Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy! - Strona 103 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Być rodzicem > Poczekalnia - będę mamą

Notka

Poczekalnia - będę mamą Forum dla przyszłych rodziców. Poczekalnia - będę mamą to miejsce, w którym podzielisz się tematami związanymi z oczekiwaniem na potomstwo.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-05-22, 21:55   #3061
Malensstfo
Zakorzenienie
 
Avatar Malensstfo
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 7 680
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Madzia czekamy!

Mąż się nie bał kąpać?
Malensstfo jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 22:21   #3062
xxKasiax
Wtajemniczenie
 
Avatar xxKasiax
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 2 761
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

dzisiaj zamowilam jeszcze literki dla maluszka wzor nr.15
http://allegro.pl/show_item.php?item=2355183454

ide was nadrabiac
__________________
Oliverek 30.07.2012
xxKasiax jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 22:23   #3063
onyks
Zakorzenienie
 
Avatar onyks
 
Zarejestrowany: 2009-05
Lokalizacja: kujawsko-pomorskie
Wiadomości: 3 486
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Hej, jestem
Dziękuję Wam wszystkim jeszcze raz za miłe słowa....czytając teraz od nowa znów się wzruszyłam

Nie dam rady Was wszystkich zacytować więc baaardzooo Wam wszystkim dziękuję za miłe słowa Moje poczucie szczęścia znacznie urosło dzięki Wam

Byliśmy na długim spacerze, potem u mojej mamy, a teraz tak sobie rozmawialiśmy i marzyliśmy, mąż jest uradowany...ja jakby jeszcze w szoku
__________________

Wybrałam pielęgnację włosów z marką Braun
onyks jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 22:23   #3064
martynka1916
Wtajemniczenie
 
Avatar martynka1916
 
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: Sochaczew
Wiadomości: 2 036
GG do martynka1916
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Cytat:
Napisane przez onyks Pokaż wiadomość
Dziewczynyyyyyyyyyyyyyyyy yyyyy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!
Nie wytrzymałam i zadzwoniłam!! Beta 58,91 - 4 tydzień ciąży!!!!!!!!!!!!!!
Bosz jak mi się ręcę trzęsą
Aż mi się płakać chce!!1 Męża jeszcze nie ma ...:brz ydal:
Bosz co ja piszę

Kocham Was:cmo k:


Kurcze Kochana gratuluję toż ja specjalnie na wizaż wlazłam,żeby zobaczyć czy jesteś w ciąży GRATULUJĘĘĘ!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!
martynka1916 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 22:25   #3065
Malensstfo
Zakorzenienie
 
Avatar Malensstfo
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 7 680
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Kasia fajne!
Malensstfo jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 22:30   #3066
Madzialenka12344321
Zakorzenienie
 
Avatar Madzialenka12344321
 
Zarejestrowany: 2006-11
Wiadomości: 54 440
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Na 18.30 miałam wizytę u ginekologa. Idąc tam czułam się super, dopiero w poczekalni zaczęły się skurcze. Ale były lekko i rzadkie. Lekarz tak jak wspomniałam zbadał i powiedział, że jak nie urodzę to w niedzielę (a był czwartek) mam wywołanie. Choć się nie zdziwi jak zacznę rodzić nawet dziś w nocy. Pojechaliśmy do moich rodziców na kolację a moje skurcze były już mocniejsze ale takie co 30 minut. Tego dnia miałam przeogromny apetyty, nawet się śmiałam, ze to moja ostatnia wieczerze. Wróciłam i jeszcze wysprzątałam całe mieszkanie na wszelkie co. O 21.30 skurcze były już silniejsze. Mąz wtedy pojechał z teściem do szpitala a ja zostałam sama. Skurcze coraz częstsze, ale nie jakoś bardzo i nieregularne. Wiec mówię sobie, że luz. Poszłam pod prysznic, a tam skurcze dalej choć chyba lekko słabsze były. Nagle zrobiło mi się strasznie zimno co było dla mnie nowością bo w ciąży było mi zawsze gorąco. Ubrałam męża bluzę i swoje grube skarpety i się kręciłam na piłce. O 1 skurcze miałam tak co 10 minut, zadzwoniłam do położnej, ze się chyba zaczyna, ale dalej radę i wolę czekac w domu. Powiedziała, ze jest pod telefonem jakby co. Wtedy wrócił mąż dopiero. Najgorzej bo nie mogłam leżeć bo wtedy skurcze od razu się pojawiały i do tego promieniowały mi na kręgosłup więc to było najgorsze (ten ból kręgosłupa). O 3 skurcze miałam tak różnie, dalej nie regularnie. Raz co 5 minut, raz 10. Mąż poszedł mi zrobić kolację a ja umyć sobie włosy Niestety o 3.30 tak już mnie łapało, że mówię czas jechac do szpitala. Zadzwoniłam do położnej, ze mam skurcze co 3-4 minuty i jedziemy. Pojechaliśmy na IP. Tam pani kazała mi się przebrać, zbadała mi rozwarcie wrrrr i było na 3 cm, podłączyła pod KTG i skurcze regularne co 2-3 minuty, nawet wyskoczyła do mnie, ze co tak późno przyjechałam hm.. Po 20 min KTG poszłam na oddział porodowy . Wtedy przyjechała też moja położna. Znowu mi zbadała rozwarcie, było na 4 cm i skurcze też co 2-3 minuty. Na poziomie 60 % więc mówię luz, jak tak dalej to przeżyję. Przy skurczach kazała mi kucać a tak to chodziłam cały poród bo mnie ten kręgosłup tak bolał. Mąz chodził za mną i mi go masował, jak miałam skurcze to mnie trzymał, kazał ściskać sobie palce, cały czas mówił jaka wielka jestem i dzielna i że mnie kocha. Ocierał usta , czoło wodą. No był niezastąpiony. Tak więc cały poród miałam przechodzony. O 7 odeszły mi wody i…. wtedy dopiero zaczął się ból bo na 110 %. Wtedy wyszłam na korytarz i mówię do meża że idę sobie, ten się pyta gdzie a ja że na cesarkę bo nie dam rady hehe ale mąz mnie powstrzymał. A ja byłam gotowa wejść na salę operacyjną normalnie. Do tego rozwarcie mi stanęło na tych 4 cm i za Chiny nie chciało iść dalej. Błagałam o znieczulenie i dostałam… nopsę Myślałam, ze tego lekarza rozwalę. Niestety tego dnia było strasznie dużo cesarek i nikt nie mógł mi dac zzo. Wiec położna coś tam się starała, ale nie dało rady. Dała mi gaz, ale wzięłam 2 wdechy i jak dla mnie to tylko bardziej bolało. O 9 przyszedł inny lekarz (ten co już był przy porodzie) i powiedział, ze dolargan mi da. Ja się broniłam najpierw, ale potem jak mnie tak bolało, to mówię róbcie ze mną co chcecie. Powiedzieli, ze to mi na rozwarcie też pomoże, które dalej było na tych cholernych 4 cm. Kazali mi się położyć , podłączyli pod ktg i dali dolargan. Po 20 minutach poczułam się błogo Nawet mi się udało zdrzemnąć, budziłam się tylko na te mocne ponad 110% skurcze. Odpoczęłam i w sumie jeśli o to chodzi to sobie to chwalę. Po godzinie od dania mi go miałam rozwarcie na 7 cm a po 2 godzinach już było pełne. O 10 już miałam bóle parte. Całe szły mi w odbyt Położna kazała mi usiąść na piłce (choć się bała czy nie zemdleję po tym znieczuleniu, ale ja się czułam super, normalnie nawet chodziłam). Kręciłam się na piłce i parłam przy skurczach. Nagle złożyli mi łożko w fotel, przyszła masa ludzi i powiedzieli, ze 3 parcia i mała jest ze mną. To było o godzinie 11.20. Była moja położna, która odbierała cały poród (lekarz stał obok mnie i trzymał brzuch aby mała się nie cofała i czujkę od ktg kontrolując tętno), mój mąż trzymał mnie za rękę, a ja gryzłam się w ręce z bólu , choć mąż mówił aby gryzła go. Kolejna położna co mi nogi trzymała. Jakaś pani co stała i się patrzyła na przebieg porodu. 3 panie do przejęcie noworodka i jeszcze jakiś specjalista. No i się zaczęło. I tu nawaliłam bo… nie umiałam przeć. Ja parałam a oni do mnie , ze ja nie prę (jak się potem okazało, nie tylko ja miałam z tym problem). Ja się staram a oni do mnie, ze nic nie robię. Bolało jak cholera, nogi mi naciskali przy skurczach, ja się starałam przeć a tu nic  załamałam się i mówię, ze ja nie dam rady, ja już nie chce, ja nie rodzę. Zaczęli na mnie krzyczeć (nie dosłownie, ale przywracać do pionu). Nagle lekarz mówił, ze mam rodzić bo mała już wyszła do połowy głowką i się męczy przeze mnie. A ja dalej nie mogłam jej wyprzeć. Aż mi się ryczeć chciało. Oni mnie naciskali, ktoś krzyczał, że mam przeć a ja prawie w ryk, zaczęłam kopac położne a lekarza… gryźć w rękę, jednocześnie puściłam męża a objęłam lekarza w pasie. Masakra. Nagle lekarz powiedział, że ja nie dam rady i mają przygotować vacum aby próżniowo mi małą wyjąć bo się zaraz udusi. Wtedy moja położna powiedziała aby jeszcze chwilkę poczekać, nacięła mnie i kazała przeć. Jak mnie nacinała to na chwilę się odsunęła a nadrzewko nas stała szafa i mi się tam głowka małej odbiła. Dziewczyny nagle nie wiem jak ja to zrobiłam, 3 parcia i mała była z nami. Chyba to vacum mnie wystraszyło. Położyli mi ją na brzuchu i zaraz zabrali bo ją tak wymęczyłam (tyle stała w kanale), ze musieli jej tlen podać, była blada i ledwo żywa normalnie. Przez co w pierwszej minucie dostała tylko 5 punktów a w kolejnej już 9. Zabrali mi ją na badania od razu, ale wszystko było dobrze. Przez to wszystko musiałam zostać dłużej w szpitalu bo mała musiała mieć usg głowki czy nic się nie stało przez to. Przy każdej kontroli mówili, aaaa to to dziecko po ciężkim porodzie. Nawet jej się nosek wykrzywił. Jak się urodziła to był na Maksa spłaszczony i na jedną stronę przesunięty, ale na szczęście się prostuje, lekarze mówią, ze wróci do normy. Teraz to już jest praktycznie dobrze.
Jak sobie o tym pomyślę to mam takie wyrzuty sumienia, ze mogło jej się coś stać przeze mnie, że tak nawaliłam. Mąż mnie pociesza a ja normalnie ryczę jak sobie o tym przypomnę.
Położna mówi, ze byłam dzielna i absolutnie nie nawaliłam. Ze ważne , ze mała jest cała i zdrowa.
Po porodzie już zapomniałam o całym bólu i od razu jak tylko było można wstałam i chodziłam. Czułam się jakbym wcale nie rodziła
__________________

Madzialenka12344321 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 22:41   #3067
Malensstfo
Zakorzenienie
 
Avatar Malensstfo
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 7 680
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Madzia o matko! Tak czekałam i się domyślałam, że epopeję walniesz!!

Ważne, że poród już za tobą i fajnie, że maż Cię tak wspierał! A Majusia cała i zdrowa!

I nie przejmuj się tym, że małą przytrzymałaś w kanale...moja koleżanka też nie miała siły...a z małą jest wszystko w porządku. To samo z noskiem, chrześniak mojego TŻ też miał skrzywiony, a potem się sam naprostował

---------- Dopisano o 22:41 ---------- Poprzedni post napisano o 22:39 ----------

Madzia skasuj sobie "licznik", bo już nawet nie przewidzieli więcej niż 41 tydzień
Malensstfo jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 22:42   #3068
Madzialenka12344321
Zakorzenienie
 
Avatar Madzialenka12344321
 
Zarejestrowany: 2006-11
Wiadomości: 54 440
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Nosek jest już praktycznie dobry, nawet położna jak dziś ją zobaczyła to mówi, że strasznie szybko się naprostował. Leżałam w sali z 2 dziewczynami co też nie umiały przeć i małe miały mniej punktów.
Gdyby nie moja położna, to poród jak nic by się na vacum zakończył.

12 czerwca mamy wizytę w poradni ryzka (kontrolną). Przez ten cięzki poród dlatego też jej to CRP podskoczyło.

Na szczęście na wypisie mam zapisane, ze mała w prawidłowym stanie, tylko przegroda nsoowa skrzywiona a tak wszystkie wyniki prawidłowe.
__________________

Madzialenka12344321 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 22:43   #3069
ButterBear
Zakorzenienie
 
Avatar ButterBear
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 16 060
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Jejku, Madziu, byłaś bardzo dzielna. Nic sobie nie zarzucaj! Tak, jak mówią wszyscy, najważniejsze, że Maja jest zdrowa.
A że pokopałaś położną, pogryzłaś lekarza - ni cóż - ryzyko zawodowe
A tak na serio, to przecież jest ekstremalne przeżycie - a Ty sobie poradziłaś.
Jak czytałam Twój opis to aż mnie ciarki przeszły.
No i jest to kolejny dowód na to, jak ważna jest dobra położna przy porodzie!

Madziu, pewnie nie ma to dla Ciebie znaczenia, ale jestem dumna z Ciebie, że się nie poddałaś i córeczka jest już z Wami. A jestem pewna, że Twój mąż jest z Ciebie szalenie dumny!!!!

I jeszcze chciałam napisać, nikogo nie chcę urazić, ale niektórzy lekarze to pacany! Dla mnie to okropne, że na każdym obchodzie gadki 'dziecko z ciężkiego porodu'... bo wydaje mi się, że to tylko wzbudza w matce, która i tak bardzo wiele przeszła, poczucie winy... chyba, że było to mówione czysto informacyjnie, żeby lekarze wiedzieli, że trzeba mieć oko na Majkę..ale wszystko można powiedzieć inaczej...
Ale tak, jak mówię, to moje zdanie.
__________________

Hania


Edytowane przez ButterBear
Czas edycji: 2012-05-22 o 22:47
ButterBear jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 22:44   #3070
xxKasiax
Wtajemniczenie
 
Avatar xxKasiax
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 2 761
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Poczytalam, ale przyznam, ze tylko przelotem
Wiec:
Onyks GRATULACJE CIESZYMY SIE RAZEM Z WAMI
Bao bardzo fajny wozek
i... juz nie pamietam komu mialam jeszcze odpisac
czytalam o stolcu, ale nie doczytalam o co chodzi
i o lodach dzisiaj zjadlam 3 kulki xxl
a teraz ide czytac opis porodu Madzi
__________________
Oliverek 30.07.2012
xxKasiax jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 22:45   #3071
gucia6
Zakorzenienie
 
Avatar gucia6
 
Zarejestrowany: 2009-05
Wiadomości: 7 636
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Cytat:
Napisane przez Madzialenka12344321 Pokaż wiadomość
Na 18.30 miałam wizytę u ginekologa.
jeszcze raz gratulacje dla Ciebie i Majki, i dla dzielnego meza

dzielna bylas... i absolutnie nie miej wyrzutow sumienia, Majunia jest przeciez zdrowa, a ty porod przeszlas wzorowo

a z tym lustrem to cos jest... u nas polozne nazywaja lusterka najwieksza motywacja
__________________
"what doesn't kill me makes me feel alive"
gucia6 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 22:47   #3072
Madzialenka12344321
Zakorzenienie
 
Avatar Madzialenka12344321
 
Zarejestrowany: 2006-11
Wiadomości: 54 440
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Butter dziękuję bardzo Takie słowa wiele dla mnie znaczą, bo naprawdę od dnia porodu nie ma dnia abym nie ryczała z tego powodu. Chyba to hormony po porodowe. Mąz codziennie mi dziękuje za Majkę i mówi, że byłam dzielna. Położna po porodzie się na mnie rzuciła i mnie wycałowała ech.. gdyby nie ona to ja nie wiem.

---------- Dopisano o 22:47 ---------- Poprzedni post napisano o 22:46 ----------

Dziewczyny ale tam lustra nie było, tylko szafa z lekami i ona miała szybki, w których mi się właśnie mała odbiła

a wiecie co pierwsze wyszło?? Loczek. Położna jak to zobaczyła to od razu mówi "mamy loczek, czekamy na resztę"
__________________

Madzialenka12344321 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 22:50   #3073
gucia6
Zakorzenienie
 
Avatar gucia6
 
Zarejestrowany: 2009-05
Wiadomości: 7 636
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Cytat:
Napisane przez Madzialenka12344321 Pokaż wiadomość
Butter dziękuję bardzo Takie słowa wiele dla mnie znaczą, bo naprawdę od dnia porodu nie ma dnia abym nie ryczała z tego powodu. Chyba to hormony po porodowe. Mąz codziennie mi dziękuje za Majkę i mówi, że byłam dzielna. Położna po porodzie się na mnie rzuciła i mnie wycałowała ech.. gdyby nie ona to ja nie wiem.

---------- Dopisano o 22:47 ---------- Poprzedni post napisano o 22:46 ----------

Dziewczyny ale tam lustra nie było, tylko szafa z lekami i ona miała szybki, w których mi się właśnie mała odbiła

a wiecie co pierwsze wyszło?? Loczek. Położna jak to zobaczyła to od razu mówi "mamy loczek, czekamy na resztę"
pal licho, lustro, czy nie... odbicie bylo

---------- Dopisano o 22:50 ---------- Poprzedni post napisano o 22:49 ----------

nic to... ide spac, bo juz mnie komary atakuja
__________________
"what doesn't kill me makes me feel alive"
gucia6 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 22:52   #3074
Malensstfo
Zakorzenienie
 
Avatar Malensstfo
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 7 680
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Madzia to teraz czekamy na fotki
Malensstfo jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 22:55   #3075
xxKasiax
Wtajemniczenie
 
Avatar xxKasiax
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 2 761
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Madzia super ze wszystko sie tak udalo macie juz Maje przy sobie i najwazniejsze ze jest zdrowa
__________________
Oliverek 30.07.2012
xxKasiax jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 22:57   #3076
zaaaabcia
Zakorzenienie
 
Avatar zaaaabcia
 
Zarejestrowany: 2008-02
Lokalizacja: Mahopac NY
Wiadomości: 13 279
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Cytat:
Napisane przez xxKasiax Pokaż wiadomość
dzisiaj zamowilam jeszcze literki dla maluszka wzor nr.15
http://allegro.pl/show_item.php?item=2355183454

ide was nadrabiac
superowe!

magda - to faktycznie mialas dosc ciezki porod. Dobrze ze polozona zareagowala na czas i nie musieli malej tym odkurzaczem wyciagac. I nie powinnas miec wyrzutow sumienia najwazniejsze ze mala jest zdrowia i wszystko ok. A ja myslalam ze nosek ma taki po tatusiu splaszczony Bylas dzielna!
__________________
Dominik 12.06.2012

Olivia 2.07.2014
zaaaabcia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 22:59   #3077
Madzialenka12344321
Zakorzenienie
 
Avatar Madzialenka12344321
 
Zarejestrowany: 2006-11
Wiadomości: 54 440
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Zabcia nie... nosek ma przeze mnie, ze chyba pół godziny stała w kanale z połową główki na zewnątrz. Ale w porównaniu z tym co było na początku a teraz to niebo a ziemia.

Zdjęcia wkleje jutro.

Niedługo muszę iśc małą rozbudzić bo mi non stop śpi a trzeba nakarmić.

aaaa bym zapomniała. Wiecie, ze w niedzielę mąż musiał jechac na egzamin z fizyki?? W sobotę zadzwonili do niego, ze jak nie przyjedzie to ma od razu warunek bo profesor stwierdził, że jego zajęć się nie opuszcza a dzieci przecież się rodzą codziennie " Więc mąz pojechał ale w niedzielę , napisał (nie zaliczył oczywiście - 1 osoba na 90 zaliczyła) i wrócił.
__________________


Edytowane przez Madzialenka12344321
Czas edycji: 2012-05-22 o 23:11
Madzialenka12344321 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 23:17   #3078
blonde_hair
Zakorzenienie
 
Avatar blonde_hair
 
Zarejestrowany: 2010-03
Wiadomości: 14 395
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Cytat:
Napisane przez Madzialenka12344321 Pokaż wiadomość
Na razie to jadłam w szpitalu (ale tylko śniadania i kolacje bo obiady mi moja mam przynosiła, tylko dlatego, że moja położna nie radziła jeść ich obiadów bo dosypują czegoś aby się szybciej np. ryż gotował a potem dzieci przez to brzuszki bolą). Staram się jeśc na razie delikatnie. Ale Potem będę po woli wszystko wprowadzała. Choć dziś np. jadłam rogaliki drożdzowe z jablkiem i bananami. Więc to nie tak, ze się głodzę.
na poczatku lepiej ostroznie, zwłaszcza z pierwsze 2 tyg

Cytat:
Napisane przez Madzialenka12344321 Pokaż wiadomość
ale wiecie co...

coś wam muszę napisać...

coś bardzo złego...

nie wiem jak to przeżyję..
bo...

Nie wiem kiedy..

zjem rurki z biedry



Cytat:
Napisane przez Madzialenka12344321 Pokaż wiadomość
Na 18.30 miałam wizytę u ginekologa. Idąc tam czułam się super, dopiero w poczekalni zaczęły się skurcze. Ale były lekko i rzadkie. Lekarz tak jak wspomniałam zbadał i powiedział, że jak nie urodzę to w niedzielę (a był czwartek) mam wywołanie. Choć się nie zdziwi jak zacznę rodzić nawet dziś w nocy. Pojechaliśmy do moich rodziców na kolację a moje skurcze były już mocniejsze ale takie co 30 minut. Tego dnia miałam przeogromny apetyty, nawet się śmiałam, ze to moja ostatnia wieczerze. Wróciłam i jeszcze wysprzątałam całe mieszkanie na wszelkie co. O 21.30 skurcze były już silniejsze. Mąz wtedy pojechał z teściem do szpitala a ja zostałam sama. Skurcze coraz częstsze, ale nie jakoś bardzo i nieregularne. Wiec mówię sobie, że luz. Poszłam pod prysznic, a tam skurcze dalej choć chyba lekko słabsze były. Nagle zrobiło mi się strasznie zimno co było dla mnie nowością bo w ciąży było mi zawsze gorąco. Ubrałam męża bluzę i swoje grube skarpety i się kręciłam na piłce. O 1 skurcze miałam tak co 10 minut, zadzwoniłam do położnej, ze się chyba zaczyna, ale dalej radę i wolę czekac w domu. Powiedziała, ze jest pod telefonem jakby co. Wtedy wrócił mąż dopiero. Najgorzej bo nie mogłam leżeć bo wtedy skurcze od razu się pojawiały i do tego promieniowały mi na kręgosłup więc to było najgorsze (ten ból kręgosłupa). O 3 skurcze miałam tak różnie, dalej nie regularnie. Raz co 5 minut, raz 10. Mąż poszedł mi zrobić kolację a ja umyć sobie włosy Niestety o 3.30 tak już mnie łapało, że mówię czas jechac do szpitala. Zadzwoniłam do położnej, ze mam skurcze co 3-4 minuty i jedziemy. Pojechaliśmy na IP. Tam pani kazała mi się przebrać, zbadała mi rozwarcie wrrrr i było na 3 cm, podłączyła pod KTG i skurcze regularne co 2-3 minuty, nawet wyskoczyła do mnie, ze co tak późno przyjechałam hm.. Po 20 min KTG poszłam na oddział porodowy . Wtedy przyjechała też moja położna. Znowu mi zbadała rozwarcie, było na 4 cm i skurcze też co 2-3 minuty. Na poziomie 60 % więc mówię luz, jak tak dalej to przeżyję. Przy skurczach kazała mi kucać a tak to chodziłam cały poród bo mnie ten kręgosłup tak bolał. Mąz chodził za mną i mi go masował, jak miałam skurcze to mnie trzymał, kazał ściskać sobie palce, cały czas mówił jaka wielka jestem i dzielna i że mnie kocha. Ocierał usta , czoło wodą. No był niezastąpiony. Tak więc cały poród miałam przechodzony. O 7 odeszły mi wody i…. wtedy dopiero zaczął się ból bo na 110 %. Wtedy wyszłam na korytarz i mówię do meża że idę sobie, ten się pyta gdzie a ja że na cesarkę bo nie dam rady hehe ale mąz mnie powstrzymał. A ja byłam gotowa wejść na salę operacyjną normalnie. Do tego rozwarcie mi stanęło na tych 4 cm i za Chiny nie chciało iść dalej. Błagałam o znieczulenie i dostałam… nopsę Myślałam, ze tego lekarza rozwalę. Niestety tego dnia było strasznie dużo cesarek i nikt nie mógł mi dac zzo. Wiec położna coś tam się starała, ale nie dało rady. Dała mi gaz, ale wzięłam 2 wdechy i jak dla mnie to tylko bardziej bolało. O 9 przyszedł inny lekarz (ten co już był przy porodzie) i powiedział, ze dolargan mi da. Ja się broniłam najpierw, ale potem jak mnie tak bolało, to mówię róbcie ze mną co chcecie. Powiedzieli, ze to mi na rozwarcie też pomoże, które dalej było na tych cholernych 4 cm. Kazali mi się położyć , podłączyli pod ktg i dali dolargan. Po 20 minutach poczułam się błogo Nawet mi się udało zdrzemnąć, budziłam się tylko na te mocne ponad 110% skurcze. Odpoczęłam i w sumie jeśli o to chodzi to sobie to chwalę. Po godzinie od dania mi go miałam rozwarcie na 7 cm a po 2 godzinach już było pełne. O 10 już miałam bóle parte. Całe szły mi w odbyt Położna kazała mi usiąść na piłce (choć się bała czy nie zemdleję po tym znieczuleniu, ale ja się czułam super, normalnie nawet chodziłam). Kręciłam się na piłce i parłam przy skurczach. Nagle złożyli mi łożko w fotel, przyszła masa ludzi i powiedzieli, ze 3 parcia i mała jest ze mną. To było o godzinie 11.20. Była moja położna, która odbierała cały poród (lekarz stał obok mnie i trzymał brzuch aby mała się nie cofała i czujkę od ktg kontrolując tętno), mój mąż trzymał mnie za rękę, a ja gryzłam się w ręce z bólu , choć mąż mówił aby gryzła go. Kolejna położna co mi nogi trzymała. Jakaś pani co stała i się patrzyła na przebieg porodu. 3 panie do przejęcie noworodka i jeszcze jakiś specjalista. No i się zaczęło. I tu nawaliłam bo… nie umiałam przeć. Ja parałam a oni do mnie , ze ja nie prę (jak się potem okazało, nie tylko ja miałam z tym problem). Ja się staram a oni do mnie, ze nic nie robię. Bolało jak cholera, nogi mi naciskali przy skurczach, ja się starałam przeć a tu nic  załamałam się i mówię, ze ja nie dam rady, ja już nie chce, ja nie rodzę. Zaczęli na mnie krzyczeć (nie dosłownie, ale przywracać do pionu). Nagle lekarz mówił, ze mam rodzić bo mała już wyszła do połowy głowką i się męczy przeze mnie. A ja dalej nie mogłam jej wyprzeć. Aż mi się ryczeć chciało. Oni mnie naciskali, ktoś krzyczał, że mam przeć a ja prawie w ryk, zaczęłam kopac położne a lekarza… gryźć w rękę, jednocześnie puściłam męża a objęłam lekarza w pasie. Masakra. Nagle lekarz powiedział, że ja nie dam rady i mają przygotować vacum aby próżniowo mi małą wyjąć bo się zaraz udusi. Wtedy moja położna powiedziała aby jeszcze chwilkę poczekać, nacięła mnie i kazała przeć. Jak mnie nacinała to na chwilę się odsunęła a nadrzewko nas stała szafa i mi się tam głowka małej odbiła. Dziewczyny nagle nie wiem jak ja to zrobiłam, 3 parcia i mała była z nami. Chyba to vacum mnie wystraszyło. Położyli mi ją na brzuchu i zaraz zabrali bo ją tak wymęczyłam (tyle stała w kanale), ze musieli jej tlen podać, była blada i ledwo żywa normalnie. Przez co w pierwszej minucie dostała tylko 5 punktów a w kolejnej już 9. Zabrali mi ją na badania od razu, ale wszystko było dobrze. Przez to wszystko musiałam zostać dłużej w szpitalu bo mała musiała mieć usg głowki czy nic się nie stało przez to. Przy każdej kontroli mówili, aaaa to to dziecko po ciężkim porodzie. Nawet jej się nosek wykrzywił. Jak się urodziła to był na Maksa spłaszczony i na jedną stronę przesunięty, ale na szczęście się prostuje, lekarze mówią, ze wróci do normy. Teraz to już jest praktycznie dobrze.
Jak sobie o tym pomyślę to mam takie wyrzuty sumienia, ze mogło jej się coś stać przeze mnie, że tak nawaliłam. Mąż mnie pociesza a ja normalnie ryczę jak sobie o tym przypomnę.
Położna mówi, ze byłam dzielna i absolutnie nie nawaliłam. Ze ważne , ze mała jest cała i zdrowa.
Po porodzie już zapomniałam o całym bólu i od razu jak tylko było można wstałam i chodziłam. Czułam się jakbym wcale nie rodziła
Napisze tylko jednoBylas bardzo dzielna

Bylam na szkoleniuw pracy, mialo byc godzine a było prawie 2potem zajechalismy jeszcze do znajomych, bo po drodze i niedawno wrocilismy. seba juz spi i my tez idziemy
__________________
Nasz Wielki Dzień- 22.09.2007 https://wizaz.pl/forum/album.php?albumid=10556
Nasza Miłość Sebastianek- 02.01.2010 https://wizaz.pl/forum/album.php?albumid=10442
blonde_hair jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 23:32   #3079
kotekk81
Zakorzenienie
 
Avatar kotekk81
 
Zarejestrowany: 2005-07
Wiadomości: 4 718
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Cytat:
Napisane przez Bika83 Pokaż wiadomość
Duszonki = prażonki jak się własnie doczytałam
u nas tez sie to danie zwie duszonki
Cytat:
Napisane przez strongwomen Pokaż wiadomość
Bika, ten gar nad ognisko, to mówisz o takim zakręcanym czarnym kotle? wykłada się go kapustą, i do środka się daje ziemniaki, kiełbasę, cebyulkę, boczek i się zakręca. I wisi tak długo nad ogniskiem aż "popuści" i zacznie pachnieć. To to o to ?
my dajemy jeszcze marchewke i buraka
Cytat:
Napisane przez strongwomen Pokaż wiadomość
Bika to do kociołka, chłopskiego garna, prażonek, dopisuję jeszcze duszonki mówiłam że tysiące nazw
jecie to z kefirem albo maślanką?
ooo tak zimny kefir albo maslanka a jak nie ma tego w domu to od biedy zimne mleko

Cytat:
Napisane przez Nikita... Pokaż wiadomość
Zrob tak: do szklanki daj lyzek siemia, rozdniec (ja uzywam waleczka do mochito), do tego wrzuc 2 suszone sliwki, zalej szklanke do polowy woda. Zostaw na noc. Rano na czczo wszystko wypij/zjedz. I tak codziennie. U mnie efekt jest bo tez mam problemy.
zanotowalam bo miewam takie problemy
Cytat:
Napisane przez Bika83 Pokaż wiadomość
Dziewczynki napiszcie mi proszę o "cudownej" mocy konika co bym mogła mężowi wyjaśnić chociaż i tak przed chwilą wyraził zgodę
konik hmmm najlepszy przyjaciel dziecka

Cytat:
Napisane przez onyks Pokaż wiadomość
Dziewczynyyyyyyyyyyyyyyyy yyyyy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!
Nie wytrzymałam i zadzwoniłam!! Beta 58,91 - 4 tydzień ciąży!!!!!!!!!!!!!!
Bosz jak mi się ręcę trzęsą
Aż mi się płakać chce!!1 Męża jeszcze nie ma ...
Bosz co ja piszę

Kocham Was
gratulacje!!!!!!! wiedzialam wiedzialam wiedzialam
Cytat:
Napisane przez onyks Pokaż wiadomość
Cieszy się i jest w szoku i rozlał 2 l sprite na stół...tzn nie cały, trochę uratowaliśmy
matko normalnie sie wzruszylam

Cytat:
Napisane przez Malensstfo Pokaż wiadomość
Mówię do męża: "Ale fajny konik nie? Może sobie go zostawię....i będę z nim spać!"
a On: " No to masz męża"
ja: " Ale mąż tak ładnie nie nuci i nie świeci mu się brzuszek" ()
on:" no jak nie? naciśnij"
(kazał mi nacisnąć pępek)
haha

Cytat:
Napisane przez Bika83 Pokaż wiadomość
No właśnie, Twojemu się nie świeci? Dziwne, pewnie krowy w lodówce też nie macie
hahahahahahaha

Cytat:
Napisane przez Madzialenka12344321 Pokaż wiadomość
Na 18.30 miałam wizytę u ginekologa. Idąc tam czułam się super, dopiero w poczekalni zaczęły się skurcze. Ale były lekko i rzadkie. Lekarz tak jak wspomniałam zbadał i powiedział, że jak nie urodzę to w niedzielę (a był czwartek) mam wywołanie. Choć się nie zdziwi jak zacznę rodzić nawet dziś w nocy. Pojechaliśmy do moich rodziców na kolację a moje skurcze były już mocniejsze ale takie co 30 minut. Tego dnia miałam przeogromny apetyty, nawet się śmiałam, ze to moja ostatnia wieczerze. Wróciłam i jeszcze wysprzątałam całe mieszkanie na wszelkie co. O 21.30 skurcze były już silniejsze. Mąz wtedy pojechał z teściem do szpitala a ja zostałam sama. Skurcze coraz częstsze, ale nie jakoś bardzo i nieregularne. Wiec mówię sobie, że luz. Poszłam pod prysznic, a tam skurcze dalej choć chyba lekko słabsze były. Nagle zrobiło mi się strasznie zimno co było dla mnie nowością bo w ciąży było mi zawsze gorąco. Ubrałam męża bluzę i swoje grube skarpety i się kręciłam na piłce. O 1 skurcze miałam tak co 10 minut, zadzwoniłam do położnej, ze się chyba zaczyna, ale dalej radę i wolę czekac w domu. Powiedziała, ze jest pod telefonem jakby co. Wtedy wrócił mąż dopiero. Najgorzej bo nie mogłam leżeć bo wtedy skurcze od razu się pojawiały i do tego promieniowały mi na kręgosłup więc to było najgorsze (ten ból kręgosłupa). O 3 skurcze miałam tak różnie, dalej nie regularnie. Raz co 5 minut, raz 10. Mąż poszedł mi zrobić kolację a ja umyć sobie włosy Niestety o 3.30 tak już mnie łapało, że mówię czas jechac do szpitala. Zadzwoniłam do położnej, ze mam skurcze co 3-4 minuty i jedziemy. Pojechaliśmy na IP. Tam pani kazała mi się przebrać, zbadała mi rozwarcie wrrrr i było na 3 cm, podłączyła pod KTG i skurcze regularne co 2-3 minuty, nawet wyskoczyła do mnie, ze co tak późno przyjechałam hm.. Po 20 min KTG poszłam na oddział porodowy . Wtedy przyjechała też moja położna. Znowu mi zbadała rozwarcie, było na 4 cm i skurcze też co 2-3 minuty. Na poziomie 60 % więc mówię luz, jak tak dalej to przeżyję. Przy skurczach kazała mi kucać a tak to chodziłam cały poród bo mnie ten kręgosłup tak bolał. Mąz chodził za mną i mi go masował, jak miałam skurcze to mnie trzymał, kazał ściskać sobie palce, cały czas mówił jaka wielka jestem i dzielna i że mnie kocha. Ocierał usta , czoło wodą. No był niezastąpiony. Tak więc cały poród miałam przechodzony. O 7 odeszły mi wody i…. wtedy dopiero zaczął się ból bo na 110 %. Wtedy wyszłam na korytarz i mówię do meża że idę sobie, ten się pyta gdzie a ja że na cesarkę bo nie dam rady hehe ale mąz mnie powstrzymał. A ja byłam gotowa wejść na salę operacyjną normalnie. Do tego rozwarcie mi stanęło na tych 4 cm i za Chiny nie chciało iść dalej. Błagałam o znieczulenie i dostałam… nopsę Myślałam, ze tego lekarza rozwalę. Niestety tego dnia było strasznie dużo cesarek i nikt nie mógł mi dac zzo. Wiec położna coś tam się starała, ale nie dało rady. Dała mi gaz, ale wzięłam 2 wdechy i jak dla mnie to tylko bardziej bolało. O 9 przyszedł inny lekarz (ten co już był przy porodzie) i powiedział, ze dolargan mi da. Ja się broniłam najpierw, ale potem jak mnie tak bolało, to mówię róbcie ze mną co chcecie. Powiedzieli, ze to mi na rozwarcie też pomoże, które dalej było na tych cholernych 4 cm. Kazali mi się położyć , podłączyli pod ktg i dali dolargan. Po 20 minutach poczułam się błogo Nawet mi się udało zdrzemnąć, budziłam się tylko na te mocne ponad 110% skurcze. Odpoczęłam i w sumie jeśli o to chodzi to sobie to chwalę. Po godzinie od dania mi go miałam rozwarcie na 7 cm a po 2 godzinach już było pełne. O 10 już miałam bóle parte. Całe szły mi w odbyt Położna kazała mi usiąść na piłce (choć się bała czy nie zemdleję po tym znieczuleniu, ale ja się czułam super, normalnie nawet chodziłam). Kręciłam się na piłce i parłam przy skurczach. Nagle złożyli mi łożko w fotel, przyszła masa ludzi i powiedzieli, ze 3 parcia i mała jest ze mną. To było o godzinie 11.20. Była moja położna, która odbierała cały poród (lekarz stał obok mnie i trzymał brzuch aby mała się nie cofała i czujkę od ktg kontrolując tętno), mój mąż trzymał mnie za rękę, a ja gryzłam się w ręce z bólu , choć mąż mówił aby gryzła go. Kolejna położna co mi nogi trzymała. Jakaś pani co stała i się patrzyła na przebieg porodu. 3 panie do przejęcie noworodka i jeszcze jakiś specjalista. No i się zaczęło. I tu nawaliłam bo… nie umiałam przeć. Ja parałam a oni do mnie , ze ja nie prę (jak się potem okazało, nie tylko ja miałam z tym problem). Ja się staram a oni do mnie, ze nic nie robię. Bolało jak cholera, nogi mi naciskali przy skurczach, ja się starałam przeć a tu nic  załamałam się i mówię, ze ja nie dam rady, ja już nie chce, ja nie rodzę. Zaczęli na mnie krzyczeć (nie dosłownie, ale przywracać do pionu). Nagle lekarz mówił, ze mam rodzić bo mała już wyszła do połowy głowką i się męczy przeze mnie. A ja dalej nie mogłam jej wyprzeć. Aż mi się ryczeć chciało. Oni mnie naciskali, ktoś krzyczał, że mam przeć a ja prawie w ryk, zaczęłam kopac położne a lekarza… gryźć w rękę, jednocześnie puściłam męża a objęłam lekarza w pasie. Masakra. Nagle lekarz powiedział, że ja nie dam rady i mają przygotować vacum aby próżniowo mi małą wyjąć bo się zaraz udusi. Wtedy moja położna powiedziała aby jeszcze chwilkę poczekać, nacięła mnie i kazała przeć. Jak mnie nacinała to na chwilę się odsunęła a nadrzewko nas stała szafa i mi się tam głowka małej odbiła. Dziewczyny nagle nie wiem jak ja to zrobiłam, 3 parcia i mała była z nami. Chyba to vacum mnie wystraszyło. Położyli mi ją na brzuchu i zaraz zabrali bo ją tak wymęczyłam (tyle stała w kanale), ze musieli jej tlen podać, była blada i ledwo żywa normalnie. Przez co w pierwszej minucie dostała tylko 5 punktów a w kolejnej już 9. Zabrali mi ją na badania od razu, ale wszystko było dobrze. Przez to wszystko musiałam zostać dłużej w szpitalu bo mała musiała mieć usg głowki czy nic się nie stało przez to. Przy każdej kontroli mówili, aaaa to to dziecko po ciężkim porodzie. Nawet jej się nosek wykrzywił. Jak się urodziła to był na Maksa spłaszczony i na jedną stronę przesunięty, ale na szczęście się prostuje, lekarze mówią, ze wróci do normy. Teraz to już jest praktycznie dobrze.
Jak sobie o tym pomyślę to mam takie wyrzuty sumienia, ze mogło jej się coś stać przeze mnie, że tak nawaliłam. Mąż mnie pociesza a ja normalnie ryczę jak sobie o tym przypomnę.
Położna mówi, ze byłam dzielna i absolutnie nie nawaliłam. Ze ważne , ze mała jest cała i zdrowa.
Po porodzie już zapomniałam o całym bólu i od razu jak tylko było można wstałam i chodziłam. Czułam się jakbym wcale nie rodziła
Madziu wzruszylam sie czytajac Twoj opis i parlam razem z Toba Jestes bardzo dzielna i nie mozesz inaczej o sobie myslec


ja dorobilam sie depresji wlasnie przez takie wyrzuty i niezbyt korzystnie wplynelo to na moja psychike....najwazniejsze ze z Majunia wszystko ok ze jest zdrowa i jest najwiekszym szczesciem swoich rodzicow a tesciowa.....no coz jest u mnie na czarnej liscie

Emigra jaka slicznotka z coruni!!! a jakie ma oczyska ojj niejedno meskie serce zlamie

normalnie sie wqrzylam polowa mi sie nie zacytowala a ze mamy za pol godziny poludnie to robie pass
__________________
Maja

Podczas gdy obrabiasz mi tyłek nie zapomnij mnie w niego pocałować
kotekk81 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 23:40   #3080
Amani
Zakorzenienie
 
Avatar Amani
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 3 556
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Madzia - przeczytalam cala relacje z wypiekami na twarzy. Nie mialas latwo, oj nie mialas, kobieto super, ze wszystko dobrze sie skoczylo! Najwazniejsze, ze Majka juz jest po drugiej stronie brzuszka i zdrowa Nie obwiniaj sie, przeciez pierwszy raz rodzilas! Teoria teoria, chocbys ukoczyla 5 szkol rodzenia z wyroznieniem i przeczytala pol biblioteki to i tak nie jest powiedziene, ze bedziesz wzorowo parla! Bo jak przyjdzie co do czego i trzeba uzyc wlasnych miesni to jest zupelnie co innego. Zrobilas wszystko, co w Twojej mocy! Loczek sie pojawil i wszystko sie dobrze skoczylo niejedna w tej ostatniej chwili by zemdlala (pewnie ja) a Ty zaczelas przec - podziwiam!!! nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem, cieszcie sie soba - wasza mala rodzinka, te pierwsze chwile juz sie nie powtorza, nie warto tracic ich na lzy!

PS. przepraszam za brak polskich znakow, ale klikam z komputera siostry.
__________________
' DIET IS „DIE” WITH A „T” '
- Garfield -

-26kg


Edytowane przez Amani
Czas edycji: 2012-05-22 o 23:44
Amani jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 23:46   #3081
zaaaabcia
Zakorzenienie
 
Avatar zaaaabcia
 
Zarejestrowany: 2008-02
Lokalizacja: Mahopac NY
Wiadomości: 13 279
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Cytat:
Napisane przez Madzialenka12344321 Pokaż wiadomość
Zabcia nie... nosek ma przeze mnie, ze chyba pół godziny stała w kanale z połową główki na zewnątrz. Ale w porównaniu z tym co było na początku a teraz to niebo a ziemia.


aaaa bym zapomniała. Wiecie, ze w niedzielę mąż musiał jechac na egzamin z fizyki?? W sobotę zadzwonili do niego, ze jak nie przyjedzie to ma od razu warunek bo profesor stwierdził, że jego zajęć się nie opuszcza a dzieci przecież się rodzą codziennie " Więc mąz pojechał ale w niedzielę , napisał (nie zaliczył oczywiście - 1 osoba na 90 zaliczyła) i wrócił.
O ok , ale slodki ma ten nosek Najwazniejsze ze wraca do siebie

A profesor meza .. szkoda gadac


PRZYWIEZLI WLASNIE WOZEK !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!! : jupi: zamowilismy wczoraj a przed chwila dostalismy
__________________
Dominik 12.06.2012

Olivia 2.07.2014
zaaaabcia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 00:28   #3082
Amani
Zakorzenienie
 
Avatar Amani
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 3 556
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Cytat:
Napisane przez zaaaabcia Pokaż wiadomość
O ok , ale slodki ma ten nosek Najwazniejsze ze wraca do siebie

A profesor meza .. szkoda gadac


PRZYWIEZLI WLASNIE WOZEK !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!! : jupi: zamowilismy wczoraj a przed chwila dostalismy
no to szybko z tym wozkiem sie postarali! To sie nazywa logistyka a nie jak tamci...
__________________
' DIET IS „DIE” WITH A „T” '
- Garfield -

-26kg

Amani jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 01:53   #3083
zaaaabcia
Zakorzenienie
 
Avatar zaaaabcia
 
Zarejestrowany: 2008-02
Lokalizacja: Mahopac NY
Wiadomości: 13 279
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Cytat:
Napisane przez Amani Pokaż wiadomość
no to szybko z tym wozkiem sie postarali! To sie nazywa logistyka a nie jak tamci...
Strasznie szybko Ja to bylam troche negatywnie nastawiona na to ze w ciagu doby wozek bedzie u nas .. ale jestem mega zaskoczona.
__________________
Dominik 12.06.2012

Olivia 2.07.2014
zaaaabcia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 02:25   #3084
Amani
Zakorzenienie
 
Avatar Amani
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 3 556
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Cytat:
Napisane przez zaaaabcia Pokaż wiadomość
Strasznie szybko Ja to bylam troche negatywnie nastawiona na to ze w ciagu doby wozek bedzie u nas .. ale jestem mega zaskoczona.
super, może wiedzieli, że lada dzień możesz urodzić i postawili całą firmę na nogi albo mają oddział w NY i nie przysyłali go z innego stanu tylko dowieźli Ci z miasta to czekam na real photo wózka, strasznie mi się on podoba...
Tak w ogóle to nasz Mały ma Bugaboo, komu tak się ten wózek podobał? Wiem, że któraś z Was wstawiała do niego linka i tam było to zdjęcie, gdzie stoi na piasku na 2 kołach jak coś to mogę zrecenzować :P
__________________
' DIET IS „DIE” WITH A „T” '
- Garfield -

-26kg


Edytowane przez Amani
Czas edycji: 2012-05-23 o 02:27
Amani jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 06:04   #3085
stokrotka24
Zakorzenienie
 
Avatar stokrotka24
 
Zarejestrowany: 2007-08
Wiadomości: 7 367
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Dzień dobry
Cytat:
Napisane przez Madzialenka12344321 Pokaż wiadomość
Na 18.30 miałam wizytę u ginekologa. Idąc tam czułam się super, dopiero w poczekalni zaczęły się skurcze. Ale były lekko i rzadkie. Lekarz tak jak wspomniałam zbadał i powiedział, że jak nie urodzę to w niedzielę (a był czwartek) mam wywołanie. Choć się nie zdziwi jak zacznę rodzić nawet dziś w nocy. Pojechaliśmy do moich rodziców na kolację a moje skurcze były już mocniejsze ale takie co 30 minut. Tego dnia miałam przeogromny apetyty, nawet się śmiałam, ze to moja ostatnia wieczerze. Wróciłam i jeszcze wysprzątałam całe mieszkanie na wszelkie co. O 21.30 skurcze były już silniejsze. Mąz wtedy pojechał z teściem do szpitala a ja zostałam sama. Skurcze coraz częstsze, ale nie jakoś bardzo i nieregularne. Wiec mówię sobie, że luz. Poszłam pod prysznic, a tam skurcze dalej choć chyba lekko słabsze były. Nagle zrobiło mi się strasznie zimno co było dla mnie nowością bo w ciąży było mi zawsze gorąco. Ubrałam męża bluzę i swoje grube skarpety i się kręciłam na piłce. O 1 skurcze miałam tak co 10 minut, zadzwoniłam do położnej, ze się chyba zaczyna, ale dalej radę i wolę czekac w domu. Powiedziała, ze jest pod telefonem jakby co. Wtedy wrócił mąż dopiero. Najgorzej bo nie mogłam leżeć bo wtedy skurcze od razu się pojawiały i do tego promieniowały mi na kręgosłup więc to było najgorsze (ten ból kręgosłupa). O 3 skurcze miałam tak różnie, dalej nie regularnie. Raz co 5 minut, raz 10. Mąż poszedł mi zrobić kolację a ja umyć sobie włosy Niestety o 3.30 tak już mnie łapało, że mówię czas jechac do szpitala. Zadzwoniłam do położnej, ze mam skurcze co 3-4 minuty i jedziemy. Pojechaliśmy na IP. Tam pani kazała mi się przebrać, zbadała mi rozwarcie wrrrr i było na 3 cm, podłączyła pod KTG i skurcze regularne co 2-3 minuty, nawet wyskoczyła do mnie, ze co tak późno przyjechałam hm.. Po 20 min KTG poszłam na oddział porodowy . Wtedy przyjechała też moja położna. Znowu mi zbadała rozwarcie, było na 4 cm i skurcze też co 2-3 minuty. Na poziomie 60 % więc mówię luz, jak tak dalej to przeżyję. Przy skurczach kazała mi kucać a tak to chodziłam cały poród bo mnie ten kręgosłup tak bolał. Mąz chodził za mną i mi go masował, jak miałam skurcze to mnie trzymał, kazał ściskać sobie palce, cały czas mówił jaka wielka jestem i dzielna i że mnie kocha. Ocierał usta , czoło wodą. No był niezastąpiony. Tak więc cały poród miałam przechodzony. O 7 odeszły mi wody i…. wtedy dopiero zaczął się ból bo na 110 %. Wtedy wyszłam na korytarz i mówię do meża że idę sobie, ten się pyta gdzie a ja że na cesarkę bo nie dam rady hehe ale mąz mnie powstrzymał. A ja byłam gotowa wejść na salę operacyjną normalnie. Do tego rozwarcie mi stanęło na tych 4 cm i za Chiny nie chciało iść dalej. Błagałam o znieczulenie i dostałam… nopsę Myślałam, ze tego lekarza rozwalę. Niestety tego dnia było strasznie dużo cesarek i nikt nie mógł mi dac zzo. Wiec położna coś tam się starała, ale nie dało rady. Dała mi gaz, ale wzięłam 2 wdechy i jak dla mnie to tylko bardziej bolało. O 9 przyszedł inny lekarz (ten co już był przy porodzie) i powiedział, ze dolargan mi da. Ja się broniłam najpierw, ale potem jak mnie tak bolało, to mówię róbcie ze mną co chcecie. Powiedzieli, ze to mi na rozwarcie też pomoże, które dalej było na tych cholernych 4 cm. Kazali mi się położyć , podłączyli pod ktg i dali dolargan. Po 20 minutach poczułam się błogo Nawet mi się udało zdrzemnąć, budziłam się tylko na te mocne ponad 110% skurcze. Odpoczęłam i w sumie jeśli o to chodzi to sobie to chwalę. Po godzinie od dania mi go miałam rozwarcie na 7 cm a po 2 godzinach już było pełne. O 10 już miałam bóle parte. Całe szły mi w odbyt Położna kazała mi usiąść na piłce (choć się bała czy nie zemdleję po tym znieczuleniu, ale ja się czułam super, normalnie nawet chodziłam). Kręciłam się na piłce i parłam przy skurczach. Nagle złożyli mi łożko w fotel, przyszła masa ludzi i powiedzieli, ze 3 parcia i mała jest ze mną. To było o godzinie 11.20. Była moja położna, która odbierała cały poród (lekarz stał obok mnie i trzymał brzuch aby mała się nie cofała i czujkę od ktg kontrolując tętno), mój mąż trzymał mnie za rękę, a ja gryzłam się w ręce z bólu , choć mąż mówił aby gryzła go. Kolejna położna co mi nogi trzymała. Jakaś pani co stała i się patrzyła na przebieg porodu. 3 panie do przejęcie noworodka i jeszcze jakiś specjalista. No i się zaczęło. I tu nawaliłam bo… nie umiałam przeć. Ja parałam a oni do mnie , ze ja nie prę (jak się potem okazało, nie tylko ja miałam z tym problem). Ja się staram a oni do mnie, ze nic nie robię. Bolało jak cholera, nogi mi naciskali przy skurczach, ja się starałam przeć a tu nic  załamałam się i mówię, ze ja nie dam rady, ja już nie chce, ja nie rodzę. Zaczęli na mnie krzyczeć (nie dosłownie, ale przywracać do pionu). Nagle lekarz mówił, ze mam rodzić bo mała już wyszła do połowy głowką i się męczy przeze mnie. A ja dalej nie mogłam jej wyprzeć. Aż mi się ryczeć chciało. Oni mnie naciskali, ktoś krzyczał, że mam przeć a ja prawie w ryk, zaczęłam kopac położne a lekarza… gryźć w rękę, jednocześnie puściłam męża a objęłam lekarza w pasie. Masakra. Nagle lekarz powiedział, że ja nie dam rady i mają przygotować vacum aby próżniowo mi małą wyjąć bo się zaraz udusi. Wtedy moja położna powiedziała aby jeszcze chwilkę poczekać, nacięła mnie i kazała przeć. Jak mnie nacinała to na chwilę się odsunęła a nadrzewko nas stała szafa i mi się tam głowka małej odbiła. Dziewczyny nagle nie wiem jak ja to zrobiłam, 3 parcia i mała była z nami. Chyba to vacum mnie wystraszyło. Położyli mi ją na brzuchu i zaraz zabrali bo ją tak wymęczyłam (tyle stała w kanale), ze musieli jej tlen podać, była blada i ledwo żywa normalnie. Przez co w pierwszej minucie dostała tylko 5 punktów a w kolejnej już 9. Zabrali mi ją na badania od razu, ale wszystko było dobrze. Przez to wszystko musiałam zostać dłużej w szpitalu bo mała musiała mieć usg głowki czy nic się nie stało przez to. Przy każdej kontroli mówili, aaaa to to dziecko po ciężkim porodzie. Nawet jej się nosek wykrzywił. Jak się urodziła to był na Maksa spłaszczony i na jedną stronę przesunięty, ale na szczęście się prostuje, lekarze mówią, ze wróci do normy. Teraz to już jest praktycznie dobrze.
Jak sobie o tym pomyślę to mam takie wyrzuty sumienia, ze mogło jej się coś stać przeze mnie, że tak nawaliłam. Mąż mnie pociesza a ja normalnie ryczę jak sobie o tym przypomnę.
Położna mówi, ze byłam dzielna i absolutnie nie nawaliłam. Ze ważne , ze mała jest cała i zdrowa.
Po porodzie już zapomniałam o całym bólu i od razu jak tylko było można wstałam i chodziłam. Czułam się jakbym wcale nie rodziła
madziu byłas bardzo dzielna i dałaś radę. poród to nie jest coś czego możesz się nauczyć, poćwiczyć, przygotować się wcześniej więc nie masz się co winić. Dałaś z siebie wszystko, starałaś się na prawdę i tylko to się liczy. Nie ty pierwsza i nie ostatnia nie miałaś siły przeć- taki masz organizm i nic na to nie poradzisz. Głowa do góry, Majeczka już dochodzi do siebie więc jest dobrze, nie obwiniaj się dla niej, bo jeszcze w jakąś depresję popadniesz. Całuski dla Majeczki

Cytat:
Napisane przez Madzialenka12344321 Pokaż wiadomość
Zabcia nie... nosek ma przeze mnie, ze chyba pół godziny stała w kanale z połową główki na zewnątrz. Ale w porównaniu z tym co było na początku a teraz to niebo a ziemia.

Zdjęcia wkleje jutro.

Niedługo muszę iśc małą rozbudzić bo mi non stop śpi a trzeba nakarmić.

aaaa bym zapomniała. Wiecie, ze w niedzielę mąż musiał jechac na egzamin z fizyki?? W sobotę zadzwonili do niego, ze jak nie przyjedzie to ma od razu warunek bo profesor stwierdził, że jego zajęć się nie opuszcza a dzieci przecież się rodzą codziennie " Więc mąz pojechał ale w niedzielę , napisał (nie zaliczył oczywiście - 1 osoba na 90 zaliczyła) i wrócił.
boże co za ludzie, nic nie rozumieją, to że się rodzą codziennie dzieci to fakt ale nie przecież twojemu mężowi się codziennie rodzi
Cytat:
Napisane przez zaaaabcia Pokaż wiadomość
O ok , ale slodki ma ten nosek Najwazniejsze ze wraca do siebie

A profesor meza .. szkoda gadac


PRZYWIEZLI WLASNIE WOZEK !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!! : jupi: zamowilismy wczoraj a przed chwila dostalismy
super, że wózek jest już u was, czyli wszystko już gotowe na przyjście Dominika?

a ja już od 4 nie śpię Powiększył mi się węzeł chłonny na szyi i boli cała szyja i do tego doszło gardło, masakra po prostu. Idę do lekarza dzisiaj bo bez antybiotyków się nie obejdzie (mam nadzieję, że mnie dzisiaj jakiś przyjmie).
__________________
15.08.2009 nasz wielki dzień

"dwa serca jedno bicie, tylko Ty i Ja na całe życie"

Łukaszek
stokrotka24 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 07:05   #3086
xxKasiax
Wtajemniczenie
 
Avatar xxKasiax
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 2 761
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Hej
Ja dzisiaj tez poranny ptaszek wstalam na zajecia na 8, ale mi sie przypomnialo, ze dzisiaj sa odwolane i musze jechac na 16 dopiero
Ostatnio miewam skurcze lydek w nocy, raz to mnie tak zlapaly, ze do dzisiaj mnie miesnie bola
__________________
Oliverek 30.07.2012
xxKasiax jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 07:19   #3087
Malensstfo
Zakorzenienie
 
Avatar Malensstfo
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 7 680
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Heja!

Melduje z rana, że śpie....i trzeba mnie chyba bejsbolem obudzić!!
Malensstfo jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 07:25   #3088
stokrotka24
Zakorzenienie
 
Avatar stokrotka24
 
Zarejestrowany: 2007-08
Wiadomości: 7 367
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Cytat:
Napisane przez xxKasiax Pokaż wiadomość
Hej
Ja dzisiaj tez poranny ptaszek wstalam na zajecia na 8, ale mi sie przypomnialo, ze dzisiaj sa odwolane i musze jechac na 16 dopiero
Ostatnio miewam skurcze lydek w nocy, raz to mnie tak zlapaly, ze do dzisiaj mnie miesnie bola
hej, będziesz miała przynajmniej długi dzień współczuje bólu łydek

Cytat:
Napisane przez Malensstfo Pokaż wiadomość
Heja!

Melduje z rana, że śpie....i trzeba mnie chyba bejsbolem obudzić!!
hej aż tak brutalna to nie jestem, żeby cię bić bejsbolem, wypij sobie kawkę, zrób spacerek po świeżym powietrzu
__________________
15.08.2009 nasz wielki dzień

"dwa serca jedno bicie, tylko Ty i Ja na całe życie"

Łukaszek
stokrotka24 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 07:28   #3089
Malensstfo
Zakorzenienie
 
Avatar Malensstfo
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 7 680
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

stokrotko..bejsbol byłby lepszy.. kawki narazie nie chce...trochę się obudziłam...a na spacerek w pracy raczej nie mam co liczyć

Jak zdrówko?
Malensstfo jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 07:37   #3090
emigra
Zakorzenienie
 
Avatar emigra
 
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: Nordrhein Westfalen
Wiadomości: 9 325
Dot.: Może kiedyś, już się staramy, jesteśmy w ciąży, i dzieci mamy!

Cytat:
Napisane przez Madzialenka12344321 Pokaż wiadomość
Zabcia nie... nosek ma przeze mnie, ze chyba pół godziny stała w kanale z połową główki na zewnątrz. Ale w porównaniu z tym co było na początku a teraz to niebo a ziemia.

Zdjęcia wkleje jutro.

Niedługo muszę iśc małą rozbudzić bo mi non stop śpi a trzeba nakarmić.

aaaa bym zapomniała. Wiecie, ze w niedzielę mąż musiał jechac na egzamin z fizyki?? W sobotę zadzwonili do niego, ze jak nie przyjedzie to ma od razu warunek bo profesor stwierdził, że jego zajęć się nie opuszcza a dzieci przecież się rodzą codziennie " Więc mąz pojechał ale w niedzielę , napisał (nie zaliczył oczywiście - 1 osoba na 90 zaliczyła) i wrócił.
Pewni tylko Ci sie wydawalo ze tak dlugo byla w kanale rodnym, nie powinni na to pozwolic Julka mialam mega gule na glowce po vakuum, dlugo sie martwilismy kiedy sie wchlonie, ale jakos kolo miesiaca i bylo juz normalnie nosek Majusi pewnie tez szybko sie naprostuje i bedzie sliczny
Nie miej absolutnie wyrzutow sumienia - urodzic dziecko to nie to samo co pierdnac kochana i wbrew pozorom to nic prostego a urodzilas SN i bez znieczulenia! Masz byc z czego dumna
__________________
Julia Wiktoria
07.03.2012, 20:35
3270g, 47 cm
emigra jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Poczekalnia - będę mamą


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 19:28.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.