|
|
#2941 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 2 927
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
|
|
|
|
|
#2942 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 205
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Wlasnie cos sobie uswiadomilam!
To ze ja czuje, to co czuje to jedno. Ale moja irracjonalna wiara, ze jestesmy przeznaczeni sobie i nadzieja na Jego "przebudzenie" jest spowodowane tym, ze zawsze myslalam, ze on czuje to samo. Nigdy nie rozmawialismy na tem temat wlasciwie. Nigdy nie wyznawalismy sobie milosci itd, raczej zadne z nas nie jest takim typem. Okazywalismy sobie uczucie w inny sposob. Myslicie, ze skoro nie mialam jasnio nigdy powiedziane, ze on nie czuje tego samego i nigdy nie czul jest powodem mojej terazniejszej udreki? Moze powinnam poprosic go na rozmowe w celu wlasnie wyjasnienia tej sprawy? Nie chodzi mi o to, ze po prostu chce go zobaczyc. To nie to. Chodzi o to, nigdy jednoznacznie nie powiedzial, ze miedzy nami zwiazek jest niemozliwy. A jego slowa "moze faktycznie za wczesnie sie poznalismy", ktore tez nie wiem jak aktualnie odbierac mi nie pomagaja w przyswojeniu naszego "nie bycia razem". Czy to co pisze ma w ogole sens? Rozumiecie co mam na mysli? |
|
|
|
#2943 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 54
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Hej
Mogę się przyłączyć?Dzisiaj właśnie zakończył się mój związek, który trwał trochę ponad dwa lata. Na razie jestem jeszcze nie może to wszystko do mnie dojść i mimo, że wiem, że to było najlepsze to głupie serce podpowiada inaczej ;/ Czuje jak nienawidzę, kocham, nienawidzę, kocham i tak w kółko. |
|
|
|
#2944 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 205
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
![]() Ach, to tez znamy az za dobrze. Trzymaj sie mysli, ze to bylo najlepsze wyjscie |
|
|
|
|
#2945 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 167
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
Jak masz ochotę, opowiedz swoją historię
|
|
|
|
|
#2946 | ||
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-08
Wiadomości: 242
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
![]() Sama bym tak chciała, bo na razie to mi bije szybciej tylko jak pomyśle o byłym- ale to nerwy :/ A skoro on Ci mówi, że nie tylko na tym mu zależy, to daj Wam czas i ciesz się chwilami z motylami w brzuchu, zobaczysz sama jak się to rozwinie ![]() ---------- Dopisano o 23:53 ---------- Poprzedni post napisano o 23:50 ---------- Cytat:
Edytowane przez Hopefull Czas edycji: 2012-10-08 o 10:49 |
||
|
|
|
#2947 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 54
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
W sumie to było właśnie bardzo burzliwe 2 lata
Na początku było, wiadomo, pięknie, a potem wiele razy mnie zawiódł i to mocno. Przed spotkaniem go, czułam się serio wartościową i interesującą osobą, dopiero niedawno uświadomiłam sobie, że przez niego to straciłam. Zawsze miał dla siebie jakąś wymówkę, a ja wierzyłam ;/ To raz powiedział mi właśnie w twarz, że podoba mi się mu moja przyjaciółka, to dowiadywałam się przypadkiem o jego może nie kłamstwach, ale zatajaniu prawdy i niektórych rzeczy. Głupio mi teraz, że ja się tak otwierałam, a o nim prawie nie wiedziałam nic. Ciągle się kłóciliśmy i zawsze, oczywiście, to była moja wina. Moi znajomi i rodzina dawno już byli przeciwni temu związkowi, ale ja dopiero teraz przejrzałam na oczy. Boli mnie to w sumie bardzo, że parę razy mieliśmy już takie "sytuacje kryzysowe", ale mój partner zawsze się starał, przez to głównie mu wybaczałam, bo widziałam, że mu zależy i myślałam, że serio będzie coraz lepiej. A od paru dni (nie wiem skąd ta nagła zmiana?) po prostu wszystko sobie olał, nie rozmawialiśmy prawie w ogóle i dzisiaj dowiedziałam się, że ze mną zrywa (jak jeszcze niedawno tak mocno powtarzał, że mnie kocha) i to w sumie przez sms'a. Nawet nie chciał odebrać telefonu, jak dzwoniłam, żeby się dowiedzieć coś więcej. |
|
|
|
#2948 | ||
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-08
Wiadomości: 242
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
![]() Rozstania nie są łatwe, każdy musi je przetrawić, jednym przychodzi to łatwiej innym trudniej i się ciągnie tygodniami, miesiącami (jak u mnie). Też mam wahania nastrojów. Zawsze możesz napisać na Wizażu co Ci leży na serduchu, to pomaga ![]() ---------- Dopisano o 00:04 ---------- Poprzedni post napisano Wczoraj o 23:59 ---------- Cytat:
|
||
|
|
|
#2949 |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 6 136
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Hopefull
A ile juz z byłym nie jestes? Ja 10 miesięcy,do nie dawna upieralam sie,ze juz nikogo sobie nie znajdę i będę ciagle sama,a tu takie zaskoczenie ... Ze z kim pojawiła sie ta chemia ![]() Życie lubi zaskakiwać jednak,i was tez ta miłość dopadnie.Wspomnienia o byłym staną sie wtedy przeszłością
|
|
|
|
#2950 | ||
|
po drugiej stronie szafy
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 583
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
Mnie życie nauczyło jednego - braku problemów nie będzie nigdy. Kwestia czy zdajemy sobie z nich sprawę i czy chcemy wspólnie z partnerem je pokonywać. I czy chęci przekuwamy w czyny. Cytat:
Swoją drogą, wszystkie związki z rozsądku które znam, mają w swoim przebiegu zdradę jednej albo obu stron. Kiepskie wyjście jak dla mnie. No ale większość porozstaniówek rzuca hasła o związku z rozsądku, a potem się zakochują
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie https://www.siepomaga.pl/dla-diany
|
||
|
|
|
#2951 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 6 736
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
Postanowienie upadło mniej więcej po dwóch tygodniach, ponieważ z racji zbyt wielkiej ilości nagromadzonego w nas obopólnego żalu każdy dłuższy kontakt kończył się wypominaniem i pewnymi niesnaskami (np. byłam umówiona z kolegą w kinie, przypadkiem spotkałam exTŻ po drodze - był bardzo niezadowolony, gdy powiedziałam mu, gdzie idę, mimo iż to nie była randka, a on tego kolegę zna. Głupia sytuacja) - ponadto exTŻ powiedział wprost, że każde spotkanie ze mną sprawia, że chciałby mnie porwać i wyjechać gdzieś na koniec świata i że on nie ma siły już, że go to przerasta i że widzieć mnie i wiedzieć, że nie jestem jego to zbyt wiele dla niego. Postanowiliśmy więc o braku kontaktu, z tym że wciąż łączyła nas wspólna sprawa (mieszkanie, które wczoraj dopiero oddałam, opłaty plus jeszcze sporo jego rzeczy, które obecnie mam w pokoju i musi je zabrać) w związku z czym tenże absolutny brak kontaktu nie do końca istniał, bo telefonicznie owszem, kontaktowaliśmy się. Przez cały ten czas on pokazywał mi, jak bardzo cierpi, jak bardzo żałuje, że mnie stracił - w tych krótkich rozmowach w końcu (szok) zaczął mówić o swoich uczuciach i ogólnie pierwszy raz zachowuje się jak człowiek posiadający emocje, a nie jak zimna ryba,co, nie powiem, rozmiękcza mnie bardzo, bo to była jedna z rzeczy, która najbardziej mi przeszkadzała. W czwartek się spotkaliśmy, doszło między nami do pocałunku, do obopólnego płaczu, do postanowienia, że zrywamy kontakt na 1,5 miesiąca i wybraliśmy datę, kiedy się ponownie spotkamy. I do tego czasu mamy sobie w głowach poukładać, czy to tylko tęsknota, czy jednak silne uczucie, a jeśli tak, to może porozmawiamy o wzniowieniu naszej partnerskiej relacji, zaczynając od początku tzn. od spotykania się i poznawania na nowo. Generalnie to postanowienie działa z jednym wyjątkiem - muszę się z nim spotkać jeszcze raz żeby oddać mu rzeczy,które zostawił na starym mieszkaniu, a które ja musiałam wczoraj zabrać bo oddawałam to mieszkanie właścicielowi. No i generalnie to tyle i co sądzisz?Ja wiem, że nie uniknę problemów. Nie chce tego - ale chce mieć kogoś, kto te problemy będzie potrafił pokonać i będzie się starał szukać rozwiązań, a nie tylko słuchał mnie, potakiwał, ale nic od siebie nie dawał. exTŻ miał mnóstwo zalet - jest to facet naprawdę solidny i godny zaufania, można na nim polegać jak na Zawiszy, nawet po rozstaniu dbał bardzo o to, by mi niczego nie brakowało, by było mi dobrze na nowym mieszkaniu itd. Można mu ufać w ciemno, daje takie poczucie bezpieczeństwa i stabilności, a ja tego właśnie u facetów szukam i tego mi teraz koszmarnie brakuje... Ale no jednak wady też miał - nie chciałabym się nad nimi tutaj rozwodzić, ale no chyba fakt, że jednak zdecydowałam o rozstaniu, świadczy o tym, że wady te były poważne.
__________________
"Nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu."
|
|
|
|
|
#2952 | |
|
po drugiej stronie szafy
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 583
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Że lać wodę to Ty umiesz
![]() Cytat:
![]() Przyznam że mnie zaskoczyłaś swoim opisem zimnorybiego faceta - czytałam że Wasz związek był wręcz hermetyczny, nie trwał krótko...jakim cudem udawało mu się być pokrytym łuską w takich warunkach związkowych? Lol. P.S. Jeszcze jedna refleksja - jeśli nie potrafimy okazać komuś uczucia, to albo tego uczucia nie ma, albo potrzebujemy kopa w dupę żeby sobie uświadomić, że bez tego stracimy to, co dla nas najważniejsze...
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie https://www.siepomaga.pl/dla-diany
|
|
|
|
|
#2953 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-08
Wiadomości: 242
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
A dziś śnil mi się, że niby wrócił ale wyszlo ze kogos ma - dziewczyny jak sie obudzilam to myslalam, ze umre, takie glupie uczucie..nie wiem, zazdrosc, złość, strach, nie moc, zal -cos w ten desen :/ glupie co.. ehh |
|
|
|
|
#2954 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 6 736
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
![]() I zresztą mam rację, bo źle z tymi uczuciami napisałam. On nie okazywał uczuć bardziej skomplikowanych niż złość czy miłość - z tymi dwoma problemów nie miał, złość objawiał normalnie, miłość wyznawał bez przeszkód. Ale te wszystkie pomiędzy... czarna dziura. Ciężko mi to ująć w słowa, bo teraz będzie, że wybrzydzam, ale według mnie nie da się rozmawiać o problemach w związku kiedy ta druga osoba po prostu... nie okazuje, że ten problem w jakimkolwiek stopniu ją dotyka. On po prostu milczał, albo olewał, albo mówił, że nie ma tematu, zamiatał wszystko pod dywan. Nigdy nie wiedziałam, czy coś go uraziło, a jeśli tak, to co konkretnie, czy ma żal, czy jest mu przykro, czy coś... Kiedy już było źle, kłóciliśmy się, ja płakałam - on po prostu zachowywał taki obojętny wyraz twarzy, ewentualnie się złościł i to było jeszcze gorsze, bo ja miałam wrażenie, że on się złości na mnie (a on po prostu, co mi wyznał dużo później, już po rozstaniu, nie potrafił okazać tego bólu inaczej niż przez złosć i że to był taki system obronny). Przez bardzo długi okres czasu miałam wrażenie, że jego wcale nie boli to, ze związek się sypie, że jego to nie rani itd. Bo skoro mnie to boli aż tak, że ryczę jak bóbr, a on jest twardy (dochodziło do irracjonalnych sytuacji, kiedy ja ryczałam bo nasz związek dobiegał końca, a on mnie pocieszał ) i nie załamuje się, to pewnie mu tak nie zależy jak mi. I po prostu widząc to, jak on obojętnie do sprawy podchodzi utwierdzałam się w przekonaniu, że dobrze robię kończąc to. Przyznam szczerze, że przez ten czas, kiedy się miotaliśmy, mieszkając jeszcze razem, czekałam na jakiekolwiek starania, żeby mnie zatrzymać, cokolwiek! A on owszem, mówił, żebyśmy spróbowali jeszcze raz - i na tym się kończyło, a ja się nie zgadzałam, bo na tym etapie puste "Spróbujmy jeszcze raz" po prostu mi nie wystarczało. A jak mu to mówiłam, to się złościł i sławne "To co ja mam jeszcze zrobić?!". Odnosze wrażenie, że on do samego konca myślał, że ja jednak tego nie zrobię... Boże, było mi tak bardzo ciężko, dalej jest, bo tak bardzo go kocham, ale już się tak strasznie męczyłam... A teraz się okazuje, że on jednak potrafi okazać, że cierpi, że wie, że mnie stracił przez swoje zachowanie, że potrafi powiedziec, co go zabolało, o co ma żal... Mam wrażenie, że przez ten no prawie miesiąc od rozstania on jakoś tak dojrzał emocjonalnie. Nie wiem jednak na ile jest to zmiana trwała. No i były też inne problemy, żeby nie było między innymi fakt, że jesteśmy na różnych życiowych etapach i chyba etapy te na dłuższą metę nie są ze sobą kompatybilne.Znów wyszedl elaborat ja nie potrafię być konkretna, poza tym ta sprawa ma tyle aspektów, że po prostu bym chyba musiała dzien i noc pisać, żeby to wszystko było w miarę zgodne z rzeczywistością ![]() Ech, ogólnie mój exTZ to naprawde świetny facet i tak strasznie mi przykro, że doszło do tego wszystkiego, ja tak bardzo bym chciała, żeby on był szczęśliwy, ale sama też chce być szczęśliwa, a z nim już od pewnego czasu nie byłam.
__________________
"Nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu."
|
|
|
|
|
#2955 | |
|
po drugiej stronie szafy
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 583
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
No to teraz pytanie czy te problemy dałoby się ogarnąć, gdyby się odblokował emocjonalnie.
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie https://www.siepomaga.pl/dla-diany
|
|
|
|
|
#2956 | ||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 6 736
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
Cytat:
Kilku z nich nie da sie zweryfikować nie będąc razem, ale skoro zmienia nastawienie i dokładnie wie, o jakie rzeczy chodzi, to myslę, że mogłabym zaryzykować i uwierzyć w chęć zmiany. Pozostaje problem etapów życia i tego zmienić się nie da, bo ja nie przyspieszę ani swojej edukacji, ani swojego dojrzewania. Trzeba czasu - ja jestem skłonna dać nam ten czas, ja nie chce z nim na razie mieszkać, chce przeżyć ten etap, który straciłam, starając się zamienić w stateczną 40latkę. On przez cały związek coraz bardziej się niecierpliwił, teraz podobno zmienia zdanie... ale w tę zmianę zdania najciężej mi uwierzyć, bo tutaj chodzi o takie fundamentalne kwestie, plany życiowe itd. i boję się bardzo, że ten problem po paru miesiącach wyjdzie. Musimy na pewno o tym porozmawiać jak się w końcu spotkamy. I wtedy zobaczę, co dalej. Mam teraz czas na przemyślenia i na pewno podejdę do sprawy rozsądnie. Kurcze, już mi lepiej potrzebowałam się wygadać, bo tak naprawde to ja w sumie dobrze wiem, co mam robić, mimo iż targają mną takie uczucia
__________________
"Nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu."
|
||
|
|
|
#2957 | |||
|
po drugiej stronie szafy
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 583
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
No to nie dziwota, że miał z tym problem, tacy ludzie bardzo często całe dzieciństwo, okres zbyt wczesnego dorastania, poświęcają na ukrywanie emocji, z czasem można stracić zdolność do wydobywania ich z siebie...Trzeba dużo ciężkiej, długiej pracy obu stron, obłędnej cierpliwości partnera, żeby z czegoś takiego się zacząć wygrzebywać.
Cytat:
Cytat:
![]() ---------- Dopisano o 12:34 ---------- Poprzedni post napisano o 12:29 ---------- Cytat:
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie https://www.siepomaga.pl/dla-diany
|
|||
|
|
|
#2958 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-04
Wiadomości: 38
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
Co do tych zyciowych etapow, czy chodzi o roznice wieku? |
|
|
|
|
#2959 |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 563
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
|
|
|
|
#2960 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 327
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
U mnie jest coraz lepiej
Dalej myślę o swoim byłym, chciałabym do niego wrócić, ale już nie obwiniam się za wszystko. On i ja zachowaliśmy się dziecinnie. Głupia byłam, że całą winę na siebie zrzuciłam, ale myślałam, że to uratuje nas związek a bardziej pogrążyło. Dzisiaj mija 2 tygodnie od zerwania a tydzień temu widzieliśmy się ostatni raz.. Mieliśmy niby zostać kolegami, ale nie wiem czy to możliwe. Na razie nic nie pisze a ja nie chcę odzywać się pierwsza.. W najbliższych tygodniach prawdopodobnie wyjeżdżam do Niemiec aż do świąt i nie wiem czy do niego napisać i się pożegnać. Chyba wierzę, że zrozumie, że mnie traci i będzie chciał wrócić. Ahh ta moja wyobraźnia
__________________
Zamierzam: Zdrowo się odżywiać Ograniczyć słodycze |
|
|
|
#2961 | |||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 6 736
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
W takim razie powinnam docenić to, że teraz on się tak stara. Cytat:
![]() Dzięki za rady i za wsparcie, pomogło mi to ![]() ---------- Dopisano o 13:14 ---------- Poprzedni post napisano o 13:01 ---------- Cytat:
Hm, powiedzmy że różnica w życiowych etapach bezpośrednio wynika z różnicy wieku, natomiast sama różnica wieku mi nie przeszkadza (w sensie że pod względem charakteru itd.). I to jest problem, którego jedynym rozwiązaniem jest czas, no bo on nie ma możliwości ruchu, tzn. nie cofnie się przecież w rozwoju , natomiast ja nie mam zamiaru rezygnować ze swoich najbliższych planów, bo teraz mam czas na to, by zdobywać wykształcenie, doszkalać się, dojrzewać pod wieloma względami, ale również i na to, by popełniać swoje błędy i budować fundamenty mojego przyszłego życia, którego przecież nie mogę dokładnie zaplanować nie znając swoich możliwości. Przez te ponad 3 lata związku przyznaję, że trochę stałam w miejscu, teraz chciałabym rozwinąć skrzydła i poczuć, czego naprawdę chcę, a nie co powinnam, bo tak będzie lepiej dla nas obojga. Uważam, że trzeba mi teraz zdrowego egoizmu i stawiam na siebie. Nie chcę się poświęcać nawet dla miłości, bo bardziej niż faceta w tym momencie kocham siebie.I nie mam mu za złe, że oczekiwał ode mnie stabilizacji, no w końcu ma człowiek prawo ustalić swoje wymagania od partnera i od życia. Tylko no równocześnie ja mam prawo uważać, że co innego będzie dla mnie lepsze. Tego się nie da przyspieszyć i nie ma w tej sytuacji kompromisu, dlatego właściwie ten problem najbardziej mnie męczy.
__________________
"Nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu."
|
|||
|
|
|
#2962 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-04
Wiadomości: 38
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Narrhien, a czy on ma dzieci? Czy w ogole jest tu ktos komu nie wyszlo z dzieciatym?
|
|
|
|
#2963 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 6 401
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
Rozwijaj się, spełniaj marzenia, ucz się życia i żyj sama dla siebie. Cała reszta się dostosuje.
__________________
|
|
|
|
|
#2964 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 6 736
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Nie ma dzieci. Miał tylko żonę.
__________________
"Nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu."
|
|
|
|
#2965 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 205
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Narrhien doskonale Cie rozumie, gdy piszesz, ze brakowalo Ci okazywania emocji z jego strony. Moj eks tez taki jest. Cokolwiek sie dzialo jego twarz, mimika zawsze byly takie same (konflikty jakies itd). Ja placz, on prawie kamienna twarz. To naprawde bardzo bolesne dla bardziej emocjonalnej strony zwiazku.
Dziewczyny ponawiam prosbe o rade !!! Spotkac sie z eksem i spytac prosto z mostu, na spokojnie czy to co nas laczylo, znaczylo dla niego tyle co dla mnie? Pare wpisow wczesniej wyjasnialam o co mi konkretnie chodzi. Lepiej sobie radzicie ode mnie, wiec i napewno madrze i obiektywnie mi doradzicie. |
|
|
|
#2966 | ||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 6 736
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
![]() Znaczy ze mną nie było tak, że zrezygnowałam z siebie, na szczęście jakiś tam rozsądek zachowałam. Natomiast po prostu nie wykorzystywałam w pełni moich możliwości. Robiłam dla siebie to minimum, aby jednak o sobie nie zapomnieć, a powinnam mieć wszystko gdzieś i robić maksimum. Po prostu mam ochotę wycisnąć życie jak cytrynę! do ostatniej kropelki ![]() A co najlepsze - TŻ mnie nigdy świadomie nie ograniczał, tzn. były różne rozmowy na temat oczekiwań od partnera, ale ani niczego nie zabraniał, ani nie miał wymogów typu "rzuć studia, idź do pracy na etat" czy "po co ci ten kurs, przecież to ci się w życiu nie przyda". To ja sama, mając świadomość jego oczekiwań od życia, narzucałam sobie ograniczenia, bo przecież tak trzeba, bo w związku jesteśmy MY, nie ma JA. Taka głupia byłam i to była cześć mojej winy, ponieważ może gdybym nie zatraciła gdzieś siebie i była od początku do końca taka sama jak zawsze, to jemu byłoby łatwiej albo zaakceptować, albo odejść już dawno. A tak to oboje ciągnęliśmy się w takim marazmie, bo ani nie spełniałam wszystkich oczekiwań TŻta, ani nie spełniałam wszystkich swoich i w sumie zamiast zrobić dobrze dla obojga to wyszło i tak źle i tak niedobrze, a jako że ciągle była nadzieja na poprawę (w niewiadomym w sumie kierunku) to każdemu ciężko było podjąć jakąś drastyczną decyzję. Teraz mam nauczkę na przyszłość i TŻ też ma (akurat o tym rozmawialiśmy już rozstając się). Ja - bo teraz wiem, że nie mogę sie dostosowywać kosztem siebie, muszę być w 100% sobą i albo ktoś to zaakceptuje, albo nie, a On - bo nie może być z kimś z nadzieją, że ten ktoś się zmieni w jego wyobrażenie o tejże osobie, tylko musi mieć świadomość, ze partnerka jest taka i siaka, a on ma do wyboru albo zaakceptować, albo nie zaakceptować i odejść, a nie męczyć się wierzac, że za jakiś czas będzie inaczej. Oto prosta recepta jak utrudnić sobie zycie Za to jacy teraz oboje jestesmy mądrzy ![]() ---------- Dopisano o 14:01 ---------- Poprzedni post napisano o 13:56 ---------- Cytat:
Ech, szczerze mówiąc nie mam pojęcia, co ci doradzić, bo sama nie wiem, co bym zrobiła na twoim miejscu.
__________________
"Nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu."
|
||
|
|
|
#2967 | |
|
po drugiej stronie szafy
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 583
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
Jak dla mnie to Ty się nie miotasz dlatego że nie wiesz co on czuł, tylko po prostu zwyczajnie jeszcze Ci zależy i masz nadzieję na powrót, poza tym za mało czasu minęło. W takim wypadku ciężko mówić o ruszeniu z kopyta przed siebie...
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie https://www.siepomaga.pl/dla-diany
|
|
|
|
|
#2968 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 205
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
Zalezy mi, nie kryje sie z tym. Ale nie o to mi chodzi. Zastanawiam sie czy gdybym uslyszala doslownie, ze nigdy nie mielismy szans, bo on "cos tam..." skonczyloby sie moje "a moze jednak kiedys..", ta zbedna nadzieja itd. Moze przez to ze nie uslyszalam nigdy od niego, ze to definitywne i bez racji bytu to jest jak jest. 2 miesiace to nie tak duzo ale tez nie tak malo. Powinno byc choc troche lepiej a nie jest. takiej rozmowy nie mielismy nigdy, moze mi jej brakuje. Poniewaz wciaz czuje, ze mam niepozalatwiane sprawy z nim. Nie chce go przekonywac do powrotu, co to to nie. Winny w 90% byl on wiec nie poczuwam sie do "przekonywania go" w zadnym wypadku. Moge sobie tesknic itd ale chce miec jasnosc, pewnosc, ze albo to bylo cos wspanialego dla nas oboja, albo ze dla niego to nigdy nie wyszlo poza strefe dobrego seksu i przyzwyczajenia. taka troche terapia szokowa. Pozbede sie zludzen, nie zostawie sobie pola do "co by bylo gdyby". Naprawe myslicie, ze to bez sensu? |
|
|
|
|
#2969 | |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 563
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
|
|
|
|
|
#2970 | |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 6 136
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
To krótko,potrzebujesz zdecydowanie wiecej czasu zeby sie wyleczyć. Ja do teraz myśle o TZ,ale chce bez niego sobie wszystko układać. Bo on ma juz inna prawie pól roku ... Tak czasami bywa
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 22:44.





Mogę się przyłączyć?




![:]](http://static.wizaz.pl/forum/images/smilies/krzywy.gif)

i co sądzisz?

