Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II. - Strona 95 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-05-29, 15:25   #2821
mimi_kuku
Raczkowanie
 
Avatar mimi_kuku
 
Zarejestrowany: 2010-11
Lokalizacja: francja
Wiadomości: 41
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość

Dla mnie to było coś takiego: dajcie mi plan, a pokażę Wam jak go nie zrealizuję.
Każdy plan był dla mnie jak wyzwanie, że oleję to i co mi zrobicie.
To było chore, robienie na złość samej sobie.
Dosłownie nawyk robienia na złość.
Tyle, ze sama na tym źle wychodziłam i przestało mi się to podobać.

Budzik też olewałam dopóki książka "Ty jako swój największy wróg" nie uświadomiła mi jakimś cudem, że wszystko jest kwestią wyboru.
Dzwoni budzik rano - czy chcesz wstać czy też chcesz postąpić jak zawsze?
(W tej dobie możesz nagrać to pytanie i puścić sobie jako budzik.)
Decyzja należy do Ciebie.

dziewczyny, chcę wam bardzo podziękować za ten wątek, zwłaszcza tobie patri za założenie go. przeczytałam wasze ostatnie wpisy po długiej przerwie (spowodowanej robieniem wszystkiego co oddaliłoby mnie od zaczęcia pisania magisterki) i nawet nie wiecie ile mi już dały.

nie pozostało mi nic innego jak was za to uściskać!!! powodzenia ze wszystkimi żabami!
__________________
nauka
mimi_kuku jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-29, 16:35   #2822
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Moje ogłoszenie o korepetycjach przynosi odzew:
Załączone zdjęcia
Rodzaj pliku: jpg gumtreeK.jpg (22,4 KB, 89 załadowań)

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2012-05-29 o 16:37
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-29, 16:44   #2823
201607211724
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2005-06
Wiadomości: 4 041
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Moje ogłoszenie o korepetycjach przynosi odzew:
ale sympatyczne

widzę, że ostatnio pasmo wątkowych sukcesów - cieszę się bardzo
i pozdrawiam serdecznie
201607211724 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-29, 16:50   #2824
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Moje ogłoszenie o korepetycjach przynosi odzew:


To ogłoszenie masz ze zdjęciem. Biorąc pod uwagę, że chyba mamy najczęsciej organizują korki dla swoich pociech- mogą się bać takiej pięknej kobiety do domu wpuszczać. Jeszcze nie daj Boże tatusiowi w oko wpadniesz. I romans gotowy.
Już widzę wątek na intymnym...

a poważnie, zawsze miło komplement dostać, taki bezinteresowny...
Może pokaż TŻ, niech wie jaką ma łanię w domu
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-29, 17:03   #2825
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość


To ogłoszenie masz ze zdjęciem. Biorąc pod uwagę, że chyba mamy najczęsciej organizują korki dla swoich pociech- mogą się bać takiej pięknej kobiety do domu wpuszczać. Jeszcze nie daj Boże tatusiowi w oko wpadniesz. I romans gotowy.
Już widzę wątek na intymnym...

a poważnie, zawsze miło komplement dostać, taki bezinteresowny...
Może pokaż TŻ, niech wie jaką ma łanię w domu


O kurka, może inne wstawię, takie co jestem na nim prawdziwsza
To chyba dobry pomysł.

A korków nie mam już w zasadzie wcale!

TŻ robił to zdjęcie!
A odpowiedź na ogłoszenie oczywiście mu pokazałam.

Jutro usiądę do odpisywania na kolejne posty.
Dziś UBRANIA! do uporzdkowania.
Pokój Julci wymaga sprzątnięcia, caly syf tam wepchnełam i zamknęłam drzwi.
Dziecko u babci, to mogłam.

Wchodzę w ten bałagan.
Dziś uporządkowałam już dwie szafki z książkami, maskotkami i pierdółkami.
Ubrania na łóżku, w szafie jak po huraganie....
Spadam. Pa.

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2012-05-29 o 17:09
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-29, 17:22   #2826
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

No generalnie większości usług dotyczy zasada, że nie powinno się wyglądać lepiej od klienta.
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-29, 17:52   #2827
serena.avon
Rozeznanie
 
Avatar serena.avon
 
Zarejestrowany: 2006-01
Lokalizacja: Trójmiasto
Wiadomości: 804
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Moje ogłoszenie o korepetycjach przynosi odzew:
Mala rzecz, a cieszy mega pozytywnie
serena.avon jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-29, 18:42   #2828
Coffee With Milk
Zadomowienie
 
Avatar Coffee With Milk
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Mam taki problem z koncentracją, że nie mogę skupić się nawet na głupich dwóch zdaniach

Jeżeli pozwolicie to za godzinę zamelduję się tutaj z nauczoną częścią materiału... Może to mnie jakoś zmobilizuje

---------------------------------------------
Minęła godzina.

Ogarnięte:
- Funkcje zarządzania marketingowego
- rodzaje zarządzania + etapy
- strategia marketingowa
- misja

----------------------------------------------

Kolejna prawie godzina:

NIC! ZERO! INTERNET! FORUM! FB!

-----------------------------------------------

Edytowane przez Coffee With Milk
Czas edycji: 2012-05-29 o 20:30
Coffee With Milk jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-29, 19:00   #2829
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Jak się zdrzemnę to odpowiem bo dziewczyny naprodukowałyście, przede wszystkim Patri wczoraj próbowałam, ale wiadomość mi ucieło

Jestem po dwóch rozmowach kwalifikacyjnych, hitem dnia jest to, że do pracy w sklepie odzieżowym nie zostałam przyjęta, bo jestem za szczupła, a ma być to w założeniu sklep z fajną odzieżą dla pań 44+ ale właścicielka sympatyczna i powiedziala, ze jak bedzie miała jakies inne oferty to sie do mnie odezwie

a jutro kolejna rozmowa tym razem w formie assestment center czyli jakis cwiczen grupowych chcialabym w koncu zakonczyc je sukcesem, dowiem sie o tym jak mi poszlo pod koniec tygodnia mam nadzieje, troche niedoknca jestem zadowolona, bo pytania zadaja podchwytliwe, ale kazde doswiadczenie sie liczy
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg

Edytowane przez change
Czas edycji: 2012-05-29 o 19:19
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-29, 19:53   #2830
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Moje ogłoszenie o korepetycjach przynosi odzew:
Dobreee Ale widzisz? Nawet obcy ludzie Ci piszą żeś piękna - tylko się cieszyć

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
Jestem po dwóch rozmowach kwalifikacyjnych, hitem dnia jest to, że do pracy w sklepie odzieżowym nie zostałam przyjęta, bo jestem za szczupła, a ma być to w założeniu sklep z fajną odzieżą dla pań 44+ ale właścicielka sympatyczna i powiedziala, ze jak bedzie miała jakies inne oferty to sie do mnie odezwie

a jutro kolejna rozmowa tym razem w formie assestment center czyli jakis cwiczen grupowych chcialabym w koncu zakonczyc je sukcesem, dowiem sie o tym jak mi poszlo pod koniec tygodnia mam nadzieje, troche niedoknca jestem zadowolona, bo pytania zadaja podchwytliwe, ale kazde doswiadczenie sie liczy
A jakie podchwytliwe pytania zadawali?

Ja kiedyś pracowałam przez uwaga...2 dni na stoisku w C.H. Ptak pod Łodzią, bo właścicielka potrzebowała zastępstwa (niby na 2 tygodnie chciała...ale później uznała, że jednak zamyka to stoisko i jakimś dziwnym trafem w ciągu tego jej "urlopu" widziałam stoisko otwarte a pilnowała koleżanka obok ze stoiska...żal ) - generalnie to sklep był z odzieżą w rozmiarach od 42 w górę...a ja byłam szczypiorem Jakoś nie bardzo się sprzedawało - może odstraszałam klientki, kto wie
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-29, 20:29   #2831
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Moje ogłoszenie o korepetycjach przynosi odzew:
No, widać jakiś gość ogarnięty

Kocurko, o oleju z pachnotki możesz poczytać tu:

http://naturalnapielegnacja.blogspot...iezbednik.html (Uwaga, blog uzależnia i wyciąga kasę z portfela na kolejne "mazidła")
oraz tu: http://www.zrobsobiekrem.pl/pl/p/Ole...ORGANICZNY/156

Serenka, kiedyś ściągnęłam sobie Brazil Butt Lift, ale oczywiście się nie zebrałam i odpuściłam. 3mam kciuki żeby Tobie lepiej poszło
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-29, 20:46   #2832
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
No, widać jakiś gość ogarnięty

Kocurko, o oleju z pachnotki możesz poczytać tu:

http://naturalnapielegnacja.blogspot...iezbednik.html (Uwaga, blog uzależnia i wyciąga kasę z portfela na kolejne "mazidła")
oraz tu: http://www.zrobsobiekrem.pl/pl/p/Ole...ORGANICZNY/156

Serenka, kiedyś ściągnęłam sobie Brazil Butt Lift, ale oczywiście się nie zebrałam i odpuściłam. 3mam kciuki żeby Tobie lepiej poszło
Łooo...uwielbiam już i bloga i pachnotkę! A serio tak działa antytrądzikowo? Tzn. czy widzisz efekty? Bo ja to mam tak, że jak nic nie mam, to nie mam, ale jak mnie zacznie wysypywać, to od razu jakby wszystko na raz (np. teraz okolice ust i brody ). Nie chcę tak...
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-29, 21:03   #2833
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

halima wczesniej trafila z tym komentarzem, że klient nie może gorzej wygladac od sprzedawcy haha jak widac sporo osob tym sie kieruje..


podchwytliwe pytanie to np. z takich ogolnych pytanie o oczekiwane zarobki/dlugosc wspolpracy itp trudno udzielic na nie jedynej slusznej odpowiedzi
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-29, 21:26   #2834
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
podchwytliwe pytanie to np. z takich ogolnych pytanie o oczekiwane zarobki/dlugosc wspolpracy itp trudno udzielic na nie jedynej slusznej odpowiedzi
No tak...to dość kłopotliwe pytania
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-29, 21:59   #2835
inga86
Rozeznanie
 
Avatar inga86
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 595
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cześć Dziewczyny Znowu sporo postów, których nie jestem w stanie nadrobić :/

Pojechałam na weekend na rower, tak jak pisałam. 150 km po okolicach Sandomierza, w górę i w dół. Do tego miałam niedokońca sprawny rower i bardzo ciężko mi się jechało. Towarzystwo było już zintegrowane z wcześniejszych wyjazdów, wieczorem pierwszego dnia zamknęłam się w sobie totalnie (dałam sobie do tego prawo). Generalnie przez cały wyjazd przebiegały mi myśli czy warto było? I nie wiem... Z jednej strony czuję ogromną satysfakcję, pojechałam, spróbowałam, dałam radę pokonać prawie wszystkie góry, na koniec nawet z ludźmi się moje stosunki ociepliły. Ale teraz to mocno odchorowuję Spaliłam się na słońcu i mój organizm zareagował MEGA opryszczką, ledwo mogę ustami ruszać (((
Więc konkluzję mam raczej smutną, nie wiem czy warto za wszelką cenę spełniać swoje marzenia, czy każde. Co gorsza, nadal nie umiem znaleźć swojej pasji, nieprzytomnie się czymś "zarazić", mieć coś co mi daje wolność, energię. Wciąż szukam, próbuję, acz bywa to czasem bolesne.

Ponawiam pytanie o spotkanie? W przyszłym tygodniu w środę by pasowało?
Wiem, że jest coś organizowane w ten weekend, ale ja niestety nie mogę przyjść
Nebula, też bym Ciebie chętnie poznała i z tego co piszesz jestem pełna podziwu dla Twoich osiągnięć (aczkolwiek pewnie i tak stwierdzisz, że mój podziw nic niewart, choć byłoby mi przykro gdybyś tak pomyślała. Chciałabym żebyś go sobie wzięła z radością.)

Jeszcze się odniosę do rozmowy z dzieckiem, którą opisywała Patri. Ja to przeszłam u terapeutki pare miesięcy temu. Teraz staram się do siebie tak odnosić, jak do małego, potrzebującego opieki dziecka. Widzę ogromny postęp w traktowaniu siebie. Już się nie biczuję gdy coś zawalam, albo gdy nie wszystko idzie po mojej myśli. Duuuużo łatwiej się żyje.
__________________
"Nie każde działanie przynosi szczęście, ale nie ma szczęścia bez działania"
inga86 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-29, 22:21   #2836
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez inga86 Pokaż wiadomość
Spaliłam się na słońcu i mój organizm zareagował MEGA opryszczką, ledwo mogę ustami ruszać (((
Więc konkluzję mam raczej smutną, nie wiem czy warto za wszelką cenę spełniać swoje marzenia, czy każde. Co gorsza, nadal nie umiem znaleźć swojej pasji, nieprzytomnie się czymś "zarazić", mieć coś co mi daje wolność, energię. Wciąż szukam, próbuję, acz bywa to czasem bolesne.

Ponawiam pytanie o spotkanie? W przyszłym tygodniu w środę by pasowało?
Wiem, że jest coś organizowane w ten weekend, ale ja niestety nie mogę przyjść

Jeszcze się odniosę do rozmowy z dzieckiem, którą opisywała Patri. Ja to przeszłam u terapeutki pare miesięcy temu. Teraz staram się do siebie tak odnosić, jak do małego, potrzebującego opieki dziecka. Widzę ogromny postęp w traktowaniu siebie. Już się nie biczuję gdy coś zawalam, albo gdy nie wszystko idzie po mojej myśli. Duuuużo łatwiej się żyje.
Hej, co do spotkania, to takiego większego pewnie nie da rady tak zaraz po tym niedzielnym zorganizować, zwłaszcza Nebulka wpada do pl tylko jak po zapałki Ale za parę tygodni może da się powtórzyć No chyba że się okaże, że żyć bez siebie nie możemy to wtedy wcześniej.

Co do opryszczki to o ile wiem olej z tamanu się szybko z nią rozprawia, może spróbuj? Tylko nie wiem czy poza netem da się kupić.

Ja też na terapii miałam rozmowę ze sobą jako dzieckiem i z moją mamą i generalnie całe te hece z krzesłami które opisywała Patri i nie znosiłam tego Czułam się kretyńsko mówiąc do pustego fotela, że potrzebuję opieki albo że mam żal albo coś i tylko siedziałam czekając aż ta farsa się skończy. Ciężka ze mnie była pacjentka

---------- Dopisano o 22:21 ---------- Poprzedni post napisano o 22:12 ----------

Inga, a jeszcze co do pasji, to nie znajdziesz nie próbując. Dobrze że pojechałaś na tą wycieczkę, teraz możesz na spokojnie się zastanowić czy pokonywanie kilometrów na rowerze to coś co kochasz czy nie. Jeśli nie, to szukaj dalej, ale jedną opcję możesz już sobie z czystym sumieniem wykreślić. A wiesz chociaż w jakim obszarze chcesz szukać? Języki, sport, książki, sztuka. Kiedyś Patri wpisała ćwiczenie z tej książki o byciu swoim wrogiem, pamiętasz? Mniej więcej chodziło o to co byś robiła gdybyś miała mnóstwo wolnego czasu i pieniędzy i nic by Cię nie ograniczało - wypisz te rzeczy, może tam jest trop?

Kocurka, ostatnio się mazidłuję że hej, więc już nie wiem co działa a co nie, ale szkody pachnotka na pewno nie robi. No i jeszcze dość krótko się nią smaruję.

Edytowane przez tigrinha
Czas edycji: 2012-05-29 o 22:14
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-29, 22:23   #2837
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Dzien dupny
do poludnia przesiedizalam a pozniej spac z mlodym poszłam do 14 :30 nastepnie szybko sie ogarnełam i pojechalam do kumpeli zostawic jej młodego ,żeby pojechac na terapie..jak wrociłam to zajełam sie młodym,myslalam,ze bedzie zmeczony..a tu przeszło 1h lezałam z nim i nie chcial zasnąć...zjadłam kolacje ..wyszłam z psem i teraz juz nie mam weny a chcialam włosy ufarbowac i pomalowac paznokcie...nic a nic mi si enie chce...oprocz spania.....nawet nie potrafię sie w zaden sposob zrelaksować jutro z nim z nów do lekarza i cały tydzien z nim w domu obłęd gotowy ...wię w sprawie spotkań to moze bedzie jakies konieczne u mnie na Aleksandrowskiej jak juz mnie tam zamkną
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-29, 22:27   #2838
inga86
Rozeznanie
 
Avatar inga86
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 595
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Przydadzą mi się wszelkie sposoby na opryszczkę, mam ją mniej więcej co 2 miesiące, masakra ((

Rozmowa z pustym krzesłem faktycznie jest śmieszna, a nawet wstydliwa, ale ja stwierdziłam a co mi tam, zrobię każde dziwactwo, jeśli pomoże
__________________
"Nie każde działanie przynosi szczęście, ale nie ma szczęścia bez działania"
inga86 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-29, 22:34   #2839
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez inga86 Pokaż wiadomość
Cześć Dziewczyny Znowu sporo postów, których nie jestem w stanie nadrobić :/

Pojechałam na weekend na rower, tak jak pisałam. 150 km po okolicach Sandomierza, w górę i w dół. Do tego miałam niedokońca sprawny rower i bardzo ciężko mi się jechało. Towarzystwo było już zintegrowane z wcześniejszych wyjazdów, wieczorem pierwszego dnia zamknęłam się w sobie totalnie (dałam sobie do tego prawo). Generalnie przez cały wyjazd przebiegały mi myśli czy warto było? I nie wiem... Z jednej strony czuję ogromną satysfakcję, pojechałam, spróbowałam, dałam radę pokonać prawie wszystkie góry, na koniec nawet z ludźmi się moje stosunki ociepliły. Ale teraz to mocno odchorowuję Spaliłam się na słońcu i mój organizm zareagował MEGA opryszczką, ledwo mogę ustami ruszać (((
Więc konkluzję mam raczej smutną, nie wiem czy warto za wszelką cenę spełniać swoje marzenia, czy każde. Co gorsza, nadal nie umiem znaleźć swojej pasji, nieprzytomnie się czymś "zarazić", mieć coś co mi daje wolność, energię. Wciąż szukam, próbuję, acz bywa to czasem bolesne.

Ponawiam pytanie o spotkanie? W przyszłym tygodniu w środę by pasowało?
Wiem, że jest coś organizowane w ten weekend, ale ja niestety nie mogę przyjść
Nebula, też bym Ciebie chętnie poznała i z tego co piszesz jestem pełna podziwu dla Twoich osiągnięć (aczkolwiek pewnie i tak stwierdzisz, że mój podziw nic niewart, choć byłoby mi przykro gdybyś tak pomyślała. Chciałabym żebyś go sobie wzięła z radością.)
przyjelam, dziekuje;* bardzo mi milo.

co do marzen - to Twoje doswiadczenie, wiesz jak to wyglada, wiesz czego sie spodziewac, teraz bedziesz mogla sama sobie cos takiego zorganizowac, zabdac o witaminki, lepsze jedzenie, kremik z filtrem +50 Ja sadze, ze lepiej byc nie moglo. A ludzie ? oni sa tylko tlem do marzen (tzn zalezy jacy, ale Ci akurat)
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-29, 22:41   #2840
inga86
Rozeznanie
 
Avatar inga86
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 595
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Dzięki Nebula, cieszę się, że przyjęłaś masz rację mimo wszystko to jest bezcenne doświadczenie myślę, że docenię je jeszcze bardziej jak przestanę cierpieć a następnym razem nie zapomnę o kremie
__________________
"Nie każde działanie przynosi szczęście, ale nie ma szczęścia bez działania"
inga86 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-29, 22:50   #2841
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cześć!
Wróciłam, padam na twarz.
Poznań liznęłam, obowiązki wypełniłam, spędziłam wiele godzin w podróży i oczekiwaniu na podróż, połknęłam dwa kryminały Marininy, żeby zabić smak różnych żabsk, które grzecznie połknęłam.

Kuchnia się robi!
Jestem w szoku. Już jest szkielet mebli, czyli wiadomo co i gdzie! Pojutrze powinna być kompletna

Trzymajcie kciuki, końcówkę tygodnia mam mega ciężką.
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-29, 23:19   #2842
fairytale
Raczkowanie
 
Avatar fairytale
 
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 472
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Patri wpadaj na czytaczy. Z ogniska niewiele wyszło, bo się rozpadało, ale i tak było fajne. Na ten przykład Tygrys odkrył dla nas wątki kompleksu Edypa w Damie pikowej, co wywołało spory dreszcz odrazy wśród zgromadzonych.

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Kocurko, na pewno będziesz zadowolona z szamponu, choć cudów nie robi - po prostu ma bardzo fajny skład i zostawia włosy miękkie i błyszczące; tyle że ja nie farbuję i nie suszę i nie prostuję (chodzę potargana jednym słowem, ale przynajmniej włosy mam zdrowe), więc jakichś specjalnych wymagań co do szamponu nie mam.
Hę? Byłam pewna, że podczas tego roku (to już rok!), kiedy się znamy, zmieniałaś kolor włosów. O_O Jakieś zwidy musiałam mieć. O_O

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Zasada wzajemności. Dając oczekujesz rewanżu i wdzięczności, pisałam wyżej. Strasznie nie lubię czuć się zobowiązana, a takie poczucie dają mi drogie prezenty od innych lub prezenty bez okazji, jakieś "stawianie" piwa, napojów, innych, jakieś przysługi.
To chyba jest coś co należałoby zmienić w naszych głowach.
Odczuwam, że od siebie powinnam dać więcej, więcej, więcej.
Też to mam, i to bardzo rozwinięte. Dochodzi do tego, że stopień zaawansowania mojej relacji z drugim człowiekiem rozpoznaję po tym, czy jestem w stanie dopuścić do siebie mysl o zaciągnięciu długu wdzięczności wobec niego. Nie umiem przyjmować z wdzięcznością.
Nie wiem czemu.

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
Jestem po dwóch rozmowach kwalifikacyjnych, hitem dnia jest to, że do pracy w sklepie odzieżowym nie zostałam przyjęta, bo jestem za szczupła, a ma być to w założeniu sklep z fajną odzieżą dla pań 44+ ale właścicielka sympatyczna i powiedziala, ze jak bedzie miała jakies inne oferty to sie do mnie odezwie

W sumie to jeden z niewielu powodów negatywnej odpowiedzi podczas rozmowy o pracę, o który jakoś bardzo bym się nie obraziła.


Cytat:
Napisane przez inga86 Pokaż wiadomość
Pojechałam na weekend na rower, tak jak pisałam. 150 km po okolicach Sandomierza, w górę i w dół. Do tego miałam niedokońca sprawny rower i bardzo ciężko mi się jechało. Towarzystwo było już zintegrowane z wcześniejszych wyjazdów, wieczorem pierwszego dnia zamknęłam się w sobie totalnie (dałam sobie do tego prawo). Generalnie przez cały wyjazd przebiegały mi myśli czy warto było? I nie wiem... Z jednej strony czuję ogromną satysfakcję, pojechałam, spróbowałam, dałam radę pokonać prawie wszystkie góry, na koniec nawet z ludźmi się moje stosunki ociepliły. Ale teraz to mocno odchorowuję Spaliłam się na słońcu i mój organizm zareagował MEGA opryszczką, ledwo mogę ustami ruszać (((
Więc konkluzję mam raczej smutną, nie wiem czy warto za wszelką cenę spełniać swoje marzenia, czy każde. Co gorsza, nadal nie umiem znaleźć swojej pasji, nieprzytomnie się czymś "zarazić", mieć coś co mi daje wolność, energię. Wciąż szukam, próbuję, acz bywa to czasem bolesne.
Taka przygoda ma zdecydowanie przynajmniej jeden duży plus.
Namęczyłaś się, natrudziłaś, ale przeżyłaś.
Jak przeżyłaś to, to przeżyjesz i inne rzeczy.
Moim zdaniem sprawdzanie własnej wytrzymałości i próbowanie nowych rzeczy to jedne z najcenniejszych życiowych doświadczeń. Takie danie sobie rady w trudnej sytuacji pozwala potem myśleć: nie umarłam wtedy, nie umrę i teraz. Gratuluję wyczynu!

Przypominam, że w niedzielę się spotykamy. Kto chce się spotkać - zapisy w klubie. Kogo nie ma w klubie - zgłaszać się do Nebuli. Nie ma że się boję, nie ma że się wstydzę!

No dobra, to jeszcze na sam koniec jęknę: źle mi! Mój romans się zakończył, chłopak mnie ewidentnie nie chce. Może kiedyś in the future ale obecnie - nie. Co za los. W ciągu czterech dni zjadłam cztery tabliczki czekolady, ale jedynym skutkiem, jaki tym osiągnęłam, był przyrost masy tłuszczowej i lekkie mdłości. Smutek nie przeszedł. Chlip. Co za dziad.

(Dzisiaj miałam przesilenie i mogę o tym pisać i się wyśmiewać, ale wcześniej miałam poczucie, że moje ciało waży tonę i że chcę spać i się nie obudzić.)
fairytale jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-29, 23:28   #2843
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Fairy, mam nadzieje, ze na spotkaniu dostaniesz duzo ciepla i przynajmniej na jakis czas zapomnisz... pôstaramy sie

OK, definitywnie IDE SPAC. jutro wyprawa w nieznane (nie wiem gdzie jest lotnisko, ani jak tam dojechac....) Trzymac kciuki by udalo mi sie dotrwec do Polski
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-29, 23:33   #2844
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez fairytale Pokaż wiadomość

Hę? Byłam pewna, że podczas tego roku (to już rok!), kiedy się znamy, zmieniałaś kolor włosów. O_O Jakieś zwidy musiałam mieć. O_O

No dobra, to jeszcze na sam koniec jęknę: źle mi! Mój romans się zakończył, chłopak mnie ewidentnie nie chce. Może kiedyś in the future ale obecnie - nie. Co za los. W ciągu czterech dni zjadłam cztery tabliczki czekolady, ale jedynym skutkiem, jaki tym osiągnęłam, był przyrost masy tłuszczowej i lekkie mdłości. Smutek nie przeszedł. Chlip. Co za dziad.

(Dzisiaj miałam przesilenie i mogę o tym pisać i się wyśmiewać, ale wcześniej miałam poczucie, że moje ciało waży tonę i że chcę spać i się nie obudzić.)
O, hejterka się pojawiła Włosów nie farbowałam jako żywo, to kurde, może ja osiwiałam A jakie włosy myślałaś że miałam wcześniej?

Ja myślę, że przesilenie wzięło się stąd, że pewne arcydzieło literatury rosyjskiej dobitnie i z całym swoim autorytetem uświadomiło Ci nareszcie, że faceci chcą tylko jednego

(dla nieczytaczy - chodzi o kasę, nie seks)
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-30, 07:11   #2845
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Nebulko kciuki zaciśnięte podwójnie
co do wczorajszego wieczoru...weszłam na ten blog o naturalnych kosmetykach ..szałboski jest i musze go dokładnie poczytac...tak mnie zmotywował,że pobiegłam do łazienki...kąpiel i włosy ufarbowane
teraz mam na głowie Czerwoną Porzeczkę jest nieźle ale matrzy mi sie kolor taki jak ma ''kasztan wypadający ze skorupki''
dzis
-pomalowałam juz paznokcie uu nóg
-zrobic pranie napewno x 2
-podłogi
-utrzymac porzadek z niedzieli
-dopracowac poszczególne miejsca w domu co by wiedziec co gdzie sie znajduje
-jechac z dzieckiem do przychodni
-kupic krem dla adusia
-połozyc sie o 23
-zrobic zupę koperkową...
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-30, 08:45   #2846
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

No, Dilayla, to wpadłaś Przygotuj się na regularne dostawy półproduktów i lodówkę pełną tajemniczych ekstraktów, olejków i innych cudów Ja przestałam już kupować kremy, balsamy i maseczki ze sklepów (teraz muszę jeszcze powykańczać zapasy stare, bo wyrzucić jednak mi szkoda, tyle kasy na to poszło), bo jak się trochę poznałam na składach to widzę, że za o wiele niższe pieniądze mogę używać o wiele lepszych kosmetyków. Jak sobie pomyślę, że kiedyś wywaliłam ponad tysiaka na serię zabiegów kwasem migdałowym, a teraz robię to sobie sama - z tym samym efektem! - za ok 2zł za jeden peeling....
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-30, 09:25   #2847
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

change, to cos dla Ciebie !!

http://www.groupon.pl/deals/warszawa..._0_0_151&a=397
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-30, 11:57   #2848
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

OK. Chwila dla wątku.
Lęcę dalej z Waszymi postami. Ciekawe czy uda mi się nadrobić.
Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
On w ogole z tego co wiem jest raczej za nie afiszowaniem się...
[...]Dla niego to jest na pewno wygodne, dla mnie nie...
Rzeczywiście pokręcone.
A jak Ty change z tym wszystkim?
Masz się ku niemu?

Miałam kiedyś przyjaciela, który był moim przyjacielem dłuuuugie dłuuuugie lata. Poznaliśmy się za granicą w czasie urlopowym. Okazało się, że dzieli nas 250km. Znakomicie mi się z nim gadało, nic więcej nie było. Dzwonił bardzo często i nawijaliśmy przez słuchawkę 2-3 godziny. Czasem leżałam już w łóżku ze zgaszonym światłem i słuchawką przy uchu. Od czasu do czasu odwiedzaliśmy się jako znajomi/przyjaciele. Zresztą tak jak było było dobrze. Czasem żałowałam, ze nie mieszka bliżej, bo tak bardzo dobrze rozumiał co mam na myśli i tak mądrze na ten temat mówił. W ogóle o różnych rzeczach gadaliśmy - kurcze, chyba sięgnę po pamiętniki i poczytam o tym. Miał super poczucie humoru i zawsze rozmowy z nim wprawiały mnie w dobry nastrój.

Kiedyś zaprosił mnie do siebie na Sylwestra. Przyjechałam wcześniej, pobyliśmy razem wśród typowej, codziennej krzątaniny. Zakupy, porządki, przygotowanie stołu, odwiedziny u rodziców. Leżałam mu na kolanach i uczył mnie chemii, dyskutowałam z nim, bo nie rozumiałam czegoś tam. Był taki pewny siebie w tym co mówił, był taki stabilny, miał ciepłe ciało i dużo się śmiał, a ja przy nim. Czułam się przy nim mała, bezpieczna i zupełnie beztroska. Sylwester udał się znakomicie, mimo, ze nie znałam tych ludzi. Bawił się ze mną cały czas, już myślałam, że usiądę, a ten mnie w tany - to jeszcze jest ekstra! idziemy tańczyć! Tańczyłam całą noc! Popiliśmy trochę. Spaliśmy parami. Ja z nim. Spaliśmy naprawdę

Następne dni znów zwyczajne, codzienne jego obowiązki. I znów uśmiech, jakaś lekkość bytu, tak chętnie brał się za różne domowe czynności. W pewnym momencie wpadłam jak śliwka w kompot. On ...odkurzał.
Odsuwał krzesełka i jeździł odkurzaczem dokładnie, nie omijając nic, ustawiał krzesełka na miejscu. Wtopiłam, coś w nim mnie wtedy oczarowało i tak chwyciło za serce, że nagle zapragnęłam, żeby był dla mnie kimś więcej niż kolegą. Nie wiem czy już wtedy się zakochałam, wiem, że objawił mi się w jakimś nowym świetle.

Chyba w nim też coś przeskoczyło, bo wieczorem mieliśmy na siebie ochotę, wielką. Bardzo mocno nie chciałam tego wszystkiego zepsuć, za to bardzo mocno chciałam jego bliskości. I mam wrażenie, że on też.
Dotykaliśmy twarzy, rąk, pleców, nic więcej. Była bariera, którą obydwoje chcieliśmy przekroczyć, ale wiedzieliśmy, ze to będzie koniec przyjaźni, a związku z tego nie będzie, bo jesteśmy od siebie za daleko. On myślał realistycznie, a ja chciałam negować wszelkie przeszkody. Odwiedzaliśmy się częściej, i ...nie kochaliśmy się, choć czasem było tak blisko...
Grrrrrrrr, taki był, mmmm, silny.

Przez telefon rozmawialiśmy wiele jak zawsze, niestety dominującym stał się temat przekonywania go, że damy radę, na co on przekonywał mnie, że nie damy. Tak się skończyła przyjaźń, tak się skończyła miłość. Kontakt po prostu wygasł.

Przyjechał kiedyś, mówił o jakiejś Ani, chciał jej prezent kupić, mnie się radził, ja byłam w swoim miłosnym bałaganie z Największą Miłością Mojego Życia zwaną Nikt Ważny.
I tak się opowieść kończy.

***
Siedzisz w czymś dziwnym po uszy i wcale Ci tego nie zazdroszczę.
Siedziałam w różnych dziwnych układach po uszy, po kokardę!!
Zawsze lubię słuchać opowieści innych ludzi i zastanawiać się co bym czuła i jak się zachowała.
Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
Zabawne teraz w trakcie prac domowych doszłam do takiego samego wniosku, że gdyby ktoś mnie tak traktował starałabym się nie stracić zaufania tej osoby, tylko tez w jakiś sposób dopieścić jej ego skoro tak się dla mnie stara...
Ciągle jestem za komunikowaniem potrzeb. Moja mama starała się ze wszystkich sił zrobić wszystko pięknie, żeby zebrać pochwały. Sama innych nie chwaliła, inni byli mniej zdolni niż ona, więc tak jakoś wyszło, że my tez byliśmy oszczędni z pochwałami dla niej. Bywało, że nie poprosiła nikogo o pomoc, bo uważała, że jeśli się kogoś kocha, to się widzi, że ten ktoś potrzebuje pomocy... Później była atmosfera jej żalu, pretensji, kąśliwości i naszej niechęci do niej. Gdy nie zgadniesz co ma na myśli, obraża się. Koszmar.
Gdybym była na Twoim miejscu pewnie czułabym się rozczarowana.
On jakby korzysta z tego co dajesz, nie dając nic w zamian.
Podejrzewam, że sytuacja z wyjazdem otworzyła Ci oczęta trochę?
Przytulam i w razie czego służę ramieniem albo poklepaniem po pleckach.

---------- Dopisano o 11:25 ---------- Poprzedni post napisano o 11:18 ----------

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Samopoczucie ma ok /symulant!/- wczoraj szalał w kolejce, wybiegał jak torpeda na zewnątrz budynku, z powrotem do środka, wokół krzeseł - a za nim ja
Moją tez tylko wysoka gorączka jest w stanie wyciszyć.
Torpeda!
Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Dziś zawitał n i e p o k ó j. Zaczęło się od telefonu z pracy w prostej sprawie, potem zaczęłam sie martwić, czy L4 dobrze wypisane, i nawet jak ściągnęłam broszurę dla lekarzy i rozjaśniłam wątpliwości, to "osad" został. Może po prostu idzie burza?
Zaczęłam martwić się o pracę - zapewne dlatego, że w maju mało dni przepracowałam - już 2 tydz na zwolnieniu,

[...]brany, raczej czułam spokój i nadzieję na zmiany=lepsze.
A dziś przyszły wątpliwości - mogę zostać zwolniona - owszem, nie za chwilę, nie za miesiąc; ale jest ta opcja (niby zawsze była, ale skoro była dla mnie praca, a ja bez zastrzeżeń, to czułam się spokojnie).

Jak sobie z tym wszystkim poradzić?
Nie jestem najlepsza w rozważaniach pracowych. Pamiętam jak u nas zmieniono coś w firmie i zakomunikowano, że się pożegnają z niektórymi.
Nawet cieszyłam się na myśl, że to mogę być ja, ale był ten dziwny niepokój, gdzieś tam liczyłam, ze dadzą mi szansę, nie chciałam być w pakiecie tych zwolnionych. Przez tydzień chodziłam w stresie.
Mimo, że na tej pracy nie zależało mi, same wiecie.
Jak się masz, już coś się wyklarowało?

---------- Dopisano o 11:34 ---------- Poprzedni post napisano o 11:25 ----------

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
przeczytalam jeszcze o 'reczniku i szczoteczce' - przestan mu matkowac. bo to chyba ten problem... zachowujesz sie jak jego druga mama, no to tez CIe tak traktuje
Tez o tym pomyślałam, że mu matkujesz, a najgorsze, ze dobrze się w tej roli czujesz...
Z innymi facetami też tak masz, że opiekujesz się nimi?
Może w jakieś schematy wchodzisz, które wcale nie są dla Ciebie dobre?
Co myślisz?
Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
- skoro jedynak, to wszystko mu sie zawsze nalezalo.
Nebula, czemu wrzucasz wszystkich do jednego wora?
Nie sądzisz, że istnieją jedynacy, którzy potrafią się dzielić, być empatyczni, opiekuńczy, mądrzy?

---------- Dopisano o 11:38 ---------- Poprzedni post napisano o 11:34 ----------

Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
pomyśl też w tym wszystkim trochę o sobie. Bo to TY jesteś najważniejsza, nie on. Ostudź stosunki, przestań robić prezenty, przestań włazić mu w tyłek, poczekaj. Jeżeli jemu zależy na Tobie, na Waszej przyjaźni to się postara. Ale musisz być konsekwentna.
Takie jest moje zdanie
Moje też.
Choć jeśli w grę wchodzą jakieś serduszkowe emocje, to nie jest tak łatwo odciąć się, ochłodzić, zapomnieć.
No change, chyba Cię trzeba z tej braterskiej zażyłości wyciągnąć.

---------- Dopisano o 11:41 ---------- Poprzedni post napisano o 11:38 ----------

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Nebulka, sałatka z mango to nie jest obiad Ja Ci powiem jak to na mój prosty, nieskażony dietą rozum wygląda - jesz obiad, którym nawet największy niejadek by się nie najadł (co z tego, że jest w nim dużo sałaty/owoców itp., takimi rzeczami nie da rady się najeść) - więc się nie najadasz i już parę chwil później myślisz o jedzeniu i dołujesz się myślą że ciągle jesteś głodna, nakręcasz się, wpadasz w poczucie beznadziejności i na pocieszenie zjadasz czipsy czy coś i w rezultacie zjadasz może nawet więcej kalorii niż gdybyś zjadła porządny obiad (plus są to puste kalorie) i w dodatku jeszcze fundujesz sobie parę godzin niepotrzebnego stresu przed i po.

Myślę że w gruncie rzeczy Twoja rodzina ma rację, że "dasz sobie radę", ale rozumiem, że mało Cię to pociesza (i myślę że Ty też tak naprawdę wiesz, że sobie radę dasz). Może - jeśli będziesz miała ochotę im pojęczeć - po prostu zakomunikuj "a teraz będę wylewać swoje żale, bo mi to pomaga, i proszę nie używać sformułowania 'dać sobie radę'" albo zanim coś im powiesz zastanów się jaką konkretną pomoc mogłabyś od nich uzyskać i o nią poproś?
Tygrys. Szacun.
Bardzo mądre słowa.


---------- Dopisano o 11:42 ---------- Poprzedni post napisano o 11:41 ----------

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Nebula - Tygrys ma rację, sałatka to nie obiad, chyba że ma mięso, to wtedy można ją zakwalifikować jako jakiś posiłek konkretny. Może ogólnie przerzuć się na dietę w miarę mięsną, ale z mięsem wyłącznie chudym i gotowanym? Może być w sałatce, w czymkolwiek...albo zapiekane z warzywkami jakimiś. Wiem, że na tym można bardzo schudnąć, a nie chodzi się ciągle głodnym.

Też bym była głodna zaraz po zjedzeniu takiej sałatki...wcale Ci się nie dziwię Podobnie działają na mnie zupy - bardzo lubię je jeść, ale po godzinie jestem już zwykle głodna i domagam się konkretnego obiadu
Podpisuję się Bura Kocurko, dokładnie myślę to samo.

---------- Dopisano o 11:49 ---------- Poprzedni post napisano o 11:42 ----------

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
pisanie tego na osobnym wątku spotyka się z hmm różnymi przypadkowymi czytelniczkami, tutaj jednak prawdopodobieństwo bycia zmieszaną z błotem znacznie spada...
Dokładnie, jak czytam te posty pełne nadziei na jakąś radę, myśl, a pod spodem seria miażdżących PORAD od osób, które nie bardzo wiedzą czy empatia to coś do jedzenia czy jakiś obcy kraj, do tego niejednokrotnie ŻĄDANIE, żeby się zastosować, do tych pożal się boże porad.

Miałam szczęście, że mnie nie zgniotły te wszystkowiedzące wizażanki.
Tez uważam, że tu jest otwarcie i bezpiecznie, przynajmniej z naszej strony.
Zawsze może znaleźć się przypadkowa czytelniczka i coś czadowego od siebie napisać, coś po czym poczujesz ...złą moc słów...

Ja Cię przytulam , Klubem zarządza Nebulka.

---------- Dopisano o 11:52 ---------- Poprzedni post napisano o 11:49 ----------

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
ja mam takie spostrzezenie - najlepiej na mnie dziala zajecie sie problemami innych ludzi. Moze to dziwne, ale odpowiedz na problemy change byla dla mnie bardzo dobrym lekarstwem, poneiwaz nie myslalam o sobie tylko o tym by pomoc change tak to dziala...jak moj TZ powie, ze ma zly dzien, to moje smutki gdzies spadaja na dno, bo on ma zle, wiec musze pomyslec jak jemu pomoc. tak samo z moja mama czy siostra...badzo lubie pomgaca innym, ale to wlasnie chyba wynika z egoistycznych pobudek ;p ech ja...
Nebulka, tu jest Twoja moc, która może popracować dla Ciebie.
Już nieraz to pisałam.
Potraktuj siebie jak osobę, którą masz pocieszyć, której masz doradzić, bądź przyjacielem Nebulki. Naprawdę super sposób, żeby znaleźć rozwiązanie, które po prostu jest w nas, potrzeba je tylko odkryć.
Myślę sobie, że w większości spraw Ty wiesz co robić i nie potrzebujesz porad, potrzebujesz się wyżalić, wywalić żale. Mylę się?

---------- Dopisano o 11:57 ---------- Poprzedni post napisano o 11:52 ----------

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
Poza tym zgadzam sie z tygrysem, że czasami inni muszą zrozumieć, że musimy się wygadać, moja siostra tez ma z tym straszny problem i moje marudzenie zbywa, tym ze przesadzam itp.. A najgorsze co sobie można zrobić to dusić coś takiego. Wygadac sie chociaz tutaj i juz jest lzej, uwazam ze jestes wspaniala i bardzo mądra Nebulo i chcialabym sobie radzic chociaz w polowie tak jak Ty...
Mnie też często zamyka sie usta, żebym nie biadoliła tyle, tylko coś z sytuacją zrobiła. Czasem po prostu człowiek musi, bo inaczej się udusi. Dobrze powiedzieć: będę się właśnie żalić, bo potrzebuję. Ludzie lubią wiedzieć, że to kryzys, coś przejściowego, a nie stan permanentny.
Wiem po sobie jak reaguję na osobę ciągle dostrzegającą problemy. Odkąd spotkałam mistrzynię w tym sporcie częściej gryzę się w język. I lepiej mi z tym. W moim życiu bywają kiepskie dni, ale bywają tez dobre. I tak jest u każdego.

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2012-05-30 o 12:13
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-30, 13:07   #2849
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Choji Pokaż wiadomość
Bura kocurka, ja też boję się obrony, nawet nie zabrałam się jeszcze za przygotowanie pytań do niej. Nie mówiąc o tym że chciałabym się obronić w lipcu a mam napisany zaledwie jeden z 3 rozdziałów.
Jak idzie pisanie, przygotowywanie Choji?
Największa spina teraz potrzebna.
Trzymam kciuki.

Cytat:
Napisane przez Choji Pokaż wiadomość
Patri, wysyłaj CV. Może będziemy się rozliczać nawzajem? Ja też powinnam intensywnie wysyłać a nie mogę się zebrać... A tu niedługo zacznie się 6 miesiąc bezrobocia...
Chcę Ci też (wprawdzie spóźnione ale od serca) życzyć pozytynej energii, Wiary w siebie, pociechy z córki, zdrowia i miłości, oraz spełnienia marzeń
OK, możemy się rozliczać. Siadłam na laurach dokładnie...
Siostra miała zawalony pracą tydzień, przestała mnie pilnować, poczułam się lekko i swobodnie. Kwestia pracy zawieszona w próżni...
Dzięki za życzonka

Cytat:
Napisane przez Choji Pokaż wiadomość
Chyba muszę wziąść przykład z Patri i wpisać sobie Quilling w zainteresowania, mimo że dopiero kilka razy sie w tym zagrzebałam...
No pewnie, że tak!
Już jestem ciekawa co to takiego!
Wyguglowałam Quilling ! Jakie to piękne!
Pokaż jakies swoje!
Ja PLANUJĘ zrobić kilka frywolitek, nosić ze sobą na taką rozmowę, o ile się zdarzyyyyy.....

Cytat:
Napisane przez Choji Pokaż wiadomość
a u mnie standard, wielkie plany i listy, a gdy uda się skreślić kilka rzeczy to osiadam na laurach.
Dziś 3 godziny zajęło mi zanim siadłam do Symfonii żeby dokończyć zadanie na zajęcia. Dokończenie zajęło mi pół godziny. Wstyd.
Przydałoby się kilka rzeczy jeszcze zrobić ale wena uciekła zanim zdążyłam ją dogonić.
To samo kobieto, to samo.
RTM przypomina o kolejnych zalanowanych działaniach.
Olewam je.
Zabrałam się za pokój córki wczoraj, dokończyłam to, ciesze się.
Nie frywolitkowałam, nie uczyłam się chemii i fizyki, nie szydełkowałam, nie robiłam tego wszystkiego co kazdego dnia chciałabym ze względu na czas - brak pracy - brak dziecka.
Tak sobie mówię, że odpoczywam.
Po czym??

No dobra, nie zapominajmy, jestem na lekach i z energią ciągle jest średnio, choć znacznie lepiej niż było.
Choji możemy się motywować. Damy radę?

---------- Dopisano o 12:21 ---------- Poprzedni post napisano o 12:12 ----------

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Biotechnologię, a Ty?
Została mi do napisania dyskusja, wnioski i streszczenie...ale niestety też jeden wielkgachny rozdział mam do poprawy. Dzisiaj jestem z siebie "w miarę" dumna, ponieważ przesiedziałam nad tym rozdziałem 6 pomodoros (prawie 3 godziny pracy w skupieniu) i posunęłam się nieco do przodu. Ale oczywiście...nie tak jak bym chciała

Pytań to ja nawet żadnych nie mam i nic ogólnie nie umiem. Przez ten rok, można uznać, że cofnęłam się do zera w kwestii umiejętności i wiedzy...mówię poważnie - nawet już nie pamiętam co pisałam na początku tej pracy! A przecież muszę to mieć w małym paluszku Trzęsę się jak galareta...a obronę mam pod koniec czerwca, więc już zaraz muszę oddać całą pracę, żeby zdążyli ją sprawdzić i żeby ją wydrukować, oprawić itd. - za 3 tygodnie musi być już gotowa w dziekanacie
Kobietki, powiedział mi pewien docent: Obrona pracy magisterskiej ma być najprzyjemniejszym egzaminem dla studenta.
Mój profesor powiedział: Jeśli ktoś z komisji wyczai, że trafił tak z pytaniem, że student nie umie odpowiedzieć, to się ładnie z tego pytania wycofa. Tak po prostu jest. Obrona pracy to czyta formalność.

Wiem, też się stresowałam.
To nic, że tak mówi, ja musiałam umieć.
Nockę przed obroną miałam straszną, budziłam się co chwilę z myślą, że nigdzie nie idę, bo z czym skoro nic nie umiem.
Najbardziej stresowałam się prezentacją.

Poszłam, pogadałam, postresowałam się, wyszłam, weszłam, przyjęłam gratulacje, i się okazało, że jestem mgr inż. i po wszystkim!

Nadal to jeszcze do mnie nie dotarło, dacie wiarę?!

Trzymam kciuki za dalsze pisanie i przygotowanie do obrony!

---------- Dopisano o 12:25 ---------- Poprzedni post napisano o 12:21 ----------

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
I tak w ogóle...to czy ja Ci kiedyś mówiłam, że przypominasz mi aktorkę Emily Deschanel?
Y, nie.
Ma kanciastą żuchwę, jak ja
Nie znam tej pani przyznam się.
Ładna.

---------- Dopisano o 12:29 ---------- Poprzedni post napisano o 12:25 ----------

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Pora ochłodzić relacje. Życzę dużo sił w odcinaniu tej toksycznej pępowiny i kogoś w Twoim życiu tak kochającego (i jako przyjaciel), że hojnością sobie dorównacie
A jak Cię najdzie nawrót "choroby" to pisz tutaj.
Właśnie Change. Zgadzam się z Aper.
It's time to change Change!
Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Patri - jestem z Ciebie dumna - nieważne jak to głupio brzmi, inne słowo mi tu nie pasuje.
Dzięki Aper

---------- Dopisano o 12:38 ---------- Poprzedni post napisano o 12:29 ----------

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Przy niej poczułam się taka malutka i głupiutka...
Każdy medal ma dwie strony lasubmersion.
Nie znam sytuacji, osoby, ale to ma zastosowanie tez tutaj, uwierz.

Znów sięgam po przykład własny - moja mama tak wychwalała Asię, Asia wyszła za mąż za chłopaka, który mi się podobał mnóstwo lat, w ogóle ja Asi do pięt nie dorastam.
Słuchać czegoś takiego jest po prostu bolesne.
Gdzie są moje zalety w tej paplaninie?
Jakie moje zalety, skoro mowa o niej, nie?
Okazuje się, że nie ma życia różami usłanego, niestety...

---------- Dopisano o 12:42 ---------- Poprzedni post napisano o 12:38 ----------

Cytat:
Napisane przez nikah Pokaż wiadomość
Bardzo ogromnie demotywuje mnie oddalenie celu w czasie. rozpisałam go wg SMART, wiem co muszę zrobić żeby coś ruszyło i nic, kompletnie nie czuję ciśnienia, mimo że bardzo mi na tym czymś zależy.
Jest na to jakiś sposób? Na to żeby jakoś do siebie dotrzeć?
Na szkoleniu - przepaść między 'tu i teraz' a celem w 'przyszłości' dotyczy pewnego rodzaju osób. Musze sobie przypomnieć.
Bardzo mi dużo dało to szkolenie kobietki.
Naprawdę.

---------- Dopisano o 12:45 ---------- Poprzedni post napisano o 12:42 ----------

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Mam jedną kuzynkę, która w ogóle wesela nie robiła, bo wprost stwierdziła, że ich nie stać, a woli wziąć urlop po ślubie i pojechać (nie..na super wycieczkę też nie mieli niestety, wyjechali w Polskę) zamiast się zapożyczać na weselicho dla rodziny. I moim zdaniem zachowała się bardzo rozsądnie. Więc nie przejmuj się, że nie stać Cię na wielkie przyjęcie - nie to się w tym wszystkim liczy
Ja tez myślę, ze zachowała się rozsądnie.
Tez bym tak zrobiła.
Zgadzam się po stokroć.

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Generalnie to ja też się dzisiaj czuję jak takie g.... Siedzę pół dnia, biedzę się nad pracą, a jestem gdzieś daleko w tyle. Chyba nie nadaję się do tego - skoro inni umieją wszystko zrobić na czas i nie potrzebują na to aż tyle czasu, to znaczy, że prawdopodobnie jestem jakimś totalnym matołem I coraz bardziej utwierdzam się w tym przykrym przeświadczeniu
Kocurko, nie daj się i nie dokopuj sobie!
Przytulam

---------- Dopisano o 12:52 ---------- Poprzedni post napisano o 12:45 ----------

Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
Lasub, domyślam się przez co przechodzisz, bo ja też zawsze byłam porównywana do innych, znajomych, rodziny... Oczywiście zawsze byłam gorsza. Kiedyś wypłakałam wszystko mamie, bo po prostu nie wytrzymałam to powiedziała, że myślała, że w ten sposób mnie motywuje, a skutek był całkiem odwrotny.
Dlatego teraz staram się jak najmniej wtajemniczać ją w sprawy uczelniane i inne.
Dokładnie miałam z matką to samo!
Tę samą rozmowę o motywowaniu w ten sposób!!
Dokładnie zrobiłam to samo!!!!!!!!!!
Powiedziałam, że dość pytań co z uczelnią, jak będą jakieś sukcesy, to nie omieszkam ich poinformować.
Poinformowałam ich o obronie, gdy wyszłam z uczelni i byłam już po wszystkim.
Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
a dla mamy to była tylko formalność.
Dokładnie. Szycie na maszynie? Każdy stołek to potrafi..
Rujnujące.
Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
a dzisiaj stwierdziłam, że nie pamiętam NIC z tego co się nauczyłam, po prostu NIC! A w niektóre rzeczy byłam na prawdę obkuta...
Tez tak miałam, na egzaminach głowa mi się otwierała i chwila po chwili przypominałam sobie bardzo dużo. Dałaś sobie szansę sprawdzić czy tez tak masz? Bardzo dużo ludzi tak ma.

---------- Dopisano o 12:53 ---------- Poprzedni post napisano o 12:52 ----------

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Co kto lubi, ale odkładanie latami po to żeby przez kilka godzin ludzie, których w większości nawet dobrze nie znamy i którzy niewiele nas obchodzą to przehulali trochę przechodzi moje pojęcie. Trochę mi się to kojarzy z pokazówą albo takim ślepym naśladowaniem tradycji, że "wszyscy to robią, to i ja muszę". Osobiście uważam że małe przyjęcie tylko dla najbliższych jest bardziej eleganckim i sensownym rozwiązaniem, no chyba że kogoś stać i ubytku 30 tysięcy nie odczuje zbytnio.
AAAAAAA, dokładnie!!!!!!!!!!

---------- Dopisano o 12:58 ---------- Poprzedni post napisano o 12:53 ----------

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Cześć dziewczyny

Wstałam o 4:30.
To nie jest dobra godzina na wstawanie jak się pół nocy nie spało.
Trzeba brać prysznic, jakieś szybkie śniadanko i nauka.
Pisałyście o problemach z koncentracją-ja też czasami takie miewam.
Zauważyłam, że w moim przypadku wynikają one z nastawienia-jeśli mam beznadziejny nastrój to naukę mogę sobie odpuścić.
Muszę się ''zrestrartować'' i przestać myśleć o problemach, ale z tym stosunkowo trudno sobie radzę.
Stres się nasila, więc moje huśtawki nastroju są coraz częstsze i dłużej trwające.
Obym dotrwała do niedzielnego popołudnia-wtedy sobie kilka godzin odpocznę.

Dobra, lecę dziewczyny bo nauka czeka.
Miłego dnia!
Bosz, jak Ty to robisz.
Masz naprawdę ogromną motywację!
Wstawać tak wcześnie!
Śpisz potem trochę po południu?

Wstawałam tak gdy pisałam pracę, ale to po prostu było zadanie do wykonania niejako zlecone przez innych.

Chciałabym umiec tak się zmobilizować i wstać o tej dziwnej porze żeby poszydełkować na przykład....

---------- Dopisano o 13:04 ---------- Poprzedni post napisano o 12:58 ----------

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
Patri ogladałam kiedys program o tej pani bodajze tvn dzien dobry ale pewnosci nie mam wiem ze sie wzruszyłam wtedy mocno...revelo to piekna restauracja..po drugiej stronie kawałek dalej mam swoja przychodnię
Tak, to na pewno o niej mówimy.

---------- Dopisano o 13:07 ---------- Poprzedni post napisano o 13:04 ----------

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
lasubmersion - na dobry dzień.
Ty mi się jawisz po prostu jako osoba niezwykła - i poradziłaś sobie z chorobą, i realizujesz cele związane z nauką, studiami (Twój blog - po prostu wcielenie przejrzystości, ładu i motywacji) i w ogóle z życiem. A w bliskiej rodzinie masz ludzi ślepych na to wszystko, zresztą Twój tż też. Matka z takim podejściem to zło, niestety (mam też taką sytuację w bliskiej rodzinie). Próbuj to neutralizować, walczysz dla siebie/dla nowej własnej rodziny, a nie dla niej/nich.
Dobrze, że się wyprowadzasz/-acie, nadal trzymam kciuki za gładkie załatwienie spraw. Raty na pralkę - to jeszcze drobiazg, powinniście dać sobie z nimi radę, prawda? A co do tego ośmieszającego zachowania przy obcych - moja babka do dziś robi to z moją mamą - nawet nie spostrzega że z siebie robi pośmiewisko, a nie z córki.
A co do ślubu - może warto będzie wziąć kiedyś tylko świadków (szczerych przyjaciół) ze sobą i po prostu załatwić wyjazdowy ślub? Cywilny chyba bez problemów tak da się załatwić? Nie muszą być Hawaje, może być jakieś miłe miejsce w Polsce - załatwić apartament na kilka dni, formalności usc. A po powrocie zaprosić rodziców, dziadków, rodzeństwo na tort i kawę
I tak wam wątrobę popsują, choćby wesele było bajkowe, więc może od razu "się wypiąć"?
Dokładnie Aper.
Dobrze prawisz.
Bardzo romantyczny taki ślub o jakim piszesz.

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2012-05-30 o 13:55
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-30, 13:26   #2850
misheall
Wtajemniczenie
 
Avatar misheall
 
Zarejestrowany: 2010-09
Wiadomości: 2 954
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Hej
Przygarnięcie jeszcze jedną odkładającą wszystko na później, na za godzinę, na następny dzień, tydzień?
Mam ogrom rzeczy do zrobienia, to języki, to nauka, to ćwiczenia, to coś jeszcze, a wszystko przerzucam na kolejny dzień, a z tego kolejnego dnia, znów na następny. Zaczęłam się łapać na tym, że wiele rzeczy nie udaje mi się zrobić, które zaplanuję.
I pierwszy post bardzo motywuje, daje kopa i uświadamia
Jestem Miśka i obecnie studiuję na II roku FIRu.
__________________

'It's better to feel pain, than nothing at all
So keep your head up, keep your love'


Pomagam
misheall jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2016-12-16 10:51:17


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 18:01.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.