|
|
#2641 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
Po wczorajszej rozmowie z nim przez telefon źle się czuję teraz nawet fizycznie, więc nie będę się jeszcze dzisiaj torturować spotkaniem z nim - a mieliśmy się znowu spotkać i pogadać. Nie chce mi się już ciągnąć tej rozmowy, wszystko co miałam do powiedzenia już powiedziałam, teraz tylko ciągle się powtarzam i mam poczucie winy, że tak go zostawiłam, mimo, że on podobno kocha - no właśnie, podobno, bo nie jestem w stanie mu w to uwierzyć. Kiedy z nim rozmawiam i po raz tysięczny uświadamiam, że nie jestem w stanie pokochać go od zera jak wcześniej, to płaczę nad samą sobą, dosyć mam już tego. A na spotkania na koleżeńskiej kawce jest dużo za wcześnie, bo i tak jak już się widzimy, to gadamy na jeden temat. Nigdy nie przeżywałam tak żadnego rozstania, ale dla odmiany wreszcie czuję się człowiekiem - który ma prawo do okazywania również niekoniecznie dobrych emocji i podjęcia zdrowej dla siebie decyzji - zamiast czekać, aż to on zerwie ze mną (a jemu przecież było ze mną dobrze, problem był w drugą stronę). Jeszcze kilka lat temu wyprułabym sobie flaki za związek, dałabym z siebie jeszcze więcej i męczyłabym się do końca.
__________________
CZERWCOWE NOWOŚCI KOSMETYCZNE KSIĄŻKOWE NOWOŚCI W WĄTKU - KLIK! Biżu i ciuchy M, L, XL "Bo gdy Bóg zamyka drzwi, otwiera okno..." Edytowane przez ulicznica Czas edycji: 2012-09-28 o 11:52 |
|
|
|
|
#2642 | ||
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 167
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
Cytat:
Ja chciałam walczyć do końca, byłam gotowa poświęcić się dla związku. Nigdy nie sądziłam, że jestem w stanie tyle zrobić dla drugiego człowieka. Ledwo powstrzymałam się od błagania eksa o kolejną szansę i płaszczenia się przed nim i zapewniania, że zgodzę się na wszystko, byle on był ze mną. A on mnie już nie chce, taka jest prawda...
|
||
|
|
|
#2643 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 327
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Właśnie już sama nie wiem czy on dalej mnie kocha. Kiedyś na każdym kroku zapewniał mnie o swoim uczuciu a teraz mówi, że nie wie co do mnie czuje. Ale teraz postanowiłam, że jeśli powie, że nie chce być ze mną nie będę nalegać, prosić, błagać. Trzeba mieć jakiś szacunek do siebie.
Chociaż wiadomo wolałabym, żeby dał nam drugą szansę...
__________________
Zamierzam: Zdrowo się odżywiać Ograniczyć słodycze |
|
|
|
#2644 | |||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 3 170
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Im więcej takiego myślenia tym lepiej. ---- A u mnie się wszystko posypało jak domek z kart. Pisałam Wam że z mojej winy wszystko się popsuło. Były ciągle kłótnie, czepianie się, obrażanie się na siebie wzajemnie, fochy, płacze i gorzkie żale.. Doskonale wiem co się stało że się tak zachowywałam - jego praca od 2 tygodni non stop, od 11 do 21 nie mieliśmy ze sobą żadnego kontaktu a ja zwyczajnie zaczęłam za nim tęsknić. Nie umiałam sobie calutkiego dnia zapełnić zajęciami bo tak się NIE DA. Jeśli któraś mi powie że tak można to szczerzę gratuluję, bo od dwóch tygodni codziennie jakaś mała cząstka mnie umierała. Bo przecież mam dwa ostatnie tygodnie wakacji, chciałam je spędzić z nim - nie wyszło. I to było powodem mojej frustracji i nerwów które wieczorem wylewałam na niego. Po wczorajszej porannej rozmowie przed pracą - tak jak Wam pisałam - można było wyczuć w jego głosie ogromny żal i zmęczenie tym wszystkim. Stwierdziłam ok - muszę się odsunąć, nie zagadywać o spotkaniu, nie męczyć go swoją osobą i kolejną bezsensowną kłótnią. I tak sobie przewegotwałam kolejny dzień w oczekiwaniu na godzinę 20:30 gdy zawsze dzwonił po pracy.. coś mi świtało w głowie że on może się nie odzywać albo chcieć odpocząć ale on taki przecież nie jest. Nawet jak było najgorszej to dzwonił. O 19 skończyłam oglądać REC3, jeden z bardziej beznaziejnych filmów jakie widziałam. I czekam.. 20:30 - cisza, 10 minut później dalej cisza. 21 cisza - zaczynam się martwić. 21:15 - on ma gg. Aha, czyli po pracy zwyczajnie nie zadzwonił. A zawsze to robił mając 3 minutki od drzwi wyjściowych do drzwi samochodem którym wracał. 21:30 dalej się nie odzywa wiedząc że jestem na gg. Nie dzwoni, nie piszę. Zrozumiałam co się dzieje, że zwyczajnie nie chce napisać. Kiedy już zdążyłam się poryczeć z beznadziei jaka mnie ogarnęła i chciałam spadać spać napisał. Zapytał czemu się nie odzywam, powiedziałam mu prawdę - nie chciałam przeszkadzać. Zagadywałam, odpisywał tylko "ok", albo "aha" albo same wiecie.. ![]() Miałam dość tej rozmowy bo nawet dziecko wyczułoby te niechęć i brak ochoty na rozmowę. Wiem, źle zrobiłam pytając go czy jestem już mu całkiem obojętna - powiedział że swoim zachowaniem sprawiam że coraz bardziej jestem mu obojętna. To był gwóźdź do trumny, poryczałam się jak dziecko Wyrzucił mi że bardzo go drażni że to on zawsze pierwszy się rano odzywa i po pracy się pierwszy odzywa. Że od tygodni to on pierwszy zagaduje. I że jest zmęczony że dobranoc. Powiedział tylko żebym się zastanowiła co zrobić żeby było lepiej. Rano napisał że wpadnie po pracy do mnie. Błędne koło. Jestem zmęczona psychicznie i fizycznie tym wszystkim, wszystko mnie boli - głowa, serce, nawet płuca od oddychania mnie bolą. Podświadomie czuję że nic z tego nigdy nie będzie, a ja dalej przy nim tkwię.. tak na prawdę nie wiedząc co zrobić żeby kiedyś było lepiej. Bo chyba nie będzie nigdy. Jestem pasożytem i męczybułą, marudnym bluszczem z którym się zwyczajnie żyć nie da.
__________________
plecaczkiem: 7250 km |
|||
|
|
|
#2645 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 327
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
__________________
Zamierzam: Zdrowo się odżywiać Ograniczyć słodycze |
|
|
|
|
#2646 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 167
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
|
|
|
|
|
#2647 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 46
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
drogie wizazanki czy faceci maja wszczepiony jakiś czip na strach przed zapomnieniem o nich czy cos
? juz zaczynałam sie przyzwyczajać że Jego nie ma i nie bedzie to oczywiscie sie odezwał po dwoch miesiacach ciszy, co gorsza zwierzał sie nadal mi , była pozna godzina wiec przebrnelismy przez wiele tematow, do tego pamietał o pewnych drobiazgach z tamtych czasow naszych, no i w ogole pare razy pisze ze chyba kladzie sie spac a mimo to dalej odpisywał dopiero jak napisal ze sie kladzie bo juz ledwo na oczy widzi to zakonczylismy rozmowe ale widzialam ze ''znikl'' dopiero po moim dobranoc.a pisalismy do trzeciej nad ranem jak kiedys , bylo ogolnie wesoło choc na poczatku rozmowy bylo powaznie tematy codzienne. dopiero z godziny na godziny zaczelo sie rozkrecac. plus jego teksty : "jak ktos ma z kims byc to i tak bedzie" a potem w nieco dalszej rozmowie "no cóż kiedyś będziemy sie z tego śmiać" za nic w swiecie nie zrozumiem co oni mają w tych glowach.
|
|
|
|
#2648 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 2 927
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
---------- Dopisano o 18:07 ---------- Poprzedni post napisano o 18:07 ---------- Hello ANOSKA a jak Ty się 3masz?
|
|
|
|
|
#2649 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 4 182
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Mój post zniknął, czyżbym się jakoś brzydko wyraziła? W każdym razie u mnie oficjalny koniec, finito, zaręczyny zerwane.
|
|
|
|
#2650 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
Jak zareagował, bo domyślam się, że to Ty to zakończyłaś...? Cieszę się, że znasz swoją wartość i nie wijesz się u jego stóp, nie przepraszasz za coś, czemu nie jesteś winna i nie poniżasz, byle on Cię zaakceptował.
__________________
CZERWCOWE NOWOŚCI KOSMETYCZNE KSIĄŻKOWE NOWOŚCI W WĄTKU - KLIK! Biżu i ciuchy M, L, XL "Bo gdy Bóg zamyka drzwi, otwiera okno..." |
|
|
|
|
#2651 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 2 927
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
|
|
|
|
#2652 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 4 182
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
I wierzcie mi, moje serce bardzo bardzo bardzo chciało, bym padła mu w ramiona. Ale jak mogę decydować się na ślub z osobą, która 2 miesiące temu napisała mi (nie powiedziała w twarz) takie rzeczy, która jasno wyraziła, że do ślubu się nie spieszy, a wręcz ma obawy (i to tak żałosne), która nie umie się komunikować? Powiedziałam mu to co mówiłam przez 2 miesiące, tym razem ostrzej: że chociaż czuję to co czuję, to to, co powiedział sprawia, że czuję się ochłapem. Że byłabym pozbawiona, jako panna młoda, jako żona, tego, czego pragnę - poczucia, że jestem akceptowana, wymarzona, wyśniona, wykochana, że jestem tą jedyną, najdroższą, wymarzoną osobą, z którą chce się iść przez życie. Nie chodzi o nadmierne idealizowanie, ale po oświadczynach do momentu, w którym to powiedział ja naprawdę się tak czułam. I nagle okazało się, że to nieprawda. Dzisiaj też mówił o naszym związku jak o fuzji dwóch firm, nie powiedział, że kocha gorąco i mocno nad życie, powiedział, że "to, że kocha jest oczywiste, inaczej by go tu nie było". Nie wykonał żadnego kroku, by mi pokazać, że kocha. Ja nie mogę tak potwornie walczyć o tę komunikację. I nie mogę pozwolić sobie na to, by być ochłapem. Oczywiście on był uprzejmy, spokojny (ja płakałam i to dużo), dość przygnębiony zapewne, po wyjściu napisał mi krótkiego smsa "przepraszam". Ale wierzcie mi, u mnie nigdy nie było wyzwisk, awantur, krzyków - to nie jest sposób, w jaki sie kłócimy czy w jaki ja się zachowuję i to nie są rzeczy, które toleruję, więc fakt, ze tego nie było nie jest dowodem cudowności mojej relacji. W tej chwili jestem po wizycie przyjaciółki... Żołądek mi szaleje, mam nudności. Jestem totalnie rozbita, ale bardziej spokojna. Bardzo płakalam podczas naszej rozmowy i po niej. Bardzo za nim tęsknię, pamiętam o wszystkich dobrych chwilach i jestem wściekła, po prostu wściekła, że mógł tak to zepsuć. I jestem wściekła za moją naiwność. Czuję się po prostu upokorzona. Ja pytałam, kiedy ślub, planowałam, zapisałam nas na super nauki przedmałżeńskie, dbałam jak umiałam o relację, a on wyjechał mi smsem, który podkopał moje poczucie własnej wartości i tak naprawdę napluł mi w twarz, bo okazuje się, że po 4,5 roku on nie umiał się ze mną komunikować, tylko umiał napisać nieprzyjemnego smsa. Jestem wściekła, jak mógł tak to schrzanić. |
|
|
|
|
#2653 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
Domyślam się też na podstawie tego co piszesz, że przestałaś być pewna jego uczuć. Teraz pewnie tak nie myślisz, ale może i dobrze się stało, że przestałaś tkwić w czymś, co nie dostarcza Ci takich "iskierek" i pozytywnych emocji, nie jest ani gorące, ani zimne, tylko po prostu nijakie.
__________________
CZERWCOWE NOWOŚCI KOSMETYCZNE KSIĄŻKOWE NOWOŚCI W WĄTKU - KLIK! Biżu i ciuchy M, L, XL "Bo gdy Bóg zamyka drzwi, otwiera okno..." |
|
|
|
|
#2654 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 3 170
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Ten związek kosztuje mnie za dużo nerwów.. To nie jest zdrowe, ja się niedługo wykończę.
Przyjechał na godzinę, wypił kawę po czym stwierdza że musi lecieć. Wchodzi na gg i od razu ucieka "się położyć" -> bo zmęczony po pracy. Nawet na smsa nie odpisał. Nie śpi na pewno. Naprawdę już nie wiem. Nie mam siły, zasługuję chyba na kogoś lepszego, przy kim nie będę taka.. rozchwiana emocjonalnie? który da mi jakąś stabilność, pewność ? Sama nie wiem.. ale wiem że zamiast spać będę rozmyślać co on teraz robi. Czemu tak szybko poszedł. Dlaczego się tak DZIWNIE zachowuje.. ![]() To nie na moje nerwy, boże, nerwicy się nabawię.
__________________
plecaczkiem: 7250 km |
|
|
|
#2655 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 205
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Wiecie, coś chyba w powietrzu wisi takiego, że żal i deprecha wracają ze zdwojaona sila. Dziś cały dzien walcze ze łzami, a nie płakałam już od 2 tygodni. Boli mnie każdy oddech, każde slowo, wspomnienia wracają. Nie chce tego, bronie się
. tak strasznie tęsknie. Chociaz dzwiek glosu uslyszec... czuje sie taka wypalona i samotna bez niego, choc ostatnie miesiace z nim tez tak sie czulam. Zalaz mi za skore, nawet po tych wszystkich dramatch nie potrafie Go nie kochac. Czemu On nie potrafil mnie kochac i zwyczajnie byc ze mna
|
|
|
|
#2656 | |||
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 2 927
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
![]() Wierzę Ci ![]() Ja na Twoim miejscu dałabym teraz na luz i wszystko na spokojnie przemyślała, bo myślę, że Twój narzeczony ma serce i uczucia, ale nie umie ich okazywać ![]() Nie możesz tylko TŻta oto obwiniać, zapamiętaj to! A to, że napisał coś SMSem to chyba u facetów jest normą i sandartem. Dlatego później najlepiej to sobie wyjaśnić w cztery oczy. Wg mnie walczcie o siebie Powodzenia!---------- Dopisano o 00:49 ---------- Poprzedni post napisano o 00:46 ---------- Cytat:
A z tego co pamiętam miałaś już się nie narzucac! I co jak zwykle ---------- Dopisano o 00:51 ---------- Poprzedni post napisano o 00:49 ---------- Cytat:
|
|||
|
|
|
#2657 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2005-07
Wiadomości: 6 162
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
A ja, jak płakałam kolejny raz czując się jak idiotka obiecałam sobie, że więcej mnie jakiś facet nie skrzywdzi, albo że sprawię, że on będzie cierpiał jak ja. Chyba tylko to dałoby mi satysfakcję. I tak wiem, że nic już ze mnie nie będzie, nie wierzę już w miłośc, w to, że istnieje, że warto... I nie piszcie mi, że tak mówię, że mi przejdzie itd. Dawniej nie wierzyłam w miłość, poznałam jego, z czasem uwierzyłam. On wszystko znów spieprzył. Teraz znow wiem, że miłości nie ma.
Załuję, że nie związywałam się z kimś z rozsądku, tylko z uczucia. Miałabym fajnych szanujących facetów, z którymi byłabym szczęśliwa, bo czułabym się kochana, bezpieczna. Niektórzy dodatkowo nieźle zarabiali (nie, że jacyś bogacze ), więc przy okazji miałabym wygodę. Mam chęć się upić, ale szkoda zdrowia i jutrzejszej bolącej głowy. Edytowane przez 1049fcf7f74b9bbd9e896b064bc98e90e22ff320_640d1602d9fab Czas edycji: 2012-09-29 o 01:09 |
|
|
|
#2658 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 2 828
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Hej dziewczyny
![]() Nie wiem czy ktoraś pamięta moją historię - może ją przybliżę. W kwietniu zerwałam z moim chłopakiem - złe traktowanie, brak czasu, inne dziewczyny, chciał wrócić srata tata, ja że nie ma mowy chociaż bardzo chciałam.. w lipcu, po 3 miesiącach NIEODZYWANIA napisał : HEJ CO SŁYCHAĆ?? byłam w cięzkim szoku, nie odpisałam, pózniej sytuacja sie powtorzyła i odpisałam. dowiedzielismy sie co u siebie itp.. pozniej kilka sms nic wiecej no i we wrzesniu spokalismy sie neutralnie ze znajomymi w sumie przypadkowo, lecz kilka dni pozniej przyszedl do mnie i.... przespalismy się :/ za tydzien to samo.. na szczescie uswiadomiłam sobie ze to co robimy dziala tylko z niekorzyscia dla mnie, facet korzysta a dziewczyna robi sobie nadzieje. Dlatego dziewczyny, najlepszym lekarstwem jest BRAK KONTAKTU, ANI SMS, ANI SPOTKAŃ, NIIIIICCC. Trzymam za Was kciuki, oby jak najszyciej Wam przeszło z tymi pajacami BUZIAKI |
|
|
|
#2659 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-04
Wiadomości: 10 677
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Przeprowadziłam się i przez kilka dni nie miałam internetu, dopiero od dzisiaj mam
Wczoraj odezwał się EX... Pytał się czy jestem z Krakowie i napisał, że chce ze mną pogadać i wytlumaczyć wszystko... Ciekawe co chce tłumaczyć? Odpisałam mu, że jak znajde czas i wróce do domu to możemy pogadać, choć na razie nie mam na to ochoty i nie widze sensu tej rozmowy. Musze być twarda!
|
|
|
|
#2660 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
Ja ze swoim miałam się spotkać wczoraj, ale doszłam do wniosku, że to co miałam do powiedzenia, już mu powiedziałam, zdania nie zmienię i teraz będę się ciągle powtarzać i torturować każdym takim spotkaniem? Poza tym jak się denerwuję, to łapią mnie nerwobóle - wczoraj zwijałam się pół dnia z bólem brzucha Każda próba kontaktu z jego strony powoduje u mnie poczucie winy z jego powodu (że go zostawiłam, a on przecież podobno mnie kocha..).
__________________
CZERWCOWE NOWOŚCI KOSMETYCZNE KSIĄŻKOWE NOWOŚCI W WĄTKU - KLIK! Biżu i ciuchy M, L, XL "Bo gdy Bóg zamyka drzwi, otwiera okno..." |
|
|
|
|
#2661 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-04
Wiadomości: 10 677
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Też tak myśle, jednak emocje już opadły i w sumie moge sie z nim spotkać... Chciałabym usłyszeć co ma mi do powiedzenia w końcu ostatnio gdy się widzieliśmy byliśmy jeszcze razem... Nie wiem, nie wiem. Prędko do domu nie wracam, także mam jeszcze czas na przemyślenia
|
|
|
|
#2662 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 6 736
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
Ja się wczoraj widziałam z byłym, niezaplanowanie (okazało się, że oboje bierzemy udział w pewnym publicznym wydarzeniu) ale w sumie było bardzo miło, nie było żadnej rozmowy na temat naszego związku, tylko luźna pogawędka o tym, co u nas słychać, trochę mnie odprowadził do domu (mieszkamy teraz, o ironio, blisko siebie) i tyle. Taki kontakt, sporadyczny, to ja mogę mieć... zwłaszcza, że trudno będzie go unikać - nie zrezygnuję z życia towarzyskiego żeby tylko go nie widywać. Ale umawiać się specjalnie czy dzwonić czy coś to nie zamierzam, oj nie...
__________________
"Nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu."
|
|
|
|
|
#2663 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 205
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Mam takie pytanie. Troche glupie, wiem. Czy wierzycie, ze pewni ludzie sa sobie przeznaczeni? Momo, ze nigdy nie uwazalam siebie za zbytnia romantyczke, raczej racjonalistke to gdzies gleboko zawsze czulam, ze tam gdzies jest ktos tylko dla mnie. Spotykajac sie z roznymi facetami, od razy wiedzialam, ze to nie to. Byli fajni, mili, lubilam, ich, jednego nawet kochalam ale raczej taka kolezensko-przyjacielka miloscia. Do czasu ... A jak u Was bylo? Czy takie wewnetrzne przeswiadczenie, nie logiczne, nie racjonalne towarzyszylo Wam cale zycie? Czy wierzycie, ze taka milosc istnieje i czy moze zdarzyc sie nawet jesli jedna ze stron "wypali sie" podobno? Z zalozenia owa milosc powinna byc do grobowej deski, ale zycie swoje a zwiazek swoje
![]() ---------- Dopisano o 12:56 ---------- Poprzedni post napisano o 12:53 ---------- A ja, jak płakałam kolejny raz czując się jak idiotka obiecałam sobie, że więcej mnie jakiś facet nie skrzywdzi, albo że sprawię, że on będzie cierpiał jak ja. Chyba tylko to dałoby mi satysfakcję. I tak wiem, że nic już ze mnie nie będzie, nie wierzę już w miłośc, w to, że istnieje, że warto... I nie piszcie mi, że tak mówię, że mi przejdzie itd. Dawniej nie wierzyłam w miłość, poznałam jego, z czasem uwierzyłam. On wszystko znów spieprzył. Teraz znow wiem, że miłości nie ma. W obecnym momencie tez sie tak czuje
|
|
|
|
#2664 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 167
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Dziś znów mi się śnił... Od rozstania eks śni mi się prawie co noc. To chyba nie jest normalne
Przeprowadziłam się do nowego mieszkania. Tutaj nic nie przypomina mi eksa, nie kojarzy się z nim. Muszę zacząć nowy rozdział w życiu w nowym miejscu, tylko brakuje mi na to siły
|
|
|
|
#2665 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 6 401
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
patrzę dziś wszystkie mamy gorszy dzień... ja też, chociaż staram się być silna.
jutro jadę, ostatni rok studiów czas zacząć oby tylko przeżyć dzisiejszy i jutrzejszy dzień, a później już powinno być z górki chciałabym mieć już to wszystko za sobą, ech...
__________________
|
|
|
|
#2666 | ||
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 563
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
to głupie gadanie, ale czas serio leczy wszystko. ja od poczatku czerwca byłam wrakiem, bez niego nic nie miało sensu, ciągłe płakanie, histeryzowanie, dramat no, on oczywiście nieugięty. i.. właśnie mijają cztery miesiące, a ja stoję już pewnie na nogach. i nawet wcale nie chcę☠go widzieć serio, da się! ale powoli ![]() oczywiście, przychodzą momenty zawiechy, smutku i kryzysu, ale coraz rzadziej i na coraz krócej ![]() ---------- Dopisano o 13:54 ---------- Poprzedni post napisano o 13:47 ---------- Cytat:
![]() ale każdy musi to przejść sam, powoli, i z każdym dniem będzie coraz lepiej. Edytowane przez bulbulka Czas edycji: 2012-09-29 o 13:49 |
||
|
|
|
#2667 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 3 518
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Mój eks napisał na facebooku, że kocha swoje nowe życie, a podsumowując ostatni czas, to jest szczęśliwszy, niż kiedykolwiek.
Nie jesteśmy razem 2 miesiące. Popłakałam się. Wiem, że napiszecie, że jeden wpis na fb nie powinien wpływać na moje emocje, ale... wpłynął. Jak sobie z tym poradzić? Dodatkowo każda z moich przyjaciółek i przyjaciół, takich najbliższych, którzy wcześniej byli sami, w ciągu wakacji znaleźli partnerów. Mam poczucie, że tylko mnie się nie udało i że tak będzie zawsze. Proszę, napiszcie, jak sobie radzicie w podobnych sytuacjach, co zrobiłybyście na moim miejscu? Ja po rozstaniu oblałam rok na studiach, mam wrażenie, że zawiodłam rodziców i znajomych. Chyba wszyscy przestali wierzyć, że mi się w życiu uda, że zdobędę wykształcenie, pracę i miłość. Mam wrażenie, że jestem ciężarem i nikomu nie daję szczęścia. Próbuję się podnieść. Zaczynam od października studia zaoczne, znalazłam bezpłatny staż, ale w dobrym miejscu, zaczęłam o siebie bardziej dbać, próbuję odnowić kontakt ze znajomymi i pomagam rodzicom - dużo się uśmiecham, nikogo nie zadręczam swoim smutkiem. Za to płaczę po nocach z samotności. Ale też co jakiś czas pojawia się we mnie wiara, że jeszcze będę lubiana i ważna dla innych. Czy któraś z Was była w podobnym kryzysie i z niego wyszła? Mam 26 lat, opłacam studia zaoczne z własnych oszczędności, mam mamę, która wychowywała mnie sama, chciałabym jej pokazać, że było warto. Mam kilkoro przyjaciół. Na początku lata zdiagnozowano u mnie nowotwór, prawdopodobnie łagodny, w tym samym czasie zostawił mnie chłopak. Nie poradziłam sobie i oblałam rok na studiach. Nie powiedziałam mamie o diagnozie, w październiku chcę zacząć się leczyć. Myślicie, że w takim wieku można odbudować swoje życie? |
|
|
|
#2668 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 205
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
[1=578537b29e2e39e1d6e3dc9 dfc9821e485b809af_62f97e7 3ceb2a;36823221]Mój eks napisał na facebooku, że kocha swoje nowe życie, a podsumowując ostatni czas, to jest szczęśliwszy, niż kiedykolwiek.
Nie jesteśmy razem 2 miesiące. Popłakałam się. Wiem, że napiszecie, że jeden wpis na fb nie powinien wpływać na moje emocje, ale... wpłynął. Jak sobie z tym poradzić? Dodatkowo każda z moich przyjaciółek i przyjaciół, takich najbliższych, którzy wcześniej byli sami, w ciągu wakacji znaleźli partnerów. Mam poczucie, że tylko mnie się nie udało i że tak będzie zawsze. Proszę, napiszcie, jak sobie radzicie w podobnych sytuacjach, co zrobiłybyście na moim miejscu? Ja po rozstaniu oblałam rok na studiach, mam wrażenie, że zawiodłam rodziców i znajomych. Chyba wszyscy przestali wierzyć, że mi się w życiu uda, że zdobędę wykształcenie, pracę i miłość. Mam wrażenie, że jestem ciężarem i nikomu nie daję szczęścia. Próbuję się podnieść. Zaczynam od października studia zaoczne, znalazłam bezpłatny staż, ale w dobrym miejscu, zaczęłam o siebie bardziej dbać, próbuję odnowić kontakt ze znajomymi i pomagam rodzicom - dużo się uśmiecham, nikogo nie zadręczam swoim smutkiem. Za to płaczę po nocach z samotności. Ale też co jakiś czas pojawia się we mnie wiara, że jeszcze będę lubiana i ważna dla innych. Czy któraś z Was była w podobnym kryzysie i z niego wyszła? Mam 26 lat, opłacam studia zaoczne z własnych oszczędności, mam mamę, która wychowywała mnie sama, chciałabym jej pokazać, że było warto. Mam kilkoro przyjaciół. Na początku lata zdiagnozowano u mnie nowotwór, prawdopodobnie łagodny, w tym samym czasie zostawił mnie chłopak. Nie poradziłam sobie i oblałam rok na studiach. Nie powiedziałam mamie o diagnozie, w październiku chcę zacząć się leczyć. Myślicie, że w takim wieku można odbudować swoje życie?[/QUOTE] Po przeczytaniu takiego wpisu ryczalabym przez tydzien, wiec wcale nie rob sobie wyrzutow z tego powodu. wiadomo przeciez, ze On to celowo napisal bys i Ty to zobaczylam. Nie ladnie, nie kopie sie lezacego .Odnosnie radzenia sobie. Osobiscie uwazam, ze jestes na bardzo dobrej drodze . Mimo, ze wewnetrznie wciac klapa to idziesz naprzod choc nie zauwazasz tego. Staz, studia, pomaganie mamie ... dziewczyno, powinnas byc z siebie dumna!!! Tak, dumna. Swiat na glowe CI sie zwalil a Ty lepiej badz gorzej przedzierasz sie przez przeciwnosci. Z tym leczeniem, tez bardzo dobrze, ze nie czekasz. Lepiej dmuchac na zimne.Glowa do gory, taka osoba jak Ty napewno znajdzie wielu przyjaciol, ktorzy docenia prawdziwa Ciebie , tylko daj szanse ludziom.
|
|
|
|
#2669 | ||
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 2 927
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
![]() Dasz radę. Jak nie dziś to jutro, albo za miesiąc ![]() ---------- Dopisano o 14:58 ---------- Poprzedni post napisano o 14:57 ---------- Cytat:
|
||
|
|
|
#2670 | |||||
|
po drugiej stronie szafy
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 583
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
[1=1049fcf7f74b9bbd9e896b0 64bc98e90e22ff320_640d160 2d9fab;36817746] Załuję, że nie związywałam się z kimś z rozsądku, tylko z uczucia. [/QUOTE] Być z kimś cudownym, wspaniałym, kochającym szczerze, zasługującym na szczerą miłość i wiedzieć, że się nie może mu tego dać - nie polecam. Związki z rozsądku mają w cholerę minusów, zwłaszcza jeśli z rozsądku związała się tylko jedna strona. Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
![]() [1=578537b29e2e39e1d6e3dc9 dfc9821e485b809af_62f97e7 3ceb2a;36823221] Wiem, że napiszecie, że jeden wpis na fb nie powinien wpływać na moje emocje, ale... wpłynął. Jak sobie z tym poradzić? [/QUOTE] Wywalić go z fb.
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie https://www.siepomaga.pl/dla-diany
|
|||||
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 15:46.





Ja chciałam walczyć do końca, byłam gotowa poświęcić się dla związku. Nigdy nie sądziłam, że jestem w stanie tyle zrobić dla drugiego człowieka. Ledwo powstrzymałam się od błagania eksa o kolejną szansę i płaszczenia się przed nim i zapewniania, że zgodzę się na wszystko, byle on był ze mną. A on mnie już nie chce, taka jest prawda...
Ale poczekam jak się ta sprawa sama potoczy. Jak to moja babcia powiedziała jak jesteśmy sobie przeznaczeni to wróci a jak nie to nie jest mi pisany
Tylko dlaczego to tak boli? Przecież to głupi telefon, nic więcej...
Wyrzucił mi że bardzo go drażni że to on zawsze pierwszy się rano odzywa i po pracy się pierwszy odzywa. Że od tygodni to on pierwszy zagaduje. I że jest zmęczony że dobranoc.
? juz zaczynałam sie przyzwyczajać że Jego nie ma i nie bedzie to oczywiscie sie odezwał po dwoch miesiacach ciszy, co gorsza zwierzał sie nadal mi , była pozna godzina wiec przebrnelismy przez wiele tematow, do tego pamietał o pewnych drobiazgach z tamtych czasow naszych, no i w ogole pare razy pisze ze chyba kladzie sie spac a mimo to dalej odpisywał dopiero jak napisal ze sie kladzie bo juz ledwo na oczy widzi to zakonczylismy rozmowe ale widzialam ze ''znikl'' dopiero po moim dobranoc.a pisalismy do trzeciej nad ranem jak kiedys , bylo ogolnie wesoło choc na poczatku rozmowy bylo powaznie tematy codzienne. dopiero z godziny na godziny zaczelo sie rozkrecac. plus jego teksty : "jak ktos ma z kims byc to i tak bedzie" a potem w nieco dalszej rozmowie "no cóż kiedyś będziemy sie z tego śmiać" za nic w swiecie nie zrozumiem co oni mają w tych glowach.






