Rozstanie z facetem, część XXIV - Strona 114 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-10-22, 15:51   #3391
Kornelciaczek
Wtajemniczenie
 
Avatar Kornelciaczek
 
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 2 927
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez ingemona Pokaż wiadomość
Wow kwiaty na klamce!!
to sie chlopak postaral, tylko cos nie przemyslal sprawy za bardzo skoro zero rozmowy. Hmmm, ciekawa sprawa .



Kornelciaczek naprawde sadzisz, ze pozbycie sie wszelkich mozliwosci kontaktu jest dziecinada?
Tzn. nie chcialam tego robic z wielu przyczyn, za stara jestem na takie glupoty ale to mi pomoglo. W momentach zalamki kompletnej nie wskakuje na neta i nie pisze do niego, bo po prostu nie moge tego zrobic.
Wydawalo mi sie lepszym wyjsciem z sytuacji poblokowanie eksa anizeli ponizanie sie i wypisywanie swych zalow i wyladowywanie zlosci. Bo to wg mnie bylo wieksza dziecinada, to ze nie umiem sobie z tym poradzic.
W swoim profilu nie mialam czegos takiego jak "w zwiazku" wiec nie musialam tu nic zmieniac. Ja go poprostu zablowowalam na amen. Nie usunelam z listy kontaktow, bo sie ponoc automatycznie dzieje gdy blodujemy komus dostep. Wiec nie wiem jak to znajomi widza na moim profilu. Ja go nie widze i nie widze go na innych profilach wspolnych znajomych, tak jakby nie istnial. Mam szczera nadzieje, ze to dziala tak, ze tylko u mnie jest usuniety. A gdy ktos widzi moj profil to on tam dalej istnieje, bo mam nadzieje, ze gdy ze mna juz bedzie ok to bede mogla wrocic z nim do relacji kolezenskich. Jakby nie patrzec bylismy ze spba 4 lata ze bez powodu i chce doczekac chwili gdy bede mogla patrzec na niego i jego nowe (grrrrr) laski bez wstretu, zazdrosci itd i tylko zwykla przyjazc wtedy bedzie.
Jak dla mnie/mojej osoby to TAK. Jednak każdy jest inny, więc szanuję zdanie i czyny innych. Pamiętaj jak ma Ci to pomóc fizycznie, psychicznie, społecznie oraz emocjonalnie to zrób to. Wtedy nie można tego uważać za dziecinne posunięcie

Ja tam do swojego EKSa nie dzwonię, nie piszę - chodź korci bardzo. Jednak wiem, że jak coś chce to sam się odezwie (nie ważne czy za tydzień, dwa, czy miesiąc - ale to zrobi )

Jeśli chodzi o facebook'a to jest tak, że On do Ciebie nie może nic już napisać, nie ma Ciebie w znajomych i nie widzi Twojej osoby u swoich znajomych. Nie zobaczy nic co się u Ciebie dzieje i wyszukiwarce pokaże mu, że nie ma takiej strony i profilu. Z innego konta będziesz już dostępna (Ostatnio to sprawdzałam to )
Kornelciaczek jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-22, 16:10   #3392
ingemona
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 205
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Kornelciaczek Pokaż wiadomość
Jak dla mnie/mojej osoby to TAK. Jednak każdy jest inny, więc szanuję zdanie i czyny innych. Pamiętaj jak ma Ci to pomóc fizycznie, psychicznie, społecznie oraz emocjonalnie to zrób to. Wtedy nie można tego uważać za dziecinne posunięcie

Ja tam do swojego EKSa nie dzwonię, nie piszę - chodź korci bardzo. Jednak wiem, że jak coś chce to sam się odezwie (nie ważne czy za tydzień, dwa, czy miesiąc - ale to zrobi )

Jeśli chodzi o facebook'a to jest tak, że On do Ciebie nie może nic już napisać, nie ma Ciebie w znajomych i nie widzi Twojej osoby u swoich znajomych. Nie zobaczy nic co się u Ciebie dzieje i wyszukiwarce pokaże mu, że nie ma takiej strony i profilu. Z innego konta będziesz już dostępna (Ostatnio to sprawdzałam to )

to wiem. A jak inni to widza u mnie na profilu?
ingemona jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-22, 19:06   #3393
tyene
Zakorzenienie
 
Avatar tyene
 
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 4 182
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Kornelciaczek Pokaż wiadomość
Jaką masz pewność, że od EKSa?

A co miał odpowiedź jak się go spytałaś? Może to nie on, głupio mu było to napisał, że od niego

Może to od tego z zagranicy [COLOR="Silver"]
Od eksa.

Po kwiatach po znałam. Brak liściku to też w jego stylu.

Ale że nie napisał, po co przyszedł? Nie wiem...
__________________
27.08.2016
tyene jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-22, 20:08   #3394
Kornelciaczek
Wtajemniczenie
 
Avatar Kornelciaczek
 
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 2 927
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez ingemona Pokaż wiadomość
to wiem. A jak inni to widza u mnie na profilu?
Nie, no nie macie siebie w znajomych zwyczajnie

---------- Dopisano o 20:08 ---------- Poprzedni post napisano o 20:08 ----------

Cytat:
Napisane przez tyene Pokaż wiadomość
Od eksa.

Po kwiatach po znałam. Brak liściku to też w jego stylu.

Ale że nie napisał, po co przyszedł? Nie wiem...
Ciekawe co chciał
Kornelciaczek jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-22, 21:06   #3395
tatia05
Raczkowanie
 
Avatar tatia05
 
Zarejestrowany: 2012-08
Wiadomości: 154
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Kornelciaczek Pokaż wiadomość
[/COLOR]
Nie możesz do Niego dolecieć?[COLOR="Silver"]
niezbyt, on pracuje od pon do soboty, a ja studiuje dziennie, ostatni rok mgr i muszę pisać prace mgr więc nie da rady... no mam nadzieję, że nie umre z tesknoty, dzwonił i mówił, że dopiero wraca na święta , wczesniej nie da rady raczej
tatia05 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-22, 22:01   #3396
ricca166
Wtajemniczenie
 
Avatar ricca166
 
Zarejestrowany: 2006-08
Wiadomości: 2 389
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Kornelciaczek Pokaż wiadomość
U mnie było podobnie jak byłam z pierwszym facetem i chłopak po prawie 10 miesiącach nie wytrzymał
Uu.Ja z tym nawet na poważnie nie byłam,bo niby mi tylko na seksie zależało i mimo,że się odzywa ,to myślę ,że zrezygnował jakoś tak łatwo.Przykro mi,to rozstanie mnie trzepie bardziej,niż poprzednie po 3 latach z exem.Właśnie dlatego ,że wiem że to JA spie***yłam,a poza tym mam taki niedosyt,bo zanim się na dobre zaczęło,to chyba właśnie się skończyło.
ricca166 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-22, 22:50   #3397
Kornelciaczek
Wtajemniczenie
 
Avatar Kornelciaczek
 
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 2 927
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez tatia05 Pokaż wiadomość
niezbyt, on pracuje od pon do soboty, a ja studiuje dziennie, ostatni rok mgr i muszę pisać prace mgr więc nie da rady... no mam nadzieję, że nie umre z tesknoty, dzwonił i mówił, że dopiero wraca na święta , wczesniej nie da rady raczej
To na długi weekend listopadowy wproś się Do UK bilety nie są drogie, a jaką frajde będziecie mieć Nin obejrzysz się i już będą święta Aż Ci zazdroszczę

---------- Dopisano o 22:50 ---------- Poprzedni post napisano o 22:46 ----------

Cytat:
Napisane przez ricca166 Pokaż wiadomość
Uu.Ja z tym nawet na poważnie nie byłam,bo niby mi tylko na seksie zależało i mimo,że się odzywa ,to myślę ,że zrezygnował jakoś tak łatwo.Przykro mi,to rozstanie mnie trzepie bardziej,niż poprzednie po 3 latach z exem.Właśnie dlatego ,że wiem że to JA spie***yłam,a poza tym mam taki niedosyt,bo zanim się na dobre zaczęło,to chyba właśnie się skończyło.
Mnie wtedy na seksie nie zależało Za to EKS TŻ miał już pierścionek zaręczynowy
Kornelciaczek jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-23, 01:04   #3398
ingemona
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 205
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

fatalnie
od niedzieli znowu natlok wspomnien.
znowu mi sie nasila tesknota
lapie sie na myslach typu "jak nie moge byc z nim, to nie chce z nikim"
a to baardzo zle
zero progresu u mnie.
ingemona jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-23, 04:24   #3399
Klither
Przyczajenie
 
Avatar Klither
 
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 2
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Nie wiedziałam, gdzie wkleić, więc wrzucam tutaj. Wybaczcie, ale muszę się z kimś tym podzielić

Początek znajomości zalatuję dziecinadą i infantylnością.
Wszystko zaczęło się wiele lat temu. W zasadzie to jeszcze nie na dobre się rozkręciło, ale zapoczątkowało tragedię, która miała zaowocować w ciągu następnych lat...

Chodziliśmy razem do szkoły. Tam się wszystko zaczęło. Niski, nielubiany okularnik ze słabymi stopniami. W zasadzie znałam tylko jego imię. Nie miałam ochoty na znajomość z nim. Skoro większość dzieci w szkole nie darzyła go sympatią, czemu ja bym miała? Zresztą był zupełnie inny niż ja. Bardzo cichy, skromny, nie lubiący wystąpień publicznych najczęściej usuwał się w cień. Stanowił moje absolutne przeciwieństwo, bowiem byłam niezwykle głośnym i irytującym dzieckiem. Nie pasowaliśmy do siebie zupełnie.

W liceum nasze drogi się na chwilę rozeszły, parę lat nie utrzymywaliśmy żadnego kontaktu, aż do momentu planowania spotkania klasowego. Zaczęliśmy rozmawiać ze sobą i nawet przez chwilę być ze sobą, trwało to dwa miesiące po których oboje zgodnie uznaliśmy, że najwyraźniej to był głupi pomysł i najpewniej pochodzimy z innych planet.

Do trzech razy sztuka... Ostatecznie zaczęliśmy ze sobą być 2 lata później gdy byłam na studiach. To było zupełnie nie do porównania z poprzednimi kontaktami. Po wielu latach okazało się, że pomimo wcześniejszych założeń, jesteśmy do siebie niesamowicie podobni! To było wielkim zaskoczeniem dla nas obojga, sam fakt, że z pozoru niewinna rozmowa bez szczególnych intencji może się przerodzić w związek. Ale dwa razy?! To wydawało się dziwne, ale jednocześnie tajemnicze i pociągające.

Od tego momentu oboje zgodnie uważaliśmy, że jakaś wyższa siła zainscenizowała to, co później razem budowaliśmy. Z dnia na dzień i tygodnia na tydzień związek wydawał się coraz piękniejszy, mimo dzielącej nas odległości (studiowałam w innym mieście). Jednak po paru miesiącach coraz ciężej było wytrwać w związku na odległość. Po pół roku postanowiłam przerwać studia i wrócić do rodzinnego miasta, wcześniejszą decyzję o studiowaniu w innym mieście podjęłam zanim zaczęliśmy być ze sobą. Studiować mogę u siebie, a to że stracę jeden rok wydawało się gorsze od stracenia tak wyjątkowego człowieka. Z tej perspektywy uważałam, że podjęłam dobra decyzję.

Jednak po moim powrocie było tylko gorzej. Studia były moja pasją i stanowiły ważny element w moim życiu. Nie miałam pracy, gdy on chodził do szkoły ja czułam się samotna. Gdy w końcu znalazłam pracę, jemu ona nie odpowiadała. Zamieszkaliśmy razem, ale było tylko gorzej. To na co tak długo czekaliśmy po miesiącach rozłąki ukazało się różne od rzeczywistości. Ja całymi dniami byłam w pracy, a gdy wracałam zmęczona on zajmował się wyłącznie komputerem. Nasza wieź osłabła a związek rozpadł się po niecałych 3 mies. mieszkania razem. Łącznie byliśmy ze sobą ponad rok (14 mies.).

Odszedł ode mnie, wyprowadził się gdy nie było mnie w domu, z dnia na dzień, bez słowa wyjaśnienia. Nie odzywał się przez dwa dni. Zadzwoniłam do niego, powiedział, że mam to interpretować tak jak chcę.


Minęło 11 miesięcy odkąd mnie zostawił.


Nie wiem jak zakończyć ten post, najbardziej boli, że w tym miejscu ta historia się kończy...
Klither jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-23, 10:44   #3400
Khloestic
Raczkowanie
 
Avatar Khloestic
 
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 167
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Hej Dziewczyny
Chyba do Was wrócę... Wydaje mi się, że podjęłam złą decyzję, dałam się ponieść uczuciom. Ten związek już nigdy nie będzie tym, czego pragnę i nie da mi szczęścia. Może kiedyś miał szansę, ale to już przeszłość i nie da się tego odbudować. Za dużo żalu i pretensji jest we mnie
Khloestic jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-23, 10:51   #3401
ulicznica
Zakorzenienie
 
Avatar ulicznica
 
Zarejestrowany: 2008-04
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 6 065
Send a message via Skype™ to ulicznica
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Klither:

Od związku na odległość przeszliście do związku z zamieszkaniem u siebie, bez żadnych pośrednich etapów - dość kiepski pomysł, bo rzeczywistość rozminęła się z marzeniami w dość ostry sposób.
Szkoda tylko, że nie umieliście ze sobą po roku bycia razem porozmawiać o takich rzeczach.
On zawsze migał się od rozmowy na tematy problemowe?

Nie wiem, czy jest po takim czasie sens to rozdrapywać, może za wcześnie po prostu zamieszkaliście razem i to wszystko zniszczyło?

---------- Dopisano o 10:48 ---------- Poprzedni post napisano o 10:47 ----------

Cytat:
Napisane przez Khloestic Pokaż wiadomość
Hej Dziewczyny
Chyba do Was wrócę... Wydaje mi się, że podjęłam złą decyzję, dałam się ponieść uczuciom. Ten związek już nigdy nie będzie tym, czego pragnę i nie da mi szczęścia. Może kiedyś miał szansę, ale to już przeszłość i nie da się tego odbudować. Za dużo żalu i pretensji jest we mnie
Witaj ponownie
Ale i tak chyba dobrze, że spróbowałaś, skoro miałaś jeszcze wątpliwości, teraz wiesz na 100%.

---------- Dopisano o 10:51 ---------- Poprzedni post napisano o 10:48 ----------

Cytat:
Napisane przez Khloestic Pokaż wiadomość
Hej Dziewczyny
Chyba do Was wrócę... Wydaje mi się, że podjęłam złą decyzję, dałam się ponieść uczuciom. Ten związek już nigdy nie będzie tym, czego pragnę i nie da mi szczęścia. Może kiedyś miał szansę, ale to już przeszłość i nie da się tego odbudować. Za dużo żalu i pretensji jest we mnie
Witaj ponownie
Ale i tak chyba dobrze, że spróbowałaś, skoro miałaś jeszcze wątpliwości, teraz wiesz na 100%.
__________________
CZERWCOWE NOWOŚCI KOSMETYCZNE

KSIĄŻKOWE NOWOŚCI W WĄTKU - KLIK!

Biżu i ciuchy M, L, XL

"Bo gdy Bóg zamyka drzwi, otwiera okno..."
ulicznica jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-23, 10:53   #3402
Khloestic
Raczkowanie
 
Avatar Khloestic
 
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 167
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez ulicznica Pokaż wiadomość

Witaj ponownie
Ale i tak chyba dobrze, że spróbowałaś, skoro miałaś jeszcze wątpliwości, teraz wiesz na 100%.
Teraz będzie mi łatwiej. Wcześniej się obwiniała o rozpad tego związku, a teraz wiem, że nie mogło być inaczej. Nie jesteśmy dla siebie i nic na to nie poradzę.
Khloestic jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-23, 11:13   #3403
isiaczekk
Zakorzenienie
 
Avatar isiaczekk
 
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: gdzieś tam........
Wiadomości: 3 592
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Ja wiem, ze nie potrafilabym juz z nim byc. Ale jest we mnie tyle zalu. Myslalm, ze go znam, a teraz zdalam sobie sprawe ze to zupelnie obcy czlowiek dla mnie. Nigdy nie spodziewalabym sie, ze mi to zrobi, zawiodl mnie jak jesczze nikt nigdy. chcialabym zyczyc mu jak najlepij ale nie potrafie. Nasze plany na przyszlosc, wspolne marzenia w jednej chwili poszly zapomnienie. Wiem, ze ja jestem juz mu zupelnie obojetna...
__________________
isiaczekk jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-23, 11:25   #3404
ulicznica
Zakorzenienie
 
Avatar ulicznica
 
Zarejestrowany: 2008-04
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 6 065
Send a message via Skype™ to ulicznica
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Kornelciaczek Pokaż wiadomość


Ja mam wrażenie, że mi czasem krytyka pomaga i uświadamia wiele Zwłaszcza ELVEGIRL To jest cool obiektywna i mądra babka

---------- Dopisano o 14:41 ---------- Poprzedni post napisano o 14:39 ----------


A ja w stolicy I dziewczyny nawaliły, bo był 20.10

Teraz nadrabiam Was w pracy Wyrzucą mnie z niej

Od kogo?

---------- Dopisano o 14:46 ---------- Poprzedni post napisano o 14:41 ----------


WOW

Wiesz co, najlepiej powiedz Mu, że niech się tak postara by Ciebie nie zawieść i maślane oczka

---------- Dopisano o 14:47 ---------- Poprzedni post napisano o 14:46 ----------


Zdarza się i tak Wiem co czujesz i o czym piszesz.

Jak było zagranicą? Gdzie byłaś?

---------- Dopisano o 14:48 ---------- Poprzedni post napisano o 14:47 ----------


A może masz "CICHEGO WIELBICIELA"
Nie chcę wywierać na nim presji, po prostu poczekam, ale wiadomo, że nie całe życie ;-)
W tym momencie to taki okres próbny, po 2-3 miesiącach wydaje mi się, że powinniśmy wiedzieć, na czym stoimy i czy w ogóle.
__________________
CZERWCOWE NOWOŚCI KOSMETYCZNE

KSIĄŻKOWE NOWOŚCI W WĄTKU - KLIK!

Biżu i ciuchy M, L, XL

"Bo gdy Bóg zamyka drzwi, otwiera okno..."
ulicznica jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-23, 12:14   #3405
maryanna3
Zakorzenienie
 
Avatar maryanna3
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 5 911
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Nie chcę zakładać nowego wątku a tu najbardziej pasuje mi napisać bo jestem w nastroju zbliżonym do waszego choć to nie jest definitywne rozstanie ale bardzo blisko niego. Postaram się w skrócie.
Ze swoim chłopakiem długo nie jestem jakieś pół roku. Było pięknie, kolorowo jak to na początku, z jego strony żadna przykra rzecz mnie nie spotkała nigdy, jak coś to ja byłam za bardzo zazdrosna albo nie potrafiłam sobie poradzić z moimi schizami że skoro wcześniej mnie zdradzali zostawiali to i ten to zrobi ale jakoś się ogarnęłam.

Aż jakieś 2 tyg temu zaczął się oddalać. Mniej pisać, nie dzwonić, rzadko się spotykać a jak w ogóle to z mojej inicjatywy. Miał parę problemów w tym czasie ale jak chciałam mu pomóc pogadać-to jeszcze gorzej, prosił żebym nie wywierała presji. Więc przestałam robić cokolwiek no ale w ten sposób zaczęliśmy się od siebie oddalać już całkiem. Rozmów o problemach zaprzestałam. Gdy się spotykaliśmy było cudnie, gdy byłam sama zaczynałam rozmyślać i się samo nakręcać. W końcu nie wytrzymałam wczoraj się spotkaliśmy. Powiedziałam że to co się dzieje mi nie pasuje, wyrzuciłam z siebie wszystko. Ale to co on powiedział mnie zaskoczyło. Podejrzewałam że coś jest nie tak ale nie aż w takim stopniu. Stwierdził że ostatnimi czasy nic go nie cieszy, nie sprawia radości, najchętniej leżałby cały dzień pod kołdrą, z nikim się nie spotykał. Jego współlokatorzy wcześniej mi mówili że całe dnie śpi, tak też wygląda. Że jest w nim wiele sprzeczności, nie chce mnie ranić ale nie potrafi się odezwać, chce się spotkać bo jak jest ze mną jest ok, ale z drugiej strony najlepiej jakby go nikt nie oglądał. Potrzebuje czasu, ale nie może mi dać gwarancji kiedy to minie. Już kiedyś mówił mi że rok temu miał taki stan wtedy wszystko rzucił, studia itd. i wrócił do domu rodzinnego, mama go zaciągnęła do psychologa i minęło. Ja wiem że to nie ściema, wiem że nie chodzi o inną kobietę. Chciałam żeby poszedł do psychologa ale on mówi że musiałby wtedy zadzwonić do mamy a nie chce im przysparzać więcej problemów bo już i tak ich teraz dużo mają.

To takie straszne co on mówi: żebym zajęła się swoim życiem, nie jego problemami, żebym więcej myślała o sobie, że to on powinien się o mnie starać. Że chce czasu. Że jak jestem nieszczęśliwa to mam go zostawić ale on wie, że jak się ocknie za parę tygodni z tego letargu i zobaczy że mnie już nie ma to dopiero będzie dramat. Że on mnie na pewno nie zostawi. Że mnie kocha ale nie chce być takim psem ogrodnika choć nie zniósłby gdybym sobie teraz kogoś znalazła. Sama nie wiem czasem co on mówi. Więc co ja mam robić? Mam dać czas, mam na siłę wyciągać go z domu, mam się nie odzywać, odzywać rzadko? Gdzie ta granica? Czuję że sama już jestem na skraju.

Miało być krótko, jest długo ale inaczej chyba nie dałabym rady tego opisać Komu się będzie chciało przeczytać bardzo dziękuję.
maryanna3 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-23, 12:24   #3406
ingemona
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 205
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez maryanna3 Pokaż wiadomość
Nie chcę zakładać nowego wątku a tu najbardziej pasuje mi napisać bo jestem w nastroju zbliżonym do waszego choć to nie jest definitywne rozstanie ale bardzo blisko niego. Postaram się w skrócie.
Ze swoim chłopakiem długo nie jestem jakieś pół roku. Było pięknie, kolorowo jak to na początku, z jego strony żadna przykra rzecz mnie nie spotkała nigdy, jak coś to ja byłam za bardzo zazdrosna albo nie potrafiłam sobie poradzić z moimi schizami że skoro wcześniej mnie zdradzali zostawiali to i ten to zrobi ale jakoś się ogarnęłam.

Aż jakieś 2 tyg temu zaczął się oddalać. Mniej pisać, nie dzwonić, rzadko się spotykać a jak w ogóle to z mojej inicjatywy. Miał parę problemów w tym czasie ale jak chciałam mu pomóc pogadać-to jeszcze gorzej, prosił żebym nie wywierała presji. Więc przestałam robić cokolwiek no ale w ten sposób zaczęliśmy się od siebie oddalać już całkiem. Rozmów o problemach zaprzestałam. Gdy się spotykaliśmy było cudnie, gdy byłam sama zaczynałam rozmyślać i się samo nakręcać. W końcu nie wytrzymałam wczoraj się spotkaliśmy. Powiedziałam że to co się dzieje mi nie pasuje, wyrzuciłam z siebie wszystko. Ale to co on powiedział mnie zaskoczyło. Podejrzewałam że coś jest nie tak ale nie aż w takim stopniu. Stwierdził że ostatnimi czasy nic go nie cieszy, nie sprawia radości, najchętniej leżałby cały dzień pod kołdrą, z nikim się nie spotykał. Jego współlokatorzy wcześniej mi mówili że całe dnie śpi, tak też wygląda. Że jest w nim wiele sprzeczności, nie chce mnie ranić ale nie potrafi się odezwać, chce się spotkać bo jak jest ze mną jest ok, ale z drugiej strony najlepiej jakby go nikt nie oglądał. Potrzebuje czasu, ale nie może mi dać gwarancji kiedy to minie. Już kiedyś mówił mi że rok temu miał taki stan wtedy wszystko rzucił, studia itd. i wrócił do domu rodzinnego, mama go zaciągnęła do psychologa i minęło. Ja wiem że to nie ściema, wiem że nie chodzi o inną kobietę. Chciałam żeby poszedł do psychologa ale on mówi że musiałby wtedy zadzwonić do mamy a nie chce im przysparzać więcej problemów bo już i tak ich teraz dużo mają.

To takie straszne co on mówi: żebym zajęła się swoim życiem, nie jego problemami, żebym więcej myślała o sobie, że to on powinien się o mnie starać. Że chce czasu. Że jak jestem nieszczęśliwa to mam go zostawić ale on wie, że jak się ocknie za parę tygodni z tego letargu i zobaczy że mnie już nie ma to dopiero będzie dramat. Że on mnie na pewno nie zostawi. Że mnie kocha ale nie chce być takim psem ogrodnika choć nie zniósłby gdybym sobie teraz kogoś znalazła. Sama nie wiem czasem co on mówi. Więc co ja mam robić? Mam dać czas, mam na siłę wyciągać go z domu, mam się nie odzywać, odzywać rzadko? Gdzie ta granica? Czuję że sama już jestem na skraju.

Miało być krótko, jest długo ale inaczej chyba nie dałabym rady tego opisać Komu się będzie chciało przeczytać bardzo dziękuję.

Trudna sprawa. Mnie od razu przyszla mysl, ze Twoj facet moze cierpiec na powracajace stany depresyjne. Jesli masz taka mozliwosc, to konniecznie podpytaj jego wspollokatorow o zmiany w jego zachowaniu. Sprobuj sie tez z nim delikatnie na ten temat porozumiec. Moze wczesniej bral jakies leki a teraz przestal, bo czul sie szczesliwy i myslal ze juz nie potrzebuje.

Depresja moze objawiac sie w bardzo rozny sposob. Nie mowie, ze ja ma, ale zdecydowanie cos jest na rzeczy i nie bagatelizuj tego. Nikt nie wpedza sie w taki stan, tylko po to by "zakonczyc niechciany zwiazek".



Dziewczyny, z kazdym dniem znow sie czuje coraz gorzej
Dalej nie sypiam, nie moge sie skoncentrowac na niczym, a jesli juz to tylko na chwile.
Obwiniam sie za cale zlo swiata a to przeciez absurdalne. Oboje w zwiazku popelnilismy bledy.
Tak bardzo bym chciala dostac chociaz jakis znak od niego. Jednym slowem wariuje

Edytowane przez ingemona
Czas edycji: 2012-10-23 o 12:31
ingemona jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-23, 12:48   #3407
maryanna3
Zakorzenienie
 
Avatar maryanna3
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 5 911
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez ingemona Pokaż wiadomość
Trudna sprawa. Mnie od razu przyszla mysl, ze Twoj facet moze cierpiec na powracajace stany depresyjne. Jesli masz taka mozliwosc, to konniecznie podpytaj jego wspollokatorow o zmiany w jego zachowaniu. Sprobuj sie tez z nim delikatnie na ten temat porozumiec. Moze wczesniej bral jakies leki a teraz przestal, bo czul sie szczesliwy i myslal ze juz nie potrzebuje.

Depresja moze objawiac sie w bardzo rozny sposob. Nie mowie, ze ja ma, ale zdecydowanie cos jest na rzeczy i nie bagatelizuj tego. Nikt nie wpedza sie w taki stan, tylko po to by "zakonczyc niechciany zwiazek".
Jedyne co jego współlokatorzy mogą mi powiedzieć, to że całe dnie śpi. Wiem, że oni mu przekażą że z nimi gadam a nie chce żeby myślał że coś robię za jego plecami. Ja widzę że z nim nie jest dobrze, też myślę że to to co rok temu wtedy to była depresja. Ale porozumieć się z nim? Nie mam pojęcia jak Gdy dzwonię piszę czuję że się narzucam, że wywieram tą presję a on tego nie chce, gdy się przestaję odzywać on może myśleć że już sobie go olałam a przecież wiadomo że nie. Dziś napisałam tylko, że chcę żeby wiedział że go nie zostawię bo go bardzo kocham i zawsze może na mnie liczyć, że zajmę się sobą teraz i swoim życiem bo tego potrzebuję(co jest prawdą) ale czasem zadzwonię i że nie musi na to odpisywać jak nie chce.

Tylko, że jak cofam się myślami to mam wrażenie że początki tego były już jakiś miesiąc temu, mniej więcej. Boję się, bo on mówi że czasem mu się nawet nie chce żyć. Boję się, że to zajdzie za daleko, już nawet nie chodzi o nasz związek a o niego samego. Mam tylko nadzieję że jak wróci do domu na święta teraz to jego mama zauważy. Bo on sam do psychologa się nie wybierze, jestem tego pewna. Ja go też przecież nie przymuszę. Czuję się tak bezsilna, pogubiona, nie wiem co mam robić. W dodatku obwiniam się bo skoro jest ze mną i ma depresję znaczy że ja mu szczęścia nie dawałam
maryanna3 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-23, 12:53   #3408
syklamen
Zakorzenienie
 
Avatar syklamen
 
Zarejestrowany: 2010-01
Lokalizacja: Magiczna kraina Narnia, gdzieś na Latarnianym Pustkowiu...:)
Wiadomości: 6 518
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

maryanna3, przeczytałam Twojego posta. Jak będę miała chwilę to spróbuję Ci coś odpisać, bo teraz nie mam już czasu. Trzymaj się
__________________
47/2017 48/2016 80/2015 95/2014
syklamen jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-23, 12:58   #3409
maryanna3
Zakorzenienie
 
Avatar maryanna3
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 5 911
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez syklamen Pokaż wiadomość
maryanna3, przeczytałam Twojego posta. Jak będę miała chwilę to spróbuję Ci coś odpisać, bo teraz nie mam już czasu. Trzymaj się
maryanna3 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-23, 13:00   #3410
ingemona
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 205
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez maryanna3 Pokaż wiadomość
Jedyne co jego współlokatorzy mogą mi powiedzieć, to że całe dnie śpi. Wiem, że oni mu przekażą że z nimi gadam a nie chce żeby myślał że coś robię za jego plecami. Ja widzę że z nim nie jest dobrze, też myślę że to to co rok temu wtedy to była depresja. Ale porozumieć się z nim? Nie mam pojęcia jak Gdy dzwonię piszę czuję że się narzucam, że wywieram tą presję a on tego nie chce, gdy się przestaję odzywać on może myśleć że już sobie go olałam a przecież wiadomo że nie. Dziś napisałam tylko, że chcę żeby wiedział że go nie zostawię bo go bardzo kocham i zawsze może na mnie liczyć, że zajmę się sobą teraz i swoim życiem bo tego potrzebuję(co jest prawdą) ale czasem zadzwonię i że nie musi na to odpisywać jak nie chce.

Tylko, że jak cofam się myślami to mam wrażenie że początki tego były już jakiś miesiąc temu, mniej więcej. Boję się, bo on mówi że czasem mu się nawet nie chce żyć. Boję się, że to zajdzie za daleko, już nawet nie chodzi o nasz związek a o niego samego. Mam tylko nadzieję że jak wróci do domu na święta teraz to jego mama zauważy. Bo on sam do psychologa się nie wybierze, jestem tego pewna. Ja go też przecież nie przymuszę. Czuję się tak bezsilna, pogubiona, nie wiem co mam robić. W dodatku obwiniam się bo skoro jest ze mną i ma depresję znaczy że ja mu szczęścia nie dawałam


Nie mozesz sie obwiniac za cos, czemu w zadnym wypadku nie jestes winna. I jesli on faktycznie ma depresje, to tez nie jego wina. Zycie i tyle .
Zadzwon moze na jakis telefon zaufania dla osob z problemami psychicznymi. Moze tez podsun pomysl takiego telefonu chlopakowi? Tam siedza specjalisci, wyszkoleni terapeuci itd. Moze tam ktos doradzi Ci jak postepowac by nie pogorszyc sytuacji i samej nie zagubic sie w "obsesji" obwiniania sie. Osoby bedace blisko chorego bardzo czesto wlasnie siebbie winia za taki stan rzeczy. To niezwykle niebezpieczne i Ciebie tez moze dotyczyc, jesli nie bedziesz uwazac.
ingemona jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-23, 13:16   #3411
ulicznica
Zakorzenienie
 
Avatar ulicznica
 
Zarejestrowany: 2008-04
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 6 065
Send a message via Skype™ to ulicznica
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez maryanna3 Pokaż wiadomość
Jedyne co jego współlokatorzy mogą mi powiedzieć, to że całe dnie śpi. Wiem, że oni mu przekażą że z nimi gadam a nie chce żeby myślał że coś robię za jego plecami. Ja widzę że z nim nie jest dobrze, też myślę że to to co rok temu wtedy to była depresja. Ale porozumieć się z nim? Nie mam pojęcia jak Gdy dzwonię piszę czuję że się narzucam, że wywieram tą presję a on tego nie chce, gdy się przestaję odzywać on może myśleć że już sobie go olałam a przecież wiadomo że nie. Dziś napisałam tylko, że chcę żeby wiedział że go nie zostawię bo go bardzo kocham i zawsze może na mnie liczyć, że zajmę się sobą teraz i swoim życiem bo tego potrzebuję(co jest prawdą) ale czasem zadzwonię i że nie musi na to odpisywać jak nie chce.

Tylko, że jak cofam się myślami to mam wrażenie że początki tego były już jakiś miesiąc temu, mniej więcej. Boję się, bo on mówi że czasem mu się nawet nie chce żyć. Boję się, że to zajdzie za daleko, już nawet nie chodzi o nasz związek a o niego samego. Mam tylko nadzieję że jak wróci do domu na święta teraz to jego mama zauważy. Bo on sam do psychologa się nie wybierze, jestem tego pewna. Ja go też przecież nie przymuszę. Czuję się tak bezsilna, pogubiona, nie wiem co mam robić. W dodatku obwiniam się bo skoro jest ze mną i ma depresję znaczy że ja mu szczęścia nie dawałam:(
A to błąd, bo nie wszystko jest zależne od Ciebie. Nie możesz stanowić dla kogoś, kto ma depresję, leku na tą chorobę, bo inaczej sama się zamęczysz.
Z rzeczy, które możesz zrobić, to zwrócić uwagę jego mamy na zachowanie chłopaka - jeśli masz z nią dobry kontakt.
I dowiedzieć się samej, co możesz zrobić w kontaktach z taką osobą, żeby samemu nie zwariować - googlując np choćby "życie z osobą chorą na depresję" - ale najlepiej by było, gdyby ktoś oprócz wujka Google go zdiagnozował.
Sama za niego nie wyzdrowiejesz, on sam musi tego chcieć, ktoś musi się nad nim pochylić i zapytać co jest, zwrócić mu uwagę na to, że taki stan nie jest okej.
__________________
CZERWCOWE NOWOŚCI KOSMETYCZNE

KSIĄŻKOWE NOWOŚCI W WĄTKU - KLIK!

Biżu i ciuchy M, L, XL

"Bo gdy Bóg zamyka drzwi, otwiera okno..."

Edytowane przez ulicznica
Czas edycji: 2012-10-23 o 13:24
ulicznica jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-23, 13:25   #3412
maryanna3
Zakorzenienie
 
Avatar maryanna3
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 5 911
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez ulicznica Pokaż wiadomość
A to błąd, bo nie wszystko jest zależne od Ciebie. Nie możesz stanowić dla kogoś, kto ma depresję, leku na tą chorobę, bo inaczej sama się zamęczysz.
Z rzeczy, które możesz zrobić, to zwrócić uwagę jego mamy na zachowanie chłopaka - jeśli masz z nią dobry kontakt.
I dowiedzieć się samej, co możesz zrobić w kontaktach z taką osobą, żeby samemu nie zwariować - googlując np choćby "życie z osobą chorą na depresję" - ale najlepiej by było, gdyby ktoś oprócz wujka Google go zdiagnozował.
Sama za niego nie wyzdrowiejesz, on sam musi tego chcieć, ktoś musi się nad nim pochylić i zapytać co jest, zwrócić mu uwagę na to, że taki stan nie jest okej.
Jego mama mnie lubi, ja ją też, wiele razy się widziałyśmy i rozmawiałyśmy ale nie mamy kontaktu w ogóle na co dzień bo ja mieszkam tu gdzie studiujemy a on na studia wyjechał z domu 200 km. Mimo to myślałam o tym ale już wtedy kiedy sytuacja naprawdę będzie poważna żeby się z nią skontaktować, nie ze względu na nasz związek, ze względu na jego zdrowie. Wiem, że jego to tylko wkurzy. Tylko co mam robić teraz to nie wiem, planuje po prostu dać mu czas, którego tak mówił że potrzebuje. Dałam znać że jakby co zawsze może na mnie liczyć. Teraz chcę już się nie odzywać w ogóle choćby i cisza miała trwać tydzień. Nie wyobrażam sobie na siłę wyciągać go z domu myślę że tylko by mnie odtrącił. Ale nie mam pojęcia czy dobrze rozumuję. Czytałam milion porad na ten temat w necie ale są tak sprzeczne że naprawdę nie wiem co mam robić.
maryanna3 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-23, 18:05   #3413
Kornelciaczek
Wtajemniczenie
 
Avatar Kornelciaczek
 
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 2 927
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez isiaczekk Pokaż wiadomość
Ja wiem, ze nie potrafilabym juz z nim byc. Ale jest we mnie tyle zalu. Myslalm, ze go znam, a teraz zdalam sobie sprawe ze to zupelnie obcy czlowiek dla mnie. Nigdy nie spodziewalabym sie, ze mi to zrobi, zawiodl mnie jak jesczze nikt nigdy. chcialabym zyczyc mu jak najlepij ale nie potrafie. Nasze plany na przyszlosc, wspolne marzenia w jednej chwili poszly zapomnienie. Wiem, ze ja jestem juz mu zupelnie obojetna...
Chyba mam podobnie :/
Kornelciaczek jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-23, 18:58   #3414
anoska
Zakorzenienie
 
Avatar anoska
 
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 6 401
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

hej
podczytuje Was codziennie, zeby byc na czasie co u kazdej z Was sie dzieje
u mnie wszystko w porzadku, nadal jestem na praktykach, zostal jeszcze tydzien. Jest wspaniale, spelniam sie zawodowo i osobiscie, poznalam mase wspanialych ludzi, jest tu tak cieplo i domowo jak nigdzie indziej w zadnym miejscu
oprocz tego przyznam sie w koncu, ze kogos poznalam, zupelnie przypadkiem na znanym portalu Okazuje sie, ze laczy nas niemalze wszystko, poki co swietnie sie dogadujemy i zobaczymy co dalej z tej znajomosci
wyniknie. Jestem pozytywnie nastawiona i bardzo szczesliwa
__________________
anoska jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-23, 19:37   #3415
syklamen
Zakorzenienie
 
Avatar syklamen
 
Zarejestrowany: 2010-01
Lokalizacja: Magiczna kraina Narnia, gdzieś na Latarnianym Pustkowiu...:)
Wiadomości: 6 518
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez maryanna3 Pokaż wiadomość
Jego mama mnie lubi, ja ją też, wiele razy się widziałyśmy i rozmawiałyśmy ale nie mamy kontaktu w ogóle na co dzień bo ja mieszkam tu gdzie studiujemy a on na studia wyjechał z domu 200 km. Mimo to myślałam o tym ale już wtedy kiedy sytuacja naprawdę będzie poważna żeby się z nią skontaktować, nie ze względu na nasz związek, ze względu na jego zdrowie. Wiem, że jego to tylko wkurzy. Tylko co mam robić teraz to nie wiem, planuje po prostu dać mu czas, którego tak mówił że potrzebuje. Dałam znać że jakby co zawsze może na mnie liczyć. Teraz chcę już się nie odzywać w ogóle choćby i cisza miała trwać tydzień. Nie wyobrażam sobie na siłę wyciągać go z domu myślę że tylko by mnie odtrącił. Ale nie mam pojęcia czy dobrze rozumuję. Czytałam milion porad na ten temat w necie ale są tak sprzeczne że naprawdę nie wiem co mam robić.

Przeczytałam wszystko, co napisałaś. Według mnie przde wszystki chłopak powinien zacząć się leczyć, jeżeli to rzeczywiście depresja. Bo sam z tego nie wyjdzie, a i Ty nie wytrzymasz tego stanu w jakim będzie on i Twój związek. Czyli on powinien poszukać pomocy specjalisty, a wtedy Ty możesz jedynie być przy nim i go wspierać w leczeniu. Prawda jest taka, że jeżeli on nie będzie nic z tym robił, tylko będzie nadal tkwił w letargu i beznadziei to raczej samo mu to na pewno nie przejdzie, a Ty sama się zamęczysz. Już widzę, jak to przeżywasz, jak bardzo się przejmujesz.
Kiedy się ostatnio widzieliście i czy miałaś z nim jakiś kontakt z jego inicjatywy od tego czasu?
Pisałaś, że wysłałaś mu wiadomość dzisiaj, zareagował jakoś na nią?
Słuchaj, ja tu naprawdę nie widzę innego wyjścia, jak takie, że on zaczyna się leczyć. Bo poświęcać się dla niego nie możesz i nie możesz tkwić w takim zawieszeniu, niepewności, smutku i tęsknocie za nim i za tym, co było kiedyś, bo tylko sama sobie psychikę zmarnujesz.

---------- Dopisano o 19:37 ---------- Poprzedni post napisano o 19:35 ----------

Cytat:
Napisane przez anoska Pokaż wiadomość
hej
podczytuje Was codziennie, zeby byc na czasie co u kazdej z Was sie dzieje
u mnie wszystko w porzadku, nadal jestem na praktykach, zostal jeszcze tydzien. Jest wspaniale, spelniam sie zawodowo i osobiscie, poznalam mase wspanialych ludzi, jest tu tak cieplo i domowo jak nigdzie indziej w zadnym miejscu
oprocz tego przyznam sie w koncu, ze kogos poznalam, zupelnie przypadkiem na znanym portalu Okazuje sie, ze laczy nas niemalze wszystko, poki co swietnie sie dogadujemy i zobaczymy co dalej z tej znajomosci
wyniknie. Jestem pozytywnie nastawiona i bardzo szczesliwa
Bardzo się cieszę, że Ci się układa. Oby tak dalej
Ja też ostatnimi czasy nie mogę narzekać, w końcu czuję, że komuś na mnie zależy
__________________
47/2017 48/2016 80/2015 95/2014

Edytowane przez syklamen
Czas edycji: 2012-10-23 o 19:38
syklamen jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-23, 19:38   #3416
Khloestic
Raczkowanie
 
Avatar Khloestic
 
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 167
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Pożegnałam się definitywnie z TŻ. Nigdy więcej o nim nie usłyszę. Jest mi strasznie przykro, ale czuję też ulgę. Zrobiłam wszystko, co mogłam dla tego związku. Nie wystarczyło. Żeby go uratować musiałabym całkiem zatracić siebie i podejrzewam, że zawsze bym się męczyła. Nie satysfakcjonuje mnie to, co on może/chce mi dać. Na tym etapie życia nie interesują mnie spotkania raz czy dwa razy w tygodniu przez 5 lat Nie jestem już licealistką. Chcę ułożyć sobie życie z mężczyzną, chcę dzielić z nim CODZIENNOŚĆ, chcę z nim mieszkać i założyć rodzinę za kilka (a nie kilkanaście) lat. Potrzebuję stabilizacji, poczucia bezpieczeństwa i jakiś konkretnych deklaracji po 2 latach związku (tyle byłam z eksem). On do tego jeszcze nie dorósł. Dla niego najważniejsze są studia i jego przyszła kariera "wielkiego wynalazcy". Mimo że jesteśmy rówieśnikami, to znajdujemy się obecnie na zupełnie innych etapach życia. Nie mogę na niego poczekać, zamęczyłabym się...
Khloestic jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-23, 19:59   #3417
hoppipolla
Zakorzenienie
 
Avatar hoppipolla
 
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: (Ísland)
Wiadomości: 6 685
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

hej
u mnie od rozstania mineły ponad 3 tygodnie, w tym czasie umówiliśmy się 2 razy, ostatnio dokładnie 2 tygodnie temu, tak o, pogadać. raz z jego, raz z mojej inicjatywy. 2 tygodnie temu powiedzieliśmy, że dajemy sobie 2 tygodnie bez kontaktu, wyszło.. bardzo średnio. w sobotę i niedzielę pisaliśmy, później on zadzwonił w czwartek, umówiliśmy się na spotkanie i od tego dnia codziennie jakiś telefon/sms. widzieliśmy się dziś, jest ciężko..
nie ogarniam tego , on chce się ze mną spotykać, pogadać, nie chce tracić kontaktu, ale ja sama nie wiem czy to ma sens. niby sobie rozmawiamy, co tam u nas, co u naszych znajomych, cały czas wałkujemy co było nie tak i wymieniamy się doświadczeniami, przemyśleniami, ale to mnie boli, że nie mogę się przytulić, pocałować i w ogóle, aaa
wiem, że on nie traci czasu, dużo pracuje, spotyka się ze starymi znajomymi, wiem, że tego potrzebował i nadal potrzebuje, sam mówi, że wreszcie nie czuje się źle, gdy spotyka się ze kolegami, koleżankami, ja w sumie też nie czuje oporów, że wyjdę do baru czy na imprezę. widzę dużo pozytywów tego rozstania, wiele zrozumiałam, wiele się nauczyłam i w dalszym ciągu się uczę, wyszłam do ludzi, zadbałam o siebie, on mówi, że też powoli sobie wszystko układa, że zrobił to, bo naprawdę tego potrzebował.
eh, musiałam się wygadać, nic już nie wiem, nie wiem czy powinniśmy się normalnie kontaktować, spotykać, czy zerwać kontakt? nie sądze, że dam radę nie odbierać, nie odpisywać i udawać, że go nie widzę na ulicy i nie wiem czy dam radę normalnie się z nim spotykać na pogaduchy jak z kolegą. sami stwierdziliśmy, że na razie nie ma opcji, żebyśmy spotkali się u mnie/u niego, tylko na neutralnym gruncie, bo to może się źle skończyć. ciężko nam bez siebie, ale razem też nie bardzo. nic już nie wiem.

---------- Dopisano o 19:59 ---------- Poprzedni post napisano o 19:46 ----------

Cytat:
Napisane przez Khloestic Pokaż wiadomość
Pożegnałam się definitywnie z TŻ. Nigdy więcej o nim nie usłyszę. Jest mi strasznie przykro, ale czuję też ulgę. Zrobiłam wszystko, co mogłam dla tego związku. Nie wystarczyło. Żeby go uratować musiałabym całkiem zatracić siebie i podejrzewam, że zawsze bym się męczyła. Nie satysfakcjonuje mnie to, co on może/chce mi dać. Na tym etapie życia nie interesują mnie spotkania raz czy dwa razy w tygodniu przez 5 lat Nie jestem już licealistką. Chcę ułożyć sobie życie z mężczyzną, chcę dzielić z nim CODZIENNOŚĆ, chcę z nim mieszkać i założyć rodzinę za kilka (a nie kilkanaście) lat. Potrzebuję stabilizacji, poczucia bezpieczeństwa i jakiś konkretnych deklaracji po 2 latach związku (tyle byłam z eksem). On do tego jeszcze nie dorósł. Dla niego najważniejsze są studia i jego przyszła kariera "wielkiego wynalazcy". Mimo że jesteśmy rówieśnikami, to znajdujemy się obecnie na zupełnie innych etapach życia. Nie mogę na niego poczekać, zamęczyłabym się...
przykro mi, że jednak Wam nie wyszło, ale jeżeli faktycznie jesteście na tak różnych etapach, macie tak inne spojrzenie na przyszłość to rzeczywiście nie ma co męczyć i siebie i jego. dużo szczęścia na przyszłość
hoppipolla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-23, 21:14   #3418
nothinggood
Zadomowienie
 
Avatar nothinggood
 
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 1 416
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Niedawno Was podczytywałam, wtedy nie sądziłam, że tu trafię. Chociaż może podświadomie to czułam, skoro jednak czytałam ten wątek? Tydzień temu oficjalnie zakończył się mój 3letni związek. Wraz z nim skończyło się dla mnie wszystko...
Historia mojego związku jest bardzo zakręcona i powiła... Rozstanie jeszcze gorsze. Niestety, nie rozstaliśmy się w atmosferze pokoju i słów "zostańmy przyjaciółmi". Zostawił mnie po tygodniu braku kontaktu, który nastąpił na moją prośbę. Był na wyjeździe za granicą, a ja nie chciałam się z nim kłócić tak jak to zawsze było, postanowiłam, że przez ten tydzień poukładam moje życie i naprawię to, co złego się ze mną działo. A działo się wiele... Jestem DDA, mam ogromne problemy w domu, które ciążą na mojej psychice od 4 lat. Niestety, on mimo tego, że bardzo chciał mi pomóc, nie potrafił. Byłam oporna, każda terapia kończyła się po dwóch, trzech spotkaniach... Dzielnie znosił moje zachowania, to, że go osaczyłam, nie pozwalałam na nic, bałam się, że mnie zdradzi, zostawi, niszczyłam wszystkie piękne chwile moim wiecznym niezadowoleniem. Byliśmy razem nad morzem przez 3 tygodnie, on po powrocie powiedział mi, że to był najwspanialszy czas jego życia, ja natomiast odpowiedziałam mu, że wyobrażałam sobie ten wyjazd inaczej i nie podobało mi się, chociaż wcale tak nie było. Wiem, że wbiłam mu tym nóż w plecy, bo on wychodził z siebie, by mnie tam uszczęśliwić.
Ja nie potrafiłam się cieszyć życiem. Nawet, gdy było dobrze, znajdowałam sobie powód do tego, by chodzić smutna i przybita. Do tego dochodziła autoagresja i moje żałosne próby zwrócenia na siebie jego uwagi... W każdym razie, po tym tygodniu, on zrozumiał, że jest mu beze mnie lepiej. Patrząc z perspektywy tego jaka byłam, nie dziwię mu się. Spadł z niego ogromny ciężar, jakim byłam ja i moje problemy, przyznał się do tego, że nie mógł tego udźwignąć.
Rozstania się nie spodziewałam, dlatego pewnie było one tak bolesne. W momencie, gdy ja chciałam powiedzieć mu, że w końcu chcę się zmienić - usłyszałam, że jest za późno. Wpadłam w histerię, w rozstaniu uczestniczyła jego i moja matka, niestety był ogromny kwas, w końcu wylądowałam w szpitalu psychiatrycznym na lekach uspokajających. Następnego ranka obudziłam się i uciekłam z domu, pojechałam do niego, zastałam jedynie jego matkę. Później jeszcze tylko raz próbowałam się z nim skontaktować - bezskutecznie. Zablokował fb, jego matka pocięła mu kartę telefoniczną, usunął wszystkie konta. Nie dodałam na początku, że jesteśmy naprawdę młodzi, ja mam 18 lat, on jest rok młodszy. Dlatego to wszystko też tak wyglądało...
Nie mogłam znieść jego widoku w szkole, wszystko mi się z nim kojarzyło. Tata na tydzień zabrał mnie na Mazury, żebym odpoczęła i nabrała sił. Wróciłam w niedzielę, trochę szczęśliwsza, ale ciągle z dużym bólem... Dzisiaj pierwszy raz odważyłam się z nim porozmawiać. Była to trudna rozmowa... Usłyszałam, że on jest za młody na związek, że chce się wyszaleć. Opowiadał mi jak to się świetnie beze mnie czuje, mówił, że nie potrzebuje mnie jako partnerki, że w ogóle za tym nie tęskni, że nie chce związku. Robił też wszystko, żeby mi siebie obrzydzić, powiedział tyle bolesnych słów... Ale zniosłam to wszystko. Nie płakałam. Jedynie na początku prosiłam go, żeby wrócił, wiem, że nie powinnam, ale nie umiałam tego nie zrobić. Usłyszałam, to co wiedziałam, że usłyszę. Że nie, on nie chce i mam sobie nie robić nadziei, bo to już nie wróci. Powiedział, że być może w przyszłości będziemy kolegami, ale on nie wie jak to będzie wyglądać. Potem nawet się śmialiśmy i żartowaliśmy, ale była między nami taka dziwna atmosfera... Po wszystkim stwierdził, że cieszy się, że odezwałam się do niego, bo on bał się mojej reakcji na jego widok. Spytałam go, kiedy znów porozmawiamy, ale usłyszałam tylko "na pewno nie dziś". Powiedział, że cieszy się, że zaczęłam terapię, że wreszcie wzięłam się za siebie i że widzi, że jestem inna, że patrzę na wszystko inaczej. Wiem, że teraz nie mam co liczyć na kontakt, nawet nie będę podejmować żadnych prób.
Zaczęłam terapię i walkę o własne szczęście. Podziękowałam mu dzisiaj, bo to rozstanie dało mi ogromnego kopa, pokazało, że muszę się zmienić. Powiedział mi dzisiaj tylko, że jest na mnie zły, że nie zrobiłam tego wcześniej. Ja też jestem na niego zła, że jednego tygodnia mówił "kocham cię, jesteś dla mnie wszystkim", a drugiego przyjechał i usłyszałam "nie chcę już z tobą być, chcę być sam"... Ale nie wypominałam mu nic. Bardzo chciałabym uzdrowić nasze relacje, chociaż wiem, że to pewnie niemożliwe. Wiem, że pewnie już nigdy nie będziemy razem.
Na razie jest mi ciężko, bo mimo młodego wieku, wiem, że to uczucie było niesamowite. Pewnie jeszcze długo się nie pozbieram i będę żyła nadzieją, że coś się zmieni... Ale mimo to, dałam mu odejść, bo nie mam innego wyboru. Wypuściłam z rąk coś, co było dla mnie najważniejsze na świecie. Wszędzie są jeszcze jego rzeczy, nie ma miejsca, które nie kojarzyłoby mi się z nim... Jest mi cholernie ciężko, ale wiem, że muszę teraz skupić się na sobie. Niestety, cały czas chudnę, od rozstania poleciało mi już 5kg, ale nie potrafię jeść. Jestem słaba, ledwo stoję na nogach, ale jemu chcę pokazać się z jak najlepszej strony i cieszę się, że dzisiaj ta rozmowa tak przebiegła (mimo tego mojego wybryku)... Na razie chyba jednak to jeszcze do mnie nie dociera - że już nigdy mnie nie pocałuje, nie nazwie swoją księżniczką, nie przyjdzie na 5 minut, tylko po to, by mnie zobaczyć... Cały czas jednak tli się we mnie nadzieja, której nie umiem zgasić i to jest najgorsze. Ta historia pokazała mi, że naprawdę trzeba się cieszyć z tego, co się ma, ja nie potrafiłam i bardzo żałuję. Chciałabym cofnąć czas, ale pozostało mi jedynie wstać jutro i z nadzieją, że będzie lepiej...
Dlaczego to wszystko musi być takie ciężkie...
nothinggood jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-23, 21:27   #3419
Onnaa88
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 6 136
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Nie jestem z tym nowo poznanym chłopakiem.Ale on juz do szału mnie doprowadza.W sobotę poszłam na imprezę,bawilam sie z kim chce.Podeszlam,do niego był taki jakiś dziwny,pozniej sie poklocilismy wypomnial mi ze niby ja chce związku bez zobowiązań.
Poszłam bawić sie dalej,z nowo poznanymi chłopakami,on patrzył na to z boku.Przeprosilam go za to zachowanie,powiedziałam ze to tylko koledzy.Cała niedziele sie nie odzywal,ja pisałam,dzwonilam a on nic.Odezwał sie w poniedziałek jak gdyby nigdy nic napisał co tam mała,odpisalam mu,pozniej odezwał sie we wtorek rownież napisał co tam u mnie,odpisalam mu i nic na to nie odpisał ...
W co on tez gra to ja nie wiem,normalnie sie z nim nie da pogadać,i nudzą mnie te gierki juz po malu.
Z imprezy wyszedł,wylonczyl telefon.Wybieglam za nim,ale juz go nie było.
Po co on w ogóle do mnie teraz pisze ? Skoro sam sie określić nie umie? Ja mu juz pisałam ze mi zależy itd.ale nie bedzie nikt na mnie fochow miał ze sobie z kimś tańcze no bez przesady ...
Najlepsze jest to ze on pisze,ale spotkania to juz cieżko mu zaproponować.
Albo ktoś za mna jest albo i nie?a nie będę bawić sie w kotka i myszkę co nie ?
Dobra znudzila mu sie moja osoba,bo podalam mu sie na tacy.Często sama do niego pisałam pierwsza i dzwonilam robiłam dziwne wyrzuty bo nie wiedziałam na czym dokładnie stoję to niech teraz spada i nie zawraca mi dupy.Zepsulam wszystko to niech juz tak bedzie.Chyba najlepszym wyjściem bedzie napisanie do niego zeby juz mi żadnego SMS nie pisał wiecej.
Onnaa88 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-23, 22:00   #3420
ingemona
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 205
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez nothinggood Pokaż wiadomość
Niedawno Was podczytywałam, wtedy nie sądziłam, że tu trafię. Chociaż może podświadomie to czułam, skoro jednak czytałam ten wątek? Tydzień temu oficjalnie zakończył się mój 3letni związek. Wraz z nim skończyło się dla mnie wszystko...
Historia mojego związku jest bardzo zakręcona i powiła... Rozstanie jeszcze gorsze. Niestety, nie rozstaliśmy się w atmosferze pokoju i słów "zostańmy przyjaciółmi". Zostawił mnie po tygodniu braku kontaktu, który nastąpił na moją prośbę. Był na wyjeździe za granicą, a ja nie chciałam się z nim kłócić tak jak to zawsze było, postanowiłam, że przez ten tydzień poukładam moje życie i naprawię to, co złego się ze mną działo. A działo się wiele... Jestem DDA, mam ogromne problemy w domu, które ciążą na mojej psychice od 4 lat. Niestety, on mimo tego, że bardzo chciał mi pomóc, nie potrafił. Byłam oporna, każda terapia kończyła się po dwóch, trzech spotkaniach... Dzielnie znosił moje zachowania, to, że go osaczyłam, nie pozwalałam na nic, bałam się, że mnie zdradzi, zostawi, niszczyłam wszystkie piękne chwile moim wiecznym niezadowoleniem. Byliśmy razem nad morzem przez 3 tygodnie, on po powrocie powiedział mi, że to był najwspanialszy czas jego życia, ja natomiast odpowiedziałam mu, że wyobrażałam sobie ten wyjazd inaczej i nie podobało mi się, chociaż wcale tak nie było. Wiem, że wbiłam mu tym nóż w plecy, bo on wychodził z siebie, by mnie tam uszczęśliwić.
Ja nie potrafiłam się cieszyć życiem. Nawet, gdy było dobrze, znajdowałam sobie powód do tego, by chodzić smutna i przybita. Do tego dochodziła autoagresja i moje żałosne próby zwrócenia na siebie jego uwagi... W każdym razie, po tym tygodniu, on zrozumiał, że jest mu beze mnie lepiej. Patrząc z perspektywy tego jaka byłam, nie dziwię mu się. Spadł z niego ogromny ciężar, jakim byłam ja i moje problemy, przyznał się do tego, że nie mógł tego udźwignąć.
Rozstania się nie spodziewałam, dlatego pewnie było one tak bolesne. W momencie, gdy ja chciałam powiedzieć mu, że w końcu chcę się zmienić - usłyszałam, że jest za późno. Wpadłam w histerię, w rozstaniu uczestniczyła jego i moja matka, niestety był ogromny kwas, w końcu wylądowałam w szpitalu psychiatrycznym na lekach uspokajających. Następnego ranka obudziłam się i uciekłam z domu, pojechałam do niego, zastałam jedynie jego matkę. Później jeszcze tylko raz próbowałam się z nim skontaktować - bezskutecznie. Zablokował fb, jego matka pocięła mu kartę telefoniczną, usunął wszystkie konta. Nie dodałam na początku, że jesteśmy naprawdę młodzi, ja mam 18 lat, on jest rok młodszy. Dlatego to wszystko też tak wyglądało...
Nie mogłam znieść jego widoku w szkole, wszystko mi się z nim kojarzyło. Tata na tydzień zabrał mnie na Mazury, żebym odpoczęła i nabrała sił. Wróciłam w niedzielę, trochę szczęśliwsza, ale ciągle z dużym bólem... Dzisiaj pierwszy raz odważyłam się z nim porozmawiać. Była to trudna rozmowa... Usłyszałam, że on jest za młody na związek, że chce się wyszaleć. Opowiadał mi jak to się świetnie beze mnie czuje, mówił, że nie potrzebuje mnie jako partnerki, że w ogóle za tym nie tęskni, że nie chce związku. Robił też wszystko, żeby mi siebie obrzydzić, powiedział tyle bolesnych słów... Ale zniosłam to wszystko. Nie płakałam. Jedynie na początku prosiłam go, żeby wrócił, wiem, że nie powinnam, ale nie umiałam tego nie zrobić. Usłyszałam, to co wiedziałam, że usłyszę. Że nie, on nie chce i mam sobie nie robić nadziei, bo to już nie wróci. Powiedział, że być może w przyszłości będziemy kolegami, ale on nie wie jak to będzie wyglądać. Potem nawet się śmialiśmy i żartowaliśmy, ale była między nami taka dziwna atmosfera... Po wszystkim stwierdził, że cieszy się, że odezwałam się do niego, bo on bał się mojej reakcji na jego widok. Spytałam go, kiedy znów porozmawiamy, ale usłyszałam tylko "na pewno nie dziś". Powiedział, że cieszy się, że zaczęłam terapię, że wreszcie wzięłam się za siebie i że widzi, że jestem inna, że patrzę na wszystko inaczej. Wiem, że teraz nie mam co liczyć na kontakt, nawet nie będę podejmować żadnych prób.
Zaczęłam terapię i walkę o własne szczęście. Podziękowałam mu dzisiaj, bo to rozstanie dało mi ogromnego kopa, pokazało, że muszę się zmienić. Powiedział mi dzisiaj tylko, że jest na mnie zły, że nie zrobiłam tego wcześniej. Ja też jestem na niego zła, że jednego tygodnia mówił "kocham cię, jesteś dla mnie wszystkim", a drugiego przyjechał i usłyszałam "nie chcę już z tobą być, chcę być sam"... Ale nie wypominałam mu nic. Bardzo chciałabym uzdrowić nasze relacje, chociaż wiem, że to pewnie niemożliwe. Wiem, że pewnie już nigdy nie będziemy razem.
Na razie jest mi ciężko, bo mimo młodego wieku, wiem, że to uczucie było niesamowite. Pewnie jeszcze długo się nie pozbieram i będę żyła nadzieją, że coś się zmieni... Ale mimo to, dałam mu odejść, bo nie mam innego wyboru. Wypuściłam z rąk coś, co było dla mnie najważniejsze na świecie. Wszędzie są jeszcze jego rzeczy, nie ma miejsca, które nie kojarzyłoby mi się z nim... Jest mi cholernie ciężko, ale wiem, że muszę teraz skupić się na sobie. Niestety, cały czas chudnę, od rozstania poleciało mi już 5kg, ale nie potrafię jeść. Jestem słaba, ledwo stoję na nogach, ale jemu chcę pokazać się z jak najlepszej strony i cieszę się, że dzisiaj ta rozmowa tak przebiegła (mimo tego mojego wybryku)... Na razie chyba jednak to jeszcze do mnie nie dociera - że już nigdy mnie nie pocałuje, nie nazwie swoją księżniczką, nie przyjdzie na 5 minut, tylko po to, by mnie zobaczyć... Cały czas jednak tli się we mnie nadzieja, której nie umiem zgasić i to jest najgorsze. Ta historia pokazała mi, że naprawdę trzeba się cieszyć z tego, co się ma, ja nie potrafiłam i bardzo żałuję. Chciałabym cofnąć czas, ale pozostało mi jedynie wstać jutro i z nadzieją, że będzie lepiej...
Dlaczego to wszystko musi być takie ciężkie...

Trzymaj się . Najwazniejsze, ze zaczelas walczyc o sobie.

---------- Dopisano o 21:58 ---------- Poprzedni post napisano o 21:57 ----------

Cytat:
Napisane przez Onnaa88 Pokaż wiadomość
Nie jestem z tym nowo poznanym chłopakiem.Ale on juz do szału mnie doprowadza.W sobotę poszłam na imprezę,bawilam sie z kim chce.Podeszlam,do niego był taki jakiś dziwny,pozniej sie poklocilismy wypomnial mi ze niby ja chce związku bez zobowiązań.
Poszłam bawić sie dalej,z nowo poznanymi chłopakami,on patrzył na to z boku.Przeprosilam go za to zachowanie,powiedziałam ze to tylko koledzy.Cała niedziele sie nie odzywal,ja pisałam,dzwonilam a on nic.Odezwał sie w poniedziałek jak gdyby nigdy nic napisał co tam mała,odpisalam mu,pozniej odezwał sie we wtorek rownież napisał co tam u mnie,odpisalam mu i nic na to nie odpisał ...
W co on tez gra to ja nie wiem,normalnie sie z nim nie da pogadać,i nudzą mnie te gierki juz po malu.
Z imprezy wyszedł,wylonczyl telefon.Wybieglam za nim,ale juz go nie było.
Po co on w ogóle do mnie teraz pisze ? Skoro sam sie określić nie umie? Ja mu juz pisałam ze mi zależy itd.ale nie bedzie nikt na mnie fochow miał ze sobie z kimś tańcze no bez przesady ...
Najlepsze jest to ze on pisze,ale spotkania to juz cieżko mu zaproponować.
Albo ktoś za mna jest albo i nie?a nie będę bawić sie w kotka i myszkę co nie ?
Dobra znudzila mu sie moja osoba,bo podalam mu sie na tacy.Często sama do niego pisałam pierwsza i dzwonilam robiłam dziwne wyrzuty bo nie wiedziałam na czym dokładnie stoję to niech teraz spada i nie zawraca mi dupy.Zepsulam wszystko to niech juz tak bedzie.Chyba najlepszym wyjściem bedzie napisanie do niego zeby juz mi żadnego SMS nie pisał wiecej.
Chyba faktycznie nadszedl czas aby go olac zupelnie. Cale szczescie, ze sama do tego zdarzylas dojsc. Bedzie Ci latwiej sie odciac od niego i korzystac z mlodosci

---------- Dopisano o 22:00 ---------- Poprzedni post napisano o 21:58 ----------

A ja bije sie z myslami caly dzien grrrr.
jak tak dalej pojdzie to wezme od znajomych jego nr i wyle jakiegos smsa.
POtrzeba mi mocnego kopa!!!!!
Dziewczyny, ratunku!!!
ingemona jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 21:17.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.