Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II. - Strona 87 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-05-20, 22:10   #2581
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Trzymajcie jutro kciuki za mnie. Mam ciężki okres. Jak będę miała czas napiszę co i jak. Na grupie.
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-20, 22:11   #2582
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
ok, jestem nieatrakcyjna dla siebie wiec, postanowilam isc na silownie - schudnac, pozbyc sie celulitu....nie schudlam, malo tego, przytylam i waze znow 55, prawie 56 kg. czyli brakuje juz 4/5 do tego co bylo we Francji. rosnie waga - rosnie moja panika. Rosnie panika - rosnie moja potrzeba jedzenia. bledne kolo...

to tylko jeden z wielu przykladow... chcialam zaczac sie znow malowac codziennie, to mnie tak zsypalo, ze wygladam jak 15latka... i nie moge sie tego pozbyc bo to jakis dziwny 'grysik pod skora'. na dodatek taki co jest czerwony. czyli jestem cala w PLAMY.

Chcialam malowac paznokcie, to mi sie zaczely tak rozdwajac, ze mam po raz pierwszy od jakis 10 lat obciete do zlaczenia z opuszkiem. Nienawidze takich palcow.


A teraz najlepsze... kupilam 5 roznych kiecek seksownych (koronki, stringi, rozne kkardki, ponczochy, nawet kupilam jeden stroj do role playing...) a w trakcie realizowania przesylki co sie dowiedzialam? ze mam brac leki przez ponad pol roku, jak nie rok z nadzieja, ze MOZE bede mogla kiedys normalnie wspolzyc.

Moze to tylko fizycznosc, moze to glupie i przesadzam...ale ja sie nie czuje kobieta w ogole. W ogole. nawet oczu nie moge pomalowac bo mi sie jakies gowno na powiece robi ;(
Co do wagi - nie dziwne, że po siłowni ważysz więcej, bo mięśnie ważą więcej niż tłuszcz. W ogóle to powinnaś wyrzucić wagę, bo ona chyba więcej robi szkody niż pożytku, jak przytyjesz kilogram to tego nie widzisz, a potem patrzysz na wagę i panikujesz... zamiast tego chyba lepiej pilnować obwodów i zastanawiać się, co zrobić dopiero gdy Ci przybędzie centymetrów. A jakbyś tak ułożyła sobie smaczny, zdrowy i nieprzesadnie rygorystyczny jadłospis na ten tydzień plus kontynuowała ćwiczenia plus nie ważyła się, żeby jakoś się zmusić do niemyślenia o swojej wadze? Bo chyba sama widzisz, że problem nie wynika z tego jak teraz Twoje ciało wygląda, tylko z tego, że się sama dręczysz?

Długie paznokcie są passe, wystarczy że troszkę odrosną poza opuszek (opuszkę?), więc niniejszym zwalniam Cię z martwienia się o to

Co do cery - to takie trądzikowe zmiany? Ja się okropnie teraz męczę ze zniszczoną cerą (rozszerzone pory, blizny i przebarwienia potrądzikowe), więc nie czuję się kompetentna żeby coś doradzić Teraz próbuję naturalnych kosmetyków, niektóre naprawdę wydają się być niezłe, ale jestem dopiero na początku drogi... Ale, o ile nie masz uczulenia, spróbuj maseczki ze zmielonych płatków owsianych i naparu z rumianku - ładnie łagodzi zaczerwienienia i podrażnienia.

A co do tego ostatniego - nienormalne współżycie też wcale nie musi być takie złe
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-20, 22:48   #2583
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Nebula - może coś Cię uczuliło i stąd taka wysypka? Nie martw się, przejdzie...wypij wapno. Zresztą, te wszystkie podkłady do twarzy i pudry są niezdrowe dla skóry. Ja próbuję bez nich jakoś żyć ostatnio, ale nie mogę na siebie patrzeć
I Tygrys ma rację - wyrzuć wagę, albo chociaż zamknij ją w szafie i zapomnij o niej, bo powoduje u Ciebie niepotrzebne paranoje.

Ciekawi mnie ta Twoja choroba...nie wiem o co chodzi, ale ogólnie to wiesz...nie musisz współżyć jako tako, żeby i Ty i Twój facet był zadowolony. Jest tyle innych pobocznych sposobów - warto się przemęczyć pół roku, żeby wyleczyć co trzeba. A później może będzie już dobrze? Nie wierzę, że jakakolwiek choroba może całkowicie pozbawić Cię możliwości współżycia...chyba, żeby Ci zarosła Nie wierzę w to i Ty też w to nie wierz.

Fairytale - pisałam wcześniej o Perfect Mousse - ma kolor orzech laskowy. U mnie wychodził ładny, rudawy brąz, ale nie czerwony. No ale u Nebuli ta farba się nie sprawdzała.
Teoretycznie jest trwała...ale według mnie trzyma tyle co casting albo nawet krócej
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-20, 23:35   #2584
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

no wlasnie obwody tez wzrosly tlumacze to sobie miesniami... no ale kurcze, jak miesnie rosna to tluszcz powinien jakos choc troche zaniknac... a tu nic
Wagi nie posiadam, waze sie na silowni.
No i z tym jedzeniem....probuje rygorystycznie od poltora roku i wychodzi tak jak dzis. frytki i czipsy. Ale to weekend, czego sie spodziewac...

NIENAWIDZE SIEBIE.

wiecie co ejst najgorsze? ze jak ide do sklepu po zakupy to juz kombinuje jak kupic czekolade, czy cokolwiek innego... i zawsze probuje soobie mowic 'ej ej, nie dzis. Dzis jest dzien na jablko. Czekolade kupisz jutro. Pokaz sobie, ze dasz rade jej dzis NIE kupic'.... RAZ przez ponad poltora roku udalo mi sie to zrobic. we wszystkim potrafie byc CHOLERNIE rygorystyczna. zawsze jak sie upre to sie udaje. w tej jednej rzeczy nie potrafie. Samotnosc rozlozyla mnie w tej kwestii na lopatki. I nie potrafie...

---------- Dopisano o 22:35 ---------- Poprzedni post napisano o 22:31 ----------

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Trzymajcie jutro kciuki za mnie. Mam ciężki okres. Jak będę miała czas napiszę co i jak. Na grupie.
Trzymam kciuki, jezeli moje cos pomoga
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!

Edytowane przez Nebula
Czas edycji: 2012-05-20 o 23:33
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-21, 06:25   #2585
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cześć dziewczyny
Ja tylko na chwilkę.
Być może opuszczę Was na pewien czas bo mam kupę spraw do załatwienia.
Wracam do trybu''7 godzin snu, pobudka o 5 rano i godzinka w internecie każdego dnia''.

Jeśli któraś z Was jest ciekawa co u mnie się dzieje to zapraszam na bloga-tam powinnam nieco częściej się udzielać.

Tygrysie-pomyślę o tym co mi napisałaś i dam Ci znać.

Miłego tygodnia dziewczyny
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-21, 08:08   #2586
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Jadę dziś do Łodzi.
Kompletnie wszystko zostawiłam na ostatnią chwilę jakbym chciała sprawdzić czy znów mi się uda. Nawet torby nie spakowałam z potrzebnymi rzeczami.
Nawet nie odczuwam złości na siebie.
Po prostu jeden totalny zwis i olew.
Nieco przerażające...

Nebulka
napiszę Ci PW wkrótce, lub skrobnę na gg.
Przytulam.
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-21, 10:34   #2587
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

dzien dobry, z rana czekala na mnie mila wiadomosc. Suknia slubna, ktora wybralam na przyszly rok, juz nie jest dostepna w Warszawie. UPS, sprzedalismy.

za godzine mam spotkanie z promotorem, spalam dzis zaledwie 2-3h. bo moj kochany wspolokator napierdalal na skype do 1wszej w nocy, a to juz dziekuje uprzejmie daleko pzoa moim czasem zasypiania. nie zasnelam, dziekuje dzien dobry, dzis pani nie spi. czuje sie jak psie gowno po zjedzeniu trawy.
przemowienie prezentacji? haha dobre sobie.

to co na dzis?
*moze zakonczyc kwestie raportu
*napisac przemowienie do prezentacji
*silownia
*NIE JESC NIC SLODKIEGO (poza owocami)
*spotkanie z promotorem
*plan dzialania na nastepne pare dni...
*rozmowa ze wspolokatorem o jego wspanialych wybuchach smiechu w srodku nocy.
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-21, 11:01   #2588
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Jadę dziś do Łodzi.
Kompletnie wszystko zostawiłam na ostatnią chwilę jakbym chciała sprawdzić czy znów mi się uda. Nawet torby nie spakowałam z potrzebnymi rzeczami.
Nawet nie odczuwam złości na siebie.
Po prostu jeden totalny zwis i olew.
Nieco przerażające...

Nebulka
napiszę Ci PW wkrótce, lub skrobnę na gg.
Przytulam.
Jedziesz do nas do Łodzi? A co będziesz porabiać w tym "uroczym" mieście?

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
dzien dobry, z rana czekala na mnie mila wiadomosc. Suknia slubna, ktora wybralam na przyszly rok, juz nie jest dostepna w Warszawie. UPS, sprzedalismy.

za godzine mam spotkanie z promotorem, spalam dzis zaledwie 2-3h. bo moj kochany wspolokator napierdalal na skype do 1wszej w nocy, a to juz dziekuje uprzejmie daleko pzoa moim czasem zasypiania. nie zasnelam, dziekuje dzien dobry, dzis pani nie spi. czuje sie jak psie gowno po zjedzeniu trawy.
przemowienie prezentacji? haha dobre sobie.



Eh...ja nie jestem z siebie zadowolona. W weekend udawało mi się w miarę wcześniej wstawać i zabierałam się od razu za konkretne rzeczy do zrobienia. Nadszedł poniedziałek, i co? Flaki z olejem i beznadzieja - wstałam później niż ustawa przewiduje, zabrałam się od razu...za nic i w ten oto sposób nie mam nic zrobione na dzisiaj, nie mam pomysłu nawet! I ogólnie to jestem daleko w tyle ze wszystkim Jestem po prostu niepoprawna
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-21, 15:11   #2589
czerwieclipiec
Zadomowienie
 
Avatar czerwieclipiec
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: jesień
Wiadomości: 1 112
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Trzymajcie jutro kciuki za mnie. Mam ciężki okres. Jak będę miała czas napiszę co i jak. Na grupie.
Jasne!
czerwieclipiec jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-21, 15:25   #2590
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

dostalam ocene 'pracownicza' od mojeo drugiego promotora Baardzo pozytywna, troche mi ulzylo.
sprobowalam trz moje ciasto wczorajsze - wyszlo bardzo dobre - super kruchy spod i bananowo-karmelowy wierzch. ktory nawet nie okazal sie zbyt slodki

a teraz - koncze raport i prezentacje.
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-21, 16:11   #2591
Coffee With Milk
Zadomowienie
 
Avatar Coffee With Milk
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.



Od 12 za nic nie mogę się zabrać. Krzątam się z kąta w kąt.

Plany na dzisiaj:
- napisać list z angielskiego
- nauczyć się na kolokwium

- zrobić z marketingu

- przeczytać pierwszy wykład z marketingu
- przepisać drugi wykład

- dodać w końcu nowy wpis na bloga (nie zgadniecie ile z tym zwlekam! Bodajże od stycznia, albo od grudnia!! )

Na jutro:
- załatwić zaliczenie z prawa
- załatwić zaliczenie z agrobiznesu
- załatwić wpis z metodologii
- załatwić wpis z angielskiego
- nauczyć się na kolokwium z metod

Edytowane przez Coffee With Milk
Czas edycji: 2012-05-21 o 16:20
Coffee With Milk jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-21, 17:19   #2592
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

znowu jest źle, bardzo źle.... kompletnie zero motywacji i kompletnie zero chęci do jakiejkolwiek czynności. Najchętniej siedziałabym pod kołdrą i spała, bo TV też nie chce mi się oglądać.
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-21, 20:40   #2593
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

oj patri nie ładnie ze sie nie pochwaliłas..spotkałybyśmy sie..dzis cały dzien spedziąłm na miescie i sklepach szukajac ubran dla dziecka,butów itp
kupiłam świetne sandałki adidasa
http://allegro.pl/sandalki-adidas-sa...337433694.html
ale ja zapłaciłam 45 zł i jestem podwójnie dumna
...nie jestem w stanie teraz stwierdzic mojego stanu...najwazniejsze,ze sie cos dzieje...nie ma czasu na rozkminianie i to jest dla mnie istotne...mniej myśleć-więcej robić
jutro stajnia..
pozniej tesciowa moze zaliczymy piaskownice z małym co by go jednak troszkę zmęczyć
poza tym zaczyna mnie dopadac stres w niedziele sa drugie urodzinki Adrianka i nalezy zorganizowac samodzielnie jakies spotkanie a tu wszystko w proszku nie wspomne ze nie mam krzeseł i nie iem skad je wziąść..9 sztuk
moze powinnam otworzyc wypożyczalnie krzesełto by sie chociaz jeden [problem rozwiązał
tymczasem lece troche jednak ogarniac ,bo jutro nie mam kiedy ...
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-21, 22:09   #2594
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Dzięki dziewczyna za kciuki.
Przeżyłam, opisałam co i jak na grupie...
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-21, 22:49   #2595
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

moze zakonczyc kwestie raportu
napisac przemowienie do prezentacji
silownia
NIE JESC NIC SLODKIEGO (poza owocami)
spotkanie z promotorem
plan dzialania na nastepne pare dni...
rozmowa ze wspolokatorem o jego wspanialych wybuchach smiechu w srodku nocy.

Zjadlam dwa kawaleczi czekolady i kawaleczek mojego ciasta.
poza tym nie poszlam na silownei bo siedzialam w pracy do 18, no i nie zdarzylam napisac calego przemowienia, ale jestem nad obrej drodze by skonczyc jutro rano.
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-21, 23:08   #2596
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

jeżeli pozwolicie to ja się trochę wygadam :p jak będzie się na to komuś chciało spojrzeć to będe wdzięczna, wiem, że w pewnym sensie sama sobie stwarzam te problemy, ale kiedyś mam nadzieje w końcu mi się uda zmienić podejscie i mniej się przejmować...

podstawową rzeczą, która nieustannie podcina mi skrzydła, tak, że opadają mi one też na innych polach są relacje z innymi ludźmi. Mam wrażenie, że przeinwestowuje swój czas/starania/emocje i jakoś mi się to w żaden sposób nie zwraca, chociaż podobno dobre uczynki powinny do nas wracać a tu guzik...

nie układa mi się ostatnio w żadnej sferze, myśle, że spokojnie moglabym konkurować na najbardziej zakompleksioną uczestniczkę tego watku, tylko co gorsza naprawde wiekszosci z tych rzeczy sobie nie wymyslam, chcialabym być postrzegana jak taka powabna i zadowolona z siebie istota jak pani na obrazku po lewej, ale niezbyt mi to wychodzi i też czesto czuje jakiś żal do wszechswiata o taki stan rzeczy... i zamiast zrobić coś pozytywnego to też sięgne predzej po ukajacz nerw w postaci czegoś słodkiego czy nawet ostatnio po cos mocniejszego co nie jest zbyt dobrym syndromem...

W kazdym razie potrzebuje, zeby mi ktoś powiedział czy ja przesadzam, czy mam prawo do takiego zalu w ktory sobie czuje?
Gadalam z moim nieTż tylko "przyjacielem" na temat o którym za chwile i co mam wrażenie, że tylko podbudowałam tym jego ego i jak zwykle się wykrecil, ciagnal i zmieniał temat, az do momentu kiedy mi puszczaja nerwy i jestem bardziej bezposrednia niz miła a on strzela focha, zeby wina byla moja a on nie musial sie silic "na mile slowka"...

Ogolnie chlopak jest kochany i nie meczylabym sie utrzymywaniem znajomosci z jakims idiota przez ponad 2 lata, ale jest tez jedyna osoba, z ktora utrzymuje tak bliskie relacje, chcialabym zeby to bylo chociaz teraz kiedy wszystko nie jest takie jak trzeba przez chwile jeden stały element w moim zyciowym krajobrazie, bycie ze sobą oficjalnie odpada...mi zalezy tylko tak naprawde na utrzymywaniu miłego kontaktu, a kiedy miedzy nami cos sie wiecej dzieje, zeby byl na tyle mily i nie krecil z innymi...Kazda inna kobieta potrafilaby zrobic tak, zeby ta relacja byla normalna, ale ja jestem rowniez zwiazkowa dupa wolowa i czuje sie w tej temacie jak dziecko we mgle, a jestem w trudnej sytuacji, bo jestem osoba raczej uległą i łatwo okazuje, ze mi bardziej zalezy.
Generalnie momentem kiedy sie widzimy sa takie wspolne wycieczki, ostatnia nie nalezala do najtanszych, pobyt za granica + atrakcje w postaci koncertow i zwiedzania, ja za granica bylam raptem 2 razy, wiec uznalam ze moge te oszczednosci przeznaczyc na to i dodatkowo wreszcie spedzic z nim troche sam na sam, bo generalnie poki co poza malymi spieciami dogadujemy sie naprawde dobrze, nie ma wielu ludzi do ktorych czulabym takie zaufanie i czulabym sie tak swobodnie, a w ich towarzystwie po prostu szczesliwa...Lapalam sie na tym, ze podczas powrotu kilkanascie godzin autobusem, nie bylam zmeczona jego towarzystwem tylko brakiem normalnego lozka, rozprostowania kosci i tak naprawde do tej pory mam powycieczkowy dol, ze sie juz skonczylo. Podczas gdy przed wyjazdem, bylam gotowa dac sobie spokoj itp...

Wiec z mojej strony byla duza pomoc finansowa, poniewaz na dobra sprawe oplacilam nam bilety w obie strony, jeden byl kolejowy i byl horendalnie drogi, potem sie zreszta okazalo, ze dalo sie znalezc polaczenia za 1/10 tego co zabulilismy, hotel czterogwiazdkowy na dwie noce + euro na wydatki takie jak taksowka, bilety, (jedzenie i picie, %, ktore przytaszczylam ze soba dla nas obojga, bardzo mi zalezalo zeby mu to smakowalo i sie najadl, w pociagu kwestia lozek jednak byla niedograna, to tez wolalam zeby on spal jak czlowiek, bo ma problem z kolanem i przykrywalam go kocykiem, wiec widac, ze raczej typem ksiezniczki nie jestem) doplata do biletu obiad przed i po wyjezdzie + jego bilet na pociag:P Takze jakby to tak podliczyc suma sumarum wymienilismy 2400 zl na euro, gdzie 1700 bylo moje na "wydatki" (potem sie okazalo, ze cos z biletem sie nie zgadzalo wiec 300 zl z tego euro poszlo na bilety) i 700 jego , wiec dodajac do tego pozostale wydatki i wczesniejsze bilety wyszlo ze grubo 3500 bylo z mojej strony i gdyby nie to nie wiem jak on chciał tam sam pojechać :P
Ok jest studentem, dostaje od mamy kieszonkowe 300 zl, ja co prawda zarabia(la)m, ale odczuwam te impreze dosyc bolesnie, zwlaszcza ze gdyby nie jego zajecia moglismy wziac tansze bilety zaoszczedzic 1500 zl.... No ale pieniadze szczescia nie daja, ja pewnie sama nigdy bym sie na coś takiego nie zdecydowała, mimo wszystko wycieczka sie b. udala, hotel super, on sie swietnie sprawdzil w roli przewodnika, zarezerwowal w/w hotel i ogarnal atrakcje, wiec powiedzmy, ze sie z tym licze i za to jestem mu wdzieczna i uznaje to za niematerialny wklad, dlatego nie wymagam, zeby mu wypominac i zeby mi oddawal, wczesniej jak byla kwestia tych 500 zl to chcial, widzialam nawet ze go gryzie ze tej kasy bedzie na styk... Poza tym mam z nim cos takiego jak rodzice z dziecmi, zaczelam rozumiec, sytuacje kiedy matka woli kupic nowe butki swojemu dziecku niz nową szminke sobie (to nie regula oczywiscie), wczesniej nie rozumialam "takiego poswiecenia"...
Pokazujac wam ten rzad wielkosci, bedzie lepiej widac, czy mam prawo sie o to wszystko denerwowac czy nie... Tylko, ze mimo wszystko po wyjezdzie znowu byl jakis oschly, potem o cos sie poprztykalismy i mielismy dwa dni przerwy, gdzie kontakt mielismy do tej pory codzienny... ja juz dzisiaj nie wytrzymalam i zaczelam udawac,ze wszystko jest ok i nawet sie do mnie na priw odezwał, coprawda niezorientowałam się, że jeszcze był obrażony dopiero to wyszło przy tym co ja mu zarzuciłam...
On te cala podroz opisal na blogu i generalnie wywalczylam tyle, ze na łamach bloga przyznal sie, ze ze mna tam byl...co mu rok temu nie przychodzilo z takim problemem... Mialam nadzieje, ze gdzies wspomni o tym, ze dobrze sie ze mną bawił, albo mi zwyczajnie podziekuje tak jak to robi z reguly, gdy ktos mu umozliwia zrobienie zdjec, poznaje nowe osoby i ja w tym momencie przezywam takie ogromne rozczarowanie, bo nawet tego od niego nie uslyszalam, jedynie cos w stylu, no skoro dalej chce z Toba jezdzic itp...jakby mi to mialo wystarczyc...
I z tego w koncu rozwinela sie cala rozmowa, w ktorej odwazylam sie poruszyc te kwestie, ze czuje sie nie doceniona, ze to tak jakby traktowal cos takiego jako normalke, a docenial jakies bzdury ktore inni dla niego robia (przy czym ma niebywala intuicje, bo to podlizywanie sie obcym ludziom, strasznie potem procentuje)...Obruszyl sie, ze ja bym chciala zeby mi cos takiego powiedzial od razu, ze jestem niecierpliwa, w koncu przypomnial jak sie obrazil na mnie i jego kolege za jakis komentarz pod zdjeciem i ze go nie przeprosilam i jednym slowem odkrecil kota ogonem...dla mnie to, ze nie powie od razu to oznacza, ze nie zrobi tego w ogole, chociaz bywalo, ze poprawial swoje zachowanie po jakims czasie...,ale w tym wypadku wydaje mi sie, ze to byłaby już po prostu łaska z jego strony...
Czy to naprawde taki problem odpuscic i napisac komus, ze 'tak rzeczywiscie powinienem to napisac" czy z gory powiedziec, ze nie...
On stwierdzil, ze jestem nienormalna ze chce wyciagnac z niego cos takiego ... i ze "na niego nie wsiade"...Jedyne co moge sobie zarzucic, to to, ze jak takiej sprawy nie przegadam, albo sie jakos pozytywnie nie rozwiaze, to potrafie dlugo to w sobie dusic i wygarnac w dziwnym momencie... zamiast sobie odpuscic...

W muzeum w ktorym bylismy bylo spiecie dotyczace tego, ze chcialam mu zrobic zdjecie jego lustrzanka, chcial zebym mu zrobila jakies konkretne ujecie, niestety nie czytam w myslach i zamiast tego sprawil mi mega przykrosc mowiac, ze nie umiem robic zdjec... mimo wszystko zdjec jego i swoim aparatem zrobiłam mu mnostwo, z ktorych wybral kilka na tyle fajnych, ze bardzo spodobaly sie tez jego znajomym...
Co jeszcze przy wyjazdach z nim czuje sie jak czlowiek z czapka niewidka, rok temu faktem bylo cos takiego, ze on probowal strzelic mi jakies zdjecia ja sie wzbranialam (prawda jest taka, ze w koncu bym sie oswoila gdyby byl bardziej cierpliwy) a teraz jedyna pamiatke jaka mam jest zdjecie o ktore go poprosilam, na dodatek w momencie kiedy byla kolejka do tego modelu, przy ktorym ja mu trzasnelam fotke, to zmiast poczekac az mi zrobi skoro nie daje sobie robic zdjec, zaczal sie odwracac i strzelac zdjecia czemus innemu i to wygladalo tak, ze jestem przy tym modelu i musze go wolac, zeby sie odwrocil, a ludzie sie niecierpliwia... Ogolnie powiem szczerze przegladajac zdjecia na aparacie mialam nadzieje, ze przy tej ilosci jaka nastrzelal costam sie jednak ze mna znajdzie...ale nie... i troche to przykre, ale juz mu tego nie mowilam, chocbym chciala tylko wtedy na pewno powiedzialby o tych sytuacjach jak niedawalam sobie robic zdjec...ale wiadomo z czego to wynika.. I mam wtedy ochote powiedziec cos w zaowoulowanym stylu: tylko musze sobie kupic statyw, zeby zrobic sobie pare zdjec
... tego w sobie nie lubie, bo wczesniej tak nie miałam...
Chociaz wydaje mi sie ze z drugiej strony nie wymagam niczego nadzwyczajnego i zobowiazujacego...

krotko mowiac czuje sie troche niedoceniona, bo mam wrazenie, ze naprawde duzo z siebie dalam specjalnie dla niego i liczylam na to, ze troche to docenia, a tym, ze nie chce mi tego w jakikolwiek sposob okazac, ze w ogole nie przyszlo mu to do glowy (nie pierwszy raz cos dla kogos robie, a druga osoba nic....) i w momencie, kiedy ma szanse jakos pozytywnie wybrnac, sprawia ze jeszcze bardziej mi przykro....

przepraszam za tak chaotyczny wpis na poziomie 13latki z problemami i dzieki jesli komus bedzie sie to chcialo przeczytac i skomentowac
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg

Edytowane przez change
Czas edycji: 2012-05-21 o 23:24
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-21, 23:39   #2597
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Change - przeczytałam

To teraz będzie niemiło Jeśli sprawa wygląda rzeczywiście tak jak to opisałaś (bo ja sobie zdaję sprawę, z własnego zresztą doświadczenia, że każdy widzi daną kwestię całkowicie inaczej i ludzie mają tendencję do wyolbrzymiania wszystkiego)...to powiem Ci jedno - strasznie się dajesz doić Nie do końca potrafię się wczuć w sytuację, bo ja zwyczajnie nie potrafiłabym tak...nie potrafiłabym żyć z myślą, że za kogoś kto nie jest moim dzieckiem (w dużej mierze) płacę, że o niego dbam, robię co mi każe i robię wszystko tak, żeby jemu było dobrze...a on się nawet nie chce napisać głupiej notki, w której by się przyznał, że ze mną był na wyjeździe i że mu było fajnie

Nazwij mnie księżniczką...ale nigdy nie potrafiłam choćby zadurzyć się w facecie, który najpierw nie oszalał na moim punkcie. I owszem, dbam o faceta, ale tylko wtedy jeśli jestem pewna, że i on o mnie zadba w razie czego - inaczej nie potrafię się nawet odrobinę poświęcić.

Hmm...jeśli bym miała coś doradzać, to ochłodzenie tych kontaktów. Jak bardzo zależy Ci na tym gościu? Zakochałaś się w nim? Jest tego wart? Jak się zachowuje w stosunku do innych...też ich nie zauważa? Z opisu to mi się wydaje, że w ogóle jest do skreślenia, ale nie znam całokształtu, więc Ty musisz sobie to przemyśleć.

Bo to też...jest opis jednej sytuacji i wycieczki. I jak to przeczytałam, to dostałam coś na kształt wścieklizny, która atakuje mnie zawsze jak czytam, że dziewczyna (tudzież facet, bo w drugą stronę to też idzie) daje się tak wykorzystywać. Nie daj się wplątać w takie uzależnienie od chłopaka...

PS: Mam nadzieję, że nie czujesz się mocno dotknięta moja wypowiedzią...to ta wścieklizna :p
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-21, 23:56   #2598
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Change, ja przeczytałam. Miejscami pisałaś chyba bardzo w emocjach i nie jestem pewna czy dobrze wszystko zrozumiałam, ale ogólne moje wrażenie z tego całego wpisu jest takie, że gość nie jest "kochany", tylko jest pasożytem. Jechać na wakacje na koszt dziewczyny (i to nawet nie swojej dziewczyny), bez - o ile czegoś nie przegapiłam - zamiaru oddania tej kasy, a potem jeszcze przechwalać się tym na prawo i lewo bez wspomnienia o tym , że bez Ciebie w ogóle by pewnie nie pojechał:confus ed: Przykro mi to pisać, ale to wygląda tak, że jemu na Tobie nie zależy i po prostu wykorzystuje Twoją słabość do niego - co moim zdaniem świadczy o nim bardzo bardzo źle. I w ogóle myślę, że powinnaś zweryfikować tendencję do myślenia w stylu "coś komuś dam, to będzie mnie lubił". Jeśli ktoś naprawdę Cię lubi i zasługuje na Twoje względy, to powinien to być ktoś, kto nie oczekuje od Ciebie nic poza przyjaźnią właśnie. A poza tym, jak to mawia moja mama, kto ma miękkie serce, ten musi mieć twardą d.u.pę. Przykro mi że za swoje dobre zamiary zostałaś tak potraktowana, ale wydaje mi się, że jak ktoś jest dobry i chce robić coś dla innych, to zaraz znajdzie się kupa cwaniaków, którzy znajdą sposób jak go wykorzystać Trzymaj się
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 01:01   #2599
czerwieclipiec
Zadomowienie
 
Avatar czerwieclipiec
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: jesień
Wiadomości: 1 112
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
Ogolnie chlopak jest kochany i nie meczylabym sie utrzymywaniem znajomosci z jakims idiota przez ponad 2 lata, ale jest tez jedyna osoba, z ktora utrzymuje tak bliskie relacje, chcialabym zeby to bylo chociaz teraz kiedy wszystko nie jest takie jak trzeba przez chwile jeden stały element w moim zyciowym krajobrazie, bycie ze sobą oficjalnie odpada...mi zalezy tylko tak naprawde na utrzymywaniu miłego kontaktu, a kiedy miedzy nami cos sie wiecej dzieje, zeby byl na tyle mily i nie krecil z innymi...Kazda inna kobieta potrafilaby zrobic tak, zeby ta relacja byla normalna, ale ja jestem rowniez zwiazkowa dupa wolowa i czuje sie w tej temacie jak dziecko we mgle, a jestem w trudnej sytuacji, bo jestem osoba raczej uległą i łatwo okazuje, ze mi bardziej zalezy.
Sytuacja z wycieczką wygląda jednoznacznie, dziewczyny Ci to wprost napisały. A ja zwrócę uwagę na początek. Nie chodzi o to, żebyś tutaj odpowiadała. (Przed każdym zdaniem można dodać "wg. mnie", ja sobie to już odpuszczę. )

Dlaczego bycie ze sobą oficjalnie odpada? Tzn. chodzi mi o to oficjalnie (bo czasem bywa tak, że związek nie ma prawa zaistnieć i rozumiem takie sytuacje). Może się mylę i nie chciałaś nic podobnego zasugerować, ale wygląda, że któremuś z was zależy na "nieoficjalnym byciu ze sobą". Tylko ciągle jest problem: nieoficjalnym czyli jakim? Ukrytym przed znajomymi i rodziną? "Bez zobowiązań" = bez angażowania emocji i bez przyszłości?

A teraz wybacz, jeśli nie powinnam ruszać drugiej sprawy... Są rzeczy w które poza związkiem w ogóle nie należy się pakować. Nawet po to, żeby okazać, jak bardzo ktoś jest dla nas ważny, nawet żeby o niego "walczyć". To dotyczy prawie tak samo psychiki i ciała. Jeśli coś więcej między Wami nie jest tylko opisywaniem dobrej atmosfery i zwykłego dogadywania się bez spięć, pomyśl, czy nie włożyłaś ze swojej strony za dużo w relację z nim. Jeżeli wiesz, że twoje zaangażowanie różni się od tego, co dała byś z siebie będąc z tym facetem w związku, to ta znajomość jest trochę zagmatwana, ale ok. Musisz pamiętać o sobie. To jest punkt wyjścia do każdej relacji - Ty.

Uff, sporo mi te przemyślenia zjadły energii, naprawdę się przejmuję. Change, zasługujesz na docenienie Twojego wkładu we wspólne spędzanie czasu. Trzymam za Twoje decyzje kciuki!
czerwieclipiec jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 09:33   #2600
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Change, ja juz gdzies pisalam dosc stanowczo co na ten temat sadze... ze to nie jest przyjazn, tylko poswiecanie sie z jednej strony i pasozytowanie z drugiej.
W ktorym momencie on jest kochany? dokarmia pieski ze schroniska? Fajnie, ale w stosunku do Ciebie nie jest kochany ani troche. Malo tego, moglabym powiedziec, ze jest nawet troche glupi, bo gdybym ja miala taka osobe, ktora zrobi dla mnie wszystko, to podsuwalabym jej co raz jakis kasek (np notke) by sie ode mnie nie odwrocila. Ale on nawet tego nie robi.
Czujesz sie troche niedoceniona ? Ja bym sie czuja daleko obrazona po czyms takim... ten facet to burak, cham i prostak, ktory nie umie sie ani troche taktownie zachowac w stosunku do Ciebie (nie wiem jak w stosunku do innych, bo moze do innych jest kochany i super, tak jak opisujesz).

I wlasnie przeczytalam 'byl na tyle mily by nnie krecic z innymi'? zdajesz sobie sprawe jak to brzmi ? lapiesz sie jeg oddechu jak jedynego tlenu na tej ziemi. a facet najzwyczaniej w swiecie wykorzystuje to do granic mozliwosci (te pieniadze to wstyd... ja nie wiem, ale do tej pory nie spotkalam faceta, ktory by sie na cos takiego zgodzil, meska duma im na cos takiego nie pozwala).

Prosze Cie, przeanalizuj na chlodno swoja sytuacje i sama wyciagnij z niej wnioski. Nie chce Cie do niczego namawiac, ale z tej maki ciasta nie bedzie (nawet przyjacielskiego).

I apropos zdjec - ze na zadnym was nie ma razem - dla mnie to prosta pilka. ma kogos, dlatego nie napisze ze byl z Toba i nie ma zadnych dowodow. Innego racjonalnego powodu nie widze.
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!

Edytowane przez Nebula
Czas edycji: 2012-05-22 o 09:35
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 11:32   #2601
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Change, ja też przeczytałam. I zgadzam się z tym co napisały dziewczyny. Nie przesadzasz. Nie powinnaś dawać się tak wykorzystywać, pod względem finansowym i emocjonalnym. Nie wyjdzie Ci to na dobre, a ten "przyjaciel" nie szanuje cie- wnioskuję po Twoim opisie. Szkoda tracić czas i energię na taką znajomość...
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 12:22   #2602
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Change - przeczytałam

To teraz będzie niemiło Jeśli sprawa wygląda rzeczywiście tak jak to opisałaś (bo ja sobie zdaję sprawę, z własnego zresztą doświadczenia, że każdy widzi daną kwestię całkowicie inaczej i ludzie mają tendencję do wyolbrzymiania wszystkiego)...to powiem Ci jedno - strasznie się dajesz doić Nie do końca potrafię się wczuć w sytuację, bo ja zwyczajnie nie potrafiłabym tak...nie potrafiłabym żyć z myślą, że za kogoś kto nie jest moim dzieckiem (w dużej mierze) płacę, że o niego dbam, robię co mi każe i robię wszystko tak, żeby jemu było dobrze...a on się nawet nie chce napisać głupiej notki, w której by się przyznał, że ze mną był na wyjeździe i że mu było fajnie

Opisałam te sytuacje (chociaż trochę mi wstyd, że do niej dopuściłam) bo w pewnym momencie zgłupiałam, które z nas przesadza ja czy on... Chociaż czuję, że jednak ON i widze to po waszych odpowiedziach. Starałam się nie przedstawiać go w złym świetle, ale po prostu tak było...

Podczas rozmowy w której to probowalam wyjasnic odwrócil kota ogonem i probowal zrobic z siebie pokrzywdzonego "że już zbierał myśli co mi napisać, ale go wkurzyłam i nie mam co liczyć na miłe słówka, że jestem szurnięta (użył mocniejszego słowa), że nie dostaje czegoś od razu i robię z tego problem" potem dodal, że jestem "najlepsza i najmądrzejsza i zawsze mam racje" podczas gdy generalnie nigdy się nie wymądrzam i raczej ustepuje innym...

Wydaje mi się, że jak ktoś coś chce zrobić to robi i nie trzeba specjalnie zachęcać Może dla kogoś robie problem z niczego, ale czuję, że o nic wielkiego nie proszę i każdy człowiek jakoś naturalnie pragnie się drugiej osobie zrewanżować tak jak umie i nie trzeba o to prosić czy przypominać.. takie rzeczy wśród ludzi dorosłych są naturalne.Chyba
Tutaj jak widać trafiłam na wyjątek...

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Nazwij mnie księżniczką...ale nigdy nie potrafiłam choćby zadurzyć się w facecie, który najpierw nie oszalał na moim punkcie. I owszem, dbam o faceta, ale tylko wtedy jeśli jestem pewna, że i on o mnie zadba w razie czego - inaczej nie potrafię się nawet odrobinę poświęcić.
Boże jak ja zazdroszczę i powiedz mi jak to się robi A ja właśnie zawsze zaczynam od d... strony, nawet jeżeli potem komuś głupio, to konczy sie na tym, ze "cos" mi obieca i nic. Staram sie innych traktowac tak jak sama chce byc traktowana, nawet jak jakas pani przechowala mi torebke u siebie w butiku to po pracy oprocz dziekuje dalam jej jakies niedrogie czekoladki, moim zdaniem tak wypada. Nie wymagam od nikogo równie wielkich gestów, ale chyba reguła wzajemności nie działa w moim przypadku, im bardziej się staram, tym mniej dostaje... Może własnie wybieram niewlasciwe osoby...
Moglam dać coś rodzicom i przynajmniej miałabym pewnosc, ze to docenia.

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Hmm...jeśli bym miała coś doradzać, to ochłodzenie tych kontaktów. Jak bardzo zależy Ci na tym gościu? Zakochałaś się w nim? Jest tego wart? Jak się zachowuje w stosunku do innych...też ich nie zauważa? Z opisu to mi się wydaje, że w ogóle jest do skreślenia, ale nie znam całokształtu, więc Ty musisz sobie to przemyśleć.
Ochłodzenie relacji raz było udało mi się wytrzymać miesiąc, fakt to pomogło, bo przez chwilę zaczął mnie znowu trochę bardziej szanować, ale wiadomo, że wolalabym tego uniknac...
To teraz może mi doradzicie jak mam się zachować jutro ma urodziny...Czy to dobry moment na ochlodzenie stosunkow
? Rok temu ok. połnocy do niego zadzwonilam z zyczeniami, pozniej dostal ode mnie prezent. Teraz z prezentami daje sobie spokoj, gdyz wydaje mi sie, ze to to juz byłoby przegiecie, natomiast chciałabym mu znowu zlozyc zyczenia przez telefon... Dla porownania, mimo ze my sie widzielismy pare dni przed moimi urodzinami zlozyl mi tylko zyczenia na fb i to nie od razu, mimo że byl dostepny i to widac kiedy ktos ma urodziny, tylko dopiero gdzies tak popoludniu link do piosenki + wszystkiego najlepszego, bez zadnych buziakow...Troche mi bylo wtedy przykro.
Wiec czy powinnam zrobić to samo, odczekać pół dnia i napisac cos niezobowiazujacego w ten sam sposob? Mam wrazenie, ze i tak jak przyjdzie co do czego to bardziej sie podnieci zyczeniami od kogoś obcego niz moim telefonem, ktorego sie pewnie spodziewa...


Zakochanie to chyba już dawno nie... raczej przywiazanie do niego.
A czy jest tego warto chyba mimo wszystkich zalet jakie jednak każdy ma, to jak widać nie, albo przynajmniej nie dla mnie...Tzn. tak mowi rozsadek, a serce nadal nie slucha.

Serio nie wiem co musiałbym zmienić w swoim zachowaniu, żeby role się trochę odwróciły i nie dochodziło do takich żenujących sytuacji...kiedy czuje się jak owa dojna krowa...
On ma specyficzny charakter, jest jedynakiem, ktorego utrzymuja rodzice, wiec wydaje mi sie, ze nadal zyje w tej wspanialej bajce mydlanej pt. "pieniadze rosna na drzewie" wiec to moze tlumaczyc jego luzne podejscie do tego wszystkiego... staram sie go zrozumiec, ale gdzieś mi się cierpliwosc konczy... Nie chce mu tego jednak wypominac, w ogole mam z tym problem. Chociaz wydaje mi się, że tu zachodzi nadużycie z jego strony i żeby tego tak nie odczuwala, powinnien mi jakoś podziekować...Gadałam ze swoja kolezanka, ktora powiedziała, że jej chłopakowi było głupio jak pożyczył od niej pare zl na papierosy ja wtedy poruszylam te kwestie, ale nie bylam wstanie wydusic z siebie jaki rzad wielkosci chodzi, bo by chyba uznała mnie za wariatke


Z kolei kiedys, byla w koncu sytuacja, w ktorej zrobil mi awanture o to, ze chcialam zeby do mnie zadzwonil pogadać, że przeginam i za wiele sobie wyobrazam...ja mu natomiast awantury o to, ze chyba tez za wiele wymaga od swojej przyjaciolki nigdy nie zrobilam.

Znamy sie juz troche i wiem, że stać go na zrobienie komuś prezentu (kupil plyte dziewczynie do ktorej smalił cholewki, pojechał ją podpisać, zapraszał na kawe/kino, napisanie czegoś, byciem miłym, dziekowanie/przepraszanie itp...)

Ostatnio robilam bilans tego co ktore z nas dla kogo zrobilo i ja wymienialabym takich rzeczy conajmniej kilkanascie z mysla o nim (mysle o takich rzeczach jak zrobienie ciasta, ktorych raczej nie pieke, sniadania, plyty (3?), plakat, kalendarz, zalatawienie unikalnej koszulki od takiej samochodowej organizacji, bieganie za nim z aparatem i narazanie sie na jego uwagi, zeby mu zrobić fotki i zeby miał pamiatke, zawsze staram się go wspierać i mówić miłe rzeczy btw. gdzieś był artykuł, ktory mnie zbulwersowal, że kobieta powinna mezczyznom mowic komplementy, bo to buduje wiez, a w druga strone chyba najwyrazniej już nie.... Jak gdzies jedziemy to tez musze pamietac o tym czy on przypadkiem nie zapomni recznika dla siebie i szczoteczki do zebow jak to facet...To mnie akurat nie drażni, bo mam z domu taki nawyk, że mój tata sam sobie jeść nie zrobi i mama mu szykuje ubrania jak gdzieś wyjezdza. Ale rozumiem, ze oni takich gestow nie zauwazaja... a co do niego stanelo chyba na tym co ostatnio tez wyprosilam costam dla mnie narysowal, znowu wrocil do zdrabniania imienia (co zajelo kilka miesiecy) i zrobil mi tosty na sniadanie, choc wtedy powiedzial ze nie bylo to nic wielkiego ;p Jedyny plus to fakt, że mogę sie do niego przytulic, czasami sami mnie obejme, była jedna podbramkowa sytuacja, to w momencie kiedy zauwazyl, ze sie tym martwie dal mi buziaka w policzek i sie przytulil powiedzial, ze bedzie spoko i to bylo fajne (była akcja-reakcja), czy tez jak mu sie zdarzylo powiedziec ze fajnie w czyms wygladam...Do tej pory pamietam koncert na ktorym stal za mna obejmowal w pasie i miał brode na mojej glowie, czy trzymal za reke... Bardzo wspieral mnie i motywowal przy pisaniu mgr, wlazil bez przerwy na ambicje Niby nic a cieszy, to dla mnie jest namacalny dowód, że mnie zauwaza i traktuje tak jak kiedys niby powiedzial, że jestem dla niego kimś ważnym w zyciu :P Zaś ostatnio...Jedynie co, to przekonywal mnie, zebym sie nie obrazala i z nim i jego rodzicami pojechala, bo nie tylko dla niego jestem jak rodzina, ale tez jego rodzice mnie lubią...:confus ed:
Takze ja go rozpieszczam na różne sposoby i lubię to robić, bo taki mam charakter, ale dochodzi do takiego momentu, gdzie jakikolwiek gest z jego strony da mi dowód na to, że to widzi i docenia...
Nie wiem naprawde jak poprowadzic rozmowe, zeby to zrozumial...
Ja musze temat przegadać, ale jak widać to się nie sprawdza...

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
PS: Mam nadzieję, że nie czujesz się mocno dotknięta moja wypowiedzią...to ta wścieklizna :p
Nie no co Ty, dziękuję, że mogę na Ciebie, na Was liczyć Nie chciałam pisać tego na forum tylko do osób, których zdanie sobie cenie...


Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Change, ja przeczytałam. Miejscami pisałaś chyba bardzo w emocjach i nie jestem pewna czy dobrze wszystko zrozumiałam, ale ogólne moje wrażenie z tego całego wpisu jest takie, że gość nie jest "kochany", tylko jest pasożytem. Jechać na wakacje na koszt dziewczyny (i to nawet nie swojej dziewczyny), bez - o ile czegoś nie przegapiłam - zamiaru oddania tej kasy, a potem jeszcze przechwalać się tym na prawo i lewo bez wspomnienia o tym , że bez Ciebie w ogóle by pewnie nie pojechał Przykro mi to pisać, ale to wygląda tak, że jemu na Tobie nie zależy i po prostu wykorzystuje Twoją słabość do niego - co moim zdaniem świadczy o nim bardzo bardzo źle. I w ogóle myślę, że powinnaś zweryfikować tendencję do myślenia w stylu "coś komuś dam, to będzie mnie lubił". Jeśli ktoś naprawdę Cię lubi i zasługuje na Twoje względy, to powinien to być ktoś, kto nie oczekuje od Ciebie nic poza przyjaźnią właśnie. A poza tym, jak to mawia moja mama, kto ma miękkie serce, ten musi mieć twardą d.u.pę. Przykro mi że za swoje dobre zamiary zostałaś tak potraktowana, ale wydaje mi się, że jak ktoś jest dobry i chce robić coś dla innych, to zaraz znajdzie się kupa cwaniaków, którzy znajdą sposób jak go wykorzystać Trzymaj się

Dzięki tygrysku
Jakoś niepotrafię zobaczyć w nim tego pasożyta, mimo, ze wszyscy mi mówia, że król jest nagi... Syndrom sztokholmski

Z oddawaniem tej kasy to było tak, że najpierw miał miec na ten wyjazd ok. poltora tysiaca, miałam mu pozyczyc te kilkaset zl (to bylo tak, ze marudzil, ze martwi to go i sama z ta propozycja wyszlam), wtedy chciał to oddawać...i dysproporcja bylaby mniejsza, potem jednak bilety okazaly sie drozsze, no ale wiadomo, ze jesli ktos ma kase wyczarowac to ja. Mowilam mu, zeby sie nie martwil, ja akurat moglam sobie na to pozwolic, wiec nie bylo to jeszcze problemem. Potem umowilismy sie, ze skoro kursy podstaw fotografowania tyle kosztuja, to on poswieci czesc czasu z naszego spotkania i troche mnie pomeczy i uznamy ze jestesmy kwita, zgodzil sie na to. Pierwsze podejscie to bylo takie, ze mowil o tym moze 5 minut sam z siebie, a potem juz odpuscil i sam biegal z aparatem :p Potem mowil, ze nie zadawałam pytan to mi nie tlumaczyl... Teraz mialo byc tak, ze wezmiemy nawet laptopa i bedziemy omawiać zdjecia ktore zrobilam i co z nimi nie tak, oczywiscie tak jak podjerzewalam po calym dniu nie mielismy na to siły i na planach sie skonczylo:P
Ale rozumiem, że mi miało bardziej na tym zależeć...
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg

Edytowane przez change
Czas edycji: 2012-05-22 o 12:37
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 12:23   #2603
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez czerwieclipiec Pokaż wiadomość
Sytuacja z wycieczką wygląda jednoznacznie, dziewczyny Ci to wprost napisały. A ja zwrócę uwagę na początek. Nie chodzi o to, żebyś tutaj odpowiadała. (Przed każdym zdaniem można dodać "wg. mnie", ja sobie to już odpuszczę. )

Dlaczego bycie ze sobą oficjalnie odpada? Tzn. chodzi mi o to oficjalnie (bo czasem bywa tak, że związek nie ma prawa zaistnieć i rozumiem takie sytuacje). Może się mylę i nie chciałaś nic podobnego zasugerować, ale wygląda, że któremuś z was zależy na "nieoficjalnym byciu ze sobą". Tylko ciągle jest problem: nieoficjalnym czyli jakim? Ukrytym przed znajomymi i rodziną? "Bez zobowiązań" = bez angażowania emocji i bez przyszłości?
On w ogole z tego co wiem jest raczej za nie afiszowaniem się...
Rok temu kiedy w ogole wyszło coś wiecej z naszej przyjazni padaly z jego strony teksty o byciu razem... ja tego tematu nie pociagnelam tak jak powinnam i generalnie poza tym, ze mielismy bardziej intensywny czuły kontakt, ze skarbami itp Było spiecie (pretekst?) sie skonczylo :P
Ostatnio do swojego jakiegos znajomego, ktory polecal mu pare atrakcji powiedzial "ze jedzie z dziewczyną":P Ogolnie sytuacja jest pokrecona jak brazylijska telenowela, bo mamy o czym ze soba rozmawiac, ciagnie nas do siebie ale nic z tego nie ma, bo jest odleglosc i niewielka roznica wieku, co by spowodowalo, ze wszystko to by sie jego zdaniem rozwalilo od razu...Dla niego to jest na pewno wygodne, dla mnie nie... bo wiadomo, ze wtedy tak naprawde nie mam zadnych praw do niego, nie zrobie mu awantury, ze sie nie odzywa albo z kims flirtuje, a wszelkie uwagi to "przeginanie"...Ja natomiast nie musze z kims sie wiazac, zeby być wobec tej osoby lojalna... To jest zdecydowanie do zmiany...


Cytat:
Napisane przez czerwieclipiec Pokaż wiadomość
A teraz wybacz, jeśli nie powinnam ruszać drugiej sprawy... Są rzeczy w które poza związkiem w ogóle nie należy się pakować. Nawet po to, żeby okazać, jak bardzo ktoś jest dla nas ważny, nawet żeby o niego "walczyć". To dotyczy prawie tak samo psychiki i ciała. Jeśli coś więcej między Wami nie jest tylko opisywaniem dobrej atmosfery i zwykłego dogadywania się bez spięć, pomyśl, czy nie włożyłaś ze swojej strony za dużo w relację z nim. Jeżeli wiesz, że twoje zaangażowanie różni się od tego, co dała byś z siebie będąc z tym facetem w związku, to ta znajomość jest trochę zagmatwana, ale ok. Musisz pamiętać o sobie. To jest punkt wyjścia do każdej relacji - Ty.
Uff, sporo mi te przemyślenia zjadły energii, naprawdę się przejmuję. Change, zasługujesz na docenienie Twojego wkładu we wspólne spędzanie czasu. Trzymam za Twoje decyzje kciuki!
Chyba nie musze mówić, ze dobrze wiesz o co chodzi..
Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie.Musze sobie postawic granice...

Wielkie dzięki za poswiecenie czasu i cenne uwagi!!!!

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
Change, ja juz gdzies pisalam dosc stanowczo co na ten temat sadze... ze to nie jest przyjazn, tylko poswiecanie sie z jednej strony i pasozytowanie z drugiej.
Tak wiem... właśnie dobrze pamiętam co mówiłaś na ten temat.. I niestety miałaś rację...

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
W ktorym momencie on jest kochany? dokarmia pieski ze schroniska? Fajnie, ale w stosunku do Ciebie nie jest kochany ani troche. Malo tego, moglabym powiedziec, ze jest nawet troche glupi, bo gdybym ja miala taka osobe, ktora zrobi dla mnie wszystko, to podsuwalabym jej co raz jakis kasek (np notke) by sie ode mnie nie odwrocila. Ale on nawet tego nie robi.
O pieski ze schroniska na pewno by sie troszczyl
Zabawne teraz w trakcie prac domowych doszlam do takiego samego wniosku, że gdyby ktoś mnie tak traktowal staralabym sie nie stracic zaufania tej osoby, tylko tez w jakis sposob dopiescic jej ego skoro tak sie dla mnie stara...No a on wrecz przeciwnie i tylko ma szczescie, ze trafił na taką glupia koze jak ja, ktora mu jeszcze nie powiedziala zegnaj


Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
Czujesz sie troche niedoceniona ? Ja bym sie czuja daleko obrazona po czyms takim... ten facet to burak, cham i prostak, ktory nie umie sie ani troche taktownie zachowac w stosunku do Ciebie (nie wiem jak w stosunku do innych, bo moze do innych jest kochany i super, tak jak opisujesz).

I wlasnie przeczytalam 'byl na tyle mily by nnie krecic z innymi'? zdajesz sobie sprawe jak to brzmi ? lapiesz sie jeg oddechu jak jedynego tlenu na tej ziemi. a facet najzwyczaniej w swiecie wykorzystuje to do granic mozliwosci (te pieniadze to wstyd... ja nie wiem, ale do tej pory nie spotkalam faceta, ktory by sie na cos takiego zgodzil, meska duma im na cos takiego nie pozwala).
Napisałaś wszystko tak jakbyś siedziała w mojej głowie, naprawde może tego nie widać, ale tak samo odbieram jego zachowanie, tylko wydaje mi się, że miałam go za kogoś innego...

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość

Prosze Cie, przeanalizuj na chlodno swoja sytuacje i sama wyciagnij z niej wnioski. Nie chce Cie do niczego namawiac, ale z tej maki ciasta nie bedzie (nawet przyjacielskiego).

I apropos zdjec - ze na zadnym was nie ma razem - dla mnie to prosta pilka. ma kogos, dlatego nie napisze ze byl z Toba i nie ma zadnych dowodow. Innego racjonalnego powodu nie widze.
Bylo juz tak, ze gdy szłam w odstawke, to przezywal fascynacje jakas swoja nową kolezanka, potem cos sie psulo (za pewne te dziewczyny byly na tyle ogarniete, zeby mu powiedziec spadaj) i jakby z powrotem miałam z nim taki kontakt jak wczesniej. Wiadomo, ze zwiazki z jedna kobieta mocno ograniczają :p Gdybym byla jakas rudowlosa boginia nie byloby tego problemu...

W kazdym razie Nebulko dziękuję za Twoją ocenę sytuacji mam nadzieje, że więcej tego tematu nie będę musiała poruszać

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Change, ja też przeczytałam. I zgadzam się z tym co napisały dziewczyny. Nie przesadzasz. Nie powinnaś dawać się tak wykorzystywać, pod względem finansowym i emocjonalnym. Nie wyjdzie Ci to na dobre, a ten "przyjaciel" nie szanuje cie- wnioskuję po Twoim opisie. Szkoda tracić czas i energię na taką znajomość...
Myslalam, ze chociaż Ty napiszesz, że przesadzamDziękuję Halimo, łatwo powiedzieć trudniej zrobic, ale trzeba sie będzie postarać
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 12:37   #2604
Aper
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Witam!
Wczorajszy dzień (z wizytami u lekarzy) przetrwaliśmy. Straciłam dużo czasu i sił, ale poszło ok. Mały dostał leki (ale antybiotyku wg lekarki nie trzeba było, więc wygląda to nieźle). Samopoczucie ma ok /symulant!/- wczoraj szalał w kolejce, wybiegał jak torpeda na zewnątrz budynku, z powrotem do środka, wokół krzeseł - a za nim ja
moje zdrowie tak o parę promili lepiej z każdym dniem.

Dziś zawitał n i e p o k ó j. Zaczęło się od telefonu z pracy w prostej sprawie, potem zaczęłam sie martwić, czy L4 dobrze wypisane, i nawet jak ściągnęłam broszurę dla lekarzy i rozjaśniłam wątpliwości, to "osad" został. Może po prostu idzie burza?
Zaczęłam martwić się o pracę - zapewne dlatego, że w maju mało dni przepracowałam - już 2 tydz na zwolnieniu,

Ale jeszcze jest drugi powód -
zmiana na stanowisku dyrektora, a co za tym idzie, zmiany szykują sie poważne -nowy człowiek stanowisko obejmie za jakiś czas. Do tej pory, wiedząc kto został wybrany, raczej czułam spokój i nadzieję na zmiany=lepsze.
A dziś przyszły wątpliwości - mogę zostać zwolniona - owszem, nie za chwilę, nie za miesiąc; ale jest ta opcja (niby zawsze była, ale skoro była dla mnie praca, a ja bez zastrzeżeń, to czułam się spokojnie).

Jak sobie z tym wszystkim poradzić?
Sama siebie teraz poganiam, że przy zmianie trzeba będzie "się pokazać z jak najlepszej strony" - zrobić COŚ. Im bardziej się poganiam i widzę konieczność, tym mniej mam na to ochotę
No to może małymi kroczkami?
-skończyć zaczęty projekt (dziś: wykonać jeden telefon w tej sprawie)
-regularnie współpracować z adminem strony - podsyłać materiały:w tym 1 stara zaległa sprawa - przez to, że: /na zdjęciu jest moja twarz/wyszłam dziwnie/nie chcę się pakować na siłę/miałam ciągle jakieś dziwne opory/ odkładam zrobienie notki od 2 miesięcy -dziś
-założyć konto na FB (w celach powiedzmy "zawodowych", prywatnie nie czuję potrzeby) - w tym tygodniu
-założyć wreszcie bloga/blogi z pewnymi info i materiałami - do końca czerwca

i właśnie przez FB informować zainteresowanych o nowych wpisach. Mam tak naprawdę duzo luzu w pracy - terminy, zadania i cele są określone, ale środki i sposób realizacji - już niekoniecznie. Mimo oczywistych plusów sprzyja to odkładaniu i działaniu na ostatnią chwilę.

Edytowane przez Aper
Czas edycji: 2012-05-22 o 12:38
Aper jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 13:25   #2605
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość

Podczas rozmowy w której to probowalam wyjasnic odwrócil kota ogonem i probowal zrobic z siebie pokrzywdzonego "że już zbierał myśli co mi napisać, ale go wkurzyłam i nie mam co liczyć na miłe słówka, że jestem szurnięta (użył mocniejszego słowa), że nie dostaje czegoś od razu i robię z tego problem" potem dodal, że jestem "najlepsza i najmądrzejsza i zawsze mam racje" podczas gdy generalnie nigdy się nie wymądrzam i raczej ustepuje innym...



Ochłodzenie relacji raz było udało mi się wytrzymać miesiąc, fakt to pomogło, bo przez chwilę zaczął mnie znowu trochę bardziej szanować, ale wiadomo, że wolalabym tego uniknac...
To teraz może mi doradzicie jak mam się zachować jutro ma urodziny...Czy to dobry moment na ochlodzenie stosunkow
? Rok temu ok. połnocy do niego zadzwonilam z zyczeniami, pozniej dostal ode mnie prezent. Teraz z prezentami daje sobie spokoj, gdyz wydaje mi sie, ze to to juz byłoby przegiecie, natomiast chciałabym mu znowu zlozyc zyczenia przez telefon... Dla porownania, mimo ze my sie widzielismy pare dni przed moimi urodzinami zlozyl mi tylko zyczenia na fb i to nie od razu, mimo że byl dostepny i to widac kiedy ktos ma urodziny, tylko dopiero gdzies tak popoludniu link do piosenki + wszystkiego najlepszego, bez zadnych buziakow...Troche mi bylo wtedy przykro.
Wiec czy powinnam zrobić to samo, odczekać pół dnia i napisac cos niezobowiazujacego w ten sam sposob? Mam wrazenie, ze i tak jak przyjdzie co do czego to bardziej sie podnieci zyczeniami od kogoś obcego niz moim telefonem, ktorego sie pewnie spodziewa...
OJESU. od takich ludzi t rzymaj sie z daleka - co wywoluja poczucie winy, bez powodu. To nie jest kochany czlowiek, on doskonale wie jak CI cos powiedziec, bys to 'lyknela' i miec dalej spokoj. Tak mi przykro, ze w ogole mowil Ci takie rzeczy

A co do urodzin, ja bym napisala 'wszystkiego najlepszego' I tyle. nawet bez usmiechu, imienia NIC wiecej. a juz na pewno bym nie dzwonila.
ja to bym bedac mna w ogole nie zlozyla, nigdzie, jak by zadzwonil do mnie to moze...ale tak? olac sikiem prostym bo na nic innego nie zasluguje w swoje urodziny. (pamietam co robilas rok temu, bo opisywalas, pamietam troske o wino dla rodzicow jak go odwiedzasz...w ogole... co za buraczysko)

przeczytalam jeszcze o 'reczniku i szczoteczce' - przestan mu matkowac. bo to chyba ten problem... zachowujesz sie jak jego druga mama, no to tez CIe tak traktuje - skoro jedynak, to wszystko mu sie zawsze nalezalo. Jak zapomni szczoteczki, to JEGO PROBLEM, nie Twoj...naprawde.

Change, jeszcze jedna uwaga... ludzie sie zmieniaja, czasem w wyniku zmiany towarzystwa, czasem po prostu zaczynamy inaczej patrzec na dana osobe. Najgorzej gdy to przyjaciel. mialam w swoim zyciu dwie takie sytuacje, gdzie kontakt z przyjacielem sie urwal, bo przyjaciel za bardzo sie zmienil i nie bylismy w stanie kontynuowac naszej znajomosci tak jak kiedys. nie bylo to latwe...wrecz nieprzyjemne. Sentyment pozostal.

po 3-5 latach w zaleznosci od przypadku odezwalismy sie do siebie ponownie. Wniosek mam z tego nastepujacy - jezeli to prawdziwy przyjaciel bedziecie rozmawiac tak jakby tej czasowej przerwy nie bylo. Bedzie po prostu bardzo dobrze, jak poprzednio. Ale tylko w momencie gdy to jest prawdziwe uczucie. Nie boj sie wiec ochlodzic stosunkow, jezeli jego uczicie jest uczciwe, kiedys wroci, jak on bedzie na to gotowy. tzn ja w szczerosc tego uczucia watpie, ale nie znam, wiec to tylko moj zewnetrzny osad.

MOJE PANIE - zamiescilam dzis raport.
na dzis dopracowanie prezentacji. !
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!

Edytowane przez Nebula
Czas edycji: 2012-05-22 o 13:38
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 13:31   #2606
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
OJESU. od takich ludzi t rzymaj sie z daleka - co wywoluja poczucie winy, bez powodu. To nie jest kochany czlowiek, on doskonale wie jak CI cos powiedziec, bys to 'lyknela' i miec dalej spokoj. Tak mi przykro, ze w ogole mowil Ci takie rzeczy

A co do urodzin, ja bym napisala 'wszystkiego najlepszego' I tyle. nawet bez usmiechu, imienia NIC wiecej. a juz na pewno bym nie dzwonila.
ja to bym bedac mna w ogole nie zlozyla, nigdzie, jak by zadzwonil do mnie to moze...ale tak? olac sikiem prostym bo na nic innego nie zasluguje w swoje urodziny. (pamietam co robilas rok temu, bo opisywalas, pamietam troske o wino dla rodzicow jak go odwiedzasz...w ogole... co za buraczysko)
Change, słuchaj Nebulki, dobrze mówi Albo wcale się nie odzywaj.

Nebulka, jak samopoczucie dziś?
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 13:31   #2607
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
Boże jak ja zazdroszczę i powiedz mi jak to się robi A ja właśnie zawsze zaczynam od d... strony, nawet jeżeli potem komuś głupio, to konczy sie na tym, ze "cos" mi obieca i nic. Staram sie innych traktowac tak jak sama chce byc traktowana, nawet jak jakas pani przechowala mi torebke u siebie w butiku to po pracy oprocz dziekuje dalam jej jakies niedrogie czekoladki, moim zdaniem tak wypada. Nie wymagam od nikogo równie wielkich gestów, ale chyba reguła wzajemności nie działa w moim przypadku, im bardziej się staram, tym mniej dostaje... Może własnie wybieram niewlasciwe osoby...
Moglam dać coś rodzicom i przynajmniej miałabym pewnosc, ze to docenia.
bym tego uniknac...



To teraz może mi doradzicie jak mam się zachować jutro ma urodziny...Czy to dobry moment na ochlodzenie stosunkow[/B]? Rok temu ok. połnocy do niego zadzwonilam z zyczeniami, pozniej dostal ode mnie prezent. Teraz z prezentami daje sobie spokoj, gdyz wydaje mi sie, ze to to juz byłoby przegiecie, natomiast chciałabym mu znowu zlozyc zyczenia przez telefon... Dla porownania, mimo ze my sie widzielismy pare dni przed moimi urodzinami zlozyl mi tylko zyczenia na fb i to nie od razu, mimo że byl dostepny i to widac kiedy ktos ma urodziny, tylko dopiero gdzies tak popoludniu link do piosenki + wszystkiego najlepszego, bez zadnych buziakow...Troche mi bylo wtedy przykro.
Wiec czy powinnam zrobić to samo, odczekać pół dnia i napisac cos niezobowiazujacego w ten sam sposob? Mam wrazenie, ze i tak jak przyjdzie co do czego to bardziej sie podnieci zyczeniami od kogoś obcego niz moim telefonem, ktorego sie pewnie spodziewa...


Nie no co Ty, dziękuję, że mogę na Ciebie, na Was liczyć Nie chciałam pisać tego na forum tylko do osób, których zdanie sobie cenie...
Hmm...nie wiem, ale tak czasem myślę, że ja to po prostu trochę wredna jestem Więc się mną raczej nie sugeruj, bo tak z zasady, to masz przyjemniejszy charakter I dlatego wkurza mnie ten gościu, że Cię tak wykorzystuje
Czasem trzeba bezczelnie oczekiwać wdzięczności oraz wzajemności, a jak tego nie ma, to sobie darować natychmiast, dopóki jeszcze możesz spojrzeć sobie prosto w oczy w lustrze i utrzymać dla siebie szacunek. Bo moja pewność siebie bardzo by podupadła, gdybym ja dawała komuś całe serce, a nie otrzymywała za to nic...czułabym się zwyczajnie pomiatana, a popychadłem z zasady nienawidzę być, bo to mi psychikę rujnuje


Wyślij mu smsa z życzeniami - serio I daruj sobie resztę...

Change, nie chcę Cię martwić, ale piszesz to wszystko na forum jakby nie patrzeć Może wolałabyś to do klubu przenieść?
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 13:40   #2608
Coffee With Milk
Zadomowienie
 
Avatar Coffee With Milk
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Change, mam nadzieję, że się nie obrazisz, jak ja jeszcze coś napiszę. W sumie to nie będzie nic nowego, bo dziewczyny już wszystko pięknie ujęły. Wydaję mi się, że najlepszym wyjściem z tej sytuacji będzie właśnie ochłodzenie waszych stosunków. Myślę również, że jemu jest po prostu wygodnie pozostawać z Tobą w takich stosunkach, a nie innych. Przyjaźń to jest partnerstwo. Rozumiem, że ktoś jest bezinteresowny, daje i nie oczekuje niczego w zamian, ale są pewne granice. Możesz dawać wsparcie, zrozumienie, ale oczekuj też tego samego.
Nie wiem, dla mnie jest to dość dziwna sytuacja. Ja jestem osobą, która też uwielbia robić prezenty, uwielbia sprawiać innym przyjemność, robić coś dla innych. Ale jak nie widzę żadnej wdzięczności (nie chodzi mi tylko o odwdzięczanie się w ten sam sposób), nie usłyszę 'dziękuję', a w chwili, kiedy ja potrzebuje drugiej osoby, to ta druga osoba nagle znika, to trzeba się zastanowić, czy to ma w ogóle sens.
Byłam przez pół roku w związku, pasożytniczym. Dosłownie. Miałam wtedy trochę swoich oszczędności (na wyjazd do USA), które po prostu wydałam na tą drugą osobę. I po co? Skoro nie otrzymałam od tej drugiej osoby nic, ani miłości, ani oparcia, tylko same problemy. A ja ciągle czułam się zobowiązana. On do mnie przyjeżdżał - czułam się zobowiązana, żeby iść po zakupy, zrobić obiad, potem kolację. Jak sama zawsze piłam tylko wodę z cytryną to wtedy byłam zobowiązana kupić colę, bo on lubi. A jak ja jechałam do niego to? To musiałam od niego iść z nim na zakupy, bo nie kupił nic, często nawet musiałam sama za te zakupy płacić, bo akurat zapomniał karty, albo portfela
Wiem, że to trochę inna sytuacja, ale pomyśl też w tym wszystkim trochę o sobie. Bo to TY jesteś najważniejsza, nie on. Ostudź stosunki, przestań robić prezenty, przestań włazić mu w tyłek, poczekaj. Jeżeli jemu zależy na Tobie, na Waszej przyjaźni to się postara. Ale musisz być konsekwentna.
Takie jest moje zdanie

---------- Dopisano o 13:40 ---------- Poprzedni post napisano o 13:37 ----------

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Bo moja pewność siebie bardzo by podupadła, gdybym ja dawała komuś całe serce, a nie otrzymywała za to nic...czułabym się zwyczajnie pomiatana
Dokładnie. Piękne słowa. Tak się właśnie czułam, jak skończyłam toksyczny związek. I mimo, że za miesiąc minie rok, to moja pewność siebie dalej leży i kwiczy, mimo, że od czerwca zeszłego roku jest już o niebo lepiej!

Dlatego, jak najdalej od takich ludzi.

Edytowane przez Coffee With Milk
Czas edycji: 2012-05-22 o 13:42
Coffee With Milk jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 14:24   #2609
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Change, słuchaj Nebulki, dobrze mówi Albo wcale się nie odzywaj.

Nebulka, jak samopoczucie dziś?
heh, czasem mi cos wyjdzie

jak dzis? nadal gowno z trawa, ale chociaz dzis przespalam 5h. Oddalam raport, musze proprawic jeszcze jeden raport (naukowy, czyli zwiazany tylko z moimi studiami, czy jestem zadowolona z poziomu uniwersytetu, zajec, pomotorwo itd), a jutro o 13 prezentacja.
zjadlam salatke z mango dzis na obiad (dokladnie godzine temu) i juz ubieram z glodu, a salatki bylo sporo... ech

nie wiem, moja beznadziejnosc sie utrzymuje. chociaz staram sie nie uzewnetrzniac jej...i tak z rodziny nikt mnie nie rozumie. 'oj dasz rade, czym ty sie martwisz, przestan, to glupie'... takie rzeczy srednio pomagaja. a nie chce wywolywac w nich poczucia, ze cos jest nei tak, po prostu przestalam o tym mowic..
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 14:30   #2610
Addicted to love
Rozeznanie
 
Avatar Addicted to love
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Nie wiem w co rece włozyc...

to do:
napisac prace
korepetycje x2
ogarnac pokoj
napisac podanie
opis
cw.
__________________
staram się być miłą dziewczyną
nie obgryzam paznokci

systematycznie pracuje nad angielskim
najwyższy czas nauczyć się gotować
5/50

Addicted to love jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2016-12-16 10:51:17


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 03:38.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.