mi dzisiaj zejdzie
Mam nadzieję, ze do Was dzisiaj wrócę.... Torby nie pakowałam, żeby nie zapeszać :P
wrócisz, wrócisz - jeszcze nie czas na Ciebie kciuki za wizytę
__________________
Antosia


Wanda
begie13 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 15:34   #1635
_agata
Zakorzenienie
 
Avatar _agata
 
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: Civitas Kielcensis
Wiadomości: 4 039
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Jesteśmy od wczoraj w domu wybaczcie, ale nie nadrobię

Widzę, że mamusię się rozsypały zaraz po mnie.

Teraz nakarmiłam małego potwora i śpi obok na kanapie. Mam chwilę ;-)

Może zacznę od początku Chociaż początek już znacie.
Pojechałam do szpitala, podłączyli mnie pod KTG, zapis wyszedł w porządku. Zbadał mnie lekarz, stwierdził, że to mogą być wody, ale on jednoznacznie nie stwierdzi, trzeba pobrać wymaz. Rozwarcie na 0,5 cm.
Wymaz pobrany, krew, mocz, założyli mi kartę na patologię.
Około 11 zostałam zabrana na patologię, do starej części szpitala, byłam przerażona jak to zobaczyłam. Na szczęście oddział był przepełniony i po około półgodzinie czekania na miejsce na korytarzu przyszła położna i zabrała mnie do nowej części, na położnictwo, bo na patologii już nie było wypisów więc miejsca dla mnie tym samym też.
Weszłam do sali, pogadałam chwilę z leżącymi tam dziewczynami, zdążyłam zdjąć buty, wyjąć klapki i koszulę, a tu znowu położna, że idziemy.
Pytam: dokąd?
No jak to dokąd... na porodówkę.
Po co?
Pyta pani po co... będzie pani rodzić.
Ale to już?
Już, wody się pani sączą, nie ma na co czekać.

Było około 12. Zbadała mnie położna, rozwarcie nie ruszyło, wody dalej nie lecą.
Dostałam szpitalną koszulę do porodu (urocza ), zrobili jeszcze wywiad... choroby, uczulenia... Panie Ewunia zrobiła lewatywę i poszłyśmy do sali porodów rodzinnych.
Niebawem przyjechał mąż, i tak sobie siedzieliśmy. Podpięli mnie pod KTG, ok. 15 podłączyli mi oksytocynę i tak mijał nam czas. Skurcze miałam minimalne, rozwarcie nie szło.
Jeszcze okazało się, że stolarz z blatem ma przyjechać, więc chłopa wysłałam do domu bo u mnie i tak nic się nie działo, a tak to chociaż coś załatwi. Ja się zdrzemnęłam w tym czasie.
Ok. 17-17.30 przyszła lekarka, zbadała mnie, rozwarcie jakie było tak zostało. Ani drgnie. Zaraz odeszły mi wody, ale nic poza tym. Miałam może 1 czy 2 mocniejsze skurcze, ale tak to przecież nie urodzę... Wstałam, pochodziłam, poskakałam na piłce, pisałam sms-y... trzeba było jakoś zabić nudę...
I tak nam mijał czas do ok. 21.45.
Przyszedł lekarz, zbadał, rozwarcie 1,5-2 cm. Czyli niewiele się zmieniło od. rana na izbie przyjęć.
I przyszedł czas na decyzję... chcieli mnie kroić. Bo jak nie ruszyło po takiej dawce oksy i odejściu wód, to marne szanse, że ruszy. Poza tym lekarz stwierdził, że on sobie nie wyobraża drugiego etapu porodu po takim czasie. Macica strasznie oporna i mogłabym tak do rana siedzieć... a i tak zawsze jest prawdopodobieństwo, że zakończy się na cięciu.
Musieliśmy z mężem podjąć trudną dla nas decyzję. Bo mimo tego, iż wiedziałam, że zawsze jest ryzyko tego że nie uda się urodzić naturalnie, to jakoś nie dopuszczałam do siebie myśli o cesarce. Był płacz, złość, straszne emocje mnie wzięły. Siedziałam roztrzęsiona, zapłakana, ale podpisałam. Bo cóż zrobić. Najważniejsze jest żeby skończyło się dobrze dla mnie i dziecka. A po odejściu wód z godziny na godzinę rosło ryzyko zakażenia.
Rozmowa z lekarzem, który miał robić cięcie, z anestezjologiem. Pytaliśmy z mężem o wszystko i na wszystkie pytania udzielili nam obszernych odpowiedzi. Nieco mnie to uspokoiło, ale na salę operacyjną pojechałam i tak cała roztrzęsiona. Drżały mi ręce, drżały mi nogi, ciało nie chciało się słuchać.
Na stole operacyjnym ściskałam czyjeś dłonie (jak się później okazało jedną z nich była pani neonatolog, która zajmowała się później Maćkiem), rozmawiałam z anestezjologiem...
Czułam jak wyciskają Maćka, cały czas płakałam i się trzęsłam. Do tego wszystko widziałam w lampie...
Wydawało mi się, że to trwa całe wieki, a po 10 minutach było po wszystkim. Usłyszałam płacz dziecka, pokazali mi go. Był lekko siny, umazany, ale był. Mój syn. Na chwilę położyli mi go na piesiach, mogłam go przytulić i pocałować. Lekarze wzięli się za szycie mnie, a przy małym był mąż.
Zważyli go, pomierzyli i zabrali. Ja widziałam się jeszcze chwilę z mężem jak wieźli mnie na salę pooperacyjną. Ustaliliśmy, że będzie Maciej.
Po około godzinie dostałam Maćka, mogłam go przytulić, poczyniłam pierwsze próby nakarmienia. Zasnął przy mnie, po czym go zabrali.
Czwartek upłynął na próbach wstawania, ok. 18 byłam na nogach. Nie powiem, żeby to było przyjemne uczucie. Okropnie ciągnęły mnie szwy, ból pleców był nie do zniesienia. Ukojenie znajdowałam w tym czasie kiedy przywozili małego na karmienie. Był dokarmiany mieszanką, bo pokarmu miałam niewiele, ale do cyca przysysał się bardzo ładnie. Tylko niewiele leciało...
W czwartek nie mogłam zobaczyć się z mężem, małego też widział chwilę...
W piątek koło południa przenieśli nas na położnictwo, dostałam salę jednoosobową... los się nade mną zlitował bo nie zniosłabym płaczu żadnego dziecka więcej. A tak to chociaż mogła odpoczywać jak Maciuś spał. Z tym, że nie dane mu było... rano jak to rano w szpitalu.
Między 5 a 6 ważenie dzieci.
Przed 7 mierzenie ciśnienia i temperatury u mnie.
Przed 8 antybiotyk.
Po 8 obchód.
Ok. 9 kąpiel dzieciaków.
Po 9 śniadanie.
Co przysnęliśmy to ktoś wchodził. Lzy mi leciały jak grochy kiedy go budzili. A działo się to jak na złość zawsze wtedy kiedy zasnął.

W niedzielę wieczorem pediatra na obchodzie mówi, że Maciek już może wychodzić. Ale ja musiałam czekać na zdjęcie szwów, co miało nastąpić w piętej dobie po cięciu, czyli wypadało w poniedziałek. Jaka ja byłam szczęśliwa!
W poniedziałek jednak wyszło, że szwy mi zdejmą we wtorek, co wywołało u mnie morze łez. Ja chciałam z dzieckiem iść do domu, do męża, a nie siedzieć w szpitalu. Ale jak mus to mus.
We wtorek zdjęli mi szwy, więc byłam gotowa do wyjścia, po czym w wynikach Maćka wyszło zbyt wysokie białko w moczu i skoczyła żółtaczka, więc znowu czekanie... Pobrali ponownie mocz, wynik miał być wieczorem, więc dopiero rano w środę będzie wiadomo co i jak... Cala noc niepewności.
Na szczęście wynik wyszedł dobry, o 10 dowiedzieliśmy się, że możemy iść do domu. Przyjechał mąż, pakowanie, czekanie na wypisy i o 13.20 wyszliśmy.




Bardzo, bardzo żałuję, że nie dane mi było urodzić naturalnie. Cesarkę i okres po zapamiętam do końca życia.
Dziękuję losowi, że mam takiego cudownego synka, ale żyjąc ze świadomością tego, że następny poród też może się tak skończyć, nie wiem czy zdecyduję się kiedykolwiek na kolejne dziecko...
Szwy ciągnęły, bolało jak cholera, trudno obrócić się na łóżku, nie mówiąc o tym żeby wstać. Nie można normalnie wziąć prysznica, żeby nie zmoczyć opatrunku.
Całe piątkowe popołudnie mąż spędził z nami w szpitalu. Całą sobotę i niedzielę byliśmy razem. W poniedziałek musiał iść do pracy, siedział z nami od 16 do wieczora. We wtorek też był z nami. Bardzo mi to pomogło, chociaż pobyt w szpitalu zmęczył mnie strasznie.
Na opiekę personelu narzekać nie mogę, wszystko wzorowo (poza tymi pobudkami... ale wiem, że to szpital i nikt się nie będzie do mnie dostosowywał). Robią masę badań, zarówno matkom, jak i dzieciakom. Wiem, że dostałam zdrowe dziecko i ze mną wszystko w porządku. Tylko na tę ranę po cięciu patrzeć nie mogę...
Załączone zdjęcia
Rodzaj pliku: jpg IMG_6862.jpg (74,9 KB, 119 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg IMG_6882.jpg (68,5 KB, 120 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg IMG_6933.jpg (45,6 KB, 100 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg IMG_6840-2.jpg (38,0 KB, 106 załadowań)
__________________
Deklinacja
  • celownik (komu? czemu?) -> kobietOM i mężczyznOM
  • narzędnik ((z) kim? (z) czym?) -> (z) kobietĄ i (z) mężczyznĄ

o

Edytowane przez _agata
Czas edycji: 2012-05-17 o 15:36
_agata jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 15:44   #1636
andzya
Zakorzenienie
 
Avatar andzya
 
Zarejestrowany: 2005-06
Wiadomości: 4 498
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
Witajcie
My jesteśmy w domu.Filip trochę speszony braciszkiem ale mówił zę fajny,jak płacze to zaraz przychodzi i się pyta co mu jest.Mam nawał pokarmu,cycki mnie bolą,rozwalają,Szymon nie nadaża jeść a ja mam znowu pełno.Do tego powiększył mi się węzeł chłonny pod pachą,mam go masować.

Poród ekspresowy,położna latała koło mnie jak ze sraczkąPrzy przyjęciu o 23.15 miałam 5cm rozwarciaRodzenie główki to była najgorsza rzecz jaką robiłam w życiu,masakra jak bolało,czujesz że musisz przeć,jak przesz czujesz jak rozrywa dupę.Więc co wybraćPoród Filipa był mniej bolesny.
Jak się ogarnę to napiszę coś więcej.[COLOR="Silver"]
no rodzenie tej głowy to jakiś hardcore pisałam Wam, że to dla mnie najgorsze było, jak każą przestać przeć a tyłek rozrywa


Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
Szymon dzień po porodzie.
śliczny

---------- Dopisano o 15:44 ---------- Poprzedni post napisano o 15:34 ----------

agata dobrze, że już jesteście w domu
Jesteś jeszcze bardzo na świeżo po porodzie, ja po swoim, mimo, że naturalnie, jeszcze dobre dwa tygodnie mówiłam, że to mój pierwszy i ostatni raz. Bardzo szybko doszłam do siebie, ale wspomnienie samego porodu ciągle mnie trzymało.
Na chwilę obecną ten obraz coraz bardziej mi się zamazuje, już nie pamiętam tak tego bólu, ba, jak o nim myślę to wydaje mi się, że nie było tak strasznie
U Ciebie też tak będzie
__________________
Run Girl Run !
andzya jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 15:44   #1637
begie13
Zadomowienie
 
Avatar begie13
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: Tychy
Wiadomości: 1 940
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez _agata Pokaż wiadomość
Jesteśmy od wczoraj w domu wybaczcie, ale nie nadrobię

Widzę, że mamusię się rozsypały zaraz po mnie.

Teraz nakarmiłam małego potwora i śpi obok na kanapie. Mam chwilę ;-)

Może zacznę od początku Chociaż początek już znacie.
Pojechałam do szpitala, podłączyli mnie pod KTG, zapis wyszedł w porządku. Zbadał mnie lekarz, stwierdził, że to mogą być wody, ale on jednoznacznie nie stwierdzi, trzeba pobrać wymaz. Rozwarcie na 0,5 cm.
Wymaz pobrany, krew, mocz, założyli mi kartę na patologię.
Około 11 zostałam zabrana na patologię, do starej części szpitala, byłam przerażona jak to zobaczyłam. Na szczęście oddział był przepełniony i po około półgodzinie czekania na miejsce na korytarzu przyszła położna i zabrała mnie do nowej części, na położnictwo, bo na patologii już nie było wypisów więc miejsca dla mnie tym samym też.
Weszłam do sali, pogadałam chwilę z leżącymi tam dziewczynami, zdążyłam zdjąć buty, wyjąć klapki i koszulę, a tu znowu położna, że idziemy.
Pytam: dokąd?
No jak to dokąd... na porodówkę.
Po co?
Pyta pani po co... będzie pani rodzić.
Ale to już?
Już, wody się pani sączą, nie ma na co czekać.

Było około 12. Zbadała mnie położna, rozwarcie nie ruszyło, wody dalej nie lecą.
Dostałam szpitalną koszulę do porodu (urocza ), zrobili jeszcze wywiad... choroby, uczulenia... Panie Ewunia zrobiła lewatywę i poszłyśmy do sali porodów rodzinnych.
Niebawem przyjechał mąż, i tak sobie siedzieliśmy. Podpięli mnie pod KTG, ok. 15 podłączyli mi oksytocynę i tak mijał nam czas. Skurcze miałam minimalne, rozwarcie nie szło.
Jeszcze okazało się, że stolarz z blatem ma przyjechać, więc chłopa wysłałam do domu bo u mnie i tak nic się nie działo, a tak to chociaż coś załatwi. Ja się zdrzemnęłam w tym czasie.
Ok. 17-17.30 przyszła lekarka, zbadała mnie, rozwarcie jakie było tak zostało. Ani drgnie. Zaraz odeszły mi wody, ale nic poza tym. Miałam może 1 czy 2 mocniejsze skurcze, ale tak to przecież nie urodzę... Wstałam, pochodziłam, poskakałam na piłce, pisałam sms-y... trzeba było jakoś zabić nudę...
I tak nam mijał czas do ok. 21.45.
Przyszedł lekarz, zbadał, rozwarcie 1,5-2 cm. Czyli niewiele się zmieniło od. rana na izbie przyjęć.
I przyszedł czas na decyzję... chcieli mnie kroić. Bo jak nie ruszyło po takiej dawce oksy i odejściu wód, to marne szanse, że ruszy. Poza tym lekarz stwierdził, że on sobie nie wyobraża drugiego etapu porodu po takim czasie. Macica strasznie oporna i mogłabym tak do rana siedzieć... a i tak zawsze jest prawdopodobieństwo, że zakończy się na cięciu.
Musieliśmy z mężem podjąć trudną dla nas decyzję. Bo mimo tego, iż wiedziałam, że zawsze jest ryzyko tego że nie uda się urodzić naturalnie, to jakoś nie dopuszczałam do siebie myśli o cesarce. Był płacz, złość, straszne emocje mnie wzięły. Siedziałam roztrzęsiona, zapłakana, ale podpisałam. Bo cóż zrobić. Najważniejsze jest żeby skończyło się dobrze dla mnie i dziecka. A po odejściu wód z godziny na godzinę rosło ryzyko zakażenia.
Rozmowa z lekarzem, który miał robić cięcie, z anestezjologiem. Pytaliśmy z mężem o wszystko i na wszystkie pytania udzielili nam obszernych odpowiedzi. Nieco mnie to uspokoiło, ale na salę operacyjną pojechałam i tak cała roztrzęsiona. Drżały mi ręce, drżały mi nogi, ciało nie chciało się słuchać.
Na stole operacyjnym ściskałam czyjeś dłonie (jak się później okazało jedną z nich była pani neonatolog, która zajmowała się później Maćkiem), rozmawiałam z anestezjologiem...
Czułam jak wyciskają Maćka, cały czas płakałam i się trzęsłam. Do tego wszystko widziałam w lampie...
Wydawało mi się, że to trwa całe wieki, a po 10 minutach było po wszystkim. Usłyszałam płacz dziecka, pokazali mi go. Był lekko siny, umazany, ale był. Mój syn. Na chwilę położyli mi go na piesiach, mogłam go przytulić i pocałować. Lekarze wzięli się za szycie mnie, a przy małym był mąż.
Zważyli go, pomierzyli i zabrali. Ja widziałam się jeszcze chwilę z mężem jak wieźli mnie na salę pooperacyjną. Ustaliliśmy, że będzie Maciej.
Po około godzinie dostałam Maćka, mogłam go przytulić, poczyniłam pierwsze próby nakarmienia. Zasnął przy mnie, po czym go zabrali.
Czwartek upłynął na próbach wstawania, ok. 18 byłam na nogach. Nie powiem, żeby to było przyjemne uczucie. Okropnie ciągnęły mnie szwy, ból pleców był nie do zniesienia. Ukojenie znajdowałam w tym czasie kiedy przywozili małego na karmienie. Był dokarmiany mieszanką, bo pokarmu miałam niewiele, ale do cyca przysysał się bardzo ładnie. Tylko niewiele leciało...
W czwartek nie mogłam zobaczyć się z mężem, małego też widział chwilę...
W piątek koło południa przenieśli nas na położnictwo, dostałam salę jednoosobową... los się nade mną zlitował bo nie zniosłabym płaczu żadnego dziecka więcej. A tak to chociaż mogła odpoczywać jak Maciuś spał. Z tym, że nie dane mu było... rano jak to rano w szpitalu.
Między 5 a 6 ważenie dzieci.
Przed 7 mierzenie ciśnienia i temperatury u mnie.
Przed 8 antybiotyk.
Po 8 obchód.
Ok. 9 kąpiel dzieciaków.
Po 9 śniadanie.
Co przysnęliśmy to ktoś wchodził. Lzy mi leciały jak grochy kiedy go budzili. A działo się to jak na złość zawsze wtedy kiedy zasnął.

W niedzielę wieczorem pediatra na obchodzie mówi, że Maciek już może wychodzić. Ale ja musiałam czekać na zdjęcie szwów, co miało nastąpić w piętej dobie po cięciu, czyli wypadało w poniedziałek. Jaka ja byłam szczęśliwa!
W poniedziałek jednak wyszło, że szwy mi zdejmą we wtorek, co wywołało u mnie morze łez. Ja chciałam z dzieckiem iść do domu, do męża, a nie siedzieć w szpitalu. Ale jak mus to mus.
We wtorek zdjęli mi szwy, więc byłam gotowa do wyjścia, po czym w wynikach Maćka wyszło zbyt wysokie białko w moczu i skoczyła żółtaczka, więc znowu czekanie... Pobrali ponownie mocz, wynik miał być wieczorem, więc dopiero rano w środę będzie wiadomo co i jak... Cala noc niepewności.
Na szczęście wynik wyszedł dobry, o 10 dowiedzieliśmy się, że możemy iść do domu. Przyjechał mąż, pakowanie, czekanie na wypisy i o 13.20 wyszliśmy.




Bardzo, bardzo żałuję, że nie dane mi było urodzić naturalnie. Cesarkę i okres po zapamiętam do końca życia.
Dziękuję losowi, że mam takiego cudownego synka, ale żyjąc ze świadomością tego, że następny poród też może się tak skończyć, nie wiem czy zdecyduję się kiedykolwiek na kolejne dziecko...
Szwy ciągnęły, bolało jak cholera, trudno obrócić się na łóżku, nie mówiąc o tym żeby wstać. Nie można normalnie wziąć prysznica, żeby nie zmoczyć opatrunku.
Całe piątkowe popołudnie mąż spędził z nami w szpitalu. Całą sobotę i niedzielę byliśmy razem. W poniedziałek musiał iść do pracy, siedział z nami od 16 do wieczora. We wtorek też był z nami. Bardzo mi to pomogło, chociaż pobyt w szpitalu zmęczył mnie strasznie.
Na opiekę personelu narzekać nie mogę, wszystko wzorowo (poza tymi pobudkami... ale wiem, że to szpital i nikt się nie będzie do mnie dostosowywał). Robią masę badań, zarówno matkom, jak i dzieciakom. Wiem, że dostałam zdrowe dziecko i ze mną wszystko w porządku. Tylko na tę ranę po cięciu patrzeć nie mogę...
Dziękujemy za opis jesteś bardzo dzielna, jeszcze raz gratuluję ! musieliście podjąć bardzo trudną decyzję...
najważniejsze, że jesteście zdrowi i cali i w domku
__________________
Antosia


Wanda

Edytowane przez begie13
Czas edycji: 2012-05-17 o 15:49
begie13 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 15:45   #1638
andzya
Zakorzenienie
 
Avatar andzya
 
Zarejestrowany: 2005-06
Wiadomości: 4 498
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Synuś kochany Agatko
__________________
Run Girl Run !
andzya jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 15:48   #1639
begie13
Zadomowienie
 
Avatar begie13
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: Tychy
Wiadomości: 1 940
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

_agata - synek cudowny
__________________
Antosia


Wanda
begie13 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 15:52   #1640
asiula_n
Rozeznanie
 
Avatar asiula_n
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: nad morzem
Wiadomości: 730
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
obwód głowy 36,niby nie duża a bolało jak cholr...

Szymon śpi,po kolejnym karmieniu,ja gotuję rosół.
Filip jest jakiś cichy,on zawsze śpiewał,bawił się,generalnie był głośny a teraz siedzi i prawie się nie odzywa.Jak ja go zagaduję to odpowiadaMówi żeby Szymona nie obudzić-ale już wytłumaczyłam,że ma się zchowywać tak jak kiedyś.
Bolą mnie cyceTo jest chyba najgorsze po porodzie.Pózniej wstawie fote.
Cześc Ania!

Synek śliczny Opowiadaj jak wrażenia po szpitalu, jakie połozne i warunki i wogole?

Agata - ja po porodzie sn mówiłam, że NIGDY wiecej. Ale na szczęscie szybko się zapomina Niemniej współczuję trudnej decyzji o cc, najważniejsze że jesteście w domu, teraz z każdym dniem będzie lepiej
asiula_n jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 15:54   #1641
nasteczka83
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 203
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez calawdeszczu Pokaż wiadomość
Cześć Dziewczyny,
Byłam tu kiedyś, ale niestety się nie udało.. Wczoraj zrobiłam test... dwie grube krechy..., aż się boję co będzie dalej....
Oprócz mnie i TZta no i teraz Was nie wie nikt... boje sie o tym głośno mówić...
Głowa do góry, musi być dobrze
Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
Szymon dzień po porodzie.
Śliczny Gratuluje raz jeszcze
Cytat:
Napisane przez karozka Pokaż wiadomość

Wieści od naszej GATTY niosę

Jest na patologii, ma skurcze co 6-7 min, rozwarcie na palec
Czeka na obchód to będzie wiedzieć co dalej


Trzymamy kciuki


Cytat:
Napisane przez _agata Pokaż wiadomość
Jesteśmy od wczoraj w domu wybaczcie, ale nie nadrobię

Widzę, że mamusię się rozsypały zaraz po mnie.

Teraz nakarmiłam małego potwora i śpi obok na kanapie. Mam chwilę ;-)

Może zacznę od początku
Śliczny Gratuluje i życzę, żeby szybciutko się zagoiło i żebyś zapomniała o trudach po cesarce
nasteczka83 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 16:19   #1642
stokroteczka777
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: T.G.
Wiadomości: 2 996
GG do stokroteczka777
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez _agata Pokaż wiadomość
Jesteśmy od wczoraj w domu wybaczcie, ale nie nadrobię

Widzę, że mamusię się rozsypały zaraz po mnie.

Teraz nakarmiłam małego potwora i śpi obok na kanapie. Mam chwilę ;-)

Może zacznę od początku Chociaż początek już znacie.
Pojechałam do szpitala, podłączyli mnie pod KTG, zapis wyszedł w porządku. Zbadał mnie lekarz, stwierdził, że to mogą być wody, ale on jednoznacznie nie stwierdzi, trzeba pobrać wymaz. Rozwarcie na 0,5 cm.
Wymaz pobrany, krew, mocz, założyli mi kartę na patologię.
Około 11 zostałam zabrana na patologię, do starej części szpitala, byłam przerażona jak to zobaczyłam. Na szczęście oddział był przepełniony i po około półgodzinie czekania na miejsce na korytarzu przyszła położna i zabrała mnie do nowej części, na położnictwo, bo na patologii już nie było wypisów więc miejsca dla mnie tym samym też.
Weszłam do sali, pogadałam chwilę z leżącymi tam dziewczynami, zdążyłam zdjąć buty, wyjąć klapki i koszulę, a tu znowu położna, że idziemy.
Pytam: dokąd?
No jak to dokąd... na porodówkę.
Po co?
Pyta pani po co... będzie pani rodzić.
Ale to już?
Już, wody się pani sączą, nie ma na co czekać.

Było około 12. Zbadała mnie położna, rozwarcie nie ruszyło, wody dalej nie lecą.
Dostałam szpitalną koszulę do porodu (urocza ), zrobili jeszcze wywiad... choroby, uczulenia... Panie Ewunia zrobiła lewatywę i poszłyśmy do sali porodów rodzinnych.
Niebawem przyjechał mąż, i tak sobie siedzieliśmy. Podpięli mnie pod KTG, ok. 15 podłączyli mi oksytocynę i tak mijał nam czas. Skurcze miałam minimalne, rozwarcie nie szło.
Jeszcze okazało się, że stolarz z blatem ma przyjechać, więc chłopa wysłałam do domu bo u mnie i tak nic się nie działo, a tak to chociaż coś załatwi. Ja się zdrzemnęłam w tym czasie.
Ok. 17-17.30 przyszła lekarka, zbadała mnie, rozwarcie jakie było tak zostało. Ani drgnie. Zaraz odeszły mi wody, ale nic poza tym. Miałam może 1 czy 2 mocniejsze skurcze, ale tak to przecież nie urodzę... Wstałam, pochodziłam, poskakałam na piłce, pisałam sms-y... trzeba było jakoś zabić nudę...
I tak nam mijał czas do ok. 21.45.
Przyszedł lekarz, zbadał, rozwarcie 1,5-2 cm. Czyli niewiele się zmieniło od. rana na izbie przyjęć.
I przyszedł czas na decyzję... chcieli mnie kroić. Bo jak nie ruszyło po takiej dawce oksy i odejściu wód, to marne szanse, że ruszy. Poza tym lekarz stwierdził, że on sobie nie wyobraża drugiego etapu porodu po takim czasie. Macica strasznie oporna i mogłabym tak do rana siedzieć... a i tak zawsze jest prawdopodobieństwo, że zakończy się na cięciu.
Musieliśmy z mężem podjąć trudną dla nas decyzję. Bo mimo tego, iż wiedziałam, że zawsze jest ryzyko tego że nie uda się urodzić naturalnie, to jakoś nie dopuszczałam do siebie myśli o cesarce. Był płacz, złość, straszne emocje mnie wzięły. Siedziałam roztrzęsiona, zapłakana, ale podpisałam. Bo cóż zrobić. Najważniejsze jest żeby skończyło się dobrze dla mnie i dziecka. A po odejściu wód z godziny na godzinę rosło ryzyko zakażenia.
Rozmowa z lekarzem, który miał robić cięcie, z anestezjologiem. Pytaliśmy z mężem o wszystko i na wszystkie pytania udzielili nam obszernych odpowiedzi. Nieco mnie to uspokoiło, ale na salę operacyjną pojechałam i tak cała roztrzęsiona. Drżały mi ręce, drżały mi nogi, ciało nie chciało się słuchać.
Na stole operacyjnym ściskałam czyjeś dłonie (jak się później okazało jedną z nich była pani neonatolog, która zajmowała się później Maćkiem), rozmawiałam z anestezjologiem...
Czułam jak wyciskają Maćka, cały czas płakałam i się trzęsłam. Do tego wszystko widziałam w lampie...
Wydawało mi się, że to trwa całe wieki, a po 10 minutach było po wszystkim. Usłyszałam płacz dziecka, pokazali mi go. Był lekko siny, umazany, ale był. Mój syn. Na chwilę położyli mi go na piesiach, mogłam go przytulić i pocałować. Lekarze wzięli się za szycie mnie, a przy małym był mąż.
Zważyli go, pomierzyli i zabrali. Ja widziałam się jeszcze chwilę z mężem jak wieźli mnie na salę pooperacyjną. Ustaliliśmy, że będzie Maciej.
Po około godzinie dostałam Maćka, mogłam go przytulić, poczyniłam pierwsze próby nakarmienia. Zasnął przy mnie, po czym go zabrali.
Czwartek upłynął na próbach wstawania, ok. 18 byłam na nogach. Nie powiem, żeby to było przyjemne uczucie. Okropnie ciągnęły mnie szwy, ból pleców był nie do zniesienia. Ukojenie znajdowałam w tym czasie kiedy przywozili małego na karmienie. Był dokarmiany mieszanką, bo pokarmu miałam niewiele, ale do cyca przysysał się bardzo ładnie. Tylko niewiele leciało...
W czwartek nie mogłam zobaczyć się z mężem, małego też widział chwilę...
W piątek koło południa przenieśli nas na położnictwo, dostałam salę jednoosobową... los się nade mną zlitował bo nie zniosłabym płaczu żadnego dziecka więcej. A tak to chociaż mogła odpoczywać jak Maciuś spał. Z tym, że nie dane mu było... rano jak to rano w szpitalu.
Między 5 a 6 ważenie dzieci.
Przed 7 mierzenie ciśnienia i temperatury u mnie.
Przed 8 antybiotyk.
Po 8 obchód.
Ok. 9 kąpiel dzieciaków.
Po 9 śniadanie.
Co przysnęliśmy to ktoś wchodził. Lzy mi leciały jak grochy kiedy go budzili. A działo się to jak na złość zawsze wtedy kiedy zasnął.

W niedzielę wieczorem pediatra na obchodzie mówi, że Maciek już może wychodzić. Ale ja musiałam czekać na zdjęcie szwów, co miało nastąpić w piętej dobie po cięciu, czyli wypadało w poniedziałek. Jaka ja byłam szczęśliwa!
W poniedziałek jednak wyszło, że szwy mi zdejmą we wtorek, co wywołało u mnie morze łez. Ja chciałam z dzieckiem iść do domu, do męża, a nie siedzieć w szpitalu. Ale jak mus to mus.
We wtorek zdjęli mi szwy, więc byłam gotowa do wyjścia, po czym w wynikach Maćka wyszło zbyt wysokie białko w moczu i skoczyła żółtaczka, więc znowu czekanie... Pobrali ponownie mocz, wynik miał być wieczorem, więc dopiero rano w środę będzie wiadomo co i jak... Cala noc niepewności.
Na szczęście wynik wyszedł dobry, o 10 dowiedzieliśmy się, że możemy iść do domu. Przyjechał mąż, pakowanie, czekanie na wypisy i o 13.20 wyszliśmy.




Bardzo, bardzo żałuję, że nie dane mi było urodzić naturalnie. Cesarkę i okres po zapamiętam do końca życia.
Dziękuję losowi, że mam takiego cudownego synka, ale żyjąc ze świadomością tego, że następny poród też może się tak skończyć, nie wiem czy zdecyduję się kiedykolwiek na kolejne dziecko...
Szwy ciągnęły, bolało jak cholera, trudno obrócić się na łóżku, nie mówiąc o tym żeby wstać. Nie można normalnie wziąć prysznica, żeby nie zmoczyć opatrunku.
Całe piątkowe popołudnie mąż spędził z nami w szpitalu. Całą sobotę i niedzielę byliśmy razem. W poniedziałek musiał iść do pracy, siedział z nami od 16 do wieczora. We wtorek też był z nami. Bardzo mi to pomogło, chociaż pobyt w szpitalu zmęczył mnie strasznie.
Na opiekę personelu narzekać nie mogę, wszystko wzorowo (poza tymi pobudkami... ale wiem, że to szpital i nikt się nie będzie do mnie dostosowywał). Robią masę badań, zarówno matkom, jak i dzieciakom. Wiem, że dostałam zdrowe dziecko i ze mną wszystko w porządku. Tylko na tę ranę po cięciu patrzeć nie mogę...
Piękny opis, piękny Maciek też bym już chciała być po wszystkim.
__________________
Nasz skarb:
http://www.suwaczki.com/tickers/klz9mg7ydcco6bvx.png

Nasz ślub:
http://s3.suwaczek.com/20100922640113.png

Jesteśmy razem od:
http://s1.suwaczek.com/200706022338.png


"Jest bowiem kilka odmian ciszy; najlepsza jest ta, która zapada z wyboru człowieka, a nie przeciw niemu"
stokroteczka777 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 16:38   #1643
justys1358
Zakorzenienie
 
Avatar justys1358
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: świętokrzyskie
Wiadomości: 8 637
GG do justys1358
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez blueelektron Pokaż wiadomość
kism- śliczny chłopczyk

mi brzuch dziś twardnieje, najadłam się klusek z truskawkami i mały mnie strasznie kopie, mam schize, że to może dziś
Jeju, jak ja bym zjadła truskawki.
Cytat:
Napisane przez calawdeszczu Pokaż wiadomość
Cześć Dziewczyny,
Byłam tu kiedyś, ale niestety się nie udało.. Wczoraj zrobiłam test... dwie grube krechy..., aż się boję co będzie dalej....
Oprócz mnie i TZta no i teraz Was nie wie nikt... boje sie o tym głośno mówić...
Gratuluje i powodzenia
Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
Szymon dzień po porodzie.
Sliczny.
Cytat:
Napisane przez karozka Pokaż wiadomość

Wieści od naszej GATTY niosę

Jest na patologii, ma skurcze co 6-7 min, rozwarcie na palec
Czeka na obchód to będzie wiedzieć co dalej

Powodzenia.
Cytat:
Napisane przez _agata Pokaż wiadomość
Jesteśmy od wczoraj w domu wybaczcie, ale nie nadrobię
Sliczny synek i super opis.


U mnie dzis 37 tc Gin mowił by wytrzymac własnie do 17tego i wytrzymalam. Ale dzidzia sobie siedzi, wiec nie boje sie o wczesniejszy poród. I dzis tak doszłam do wniosku, ze jeszcze nie moge rodzic bo:
- nie umyłam okien
- nie posprzatałam
- łożeczko nie jest rozłożone(jak sie posprzata to sie rozłoży)
- nie mamy wanienki jeszcze
- nie jestem spakowana
- nie jadłam kiełbaski z grilla
- nie jadłam truskawek

Gdy to bedzie zrobione to bede gotowa
justys1358 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 16:38   #1644
Gaabbi
Wtajemniczenie
 
Avatar Gaabbi
 
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: PL
Wiadomości: 2 875
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez _agata Pokaż wiadomość
Jesteśmy od wczoraj w domu wybaczcie, ale nie nadrobię
No dzięki Kochana, że się zlitowałaś i dałaś znak życia
Dzięki za opis Maciej- ładne imię
Trochę się nacierpiałaś, ale czy nie było warto? Wystarczy popatrzeć na zdjęcia
Buziaki dla Ciebie i Twojego syna

Moja wizyta już jest opóźniona o min. 30 min.
Gaabbi jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 16:44   #1645
ladybird_1987
Rozeznanie
 
Avatar ladybird_1987
 
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 698
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez karozka Pokaż wiadomość

Wieści od naszej GATTY niosę

Jest na patologii, ma skurcze co 6-7 min, rozwarcie na palec
Czeka na obchód to będzie wiedzieć co dalej


Trzymamy kciuki
ja też trzymam mocno kciuki!!! Powodzenia!
Cytat:
Napisane przez Gaabbi Pokaż wiadomość
Lecę się powoli szykować do wizyty. Ciekawe ile mi dzisiaj zejdzie
Mam nadzieję, ze do Was dzisiaj wrócę.... Torby nie pakowałam, żeby nie zapeszać :P
Trzymam kciuki za wizytę!

Anulka piękny synek! A te oczka jakie śliczne! Dużo buziaków od e-ciotki.
_agata super opis! Maciuś słodki, jakie ma długie włoski. Dobrze że już to wszystko za Tobą. Dużo zdrówka dla Ciebie i Maćka.
__________________
ladybird_1987 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 16:44   #1646
martula007
Raczkowanie
 
Avatar martula007
 
Zarejestrowany: 2010-05
Wiadomości: 456
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez karozka Pokaż wiadomość
Hej dziewczyny

Ja tak na szybko bo ledwie do domu wróciłam, a zaraz kurier z wózkiem przyjedzie.

Wieści od naszej GATTY niosę

Jest na patologii, ma skurcze co 6-7 min, rozwarcie na palec
Czeka na obchód to będzie wiedzieć co dalej


Trzymamy kciuki
Trzymamy mocno!!!

Cytat:
Napisane przez _agata Pokaż wiadomość
Jesteśmy od wczoraj w domu wybaczcie, ale nie nadrobię

Widzę, że mamusię się rozsypały zaraz po mnie.

Teraz nakarmiłam małego potwora i śpi obok na kanapie. Mam chwilę ;-)

Może zacznę od początku Chociaż początek już znacie.
Pojechałam do szpitala, podłączyli mnie pod KTG, zapis wyszedł w porządku. Zbadał mnie lekarz, stwierdził, że to mogą być wody, ale on jednoznacznie nie stwierdzi, trzeba pobrać wymaz. Rozwarcie na 0,5 cm.
Wymaz pobrany, krew, mocz, założyli mi kartę na patologię.
Około 11 zostałam zabrana na patologię, do starej części szpitala, byłam przerażona jak to zobaczyłam. Na szczęście oddział był przepełniony i po około półgodzinie czekania na miejsce na korytarzu przyszła położna i zabrała mnie do nowej części, na położnictwo, bo na patologii już nie było wypisów więc miejsca dla mnie tym samym też.
Weszłam do sali, pogadałam chwilę z leżącymi tam dziewczynami, zdążyłam zdjąć buty, wyjąć klapki i koszulę, a tu znowu położna, że idziemy.
Pytam: dokąd?
No jak to dokąd... na porodówkę.
Po co?
Pyta pani po co... będzie pani rodzić.
Ale to już?
Już, wody się pani sączą, nie ma na co czekać.

Było około 12. Zbadała mnie położna, rozwarcie nie ruszyło, wody dalej nie lecą.
Dostałam szpitalną koszulę do porodu (urocza ), zrobili jeszcze wywiad... choroby, uczulenia... Panie Ewunia zrobiła lewatywę i poszłyśmy do sali porodów rodzinnych.
Niebawem przyjechał mąż, i tak sobie siedzieliśmy. Podpięli mnie pod KTG, ok. 15 podłączyli mi oksytocynę i tak mijał nam czas. Skurcze miałam minimalne, rozwarcie nie szło.
Jeszcze okazało się, że stolarz z blatem ma przyjechać, więc chłopa wysłałam do domu bo u mnie i tak nic się nie działo, a tak to chociaż coś załatwi. Ja się zdrzemnęłam w tym czasie.
Ok. 17-17.30 przyszła lekarka, zbadała mnie, rozwarcie jakie było tak zostało. Ani drgnie. Zaraz odeszły mi wody, ale nic poza tym. Miałam może 1 czy 2 mocniejsze skurcze, ale tak to przecież nie urodzę... Wstałam, pochodziłam, poskakałam na piłce, pisałam sms-y... trzeba było jakoś zabić nudę...
I tak nam mijał czas do ok. 21.45.
Przyszedł lekarz, zbadał, rozwarcie 1,5-2 cm. Czyli niewiele się zmieniło od. rana na izbie przyjęć.
I przyszedł czas na decyzję... chcieli mnie kroić. Bo jak nie ruszyło po takiej dawce oksy i odejściu wód, to marne szanse, że ruszy. Poza tym lekarz stwierdził, że on sobie nie wyobraża drugiego etapu porodu po takim czasie. Macica strasznie oporna i mogłabym tak do rana siedzieć... a i tak zawsze jest prawdopodobieństwo, że zakończy się na cięciu.
Musieliśmy z mężem podjąć trudną dla nas decyzję. Bo mimo tego, iż wiedziałam, że zawsze jest ryzyko tego że nie uda się urodzić naturalnie, to jakoś nie dopuszczałam do siebie myśli o cesarce. Był płacz, złość, straszne emocje mnie wzięły. Siedziałam roztrzęsiona, zapłakana, ale podpisałam. Bo cóż zrobić. Najważniejsze jest żeby skończyło się dobrze dla mnie i dziecka. A po odejściu wód z godziny na godzinę rosło ryzyko zakażenia.
Rozmowa z lekarzem, który miał robić cięcie, z anestezjologiem. Pytaliśmy z mężem o wszystko i na wszystkie pytania udzielili nam obszernych odpowiedzi. Nieco mnie to uspokoiło, ale na salę operacyjną pojechałam i tak cała roztrzęsiona. Drżały mi ręce, drżały mi nogi, ciało nie chciało się słuchać.
Na stole operacyjnym ściskałam czyjeś dłonie (jak się później okazało jedną z nich była pani neonatolog, która zajmowała się później Maćkiem), rozmawiałam z anestezjologiem...
Czułam jak wyciskają Maćka, cały czas płakałam i się trzęsłam. Do tego wszystko widziałam w lampie...
Wydawało mi się, że to trwa całe wieki, a po 10 minutach było po wszystkim. Usłyszałam płacz dziecka, pokazali mi go. Był lekko siny, umazany, ale był. Mój syn. Na chwilę położyli mi go na piesiach, mogłam go przytulić i pocałować. Lekarze wzięli się za szycie mnie, a przy małym był mąż.
Zważyli go, pomierzyli i zabrali. Ja widziałam się jeszcze chwilę z mężem jak wieźli mnie na salę pooperacyjną. Ustaliliśmy, że będzie Maciej.
Po około godzinie dostałam Maćka, mogłam go przytulić, poczyniłam pierwsze próby nakarmienia. Zasnął przy mnie, po czym go zabrali.
Czwartek upłynął na próbach wstawania, ok. 18 byłam na nogach. Nie powiem, żeby to było przyjemne uczucie. Okropnie ciągnęły mnie szwy, ból pleców był nie do zniesienia. Ukojenie znajdowałam w tym czasie kiedy przywozili małego na karmienie. Był dokarmiany mieszanką, bo pokarmu miałam niewiele, ale do cyca przysysał się bardzo ładnie. Tylko niewiele leciało...
W czwartek nie mogłam zobaczyć się z mężem, małego też widział chwilę...
W piątek koło południa przenieśli nas na położnictwo, dostałam salę jednoosobową... los się nade mną zlitował bo nie zniosłabym płaczu żadnego dziecka więcej. A tak to chociaż mogła odpoczywać jak Maciuś spał. Z tym, że nie dane mu było... rano jak to rano w szpitalu.
Między 5 a 6 ważenie dzieci.
Przed 7 mierzenie ciśnienia i temperatury u mnie.
Przed 8 antybiotyk.
Po 8 obchód.
Ok. 9 kąpiel dzieciaków.
Po 9 śniadanie.
Co przysnęliśmy to ktoś wchodził. Lzy mi leciały jak grochy kiedy go budzili. A działo się to jak na złość zawsze wtedy kiedy zasnął.

W niedzielę wieczorem pediatra na obchodzie mówi, że Maciek już może wychodzić. Ale ja musiałam czekać na zdjęcie szwów, co miało nastąpić w piętej dobie po cięciu, czyli wypadało w poniedziałek. Jaka ja byłam szczęśliwa!
W poniedziałek jednak wyszło, że szwy mi zdejmą we wtorek, co wywołało u mnie morze łez. Ja chciałam z dzieckiem iść do domu, do męża, a nie siedzieć w szpitalu. Ale jak mus to mus.
We wtorek zdjęli mi szwy, więc byłam gotowa do wyjścia, po czym w wynikach Maćka wyszło zbyt wysokie białko w moczu i skoczyła żółtaczka, więc znowu czekanie... Pobrali ponownie mocz, wynik miał być wieczorem, więc dopiero rano w środę będzie wiadomo co i jak... Cala noc niepewności.
Na szczęście wynik wyszedł dobry, o 10 dowiedzieliśmy się, że możemy iść do domu. Przyjechał mąż, pakowanie, czekanie na wypisy i o 13.20 wyszliśmy.




Bardzo, bardzo żałuję, że nie dane mi było urodzić naturalnie. Cesarkę i okres po zapamiętam do końca życia.
Dziękuję losowi, że mam takiego cudownego synka, ale żyjąc ze świadomością tego, że następny poród też może się tak skończyć, nie wiem czy zdecyduję się kiedykolwiek na kolejne dziecko...
Szwy ciągnęły, bolało jak cholera, trudno obrócić się na łóżku, nie mówiąc o tym żeby wstać. Nie można normalnie wziąć prysznica, żeby nie zmoczyć opatrunku.
Całe piątkowe popołudnie mąż spędził z nami w szpitalu. Całą sobotę i niedzielę byliśmy razem. W poniedziałek musiał iść do pracy, siedział z nami od 16 do wieczora. We wtorek też był z nami. Bardzo mi to pomogło, chociaż pobyt w szpitalu zmęczył mnie strasznie.
Na opiekę personelu narzekać nie mogę, wszystko wzorowo (poza tymi pobudkami... ale wiem, że to szpital i nikt się nie będzie do mnie dostosowywał). Robią masę badań, zarówno matkom, jak i dzieciakom. Wiem, że dostałam zdrowe dziecko i ze mną wszystko w porządku. Tylko na tę ranę po cięciu patrzeć nie mogę...
Dziekujemy za opis, slicznego masz synka Wracaj szybko do zdrowia!

Jestem strasznie zmordowana... mala caly dzien nie spi, w nocy ledwo co i caly czas na cycku nie mam nawet czasu rano dobrze sie zajac soba i zjesc sniadania... cale szczescie ze mysl o tym ze to moja kruszynka mi to wynagradza
Dzis byla polozna i mowila, ze mozemy zaczac chodzic na spacery
martula007 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 16:46   #1647
onething
Zadomowienie
 
Avatar onething
 
Zarejestrowany: 2008-06
Lokalizacja: Śląsk
Wiadomości: 1 265
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez sweetjoy Pokaż wiadomość
Kto ma dobry, sprawdzony przepis na lasagne? I czy potrzebny jest specjalny makaron?
Wogóle nie jadłam lasagne
Makaron jest specjalny do lasagne, takie duże płaty. Powiem ci, że dla mnie to proste danie, ja robie tak:
-makaron (używam Primo Gusto) zalewam gorącą wodą, żeby troszkę rozmiękł (niby nie trzeba, ale ja tam wole nie ryzykować)
- przygotowują dodatki, czyli to co lubimy: mięso mielone (podsmażone), pieczarki (podsmażone), szpinak, ser, sos beszamelowy (ja go dużo nie daję, wolę bolones),
- w naczyniu żaroodpornym kładziesz makaron, mięsko, pieczarki, szpinak, ser, sos beszamelowy, makaron, mięsko itd.
- całość polewam sosem bolones i do piekarnika na ok. 30 min, w temp 180 st.C

Sos beszamelowy robię tak:
3/4 szkl mleka, 3-4 łyżki mąki, 2 łyżki masła, sól, pieprz.
W garnuszku roztopić masło, dodać mąkę, gdy to się połączy dodawać stopniowo mleko, aż zgęstnieje. Doprawić.

Nie ma szans, żeby nie wyszło, chyba że makaron nie rozmięknie (dlatego ja zawsze na chwilkę zalewam wrzątkiem )

Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
Szymon dzień po porodzie.
Jak tak patrzę na te wszystkie fotki maluszków i na swoj brzuch to nie potrafie tego ogarnąć, że siedzi we mnie już taka istota.

Cytat:
Napisane przez _agata Pokaż wiadomość
Jesteśmy od wczoraj w domu wybaczcie, ale nie nadrobię (...)
Najważniejsze, że już razem Gratuluję synka i życzymy szybkiego powrotu do siebie
__________________
2017
2016
2015
2013/2014
onething jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 16:47   #1648
clauudik
Rozeznanie
 
Avatar clauudik
 
Zarejestrowany: 2009-10
Wiadomości: 906
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez _millena Pokaż wiadomość
druga tura :
doświadczone mamy - jaka jest szansa na to , że usg zawyża wagę ?? zdarzyło wam się ? czy raczej zaniżało?
(...)
ja sie wlasnie tego boję... ze przed porodem okaże się, że dzieciak jest wielki , a oni mi beda kazać rodzić siłami natury. Moj lekarz mi powiedzial, ze jesli dzieciak bedzie mial powyzej 4kg, np 4100 to będzie mi doradzal cc. No ale mojego lekarza moze nie być w czasie kiedy ja będę rodzić. Umęczę się tylko a potem i tak sie skonczy cesarką
w ogole wkurza mnie to, że tyle o tym mysle....
wolałabym byc głupsza trochę i nie mieć internetu i doświadczonych znajomych

moja ... ehhh... jak ją zmacałam podczas zwalczania feminizmu przed wizytą gina to normalnie bylam przekonana że czuję glówkę.... jest taka wypukła jakaś i .. faktycznie, wygląda jak dupa pawiana i jest mega brzydka... fuj ....
mysle jednak ze ginkę to nie zdziwi
Mi usg zawyżało wagę o dobre 700g, miałam urodzić wielkoluda, a Filipek miał w końcu 3300, czyli myślę, że średnio

Co do kwestii tej na dole, to po porodzie wygląda ona jeszcze gorzej. Jak zaglądałam tam lusterkiem ostatnio to się przeraziłam - a przypominam, że obeszło się bez pękania, ani cięcia
Cytat:
Napisane przez benka99 Pokaż wiadomość
Heeej
Nie wiem czy już mnie nie zapomniałyście, jestem, żyje, małego nadal noszę w brzuchu. Tylko mam straszne problemy z internetem i nawet mi sie nie chce kompa uruchamiać żeby się nie denerwować
(...)
Ja nadal czekam, termin we wtorek... Gin powiedział, że dziecko jest już duże a ja z każdym dniem się boję że skończy się cesarką
Już nie wiem co robić, żeby urodzić, próbowałam już chyba wszystkiego...

Trzymajcie się laski, życzę szybkich i mało bolesnych porodów Mam nadzieję, że dojdę w końcu do łądu z tym netem i będę mogła być na bieżąco
Oczywiście, że pamiętamy nie zamartwiaj się na zapas, mnie też straszyli olbrzymem. A poród ruszył po chodzeniu po schodach, dzień wcześniej kursowałam na II piętro i spowrotem kilkanaście razy.
Cytat:
Napisane przez 8ewus8 Pokaż wiadomość
Powoli zbieram się na wizytę, pewnie znów sobie posiedzę kupę czasu, o 14ej muszę już być w kolejce a on przyjmuje od 15ej!!
Ostatnio jak poszłam o 14ej to byłam 6ta
WOW no to nieźle, trzymam za wizytę i małą kolejkę!
Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
Witajcie
My jesteśmy w domu.Filip trochę speszony braciszkiem ale mówił zę fajny,jak płacze to zaraz przychodzi i się pyta co mu jest.Mam nawał pokarmu,cycki mnie bolą,rozwalają,Szymon nie nadaża jeść a ja mam znowu pełno.Do tego powiększył mi się węzeł chłonny pod pachą,mam go masować.

Poród ekspresowy,położna latała koło mnie jak ze sraczkąPrzy przyjęciu o 23.15 miałam 5cm rozwarciaRodzenie główki to była najgorsza rzecz jaką robiłam w życiu,masakra jak bolało,czujesz że musisz przeć,jak przesz czujesz jak rozrywa dupę.Więc co wybraćPoród Filipa był mniej bolesny.
Jak się ogarnę to napiszę coś więcej.[COLOR="Silver"]
Witaj czekamy na szerszy opis. Ja to chyba jakaś dziwna jestem, bo już nie pamiętam jakie to było "straszne"
Cytat:
Napisane przez onething Pokaż wiadomość
Wczoraj ponaklejaliśmy na ścianie kubusiowe naklejki i kącik dla małego wygląda ślicznie
Czekamy na fotki
Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
Szymon dzień po porodzie.
Przystojniak i w ogóle zauważyłam, że Wasze dzieciaczki tak szeroko oczęta otwierają... Mój przez pierwsze kilka dni albo spał albo delikatnie zerkał spod oka.
Cytat:
Napisane przez karozka Pokaż wiadomość
Hej dziewczyny

Ja tak na szybko bo ledwie do domu wróciłam, a zaraz kurier z wózkiem przyjedzie.

Wieści od naszej GATTY niosę

Jest na patologii, ma skurcze co 6-7 min, rozwarcie na palec
Czeka na obchód to będzie wiedzieć co dalej


Trzymamy kciuki
trzymamy mocno !!
Cytat:
Napisane przez _agata Pokaż wiadomość
Jesteśmy od wczoraj w domu wybaczcie, ale nie nadrobię
Pięknie opisane. Świetnie sobie poradziliście w trudnej chwili i możesz być z siebie dumna. A Maciuś przesłodki i te włoski
Cytat:
Napisane przez stokroteczka777 Pokaż wiadomość
Piękny opis, piękny Maciek też bym już chciała być po wszystkim.
Stokroteczka już niedługo
__________________
Razem od 14/08/2009
Zaręczeni od 01/06/2010
Mąż i Żona od 14/08/2011

Nasz skarb 06/05/2012

...and nothing else matters...

http://www.suwaczki.com/tickers/ex2b9vvjae3cdu8n.png
clauudik jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 17:12   #1649
zaaaabcia
Zakorzenienie
 
Avatar zaaaabcia
 
Zarejestrowany: 2008-02
Lokalizacja: Mahopac NY
Wiadomości: 13 279
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez calawdeszczu Pokaż wiadomość
Cześć Dziewczyny,
Byłam tu kiedyś, ale niestety się nie udało.. Wczoraj zrobiłam test... dwie grube krechy..., aż się boję co będzie dalej....
Oprócz mnie i TZta no i teraz Was nie wie nikt... boje sie o tym głośno mówić...

gratulacje!!



Cytat:
Napisane przez _millena Pokaż wiadomość
wydziergalam wczoraj literki na ścianę jeszcze tylko musze zrobić kokardy i będziemy wieszać jak się młody pojawi.
superowe!

Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
Szymon dzień po porodzie.
fajowy

Cytat:
Napisane przez karozka Pokaż wiadomość
Hej dziewczyny

Ja tak na szybko bo ledwie do domu wróciłam, a zaraz kurier z wózkiem przyjedzie.

Wieści od naszej GATTY niosę

Jest na patologii, ma skurcze co 6-7 min, rozwarcie na palec
Czeka na obchód to będzie wiedzieć co dalej

Trzymamy kciuki
trzymam kciuki

Cytat:
Napisane przez _agata Pokaż wiadomość
Robią masę badań, zarówno matkom, jak i dzieciakom. Wiem, że dostałam zdrowe dziecko i ze mną wszystko w porządku. Tylko na tę ranę po cięciu patrzeć nie mogę...
superowy synek!
__________________
Dominik 12.06.2012

Olivia 2.07.2014
zaaaabcia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-17, 17:14   #1650
SzmaragdowyKotek
Wtajemniczenie
 
Avatar SzmaragdowyKotek
 
Zarejestrowany: 2010-02
Wiadomości: 2 332
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Śliczne te "nasze" dzieciaczki!!!
Calawdeszczu - trzymam kciuki za dwie kreseczki! oby szybko rosły!!
Mnie USG pokazywało do końca, że Michałek będzie ważył ok. 2,5 kg, ważył prawie 3,5, więc różnica była ogromna.
Dasti, Agata - ale się namęczyłyście, biedactwa...mam nadzieję, że szybko dojdziecie do siebie.
Agatka - przymierz po prostu większą pieluszkę - zobacz, która będzie wygodniejsza - ma dobrze przylegać, nie ma być za luźna i nie może uciskać np. przy nóżkach.
Jeżeli chodzi o mleko - uważam, że trzeba mieć w domu - różnie bywa, a po nocy nie będzie się latać i szukać. Jak się nie zużyje, po prostu starszemu dziecku można zrobić na nim za kilka miesięcy kaszę. Jedna dziennie naprawdę może być na mleku początkowym, dziecku nic się nie stanie
Gatta - trzymam kciuki!!!
SzmaragdowyKotek jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Poczekalnia - będę mamą


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 00:29.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.