Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III - Strona 47 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-11-16, 16:24   #1381
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
podczytuję po cichutku głowa mnie boli strasznie....jedyne co mi się nasuneło ...ot wielkie mi co....'..życie ja cię jeszcze dogonię...tylko zwolnij na chwilę'

wczoraj się dowiedziałam,że mój brat ma poważne problemy z wrzodami na dwunastnicy...nie jest może fajnym bratem,(jednak nim jest )ale pierwsze co mi przyszło do głowy to śmierć...znów
Di, daj ludziom szansę kurka. Może nie od razu skończy życie...
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-16, 17:42   #1382
czerwieclipiec
Zadomowienie
 
Avatar czerwieclipiec
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: jesień
Wiadomości: 1 112
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Z braku czasu tylko:
dla Burej z okazji Dnia Kocurki!
__________________
- Underground nuclear testing in China, and, hey! Your perfume!
- My perfume? I'm not wearing any perfume.
- Oriental blend, tangerines, castorium...
- I showered before I came here.
- ... maybe a little myrrh. Opium. You're wearing Opium.
- I got it, didn't I? Yeah.
czerwieclipiec jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-16, 17:57   #1383
Konwalia11
Zadomowienie
 
Avatar Konwalia11
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 1 238
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Patri juz tak madrze napisala, ze niewiele jest do dodania...

Kocurko, uswiadom sobie, ze w zyciu nie ma gwarancji na nic. Myslenie, ze mozna sie ze wszystkich stron zabezpieczyc jest iluzja!
Pamietaj o powiedzeniu: "Chcesz rozsmieszyc Pana Boga? Opowiedz mu o swoich planach".
Badz tu i teraz!
Co z tego, ze nie wiesz, co chcesz robic w zyciu? Myslisz, ze jak sie juz dowiesz, to bedziesz na bank to robic? Watpie! Sadze, ze jest wlasnie na odwrot – zaczynamy cos robic i dopiero wtedy sie okazuje, ze to jest to!
Jestes bezkonkurencyjna – skoncz z porownywaniem. Moze zrezygnuj z nk i facebooka, albo ogranicz drastycznie swoja bytnosc tam? Bylabys w stanie? Wiesz, ja nigdy tam nie mialam kont, moze dlatego jestem nieswiadoma, ale za to szczesliwa!
No i Kocurko - Twojego wyksztalcenia pozazdroscilaby Ci niejedna osoba! Dyplom i dwa licencjaty to malo?

Nie pisalam tu o tym, ale przeprowadzam obecnie Tydzien Dobroci dla Siebie i dziala to tak jak Patri napisala o paznokciach - pod koniec tygodnia czuje sie znacznie lepiej niz w zeszly, depresyjny weekend. Technika jaka stosuje? Mowie sobie, ze to co robie jest dobre, wystarczajaco dobre i nawet w najtrudniejszych okolicznosciach nie robie sobie wyrzutow. Dziala jak balsam na dusze - w koncu nie trwonie czasu na katowaniu siebie a wykorzystuje go do czegos produktywnego, nawet, jesli efekt nie jest idealny. Moze tez sprobujesz? Moze jak przestaniesz sie chlostac, pozostanie wiecej czasu i energii (!) na normalne zycie?
Sciskam!
__________________


Be the change you want to see in the world!
Konwalia11 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-16, 18:01   #1384
Aper
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Dla Kocurki buziaki i wór pozytywnej energii
Aper jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-16, 18:46   #1385
Addicted to love
Rozeznanie
 
Avatar Addicted to love
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Bura przez weekend zastanow sie nad tematem i wybierz jakis
Gwarantuje, ze poprawi Ci sie samopoczucie
__________________
staram się być miłą dziewczyną
nie obgryzam paznokci

systematycznie pracuje nad angielskim
najwyższy czas nauczyć się gotować
5/50

Addicted to love jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-16, 19:04   #1386
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Kocurko czy były takie okresy, w których czułaś się zadowolona, spełniona, na dobrym torze, usatysfakcjonowana?
Jeśli tak, to czym się charakteryzowały?
Jeśli nie - czy to kwestia niedostatecznych warunków zewnętrznych, czy czegoś innego?

Dziewczyny w tym tyg. w ogóle nie mam czasu na pisanie, żałuję.
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-16, 22:47   #1387
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez SoraNoTora Pokaż wiadomość
J
Chciałabym na przykład zmienić to, że sabotuję swoje działania. Podejmuję działanie, które mogłoby zakończyć się sukcesem, ale ja nagle robię wszystko, by tego sukcesu nie było. Np. umawiam się na kawę z facetem, a w czasie spotkania robię wszystko, by nie doszło do drugiego (nie patrzę w oczy, nawijam jak nakręcona o swoich problemach). A potem się dziwię, że nie mam chłopaka.
Tylko nie zaczynaj nadrabiać tych stron, niech Cię ręka boska broni!
Ja też potrafię w brawurowy sposób sabotować własne działania - dokładnie tak samo jak Ty To nawet jest zabawne trochę...jak się pomyśli, że to dlatego, że boisz się sukcesu, ot co Bo sukces, chociaż fajny, to niesie ze sobą dużo nieznanego...a nieznane jest czymś, czego człowiek się boi

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Napisalas powinnam w cudzyslowie. Jak myslisz, czemu? Czyj to glos?
Co powinnas?

Co sprawialo ci przujemnosc jak bylas mlodsza? Jak to bylo odbierane przez otoczenie?
Wiesz, głos jest mój tak naprawdę...a wynika z podpatrywania co powinnam. Powinnam mieć pracę, która zapewniłaby mi utrzymanie, a najlepiej, żeby była prestiżowa w dodatku, a nie jakieś byle co...powinnam mieć pięknie skończone studia (to już mam, chwała Bogu - tych drugich nikt ode mnie nie oczekuje, chociaż jak już zaczęłam, to niech skończę, bo inaczej też głupio ). W cudzysłowiu...bo ja sobie zdaję sprawę, że to nie jest to co powinnam...że ja nic nie powinnam po prostu - sama sobie to wkładam do łba, że muszę, że powinnam, że tak trzeba, a ja nic

Jak byłam mała to moje zainteresowania były bardzo dobrze przyjmowane - o tym zaraz

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Wbrew wszystkiemu tu właśnie kryje się odpowiedź na pytanie o sens życia. Żyj dla własnej przyjemności, inaczej nie ma sensu. Ważniejsze, czy zdajesz sobie sprawę co dla Ciebie jest przyjemne. A to czy zarobisz na tym czy nie odłóż na później.
Cały czas mam na myśli zadania z książki: "Ty jako swój największy wróg".
I zadanie 1 brzmi: rozpoczynamy działania pozytywne.
Oznacza to, że nie najważniejsze jest sprzątanie, dochodowe hobby, czy mistrzostwo świata w pluciu na odległość, ale ważna jesteś Ty sama, co okazujesz poprzez robienie sobie dobrze, nazwijmy to umownie.
Pierwszym zadaniem w tej książce jest, cytuję, "do rozkładu dnia codziennego wpisz na stałe przynajmniej jedną czynność, która sprawia Ci przyjemność". "Wbuduj przyjemności w swoje życie, a na pewno na tym skorzystasz".
Potwiedzam.
Mówi Ci to Patri.

Pytanie oddzielne:
Czy wiesz co sprawia Ci przyjemność?

Zwykle nie ma czasu na przyjemności, albo sie przyjemnościuje z poczuciem winy co jest średnią przyjemnością.
Widzisz, gdy szłam na terapię, nie byłam w stanie kelnerowi odpowiedzieć na pytanie "co podać", bo nie byłam w stanie zdecydować, a ten brak zdecydowania wiązał się u mnie z niewiedzą, co tak naprawdę sprawia mi przyjemność. Był to jeden z moich wglądów, gdy narzekałam, ze nawet pytanie "czy idziemy na spacer?" jest dla mnie ohydnie ciężkim podejmowaniem decyzji.
- Co Pani rozważa wtedy, gdy usłyszy Pani takie pytanie?
- Jaka jest pogoda, czy mam się w co ubrać, czy nie powinnam robić coś innego... itp.
- A co jest ważne przy podejmowaniu decyzji czy idzie Pani na spacer czy nie.
- Hm... no wszystkie te rzeczy, które rozważam.
- Nie proszę Pani. Ważne jest czy Pani ma ochotę iść na ten spacer, czy Pani jej nie ma.
- Yyyy? To tak można? Pytać najpierw siebie czy ma się ochotę?

Jeśli całe życie byłaś dla kogoś, tak jak ktoś chciał, bez swoich decyzji, to stoisz na progu nowego życia w którym to siebie samą pytasz na co masz ochotę, (zarówno w odniesieniu do kelnera jak i spaceru - wspólny mianownik problemów z decyzjami - nawet najprostszymi).

ale... wrażenie mam, że Ty nie masz problemu z decyzjami, za to z określeniem co sprawia Ci przyjemność...
Hm, a może też nie...
Może wiesz co sprawia Ci przyjemność, ale z jakiegoś powodu jej sobie nie dajesz?
Nie ma sensu grzebać i szukać powodu, bo się można zakałapućkać.
Proponuję zacząć działać, czyli jak sugeruje książka włączyć przyjemność w codzienność.


Kochana Kocurko. Była z nami jeszcze Isza89 gdy wyszłam z bardzo podobnym odczuciem, że nigdy ich nie dogonię. Jestem jak ślimak. Byłaś już wtedy z nami. Pamiętasz jak sobie pomyślałyśmy, że my sobie na tym torze wyścigowym piknik zrobimy! Nie wiem czy uda mi się znaleźć tamte odpowiedzi na dokładnie tę samą myśl. Że w życiu ich nie dogonię, więc nie ma sensu nawet zaczynać biec, ani w ogóle nie ma sensu się starać. Oj przykre uczucie. Bardzo.

Owszem, znów rzecz mi znana, stąd likwidacja konta na Naszej Klasie, a FB dla konkretnych kontaktów, a nie do porównywania się. Nic dobrego mi nigdy z porównywania sie nie wyszło. Do lepszych nie mogłam zdzierżyć, a do gorszych nie chciałam. Klops po całości. I znów odczucie jak wyżej, że powinnam ich ścigać, czyli znów zacząć ich gonić, a ja nie mam siły, nie dam rady ich dogonić, nie wiem nawet w czym mogłabym się wybić w tym durnym wyścigu, wszystkie zawody świata już są pozajmowane i mają w nich swoich najlepszych. Być we wszystkim kiepską kopią tych lepszych, kto by tak chciał? Znane klimaty Kocurko?
Jeśli tak, to oznajmiam, że wyszłam z tego jakoś.
Jak tylko uświadomię sobie, jak mi się to udało, opiszę.
Zdaje się, że terapia bardzo mi pomogła, bo zaczęłam żyć dla siebie ze szczególnym uwzględnieniem sprawiania sobie przyjemności i upieraniu sie przy swoich marzeniach, nawet gdy inni wokół prychają z niechęcią. Moja rodzina jest uzdrowiona, chuchać, dmuchać! . W jakiś sposób przeżyliśmy multum kryzysów i póki co jest sielankowo, mimo, że wcale nie jesteśmy wolni od małych konfliktów. Rozwiązujemy je. Uffff, wreszcie. Zrobiłam wszystko, żeby było po mojemu, bo czułam, że tak będzie dobrze. Że tak będzie MI dobrze. Bo gdy jest MI DOBRZE to wszystkim wokół nagle tez jest dobrze i czerpią z mojej energii. I wtedy jest i mi dobrze. Pozytywne sprzężenie zwrotne jak nic.
Zacznij od siebie.

Nie, myślenie to nie za mało, żeby się zmienić. Od myślenia wszystko się zaczyna, bo myśli to słowa, a słowa mogą nieść dobrą energię, albo dobijać. Jeśli się dobijasz słowami w głowie, a po Twoim stanie wnioskuję, że tak właśnie jest, to fundujesz sobie negatywne sprzężenie zwrotne - jak się ładnie nazywa, żmija podstępna
Przyczyna jest prosta - mózg filtruje rzeczywistość tak, żeby odpowiadała myślom. Innymi słowy mózg naciąga rzeczywistość żeby połączyć ją ze światem myśli. Dołujące - prosze bardzo. Powodów do dołowania znajdziesz mnóstwo. Wiecie o tym dobrze, że tak jest.
Dobra wiadomość to taka, że tak samo mózg działa gdy zmieniamy myślenie.
na poczatek może troche na siłę.
Mówi się na to afirmacja. Coś co nie do końca jest zgodne z rzeczywistością. "Mam ładne paznokcie" gdy rzeczywiście jest to obraz nędzy i rozpaczy. Ale! Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą. I paznokcie nagle pewnego dnia nas zaskakują, bo są kurka takie... ładne. !
I tak to właśnie działa.
Więc babo myśl ile chcesz, ale przesiej trochę zawartość głowy, niech nie hula w niej co chce, na litość boską, że się tak nieateistycznie wyrażę.
Patri, to co piszesz jest bardzo mądre i zasadniczo mi się podoba To co podkreśliłaś o życiu dla przyjemności powinnam sobie wywiesić nad łóżkiem

Mam ogromny problem z decyzjami od dziecka...tata się ze mnie śmiał, że nad głupim smakiem lodów myślę godzinę i nie mogę wybrać, więc coś w tym jest. Ja się nie mogę zdecydować...na nic, chcę wszystko i mało co potrafię odrzucić, a wszystkiego się nie da...więc wychodzi nic

Nie pamiętam tej rozmowy z Iszką Ale to prawda (którą oczywiście wiem, ale ciężko mi to przyjąć do świadomości ), że każdy jest inny i nie da się po prostu porównać z kimś innym...no nie da się! Każdy w czymś innym jest dobry, jak to w ogóle porównać? Chyba nie ma takiej skali... No i tak naprawdę to powinno się zaprzestać poprawiania tego, w czym i tak jest się kiepskim, a zacząć rozbudowywać swoje umiejętności, te które już mamy (Ferris się kłania )

No ale przemów tym wszystkim do zatwardziałego Kocurzego mózgu Chyba zacznę wprowadzać w życie afirmacje, bo ja niby wszystko wiem, tylko nie potrafię zastosować w odniesieniu do siebie

Zbyt wiele też sobie wybaczam...np. postanawiam sobie, że wstanę wcześniej, żeby coś tam zrobić przed wyjściem. Budzę się o danej godzinie...i mówię sobie: "dobra, odpuszczam, bo śpiąca jestem" i lezę spać dalej i w łeb moje plany...Oczywiście zaraz o tym zapominam, ale jak mi się przypomni, że znów to zrobiłam, to staję się powtórnie wielkim wyrzutem sumienia

Ad. tego co lubię...jak byłam mała to uwielbiałam rysować i malować, lepić, przyklejać, ogólnie...plastyka wszelaka. Ale głównie malowałam i rysowałam. Zostawiało się mnie ze stertą kredek i kartkami papieru i miało się Burą z głowy na dobrych kilka godzin Rodzice kupowali mi farby, kredki, książki tematyczne, co tam tylko chciałam, żebym sobie mogła malować.
Tylko, że wtedy miałam coś jakby talent...wszyscy mi mówili, że tak pięknie rysuję, ochy i achy. Sama zgłaszałam się do różnych konkursów, które później wygrywałam...i w którymś momencie zajęły mnie inne sprawy, przestałam rysować...i skończył się talent, bo inni mnie wyprzedzili - wyrobili sobie skilla, takiego jakiego ja nie miałam i nie mam. I teraz kiedy mam rysować, to nie zawsze jest przyjemne...teraz to jest trochę stres, bo może mi nie wyjdzie? Okaże się, że nawet nie umiem prostej rzeczy narysować, żeby było chociaż ładnie (już nie mówię, że genialnie). I tak sobie gadam, gadam..przygotowuje się do tego rysowania, jakby to egzamin był i zwyczajnie odbiera mi to całą przyjemność, którą przecież kiedyś odczuwałam

Przykra Bura historyjka Tak jest z moimi przyjemnościami Patri...zdeprawowałam je zupełnie - stały się stresujące...przez co nie potrafię powiedzieć co w takim razie sprawia mi przyjemność
Bo spania raczej nie można nazwać hobby...
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-16, 22:48   #1388
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
podczytuję po cichutku głowa mnie boli strasznie....jedyne co mi się nasuneło ...ot wielkie mi co....'..życie ja cię jeszcze dogonię...tylko zwolnij na chwilę'

wczoraj się dowiedziałam,że mój brat ma poważne problemy z wrzodami na dwunastnicy...nie jest może fajnym bratem,(jednak nim jest )ale pierwsze co mi przyszło do głowy to śmierć...znów
Di Wielu ludzi choruje na wrzody...i żyją z tym. Nie uśmiercaj nikogo tak od razu Ale rozumiem Cię na swój sposób, ja miałam uraz do szpitali długi czas, jak się okazało, że kto tylko tam trafił z mojej rodziny, to żywy nie wrócił (ale moja psychika nie brała pod uwagę stanów w jakich tam trafili, czyli bardzo zaawansowanych nowotworów...)

Cytat:
Napisane przez Konwalia11 Pokaż wiadomość
Kocurko, uswiadom sobie, ze w zyciu nie ma gwarancji na nic. Myslenie, ze mozna sie ze wszystkich stron zabezpieczyc jest iluzja!
Pamietaj o powiedzeniu: "Chcesz rozsmieszyc Pana Boga? Opowiedz mu o swoich planach".
Badz tu i teraz!
Co z tego, ze nie wiesz, co chcesz robic w zyciu? Myslisz, ze jak sie juz dowiesz, to bedziesz na bank to robic? Watpie! Sadze, ze jest wlasnie na odwrot – zaczynamy cos robic i dopiero wtedy sie okazuje, ze to jest to!
Jestes bezkonkurencyjna – skoncz z porownywaniem. Moze zrezygnuj z nk i facebooka, albo ogranicz drastycznie swoja bytnosc tam? Bylabys w stanie? Wiesz, ja nigdy tam nie mialam kont, moze dlatego jestem nieswiadoma, ale za to szczesliwa!
No i Kocurko - Twojego wyksztalcenia pozazdroscilaby Ci niejedna osoba! Dyplom i dwa licencjaty to malo?

Nie pisalam tu o tym, ale przeprowadzam obecnie Tydzien Dobroci dla Siebie i dziala to tak jak Patri napisala o paznokciach - pod koniec tygodnia czuje sie znacznie lepiej niz w zeszly, depresyjny weekend. Technika jaka stosuje? Mowie sobie, ze to co robie jest dobre, wystarczajaco dobre i nawet w najtrudniejszych okolicznosciach nie robie sobie wyrzutow. Dziala jak balsam na dusze - w koncu nie trwonie czasu na katowaniu siebie a wykorzystuje go do czegos produktywnego, nawet, jesli efekt nie jest idealny. Moze tez sprobujesz? Moze jak przestaniesz sie chlostac, pozostanie wiecej czasu i energii (!) na normalne zycie?
Sciskam!
Spróbuję Twojej metody... Chociaż nie wiem co z tego wyjdzie (zawsze wiele obiecuję, a mało robię )

Konwalio, nie mam dwóch licencjatów - rok temu poszłam na drugie studia magisterskie. Docelowo mam mieć jeden licencjat i dwie magisterski - chodziło mi o tą specjalność, na której jestem, traktuje to jak darmowe studia podyplomowe

A wiecie co ja robię na fb? Głównie gadam z TŻtem na czacie (ewentualnie z kimś innym) i zajmuje się jeszcze sprzedażą moich rzeczy, na tej stronce co mówiłam kiedyś. W gruncie rzeczy nie śledzę mocno cudzego życia...ale jakoś tak zawsze wyjdzie, że co się zaloguję, to mi wyskakuje znajoma zaprzyjaźniająca się z kangurami w Australii, kolega na zjeżdżalni w jakimś afrykańskim parku rozrywki i koleżanka, która właśnie zmieniła miejsce pracy na całkiem niezłe stanowisko w firmie ABB (do której rzeczą niemalże niemożliwą jest się dostać...) Myślałam o tym, żeby usiąść kiedyś i przy większości znajomych wyłączyć subskrypcję... po co moja psychika ma cierpieć z powodu ludzi, z którymi nie mam kontaktu od czasów zamierzchłych?
Na N-K jest tylko mój profil z jednym zdjęciem ...w sumie nie wiem po co on tam jest w ogóle, bo nie logowałam się już od wielu miesięcy

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Kocurko czy były takie okresy, w których czułaś się zadowolona, spełniona, na dobrym torze, usatysfakcjonowana?
Jeśli tak, to czym się charakteryzowały?
Jeśli nie - czy to kwestia niedostatecznych warunków zewnętrznych, czy czegoś innego?
Nie pamiętam takich czasów Ja chyba zawsze byłam dość marudna i zawsze znalazło się coś co mi było drzazgą w oku
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-16, 23:07   #1389
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość


Nie pamiętam takich czasów Ja chyba zawsze byłam dość marudna i zawsze znalazło się coś co mi było drzazgą w oku
Tak właśnie myślałam... I wydaje się, że jesteś typem, który zawsze znajdzie "dziurę w całym" etc. ... - powód do niepełnego zadowolenia...
Moim zdaniem - nie obraź się - to się samo nie zmieni.
To niekomfortowa sytuacja jest do przejścia tylko przy podjęciu konkretnego wysiłku woli - a nie samoistnego, cudownie niosącego napędu wewnętrznego... oczywiście wysiłek woli musi być zbudowany na tych chceniach, preferencjach...

Miałam bardzo podobnie jeszcze rok temu...
Teraz jest znacznie lepiej.
Wiem, że nie da się robić wszystkiego i do tego najlepiej... i udało mi się zaakceptować, że jedynym sposobem, żeby przerwać gonitwę myśli lub gmatwaninę uczuć to podjęcie decyzji - lepszej/gorszej i wytrwanie w niej. Trzymanie się jej. Decyduję się, że będę się uczyć czegoś - nieważne, że mogłabym robić 5 innych przydatnych/przydatniejszych rzeczy. Decyzja kończy rozważania, otwiera koncentrację... I jakoś samo się zadziało, że teraz jest to mój nawyk, nad którym nawet się nie zastanawiam...
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-16, 23:21   #1390
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
"dobra, odpuszczam, bo śpiąca jestem" i lezę spać dalej i w łeb moje plany...Oczywiście zaraz o tym zapominam, ale jak mi się przypomni, że znów to zrobiłam, to staję się powtórnie wielkim wyrzutem sumienia
Mnie tez to rozwala. Do 14 spałam przedwczoraj.........
Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Ad. tego co lubię...jak byłam mała to uwielbiałam rysować i malować, lepić, przyklejać, ogólnie...plastyka wszelaka.
Do tej pory to lubię.
Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
...i skończył się talent, bo inni mnie wyprzedzili - wyrobili sobie skilla, takiego jakiego ja nie miałam i nie mam. I teraz kiedy mam rysować, to nie zawsze jest przyjemne...teraz to jest trochę stres, bo może mi nie wyjdzie? Okaże się, że nawet nie umiem prostej rzeczy narysować, żeby było chociaż ładnie (już nie mówię, że genialnie). I tak sobie gadam, gadam..przygotowuje się do tego rysowania, jakby to egzamin był i zwyczajnie odbiera mi to całą przyjemność, którą przecież kiedyś odczuwałam
Lepiej nie zrobić nic niż zrobić nieperfekcyjnie?

Też rysowałam piknie. I tez czuję, że zaprzepaściłam "talent".
Na gwiazdkę TŻ kupił mi blok do rysowania, ergonomiczny trzymak do węgla i grafitu i zapas węgla do rysowania.
Pewnego dnia grałam na kurniku w kalambury, a tam ktoś na tablecie wyczyniał dzieła sztuki. Jakieś dziewczę spytało, jak ona może się tak nauczyć, a tamta na to - mądrość nad mądrościami - rzekła: po prostu rysuj.
Tylko w ten sposób dochodzi się do wprawy. Zrobiłam jakies 4 rysunki w tym bloku, takie, że wstydziłabym sie ich pokazać, ale Julka zrobiła: WOW, a TŻ był zadowolony, że prezent jest używany, a nie leży ciśnięty w kąt...
Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Przykra Bura historyjka Tak jest z moimi przyjemnościami Patri...zdeprawowałam je zupełnie - stały się stresujące...przez co nie potrafię powiedzieć co w takim razie sprawia mi przyjemność
Bo spania raczej nie można nazwać hobby...
No i pole do popisu masz teraz. Dowiedziec sie co sprawia Ci przyjemność. Ja rozumiem, że jest stado lepszych co straszą, bo myśl nadchodzi nieproszona: z czym do ludzi? Ja lubię grać w szachy, ale na moim poziomie, na poziomie pełnym błędów, z kimś może niewiele lepszym ode mnie, żebym miała jakies wyzwanie, nie chcę mistrzów, szachy sprawiają mi frajde na moim poziomie, na wyższym jestem cienias, zwyczajnie.
Pewnie taką nisze da się znaleźć we wszystkim. Tylko do niektórych rzeczy mamy taki dystans a do niektórych nie. Lubię czasem pichcić, ale to moje pichcenie nie jest jakies na wystawę. Zwyczajnie lubię to robić, broń boże porównywac się do kogokolwiek, do Gordona Ramzeya najlepiej Rozumiesz o co biega?
Szukaj swoich małych przyjemności, co robią banana na Twej twarzy.
Najlepiej takich, które nie wnoszą ze sobą ryzyka konkurowania z mistrzami. Lubie też robić fotki. Uwielbiam. Czy stanę w konkury z fotografami? Nie! Bo wstyd

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2012-11-16 o 23:23
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-16, 23:22   #1391
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Bura- na ile te studia Cię interesują? Co Ci się w tym kierunku podoba/mogłoby spodobać? Ile masz zajęć? Na rano czy popołudniami?
Jacy są Twoi rodzice pod tymi względami? Marudzenie, życie zgodnie ze sobą, zainteresowania, rozwijanie się?
Co z pierwszym kierunkiem?
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-16, 23:25   #1392
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Do klubiku proszę zajrzeć moje kochane - wątek <spotkanie>.
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-17, 00:15   #1393
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Rozumiem Patri

Emi - też rozumiem...tylko mój problem to bardzo szybka rezygnacja ze wszystkiego. Nie wiem czy w ogóle posiadam silną wolę Ja wiem, bez tego ani rusz...

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Bura- na ile te studia Cię interesują? Co Ci się w tym kierunku podoba/mogłoby spodobać? Ile masz zajęć? Na rano czy popołudniami?
Jacy są Twoi rodzice pod tymi względami? Marudzenie, życie zgodnie ze sobą, zainteresowania, rozwijanie się?
Co z pierwszym kierunkiem?
Hmm...nie wiem czy kogokolwiek te studia interesują jako takie Generalnie sam zamysł mi się podoba, uważam, że dobrze uzupełnia moje poprzednie studia, żeby spojrzeć na nie z nieco innej perspektywy Trochę mi dziwnie z tym, że nie mam żadnych podstaw I to też utrudnia mi wybór tematu, tak żeby był rozsądny,..tzn. ja właściwie mam temat i konspekt, bo inaczej bym nie zaliczyła semestru, ale nie chce takiego tematu w tej postaci w jakiej jest...chciałam zmienić Przynajmniej tyle wiem, że takiego tematu nie chce Są postępy

Zajęcia mam różniście, ale w zasadzie te, na które MUSZĘ (i chcę) chodzić są skumulowane jednego dnia, a tak to jakieś pojedyncze wykłady co 2 tygodnie w inne dni i lektorat od rana w jeszcze inny.

Rodzice? Teraz to mi ględzą, żebym pracę znalazła...studia mam jedne, więc te traktują chyba trochę jako fanaberie Oni mi mówią ciągle: próbuj chociaż...podsuwają coś tam, tylko problem zaczyna się robić wtedy, kiedy ja danej rzeczy nie chcę, naprawdę nie chcę...a oni do mnie to swoje "próbuj"

W pierwszym kierunku czuję się za glupia, żeby iść z tym do ewentualnego pracodawcy Ogólnie myślę, że po zapoznaniu się z poziomem mojej wiedzy nikt o zdrowych zmysłach nie weźmie mnie do laboratorium...zwyczajnie wszystko pozapominałam Poza tym, hmm...praca w laboratorium jako taka, jest nudna...powiedzmy sobie szczerze W kółko to samo, dzień w dzień...co innego jakby to był jakiś projekt naukowy. Ale tu powraca temat intelektualnego pustkowia w mojej głowie w tym temacie
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-17, 00:45   #1394
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Chcialam bardziej zapytac o to jak u twoich rodzicow jest pod tyjakmi wzgledami ich sytuacje. A czemu nie chcesz probowac? Namawiam do wymieniania czego nie chcesz, co chcesz, konkretnie
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-17, 09:21   #1395
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Chcialam bardziej zapytac o to jak u twoich rodzicow jest pod tyjakmi wzgledami ich sytuacje. A czemu nie chcesz probowac? Namawiam do wymieniania czego nie chcesz, co chcesz, konkretnie
A, no to mój tata ma bardzo ugruntowane zainteresowania, których sie trzyma od lat, moja mama chyba nie ma żadnych...mama zasadniczo jest marudna Czy żyją w zgodzie ze sobą? A to nie wiem...bo tak głównie to siedzą w domu albo na działce - nie wiem co im tam w głowie siedzi Raczej są tacy, że robią tak jak trzeba niż jakby sami czuli...tak myślę, ale pewności w tym nie mam.

Nie wiem co mam konkretnie wymienić...nie przychodzi mi nic do głowy w tym momencie Zwykle nie próbuje, bo albo nie czuję, żebym gdzieś pasowała czy żeby to coś było dla mnie dobre albo się boję
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-17, 12:14   #1396
Addicted to love
Rozeznanie
 
Avatar Addicted to love
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Hej hej Wstawac spiochy

Dzisiaj mam calkiem sporo do zrobienia

to do:
12.00- 12.30 p.
zmienic posciel
odkurzyc
ogarnac pokoj
13.45- 14.20 wypisac slowka
zetrzec kurze
sprzatnac parapet
16.00 -17.00 k.
17.30 -18.00 napisac.
19.00 -20.00 poczytac

Change
a ja myslalam ze takie fiszki jezykowe No trudno
__________________
staram się być miłą dziewczyną
nie obgryzam paznokci

systematycznie pracuje nad angielskim
najwyższy czas nauczyć się gotować
5/50

Addicted to love jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-17, 13:22   #1397
Aper
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Hej, hej, wczoraj popołudnie - nad wyraz aktywne - po przyjściu z pracy, jednocześnie ogarniałam Młodego, starłam kurze i odkurzyłam całe mieszkanie! tak, jestem z siebie dumna. plus wieczorem - łazienka. UWIELBIAM czystą, pachnącą łazienkę /czemu tak rzadko taka jest?/
miałam motywację - dzisiejszą wizytę powiedzmy "gościa". teraz by sie przydała motywacja do pracy papierowej w domu..................... .
ble.
Aper jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-17, 17:03   #1398
Addicted to love
Rozeznanie
 
Avatar Addicted to love
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

to do:
12.00- 12.30 p.
zmienic posciel
odkurzyc
ogarnac pokoj
13.45- 14.20 wypisac slowka
zetrzec kurze
sprzatnac parapet
16.00 -17.00 k.
17.30 -18.00 napisac.
19.00 -20.00 poczytac

Troche mi sie godziny przesunely, czuje ze opadam z sil, ale walcze dalej. Juz tak niewiele brakuje do 100%
__________________
staram się być miłą dziewczyną
nie obgryzam paznokci

systematycznie pracuje nad angielskim
najwyższy czas nauczyć się gotować
5/50

Addicted to love jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-17, 17:30   #1399
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Addicted to love Pokaż wiadomość
Troche mi sie godziny przesunely, czuje ze opadam z sil, ale walcze dalej. Juz tak niewiele brakuje do 100%


---------- Dopisano o 17:30 ---------- Poprzedni post napisano o 17:27 ----------

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
plus wieczorem - łazienka. UWIELBIAM czystą, pachnącą łazienkę [I]/czemu tak rzadko taka jest?/
Czasem się urobię po łokcie i mam mega satysfakcję. dzień później jest tak jakbym nic nie robiła i ...ręce mi opadają!!!!!!!!!!!!!!!!!
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-17, 17:48   #1400
zywieczdroj
Zakorzenienie
 
Avatar zywieczdroj
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 11 384
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Hej, ktoś mnie tu jeszcze pamięta?


Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość


Wiesz, głos jest mój tak naprawdę...a wynika z podpatrywania co powinnam. Powinnam mieć pracę, która zapewniłaby mi utrzymanie, a najlepiej, żeby była prestiżowa w dodatku, a nie jakieś byle co...powinnam mieć pięknie skończone studia (to już mam, chwała Bogu - tych drugich nikt ode mnie nie oczekuje, chociaż jak już zaczęłam, to niech skończę, bo inaczej też głupio ). W cudzysłowiu...bo ja sobie zdaję sprawę, że to nie jest to co powinnam...że ja nic nie powinnam po prostu - sama sobie to wkładam do łba, że muszę, że powinnam, że tak trzeba, a ja nic

Jak byłam mała to moje zainteresowania były bardzo dobrze przyjmowane - o tym zaraz



Zbyt wiele też sobie wybaczam...np. postanawiam sobie, że wstanę wcześniej, żeby coś tam zrobić przed wyjściem. Budzę się o danej godzinie...i mówię sobie: "dobra, odpuszczam, bo śpiąca jestem" i lezę spać dalej i w łeb moje plany...Oczywiście zaraz o tym zapominam, ale jak mi się przypomni, że znów to zrobiłam, to staję się powtórnie wielkim wyrzutem sumienia

Ad. tego co lubię...jak byłam mała to uwielbiałam rysować i malować, lepić, przyklejać, ogólnie...plastyka wszelaka. Ale głównie malowałam i rysowałam. Zostawiało się mnie ze stertą kredek i kartkami papieru i miało się Burą z głowy na dobrych kilka godzin Rodzice kupowali mi farby, kredki, książki tematyczne, co tam tylko chciałam, żebym sobie mogła malować.
Tylko, że wtedy miałam coś jakby talent...wszyscy mi mówili, że tak pięknie rysuję, ochy i achy. Sama zgłaszałam się do różnych konkursów, które później wygrywałam...i w którymś momencie zajęły mnie inne sprawy, przestałam rysować...i skończył się talent, bo inni mnie wyprzedzili - wyrobili sobie skilla, takiego jakiego ja nie miałam i nie mam. I teraz kiedy mam rysować, to nie zawsze jest przyjemne...teraz to jest trochę stres, bo może mi nie wyjdzie? Okaże się, że nawet nie umiem prostej rzeczy narysować, żeby było chociaż ładnie (już nie mówię, że genialnie). I tak sobie gadam, gadam..przygotowuje się do tego rysowania, jakby to egzamin był i zwyczajnie odbiera mi to całą przyjemność, którą przecież kiedyś odczuwałam

Przykra Bura historyjka Tak jest z moimi przyjemnościami Patri...zdeprawowałam je zupełnie - stały się stresujące...przez co nie potrafię powiedzieć co w takim razie sprawia mi przyjemność
Bo spania raczej nie można nazwać hobby...
Bura
Też mam podobne myśli odnośnie pracy, no ale to nie takie proste. Teraz ciężko w ogóle o jakąkolwiek pracę.

Z wstawaniem mam identycznie! I co na to poradzić?

Może rysuj na razie tylko dla przyjemności. Nie patrz na innych. Zawsze się znajdzie ktoś lepszy. Po co się ciągle porównywać z tymi lepszymi? Tak mi powiedziała kiedyś moja lektorka od francuskiego, bo niestety mam i ja podobny problem.


Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość

Hmm...nie wiem czy kogokolwiek te studia interesują jako takie Generalnie sam zamysł mi się podoba, uważam, że dobrze uzupełnia moje poprzednie studia, żeby spojrzeć na nie z nieco innej perspektywy Trochę mi dziwnie z tym, że nie mam żadnych podstaw I to też utrudnia mi wybór tematu, tak żeby był rozsądny,..tzn. ja właściwie mam temat i konspekt, bo inaczej bym nie zaliczyła semestru, ale nie chce takiego tematu w tej postaci w jakiej jest...chciałam zmienić Przynajmniej tyle wiem, że takiego tematu nie chce Są postępy

Zajęcia mam różniście, ale w zasadzie te, na które MUSZĘ (i chcę) chodzić są skumulowane jednego dnia, a tak to jakieś pojedyncze wykłady co 2 tygodnie w inne dni i lektorat od rana w jeszcze inny.

Rodzice? Teraz to mi ględzą, żebym pracę znalazła...studia mam jedne, więc te traktują chyba trochę jako fanaberie Oni mi mówią ciągle: próbuj chociaż...podsuwają coś tam, tylko problem zaczyna się robić wtedy, kiedy ja danej rzeczy nie chcę, naprawdę nie chcę...a oni do mnie to swoje "próbuj"

W pierwszym kierunku czuję się za glupia, żeby iść z tym do ewentualnego pracodawcy Ogólnie myślę, że po zapoznaniu się z poziomem mojej wiedzy nikt o zdrowych zmysłach nie weźmie mnie do laboratorium...zwyczajnie wszystko pozapominałam Poza tym, hmm...praca w laboratorium jako taka, jest nudna...powiedzmy sobie szczerze W kółko to samo, dzień w dzień...co innego jakby to był jakiś projekt naukowy. Ale tu powraca temat intelektualnego pustkowia w mojej głowie w tym temacie
Kocurko przypomnij mi na którym roku jesteś, że musisz już wybrać temat pracy?
Rozumiem Cię, sama mam na poniedziałek wybrać temat, zrobić plan pracy i bibliografię, a ja jeszcze nie skończyłam poprzedniego licencjatu. Eh, jestem chodzącą porażką...

Jeśli ktoś by chciał wiedzieć co u mnie, to niestety postępów brak, a nawet widzę regres. Pozytywna rzecz to taka, że przeprowadzam się już definitywnie jutro. Nie widziałam jeszcze swoich współlokatorek, ale są z pierwszego roku, mieszkanie jest piękne, a co ja tam jestem to jest straszny syf...Nie wiem jak ja się z nimi dogadam w tej kwestii.

Z TŻ też kiepsko. Już jak mam inne mieszkanie, to wiem, że mogłabym się od niego odciąć. Ciągle się jednak waham, czy dobrze zrobię, czy nie spotkam kogoś gorszego, że prawie 8 lat to kupa czasu, że w gruncie rzeczy to jest dobrym człowiekiem i tak bardzo boję się, że zostanę sama i że będę tego bardzo żałować Z drugiej strony ciężko mi już z nim wytrzymać i tak się różnimy, że dziwię się, że wytrzymaliśmy ze sobą tyle czasu... Tak mi ciężko podjąć decyzję...

Mój licencjat nadal stoi. Nie mam kiedy się za to wziąć. Boję się, że nie zdążę i się nie obronię. Mam takiego promotora, że ręce opadają. Miałabym czas jedynie w weekendy przysiąść, to rodzice wróć do domu, bo zakupy, bo przeprowadzka, bo to, bo tamto. I znów boję się, że w nowym mieszkaniu mogę nie mieć warunków.

Czy Wy też tak macie, że jesteście ciągle przemęczone? Ciągle jestem niedospana, wiecznie mnie boli głowa, nie mam na nic siły i po prostu nie chce mi się żyć.
zywieczdroj jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-17, 17:49   #1401
grenouillette
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 169
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć!

Na wstępie: przepraszam, od kilku dni byłam zmęczona intelektualnie, dzisiaj doszło mi zmęczenie fizyczne, więc nie wiem, czy uda mi się przelewać składnie na klawiaturę wszystko, co bym chciała.

Jestem spóźniona, ale to chyba nie powód, żeby zaniechać życzeń: Bura Kocurko, wszystkiego najlepszego z okazji Twojego dnia!

Nie będę pisała dużo, bo chyba za mało jeszcze Cię znam - nawet z pisania. Jest jednak jedna rzecz u Ciebie, którą zapamiętałam, wydała mi się podobna do zdarzającej się u mnie - ale jej nie skomentowałam, bo nie wiedziałam jak. Pozwolę więc sobie teraz o niej, choćby nieskładnie, wspomnieć. Pamiętam, jak narzekałaś na swoje ostatnie dni. Wrzucałaś sama sobie okrutnie. Po czym po takiej ogromnej wrzucie dodałaś, że "coś tam robisz": chodzisz na zajęcia, do pracy, byłaś na fitnessie. Czyli de facto robisz mnóstwo różnych rzeczy, wymagających od Ciebie różnorodnego zaangażowania (fizycznego, umysłowego). Jednak jeden aspekt rzeczywistości, w którym czujesz się niepewnie, sprawił, że zaczęłaś przenosić z niego emocje na całą resztę rzeczy, których się podejmujesz. Rozumiem, iż jest to dla Ciebie bardzo ważny aspekt, że praca pochłania Twoje myśli i na niej koncentruje się Twoja uwaga. Rozumiem, bo nie da się ukryć, że kwestia ta jest istotna.

ALE! Żadna kwestia nie jest tak istotna, aby miała przekreślać całą resztę. Mam wrażenie, iż czasami niejako zapominasz o całej reszcie, bo jeden element Ci nie gra. Tak nie wolno! Jesteś całością, Burą Kocurką - czyjąś córką, czyjąś dziewczyną, czyjąś koleżanką, czyjąś pracownicą, czyjąś studentką - zawsze jesteś całym tym zbiorem ról. Twoje samoocena to niejako hydrauliczne naczynie połączone (tzn. ja tak ją odebrałam, przepraszam, jeśli źle) - z jednej roli się ulewa, by przelać się w inną. Może warto byłoby zamontować jakieś zastawki, żeby Twoja własna opinia w jednym względnie nie rzutowała na zdanie o innym aspekcie? Tylko tutaj już moje pomysły się kończą, bo nie mam pojęcia, co taką zastawką może być - oczywiście, poza własnym przepracowaniem kwestii. Przyznam szczerze, że mi jedna sprawa potrafi przysłonić całą resztę. Udało mi się dostrzec, że taka postawa jest destrukcyjna, ponieważ jako nieidealna osoba byłabym niejako skazana na wieczne niezadowolenie. Nie znalazłam jednak metody, by sabotować własne negatywne myśli.

Pisząc zaś co u mnie: mam zakręcony czas do początku grudnia. Rano byłam na wolontariacie, potem na niejako drugim wolontariacie (trudno mi określić, co to właściwie formalnie jest - ale tak bardzo lubię mój instytut, że poświęciłam dla niego popołudniowe popołudnie i łaziłam w tę pogodę ). Teraz zaś najchętniej bym się choć na chwilkę położyła, ale nie... nie mogę! Muszę sprzątnąć, pouczyć się, bo jutro rano -znów wolontariat, a wieczorem idę na sztukę. W piątek, jak się okazało, mam dość istotne wydarzenie związane z moimi studiami. Najzabawniejsze zaś w nim jest to, że absolutnie nie mam czasu na nic więcej, poza pójściem na nie Nie mam czasu ani się uczyć, ani się stresować. Kurczę, nawet nie mam czasu jakoś o siebie specjalnie zadbać, żeby co nie będę wiedzieć, to dowyglądać . Ale trudno, stres jest najgorszym doradcą, dlatego zainwestuję w kofeinę i będę się starać robić wszystko po kolei

Życzę Wam miłej, leniwej (wypada tak życzyć na tym wątku?) soboty!
grenouillette jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-17, 18:11   #1402
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Rozkoszuję się właśnie pustym mieszkaniem- ciszą i spokojem oraz fajnym obiadem który właśnie zjadłam.

Kocurko coś Cię blokuję, nie wiem co. Trudno przez Internet się togo dokopać.
Cytat:
Nie wiem co mam konkretnie wymienić...nie przychodzi mi nic do głowy w tym momencie Zwykle nie próbuje, bo albo nie czuję, żebym gdzieś pasowała czy żeby to coś było dla mnie dobre albo się boję.
Dlaczego coś nie jest dla Ciebie dobrze. Czego się boisz? Czemu miałabyś nie pasować?
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-17, 18:44   #1403
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez zywieczdroj Pokaż wiadomość
Hej, ktoś mnie tu jeszcze pamięta?

Kocurko przypomnij mi na którym roku jesteś, że musisz już wybrać temat pracy?
Rozumiem Cię, sama mam na poniedziałek wybrać temat, zrobić plan pracy i bibliografię, a ja jeszcze nie skończyłam poprzedniego licencjatu. Eh, jestem chodzącą porażką...

Jeśli ktoś by chciał wiedzieć co u mnie, to niestety postępów brak, a nawet widzę regres. Pozytywna rzecz to taka, że przeprowadzam się już definitywnie jutro. Nie widziałam jeszcze swoich współlokatorek, ale są z pierwszego roku, mieszkanie jest piękne, a co ja tam jestem to jest straszny syf...Nie wiem jak ja się z nimi dogadam w tej kwestii.

Z TŻ też kiepsko. Już jak mam inne mieszkanie, to wiem, że mogłabym się od niego odciąć. Ciągle się jednak waham, czy dobrze zrobię, czy nie spotkam kogoś gorszego, że prawie 8 lat to kupa czasu, że w gruncie rzeczy to jest dobrym człowiekiem i tak bardzo boję się, że zostanę sama i że będę tego bardzo żałować Z drugiej strony ciężko mi już z nim wytrzymać i tak się różnimy, że dziwię się, że wytrzymaliśmy ze sobą tyle czasu... Tak mi ciężko podjąć decyzję...

Mój licencjat nadal stoi. Nie mam kiedy się za to wziąć. Boję się, że nie zdążę i się nie obronię. Mam takiego promotora, że ręce opadają. Miałabym czas jedynie w weekendy przysiąść, to rodzice wróć do domu, bo zakupy, bo przeprowadzka, bo to, bo tamto. I znów boję się, że w nowym mieszkaniu mogę nie mieć warunków.

Czy Wy też tak macie, że jesteście ciągle przemęczone? Ciągle jestem niedospana, wiecznie mnie boli głowa, nie mam na nic siły i po prostu nie chce mi się żyć.
Pamiętamy

Jestem oczywiście na ostatnim roku Poszłam tylko na magisterskie...

Powiem Ci coś co mi sie nasunęło na myśl jak przeczytałam o Twoich przemyśleniach a propos TŻta - nie bądź z kimś tylko ze strachu przed samotnością To jedna z gorszych rzeczy jaką możesz sobie i jemu zrobić...w szczególności, że to wszystko bujda, zaraz się znajduje kogoś nowego, a jak nawet nie tak od razu, to później i też jest dobrze Masz dużo czasu na znalezienie sobie odpowiedniego partnera Poza tym słabo wierzę w te długoletnie związki, które zaczęły się dawno, dawno temu, kiedy człowiek jeszcze się formował, więc był zupełnie kimś innym Ale to akurat moje przemyślenia, nie trzeba ich podzielać - istnieją od nich wyjątki

A ile masz tych współlokatorek? Może być ciężko jeśli to bałaganiary, a Ty słabo znosisz brak porządku (a tak jest, bo pisałaś już o tym). No, ale trzeba dać im szanse - może to tylko burzliwy moment

Cytat:
Napisane przez grenouillette Pokaż wiadomość
Nie będę pisała dużo, bo chyba za mało jeszcze Cię znam - nawet z pisania. Jest jednak jedna rzecz u Ciebie, którą zapamiętałam, wydała mi się podobna do zdarzającej się u mnie - ale jej nie skomentowałam, bo nie wiedziałam jak. Pozwolę więc sobie teraz o niej, choćby nieskładnie, wspomnieć. Pamiętam, jak narzekałaś na swoje ostatnie dni. Wrzucałaś sama sobie okrutnie. Po czym po takiej ogromnej wrzucie dodałaś, że "coś tam robisz": chodzisz na zajęcia, do pracy, byłaś na fitnessie. Czyli de facto robisz mnóstwo różnych rzeczy, wymagających od Ciebie różnorodnego zaangażowania (fizycznego, umysłowego). Jednak jeden aspekt rzeczywistości, w którym czujesz się niepewnie, sprawił, że zaczęłaś przenosić z niego emocje na całą resztę rzeczy, których się podejmujesz. Rozumiem, iż jest to dla Ciebie bardzo ważny aspekt, że praca pochłania Twoje myśli i na niej koncentruje się Twoja uwaga. Rozumiem, bo nie da się ukryć, że kwestia ta jest istotna.

ALE! Żadna kwestia nie jest tak istotna, aby miała przekreślać całą resztę. Mam wrażenie, iż czasami niejako zapominasz o całej reszcie, bo jeden element Ci nie gra. Tak nie wolno! Jesteś całością, Burą Kocurką - czyjąś córką, czyjąś dziewczyną, czyjąś koleżanką, czyjąś pracownicą, czyjąś studentką - zawsze jesteś całym tym zbiorem ról. Twoje samoocena to niejako hydrauliczne naczynie połączone (tzn. ja tak ją odebrałam, przepraszam, jeśli źle) - z jednej roli się ulewa, by przelać się w inną. Może warto byłoby zamontować jakieś zastawki, żeby Twoja własna opinia w jednym względnie nie rzutowała na zdanie o innym aspekcie? Tylko tutaj już moje pomysły się kończą, bo nie mam pojęcia, co taką zastawką może być - oczywiście, poza własnym przepracowaniem kwestii. Przyznam szczerze, że mi jedna sprawa potrafi przysłonić całą resztę. Udało mi się dostrzec, że taka postawa jest destrukcyjna, ponieważ jako nieidealna osoba byłabym niejako skazana na wieczne niezadowolenie. Nie znalazłam jednak metody, by sabotować własne negatywne myśli.
Ja też ciągle odczuwam zmęczenie...

Masz w zasadzie rację...tzn. najbardziej to jakby moje emocje (te złe oczywiście) związane z jedną sprawą, przykrywają wszystkie aspekty mojego życia niczym ta mgła, która ostatnio wisi nad Polską No prawda to...jak się wkurzę, to już do końca dnia taka będę, jak mnie coś zasmuci...to będę taka smętna i przybita już gdziekolwiek nie pójdę i cokolwiek robię Trochę głupie, ale co ja mam z tym zrobić? Nie potrafię wyłączać swoich myśli...to by była dobra umiejętność

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Rozkoszuję się właśnie pustym mieszkaniem- ciszą i spokojem oraz fajnym obiadem który właśnie zjadłam.

Kocurko coś Cię blokuję, nie wiem co. Trudno przez Internet się togo dokopać.

Dlaczego coś nie jest dla Ciebie dobrze. Czego się boisz? Czemu miałabyś nie pasować?
No bo ja nie bardzo rozumiem to pytanie...po prostu nie lubię się tłumaczyć ze swoich decyzji. Czasami po prostu coś mi się nie podoba, gdzieś mi się nie podoba, nie mam ochoty, a ktoś mi truje: "idź taaaam...próbuj...". No ale co, mam próbować chociaż nie chcę? To akurat bez sensu, więc pozostanę jednak na swoim stanowisku w tek kwestii.

Co innego ze sprawami, których się boję...ale o tym pisałam. Najczęściej boję się własnej niekompetencji, bo niby o niej wiem...ale póki mi jej nikt konkretnie nie wytknie, to mi ona jeszcze mocno samopoczucia nie pogarsza. Ale jeśli już się dowiem od innych, że jestem niedouczona/za głupia na coś/niekompetentna itd. to to bardzo zagrozi mojemu poczuciu własnej wartości, które i tak jest niziutkie, a co dopiero po takim czymś Zwyczajnie boję się o siebie...

---------- Dopisano o 18:44 ---------- Poprzedni post napisano o 18:42 ----------

I ogólnie to zmęczona się czuję...tak psychicznie. Za dużo się porozpisywałam, za bardzo pogrzebałam sobie w mózgu i chyba muszę odpocząć...najlepiej w wannie z książką.

Bardzo męczący taki dzień Kocurki...kto teraz poddaje się analizie?
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-17, 19:05   #1404
zywieczdroj
Zakorzenienie
 
Avatar zywieczdroj
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 11 384
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

[QUOTE=bura kocurka;37673157]Pamiętamy

Jestem oczywiście na ostatnim roku Poszłam tylko na magisterskie...

Powiem Ci coś co mi sie nasunęło na myśl jak przeczytałam o Twoich przemyśleniach a propos TŻta - nie bądź z kimś tylko ze strachu przed samotnością To jedna z gorszych rzeczy jaką możesz sobie i jemu zrobić...w szczególności, że to wszystko bujda, zaraz się znajduje kogoś nowego, a jak nawet nie tak od razu, to później i też jest dobrze Masz dużo czasu na znalezienie sobie odpowiedniego partnera Poza tym słabo wierzę w te długoletnie związki, które zaczęły się dawno, dawno temu, kiedy człowiek jeszcze się formował, więc był zupełnie kimś innym Ale to akurat moje przemyślenia, nie trzeba ich podzielać - istnieją od nich wyjątki

---------- Dopisano o 19:05 ---------- Poprzedni post napisano o 19:02 ----------

Miło, że wreszcie mi ktoś odpowiedział

Jak to "tylko" na magisterskie? A jakie byś jeszcze chciała?

Drugą kwestią w sprawie TŻ jest to, czy nie jestem zbyt czepliwa i zbyt wymagająca i czy to co mi przeszkadza jest normalne czy ja po prostu przesadzam. Nie miałam okazji z nikim o tym nawet szczerze porozmawiać. Tutaj nie chcę też o nim pisać, bo wiadomo, jeszcze wejdzie na moje konto i przeczyta. Ale dylemat mam straszny. Wszyscy mówią, że to dobry chłopak, ale nie wiem czy dlatego, że go nie znają tak jak ja czy mi przeszkadza za dużo rzeczy. Może chciałabym po prostu ideał? A wiadomo, takich nie ma. Jak się rozstaniemy będę żałować, że to jednak dobry chłopak był... Nie wiem już sama

Współlokatorki są dwie. Także jest dwa na jeden...

Kocurko, czasem jak czytam Twoje wypowiedzi to jakbym czytała o sobie. Dlatego chyba nie za bardzo umiem Ci doradzić.

Myślę, że taki dzień którejś z nas czasem może przynieść więcej szkody niż pożytku. Ale nie generalizuję

Edytowane przez zywieczdroj
Czas edycji: 2012-11-17 o 19:04
zywieczdroj jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-17, 19:43   #1405
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez zywieczdroj Pokaż wiadomość
Miło, że wreszcie mi ktoś odpowiedział

Jak to "tylko" na magisterskie? A jakie byś jeszcze chciała?

Drugą kwestią w sprawie TŻ jest to, czy nie jestem zbyt czepliwa i zbyt wymagająca i czy to co mi przeszkadza jest normalne czy ja po prostu przesadzam. Nie miałam okazji z nikim o tym nawet szczerze porozmawiać. Tutaj nie chcę też o nim pisać, bo wiadomo, jeszcze wejdzie na moje konto i przeczyta. Ale dylemat mam straszny. Wszyscy mówią, że to dobry chłopak, ale nie wiem czy dlatego, że go nie znają tak jak ja czy mi przeszkadza za dużo rzeczy. Może chciałabym po prostu ideał? A wiadomo, takich nie ma. Jak się rozstaniemy będę żałować, że to jednak dobry chłopak był... Nie wiem już sama

Współlokatorki są dwie. Także jest dwa na jeden...

Kocurko, czasem jak czytam Twoje wypowiedzi to jakbym czytała o sobie. Dlatego chyba nie za bardzo umiem Ci doradzić.

Myślę, że taki dzień którejś z nas czasem może przynieść więcej szkody niż pożytku. Ale nie generalizuję
Hehe, teraz możemy zrobić Twój dzień

Wiesz, nie znam Twojego chłopaka...trudno mi cokolwiek powiedzieć, poza tym, że nie ma żadnego ideału ani księcia z bajki - albo Ci ktoś pasuje albo nie. I każdemu co innego odpowiada...
Hmm...może wyobraź sobie siebie w małżeństwie z nim, tak wiesz, do końca życia, forever. Jak to widzisz? Jeśli nie za bardzo Ci ten widok odpowiada, to znaczy, że powinnaś się zastanowić zdecydowanie nad tym związkiem.
Bo to też nie o to chodzi, że wszystko musi być z nim idealnie i tak jak "powinno być" - każdy ma wady, które albo się akceptuje albo nie. I każdy ma dla równowagi sporo zalet W ostateczności wyrysuj drzewko decyzyjne

A z tymi studiami magisterskimi chodziło o to, że w tym kierunku robię tylko drugi stopień, pominęłam licencjat (mam zrobiony z poprzedniego kierunku tylko, a tu jestem taka nieogarnięta trochę...jak i zresztą caluteńka nasza skromna specjalność, na której każdy jest po kompletnie innym kierunku )
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-17, 20:06   #1406
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Jejku

Wchodzę dzisiaj na FB, a tam informacja o śmierci Kasi.
Jakiś czas temu Patri dzieliła się tutaj filmikami na YT o niej i pokazywała zdjęcia z pokazu z którego dochód miał być przekazany na leczenie Kasi.
Smutno mi jest bo w działaniach Kasi widziałam naprawdę ogromną wolę walki,której czasem brakuje zdrowym ludziom...

Patri-jeśli będziesz wiedziała kiedy jest pogrzeb i czy rodzina wyraża zgodę na wzięcie udziału w pożegnaniu Kasi osób trzecich to napisz proszę bo również chciałabym ją pożegnać...

Eh...
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-17, 20:06   #1407
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

hej
Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość



No bo ja nie bardzo rozumiem to pytanie...po prostu nie lubię się tłumaczyć ze swoich decyzji. Czasami po prostu coś mi się nie podoba, gdzieś mi się nie podoba, nie mam ochoty, a ktoś mi truje: "idź taaaam...próbuj...". No ale co, mam próbować chociaż nie chcę? To akurat bez sensu, więc pozostanę jednak na swoim stanowisku w tek kwestii.
No właśnie może jak warto popatrzeć, co dokładnie w tych sytuacjach Ci nie pasuje? To może być bardzo korzystna wiedza

Ale tak w ogóle to są te chwile "czucia", intuicji itp., popieram, że nie warto robić nic na siłę Z drugiej strony - dokładając przykład baaardzo prozaiczny - gdybym nie zdecydowała się zmierzyć zestawów ubraniowych poleconych przez kogoś, których sama nigdy w życiu nie wzięłabym z wieszaka, nie zobaczyłabym, że jest mi w nich rewelacyjnie także czasem warto zaryzykować
-
Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
I ogólnie to zmęczona się czuję...tak psychicznie. Za dużo się porozpisywałam, za bardzo pogrzebałam sobie w mózgu i chyba muszę odpocząć...najlepiej w wannie z książką.

Bardzo męczący taki dzień Kocurki...kto teraz poddaje się analizie?
tak sobie pomyślałam właśnie, że taki dzień jest dość wymagający dla samej zainteresowanej - zapoznanie się z tymi wszystkimi wpisami,informacjami, przeanalizowanie i odpowiedź
Odpoczywaj, zasłużyłaś

Cytat:
Napisane przez zywieczdroj Pokaż wiadomość
Drugą kwestią w sprawie TŻ jest to, czy nie jestem zbyt czepliwa i zbyt wymagająca i czy to co mi przeszkadza jest normalne czy ja po prostu przesadzam. Nie miałam okazji z nikim o tym nawet szczerze porozmawiać. Tutaj nie chcę też o nim pisać, bo wiadomo, jeszcze wejdzie na moje konto i przeczyta. Ale dylemat mam straszny. Wszyscy mówią, że to dobry chłopak, ale nie wiem czy dlatego, że go nie znają tak jak ja czy mi przeszkadza za dużo rzeczy. Może chciałabym po prostu ideał? A wiadomo, takich nie ma. Jak się rozstaniemy będę żałować, że to jednak dobry chłopak był... Nie wiem już sama
Ktoś mi kiedyś opowiedział o takim teście:
1.czy chcesz z tym człowiekiem jeść codziennie śniadanie?
2. czy chcesz, żeby Twoje dzieci były do niego podobne?
i było jeszcze jedno pytanie, którego nie pamiętam Chodziło o zaobserwowanie swoich reakcji emocjonalnych, nie rozumowych.
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-17, 20:13   #1408
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Bura- próbowałam dowiedzieć się czy Ty wiesz co byś chciała osiągnąć, w jakim kierunku iść. I co Cię blokuje.
I nie wiem czy bardziej ja niejasno zadaję pytania czy Ty się bronisz przed napisaniem więcej niż ogólniki: nie nadaję się, nie pasuję, nie podoba mi się. Ktoś z boku musiałby się wypowiedzieć.
Nie chodziło mi w ostatnich pytaniach o tłumaczenie dlaczego pomysły rodziców Ci się nie podobają.
Mi też te moich rodziców dla mnie się nie podobają btw.

Zajrzałam do Twojej listy 100. Pierwszy punkt w sekcji kariera masz odhaczony. Może czas za rozglądaniem się za tą swoją dziedziną w której chcesz być specjalistą.. Swoją niszę.
Np. ostatnio słyszałam, że w Łodzi jest jedyny w naszej części Europy instytut psychodermatologii.
Po studiach się nim nie jest, w chyba żadnym kierunku. Rozmawiałam ze studentami farmacji niedawno i oni chórem twierdzą, że nic nie umieją- żeby np. pójść o apteki.

Ja myślę, że trop który podjęła wcześniej Emilka jest słuszny. Chodzi o punkt 48. I myślę, że słowo "nauczyć się" to słowo klucz.
Już Cię nie męczę...

Edytowane przez Halimaa
Czas edycji: 2012-11-17 o 20:17
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-17, 20:15   #1409
zywieczdroj
Zakorzenienie
 
Avatar zywieczdroj
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 11 384
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Hehe, teraz możemy zrobić Twój dzień

Wiesz, nie znam Twojego chłopaka...trudno mi cokolwiek powiedzieć, poza tym, że nie ma żadnego ideału ani księcia z bajki - albo Ci ktoś pasuje albo nie. I każdemu co innego odpowiada...
Hmm...może wyobraź sobie siebie w małżeństwie z nim, tak wiesz, do końca życia, forever. Jak to widzisz? Jeśli nie za bardzo Ci ten widok odpowiada, to znaczy, że powinnaś się zastanowić zdecydowanie nad tym związkiem.
Bo to też nie o to chodzi, że wszystko musi być z nim idealnie i tak jak "powinno być" - każdy ma wady, które albo się akceptuje albo nie. I każdy ma dla równowagi sporo zalet W ostateczności wyrysuj drzewko decyzyjne

A z tymi studiami magisterskimi chodziło o to, że w tym kierunku robię tylko drugi stopień, pominęłam licencjat (mam zrobiony z poprzedniego kierunku tylko, a tu jestem taka nieogarnięta trochę...jak i zresztą caluteńka nasza skromna specjalność, na której każdy jest po kompletnie innym kierunku )
Czyli studiowałaś dwa kierunki? Dobrze rozumiem? Masz już licencjat i teraz robisz drugi stopień z innego kierunku tak? Czy ten drugi stopień jest powiązany z tym z którego masz licencjat?

Są chwile, że jest między nami cudownie. TŻ ogólnie jest bardzo czuły, ale są chwile gdzie ja się męczę, nie odpowiada mi jego zachowanie, a on się już nie zmieni. Ja zapewne również.

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Jejku

Wchodzę dzisiaj na FB, a tam informacja o śmierci Kasi.
Jakiś czas temu Patri dzieliła się tutaj filmikami na YT o niej i pokazywała zdjęcia z pokazu z którego dochód miał być przekazany na leczenie Kasi.
Smutno mi jest bo w działaniach Kasi widziałam naprawdę ogromną wolę walki,której czasem brakuje zdrowym ludziom...

Patri-jeśli będziesz wiedziała kiedy jest pogrzeb i czy rodzina wyraża zgodę na wzięcie udziału w pożegnaniu Kasi osób trzecich to napisz proszę bo również chciałabym ją pożegnać...

Eh...
Nie mam pojęcia kim jest Kasia, ale niemniej jednak jest mi również przykro

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
hej



Ktoś mi kiedyś opowiedział o takim teście:
1.czy chcesz z tym człowiekiem jeść codziennie śniadanie?
2. czy chcesz, żeby Twoje dzieci były do niego podobne?
i było jeszcze jedno pytanie, którego nie pamiętam Chodziło o zaobserwowanie swoich reakcji emocjonalnych, nie rozumowych.
Ciężko mi na to odpowiedzieć. Bo mi nie pasuje jego podejście do życia i jego brak ambicji. Kurczę no nie chcę pisać szczegółów, ale boję się, że mnie nie zrozumiecie. TŻ zapewne byłby dobrym mężem i ojcem, ale nie jestem pewna czy akurat dla mnie.
zywieczdroj jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-17, 20:37   #1410
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Jejku

Wchodzę dzisiaj na FB, a tam informacja o śmierci Kasi.
Jakiś czas temu Patri dzieliła się tutaj filmikami na YT o niej i pokazywała zdjęcia z pokazu z którego dochód miał być przekazany na leczenie Kasi.
Smutno mi jest bo w działaniach Kasi widziałam naprawdę ogromną wolę walki,której czasem brakuje zdrowym ludziom...

Patri-jeśli będziesz wiedziała kiedy jest pogrzeb i czy rodzina wyraża zgodę na wzięcie udziału w pożegnaniu Kasi osób trzecich to napisz proszę bo również chciałabym ją pożegnać...

Eh...
Właśnie widząc Twój wpis na fb dopiero się dowiedziałam i zrobiło mi się strasznie przykro Szkoda jej bardzo, bo jednak wola walki wręcz z niej biła, ehh...

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Bura- próbowałam dowiedzieć się czy Ty wiesz co byś chciała osiągnąć, w jakim kierunku iść. I co Cię blokuje.
I nie wiem czy bardziej ja niejasno zadaję pytania czy Ty się bronisz przed napisaniem więcej niż ogólniki: nie nadaję się, nie pasuję, nie podoba mi się. Ktoś z boku musiałby się wypowiedzieć.
Nie chodziło mi w ostatnich pytaniach o tłumaczenie dlaczego pomysły rodziców Ci się nie podobają.
Mi też te moich rodziców dla mnie się nie podobają btw.

Zajrzałam do Twojej listy 100. Pierwszy punkt w sekcji kariera masz odhaczony. Może czas za rozglądaniem się za tą swoją dziedziną w której chcesz być specjalistą.. Swoją niszę.
Np. ostatnio słyszałam, że w Łodzi jest jedyny w naszej części Europy instytut psychodermatologii.
Po studiach się nim nie jest, w chyba żadnym kierunku. Rozmawiałam ze studentami farmacji niedawno i oni chórem twierdzą, że nic nie umieją- żeby np. pójść o apteki.

Ja myślę, że trop który podjęła wcześniej Emilka jest słuszny. Chodzi o punkt 48. I myślę, że słowo "nauczyć się" to słowo klucz.
Już Cię nie męczę...
No właśnie nie wiem co bym chciała osiągnąć i w którą stronę iść I tak, chyba nie zrozumiałam w ten sposób Twoich pytań - bardziej jako tłumaczenie, dlaczego nie pasują mi niektóre pomysły innych...bo kiedy się boję, to się boję. To mnie blokuje. Właśnie to! Nawet widzisz znam odpowiedź, tylko nie bardzo znam lekarstwo na bycie koszmarnie lękliwą osobą...chyba tylko iść i próbować mimo wszystko, ale to takie paraliżujące. Generalnie to ja muszę przestać marudzić. Recepta Emilki wydaje mi się bardzo dobra - wydzielić kilka rzeczy do zrobienia i robić, nie myśleć o innych i czy na pewno się przyda (bo pewnie 3/4 rzeczy, które robię i robiłam nie przyda mi się po nic...)

O co chodzi z punktem 48? Przepraszam, nieogarnięta jestem dzisiaj strasznie...coś mnie jakieś choróbsko chyba bierze

Cytat:
Napisane przez zywieczdroj Pokaż wiadomość
Czyli studiowałaś dwa kierunki? Dobrze rozumiem? Masz już licencjat i teraz robisz drugi stopień z innego kierunku tak? Czy ten drugi stopień jest powiązany z tym z którego masz licencjat?

Są chwile, że jest między nami cudownie. TŻ ogólnie jest bardzo czuły, ale są chwile gdzie ja się męczę, nie odpowiada mi jego zachowanie, a on się już nie zmieni. Ja zapewne również.
No to teraz najważniejszym pytaniem jest: czy potrafisz zaakceptować to, że on się nie zmieni? I po prostu przyjąć te jego cechy takie jakie są? Bo jak całe życie będziesz czekać aż on się zmieni, to nie ma sensu...sama mam koleżankę, która zerwała z chłopakiem po 5 latach, bo nagle się zorientowała: "Kurcze...on się nie zmieni! Na co tu czekać? "

Studiowałam jeden kierunek, z którego mam licencjat, później zrobiłam z niego magisterium i jednocześnie zaczęłam wtedy drugie magisterium, które teraz kończę...poplątane Jeśliby spojrzeć na ogólnie kierunek, to nie mają ze sobą nic wspólnego. Jeśli popatrzeć jaka to specjalność...to już mają znacznie więcej wspólnego Mam wrażenie, że bredzę...
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-09-23 01:47:20


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 21:52.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.