Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,cz.IX - Strona 16 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Być rodzicem > Poczekalnia - będę mamą

Notka

Poczekalnia - będę mamą Forum dla przyszłych rodziców. Poczekalnia - będę mamą to miejsce, w którym podzielisz się tematami związanymi z oczekiwaniem na potomstwo.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-06-07, 12:51   #451
Tacca
Zakorzenienie
 
Avatar Tacca
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 4 051
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Witam!

Cytat:
Napisane przez zaaaabcia Pokaż wiadomość
Moj jeszcze nie dawno mial ochote ale teraz juz jest zdecydowanie za blisko porodu a glowke czuje baaardzo nisko juz




Troche mnie ten moj gin wkurzyl wczoraj ze tak napiera na te wywolywanie ja to bym jednak wolala zeby sie sama akcja zaczela. No nic w piatek mam znowu usg zobaczymy ile maly wazy jak lozysko i wody plodowe jesli beda powody zeby wywolywac to umowie sie na poniedzialek a jak nie to chyba sobie poczekam spokojnie ... Chodz planowac to sobie mozna nie?




powodzenia!!
No tak. Planować można...
Mnie mój też zdenerwował i nawet się zastanawiałam czy do jakiegoś innego na wizytę nie iść, ale jeszcze nie wiem.
Cytat:
Napisane przez Gaabbi Pokaż wiadomość
Cześć Kochane
Nie wiem kiedy Was nadrobię, ale biegnę z informacją, że od wczoraj jesteśmy z Hanią w domku
Jesteśmy przeszczęśliwi
Noc minęła ciężko, bo ja jestem przeziębiona i chyba Hanię lekko zaraziłam, bo ma katarek Przez to, że ma zatkany nosek, to doi cycusia często, ale krótko... mój Głodomor kochany
Dzisiaj mam nadzieję na lepszy dzień. Musimy się ogarnąć i będzie dobrze
Hania jest bardzo grzecznym, pięknym i w ogóle naj Dzieciątkiem
Zdjęcia wkleję później, a póki co serdecznie gratuluję nowym Mamusiom (niestety nie doczytałam kto się rozpakował) i całuję Wszystkie gorąco.

Ps. Nie wiem, czy była już wiadomość od _millena, ale Ja dostałam od Niej smsa, że urodziła Boryska
Fajnie, że już jesteście! Czekam na zdjęcia Ślicznotki! Wracaj szybciutko do pełni zdrowia i sił!
Cytat:
Napisane przez cate_ Pokaż wiadomość
Witam
Donosze, od wczoraj jesteśmy w domu, mąż dzisiaj wyjechał więc zostałam sama z dwójka dzieci. nie odniose się no pisze z telefonu. napisze tylko że w szpitalu nie chcieli mi dać mm i mały wisiał mi na cycu co godz a mi oczy wychodziły z orbitę z bólu. wczoraj dostał mm i wreszcie się napadł i wyspal opis porodu dam jak naprawia mi komputer .
Witaj w domciu!
Cytat:
Napisane przez justys1358 Pokaż wiadomość
Moj nie boi się seksu teraz Na szczescie O dzidzie to martwił sie wczesniej, ale uspokoiłam go, ze nie da sie zrobic małej krzywdy, no i posłuchał Ale cóz z tego jak ten seks wcale nie działa na mnie, wczoraj polatałam troche i nic.

Dzis mam zamiar tez połazic +schody, wieczorem przytulanki, ale i tak tracę nadzieje.... A niedziela i szpital coraz bliżej....
Może działa, ale powoli...

U mnie dzisiaj względny spokój. Nic się nie dzieje, więc pewnie będę wyjątkiem w rodzinie i wcale nie urodzę w 37 tygodniu z dniami.

Pójdziemy sobie dziś na krótki spacerek.

Włączyłam dziś pranie ostatnich rzeczy. Zostały już tylko te większe, za które będę się brała jak mały dorośnie do rozmiaru 68.

Dostałam od koleżanki patchworkową kołderkę w fioletach i też ją sobie uprałam, bo strasznie się moja kicia zaczęła do niej przytulać...

Mam straszną ochotę rozłożyć wózek, ale mąż się krzywi. Bo jeśli w poniedziałek przywieźli by meble do sypialni, to trzeba na nie miejsca trochę, zanim się wszystko rozłoży. Podobnie łóżeczko - jak już będą meble w sypialni, to łóżeczko stanie tymczasowo w dużym pokoju. Teraz przez rozłożoną kanapę jest trochę ciasno.

Pozostaje mi tylko dotrwać do przywiezienia tych mebli. A i tak sobie pomyślałam, że może i dla małego jeszcze tych nawet kilka dni w brzuchu to nie jest złe wyjście. Skąd mogę wiedzieć, skoro nawet nie wiem jak jest duży.
__________________
PIOTRUŚ
Tacca jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 13:52   #452
Alfahelisa
Zakorzenienie
 
Avatar Alfahelisa
 
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 3 271
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

kibicujemy
Załączone zdjęcia
Rodzaj pliku: jpg Schowek01.jpg (15,1 KB, 70 załadowań)
__________________
"Tego dnia
Upadł duch
Wygięła się do wewnątrz
Bezpowrotnie elipsa ma"
Aniołek 7t4d [*] 25.05.2011 i nic już nie będzie takie samo
Wiktor 13.07.2012 kochany szczęściarz urodzony 13ego w piątek
Gloria- 07.06.2015 - nasza księżniczka
Alfahelisa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 14:02   #453
śliweńka
Zakorzenienie
 
Avatar śliweńka
 
Zarejestrowany: 2004-11
Lokalizacja: w poduchowie:)
Wiadomości: 11 749
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez Alfahelisa Pokaż wiadomość
kibicujemy
dobre
__________________
12.09.2009



09.04.2012 córa
19.04.2017
31.01.2018
06.02.2019 Kropek http://fajnamama.pl/suwaczki/kw05lel.png
śliweńka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 14:15   #454
begie13
Zadomowienie
 
Avatar begie13
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: Tychy
Wiadomości: 1 940
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

hej

ja na chwilkę, wklejam opis porodu, przygotujcie się na epopeję Tosia cudem śpi więc znalazłam chwilę, a więc...

Jak wcześniej pisałam w niedzielę 27.05. pojechaliśmy do szpitala na ktg, które wykazało jakieś skurcze, po czym pani Ania stwierdziła rozwarcie na luźny palec i powiedziała, że jak nie urodzę wcześniej, żebyśmy przyjechali w czwartek już do porodu. Tak też zrobiliśmy, na miejscu inna położna zbadała mnie ( myślałam, że padnę z bólu jak to robiła) i powiedziała, że wszystko pozamykane i nic się nie dzieje… taa jasne w Nd 2 palce a w Czw brak rozwarcia…. No nic obserwowali mnie, a wieczorem na ktg wyszły regularne i wysokie skurcze, ale ja ich nie czułam. W nocy z czw na sobotę dyżur miała znów pani Ania, przed 6 rano w pt zrobiła mi lewatywę i poszłyśmy na porodówkę, zbadała mnie i rozwarcie było na 2 palce, od ok. 7 byłam podłączona pod ktg i dostałam oxy. Przekazano mnie innej położnej. O 8 przyjechał mąż ja miałam już bóle z krzyża ale zadowolona skakałam sobie na piłce nieświadoma tego, co mnie czeka
Od 9 zaczęły się mocne skurcze ale nie z brzucha tylko z krzyża, co raz to mocniejsze i mocniejsze i w krótszych odstępach czasu, odeszły mi wody i wszystko zalałam i przepraszałam za to poszłam pod prysznic, przynosiło ulgę ale nie na długo, wyszłam bo nic to nie dawało, potem parłam siedząc na kibelku, ból był już masakryczny, później na kuckach oparta o męża, p. Basia pocieszyła mnie, że „będzie duże dziecko” … potem kazała się położyć na boku na łóżku i nie przeć – i to było najgorsze, dyszałam jak pies, myślałam, że umrę i że nigdy się to nie skończy, a obok ważyli już jakiegoś dzieciaczka i to było dobijające…
W końcu parcie! Co za ulga w porównaniu z tym, co było wcześniej, tylko, że ja nabierałam powietrza do ust zamiast do płuc ale jakoś szło, P. przytrzymywał mi głowę i zamykał oczy, znów mnie pocieszono, że „ będzie wielkie nacięcie”, krew się ze mnie lała jak tylko mnie położna dotknęła…
P. powiedział, że widać jakąś wielką gumową głowę … dawałam z siebie wszystko i słyszałam tylko : dociśnij B! dociśnij!
Nagle zobaczyłam nożyce i ciach! Du.pę mi rozcieli. Bolało jak cholera! ( nie wiem kto mówił, że tego się nie odczuwa , ja czułam!) ale było mi już wszystko jedno…
O 13:50 wyskoczyła Tosia ( 3760g i 56 cm) i położyli mi ją na brzuchu, czułam się jak w innym świecie…
Krew zaczęła ze mnie walić strumieniami, wszyscy byli w szoku, zbiegła się cała załoga lekarzy, bo nie wiedzieli, co się dzieje, urodziłam łożysko – wielki kawał mięcha, mówili, że duże . Paru lekarzy na raz zaczęło mi grzebać w środku jakimiś sprzętami i wyciągali ze mnie krwiste kawałki czegoś, strasznie bolało, po czym miły pan doktor powiedział, że za chwilę „ zakręci mi się w ustach i zasuszy w głowie i zapadnę w głęboki sen”, światełka zaczęły wirować mi przed oczami…
Nagle usłyszałam głos p . Basi : B! nie śpimy już…otworzyłam oczy i w ryk, potem w śmiech, ona się ze mnie śmiała, przynieśli małą do cyca, poleżeliśmy trochę i zawieźli nas na salę. Szyli mnie chyba ponad godzinę, straciłam bardzo dużo krwi, byłam słaba i przez pierwszą dobę leżałam jak kłoda. Miałam bardzo duże szycie, te szwy są okropne, jestem jak kaleka.


Opieka w szpitalu wspaniała, byli na każde zawołanie, co chwila ktoś sprawdzał, czy wszystko w porządku i czy nie trzeba pomóc, środki przeciwbólowe tzw. „ amerykańskie czopki” jak to pow miły pan doktor, na życzenie.
Pobyt w szpitalu wspominam bardzo miło, a poród był dla mnie ( pomimo bólu) niezapomnianym przeżyciem! Następny tylko w tym szpitalu J mąż spisał się na medal, przeciął pępowinę, chociaż nikt się go nie pytał czy chce hehehe
A Tośka jak się darła to stawiała cały oddział na nogi Taki krzykacz

Jesteśmy zmęczeni i zakręceni ale bardzo szczęśliwi





I jeszcze zdj naszego skarbka
Załączone zdjęcia
Rodzaj pliku: jpg DSC00271.jpg (84,4 KB, 82 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg DSC00255.jpg (85,0 KB, 80 załadowań)
__________________
Antosia


Wanda

Edytowane przez begie13
Czas edycji: 2012-06-07 o 14:18
begie13 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 14:16   #455
begie13
Zadomowienie
 
Avatar begie13
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: Tychy
Wiadomości: 1 940
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez Alfahelisa Pokaż wiadomość
kibicujemy

super
__________________
Antosia


Wanda
begie13 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 14:20   #456
anulka4771
Wtajemniczenie
 
Avatar anulka4771
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: pomorskie
Wiadomości: 2 852
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez Alfahelisa Pokaż wiadomość
kibicujemy
Nie no wena twórcza na medal
Cytat:
Napisane przez begie13 Pokaż wiadomość
hej

ja na chwilkę, wklejam opis porodu, przygotujcie się na epopeję Tosia cudem śpi więc znalazłam chwilę, a więc...

Jak wcześniej pisałam w niedzielę 27.05. pojechaliśmy do szpitala na ktg, które wykazało jakieś skurcze, po czym pani Ania stwierdziła rozwarcie na luźny palec i powiedziała, że jak nie urodzę wcześniej, żebyśmy przyjechali w czwartek już do porodu. Tak też zrobiliśmy, na miejscu inna położna zbadała mnie ( myślałam, że padnę z bólu jak to robiła) i powiedziała, że wszystko pozamykane i nic się nie dzieje… taa jasne w Nd 2 palce a w Czw brak rozwarcia…. No nic obserwowali mnie, a wieczorem na ktg wyszły regularne i wysokie skurcze, ale ja ich nie czułam. W nocy z czw na sobotę dyżur miała znów pani Ania, przed 6 rano w pt zrobiła mi lewatywę i poszłyśmy na porodówkę, zbadała mnie i rozwarcie było na 2 palce, od ok. 7 byłam podłączona pod ktg i dostałam oxy. Przekazano mnie innej położnej. O 8 przyjechał mąż ja miałam już bóle z krzyża ale zadowolona skakałam sobie na piłce nieświadoma tego, co mnie czeka
Od 9 zaczęły się mocne skurcze ale nie z brzucha tylko z krzyża, co raz to mocniejsze i mocniejsze i w krótszych odstępach czasu, odeszły mi wody i wszystko zalałam i przepraszałam za to poszłam pod prysznic, przynosiło ulgę ale nie na długo, wyszłam bo nic to nie dawało, potem parłam siedząc na kibelku, ból był już masakryczny, później na kuckach oparta o męża, p. Basia pocieszyła mnie, że „będzie duże dziecko” … potem kazała się położyć na boku na łóżku i nie przeć – i to było najgorsze, dyszałam jak pies, myślałam, że umrę i że nigdy się to nie skończy, a obok ważyli już jakiegoś dzieciaczka i to było dobijające…
W końcu parcie! Co za ulga w porównaniu z tym, co było wcześniej, tylko, że ja nabierałam powietrza do ust zamiast do płuc ale jakoś szło, P. przytrzymywał mi głowę i zamykał oczy, znów mnie pocieszono, że „ będzie wielkie nacięcie”, krew się ze mnie lała jak tylko mnie położna dotknęła…
P. powiedział, że widać jakąś wielką gumową głowę … dawałam z siebie wszystko i słyszałam tylko : dociśnij B! dociśnij!
Nagle zobaczyłam nożyce i ciach! Du.pę mi rozcieli. Bolało jak cholera! ( nie wiem kto mówił, że tego się nie odczuwa , ja czułam!) ale było mi już wszystko jedno…
O 13:50 wyskoczyła Tosia ( 3760g i 56 cm) i położyli mi ją na brzuchu, czułam się jak w innym świecie…
Krew zaczęła ze mnie walić strumieniami, wszyscy byli w szoku, zbiegła się cała załoga lekarzy, bo nie wiedzieli, co się dzieje, urodziłam łożysko – wielki kawał mięcha, mówili, że duże . Paru lekarzy na raz zaczęło mi grzebać w środku jakimiś sprzętami i wyciągali ze mnie krwiste kawałki czegoś, strasznie bolało, po czym miły pan doktor powiedział, że za chwilę „ zakręci mi się w ustach i zasuszy w głowie i zapadnę w głęboki sen”, światełka zaczęły wirować mi przed oczami…
Nagle usłyszałam głos p . Basi : B! nie śpimy już…otworzyłam oczy i w ryk, potem w śmiech, ona się ze mnie śmiała, przynieśli małą do cyca, poleżeliśmy trochę i zawieźli nas na salę. Szyli mnie chyba ponad godzinę, straciłam bardzo dużo krwi, byłam słaba i przez pierwszą dobę leżałam jak kłoda. Miałam bardzo duże szycie, te szwy są okropne, jestem jak kaleka.


Opieka w szpitalu wspaniała, byli na każde zawołanie, co chwila ktoś sprawdzał, czy wszystko w porządku i czy nie trzeba pomóc, środki przeciwbólowe tzw. „ amerykańskie czopki” jak to pow miły pan doktor, na życzenie.
Pobyt w szpitalu wspominam bardzo miło, a poród był dla mnie ( pomimo bólu) niezapomnianym przeżyciem! Następny tylko w tym szpitalu J mąż spisał się na medal, przeciął pępowinę, chociaż nikt się go nie pytał czy chce hehehe
A Tośka jak się darła to stawiała cały oddział na nogi Taki krzykacz

Jesteśmy zmęczeni i zakręceni ale bardzo szczęśliwi





I jeszcze zdj naszego skarbka
Skarbek słodkiPoród ciężki,mnie nacięcie przy filipie też bolałoAle masz już to za sobą.
__________________
12.11.2009r-żonka

Filipek ur 28.12.2007
Szymonek ur 15.05.2012

Ćwiczę
anulka4771 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 14:41   #457
sailormaary
Zadomowienie
 
Avatar sailormaary
 
Zarejestrowany: 2009-12
Lokalizacja: Żary/Zielona Góra
Wiadomości: 1 932
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez justys1358 Pokaż wiadomość
Moj nie boi się seksu teraz Na szczescie O dzidzie to martwił sie wczesniej, ale uspokoiłam go, ze nie da sie zrobic małej krzywdy, no i posłuchał Ale cóz z tego jak ten seks wcale nie działa na mnie, wczoraj polatałam troche i nic.

Dzis mam zamiar tez połazic +schody, wieczorem przytulanki, ale i tak tracę nadzieje.... A niedziela i szpital coraz bliżej....
Ja dzisiaj połaziłam, i miałam na wkładce taką galaretkę, coś jak śluz tylko taki galaretowaty i dosyć sporo, czy to może być ten czop? tylko on miał być czerwony a mój jest biało-żółtawy ? Może to nie to?

---------- Dopisano o 14:41 ---------- Poprzedni post napisano o 14:27 ----------

Cytat:
Napisane przez begie13 Pokaż wiadomość
hej

ja na chwilkę, wklejam opis porodu, przygotujcie się na epopeję Tosia cudem śpi więc znalazłam chwilę, a więc...

Jak wcześniej pisałam w niedzielę 27.05. pojechaliśmy do szpitala na ktg, które wykazało jakieś skurcze, po czym pani Ania stwierdziła rozwarcie na luźny palec i powiedziała, że jak nie urodzę wcześniej, żebyśmy przyjechali w czwartek już do porodu. Tak też zrobiliśmy, na miejscu inna położna zbadała mnie ( myślałam, że padnę z bólu jak to robiła) i powiedziała, że wszystko pozamykane i nic się nie dzieje… taa jasne w Nd 2 palce a w Czw brak rozwarcia…. No nic obserwowali mnie, a wieczorem na ktg wyszły regularne i wysokie skurcze, ale ja ich nie czułam. W nocy z czw na sobotę dyżur miała znów pani Ania, przed 6 rano w pt zrobiła mi lewatywę i poszłyśmy na porodówkę, zbadała mnie i rozwarcie było na 2 palce, od ok. 7 byłam podłączona pod ktg i dostałam oxy. Przekazano mnie innej położnej. O 8 przyjechał mąż ja miałam już bóle z krzyża ale zadowolona skakałam sobie na piłce nieświadoma tego, co mnie czeka
Od 9 zaczęły się mocne skurcze ale nie z brzucha tylko z krzyża, co raz to mocniejsze i mocniejsze i w krótszych odstępach czasu, odeszły mi wody i wszystko zalałam i przepraszałam za to poszłam pod prysznic, przynosiło ulgę ale nie na długo, wyszłam bo nic to nie dawało, potem parłam siedząc na kibelku, ból był już masakryczny, później na kuckach oparta o męża, p. Basia pocieszyła mnie, że „będzie duże dziecko” … potem kazała się położyć na boku na łóżku i nie przeć – i to było najgorsze, dyszałam jak pies, myślałam, że umrę i że nigdy się to nie skończy, a obok ważyli już jakiegoś dzieciaczka i to było dobijające…
W końcu parcie! Co za ulga w porównaniu z tym, co było wcześniej, tylko, że ja nabierałam powietrza do ust zamiast do płuc ale jakoś szło, P. przytrzymywał mi głowę i zamykał oczy, znów mnie pocieszono, że „ będzie wielkie nacięcie”, krew się ze mnie lała jak tylko mnie położna dotknęła…
P. powiedział, że widać jakąś wielką gumową głowę … dawałam z siebie wszystko i słyszałam tylko : dociśnij B! dociśnij!
Nagle zobaczyłam nożyce i ciach! Du.pę mi rozcieli. Bolało jak cholera! ( nie wiem kto mówił, że tego się nie odczuwa , ja czułam!) ale było mi już wszystko jedno…
O 13:50 wyskoczyła Tosia ( 3760g i 56 cm) i położyli mi ją na brzuchu, czułam się jak w innym świecie…
Krew zaczęła ze mnie walić strumieniami, wszyscy byli w szoku, zbiegła się cała załoga lekarzy, bo nie wiedzieli, co się dzieje, urodziłam łożysko – wielki kawał mięcha, mówili, że duże . Paru lekarzy na raz zaczęło mi grzebać w środku jakimiś sprzętami i wyciągali ze mnie krwiste kawałki czegoś, strasznie bolało, po czym miły pan doktor powiedział, że za chwilę „ zakręci mi się w ustach i zasuszy w głowie i zapadnę w głęboki sen”, światełka zaczęły wirować mi przed oczami…
Nagle usłyszałam głos p . Basi : B! nie śpimy już…otworzyłam oczy i w ryk, potem w śmiech, ona się ze mnie śmiała, przynieśli małą do cyca, poleżeliśmy trochę i zawieźli nas na salę. Szyli mnie chyba ponad godzinę, straciłam bardzo dużo krwi, byłam słaba i przez pierwszą dobę leżałam jak kłoda. Miałam bardzo duże szycie, te szwy są okropne, jestem jak kaleka.


Opieka w szpitalu wspaniała, byli na każde zawołanie, co chwila ktoś sprawdzał, czy wszystko w porządku i czy nie trzeba pomóc, środki przeciwbólowe tzw. „ amerykańskie czopki” jak to pow miły pan doktor, na życzenie.
Pobyt w szpitalu wspominam bardzo miło, a poród był dla mnie ( pomimo bólu) niezapomnianym przeżyciem! Następny tylko w tym szpitalu J mąż spisał się na medal, przeciął pępowinę, chociaż nikt się go nie pytał czy chce hehehe
A Tośka jak się darła to stawiała cały oddział na nogi Taki krzykacz

Jesteśmy zmęczeni i zakręceni ale bardzo szczęśliwi





I jeszcze zdj naszego skarbka
super, nie wiem jak ja dam radę... ? A to już niedługo...
sailormaary jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 14:49   #458
blueelektron
Rozeznanie
 
Avatar blueelektron
 
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: wlkp
Wiadomości: 977
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez begie13 Pokaż wiadomość
hej

ja na chwilkę, wklejam opis porodu, przygotujcie się na epopeję Tosia cudem śpi więc znalazłam chwilę, a więc...

Jak wcześniej pisałam w niedzielę 27.05. pojechaliśmy do szpitala na ktg, które wykazało jakieś skurcze, po czym pani Ania stwierdziła rozwarcie na luźny palec i powiedziała, że jak nie urodzę wcześniej, żebyśmy przyjechali w czwartek już do porodu. Tak też zrobiliśmy, na miejscu inna położna zbadała mnie ( myślałam, że padnę z bólu jak to robiła) i powiedziała, że wszystko pozamykane i nic się nie dzieje… taa jasne w Nd 2 palce a w Czw brak rozwarcia…. No nic obserwowali mnie, a wieczorem na ktg wyszły regularne i wysokie skurcze, ale ja ich nie czułam. W nocy z czw na sobotę dyżur miała znów pani Ania, przed 6 rano w pt zrobiła mi lewatywę i poszłyśmy na porodówkę, zbadała mnie i rozwarcie było na 2 palce, od ok. 7 byłam podłączona pod ktg i dostałam oxy. Przekazano mnie innej położnej. O 8 przyjechał mąż ja miałam już bóle z krzyża ale zadowolona skakałam sobie na piłce nieświadoma tego, co mnie czeka
Od 9 zaczęły się mocne skurcze ale nie z brzucha tylko z krzyża, co raz to mocniejsze i mocniejsze i w krótszych odstępach czasu, odeszły mi wody i wszystko zalałam i przepraszałam za to poszłam pod prysznic, przynosiło ulgę ale nie na długo, wyszłam bo nic to nie dawało, potem parłam siedząc na kibelku, ból był już masakryczny, później na kuckach oparta o męża, p. Basia pocieszyła mnie, że „będzie duże dziecko” … potem kazała się położyć na boku na łóżku i nie przeć – i to było najgorsze, dyszałam jak pies, myślałam, że umrę i że nigdy się to nie skończy, a obok ważyli już jakiegoś dzieciaczka i to było dobijające…
W końcu parcie! Co za ulga w porównaniu z tym, co było wcześniej, tylko, że ja nabierałam powietrza do ust zamiast do płuc ale jakoś szło, P. przytrzymywał mi głowę i zamykał oczy, znów mnie pocieszono, że „ będzie wielkie nacięcie”, krew się ze mnie lała jak tylko mnie położna dotknęła…
P. powiedział, że widać jakąś wielką gumową głowę … dawałam z siebie wszystko i słyszałam tylko : dociśnij B! dociśnij!
Nagle zobaczyłam nożyce i ciach! Du.pę mi rozcieli. Bolało jak cholera! ( nie wiem kto mówił, że tego się nie odczuwa , ja czułam!) ale było mi już wszystko jedno…
O 13:50 wyskoczyła Tosia ( 3760g i 56 cm) i położyli mi ją na brzuchu, czułam się jak w innym świecie…
Krew zaczęła ze mnie walić strumieniami, wszyscy byli w szoku, zbiegła się cała załoga lekarzy, bo nie wiedzieli, co się dzieje, urodziłam łożysko – wielki kawał mięcha, mówili, że duże . Paru lekarzy na raz zaczęło mi grzebać w środku jakimiś sprzętami i wyciągali ze mnie krwiste kawałki czegoś, strasznie bolało, po czym miły pan doktor powiedział, że za chwilę „ zakręci mi się w ustach i zasuszy w głowie i zapadnę w głęboki sen”, światełka zaczęły wirować mi przed oczami…
Nagle usłyszałam głos p . Basi : B! nie śpimy już…otworzyłam oczy i w ryk, potem w śmiech, ona się ze mnie śmiała, przynieśli małą do cyca, poleżeliśmy trochę i zawieźli nas na salę. Szyli mnie chyba ponad godzinę, straciłam bardzo dużo krwi, byłam słaba i przez pierwszą dobę leżałam jak kłoda. Miałam bardzo duże szycie, te szwy są okropne, jestem jak kaleka.


Opieka w szpitalu wspaniała, byli na każde zawołanie, co chwila ktoś sprawdzał, czy wszystko w porządku i czy nie trzeba pomóc, środki przeciwbólowe tzw. „ amerykańskie czopki” jak to pow miły pan doktor, na życzenie.
Pobyt w szpitalu wspominam bardzo miło, a poród był dla mnie ( pomimo bólu) niezapomnianym przeżyciem! Następny tylko w tym szpitalu J mąż spisał się na medal, przeciął pępowinę, chociaż nikt się go nie pytał czy chce hehehe
A Tośka jak się darła to stawiała cały oddział na nogi Taki krzykacz

Jesteśmy zmęczeni i zakręceni ale bardzo szczęśliwi





I jeszcze zdj naszego skarbka
bidulka też przeżyłaś

mała śliczna

---------- Dopisano o 14:49 ---------- Poprzedni post napisano o 14:47 ----------

Cytat:
Napisane przez Alfahelisa Pokaż wiadomość
kibicujemy
ale masz piłeczkę super
__________________
w57vpc0z8sa98om5synuś
http://www.suwaczki.com/tickers/zem3x1hpno28lwjv.png
blueelektron jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 14:50   #459
anulka4771
Wtajemniczenie
 
Avatar anulka4771
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: pomorskie
Wiadomości: 2 852
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez sailormaary Pokaż wiadomość
Ja dzisiaj połaziłam, i miałam na wkładce taką galaretkę, coś jak śluz tylko taki galaretowaty i dosyć sporo, czy to może być ten czop? tylko on miał być czerwony a mój jest biało-żółtawy ? Może to nie to?

---------- Dopisano o 14:41 ---------- Poprzedni post napisano o 14:27 ----------



super, nie wiem jak ja dam radę... ? A to już niedługo...
Mój czop był biało-żółtawy bez żadnych skrzepów krwiTaka ogromna galareta która mi odchodziła chyba na 4razy
__________________
12.11.2009r-żonka

Filipek ur 28.12.2007
Szymonek ur 15.05.2012

Ćwiczę
anulka4771 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 14:57   #460
sailormaary
Zadomowienie
 
Avatar sailormaary
 
Zarejestrowany: 2009-12
Lokalizacja: Żary/Zielona Góra
Wiadomości: 1 932
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
Mój czop był biało-żółtawy bez żadnych skrzepów krwiTaka ogromna galareta która mi odchodziła chyba na 4razy
No to u mnie tak samo. To może niedługo się zacznie)
sailormaary jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 15:03   #461
8ewus8
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 1 389
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Bry

Byłam na procesji, na nogach ponad 2 godziny, dobrze mi się szło, liczyłam, ze może coś się ruszy, ale gdzie tam, narazie samopoczucie bez zmian. Mały tylko radośnie wierzgał jak byliśmy blisko megafonu i lepiej słyszał spiewy.

Nawet czopek mi nie odszedł
8ewus8 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 15:05   #462
anulka4771
Wtajemniczenie
 
Avatar anulka4771
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: pomorskie
Wiadomości: 2 852
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Oddajcie mi moje kochane,grzeczne dziecko
__________________
12.11.2009r-żonka

Filipek ur 28.12.2007
Szymonek ur 15.05.2012

Ćwiczę
anulka4771 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 15:13   #463
andzya
Zakorzenienie
 
Avatar andzya
 
Zarejestrowany: 2005-06
Wiadomości: 4 498
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez 8ewus8 Pokaż wiadomość
Bry

Byłam na procesji, na nogach ponad 2 godziny, dobrze mi się szło, liczyłam, ze może coś się ruszy, ale gdzie tam, narazie samopoczucie bez zmian. Mały tylko radośnie wierzgał jak byliśmy blisko megafonu i lepiej słyszał spiewy.

Nawet czopek mi nie odszedł
kochana,Ty masz jeszcze dwa tygodnie do terminu przecież
__________________
Run Girl Run !
andzya jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 15:18   #464
Tacca
Zakorzenienie
 
Avatar Tacca
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 4 051
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez begie13 Pokaż wiadomość
hej

ja na chwilkę, wklejam opis porodu, przygotujcie się na epopeję Tosia cudem śpi więc znalazłam chwilę, a więc...

.....
Jesteśmy zmęczeni i zakręceni ale bardzo szczęśliwi

I jeszcze zdj naszego skarbka
Opis straszny... Jak to przeżyć.... Zaczynam się bać.
Maleńka piękna!!!

Też dziś miałam taki śluz, ale nie dam głowy co to więc nawet się nie zastanawiam...
Zaczynam się trochę bać i cieszyć się, że mamy jeszcze trochę czasu, więc wcale się nie zdziwię jak mnie Piotrek zaskoczy...

My po małym spacerku i po obiadku. Zimno mi jakoś i spać się chce... A miałam szczytne plany usiąść wreszcie do pracy. Normalnie nie wiem, nie wiem jak to napisać...
__________________
PIOTRUŚ
Tacca jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 15:20   #465
8ewus8
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 1 389
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez andzya Pokaż wiadomość
kochana,Ty masz jeszcze dwa tygodnie do terminu przecież
No i to mnie przeraża najbardziej, bo 12go idę do lekarza i on mi chce wyznaczyć kiedy mam iść do szpitala. Wolałabym żeby samo się zaczęło.
Gabi też miała termin jak ja i już jest po wszystkim
8ewus8 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 15:29   #466
andzya
Zakorzenienie
 
Avatar andzya
 
Zarejestrowany: 2005-06
Wiadomości: 4 498
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

ewus rozumiem. Ja sama urodziłam 3tygodnie przed terminem. Wiem,że ta końcówka jest najgorsza.
__________________
Run Girl Run !
andzya jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 15:31   #467
blueelektron
Rozeznanie
 
Avatar blueelektron
 
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: wlkp
Wiadomości: 977
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

to teraz ja
Pamiętam obudziłam się rano, jak co dzień odpaliłam laptopa, weszłam na wizaz , to była ta pamiętna środa, upał zapowiadali burze, pomyślałam sobie boziu tylko nie dziś, nie w ten skwar. Zjadłam śniadanko, wcześniej przełożyłam wizytę u gina na piątek, bo nie chciało mi się jechać w ten upał. Położyłam się do łóżka, zasnęłam . Gdy się obudziłam, przełożyłam się na prawy bok i poczułam parcie na pęcherz, poszłam do toalety i poczułam inny ból niz zwykle, taki menstruacyjny lekko party, no i zaczęłam dzielić się z wami moimi spostrzeżeniami na wizazu, skurcze zaczęłam zapisywać, zaczęły się od 5 min, później się wydłużyły ale nie byly regularne, cały czas myślałam, że to może te przepowiadające, łudziłam się, że mi przejdzie. Zadzwoniłam po męża, przyjechał, skontaktowałam się z położną bo tym bólom towarzyszyły lekkie krwawienia, kazała poobserwować dalej, po dwóch godzinach były już regularne jak w zegarku co 5 min, no i ruszyliśmy. Oczywiście jechaliśmy największe korki, bo po 16 ludzie wychodzą z pracy. Jadąc autem nadal zapisywałam sobie skurcze, tym razem pojawiały się już co 3 minuty, h.. mnie strzelał, bolało jak nie wiem a my staliśmy w korkach. Na miejsce dojechaliśmy po 17, na ip Panie takie dziwne, jakby łaskę robiły, że tam pracują, spisały wszystko do kompa, gdy przyszedł lekarz przyjmujący myślałam, że zlece z krzesła, okazało się, że to był gin od którego zwiałam na początku ciąży, ku mojemu zaskoczeniu był miły i delikatny podczas badania. Jak ubrałam koszule szpitalną okazało się, że jest na drugą stronę, lekarz uznał, że to na szczęście. Tak stałam i przebierałam girami w miejscu , bóle były coraz większe, przyjechała jakaś położna i zabrała mnie na resztę wywiadu, podpieli mnie pod ktg i zadawali pytania, skurcze się nasilały myślałam, że im tam" dwójkę" zrobię a ty człowieku skup się i odpowiadaj, wkońcu przyjechała moja położna, zbadała jeszcze rozwarcie 4 cm i powiedziała no to idziemy rodzić. Zaprowadziła mnie na sale porodową, mąż dotarł też do mnie, wcześniej musiał zapłacić za poród rodzinny i troszkę to trwało. Posadziła mnie na piłce, wcześniej zapytała się mnie czy dajemy coś przeciwbólowego, odp, że tak dopiero później dowiedziałam się, że to delargan, ale mniejsza z tym. Z sal obok dochodziły odgłosy rodzących kobiet, wyobrażałam sobie, że ja chyba nie będę stękać, że dam radę bez jęków.Ogólnie sala porodowa super, tam nie było tak gorąco jak na dworze. No i zaczęło się na ktg widziałam jak idą skurcze, bóle też wzrastały na sile, zaczęło mnie mdlić i wymiotowałam kilka razy, położna cały czas pytała się czy czuje bóle parte jak na kupę, długo ich nie było, ale jak się pojawiły to nie mówiła, żeby przeć, bałam się bo mówiła, że na jej znak będą parła albo nie. Rozwarcie się zwiększyło do 7 cm, ale nagle stanęło, położna zaczęła robić masaż krocza ręcznie, zaczęłam z bólu wyć jak zwierz, to było najgorsze, później również bolało mnie jak mi spuszczała mocz z pęcherza, masakra. Nie wiem ile to trwało bo ten delargan mnie naćpał strasznie, kazała przeć, nie przeć oddychać, później słyszałam, że jak teraz małego nie wypchne, to idą po wakum i kleszcze, podobno tracili ze mną kontakt jak parłam. kiedy mnie nacieli też nie pamiętam .wreszcie w tym ostatnim pchnięciu mały się pojawił, podobno najpierw wyskoczyła pępowina jak kiełbasa a potem on, nie miałam siły się cieszyć i płakać, leżałam jak trup. Już myślałam, nareszcie po wszystkim a tu się okazało, że to niby łatwe urodzenie łożyska nie jest wcale takie proste, zleciało się mnóstwo osób, z 4 lekarzy próbowało mi wycisnąć łożysko ale się nie dało, jednego nawet złapałam z bólu za ręce. Miałam myśli takie, że ja z tego żywo nie wyjdę i zaczęłam się modlić na tym łóżku. Przyjechali po mnie na sale, zakryli to co zwisało, powiedzieli, że łożysko trzeba ręcznie wydobyć, bo jest przyrośnięte. Pani anestezjolog podała mi dożylnie środek, gdy się obudziłam usłyszałam, że już mnie wyskrobali i zaczynają szyć, czułam to i nie było to miłe odczucie. Zawieźli mnie na sale po porodową i tam z mały i mężem byliśmy do 2 w nocy, tam. Następnie trafiłam do pokoju dwu osobowego, gdzie leżała dziewczyna po cc. Przez dwa dni nie byłam w stanie sama wstać z łóżka, w drugiej dobie przetaczali mi krew- 6 godzin to trwało. Bałam się tego bardzo. Nie miałam pokarmu- małego w szpitalu karmiłam mm. Opieka bardzo dobra nie mogę narzekać. To tyle bo mały mi płacze
__________________
w57vpc0z8sa98om5synuś
http://www.suwaczki.com/tickers/zem3x1hpno28lwjv.png
blueelektron jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 15:32   #468
8ewus8
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 1 389
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez andzya Pokaż wiadomość
ewus rozumiem. Ja sama urodziłam 3tygodnie przed terminem. Wiem,że ta końcówka jest najgorsza.
to było moje marzenie żeby urodzić jak tylko będzie "bezpiecznie" no ale widzę, że mały w ogóle się nie kwapi do wyjścia, tym bardziej, że on strasznie buszuje, więc widzę, że ma dużo miejsca i pewnie sobie postanowił, że dobije do 7 kg

P.s. jak tu być zdrowym po takich opisach porodów, jak dwa ostatnie

Edytowane przez 8ewus8
Czas edycji: 2012-06-07 o 15:38
8ewus8 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 15:39   #469
andzya
Zakorzenienie
 
Avatar andzya
 
Zarejestrowany: 2005-06
Wiadomości: 4 498
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez 8ewus8 Pokaż wiadomość
to było moje marzenie żeby urodzić jak tylko będzie "bezpiecznie" no ale widzę, że mały w ogóle się nie kwapi do wyjścia, tym bardziej, że on strasznie buszuje, więc widzę, że ma dużo miejsca i pewnie sobie postanowił, że dobije do 7 kg
widzisz,ja niby urodziłam bezpiecznie,a oprócz wady wrodzonej z jaką się Antoś urodził i późniejszej operacji pojawiło się jeszcze kilka innych rzeczy związanych z porodem przed terminem. Czasami lepiej jest urodzić później i nie przechodzić przez to co ja.
Ja poród miałam dosyć łatwy,ale z chęcią oddałabym go za poród nawet parenasto godzinny ,byle tylko z moją dzidzią wszystko było okej od początku.
__________________
Run Girl Run !
andzya jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 15:41   #470
sailormaary
Zadomowienie
 
Avatar sailormaary
 
Zarejestrowany: 2009-12
Lokalizacja: Żary/Zielona Góra
Wiadomości: 1 932
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez 8ewus8 Pokaż wiadomość
to było moje marzenie żeby urodzić jak tylko będzie "bezpiecznie" no ale widzę, że mały w ogóle się nie kwapi do wyjścia, tym bardziej, że on strasznie buszuje, więc widzę, że ma dużo miejsca i pewnie sobie postanowił, że dobije do 7 kg
Kurcze ja nie chce czekać aż będzie za duża i nie da rady wyjść;/ Wolała bym już

A to póki co nasze jedyne dzieci

adfgf.jpg
sailormaary jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 15:44   #471
8ewus8
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 1 389
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez andzya Pokaż wiadomość
widzisz,ja niby urodziłam bezpiecznie,a oprócz wady wrodzonej z jaką się Antoś urodził i późniejszej operacji pojawiło się jeszcze kilka innych rzeczy związanych z porodem przed terminem. Czasami lepiej jest urodzić później i nie przechodzić przez to co ja.
Ja poród miałam dosyć łatwy,ale z chęcią oddałabym go za poród nawet parenasto godzinny ,byle tylko z moją dzidzią wszystko było okej od początku.
no moze i racja, tyle, że ja się boję, że on każdego dnia jest większy i potem nie dam rady.
W ogóle pod koniec ciąży czułyście kłucie jakby jajnika?

sailormaary ale kocurki słodkie
8ewus8 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 15:51   #472
sailormaary
Zadomowienie
 
Avatar sailormaary
 
Zarejestrowany: 2009-12
Lokalizacja: Żary/Zielona Góra
Wiadomości: 1 932
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez blueelektron Pokaż wiadomość
to teraz ja
Pamiętam obudziłam się rano, jak co dzień odpaliłam laptopa, weszłam na wizaz , to była ta pamiętna środa, upał zapowiadali burze, pomyślałam sobie boziu tylko nie dziś, nie w ten skwar. Zjadłam śniadanko, wcześniej przełożyłam wizytę u gina na piątek, bo nie chciało mi się jechać w ten upał. Położyłam się do łóżka, zasnęłam . Gdy się obudziłam, przełożyłam się na prawy bok i poczułam parcie na pęcherz, poszłam do toalety i poczułam inny ból niz zwykle, taki menstruacyjny lekko party, no i zaczęłam dzielić się z wami moimi spostrzeżeniami na wizazu, skurcze zaczęłam zapisywać, zaczęły się od 5 min, później się wydłużyły ale nie byly regularne, cały czas myślałam, że to może te przepowiadające, łudziłam się, że mi przejdzie. Zadzwoniłam po męża, przyjechał, skontaktowałam się z położną bo tym bólom towarzyszyły lekkie krwawienia, kazała poobserwować dalej, po dwóch godzinach były już regularne jak w zegarku co 5 min, no i ruszyliśmy. Oczywiście jechaliśmy największe korki, bo po 16 ludzie wychodzą z pracy. Jadąc autem nadal zapisywałam sobie skurcze, tym razem pojawiały się już co 3 minuty, h.. mnie strzelał, bolało jak nie wiem a my staliśmy w korkach. Na miejsce dojechaliśmy po 17, na ip Panie takie dziwne, jakby łaskę robiły, że tam pracują, spisały wszystko do kompa, gdy przyszedł lekarz przyjmujący myślałam, że zlece z krzesła, okazało się, że to był gin od którego zwiałam na początku ciąży, ku mojemu zaskoczeniu był miły i delikatny podczas badania. Jak ubrałam koszule szpitalną okazało się, że jest na drugą stronę, lekarz uznał, że to na szczęście. Tak stałam i przebierałam girami w miejscu , bóle były coraz większe, przyjechała jakaś położna i zabrała mnie na resztę wywiadu, podpieli mnie pod ktg i zadawali pytania, skurcze się nasilały myślałam, że im tam" dwójkę" zrobię a ty człowieku skup się i odpowiadaj, wkońcu przyjechała moja położna, zbadała jeszcze rozwarcie 4 cm i powiedziała no to idziemy rodzić. Zaprowadziła mnie na sale porodową, mąż dotarł też do mnie, wcześniej musiał zapłacić za poród rodzinny i troszkę to trwało. Posadziła mnie na piłce, wcześniej zapytała się mnie czy dajemy coś przeciwbólowego, odp, że tak dopiero później dowiedziałam się, że to delargan, ale mniejsza z tym. Z sal obok dochodziły odgłosy rodzących kobiet, wyobrażałam sobie, że ja chyba nie będę stękać, że dam radę bez jęków.Ogólnie sala porodowa super, tam nie było tak gorąco jak na dworze. No i zaczęło się na ktg widziałam jak idą skurcze, bóle też wzrastały na sile, zaczęło mnie mdlić i wymiotowałam kilka razy, położna cały czas pytała się czy czuje bóle parte jak na kupę, długo ich nie było, ale jak się pojawiły to nie mówiła, żeby przeć, bałam się bo mówiła, że na jej znak będą parła albo nie. Rozwarcie się zwiększyło do 7 cm, ale nagle stanęło, położna zaczęła robić masaż krocza ręcznie, zaczęłam z bólu wyć jak zwierz, to było najgorsze, później również bolało mnie jak mi spuszczała mocz z pęcherza, masakra. Nie wiem ile to trwało bo ten delargan mnie naćpał strasznie, kazała przeć, nie przeć oddychać, później słyszałam, że jak teraz małego nie wypchne, to idą po wakum i kleszcze, podobno tracili ze mną kontakt jak parłam. kiedy mnie nacieli też nie pamiętam .wreszcie w tym ostatnim pchnięciu mały się pojawił, podobno najpierw wyskoczyła pępowina jak kiełbasa a potem on, nie miałam siły się cieszyć i płakać, leżałam jak trup. Już myślałam, nareszcie po wszystkim a tu się okazało, że to niby łatwe urodzenie łożyska nie jest wcale takie proste, zleciało się mnóstwo osób, z 4 lekarzy próbowało mi wycisnąć łożysko ale się nie dało, jednego nawet złapałam z bólu za ręce. Miałam myśli takie, że ja z tego żywo nie wyjdę i zaczęłam się modlić na tym łóżku. Przyjechali po mnie na sale, zakryli to co zwisało, powiedzieli, że łożysko trzeba ręcznie wydobyć, bo jest przyrośnięte. Pani anestezjolog podała mi dożylnie środek, gdy się obudziłam usłyszałam, że już mnie wyskrobali i zaczynają szyć, czułam to i nie było to miłe odczucie. Zawieźli mnie na sale po porodową i tam z mały i mężem byliśmy do 2 w nocy, tam. Następnie trafiłam do pokoju dwu osobowego, gdzie leżała dziewczyna po cc. Przez dwa dni nie byłam w stanie sama wstać z łóżka, w drugiej dobie przetaczali mi krew- 6 godzin to trwało. Bałam się tego bardzo. Nie miałam pokarmu- małego w szpitalu karmiłam mm. Opieka bardzo dobra nie mogę narzekać. To tyle bo mały mi płacze
Brzmi dosyć strasznie... u mnie są cały czas skurcze, ale jakoś nie robią się regularne ani mocniejsze;/ sama nie wiem
sailormaary jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 15:54   #473
aga_bre
Rozeznanie
 
Avatar aga_bre
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 900
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez andzya Pokaż wiadomość
hej dziewczyny
Ja dzisiaj biegałam całe 20 minut i jestem z siebie bardzo dumnaNie chodzi mi o schudnięcie,ale muszę pozbyć się tej galarety z ud,której dorobiłam się w ciąży. Źle się z nią czuję.
Ćwiczę codziennie z niedzielą wolną i wreszcie czuje się rewelacyjnie !
Bałam się co prawda o laktację,ale ona jakby wzrosła nawet Mały cały czas tylko na cycku,a ja dodatkowo odciągam sobie codziennie ze 150-200ml i mrozimy,bo w przypadku moich plotkarskich spotkań mąż zostaje z Małym

Wczoraj byliśmy u pediatry,ponieważ kilka dni temu powtarzaliśmy krzepliwość (były z nią problemy) i ta wyszła już super, ale w morfologii okazało się, że Antoś ma anemię Pediatra przepisał mu więc żelazo i witaminy dodatkowo.Wszystko inne jest super, Antosz waży już 4 kgLekarz był zachwycony tym przyrostem, bo w przypadku jego perypetii nie liczył na nic spektakularnego,a wręcz przeciwnie (i to wszystko na samym cycu!). Jestem bardzo szczęśliwa

Dzisiaj mam grila dla koleżanek(tych samych,które były u mnie dzień przed moim porodem). Zobaczymy jak pogoda dopiszę,bo ponoć ma padać po południu.

Od razu pytanie do mam karmiących - co sądzicie o Karmi w okolicznościach posiłkowania małego ssaka?




Gratuluję jeszcze raz Myślałam dzisiaj o Tobie,cieszę się, że wszystko w porządku



o dzięki Gdybym mogła przenieść chociaż te linki gdzieś,bo aktualnie nie jestem w stanie nawet "wytłuścić" mam czerwcowych.
Może Stokroteczka jednak się podejmie? To nic trudnego
Ja mam karmi zalecone przez polożne z poradni laktacyjnej na wzmożenie laktacji. Piję jedno dziennie.

Cytat:
Napisane przez Alfahelisa Pokaż wiadomość
kibicujemy
Super.

Cytat:
Napisane przez begie13 Pokaż wiadomość
hej

ja na chwilkę, wklejam opis porodu, przygotujcie się na epopeję Tosia cudem śpi więc znalazłam chwilę, a więc...

Jak wcześniej pisałam w niedzielę 27.05. pojechaliśmy do szpitala na ktg, które wykazało jakieś skurcze, po czym pani Ania stwierdziła rozwarcie na luźny palec i powiedziała, że jak nie urodzę wcześniej, żebyśmy przyjechali w czwartek już do porodu. Tak też zrobiliśmy, na miejscu inna położna zbadała mnie ( myślałam, że padnę z bólu jak to robiła) i powiedziała, że wszystko pozamykane i nic się nie dzieje… taa jasne w Nd 2 palce a w Czw brak rozwarcia…. No nic obserwowali mnie, a wieczorem na ktg wyszły regularne i wysokie skurcze, ale ja ich nie czułam. W nocy z czw na sobotę dyżur miała znów pani Ania, przed 6 rano w pt zrobiła mi lewatywę i poszłyśmy na porodówkę, zbadała mnie i rozwarcie było na 2 palce, od ok. 7 byłam podłączona pod ktg i dostałam oxy. Przekazano mnie innej położnej. O 8 przyjechał mąż ja miałam już bóle z krzyża ale zadowolona skakałam sobie na piłce nieświadoma tego, co mnie czeka
Od 9 zaczęły się mocne skurcze ale nie z brzucha tylko z krzyża, co raz to mocniejsze i mocniejsze i w krótszych odstępach czasu, odeszły mi wody i wszystko zalałam i przepraszałam za to poszłam pod prysznic, przynosiło ulgę ale nie na długo, wyszłam bo nic to nie dawało, potem parłam siedząc na kibelku, ból był już masakryczny, później na kuckach oparta o męża, p. Basia pocieszyła mnie, że „będzie duże dziecko” … potem kazała się położyć na boku na łóżku i nie przeć – i to było najgorsze, dyszałam jak pies, myślałam, że umrę i że nigdy się to nie skończy, a obok ważyli już jakiegoś dzieciaczka i to było dobijające…
W końcu parcie! Co za ulga w porównaniu z tym, co było wcześniej, tylko, że ja nabierałam powietrza do ust zamiast do płuc ale jakoś szło, P. przytrzymywał mi głowę i zamykał oczy, znów mnie pocieszono, że „ będzie wielkie nacięcie”, krew się ze mnie lała jak tylko mnie położna dotknęła…
P. powiedział, że widać jakąś wielką gumową głowę … dawałam z siebie wszystko i słyszałam tylko : dociśnij B! dociśnij!
Nagle zobaczyłam nożyce i ciach! Du.pę mi rozcieli. Bolało jak cholera! ( nie wiem kto mówił, że tego się nie odczuwa , ja czułam!) ale było mi już wszystko jedno…
O 13:50 wyskoczyła Tosia ( 3760g i 56 cm) i położyli mi ją na brzuchu, czułam się jak w innym świecie…
Krew zaczęła ze mnie walić strumieniami, wszyscy byli w szoku, zbiegła się cała załoga lekarzy, bo nie wiedzieli, co się dzieje, urodziłam łożysko – wielki kawał mięcha, mówili, że duże . Paru lekarzy na raz zaczęło mi grzebać w środku jakimiś sprzętami i wyciągali ze mnie krwiste kawałki czegoś, strasznie bolało, po czym miły pan doktor powiedział, że za chwilę „ zakręci mi się w ustach i zasuszy w głowie i zapadnę w głęboki sen”, światełka zaczęły wirować mi przed oczami…
Nagle usłyszałam głos p . Basi : B! nie śpimy już…otworzyłam oczy i w ryk, potem w śmiech, ona się ze mnie śmiała, przynieśli małą do cyca, poleżeliśmy trochę i zawieźli nas na salę. Szyli mnie chyba ponad godzinę, straciłam bardzo dużo krwi, byłam słaba i przez pierwszą dobę leżałam jak kłoda. Miałam bardzo duże szycie, te szwy są okropne, jestem jak kaleka.


Opieka w szpitalu wspaniała, byli na każde zawołanie, co chwila ktoś sprawdzał, czy wszystko w porządku i czy nie trzeba pomóc, środki przeciwbólowe tzw. „ amerykańskie czopki” jak to pow miły pan doktor, na życzenie.
Pobyt w szpitalu wspominam bardzo miło, a poród był dla mnie ( pomimo bólu) niezapomnianym przeżyciem! Następny tylko w tym szpitalu J mąż spisał się na medal, przeciął pępowinę, chociaż nikt się go nie pytał czy chce hehehe
A Tośka jak się darła to stawiała cały oddział na nogi Taki krzykacz

Jesteśmy zmęczeni i zakręceni ale bardzo szczęśliwi





I jeszcze zdj naszego skarbka
Współczuję skurczy z krzyża, ja mialam z brzucha i zawodziłam jak pies. Najgorsze jest to, że nie mogłam siedzieć na piłce bo barsziej bolało no ibez sensu jest to podpinanie pod ktg na okrągło. Do d.py to.

Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
Oddajcie mi moje kochane,grzeczne dziecko
Bidna. Moje dzisiaj w miarę, tfu tfu.

Cytat:
Napisane przez 8ewus8 Pokaż wiadomość
to było moje marzenie żeby urodzić jak tylko będzie "bezpiecznie" no ale widzę, że mały w ogóle się nie kwapi do wyjścia, tym bardziej, że on strasznie buszuje, więc widzę, że ma dużo miejsca i pewnie sobie postanowił, że dobije do 7 kg

P.s. jak tu być zdrowym po takich opisach porodów, jak dwa ostatnie
Spokojnie. Każdy przeżywa poród inaczej. Pomyśl sobie, że natura to tak wymyśliła i będzie dobrze. Ja byłam nastawiona na znieczulenie, potem stwierdziłam, że luz, a w trakcie o nie błagałam. Na szczęście obyło się bez. Także naprawdę nie ma się czego bać.
__________________
MIKOŁAJ
aga_bre jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 15:54   #474
sailormaary
Zadomowienie
 
Avatar sailormaary
 
Zarejestrowany: 2009-12
Lokalizacja: Żary/Zielona Góra
Wiadomości: 1 932
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez 8ewus8 Pokaż wiadomość
no moze i racja, tyle, że ja się boję, że on każdego dnia jest większy i potem nie dam rady.
W ogóle pod koniec ciąży czułyście kłucie jakby jajnika?

sailormaary ale kocurki słodkie

Mnie bolało biodro i jak by na okres tylko mocniej, ale dzisiaj przeszło;/ O dziwo przeszło mi po seksie zamiast się wzmocnić, nie wiem może po prostu napięcie się rozluźniło...??
sailormaary jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 15:55   #475
Tacca
Zakorzenienie
 
Avatar Tacca
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 4 051
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez 8ewus8 Pokaż wiadomość
no moze i racja, tyle, że ja się boję, że on każdego dnia jest większy i potem nie dam rady.
W ogóle pod koniec ciąży czułyście kłucie jakby jajnika?
Ja czuję... Czasem.
__________________
PIOTRUŚ
Tacca jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 16:02   #476
stokroteczka777
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: T.G.
Wiadomości: 2 996
GG do stokroteczka777
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Dzień dobry.
Ja nadal w dwupaku, ale czuję że brzuch jest już nisko, że ciąży mi jakoś tak nieprzyjemnie. Siku w nocy robiłam co godzinę, co za paskudna noc to była, masakra.

Cytat:
Napisane przez Gaabbi Pokaż wiadomość
Cześć Kochane
Nie wiem kiedy Was nadrobię, ale biegnę z informacją, że od wczoraj jesteśmy z Hanią w domku
Witaj kochana dobrze że już wróciłaś

Cytat:
Napisane przez cate_ Pokaż wiadomość
Witam
Donosze, od wczoraj jesteśmy w domu, mąż dzisiaj wyjechał więc zostałam sama z dwójka dzieci. nie odniose się no pisze z telefonu. napisze tylko że w szpitalu nie chcieli mi dać mm i mały wisiał mi na cycu co godz a mi oczy wychodziły z orbitę z bólu. wczoraj dostał mm i wreszcie się napadł i wyspal opis porodu dam jak naprawia mi komputer .
Witaj

Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
Następnym razem pomyśle nad zawitaniem na wątek jako pierwszaNie żartuję oczywiście,jeżeli Stokrotka sie tego nie podejmie to ja mogę oczywiście
Kism strasznie się ciszę,że kaj jest zdrowy a wy zdrowiejecie-oby tak dalejBo u mnie Filip pokasłuje ranoK...wa nóż się otwiera miał dopiero angine
Wybacz, ale ja nie wiem o co Ci chodzi czego mam się podjąć lub nie ??
Cytat:
Napisane przez Alfahelisa Pokaż wiadomość
kibicujemy
Ale czad

Cytat:
Napisane przez begie13 Pokaż wiadomość
hej

ja na chwilkę, wklejam opis porodu, przygotujcie się na epopeję Tosia cudem śpi więc znalazłam chwilę, a więc...

Jak wcześniej pisałam w niedzielę 27.05. pojechaliśmy do szpitala na ktg, które wykazało jakieś skurcze, po czym pani Ania stwierdziła rozwarcie na luźny palec i powiedziała, że jak nie urodzę wcześniej, żebyśmy przyjechali w czwartek już do porodu. Tak też zrobiliśmy, na miejscu inna położna zbadała mnie ( myślałam, że padnę z bólu jak to robiła) i powiedziała, że wszystko pozamykane i nic się nie dzieje… taa jasne w Nd 2 palce a w Czw brak rozwarcia…. No nic obserwowali mnie, a wieczorem na ktg wyszły regularne i wysokie skurcze, ale ja ich nie czułam. W nocy z czw na sobotę dyżur miała znów pani Ania, przed 6 rano w pt zrobiła mi lewatywę i poszłyśmy na porodówkę, zbadała mnie i rozwarcie było na 2 palce, od ok. 7 byłam podłączona pod ktg i dostałam oxy. Przekazano mnie innej położnej. O 8 przyjechał mąż ja miałam już bóle z krzyża ale zadowolona skakałam sobie na piłce nieświadoma tego, co mnie czeka
Od 9 zaczęły się mocne skurcze ale nie z brzucha tylko z krzyża, co raz to mocniejsze i mocniejsze i w krótszych odstępach czasu, odeszły mi wody i wszystko zalałam i przepraszałam za to poszłam pod prysznic, przynosiło ulgę ale nie na długo, wyszłam bo nic to nie dawało, potem parłam siedząc na kibelku, ból był już masakryczny, później na kuckach oparta o męża, p. Basia pocieszyła mnie, że „będzie duże dziecko” … potem kazała się położyć na boku na łóżku i nie przeć – i to było najgorsze, dyszałam jak pies, myślałam, że umrę i że nigdy się to nie skończy, a obok ważyli już jakiegoś dzieciaczka i to było dobijające…
W końcu parcie! Co za ulga w porównaniu z tym, co było wcześniej, tylko, że ja nabierałam powietrza do ust zamiast do płuc ale jakoś szło, P. przytrzymywał mi głowę i zamykał oczy, znów mnie pocieszono, że „ będzie wielkie nacięcie”, krew się ze mnie lała jak tylko mnie położna dotknęła…
P. powiedział, że widać jakąś wielką gumową głowę … dawałam z siebie wszystko i słyszałam tylko : dociśnij B! dociśnij!
Nagle zobaczyłam nożyce i ciach! Du.pę mi rozcieli. Bolało jak cholera! ( nie wiem kto mówił, że tego się nie odczuwa , ja czułam!) ale było mi już wszystko jedno…
O 13:50 wyskoczyła Tosia ( 3760g i 56 cm) i położyli mi ją na brzuchu, czułam się jak w innym świecie…
Krew zaczęła ze mnie walić strumieniami, wszyscy byli w szoku, zbiegła się cała załoga lekarzy, bo nie wiedzieli, co się dzieje, urodziłam łożysko – wielki kawał mięcha, mówili, że duże . Paru lekarzy na raz zaczęło mi grzebać w środku jakimiś sprzętami i wyciągali ze mnie krwiste kawałki czegoś, strasznie bolało, po czym miły pan doktor powiedział, że za chwilę „ zakręci mi się w ustach i zasuszy w głowie i zapadnę w głęboki sen”, światełka zaczęły wirować mi przed oczami…
Nagle usłyszałam głos p . Basi : B! nie śpimy już…otworzyłam oczy i w ryk, potem w śmiech, ona się ze mnie śmiała, przynieśli małą do cyca, poleżeliśmy trochę i zawieźli nas na salę. Szyli mnie chyba ponad godzinę, straciłam bardzo dużo krwi, byłam słaba i przez pierwszą dobę leżałam jak kłoda. Miałam bardzo duże szycie, te szwy są okropne, jestem jak kaleka.


Opieka w szpitalu wspaniała, byli na każde zawołanie, co chwila ktoś sprawdzał, czy wszystko w porządku i czy nie trzeba pomóc, środki przeciwbólowe tzw. „ amerykańskie czopki” jak to pow miły pan doktor, na życzenie.
Pobyt w szpitalu wspominam bardzo miło, a poród był dla mnie ( pomimo bólu) niezapomnianym przeżyciem! Następny tylko w tym szpitalu J mąż spisał się na medal, przeciął pępowinę, chociaż nikt się go nie pytał czy chce hehehe
A Tośka jak się darła to stawiała cały oddział na nogi Taki krzykacz

Jesteśmy zmęczeni i zakręceni ale bardzo szczęśliwi





I jeszcze zdj naszego skarbka
Opis fajny, chociaż im bliżej porodu czytam takie straszniejsze opisy, to się zaczynam stresować. Wcześniej tak nie miałam.

Cytat:
Napisane przez sailormaary Pokaż wiadomość
No to u mnie tak samo. To może niedługo się zacznie)
Chciałabyś mnie czop odszedł tydzień temu i cisza ...no prawie, bo brzuszek mam niżej i inaczej się czuję, no to może teraz coś się ruszy ale życzę Ci żebyś nie musiała czekać i się stresować jak ja...bo ja ciągle gderam....żeby tylko wtedy kiedy mąż będzie w domu, żebym tylko skurcze właściwie odczytała...niech mnie weźmie coś wreszcie i po sprawie
Cytat:
Napisane przez 8ewus8 Pokaż wiadomość
Bry

Byłam na procesji, na nogach ponad 2 godziny, dobrze mi się szło, liczyłam, ze może coś się ruszy, ale gdzie tam, narazie samopoczucie bez zmian. Mały tylko radośnie wierzgał jak byliśmy blisko megafonu i lepiej słyszał spiewy.

Nawet czopek mi nie odszedł
Ja na procesję nie poszłam, bo po moim nocnym siusianiu co godzinę nie miałabym szans wytrwać tam

Cytat:
Napisane przez blueelektron Pokaż wiadomość
to teraz ja
Pamiętam obudziłam się rano, jak co dzień odpaliłam laptopa, weszłam na wizaz , to była ta pamiętna środa, upał zapowiadali burze, pomyślałam sobie boziu tylko nie dziś, nie w ten skwar. Zjadłam śniadanko, wcześniej przełożyłam wizytę u gina na piątek, bo nie chciało mi się jechać w ten upał. Położyłam się do łóżka, zasnęłam . Gdy się obudziłam, przełożyłam się na prawy bok i poczułam parcie na pęcherz, poszłam do toalety i poczułam inny ból niz zwykle, taki menstruacyjny lekko party, no i zaczęłam dzielić się z wami moimi spostrzeżeniami na wizazu, skurcze zaczęłam zapisywać, zaczęły się od 5 min, później się wydłużyły ale nie byly regularne, cały czas myślałam, że to może te przepowiadające, łudziłam się, że mi przejdzie. Zadzwoniłam po męża, przyjechał, skontaktowałam się z położną bo tym bólom towarzyszyły lekkie krwawienia, kazała poobserwować dalej, po dwóch godzinach były już regularne jak w zegarku co 5 min, no i ruszyliśmy. Oczywiście jechaliśmy największe korki, bo po 16 ludzie wychodzą z pracy. Jadąc autem nadal zapisywałam sobie skurcze, tym razem pojawiały się już co 3 minuty, h.. mnie strzelał, bolało jak nie wiem a my staliśmy w korkach. Na miejsce dojechaliśmy po 17, na ip Panie takie dziwne, jakby łaskę robiły, że tam pracują, spisały wszystko do kompa, gdy przyszedł lekarz przyjmujący myślałam, że zlece z krzesła, okazało się, że to był gin od którego zwiałam na początku ciąży, ku mojemu zaskoczeniu był miły i delikatny podczas badania. Jak ubrałam koszule szpitalną okazało się, że jest na drugą stronę, lekarz uznał, że to na szczęście. Tak stałam i przebierałam girami w miejscu , bóle były coraz większe, przyjechała jakaś położna i zabrała mnie na resztę wywiadu, podpieli mnie pod ktg i zadawali pytania, skurcze się nasilały myślałam, że im tam" dwójkę" zrobię a ty człowieku skup się i odpowiadaj, wkońcu przyjechała moja położna, zbadała jeszcze rozwarcie 4 cm i powiedziała no to idziemy rodzić. Zaprowadziła mnie na sale porodową, mąż dotarł też do mnie, wcześniej musiał zapłacić za poród rodzinny i troszkę to trwało. Posadziła mnie na piłce, wcześniej zapytała się mnie czy dajemy coś przeciwbólowego, odp, że tak dopiero później dowiedziałam się, że to delargan, ale mniejsza z tym. Z sal obok dochodziły odgłosy rodzących kobiet, wyobrażałam sobie, że ja chyba nie będę stękać, że dam radę bez jęków.Ogólnie sala porodowa super, tam nie było tak gorąco jak na dworze. No i zaczęło się na ktg widziałam jak idą skurcze, bóle też wzrastały na sile, zaczęło mnie mdlić i wymiotowałam kilka razy, położna cały czas pytała się czy czuje bóle parte jak na kupę, długo ich nie było, ale jak się pojawiły to nie mówiła, żeby przeć, bałam się bo mówiła, że na jej znak będą parła albo nie. Rozwarcie się zwiększyło do 7 cm, ale nagle stanęło, położna zaczęła robić masaż krocza ręcznie, zaczęłam z bólu wyć jak zwierz, to było najgorsze, później również bolało mnie jak mi spuszczała mocz z pęcherza, masakra. Nie wiem ile to trwało bo ten delargan mnie naćpał strasznie, kazała przeć, nie przeć oddychać, później słyszałam, że jak teraz małego nie wypchne, to idą po wakum i kleszcze, podobno tracili ze mną kontakt jak parłam. kiedy mnie nacieli też nie pamiętam .wreszcie w tym ostatnim pchnięciu mały się pojawił, podobno najpierw wyskoczyła pępowina jak kiełbasa a potem on, nie miałam siły się cieszyć i płakać, leżałam jak trup. Już myślałam, nareszcie po wszystkim a tu się okazało, że to niby łatwe urodzenie łożyska nie jest wcale takie proste, zleciało się mnóstwo osób, z 4 lekarzy próbowało mi wycisnąć łożysko ale się nie dało, jednego nawet złapałam z bólu za ręce. Miałam myśli takie, że ja z tego żywo nie wyjdę i zaczęłam się modlić na tym łóżku. Przyjechali po mnie na sale, zakryli to co zwisało, powiedzieli, że łożysko trzeba ręcznie wydobyć, bo jest przyrośnięte. Pani anestezjolog podała mi dożylnie środek, gdy się obudziłam usłyszałam, że już mnie wyskrobali i zaczynają szyć, czułam to i nie było to miłe odczucie. Zawieźli mnie na sale po porodową i tam z mały i mężem byliśmy do 2 w nocy, tam. Następnie trafiłam do pokoju dwu osobowego, gdzie leżała dziewczyna po cc. Przez dwa dni nie byłam w stanie sama wstać z łóżka, w drugiej dobie przetaczali mi krew- 6 godzin to trwało. Bałam się tego bardzo. Nie miałam pokarmu- małego w szpitalu karmiłam mm. Opieka bardzo dobra nie mogę narzekać. To tyle bo mały mi płacze
Opis uff, masakra. Co to znaczy że położna spuszczała Ci mocz z pęcherza?? bo mnie aż ciarki po plecach przeszły.

Cytat:
Napisane przez 8ewus8 Pokaż wiadomość
to było moje marzenie żeby urodzić jak tylko będzie "bezpiecznie" no ale widzę, że mały w ogóle się nie kwapi do wyjścia, tym bardziej, że on strasznie buszuje, więc widzę, że ma dużo miejsca i pewnie sobie postanowił, że dobije do 7 kg

P.s. jak tu być zdrowym po takich opisach porodów, jak dwa ostatnie
Jasne, jasne 7kg
Cytat:
Napisane przez sailormaary Pokaż wiadomość
Kurcze ja nie chce czekać aż będzie za duża i nie da rady wyjść;/ Wolała bym już

A to póki co nasze jedyne dzieci

Załącznik 4713404
Słodziaczki malutkie
__________________
Nasz skarb:
http://www.suwaczki.com/tickers/klz9mg7ydcco6bvx.png

Nasz ślub:
http://s3.suwaczek.com/20100922640113.png

Jesteśmy razem od:
http://s1.suwaczek.com/200706022338.png


"Jest bowiem kilka odmian ciszy; najlepsza jest ta, która zapada z wyboru człowieka, a nie przeciw niemu"
stokroteczka777 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 16:13   #477
blueelektron
Rozeznanie
 
Avatar blueelektron
 
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: wlkp
Wiadomości: 977
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

wsadziła mi rurkę w cewkę moczową żeby pęcherz nie pęk
__________________
w57vpc0z8sa98om5synuś
http://www.suwaczki.com/tickers/zem3x1hpno28lwjv.png
blueelektron jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 16:13   #478
sailormaary
Zadomowienie
 
Avatar sailormaary
 
Zarejestrowany: 2009-12
Lokalizacja: Żary/Zielona Góra
Wiadomości: 1 932
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez stokroteczka777 Pokaż wiadomość
Dzień dobry.
Ja nadal w dwupaku, ale czuję że brzuch jest już nisko, że ciąży mi jakoś tak nieprzyjemnie. Siku w nocy robiłam co godzinę, co za paskudna noc to była, masakra.


Witaj kochana dobrze że już wróciłaś


Witaj


Wybacz, ale ja nie wiem o co Ci chodzi czego mam się podjąć lub nie ??

Ale czad


Opis fajny, chociaż im bliżej porodu czytam takie straszniejsze opisy, to się zaczynam stresować. Wcześniej tak nie miałam.


Chciałabyś mnie czop odszedł tydzień temu i cisza ...no prawie, bo brzuszek mam niżej i inaczej się czuję, no to może teraz coś się ruszy ale życzę Ci żebyś nie musiała czekać i się stresować jak ja...bo ja ciągle gderam....żeby tylko wtedy kiedy mąż będzie w domu, żebym tylko skurcze właściwie odczytała...niech mnie weźmie coś wreszcie i po sprawie

Ja na procesję nie poszłam, bo po moim nocnym siusianiu co godzinę nie miałabym szans wytrwać tam


Opis uff, masakra. Co to znaczy że położna spuszczała Ci mocz z pęcherza?? bo mnie aż ciarki po plecach przeszły.


Jasne, jasne 7kg


Słodziaczki malutkie
Małe kotki zawsze są słodkie
Jeszcze jutro posprzątam to może się ruszy znowu
Ja też sikam w nocy nie mogę się wyspać bo mnie ciśnie na pęcherz...
sailormaary jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 16:15   #479
stokroteczka777
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: T.G.
Wiadomości: 2 996
GG do stokroteczka777
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez blueelektron Pokaż wiadomość
wsadziła mi rurkę w cewkę moczową żeby pęcherz nie pęk
Uuu, nie miałam pojęcia o czymś takim
__________________
Nasz skarb:
http://www.suwaczki.com/tickers/klz9mg7ydcco6bvx.png

Nasz ślub:
http://s3.suwaczek.com/20100922640113.png

Jesteśmy razem od:
http://s1.suwaczek.com/200706022338.png


"Jest bowiem kilka odmian ciszy; najlepsza jest ta, która zapada z wyboru człowieka, a nie przeciw niemu"
stokroteczka777 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-07, 16:22   #480
blueelektron
Rozeznanie
 
Avatar blueelektron
 
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: wlkp
Wiadomości: 977
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez stokroteczka777 Pokaż wiadomość
Uuu, nie miałam pojęcia o czymś takim
ja też nie
zrobiła mi to jak powiedziałam, że siku mi się chce
__________________
w57vpc0z8sa98om5synuś
http://www.suwaczki.com/tickers/zem3x1hpno28lwjv.png
blueelektron jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Poczekalnia - będę mamą


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 11:27.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.